jot-em-ka
16.09.09, 13:54
Po lekturze tego i innych forów, dochodzę do wniosku, że większość pracujących
matek po powrocie do domu spędza czas siedząc na podłodze i budując z klocków,
ubierając lale, stawiając babki w piaskownicy, zjeżdżając na zjeżdżalni,
rysując, malując i lepiąc z plasteliny. Oczywiście wraz z dzieckiem, żeby nie
było...
Czy naprawdę tak jest?? Że czas-dla-dziecka, rozumiany wyłącznie jako
uczestniczenie w tym, co typowe dla jego wieku, wypiera całą pozostałą
aktywność życiową?? I wcale nie myślę wyłącznie o obowiązkach domowych, ale
również o związku, przyjaciołach, pasjach, hobby, odpoczynku.
Czy 3 lub 4 letnie dziecko (i starsze), nie powinno przypadkiem bawić się
SWOIMI zabawkami samo lub z innymi dziećmi, od czasu do czasu włączając w to
rodziców? Czy nie powinno uczestniczyć w życiu rodzinnym jak normalny członek
tejże rodziny, a nie jako centrum gromadzące całą aktywność rodziców?
Sorry, może uznacie, że wątek zbyt emocjonalny, ale jakoś nie mogę się
nadziwić obrazkowi, na którym kobieta w garsonce i szpilkach, z pustym
żołądkiem i zmęczeniem na twarzy stawia wieżę z klocków lego.
Chyba w pewnym momencie dziecko pozwala rodzicom na prowadzenie jednocześnie
własnego życia, prawda? Zwłaszcza, że ono również musi mieć czas dla siebie.