jodipiku
28.10.09, 13:36
Chcę się wyżalić. Moja siostra ma półroczną córeczkę, która od
połowy września choruje. Tzn rzekomo od mojego syna który chodzi do
przedszkola zaraziła się zapal. Oskrzeli. Mój
Syn wiadomo, już wyzdrowial, natomiast jej dziecko ciagle
pokaszluje itp. Mnie jest przykro,
Ze od razu stawia wyrok ze to od niego się zarazila, gdyby nie
kontaktowali się to by uniknęła tych nieprzyjemności. Ona pracuje w
przedszkolach prowadzac zajecia muzyczne dla dzieci, jak wraca to
się przebiera, dezynfekuje itp. I dopiero bierze swe dziecie na
rece (sterylność to podstawa)… Nie wiem już jak jej tłumaczyć,ze to
wina pogody, ze to niekoniecznie winny jest mój synek…Bakterie sa
wszedzie, jej maz tez przechodzil przeziębienie i izolacja w ich
przypadku było spanie na pietrze….
Tak wogole, to jest nadwrazliwa… Nie posądzałam jej o to w zyciu.
Ma odjazd na punkcie tego dziecka.Zeby mój syn nie dotykal raczek,
żeby za glosno nie mowil, itp.; ttd. Ja mam dwoje dzieci i młodsze
nie miałam jak odseparowac od starszego i tak się złożyło ze tylko
albo az ospe zlapala od brata, a tez chodzil do przedszkola i
chorowal….
Co wy na to? Mam się czuć winna…?... strasznie się czuje