ziutka23
04.11.09, 09:22
Mam problem ze Stoenem, odkąd kupiliśmy z Mężem własne M. Otóż przy
podpisywaniu protokołu zdawczo - odbiorczego z byłym właścicielem
doszło do oczywistej omyłki pisarskiej i jako stan licznika zamiast
np. 16650 kWh wpisano 15650 kWh, czyli o 1000 kWh mniej. Oczywiście
na protokole są podpisy obu stron. Zorientowaliśmy sie, że coś jest
nie tak, gdy doszedł pierwszy rachunek na ok. 800zł (mieszkanie
60m2, czas uzytkowania 1,5 m-ca)... Od tej pory piszemy do Stoenu,
żeby wyjaśnić tę sprawę. Oni zasłaniają się tym, że na protokole są
właściwe podpisy, zatem oni nie mogą zmienić wskazania z tego
dokumentu i tylko od stanu 15650 kWh mogli nam naliczać rachunek. No
ok - rozumiem. Tyle że sami jednoczesnie wspominają, że zauważyli
błąd, no bo przeciez poprzedni właściciel jeszcze przed sprzedażą
mieszkania miał wskazanie przewyższające 16000 kWh, więc wiadomo, że
kupując mieszkanie dajmy na to 2 m-ce później nie mogliśmy mieć
wskazania niższego!!! NO ale są podpisy, więc pewnie tak chcieliśmy.
Ale gdzie tu logika? Jak można chcieć z własnej woli cofnąc sobie
licznik, żeby później zapłacić za coś, co już uregulował poprzednik?
Nie trafiają do nich argumenty, że istnieje coś takiego jak
oczywista omyłka pisarska. Co więcej, Stoen wspaniałomyślnie zwrócił
poprzedniemu właścicielowi wartość tego nieszczęsnego 1000 kWh, bo
uznał, że nienależnie pobrali od niego tę kwotę. Koszmar. Jak
nienależnie, jak jeszcze przed sprzedażą z licznika wynikało, że
facet to zużył. Kurcze, nie powinno się w tej sytuacji zapytać obu
stron, czy faktycznie wobec nieścisłości (sami w swoim sytatemie
wyłapali, że podajemy stan licznika niezgodny z rzeczywistością)
mają świadomość, że licznik zostanie "cofnięty" o ten 1000 kWh i
nowy właściciel będzie musiał za to zapłacić? Jak można interpetować
ewidentną pomyłkę na korzyść jednej strony? Skoro podpisaliśmy się
pod błędnym stanem, to obie strony powinny ponieść tego
konsekwencje. Zresztą nie wiem, czy podpis pod wskazaniem licznika
jest oświadczeniem woli w rozumieniu kodeksu cywilnego. Jak dla mnie
rodzi to tylko domniemanie prawidłowości faktów zawartych w takim
dokumencie, które to domniemanie można obalić przeciwdowodem - w tym
wypadku fakturami nszego porzednika, z których wynika, że jeszcze
przed zbyciem mieszkania stan licznika był dużo wyższy niz w chwili
podpisywania protokołu zdawczo - odbiorczego oraz naszym
oświadczeniem, że faktycznie w dniu kupna licznik wskazywał 16650
kWh. Widzicie jakieś wyjście z tej sytuacji? dzięki za odzew! Sprawa
dość skomplikowana, ale może któraś z Was była w podobnej sytuacji?!