Dodaj do ulubionych

Wybryki w gimnazjum - jak zareagować?

08.09.09, 19:28
Witajcie,
mój syn rozpoczął w tym roku naukę w gimnazjum. Do szkoły jeździ
nowym rowerem. Dzisiaj dwaj koledzy z jego klasy postanowili
się "zabawić": poprzekręcali przerzutki, próbowali zdjąć koło itp. W
rezultacie syn nie był w stanie nawet dojechać na rowerze do domu.
Mąż zawiózł rower do naprawy: coś tam podokręcali, skończyło się na
10 zł, ale przy nastepnej takiej sytuacji trzeba będzie już wymienić
hak mocujący (40 zł). Mam ochotę całą sprawę zgłosić pedagogowi
szkolnemu (wychowawca akurat jest na zwolnieniu), ale mąż i syn
woleliby załatwić sprawę polubownie, żeby syn nie miał potem
problemów w klasie. Jak Wy zachowałybyście się na naszym miejscu?
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: Wybryki w gimnazjum - jak zareagować? 08.09.09, 19:35
      Wysłałabym na rozmowę z chłopakami odpowiednio wyglądającego faceta,
      żeby w krótkich żołnierskich słowach wyjaśnił im, że nie warto
      zaczepiać kolegi ani jego rzeczy. I zeby wyegzekwował te 10 zł
      kosztów oczywiście.
      • super-mikunia Re: Wybryki w gimnazjum - jak zareagować? 09.09.09, 07:53
        Już współzuję temu chłopakowi jak zostanie się sam na sam z tymi
        gimnazljalistami przed gimnazjum bez pana silnego ochroniarza, który
        załatwia za niego sprawy wink Opcja może dobra jak dodamy ochronę na
        czas przerw i drogi do szkoły i domu wink
        • attiya Re: Wybryki w gimnazjum - jak zareagować? 09.09.09, 11:52
          to znaczy jak? pleaaseee nie zaczepiajcie go, będę dawać wam po batoniku co dwa
          dni? no proszę cie
          z takim wsteczniactwem trzeba gadać po ichniejszemu
          czyli tak jak niżej smile
      • mamaemmy Re: Wybryki w gimnazjum - jak zareagować? 09.09.09, 09:29


        triss_merigold6 napisała:

        > Wysłałabym na rozmowę z chłopakami odpowiednio wyglądającego faceta,
        > żeby w krótkich żołnierskich słowach wyjaśnił im, że nie warto
        > zaczepiać kolegi ani jego rzeczy. I zeby wyegzekwował te 10 zł
        > kosztów oczywiście.

        Dokładnie!
        Tak zrobiła kilka lat temu moja szefowa,jak w liceum(wtedy jeszcze nie było
        gimnazjum)dręczyli jej syna.
        Pod szkołe podjechała "beemka" z ciemnymi szybami,wysiadło z niej 3 typków w
        skórach,na szyi łancuchy,łyse pałki...Zapytali sie gdzie jest chłopak o nazwisku
        X,dzieci przestraszone wskazały od razu.Kuzyn mojej szefowej(bo to był jeden z
        jej kuzynów)podszedł do młodzieniaczka z nazwiskiem X i powiedział,ze od tego
        momentu Piotrek jest NIETYKALNY.zadnego
        szturchania,kawałów,dogryzania-koniec.Podniósł X za kołnierz i zapowiedział,że
        jeśli jeszcze raz coś usłyszy to tu wrócą..
        Od tamtej pory,Piotruś był ich najlepszym FUNFLEM ...Nikt juz nigdy go nie
        zaczepiał.
    • kub-ma Re: Wybryki w gimnazjum - jak zareagować? 08.09.09, 19:53
      Polubownie,czyli jak?
    • super-mikunia Re: Wybryki w gimnazjum - jak zareagować? 08.09.09, 19:55
      Syn na pewno jest w trudnej sytuacji i dzieki temu nie będzie mu
      łatwiej się zaaklimatyzować w nowym środowisku...Jeżelki wybuchnie z
      tego powodu afera tym bardziej...Zostawić tego tez nie
      można...Rozmawiałabym na ten temat z synem i jego obserwowała co
      tam się dzieje...Jezeli z pedagogiem to na pewno nie rzucałabym
      nazwiskami ani żadnymi konkretami...Nie ułatwiałabym mu pracy smile Ale
      owszem może warto poinformowac szkołę, że klasa w dzwiny spsosób sie
      integruje wink
      • e.mama.s Re: Wybryki w gimnazjum - jak zareagować? 08.09.09, 19:59
        jak pedagog sie tym zajmie i sprawe załatwi to prędzej kaktus na
        dłoni wyrośnie. Wysłać jak juz ktos pisal najlepiej dwoch
        umięśnionych wysokich menow i wyegzekwowac 10 zl.
        • triss_merigold6 Re: Wybryki w gimnazjum - jak zareagować? 08.09.09, 20:07
          Nie strzela się z armat do wróbli. Do dwóch szczyli 14-15-letnich
          wystarczy jeden konkretnie niemiło wyglądający facet, nie musi nawet
          stosować gróźb karalnych.
          • kawka74 Re: Wybryki w gimnazjum - jak zareagować? 08.09.09, 20:12
            Niepedagogiczne, ale skuteczne wink
            Gimnazjum jest jedynym typem placówki oświatowej, w którym dopuszczam pozapedagogiczne formy perswazji.
      • hiacynta333 Re: Wybryki w gimnazjum - jak zareagować? 08.09.09, 20:14
        Moim zdaniem należy coś z tym zrobić,jeśli chłopak jest spokojny,to potem będzie
        jeszcze gorzej.Mojej córce,ze dwa lata temu jeszcze w podstawówce dzieciaki
        zepsuły plecak.Miała taki na kółkach.Bachory zaczęły wozić się nim po korytarzu
        i urwały rączkę.Zgłosiłam to wychowawczyni(świetna babka).Zebrała wszystkich
        gagatków i kazała oddać pieniądze za plecak.Mieli nauczkę,że jak komuś się coś
        zniszczy,to trzeba ponieść konsekwencje,w tym wypadku finansowe.Jeśli
        wychowawczyni ma dłuższe zwolnienie,to zgłoś do pedagoga.Chuligaństwu mówimy NIE !
    • kawka74 Re: Wybryki w gimnazjum - jak zareagować? 08.09.09, 20:06
      ale mąż i syn
      > woleliby załatwić sprawę polubownie,

      Czyli jak? Co planują zrobić, pogrozić palcem? A co potem? Pogrożenie paluszkiem nie boli i nic nie kosztuje, więc następnym razem syn może wrócić z ramą od roweru na plecach. Albo i w ogóle bez roweru.
      Z dwóch podanych przez Ciebie opcji wybrałabym wizytę u pedagoga, o ile jest sensowny.
      • triss_merigold6 Re: Wybryki w gimnazjum - jak zareagować? 08.09.09, 20:09
        Weź bądź realistką.P Pedagog im może...
        Dobra, nie znam się, ja z Pragi jestem i preferuję metodę "do chama
        trzeba z łomem".
        • kawka74 Re: Wybryki w gimnazjum - jak zareagować? 08.09.09, 20:18
          Ale ja wybrałam z dwóch proponowanych opcji wink
          Osobiście wybrałabym pana silnego.
          Pracowałam w publicznym gimnazjum i doskonale wiem, co może pedagog - może gó.... Zaprosi delikwentów na rozmowę, powie, że to nieładnie, i tyle. Ewentualnie ich postraszy (niszczenie mienia, policja, itp.). Wtedy kolega może się z rowerem pożegnać.
    • beniusia79 nie prosciej porozmawiac z ich rodzicami? 08.09.09, 20:09
      mialam ostatnio podobny problem i rozwiazany zostal bardzo szybko-
      rodzice obu stron porozmawiali ze soba i zaplacili za szkode. po
      pierwsze, w czasie zajec na ogol "zabawa" rowerami, jazda na
      rowerze na terenie szkoly jest na zabroniona. po drugie, pewnie
      chlopcy nie wyrwali twojemu synowi pojazdu, jakos nie chce mi sie
      wierzyc, ze twoj syn w tym wszystkim jest swiety. pogadalabym z
      rodzicami chlopakow i z nimi to wyjasniala...
      • triss_merigold6 Re: nie prosciej porozmawiac z ich rodzicami? 08.09.09, 20:11
        Wystarczy, żeby dwóch cwanych łebków stanęło nad jednym i tonem
        nieznoszącym sprzeciwu zażyczyło sobie pożyczenia roweru.
        • beniusia79 ale nie wiemy jak bylo, moze bylo inaczej? 08.09.09, 20:12
    • margotka69 Re: Wybryki w gimnazjum - jak zareagować? 08.09.09, 20:50
      Dziękuję Wam za odpowiedzi smile Spieszę z wyjasnieniami: przez
      polubowne załatwienie sprawy mąż rozumie napisanie do sprawców listu-
      ostrzeżenia. Wg mnie to za mało. Co do rozmowy z rodzicami -
      chętnie, ale jeszcze się nie znamy, wychowawczyni na zwolnieniu,
      zebranie odwołane... czyli szukaj wiatru w polu, a tu trzeba
      działać! Przed chwilą syn sie przyznał, że sprawa okupowania roweru
      ciągnie się już od 3.dnia szkoły. Scenariusz jest zawsze taki sam:
      po zakończeniu lekcji, gdy syn wychodzi ze szkoły, oni juz tam są i
      majstrują przy przywiązanym rowerze: przekręcają przerzutki (co
      można robić tylko w trakcie jazdy), próbują wyjąć koło, wyciągają
      siodełko, kręcą przy zabezpieczeniu próbując znaleźć kod. Syn
      próbuje ich powstzrymać (słownie), ale oni nie reagują. Wygląda na
      to, że dobrze się bawią sad W rezulatacie syn tak długo czeka pod
      szkołą (boi sie odpiąć rower, aby mu go nie zabrali), aż tamci sobie
      pójdą. W szkole jest wszystko ok. Syn potrafiłby się obronić
      (zwłaszcza fizycznie), ale bardzo mu zalezy na nowym środowisku i
      nie chce popadać w konflikty.
      • kawka74 Re: Wybryki w gimnazjum - jak zareagować? 08.09.09, 20:57
        przez
        > polubowne załatwienie sprawy mąż rozumie napisanie do sprawców listu-
        > ostrzeżenia

        To nic nie da. Bo czym im zagrozicie?
        Szczerze mówiąc mam alergię na takich gnojków i zorganizowałabym jednak, idąc za radą Triss, pana silnego. Ci dwaj dlatego tak świetnie bawią się kosztem Twojego syna, bo się go nie boją, za to on się boi i mają go w garści. A jak trafią na silniejszego, to im rura zmięknie.
        List - zrobią sobie z niego samolocik.
        • triss_merigold6 Sikam 08.09.09, 21:06
          Bardzo się wzruszą listem, bardzo. Na ich miejscu bym skserowała i
          obkleiła szkołę a wtedy musielibyście się wyprowadzić, bo dziecku by
          nie dali żyć.
          Posłuchaj rady kobiety, która młodość przeżyła w blokerskim
          środowisku - tylko siłą. Tylko. Mocno zbudowany pan z niemiłym
          wyrazem twarzy, który opowie gnojkom co i w jaki sposób im zrobi i
          jak długo to będzie trwało.
          • ahhna Re: Sikam 08.09.09, 22:56
            No ale tu jest ryzyko, że przewrażliwieni rodzice tych typków
            narobią rabanu, że bandzior dzieci im zastrasza. Na policję mogliby
            z tym nawet pójść. Była już taka afera.
            Moim zdaniem - rozmowa z rodzicami. z ustaleniem, kto to, nie
            powinno być problemu, dziecięcy wywiad działa znakomicie. A na
            szybko - rozmowa męża z gnojkami, stanowcza. Warto zwolnić się z
            pracy i to załatwić.
      • rita75 Re: Wybryki w gimnazjum - jak zareagować? 08.09.09, 20:58
        Scenariusz jest zawsze taki sam:
        > po zakończeniu lekcji, gdy syn wychodzi ze szkoły, oni juz tam są
        i
        > majstrują przy przywiązanym rowerze: przekręcają przerzutki (co
        > można robić tylko w trakcie jazdy), próbują wyjąć koło, wyciągają
        > siodełko, kręcą przy zabezpieczeniu próbując znaleźć kod

        Dlaczego nie zglosiliscie tego dyrekcji?
        • verdana Re: Wybryki w gimnazjum - jak zareagować? 08.09.09, 21:04
          1. Twój mąz powinien iść pod szkołę w momencie zakonczenia lekcji.
          Stac z boku, sfotografowac akcję, następnie podejść i pogrozić. A
          potem - mimo wszystko iść do dyrekcji - to nie jest jeden glupi,
          jednorazowy szczeniacki wybryk - to najwyraźniej już znecanie się,
          ktore powinno być zgloszone, zanim ktoryć zamiast rozkrecac rower
          pobije Twojego syna.
      • triss_merigold6 Re: Wybryki w gimnazjum - jak zareagować? 08.09.09, 21:13
        Z punktu widzenia blokersa: świetną metodą na ograniczenie liczby
        przyszłych konfliktów jest danie pierwszemu prowokatorowi w mordę
        mozliwie najszybciej, na samym początku szkoły. Może nawet przegrać
        ale grunt, żeby walnął. Reszta przynajmniej zastanowi się chwilę
        zanim zaczepi.
    • lena_madzia Re: Wybryki w gimnazjum - jak zareagować? 08.09.09, 22:43
      Te gimnazja to jest w ogóle jakaś jednaq wielka pomyłka...nie wiem
      kto i po co to wymyslił.
      Mój brat chodził pare lat temu i miał cały czas straszne problemy.
      Jak klasowe gagatki wyczują słabsza sztuke to nie dadzą mu żyć.
      • fergie1975 Re: Wybryki w gimnazjum - jak zareagować? 08.09.09, 23:02
        lena_madzia napisała:

        > Te gimnazja to jest w ogóle jakaś jednaq wielka pomyłka...nie wiem
        > kto i po co to wymyslił.

        te gimnazja sa wlasnie po to, zeby oddzielic mlodziez w tym "trudnym wieku" od
        mlodszych dzieci, niech sie gnebia w swoim wlasnym przedziale wiekowym....

        a co do sprawy roweru, chlopak sam sie musi postawic, zaslanianie sie facetem
        czy ojcem, tylko go pognebi i potwierdzi jego "slabosc" (to zadzialaloby w
        podstawowce).
        a co na nich zadziala, to juz sam musi zdecydowac, czy przywalenie (i ewentualne
        oberwanie), czy postarszenie policja lub postraszenie ze pojdzie na rozmowe do
        ich rodzicow ...
    • kub-ma Żadne polubownie 08.09.09, 23:09
      To jest naruszanie cudzej własności. Dyrekcja powinna o tym
      wiedzieć. Jeżeli nie chcesz do dyrekcji, to koniecznie do pedagoga.
      On doradzi jak najlepiej to załatwić. I to jak najszybciej.
    • wieczna-gosia Re: Wybryki w gimnazjum - jak zareagować? 08.09.09, 23:16
      do pedagpga mozna doniesc anonimowo- np. u nas na drzwiach jest skrzynka. Pomysl
      ze sfotografowaniem moim zdaniem jest zniezly no ale ja nie wychowywalam sie na
      Pradze a osiedle Huty Warszawa nie takie strasznie jak je maluja smile
    • margotka69 Re: Wybryki w gimnazjum - jak zareagować? 08.09.09, 23:32
      Hak, na którym zamieszczona jest rama prawdopodobnie jednak będzie
      do wymiany sad Aby dać synowi szansę na osobiste, polubowne
      załatwienie sprawy wymyśliliśmy, że jutro syn poinformuje "kolegów",
      że rower wymaga naprawy i zażąda zwrotu jej kosztów (ok. 40 zł,
      czyli po 20 na łebka). Da im czas do poniedziałku. Jeśli nie
      zapłacą - w poniedziałek poinformuję o zajściu pedagoga lub
      dyrekcję. Co o tym sądzicie?
      • protozoa Re: Wybryki w gimnazjum - jak zareagować? 09.09.09, 07:34
        Jestem skłonna założyć się o duże pieniądze, że nie zapłacą ani grosza.
        Co więcej będą śmiać się w oczy i wygłaszać tezy, że można im nakukać. Sądzę, że
        pedagog/dyrektor też nie wyegzekwuje pieniędzy, chyba, że rodzice sami się
        poczują i zechcą zapłacić. Jest to jeden z wielu przykładów chuligaństwa w
        polskiej szkole. Reagować, zgłaszać, postraszyć ale nie obiecywać sobie za wiele.
      • kub-ma Re: Wybryki w gimnazjum - jak zareagować? 09.09.09, 07:53
        Myślę, że pomysł nienajgorszy. Tylko termin za długi. Ja dałabym
        termin "do jutra", bo do poniedziałku to im jeszcze tysiąc pięćset
        innych głupich pomysłów do głowy przyjdzie. Poza tym dyrekcję bym
        powiadomiła. Gdyby była wychowawczyni to poszłabyś do niej,a ona i
        tak powiadomiłaby dyrekcję, bo to poważna sprawa. Szkoła pwnie nie
        zrobi afery, szczególnie jeżeli o to poprosisz, ale mogą podjąć
        jakieś działania zapobiegawcze. Nie wiem jak rozegrałabym to jako
        wychowawca, ale miałąbym ochotę poprosić straż miejską lub policję
        (zwykle szkoły współpracują z nimi),aby uświadomili
        odpowiednio "kolegów" i innych przy okazji.
      • the_ukrainian Jaki hak? 09.09.09, 15:59
        > Hak, na którym zamieszczona jest rama prawdopodobnie jednak będzie
        > do wymiany

        Co to za hak i gdzie on jest? Rama nie jest na niczym zamieszczona
        tylko wszystkie części są zamieszczone na ramie bezpośrednio lub
        pośrednio.
    • mamamonika Re: Wybryki w gimnazjum - jak zareagować? 09.09.09, 08:06
      Najpierw osobiście bym urwała jaja gó...arzom. W mojej okolicy (nie
      blokowisko) metoda osobistego kontaktu i tłumaczenia pewnych rzeczy
      których nie wytłumaczyli wcześniej rodzice się bardzo dobrze
      sprawdza. Wbrew obiegowym opiniom zdrowo ochrzanieni gó...arze nie
      zaczynają rysować samochodów czy podpalać domów. Czasami oni
      NAPRAWDĘ nie qmają, ze jakieś zachowanie jest nieodpowiednie i jak
      sie im dobitnie o tym powie, znikają. Najgorzej to dać poczuć takim,
      że to oni rządzą i że sie boisz zareagować na coś co ci sie nie
      podoba (np jeżdżenie na quadzie pod twoim domem). To wtedy świat
      staje na głowie, bo gó...arze zaczynają go organizować po swojemu i
      najczęściej w większym towarzystwie.
      W opisanym przypadku najpierw bym porozmawiała z delikwentami - na
      tym zwykle "u mnie" sie sprawa kończy. Zawsze staram się załatwiać
      sprawy osobiście i jak dotad to wystarcza. Ale jeśli nie - jest
      kontakt do rodziców - też mogą być różni niestety, dyrekcja szkoły,
      wychowawcy. Ktoś MUSI zareagować.
      Jeśli naokoło same ciapy, najleszy jest sposób Triss - wysłać na
      rozmowę ponurego i konkretnego typa który im sie bardzo ale to
      bardzo nie spodoba. Tylko jak gó...arze sprytni i rodzice też,
      jeszcze mogą oskarżyć o zastraszanie czy wymuszenie rozbójnicze tongue_out
      • anna_geras Re: Wybryki w gimnazjum - jak zareagować? 09.09.09, 08:49
        Posłuchaj rady Triss. Ktoś musi gnoi porządnie nastraszyć. Inaczej
        może być gorzej, po co chłopak ma sie stesować.
    • mdro Re: Wybryki w gimnazjum - jak zareagować? 09.09.09, 08:31
      Szczerze mówiąc, lekko przeraża mnie zakładanie przez większość osób
      się tu wypowiadających, że to jacyś chuligani i że trzeba ich
      nastraszyć etc. Pogadaj z synem, jak oni się zachowują wobec innych
      w klasie, jakie sprawiają wrażenie - bo może po prostu się
      wygłupiali, nie zdając sobie sprawy z tego, że coś popsują. Czy Wy
      nie pamiętacie swoich szkolnych lat i zachowania kolegów? Moi
      miewali bardzo dziwne pomysły...

      W dodatku IMO zbyt poważna interwencja może załatwić synowi etykietę
      donosiciela. Na początek proponowałabym, żeby syn im oświadczył, że
      popsuli rower, naprawa kosztowała tyle i tyle, tym razem nie
      powiedział, kto to zrobił, ale jeśli jeszcze raz się do jego roweru
      dotkną, to powie rodzicom i oni pójdą do dyrektora. A pieniądze mają
      oddać. Oczywiście może nie poskutkować i w tym przypadku kroki
      powinny być poważniejsze - rozmowa z rodzicami, pedagogiem etc.
      • kawka74 Re: Wybryki w gimnazjum - jak zareagować? 09.09.09, 08:47
        > Szczerze mówiąc, lekko przeraża mnie zakładanie przez większość osób
        > się tu wypowiadających, że to jacyś chuligani i że trzeba ich
        > nastraszyć etc.

        Bo to SĄ chuligani, na których nie podziała nic poza paroma zdaniami od kogoś silniejszego.

        bo może po prostu się
        > wygłupiali, nie zdając sobie sprawy z tego, że coś popsują.

        Oczywiście. Biedne, niewinne dziatki, które rozwalając czyjąś własność nie mają pojęcia, że ją rozwalają.

        jeśli jeszcze raz się do jego roweru
        > dotkną, to powie rodzicom i oni pójdą do dyrektora.

        Dyrektor z nimi porozmawia, pogrozi palcem i tyle. Wpisze naganę? Jakie nagana ma znaczenie? Wezwie rodziców? I co?
        Jak już pisałam, pracowałam w gimnazjum. W niektórych przypadkach nic poniżej policji nie skutkowało.
        • mdro Re: Wybryki w gimnazjum - jak zareagować? 09.09.09, 09:03
          > Jak już pisałam, pracowałam w gimnazjum. W niektórych przypadkach
          > nic poniżej policji nie skutkowało.

          To masz skrzywienie zawodowe. Dlaczego z góry zakładasz, że jest
          to "taki" przypadek? Może po prostu koledzy zauważyli, że syn
          autorki wątku alergicznie reaguje na zbliżanie się do jego roweru
          (czy rodzice mu przypadkiem w głowę nie nakładli, że ma na rower
          uważać, bo nowy?) i z czystej, dziecięcej złośliwości chcieli mu
          podokuczać? W tym wieku nie myśli się o konsekwencjach, sięganie
          wzrokiem dalej niż najbliższa przyszłość jest niemożliwe.

          Ciekawa jestem, czy opowiedziane z drugiej strony nie wyglądałoby
          tak: "mój syn oglądał rower kolegi, coś przy tym popsuł, a potem a)
          na ulicy zaczepił go jakiś osiłek i powiedział, że mu obije mordę,
          jeśli jeszcze raz się do tego roweru dotknie. Co robić? Iść na
          policję?; b) rodzice tego chłopaka z miejsca polecieli na skargę do
          dyrektora i mój syn ma teraz obniżoną ocenę i problemy w szkole. Jak
          tak można? Nawet z nami nie porozmawiali, pokrylibyśmy koszty
          naprawy i porozmawiali z synem".

          Swoją drogą, dobrze, że już dzieci nie uczysz...
          • figrut Re: Wybryki w gimnazjum - jak zareagować? 09.09.09, 09:12
            > To masz skrzywienie zawodowe. Dlaczego z góry zakładasz, że jest
            > to "taki" przypadek?
            To nie jest skrzywienie zawodowe i piszę to jako rodzic, siostra popychadła w
            dzieciństwie i partnerka ofiary zwyrodnialców w podstawówce.
            U brata nikt nie zareagował właściwie i zaczął sobie odbijać jak dorósł. U
            mojego faceta zareagowała jego matka. Jak ktoś poczuje się silniejszy, poczuje,
            że jest górą, to później zrobi sobie z chłopaka kozła ofiarnego. Coś takiego
            należy ukrócić na samym starcie "twardą ręką".
          • kawka74 Re: Wybryki w gimnazjum - jak zareagować? 09.09.09, 09:19
            > To masz skrzywienie zawodowe.

            Nie, doświadczenie.
            Kotku, uczyłaś w gimnazjum kiedykolwiek? Miałaś do czynienia z nieletnimi bandytami? Z przemocą wśród niewinnych maleńkich czternastolatków? Z wzywaniem policji do pijanego w trupa piętnastolatka?

            Może po prostu koledzy zauważyli, że syn
            > autorki wątku alergicznie reaguje na zbliżanie się do jego roweru
            > (czy rodzice mu przypadkiem w głowę nie nakładli, że ma na rower
            > uważać, bo nowy?) i z czystej, dziecięcej złośliwości chcieli mu
            > podokuczać?

            Jak się opiera swoją wiedzę o wieku dojrzewania na lekturze 'Timura i jego drużyny', to potem się takie farmazony wypisuje.

            > Swoją drogą, dobrze, że już dzieci nie uczysz...

            Pudło, słonko. Uczę, tylko młodsze. Zwiałam z gimnazjum m.in.przez nieletnich bandytów, ich naiwnych rodziców i kompletnie bezradne grono pedagogiczne.
            • triss_merigold6 Re: Wybryki w gimnazjum - jak zareagować? 09.09.09, 10:48
              Dziecięcą złosliwość może demonstrować pięciolatek a nie
              trzynastolatek. Trzynastolatki znakomicie orientują się z kim i na
              co mogą sobie pozwolić więc czasem należy im pomóc odnaleźć się we
              właściwym miejscu hierarchii.
    • figrut Re: Wybryki w gimnazjum - jak zareagować? 09.09.09, 08:46
      Odradzam skargi do dyrekcji i pedagoga. Załatwiłabym to tak, jak pisała Triss z
      tym, że umięśnionego pana wysłałabym na kontakt oko w oko z każdym z osobna w
      miejscu, gdzie najmniej się tego spodziewają. Tak, aby każdy z nich wiedział, że
      nigdzie nie może poczuć się bezpieczny. Skargi do pedagoga wniosą jedno -
      przydomek "kapuś" do końca szkoły.
      • mdro Re: Wybryki w gimnazjum - jak zareagować? 09.09.09, 09:35
        > umięśnionego pana wysłałabym na kontakt oko w oko z każdym z
        > osobna w miejscu, gdzie najmniej się tego spodziewają. Tak, aby
        > każdy z nich wiedział, że nigdzie nie może poczuć się bezpieczny.

        A może od razu ich zabić? W końcu i tak nic dobrego z nich nie
        wyrośnie... Świetny pomysł, nastraszyć trzynastolatka tak, żeby się
        nigdzie bezpieczny nie czuł.
        • figrut Mdro 09.09.09, 09:45
          Zejdź na ziemię i przestań bujać w obłokach. Od "drobnych" rzeczy zaczyna się
          radocha z wandalizmu i bycia terrorystą. "Skoro nie ma żadnych konsekwencji,
          skoro nie trzeba się bać, to fajnie, jak inni mnie się boją i jak w oczach
          nastolatków jestem wielki i wszystko mi wolno". Aby coś z większości takich
          dzieciaków wyrosło, muszą oni poczuć, że nie są bezkarni, że zawsze odpokutują
          za swoje durne postępowanie. Jeśli się nie zareaguje, dzieciaki nie zasmakują w
          manii wielkości, jest ogromna szansa na to, że wyrosną na zupełnie normalnych
          ludzi. Posłuch kusi jak mało co. Fajnie jest być przywódcą grupy, tym
          silniejszym, tym, którego wszyscy się boją. Zwróć uwagę na działanie fali w
          wojsku, to może zrozumiesz.
          • mdro Re: Mdro 09.09.09, 10:35
            Problem w tym, że - o czym już pisałam - z góry zakładacie, że to
            młodociani chuligani i tylko siła może pomóc (a tak nawiasem mówiąc,
            jaki jest Wasz stosunek do kar cielesnych?). Wychowywanie strachem?
            Tak właśnie postępujecie w stosunku do własnych dzieci? Powtarzam
            to, co napisałam wcześniej - spójrzcie na to od strony rodzica
            takiego nastraszonego dziecka czy też od strony
            dziecka: "wygłupiałem się i popsułem koledze rower, a potem taki
            duży pan powiedział, że mnie pobije, jeśli jeszcze raz się do tego
            roweru dotknę. Nie wyjdę z domu, bo znowu go spotkam". Najpierw
            trzeba zorientować się w całej sytuacji. Pobili go? Grozili mu
            pobiciem? Jakie to w ogóle jest środowisko, dzielnica etc.?

            Może ja mam jakieś niesłychane szczęście, ale jakoś się ze
            zjawiskiem umyślnej, "instytucjonalnej" przemocy w szkole nie
            zetknęłam - ani bezpośrednio (a mam dwóch synów, 14 i 12 lat), ani
            pośrednio (tzn. wśród znajomych) nie zetknęłam. Owszem, zdarzyła się
            bardzo nawet niebezpieczna sytuacja - jeden z chłopców dostał w
            głowę kamieniem. Ale nie wynikało to z umyślnej chęci zaszkodzenia
            komukolwiek - grupa rzucała w siebie patykami i w końcu sięgnęli po
            kamienie, nie zdając sobie sprawy z różnicy i nie przewidując
            skutków (fakt, to była trzecia czy czwarta klasa, a nie gimnazjum).

            A kwestii ustalania hierarchii w grupie doskonale zdaję sobie
            sprawę - tyle, że na to żadna bezpośrednia interwencja dorosłych nie
            pomoże, młody człowiek musi sam się w tym odnaleźć (nawiasem mówiąc,
            mój starszy syn w podstawówce miał marne relacje z kolegami, co
            uległo radykalnej zmianie w gimnazjum, mimo paru "łobuzów" w klasie,
            którzy teoretycznie powinni całą grupę sterroryzować). Stąd moja
            propozycja, by syn autorki wątku przede wszystkim, odpowiednio
            poinstruowany, postarał się sam to załatwić. Może wziąć sobie jako
            obstawę kolegę czy dwóch - zna kogoś?
            • triss_merigold6 Nie rozumiesz 09.09.09, 10:47
              Nie rozumiesz. Blokersi wyczuwają ofiarę jak posokowce krew i
              zwyczajnie lubią postraszyć, poznęcać się, wyśmiać. Ustawieni do
              pionu przestają, bo kalkulują, że im sie nie opłaca.
              Jesli sądzisz, że blokers po takiej akcji przyjdzie do włąsnych
              rodziców na skargę to chyba żyjesz w innym wszechświecie - nie
              przyjdzie, bo zrozumie komunikat "odp... się od Jasia" i się
              odp...., bo zna zasady gry. On nie zaczepi to mu się krzywda nie
              stanie.
              Więcej - blokersowi można obiecać, że jesli na Jasia ktoś krzywo
              spojrzy to on dostanie oklep i jest za Jasia od dziś osobiście
              odpowiedzialny. I uwierz mi, że to działa, mogą się nawet
              zakolegowac.
              • mdro Re: Nie rozumiesz 09.09.09, 11:28
                Ponawiam pytanie - skąd wiesz, że to blokers? Bo z opisu to wcale
                nie wynika. Ja np. widzę chłopców, którzy narozrabiali, mogąc wcale
                nie zdawać sobie sprawy z możliwych skutków (może np. z zemsty za
                odmowę pożyczenia roweru?). Nie usprawiedliwiam ich - powinni
                ponieść konsekwencje, jak zapłacenie za naprawę, ale nie można z
                góry, nie znając całej sytuacji, traktować ich jak młodocianych
                przestępców.

                Pewnie, Wy macie większe doświadczenie niż ja - co prawda w moim
                młodzieńczym, mocno mieszanym towarzystwie (ze Szmulek i osiedla
                Huty Warszawa wink też ludzie byli) na imprezę przychodziło się z
                flaszką wódki, a jak zabrakło, to się szło na metę, pijanemu na
                wycieczce piętnastolatkowi nauczyciele wsadzili łeb pod kran i
                kazali iść spać, a na mocno wciętych na późniejszej wycieczce
                siedemnastolatków nie reagowali w ogóle (nawiasem mówiąc, renomowane
                liceum - i wówczas, i teraz). Sytuacje były różne, łącznie z
                ucieczkami z domu, a i na milicji niejeden był notowany za
                chuligaństwo (co prawda na ogół w przyczyn innych wink). Jakoś
                znacząca większość na ludzi wyszła.
                • triss_merigold6 Re: Nie rozumiesz 09.09.09, 11:38
                  Potraktowanie ich jak młodocianych przestępców to zgłoszenie sprawy
                  na policję, zrobienie dymu w szkole z zaangażowaniem dyrekcji i
                  całego grona pedagogicznego. A tak mają szansę wyjść z twarzą, bo
                  przy rozmowie asysty by nie było. Skoro akcja powtórzyła się kilka
                  razy to bez interwencji TERAZ będzie tylko eskalować.
                  Chłopcy mają jak najbardziej szansę wyjść na ludzi, trzeba im tylko
                  trochę pomóc w procesie socjalizacji.
                  • mdro Re: Nie rozumiesz 09.09.09, 11:50
                    Dlatego ja proponuję twardą rozmowę, ale bezpośredni zaangażowanego
                    w sprawę. Jeśli sam sobie nie może poradzić - w obstawie kolegów,
                    ew. z ojcem. Z wpisów widać, że chłopak raczej wolałby uniknąć
                    bezpośredniej interwencji dorosłych, gdyby sytuacja była naprawdę
                    poważna, nie sądzę, by oponował.
                    • kawka74 Re: Nie rozumiesz 09.09.09, 13:25
                      Oponuje, bo się ich boi.
                      Generalnie młodzież niechętnie odnosi się do interwencji dorosłych nawet wtedy, kiedy w grę wchodzą poważniejsze sprawy niż niszczenie mienia.
                • protozoa Re: Nie rozumiesz 09.09.09, 14:11
                  Gimnazjaliści to nie przedszkolaki, wiedzą, że postępują nagannie i nic sobie z
                  tego nie robią. Jeśli nie zadzaiła się już, natychmiast i ostro ci młodzieńcy
                  będą mieli poczucie bezkarności ze wszystkimi tego konsekwencjami. Dziś jest to
                  rower, jutro kosz na głowie nauczycielki a pojutrze twarz koleżanki pocięta
                  żyletką. To nie są dzieci, to młodociani chuligani potencjalni przestępcy.
                  Trzeba reagować.
                  Rzadko zgadzam się z kawką, ale tu mówimy jednym głosem.
                  Jeżeli uważasz, że zapłącą za rower to jesteś naiwna. Nie poczują skruchy po
                  reprymendzie nauczyciela, wychowawcy, dyrektora, psychologa, pedagoga czy
                  rodziców poszkodowanych. Oni muszą się bać, mają wiedzieć, że jest ktoś od nich
                  silniejszy, kto nie będzie się cackał i upominał. A co potrafią młodociani
                  przestępcy wiem. Widziałam skutki ich wyczynów dyżurując w Izbie Przyjęć.
                  • mamamonika Re: Nie rozumiesz 09.09.09, 14:24
                    Być może rowerowi "rozkręcacze" są dopiero na dobrej drodze do zostania
                    pełnowartościowymi dresami, ale takiego zachowania po prostu nie można
                    zostawić bez reakcji. Co do nieingerowania w sprawy dzieci - jeśli syn
                    poprosił o pomoc, trzeba jej udzielić. Widocznie sam nie wie, jak z
                    takimi postępować, a z tego co widać i większość dorosłych nie bardzo
                    ma pojęcie, jak się za chama zabrać. I niestety ogromna większość się
                    boi, często przesadnie. Nie każdy młodociany chuliganek to bandzior,
                    ale lubi na takiego pozować i sprawia mu frajdę jak się go ludzie boją.
                  • mdro Re: Nie rozumiesz 09.09.09, 14:54
                    > Gimnazjaliści to nie przedszkolaki, wiedzą, że postępują nagannie
                    > i nic sobie z tego nie robią
                    Między "wiedzą że źle robią" i "nic sobie z tego nierobieniem" jest
                    jeszcze dużo miejsca na "tak jakoś wyszło", "nie chciałem"
                    czy "tylko ten jeden raz" etc. I dotyczy to nie tylko 13-latków, ale
                    i parę lat starszych. W jakim wieku masz dzieci? Bo ja po swoich i
                    ich kolegach doskonale widzę, jacy są jeszcze dziecinni i jak trudno
                    im sięgnąć myślą w przyszłość - w teorii owszem, z praktyką bywa
                    różnie.

                    > Oni muszą się bać
                    Stosujesz wobec własnych dzieci taką metodę wychowawczą? Zgadzasz
                    się, by ktoś inny (nauczyciel, inny rodzic, obcy z ulicy) wobec nich
                    taką metodę zastosował? Np. wobec 13-letniej dziewczynki, która w
                    ramach dokuczania koleżance pomazała jej zeszyt. Niech się boi,
                    potencjalna przestępczyni, zniszczyła czyjąś pracę i mienie, na
                    drugi raz tego nie zrobi.

                    > Nie poczują skruchy po reprymendzie nauczyciela, wychowawcy,
                    > dyrektora, psychologa, pedagoga czy rodziców poszkodowanych
                    Skąd to wiesz? Znasz ich? Bo ja nie i - podobnie jak Ty - o całej
                    sytuacji wiem bardzo niewiele.

                    > Widziałam skutki ich wyczynów dyżurując w Izbie Przyjęć
                    To masz ogląd patologii, a nie normy.

                    I jeszcze raz - ja nie mówię, żeby nie reagować, ale reagować
                    adekwatnie do sytuacji. A - być może częściowo przypadkowe -
                    podniszczenie roweru koledze nikogo IMHO nie upoważnia do straszenia
                    13-latka przez dorosłego pobiciem, bo to tego się część rad tutaj
                    sprowadza. Już nie mówiąc o tym, że to chyba pod paragraf podpada...
                    • figrut Re: Nie rozumiesz 09.09.09, 15:27
                      > Między "wiedzą że źle robią" i "nic sobie z tego nierobieniem" jest
                      > jeszcze dużo miejsca na "tak jakoś wyszło", "nie chciałem"
                      > czy "tylko ten jeden raz" etc. I dotyczy to nie tylko 13-latków, ale
                      > i parę lat starszych.
                      Trzynastolatek WIE co wolno, a czego nie wolno. U mojej córy w gimnazjum była
                      dziewczyna którą chłopcy wybrali sobie na ofiarę. Zaczęło się od namalowania jej
                      w zeszycie do przedmiotu karykatury, przeszło przez wrzucanie plecaka do kosza
                      na śmieci, wepchnięcie kurtki do muszli klozetowej i kariera dziewczyny w
                      gimnazjum skończyła się miesiąc po interwencji matki u dyrektora szkoły. Chłopcy
                      dostali upomnienia, dziewczynę matka przeniosła do innej szkoły, bo po
                      interwencji była wciąż popychana, ciągana za włosy przez "niewidzialne ręce".
                      >W jakim wieku masz dzieci?
                      Córa ma 19 lat, więc już dawno po gimnazjum. Starszy syn jest w pierwszej klasie
                      i jeśli minimum dwójka na raz zaczęłaby z niego robić kozła ofiarnego ( a
                      drobniutki jest), albo też jeden dużo starszy, wtedy nie zawaham się dorwać
                      g....rza po za szkołą i nastraszyć lub "nakopać do d...y" ( w sensie - niech
                      poczuje moją siłę). Jeśli syn będzie miał starcie z równym sobie, wtedy sam ma
                      się bronić, a do obrony służą sprawne ręce. Jeśli on będzie tym, który robi
                      sobie z kogoś słabszego kozła ofiarnego, użyję starodawnych argumentów na jego
                      własnym tyłku, ale bez audytorium i bez chwalenia się tym przed innymi. To jak
                      do tej pory najskuteczniejsza znana mi metoda. Wolę, aby zapiekł go tyłek, niż
                      pozwalać na takie zachowanie i później mieć syna w poprawczaku z przeszłością,
                      która będzie się za nim ciągnęła przez wiele lat.
                      • mdro Re: Nie rozumiesz 09.09.09, 16:47
                        W zasadzie pytałam się Protozoa wink.

                        A nie pomyślałabyś o tym, żeby - gdy Twój syn nie będzie sam mógł
                        sobie poradzić - zwrócić się przede wszystkim do rodziców danego
                        chłopca? Może oni będą umieli syna twardą ręką przytrzymać?

                        > Trzynastolatek WIE co wolno, a czego nie wolno. U mojej córy w
                        > gimnazjum była dziewczyna którą chłopcy wybrali sobie na ofiarę.
                        > Zaczęło się od namalowania jej w zeszycie do przedmiotu
                        > karykatury, przeszło przez wrzucanie plecaka do kosza
                        > na śmieci, wepchnięcie kurtki do muszli klozetowej i kariera
                        > dziewczyny w gimnazjum skończyła się miesiąc po interwencji matki
                        > u dyrektora szkoły
                        Jak pisałam - wie w teorii. Nie każde głupie i dokuczliwe zachowanie
                        musi eskalować - może skończyć się na w miarę niegroźnych, choć
                        nieprzyjemnych "dowcipach" w rodzaju karykatur, przezywania,
                        popychania czy chwilowego zabierania rzeczy (mój syn też bywał
                        ofiarą takowych i do niczego więcej nie doszło - bez bezpośrednich
                        interwencji naszej czy wychowawczyni; bywałam w swoim czasie i ja, a
                        podejrzewam, że większość osób). I IMHO właśnie trzeba wówczas
                        szukać sojuszników przede wszyskim w grupie - oczywiście, póki
                        sytuacja nie jest jeszcze zbyt groźna. I uczulać własne i cudze
                        dzieci, by w takich sytuacjach reagowały. Interwencja dorosłych może
                        się skończyć właśnie niemożnością integracji z grupą. Tu grupa jest,
                        jak rozumiem, świeża - jest więc próba sił, kto i jak będzie nadawał
                        ton. Niech chłopak pokaże, że się nie da albo że nie jest sam, tzn.
                        ma w klasie kumpli. Ale niech sam to pokaże. Inna rzecz, gdy to nie
                        poskutkuje. Nie można jednak zakładać z góry, że inni to potencjalni
                        przestępcy.

                        Wiesz, ja akurat byłam świadkiem zbawiennego wpływu kary cielesnej ;-
                        ). Sytuacja miała miejsce w 8. klasie - jeden z drugorocznych,
                        dołączonych do nas, żeby ich ze szkoły wreszcie wypchnąć, obraził
                        ciężko nauczycielkę od chemii, młodą dziewczynę. Nasz wychowawca
                        przy całej klasie kazał mu spuścić spodnie i przylał pasem, mówiąc
                        przy tym: zachowujesz się jak g...iarz, to tak cię potraktuję.
                        Chłopak po tyłku dostał pewnie pierwszy raz w życiu. Pomogło wink.
                        Tylko, że tu interweniował wychowawca klasy - z obecnej perspektywy
                        patrząc, także ze względu na innych uczniów, aby przypadkiem
                        przykładu nie wzięli. I teraz pytanie - ile w Was pozowoliłoby na
                        taką interwencję w przypadku swojego dziecka? Ty zapewne tak wink,
                        ale czy inne? Ile po czymś takich poleciałoby do dyrektora albo
                        kuratorium, żeby usunął nauczyciela ze szkoły?
    • lineczkaa Re: Wybryki w gimnazjum - jak zareagować? 09.09.09, 15:35
      Tak jak pisze triss. Jeden pan załatwi sprawę wink.
      Sama jestem tego przykładem z tym, że zadziałało nawet na dorosłego
      big_grin. Niechcący zerwałam błotnik jakiemuś panu z Wartburga, "uciekłam"
      (znaczy nawet nie poczułam, że coś zrywam) z miejsca zdarzenia, a
      świadkowie zapisali moje numery i policja mnie znalazła. Pan prosił,
      żebym do niego przyjechała, przeprosiła i ustaliła koszty. Pojechałam
      no i kolo zaczął wymyślać z kosmosu czego to ja mu nie uszkodziłam i
      z jego wstępnych wyliczeń wyszło ponad 500 zł. Przeprosiłam na moment
      i zawołałam mojego ówczesnego chłopaka Rafała (pozdrawiam wink). Rafał
      196 cm wzrostu, 120 kilo żywej wagi, były hokeista. Pan Rafałka
      zobaczył i powiedział "myślę, że 50 zł sprawę załatwi". big_grin
    • the_ukrainian :)) 09.09.09, 16:02
      > Mąż zawiózł rower do naprawy: coś tam podokręcali, skończyło się
      > na 10 zł,

      Chyba zacznę częściej zaglądać na fora dzieciowe. Można se nieźle
      humor poprawić podczas upierdliwej roboty na kompie smile Żeby chłop
      nie potrafił wykonać najprostszej naprawy polegającej na dokręceniu
      śrubek tylko wiezie rower do naprawy i płaci za to kasę to juz
      obciach. Dla faceta to wstyd nie umieć zrobić tak prostych rzeczy.
      Moja znajoma jedenastolatka zrobi to bez problemu i nawet tatusiowi
      nie zawracałaby głowy drobiazgami. Wstyd. A syn niech lepiej się
      nauczy obsługi technicznej rowera bo co będzie jak mu się coś sypnie
      15 kilomterów od domu na przykład?
    • margotka69 Re: wybryków ciąg dalszy :( 09.09.09, 19:31
      Dzisiaj dzieciaki były na wycieczce. Syn z kolegą w autokarze
      rzucali do siebie papierami. Jeden z nich poszybował na tyły
      autokaru, gdzie siedziała "grupa pod wezwaniem". Krzykami kazali
      synowi podnieść papier, a gdy podszedł aby to zrobić, wysypali na
      podłogę własne śmieci i chipsy, które dodatkowo rozgniotli nogami,
      zagrodzili mu drogę odwrotu i zażądali posprzątania wszystkiego.
      Próbował się sprzeciwić, ale ostatecznie uległ. Gdy wrócił na swoje
      miejsce z workiem pełnym śmieci, dostał od nauczyciela reprymendę,
      że tyle naśmiecił sad Grupa liczyła 6-8 osób, z przewagą dziewczyn
      (!). Dzieciaki te mają tę przewagę, że przeszły grupą z poprzedniej
      szkoły i dobrze się znają. Syn jest nowy, chociaż nie on jeden, ale
      najwyraźniej uwzięli się właśnie na niego sad Ta sytuacja coraz
      bardziej mnie niepokoi ...
      • agatar-m Re: wybryków ciąg dalszy :( 09.09.09, 20:03
        sie rękoma i nogami nad pomysłem zastraszenia ich, inne sposoby nie zdadza
        relacji, ale nie tatuś , bo to ich tylko rozśmieszy, znaleźć w rodzinie kilku
        20parolatków i wysłac na pogawędke. podpisuje
      • triss_merigold6 Zdziwiona? 09.09.09, 20:42
        Widzisz frajerko a Ty chciałas polubownie. Lepiej męża nie wysyłaj,
        bo on chyba nie z tych co potrafią rozmawiać. Znajdź jakiegoś 20+
        latka z odpowiednim wyglądem i wyślij pod szkołę niech porozmawia z
        prowodyrami. Wystarczy z prowodyrami, reszta sie dostosuje. I
        załatwcie to zanim dzieciakowi spuszczą wodę na głowe w kiblu.
        Sorry, dżungla nie Wersal. Mogę Ci podpowiedziec co należałoby
        powiedzieć w krótkich żołnierskich słowach żeby podziałało.
        • lineczkaa Re: Zdziwiona? 09.09.09, 21:23
          Hej triss. Po co to zaraz od frajerów wyzywać. Nie każdy wie jak w
          dżungli walczyć. Co nie zmienia faktu, że Twój pomysł popieram, bo
          jak pisałam wcześniej działa. Nawet nie musi być "odpowiedni" wygląd
          zachowany. Za mych młodzieńczych czasów, to ja chodziłam po szkole i
          w kilku żołnierskich słowach, jak to ładnie ujęłaś, załatwiałam
          nietykalność młodszego brata. Mieliby mi braciszka młodszego męczyć?
          O nie! Pozdrawiam Brata wink.
          • triss_merigold6 Re: Zdziwiona? 09.09.09, 21:31
            Bo jak jedna z druga ma niemowlę czy przedszkolaka to chucha i
            dmucha żeby przypadkiem w piaskownicy łopatka nie dostał a jak
            nastolatek zaczyna mieć prawdziwe problemy to tysiąc pięćset
            obiekcji i najlepiej, żeby dziecko samo rozwiązało konflikt z grupą.
            Qrde po takiej akcji to pierwszy odruch pójść i wydłubać komuś oko a
            nie zastanawiać się nad pedagogiem, wychowawcą czy listem. Ja
            trzylatka uczyłam "dokucza ci ktoś? je....j mu to przestanie", bo
            dzieci i młodzież to stado i nie wolno pozwolić, żeby potomek wszedł
            w rolę ofiary.
            • ywwy to ja się nie dziwię 09.09.09, 21:57
              Dziewczyny -co jest?
              Co druga radzi odpowiadać agresją na agresję? Czy naprawdę musicie
              walczyć z agresją obawiam się, że rośnie nam jeszcze gorsze
              pokolenie. Wkrótce dzieciaki zamiast majstrować przy rowerach będą
              od razu roztrzaskiwać rowery i nie tylko!

              Czy nie można po prostu porozmawiać, wyjaśnić i nakazać chłopakom
              naprawić rower! Wspólnie razem z pedagogiem, wych. dyrekcją.
              Czy my już żyjemy w dżungli? Zdziczałyście czy co?

              List bym sobie darowała - te dzieciaki mają problem z czytaniem ze
              zrozumieniem....
              • kawka74 Re: to ja się nie dziwię 09.09.09, 22:03
                > Czy nie można po prostu porozmawiać, wyjaśnić i nakazać chłopakom
                > naprawić rower! Wspólnie razem z pedagogiem, wych. dyrekcją.
                > Czy my już żyjemy w dżungli? Zdziczałyście czy co?

                Żyjemy w dżungli, a gimnazjum jest dżunglą do kwadratu.
                Co Ty chcesz wyjaśniać tym gnojkom, że to nieładnie koledze niszczyć rower? I że nieładnie kogoś gnębić, bo temu komuś jest smutno?
              • lineczkaa Re: to ja się nie dziwię 09.09.09, 22:27
                Ale przecież nikt nie każe prowodyrów wciągnąć do zaułka i łomot
                spuścić. Wiek to tak głupi i podatny, że wystarczy odpowiednim
                wzrostem i słowem ustawić. To, że kuzyn, kolega, sąsiad o wyglądzie
                hokeisty czy koszykarza powie "nie ruszać, bo jeszcze raz przyjdę"
                nie oznacza łamania kości. To, że chłopaczek jest pomiatany i
                obsypywany śmieciami stawia tamtych chłopców w takim świetle, że nu
                nu nu nie zadziała. Wcale nie muszą być złem wcielonym, ot dobrze się
                czują w grupie i znaleźli sobie podatną ofiarę. Kilka żołnierskich
                słów (triss, zapożyczam) może świetnie załatwić sprawę.
              • turzyca Re: to ja się nie dziwię 09.09.09, 23:24
                W porzadnym systemie mozna by rozwazac walczenie z agresja - na problem przemocy
                roznego typu uczulani sa zarowno nauczyciele jak i uczniowie oraz rodzice,
                popatrz np. tu: stopbullyingnow.hrsa.gov/kids/ Front musi byc wspolny.
                A u nas? Sam fakt, ze nauczyciel ochrzania ofiare, a nie agresora juz wystarczy
                za wytlumaczenie, dlaczego grzeczna walka z agresja nie da w tym przypadku efektow.
          • mamamonika Re: Zdziwiona? 10.09.09, 07:42
            O - ja też biegałam w sprawach brata i również brata pozdrawiam tongue_out
            A co do "parametrów" ochrzaniającego - uwierzcie mi, że równie
            skuteczna jak hokeista potrafi być komunikatywna, konkretna, stanowcza
            i ... upierdliwa kobieta o wzroście 160 cm tongue_out
            Najważniejsze - to się gnoi nie bać.
      • turzyca Re: wybryków ciąg dalszy :( 09.09.09, 23:17
        I klasyka porazki pedagogicznej czyli ochrzanic ofiare, a nie dostrzegac zrodel
        problemu.

        Niestety na moje wyczucie zastosowanie metody Triss w trybie blyskawicznym jest
        konieczne i nastaw sie psychicznie, ze sa szanse na koniecznosc przeniesienia.
        Bez zastosowania metody Triss koniecznosc przeniesienia zrobi sie pewna w
        krotkiej przyszlosci.
      • mamamonika Re: wybryków ciąg dalszy :( 10.09.09, 07:46
        Przepraszam, oni byli sami na tej wycieczce i w tym momencie w
        autokarze? Nikt z opiekunów nie zauważył ewidentnego dręczenia syna?
        Tu już bym zrobiła aferę taką, ze pani Hall by usłyszała, a na pewno
        kuratorium. Zwłaszcza, ze teraz szkoły powinny być uczulone na takie
        przypadki. Wrrrr....

        Poważnie bym się zastanowiła nad zmianą gimnazjum także ze względu na
        "jakość" kadry. Chyba, ze specjalnie nie ma na co zmieniać, bo i tak
        bywa.
        • verdana Re: wybryków ciąg dalszy :( 10.09.09, 08:21
          C óż, ja pracowałam przez wiele lat w szkole, gdzie ok.30% uczniów
          to byli chuligani, dresiarze i dzieci mafiozow (jednego nawet
          zastrzelono). Myslicie, ze oni tak naprawde boja się przewagi
          fizycznej? Wcale nie zawsze - takich osiłkow bardziej boja sie
          spokojni ludzie. Moze sie okazać, ze zademonstrujecie faceta dwa
          metry, a za to następnego dnia ich kumpel 2 metry 5 cm dopiero
          dołozy chlopakowi. Jesli sa już całkowicie zdemoralizowani.
          A jesli nie - usmiejecie sie, ale na niezdemoralizowanych chłopaków
          w tym wieku czasem działa zwykła rozmowa i zwykle zwrócenie uwagi -
          tyle, ze przez kogos z autorytetem. W szkole , w ktorej uczylam,
          przeslaowano dziewczyne z autyzmem. Kary nie działaly. Podzialała
          rozmowa klasy z dyrektorką - cóż, nawet chuligani miewaja uczucia.
          Problem lezy w szkole - jak widac nauczyciele są albo bezradni, albo
          co gorsza - głupi.
    • e.mama.s Re: Wybryki w gimnazjum - jak zareagować? 09.09.09, 21:07
      i myslicie, ze dyrekcja i pedagog to zalatwi, czasem wezwanie
      poicji nic nie daje, smieja im sie w twarz.zalezy to oczywiscie od
      stopnia zdemoralizowania.
      • mamamonika Re: Wybryki w gimnazjum - jak zareagować? 10.09.09, 07:48
        Z gimnazjum już chyba można gada wyrzucić? Z podstawówki się nie da.
        • kawka74 Re: Wybryki w gimnazjum - jak zareagować? 10.09.09, 07:58
          > Z gimnazjum już chyba można gada wyrzucić?

          Nie, jeśli to rejonówka.
          • mamamonika Re: Wybryki w gimnazjum - jak zareagować? 10.09.09, 08:02
            Może warto to sprawdzić? tongue_out

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka