Dodaj do ulubionych

Kretynki w przchodni.

28.11.09, 12:26
No nie mogę poprostu ze złości wytrzymać. Wczoraj chciałam moją małą
zapisać na wizyte kontrolną do pediatry - 11 tyg i wypadałoby jednak
porządnie obejrzeć dzieciaka; kolejny raz wchodzę do przychodni
przez drzwi dla dzieci zdrowych - a w poczekalni tłum i połowa
dzieciaków z glutem do pasa albo kaszle jak gruźlik. W osobnej
części dla dzieci zdrowych! No jak tak można?! Jak dzieciak chory to
do chorych drzwi, pytałam w rejestracji, czemu do cholery wpuszczają
takie zakichane dzieciaki tutaj? Po co jest ta rozdzielność na chore
i zdrowe drzwi? Pani mówi, że przez telefon się zapisują i te matki
mówią, że zdrowe dzieci po infekcji na kontrolę, a przychodzi na
wizyte z takim zasmarkańcem. Pytam, czemu w takim razie nie pogonią
tych z chorymi dziecmi do drugiej strefy chorych bo jak ja mam tu ze
zdrowym dzieckiem przyjechać - katar murowany albo cholera wie co.
To się pani w rejesyracji oburzyła, że ona nie lekarz i nie jej
zadaniem jest rozpoznawanie czy chory czy nie - no ręce mi opadły.
Te matki idiotki i te rejestratorki też. No szlag jasny. Wybaczcie
uniesienie...
Obserwuj wątek
    • lola211 Re: Kretynki w przchodni. 28.11.09, 13:26
      A jak sobie wyobrazasz prace rejestratorki dzielacej dzieci na
      zdrowe i chore?
      • dry.ice Re: Kretynki w przchodni. 28.11.09, 13:56
        Hmmm, kilka pomysłów mam np. widzi, że dziecko ma gila, do wiedzenia
        i do drzwi dla chorych. Chyba proste...
        • lola211 Re: Kretynki w przchodni. 28.11.09, 22:18
          Nie, nie proste.W obowiazku rejestratorki nie lezy ocena stanu
          zdrowia pacjenta.I gil moze byc do pasa, a jej nic do tego.
          A co z dziecmi bez widocznych objawow? Ma stac z termometrem i temp.
          mierzyc?
    • edor67 Re: Kretynki w przchodni. 28.11.09, 13:26
      Sama jesteś matka idiotka. Jak zależy ci, żeby w sezonie grypowym
      dziecię obejrzał lekarz, to wezwij wizytę domową albi idź prywatnie,
      a nie maleństwo narażasz wizytą w przychodni. Idiotyzm w
      najczystszej postaci. Widać, że dziecię jeszcze nie chorowało. Po
      infekcji kaszel moze się utrzymywać jeszcze długo. U mojego nawet do
      5 tygodni. I co? Nie mam z nim nigdzie wychodzić, na wizytę
      kontrolną też nie, bo znajdzie sie matka idiotka ze zdrowym
      niemowlakiem w przychodni.
      • lola211 Re: Kretynki w przchodni. 28.11.09, 13:50
        Dlaczego ma placic za wizyte? W mojej przychodni dzieci na kontrole
        ida do "chorych", a do "zdrowych" sa przyjmowane tylko na
        szczepienia, bilanse, itp.Kwestia ORGANIZACJI.
        • gryzelda71 Re: Kretynki w przchodni. 28.11.09, 13:56
          A w "mojej" przychodni po remoncie jest jedna poczekalnia hehe i nikt nikogo od
          kretynek nie wyzywa.Nie powiem,ze jestem zachwycona,ale jakoś nigdy dziecko moje
          nie rozchorowało się po pobycie w jednym pomieszczeniu z chorymi.
          • edit38 Re: Kretynki w przchodni. 30.11.09, 06:36
            W przychodni u moich rodziców jest podział na "zdrowe" i "chore" ale niestety
            aby się dostać na "zdrową stronę" trzeba przejść przez poczekalnie dla dorosłych
            a następnie dla chorych dzieci. To dopiero fajny wymysł - po co w ogóle ten
            podział na chore i zdrowe skoro zdrowe dziecko ma kontakt z chorymi dziećmi i
            dorosłymi?
        • edit38 Re: Kretynki w przchodni. 30.11.09, 06:32
          lola211 napisała:

          > Dlaczego ma placic za wizyte? W mojej przychodni dzieci na kontrole
          > ida do "chorych", a do "zdrowych" sa przyjmowane tylko na
          > szczepienia, bilanse, itp.Kwestia ORGANIZACJI.

          No i tak powinno być. Mnie jako matce nawet do głowy nie przyszłoby aby na
          wizytę kontrolną po infekcji iść na "zdrową stronę"
          Rejestratorki nie mają obowiązku kontrolować czy na "zdrową" przyszły tylko
          zdrowe dzieci ale jeśli matka umawiając telefonicznie mówi że na kontrolę to bez
          pytania powinny rejestrować na "chorą stronę"
      • dry.ice Re: Kretynki w przchodni. 28.11.09, 14:03
        Prosze mnie tu nie obrażac, to raz. Chociaz skoro nalezysz to tej
        grupy matek, ktore udaja, ze ich dziecko jest zdrowe... A dwa,
        lekarze nie jeżdża na kontrole do domów, przynajmniej u mnie... A
        dziecko moje chorowało w 2-3 tyg życia własnie po kontroli u
        pediatry w pierwszej przychodni, nieiwle brakowało do ppbytu w
        szpitalu - zmieniłam na inną, ponoć lepszą, i jest taka sama
        bezmyślność. Wychodzi z ciebie własnie taka bezmyślna matka -
        dziecko kaszle 5 tyg, a ty twierdzisz, że tak moze być!? I idziesz z
        nim do okienka dla zdrowych dzieci?!
        • gryzelda71 Re: Kretynki w przchodni. 28.11.09, 14:09
          Widzę,że jeszcze mało o chorobach wiesz.I tym kaszlu ciągnącym się tygodniami po
          chorobie tez nic nie wiesz.
          • nangaparbat3 Re: Kretynki w przchodni. 28.11.09, 16:41
            gryzelda71 napisała:

            > Widzę,że jeszcze mało o chorobach wiesz.I tym kaszlu ciągnącym się tygodniami p
            > o
            > chorobie tez nic nie wiesz.


            Ciekawe, co Ty wiesz.
            Bo ja wiem, ze u naszych rodzinnych dzieci, ktore kaszlaly tygodniami "po
            chorobie", koniec końcow zdiagnozowano: chlamydie, koklusz i mykoplazme.
            • gryzelda71 Re: Kretynki w przchodni. 28.11.09, 16:53
              Myślisz,że powinnam diagnozować na siłę,żeby coś jednak wykryć?
              • nangaparbat3 Re: Kretynki w przchodni. 28.11.09, 16:57
                Jak dziecko kaszle tygodniami, to sie sprawdza co jest, i leczy - bo zdrowe nie
                jest.
                W moim miescie ostatnio na przyklad nastolatki, jak sie okazuje, cierpią na
                suchoty. W renomowanych liceach wykryto. Na siłę.
                • gryzelda71 Re: Kretynki w przchodni. 28.11.09, 16:59
                  No,ale jak się sprawdza i nic no nic nie chce wyjść,a potem kaszel mija to co?
                  • nangaparbat3 Re: Kretynki w przchodni. 28.11.09, 17:07
                    To pewnie psychosoma.
                    • asia_i_p Re: Kretynki w przchodni. 28.11.09, 21:33
                      Albo zdarte włoski w gardle - znaczy nie włoski dosłownie, tylko jakieś takie
                      wypustki - lekarz mi tłumaczył, jak byłam sprawdzić, czemu kaszlę 2 tygodnie po
                      chorobie. Inna rzecz, że nigdy nie słyszałam, żeby katar się tyle utrzymywał u
                      zdrowej osoby, a autorka wątku pisała o "glutach".
                      • ciociacesia gile 30.11.09, 07:38
                        ja tam mam gile własciwie przez cała zime - tak reaguje na nizsze temperatury
        • beacia09 Re: Kretynki w przchodni. 28.11.09, 14:10
          dry.ice napisała:

          > Prosze mnie tu nie obrażac, to raz.

          a kto napisał : "Te matki idiotki i te rejestratorki też. No szlag jasny. Wybaczcie
          uniesienie..."

          Ty śmiesz prosić żeby paniusi nie obrażać?! Chyba sobie żartujesz?!
          Rozpędź się kobieto a ściana sama cię znajdzie to może kilka klepek Ci się poukłada!!!
        • edor67 Re: Kretynki w przchodni. 28.11.09, 14:13
          "Prosze mnie tu nie obrażac"- ty zaczęłaś wyzywać innych od kretynek
          i idiotek wiec czuję się upoważniona, żeby ciebie obrażać.
          "lekarze nie jeżdża na kontrole do domów, przynajmniej u mnie"- cóż
          za pech
          "Wychodzi z ciebie własnie taka bezmyślna matka -
          > dziecko kaszle 5 tyg, a ty twierdzisz, że tak moze być!? "- nie
          twierdzę, ze tak może być, po prostu tak jest i tyle. I co w związku
          z tym? Mam sobie rękę uciąć czy zamknąc dziecko w czterech ścianach,
          bo taka skteryniała paniusia jak ty ma o to pretensje i wszystkich z
          tego powodu wyzywa od idiotek.
          "I idziesz z
          > nim do okienka dla zdrowych dzieci?!"- tak, idę z nim do okienka
          dal zdrowych dzieci. Właśnie z powodu takich krzykaczek jak ty. Od
          pewnego czasu mam to w d...e. Nie obchodzą mnie inni, niech sami
          martwia sie o siebie. Ty też. Zamiast robić wielkie halo, po prostu
          pomyśl, jak unikać kontaktu z dziećmi chorymi

          • hanna26 Re: Kretynki w przchodni. 28.11.09, 14:33
            Niestety, idiotki i kretynki znajdują się wszędzie.
            W naszej przychodni jest również oddzielna poczekalnia dla zdrowych
            dzieci - do szczepień i bilansów, odzielna dla
            chorych "zwyczajnych", oddzielna zamknięta dla chorych z wysypką
            ospową czy innym cudem. Panie rejstratorki pilnują, i kiedy widzą
            dziecko z glutem do pasa (pojawiają się tacy na bilansie, niestety),
            odsyłają do chorych bez gadania. Kwestia dobrej woli i organizacji.
            Jak się chce, to się może, trzeba tylko chcieć.
            A Ty z noworodkiem nie idź w sezonie grypowym do przychodni. U nas
            rejestratorki zawsze patrzą na wiek dziecka. Chore noworodki zawsze
            zapisują na samym początku, żeby nie załapały jeszcze jakiegoś
            innego świństwa.
            • hanalui Re: Kretynki w przchodni. 30.11.09, 00:42
              hanna26 napisała:
              Cytat > Panie rejstratorki pilnują, i kiedy widzą
              > dziecko z glutem do pasa (pojawiają się tacy na bilansie,
              niestety),
              > odsyłają do chorych bez gadania.


              Rozumiem ze wg ciebie mierzeniu, wazeniu, sprawdzeniu jak chodzi
              dziecko, czy potrafi rozpoznac kota czy psa, robi w pieluchy i
              powiedziec kilka slow gil do pasa przeszkadza big_grin
              • ciociacesia Re: Kretynki w przchodni. 30.11.09, 07:41
                > Rozumiem ze wg ciebie mierzeniu, wazeniu, sprawdzeniu jak chodzi
                > dziecko, czy potrafi rozpoznac kota czy psa, robi w pieluchy i
                > powiedziec kilka slow gil do pasa przeszkadza big_grin

                no własnie nie przeszkadza chyba. dlatego odsyłaja do chorych a nie do domu. bo
                innym maluchom ktore przyszły zdrowe na bilans ten glut moze jednak przeszkadzac
                • hanalui Re: Kretynki w przchodni. 30.11.09, 20:14
                  ciociacesia napisała:

                  > > Rozumiem ze wg ciebie mierzeniu, wazeniu, sprawdzeniu jak chodzi
                  > > dziecko, czy potrafi rozpoznac kota czy psa, robi w pieluchy i
                  > > powiedziec kilka slow gil do pasa przeszkadza big_grin
                  >
                  > no własnie nie przeszkadza chyba. dlatego odsyłaja do
                  chorych a nie do domu. bo
                  > innym maluchom ktore przyszły zdrowe na bilans ten glut moze
                  jednak przeszkadza
                  > c


                  A powienin przeszkadzac katar surprised? Myslisz ze dziecko jest
                  mniejsze/wieksze z katarem; ciezsze/lzejsze z katarem? I na wzrok mu
                  sie rzuca i kota od psa nie odroznia bo ma katar? Myslisz ze
                  dziecko jest glupsze jak ma katar?
                  Bilans ocenia rozwoj dziecka i katar w tej ocenie raczej nie
                  powinien przeszkadza. A na chore to faktycznie mozna sie udac...po
                  syrop na przyklad. big_grin
                  • sylwia131086 Re: Kretynki w przchodni. 01.12.09, 13:08
                    Normalnie ręce, nogi i wszystko co może opaść mi opada jak czytam
                    takie bzdury!
                    Mając takie podejście to można iść na bilans z dzieckiem chorym np.
                    na szkarlatynę, ospę, jakże popularną ostatnio "świńską grypę" bo
                    przecież podczas tych chorób dziecko także nie jest mniejsze czy
                    cięższe i wzrok ma nadal świetny. A te dzieciątka co zdrowe
                    przyszły? W nosie z nimi, z tego co piszesz wynika, że spoglądasz
                    tylko na czubek własnego nosa nie licząc się z innymi. Dla mnie nie
                    jest żadnym problemem pojechać z dzieckiem na bilans tydzień później
                    jak ma katar, ale do tego trzeba trochę zrozumienia dla innych i
                    empatii.
                    • hanalui Re: Kretynki w przchodni. 02.12.09, 11:42
                      sylwia131086 napisała:
                      > Mając takie podejście to można iść na bilans z dzieckiem chorym
                      np.
                      > na szkarlatynę, ospę, jakże popularną ostatnio "świńską grypę" bo
                      > przecież podczas tych chorób dziecko także nie jest mniejsze czy
                      > cięższe i wzrok ma nadal świetny.

                      No coz...jak ktos ma myslenie jednotorowe, wrzuca wszystko do
                      jednego wora i rowna katarek, kaszelek z ospa czy szkarlatyna to nie
                      pomoge.
                      • sylwia131086 Re: Kretynki w przchodni. 02.12.09, 16:51
                        To z Twojego postu ciemnotą bije. Katarek czy kaszelek też przecież
                        może się skończyć zapaleniem oskrzeli czy płuc, zapaleniem ucha itd.
                        więc jakiego wała chodzić z dzieckiem przeziębionym czy jak to ty
                        nazywasz "katarkiem czy kaszelkiem" na bilans i narażać inne dzieci.
                        Może dziecko,które czeka na bilans jest dzieckiem z osłabioną
                        odpornością i katarek może się skończyć pobytem w szpitalu (tak ma
                        synek moich znajomych, który urodził się bez nerki). No ale póki są
                        rodzice z Twoim podejściem,że katarek wagi nie zmienia to nie mamy o
                        czym gadać.
                        • hanalui Re: Kretynki w przchodni. 02.12.09, 20:32
                          sylwia131086 napisała:
                          Cytat
                          > To z Twojego postu ciemnotą bije. Katarek czy kaszelek też
                          przecież
                          > może się skończyć zapaleniem oskrzeli czy płuc, zapaleniem ucha
                          itd.
                          > więc jakiego wała chodzić z dzieckiem przeziębionym czy jak to ty
                          > nazywasz "katarkiem czy kaszelkiem" na bilans i narażać inne
                          dzieci.


                          A z twojego procz ciemnoty to jeszcze histeria bije big_grin.

                          Przechodzenie przez ulice moze skonczyc sie potraceniem przez
                          samochod...czy to znaczy ze mam nie przechodzic?

                          Moze u twojego dziecka konczy sie to tymi wszystkimi nieszczesciami
                          ktore wymienilas, bo dziecko nie ma odpornosci w ogole, jest
                          zapiecuchowane, zaparzone i przegrzane.
                          Moje dziecko nigdy na nic takiego nie chorowalo...mimo ze z katarem
                          i kaszelkiem dzieci ma w zlobku, spotykamy takie na placach zabaw i
                          w komunikacji miejskiej big_grin, czapki na glowie w tym sezonie jesiennym
                          i w poprzednim jesienno-wiosennym nie mialo, rekawiczek rowniez, o
                          przemoczonych butach w ktorych notorycznie pomyka nie wspomne big_grin . Z
                          ospa rowniez pomykal po swiezym powietrzu, parku i nie padl od
                          powiklan jakby to niektore tu mamy chcialy big_grin.
                          Wicac mu moja "ciemnota" na zdrowie wychodzi w przeciwienstwie do
                          ciemnot coponiektorych tutaj

                          Cytat
                          > Może dziecko,które czeka na bilans jest dzieckiem z osłabioną
                          > odpornością i katarek może się skończyć pobytem w szpitalu (tak ma
                          > synek moich znajomych, który urodził się bez nerki)


                          Wiesz...byloby prosciej by do niektorych makowek dotarlo ze wirusow
                          i bakterii czasem nie widac a mimo to one sa...na przeslicznie
                          zdrowiutkim dziecku big_grin. Taka ospa nim sie jeszcze pokaze to juz sie
                          rozsiewa, taka grypa do 4 tyg po wyleczeniu nadal sobie nad
                          wlascicielem fruwa big_grin

                          Pozostaje tobie i twojemu dzieciowi namiocik tlenowy, moze pomoze w
                          walce z fobiami big_grin
            • budyniowatowe Re: Kretynki w przchodni. 30.11.09, 02:05
              hanna26 napisała:

              >> A Ty z noworodkiem nie idź w sezonie grypowym do przychodni. U
              nas
              > rejestratorki zawsze patrzą na wiek dziecka. Chore noworodki
              zawsze
              > zapisują na samym początku, żeby nie załapały jeszcze jakiegoś
              > innego świństwa.
              >

              11 tygodniowe dziecko jest jeszcze noworodkim? Nie wiedzialm. Jak
              dlugo jeszcze nim bedzie? smile
          • dry.ice Re: Kretynki w przchodni. 28.11.09, 14:52
            Powoli się przyzwyczajam, że jednak brak uświadomienia dot.
            zakażenia drogą kropelkową i jednak zdecydowana bezmyślność rządzą -
            gdyby matki chorych dzieci nie pchały się do okienka zdrowych,
            byłoby mniej chorych dzieci. Podobnie sie ma sytuacja w przedszkolu -
            byle wypchnąć dziecko z domu i mieć spokój, a że przy okazji zarazi
            5 innych to już trudno.
            • anya_krk Re: Kretynki w przchodni. 28.11.09, 16:26
              To uświadom sobie jeszcze to, że zakaźność niektórych chorób jest
              największa przed wystąpieniem objawów klinicznych. Więc nawet jeżeli w
              poradni dziecka zdrowego nie byłoby "zasmarkańców" to i tak ten Twój
              ósmy cud świata może coś złapać. I to coś gorszego niż katar.
          • nangaparbat3 Re: Kretynki w przchodni. 28.11.09, 16:43
            edor67 napisała:

            > > dziecko kaszle 5 tyg, a ty twierdzisz, że tak moze być!? "- nie
            > twierdzę, ze tak może być, po prostu tak jest i tyle. I co w związku
            > z tym? Mam sobie rękę uciąć czy zamknąc dziecko w czterech ścianach,
            > bo taka skteryniała paniusia jak ty ma o to pretensje i wszystkich z
            > tego powodu wyzywa od idiotek.
            > "I idziesz z
            > > nim do okienka dla zdrowych dzieci?!"- tak, idę z nim do okienka
            > dal zdrowych dzieci. Właśnie z powodu takich krzykaczek jak ty. Od
            > pewnego czasu mam to w d...e. Nie obchodzą mnie inni, niech sami
            > martwia sie o siebie. Ty też. Zamiast robić wielkie halo, po prostu
            > pomyśl, jak unikać kontaktu z dziećmi chorymi
            >

            Nic dziwnego, że nie obchodzą Cie inni. Z takim podejściem po prostu powinnas
            tak bardzo martwic się o samą siebie, ze na innych nie zostaje rezerw. Rozumiem.
          • czar_bajry Re: Kretynki w przchodni. 29.11.09, 00:35
            edor67 napisała:

            > "Prosze mnie tu nie obrażac"- ty zaczęłaś wyzywać innych od kretynek
            > i idiotek wiec czuję się upoważniona, żeby ciebie obrażać.
            > "lekarze nie jeżdża na kontrole do domów, przynajmniej u mnie"- cóż
            > za pech
            > "Wychodzi z ciebie własnie taka bezmyślna matka -
            > > dziecko kaszle 5 tyg, a ty twierdzisz, że tak moze być!? "- nie
            > twierdzę, ze tak może być, po prostu tak jest i tyle. I co w związku
            > z tym? Mam sobie rękę uciąć czy zamknąc dziecko w czterech ścianach,
            > bo taka skteryniała paniusia jak ty ma o to pretensje i wszystkich z
            > tego powodu wyzywa od idiotek.
            > "I idziesz z
            > > nim do okienka dla zdrowych dzieci?!"- tak, idę z nim do okienka
            > dal zdrowych dzieci. Właśnie z powodu takich krzykaczek jak ty. Od
            > pewnego czasu mam to w d...e. Nie obchodzą mnie inni, niech sami
            > martwia sie o siebie. Ty też. Zamiast robić wielkie halo, po prostu
            > pomyśl, jak unikać kontaktu z dziećmi chorymi

            Idiotka to za łagodne stwierdzenie.
          • na_pustyni Re: Kretynki w przchodni. 29.11.09, 11:01
            "I idziesz z
            > > nim do okienka dla zdrowych dzieci?!"- tak, idę z nim do okienka
            > dal zdrowych dzieci. Właśnie z powodu takich krzykaczek jak ty. Od
            > pewnego czasu mam to w d...e. Nie obchodzą mnie inni, niech sami
            > martwia sie o siebie. Ty też. Zamiast robić wielkie halo, po prostu
            > pomyśl, jak unikać kontaktu z dziećmi chorymi

            Rozumiem, że Cię poniosło. Dno.
        • trautlusia Re: Kretynki w przchodni. 30.11.09, 09:48
          dry.ice napisała:

          > Prosze mnie tu nie obrażac, to raz. Chociaz skoro nalezysz to tej
          > grupy matek, ktore udaja, ze ich dziecko jest zdrowe... A dwa,
          > lekarze nie jeżdża na kontrole do domów, przynajmniej u mnie... A
          > dziecko moje chorowało w 2-3 tyg życia własnie po kontroli u
          > pediatry w pierwszej przychodni, nieiwle brakowało do ppbytu w
          > szpitalu - zmieniłam na inną, ponoć lepszą, i jest taka sama
          > bezmyślność. Wychodzi z ciebie własnie taka bezmyślna matka -
          > dziecko kaszle 5 tyg, a ty twierdzisz, że tak moze być!? I idziesz
          z
          > nim do okienka dla zdrowych dzieci?!


          pozyjesz zobaczysz - heheh
      • czar_bajry Re: Kretynki w przchodni. 29.11.09, 00:32
        > Sama jesteś matka idiotka. Jak zależy ci, żeby w sezonie grypowym
        > dziecię obejrzał lekarz, to wezwij wizytę domową albi idź prywatnie,
        > a nie maleństwo narażasz wizytą w przychodni. Idiotyzm w
        > najczystszej postaci

        Pogięło Cię?
        Do noworodka ma wezwać wizytę domową i szczepić też w domu?
        Skoro podlega pd fundusz to z jakiej racji ma prywatnie iść?
        Dzieci zdrowe to znaczy zdrowe tam przychodzi się na szczepienie, bilans - nie wiedziałaś? a z niemowlakiem dość często bywa się u dzieci zdrowych.
        A kontrola po chorobie to u chorych powinna się odbywać jak sama nazwa wskazuje.

        Widać, że dziecię jeszcze nie chorowało. Po
        > infekcji kaszel moze się utrzymywać jeszcze długo. U mojego nawet do
        > 5 tygodni.

        Raczej 11 tyg. noworodek jeszcze nie chorował i nie ma co się dziwić.

        U mojego nawet do
        > 5 tygodni. I co? Nie mam z nim nigdzie wychodzić, na wizytę
        > kontrolną też nie, bo znajdzie sie matka idiotka ze zdrowym
        > niemowlakiem w przychodni.

        Bywaj sobie czemu nie ale nie koniecznie u dzieci zdrowych, skoro kaszle to taki zdrowy nie jest i szczepić go raczej nie będziesz.
        A matka z niemowlakiem w przychodni u dzieci zdrowych to żadne dziwo, tam się dzieci mierzy, waży i szczepi i to właśnie niemowlaki najczęściej
        • hanalui Re: Kretynki w przchodni. 30.11.09, 00:36
          czar_bajry napisała:
          Cytat> Bywaj sobie czemu nie ale nie koniecznie u dzieci zdrowych,
          skoro kaszle to tak
          > i zdrowy nie jest i szczepić go raczej nie będziesz.


          To tylko w PL taki wymog ze dziecko ma byc zdrowe (cokolwiek to
          znaczy). A tak naprawde to nie wiesz co w tym zdrowym dziecku dzis,
          siedzi tak naprawde i czy jakies chorobsko sie nie rozwija.

          Akurat u mnie dziecki smarkajace i kaszlace szczepia, bez goraczki
          oczywiscie...wychodza z zalozenia ze skoro przeziebienie juz trwa
          chwile to dziecko wytworzylo przeciwciala zwalczajace chorobe i juz
          jest na etapie radzenia sobie z choroba.

          Gorzej jak sie zaszczepi zdrowe dziecko wg lekarza, u ktorego
          choroba sie wylega i szczepieniem doklada mu sie kolejna dawke do
          wytwarzania przeciwcial, z dwoma zadaniami moze sobie nie poradzic
          • czar_bajry Re: Kretynki w przchodni. 30.11.09, 11:09
            hanalui napisała:

            > czar_bajry napisała:
            > Cytat> Bywaj sobie czemu nie ale nie koniecznie u dzieci zdrowych,
            > skoro kaszle to tak
            > > i zdrowy nie jest i szczepić go raczej nie będziesz.

            >
            > To tylko w PL taki wymog ze dziecko ma byc zdrowe (cokolwiek to
            > znaczy). A tak naprawde to nie wiesz co w tym zdrowym dziecku dzis,
            > siedzi tak naprawde i czy jakies chorobsko sie nie rozwija.
            >

            Owszem ale ja mieszkam w PL więc stosuje się do Polskich wymogówtongue_out
    • sanrio też mi halo 28.11.09, 14:04
      u nas to wszystko razem pomieszane,jeden gabinet, jeden lekarz, nie ma żadnych
      drzwi, godziny przyjęć te same co innych chorych, nie tylko dzieci, a
      przychodnia 2na2...a dodam, że miasto wielkie, nie żadna pipidówka.
    • karra-mia Re: Kretynki w przchodni. 28.11.09, 14:39
      kwestia organizacji
      u mnie jedna poczekalnie, jeden gabinet, ale godziny przyjmowania
      dzieci chorych i zdrowych inne. Nigdy moje zdrowe dziecko nie
      zaraziło się od przebywania w poczekalni, w kótrej wczoraj
      przebywały dzieci chore.
    • franczii Re: Kretynki w przchodni. 28.11.09, 14:47
      A u mnie w ogole na kontrole sie nie chodzi, no chyba ze cos naprawde powaznego
      dziecko przechodzilo. Nie wiem, czy tak jest slusznie czy nie, ja nigdy nie
      bylam na kontroli ale moje dzieci mialy tylko zapalenie gardla, migdalkow i pare
      razy stan przedzapalny ucha. Jesli cos nie tak po kuracji to wtedy dzwonie do
      lekarza i jesli trzeba to znow mnie umawiaja w godzinach dla chorych. U mnie
      jest tak, ze rano przyjmuja z chorymi a po poludniu wszystkich innych zalatwiaja.
      • joana.com Re: Kretynki w przchodni. 28.11.09, 15:02
        Ja mieszkam w małej miejscowości, gdzie jest jedna poczekalnia dla
        wszystkich, z tym, że do 11 dzieci chore a potem są szczepienia.
        Trochę to śmieszne mi się wydaje.
        Zawsze pielęgniarka która rejestruje upewnia się czy dziecko zdrowe
        czy chore i jak chore to sobie siedzi w korytarzu przed poczekalnią.

        Kiedyś jak byłam z moim niemowlakiem do szczepienia, a do poczekalni
        weszła mamuśka z córą około 16-stoletnią, która się aż dusiła, to
        nie wytrzymałam i zapytałam czy to taki problem poczekać, aż te
        maluchy wyjdą z poczekalni, ale zrobiła tylko wielkie oczy i dalej
        siedzialy na 4 literach.
        • azile.oli Re: Kretynki w przchodni. 28.11.09, 15:34
          Coś mi tu nie pasuje. Jak dzieci chore do 11-tej, a do szczepienia
          później, to jakim cudem te szczepione maluchy znalazły się tam przed
          chorą 16- latką?
          • joana.com do azile 28.11.09, 15:56
            Nie zawsze mamy przestrzegają godzin dla chorych, tylko przychodzą
            jak im się podoba, albo jak dziecko wróci ze szkoły itp historie.
            Zdarza się to notorycznie, ale wtedy mają czekać w korytarzu przed
            poczekalnią, przynajmniej tak się powinno robić.
            • malgosiek2 Re: do azile 28.11.09, 20:05
              joana.com napisała:

              > Nie zawsze mamy przestrzegają godzin dla chorych, tylko przychodzą
              > jak im się podoba, albo jak dziecko wróci ze szkoły itp historie.
              > Zdarza się to notorycznie, ale wtedy mają czekać w korytarzu przed
              > poczekalnią, przynajmniej tak się powinno robić.

              No właśnieuncertain
              Sama pracuję w przychodni i jak dzwonią mamuśki zarejestrować
              dziecko to pytam się czy zdrowe czy chore,ale przez telefon można
              powiedzieć wszystko co sie chceuncertain
              Wtorek od 12-14 i czwartek od 11-14 to dzień szczepień i bilansów.
              I co?
              Nico!
              Jak przychodzą mamuśki z chorymi dzieciakami mówię wprost teraz nie
              zarejestruję proszę przyjść ew.po godz.szczczepień.
              I znowu nico,bo mamuśki owe twierdzą,że nie będą chodziły "w te i w
              te"albo,że czasowo sie nie opłaca i sru cztery litery na ławkę.
              A jak robiłam jazdę takim mamuśkom to się okazało,że jestem bardzo
              niemiła,niesympatyczna,niezyczliwa,arogancka,wredna same epitety
              leciały w moją stronę(nawet jaka brzydka taka wredna,abo ty stara
              babo włącznie)
              Teraz mam to czasami gdzieś,bo to walka z wiatrakamiuncertain
        • morekac Re: Kretynki w przchodni. 30.11.09, 01:00
          a do poczekalni
          > weszła mamuśka z córą około 16-stoletnią, która się aż dusiła, to
          > nie wytrzymałam i zapytałam czy to taki problem poczekać, aż te
          > maluchy wyjdą z poczekalni,

          Skoro się dusiła - to może jednak był problem?
      • azile.oli Re: do autorki... 28.11.09, 15:27
        Ja Cię rozumiem, aczkolwiek jako matka starych już nastolatków dam
        Ci pewną radę : jeśli się nic z takim maluszkiem nie dzieje radzę
        unikać przychodni w sezonie grypowym. Ja nawet szczepienia trochę
        odraczałam.
        Przyznam, że obecnie u nas jest jedna poczekalnia, wybrałm tę
        przychodnię, bo świetni lekarze. Ale kiedyś doznałam szoku, bo moja
        córka miała ospę (tak na moje ''oko'', co się potwierdziło)i
        zadzwoniłam zaznaczając, że dziecko prawdopodobnie zakaźnie chore.
        Kazano mi przyjechać i wejść do gabinetu. Mogło moje dziecko
        zarazić kogoś - mogło. Wina nie moja. Ja ostrzegłam, lekarz nie
        chciał przyjechać, zresztą moje dziecko dobrze się czuło, był
        czerwiec, nie widziałam powodu, aby płacić za prywatną wizytę.
        Dodam, że zanim pozwoliłam młodej wyjść z samochodu weszłam sama i
        pytałam, co mam zrobić, bo to zakaźna choroba.
        Po prostu poproszono nas do gabinetu i tyle. Nie moja wina, że tam
        nie ma izolatki.
        A matki często przychodzą z kaszlacymi dziećmi do poradni dla
        dzieci zdrowych, bo kaszel nie zawsze = choroba i zarażanie.
        Zanim lekarz postawi diagnozę wolą nie ryzykować kontaktu z dziećmi
        chorymi (dziecko ma np goraczkę, kaszel , katar = chore), dziecko
        bez gorączki i z dobrym samopoczuciem - nie wiadomo.
        Rozumiem Cię doskonale, bo w przypadku gdy sa dwie oddzielne
        poczekalnie powinno się trochę myśleć i idąc do kontroli umieć
        ocenić, czy dziecko zdrowieje, czy nie. Ale nikt z personelu nie
        zmusi matki, aby zmieniła poczekalnię.
        Tu tylko zdrowy rozsadek pomoże.
        Gdy moje dzieci były maluchami wszystkie wizyty lekarskie odbywały
        się w domu i za nie płaciłam.
        Obecnie po prostu idę z chorym dzieckiem do lekarza wiedzac, że w
        poczekalni mogę spotkać matkę z noworodkiem do szczepienia.
        Przykre to, ale co mam zrobić? Dalej płacić za prywatne wizyty?
        Bo raczej lekarz do 15- latka z kaszlem i katarem nie przyjedzie.
    • sanna.i Re: Kretynki w przchodni. 28.11.09, 19:18
      Ostatnio wiozłam syna na kontrolę po antybiotykach do pewnej prywatnej
      przychodni. Zapisali nas do dzieci chorych. Z drugiej strony - syn juz
      zdrowy,ale wyjałowiony, a sezon grypowy i pełno chorych dzieci w poczekalni. I
      wiecie co? Założyłam mu maseczkę tongue_out Ludzie na nasz widok spierniczali w
      najodleglejsze kąty, pewnie myśleli, że przyjechaliśmy ze świńską grypą. wink W
      każdym razie, niczego nie podłapał.
      • karro80 Re: Kretynki w przchodni. 30.11.09, 00:29
        Dobry patentbig_grin

        Ale u nas na rejonie normalnie - u chorych-chore u zdrowych na oko
        zdrowe sensacji brak.
        Do tego wiem, kiedy nie ma kolejek(wcześniej nawet kobiki z
        rejestracji mówiły, kiedy najlepiej przychodzić-wówczas trochę
        izolowalismy małą, bo płuca byly w cięzkim stanie) i czasem idę na
        chorą stronę jak nie chce mi się czekać, bo na zdrowej często tłok
        do szczepień.

        A łażę często ze zdrowym względnie lekko przeziębionem dzieckiem.

        I zapisów nie ma, dzieci do roku bez kolejki.
    • malgosiek2 Kretynki w przychodni-dzięki z nazwanie mnie 28.11.09, 20:22
      równieżuncertain
      To nic,że sie staram coś robić w tym kierunku.
      Nikt się jeszcze nie narodził co by wszystkim dogodził-taka prawda.
      • malgosiek2 Re: Kretynki w przychodni-dzięki z nazwanie mnie 28.11.09, 20:44
        Dodam,że po Twojej tyradzie,mam dość robienia/działania czegoklowiek
        w tym kierunku.
        Odechciewa sie na całej linii.
        Potrafisz człowieka zniechęcićuncertain
        • berecik7 Re: Kretynki w przychodni-dzięki z nazwanie mnie 28.11.09, 21:53
          To jeszcze nic. W prywatnych przychodniach, od których z racji płacenia
          wysokiego abonamentu wymaga się więcej, też często nie ma oddzielnych
          poczekalni. Dzieci chore przyjmuje się np. do 13-ej, a zdrowe potem. W
          poczekalni są urządzone kąciki z zabawkami i widzę, że niektórzy rodzice
          pozwalają swoim pociechom bawić się tymi zabawkami, które pół godziny wcześniej
          mogło lizać dziecko z jakimś paskudnym wirusem. Jest to dla mnie o tyle
          niezrozumiałe, że u "prywaciarza" jest się umówionym na konkretną godzinę, więc
          nie trzeba tam siedzieć godzinami i zabawiać znudzonego potomka. Moim zdaniem ze
          względów higienicznych takie kąciki nie powinny istnieć w przychodniach,
          przecież wiadomo, że nikt tam nie będzie stał ze ścierką i odkażał tych zabawek
          po każdym dziecku. Głupota i tyle.
          • ewrzostar Re: Kretynki w przychodni-dzięki z nazwanie mnie 29.11.09, 02:10
            W UK w poczekalni sa zabawki. Zmieniane co godzina. Czy myte i wyjalowione, nie
            wiem, ale moje dzieci sa cholernie zdrowe.
            Poczekalnia jest niby jedna, ale dla chorych osob (szczegolnie zagrypionych)
            jest osobne wejscie bezposrednio do gabinetow.
            • sabina Re: Kretynki w przychodni-dzięki z nazwanie mnie 29.11.09, 10:40
              I serio myslisz ze w calej UK tak jest? U mnie zabawek prawie nie ma i nikt ich
              nie wymienia. Wejscie i poczekalnia to samo dla wszsystkich.
              • ewrzostar Re: Kretynki w przychodni-dzięki z nazwanie mnie 30.11.09, 18:26
                Nie mowie o calej UK i rozumiem, ze sa wyjatki. W zyciu nie dalabym rady zjechac
                calego kraju. Ale w wiekszosci miejsc (nie tylko w przychodni) zabawki widuje.
                Widuje w ogole rozmaite udogodnienia z mysla o dzieciach.
                Ale tak naprawde nie w zabawkach rzecz, a w izolowaniu chorych dzieci od
                zdrowych. Jak do tej pory nie spotkalam sie w przychodniach z chorym dzieckiem.
                O ile mi wiadomo, w takich sytuacjach wzywa sie GP do domu, ale moge sie mylic.
                Poki co, nie mam doswiadczenia i oby tak trzymac - jak najdluzej.
                Niestety w Polsce - tak, spotykalam w roznych miejscach przeziebione dzieci i to
                niejeden raz (a raz z ospa! wrrr).
                • hanalui Re: Kretynki w przychodni-dzięki z nazwanie mnie 30.11.09, 20:32
                  ewrzostar napisała:

                  > Ale tak naprawde nie w zabawkach rzecz, a w izolowaniu chorych
                  dzieci od
                  > zdrowych. Jak do tej pory nie spotkalam sie w przychodniach z
                  chorym dzieckiem.
                  > O ile mi wiadomo, w takich sytuacjach wzywa sie GP do domu, ale
                  moge sie mylic.

                  Co jak co ale w UK to sie chorych dzieci jakos specjalnie nie
                  izoluje...przynajmniej w takim histeryczno-fobicznym rozumieniu jak
                  w tym watku i jemu podobnych smile Dzieci zasmarkane i kaszlace chodza
                  do zlobkow i przedszkoli wiec nie wiem o czym ty tak naprawde mowisz.
                • jakostak5 Re: Kretynki w przychodni-dzięki z nazwanie mnie 01.12.09, 13:03
                  > O ile mi wiadomo, w takich sytuacjach wzywa sie GP do domu, ale
                  moge sie mylic.
                  Mylisz sie. GP na wizyty domowe jezdzi niezmiernie rzadko, a do
                  chorego dziecka to predzej pogotowie przyjedzie niz GP znajdzie
                  podstawe do wizyty domowej. Zabawki w przychodniach leza miesiacami,
                  raczej nikt ich nie sterylizuje. Raz sie spotkalam z osobna
                  poczekalnia dla dzieci ale bez rozrozniania dzieci zdrowych od
                  chorych. Co ciekawe, to w UK nie ma wizyt po chorobie, chyba ze jest
                  cos powazniejszego albo choroba nie mija, to sie idzie drugi raz.
                  Nawet po ospie dziecka wystarczyl telefon i rozmowa z GP. Przeciez
                  widze, ze krostki przyschniete, babli nie ma i dziecko w dobrym
                  stanie. GP by stwierdzil to samo na oko, badan zadnych nie trzeba
                  bylo robic. Potrzebowalam potwierdzenia, ze dziecko moze juz isc do
                  przedszkola. Nie wychwalam modelu z UK pod niebiosa, ale pod pewnymi
                  wzgledami jest rozsadniejszy.
                  • ewrzostar Re: Kretynki w przychodni-dzięki z nazwanie mnie 02.12.09, 01:54
                    To chyba w takim razie zalezy od rejonu:
                    - pare razy odwiedzila nas wizytatorka sprawdzic czy dziecko szczepione, zdrowe,
                    etc. Gdyby cos bylo nie tak, to wezwalaby GP - wiem, bo pytalam sie.
                    - do GP nie chodze po lekarstwa czy rady. Jesli juz, to formalnosci. Ich wiedza
                    jest tak nikla, ze az nieuzyteczna.
                    - do trzech przychodni w mej okolicy sa osobne wejscia i moge podac adresy jesli
                    ktos nie wierzy (East Londyn)
                    - znajomym w srodku nocy zachorowalo dziecko i wezwali GP, ktory po zbadaniu i
                    niezbyt imponujacym namysle wezwal pogotowie
                    - zabawki w przychodni sa czyste, nie leza miesiacami, raz bylam dwa razy w
                    ciagu tygodnia. Za kazdym razem widuje inne zabawki.
                    - przedszkole czy zlobek - w Polsce jest identycznie, raz widzialam w PL
                    przedszkolu chlopaka po swiezo przebytej ospie i wszyscy mieli to gdzies, czeste
                    sa przypadki przynoszenia i roznoszenia po domu wirusow z przedszkola, etc. Tu
                    akurat chyba bez roznicy?
                    Opieka zdrowotna w UK rozni sie od PL tym, ze nie ma trzesienia sie o kazdy
                    najmniejszy objaw, zbyt skrupulatnego podejscia do pacjenta, nie ma zapisywania
                    na odwal sie stosu recept (ja tego nie doswiadczylam), ciaglych badan, testow,
                    pytan, etc. Obecnie jestem w ciazy i podchodza do tego na luzie. Nie spotkalam
                    sie jeszcze z gadaniem co mi wolno, a co nie.
                    Ma to swoje minusy - latwiej przeoczyc lub postawic mylna diagnoze. No, i nie
                    ufaj za bardzo tutejszym GP. Oni niechetnie zapisuja Cie do dalszych
                    specjalnosci. Chcesz sie leczyc? Bulnij kase i lec do prywaciarza albo mysl, jak
                    przekonac biurokrate ze naprawde masz klopot wink
                    • michmo Re: Kretynki w przychodni-dzięki z nazwanie mnie 02.12.09, 09:35
                      U nas osobne wejście, osobna poczekalnia dla dzieci chorych i
                      zdrowych. Do dzieci zdrowych zapisują tylko na bilans i szczepienie
                      oraz ja mamuśka chce zaświadczenie od lekarza np. na basen,
                      skierowanie do specjalisty np. neurologa, ortopedy itp. Dzieci chore
                      i kontrole do dzieci chorych.
                      Mamuśki na kontrole nie są wstanie umówić się do dzieci zdrowych
                      ponieważ terminy są trzy, cztero tygodniowe.
                      Martwi mnie jednak co innego. Pani doktor rano przyjmuje na
                      dzieciach chorych a od 11:00 na zdrowych. Ciekawe czy ona czegoś
                      prędzej nie przyniesie niż te podziębione dzieci.
        • kub-ma Re: Kretynki w przychodni-dzięki z nazwanie mnie 28.11.09, 22:00
          Nie bierz tego tak do siebie. Wiadomo, że w każdym zawodzie są osoby
          bardziej i mniej sumienne. Ja o swojej pracy ciągle czytam, że to
          lenie, darmozjady i nieuki. Chwała Ci za to, że tyle robisz w tej
          kwestii.
          • malgosiek2 Re: Kretynki w przychodni-dzięki z nazwanie mnie 28.11.09, 22:06
            Ech...ja o tym staram się pamiętać.
            Ale jak widać czasami już nie wytrzymujęwink
            Ręce i inne części ciała opadają.
            No my też jak widać należymy do leni i nieuków zawodowychwink
            To chyba norma w naszym społeczeństwie niestetyuncertain
          • phantomka Re: Kretynki w przychodni-dzięki z nazwanie mnie 28.11.09, 22:06
            W naszej przychodni nie wolno przychodzic na kontrole do dzieci
            zdrowych. W koncu po to idziemy do lekarza, ze sami nie potrafi
            stwierdzic, czy dziecko jest zdrowe.
    • zielona.borowka Re: Kretynki w przchodni. 28.11.09, 23:06
      Wiesz, a może byś pomyślała, że dziecko zdrowiejące, osłabiona odporność, to
      matce też zależy, żeby się niczym więcej nie zaraziło? Poza tym w końcowej fazie
      choroby już się nie zaraża. Rozumiem, że martwisz się o swoje dziecko, ale może
      trochę też o innych pomyśl, zanim nazwiesz kretynkami.
      • hanalui Re: Kretynki w przchodni. 28.11.09, 23:34
        zielona.borowka napisała:
        Cytat Poza tym w końcowej fazi
        > e
        > choroby już się nie zaraża.


        A to zalezy w jakiej chorobie...w przypadku grypy, przeziebienia
        wirusowego nawet do 4 tygodni po roznosi sie wirusa. W wielu
        chorobach nim cokolwiek sie pojawi widocznego chory roznosi chorobko
        po swiecie.
        • czar_bajry Re: Kretynki w przchodni. 29.11.09, 00:40
          Chodzę z młodym do MSWiA na Wołoską i tam dzieci chore mają swoją rejestrację a
          zdrowe swoją jeden budynek dwa wejścia i nie ma możliwości aby chore ze zdrowymi
          się kontaktowały.
          Na kontrole chodzi się do dzieci chorych.
          Do dzieci zdrowych tylko na bilanse i szczepienia i oczywiście niemowlaki do
          "przeglądu"smile
          Wystarczy dobra organizacja i tyle, zresztą w przychodni gdzie chodziłam z
          dziewczynami było tak samo więc jak dla mnie to duże zdziwienie by było zobaczyć
          dziecko z glutem u zdrowych dzieci.
          • ktosinny0 Re: Kretynki w przchodni. 29.11.09, 10:55
            bo to chory kraj ...niestety..ja tez jutro lekarza do domu wołam
            trudno zapłące ale nie mam zamiaru niemowlaka w takie miejsce
            ciągać....beznadzieja po co robią te części na zdrową i chorą..
            • morekac Re: Kretynki w przchodni. 29.11.09, 23:45
              Lekarz też nie z granitu, coś przywlec może.
              • bozenka12 Re: Kretynki w przchodni. 30.11.09, 00:32

                gluty do pasa moga byc z powodu alrgii. Recepcjonistka miala racje,
                nie jest lekarzem, nie moze oceniac kto zraza, kto nie. Wyobraz
                sobie, ze idziesz ze zdrowym dzieckiem z jakas alergia, a cie
                recepcjonistka wywala do poczekalni chorych dzieci...dopiero bys ja
                od kretynek wyzwala.
                Moje dzieciaki jeszcze niczego nie podlapaly w gabinecie lekarskim,
                a czesto byly w tej samej poczekalni co dzieci chore. Ryzyko nie
                jest az tak duze.
            • embeel Re: Kretynki w przchodni. 30.11.09, 09:26
              Chyba tylko w Polsce sa jeszcze takie relikty...u nas wogole nie ma
              podzialu na czesc chora i zdrowa. Jak idziesz do lekarza chociazby
              na kontrole, to w nia wkalkulowane jest ryzyko, niestety. Pewnie
              podejscie jest takie, ze w poczekalni lapie sie odpornosc wink. Nie
              twierdze, ze mnie to czasem nie denerwuje, ale z wiatrakami sie nie
              walczy. Nie mowiac juz o tym, ze we Francji wiele maluchow jest
              leczonych przez lekarzy rodzinnych i wtedy czeka sie w
              poczekalni "ze starymi".
    • solaris31 Re: Kretynki w przchodni. 30.11.09, 08:17
      mozecie się oburzac, ale autorka ma wiele racji. matki bywają
      nieodpowiedzialne, wręcz głupie, posyłaja chore dzieci do
      przedszkoli, szkół, a te chore dzieci zarażaja inne. uważam, że w
      przychodni taka sytuacja to kryminał. oczywiście, nie rejestratorki
      sa od oceny stanu małego pacjenta, ale jeśli widac glut i słychać
      kaszel, to dla mnie jest oczywiste, że takie dziecko nie może iść do
      dzieci zdrowych.

      w mojej przychodni jest poczekalnia dla zdrowych dzieci i kiedyś
      zdarzyło mi się wyprosić z niej osobę z naprawdę porządnie chorym
      dzieckiem - było po nim widac, że to początek choroby, a mamusia
      sobie przyszła "bo tu jest więcej miejsca". zatelepało mną strasznie.

      sytuacja druga - awantura w poczekalni, bo do gabinetu bez kolejki
      chce wejśc ojciec z synem z ospą wietrzną. chłopak na pewno
      zarażał, bez dwóch zdań, a do tego miał gorączkę i wyglądął
      naprawdę źle. matki jednak uskuteczniły wrzask, że jak to, kolejka
      jest! i zamiast puscić to chore dziecko z wysoce zaraźliwa chorobą,
      narażały wszystkich w poczekalni w tym swoje dzieci na zarażenie
      ospą. czy to nie jest głupota? bo jak inaczej nazwać takie
      zachowanie?a chłopak siedzial w przychodni dobra godzinę i ciekawa
      jestem, ile z dzieci zlapało od niego tę ospę.

      reasumując - rozumiem autorkę, sama mam dwójke dzieci, niejedno
      przeszłam, znam zasady, wiem, że dzieci zdrowe kaszlą poinfekcyjnie
      i tak dalej. ale ludzie - no bez przesady! po coś jest poradnia
      dzieci zdrowych.
    • deodyma Re: Kretynki w przchodni. 30.11.09, 09:35
      ooooo...
      to w Waszej przychodni jest taki podzial na dzieci chore i zdrowe???
      w mojej przychodni tego nie masmile
      jsli juz, to jest wyznaczona oddzielna poczekalnia dla dzieci z
      chorobami zakaznymi typu rozyczka, swinka, ospa itd...
      a w drugiej poczekalni dzieci zdrowe mieszaja sie wlasnie z tymi
      zasmarkanymi.

      dzis zapytam kolezanki, poniewaz sie do niej wybieram, czy w
      przychodni, gdzie jest zarejstrowana jej corka, tez sa jakies
      oddzielne poczekalnie.
    • kurdkowa Re: Kretynki w przchodni. 30.11.09, 10:41
      Ja po prostu spaceruje z moimi dziecmi przed przychodnią, robie
      zakupy itp. Zaglądam co jakiś czas i jak moja kolej to włażę, robię
      tak nawet jak są przeziebione i ide je skontrolować czy dobrze
      zaczełam je leczyć itp.... Nigdy nie siedze w poczekalni, a jak leje
      i jest mega zimno to mam o tyle lepiej, ze mogę w samochodzie
      posiedzieć....robię tak z powodów przedtsawionych przez autorkę
      watku, próbowałam z tym walczyć(ja szczepiłam 2 m dziecko, a obok
      nas siedziały blixniaczki z ospą), ale że to walka z wiatrakami
      opracowałam swoj sposób i zawsze się sprawdzawink
    • anik0987 Re: Kretynki w przchodni. 30.11.09, 11:56
      A ja myślałam, że od oceny stanu zdrowia dziecka jest lekarz i po to są
      kontrole. Ale ematki wiedzą lepiej i jednym rzutem oka oceniają stan zdrowia
      swoich pociechsmile U nas na kontrolę chodzi się do dzieci chorych, a do zdrowych
      na bilans i szczepienie. Osobne wejścia. Na tym forum naczytałam się już tylu
      bzdur o tym, że z chorym dzieciakiem można wszędzie łazić, nawet do kina czy
      teatru i to zdrowi mają się martwić o swoją odporność, że, moim zdaniem, każda
      dyskusja na ten temat jest zupełnie bez sensu. Na głupotę nie ma mocnychsmile
      • hiacynta333 Re: Kretynki w przchodni. 30.11.09, 20:42
        A ja nie rozumiem autorki wątku,dlaczego chce iść ze zdrowym dzieckiem do
        przychodni.jeśli dziecku nic nie jest i to nie termin szczepień,to o co pchać
        się do lekarza ? Ja może nie znam się,dzieci już dawno rodziłam,mają 11 i 15
        lat.Ale nigdy, jak nie było potrzeby do lekarza nie szłam.Może autorka ma
        potrzebę pochwalić się swoim pięknym zdrowym dzieckiem ?
        • deodyma Re: Kretynki w przchodni. 30.11.09, 21:14

          hiacynta333 napisała:

          > A ja nie rozumiem autorki wątku,dlaczego chce iść ze zdrowym
          dzieckiem do
          > przychodni.jeśli dziecku nic nie jest



          no wlasnie...
          • bozenka12 Re: Kretynki w przchodni. 30.11.09, 21:28

            No nie mogę poprostu ze złości wytrzymać. Wczoraj chciałam moją małą
            zapisać na wizyte kontrolną do pediatry - 11 tyg i wypadałoby jednak
            porządnie obejrzeć dzieciaka; kolejny raz wchodzę do przychodni
            przez drzwi dla dzieci zdrowych

            no to napisala, czemu byla w przychodni. Dziecko ma 11 tygodni, pora
            je po raz kolejny zabrac do lekarza na porzadne obejrzeniesmilesmilesmile
            a tu kretynki recepcjonistki chore dzieciaki wpuszczaja do
            przychodni.
            • deodyma Re: Kretynki w przchodni. 30.11.09, 21:34

              > no to napisala, czemu byla w przychodni. Dziecko ma 11 tygodni,
              pora
              > je po raz kolejny zabrac do lekarza na porzadne obejrzeniesmilesmilesmile
              > a tu kretynki recepcjonistki chore dzieciaki wpuszczaja do
              > przychodni.
              >



              naprawde, wspolczuje tym recepcjonistkom.
              bo tak naprawde, to mamuski tych dzieci to kretynki, nie onebig_grin
              nie moglabym pracowac w tym zawodzie, bo nerwowo bym chyba nie
              wytrzymala, slowo honorusmile
              i pewnie by mnie z pracy wywalili na zbity pysk, bo na pewno w
              ktoryms momencie komus bym tam nawsadzalabig_grin
              • bozenka12 Re: Kretynki w przchodni. 30.11.09, 21:39
                prawda jest taka, ze na serio, recepcjonistki nie maja uprawnien
                lekarskich, nie moga decydowac, ktore dziecko zdrowe, a ktore chore.
                to nie ich zawod. 11 tygodniowy maluszek, jesli nie ma powodu,
                powinnien zostac w domu w sezonie grypowym. Po co Ci to porzadne
                obejrzenie? Byl to termin na wizyte? szczepienie? cos zlego sie
                dzialo? pisalas, ze po raz kolejny bylas w poczekalni dla zdrowych
                dzieci...maluch ma 11 tygodni...to co ile tygodni chodzisz z nim do
                przychodni?
                • anik0987 Re: Kretynki w przchodni. 01.12.09, 09:15
                  Dyskusja jak zwykle zeszła na boczny torsmile Trudno mi odpowiadać, za autorkę
                  wątku. Ja na przykład musiałam chodzić z dzieckiem w niestandardowych terminach
                  z powodu komplikacji przy porodzie - przez pierwsze 2 tygodnie byłam w
                  przychodni 3 razy - tak zalecał lekarz. Z pierwszym dzieckiem też chodziłam
                  częściej, bo też lekarz widział taką potrzebę. Zasada powinna być taka, że
                  poradnia dla dzieci zdrowych jest właśnie dla dzieci zdrowychsmile A o tym, czy
                  dziecko po chorobie jest już zdrowe decyduje lekarz na kontroli - po to się na
                  tę kontrolę chodzi. Skoro już taki podział jest, to należy go przestrzegać. I
                  tak, jak napisałam, dzieci po chorobie chodzą u nas na kontrolę do dzieci
                  chorych, pewnie żeby nie narażać niemowlaków i innych zdrowych dzieci, które do
                  dzieci zdrowych chodzą na szczepienia i bilanse. O czym tu dywagować?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka