Dodaj do ulubionych

dzieci są okrutne...

11.09.09, 12:26
Dziś tak strasznie żal zrobiło mi się mojego Synka-akcja z przedszkola.Przebieramy się a tu nagle słyszę krzyk dziecka-"Patrz!Ten mały ma zeza!"Obok stoją rodzice,ojciec dziecka rozmawia z jakąś osobą z przedszkola i nikt nie reaguje.Za chwilę znów ten sam tekst.Mały popatrzył się tylko,nie wiedział o co chodzi.Nie ma jeszcze świadomości tego ,że ma chore oczko.I wiecie co?Tracę wiarę w ludzi, w wiarę w to,że zdarzają się jeszcze rodzice,którzy wychowują swoje pociechy na tolerancyjnych ludzi.Gdy moje dziecko widziało pana na wózku-z jedną nogą i zaczęło coś na ten temat mówić wytłumaczyłam mu ,że pan jest chory,że musi jeździć na wózku ale nie trzeba zwracać na to uwagi.A co do mojego Synka-to nie pierwsza sytuacja,gdy inne dziecko wytyka mojemu ,że ma okularki.Rodzice nic nie robią ,nie komentują.Coraz bardziej boje się tego,przez co mój Syn będzie musiał przejść w kolejnych latach-szkolnych.Jak GO uodpornić na takie złośliwości...
Obserwuj wątek
    • 18_lipcowa1 Re: dzieci są okrutne... 11.09.09, 12:33
      to czemu nic rodzicowi nie powiedzialas?
    • slonko1335 Re: dzieci są okrutne... 11.09.09, 12:35
      Przykre to niestety ale nie da się tego uniknąć a czy da się uodpornić dziecko,
      nie wiem.
      Ostatnio szłam z córką na spacer i szedł o kulach mężczyzna bez nogi Alka
      stanęła jak wryta, nie mogła oderwać od niego wzroku. Po cichu mówię "chodź ALu
      , nieładnie się tak na kogoś patrzeć " a ta na cała parę "no dobra idę, ja tylko
      patrzę gdzie on schował tą nogę". Mężczyzna pewnie przyzwyczajony do takich
      sytuacji roześmiał się i chciał do niej zagadać, próbował powiedzieć, że noga
      chora była ale ona się tak panicznie go wystraszyła, chyba tej inności,
      zareagowała taką histerią, strasznie mi było głupio i przykro zarazem bo to ja
      gdzies najwidoczniej popełniłam błąd...dla mnie to było dziwne, ma za sobą kilka
      pobytów w szpitalu, często z bardzo chorymi, niepełnosprawnymi, bardzo
      okaleczonymi , starałam się z nią o tym rozmawiać i wydawało mi się że nie ma z
      tym problemu a jednak inność ją przeraziła..na co dzień ma kontakt z babcią, z
      głębokim niedosłuchem, z aparatem słuchowym, to dla niej rzecz normalna i
      oczywista, wie że do babci trzeba mówić głośniej, często cos powtórzyć choć
      czasami ją to irytuje, zeza prawdopodobnie by nawet nie zauważyła...
    • nombrilek Re: dzieci są okrutne... 11.09.09, 12:35

      Przykra sprawa, ale fakt faktem dzieci sa były i będą okrutne, bo
      sobie nie zdają sprawy. To rodzice powinni wychowywac dzieci i uczyc
      ze nie wolno sie z nikogo smiac itd.
      A jak uodpornic to nie wiem, niestety
    • mamamonika Re: dzieci są okrutne... 11.09.09, 12:37
      Nie są okrutne tylko konkretne i ciekawe świata. Skąd niby dziecko ma
      wiedzieć, że zez to co innego niż długie włosy, łysina czy bluzka ze
      spidermanem? Pokazuje to co je interesuje i dziwi, to do dorosłych
      należy uwrażliwienie na pewne sprawy...
      • dorisch1 Re: dzieci są okrutne... 11.09.09, 12:44
        Moim zdaniem uodpornic sie nie da. Bo dzieci zawsze będą przeżywać
        tą "inność" w sobie. Wiem to z własnego doświadczenia niestety. Za
        młodu mieszkałam w bliskim sąsiedztwie z chłopcem z porażeniem
        mózgowym. Jego mama wychodziła z nim na podwórko na wózku
        inwalidzkim. Rodzice mi tłumaczyli od małego, że nie wolno się z
        niego śmiać tylko dlatego, że jest inny niż my. Zakodowałam to sobie
        do dziś i tak będe wychowywać dzieci. Jednak ostatnio na placu zabaw
        widziałam bardzo nieprzyjemna sytuację a mianowicie, przyszła mama z
        chłopcem ( na oko 3 lata), który miał jakby niedowład jednej reki i
        ta mu tak w połowie jakby "zwisała". Na to pozostałe dzieci na placu
        zabaw zaczęły na głos wykrzykiwać "Korki, Korki" !! Chłopiec nie
        bardzo wiedział o co chodzi, jednak mama widziałam przezywała to
        strasznie. Smutne są takie sytuacje, ale niestety w naszym
        społeczeństwie ( chociaż pewnie nie tylko w naszym) nieuniknione. sad
        • mamamonika Re: dzieci są okrutne... 11.09.09, 12:48
          Tylko tłumaczyć...

          Ale i nie udawać, że osoba inna nie jest inna. Bo jest. Trzeba uczyć
          o tym normalnie rozmawiać, bo np dziecko na wózku wie że jeździ na
          wózku, i nie będzie widziało nic złego w zainteresowaniu tym wózkiem
          przez kolegów póki mu ktoś tak tego nie przedstawi.

          Czasem "instrukcji obsługi" niepełnosprawnych muszą się uczyć
          rodzice, którzy niby to mają uczyć pewnych zachowań dzieci. A sami
          kompletnie nie wiedzą jak się zachować i idiotycznie udają że nic nie
          widzą.
      • michasia24 Re: dzieci są okrutne... 11.09.09, 12:53
        ine są okrutne tylko szczere
        • m.nikla Re: dzieci są okrutne... 12.09.09, 20:04
          Ja sie w tej sytuacji OKRUCIENSTWA jakos dopatrzec nie moge. Dzieci
          sa bezposrednie po prostu. Skoro rodzic tego chłopca akurat byl
          zajety- nie zwrocil uwagi dziecku.
    • premeda Re: dzieci są okrutne... 11.09.09, 12:40
      Nie oczekiwałabym za wiele od takich rodziców, przież dziecko samo z
      siebie nie wie że zez jest jakimś defektem ale jeśli rodzice
      zwracaja uwagę to się od nich uczy sad Po dziecku spodziewałabym się
      raczej pytania: a dlaczego ma takie oko?
      • zefirekk Re: dzieci są okrutne... 11.09.09, 13:04
        Dokładnie takie pytanie. Mój syn ma wrodzone opadanie powiek i czasami w parku
        dzieci pytają "a dlaczego ten dzidziuś ma takie oczka?", kiedyś jakiś chłopiec
        mi się zapytał, czy Lolek to polsko-chińskie dziecko, bo jego oczy są
        nieeuropejskie. Pewnie jak pójdzie do przedszkola to się zacznie jazda,
        aczkolwiek mam nadzieję, że dzięki zabiegom trochę mu się poprawi.
    • tiuia Re: dzieci są okrutne... 11.09.09, 12:51
      Dzieci są okrutne. Kiedyś też były (nie istnieje chyba klasa, w której dzieci by się nie wyzywały od rudzielców, okularników, grubasów itd...)
      Zadaniem mądrego rodzica jest uodpornienie dziecka na głupie i złośliwe zaczepki. I nauczenie dziecka, że nie trzeba głośno komentować wyglądu innych osób, bo niektóre uwagi mogą kogoś zranić.
    • alabama8 Re: dzieci są okrutne... 11.09.09, 12:51
      Ja nigdy nieczego od nikogo nie oczekuję. Mam czekać aż dzieciak
      albo rodzic zmądrzeje? Ile lat? Dlatego jeśli widzę chamstwo,
      głupotę czy okrucieństwo to po prostu opie...am. I nie tylko cudze
      dzieci. Moje też czasami wykazuje się totalną bezmyślnością, brakiem
      empatii i głupotą - najpierw dostaje op.....rz, a potem pouczającą
      gadkę, granie na emocjach (a gdybyś ty też ...), torchę trucia
      (matki truć potrafią) i na koniec nadzieję że cokolwiek z tego
      zrozumie i zapamięta.
    • skoobus Re: dzieci są okrutne... 11.09.09, 12:53
      Rozumiem Twój żal. W podstawówce ciagle chodziło za mna pietno okularnika sad...
      W koncu moja mama zareagowała u wychowawczyni i wtedy się skończyło chociaż nie
      końca. Przykre jest to własnie, że rodzice nie reagują na zachowania swoich
      pociech, wydaje im się, że to przecież tylko zarty, ale od tego się zaczyna.
    • kura17 Re: dzieci są okrutne... 11.09.09, 13:14
      nasz maluch (2 lata) tez nosi okulary, ba, co drugi dzien plaster na jednym oku.
      i tez spotykalam sie w przedszkolu z podobnymi sytuacjami.
      ale nigdy bym tego okrucienstwem dzieci nie nazwala! bez przesady!
      no co Ty, uwaga typy "on ma zeza" jest okrutna? jest oznaka okruciensktwa?
      jasne, jest przykra. przy takich maylch dzieciach, to bardziej przykra dla
      rodzicow, niz dla dzieci wink mojemu synowi nie przeszkadzalo, ze krzyczeli "o!
      basti ma okulaty, haha!", a mnie tak.

      a skoro mi przeszkadzalo - zareagowalam. powiedzialam, ze okulary to nic
      nadzwyczajnego, ze nie ma sie z czego smiac i takie zachowanie mi sie nie podoba
      (to bylo w przedszkolu, nie bylo rodzicow). dolaczyla do mnie pani
      wychowawczyni. mialo to miejsce 2-3 razy, a potem...
      ... juz nie smile

      ha, w dodatku jeden z "okrutnikow" sam nosil okulary...
      i, uwierz mi, to byl calkiem fajny chlopiec, sympatyczny, "dobre dziecko",
      opiekowal sie mlodszymi na placu zabaw (miedzy innymi tym moim okularnikiem) -
      wiem, bo kupluje sie troche z moim starszym dzieckiem.

      oczywiscie - rodzice powinni reagowac i uczyc regol wspolzycia.
      ale zarzucanie dzieciom, ze przez takie uwagi sa okrutnie - przesada.
      to z okrucienstwem malo ma wspolnego.

      a co do reagowanie - rodzic nie reaguje? zareaguj sama. ja kilka razy tak
      zrobilam w przedszkolu (przyprowadzanie i odbieranie dzieci). jak na przyklad
      marvin straszyl mojego syna, to spokojnie, ale stanowczo zareagowalam -
      powiedzialam mu, ze mi sie jego zachowanie nie podoba, ze strasznie jest bez
      sensu. reakcja? przestal straszyc (na dobre), a na przeprosiny dal mojemu synowi
      wypasiona zabawke do pobawienia sie. a teraz bardzo chetnie chodzi z nami na
      plac zabaw, albo na lody wink
    • default Re: dzieci są okrutne... 11.09.09, 13:19
      Jak go uodpornić ? Oswoić go z tym swoim "felerem", ale absolutnie
      felerem tego nie nazywając. Niech się przyzwyczai myśleć, że "taka
      jego uroda" i już. Kiedy dziecko samo nie ma problemu
      (psychicznego) ze swoją wadą, nie ma też problemu z reakcjami
      innych. Nie zapomnę jak moja córka (ciemnoczerwony naczyniak na
      połowie twarzy) na ciekawskie pytania dzieciaków odpowiadała
      swobodnie "tak mam, bo taka się urodziłam, jeden ma piegi, inny
      odstające uszy albo zeza, a ja mam akurat tak". I wiecie co? Nigdy
      nie było problemu np. z jakimś brakiem akceptacji, wyzywaniem,
      odsuwaniem od grupy. Nawet przeciwnie - to ona skupiała wokół siebie
      towarzystwo. A potem rzesze absztyfikantów smile
    • ilsa32 Re: dzieci są okrutne... 11.09.09, 13:24
      Ja mam zeza.Wagarowalam w zerówce bo mnie jeden taki przezywał. Tata
      mnie uodpornił słowami że jak będzie mi znowu dokuczał to mam bić.
      Dostał w zęby i przestał. Dodam że jego matka i nauczycielka nie
      reagowały na jego zachowanie. Wiem że to nie najlepsza metoda ale
      wybitnie skuteczna.
    • alexandra74 Re: dzieci są okrutne... 11.09.09, 13:36
      u mojego synka w grupie jest dużo "okularników" i nikt nie robi z
      tego sensacji. Może to rzeczywiście zasługa rodziców, a może coraz
      powszedniejszego problemu.

      Pewnie, że dziecka żal, bo może nabrać niechęci do przedszkola. W
      zaistniałej sytuacji na miejscu pouczyłabym rodziców, że dziecko
      nalęzy WYCHOWYWAĆ.
    • alba27 Re: dzieci są okrutne... 11.09.09, 13:41
      Ja chyba byłam takim okrutnym dzieckiem...z tego co pamiętam, we
      wczesnej podstawówce wyśmiewałam się razem z innymi z odmieńców, nie
      trwało to długo, bo moje wrażliwe serce podpowiedziało mi co nie co
      ale jest mi wstyd, wstyd mi za to, że ze mną rodzice nie rozmawiali
      na te tematy. Moim dzieciakom tłumaczę, wiedzą, że to nic
      śmiesznego jak ktoś jest chory, upośledzony czy posiada inny
      rzucający się w oczy defekt, liczy sie wnętrze. Pozwalam im
      natomiast śmiać sie ze śmiesznych nazwisk bo sami mamy śmieszne i
      wiem, że w szkole będą się z nich śmiali, niech się oswajają.
    • bea.bea Re: dzieci są okrutne... 11.09.09, 14:41
      okrutni sa tez dlatego, bo oburzamy sie, ze sa okrutne, zamiast im tłumaczyc,
      choc nie jestesmy ich rodzicami...
      mysle, ze zamiast oburzac sie, powinnaś wytłumaczyc temu dziecku, własnie
      dlatego, ze jego właśni rodzice nie reagowali....
      • bea.bea Re: dzieci są okrutne... 11.09.09, 14:42
        a jak go uodpornic...powiedziec , ze jest wspaniałym człowiekiem choc moze ma
        inne oczy...i zeby potrafił powiedzieć, ze lepiej mieć zeza niz mała wrazliwość...
        • mamamonika Re: dzieci są okrutne... 11.09.09, 15:07
          Przecież zeza się leczy tongue_out Po co uodparniać na zapas.
        • i_love_my_babies Re: dzieci są okrutne... 11.09.09, 15:14
          mój synek wczoraj zobaczył (pierwszy raz) niepełnosprawnego na wózku
          i mówi: "Patrz, jaki duży dzidziuś!"

          I nie zrobił tego dlatego, że jest okrutny czy niewychowany, po
          prostu zetknął się z taką sytucją pierwszy raz i na nią zareagował.
          Oczywiście wytłumaczyłam mu,że dzidziuś jest chory i dlatego jedzie
          na wózku.
          Jak zobaczył gdzieś mężczyznę bez nogi czy panią-karzełka, też
          się "gapił", ale to przecież naturalne u małych dzieci.

          A rodzic może zareagował, tylko wytłumaczył dziecku na spokojnie w
          domu, a nie w przedszkolu wśród rozbieganych, rozkrzyczanych
          dzieciaków tylko po to, żebyś Ty słyszała...
    • cathy1976 Re: dzieci są okrutne... 11.09.09, 15:12
      z perspektywy byłego okularnika:
      zaczęłam nosic okulary, kiedy miałam 6 lat; wzrok zaczal mi sie
      bardzo pogarszac i jako 9 latka miałam juz cos kolo -6; wtedy nie
      bylo plastikowych, pocienianych szkiel. Nie pamiętam, zebym miała
      szczegolne kompleksy jako dziecko- moi rodzice mówili, ze jestem
      piękna, ale tak naprawdę to wazne jest, ze jestem madra. Uwierzylam
      swoim staruszkom, mimo, ze znacznie pozniej odkrylam, ze BARDZO sie
      mylili co do oceny moje urody, bo bylam malym koszmarkiem smile
      Oczywiscie zdarzaly sie durne docinki typu 'cztery oczy' ale
      ignorowalam osoby, ktore tak docinaly.

      Oczywiscie kiedy bylam nastolatką okulary zaczely byc dla mnie
      problemem, bo uwazalam, ze mnie szpecą itd. Ale wtedy pojawily sie
      soczewki konaktowe, wiec moj kompleks sie zlikwidowal. Od 18 lat
      nosze kontakty i uwazam je ze jadno z najwiekszych dokonan
      naukowcowsmile

      Nie martw sie synkiem. Musisz go po prostu przekonac, ze jest
      sliczny, a przede wsyztskim madry i to wystarczy na dluuuugi czas.
      • thaures Re: dzieci są okrutne... 11.09.09, 15:37
        Winą rodziców jest to że nie zareagowali. Chociażby prostym stwierdzeniem, że
        Twój maluch ma chore oczy. Ale może po prostu nie potrafili wybrnąć z tej
        sytuacji. Druga sprawa, że być może to ich w ogóle nie obeszło...
        Wielokrotnie rozmawiałam z moimi dziećmi że nie wolno śmiać się i komentować
        czyjegoś wyglądu, bo tej osobie może być przykro. Na prostych przykładach-
        głośno mówisz,że on ma krzywe zęby- a ty jakbyś się czuł,że ktoś śmieje się z
        twojego koloru włosów czy mikrego wzrostu? Ale ostatnio zaczęły się przezywać od
        dawnów. Myślałam,że padnę. Tym bardziej,że w rodzinie jest dziecko mające ZD i
        było mnóstwo rozmów na ten temat.
        Nigdy nie komentowali przy kimś jego wyglądu, ale gdy na plaży spotkaliśmy
        mężczyznę ze sztuczną nogą mój syn nie mógł od tego człowieka oderwać wzroku.
        Nic nie pomagało- ta noga ściągała po prostu jego oczy.
        Ja też wielokrotnie byłam przezywana od okularników- mama zawsze mi wtedy
        powtarzała,że jestem śliczna, a dziecko, które tak mówi może kiedyś się
        przekonać że nie jest doskonałe.
    • dido_dido Re: dzieci są okrutne... 11.09.09, 15:22
      Rozumiem Twój żal.

      Ale nie widzę w tym dziecku okrucieństwa. Ono po prostu dość
      dosadnie stwierdziło fakt. Rodzice nie zareagowali i to jest przykre.

      Wiesz, moja delikatna rada - może na przyszłosć uświadom swoje
      dziecko, że w jego wyklądzie jest coś co moze u innyc spowodować
      dziwne, niemiłe reakcje.

      Nie naprawisz całego świata i wszystkich ludzi - lepiej uodpornić
      własne dziecko.
    • kicia031 Re: dzieci są okrutne... 11.09.09, 15:58
      Ja bym glosno oznajmila, ze lepiej jest miec zeza niz pusty leb
      .
    • super-mikunia Re: dzieci są okrutne... 11.09.09, 16:11
      Polskie dzieci są okrutne, nieprzyzwyczajone, do odmienności,
      inności, nietolerenacyjne. Tak dzieci są szczere i od razu widać po
      nich z jakiego domu są i czego w domu się uczą, dzieci przynoszą tą
      agresję z domu.
      Powiedziałabym temu dziecko, ze to chyba dobrze, że jeden ma
      okulary, drugi krzywe nogi, a trzeci nie ma takiej głowy do
      matematyki, bo dzięki temu czymś się różnimy i że jak dla mnie ten
      zez jest najpiękniejszy na świecie.
      • tolka11 Re: dzieci są okrutne... 11.09.09, 16:18
        Nie przesadzaj z tym okrucieństwem polskich dzieci.
        Dzieci mówią to, co usłysza w domu. widać rodzice ówili o kimś zezol
        i miało to pogardliwy wydźwięk. I młode powtórzyło.
        Mój syn ma problem z okiem. Spory. gałka oczna zanika. Rzadko
        spotykane. Reakcja dzieci to pytanie: co ci się stało z okime?
        odpowiedź: mam chore. i tyle, żadnego przezywania, wysmiewania.
        konkret.
        • super-mikunia tolka11 11.09.09, 19:43
          OK tak poza tematem gałak oczna zanika chodzi o nerw wzrokowy oka?bo
          akurat szukam coś na ten temat...
          • tolka11 Re: tolka11 11.09.09, 21:15
            Gałka zanika, nerwy są ok. Napisz na priv, ja cały świat zjechałam
            szukając pomocy.
    • angazetka Re: dzieci są okrutne... 11.09.09, 17:00
      Mam wrażenie, że sytuacja z zezem to robienie z igły wideł. Dziecko
      nie było okrutne. Nie było nietolerancyjne. Stwierdziło fakt. Gdyby
      zaczęło twojemu dziecku z powodu zeza dokuczać - owszem, byłby
      problem. A tak? Nie widzę. Przedszkolakowi jeszcze to uchodzi.
      • asiorzynka Re: dzieci są okrutne... 11.09.09, 18:20
        źle się wyraziłam-są szczere aż do bólu.Ale tu ewidentnie było wytykanie mojemu
        dziecku wady.Gdy spojrzałam w jego stronę złym wzrokiem na chwilę umilkł a potem
        znów to samo.I ja wiem ,że to tylko dziecko-ale wina jest rodziców.Że nie
        tłumaczą swoim dzieciom świata,odmienności.Fakt,że mogłam się odezwać-tylko ja
        nie mam jak tu któraś w poprzednim wątku moim określiła-pazura,żeby stanąć w
        obronie mojego syna.Może z czasem wyrobi mi się.Poza tym zatkało mnie.Wiem
        jednak jak zareaguję, gdy zdarzy się podobna sytuacja(oby nie).
        • angazetka Re: dzieci są okrutne... 11.09.09, 18:23
          > nie mam jak tu któraś w poprzednim wątku moim określiła-
          pazura,żeby stanąć w obronie mojego syna.

          W obronie? Ale jego nikt nie krzywdzi, by było go przed czym bronić.
          Myślę też, że dobrze by było synka uświadomić, że ma zeza i że to
          nie jest nic złego czy nienormalnego.
        • kali_pso Re: dzieci są okrutne... 11.09.09, 20:36

          Rozumiem, że mogłaś poczuć się dziwnie, ale...dopiero co pisałaś o
          niedobrej pani , teraz dzieci są niedobre..kto następny? Czy aby na
          pewno nie wyolbrzymiasz tych problemów? Może warto przyjrzeć się
          swoim reakcjom? Czyżbyś miała zamiar gryźć wszystkich, którzy
          stwierdzą, jaki Twój syn jest i co ma? Az strach myśleć co będzie,
          kiedy ktoś naprawdę zacznie mu dokuczać.....
          • estelka1 Re: dzieci są okrutne... 11.09.09, 21:26
            Hm... jak dla mnie wydumany problem. Dziecko zauważyło, że Twój
            maluch ma zeza i zakomunikowało to rodzicom. Nie doczekało się
            reakcji z ich strony, powtórzyło rodzicom, ci to zignorowali i
            uważam, że jest ok. Gdyby zaczęli młodego uciszać, coś mu tłumaczyć,
            mogliby go bardziej nakręcić. Powinnaś dziewczyno wytłumaczyć
            swojemu szkrabowi, że ma chore oczka, że nieco różnią się od
            zdrowych i że za jakiś czas uda się je wyleczyć. Nie rozdrapuj
            sprawy niepotrzebnie, zwłaszcza że zez w dzisiejszych czasach to
            naprawdę nie jest żaden problem
        • marghe_72 Re: dzieci są okrutne... 12.09.09, 00:40
          asiorzynka napisała:

          > źle się wyraziłam-są szczere aż do bólu.Ale tu ewidentnie było
          wytykanie mojemu
          > dziecku wady.Gdy spojrzałam w jego stronę złym wzrokiem na chwilę
          umilkł a pote
          > m
          > znów to samo.

          Zamiast zerkać złym okiem (??!) trzeba było odezwać się do tego
          dziecka, zareagować, wytłumaczyć itp

          Dzieciak stwierdził fakt. Był szczery, nie okrutny..
          Nie nasmiewał się.

          Owszem rodzic mógł zareagować, ale Ty tez mogłaś
        • asia_i_p Re: dzieci są okrutne... 12.09.09, 18:54
          Umilkł, a potem zaczął od nowa, bo nie wiedział, czego od niego chcesz. Wiedział
          tylko, że jesteś o coś zła.
    • agaguru Re: dzieci są okrutne... 11.09.09, 21:42
      Pamietam kolege'' z podworka,ja mialam 7 lat,on 4 lata mlodszy. Co
      wychodzil na podworko to wszem i wobec oznajmial ''nosze takie
      buciki, bo mam iksiki (nosil ortopedyczne) i nosze okularki bo mam
      zezika''. Nikt tego nie komentowal ani sie nie wysmiewal, chyba to
      jego stwierdzenie ucinalo wszelka nieznajomosc i cala frajde z
      innosci. A teraz z niego calkiem niezly przystojniacha (i ani zeza
      ani iksow). Ale fakt dzieci sa b.okrutne i sa perfekcyjne w
      znajdowaniu innosci, a rodzice moga tylko tlumaczyc i to nie
      zawsze ''na scenie'', bo to rzeczywiscie moze dzieciaka nakrecic i
      wywolac wielka afere.
      • phantomka Re: dzieci są okrutne... 11.09.09, 21:52
        Zawsze znajdzie sie takie dziecko czy to w przedszkolu czy pozniej,
        w szkole. Najlepiej jest, kiedy dziecko ma wysokie poczucie wlasnej
        wartosci, wtedy wytykanie jakichkolwiek jego wad, nie stanowi dla
        niego az takiego problemu, bo on sam jest z nimi pogodzony i umie
        oddzielic ziarno od plew (no ale wiadomo, ze w przypadku
        przedszkolaka ciezko oczekiwac takich zachowan) Natomiast moze warto
        przy okazji takiego incydentu, zaproponowac paniom w przedszkolu
        pogadanke nt. tego, jak bardzo potrafimy roznic sie od siebie pod
        roznymi wzgledami i ze wszystko to jest nadal norma.
        A moja corka ostatnio wrocila z przedszkola smutna, bo kolejne
        dziecko nosi okulary (czesto z zaklejonym jednym okiem) i ona tez by
        bardzo chciala miec wade wzroku, hehe. Takze im wiecej doswiadczamy
        roznorodnosci, tym bardziej staje sie ona norma. A przyklad zawsze
        idzie z gory, juz nie jeden raz obserwowalam ograniczone dzieci,
        ograniczonych rodzicow. To jest dopiero dramat, przy ktorym chowaja
        sie zezy i inne niedoskonaloscismile
      • czar_bajry Re: dzieci są okrutne... 11.09.09, 21:54
        Chyba nie wszystkie dzieci takie są, u mojego syna jest w grupie chłopiec z dużą
        wadą wzroku (nosi okulary) żadne z dzieci tego nie komentuje, mają w grupie
        dzieci różnych narodowości są armeńscy bliźniacy, chłopiec z Brazylii i
        Hiszpanka- to także nie wzbudza u dzieci żadnej sensacji. Młody ma kolegę z
        zespołem Downa, na plac przychodzi autystyczna dziewczynka a jak widzi osobę np.
        na wózku i pyta się dlaczego to mu tłumaczę, jeździ u mnie na osiedlu pani na
        wózku elektrycznym i mój syn bardzo jej zazdrości tego pojazdusmile
        Także zachowanie dzieci zależy od wychowania i tego czy dorośli z jego otoczenia
        potrafią dziecku przekazać że nie wszyscy są tacy sami.
        Wiem że było Ci przykro, trzeba było zwrócić uwagę tatusiowi. A syn będzie
        musiał się uodpornić i życzę aby spotykał na swojej drodze ludzi wyrozumiałych i
        otwartych na innośćsmile
    • budyniowatowe Re: dzieci są okrutne... 12.09.09, 00:52
      asiorzynka napisała:

      "Patrz!Ten mały ma zeza!"Obok stoją rod
      > zice,ojciec dziecka rozmawia z jakąś osobą z przedszkola i nikt
      nie reaguje.Za
      > chwilę znów ten sam tekst.

      Chyba jestes przedrazliwiona, stwierdzenie faktu, ze Twoje dziecko
      ma zeza nie jest zadnym okrucienstwem. I wcale sie nie dziwie, ze
      ojciec nie zareagowal, bo co niby mial zrobic?

      Gdy moje dziecko widziało pana na wózku-z jedną nogą i
      > zaczęło coś na ten temat mówić wytłumaczyłam mu ,że pan jest
      chory,że musi jeźd
      > zić na wózku ale nie trzeba zwracać na to uwagi.

      A dlaczego nie trzeba zwracac uwagi? Jaki idzie laska to tez meza
      instrujesz, ze nie nalezy zwracac uwagi :o)

      Dlaczego w Polsce ciagle pokutuje przekonanie, ze kaleki i chorych
      nalezy ignorowac i omijac wzrokiem. Czemu sie po prostu nie
      usmiechnac do niego.
    • gacusia1 Z igly widly! 12.09.09, 04:40
      No ale skoro Twoje dziecko ma zeza,to o co wlasciwie chodzi? Trzeba
      bylo odpowiedziec chlopcu,"tak,masz racje,Janek ma zeza". Gwarantuje
      ci,ze chlopca by wcielo i nigdy wiecej nie odwazylby sie "wysmiewac'
      z twojego dziecka. Na marginesie-ja tez mam zeza! I wiesz co jest
      najgorsze? Ze nie moge nosic kontaktow,bo one nie koryguja zeza!
      Nosze okulary odkad skonczylam 2 i pol roku,mozesz mi wierzyc,ze
      teraz swiat jest o niebo tolerancyjniejszy niz 33,5 roku temu! Teraz
      dziecko w okularach jest ZWYKLA RZECZA. Moj syn rozplakal sie pare
      dni temu gdy powiedzialam mu,ze nie kupie mu okularow,bo jego oczka
      sa zdrowe i moze nosic jedynie okulary sloneczne(wybieralam oprawki
      dla siebie).tak wiec,moja droga,wyluzuj i popatrz na to madrze i bez
      kompeksow.
      • annie_laurie_starr Re: Z igly widly! 12.09.09, 09:30
        Moja mala tez ma zeza - w przyszlym tygodniu go operujemy tak BTW.

        Stwierdzenie zeza przez inne dziecko to stwierdzenie faktu. Ale tez zalezy jak
        to zostalo powiedziane. Jesli ten drugi chlopczyk sie wysmiewal to niezbyt
        fajnie. Mozna bylo powiedziec - "tak ma zeza, ale ma tez okularki zeby sie
        oczka naprawily".

        • asiorzynka Re: jeju no 12.09.09, 17:34
          nie powiedziałam mojemu dziecku,że nie trzeba zwracać na pana uwagi-w sensie ,że
          go nie ma i traktować jak powietrze.Powiedziałam,ze nie należy zwracać uwagi na
          to ,że ma jedną nogę.Ja sama często z takimi ludźmi żartuję.A co do tego
          chłopca- po prostu żal mi się mojego dziecka zrobiło gdy został wytknięty z
          powodu swojej wady.I to jest normalne,że kiedyś mu to wytłumaczę ,że ma chore
          oko i że inni będą to zauważać.Ale smutno mi się zrobiło-że został uznany za
          gorszego bo z zezem.I nie mówcie mi ,ze to nic takiego i że nie będzie miał w
          życiu gorzej-bo będzie!Bo będzie musiał udowadniać ,ze jest fajny,że da się z
          nim kolegować itp.Takie są realia życia w naszym świecie.Nie jesteśmy
          tolerancyjni.Gruby,rudy, chudy, upośledzony zawsze ma gorzej niż przeciętny.
          • kali_pso Re: jeju no 12.09.09, 17:41
            !Bo będzie musiał udowadniać ,ze jest fajny,że da się z
            > nim kolegować itp.Takie są realia życia w naszym świecie.Nie
            jesteśmy
            > tolerancyjni.Gruby,rudy, chudy, upośledzony zawsze ma gorzej niż
            przeciętny.


            Taka jest cena posiadania czegoś, czego nie ma ogół- wiem coś o tymwink
            P. Jedyne co możesz zrobić, to wychowywać syna na pewnego swej
            wartości, człowieka- czy w tym mieści się usuwanie wszystkich
            przeciwności spod nóg w postaci gromienia wzrokiem czy słowem
            kolegów, którzy coś tam powiedzą, to juz kwestia dyskusyjna.
          • angazetka Re: jeju no 12.09.09, 17:43
            Wyolbrzymiasz to wszystko.
            1. Nie czekaj do "kiedyś" na uświadomienie dziecku, że ma zeza.
            Naprawdę, czaisz się z tym, jakby to faktycznie był powód do wstydu.
            BTW dziecko, które nie wie, że ma zeza, nie ma jak zareagować, gdy
            ktoś faktycznie zacznie mu dokuczać z tego powodu.
            2.Ale smutno mi się zrobiło-że został uznany za gorszego bo z
            zezem
            .
            Hę? Został uznany (słusznie) za dziecko z zezem. O gorszości nic nie
            było, to sobie dopowiadasz w celu bliżej mi nieznanym.
            3. I nie mówcie mi ,ze to nic takiego i że nie będzie miał w
            życiu gorzej-bo będzie!Bo będzie musiał udowadniać ,ze jest fajny,że
            da się z nim kolegować itp.

            Sorry, ale glupoty gadasz. Naprawdę nie od zeza czy jego braku
            zależy, czy dziecko będzie miało kolegów, tylko przede wszystkim od
            osobowości. Grubi, chudzi, rudzi czy z zezem, ale fajni i konkretni,
            są lubiani.
            • kali_pso Re: jeju no 12.09.09, 17:55
              Grubi, chudzi, rudzi czy z zezem, ale fajni i konkretni,
              > są lubiani.


              No niby tak ale..jesli rudy, gruby czy z zezem nie uzyska
              wystarczającego wsparcia w rodzinie a w szkole spotka się z
              szykanami na samym wejściu, to nawet kiedy ma wiele do zaoferowania
              otoczeniu, będzie się bał/wstydził/nie będzie umiał wyjść mu na
              przeciw. Wyobraź sobie, że jesteś 7-8-latkiem, nieśmiałym i
              introwertycznym, wychowanym przez równie lękliwych i wycofanych
              rodziców- w klasie jest dziecko, które już w domu nasłuchało się, że
              inni są INNI i zaczyna to wytykać na forum klasy- dzieci są stadne,
              nie lubią odmieńców, co więcej- nie chcą być posądzonymi o
              kolegowanie się z odmieńcami, bo to z nich też robi odmieńców. Nie
              pomoże fakt, że odmieniec jest mądry i dużo wie. Odmieniec nie
              reaguje, bo nie wie jak- do tej pory rodzice załatwiali za niego
              wszystkie sprawy, spory, a prawdziwe życie biegło gdzieś obok.
              Kozioł ofiarny jest gotowy na ołtarzwinkP
              • angazetka Re: jeju no 12.09.09, 17:59
                Wiem, o czym mówisz, byłam nieśmiałym, introwertycznym dzieckiem z
                zezem, w dodatku ze świetnymi ocenami (też niby powód do kpin). Ale
                po pierwsze, miałam wsparcie domu (wiedziałam, że jestem fajna), a
                po drugie - jak mnie ktoś chciał obrazić, to mi niesmiałość
                znikala wink Nie pamiętam, by ktokolwiek sie ze mnie nasmiewał,
                wytykał ułomności itd.
                Dlatego podkreslam, że pani autorka wątku robi błąd, nie mówiąc
                dziecku, że ma zeza i dodatkowo jeszcze rozdmuchując sytuację, w
                której w sumie nic się nie stało. Tak wychowane dziecko będzie
                bezradne i faktycznie może być kozłem ofiarnym.
          • gacusia1 Wspolczuje twojemu dziecku 12.09.09, 18:36
            takiej matki!!!Matki,ktora uwaza swoje dziecko za gorsze tylko
            dlatego,ze ma zeza. Matki,ktora uwaza,ze dziecko bedzie musialo
            udowadniac innym,ze jest fajne,ktora zamiast budowac poczucie
            wartosci u dziecka,uzala sie nad jego "tragicznym" losem dziecka z
            zezem. Wiesz co? Popukaj sie w glowe kobieto!
    • marianna73 Re: dzieci są okrutne... 12.09.09, 18:08
      a gdzie tu okrucieństwo w zachowaniu tamtego dziecka?
      on tylko stwierdził , fakt ,coś się nie zgadza? takie małe dzieci są szczere,
      bezposrednie, ciekawe świata a nie okrutne
      ty dorobiłaś do tego zdarzenia całą tragiczną otoczkę, lubisz sie nakręcać?

      zarzucasz przedszkolakowi(sic!) nieodpowiednie zachowanie, a IMO to Twoje
      zachowanie jest niedojrzałe, przewrażliwione i nieadekwatne do sytuacji

      największy problem z innoscią Twojego dziecka masz Ty sama i jak tego nie
      zmienisz przeniesiesz to niechybnie na swoje dziecko i nabawisz go kompleksów,
      poczucia niższości i podejscia ,że należy mu się coś więcej od świata, jakaś
      taryfa ulgowa, bo jest poszkodowany(swoją odmiennością)...do niczego dobrego tak
      czy inaczej nie doprowadzi to

      BTW okulary w dzisiejszych czasach to żadna odmienność i stygmat, zupełnie nie
      na miejscu jest porównywanie tego z osobami ewidentnie kalekimi (bez kończyn
      itp)masa dzieci w szkołach ma obecnie okulary,nie to co 20-30 lat temu
      nie jestem gołosłowna i oderwana od tematu, moje dziecko ma poważne wady
      wzroku,nosi okularki od 3 roku zycia
      • big.debora Re: dzieci są okrutne... 12.09.09, 18:43
        kochana ...dzieci są czasami okrutne a czasami są dziećmi po prostu
        szczerymi i malo taktownymi. a okrutni przez swą glupote i brak
        reakcji sa rodzice. gdy zwrocilam kolezance uwage ze jej syn
        przezywa mojego malucha odpowiedziala ze w -domu tak mówią.rece
        opadają
    • asia_i_p Re: dzieci są okrutne... 12.09.09, 18:51
      To nie jest okrucieństwo, tylko stwierdzenie faktu - równie dobrze dziecko
      mogłoby krzyknąć "Ten mały ma czerwoną kurtkę".

      Gdyby rodzice zareagowali, nauczyli by dziecko, że o czerwonej kurtce można
      mówić, a o zezie nie. Czyli czerwona kurtka jest obojętna, a zez jest zły,
      wstydliwy. Paradoksalnie, w tym właśnie miejscu zaczęliby dziecko uczyć
      nietolerancji.

      Po co masz go uodparniać na złośliwości, które złośliwościami nie są ani w
      intencji mówiącego ani w rozumieniu twojego synka? To siebie uodpornij, żeby
      twoja nerwowa reakcja nie nauczyła dziecka, że zez nie jest jakąś tam cechą
      indywidualną, jak kolor włosów, ani chorobą, jak katar (w końcu nie
      oczekiwałabyś od rodziców reakcji na stwierdzenie "ten mały ma katar"), tylko
      wstydliwym stygmatem.
      • annie_laurie_starr Re: dzieci są okrutne... 12.09.09, 19:22
        Juz nie wybielajcie tak dzieci - potrafia byc okrutne jesli tak je wychowano.
        Ja sama doswiadczylam bycia gruba w podstawowce. Nie polecam.

        Pamietam, ze w zerowce wysmiewano sie z dziewczynki, ktora sie czasem posikala.
        To nie bylo stwierdzenie fakty. Wysmiewano sie tez z nazisk i z piegow.

        Rodzice czasem robia ten blad, ze przy dzieciach obgaduja innych: ten ma zeza,
        tamta ma krzywe nogi, tego ojciec siedzi w wiezieniu, a pani K sie puszcza. I
        dziecko to powtarza. Stwierdza fakt, ale nie jest to taki fakt jak "czerwona
        kurtka". Fakt ten jest odpowiednio zabarwiony.

        Autorko postu - Twoje dziecko nie musi miec zeza do konca zycia. Zeza sie
        leczy, mozna tez zoperowac. Moj maz przeszedl kilka operacji na zeza i tylko
        czasem mu oko ucieknie. Teraz do operacji zeza podejdzie moje dziecko.
        • asia_i_p Re: dzieci są okrutne... 12.09.09, 19:55
          Nie twierdzę, że dzieci nigdy nie bywają okrutne.

          W tym konkretnym przypadku z opisu sytuacji wynika, że dziecko okrutne nie było.
          I uczenie go, że są prawdy, które się mówi i takie, które się przemilcza byłoby
          przedwczesne i mogłoby być szkodliwe.

          Są złośliwe dzieci i są złośliwi dorośli, ale do utrwalania się stereotypów
          bardzo przyczyniają się też ci niezłośliwi, a nadwrażliwi, którzy mówią dziecku
          "tak się nie mówi", nie patrząc na jego intencje. Jedno dziecko w przedszkolu
          przynosi słowo "zez" czy "grubas", bo ma prymitywnych rodziców. Inne powtarzają,
          ale tego, że to jest coś złego uczy ich między innymi nerwowa reakcja
          kulturalnych i tolerancyjnych dorosłych. To co było dla nich faktem, staje się
          przezwiskiem, a potem zaczynają go świadomie używać jako przezwiska wobec
          nielubianych kolegów.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka