Dodaj do ulubionych

"Bezrobocie"

03.12.09, 22:35
Moj maz szuka aktualnie dwoch robotnikow na etaty. Obdzwonil 19stu
kandydatow z sekcji "szukam pracy" w anonsach. Takich co konkretnie
pisali ze praca taka a taka i tresc ich gloszenia dokladnie pasowala
do tego co maz ofiaruje (dzialo sie to na przlomie dwoch tygodni).
Dzwonil w godzinach 9.30-10.30. 7miu obudzil. 11stu na pierwsze
pytanie "czy jest Pan zainteresowany praca na takim a takim
stanowisku?" odpowiedzialo ze nie. 8miu odpowiedzialo ze tak i
zostali umowieni na rozmowy. Jeden z nich zadzwonil pol godziny po
umowionej porze spotkania z zapytaniem czy bedzie mial samochod
sluzbowy bo jak nie to on nie bedzie dojezdzal. Dwoch kolejnych nie
stawilo sie i nie odezwalo sie wiecej. Trzeci i czwarty na rozmowie
powiedzieli ze nie chca na etat tylko na czarno. Piaty powiedzial ze
jak chcielismy to juz przyszedl ale wlasciwie to zona dala
ogloszenie a on byl na rencie od 85go roku, teraz mu zabrali ale
kombinuje jak by na nia wrocic. Szosty na rozmowie ucieszyl sie z
proponowanych zarobkow, zaklinal sie ze bardzo chce te prace bo ma
chore dziecko i musi zarabiac na rodzine, po zlozonej mu ofercie od
tygodnia nie moze sie stawic sie na badania lekarskie bo ciagle mu
dzien nie pasuje. Na szczescie dwaj pozostali naprawde chca
pracowac. Dwaj. Na 19 osob "szukajacych" pracy. 17stu chyba ktos
placi za zasilanie statystyk bezrobocia. Nadmienie ze rzecz dzieje
sie w najbiedniejszym wojewodztwie Polski.
Obserwuj wątek
    • katka_tk Re: "Bezrobocie" 03.12.09, 22:42
      Usmiałam się big_grin Faktycznie bezrobotni aż "palą się" do robotybig_grin
    • deodyma Re: "Bezrobocie" 03.12.09, 22:51
      jakie to wojewodztwo, miasto?
      • kklekss Re: "Bezrobocie" 03.12.09, 23:06
        Lipsmacker pisał taki sam tekst rok temu, ale czemu sie powtarza.
        Pewnie to z nudów.
        • lipsmacker Re: "Bezrobocie" 03.12.09, 23:23
          Ja pisalam taki sam tekst rok temu???? Zacytuj mi to jesli mozesz bo
          ta sytuacja dziala sie przez ostatnie 2 tyg, przelom listopada i
          grudnia 2009. Rok temu ani moj maz nikogo nie zatrudnial ani ja o
          tym nie pisalam.
          • deodyma Re: "Bezrobocie" 04.12.09, 09:36
            a ja jestem ciekawa, jakie to wojewodztwo i miasto?
    • figrut Re: "Bezrobocie" 03.12.09, 23:20
      Dziwne to co piszesz i nie chce mi się wierzyć, że na 19 aż tylu nie chciało
      pracować. Do nas przychodzą ludzie i proszą się o pracę choćby najcięższą.
      Ostatnio samochód firmowy odstawił do nas chłopak, który od 4 do 10 rano pracuje
      dla piekarni, a później jako kierowca w innej pracy do 22 (nie wiem od której
      dokładnie, ale około 16 już jeździ. Nie jest to odosobniony przypadek. Ludzie
      wystają przed domami żeby się załapać na obieranie cebuli, a szczęśliwcy dzień w
      dzień idą zatrudnieni na etat myć warzywka w lodowatej wodzie i wiązać je gumką.
      Jeszcze inni kanałami starają się o pracę w rozdzielni regionalnego marketu, bo
      na akord mogą i do 3000 miesięcznie wyciągnąć (choć po dwóch latach są o połowę
      mniejsi). Nie wierzę w to co piszesz.
      • lipsmacker Re: "Bezrobocie" 03.12.09, 23:30
        To nie wierz. Ja 2tyg temu tez bym nie uwierzyla. Nam akurat
        zalezy bardzo na tych pracownikach i momentami wpadalam w desperacje
        sadzac ze nikogo nie znajdziemy. Nadmienie jeszcze ze z tych dwoch
        ktorych 'wybralismy' jeden ma minimalne wrecz doswiadczenie ale za
        to bardzo chce pracowac co akurat dla nas sie liczy, drugi ma
        odpowiednie doswiadczenie i tez chce pracowac, normalny mlody
        chlopak a podobno mial trudnosci ze znalezieniem pracy z powodu
        trudnych do ukrycia tatuazy. Wojewodztwo lubelskie.
        • ihanelma Re: "Bezrobocie" 04.12.09, 09:34
          Powinniście dać ogłoszenie w "Wyboirczej" czy "Dzienniku", bo tam
          zaglądają ludzie szukający pracy na serio, i pewnie mniejsze
          lewusy tongue_out. Sporo by samodzielnie do was zadzwoniło. W anonsach bym
          raczej nie szukała pracownika.
          Poza tym mogliście skorzystać z jakiejś agencji pośrednictwa.
          Z tego co wiem sporo osób dorabia na różne sposoby, ale stałą pracę
          na uczciwych zasadach chętnie by podjęli.
          Osobiście jakoś nie mam trudności ze znalezieniem wykonawców,
          naprawdę sesnownych osób.
          Chyba źle szukaliście i trafiliście do szarej strefy wyjątkowych
          lewusów i cwaniaków tongue_out
          • bri Re: "Bezrobocie" 04.12.09, 10:14
            Ja mam podobne doświadczenia. Szukałam w zeszłym roku
            recepcjonistki - Warszawa. Z ofert jakie dostałam wybrałam 6 czy 7 i
            umówiłam się z kandydatkami. Na umówione spotkanie przyszła jedna,
            jedna zadzwoniła najpierw żeby przełożyć, a potem, żeby odwołać,
            reszta nawet nie pofatygowała się, żeby mnie poinformować, że nie
            zamierza przyjść.

            Podobny "sukces" zaliczyłam przy szukaniu sprzątaczki, dozorcy. Żeby
            w Warszawie znaleźć ludzi na takie stanowiska przez ogłoszenie,
            trzeba włożyć mnóstwo pracy - przejrzeć zgłoszenia i w
            nieskończoność umawiać się na spotkania, wziąwszy pod uwagę, że
            przyjdzie jedna osoba na pięć i nie ma gwarancji, że warunki będą
            jej odpowiadać. A nawet jak już się z kimś umówisz czy nawet
            podpiszesz umowę, są spore szanse, że nie stawi się do pracy.

            Znacznie skuteczniejsze jest szukanie przez znajomych. Ludzie jednak
            czują pewną odpowiedzialność i raczej nie polecają osób, o których
            wiedzą, że praca się ich nie trzyma, czy że mają do niej lekceważący
            stosunek. Przynajmniej frekwencja na spotkania rekrutacyjnych jest
            stuprocentowa.
            • scibor3 Re: "Bezrobocie" 04.12.09, 14:14
              "przyjdzie jedna osoba na pięć i nie ma gwarancji, że warunki będą
              jej odpowiadać. "

              No, kuźwa, przecież nie zatrudniasz CEO, naczelnego inżyniera czy choćby
              specjalistę tylko zwykłego ciecia. Nic nie stoi na przeszkodzie aby podać te
              warunki pracy w rozmowie telefonicznej albo wręcz w ogłoszeniu. Nie szanujesz
              cudzego czasu to i twój czas jest nieszanowany. Robisz sobie sama krzywdę a
              później się głupio żalisz.
              • bri Re: "Bezrobocie" 04.12.09, 16:47
                Nie wiem skąd wniosek, że ukrywałam jakieś informacje. Mówiłam to co
                istotne moim zdaniem i odpowiadałam na pytania. Ale niektórzy
                panowie sądzili, że jak ich zobaczę to nagle pozwolę im na inne
                godziny pracy, zwolnię z niektórych ich zdaniem bardziej uciążliwych
                obowiązków itp.

                Przy okazji dozorca to jest moim zdaniem ważne i odpowiedzialne
                stanowisko. Muszę takiej osobie ufać i przez telefon bym jej na
                pewno nie zatrudniała.
            • elza78 Re: "Bezrobocie" 04.12.09, 16:52
              > reszta nawet nie pofatygowała się, żeby mnie poinformować, że nie
              > zamierza przyjść.

              a tak z reka na sercu oddzwoniloabys ze dziekujesz za uwage do 6 ktorych nie
              wybralas?
              smile
              • bri Re: "Bezrobocie" 04.12.09, 17:57
                Jeśli się umawiam, że oddzwonię to oddzwaniam i nawet szczerze
                mówię, co mi się nie podobało, o ile ktoś wykaże zainteresowanie tym
                tematem.
              • kkokos Re: "Bezrobocie" 04.12.09, 18:24
                elza78 napisała:

                > > reszta nawet nie pofatygowała się, żeby mnie poinformować, że nie
                > > zamierza przyjść.
                >
                > a tak z reka na sercu oddzwoniloabys ze dziekujesz za uwage do 6 ktorych nie
                > wybralas?
                > smile


                ty chyba żartujesz, tak? naprawdę nie widzisz nic nagannego w tym, że kandydatka
                do pracy umówiona na rozmowę po prostu na nią nie przychodzi, nawet nie
                uprzedzając, że nie przyjdzie?

                zresztą moja firma ma podobne doświadczenia - przed rokiem szukaliśmy asystentki
                działu i było tak samo: umówiło się na spotkanie siedem czy osiem, przyszły trzy.
        • somebody1234 Re: "Bezrobocie" 04.12.09, 16:00
          A ja jestem skłonna wierzyć w to co piszesz.
          Prawda jest taka że wielu z bezrobotnych uważa że za jakiejś tam pieniądze to im
          się nie opłaca z domu wychodzić, bo oni i tak dostaną zasiłki socjale itp...u
          nas było w firmie podobnie za dwa lata temu, co prawda potrzebowaliśmy ludzi po
          studiach tudzież na ostatnim roku, mieli dostać całkiem niezłe pieniądze ale w
          zamian było wymagane zaangażowanie i dyspozycyjność...wielu nawet na spotkania
          nie przyszło, trzech się załapało ale dwóch wytrwało niecałe 2 tyg....masakra
      • angazetka Re: "Bezrobocie" 04.12.09, 11:25
        > Nie wierzę w to co piszesz.

        Parę lat temu wykładowca na studiach opowiadał nam, jak to próbował
        wyremontować domek na Mazurach przy pomocy miejscowych. Wyglądało to
        dość podobnie jak w poście założycielskim. Są osoby z organicznym
        wstrętem do pracy chyba, nakręcające słupek bezrobocia.
    • denea Re: "Bezrobocie" 04.12.09, 08:09
      Może to zależy od rejonu, ale ja mam wrażenie, że dla facetów pracy
      jest sporo, i owszem. Widzę mnóstwo ofert dla kierowców, operatorów
      wózków widłowych, magazynierów, a jeszcze więcej dla rozmaitych
      budowlańców, blacharzy, mechaników itd. Toteż zaczynam myśleć, że
      80% bezrobotnych to kobiety a pozostałe 20% - faceci pracujący na
      czarno ;P
      Z drugiej strony: w moim mieście szukano pomocy kuchennej do
      pizzerii. Akurat byłam tam dwa dni pod rządm, pierwszego dnia na
      nasiadówce z kumpelą, drugiego na chwilkę. W tym czasie widziałam
      trzy czy cztery kobiety, które przyszły się pytać o tę pracę.
      Choć jak mówię, na pewno bardzo dużo zależy od regionu.
      • superslaw Re: cos w tym jest 04.12.09, 08:18
        podobnie mieli moi rodzice z poszukiwaniem kierowcy i przedstawiciela handlowego
        , podobniema czasem i mążktory szuka pomocników wsród znajomych notabene( bo
        narzekają na brak kasy)u kobiet to już inna bajka..bo sytuacja jest
        koszmarna..ja obecnie roku szukania jestem na stażu zalatwionym w instytucji
        państwowej- na 5 miesięcy- a szans na zostanie wlasciwie nie ma żadnychsmile))
        • slonko1335 Re: cos w tym jest 04.12.09, 08:47
          Może to kwestia płacy? niektórych nie stać na pracę za grosze na przykład.
          Obecnie szukam pracy choć fakt mogę powybrzydzać no i to robięwink miałam kilka
          ofert ale albo mi pensja nie odpowiadała albo odległość od miejsca zamieszkania
          albo godziny pracy...
          • kropkacom Re: cos w tym jest 04.12.09, 09:32
            > ofert ale albo mi pensja nie odpowiadała albo odległość od miejsca zamieszkania
            > albo godziny pracy...

            Bezrobotny też ma prawo mieć wymagania w stosunku do przyszłej pracy. W
            świadomości pozostało jednak że powinien rzucać się wszystko na co mu podsuną.
        • denea Re: cos w tym jest 04.12.09, 09:22
          Bo z tymi stażami to jakoś dziwnie jest. Instrument durnowaty i w
          praktyce kompletnie nieefektywny uncertain Bo chyba nadal jest tak, że
          podmiot (urząd,pracodawca) ma na pół roku darmowego pracownika, któy
          z UP otrzymuje jakieś tragicznie małe pieniądze za normalne 8 h
          pracy - a głupie jest to, że od razu właściwie wiadomo, że stałego
          etatu z tego mieć nie będzie, bo wtedy jeszcze możnaby się
          przemęczyć. Więc po stażu wróci na bezrobocie a podmiot poprosi o
          kolejnych stażystów uncertain
          Jak już są pieniądze to lepsze byłoby rozwiązanie w stylu: wy
          zatrudniacie bezrobotnego na rok a my w tym czasie opłacamy za was
          składki.
          Albo: staż krótszy, taki na przeszkolenie i usamodzielnienie, a
          potem zatrudniacie na dłużej a my ponosimy część kosztów.
          I ban na kolejnych stażystów, jak potrzebujecie rąk do pracy, to
          zatrudnijcie tych, których żeście sobie wyszkolili.
          Żeby to nie był złudny instrument tylko aktywizacji, tylko środek do
          stałego zatrudnienia. Obecnie z góry wiadomo, że nie jest uncertain

          Smutne sad
          • jmama Re: cos w tym jest 04.12.09, 10:42
            ja mam ze stażem inne doświadczenie czyli po jego odbyciu zostałam zatrudniona i
            to nie dlatego, że miałam szczęście tylko po prostu u nas 99% stażystów jest
            zatrudnianych a staż odbywają po to żeby się przyuczyć do pracy.

            Mój mąż zaś rozkręca właśnie działalność i bardzo przydałby się pracownik i
            dlatego myślimy o stażyście. Dlaczego? bo na pracownika nas jeszcze nie stać,
            nie ma regularnych spływów gotówki i mnie byłoby wstyd nie zapłacić człowiekowi
            za miesiąc ciężkiej pracy bo po prostu nie mam z czego. Natomiast taki stażysta
            przez te np. pół roku pomógłby mężowi, nabrał doświadczenia i gdyby było nas już
            stać na jego zatrudnienie to byśmy to zrobili.

            Nie rozumiem natomiast odbywania stażu w urzędzie w którym z reguły nie ma szans
            na zatrudnienie bo jeśli tylko pojawia się wolny etat to zajmuje je ktoś po
            znajomości.
            • denea Re: cos w tym jest 04.12.09, 14:37
              Ale to, co opisujesz, to całkiem insza inszość wink To ma sens i wiele
              plusów i rzeczywiście może być pomocą dla wszystkich
              zainteresowanych stron.
              Ja się wyżej odniosłam właśnie do urzędów szeroko pojętych, bo z
              tego co widzę tam właśnie staży jest najwięcej, choć może akurat ja
              trafiam na takie przypadki wśród znajomych ? I akurat o takich
              słyszę ? Tworzy się właściwie jakieś zapchajdziury, dziwne
              stanowiska bez racji bytu i z góry wiadomo, że człowiek przyjdzie
              tam przez kilka miesięcy poudawać, że pracuje wink (tu koloryzuję) a
              urząd pracy poudaje, że mu za to płaci. I wynocha, a ów podmiot
              bierze następnych stażystów. Na to IMO szkoda jest kasy tak
              naprawdę uncertain
              • ardzuna Re: cos w tym jest 04.12.09, 19:56
                denea napisała:

                > Ja się wyżej odniosłam właśnie do urzędów szeroko pojętych, bo z
                > tego co widzę tam właśnie staży jest najwięcej, choć może akurat
                ja
                > trafiam na takie przypadki wśród znajomych ?

                Parę lat temu w urzędzie, w którym pracowałam, była stażystka i
                została później zatrudniona na stałe. W następnym próbowałam
                ściągnąć stazystę i zgłosiła sie jedna osoba, która nie dotarła na
                rozmowę. Ale nie wierzę, ze gdyby przyszła świetna osoba do w miarę
                normalnego urzędu, nie staranoby się jej zatrzymać ze wszelką cenę.
                • denea Re: cos w tym jest 04.12.09, 20:10
                  Ale nie wierzę, ze gdyby przyszła świetna osoba do w miarę
                  > normalnego urzędu, nie staranoby się jej zatrzymać ze wszelką
                  cenę.

                  W normalnym, czyli przeciętnym polskim ? Sądzę, że jeszcze by ją
                  mobbingowano byle zrezygnowała wcześniej, bo jeszcze zagrozi pani
                  Joli, jak taka świetna wink
                  Jaja sobie robię, oczywiście.

                  Pewnie tak bywa - i dobrze, ale wszystko zależy i od kwalifikacji
                  osoby, która trafia na staż, i od samego stanowiska. Bo jak
                  powiedzmy X na stażu ma pomagać pani Zosi, która jest sekretarką
                  Wydziału Y - i od pięciu lat sama sobie z robotą radzi... to choćby
                  X była nie wiem jak rewelacyjna i stawała na rzęsach, to nikt jej
                  tam drugiego etatu od nowa nie stworzy. Ja się spotykam akurat z
                  tego typu sytuacjami, chociaż to może zależy od polityki lokalnego
                  urzędu pracy.
                  • ardzuna Re: cos w tym jest 04.12.09, 20:17
                    Miałam zamiar ściągnąc stażystę z UP wtedy, kiedy bylo bardzo dużo
                    roboty i brak możliwości zatrudnienia kogoś - przejściowo, bo w
                    ogóle jest rotacja i nabory były regularnie. Przeszłam przez kilka
                    urzędów stołecznych i nie zauważyłam symptomów mobbingowania ludzi
                    dobrych. Z punktu widzenia słabego pracownika/lenia dobrzy być
                    muszą, żeby miał kto odwalać gros roboty, która jednak musi być
                    zrobiona.
                    • denea Re: cos w tym jest 04.12.09, 20:36
                      No przecież pisałam, że sobie kpię smile Znam kilka osób pracujących w
                      rozmaitych urzędach i naprawdę nie mogę mieć o nich złego zdania -
                      co więcej, wkurza mnie głupie ględzenie i stereotyp paniusi pijącej
                      wieczną kawkę, która spławia petenta, bo jej się nic nie chce - ja
                      wiem, że to nie tak wygląda. No i osobiście jakoś zazwyczaj dobrze
                      trafiam, jak muszę coś załatwić.
                      Z tego co napisałaś to rzeczywiście, po prostu mieszkam w innym
                      regionie. No i sytuacja się znacząco zmieniła, 2-3 lata temu było
                      dużo naborów i podobno mało chętnych. Teraz odwrotnie.
          • superslaw Re:denea 04.12.09, 16:09
            jest dokładnie tak jak piszesz..za 8h pracy 681 zł..a po 1 stycznia 750..za 8h
            normalnej pracy..i zadnych szans na zatrudnienie, darmowa sila wyrobniczasmile)
            • superslaw Re:denea 04.12.09, 16:14
              rzeczywiście głównie urzędy biorą na staz lub instytucje państwowe..i to żeby
              sie w ogóle dostać tam...nawet zamarne grosze na 5 miesiecy..trzeba miec
              znajomosci..u nas było teraz tylko 13 miejsc...a bywało i 30 podobnosmile) no ale
              co robić, tej kasy w domu nie wysiedze to poszłamsmile)
              • denea Re:denea 04.12.09, 20:01
                Pewno, lepiej mieć niż nie mieć. Poza tym to ma jednak taki plus, że
                wrzuca człowieka w inny tryb, wprowadza na wyższe obroty, daje
                szansę na przysłowiowe "wyjście do ludzi", poznanie nowego
                środowiska i na mobilizację organizacyjną życia domowego. Zawsze to
                jakaś wartość.
                Tylko ze strony państwa jakieś to nie fair i nieefektywne. Jak
                mówię, lepiej wykorzystać kasę w miejscu gdzie jest szansa na dalsze
                zatrudnienie uncertain

                P.S. W urzędach prócz konkursów organizowanych pod konkretną osobę
                jest jeszcze furtka w postaci zastępstwa. Może akurat.. wink ?
    • ola Re: "Bezrobocie" 04.12.09, 09:30
      Mój teść ma dokładnie takie same doświadczenia. Ma firme budowlaną
      na tzw. ścianie wschodniej, gdzie jest najwyższe bezrobocie w kraju.
      Gdyby nie Białorusini, budy psu by nie wybudował. Nie miałby "kim".

      A wcale nie płaci mało...
      • ihanelma Re: "Bezrobocie" 04.12.09, 09:36
        A to dziwne. Może chce wszystkim płacić tyle co tym Białorusinom i
        stąd pewne obiektywne trudności z pozyskaniem ludzi do pracy.
        • ola Re: "Bezrobocie" 04.12.09, 10:21
          no z tego co wiem płaci robotnikom budowlanym cos ok 2 tysie z
          kawałkiem na rękę. To chyba nieźle jak na Podlasie?
          • deodyma Re: "Bezrobocie" 04.12.09, 10:43
            no wybacz, ale jak ktos zarabia ok 2 tys na reke, to PATOLOGIAbig_grin
            nawet na Podlasiu.
            • ola Re: "Bezrobocie" 04.12.09, 10:52
              ja się nie znam na stawkach, ani za taką pracę, ani na Podlasiu.
              Ale chyba za pracę bez żadnych kwalifikacji (chodzi o
              niewykwalifikowanych robotników budowlanych, nie fachowców), dla
              kogoś kto wogóle nie ma pracy, to jednak chyba nie jest źle?
              Dla mnie byłoby to lepsze niz zasiłek.
              No, chyba że ktoś na czarno zarabia więcej
              • kropkacom Re: "Bezrobocie" 04.12.09, 14:17
                Wiadomo że jak ktoś ma nóż na gardle to weźmie wszystko ale jak nie ma to będzie
                szukał pracy która go usatysfakcjonuje.
      • cherry.coke Re: "Bezrobocie" 04.12.09, 10:16
        Bo wszyscy polscy budowlancy ze sciany wschodniej siedza w UK czy Irlandii smile
        Teraz to juz pewnie wracaja, wiec jak zrobia sobie urlop i postawia wlasna
        chalupe to moze znowu beda do wziecia.
        • diabel.lancucki Re: "Bezrobocie" 04.12.09, 17:51
          cherry.coke napisała:

          > Bo wszyscy polscy budowlancy ze sciany wschodniej siedza w UK czy Irlandii smile

          dziwisz sie? tam tez zarobia 2 tys, ale funtów wink a robota taka sama.
          • cherry.coke Re: "Bezrobocie" 04.12.09, 17:55
            Alez absolutnie sie nie dziwie. W Irlandii bylo 3-4 tys miesiecznie dla fachowca
            z fuchami, dopoki ostatnio budownictwo nie zdechlo.
    • sanrio o tak 04.12.09, 09:55
      znam to...przeprowadzałam rekrutację w firmie, do której podanie wysyłało się
      drogą internetową, wypełniając cv i list na stronie www. Czyli osoba wysyłająca
      wiedziała, gdzie aplikuje, na jakie stanowisko itp. Połowa nie wiedziała w ogóle
      o co chodzi jak dzwoniąc podawałam nazwę firmy, część po umówieniu się na
      rozmowę i zaakceptowaniu dnia i godziny nie przyszła (było tak, że np.jednego
      dnia nie pojawiło się 95% umówionych)....ja nie wiem,mam wrażenie, że ci
      bezrobotni są jacyś nienormalni...
      • kropkacom Re: o tak 04.12.09, 10:04
        A jaką prace proponujecie? Mówicie otwarcie o pensji? Ja się nie dziwie.
        Pamiętając zwłaszcza że w Polsce spora część ogłoszeń dotyczyła marketingu
        bezpośredniego smile czyli akwizycji lub jakiś przedstawicielstw.
        • skanke za niecałe 900zł 04.12.09, 10:11
          i po 12 h też bym nie pracowała, nie ma mowy
        • lipsmacker Re: o tak 04.12.09, 15:45
          Praca 8godz, za nadgodziny dodatkowo platna. Nie na staz. Niestety
          czasami nie ma nawet okazji otwarcie powiedziec o pensji poniewaz
          pan na drugim koncu telefonu zaspanym glosem informuje ze 'raczej
          nie jest zainteresowany' zanim nawet uslyszy o co chodzi. Tak jakby
          slowo 'praca' bylo najgorszym budzikiem jaki mogl sobie wymarzyc.
    • soffia75 Re: "Bezrobocie" 04.12.09, 15:41
      Tak, też to przerabiałam. Szukałam sprzątaczki na zastępstwo, na umowę zlecenie.
      Stawka była przyzwoita (wiadomo, że w tej robocie kokosów się nie zarobi),
      istniała możliwość ewentualnego zatrudnienia na stałe, jak się zastępczyni
      sprawdzi. Myślałam, że będzie łatwo kogoś znaleźć, bo wcześniej docierały do
      mnie, bezpośrednio i przez znajomych, historie o tym, że ten czy tamten stracił
      pracę/nie może znaleźć nowej, ma małe dzieci, kredyty, wydatki, debety i inne
      cuda wianki - a wiadomo, w takiej sytuacji każdy grosz się liczy. Kiedy jednak
      zaczęłam iść po tych "śladach", okazało się, że to nie takie proste... Każda
      kolejna osoba, której pytałam, miała jakieś "ale": a bo godziny nie pasują, a bo
      muszę dojeżdżać (dwa przystanki autobusem...) i będą koszty, a bo może będę mieć
      na oku coś innego, a bo ja się muszę męża zapytać itp., itd. Zastępczynię
      znalazłam cudem, praktycznie w ostatniej chwili...
      Tak więc - jak to jest? Jest to bezrobocie, czy nie ma? Ludzie potrzebują pracy,
      czy wolą czekać na gwiazdkę z nieba, albo "niech państwo pomoże"? Jeżeli życzą
      sobie czekać na ową "gwiazdkę", zamiast wziąć sprawy w swoje ręce, to proszę
      uprzejmie - ale niech nie płaczą, jacy to oni są biedni, pokrzywdzeni, jak im
      źle i do pierwszego nie starcza!
    • cherry.coke Re: "Bezrobocie" 04.12.09, 17:00
      A czy w Polsce jest tak, ze trzeba udokumentowac w urzedzie starania o prace,
      zeby dostawac zasilki?

      Bo wiem, ze na Wyspach ludzie wstawiaja anonse, zeby moc to pokazac w urzedzie
      (mniej roboty niz szukanie prawdziwych ofert i wysylanie maili), a tak naprawde
      to pracuja na czarno.
      • denea Re: "Bezrobocie" 04.12.09, 20:26
        cherry.coke napisała:

        > A czy w Polsce jest tak, ze trzeba udokumentowac w urzedzie
        starania o prace,
        > zeby dostawac zasilki?

        Niby ludzie dostają jakieś świstki z miejscem na pieczątkę od
        pracodawcy, u którego mieli odbyć rozmowę. Ale jak ktoś chce zrobić
        złe wrażenie i dostać stempel, to sobie z tym poradzi smile

        Co do bezrobocia to oficjalnie wg GUS-u oscyluje ono wokół 11 %
        Co ciekawe, wg danych unijnych to jest ok. 8,5 % o ile dobrze
        pamiętam - ale oni liczą tylko osoby faktycznie poszukujące pracy,
        czyli NIE liczą pracujących na czarno wink Ja obstawiam, że to te
        wszystkie załamane babki, dla których nie ma nawet ofert wink
        Pamiętam, jak wykładowca nam wbijał, że pewna stopa bezrobocia jest
        nieunikniona, ponieważ zawsze znajdą się ludzie w wieku
        produkcyjnym, którzy mają inny pomysł na życie, i już. I że
        bezrobocie na poziomie 5% oznacza, że przychodzi pół chętnego
        człowieka na rozmowę o danej pracy i stwierdza, że konkurencja daje
        lepsze warunki smile
    • mimose Re: "Bezrobocie" 04.12.09, 21:40
      Zapewne dużo osób tak robi, ale nie jest to jednostronne.

      Ja obecnie szukam pracy. Zaczęłam od ogłoszeń w Internecie, wysyłałam maila CV
      oraz z pytaniami o warunki (jakie obowiązki, wynagrodzenie, ile godzin). Na moje
      ok. 25 wysłanych ogłoszeń odpowiedziało może 7 osób, oczywiście część nie
      odpowiedziała na pytania, albo odpowiedziała wymijająco. W treści napisałam też,
      że nawet, jeśli mnie nie przyjmą, to niech dadzą znać. Odpowiedź odmowną
      dostałam od JEDNEJ osoby, reszta zamilkła i ogłuchła. Ostatnio nawet już nie
      pytam o warunki, tylko wysyłam samo CV. Oddzwoniła jedna osoba, z którą się
      umówiłam i jeśli będą chcieli mnie przyjąć, to zadzwonią.
      Później chodziłam po mieście i pytałam, czy nie potrzebują kogoś do pracy. Tylko
      jedna osoba powiedziała, że potrzebują i (oczywiście) zadzwonią.

      Najlepsze są ogłoszenia w stylu "Potrzebuję pracownika do tego i tego, kontakt
      pod numerem xxx". To się wysilili. Ja nie mam tyle pieniędzy, żeby do każdego
      dzwonić i się dopytywać! Jakby nie można było napisać tego w ogłoszeniu (no bo
      co mają do ukrycia? niskie zarobki?) albo w późniejszym mailu, o ile w ogóle na
      niego raczą odpowiedzieć!

      Normalnie jestem już zirytowana. Większość pracodawców myśli, że jak bezrobotny,
      to może robić za 4zł na rękę/h po 10h i z 15 minutową przerwą. Przecież to nawet
      zjeść spokojnie nie można, jedynie się załatwić. I takich pracodawców jest
      mnóstwo! Myślą, że są panami losu i mogą pomiatać pracownikiem. Jak nie ma
      szacunku z jednej, to z drugiej strony też nie będzie.

      Oczywiście nie usprawiedliwiam kandydatów, którzy się umawiają a później nie
      przychodzą.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka