Dodaj do ulubionych

Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa

17.09.09, 12:49
W niedziele z wakacji (3tyg) wraca moja teściowa. Im bliżej terminu tym
bardziej jestem nerwowa i mam ochotę spakować rzeczy i się wyprowadzić. Jest
nam tak dobrze bez niej. Jest święty spokój, nikt nie goni, nie krzyczy, nie
przyłazi co godzinę z pretensjami i nie mądrzy się, nie przynosi mi jedzenia,
którego nie chce, spokojnie przesiaduje w ogrodzie, bo wiem, ze nikt mnie nie
obserwuje... Co robic?? Moze znacie jakies zaklęcie na pozbycie się
tesciowej?? Niech sobie zostanie w tej Chorwacji. Tam jej będzie dobrze ze
swoim kochasiem ukochanym.
Obserwuj wątek
    • angazetka Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 17.09.09, 13:01
      Najprościej to chyba sprawić, by teściowa nie mieszkała z wami.
      • nemesis5 Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 17.09.09, 13:05
        mojej też chwilowo nie ma i pomimo tego,że nie mieszka z nami to doskonale Cię rozumie. Ja musze obowiązkowo co niedziela jeść u niej obiad uncertain chociaż mam też swoją mamę, ale muszę u niej... na co dzien zostaje obdarowana obiadem dla mnie (chociaz jestem na diecie bo karmię i tego nie jjem) i dla męża. Musze wysłuchiwac rad przez tefon, zawsze jak pojade do niej z mała to ma dla mnie złote sugestie uncertain i wogóle wszystko jest do dupy. Też chętnie poznam sposób na pozbycie się jej...
        • angazetka Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 17.09.09, 13:07
          > Ja musze obowiązkowo co niedziela jeść u niej obiad uncertain chociaż mam
          > też swoją mamę, ale muszę u niej...

          Dlaczego się na to zgadzasz? Sankcje karne będą, jesli pojedziesz do
          mamy na obiad?
        • turzyca Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 17.09.09, 14:38
          Ech, ludzie to lubia sobie komplikowac zycie. W sobote je sie obiad u jednych
          rodzicow, w niedziele u drugich (mozna ich ustawiac naprzemiennie, jesli musi
          byc "sprawiedliwie"), od kazdych bierze sie dwa obiady do domu, w piatek sie je
          sledzia i problem z gotowaniem odpada. tongue_out
          A zlote rady puszcza sie mimo uszu, psy szczekaja karawana jedzie dalej.
        • beamek8 Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 18.09.09, 01:13
          dieta matek karmiących to bzdura stulecia, tylko w Polsce coś takiego może
          funkcjonować
          • umasumak Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 18.09.09, 01:24
            beamek8 napisała:

            > dieta matek karmiących to bzdura stulecia, tylko w Polsce coś takiego może
            > funkcjonować

            A co chciałaś przekazać w ten sposób? Że to co spożywa matka karmiąca nie ma
            wpływu na to, co otrzymuje z pokarmem jej dziecko?
      • hellious Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 17.09.09, 14:45
        angazetka napisała:

        > Najprościej to chyba sprawić, by teściowa nie mieszkała z wami.

        Albo wy z tesciowawink
    • skoobus Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 17.09.09, 13:12
      Wyprowadzka nie wchodzi w gre sad mąz nie chce sie wyprowadzić, bo dom będzie
      nalezał do niego. Po drugie włozyliśmy mase pieniedzy w remont. Zaznaczam, ze
      nie chciałam, ale sie uparł, ze mieszkanie w domu tesciowej będzie tańsze niz
      płacenie czynszu. od dwóch lat ciągle cos naprwiamy, np teraz czeka nas komin,
      zaczyna pękac ściana w tym miejscu gdzie on jest. Na przyszły rok tesciowa
      wymysliła centralne ogrzewanie. Pare miesiecy temu robilismy nowy dach i tak w
      kółko. Te pieniadze starczyłyby na kilkuletni czynsz.
      • broceliande Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 17.09.09, 13:14
        Tak wybraliście i ja się nie czepiam.
        Szkoda tylko, że życie bez teściowej fajniejsze. A dom by należał do
        męża chyba nawet, gdyby sie wyprowadził. Czy nie?
      • tabakierka2 Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 17.09.09, 13:15
        zawsz powtarzam, że lepiej skromnie, ale samemu niż z
        teściami/rodzicami.
        Zdrowiej jest.
        Ale jak nie masz wyjścia, to już nic doradzić się nie da.
        Zaprzyjaźnij sie z niąwink
    • osa551 Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 17.09.09, 13:19
      Moze znacie jakies zaklęcie na pozbycie się
      > tesciowej??

      Tak, należy kupić swój własny dom po prostu. Jeśli dom należy do teściowej - to
      tylko sama do siebie i męża możesz mieć pretensje o to, że władowaliście w ten
      dom pieniądze i że w nim mieszkacie przy okazji tracąc masę nerwów.

      Mam nadzieję, że moje dzieci nie będą mi tak na głowie siedzieć w moim domu, w
      dodatku czekając na moje zejście ze świata aby go przejąć.
      • kropkacom Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 17.09.09, 13:24
        > dodatku czekając na moje zejście ze świata aby go przejąć.

        Jak będziesz niefajna to będą czekać na Twoje zejście nawet mieszkając osobno tongue_out
        • iwoniaw Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 17.09.09, 13:29
          > Jak będziesz niefajna to będą czekać na Twoje zejście nawet mieszkając osobno :
          > P

          Kropka, ale przyznaj, że czekać w czyimś domu na jego zejście to już
          ekstremum. Skoro autorka wątku ma taką ochotę się spakować, to niechże to
          uczyni. Zobaczy, jak to jej porównywalne środki starczają na "kilkuletni czynsz"
          i jakie lekkie jest życie wynajmującego. Bo że bez teściowej w jej domu
          wygodniej niż z teściową tamże to wierzę, tylko co z tego?
          • tabakierka2 Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 17.09.09, 13:30
            iwoniaw napisała:

            > > Jak będziesz niefajna to będą czekać na Twoje zejście nawet
            mieszkając os
            > obno :
            > > P
            >
            > Kropka, ale przyznaj, że czekać w czyimś domu na jego
            zejście to już
            > ekstremum.

            ale wiesz, wtedy perspektywa lepszabig_grin
            naocznie kontrolujesz 'postępy'big_grin
          • skoobus Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 17.09.09, 13:39
            Jessu jak zwykle robicie afere, nie czekamy na jej zejscie z tego swiata. Niech
            se zyje jeszcze milion lat. Ale niech nauczy sie zyc sama (ze swoim kompanem
            który jest wazniejszy niz syn, np miejsce na podjeździe bo marus był pierwszy-
            mieszka tu dwa lata, a mąz prawie 30, przebudowuje co jak mu sie podoba, a my
            nie mozemy zrobic sobie osobnego wejscia, bo ona nie chce, oszczędza naszym
            kosztem, np woda, lokatorowi wynajmowała pokój i jak się okazało my płacilismy
            za jego zuzycie prądu, nie dostalismy za to nawet grosza, a okazało się, ze 50zł
            miesiecznie ubyło na rachunku gdy kazalismy podpiąć faceta pod ich licznik).
            Moja tesciowa nie jest wobec nas fair.
            • anyx27 Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 17.09.09, 15:54
              skoobus napisała:

              > Jessu jak zwykle robicie afere, nie czekamy na jej zejscie z tego swiata. Niech
              > se zyje jeszcze milion lat. Ale niech nauczy sie zyc sama

              To chyba tesciowa o was może powiedzieć... przecież to jej dom, póki co i to wy
              powinniscie nauczyć się zyć sami. Przecież to wy tak wybraliście, tzn. życie w
              domu teściowej i nikt was do tego nie zmusza. A jesli twój mąż był i jest za
              tym, żeby mieszkać z mamusią, to nie ma czego gratulować. Nigdy nie lubiłam
              maminsynków i gdyby mój maż upierał się przy takim rozwiazaniu, to nie wiem, czy
              bylibyśmy razem.
            • ollele Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 18.09.09, 21:15
              to uważaj żeby ten kochaś nie przejął waszego domu! poza tym decyduje co ma być
              zrobione ten kto płaci, a z postu wynika że płacicie wy a kochaś decyduje.
              • angazetka Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 18.09.09, 23:55
                O tym, co ma być zrobione, decyduje ten, do kogo należy dom - czyli
                teściowa.
          • kropkacom Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 17.09.09, 13:41
            > Kropka, ale przyznaj, że czekać w czyimś domu na jego zejście to już
            > ekstremum.

            Z tego co widzę na forach i w życiu to często teściowie (rodzice) sami nakręcają
            takie sytuacje. "Chodź do nas pomieszkać, pomożesz nam, tu tyle miejsca a po
            naszej śmierci to będzie Twoje". Potem takie łosie się wprowadzają i nagle
            przestaje być różowo. Ekstremum owszem ale z czyjej winy sama nie jestem
            przekonana.
            • skoobus Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 17.09.09, 13:50
              łosie uncertain miło... Na tym forum faktycznie kobieta kobiecie wrogiem...
              • kropkacom Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 17.09.09, 13:52
                W sensie że dla takich teściów to łosie. Nie chciałam cie obrazić.
                • skoobus Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 17.09.09, 14:02
                  Ech... Wybaczam :p Nie chciałam sie tu wprowadzać. Wiedziałam, ze tak będzie,
                  ale nagle wyszło na to,że nie mam wyboru. Do dzisiejszego dnia żałuję, mogłam po
                  prostu zostac samotna matką. Mąz od początku upierał się na zamieszkanie u
                  matki, bo tak taniej, bo mamusia pomoze itp. A teraz się okazuje, ze gdy
                  potrzebuje pomocy to ona ma inne plany. Oddałabym wszystko za możliwośc
                  wyprowadzki. Ale mam tylko dwa wyjścia, albo tu mieszkac dalej, albo odejśc od
                  męża i wrócic do rodzinnego miasta.
                  • kropkacom Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 17.09.09, 14:07
                    Jak tylko słyszałam takie propozycje od teściowej to stanowczo mówiłam nie.
                    Nawet na lato jadę tam na góra trzy dni. Współczuje...
                    • skoobus Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 17.09.09, 14:12
                      Ja też sobie współczuje. Wiesz, gdyby chociaż mąz chciał się wyprowadzić. Ale
                      nie chce i wciąz powtarza, że tu jest nasz dom. A ja nie czuje sie tutaj jak w
                      domu...
                      • tabakierka2 skoobus 17.09.09, 14:14
                        skoobus napisała:

                        > Ja też sobie współczuje. Wiesz, gdyby chociaż mąz chciał się
                        wyprowadzić. Ale
                        > nie chce i wciąz powtarza, że tu jest nasz dom. A ja nie czuje sie
                        tutaj jak w
                        > domu...

                        ale Ty już chyba kiedyś pisałaś o tej sytuacji.
                        Kiedyś, jak narzekałam mojej koleżance na pracę, powiedziała mi, że
                        mam dwa wyjścia
                        1) albo zaakceptować taką sytuację i się do tego przyzwyczaić (i nie
                        narzekać)
                        2) albo zrobić wszystko, żeby zmienić tę sytuację

                        I tak też Ci radę - masz dwa wyjścia.
                        • skoobus Re: skoobus 17.09.09, 14:19
                          Wiem, wiem i to jest dobra rada, ale ja juz tak dwa lata kombinuje na wszelkie
                          sposoby. Chciałam wziąć kredyt, mąz sie nie zgodził, pomyslałam o sprzedaży
                          działki- mąz tez na nie. Moja mama chciała oddac nam swoje mieszkanie, sama
                          przeprowadziłaby sie do domu nieżyjacych juz rodziców- mąz tez nie, bo nie chce
                          mieszkac w moim rodzinnym miescie. Nie wiem co jeszcze mozna zrobic, nie wiem
                          jak go przekonac, no nawet psycholog nie zdołał go przekonac, ze zycie osobno
                          wyszłoby nam na lepsze.
                          • umasumak Dziewczyno 17.09.09, 18:42
                            A weź raz postaw na swoim! Powiedz mu, że przeprowadzka to warunek istnienia
                            Waszego małżeństwa! I przeprowadź się! Z nim, czy bez niego!
                      • kropkacom Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 17.09.09, 14:17
                        Najważniejsze żeby mąż w problemach z teściową trzymał Twoja stronę. Musisz mieć
                        w kimś oparcie.
                  • black-cat Re: Mąż i "mamusia" 18.09.09, 15:09
                    To może i męża zostawić w cholerę skoro z mamusią się rozstać nie
                    potrafi.
          • whiteczeremcha Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 18.09.09, 09:52
            Trafiłaś w sedno tylko, nie wiem czy autorka wątku jest gotowa na
            jakieś radykalne zmiany, czy tylko chce ponarzekać na forum....
      • skoobus Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 17.09.09, 13:26
        Po pierwsze to ja tego domu nie chce, chociazby dlatego, ze więcej z nim
        kłopotów niż przyjemnosci z mieszkania. Nie chcemy go przejąć, gdyby było nas
        stać kupilibysmy sobie dom lub mieszkanie. Teściowa powiedziała, że dom odda
        komukolwiek jesli nie bedziemy tam mieszkać, z kolei ojciec, który budował ten
        dom (ale po rozwodzie wyprowadził sie bo tesciowa mu kazała) prawie zawału
        dostał jak to usłyszał. działa na męża presja ze strony rodziców.
        • osa551 Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 17.09.09, 14:28
          Nie zazdroszczę Ci życia z facetem, który nie potrafi odciąć pępowiny. Nie
          jestem złośliwa - naprawdę - to musi być cholernie frustrujące. Mój maż miał
          tylko raz na samym początku genialny pomysł, z rodzaju nieodciętej pępowiny.
          Bardzo szybko uświadmiłam mu, czym się to skończy i więcej takich radosnych
          pomysłów nie miał.

          Masz problem z mężem a nie problem z teściową!!!
          • skoobus Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 17.09.09, 14:32
            To co mam zrobic??? Bo kolejna wyprowadzka z mojej strony juz nie przejdzie.
            • osa551 Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 17.09.09, 14:38
              Nie mam pojęcia, ja mój problem załatwiłam 12 lat temu, jak nie mieliśmy dzieci,
              nie byliśmy małżeństwem a mój mąż mieszkał w moim mieszkaniu.

              Wiesz nie ma czegoś takiego jak "nie chce słyszeć" albo "nie zgadza się" w
              małżeństwie - bo to wtedy już przestaje być związek partnerski. Sama sobie
              musisz odpowiedzieć na pytanie czego Ty chcesz, bo takie biadolenie w necie do
              niczego nie prowadzi.
          • skoobus Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 17.09.09, 14:38
            Nie chce przez to wszystko przechodzic kolejny raz. Szło nam tak dobrze...
            Kocham go, ale nie wygram z tym cholernym miejscem sad i z jego matką. Wiem, ze
            to jego dom i jego mama, ale ja nie chce tu byc sad.
            • umasumak Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 17.09.09, 18:47
              skoobus napisała:

              > Nie chce przez to wszystko przechodzic kolejny raz. Szło nam tak dobrze...

              To znaczy, jak dobrze? Po prostu robiłaś tak, jak on chciał?

              > Kocham go, ale nie wygram z tym cholernym miejscem sad i z jego matką. Wiem, ze
              > to jego dom i jego mama

              Dla faceta ma być najważniejsza jego żona (partnerka) i dzieci. Potem rodzice, a
              miejsce w którym mieszka na ostatnim miejscu. Jeśli Twój mąż tego nie rozumie,
              to coś jest nie tak.
        • boziaj Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 17.09.09, 14:44
          no cóż patrząc na to chłodno z boku masz 2 wyjscia:
          albo mieszkacie nadal razem, tesciowa rządzi domem (bo jej), wy sie
          do tego dostosowujecie i czekacie co wam los (czy tesciowa) zafunduje
          albo sie wyprowadzacie godząc sie ze stratą materialną ale ratujac
          swoje zdrowie psychiczne
          wkopaliscie sie i tyle, z tym ze czasu nikt nie cofnie, trudno,
          musicie sie z tym pogodzic
          tak czy siak warto zbilansowac oba rozwiązania i swiadomie cos wybrac
          • boziaj Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 17.09.09, 14:45
            doczytalam to co pisalas ostatnio - hmm wyglada ze to z chłopem masz
            głownie problem, a nie z domem czy tesciową
            to wspólczuje
            • skoobus Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 17.09.09, 14:48
              Nie mam problemu z mężem, jest mi z nim dobrze. Czuje sie tutaj jak w domu wtedy
              gdy jej nie ma. te trzy tyg były rajem.
              • princess_yoyo Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 17.09.09, 14:59
                masz powazny problem z mezem - zaprzeczanie niczego nie zmieni.
                mozesz udawac ze tego nie widzisz ale tak niestety jest. oczywiscie
                zawsze mozesz jeszcze zalatwic tesciowa poduszka we snie smile
                • skoobus Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 17.09.09, 15:12
                  na czym polega problem z mężem skoro jestesmy razem szczęsliwi? Nie twierdzę, ze
                  tak było zawsze, bo mielismy powazne problemy, ale juz jest dobrze.
                  • pitahaya1 Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 17.09.09, 15:15
                    Nie odciął pępowiny.

                    Mój też tak miał. Gdy byliśmy sami był do rany przyłóż. W obecności teściowej po
                    prostu załamywałam ręce. Nie był w stanie niczemu się sprzeciwić, zabrać
                    stanowiska, po prostu mieć własnego zdania.

                    I teściowa o tym wiedziała.
                  • umasumak Skoobus 17.09.09, 18:52
                    skoobus napisała:

                    > na czym polega problem z mężem skoro jestesmy razem szczęsliwi?


                    Warunki na jakich osiągacie to szczęście. Dyktowane wyłącznie przez niego.
                  • angazetka Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 17.09.09, 20:09
                    Jakim cudem jesteście szczęśliwi, skoro TY nie jesteś szczęśliwa i
                    nie masz prawa głosu w sprawie tak istotnej, jak miejsce
                    zamieszkania?
                • kali_pso Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 18.09.09, 17:47

                  To dlaczego wyprowadzałaś się z domu, skoro jesteście razem
                  szczęśliwi? Wszystkie znane mi panie, które stosowały tę bezsensowną
                  metodę, raczej nie robiły tego z nadmiaru szczęścia we wspólnym
                  pożyciu...Nie kumam, może za mało znam życie?winkP
        • pitahaya1 Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 17.09.09, 15:04
          skoobus napisała:

          Teściowa powiedziała, że dom odda
          > komukolwiek jesli nie bedziemy tam mieszkać

          A to mi już szantażykiem zalatuje.

          Moi rodzie są po rozwodzie. Ojciec początkowo zaplanował sobie, że z nami
          zamieszka. Zapomniał tylko, że nasz dom jest również własnością mojego męża,
          którego zdanie biorę pod uwagę.
          Ojciec w takim razie oświadczył, że skoro tak to on odda dom komukolwiek.
          Ależ proszę bardzo, skoro taka twoja wola, tatusiu. Twoja decyzja i konsekwencje.

          Nawet mi oko nie drgnęło. Może dlatego, że z tym domem, bez względu na jego
          wartość, nic mnie nie wiąże, zwłaszcza emocjonalnie.


          Co poradzić?

          Pogadać z mężem. Choć to pewnie niewiele wniesie do życia. Masz możliwość
          czasowej wyprowadzki do mamy/ojca/siostry/ciotki...?
          Jeśli tak to bardzo spokojnym tonem powiedziałabym, że ta sytuacja mnie
          przerasta i muszę odpocząć od teściowej. A mąż ma czas na odcięcie pępowiny. Jak
          odetnie, możemy wrócić do tematu.

          Przerabiałam w życiu już takie ekstrema.
    • kotbehemot6 Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 17.09.09, 14:50
      Ja tu widzę tylko jeden problem. Chcecie mieć dom bez teściowej.Zagwozdgka
      taka,że dom jest tesciowej.Cóz, decydujcie.Tesciowa ma prawo zrobic ze swoim
      domem co chce. A jak władowaliście kase, to trudnio trzeba było myślec, a nie
      byc pazernym na chałupę.
      • skoobus Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 17.09.09, 14:57
        Pazernym na chałpe??? Ale czy ja napisałam, ze chce miec ten dom??? Ja chce miec
        swój dom, mieszkanie, chociazby wynajmowane. Nie jestem pazerna. Nigdy nie
        byłam, wolałabym klepac biede z kredytem na barkach niz wysłuchiwać nowych
        pomysłow teściowej za które mam płacić.
        • kotbehemot6 Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 17.09.09, 15:00
          Wyprowadzka nie wchodzi w gre sad mąz nie chce sie wyprowadzić, bo dom będzie
          nalezał do niego. Po drugie włozyliśmy mase pieniedzy w remont. Zaznaczam, ze

          To chyba Ty napisałaś.......więc nie mów,ze nie jestes pazeran na chałupę.
          • skoobus Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 17.09.09, 15:03
            Bo dom będzie należał do niego a nie do mnie, a to ze będzie nalezał do niego
            nie oznacza pazernosci, chyba,że oceniasz nas swoja miarą.
            • kotbehemot6 Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 17.09.09, 15:07
              Słuchaj sama piszesz,ze włozyliscie masy kasy. Chyba wspierasz swojego męża w
              jego zakusach na chałupke, a skoro nie i masz dosyc teściowej to sie wyprowadź.
              Nigdzie nie napisałaś,ze dąłś mężowi ultimatum dotyczące opuszczenia domu i
              załozenia własnego gniazdka.Za to zajmujesz sie ilościa gotówki włożoną w dom.
              Wyprowadź sie i masz problem z głowy.

              A ja faktycznie mierze swoja miarka, zważywszy,zę mieszkam sama na
              swoimsmile)))))))))))))))))))
            • pitahaya1 Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 17.09.09, 15:10
              Zapytam tak: wisi Ci co się z tym domem stanie?
              Bo mnie wisi co stanie się z domem rodziców i mieszkaniem teściów. I oni też o
              tym wiedzą.
              Ale to tego trzeba dojrzeć. A to łatwe nie jest.
              Od tego magicznego momentu przestali mnie szantażować. Ja z kolei miałam o jeden
              kłopot do myślenia mniej.
              I nie myśl, że ja do domu rodziców nic nie włożyłam. Wykończyłam całe piętro
              (ok. 60m2) i zostawiłam.
              • skoobus Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 17.09.09, 15:17
                Ogólnie wisi mi to co sie z tym domem stanie, ale męzowi nie, dom budował
                dziadek którego bardzo kochał, a drugie pietro budował ojciec męża i jego
                zyczeniem było aby mąz go odziedziczył.
                • pitahaya1 Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 17.09.09, 15:25
                  Dlatego jeszcze to w Tobie siedzi. Nie jest Ci do końca obojętne.

                  Mnie przestało być obojętne 2-3 lata temu. Z domu wyprowadziłam się kilkanaście
                  lat temu. Gdzieś we mnie siedziało, że jak tak można, że tyle włożyłam, że
                  przecież to spuścizna po rodzicach, żal, żeby się zmarnowało, w końcu miałam
                  dostać połowę...

                  Jeśli naprawdę jest Ci to obojętne, będziesz w stanie machnąć ręką i się
                  wyprowadzić. Nie od męża ale z tego domu, który powoli wciągnie Cię jak
                  pajęczyna. A mąż, jeśli okaże się dobrym mężem i na pierwszym miejscu postawi
                  Ciebie, pójdzie za Tobą.

                  Tylko czasem siedzi w nas obawa, czy aby na pewno pójdzie za nami.

    • mamamonika A teściowa wytnie numer ... 17.09.09, 15:00
      i po powrocie oznajmi, że się hajtają z kochasiem. I poopa z domku na
      wyłączność, a koszty zostaną po waszej stronie.
      Lepiej tą sprawę rozwiążcie, bo liczyć to sobie można i się przeliczyć.
      Albo najlepiej zamieszkajcie jednak osobno i wkładajcie własne
      pieniądze w swoja własność. Bo później naprawdę się możecie "wozić"
      długo i namiętnie.
      • skoobus Re: A teściowa wytnie numer ... 17.09.09, 15:06
        Mnie by to nawet ucieszyło, bo byłby konkretny powód do wyprowadzki. EE nie
        pisałam chyba, ze mąz ma brata, który nie chce tu mieszkac, ale chce dom... On
        niech sobie go wezmie.
        • mamamonika Re: A teściowa wytnie numer ... 17.09.09, 15:09
          To może konkrety do męża przemówią - że przejęcie przez Was domu wcale
          nie będzie takie jasne i proste, że być może ładujecie pieniądze w
          gniazdko brata i lepiej się zabrać za myślenie o własnym, albo te
          sprawy raz na zawsze uregulować. Mąż wygląda na wygodnego minimalistę
          działającego na zasadzie "minimum wysiłku, na głowę nie kapie, mama pod
          nosem - gdzie mi będzie lepiej". Musisz mu zburzyć ten spokój, i to nie
          marudzeniem, a konkretami.
          • pitahaya1 Re: A teściowa wytnie numer ... 17.09.09, 15:13
            Żeby nie było tak, jak u mojego brata ciotecznego. Jego siostra dostała od
            rodziców dom. Brat miał zamieszkać z rodzicami. W wykończenie domu włożyli
            wszystkie oszczędności, kilkanaście lat odkładania "na swoje".
            I co?
            Ano brat postanowił wyprostować papierkowe sprawy i okazało się, ze dom od
            ładnych paru lat jest własnością siostrysmile)))
      • kotbehemot6 Re: A teściowa wytnie numer ... 17.09.09, 15:09
        A dlaczego babka w średnim wieku nie miałąby sie pobrac z facetem????Bo ma dwoje
        pasożytów na głowie??????
        • mamamonika Re: A teściowa wytnie numer ... 17.09.09, 15:11
          Ja nie widzę przeszkód, a nawet jest to całkiem prawdopodobne. A
          nadzieje męża autorki na dom mogą być oparte na fałszywych
          przesłankach.
          • boziaj Re: A teściowa wytnie numer ... 17.09.09, 15:15
            ano własnie
            swoja drogą ciekawe, ze emamy na forum miewaja partnerów i TŻ, a
            tesciowe kochasiów
            w dodatku są przeszkodą w małżenskim szczęsciu synowych, bo
            mieszkają we wlasnym domu - bezczelne :p
            • skoobus Re: A teściowa wytnie numer ... 17.09.09, 15:29
              Rozumiem,że akceptowałabys parnera swojej mamy który zyje na koszt domowników,
              rządzi się jakby był u siebie, korzystał z twoich rzeczy bez twojego
              pozwolenia... Owszem jestem tylko synowa i najwyrazniej nie mam żadnych praw.
              • gryzelda71 Mam pytanie 17.09.09, 15:40
                Macie gdzie sie wyprowadzić jak matka zechce was wyprosić,tak jak zaprosiła?
                • skoobus Re: Mam pytanie 17.09.09, 15:47
                  He... Do mojej mamy no albo cos wynajac... a dlaczego pytasz?
                  • gryzelda71 Re: Mam pytanie 17.09.09, 15:54
                    Bo wykazujesz dużą beztroskę.Nie mogłabym tak pakować własnej kasy w czyjąś
                    własność.No chyba,że już naprawdę nie miałabym co z nią zrobić.
              • boziaj Re: A teściowa wytnie numer ... 17.09.09, 19:47
                bynajmniej bym tego nie akceptowała
                obawiam sie, ze w wpakowaliscie sie w niezle bagno i szczerze
                wspolczuje
                tyle tylko, ze niestety nie jestes u siebie i nie ty tu rządzisz
                i nie ma znaczenia, ze jestes synową, córką czy tesciową
                po prostu twoja tesciowa jest wlascicielką domu, ma prawo mieszkac z
                takim partnerem, jaki jej odpowiada
              • premeda Re: A teściowa wytnie numer ... 18.09.09, 09:21
                A nie możesz porządzić się trochę w domu teściowej jak u siebie, tak
                żeby teściowej twoje rządzenie dało do myślenia, skoro dom jest
                Wasz. Nie ma być tylko jest!
                • angazetka Re: A teściowa wytnie numer ... 18.09.09, 10:56
                  > skoro dom jest Wasz. Nie ma być tylko jest!

                  O, serio? Mnie się wydaje, że nie jest, a tylko być może będzie.
                  • premeda Re: A teściowa wytnie numer ... 18.09.09, 11:16
                    Oj wiem, że dom jest jeszcze teściowej ale chodziło mi oto, by
                    autorka przestawiła swoje myślenie. Skoro jest dobra do pakowania
                    swoich pieniędzy w remont, robienia wszystkiego pod dyktando
                    teściowej to równie dobrze może się w tym domu zacząć rządzić. Nie
                    certoliłabym się na jej miejscu z gapowatym mężem i mamusią tylko
                    poszła w konfrontację. Założę się, że mamusia szybko zmieniałby
                    zdanie co do wspólnego mieszkania, gdyby ktoś jej garnki
                    poprzestawiał albo przynajmniej mąż musiałby się opowiedzieć po
                    której jest stronie.
    • skoobus Wyjasnienie... 17.09.09, 15:25
      Bo tu pare Pań zarzuca mi pazernośc, więc tłumaczę, ze ja nie chce togo domu,
      nie chce go przejąć, nikmu odebrać. Mi na nim nie zależy. Co do męża, to i matka
      i ojciec chcą by własnie mój mąz odziedziczył ten dom. Ale obecnie zachowanie
      tesciowej świadczy inaczej. To teściowa poprosiła bysmy tu zamieszkali,
      powedziała, ze mozemy remontowac, dobudowywac jak chcemy bo dom dostaniemy w
      spadku. I nie chodzi o to, ze dom ma byc nasz ale o jej terazniejsze zachowanie,
      zakazała nam budować osobnego wejscia. Cytuje: Jeśli chcecie robic osobne
      wejscie to ja was tu nie chce...". A plany budwy osobnego wejsia były
      spowodowane brakiem prywatnosci i nachodzeniem nas, grzebaniem w naszych
      rzeczach podczas naszej nieobecności...
      • pitahaya1 Re: Wyjasnienie... 17.09.09, 15:30
        Dziewczyno, to jest zwykły szantaż.

        Mnie kiedyś psycholog powiedziała, że jeśli mam dostać w spadku to i tak
        dostanę. A, jeśli rodzice uzależniają przepisanie domu od mojego posłuszeństwa
        za życia, to jest to najgorsza podłość.

        I tego się trzymała. Pomogło mi, uwierz.
      • najta Re: Wyjasnienie... 17.09.09, 15:45
        Przecież teściowa ewidentnie pogrywa sobie! Wie, że ma was w ręku więc sobie
        pozwala na coraz więcej. Rządzi się i szantażuje Was. A to co kiedyś mówiła, że
        chce by dom należał do Twojego męża, może się jej jeszcze odmienić. Takie słowne
        obiecanki to pic na wodę. Wierzysz w to?!?! Jeśli chce wam dać dom, to niech
        spisze testament, w którym daje dom Wam, albo przekaże już teraz dom w
        darowiźnie, z zaznaczeniem, że może tam mieszkać do końca swoich dni. Da się?
        Da. Ale teściowej to nie na rękę najwyraźniej...

        Zastanów się i nie bądź taka gapa, bo zostaniecie na ulicy w którymś momencie.
        Może teściowa umrze, jak Wy będziecie mieli już dorosłe dzieci? To ile wam
        jeszcze tego spokojnego życia zostanie? Nic. Marnujecie swoje najlepsze lata życia.
        A mężowi tak się nie daj. Nie wciskaj kitu, że między Wami jest tak cudownie,
        skoro on ma twoje zdanie i uczucia w d...
      • chloe30 Re: Wyjasnienie... 18.09.09, 00:31
        skoobus napisała:

        > To teściowa poprosiła bysmy tu zamieszkali,
        > powedziała, ze mozemy remontowac, dobudowywac jak chcemy bo dom dostaniemy w
        > spadku.

        Gdybym ja wierzyła w to co pi...oli moja teściowa mialabym już szczerozłote
        ferrari. Ale na szczęście jej nie wierze i spokojniej śpię.
    • skoobus Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 17.09.09, 16:19
      Dlaczego kobiety na tym forum nie umieja wykazać sie zrozumieniem??? kazda
      oczekuje zrozumienia, ale nie potrafi sama zrozumieć. Poprosiłam o jakas rade,
      czy wsparcie, a zamiast tego dowiedziałam sie, ze jestem pazerna i zła. Bardzo
      dziekuję za pomoc. Wiem jedno to forum to jakas pomyłka i juz teraz kasuje swoje
      konto. Zmiencie nazwe tego forum na "złowrogie emamy" bo tak tu własnie jest.
      • pitahaya1 Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 17.09.09, 16:40
        Po pierwsze: wyluzuj trochę.
        Po drugie: to jest właśnie forum, czyli zlepek osób, które mają dostęp do netusmile

        Otrzymałaś rady, choćby ode mnie. Radziłam Ci, o ile masz taką możliwość, żebyś
        się wyprowadziła na jakiś czas, aż mąż dojrzeje.

        Poza tym dziewczyny to nie plaster na rany. Dzielą się swoim doświadczeniem i
        poglądami. A, że czasem my same chcemy co innego usłyszeć, to już inna kwestia.
        Nie napisałam, że jesteś pazerna tylko, że jesteś związana emocjonalnie z tym
        domem. Nie napisałam, jaka to ja jestem mądra bo nigdy do takiej sytuacji bym
        nie dopuściła. Podzieliłam się swoim doświadczeniem. Może moja sytuacja była
        nieco inna ale schematy są zbliżone.
        Chcesz przez to wszystko przechodzić, czy też skorzystasz z gotowca i pójdziesz
        na skróty, oszczędzając sobie nerwów? Powiedziałam Ci, że jeśli mąż jest po
        Twojej stronie, pójdzie za Tobą.
        Ale Ty się chyba tej konfrontacji po prostu boisz.

        W innym wątku pytasz, kto to jest maminsynek.
        To właśnie taki człowiek, który wybierając miedzy mamą i żoną (zakładając
        sytuacje, gdy racja jest w połowie), zawsze stanie po stronie mamusi. Taki facet
        prędzej zrobi Ci awanturę niż pozwoli, by mamusi się ciśnienie podniosło. I
        mamusia o tym wie. To taki facet, który najważniejsze rzeczy w pierwszej
        kolejności ustala z mamusią, Ciebie jedynie informując o podjętych odgórnie
        decyzjach...

        Chcesz więcej przykładów?
        • umasumak pitahaya1 17.09.09, 19:09
          Podoba mi się to co piszesz. Jesteś bardzo mądra.
          • pitahaya1 Re: pitahaya1 18.09.09, 18:22
            Akuurat, dzień głaskania kotka?
            Kiedyś znajoma, widząc mnie po latach, stwierdziła, że niezła s.ka się ze mnie
            zrobiła. Ale podobno wyszło mi to na zdrowie.

            Najgorsze jest to, że mam dwóch synówsmile

            smile
      • osa551 Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 17.09.09, 16:43
        Hmmm, nie zawsze w anonimowej odpowiedzi otrzymujemy to, co chcemy usłyszeć.
        Dziewczyny napisały w miarę obiektywnie jak to z boku wygląda i tyle. To, że nie
        zgadzasz się z wypowiedziami forumek - tego nie zmieni.

        Idź do psychologa, może jemu uwierzysz, ze masz głównie problem z mężem a nie z
        teściową.
        • marzeka1 Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 17.09.09, 16:57
          Co z tego, że jak nie ma teściowej, mąż jest do rany przyłóż, skoro mieszkacie
          razem, mąż ma nieodciętą pępowinę, mimo iż założył własną rodzinę. Jak wyżej: to
          nie teściowa, a mąż "nieodpępiony" jest problemem.
      • mamamonika Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 17.09.09, 17:24
        Przecież chyba dostałaś kilka w miarę konstruktywnych rad, co w tej
        sytuacji można zrobić. Chyba nie za bardzo ci się spodobało, jak ta
        sytuacja wygląda w oczach innych, ale to raczej ci powinno dać powód do
        myślenia, a nie do złoszczenia się i tupania nóżką.
    • 18_lipcowa1 to sie wyprowadz 17.09.09, 17:01
      w czym masz problem?
    • kali_pso Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 17.09.09, 20:01
      Moze znacie jakies zaklęcie na pozbycie się
      > tesciowej??


      Przepis na pyszną zupkę z czerwonych grzybków- może być?smile
      Współczuję- ja tam rozumiem, że mimo mieszkania z teściami chce się,
      i ma się do diabła prawo, być samemu kiedy się tego potrzebuje.
      Szkoda, że nie wszyscy to rozumieją.
    • brzydula_betty Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 17.09.09, 21:55
      skoobus napisała:

      > spokojnie przesiaduje w ogrodzie, bo wiem, ze nikt mnie nie
      > obserwuje...

      Jakaś obsesja? teściowa siedzi i cie non stop obserwuje?

      Co robic?? Moze znacie jakies zaklęcie na pozbycie się
      > tesciowej??
      Najpierw całkowite podporządkowanie się w decyzjach mężowi i żadnego słowa
      sprzeciwu a potem lament, ze źle u teściowej. Od początku wiedziałaś, że mąz
      chce mieszkać z mamą i ma w d...twoje zdanie więc teraz się nie dziw. Jak można
      nie uzgodnić z życiowym partnerem miejsca w którym będziecie mieszkać do końca
      życia??? To, ze mąż się z tobą nie liczy to nie wina teściowej tylko jego i
      twoja że dopuściliście do takiego stanu rzeczy. tragiczne.
    • czarna_molinezja Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 17.09.09, 23:34
      Teściową masz jak skarb - tylko głęboko zakopać smile
    • e.logan Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 18.09.09, 10:45
      A proponowaliscie mamusi unormowwac sprawy w sadzie?No wiecie
      darowizna..albo inna opcja.W koncu jak ma czyste intencje to powinna
      sie zgodzic. Moze jej weto otworzyloby mezowi troszke oczy.

      S..wiesz ja tez sie troszke zgadzam z laskami.Masz problem z
      mezem.Własnie ta nie odcieta pepowina.Rozumiem ze to jemu z jakis
      powodow zalezy na tym domu i OKi.Ale chyba wy powinniscie byc
      wazniejsi niz mamusia i durny dom.
      Bycie szczesliwym tylko wtedy jak innym jest dobrze-czyli gdy robisz
      to czego oczekuja to raczej nei szczescie. BO nie ma tam miejsca na
      Ciebie sama.MAz wie ze Ci tam zle??Ze nei chcesz ze nie czujesz sie
      u siebie??..
      • koopa_ja Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 18.09.09, 11:06
        Ja mieskałam u teściów por roku przed porodem i poł po urodzeniu. Nie wytrzymałam dłużej, wyniosłam sie do moich staruszków. NIE, nie są idealni! Były kłutnie i to spore ale miałam jak wyjść z dzieckiem z domu. Tam tylko 20 metrów drogi dojazdowej do domu a potem przelotówka 2 pasmowa i tiry jeżdżące minomum 100na godzine i zero pobocza, kawałek trawnika przed domem i tyle. Jak tu na spacer z dzieckiem. Żadnych bodźców do rozwoju. A ja będąc tam przez ten czas znajomych idziałam 3 razy(nikt nie chciał tam przez nich przyjezdzac...) W pokoju (mieszkaliśmy na parterze domu) i kuchni i korytarzu wilgoć, kaloryfery powieszone przy suficie!!! Podłoga lodowata, nie było jak sie z dzieckiem bawic mimo dywanu i koca na podłodze. A oprócz tych "wygód" ja twierdzili oni to właśnie oni... Trzaskanie drzwiami, nie pukanie do pokoju, nie liczenie sie z naszym zdaniem itp. Teraz wynajmujemy od pazdziernika mieszkanko i bedziemy w końcu razem...
    • skoobuss Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 18.09.09, 14:02
      Nie wiem co mysleć, może macie racje, moze cała ta miłośc, to małżenstwo to
      zwykłe oszustwo, nie wiem... Te wszystkie rady sa ok, ale zastosowanie ich chyba
      nie jest takie proste. Nie wiem, nie wiem, nie wiem co dalej, bo rozmów z mężem
      było już tak wiele i mimo zapewnien o miłosci wciaz jest tak samo. sad gdyby to
      było prostrze...
      • eweliska18 Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 18.09.09, 15:03
        ale nikt nie mówił, że życie będzie proste. Moim zdaniem, masz 2
        wyjścia
        - wyprowadzić sie do mieszkania swojej mamy skoro jest tak
        wspaniałomyślna i chce Wam jej zsotawić, a mąż jeśli nie chce to
        niech mieszka ze swoją mamusią. Uważam, że jeżeli zależy mu na Tobie
        to pójdzie za Tobą, a jeśli nie to znaczy, że nie warto marnować
        życia i być z kimś takim.
        - mieszkać dalej u teściowej i liczyć na jej łaskę bądź nie, to jej
        dom i ona w nim rządzi, a to że płaciliście ze swoich pieniedzy za
        remonty i inne rzeczy w tym domu nie daje Wam żadnych praw do niego
        ani gwarancji, że teściowa nie zmieni zdania.
      • owocelasu Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 18.09.09, 15:20
        Nie złość się na forumowiczki. Dobrze prawią.
        Prawda o Twoim związku może być o wiele boleśniejsza niż chcesz
        przyznać, ale to nie powód, żeby się z nią nie zmierzyć.

        Postaw sprawę jasno. Twój mąż brał ślub z Tobą, nie ze swoją mamą.
        Kobieta może sobie układać życie jak chce, ale Wy dwoje nie musicie
        i nie powinniście, jak wynika z tego co piszesz, przystawać na jej
        propozycje. Ona myśli o swoim dobrze pojętym interesie.
        Wy myślcie o własnym a na początek -Ty o swoim, bo na męża chyba nie
        masz co liczyć.
        • skoobuss Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 18.09.09, 15:40
          Moj mąz nie biega do mamy na każde jej zawołanie, potrafi jej powiedzieć
          "odpier... się" lub "jestes nienormalna", kłoci się z nia cześciej niz ze mna,
          nie lubi z nia gadac, jak tylko moze to jej unika, nawet nie chodzi do niej na
          obiadki i nie bierze ich gdy mu wciska w rece garnek, wiec jak to jest mozliwe
          że jest "maminsynkiem"??
          • eweliska18 Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 18.09.09, 16:00
            skoro nie jesteście szczęśliwi pod jednym dachem z teściową, a Twój
            mąż nie jest maminsynkiem to dlaczego nie wyprowadzicie się od niej,
            po co dalej się tak męczyć, jaki sens ma takie życie - mówienie do
            matki "odpier... się", kłótnie, brak szczęścia, czy nie lepiej
            zostawić to wszystko i zacząć żyć po swojemui na swoim, gdzie nikt
            ci nie mówi co masz robić i jak żyć. Proszę nie pisz, że mieszkacie
            tam tylko dlatego bo za dużo pieniędzy włożyliście w remont - żadne
            pieniądze nie są warte zmarnowanego życia.
    • black-cat Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 18.09.09, 15:06
      Wyprowadzić się.
    • mortadelka Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 18.09.09, 16:08
      Znam ten bol smile.
      Moja tesciowa jest tez teraz na wakacjach, mam swiety spokoj, w domu
      bloga cisza - ciesze sie poki moge.
      Z tym, ze ja mam gorsza sytaucje z tesciowa niz ty - ja mam
      dozywocie niestety, bo tesciowka mieszka z nami a nie na odwrot. Maz
      ja utrzymuje juz nie powiem ile lat, bo wstyd.
      Nie stac nas zeby jej cos oddzielnie wynajac i utrzymac (zreszta
      nawet gdybysmy w koncu kase znalezli to i tak musielibysmy jej
      znalezc cos tuz obok nas, drzwi w drzwi bo ona przeciez samotna byc
      nie moze, musi blisko synka - w rezultacie i tak by u nas siedziala
      caly czas).
      Musze teraz, podczas jej nieobecnosci, "naladowac baterie". Ciekawe
      na ile wystarcza.

      Twoja sytuacja jest lepsza, bo macie wybor, tylko problem w tym, ze
      twoj maz wybral za ciebie i ewidentnie z twoim zdaniem sie nie
      liczy. Albo sie przyzwyczail, ze pogadasz, pogadasz i na tym sie
      konczy. Ja na twoim miejscu odmowilabym inwestycji w chalupe
      tesciowej (tym bardziej, ze jest jeszcze facet tesciowej no i brat
      do podzialu majatku) i odkladala kase na wlasne mieszkanie. No i
      zastanowila sie nad szacunkiem meza do twojej osoby (a raczej jego
      brakiem).
      • skoobuss Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 18.09.09, 16:20
        Czemu wszyscy to widza, a do niego to nie dociera?? Juz dwa razy sie wyniosłam,
        mimo, że byłam bez grosza, utrzymywała mnie mama. Nie ma chyba sposobu na mojego
        męża...
        • ledzeppelin3 Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 18.09.09, 16:25
          W tej sytuacji byłabym za rozwodem. Chora, nienormalna sytuacja.
        • mortadelka Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 18.09.09, 16:26
          To po co do niego wracalas???
          Jesli u mamusi jemu lepiej, nawet bez ciebie, to sila rzeczy dokonal
          wyboru. Nic dziwnego, ze nie liczy sie z twoim zdaniem jesli poprostu
          potulnie wroclilas, a on postawil na swoim.
          • skoobuss Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 18.09.09, 16:38
            Jak po co?? jest ojcem naszego dziecka i nawet jesli jest maminsynkiem to ojcem
            jest świetnym.
            • gryzelda71 Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 18.09.09, 16:42
              Czemu ja nie wierzę w tych świetnych ojców i kiepskich mężów w jednym?
              • skoobuss Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 18.09.09, 16:51
                Teraz dowiem sie, ze jest złym ojcem??? Nie jest, ja zawsze o takim marzyłam,
                nigdy go nie miałam. Mąz bawi się z synem, uczy go, kapie, karmi, spaceruje z
                małym, śpiewa mu kołysanki, pozwala bawic się swoimi autkami z ukochanej
                kolekcji, jeżdża razem autem (syn kieruje na kolanach męża), zabiera go na
                wspólne wypady do dziadka, opiekuje sie w nocy gdy mały jest chory na zmiane ze
                mna... To wszystko prawda, a nie proba obrony M.
                • kali_pso Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 18.09.09, 17:10
                  jeżdża razem autem (syn kieruje na kolanach męża


                  he,he...mało Ci było wczoraj?winkP Pisz tak dalej a zobaczysz co o
                  sobie i swoim mężu tutaj przeczytaszwink ja Ci dobrze życzę- nie
                  uzewnetrzniaj się może aż tak bardzo...


                  Nie da się mieć wszystkiego. Skoro pełna rodzina jest dla Ciebie
                  dobrem ważniejszym niż dobre małżeństwo- nie rób niczego. Pogódź
                  się, że zawsze będziesz drugą kobietą w życiu męża i że od czasu do
                  czasu spędzisz parę nocy u swojej mamusi- tak tez można żyć.
                  • skoobuss Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 18.09.09, 17:14
                    na podejździe domu, bawia sie w aucie, to cos złego?? Nie uzewnętrzniam się,
                    próbuje tylko udowodnić, że moj mąz nie jest złym człowiekiem, takiego własnie z
                    niego robicie.
            • mortadelka Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 18.09.09, 17:02
              A ojcem (swietnym) moze byc tylko mieszkajac z mamusia?
              Twoje odczucia sie nie licza?
              Wiesz, ja nawet cie rozumiem, bo moj maz pewnie tez zostalby tutaj
              zakwalifikowany jako maminsynek smile z tym, ze on obecnosc matki
              rekompensuje MI na wiele roznych sposobow, jest cudownym mezem.
              W twoim przypadku poprostu uwazam, ze za bardzo dalas sie zdominowac
              mezowi, no i ten brak szacunku. Czy maz mowi ci, ze cie kocha? Czy
              mowisz mu, ze jestes nieszczesliwa, ze ta sytuacja krzywdzi cie?
              Jesli on ma to wszystko (i ciebie przy okazji) gdzies, a ty slepo
              kochasz i na to godzisz, to masz przynajmniej jasny obraz sytuacji.
              A moze poprostu zaslaniasz sie dobrem dziecka, bojac sie zmian?
              Wydaje mi sie, ze nie chcesz zmian, poprostu chcialas sie wyzalic i
              to jest ok, w koncu to twoje zycie, czasem czlowiek musi sie wygadac
              bo sie udusi wink, ale mysle, ze dobrze byloby ci przemyslec kilka
              spraw - zastanow sie czy go kochasz na tyle, zeby znosic na codzien
              tesciowa i czy chcesz byc z kims komu na tobie nie zalezy (w imie
              dobra dziecka).
              • skoobuss Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 18.09.09, 17:09
                Owszem mówi mi, że mnie kocha i to bardzo często, kłamie???
                • kali_pso Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 18.09.09, 17:15


                  A nawet jak nie kłamie, to co?
                  Tak, jak wyraża tę miłość zdaje się, że nie bardzo Ci odpowiada,
                  prawda?. I to powinno byc kluczowe- co z tego, że on mówi, że kocha
                  jeśli zaspokaja swoje potrzeby tą deklaracją a nie Twoje.
                  • skoobuss Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 18.09.09, 17:21
                    Naprawdę mozna byc złym człowiekiem tylko dlatego, ze nie chce się wyprowdzic z
                    domu rodzinnego?? A gdyby to mój mąż to pisał?? Ile z Was mieszka z tesciowymi,
                    ile z Was mieszka z własnymi rodzicami i nie chce sie wyprowdzic??
                    • angazetka Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 18.09.09, 17:30
                      > Naprawdę mozna byc złym człowiekiem tylko dlatego, ze nie chce się
                      wyprowdzic z domu rodzinnego??

                      Nie chce się wyprowadzić, choć unieszczęsliwia tym zonę, która ponoć
                      kocha. Nie liczy się z tejże żony zdaniem. Nie musi być złym
                      człowiekiem (w sensie, że nie okrada staruszek i nie niszczy zieleni
                      miejskiej), ale jest złym partnerem.
                    • mortadelka Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 18.09.09, 17:31
                      Ale tu wcale nie chodzi o to czy maz jest dobrym czy zlym
                      czlowiekiem!
                      Chodzi o to, czy jest dla ciebie dobrym mezem.
                      Mozna byc super ojcem, ale mezem do doopy, co nie znaczy ze jedno
                      usprawiedliwia drugie.
                      Inaczej mowiac chodzi o to jak bardzo zalezy ci na wlasnym szczesciu
                      i powtarzam po raz kolejny - czy kochasz go na tyle, zeby tolerowac
                      ta cala sytuacje (apropos jesli maz jest takim super ojcem, to
                      dlaczego mialby sie zmienic jak sie od niego wyprowadzisz?)
                    • e.logan Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 18.09.09, 17:32
                      Kochana nie jest zlym czlowiekiem ale zlym mezem.Ma w doopie
                      samopoczucie i odczucia zony.Pozwala jej sie meczyc pod jednym
                      dachem z tesciowa tylko dlatego ze on tak chce.On chce tam
                      mieszkac..A ze ona juz nie to go nie obchodzi. To co taki maz to
                      dobry maz?


                      Co mowi gdy mowisz muz e zle ci tam?Ze chcesz byscie sie
                      wyprowadzili?? Ok m owi ze on nie wyprowadzi sie ale co Ty masz
                      zrobic z swoimi odczuciami?? Co o tym mowi??
                    • kali_pso Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 18.09.09, 17:42

                      Ja nie mieszkam jakby cowink

                      Widzisz, dla mnie miłość to patrzenie na swiat równiez oczami
                      drugiego człowieka. Gdyby to od mojego męża wyłacznie zależało, bez
                      problemu zapomniałby o moich urodzinach, imieninach itp, natomiast
                      deklaracje o miłości były i są takie samewinkP Wywalczyłam sobie tyle,
                      że chociaż jakąś wiąchę dostanę w ten dzień, bo o porządnym
                      prezencie mogę zapomnieć. Ale on, mam nadzieję wie, że byłoby mi
                      bardzo przykro, gdyby całkowicie o tym zapomniał. Nie zaspokaja to w
                      pełni moich potrzeb, ale wiem, że chociaż pamięta i się odrobinę
                      stara, bo gdyby nie mój upór i tego bym nie miała. Więcej zdaje się
                      już nie osiagnęwinkP
                • mortadelka Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 18.09.09, 17:21
                  Mowic mozna rozne rzeczy, to nic nie kosztuje. Wprowadzic slowa w
                  czyny to juz inna historia.
                  Abstrahujac od tego jakim czlowiekiem jest twoj maz (wcale nie
                  twierdze ze zlym, jesli juz to poprostu egoista) poprostu pomysl czy
                  jest dla ciebie odpowiedni. Czy TY jestes z nim szczesliwa pomimo tej
                  sytuacji? Czy widzisz siebie za 20 lat bez zmian?
              • skoobuss Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 18.09.09, 17:11
                Chcę zmian, ale nie chce rozstawac sie z mezem, wiem, ze sie nie wyprowadzi,
                wiem to i co mam zrobic?? Mam sie awanturować?? Mam odejśc i i dalej być
                nieszczęsliwą? Z nim zle, bez niego gorzej??? jaki jest tego wszystkiego sens??
                • mortadelka Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 18.09.09, 17:25
                  skoobuss napisała:

                  > Mam sie awanturować??

                  A w zasadzie czemu nie? Jesli chcesz zmiany to raczej jedyne
                  wyjscie, zawalczyc o swoje. Tylko do tego potrzeba konsekwencji, a z
                  tego co mowilas to maz wie, ze i tak bedzie jak on chce.
                  Albo to, albo pogodzic sie z tym wszystkim, sprobowac terapii.
                • e.logan Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 18.09.09, 17:28
                  S daj juz sobei spokoj z odp. na posty .Widac ze bardzo cie to boli
                  wszystko.Pewnie łatwiej ci zyc z wrogiem ktoremu dalas twarz
                  nielubianej tesciowej niz zmierzyc sie z przywiazaniem twojego meza
                  do domu i chorego ukladu z tesciowa. Widzisz ich relacje chcesz czy
                  nie chcesz sa toksyczne dla was. Nawet to ze on ja wyzwie , wyrzuci
                  co mu nie pasi ..albo ona jemu .. a nic nie zmienia swiadcza ze te
                  uklady sa chore.

                  No kurna gdyby mi syn bluzgal i ublizal to prosze bardzo droga wolna
                  jak wam zle..

                  A on nie dosc ze nie zmienai tej sytuacji to jeszcze inwestuje w nia
                  coraz wiecej.

                  Rozumiem ze cchesz by dzieci miaaly ojca itd..ale przeciez jakbyscie
                  sie wyprowadzili to moze tez byc dobrym ojcem .. a tak dom
                  wazniejszy od ciebie i dzieci razemw zietych bo przeciez nie
                  zrezygnuje z niego bo nie - nawet jesli wy byscie odeszli.

                  Wiec nie walcz juz z tesciowa bo nawet jesli jej nie lubisz , to w
                  odruznieniu do ciebie ona jest u siebie a wy tylko u niej.

                  I dziwi mnie ze jak on taki super tatus i m to nie odejdzie z wami
                  nawet gdybyscie chcieli odejsc.

                  Sama nie wygrasz tej wojny wiec zacznij ja tolerowac. Moze jakas
                  terapia u psychologa??..No chyba ze lubisz byc nieszczesliwa.
                • mal_art Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 18.09.09, 17:32
                  Nie musisz wyprowadzać się od razu, jeśli widzisz, że to Ci szczęścia nie da. A
                  może zacznij od małych kroczków? Przekonaj go do tego Waszego osobnego wejścia,
                  spróbuj takiej rozmowy z teściową żeby widziała, że w tej sprawie trzymacie
                  wspólny front? Niech albo wywalczy Wam to osobne wejście i minimum prywtności,
                  albo niech się przekona, że mamusia nie da się przekonać zadnym argumentem.
                  Szukaj takich wspólnych spraw, w których mąż będzie musiał trzymać Twoją stronę.
                  Niech decyduje, czy chce decydować z Tobą, czy z mamusią. Nie stawiaj sprawy na
                  ostrzu noża "albo ona albo ja", tylko spokojnie pokazuj mu, ile tracicie na tym
                  wspólnym mieszkaniu, także finansowo. Takie argumenty jak "daleko do pracy", "do
                  szkoły/przedszkola/przychodni". To akurat nawet bardzo zaślepionemu człowiekowi
                  łatwiej zrozumieć. I może on obawia sie podobnej sytuacji, jeśli wprowadzicie
                  się do mieszkania Twojej mamy? Tobie łatwiej byłoby skorzystać z jej pomocy, a
                  jemu łatwiej korzystać z pomocy jego mamy...
                  No i wybacz, ale rzucanie do matki tekstami typu "odp...l się" kompletnie nie
                  świadczą o dojrzałości i odpępowieniu, powiedziałabym, że to zachowania kiepsko
                  wychowanego nastolatka, a nie dorosłego faceta, ojca dzieciom. Odpępowiony to by
                  był, gdyby umiał podejmować własne decyzje, a nie podporządkowywać decyzjom
                  mamusi (bo koniec końców to ona za Was decyduje o wielu sprawach: gdzie
                  mieszkacie, co możecie w tym mieszkaniu zrobić, jakie remonty itd.)
                  Przemyśl sobie sytuację spokojnie, nie obrażaj się na forumowiczki, bo radzą Ci
                  w najlepszej wierze, ale całą sytuację znasz tylko Ty i Ty poniesiesz
                  konsekwencje swojej decyzji. Powodzenia!
                • pitahaya1 Skoobuss 18.09.09, 17:58
                  Chcesz rady?
                  Prawda jest bardzo bolesna.
                  Mnie rozpracowanie własnej rodziny zajęło trzy lata. Tyle potrzebowałam, by mi
                  klapki z oczy opadły.
                  I teraz wiem, że mama nie stoi po mojej stronie, choć jest miła, uwielbia
                  dzieci, piecze ciasto i robi powidełka. Zawiodła moje zaufanie, gdy
                  potrzebowałam wsparcia i pomocy.
                  Rodzeństwo sprzedałoby mnie za garść srebrników, podjudzane przez rodziców,
                  mamione spadkiem i innymi cudami, tylko "żeby ona się nie dowiedziała".

                  Nie wystarczy powiedzieć sobie "ja to rozumiem, jest mi przykro ale żyję dalej".
                  Zrozumienie tego, zwłaszcza oswojenie się z tą myślą, następnie życie obok tego
                  a nie TYM, zajęło mi kolejne lata.

                  A teraz mi wisi, brzydko mówiąc.
                  Za stara jestem na takie pomiatanie mną i pokazywanie miejsca w szeregu.

                  Chcesz pogadać? Bez emocji, szczerze? Zapraszam na privsmile
                  • pitahaya1 Re: Skoobuss 18.09.09, 18:09
                    Mój mąż był i jest świetnym ojcem.
                    Był psychicznie uzależniony od matki, która, nie mając własnego męża, uwiązała
                    syna u pasa. Pogadaj z psychologiem. On Ci wytłumaczy jak to działasmile
                    Psycholog również wytłumaczy Ci, dlaczego tak kurczowo trzymasz się męża, bo
                    "sama nie miałam ojca". Takie zachowanie, tym razem Twoje, ma swoje podłoże.
                    Niestety, dzieci to widzą. Dzieci nie oszukasz. Widzą brak szacunku względem
                    Ciebie, niezdecydowanie, przeganianie z kąta w kąt. Widzą, że ani teściowa ani
                    mąż nie liczą się z Twoim zdaniem. Czy sądzisz, ze kiedykolwiek dzieci będą
                    liczyły się z Twoim zdaniem?


                    To ja byłam wówczas lwicą, która walczyła o swoje stado. Za dużo miałam do
                    stracenia.
                    Mąż najzwyczajniej nie miał dość siły, by sprzeciwić się mamie. Tak go
                    wychowała, z góry zakładając, że po wsze czasu będzie mieszkał z nią.

                    Nota bene, siostra męża, kobieta 30+, samotna, z popapranym życiem osobistym (to
                    jej słowa). Musząc wybrać "narzeczony-mama" wybrała mamę.
                    Bez komentarza.

                    • mamamonika Re: Skoobuss 19.09.09, 08:53
                      I jak to się skończyło - z "mąż był" wnioskuję, że niezbyt dobrze?

                      Znam takie rodziny, które składają się z rozwiedzionej najczęściej
                      matki i ... rozwiedzionych dzieci. Często jest tak, że rodzice którzy
                      nie potrafią utworzyć trwałego związku przekazują tą "skazę" dalej. Nie
                      zawsze, ale często.
                      • pitahaya1 Re: Skoobuss 21.09.09, 10:41
                        A nieeee, mąż jest nadal ten sam.
                        Po prostu postawił nas na pierwszym miejscu. smile
                    • kali_pso Re: Skoobuss 19.09.09, 09:16
                      > Nota bene, siostra męża, kobieta 30+, samotna, z popapranym życiem
                      osobistym (t
                      > o
                      > jej słowa). Musząc wybrać "narzeczony-mama" wybrała mamę.


                      I pomyśleć, że Jelinek była oskarżana o przesadę, kiedy życie samo
                      pisze takie scneariuszewinkP
            • angazetka Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 18.09.09, 17:27
              Świetnym ojcem może być nadal, ale na grzyba ma być twoim mężem w
              tej sytuacji?
              • headtech Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 18.09.09, 17:46
                Dziewczyny dobrze pisza, a Ty dalej bronisz Twojego meza. Jak mozna miec tak
                malo szacunku do samej siebie,w glowie mi sie nie miesci.
                Wstyd jest pisac jak maz sie odnosi do wlasnej matki.Co za slownictwo.
                Piszesz, ze jest dobrym ojcem - wlasnie widac jaki daje przyklad wlasnemu
                dziecku. Nie zdziw sie, ze synek bedzie sie odnosil w taki sam sposob do Ciebie
                jak tylko podrosnie.
    • skoobuss Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 18.09.09, 21:35
      Jutro wracam do domu... Pęka mi serce, ale najwyrazniej macie racje i nie ma
      sensu tego dłużej ciągnąć. Nie wiem co teraz będzie...
      • angazetka Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 18.09.09, 23:55
        Trudna decyzja. Trzymaj się i napisz może, jaki efekt dała
        wyprowadzka.
      • mamamonika Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 19.09.09, 08:49
        Rozumiem, że to efekt kolejnej rozmowy która nic nie dała?
        Może czegoś nie potraficie sobie oboje powiedzieć. Widzę jakiś
        totalny brak komunikacji, usztywnienie stanowisk i przepychanki
        zamiast rozmowy. Rozwalić to nie problem, a ty chyba nie chcesz tego
        związku rozwalić, tylko sprawić, żeby mąż zaczął się liczyć z twoim
        zdaniem i stosunkiem do mieszkania pod jednym dachem z teściową. Tego
        się raczej nie załatwi KOLEJNĄ wyprowadzką, z których do tej pory
        wracałaś. Nie wiem jakim człowiekiem jest mąż - czy się przejmie, czy
        raczej zatnie i przestanie w ogóle na ten temat rozmawiać.
        Pewnie jest tak, że mąż i teściowa Twoje wyprowadzki traktują na
        zasadzie "a, niech jedzie, i tak wróci prędzej czy później". Bo co -
        wracasz do mamusi? Bez sposobu na samodzielne utrzymanie się tam? Na
        jej garnuszek? To wygląda na niepoważną histerię.
        Może spróbuj jak już się wyprowadziłaś posiedzieć troszkę dłużej,
        poszukać pracy, pokazać, że sama też umiesz żyć. Bo na razie to tak
        się tylko obijasz z dzieckiem i nikt Cię nie słucha - rządzą Twoim
        życiem inni ludzie.
        Mężowi może najbardziej będzie brakowało dziecka, nie Ciebie. A
        żebyście mieli szansę, nie może tak być.
        • kali_pso Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 19.09.09, 09:24
          > Może spróbuj jak już się wyprowadziłaś posiedzieć troszkę dłużej,
          > poszukać pracy, pokazać, że sama też umiesz żyć. Bo na razie to
          tak
          > się tylko obijasz z dzieckiem i nikt Cię nie słucha - rządzą Twoim
          > życiem inni ludzie.


          Dla mnie to wygląda tak- jest mi źle, doprowadzili mnie do
          ostateczności, zabieram dziecko i wyprowadzam się. U mamusi, zamiast
          poczynić właśnie kroki mające na celu większe usamodzielnienie-
          finansowe czy psychiczne, odzywa się po jakimś czasie wewnętrzny
          głos- ale przecież go kochasz, ale przecież on jest dobrym ojcem.
          Nie wiem, czy skoobus ze strachu przed samotnością lub wygody ulega
          temu głosowi, wbrew rozsądkowi, który powinienie podpowiedzieć, że
          kolejna wyprowadzka była zachowaniem dziecka z piaskownicy, które
          zabrało własne zabawki, czekało az koledzy będa chcieli się nimi
          pobawić a skoro nie chcieli to uznało, że przecież głupio tak samemu
          siedziec w domu i do piaskownicy wróciło, ponownie oczekując
          zainteresowania swoją osobą.
      • pitahaya1 Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 21.09.09, 10:52
        Pomyśl, że może być dobrze.
        Poza tym, jeśli mogę coś zasugerować, musisz pokazać mężowi i teściowej, że
        poradzisz sobie sama. Jeśli pokażesz, że jesteś zależna od nich (czy to
        pieniądze, czy opieka nad dzieckiem), będzie to dla nich sygnał, że kwestia
        czasu, gdy na kolanach wrócisz. I jeszcze przeprosisz, że śmiałaś rogi pokazać.

        Konsekwencja...potrafi zdziałać cuda. Jest lepszym narzędziem w walce niż inne
        argumenty. Konsekwentnego człowieka trudniej złamać, ma się też o nim lepsze
        zdanie, jeśli chodzi o doprowadzenie rzeczy do końca i osiągnięcie zamierzonego
        efektu.

        Nie znam Twojej sytuacji, przynajmniej nie pamiętam. Jeśli nie pracujesz, idź do
        pracy, choćby miało to oznaczać mycie okien. W takiej sytuacji żadna praca nie
        hańbi. Dziecko do żłobka, przedszkola, bezrobotnej sąsiadki. Mówisz znajomym, że
        w takiej sytuacji jesteś i musisz liczyć tylko na siebie. Nie mówisz, że
        odeszłaś od męża ale, że musisz poradzić sobie sama.
        Najważniejsze to pokazanie, że jesteś niezależna, samowystarczalna. A mąż...cóż,
        może się do Waszej rodziny dołączyć albo pozostać z mamą. To jego wybór, jest
        dorosły.

        Bądź wreszcie zdrową egoistką. jest coś takiego jak zdrowy egoizm.
        Co tracisz? Pomyśl, że mąż będzie takim dorosłym dzieckiem do końca życia.
        Chyba, że zmądrzeje.

        Mój zmądrzał. Cena była wysoka ale warto było.

        Pozdrawiam i trzymam kciukismile)
    • ahhna Re: Panikaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 19.09.09, 00:29
      Tajemnicze zaklęcie nazywa się "kredyt we frankach na własne M". Nie
      znam lepszego, każdemu polecam smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka