iwonapa
09.11.09, 12:47
Do moich rodziców, wcześniej nigdy o tym nie myślałam, przyjmowałam, że tak ma
być. W ogóle o tym nie myślałąm, życie toczyło się do przodu.
Ale od jakiegoś roku te wszystkie wydarzenia wracają do mnie , myśli cisną mi
się do głowy, a ja czuję właśnie takie rozgoryczenie i nie umiem tego opanować.
Było tak:
Jako wczesna nastolatka miałam potwornie bolesne miesiączki. Moja matka,
specjalnie nie piszę mama, bo aż mnie skręca, nie zrobiła z tym NIC. O ile
jestem jej w stanie wybaczyć, że nie poszła ze mną do lekarza, o tyle nie mogę
zrozumieć, jak mogła nie dać mi czegoś przeciwbólowego. No nic, zero reakcji,
ja umierałam w łazience, a ona obok gadała sobie w najlepsze z ciotką. Dzisiaj
ja sama jestem mamą, mam córkuóżąćżńęęśączkować. Stąd może też moje myśli. Nie
wyobrażam sobie takiej sytuacji, w jakiej ja byłam. Zrobiłabym wszystko, żeby
ulżyć mojemu dziecku.
to raz.
Następne o czym myślę, jak miałam 17 lat, pojechałąm na miesiąc na OHP do
Czechosłowacji jeszcze wtedy. Rodzice wiedzieli, kiedy wracam, ale nikt nie
wyjechał po mnie na dworzec, targałam wielki wór ciuchów i butów sama,
autobusem, w końcu kawałek od domu poprosiłam jakiegoś faceta, żeby mi to
chwilkę popilnował, a sama poleciałam do domu po matkę, żeby pomogła mi to
dżwigać, bo sama nie dałam rady.
Przez 3 lata jeżdziłam kawał drogi do szkoły, wychodziłam z domu 1,5 godziny
przed zajeciami i jechałam na drugi koniec miasta, 3 przesiadki. A mój
zmotoryzowany ojciec jechał bardzo niedaleko do pracy,pół godziny po mnie
wychodził z domu i był szybciej niż ja. Nigdy mnie nie podwiózł. A ponieważ
miał swoją działalność, nie musiał być na konkretną godzinę, nikt go nie
rozliczał.
Takich przykładów można mnożyć.
Za to teraz moi cały czas gadają, że sie o coś tam martwią, zwłaszcza matka.
Ale tak na dobrą sprawę, to nic poza gadaniem. Do własnych wnuków raczej nie
zadzwonią, jak przychodzą do nas, to nie mają sobie za wiele do powiedzenia.
Tylko pieniądze dzieciom wciskaja.
Nie chcę być taka jak oni, i mam nadzieję że nie jestem i nie będę.
Moja matka teraz na starość by mmnie wysyłała do lekarza, a coś, to doradza. A
gdzie była wtedy?
Może dlatego że mam dzieci, widzę to wszystko wyrażnie i w głowie mi się to
nie mieści. Jestem rozżalona.
Musiałąm sie wygadać, ale wcale nie jest mi lżej.