Dodaj do ulubionych

Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu.

29.09.09, 07:31
miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35636,7089120,Sanepid__przedszkolaki_chorujcie_w_domu.html
Niby się zgadzam bo sama wychodzę z załozenia że wychorować należy się w domu
a nie w przedszkolu. Ja moje młode już musiałam tydzień w domu zostawić. Z
tymże dla mnie to jeszcze nie problem bo nie pracuje zawodowo. A tak chyba bez
opiekunki na telefon by się nie obyło. Ech...
Obserwuj wątek
    • kocianna Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 29.09.09, 07:37
      I znów rozgorzeje dyskusja jak na forum "Przedszkola", z autorytarnymi
      wypowiedziami Protozoa, histerycznymi wypowiedziami matek dzieci o obniżonej
      odporności i ironicznymi tych, które z gilem do przedszkola posyłają.
      A skończy się i tak na niczym.
      Może tylko pediatrzy też dostaną takie pismo i zaczną wypisywać zwolnienia na
      katar, jeśli nie robili tego do tej pory smile A pracodawcy będą mieli jeszcze
      większą ochotę wywalać matki z pracy.
      A cały system i tak się nie zmieni.
      • tippie Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 29.09.09, 08:05
        no właśnie , najgorsze jest to że nic z tego nie wyniknie, będzie jak było, mam wrażenie że sama dyrekcja przedszkola nie wie co robić, zostawiają sprawę samą sobie. Jakby na grupę przypadały dwie lub więcej przedszkolanki i oddzielili te "niepewne i zakatarzone" dzieciaki od zdrowych, wtedy być może wszystkie dzieci mogłyby do przedszkola chodzić.
        Osobiście wkurza mnie że ja siedzę z dzieckiem 2 tyg. w domu faszeruję go lekarstwami, zaprowadzam wyleczone i po 3 dniach od nowa..., bo inny rodzic nie ma z tym problemu i zaprowadza swoje dziecko chore, nie zważając na resztę. Oczywiście rozumiem wszystkich "pracujących" i ich argumenty. Ale dla mnie myślenie "moje dziecko najważniejsze, zaprowadzam z katarem a reszta mnie mnie obchodzi" to jednak egoizm.
        • sanna.i Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 30.09.09, 09:10
          Mnie też to wkurza, syn zaczął chodzić do przedszkola w drugiej połowie sierpnia
          i od tego czasu chorował już trzykrotnie! Za każdym razem zostaje tydzień w
          domu,chyba nie muszę dodawać, że mój pracodawca szczęśliwy nie jest. I tak
          jestem w dobrej sytuacji, bo sam ma dziecko, które kiedyś chorowało i podchodzi
          do tego wyrozumiale. Tylko co z tego,że siedzę z synem, skoro wraca do
          przedszkola i zaraża się od dzieci, których rodzice mają sprawę w d...ie.
    • moofka Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 29.09.09, 08:13
      no przeciez kazdy kaszel i katar to 'arergia' wiec o co chodzi
      • emilatys Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 29.09.09, 08:32
        Mój przedszkolak we wakacje jest zdrowy jak ryba. Jak tylko idzie do przedszkola
        ma katar i często kaszel- na tym się kończy. Pediatra twierdzi że dziecko nie
        zaraża, a panie w przedszkolu że z katarem dziecko może chodzić. Więc może nie
        przesadzajmy z tym izolowaniem dzieci. Przecież wszędzie są zarazki i nie
        zamkniemy dzieci w domu, żeby je chronić przed wszystkim - dzieci mam na myśli.
      • boziaj Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 29.09.09, 19:51
        > kazdy kaszel i katar to 'arergia'
        albo lepiej: "katar przedszkolny" - nowa jednostka chorobowa
        powstała na za Forum Przedszkola tongue_out
        • cytrusowa Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 29.09.09, 20:03
          eeee, no w sumie to jednak trudno sie ustosunkowac w 100% - no bo tak:
          - nie puszczac dziecka z katarem (bez temperatury i odklejajacego sie kaszlu),
          to siedziec z nim non stop, bo jak tylko wroci do przedszkola, znow zlapie
          dziecko nie uodparnia sie niestety, kiedy jest izolowane

          - puszczac dziecko, to ewentualnie mozna pogorszyc, bo zlapie wiecej albo po
          prostu mozna sie narazic przedszkolankom czy innym rodzicom, ktorym nie
          odpowiada zakatarzone dziecko

          jednak nie podoba mi sie podejscie: katar - zatrzymuje w domu, nie wychodzi
          dziecko na dwor, ilozuje od swiata
          bo potem te dzieci to chorowitki sa, a wlasnie nawet krotki spacer w nieciekawa
          pogode uodparnia troche dziecko.
          w deszcz - kaloszki, peleryna i poskakac po kaluzach
          ale rodzicom sie nie chce...

          chyba jednak nie zgodze sie z gdanksim sanepidem, by zakatarzone dzieci
          siedzialy w domu

          sanepid powinnien wydac zalecenie nie przegrzewania dzieci i musowych,
          codziennych spacerow - w celu unikniecia kataru
    • mal_art Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 29.09.09, 08:47
      Popieram zalecenie sanepidu w całej rozciągłości! Ptasia czy świńska grypa,
      sepsa - wywołują wśród rodziców histerię (miałam przykład na własnym podwórku),
      ale kompletnie nie przekłada się ona na działania zmierzające do ochrony zdrowia
      własnych dzieci. Moje własne starsze chodzi do szkoły, średnie do przedszkola -
      napatrzyłam się i nasłuchałam o dzieciach faszerowanych paracetamolem, żeby nie
      miały gorączki idąc do przedszkola (a kiedy temperatura po kilku godzinach się
      podnosi, rodzicom nagle rozładowują się telefony). O dziecku napojonym tak dużą
      dawką środków przeciwgorączkowych, że aż spuchło. I też mam dość przynoszonych
      przez moje dzieci infekcji. Czy to tak trudno zrozumieć, że niewielkie
      przeziębienie łatwo wyleczyć w domu w ciągu kilku dni? Przecież te przeziębione
      dzieciaki wysyłane do przedszkola wreszcie same rozchorują się na dobre, trzeba
      będzie z nim posiedzieć w domu nie kilka dni, nie tydzień, tylko dwa-trzy, nie
      wspominając o zarażeniu połowy grupy i nauczycielek. I naprawdę wystarczy mieć
      podstawową wiedzę z biologii, żeby sobie zdawać sprawę, że wirusy mutują, stają
      się odporniejsze na działanie leków. Takie przedszkola-przechowalnie chorych
      dzieci staną się kiedyś wylęgarnią nowej hiszpanki, epidemii, której nie uda się
      powstrzymać. Ja wiem, że to brzmi nieprawdopodobnie (hip hip hura, rozwój
      medycyny, postęp, nowoczesność w domu i zagrodzie) i wolałabym być złym
      prorokiem, ale niestety zagrożenie istnieje i dobrze, że sanepid o nim przypomina.
      A jeśli chodzi o tych biednych zapracowanych rodziców... W sąsiednim
      przedszkolu, prywatnym, drogim, renomowanym, prowadzonym przez zgromadzenie
      zakonne, siostry w zeszłym roku posadziły w holu lekarza, który badał wszystkie
      wchodzące do przedszkola dzieci. I odsyłał każde, które miało objawy infekcji.
      Bez wyjątku. A rodzice, którzy mogą przecież powiedziec "placę więc wymagam"
      jakoś położyli uszy po sobie - bo wiedzą, że jak im się nie podoba, to na
      miejsce ich dziecka czeka kilka osób na liście rezerwowej. I mam nadzieję, że do
      podobnych wniosków dojdą dyrektorzy państwowych placówek, w końcu miejsc w
      przedszkolach państwowych jest znacznie mniej, niż chętnych. Jak ktoś jest taki
      zapracowany, że nie może się zająć własnym chorym dzieckiem, to niech sobie do
      niego wynajmie pielegniarkę, a nie podrzuca do przedszkola.
      • tippie Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 29.09.09, 08:55
        POPIERAM.
        Coś musi być na rzeczy skoro sanepid się zainteresował...( a 25 letnim mięsem nie).
      • falka32 Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 29.09.09, 18:12
        Jak ktoś jest taki
        > zapracowany, że nie może się zająć własnym chorym dzieckiem, to niech sobie do
        > niego wynajmie pielegniarkę, a nie podrzuca do przedszkola.

        No pewnie, zwłaszcza samotna matka pracująca na kasie w Biedronce.
    • solaris31 Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 29.09.09, 08:59
      ja się nie do końca zgadzam z tym artykułem. o ile owszem - jak
      dziecko źle sie czuje, nie wpadłoby mi do głowy nafaszerowac
      prochami i puścić do przedszkola, nawet przy zwykłym przeziębieniu
      czy katarze. mnie samą zwykły katar potrafi zwalić z nóg confused ale się
      nie nie zgadzam, że z każdą infekcyjką mam dziecko trzymać w domu.
      pomijając już względy L4 w pracy i srogą minę szefa - to jednak
      należy pamiętac, że infekcje wirusowe nie zarażają przez długi czas -
      a zwykle najsilniej jeszcze przed wystąpieniem objawów. panie w
      przedszkolach powinny bardziej pilnowac higieny, bo z tym na pewno
      nie jest najlepiej. katar po 2-3 dniach przestaje zarażać. może
      częstsze mycie rąk i uczenie dzieci zasłaniania buzi przy kaszlu czy
      kichaniu byłoby skuteczniejsze niż te apele?

      moje dziecko przez długi czas miało obniżon aodpornośc i łapało
      wszystko, co złapać mogło. ale ja zamiast jeżdżenia po matkach
      przprowadzających do przedszkola dzieci z katarem w dobrej formie,
      po prostu zabrałam z przedszkola swoje dziecko az nie nabrało sił.
      gdybym żądała od matek świadectw zdrowia ich dzieci, to ja chyba
      byłabym egoistką, prawda? dbając o zdrowie swojego dziecka ze
      słabiutką odpornością zabrałam je z przedszkola, co nie zmieni
      apostaci rzeczy, że zamiast w przedszkolu dziecko zarażało się w
      sklepie, od nas czy w kościele i zabranie z przedszkola i tak
      niewiele dało wink na szczęście teraz jest o niebo lepiej - córka się
      wychorowała i jest odporniejsza.
    • shellerka Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 29.09.09, 09:02
      chyba mam prawo się wkur...ć, kiedy ja zaciążona odprowadzam synka po prawie
      dwóch tygodniach grypska, w tym tydzień na antybiotyku i z gorączką podchodzącą
      do 40 stopni, a w progu wita mnie zasmarkany maluch i kaszlący oskrzelowo dzieciuch.
      z drugiej strony - teraz jestem mądra, bo nie pracuję i mogę sobie pozwolić na
      to, żeby zostawić młodego w domu nawet na dwa tygodnie, poza tym mam też do
      pomocy ewentualnie zastęp babci i dziadka - rozumiem jednak, że są sytuacje, w
      których rodzice chętnie by zostali z tymi churchlającymi w domu, ale nie mogą
      sobie pozwolić bo kryzys, durny szef itp.

      nie ma tu złotego środka - oby do wiosnybig_grin
      • mamaemmy Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 29.09.09, 09:08
        Czyli w przypadku niektórych dzieci,matki powinny byc 3 tygodnie na zwolnieniu
        ,zeby dziecko katarek w domu wyleczyło?
        Już widzę,że tych matek nikt nie zwolni..

        Przypomina mi to sytuacje,gdzie są wielkie kary za rzucenie papierka na
        ziemię,ale nigdzie,doslownie nigdzie nie ma koszy na smieci-a od tego trzeba by
        zacząć..

        Dobrze,że moja choruje rzadko.
        • kropkacom Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 29.09.09, 09:14
          > Czyli w przypadku niektórych dzieci,matki powinny byc 3 tygodnie na zwolnieniu
          > ,zeby dziecko katarek w domu wyleczyło?
          > Już widzę,że tych matek nikt nie zwolni..

          Nie pisz matki smile Napisz rodzice żeby nikt się nie przyczepił.

          Właśnie dlatego napisałam że bez opiekunki na każde wezwanie nie wyobrażam sobie
          dziś wrócić do pracy. Tylko kogo na to stać?
        • laminja Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 29.09.09, 09:22
          dlatego wybraliśmy małe przedszkole prywatne, gdzie można wymagać więcej, gdzie
          rodzice się znają, więc inaczej podchodzą do tematu i gdzie właściciel cierpi
          finansowo jeśli wychowawczynie też się rozchorują, więc bardzo pilnuje tego,
          żeby chore dzieci nie przychodziły do przedszkola. Ogromna zmiana jakościowa w
          tym obszarze w porównaniu z przedszkolem państwowym.
        • kali_pso Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 29.09.09, 09:28
          Czyli w przypadku niektórych dzieci,matki powinny byc 3 tygodnie na
          zwolnieniu
          > ,zeby dziecko katarek w domu wyleczyło


          Może gdyby od razu odseparować go, coby nie chodziło z katarem do
          przedszkola, skończyłoby się na tygodniu zamiast na trzech? Dzieciak
          z glutem do pasa, ze stanem podgorączkowym rzeczywiście podleczy się
          w grupie, tak, tak...... te niekończące się katary, antybiotyk za
          antybiotykiem nie bierze się z niczego, tylko z niedoleczenia i
          bagatelizowania przez rodziców przeziębienia dziecka..."przejdzie
          mu" to tylko katar..jasne..
    • wieczna-gosia Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 29.09.09, 09:35
      dlatego od niemowlectwa chowam dzieci zimno, najmlodszy do jeziora
      wskoczyl w tym roku na poczatku maja smile w pazdzierniku tez pewnie
      skoczy.
      Zostawiam dzieci kiedy zle sie czuja- kiedy maja lekki katar i sa
      aktywne jak zwykle- nie zostawiam, przykro mi bo po co- skoro sama na
      ten katar nic nie stosuje poza chusteczka? Wirusy w zwiazku z tym nie
      maja sie na co uodparniac smile

      Kazde z moich dzieci mialo taki rok chorowania- w pierwszym- drugim
      roku uczeszczania do placowki- z tym ze to i tak byly 3-4 choroby w
      roku. Jedno mialo sklonnosc do zapalen uszu, jedno do zapalen
      oskrzeli reszta byla silnie przeziebiona. Teraz wszyscy patrza sie z
      zazdrosia jak w sezonie pol klasy wymiata- a ich nic nie rusza. No
      ale moje najstarsze dziecko dzisiaj do szkoly poszlo w klapkach i
      szortach bo jej cieplo, a najmlodsze do przedszkola w bluzie
      narzuconej na koszulke z krutkim rekawem a w przedszkolu na
      wieszakach kurtki i czapki krolowaly smile

      Wierze w moc zimnego chowu bo mi sie sprawdzil smile
      • zebra51 Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 29.09.09, 09:54
        Niestety, zimnu chów nic nie da jesli ma się w domu alergika, który
        choć zimnochowany i zimnolubny spotkanie z wirusem przypłaca nie
        katarem a zaśluzowaniem oskrzeli.
        Mały był we wrześniu dwa tygodnie w przedszkolu. Wziął juz dwa
        antybiotyki, jest wciąż inhalowany, strat w postaci sum zostawionych
        w aptekach i przycięciu na pensji z powodu zwolnienia nie podaję uncertain

        Stwierdzenie "ale to tylko katarek!" przy zielonych glutach
        spływajacych do brody i oskrzelowym charchoczącym kaszlu powoduje u
        mnie wściekłość, poprostu wściekłość.
        • wieczna-gosia Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 29.09.09, 10:24
          zielony glut i kaszel oskrzelowy to infekcja wirusowa- zostawiam w
          domu bo dziecko ktore ma trudnosci z oddychaniem nie czuje sie
          dobrze- poza tym na zilone gluty pewnie juz bym siegnela po tantum
          verde, sode oczyszczona i sol morska do nosa. Jak po leki siegam- do
          przedszkola nie wysylam.

          Z drugiej strony- czy to nie nadmierne wymagania empatyczne? Jak moje
          dzieci choruja to choruja- nie wnikam kto wtedy jakie dziecko do
          przedszkola przyprowadzil. Jak najmlodszemu nie rozpoznali zapalenia
          pluc i po tygodniu juz mielismy good morning sepsa, a bylo to w maju
          to do wrzesnia czy nawet pazdziernika nie wyslalam go do zlobka tylko
          wzielam opiekunke, siedzial w domu, pozniej w Rabce 3 tygodnie i nie
          zastanawialam sie kto przyniosl pneumokoka czy menigokoka z dzieci.

          Ale chetnie pobede w wateczku ta zla- moje dzieci nie choruja wiec
          nie staram sie uszczesliwic matki astmatykow i alergikow i wysylam
          dzieci do przedszkola kiedy wg mojej opinii nie ma potrzeby podania
          im lekow bo same sie wyliza. Co zreszta zwykle sie dzieje,
          sprawdzilam z ciekawosci- ostatni raz u lekarza bylam rok temu. Wiec
          zapewne przez ten tok wyslalam syna do przedszkola z katarkiem.
          • sanna.i Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 30.09.09, 11:58
            Zielony glut to NIE jest infekcja wirusowa.
      • faustine Re: wieczna gosia 29.09.09, 10:09
        Ty chyba pomyliłaś przedszkole z klubem morsa.
        Przez takie matki jak Ty ,nie dośc że od trzech tygodni choruje
        dwójka moich dzieci( i też zaczęło się od zwykłego katarku z dobrym
        samopoczuciem), to jeszcze wydałam kupę pieniędzy na lekarstwa.
        Mam w nosie interes innych matek , to czy zostaną zwolnione czy
        ucierpi na tym ich kariera. Te matki mają w doopie moje dzieci , ich
        zdrowie i stan moich finansów po wizycie w aptece. Egoizm w
        najwyższej postaci - nie chce wam się siedziec w domu z dziecmi i
        tyle.
        • wieczna-gosia Re: wieczna gosia 29.09.09, 10:15
          nie chce wam się siedziec w domu z dziecmi i
          > tyle.

          tyz prawda- nie chce mi sie bo nie widze powodu- dziecko nie ma
          goraczki ani stanu podgoraczkoweego- z czym konkretnie mam z nim
          siedziec w domu?

          Ty masz w nosie moja kariere ja mam w nosie brak odpornosci twoich
          dzieci bo o odpornosc wlasnych dbam sama i jestesmy kwita. Dla
          porzadku- zadna z matek oraz pan przedszkolanek nie miala do mnie
          zadnych watow. Nigdy nie odeslano mi dziecka z przedszkola z powodu
          goraczki cza kaszlu oskrzelowego- wylacznie z powodu sensacji
          zoladkowych, ktore dosc trudno przewidziec.

          Jesli nie widze powodu by podac jakiekolwiek lekarstwo, nie widze
          powodu by isc do lekarza bo i z czym to niby dlaczego mialabym
          zostawic dziecko w domu?
          • embeel Re: wieczna gosia 29.09.09, 10:22

            co prawda katar katarowi nie zawsze rowny, ale w Emmy zlobku
            wszystkie chodza a gilami (no moze nie wszystkie, ale wczoraj
            wypatrzylam 7 na 13, wtym moje) i nikt sie nie czepia - przynajmniej
            razem sie uodparniaja, twierdzi dyrektorka, ktora nie odsyla do
            domu z byle powodu - owszem, jesli maluch sie slania i ma wysoka
            goraczke (ze stanem podgoraczkowym przyjmuja). lekarz mi wczoraj
            powiedzial - kto w tym wieku nie ma kataru? ( 10 mcy).
            Co kraj to obyczaj? sama juz nie wiem.
            • wieczna-gosia Re: wieczna gosia 29.09.09, 10:25
              no wiec ja mowie jak twoj lekarz- jaki to kraj UK? zawsze towerdzilam
              ze stosunek do chorob i zimnego chowu mam typowo jukejowski.
              • embeel Re: wieczna gosia 29.09.09, 10:28
                nie, zabi to kraj wink , ogolnie odczuwalam wiekszy luz - nie tylko w
                kwestii kataru.
                • nikki30 Re: wieczna gosia 29.09.09, 10:32
                  No skoro żabi to wiem jak to wyglądasmilePodobnie jest w Belgii, Niemczech.Ja też
                  czułam większy luz, więc łącze się w bóluwink
                  • wieczna-gosia Re: wieczna gosia 29.09.09, 11:13
                    Bo w ogole chyba Europa zachodnia bardziej zlewa problem katarkow- u
                    nas niby mowia ze dziecko lezace powinno miec jedna warstwe wiecej
                    niz rodzic a biegajace- jedna warstwe mniej i ze raczki moja byc
                    chlodne o ile brzuszek i plecki sa cieple itd- a jednak puchowy
                    piernacik rzadzi.

                    jak wchodze do tesciowej do domu to mamy taki rytulal- ona NIC nie
                    mowi tylko po cichutku zaklada zieciom dodatkowe sweterki (no dobra
                    stare dzieci sie juz nie daja). Jak wychodzimy to ja mowie "o rany a
                    po co wam tyle ciuchow" rozbieram i oddaje babci smile i sweterki
                    czekaja na nastepna wizyte smile
                    • 18_lipcowa1 Re: wieczna gosia 29.09.09, 11:47
                      No na Niemowlu bywam i czytam ze np. przy 18st to juz czapka i
                      rajtuzki, albo mama ubiera dziecko cieplo bo ma raczki zimne
                      albo np dziecko urodzone w styczniu wyszlo 1 raz na dwor w marcu....
                      Przerazajace.
                      Z reszta ja w UK to z daleka dzieci polskie poznaje- po rozpaczliwym
                      placzu z goraca kiedy to latem w czapach chodza.
                      • 18_lipcowa1 Re: wieczna gosia 29.09.09, 11:49
                        a dodam ze moja ciotka to w szoku z Holandii wrocila kiedys
                        bo tam po basenie dzieciom wlosow nie susza suszarami ,tylko z
                        mokrymi wychodza od razu i jeszcze matko boska loda w reku maja

                        w Uk tez- nigdy NIGDY nie widzialam nikogo korzystajacego z suszarek
                        do wlosow
                        • lila1974 Re: wieczna gosia 29.09.09, 11:50
                          Patrz Pani znaczy ja Holenderka i nic o tym nie wiem? tongue_out
                          • wieczna-gosia Re: wieczna gosia 29.09.09, 12:33
                            ja tez jak w jukeju bylam na basenie to korzystali z suszarek.
                            • lineczkaa Re: wieczna gosia 29.09.09, 15:14
                              jak ja byłam, to też używali
                              ups, a może na baseny w jukeju sami emigranci chodzą big_grin
                        • przeciwcialo Re: wieczna gosia 29.09.09, 19:06
                          A co ma suszarka do włosów do odpornosci? Jsa nawet w lecie susze
                          włosy bo nie lubie mokrych. Wyjatek to plaża.
          • faustine Re: wieczna gosia 29.09.09, 10:26
            Jestes bezczelna. Zauważ, że to Ty pierwsza masz w nosie zdrowie
            moich dzieci. Moich i reszty przedszkolaków. Dziecko z katarem nie
            jest zdrowym dzieckiem.Z kaszlem oskrzelowym również. Popływaj sobie
            jeszcze w zimnym jeziorku , może zmądrzejesz.
            • slonko1335 Faustine 29.09.09, 10:33
              Sory ale nie wierzę, że z powodu kataru zamykasz dzieci w domu i nigdzie ich nie
              wypuszczasz....bo na forum fajnie pokrzyczeć na mamy które wysyłają zakatarzone
              dzieci do przedszkola ale jak własne mają katar to na plac zabaw, na zakupy , w
              odwiedziny zwykle iść nie problem...zresztą co chwile jest wątek pod tytułem
              "czy mogę iść na spacer jak dziecko bierze antybiotyk"
              Mam alergików w domu, katar mają stale w okresach pylenia, nie robi to na mnie
              najmniejszego wrażenia, w chwili obecnej synowi z nosa kapie dosłownie, córka
              akurat bez glutów ale miesiąc temu to ona miała do pasa.
              • faustine Re: slonko 29.09.09, 10:40
                Przez pierwszy tydzień od momentu pojawienia się kataru nie posłałam
                do przedszkola. Właśnie po to żeby córka nie zarażała innych . Na
                spacer wychodziłam , leczyłam domowymi sposobami. Następny tydzień -
                katar zamienił się w zapalenie oskrzeli . Antybiotyk - kilka dni
                siedziała w domu. Trzeci tydzień - lekarka poradziła żeby po
                leczeniu antybiotykiem nie narażac jej na kolejne przedszkolne
                wirusy dzieci nieodpowiedzialnych matek . I tyle .
                • gryzelda71 Re: slonko 29.09.09, 10:47
                  > Przez pierwszy tydzień od momentu pojawienia się kataru nie posłałam
                  > do przedszkola. Właśnie po to żeby córka nie zarażała innych . Na
                  > spacer wychodziłam , leczyłam domowymi sposobami. Następny tydzień -
                  > katar zamienił się w zapalenie oskrzeli

                  Trzeba było w domu siedzieć to moze nie byłoby zapalenia oskrzeli.
                • slonko1335 Re: slonko 29.09.09, 10:49
                  Faustine ale czemu wychodziłaś z katarem, przecież mogła kogoś przypadkowego
                  zarazić? Co to za antybiotyk, że tylko kilka dni był podawany? Dziecko po
                  kuracji antybiotykowej ma bardzo obniżoną odporność i słusznie lekarka poradziła
                  choć wtedy też na dobrą sprawę musiałabyś ją zamknąć w domu bo jakaś mama mogła
                  z dzieckiem które ma katar wyjść akurat na dwór tak jak Ty to zrobiłaś w
                  pierwszym tygodniu... problem jest nie w tych nieodpowiedzialnych matkach od
                  kataru tylko polega na tym, że zwykle dziecko już zaraża zanim infekcję widać,
                  na wszelki wypadek więc nie mam puszczać dziecka do przedszkola bo może za dwa
                  dni będzie chore a już teraz może kogoś zarazić?
                  Widzisz moja córka w czwartkowy wieczór bawiła się z kuzynką, w nocy z czwartku
                  na piątek dziecko(kuzynka) zaczęło wymiotować i dostało biegunki, w piątek
                  wylądowała u lekarza, zrobiono badania-rotawirus (wyniki były na drugi dzień),
                  moja córka rano poszła do przedszkola, mogła zarazić większość dzieci bo ja nie
                  miałam świadomości że może być chora. Na szczęście nie zachorowała-pewnie zimny
                  chów jak w przypadku Gosi i zdrowe odżywianie dało rezultaty, choć w sumie jest
                  dopiero wtorek więc może jeszcze zachoruje i myślisz, że na wszelki wypadek mam
                  ją teraz tydzień w domu trzymać?
                  • faustine Re: slonko 29.09.09, 10:56
                    Slonko , Ty oczywiście nie widzisz różnicy między przebywaniem na
                    dworzu a w zamkniętym pomieszczeniu przez 8 godzin. No cóż subtelna
                    różnica.
                    Antybiotyk Summamed forte - 5 dni jesli jesteś taka ciekawa.
                    • slonko1335 Re: slonko 29.09.09, 11:01
                      Ale wiesz, ze to antybiotyk o przedłużonym działaniu? czyli działa jeszcze jakiś
                      czas od ostatniego podania, czyli zupełnie tak jakby dziecko ciągle na
                      antybiotyku było...

                      Co do różnicy, to wiesz niewielka chyba dla mojego dziecka czy chore na nie
                      kichnie na dworze czy w przedszkolu, czy w windzie....
                    • wieczna-gosia Re: slonko 29.09.09, 11:06
                      ojoj kochana zmien przedszkole bo u nas skandalicznie wychodza z
                      dziecmi dwa razy dziennie na te zimnice co wiecej panie prosza o
                      przynoszenie bluz do przedszkola bo w salach caly czas otwarte sa
                      okna.

                      Sama uwazam ze jak dziecko nie ma goraczki, nie przelewa sie przez
                      rece- oczywiscie ze trzeba z nim wychodzic na dwor.

                      Ale zauwaz ze twoje dziecko rozchorowalo sie powaznie po tygodniu
                      przebywania w domu- moze cos uodparniajacego a moze jednak zdejmiesz
                      trzeci sweterek i zostawisz jedynie dwa? Bo jeziorko bez
                      przygotowania mogloby zaszkodzic.

                      Swoja droga w klubie morsa wchodza do wody w zimie- rozumiesz jak
                      jest mroz. teraz ie ma mrozu, nie ma nawet przymrozkow- dziecaki
                      trenuja zeglarstwo do konca pazdziernika sa na wodzi i najmlodszy do
                      konca pazdziernika bawi sie na plazy w kapielowkach i koszulce- dla
                      przyzwoitosci, chociaz umowmy sie ze po 5 minutach ta koszulka jest
                      mokra smile Woda ma conajmniej tyle stopni ile powietrze- wiec do klubu
                      morsa jeszcze nam daleko smile

                      A do supermarketow nie chodze nawet ze zdrowym, kocham zakupy
                      internetowe smile
                    • nikki30 Re: faustine 29.09.09, 11:08
                      To zmień przedszkole, bo ja osobiście nie znam przedszkola w którym dzieci
                      przebywają w zamkniętym pomieszczeniu 8 h! Moje dzieciaki w lecie spędzają
                      większość czasu na przedszkolnym placu zabaw lub wycieczkach.W zimie krócej bo
                      ok 3 h.
                      A problem w Polsce jest taki, że na dziecko sie chucha i dmucha już od chwili
                      poczęcia.Rodzicom trudno jest zaakceptować fakt, że dziecko idąc do przedszkola
                      chorować musi aby właściwie pracował jego układ odpornościowy.Stąd to trzymanie
                      w domu, podawanie masy leków uodparniających i cała masa dyskusji o katarze jako
                      ciężkiej chorobie...
                      • lila1974 dobrze gada! 29.09.09, 11:10
                        • embeel Re: dobrze gada! 29.09.09, 11:20
                          bardzo dobrze prawi. dodam, ze moje zagilone tez wychodzi do ogrodka
                          z innymi zagilonymi a panie pilnuja, zeby nie bylo im za zimno, ale
                          w granicach rozsadnej normy.
                          • embeel Re: dobrze gada! 29.09.09, 11:24

                            dodam, ze sama bylam wychowywana przez babcie w zaduchu, przez mame
                            w nieco mniejszym, ale tez notorycznie przegrzewana i do tej pory
                            walcze ze wzmacnianiem odpornosci wiec to zrozumiale, ze mlodej chce
                            oszczedzic trzech sweterkow (ad. tekstu Wiecznej nieco wyzej).
                            • wieczna-gosia Re: dobrze gada! 29.09.09, 11:28
                              ja tez bylam przegrzewana w dodatku sama z siebie inaczej odczuwam
                              zimno- jak jest 12- 13 stopni to najlpiej mi jest w dlugich spodniach
                              i sandaleczkach na pasku, rekaw moge miec krotki, tylko porzadnego
                              windstoppera w plecaku jakby nagle wialo i lalo. A podkad biegam to
                              jeszcze mi sie poziom metabilzmu podniosl- jak zaczynalam biegac to
                              koles w lesie spotkany w kopnym snieku w krotkim rekawku , czapce i
                              rekawiczkach mnie dziwil- teraz sama tak biegam z jednym wyjatkiem- w
                              czapce- ale bez rekawiczek bo mi strasznie goraco smile

                              Moja mama i tesciowa patrzec na mie nie moga, na te letnie b;uzeczki
                              do listopada pod cieniutka kurteczka smile
                              • lila1974 phi 29.09.09, 11:32
                                do listopada ... cały rok se biegam na krótki rękaw tongue_out

                                Również byłam chowana przez mamę w duchu "przegrzewania" - co wycierpiałam to
                                moje smile
                                Postanowiłam swoim dzieciom ufac w tej materii i jak mi mówią, że im ciepło to
                                uznaję, ż eim ciepło i się nie czepiam braku czapki, czy długiego rękawa.
                  • przeciwcialo Re: slonko 29.09.09, 19:10
                    Niektóre mamy to wrecz domagaja się antybiotyków, mało asertywni
                    lekarze je przepisuja i kółko sie zamyka. Wiekszośc choró
                    dziecięcych powoduja wirusy i nie potrzebuja antybiotyków.
                    Zmień lekarza.
                • q_fla Re: slonko 29.09.09, 18:43
                  Na
                  > spacer wychodziłam , leczyłam domowymi sposobami.

                  Jesteś nieodpowiedzialna i w doopie masz zdrowie innych, dziecko
                  mogło kogoś na tym spacerze zarazić!
                  Trzeba było w domu siedzieć, okna szczelnie pozamykać, nafaszerować
                  dziecia tona leków, opatulić w puchową kołdrę. I tak conajmniej
                  przez dwa tygodnie wszyscy domownicy muszą siedzieć, nosa za dom nie
                  wychylać - głównie dla dobra innych!
                • asia_i_p Re: slonko 29.09.09, 18:59
                  Jak załatwiasz kwestię pracy?
                  Bierzesz zwolnienie? Urlop?
                  Jestem nauczycielką i w trakcie roku mogę wziąć tylko L4 albo bezpłatny
                  (udzielany niechętnie).
            • lila1974 Re: wieczna gosia 29.09.09, 10:37
              Frustracja?
              • faustine Re: lila 29.09.09, 10:44
                Rozum w przeciwieństwie do niektórych.
                • lila1974 Re: lila 29.09.09, 10:46
                  Jak dla mnie jednak frustracja i niczym nie usprawiedliwiona zapiekłość.
                  • faustine Re: lila 29.09.09, 10:50
                    Gratuluję braku frustracji i rozumu.
                    • lila1974 Re: lila 29.09.09, 10:55
                      O! Proszę kolejny przykład.
                      • faustine Re: lila 29.09.09, 10:57
                        Twojego poziomu.
                        • lila1974 Re: lila 29.09.09, 10:58
                          Mojego? tongue_out
                          • wieczna-gosia Re: lila 29.09.09, 11:09
                            dawaj faustine dawaj.

                            Sluchaj a nie pomyslalas sobie- tak tylko hipotetycznie pytam- ze
                            skoro dajesz dziecko do przedszkola, ono sie zaraza, po czym trzymasz
                            je w domu- a ono choruje jeszcze bardziej- ze to TY cos robisz nie
                            halo a nie inne bezczelne i olewcze matki?

                            Nie- to chyba jednak niemozliwe smile
          • nikki30 Re: wieczna gosia 29.09.09, 10:30
            Gosia odpuść, bo nie przetłumaczysz przewrażliwionym matkomsmileKatar w Polsce to
            poważna choroba wymagająca długotrwałej rekonwalescencji.Jednak dziwne, że
            właściwie TYLKO w Polscesmile
            A sanepid niech jeszcze rozważy zakaz spacerowania dzieci z katarem po
            supermarketach...
            • faustine Re: wieczna gosia 29.09.09, 10:32
              nikki , mądre matki same wiedzą żeby nie włóczyc się z zasmarkanym
              dzieckiem po supermarkecie. Nie potrzeba do tego sanepidu.
              • nikki30 Re: wieczna gosia 29.09.09, 10:34
                Biorąc pod uwage zagrożenie epidemiologiczne to mądra matka nigdy z dzieckiem
                zakatarzonym, czy nie do marketu wybrać sie nie powinna.Przy centrum handlowym
                przedszkole to podobno pikuś!Tak twierdził przynajmniej kiedyś sanepid.
      • q_fla Re: Wieczna Gosiu :* 29.09.09, 18:36
        Włożyłaś kij w mrowisko....tongue_out
        Chylę czoła za odwagę i popieram Cie w całej rozciągłości.
        Podobna jatkę wywołałam na przedszkolakach, nic nie wskórasz, to
        jest walka z wiatrakami...

        Pozdro!
        • kali_pso Re: Wieczna Gosiu :* 30.09.09, 09:07

          No nie wiem...Wieczna zdaje się i przed skonatktowaniem swoich
          dzieci z tymi z ospą nie ma( nie miała?) nic przeciwko- tez masz
          takie podejście?winkP
          • q_fla Re: Wieczna Gosiu :* 30.09.09, 13:06
            tez masz
            > takie podejście?winkP

            O ba!
            Pewnie, że takie mam...wink
    • problemkind Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 29.09.09, 10:38
      moj w tym roku debiutuje w przedszkolu. Po dwoch tygodniach zaczal
      kaszlec i lalo mu sie z nosa. Oczywiscie poszlam z nim do lekarza.
      Bo a nuz cos ma na plucach czy co. Lekarz osluchal, spytal sie czy
      goraczkuje-nie ma goraczki- przepisal syrop i krople do nosa. Na
      moje pytanie czy mlody moze chodzic do przedszkola powiedzial, ze
      tak, dopoki nie goraczkuje, bo gdyby kazde dziecko z katarem mialo
      kurowac sie w domu to moznaby przedszkola w okresie od wrzesnia do
      maja zamknac.
      • lila1974 Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 29.09.09, 10:48
        Moja młodsza od wrzesnia zaczęła ponownie przedszkole - przerobiliśmy już
        rotawirusa i przedwczoraj w nocy gorączkę (bez dodatkowych objawó) ... dwa razy
        została w domu.
        • alfa36 Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 29.09.09, 11:01
          Mój debiutujący w zeszlym roku przedszkolak chdzil do przedszkola
          średni kilka, kilkanasce dni w miesiącu. Pozostale dni chorowal.
          Zwykle byl to katar, ale jakos nie wyobrazalam sobie go wtedy w
          przedszkolu. Szkoda dziecka. I podkreslam szkoda mi swojego dziecka,
          dlatego nie chodzil do przedszkola. Bo, ze inni zlewają to juz inny
          problem. I nie bylo tak, ze bez problemu mialam go z kim zostawic w
          domu. Przeprowadzalam sie wtedy do swoich rodzicow i prowadzilam dwa
          domy (po pracy do meża, poznym popoluniem i na noc do dziecka), przy
          okazji robiąc kilkadziesiąt km więcej niz normalnie.
    • lila1974 Hmmm ... dobrze, że jest na kogo zgonić 29.09.09, 11:04
      Ciekawe zatem dlaczego ja tak bardzo chorowałam w dzieciństwie skoro nie
      chodziłam do przedszkola.
    • sanrio Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 29.09.09, 11:06
      Do wczoraj w Polsce odnotowano 165 przypadków zarażenia wirusem A/H1N1, nie ma
      ofiar śmiertelnych. Na świecie chorowało lub choruje 54 667 osób, 4 282 z nich
      wirus zabił.

      no właśnie. Ludzie, czy wy uważacie, że 4 tys osób zabitych na świecie przez ten
      wirus lub 100 zachorowań w Polsce to jest dużo??? No bez żartów, panikę sieją
      żeby zastraszyć społeczeństwo i mieć nad nim kontrolę oraz żeby wspomóc budżety
      sprzedażą szczepionek, które nota bene nic nie pomogą a mogą zaszkodzić. Nie
      dajcie się dać manipulować, trochę pomyślunkuwink
    • iwoniaw Już widzę te tłumy pediatrów wypisujących 29.09.09, 11:17
      rodzicom zwolnienie na katar dziecka. A także lekarzy rodzinnych, dających
      zwolnienia zakatarzonym dorosłym - nauczycielkom, pomocom przedszkolnym, no i w
      zasadzie wszystkim innym też, bo skoro choroba kwalifikująca do izolacji to
      choroba, nieprawdaż? I jakieś 90% ciężarnych od września do maja też powinno się
      leczyć w domu. ZUS będzie zachwycony.


      To prawda, że niektórzy zupełnie bezmyślnie narażają innych (i siebie) latając
      do pracy z ciężką infekcją i posyłając w tym stanie dzieci do przedszkola, ale
      jeśli będziemy stawiać na równi katar z ciężką anginą czy grypą, to tylko
      doprowadzi do leceważenia tych ostatnich, a nie do zwiększenia ostrożności przy
      katarze. No bo niby co ma robić człowiek z tylko katarem? Nie chodzicie
      do pracy w takim stanie? Może w ogóle nie wstajecie z łóżka i dzwonicie po
      pomoc, żeby wam ogarnęła dom i zapodała herbatę do łóżka?
    • guderianka Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 29.09.09, 11:18
      Gdyby katar miał być powodem zostania w domu, grupy przedszkolne
      liczyłyby na codzień kilkoro dzieci.
    • lineczkaa Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 29.09.09, 11:39
      Katar katarowi nie równy. To po pierwsze. Po drugie, na wirusy się nie poradzi, a przejdzie się raz i się człowiek uodparnia. No, a że na przedszkolaki czeka ponad 180 różnego rodzaju wirusów katarowo-kaszlowych to nie ma bata, część trzeba przechorować. Po trzecie jeśli dziecko ma odporność na odpowiednim poziomie, to infekcja wirusowa nie schodzi poniżej gardła. Zaczyna się i kończy w nosie, czasem zejdzie na gardło i niżej nie.
      Może gdyby więcej rodziców zainteresowało się odpowiednią dietą dziecka, to odporność byłaby silniejsza. Pakowanie w dzieci najgorszego zestawu cukru+nabiał pod postacią danonków, monte, serków bakusiów, serków chmurek i innych syfów, które to niby są polecane przez instytut matki i dziecka w tym nie pomaga.
      Tak jak wieczna_gosia ganiam dzieciaka po placu zabaw niezależnie od pogody, ubieram raczej za lekko. Do morza nie wrzucam, bo syfne strasznie wink. Infekcji wirusowych nie leczę, bo niby jak. No, ewentualnie chusteczką wink. Gluty w nosie wącham i jak zaczynają walić, to robię grzanki z czosnkiem i w domu zostawiam, żeby bakterie się za bardzo nie panoszyły.
      Dziecka z gorączką też do przedszkola nie puszczam, albo jak intensywnie kicha, czy jak się źle czuje i wydać ,że słabo wygląda.
      Pociąganie nosem i lekko wilgotne nozdrza nie są dla mnie wystarczającym powodem do zostawienia dziecka w domu.

      Co innego przeziębienie, a co innego dzieciaki ze szklanymi oczami, słabe, czy z biegunką, a i takie dzieci przychodzą do przedszkola mojej córki. Przedszkolanki dzwonią wtedy do rodziców, żeby odebrali dzieci, ale co rozsiały przez te kilka godzin to rozsiały.

      Gdyby tak odgórnie zakazać przyprowadzania dzieci z przeziębieniem do przedszkola, to zupełnie spokojnie można zamknąć grupę I i pierwsze pół roku grupy II, a dzieci puszczać do przedszkola w wieku 4,5 lat.
      Zresztą lepiej jak dziecko przechoruje przedszkole niż miałoby przechorować szkołę.
    • lineczkaa Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 29.09.09, 11:44
      aaa i jeszcze jedno. Krzyki koleżanek, że chore dzieci do przedszkola
      chodzą, ale jedna z drugą do galerii handlowych na niedzielny
      spacerek bardzo chętnie prawda? Tam to przecież sami zdrowi
      przychodzą, a klimat jaki wspaniały big_grin.
      • nikki30 Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 29.09.09, 12:02
        >Tam to przecież sami zdrowi
        >przychodzą, a klimat jaki wspaniały
        Lineczka no przecież zamknięty klimatyzowanybig_grin
        Nie wiedziałaś, że w przedszkolu panuje gorszytongue_out?
      • mal_art Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 29.09.09, 14:29
        Nie wiem, czy się dobrze rozumiemy - mnie nie interesuje, kto jak z chorym
        dzieckiem spędza czas, w supermarkecie, na placu zabaw czy w domu, czy może
        wręcz w podróży dookoła świata. Tak samo nie interesuje mnie, w jakim kto kraju
        nie mieszka, co z przeziebieniem robią Francuzi, a co Anglicy, jak ubierać
        dziecko itd. Niech każdy robi, jak uważa, przegrzewa, chłodzi, karmi danonkami
        czy czosnkiem, nawet może stosować okadzanie i nakładanie rąk z modlitwą do
        wszystkich świętych pańskich albo tybetańską księgę umarłych. Byle nie
        przyprowadzał chorego dzieciaka do przedszkola - dla dobra własnego dziecka i
        innych dzieci.
        Nie rozumiem, dlaczego od razu zarzuca się mamom zatrzymującym dziecko z katarem
        w domu, że je przegrzewają, karmią syfem i bezmyślnie ulegają reklamie. Jakieś
        dowody na poparcie tej tezy?
        • nikki30 Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 29.09.09, 14:35
          Chorego nie przyprowadzam, z katarem bardzo często zalegającym no i owszem, bo w
          innym przypadku musiałabym zrezygnować z przedszkola w ogóle, a potem ze szkoły...
          Tak jak napisałaś niech każdy robi jak uważasmileTu się w pełni zgadzamwink
        • guderianka Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 29.09.09, 14:44
          Byle nie
          > przyprowadzał chorego dzieciaka do przedszkola - dla dobra
          własnego dziecka i
          > innych dzieci.

          Otóż to
          Chore jest to dziecko, u którego lekarz stwierdził chorobę. A mało
          który pediatra stwierdzi, że dziecko jest chore tylko dlatego że ma
          katar a poza tym jest osłuchowo czyste i nie ma goraczki.
          • mal_art Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 29.09.09, 14:58
            Katar katarowi nierówny. Zdaje się, że w przedszkolu prywatnym, o którym pisałam
            wyżej, lekarz odsyłał wszystkie zakatarzone jak leci, chyba, że rodzice umieli
            go przekonać o alergii. Niestety nawet wydawałoby się lekko zakatarzone dziecko
            może zarażać inne dzieci. sad Ale właśnie dlatego podoba mi się ten pomysł z
            lekarzem - bo to on ma kwalifikacje, żeby ocenić obiektywnie stan zdrowia
            dzieciaków, nie zapracowana mama, która spieszy się do pracy i wlewa w dziecko
            paracetamol (nie twierdzę, że tak robią wszystkie zapracowane mamy), ani nie
            przeczulona mama chorowitego dziecka. Gdyby w każdym przedszkolu taki lekarz
            siedział w wejściu, byłoby znacznie mniej katarów (wszystko jedno jakiego koloru
            i kalibru wink).
            • nikki30 Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 29.09.09, 15:10
              mal_art napisał:

              >Gdyby w każdym przedszkolu taki lekarz
              > siedział w wejściu, byłoby znacznie mniej katarów (wszystko jedno jakiego kolor
              > u
              > i kalibru wink).

              Nie byłoby, bo wirusówki mają to do siebie, że są bardzo zaraźliwe zanim się
              jeszcze faktycznie rozpoczną.Zobacz chociażby na taka ospęsmilePoza tym jak lekarz
              może na oko i na szybko przy wejściu do przedszkola ocenić, czy dziecko ma katar
              wirusowy, bakteryjny, czy alergiczny? U nas decyzja że katar zielony nie jest
              bakteryjnym była poparta kilkoma wymazami, bo aż się wierzyć nie chciało, że
              zielony katar może nie być bakteryjny...
              Nie mówię już o teście Crp, który jest robiony przy każdej niemal wizycie.
            • guderianka Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 29.09.09, 15:22
              Może i byłoby mniej a może i nie. Zwłaszcza że katar świadczy o
              jakiejś infekcji a ta pojawia się w wyniku działania wirusów lub
              bakterii przed wystąpieniem objawów w postaci świeczek z nosa. Ja
              jestem za to bardzo ciekawa co taki lekarz zrobiłby z
              wychowawczynią, która ma katar albo z panią kucharką która trochę
              pociąga nosem wink ?
            • asia_i_p Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 29.09.09, 19:01
              A czy odsyłając wystawiał matce zwolnienie na opiekę nad dzieckiem?
    • aluc Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 29.09.09, 12:41
      taaa... ja w szkole na zebraniu dostałam wstrząsający apel względem
      świńskiej grypy
      no i co - oświadczenie mam złożyć, że wolę świńską niż zwykłą?
      • grzalka Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 29.09.09, 12:51
        czy było już o zapaleniu wsierdzia?
        • wieczna-gosia Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 29.09.09, 12:55
          grzalka ale zapalenie wsierdzia to powilklanie i przy zwyklej no nie?
          • grzalka Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 29.09.09, 14:53
            pytam, bo zawsze przy waątkach o katarze wychodzi zapalenie wsierdzia,
            przeleciałam watek mniej więcej i jeszcze nie znalazłam

            jasne, że przy zwykłej też, ale przy katarze to niekoniecznie wink
    • zebra12 Posyłam z katarem, posyłam z kaszlem 29.09.09, 14:31
      Nie posyłam z gorączką, z biegunką, wymiotami, wysypkami itp
      • luna333 Re: Posyłam z katarem, posyłam z kaszlem 29.09.09, 15:04
        ee moje ma właśnie napadowy kaszelek krtaniowo -oskrzelowy/ diagnoza
        lekarza? zdrowy/ znaczy się osłuchowo bez zmian, gardło czyte,
        gorączki i stanu pod. nie ma, apetyt jest, siły witalne również/ no
        to zdrowy czy chory?
        • dorek3 Re: Posyłam z katarem, posyłam z kaszlem 29.09.09, 15:28
          Luna, bez jaj. Twój zdaje się alergik lub astmatyk o ile kojarzę. U takiego dziecka napadowy kaszel krtaniowy to początek infekcji, pewnie pod wpływem spływającego kataru. Fakt że nie ma zmian osłuchowych to powód do radości ale nie znaczy że dzieciak zdrowy.
          Ja mam chyba podobny egzemplarz, który każdy początek kataru przypłacał właśnie takim napadowym suchym kaszlem (dopóki nie dostał wziewów na stale). Nie zależnie od innych objawów dzieciak się męczył. Zawsze zostawiam takiego delikwenta w domu chociażby dlatego aby móc go doraźnie zainhalować. Za nim się to wszystko uspokoi i kaszel suchy przejdzie w mokry u nas mija zwykle tydzień. Wtedy zazwyczaj wraca do przedszkola, ma resztki kataru i sporadycznie mokro odkasłuje. Jak bym chciała doczekać końca to jeszcze z 10 dni w domu. Ale to jest faza że na pewno iż nie zaraża, pozostają tylko efekty dźwiękowe, które co najwyżej mogą przewrażliwionych denerwować.
          Każdy lekarz da Ci zwolnienie na dziecko w takim stanie.
          • luna333 Re: Posyłam z katarem, posyłam z kaszlem 29.09.09, 18:18
            ale mój kaszle tak od początku września i ma zatkany nos (BTW co
            teraz wisi w powietrzu oprócz alternaria i cladosporium?) Nosa nie
            mogę odetkać ani wodą morską, ani mucofluidem, ani nebulizacją z
            soli - teraz oczywiście już na wziewach w oczekiwaniu na alergologa -
            ale pediatra rozkłada ręce jak zwykle heh - a korzepskiej już ni
            ma uncertain Co do kaszlu miał napady tylko rano ok 6 i po południu ok 18 -
            oczywiście zostawiła go w domu -ale wiem że nikogo nie zaraża to
            odnośnie kaszlu oskrzelowego smile
            • guderianka Re: Posyłam z katarem, posyłam z kaszlem 29.09.09, 18:49
              Luna-ja miałam chroniczny katar z jednej dziurki nosa przez 3,5
              ROKU
              . I nikt nie mógł znaleźć na mnie sposobu. Łaziłam z glutem
              do przedszkola i problemów żadnych nie było. A katar przeszedł gdy
              rodzice zapisali mnie na basen i doopsko mi pożądnie zmarzło a mój
              układ odpornościowy się wzmocnił
              • luna333 Re: Posyłam z katarem, posyłam z kaszlem 29.09.09, 19:06
                ech moje jest z zimnego chowu wink przez 2 lata nie chorował - łaził w
                mokrych butach w mróz , w wakacje przy 10st i ostrym wietrze wpadł
                do morza i też mu nic nie było, jak miał 1,5 roku wpadł do głębokiej
                kałuży - cały się przemoczył i też nawet katarku a do domu z
                kilometr wracaliśmy/ na coś się cholerstwo uczuliło bo nadal chodzi
                lekko ubrany i pół roku nic mu a pół roku kaszle...tak więc niby
                układ odpornościowy miał dobry i nagle kataklizm
                • myelegans Re: Posyłam z katarem, posyłam z kaszlem 29.09.09, 19:22
                  Tata dziecka pojechal z synem na wycieczke rowerowa w maju, po
                  drodze bylo jeziorko, maly chcial sie pomoczyc i wlazl w ubraniu:
                  szorty i T-shirt caly. Tata nie mial odziezy na zmiane, do parkingu
                  trzeba bylo dojechac ze 2km do samochodu. Sprawa sie rypla jak
                  zobaczylam suszace sie na sznurku ciuchy.
                  Teraz najlepszym lekarstwem na katar okazal sie basen i kapiele w
                  oceanie. Chyba go do morsow zapisze, bo tak szybko jeszcze nigdy mu
                  katar nie minal, trwal 3 dni.
                  W ostatni weekend bylismy na 5-km marszobiegu charytatywnym w
                  strumieniach deszczu, lalo caly czas, poczatkowo jakos jeszcze
                  pilnowalam zeby kaluze omijal, pozniej juz razem przez te kaluze
                  przechodzilismy, mielismy nawet majtki mokre.
                  Po takich wydarzeniach nie ma nic, wystarczy dluga podroz samolotem,
                  mam jak w banku, ze bedzie katar.
    • ewcia1980 Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 29.09.09, 15:10
      moje dziecko do przedszkola chodzi dopiero miesiac.
      i przez CAŁY ten czas ma katar - normalnie gluty do pasa.
      byłam u lekarza i skonczyło sie na witaminie C bo lekarz osłuchał,
      zajrzał tu i tam i wszystko jest ok.


      w tej chwili poza katarem nic sie nie dzieje.
      nie goraczkuje
      nie kaszle
      nie jest osłabiona
      apetyt w normie
      wiec do przedszkola chodzi - bo niby NA CO miałabym dostac
      zwolnienie
      chociaz tu nawet nie o zwolnienie chodzi bo córke mam z kim zostawic
      w domu ale o to, ze zdaniem lekarki - nie ma takiej potrzeby.
      co innego jak pojawia sie stan podgoraczkowy czy goraczka lub
      kaszel - wtedy obserwowac 'co sie wykluje"

      jeszcze jakies poł roku temu pewnie byłabym oburzona wysyłaniem do
      pzredszkola dziecka z katarem.
      ale w tym momencie corke TYLKO z katarem wysylam do przedszkola.
      bo istotnie katar katarowi nierówny.
      • myelegans Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 29.09.09, 16:00
        No zawsze pozostaje edukacja domowa i sterylna banka. Disclaimer:
        nie mieszkam w Polsce. Stosuje sie do regulaminu przedszkola i
        zalecen lekarza, i jedno i drugie zezwala na poslanie dziecka 24
        godziny po ustapieniu goraczki bez obnizaczy, ustapieniu rzyganka,
        zniknieciu wysypki, poza Parvo, gdzie wysypka trwa 3 tygodnie i po
        wystapieniu wysypki pacjent juz nie infekuje. Wszystko inne
        dozwolone. Panie podaja dzieciom w przedszkolu antybiotyki
        (zazwyczaj 10-dniowa kuracja),nebulizer czy wziewne jak potrzeba, bo
        sa odpowiednio przeszkolone. w szkolach zreszta tak samo.
        Rodzice zawsze sa informowani jak dochodzi do czestszych przypadkow
        innych chorob: w zeszlym roku Parvo, Streptococcus, wszawica, wtedy
        moga sami podjac decyzje o poslaniu lub nie.

        W pierwszym roku wszystkie chodzily z glutami, moj przedszkolak
        zaliczyl wiele infekcji, z lekarzem konsultowalam sie najczesciej
        przez telefon, nie chodzilam nawet do przychodni, obserwowalam i
        osluchiwalam w domu, bylam w sezonie moze raz, ze wszystkich
        infekcji byl wyprowadzany bezantybiotykowo. W swoim 5-letnim zyciu
        mial antybiotyk podany raz, zasmarkany nos mial w pierwszym roku
        przedszkola praktycznie caly czas. Zandych innych lekow rowniez sie
        nie podaje przy przeziebieniu, moze poza smarowaniem stop baby Vicks
        dla spokoju mojego sumienia.
        Tylko, ze caly rok spi przy otwartym oknie (mieszkamy w zimnym
        klimacie), do oceanu wlazi w maju, do tej pory jeszcze zalicza
        kapiele, chodzi ubrany w co chce, i sa to na ta pogode pory szorty i
        croksy. Czapka jak sa mrozy, albo upal.
        Stopniowo dlugosc i intensywnosc infekcji sie zmiejszala, teraz 3
        rok przedszkola i nic, choc zasmarkane i kaszlace dzieci widze
        codziennie. Duzy nacisk kladzie sie w przedszkolu na wpojenie
        higieny dzieciom: wszystkie kichaja i kaszla w zagiecie lokcia,
        uczone sa prawidlowego i czestego mycia rak, sprzety, klamki,
        podlogi odkazane sa codziennie, sale wietrzone, dzieci na podworku,
        ubrane jak IM pasuje.
        Jeszcze nigdy nie zostal odeslany ze wzgledu na stan zdrowia, oprocz
        jelitowki, ktora zaatakowala w srodku dnia.

        Acha, dla uproszczenia sprawy, tutaj nie ma zwolnien na dzieci typu
        L4, dziecko chore = rodzic beirze urlop. Brakloby nam obojgu urlopu
        w maluchach. Babci nie ma, opiekunki na telefon, ani zadnegj
        awaryjnej w ciagu dnia rowniez, bo znajoma babysiterka-licealistka
        tez do szkoly musi chodzic.
        • magda.kunicka Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 29.09.09, 16:27
          A no właśnie. Za granicą sprawy mają się inaczej. A ja mam bardzo nieodporne
          dziecko, więc sercem jestem przy zakazie posyłania chorych, ale przecież wiem,
          że sprawa nie jest prosta...
          • myelegans Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 29.09.09, 16:54
            Magda, ja wiem, bo ciezko patrzy sie na charczace i kaslajace
            dziecko. Z tym, ze to dziecko kiedys tej odpornosci nabierze, w
            przypadku wirusow przeziebienia i paragrypowych, to odpornosci nic
            nie da tylko przechorowanie, bo szczepien tu nie ma.

            Tak jest rowniez z doroslymi. Dopoki uczylam studentow, a mialam do
            czynienia z np. setka na wykladzie, diete mialam fatalna, stresu po
            uszy i nie chorowalam, bo sie na kazdym wykladzie autoszczepilam.
            Jak przestalam uczyc, pracuje w malym srodowisku, nie korzystam z
            transportu publicznego, do kosciola nie chodze, do supermarketow i
            galerii takoz, to w ciagu kilku lat sie wyjalowilam. Jak mlody
            poszedl do przedszkola i zaczal chorowac, to ja chorowalam razem z
            nim, tylko przechodzilam to 3 razy gorzej i dluzej. Zaliczylam nawet
            pelnoobjawowe Parvo ze szpitalem i morfina na opuchniete stawy.
            A o dziwo, przy prawie 100% zainfekowaniu w przedszkolu, nasz pan
            przedszkolan i pani nie byli chorzy ani raz (sic!) w sezonie, bo
            maja na codzien do czynienia z mikrobami i caly czas cwicza swoj
            uklad. Tak samo jest z dziecmi, jedne przechodza trening lepiej,
            inni gorzej, mozna pomoc przez hartowanie i diete i tyle. Lekarze
            mowia, ze 8-10 infekcji rocznie dal przedszkolaka to norma.
            Jasne, ze lepiej bedzie przechodzilo dziecko, ktore nie ma innych
            przewleklych stanow np. astma, wtedy sie po prostu leczy inaczej.
            Jak nie przechoruja w przedszkolu to przechoruja w szkole, ale
            przechoruja.
            moze za jakis czas beda ogolne szczepionki p/wirusowe, bo juz sa
            badania kliniczne, ktore beda oferowaly przynajmniej lzejszy
            przebieg choroby, ale znajac nasze spoleczenstwo, to sie zaprze
            tylnymi lapami na samo slowo na "S".
            • an_ni Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 29.09.09, 18:28
              nic tylko zaczac pracowac w przedszkolu/szkole zeby sie uodpornic
              ja pracuje w biurze po prostu i niestety od lat takiej odpornosci
              dorobic sie nie moge, aktualnie siedze z zatkanym katarem nosem,
              ktory sprzedala mi kolezanka z biurka obok, ktora leczyc sie nie
              lubi, bo katar / przeziebienie to nie choroba - skonczyla wlasnie na
              antybiotykach !
              • franczii Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 29.09.09, 23:21
                to miala ta kolezanka isc na L4 z powodu kataru? A czym sie katar leczy?
                Ludzie no nie panikujcie, katar to nie tragedia.
                A co do przedszkola to nie wim o co biega, mnie pediatra nie kazal izolowac
                dziecka jesli ma tylko przeziebienie bez innych objawow typu bol gardla, ucha,
                podwyzszona temperatura. Nie ma tez zakazu ani nawet zalecenia w przedszkolu,
                zeby takiego dziecka nie przprowadzac wiec moj syn w takim wlasnie stanie chodzi
                codzienni do przedszkola. W domu podaje mu wode morska z nebulizatora, zeby nie
                dopuscic do powaznej infekcji. Inne dzieci tez chodza zasmarkane i pani
                nauczycielka zreszta tez. Jestem przygotowana na to, ze maly bedzie ciagle
                chorowal ale licze na to, ze wyjdzie ze wszystkiego silniejszy i bez potrzeby
                uciekania sie do antybiotykow. No i tez go hartuje , jak najwiecj na swizym
                powietrzu niezaleznie od pogody, nie przegrzewam, daje duzo owocow i takie tam.
                • an_ni Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 30.09.09, 14:14
                  tak - z powodu infekcji ktorej towarzyszyl katar, potem bol gardla,
                  potem kaszel itp itd
                  ja wlasnie tez powinnam byc na zwolnieniu, ale nie moge, bo musze
                  odwalac robote za tamta nieodpowiedzialna osobe. jedyne co to ze
                  przychodze do pracy na krocej i moge wiecej odpoczac i sie podkurowac
                  a kolejna osoba z biura juz ma pierwsze oznaki tej samej infekcji
                  wirusowej
                  a to byl tylko katar!
                  wiec szczerze mowiac wkurzaja mnie niemilosiernie takie niby to
                  super odporne osoby, ktorym katar nie szkodzi i ktore go nie lecza -
                  ale do cholery innym szkodza bo ich zarazaja!
                  kolejny sezon jesienny walcze z ta idiotka zeby przy pierwszych
                  oznakach przeziebienia juz nie przychodzila do pracy i nic, znowu to
                  samo - jest tepa jak wiekszosc z was, ktore pisza ze katar to nie
                  choroba, nie trzeba go leczyc i lekarze nie daja na to zwolnien -
                  mnie jakos daja i kiedy nie siedze w biurze 8 godzin w klimie, nie
                  przemeczam, stosuje nawet tylko domowe sposoby naturalne na ten
                  katarek, to przechodzi mi po 3 dniach a nie po 10 dniach z tona
                  lekarstw albo antybiotykiem
                  • franczii Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 30.09.09, 17:46
                    Wiesz co rozumiem jesli ktos ma oprocz kataru takze i inne objawy jakie
                    wymienilas a na dodatek goraczke, ale ktos kto przychodzi do pracy ze zwyklym
                    katarem? Nie z kazdego kataru przeciez wykluje sie cos powaznego, nie zawsze do
                    kataru dolacza inne objawy, wiekszosc skonczy sie na samym katarze wiec czy
                    kazdy na pierwsze oznaki kataru ma isc na zwolnienie? Mnie lekarka na pewno by
                    nie dala zwolnienia z powodu kataru. Ani zadnych lekarstw na katar nie daje,
                    nawet syropu na kaszel. Tylko przeciwzapalne w przypadku wysokiej temperatury. A
                    czym sie katar leczy? Bo ja nie pisze, ze sie nie leczy tylko ze nie wiem czym
                    sie leczy, moze mi podpowiesz?
                    • an_ni Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 30.09.09, 18:05
                      najpierw miala sam katar, potem kolejne objawy, bo nie zadbala o
                      siebie wiec choroba jej sie rozwinela, a zarazala tym niewinnym
                      katarem wlasnie.

                      a co ty nagle chcesz sluchac porad anonimowej osoby z netu w sprawie
                      leczenia kataru??
                      • franczii Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 30.09.09, 18:13
                        > a co ty nagle chcesz sluchac porad anonimowej osoby z netu w sprawie
                        > leczenia kataru??

                        Kochana ale ja lubie sluchac /czytac co maja inni do powiedzenia, wlasnie
                        dlatego forum czytam. Inna sprawa czy to potem wykorzystam w praktyce. Ale
                        widze, ze nie doczekam sie przepisu na terapie na katarsmile
                        • an_ni Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 30.09.09, 18:25
                          a moge ci podac tysiac sposobow, cokolwiek sobie myslisz i jak
                          bardzo septycznie do tego podchodzisz
                          czasami jeden dziala od razu, czasem zaden
                          najczesciej dziala na mnie przy poczatkujacej infekcji /katarze
                          wygrzanie sie, herbata albo cos mocniejszego z sokiem malinowym -
                          takim prawdziwym, mleko z miodem i czosnkiem
                          jak juz jest gorzej to inhalacje nawet z samej soli fizjologicznej
                          albo olejku, nie pamietam nazwy chyba eukaliptusowy
                          ja nienawidze chodzic z glutami do pasa, obtartym nosem i bolaca
                          glowa wiec lecze katar
                          • franczii Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 30.09.09, 18:36
                            ja tez sobie rozpylam nebulizatorem wode morska, zauwazylam, ze pomaga dzieciom
                            wiec tez to robiesmile Jednak z tego, co mi peditra mowila, takie inhalacje nie
                            lecza ani nie sprawiaja, ze katar krocej trwa a zapobiegaja wlasnie przerodzeniu
                            sie kataru w cos powazniejszego. U mnie moje dzieci czesto wychodzily z
                            infekcji, czesto byl to stan przedzapalny ucha tylko na samych inhalacjach.
                            • an_ni Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 30.09.09, 18:44
                              no widzisz czyli leczysz katar jednak smile a to ile trwa... nigdy nie
                              wiadomo
                              • franczii Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 01.10.09, 18:14
                                No dobra, lecze ale o siedzenia w domu raczej mnie nie przekonaszsmile
          • protozoa Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 30.09.09, 07:31
            Moje dzieci, od jutra juz studenci(!) nigdy nie łapali byle infekcji. Byli, sa i
            mam nadzieje będę ludźmi bardzo odpornymi - mimo, że blixniaki- byli długo
            karmieni piersią, hartowani, zdrowo odżywiani, ogromnie duzo czasu spędzali na
            powietrzu, nie pozwoliłam palić w ich obecności, w domu od zawsze był rygor
            higieniczny, który my mamy we krwi a niejedna emamę powala z nóg, zaszczepieni.
            A mimo to razem z 2 innymi mamami robiłysmy karczemne awantury rodzicom
            usiłującym wepchnąć do przedszkola chore dzieci. Awantury okazały sie na tyle
            skuteczne, ze nie było dnia , zeby dyrektorka nie odesłała 2-3 chorych dzieci do
            domu. W efekcie zyskali wszyscy.
            I nie jest prawdą, ze dziecko musi sie wychorowac, bo gdyby tak było moje dzieci
            miałyby ku temu okazje w zerówce, podstawówce, gimnazjum, liceum.
            Chore dzieci w przedszkolu to przede wszystkim wygodnictwo rodziców, które może
            być groźne w skutkach i dla własnych i cudzych dzieci.
            P.S. Wiem, że miałam w przedszkolu wrogów z rodziców dzieci 3/4 grupy, ale może
            uchroniłam niejedno dziecko przed poważnymi skutkami nieleczonych chorób.
            • dzwoneczek21 Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 30.09.09, 08:55
              No ależ Pani Doktor, zapomniała pani napisac o zapaleniu
              osierdzia!!!!
              • protozoa Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 30.09.09, 13:09
                Nigdzie nie napisałam nigdy o zapaleniu osierdzia. Osierdzie nie jest tym samym
                co wsierdzie. Najpierw naucz się chociaż czytać ze zrozumieniem, potem może
                nieco anatomii serca a potem wypowiadaj na tematy medyczne. Bo się kompromitujesz.
                • dzwoneczek21 Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 30.09.09, 13:49
                  No tak katar jest poważnym tematem medycznym. Wsierdzia czy
                  osierdzia jak dla mnie ekomomisty to wszystko jedno, tak czy owak
                  tego argumentu nie przytoczyłaś a jest to Twój "flagowy" argument
                  jako konsekwencja "przechodzonego do przedszkola" kataru.
                  Ja sie kompromituję???, ja mam prawo się pomylić bo lekarzem nie
                  jestem. Natomiast to ty sie kompromitujesz jako lekarz bo lekarz
                  jeszcze oprócz wiedzy powinien cechowac sie empatią czyli
                  współodczuwania i wczuwania się w perspektywę widzenia świata innych
                  ludzi. A Tobie tego brak, współczuje Twoim pacjentom.
            • kropkacom Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 30.09.09, 08:57
              > A mimo to razem z 2 innymi mamami robiłysmy karczemne awantury rodzicom
              > usiłującym wepchnąć do przedszkola chore dzieci.

              Ale Ty jesteś cholera smile
              • wieczna-gosia Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 30.09.09, 09:03
                znaczy- nie mam protozoi w przedszkolu, a syn ma katar.
            • kropkacom Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 30.09.09, 09:06
              Jako lekarz powinnaś wiedzieć że w większych skupiskach ludzkich łapanie
              infekcji przez ludzi o zmniejszonej odporności jest nieuniknione. I piszę to
              jako mama dzieci które taką zmniejszoną odporność mają. Nie łażę do przedszkola
              i nie szukam winnego kto mi młode zaraził. Poza tym rodzice takich chorowitych
              dzieci robią jeden zasadniczy błąd (ja też go robiłam). Po przebytej chorobie
              (często antybiotyku) poszczają natychmiast berbecia do przedszkola. A on wtedy
              natychmiast łapie znowu coś nowego albo to samo. I tak w kółko.
              • kali_pso Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 30.09.09, 09:12

                ...a później jęczą na forum- "To już trzeci antybiotyk w ciągu dwóch
                miesięcy- co robić- pomocy- zabrać z przedszkola czy nie, widocznie
                mu nie służy"wink

                Z mojego podwórka- ktoś wyżej pisał, że jak pracował w szkole to
                przez częsty kontakt z wirusami był na nie uodporniony. Na mnie to
                nie działa- odkąd pracuję z dziećmi, co roku przechodzę cięzko
                jesień i wiosnę- przeziebienia, anginy, itp. I żadnej poprawy nie
                widać...zobaczymy co będzie w tym rokuwink
                • wieczna-gosia Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 30.09.09, 09:42
                  kalipso- mialam tak samo dopoki nie zaczelam biegac smile moj pierwszy
                  sezon biegacki byl okupiony masakrycznymi infekcjami. ale stopniowo
                  cialo przywyklo, gardlo przywyklo, dieta mi sie zmienila, bo tez mi
                  organizm pewne rzeczy wymusil. I teraz jest super, nawet jak sie
                  naprawde za lekko wybiore ubrana to frycowego nie place smile

                  Przypuszczam ze jazda na rowerze czy czeste spacery bez wzgledu na
                  pogode (bo jak pamietasz z reklamy- pogoda na trening jest zawsze smile
                  daja ten sam efekt smile
                  • aluc Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 30.09.09, 10:14
                    heh u mnie dały efekt w postaci przejścia zapalenia zatok w stan
                    chroniczny wink inna sprawa, że ja tego stanu chronicznego nie zauważam
                    i nie leczę, dopóki się mogę schylać do butów
                    • wieczna-gosia Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 30.09.09, 12:11
                      well starsi ludzie powinni bardziej na siebie uwazac smile
              • protozoa Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 30.09.09, 13:27
                Oczywiście, że osoby o mniejszej odporności łatwiej łapią infekcje w duzych
                skupiskach. Ale do złapania infekcji nie wystarczą same skupiska potrzebna jest
                osoba zarażająca.
                Zawsze pisałam, że odporność jest rzeczą wazną- trzeba odpowiednio sie odzywiac,
                hartowac, szczepić, przestrzegac elementarnych zasad higieny i... NIEPOTRZEBNIE
                nie narażać na kontakt z ludźmi chorymi, zwłaszcza zakaźnie ( w potocznym
                znaczeniu tego słowa kater nie jest choroba zakaźna, natomiast z punktu widzenia
                medycznego owszem jest).
                Oczywiście, zgadzam się, ze po chorobie trzeba odczekac i nie ładowac dziecka do
                przedszkola/żłobka/szkoły. Ale nawet jeśli się poczeka można nastepnego dnia
                złapać kolejna przedszkolno-żłobkowo-szkolną infekcję, bo zaraża inne dziecko.
                Zgadzam się, że nie powinno sie naduzywac antybiotyków. Byc może moje dzieci
                przez prawie dwie dekady życia ich uniknęły ( jedno brało raz, drugie wcale) bo
                zachowywałam się w przedszkolu tak jak zachowywalam. Ja choć pracuję w szpitalu
                tez nie pcham sie w ramiona osób przeziebionych. I może też dlatego ostatni raz
                brałam antybiotyk bardzo dawno temu, napewno w szkole albo na studiach.
                • sanrio Protozoa:| 30.09.09, 14:21
                  > hartowac, szczepić,

                  No tak, kolejna lekarka-fanatyczka szczepionek, której na tych waszych
                  sympozjach i seminariach wyprali mózgownicę, ofiara zdolnych przedstawicieli
                  medycznych, ciekawe na ilu wyjazdach "szkoleniowych" w Tajlandii już byłaśindifferent
                  czytałaś książkę Iana Sinclaira "Szczepienia - niebezpieczne, ukrywane
                  fakty"
                  ? Pewnie nie, bo przecież to wymagałoby poszerzenia horyzontów, a w
                  polskich szpitalach niestety stawia się na populizm...
                  • protozoa Re: Protozoa:| 30.09.09, 16:29
                    W Tajlandii nie byłam, żałuję. Do repów mam stosunek bardziej niż krytyczny -
                    niejeden wyleciał od mnie z hukiem. Fanka szczepionek zostałam bardzo wiele lat
                    temu, gdy w Polsce były dostepne bardzo okreslone, a o szczepieniach
                    fakultatywnych nikt nie słyszał.
                    Przejrzałam te pseudonaukową publikacje dla maluczkich.
                    • an_ni Re: Protozoa:| 30.09.09, 16:33
                      zawsze mnie zadziwia jak to laicy potrafia podwazac doswiadczenie
                      lekarzy - taka nasza polska specjalnosc? raczej pokoleniowy brak
                      kultury i swiadomosci zdrowotnej - lepiej do pieca na 3 zdrowaski
                      albo do apteki po Apap?
                      • franczii Re: Protozoa:| 30.09.09, 17:52
                        > zawsze mnie zadziwia jak to laicy potrafia podwazac doswiadczenie
                        > lekarzy

                        An-ni ale jakich lekarzy? Anonimowych specjalistow z internetu? Ja akurat
                        postepuje wedlug zalecen lekarza mojego dziecka, ktory po pierwsze twierdzi, ze
                        dziecko mozna poslac z katarem do przedszkola pod warunkiem, ze ma dobre
                        samopoczucie i nie goraczkuje a po drugie nie kazal szczepic wszystkimi
                        fakultatywnymi szczepionkami dostepnymi na rynku. Oczywiscie ja tez jestem pelna
                        watpliwosci i obaw ale jako laik zdecydowalam, ze najlepiej bedzie posluchac
                        specjalisty. Ale nie, lepiej zrezygnuje z zaufanej pediatry znanej mi od 3 lat
                        i poslucham opinii specjalistow z forum.
                        • an_ni Re: Protozoa:| 30.09.09, 18:02
                          nawet nie chodzi mi o opinie protozoa chociaz wg mnie madrze mowi
                          chodzi mi o ogolna tendencje podwazania doswiadczenia lekarzy ot tak
                          po prostu, bo ktos cos kiedys uslyszal, przeczytal (szcegolnie na
                          forum) a nie zna sie ani w zab i nie potrafi tego odniesc do
                          konkretnej sytuacji
                          • franczii Re: Protozoa:| 30.09.09, 18:14
                            no ale wlasnie sami lekarze maja zdania podzielone na temat tego czy katar to
                            choroba lub na temat szczepien fakultatywnych wiec jakby nie zrobic, to czyjs
                            autorytet bedzie podwazonysmile
                            • an_ni Re: Protozoa:| 30.09.09, 18:41
                              wlasnie mowie - brak odpowiedniego odniesienia do konkretnego
                              przypadku - bo zalezy jaki katar, kogo i kiedy szczepic szczepionka
                              fakultatywna i stad rozne opinie a wiekszosc ludzi bezmyslnie lyka
                              co im podpasuje - nie wiem ideologicznie, czy z braku logicznego
                              myslenia czy z lenistwa?
                              to nieuniknione na forum - nie zbadasz sie przez net, nie kazdy
                              przechodzi infekcje tak samo i nie na kazdego dziala ten sam lek
                              albo sposob hartowania sie - sa rozne przypadki a tu na forum maluje
                              sie obraz zasmarkanych ideologow nieleczenia kataru i drugi oboz
                              trzymajacych pod kloszem i zaczyna sie walka - o ideologie a nie o
                              stan faktyczny - czyli kwestie zarazania innych ! bo twoje zdrowie,
                              twoja sprawa ale ja nie mam ochoty przez kogos kto lubi miec smarki
                              byc chora! dbam o swoja odpornosc jak potrafie ale do cholery nie
                              unikne zarazenia kiedy siedze z kims w jednym pokoju i ten na mnie
                              niemal kicha a ma cholerna ideologie nieleczenia kataru /chodzenia z
                              infekcja do pracy - a nie wygonie przeciez nikogo na zwolnienie
                              a jak ktos nie mysli logicznie, tylko powiela stereotypy -
                              "szczepionka obniza odpornosc", "katar to nie choroba", to potem
                              mamy bande chorych ludzi w pracy, w szkole, w przedszkolu albo
                              przechyl w druga strone - bioracy tone niepotrzebnych lekarstw bez
                              recepty albo lykajacych antybiotyki
                              • sanrio an_ni 01.10.09, 12:07
                                Koleżanko, do mnie m.in ta mowa, więc pozwolisz, że się odniosę. Otóż ja (nie
                                wiem jak inni) mam o wiele większą wiedzę na temat chorób, lekarzy itp. niż może
                                Tobie się wydawać więc proszę, żebyś nie uogólniała bo nie wiesz co kto w życiu
                                przeszedł i dlaczego, skąd pochodzi negatywna opinia o lekarzach i ich
                                "wyrokach". Ja i moja rodzina gdybyśmy mieli tak jak sugerujesz ślepo wierzyć w
                                to, co mówią, już dawno byłoby po nas, najważniejsze jest to aby wyciągnąć ze
                                swojego doświadczenia i tego, co powiedzą lekarze jakiś środek, i nie wmówisz mi
                                , że jeśli jakiś dok. stwierdzi u Twojego dziecka nowotwór to kładziesz na
                                dzieciaku kreskę i nie konsultujesz dalej. Przykład drastyczny, ale powiem
                                Tobie, że nawet w przypadku alergii nie można opierać się na opinii lekarza.
                                Ciesz się kobieto, ze masz dobre zdrowie i nie chorujesz na coś więcej niż katar
                                i kaszel, bo gdyby tak nie było Twoje zdanie na temat podważania opinii lekarza
                                zmieniłoby się o 360 stopni.
                                A teraz szczepionki.
                                bezmyslnie lyka
                                > co im podpasuje - nie wiem ideologicznie, czy z braku logicznego
                                > myslenia czy z lenistwa?
                                Moja droga, może na swoim przykładzie piszesz takie rzeczy. Co to znaczy
                                "bezmyślnie łyka"? Poczytaj publikacje na temat szczepień, poszukaj wyników
                                niezależnych badań, postaraj się dowiedzieć więcej niż to, co gada Twój
                                nieomylny lekarz wciskając Ci komercyjną papkę, dopiero potem wyrokuj o braku
                                logicznego myślenia (mojego, ja domniemam). I chyba coś Ci się pomyliło, bo nie
                                o obniżanie odporności przez szczepionki tutaj chodzi, tylko o ich szkodliwość.
                                Radzę, przeczytaj książkę, której tytuł podałam wcześniej - oczy ci się otworzą
                                i umysł też.
                                • an_ni Re: an_ni 01.10.09, 15:49
                                  a co tak buzujesz?? ja w ogole cie nie kojarze , nie odnosilam sie
                                  do ciebie personalnie
                                  • sanrio Re: an_ni 01.10.09, 16:53
                                    ja tez cie nie kojarze, pisalam odnosnie twojej wypowiedzi a propo podważania
                                    zdania lekarza, jak masz skleroze to mozna tez sobie odswiezyc pamiec i
                                    przeczytac co sie wypocilo pare dni wczesniej.
                                    buzuje bo bzdury piszesz.
                              • franczii Re: Protozoa:| 01.10.09, 18:13
                                > wlasnie mowie - brak odpowiedniego odniesienia do konkretnego
                                > przypadku - bo zalezy jaki katar, kogo i kiedy szczepic szczepionka
                                > fakultatywna i stad rozne opinie a wiekszosc ludzi bezmyslnie lyka
                                > co im podpasuje -

                                Otoz to, ale wiekszosc od razu by rozszarpala matke zakatarzonego dziecka wcale
                                nie dociekajac co to za katarsmile A moze to dziecko ma zezwolenie pediatry na
                                chodzeni do przedszkola? Ty na pierwsze kichniecie kolezanki tez nie wiesz co
                                to za katar a juz bys chciala ja odizolowac. Wiadomo, ze to pierwsze kichniecie
                                to moze byc objaw jakiegos powazniejszej infekcji ale zanim dojda dodatkowe
                                objawy to nikt tego nie wie. A co do szczepionek fakultatywnych to specjalista
                                znajcy stan zdrowia pacjenta powinien sie opowiedziec, czy szczepionka jest
                                potrzebna czy nie a nie powinno sie odwolywac do uczuc rodzicow tak jak w
                                przypadku pneumokokow. Mnie np. lekarz nie kazal na pneumokoki szczepic,
                                wytlumaczyl sensownie dlaczego. Tak samo za przyzwoleniem lekarza wysylam
                                dziecko z katarem do przedszkola. Ale to oczywiscie znaczy, ze nie kocham
                                mojego dziecka i wedlug niektorych autorytetow z tego forum jestem
                                nieodpowiedzialnym i egoistycznym rodzicem.
                                • an_ni Re: Protozoa:| 01.10.09, 22:44
                                  nie nie to nie tak, jesli dzieciak ma katar od rana lejacy sie z
                                  nosa, caly dzien musi oczyszczac nos albo po chorobie gluty wisza no
                                  to nie jest zwykly katarek i mnie o takie przypadki chodzi, i wiem
                                  ze takie dzieci chodza do przedszkola a panie to toleruja, bo
                                  dziecko nie ma temperatury, zachowuje sie normalnie, mama mowi ze
                                  dziecko juz zdrowe itp a to g..no prawda, taki dzieciak moze i sam
                                  odporny a wirusy roznosi
                                  wiem trzeba sie przyzwyczaic, uodpornic, ale to jest plaga
                                  bezmyslnosci! bo zwolnienia wziac nie moge, bo dziecko musi sie
                                  jakos uodpornic itp i to samo w pracy - bo nie pojde na L4 bo obetna
                                  mi pensje...
                                  ja tez posylalam moja debiutantke z lekkim katarkiem juz w pierwszym
                                  miesiacu uczeszczania do przedszkola, ale to byl katar chwilowy,
                                  taki np z przegrzania, ze zmarzniecia, ze zmiany temperatury i tak
                                  pare dni, nic sie nie dzialo ot taki katar, sama nie wiem
                                  przedszkolny sie go zwie. koniec koncow ma teraz powazna infekcje -
                                  nie wiem czy to przenoszony katar czy jakis nowy wirus
                                  ja przedszkole dawno skonczylam a taki niewiadomo jaki katar cale
                                  zycie mnie meczy - tylko mi sie zrobi chlodno od razu mi z nosa
                                  leci, mala zmiana temperatury i juz nos mokry, wiec wiem o co chodzi
                                  z katarami i o taki katar nie panikuje
                                  co do zezwolen - u nas akurat w ogole tego nie wymagaja bo to wg
                                  nich nielegalne - nie mozna tego wymagac
                • hanalui Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 30.09.09, 19:32
                  protozoa napisała:
                  > w potocznym
                  > znaczeniu tego słowa kater nie jest choroba zakaźna, natomiast z
                  punktu widzeni
                  > a
                  > medycznego owszem jest).
                  > Oczywiście, zgadzam się, ze po chorobie trzeba odczekac i nie
                  ładowac dziecka d
                  > o
                  > przedszkola/żłobka/szkoły. Ale nawet jeśli się poczeka można
                  nastepnego dnia
                  > złapać kolejna przedszkolno-żłobkowo-szkolną infekcję, bo zaraża
                  inne dziecko.

                  Wiesz...dziwy prawisz jak na lekarza. Wydaje mi sie ze jestes starej
                  daty lekarzem ...moi lekarze, z pewnoscia nie ksztalceni na
                  podrecznikach powojennych, ani w PL, nie mowia nic o zostawianiu
                  dziecka z katarem w domu, wrecz przeciwnie - spacer codziennie,
                  ba...nawet przy antybiotyku nie zalecaja jakiejs strasznej izolacji,
                  zwykle pierwsze 2 dni lub by nie bylo tylko goraczki.
                  • myelegans Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 30.09.09, 19:57
                    Juz sie wiele razy spotkalam z dziecmi z zapaleniem pluc tzw.
                    walking pneumonia, ktore na antybiotyku chodzily caly czas do szkoly
                    i przedszkola. Lekarze nie widzieli potrzeby zostawiania w domu.
                    Inni lekarze, inne stany, inne dzieci. Nie bylo to w Polsce. Dzieci
                    nie mialy goraczki, zlego samopoczucia, mialy przewlekly kaszel, i
                    wychodzilo albo osluchowo, albo RTG.
                    Dla mnie to byl jakis hardcore, dopoki sama tego nie przeszlam, po
                    przeziebieniu zostal kaszel, poszlam po 2 tygodniach to lekarza i na
                    RTG wyszlo zapalenie pluc, zle sie nie czulam, dostalam antybiotyk,
                    do pracy chodzilam.
                    • pati9.78 Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 30.09.09, 20:17
                      To tzw.atypowe zapalenie płuc. Przeszłyśmy to w sierpniu z córeczką
                      i zgadza się gdyby nie rtg płuc to bym się nie dowiedziała,że córka
                      ma zapalenie płuc. Nie miała złego samopoczucia czy gorączki tylko
                      długo trwający kaszel i to nawet nie jakiś straszny. Choroba
                      chorobie nierówna,katar katarowi też.
                    • ledzeppelin3 Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 01.10.09, 17:04
                      > Juz sie wiele razy spotkalam z dziecmi z zapaleniem pluc tzw.
                      > walking pneumonia, ktore na antybiotyku chodzily caly czas do szkoly

                      To mnie nie szokuje, dziecko w czasie brania antybiotyku zwykle (w 99%) jest już
                      POZA etapem zarażania innych.
                      To zwykła wiedza, a nie zagramaniczne "luzactwo"
                      • myelegans Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 01.10.09, 19:50
                        To, ze nie zaraza to i ja, skromny naukowiec wiem, ale posylanie
                        dziecka w trakcie kuracji antybiotykowej do szkoly/przedszkola to na
                        tym forum = spalenie na stosie.
                        Sama poslalam dziecko z antybiotykiem do przedszkola, dobrze sie
                        czul, lekarz pozwolil, panie antybiotyk aplikowaly.
                  • protozoa Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 30.09.09, 21:54
                    Należę do lekarzy średniego pokolenia, ale pochodzę z lekarskiej rodziny od
                    wielu pokoleń. I zawsze(!) obowiązywała zasada , że przeziębienie
                    nalezy....wyleżeć. Zostac w domu, wietrzyć pokój, nie obciążac organizmu, unikac
                    wysiłku. Gdy nastała era antybiotyków, uznano, że jest to panaceum i ogłoszono
                    triumf nad wieloma chorobami. Niestety przedwcześnie. Antybiotyki są
                    niezastapione w przypadku chorób bakteryjnych, ale zupełnie nieprzydatne gdy
                    mamy do czynienia z wirusami. A katar jest właśnie chorobą wirusową. Powszechnie
                    znana prawda, że katar leczony trwa tydzień a nieleczony 7 dni przestaje byc
                    prawdą gdy dochodzi do nadkażenia bakteryjnego, powikłań. Wtedy sięga sie po
                    antybiotyki, które ze względu na ich nadużywanie stają się coraz slabsza bronią.
                    Podkreslałam sto razy, powtórzę sto pierwszy - czyms innym jest spacer,
                    przebywanie na świezym powietrzu gdy nie ma gorączki a czyms innym pakowanie i
                    tak osłabionego człowieka ( nieważne dorosłego czy dziecka) do pracy szkoły czy
                    przedszkola. Szansa na nadkażenie spora, a wśród dzieci prawie pewna. Dzieci nie
                    zachowują należytej higieny ( mycie rak, wycieranie nosa, zakrywanie ust przy
                    kaszlu, mają tendencje do lizania wszystkiego i brania do buzi). Dzieci chorują
                    inaczej niż dorosli. U dziecka gorączka rzędu 38 może przez zabiegana matkę nie
                    zostać zauważona, dziecko zachowuje sie prawie normalnie jest może cieplejsze,
                    bardziej osowiałe, spokojniejsze.
                    Wychodzenie na dwór na antybiotyku jest lekkomyslne. Po antybiotyk zgodnie z
                    zasadami sztuki powinno się siegac gdy dochodzi choroby bakteryjnej- zwykle
                    powazniejszej np. ropnej anginy. Czy paradowanie z ropna angina po dworze jest
                    mądre - sami osądźcie.
                    Jestem osoba, która niewiele chorowała. I to nie dlatego, że jestem z innej
                    gliny, ale dlatego, że miałam rozsądnie leczone infekcje w dzieciństwie i tak
                    samo postępowałam wobec własnych dzieci.
                    • atena12345 Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 01.10.09, 09:34
                      > Jestem osoba, która niewiele chorowała. I to nie dlatego, że
                      jestem z innej
                      > gliny, ale dlatego, że miałam rozsądnie leczone infekcje w
                      dzieciństwie i tak
                      > samo postępowałam wobec własnych dzieci

                      trele morele
                      w dzieciństwie większośc czasu przesiedziałam w domu, bo ciagle
                      chorowałam. Mama - przewrazliwiona - do szkoły z katarem nie
                      wysyłała. W domu była babcia, co ułatwiało sprawę, bo branie
                      zwolnienia na każdą moja infekcję było by równoznaczne ze
                      zwolnieniem z pracy. A jeśc trzeba.
                      Szczepiona byłam w zakresie jaki był dostępny. Coroczne wyjazdy -
                      dla zmiany klimatu, sanatoria od 6-stego roku zycia, koniaki z
                      Pewexu dla lekarza - bo najlepszy - itp.
                      Chorowałam i choruję. Katar mam stale. Gdybym kazdy chciała wyleżeć,
                      mogłabym nie wychodzic z domu. 3 lata ostatnio zajęło mi chdzenia po
                      lekarzach w celu ustalenia przyczyny kataru, a skończyło sie na
                      najprostszej - CHYBA alergia. Testy nie dały potwierdzenia, ale jak
                      wiadomo nie zawsze dają. Więc łykałam "zyrtek" - "na wszelki
                      wypadek". Czułam sie po nim baaaardzo źle.
                      Wylądowalam w końcu u jakiegoś szrlatana z Ukrainy, co dla mnie -
                      inzyniera było niełatwą decyzją. Zabronił jeść węglowodany smile Ale
                      nie pomogło, wiec olałam lekarzy, znachorow i leki.
                      Moje dzieci z katarem wychodza z domu, wychodza też z kaszlem, ale
                      po konsultacji z pediatrą. W domu zostajemy tylko w przypadku
                      poważniejszych infekcji, które odkad regularnie szczepimy sie na
                      grypę, zdarzaja się duzo rzadziej.
                      Ps. jestem wielka zwolenniczką szczepienia przeciw grypie
                      • protozoa Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 01.10.09, 12:56
                        Co to za nowa metoda leczenia polegająca na koniaku z Pewexu??????
                        A tak poważnie - przyczyn przewlekłego niezytu nosa ( zważ, że nie używam w tym
                        przypadku słowa "katar") może być wiele.Począwszy od alergii ( nie wiemy czy i
                        jak długo byłaś karmina piersią, kiedy wprowadzono mleko krowie, jak na nie
                        zareagowałas). Nie wiem czy i jakie masz zwierzęta, gdzie mieszkasz. Może masz
                        polipy w nosie, jesli tak to nie wiadomo jak są głęboko. Czy jesteś palaczem
                        czynnym/biernym i czy kiedykolwiek byłaś. Jak reagowałas na zmiane klimatu.
                        Jakie były choroby w rodzinie - nawet tej dalszej. Nie są znane jakiekolwiek
                        Twoje badania - od rtg płuc, zatok - wszystkich, poprzez wiele parametrów krwi,
                        spirometrię.
                        Być może jesteś jednym z BARDZO NIELICZNYCH PRZYPADKÓW , u których występuje
                        niezyt nosa nieznanego pochodzenia, ale znakomita większość katarów jest
                        pochodzenia wirusowego.
                        P.S. Zyrtec to lek bez sensu, podobnie jak szarlatan. Natomiast Twój niezyt nosa
                        warto zdiagnozować m.in. ze względu na dzieci.
                        • luna333 Re: Przedszkolak z katarem powinien zostać w domu 01.10.09, 16:24
                          Odnośnie oskrzelowo-krtaniowego kaszlu i reakcji mam w przedszkolu smile
                          Właśnie odebrałam morfologię z ASO, OB i innymi bzdetami - jest
                          idealna, nie ma żadnego stanu zapalnego a dzieć kaszle w wyżej
                          wymieniony sposób. Więc teoretycznie nie ma przeciwwskazań do
                          chodzenia do przedszkola ale gdyby któraś z matek go usłyszała, toby
                          zlinczowała, bo dziecko z conajmniej powikłanym zapaleniem płuc
                          przyprowadziłam/ No więc zostawiłam go na tydzień w domu, bo w
                          przedszkolu nie ma nebulizatora, choć panie już w ubiegłym roku
                          zaofiarowały pomoc, bo miały już kiedyś astmatyka i go "odduszały"
                          wziewami jak się dusił/ A dziś młody został na godzinę wysłany do
                          przedszkola, celem odbycia wizyty u logopedy, na której to wizycie
                          mi bardzo zależy/ Ja wiem, że on nikogo nie zarazi, bo nie ma żadnej
                          infekcji tylko kaszel z zupełnie innego powodu/ No i teraz pytam -
                          może chodzić bo wg. badań lab. i pediatry jest zdrowy, nie może
                          chodzić bo w odczuciu innych koszmarnie kaszle?
                          • carmita80 Re: Do Luna 01.10.09, 19:17
                            Luna, a czemu on tak koszmarnie kaszle? Czy ma astme? Moj maluch (2
                            latka) kilka miesiecy temu tez mial kaszel, wydawal sie dla mnie
                            wlasnie taki oskrzelowo-krtaniowy, lekarz polecil kilka dni stosowac
                            ventolin, owszem zlagodzil kaszel ale on nadal byl, przez 2 tygodnie
                            prowadzilam zapiski w specjalnym dzienniku nt. kaszlu i pozniej moj
                            maluch dostal antybiotyk, pomimo ze osluchiwanie nic nie wykazalo,
                            synek mial normalne zachowanie, apetyt i chodzil do przedszkola
                            jednak lekarka stwierdzila, ze to w sumiej za dlugo. Juz w drugiej
                            dobie podawania antybiotyku kaszel ustapil, po 2 tyg, po skonczeniu
                            antybiotyku bylismy skontrolowac i lekarka stwierdzila ze to byla
                            infekcja choc nic nie wskazywalo, nawet podejrzewala astme
                            dziecieca. W mojej opinii twoje dziecko moze chodzic do przedszkola,
                            jednak nalezaloby ustalic przyczyne kaszlu, bo jesli trwa juz jakis
                            czas to nie jest norma. Pozdrawiam
                            • luna333 Re: Do Luna 01.10.09, 19:51
                              tak jestem w trakcie diagnozowania czy to nie astma, nadreaktywność
                              oskrzeli itd. Kolejny alergolog za 2 tyg/ w poniedziałek, jak nie
                              będzie miał zaostzeń kaszlu, to go puszczę do przedszkola ale wiem
                              że i tak będzie kasłał, pokasływał itd itp I znowu jakaś mama
                              nowozapisanego dziecka będzie na mnie wilkiem patrzeć sad Antybiotyk
                              nie miałby co tu leczyć tylko by pogorszył - przerabiałam to już
                              kiedyś - kaszel i tak wróci
                              • ledzeppelin3 Re: Do Luna 01.10.09, 20:03
                                Podkreslałam sto razy, powtórzę sto pierwszy - czyms innym jest spacer,
                                przebywanie na świezym powietrzu gdy nie ma gorączki a czyms innym pakowanie i
                                tak osłabionego człowieka ( nieważne dorosłego czy dziecka) do pracy szkoły czy
                                przedszkola.

                                ŚWIĘTE SŁOWA

                                Właśnie o to chodzi- o niedopuszczanie do rozprzestrzeniania drobnoustrojów, i
                                nienarażanie innych ale i własnego dziecka na nadkażenie choroby wirusowej.
                                I nie ma się co podniecać "luzackim" podejściem zagramanicznych lekarzy, bo to
                                akurat zaleci każdy lekarz w Polsce i na Białorusi też
                              • carmita80 Re: Do Luna 01.10.09, 20:58
                                Zycze powodzenia i szybkiego zdiagnozowania tego kaszlu, no i oby
                                cos w koncu pomoglo.
                              • protozoa Re: Do Luna 02.10.09, 07:14
                                Czy wiesz co dzieje się podczas kaszlu? Zajrzyj do pierwszej z brzegu
                                fizjologii, przewertuj podręcznik anatomii pod kątem budowy stosownych narządów,
                                przydałby się takze rozdział w podręczniku histologii, żeby zobaczyć jak to
                                wygląda pod mikroskopem. Wtedy nie będziemy rozmawiac na innej płaszczyźnie.
                                Antybiotyki leczą choroby na podłożu BAKTERYJNYM i tylko bakteryjnym. Nie są
                                panaceum na wszystko. Nie oznacza to, że nie ma chorób o innym podłozu, którymi
                                nie można się zarazić i zarazać.
                                Dlaczego nie diagnozujecie dzieci u dobrych, myslących lekarzy? Obawiam się, że
                                znam odpowiedź- wiele matek chodzi do lekarzy, którzy im mówią dokładnie to co
                                matki chca usłyszeć - ma infekcje, nie gorączkuje - niech chodzi do przedszkoła
                                bo musi sie wychorować. Wygodne, przyklepane, podstemplowane i już. A czasem
                                trzeba mysleć.
                                Obawiam się, ze brak myslenia jest związany z operowaniem algorytmami i/lub
                                utartymi frazesami. A moze warto sięgnąć do wiedzy z pierwszych lat studiów -
                                anatomii, fizjologii, histologii, patofizjologii , patrzec na pacjenta i bardzo
                                dokładnie zebrać wywiad. A potem nie dać sobą manipulować i nie mówic tego co
                                jest na rękę rodzicom.
                                • luna333 Re: Do Luna 02.10.09, 10:15
                                  No właśnie dobrych i myślących lekarzy - POTRZEBA!!!!
                                  Tak która wreszcie w akcie litości dała mi skierowanie do alergologa
                                  już w przychodni nie pracuje. Poprzednia, której ufałam też się
                                  zmyła. Chodzenie wciąż do innych mija się z celem, bo lekarz
                                  powinien znać dziecko i jego problemy zdrowotne z kilku lat wstecz.
                                  Teraz chciałam iść do alergologa prywatnie, z tym, żeby był to ten
                                  sam, do którego jestem zapisana na NFZ za 2 tyg. Niestety nie ma
                                  takiej możliwości. Ja nie chcę usłyszeć, że jest zdrowy a wciąż to
                                  słyszę i wychodzę na kretynkę bo w przychodni dziecko nie zakaszle
                                  ni razu a w nocy przerabiam 1,5 godziny napadu kaszlu. Więc lekarze
                                  mówią, że zdrowy. A co do mechanizmów kaszlu to już się
                                  dokształcałam z publikacji medycznych smileAntybiotyk na ten kaszel nie
                                  pomoże i nie ma z medycznego punktu widzenia podstaw by go podać
                                  jeśli badania krwi i RTG wykluczają infekcję/
                                  • protozoa Re: Do Luna 02.10.09, 13:16
                                    A czy wiesz dlaczego bardzo wielu myslących lekarzy ucieka z NFZ gdzie pieprz
                                    rosnie? Ano dlatego, ze za godzinę przyjęć dostaje 50 pln brutto i w tym czasie
                                    ma przyjąc 4 chorych. To daje 15 minut na pacjenta z cała papierowa dokumentacją
                                    i ok 40 pln na rękę. HJeśli więc ktos ma wiedzę to wykorzystuje ją tak, aby
                                    zarobić. Przyjmuje więc w spółkach, spółdzielniach, prywatnych gabinetach za
                                    inne pieniądze i bez pospiechu.
                                    • luna333 Re: Do Luna 02.10.09, 13:45
                                      Ok - wszystko jasne - tylko fakt, że tak się dzieje, nie zmienia
                                      nijak problemu. Rozumiem, że lekarz też chce zarabiać ale nie zbawię
                                      świata i państwowej służby zdrowia. A dziecku pomoc specjalisty jest
                                      potrzebna. Bulić kilkaset zł miesięcznie za leki, wizyty w
                                      prywatnych gabinetach, za badania? Czy to jest rozwiązanie problemu?
                                      Czy wszystkich rodziców na to stać?
                                      • protozoa Re: Do Luna 02.10.09, 16:13
                                        To pytanie nie do mnie, nie do lekarzy.
                                        Tak jak nie mozna zmusic adwokata,inżyniera, ekonomisty, anglisty, do pracy
                                        gorzej płatnej ( często państwowej) tak i równiez lekarza. Mamy takie same prawa
                                        i obowiązki pracownicze jak przedstawiciele innych zawodów. Jesli chcemy
                                        pracować prywatnie wolno nam to robić. Nie wolno przyjmowac prywatnie na terenie
                                        szpitala, przychodni chyba, że poza godzinami pracy dzierżawimy gabinet i sprzet.
                                        Czasem nie ma wyjścia i trzeba płacić za wizyty, badania leki ( tak samo jak za
                                        poradę adwokacką, naprawę pralki, usługę fryzjerską). NFZ nie pozostawia
                                        pacjentów bez jakiejkolwiek pomocy, sąspecjaliści, ale sprawą otwartą jest to
                                        jacy. Część, niestety niewielka, to dobrzy fachowcy. Większość dobrych i bardzo
                                        dobrych pracuje prywatnie.
                                        Jest mozliwość ściągnięcia do publicznych placówek najlepszych z najlepszych,
                                        ale wtedy trzeba im zapłacić. Niech lekarz będzie oceniany przez pacjentów,
                                        niech pieniądze idą za chorym. Wtedy wielu z nas mając nie 12,50 brutto od
                                        przyjętej w ciągu 15 minut osoby, a sumę dziesięciokrotnie wyższą i dłuższy
                                        czas, nie będzie uciekało do gabinetów. Byc może nalezy wprowadzić
                                        współfinansowanie leczenia przez wybranego lekarza. Np. w przychodni przyjmuje
                                        X,Y,Z. Wiadomo, że Z jest najlepszy, więc wybierasz Z-a, ale takich chętnych
                                        jest więcej, więc Z musi więcej pracować. Żeby mu się to opłacało Ty płacisz 50%
                                        a NFZ drugie 50% stawki Zeta. Jesli Cie nie stać idziesz do X lub Y.
                                        • luna333 Re: Do Luna 02.10.09, 17:19
                                          To teoretyzowanie i nasze (pobożne/bezbożne) życzenia wink. Jakkolwiek
                                          by nie spojrzeć - obecnie zdrowie dla zamożniejszych a przynajmniej
                                          możliwość ich diagnozowania i leczenia. Przecież sama wizyta u speca
                                          to nie wszystko. Ta wizyta ma kosztowne konsekwencje - jest
                                          preludium do dalszych wydatków. Oczywiście nikogo nie da się zmusić
                                          do pracy za grosze - chyba że życie stawia w alternatywie śmierć
                                          głodową albo pracę za grosze i nie ma innej alternatywy. Lekarz
                                          korzysta - to zrozumiałe. Pacjent traci a w zasadzie zamożny pacjent
                                          zyskuje, zamożny ma wybór, może się przenieść gdzie indziej.
                                          Fakt - my tego nie zmienimy. Więc po prostu cierp szary człowieczku
                                          i płacz do poduchy. Dlatego właśnie zrobiło mi się niezmiernie
                                          przykro, gdy rzuciłaś, żeby badać się u specjalistów tzn. dobrych
                                          lekarzy. Ja czekam na specjalistę od miesiąca i w duchu dziękuję, że
                                          udało mi się tylko miesiąc czekać a nie 3 czy więcej (do CZD
                                          czekałam pół roku z zaburzeniami gospodarki fosforanowo-wapniowej wink)
                                          • protozoa Re: Do Luna 03.10.09, 13:43
                                            Przykre, ale prawdziwe. Nie można miec pretensji do dilerów samochodowych, że
                                            chca zarobic. Nie można także do lekarzy, ze wybiueraja pracę lepiej płatną.Nie
                                            my generujemy kolejki. Nie my odpowiadamy za taki stan rzeczy.
                                            Stawki proponowane przez nas nie są zreszta jakies zawrotne - wizyta u
                                            specjalisty wynosi mniej niz pasemka u niezłego fryzjera.
                                            P.S. Moja matka jest bardzo dobrym pediatrą, doświadczonym. Jak wiadomo
                                            pediatrów jak na lekarstwo. Matka jest na emeryturze. Zadzwoniała do niej
                                            kierowniczka przychodni, że może by przyszła do pracy - za.....50 pln brutto za
                                            godzine. W tym czasie 4 pacjentów. Mama roześmiała się. Bierze 150 zł za wizytę
                                            w gabinecie ( rachunek, podatek, wszystko legalnie), 200 złotych za wizyte w
                                            domu chorego dziecka ( w nocy , święto 300 złotych). Na brak pacjentów nie
                                            narzeka, kolejki krótkie, bo jak trzeba pracuje nie 3 a 5 godzin, tylko za inne
                                            pieniądze.
                                            • kropkacom Re: Do Luna 03.10.09, 13:49
                                              > Bierze 150 zł za wizytę
                                              > w gabinecie ( rachunek, podatek, wszystko legalnie), 200 złotych za wizyte w
                                              > domu chorego dziecka ( w nocy , święto 300 złotych). Na brak pacjentów nie
                                              > narzeka, kolejki krótkie, bo jak trzeba pracuje nie 3 a 5 godzin, tylko za inne
                                              > pieniądze.

                                              No bez dwóch zdań zarabiać trzeba smile Dobrze że nie muszę korzystać z usług mamy
                                              i płacić takich stawek tongue_out
                                              • protozoa Re: Do Luna 03.10.09, 13:54
                                                Bez dwóch zdań, zarabiać trzeba - dotyczy to architekta, notariusza, adwokata,
                                                hydraulika, dilera samochodowego, weterynarza, farmaceuty, dlaczego więc ma nie
                                                dotyczyć lekarza? Wskaż mi choc jeden powód, dla którego lekarz ma pracować dla
                                                idei? Dlaczego ma rzuać lepszą pracę( lżejsza, lepiej płatna I UCZCIWA, W KTÓREJ
                                                ROZLICZA PODATKI) dla gorszej?
                                                • kropkacom Re: Do Luna 03.10.09, 14:04
                                                  Bo leczenie ludzi to już dla mnie pewna idea. Ale oczywiście jak mamusia ma
                                                  chętnych na TAKIE stawki to już sprawa tych co płacą. Odpukać, ja nie muszę tyle
                                                  bulić przy zwykłej infekcji. Mam sprawdzoną pediatrę państwową a jak trafi się
                                                  coś poza jej dyżurem to mam szpital gdzie zawsze jest dwóch pediatrów do
                                                  dyspozycji. Zaczynam doceniać jakie mam szczęście smile
                                                  • an_ni Re: Do Luna 03.10.09, 18:02
                                                    kropka jakas ty naiwn , leczenie ludzi to idea??? doktorowie
                                                    Judymowie juz wygineli i cale szczescie
                                                    w Polsce mimo ze juz cos sie ruszylo w kwestii zarobkow lekarzy to
                                                    pewnie nie do konca i nie w kazdej specjalizacji i niestety jest tak
                                                    jak pisze Protozoa
                                                    osobiscie wole zaplacic spora kase dla dobrego specjalisty niz
                                                    dziekowac bogu ze w szpitalu jest lekarz na dyzurze - tez mi cos...
                                                  • kropkacom Re: Do Luna 03.10.09, 18:25
                                                    > osobiscie wole zaplacic spora kase dla dobrego specjalisty niz
                                                    > dziekowac bogu ze w szpitalu jest lekarz na dyzurze - tez mi cos..

                                                    Naiwna? Raczej idealistka.

                                                    Ja nie muszę płacić dużej kasy za prawidłową diagnozę i dobrą opiekę zdrowotną
                                                    nad dzieckiem. Na co dzień mam pediatrę która zna dzieci a od święta szpital.
                                                    Nie muszę mieć dylematów dzwonić a może poczekać. Jadę i dostaje pomoc. Ale nie
                                                    musisz mi wieżyc i płać te sporo kasy ciesząc się że złapałaś Pana Boga za nogi.
                                                    Ja i tak myślę że mam lepiej tongue_out
                                                  • an_ni Re: Do Luna 03.10.09, 18:32
                                                    oszczedze sobie porownywania mojego i twojego szczescia
                                                    mialabym po tym ogromny niesmak a zjadlam pyszny obiad i nie chce
                                                    sobie psuc smaku smile
                                                  • kropkacom Re: Do Luna 03.10.09, 18:36
                                                    Mi to pasuje. Oszczędzaj sobie na wybitnego specjalistę za kupę kasy aby
                                                    stwierdził że dziecko ma katarek tongue_out
                                                  • an_ni Re: Do Luna 03.10.09, 18:43
                                                    ale ja nie musze oszczedzac nawet!
                                                  • kropkacom Re: Do Luna 03.10.09, 18:48
                                                    To super. Tak ci zazdroszczę wink
                                                  • hanalui Re: Do Luna 03.10.09, 18:44
                                                    an_ni napisała:
                                                    > osobiscie wole zaplacic spora kase dla dobrego specjalisty

                                                    Sporo kasy nie zawsze rowna sie dobry specjalista.
                                                  • an_ni Re: Do Luna 03.10.09, 18:49
                                                    tak tak zawsze mozna tak powiedziec zeby cos powiedziec
                                                    IMO wyjatkowo super specjalisci lecza w NFZ
                                                    jak i wyjatkowo ci zli lecza za spore pieniadze
                                                  • an_ni Re: Do Luna 03.10.09, 18:50
                                                    tak tak zawsze mozna tak powiedziec zeby cos powiedziec
                                                    IMO wyjatkowo super specjalisci lecza w NFZ
                                                    jak i wyjatkowo albo krotkotrwale ci zli lecza za spore pieniadze
                                                    zreszta to sie tyczy wielu zawodow uzytecznosci publicznej
                                                  • kropkacom Re: Do Luna 03.10.09, 18:54
                                                    I tam i tu mogą być super i kiepscy. Dlatego ja twierdze że mam lepiej bo
                                                    trafiłam na super lekarza i nie muszę tego sobie kasą udowadniać. Wystarczy ze
                                                    dzieci są dobrze leczone.
                                                  • an_ni Re: Do Luna 03.10.09, 22:52
                                                    czy ty musisz sie caly czas ze mna porownywac ?
                                              • carmita80 Re: Chore panstwo-chory system-chorzy obywatele. 03.10.09, 18:40
                                                Zgadzam sie kropcakom! Zgroza! Nic tylko KASA i to przez BAAAARDZO duze
                                                K, czytalam posty protozy, zgroza, caly czas broni lekarzy i ich prawa do
                                                zarabiania. Niestety ale wiekszosc tych nienajlepszych specjalistow pracuje w
                                                przychodniach czy szpitalach a opocz tego w prywatnych gabinetach i niczego to
                                                nie zmienia, wiekszosc z nich leczy beznadziejnie tyle ze za wieksza kase.
                                                Najbardziej zaszokowal mnie tekst o wspofinansowaniu lekarzy w przychodniach bo
                                                jak nie to czeka cie jeszcze cos gorszego! A co polskie spoleczenstwo robi jak
                                                nie wspolfinansuje sluzbe zdrowia i guzik z tego ma. Zenada.
                                            • iwles Re: Do Luna 03.10.09, 15:00


                                              Matka jest na emeryturze. Zadzwoniała do niej
                                              > kierowniczka przychodni, że może by przyszła do pracy - za.....50
                                              pln brutto za
                                              > godzine. W tym czasie 4 pacjentów. Mama roześmiała się. Bierze 150
                                              zł za wizytę
                                              > w gabinecie


                                              jak to przeczytałam, to zrobilo mi się bardzo nieprzyjemnie uncertain


                                              wiesz co ? nauczyciele moga powiedziec dokładnie to samo: mają
                                              gdzies pracę w szkole za... 30 zł/godzinę, bo za korepetycje wezmą
                                              100 zł.
                                              • protozoa Re: Do Luna 03.10.09, 17:51
                                                Jeśli są na tyle dobrzy, że maja klientów to po kiego grzyba maja pracowac za
                                                mniejsze pieniądze skoro moga dorobic wysoko płatnymi korepetycjami? Nie widzę w
                                                tym niczego złego. Większość tak robi.
                                                Uważam, ze najwyższy czas , żeby rynek weryfikował zarobki dobrych i złych.
                                                • carmita80 Re: Do Luna 03.10.09, 18:45
                                                  Zniesc obowiazek szkolny - a nauczyciele uczcie tylko prywatnie!!!!! Za wysokie
                                                  stawki - to gwarancja fachowosci!!!!!
                                            • q_fla Re: Do Luna 03.10.09, 18:01
                                              > P.S. Moja matka jest bardzo dobrym pediatrą, doświadczonym. Jak
                                              wiadomo
                                              > pediatrów jak na lekarstwo. Matka jest na emeryturze. Zadzwoniała
                                              do niej
                                              > kierowniczka przychodni, że może by przyszła do pracy - za.....50
                                              pln brutto za
                                              > godzine. W tym czasie 4 pacjentów. Mama roześmiała się. Bierze 150
                                              zł za wizytę
                                              > w gabinecie ( rachunek, podatek, wszystko legalnie), 200 złotych
                                              za wizyte w
                                              > domu chorego dziecka ( w nocy , święto 300 złotych). Na brak
                                              pacjentów nie
                                              > narzeka, kolejki krótkie, bo jak trzeba pracuje nie 3 a 5 godzin,
                                              tylko za inne
                                              > pieniądze.

                                              Jaka szkoda, że nie możesz podać namiarów, byłaby świetna
                                              antyreklama...
                                              I nie chodzi tu bynajmniej o stawkę za wizytę.
                                              Czy możesz mi na pw podać namiary na swoją mamę, żebym wiedziała
                                              kogo w przyszłości unikać.
                                            • hanalui Re: Do Luna 03.10.09, 18:39
                                              protozoa napisała:
                                              > P.S. Moja matka jest bardzo dobrym pediatrą, doświadczonym. Jak
                                              wiadomo
                                              > pediatrów jak na lekarstwo. Matka jest na emeryturze. Bierze 150
                                              zł za wizytę
                                              > w gabinecie ( rachunek, podatek, wszystko legalnie), 200 złotych
                                              za wizyte w
                                              > domu chorego dziecka ( w nocy , święto 300 złotych). Na brak
                                              pacjentów nie
                                              > narzeka,

                                              Dla mnie swietnym pediatra nie jest lekarz ktory zaleca zostawanie
                                              dziecka w domu przy katarze i kaszelku (mniemam ze macie podobne
                                              zdanie na ten temat), ale widac glupich i tepych ludzi w narodzie
                                              nie brakuje ktorzy mysla ze jak sporo zaplaca to znaczy ze na
                                              swietnego lekarza trafili
                                              • kropkacom Re: Do Luna 03.10.09, 18:46
                                                > nie brakuje ktorzy mysla ze jak sporo zaplaca to znaczy ze na
                                                > swietnego lekarza trafili

                                                Tak ludzie myślą właśnie. Jak mi się przeciąg w portfelu zrobił to musi być
                                                dobry specjalista smile
                                                • luna333 Re: Do Luna 03.10.09, 19:49
                                                  Zazdroszczę Ci kropka pediatry i wiem, że tacy są tylko nie w mojej
                                                  przychodni uncertain Reszta wypowiedzi to gadka o statusie materialnym,
                                                  który budzi niesmak. Gdybyśmy wszyscy byli dyrektorami,to kto by nas
                                                  obsłużył w sklepie? Czy uczciwie ciężko pracująca sprzedawczyni nie
                                                  ma już prawa, by jej dzieci były rzetelnie leczone??
                                                  Duża część przechwalających się tu swoimi możliwościami finansowymi
                                                  ma po prostu bogatych mężów/ a co ma począć matka samotna na marnej
                                                  posadce bez pomocy kogokolwiek - nic tylko utopić siebie i dzieci
                                                  jak się rozchorują? Ale racja - prywatnie przyjmujący lekarze to nie
                                                  szczyt cudów, też bywają konowały i chamy.
                                                  Tak jest i tak póki co będzie. Tak więc rzucanie przez lekarza
                                                  tekstu aby diagnozować się u dobrych i myślących lekarzy jest
                                                  powalający skoro ów lekarz wie, że ci dobrzy i myślący wynieśli się
                                                  z NFZ i trzeba im kupę szmalu zabulić - bo co to jest 200zł za
                                                  wizytę, następnie badania za min. 300zł i do tego kolejna wizyta
                                                  żeby określić wyniki badań a potem kolejne 300zł na leki bo przecież
                                                  recepta od prywaciaża bez zaznaczenia chorów przewlekłych - no sorry
                                                  ale to wychodzi ok 1000zł tylko za próbę leczenia - bo jeśli leki
                                                  jednak nie były trafione to trzeba na kolejną wizytę te 200zł i
                                                  kolejną kaskę na leki - i to wszystko w ramach jednego miesiąca! no
                                                  bajka i idylla po prostu
                                                  • luna333 Re: Do Luna 03.10.09, 19:56
                                                    sory za błędy ort, literówki i przecinki w razie co wink
                                                  • hanalui Re: Do Luna 03.10.09, 20:24
                                                    luna333 napisała:
                                                    > Tak więc rzucanie przez lekarza
                                                    > tekstu aby diagnozować się u dobrych i myślących lekarzy jest
                                                    > powalający skoro ów lekarz wie, że ci dobrzy i myślący wynieśli
                                                    się
                                                    > z NFZ i trzeba im kupę szmalu zabulić - bo co to jest 200zł za
                                                    > wizytę, następnie badania za min. 300zł i do tego kolejna wizyta
                                                    > żeby określić wyniki badań a potem kolejne 300zł na leki bo
                                                    przecież
                                                    > recepta od prywaciaża bez zaznaczenia chorów przewlekłych - no
                                                    sorry
                                                    > ale to wychodzi ok 1000zł tylko za próbę leczenia - bo jeśli leki
                                                    > jednak nie były trafione to trzeba na kolejną wizytę te 200zł i
                                                    > kolejną kaskę na leki - i to wszystko w ramach jednego miesiąca!
                                                    no
                                                    > bajka i idylla po prostu


                                                    A czesto jeszcze zdarza sie tak ze pacjent jest zupelnie zdrowy a
                                                    lekarz (zwlaszcza prywatny) na sile szuka mu choroby. W przypadku
                                                    kobiet w ciazy lub malych dzieci to wrecz koniecznosc zeby lekarz
                                                    cos znalazl (jesi nic nie znajdzie to zly lekarz big_grin), odpowiednio
                                                    nastraszyl, wprowadzil w psychoze strachu, przepisal jakies badania,
                                                    rehabilitacje, leki, wmowil zdesperowanej matce pierwszego dziecka
                                                    ze najzdrowsze dziecko pod sloncem ma zeza, obnizone/wzmozone
                                                    napiecie, skaze bialkowa, problemy z bioderkami, jeszcze z kilka
                                                    innych dolegliwosci. Ma wtedy gwarancje ze pacjent wroci, bedzie
                                                    robil kolejne badania, kupowal kolejne leki, chodzil do polecanych
                                                    przez lekarza lekarzy, laboratoriow...i tak sie ta bajka kreci, a
                                                    potem mozna sie chwalic ze jest sie doswiadczonym i nienarzkajacym
                                                    na brak pacjentow specjalista big_grin
                                                  • kocianna Ad rem 03.10.09, 23:01
                                                    Moją rodzinę leczy dr, do której mam zaufanie.
                                                    Antybiotyku użyła, gdy moje dziecko miała szkarlatynę. Poprzednim razem użyto go
                                                    w szpitalu (nie wiem zresztą po co, od czasu szpitala leczymy to samo wziewami,
                                                    szybciej i skuteczniej, ale wtedy to był nasz pierwszy raz).
                                                    Próbowała również na różne sposoby poradzić sobie z naszym gilem (bo zarówno ja,
                                                    jak i Młoda mamy podobną przypadłość), ale okazałyśmy się oporne, a poza gilem
                                                    nic nam nie dolegało.
                                                    Młoda więc co tydzień przynosiła kartkę do przedszkola, że jest zdrowa (na
                                                    szczęście przychodnia jest tuż obok bloku).
                                                    Dr prowadzi własną przychodnię, ale ma kontrakt z NFZ i miałam u niej całkowicie
                                                    bezpłatnie lepszą opiekę, niż obecnie w renomowanej prywatnej klinice za ciężką
                                                    kasę. NB tu z naszym gilem też sobie nie poradzono, ale tu nieco inaczej
                                                    podchodzi się do gila w przedszkolu.
                      • robin2510 atena12345 02.10.09, 09:06
                        atena12345 napisała:
                        Ps. jestem wielka zwolenniczką szczepienia przeciw grypie

                        To ci powiem że szczepienie na grypę jest jest kant o d...ę, a dlaczego ? bo
                        szczepionka jest oparta na bazie istniejącego wirusa a grypa za każdym razem
                        mutuje, i szczepisz się na coś co już było w zeszlym sezonie a nie na to na co
                        możesz zachorować- opinia starego doświadczonego lekarza do którego chodziłam.

                        ps. nie policzę już ilu moich znajomych się szczepiło i tak chorowało , ja się
                        nie szczepię i ostatni raz na grypę byłam chora w wieku 13 lat!!!! czyli jakieś
                        17 lat temu.
                        • protozoa Re: atena12345 02.10.09, 13:17
                          A ja się szczepię co roku i....w życiu nie miałam grypy.
                          • sanrio Re: atena12345 02.10.09, 13:49
                            to po co się szczepisz jak w życiu nie miałaś grypy? Ja też nie miałam nigdy
                            grypy, nigdy nawet jako dziecko i zapewne nigdy nie będę miała, a nie szczepię
                            się wcale. taka logika i co Ty na to? jakieś masz podłoże naukowe na ten temat?
                            • protozoa Re: atena12345 02.10.09, 16:02
                              Szczepię sie po to, żeby jej nie mieć. Co więcej - byc może uniknęłam dzięki
                              szczepieniom tej ciężkiej choroby obarczonej duzym procentem powikłań. Grypa
                              jest ostrą zakaźna choroba wirusową, przenoszoną drogą kropelkową.
                              Nie widziałam nigdy poważniejszych powikłań po szczepieniu - jesli wogóle coś to
                              odczyn miejscowy i ewentualny stan podgorączkowy. Widziałam natomiast powikłania
                              pogrypowe.
                              • wieczna-gosia Re: atena12345 02.10.09, 18:18
                                nie szczepie sie i nigdy grypy nie mialam- ani ja ani moje dzieci nie
                                mialy klasycznej grypy. A powiklania widzialam- u starszych ludzi ale
                                i moja babcia odchorowala szczepionke ciazko i moj tesc- ten to juz w
                                ogole jakis horror zaliczyl.

                                Ale ogolnie przeciwko szczepionkom nic nie mam, po prostu akurat
                                grypa mnie nie rusza, wiele szczepionek stosuje bez wstretu smile
                              • aluc Re: atena12345 02.10.09, 19:45
                                w życiu tak ciezko nie chorowałam przy grypie niż w ramach odczynu
                                poszczepiennego, stary również wtedy chorował - może szczepionka była
                                trefna?

                                a tak w ogóle to w sezonie grypowym na grypę chorowałam może ze trzy
                                razy w życiu, no chyba, że chroniczne zapalenie zatok mi zamaskowało
                                objawy wink
                              • sanrio Re: atena12345 02.10.09, 22:44
                                No dobra,nie powiesz mi ze 30 lat temu szczepiono p/grypie, a skoro nie - to nie
                                łapał Cię ten wirus ponieważ masz szczęście w życiu pod tym względem a nie
                                dlatego, że w 1999r, czy tam kiedy weszły te szczepionki, po raz pierwszy się
                                zaszczepiłaś! Kobieto, trochę konsekwencji w wypowiedziach.
                                Że nie widziałaś powikłań po szczepieniach to akurat nie jest dla mnie niczym
                                zaskakującym, mała szansa, że pacjent wróci do Ciebie w takim przypadku. Tak
                                trochę wydaje mi się dla ideologii się sprzeczasz.
                          • q_fla Re: atena12345 02.10.09, 14:59
                            A ja się nie szczepię na grypę i nigdy zaszczepić się tym świństwem
                            nie dam. Sięgam juz prawie czterdziestki i nigdy na grypę nie byłam
                            chora ( mimo, że miałam wielokrotnie stycznośc z osobami chorymi na
                            grypę), podobnie moi rodzice - nigdy nie chorowali na grypę.
                            Moja ciotka szczepi się co roku i co roku bardzo ciężko przechodzi
                            chorobę. Natomiast moja znajoma po zaszczepieniu omal nie zeszła z
                            tego świata.
                        • atena12345 Re: atena12345 02.10.09, 16:15
                          robin2510 napisała:

                          > atena12345 napisała:
                          > Ps. jestem wielka zwolenniczką szczepienia przeciw grypie
                          >
                          > To ci powiem że szczepienie na grypę jest jest kant o d...ę,

                          według Ciebie jest i według wielu innych też. a niech sobie myślą co
                          chcą. Ja poczytałam, pogadałam z lekarzami i od kilku lat szczepię
                          siebie, męża i dzieci (młody wlaściwie bedzie pierwszy raz w tym
                          roku szczepiony) - moja decyzja!

                          > szczepionka jest oparta na bazie istniejącego wirusa a grypa za
                          każdym razem
                          > mutuje,

                          szczepionka ma 90% skuteczności i ja o tym wiem

                          > ps. nie policzę już ilu moich znajomych się szczepiło i tak
                          chorowało ,

                          taaaak, bo wszystkie rodzaje infekcji dla ludzi to GRYPA! Grypa to
                          choroba o dośc cięzkim przebiegu i dużą szansą na poważne
                          powikłania. W moim otoczeniu zmarły 2 osoby po grypie - 7 letnia
                          dziewczynka i 28 letni chłopak.

                          ja się
                          > nie szczepię i ostatni raz na grypę byłam chora w wieku 13 lat!!!!
                          czyli jakieś
                          > 17 lat temu.
                          >
                          >
                          No to się nie szczep, a ja bedę nadal smile
                          • atena12345 szczepionka Twój wróg! 02.10.09, 16:19
                            noe nie wiem dlaczego ostatnio taka nagonka na szczepienia, przeciez
                            dzięki szczepionką wiele poważnych chorób pozbyto sie całkowicie.
                            Rozumiem umiar i dobór szczepionek do wieku, stanu zdrowia itp.
                            Nawet rozumiem dobór szczepionek do stanu portfela (bo te ceny to
                            faktycznie zdzierstwo), ale skąd ta fobia???
                            • zbiglen Re: szczepionka Twój wróg! 02.10.09, 17:37
                              O szczepionkach i ich szkodliwości piszą w Angorze nr 39 datowanej
                              27,09,2009.
                              A obszerny list tej pani profesor Marii Doroty Majewskiej z Zakładu
                              Farmakologii i Fizjologii Układu Nerwowego Instytutu Psychiatrii i
                              Neurologii w Warszawie - o szczepieniach i ich szkodliwości - jest
                              dostępny np.:

                              www.autyzm-szczepienia.eu/uploads/List_do_wakcynologow_poprawiony%5B3%5D%
                              20adobe.pdf

                              Warto przejrzeć skąd ta "nagonka"
                              • myelegans Re: szczepionka Twój wróg! 02.10.09, 18:24
                                NIe no jak w Angorze to musi byc rzetelne i wiarygodne. Na
                                wszystkich forach polskich jest to JEDYNA publikacja ktora sie
                                przeciwnicy szczepionek podpieraja. Moge Ci podpowiedziec inne
                                zrodla np. Nexus, albo inne New Age, ktore widza teorie spiskowe i w
                                ktore zaangazowane sie skorumpowane rzady calego swiata, i kncerny
                                farmaceutyczne celem zdobywania ogromnych zyskow i oslabienia
                                zdrowia obywateli ziemi, celem ciagniecia jeszcze wiekszych zyskow.
                                • sanrio Re: szczepionka Twój wróg! 02.10.09, 22:54
                                  Nie o to chodziło gdzie napisany był artykuł, bo gdybyś miała trochę rozumu w
                                  główce to wiedziałabyś, że w tym tygodniku są przedruki z innych
                                  gazet/magazynów/stron www nie tylko polskich ale i światowych.
                                  Co do teorii spiskowych: nie, lepiej wierz w to co mówią na TVNie oraz w tą
                                  papkę amerykańską, wtedy będzie Ci lżej w życiu - niech no tylko rozpieprzą
                                  jeszcze jakiś biurowiec, w którym zginie parę tysięcy ludzi, ale co tam - to
                                  wszystko wina talibów i husseina. Przydałoby się wam wszystkim trochę wiedzy z
                                  niekomercyjnych źródeł...
                                  • atena12345 Re: szczepionka Twój wróg! 03.10.09, 09:32
                                    sanrio napisała:


                                    > Co do teorii spiskowych: nie, lepiej wierz w to co mówią na TVNie
                                    oraz w tą
                                    > papkę amerykańską,


                                    oj TVN zapewniam Cie nie jest dla mnie autorytetem, ani tez żadna z
                                    publikacji "gazetowych". Już Ci napisałam - nie chcesz, to nie
                                    szczepisz. Ja chcę i się szczepię. I szczerze powiedziawszy to żal
                                    mi ludzi przekonanych o szkodliwości szczepionek.
                                    Pewnie, lepiej faszerować dzieci "marsjankami" i innymi
                                    pseudolekami, I wtedy oczywiście nie wspiera sie koncernów
                                    farmaceutycznych.
                                    Wolę zapłacić 30 zł za szepionkę niz wydać potem 100-200 zł na same
                                    leki.

                                    > jeszcze jakiś biurowiec, w którym zginie parę tysięcy ludzi, ale
                                    co tam - to
                                    > wszystko wina talibów i husseina.

                                    No widać wierzysz w teorję, że amerykanie sami się rozwalili smile)))
                                    A... i pewnie Nostradamus przepowiedział te wydarzenia ?

                                    Przydałoby się wam wszystkim trochę wiedzy z
                                    > niekomercyjnych źródeł...


                                    Alternatywnych chciałas powiedzieć..
                                    • sanrio atena to nie do Ciebie było:) 03.10.09, 10:39
                                      tylko do myeleganstongue_out
                                    • sanrio Re: szczepionka Twój wróg! 03.10.09, 10:41
                                      No widać wierzysz w teorję,

                                      A Ty chciałaś powiedzieć "teorię"tongue_out
                              • sanrio Re: szczepionka Twój wróg! 02.10.09, 22:48
                                Dokładnie,dzięki za ten post, bo też to chciałam napisać ale nie pamiętałam daty
                                Angorysmile Widzisz, tylko sama ta Pani Dr mówi, że wielu lekarzy bez myślenia
                                jakiegokolwiek podchodzi do spraw szczepień, to gdzie tu od laików wymagaćindifferent
                            • nikki30 Re: szczepionka Twój wróg! 05.10.09, 09:44
                              atena12345 napisała:

                              > noe nie wiem dlaczego ostatnio taka nagonka na szczepienia, przeciez
                              > dzięki szczepionką wiele poważnych chorób pozbyto sie całkowicie.

                              Tak pozbyto się ale też brnie sie coraz bardziej w szczepienie na wszystkie cuda
                              świata.Brak umiaru powoduje tą nagonkę.
                              Coraz więcej pojawia się doniesień o przypadkach śmiertelnych w wyniku
                              szczepienia (vide ostatni przypadek śmierci młodej dziewczyny po szczepieniu na
                              raka szyjki macicy).Kolejny już przypadek...
                              To też powoduje strach i nagonkę.Do tego dochodzi fatalny stan opieki
                              pediatrycznej w Polsce!Dzieci szczepione są byle jak i byle gdzie.Mało który
                              lekarz zada sobie trud zbadania dziecka, zrobienia dokładnego wywiadu przed
                              szczepieniem, a przecież wystarczy spadek płytek krwi u dziecka żeby małe
                              dziecko zaliczyło poważne powikłania poszczepienne z zejściem śmiertelnym włącznie.
                              • kropkacom Re: szczepionka Twój wróg! 05.10.09, 10:28
                                >cryingvide ostatni przypadek śmierci młodej dziewczyny po szczepieniu na
                                > raka szyjki macicy).Kolejny już przypadek...

                                Ona umarła na raka.
                                • nikki30 Re: szczepionka Twój wróg! 05.10.09, 10:38
                                  Kropka o tym przypadku mówisz?
                                  wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,7093670,Brytyjska_nastolatka_zmarla_po_podaniu_szczepionki.html
                          • kropkacom Re: atena12345 02.10.09, 18:26
                            > choroba o dośc cięzkim przebiegu i dużą szansą na poważne
                            > powikłania. W moim otoczeniu zmarły 2 osoby po grypie - 7 letnia
                            > dziewczynka i 28 letni chłopak.

                            Te powikłania to przeważnie zlekceważenie grypy albo połączenie jej z przewlekłą
                            chorobą.
    • agamagda Dyskusja i tak nie ma sensu. 04.10.09, 10:44
      Niczego nie wniesie.
      Dlaczego?
      Bo to problem systemowy.
      Problem, polegający nie na kolorze gluta, i nie na tym, czy ten glut
      jest alergiczny czy nie, ale na tym, czy rodzice, mają możliwość
      zostawić dziecko w domu, czy nie.

      Cała dyskusja, to prolem czysto ekonomiczny, a nie odpornościowy.
      Nikt sensownie myślący nie wymyśli, że dziecko się "uotporni"
      poprzez chodzenie zagluconym do przedszkola.

      Ale prawdą jest, że Rodzice boją się stracić pracę, wolą zaryzykować
      i posłać dziecko z katarem do przeszkola. Bo a nuż widelec ich
      dziecko "przejdzie" katar. Fakt, że zarazi inne dzieci to już nie
      będzie ich problem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka