Dodaj do ulubionych

hartowanie a spacery

06.10.09, 09:25
Piszecie wielokrotnie, że codzienne spacery hartują dzieci. Zgadzam się
oczywiście z tym, że ruch na świeżym powietrzu przyczynia się do wzmocnienia
odporności, zastanawia mnie jednak pułapka, w jaką można popaść przy tym
założeniu. Otóż wielokrotnie widuję i rozmawiam z matkami, które umęczone,
znudzone do granic możliwości ale z silnym imperatywem "spacerowym" suną po
pracy z dzieckiem na pobliski plac zabaw między bloki, skwerek lub, przy
dobrych wiatrach, do pobliskiego parku. Spędzają tak godzinę i wracają.
Codzienny spacer odbębniony - czy tego chciały (one i dzieci), czy nie.
Do czego zmierzam - hartowanie hartowaniem, ale również w kwestii spacerów nie
należy przeginać - prawdę mówiąc wyjście codziennie po przedszkolu i pracy na
godzinkę czy dwie, nie służy jakoś wybitnie hartowaniu, natomiast jest
alternatywą dla innych aktywności. Jeśli nie wyjdziemy codziennie - nic się
nie stanie - lepiej dwa dni posiedzieć w domu, a potem w sobotę pojechać do
lasu na pół dnia i pograć w piłkę, niż dzień w dzień, z poczuciem obowiązku,
ciągnąć się po okolicy.
Obserwuj wątek
    • 18_lipcowa1 Re: hartowanie a spacery 06.10.09, 09:30
      ja w ogole nie widze powodu odbebniania dla zasady spaceru po
      poludniu jesli dziecko chodzi do przedszkola i tam maja wyjscia

      • joanna_marta Re: hartowanie a spacery 06.10.09, 09:48
        18_lipcowa - W Polsce niestety nie zawsze mają codzienne spacery w placówkach -
        rodzice się nie zgadzają, bo dziecko się przeziębi/zapoci/nieodpowiednio ubierze
        itd. A i często paniom nie chce się wychodzić.

        Ale mimo wszystko - podtrzymuję założenie z pierwszego postu - w przypadku 4-5
        latka codzienne wychodzenie dla samego wychodzenia nie jest już tak istotne, jak
        w przypadku niemowlaka - deszcz, wiatr, śnieg itd a matka w tę i z powrotem z
        wózkiem. Dla starszaka takie wyjście dla wyjścia nie jest atrakcją, jak wynika z
        moich obserwacji.
        • kropkacom Re: hartowanie a spacery 06.10.09, 09:53
          U nas dzieci w przedszkolu codziennie są na dworze. Nawet jak dzień deszczowy a
          akurat w porze spaceru przestanie padać to wychodzą.
          • joanna_marta Re: hartowanie a spacery 06.10.09, 20:14
            No ale musisz przyznać, że tak nie jest w każdym przedszkolu, o
            żłobkach już nie wspominając.
        • franczii Re: hartowanie a spacery 06.10.09, 23:09
          w przypadku 4-5
          > latka codzienne wychodzenie dla samego wychodzenia nie jest już tak istotne, ja
          > k
          > w przypadku niemowlaka

          To zalezy, do czego dziecko zostalo przyzwyczajone. Moj syn zostal
          przyzwyczajony do dlugich pieszych spacerow wiec takie wyjscie dla wyjscia jest
          dla niego nie tylko atrakcja ale on wrecz ma potrzebe wybiegac sie. Na codzien
          chodzimy po parku w miescie, mam szczescie, ze zaraz kolo mnie zaczyna sie park
          krajobrazowy i tam moze sie wyszalec a w weekendy teraz najczesciej w gory.
          Powiedzmy, ze przedszkole poki co zapewnia mu potrzeby zabawy na placu zabaw z
          rowiesnikami ale takiej porcji ruchu jaka dostawal siedzac w domu przedszkole mu
          nie da. W dodatku w przedszkolu nie wychodza kiedy pogoda deszczowa, bloto,
          praktycznie wiekszosc zimy siedza w pomieszczeniach. Dlatego kiedy juz bedzie w
          przedszkolu w pelnym wymiarze czasu to chocby nie wiem co, to spacer po
          przedszkolu bedzie mial.
    • aluc Re: hartowanie a spacery 06.10.09, 09:31
      nienawidzę spacerów - hartowaniem spacerowym moich dzieci zajmowała
      się niania
      jak widać - z efektami
    • karra-mia Re: hartowanie a spacery 06.10.09, 09:49
      a ja uwielbiam spacery
      zawsze wychodziłam z młodym na 2-3 godzinki rano i często wychodzimy
      jeszcze popołudniu
      nie bawi mnie siedzenie w domu, lubie korzystać z pogody
      nie wychodze tylko wtedy, kiedy jest na prawdę brzydko, leje
      okropnie, albo jest przeraźliwie mokro i zimnowink
      • joanna_marta Re: hartowanie a spacery 06.10.09, 10:03
        Słuchajcie, dla jasności - mam na myśli rodziców pracujących i starsze dzieci,
        które chodzą do szkoły/przedszkola. Oczywiste jest, że jak się jest z dzieckiem
        w domu, to spacer może być długi, ciekawy i urozmaicony - wtedy ma jak najwięcej
        sensu.
      • mearuless Re: hartowanie a spacery 06.10.09, 20:22
        ja rowniez wychodze codziennie-jak sie obrobie to nieawidze siedziec w domu.

        na spacerach spotykam znajome, przewietrzam umysł[ takze swoj]- tak wiec i dla
        mnie i dla dzieci- spacery to koniecznoscsmile zeby nie oszalec w domu.

        jak pada to sie po prostu ubieramy kaloszowo- przeciwdeszczowo- i wtedytez jest
        super! wszystko zalezy od tego czy mamy na cos ochote czy nie.
        villevalo.net/images/Ville%20Valo/Ville_Valo_5.jpg
        • beniusia79 gdy nie pracowalam, uwielbialam spacery z mloda 06.10.09, 20:57
          wychodzilysmy wtedy nawet 3 razy dziennie.... gdy poszlam do pracy
          a mala do przedszkola to mialam zamiar tez dalej codziennie
          wychodzic przed dobranocka na spacer, ale ulozylo sie nieco
          inaczej. przy ladnej pogodzie nam sie to nawet udawalo wyjsc po
          pracy na spacer. teraz corka woli po przedszkolu pobawic sie swoimi
          zabawkami, nie ma ochoty nigdzie wychodzic. raz w tygodniu ma
          zajecia sportowe dla maluchow i chyba ja z nich wypiszemy bo
          zupelnie jej to juz nie interesuje. w przedszkolu jest prawie
          codziennie w ogrodzie, maja tam tez zajecia ruchowe dla maluchow
          wiec po powrocie z przedszkola mloda woli zajac sie czyms
          innnym.... za to w sboty i niedziele jestesmy na ogol godzinami na
          zewnatrz smile
          • bi_scotti Re: gdy nie pracowalam, uwielbialam spacery z mlo 06.10.09, 21:19
            Nie nalezy jednak mylic godziny siedzenia w piaskownicy z ruchem
            (!!!) na swiezym powietrzu! Z dzieckiem nalezy sie ruszac na swiezym
            powietrzu smile My przede wszystkim bardzo duzo chodzilismy, swiadomie
            nie bralismy autobusu, metra czy samochodu zeby te co najmniej
            godzine, poltorej dziennie na wlasnych nogach przedeptac.
            Chodzilismy tez czesto od jednego placu zabaw do nastepnego z tym,
            ze dzieci na tych placach zabaw tez bawily sie "ruchowo" - monkey
            bars, zjezdzalnie itp. Uwazam, ze dla zmeczonego praca rodzica
            bardzo wskazana jest to godzina ruchu codziennie na swiezym
            powietrzu i jest to zysk dla wszystkich, niezaleznie od wieku smile
    • karro80 Re: hartowanie a spacery 06.10.09, 21:44
      A ja nie pracuję i jak mam lenia/dużo roboty w domu/pogoda mnie
      wnerwia to nie wyłażę, bo ja też człowiek, nie? Choć nie mogę
      powiedzieć, że non stop w domu, ale jak nie to koniem z domu nie
      wyciągną. Mała nie choruje, więc chyba nie szkodzismile
    • roula Re: hartowanie a spacery 07.10.09, 09:29
      duzo spacerujemy ale jak mi albo dzieciom sie nie chce to zostajemy w
      domu i nie ma tragedii
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka