mniemanologia
03.12.09, 15:43
Prezenty są dla dzieci, meża, rodziców, teściów... W tym roku
wprowadziliśmy takie ograniczenie, że każdy ma dostać jeden prezent
(dzięki temu mamy uniknąć szaleństwa prezentowego i zasypywania
prezentami jedynego wnusia ukochanego, gwiazdeczki najsłodszej itd).
No i zostałam zapytana, co ja chcę pod choinkę.
No i problem.
Bo ja w zasadzie wszystko już mam (perfumy, ekspres do kawy, zestaw
śrobokrętów, śpiwór, książki, zegarek, narty).
Albo nie potrzebuję (torebek, biżuterii, albumów o malarstwie
włoskim, szalików, bonu do Empiku, bo na Allegro taniej i większy
wybór, z bielizną byłby kłopot, w dodatku w ciąży jestem, więc po
cholerę mi teraz kupować np. fajną koszulę nocną...).
Albo to są drobiazgi.
Więc wymyślam na siłę, bo coś chcieć trzeba.
Suszarka? Prezent dla całej rodziny.
Hamak? Za dużo zachodu z szukaniem, zresztą sama bym wiedziała
najlepiej, jaki chcę...
Już najbliższa jestem deklaracji, że chcę (1) wiertarkę udarową
(problem - musi być żółta, bo ma pasować do śrubokrętów) lub (2)
1000l kuleczek styropianowych (żeby fotele sakopodobne uszyć).
Ech.