ihanelma
09.11.09, 10:14
Będzie o "społeczeństwie obywatelskim" na dole.
Jest do zrobienia droga na osiedlu (kilka zresztą), konieczne
powołanie komitetu mieszkańców. Ludzie chodza po kostki w błocie,
płaczą, narzekają na nieudolne władze.
Żeby drogę zrobić, trzeba powołać komitet mieszkańców, zaangażować
się w sprawę, ustalić składki, zapłacić je, wybrać "aktywistów"
którzy będą się z gminą kontaktować.
I tu - wszyscy sie rakiem wycofują. Nikt nie ma czasu "być
aktywistą" czyli zaangażować się w komitecie - bo zapracowany, bo
nie umie, bo trzeba coś podpisać swoim nazwiskiem, pochodzić za tym
troszkę.
Składek nikt nie chce płacić - bo "drogo", bo sąsiad powiedział że
nie zapłaci - to ja nie będę jeleniem.
Zostało jak było - to samo błoto i narzekania na nieudolne władze.
Tylko nikomu sie nie chce d... ruszyć. Ale KTOŚ to powinien zrobić,
bo przecież tak się żyć nie da. Ale oczywiście nie te płaczki - bo
oni nie mają czasu, nie znają się, nie wiedzą i w ogóle. Grrrrr.
Nam sie udało taką drogę zbudować, ludzie przychodzą, pytają co i
jak - i dalej czekają aż "ktoś" im to zrobi. Co roku tylko wiekszy
lament słyuchać - i doopa dalej z tyłu.
Co gorsze - angażując się, można zostać ... złodziejem. Znajoma
przewalczyła wykonanie kanalizacji w gminie, szefowała komitetowi,
wszystko super-hiper. Była kiedyś w sklepie, jest dosyć nowym
mieszkańcem, nie wszyscy ją kojarza. Usłyszała tam rozmowę ... o
sobie - "a bo pani, za co niby oni se ten biały płot postawili" -
wiadomo, ze ze składek na kanalizację... Nie dość że wrednym babom
ktoś na tacy coś podał, to jeszcze łatkę złodzieja przylepią, grrr.
Ot tak się wygadać chciałam