Dodaj do ulubionych

Powinnam to ruszać ?

06.11.09, 18:00
Mam takiego znajomego z dzieciństwa, który mieszkał obok mojego dziadka drzwi
w drzwi. Wychowywała ich (ma starszego brata) matka i ciotka, ojcowie dwóch
braci różni i podobno nieznani. Ten mój kumpel z lat dziecięcych stoczył się
na dno. Śpi w wielkim domu pod schodami. W domu tym mieszkają starzy
mieszkańcy wioski, którzy znają tego chłopaka od dzieciństwa i pozwalają mu
tam zimować.
Wzorców z domu ten chłopak nie wyniósł dobrych. Póki żyła ciotka, zajmowała
się chłopakami. Jak ona zmarła (kumpel miał wtedy 10 lat), nie miał już kto
się nimi za bardzo zajmować. Matka była typem poszukującym wciąż faceta, synom
pobłażała bo nie potrafiła się nimi zająć i wychować jak prawdziwa matka.
Po śmierci matki wybuchła afera. Ktoś tam puścił plotkę, że ów chłopak jest
synem mojego wuja (ojca mojej mamy). W mojej rodzinie zawrzało, wujcio się
szarpał jak ryba w sieci i sprawa ucichła.
Wczoraj spotkałam się z tym chłopakiem u mojego brata (przychodzi się dogrzać)
i strasznie rzuciło mi się w oczy podobieństwo zewnętrzne mojego brata i tego
chłopaka (brat podobny do ojca mojej mamy). Po pewnym czasie ten chłopak
rozpłakał się nad sobą, że nie ma rodziny, brat się zapił, on został sam. Nie
mam ochoty na dochodzenie i chyba raczej nie powinnam tego ruszać, ale może
powinnam ? Gdyby chłopak miał ojca, jego życie mogłoby się potoczyć zupełnie
inaczej.
Obserwuj wątek
    • jagaa Re: Powinnam to ruszać ? 06.11.09, 18:24
      Ile ten chłopak ma lat teraz ? Może można mu jakoś pomóc ?
      Niekoniecznie w sprawie ustalania prawdziwego ojcostwa.
    • anmala Re: Powinnam to ruszać ? 06.11.09, 18:28
      A może trzeba mu pomóc tak zwyczajnie po ludzku, a nie tylko z racji wspólnych
      antenatów....Jeśli chcesz i możesz mu pomóc, to zrób to. Jeśli sam będzie chciał
      to się dowie kto jest jego ojcem.
    • figrut Re: Powinnam to ruszać ? 06.11.09, 18:41
      To już dawno dorosły facet, a nie chłopak. Przepraszam, ale z racji tego, że ja
      go znam od dziecka i z nim dzieciństwo spędziłam, to jakoś tak mi ciężko mówić
      "dorosły facet" o kimś takim wink On się stoczył na dno i już raczej nic nie da
      się tam na "odpowiedni tor" nawrócić. Jednak jestem niemal pewna, że gdyby od
      dziecka i przez nastoletnie lata ktoś nad nim opiekę jak prawdziwy rodzic
      sprawował, wtedy nie mieszkałby on pod schodami, nie pił, żyłby jak człowiek.
      Pewnie powiedziałabym sobie "taki jego wybór, jest dorosły mógł iść inną drogą",
      ale trafia mnie, jak mój wuja kiedy przyjeżdża, używa sobie na tym moim dawnym
      kumplu aż do przesady. Śmieje się z jego życia, z jego wyglądu jednocześnie cały
      czas przechwalając się, jak to się jemu samemu w życiu cudnie ułożyło. Kiedyś
      przeglądając stare zdjęcia zapytałam moją mamę, co tam D. robi między naszymi
      ciotkami i mama mnie naprostowała, że to nie D., a jej własny brat (mój wuja).
    • gryzelda71 Re: Powinnam to ruszać ? 06.11.09, 18:57
      Ale co chcesz zrobić?Po pomóc możesz bez ruszania.
      • figrut Re: Powinnam to ruszać ? 06.11.09, 19:13
        Sama nie wiem co chcę zrobić. Do wczoraj o tym nie myślałam, ale od wczoraj sama
        nie wiem. Jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że D. jest synem mojego wuja. D.
        bardzo brakuje rodziny. Takiej genetycznej, jak to większość z nas posiada,
        bardziej świadomości, że nie został się zupełnie sam. Powiedzieć "słuchaj D.,
        jestem twoją kuzynką, a mój brat twoim kuzynem" i co dalej ? Rozpętać piekło w
        rodzinie ? Czy może udawać cały czas, że D. jest zupełnie obcym dla nas facetem,
        sąsiadem dziadka i nic więcej ? Wuj zaczął sobie na nim używać od kiedy ktoś
        puścił plotkę o jego ojcostwie. Wygląda to tak, jak gdyby na D. chciał sobie
        odbić swoje własne grzeszki i udowodnić całemu światu, jakim to D. jest
        śmieciem. Pomagamy mu już na ile jesteśmy w stanie. Głównie mój brat i bratowa
        (mieszkają w tej wiosce). Czasami jak tak sobie wuj w towarzystwie używa na D.
        który nic złego mu nie zrobił, mam taką zwykłą, ludzką, złośliwą ochotę wypalić
        prosto w twarz, że lży o swoim własnym synu.
        • magaan12 Re: Powinnam to ruszać ? 07.11.09, 15:34
          Czasami jak tak sobie wuj w towarzystwie używa na D.
          > który nic złego mu nie zrobił, mam taką zwykłą, ludzką, złośliwą ochotę wypalić
          > prosto w twarz, że lży o swoim własnym synu.

          a nie możesz - zamiast wypalać wujowi o domniemanym ojcostwie - po prostu zwrócić mu spokojnie uwagę, że z żadnego nieszczęścia nie należy się wyśmiewać? Przecież gdyby wuj natrząsał się z kogokolwiek innego (swojego czy obcego) to by to było tak samo nie w porządku.




    • nangaparbat3 Re: Powinnam to ruszać ? 06.11.09, 19:12
      A ciekawa jestem, co na to zwolenniczki obowiazkowych badan DNA?
    • epistilbit Re: Powinnam to ruszać ? 06.11.09, 19:16
      Życie tego gościa potoczyłoby się tak samo. Jeśli ktoś chce pić
      będzie pić, zawsze sobie powód znajdzie.
      • figrut Re: Powinnam to ruszać ? 06.11.09, 19:25
        Epistilbit, tego nie byłabym taka pewna. W dużej mierze człowiek kształtowany
        jest przez swoją rodzinę. To rodzina jest motorem napędowym i nas ukierunkowuje.
        Gdyby w twojej rodzinie normą było zajadanie się gąsienicami, bardzo
        prawdopodobne, że robiłabyś tak samo będąc już "na swoim" i nie widziałabyś w
        tym nic nadzwyczajnego.
        Jeśli w mojej rodzinie picie alkoholu wraz z matką w wieku nastu lat normą nie
        było, tylko czymś karygodnym, to i ja jako człowiek dorosły będę tak to widziała.
        Takie a nie inne wzorce wyniósł z domu, a nikt z kim był blisko, nie pokazał mu,
        że można żyć inaczej.
        • gryzelda71 Re: Powinnam to ruszać ? 06.11.09, 19:38
          Znałam osobę co ciepły i spokojny domek porzuciła na rzecz pijaństwa,dorywczej
          pracy i "wolności".A wzorce z domy były zupełnie inne.
          • titta Re: Powinnam to ruszać ? 06.11.09, 20:49
            Dobry dom nie gwarantuje w 100% porzadnego zycia. Podobnie jak
            spoleczne dno nie powoduje w 100% stoczenia sie. Jednak to sa
            wyjatki. W wiekszasci powtarza sie to w czym zostalo sie wychowanym:
            pijanstwo, bieda sa dziedziczne.

            Czlowikowi mozna pomoc, ale on sam musi tego CHCIEC.
            Musi chciec i wierzyc ze sie da wyjsc na prosta. Znam ludzi ktorzy z
            najglepszego dna sie podniesli. Zaczyna sie jednak od zrozumienia,
            ze nie jest to wina rodziny (wychowania, sytulacji, samotnosci,
            sasiada, braku pracy itp.) ale ICH WLASNYCH decyzji.
            Zawsze jednak mozna sprubowac i zalatwic czlowikowi kontakt ze
            specjalistami i odwyk. No i nie uzalac sie nad delikwentem, ale
            twardo wspierac.
            Mialam okazje kiedys rozmawiac z bezdomnymi pijaczkami w pewnym
            miescie. Wszyscy bardzo ubolewali nad soba. Jeden stwierdzil, ze ma
            dosc i chce pomocy. Ten jeden ma teraz normalne zycie i rodzine.
        • kawka74 Re: Powinnam to ruszać ? 06.11.09, 19:47
          Nie szukaj ani winnego, ani pomocy poza tym chłopakiem. Zapewnienie mu tatusia będzie tylko pretekstem do kolejnego ciągu alkoholowego. Facet musi wziąć tyłek w troki sam, bez cudownych interwencji.
          Rozważanie, co by było, gdyby coś tam, to zawracanie głowy. Bo może byłoby inaczej, a może tak samo.
          Niekoniecznie trzeba mieć alkoholowy dom, żeby się uzależnić. I niekoniecznie dom abstynencki uchroni przed alkoholizmem.
      • nutka07 Epistilbit 06.11.09, 19:33
        A co to za nowatorska idea?
        • epistilbit Re: Epistilbit 06.11.09, 20:52
          Tautologia. Dla alkoholika każdy powód jest dobry do picia.
          • epistilbit Re: Epistilbit 06.11.09, 20:54
            A sorry. Teraz doczytałam, że zapił się brat, o piciu głównego bohatera nic nie
            było.
    • figrut Re: Powinnam to ruszać ? 06.11.09, 21:16
      Już wyjaśniam. On sam również pije, ale myślę (być może się mylę), że jest to
      raczej picie takiego pijaczka - mam to wypiję, nie mam to trudno. Nie wygląda mi
      to na alkoholizm. Latem pije jak ktoś mu postawi, zimą nie pije, bo ludzi do
      stawiania nie ma. Jak zmarła jego matka, wyeksmitowali go z mieszkania i
      przydzielili mały pokoik w innej wsi. Zamiast tam zamieszkać (było lato), to
      przesiadywał w swojej rodzinnej wsi. Pokoik mu zabrali i został się bez
      jakiegokolwiek lokum. Taki bezdomny z własnej bierności bardziej, niż z własnego
      wyboru. Załapuje się do różnych prac aby przetrwać. Nie ma żadnego
      wykształcenia, całe życie wtłaczali mu do głowy, że szkoły to dla miastowych są.
      W domu było tak, że wchodził tam kto chciał i o której chciał bez pukania,
      stawiał flachę na stole i zaczynała się popijawa. Póki żyła ciotka, było tam w
      miarę normalnie i nikt bez pukania tam nie właził. Jak ciotka zmarła, każdy tam
      wchodził jak do własnej obory i w takich warunkach dorastał D.
    • aandzia43 Re: Powinnam to ruszać ? 06.11.09, 21:55
      Paskudna historia. A wuj jeszcze paskudnieszy. Ja bym zjadliwie pojechała
      wyżywającemu się na domniemanym potomku krewniakowi. Przy świadkach. Może by
      przynajmniej zamknął gębę.
      Co do samego chłopaka - nie wiem. Co możesz zrobić w pojedynkę? W rodzinie jak
      widać zmowa milczenia i zamiatanie brudów pod dywan.
    • uullaa Re: Powinnam to ruszać ? 07.11.09, 13:28
      figrut napisała:

      "mojego wuja (ojca mojej mamy)"
      Bardzo cię przepraszam, że nie na temat, ale czy "ojciec twojej
      mamy" nie powinien być twoim dziadkiem, a nie wujem?
      • figrut Re: Powinnam to ruszać ? 07.11.09, 13:59
        Ups. to brat mojej mamy smile
        • nangaparbat3 Re: Powinnam to ruszać ? 07.11.09, 16:04
          Wiesz co? Odpusc. 99% rodzin nigdy nie wybacza tym swoim członkom, którzy
          ujawnią tego typu tajemnicę. Nawet gdyby wszystkie obiektywne racje były po ich
          stronie.
          Po prostu obawiam sie, ze zaplaciłabys bardzo wysoką cenę.
        • azile.oli Re: Powinnam to ruszać ? 07.11.09, 16:21
          Gdybanie na temat tego, jak potoczyłoby się życie tego chłopaka nie
          ma teraz sensu. Czasu nie da się cofnąć. Nawet, gdyby wuj okazał się
          ojcem , nie sadzę, aby zmienił swoje podejście do syna. Geny i
          materiał biologiczny to nie wszystko, najważniejsza jest możliwość
          stworzenia więzi, a ja nie widzę tej możliwości.
          Istnieje też opcja, że nie jesteście spokrewnieni i tylko rozpętasz
          burzę.
          Co do pomocy, to można spróbować, ale przede wszystkim musi chcieć
          sam zainteresowany. Już nie jest bezbronnym dzieckiem.
          Jeśli chodzi o opcję, że facet się zmieni , gdy cudem zyska
          rodzinę, to nie byłabym taka pewna. Nie byłabym też pewna reakcji
          tej rodziny. Rozumiem, że stałabyś się nia także Ty, ale uwierz mi,
          albo chcesz mu pomóc, bo go lubisz, albo Cię to przerośnie nawet,
          gdy okaże się, że to Twój kuzyn.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka