joanna_marta
06.10.09, 09:25
Piszecie wielokrotnie, że codzienne spacery hartują dzieci. Zgadzam się
oczywiście z tym, że ruch na świeżym powietrzu przyczynia się do wzmocnienia
odporności, zastanawia mnie jednak pułapka, w jaką można popaść przy tym
założeniu. Otóż wielokrotnie widuję i rozmawiam z matkami, które umęczone,
znudzone do granic możliwości ale z silnym imperatywem "spacerowym" suną po
pracy z dzieckiem na pobliski plac zabaw między bloki, skwerek lub, przy
dobrych wiatrach, do pobliskiego parku. Spędzają tak godzinę i wracają.
Codzienny spacer odbębniony - czy tego chciały (one i dzieci), czy nie.
Do czego zmierzam - hartowanie hartowaniem, ale również w kwestii spacerów nie
należy przeginać - prawdę mówiąc wyjście codziennie po przedszkolu i pracy na
godzinkę czy dwie, nie służy jakoś wybitnie hartowaniu, natomiast jest
alternatywą dla innych aktywności. Jeśli nie wyjdziemy codziennie - nic się
nie stanie - lepiej dwa dni posiedzieć w domu, a potem w sobotę pojechać do
lasu na pół dnia i pograć w piłkę, niż dzień w dzień, z poczuciem obowiązku,
ciągnąć się po okolicy.