Dodaj do ulubionych

Włosy dęba stają

30.12.09, 20:19
Kilka pierwszych z brzegu wątków:
- rozwalona pięta, krwawi, a mama zastanawia się co robic, bo dziecko nie chce
jechać do szpitala.
- utrzymujący się stan zapalny i/lub nalot w pochwie - mama nie idzie do
ginekologa bo nie ma czasu
- jeszcze inna mama chce nabyc stetoskop i sama osłuchiwac oskrzela
Ludzie! W każdej z opisanych wyżej sytuacji potrzebna jest interwencja lekarza.
Obserwuj wątek
    • peonies Re: Włosy dęba stają 30.12.09, 20:23
      protozoa napisała:
      ...- jeszcze inna mama chce nabyc stetoskop i sama osłuchiwac
      oskrzela

      padłam.
      w jakim wątku?
      • carmita80 Re: Włosy dęba stają 30.12.09, 20:56
        Zdrowie malego dziecka, ale to nie pierwszy taki post, niektore mamy
        juz maja i osluc......
    • berecik7 Re: Włosy dęba stają 30.12.09, 20:24
      Wiesz, pewnie wynika to z tego, że w naszym kraju prawie każde zetknięcie się ze
      służbą zdrowia jest dość traumatyczne. Sama też unikam jak tylko mogę i wizyty
      lekarskie to dla mnie ostateczna ostateczność.
      • carmita80 Re: Włosy dęba stają 30.12.09, 20:54
        Naprawde? A ja myslalam, ze rodacy traumy to tylko u lekarzy w tym
        strasznym UK doznaja.
        • kotka.zielonooka Re: Włosy dęba stają 31.12.09, 12:50
          Mam podobne zdanie (mimo lekarza w rodzinie) i wielu moich znajomych tez-
          niestety zderzenie się ze słuzbą zdrowia i lekarzami jest takie ze ludzie zrobią
          wszsystko byle by tego uniknąc
          wstydzić powinni sie lekarze (poza nielicznymi chlubnymi wyjątkami) a nie matki
          ktore sa po drugiej stronie - czyli "pacjentami"

          a pani protozie proponuje lekture akcji GW "leczyć po ludzku" -
          wtedy dopiero włosy dęba stają.
    • ciociacesia przychodza z kaszelkiem - zle 30.12.09, 20:31
      nie przychodza - jeszcze gorzej
      • somebody1234 Re: przychodza z kaszelkiem - zle 30.12.09, 20:36
        Ja w kwestii lekarza też jestem dość ostrożna...nauczona doświadczeniem po
        pierwszym dziecku z drugim już z byle katarkiem do przychodni nie biegam...bo
        wiem że dostanę i tak standardowy zestaw leków a szczerze mówiąc siedząc i
        czekając w przychodni na wizytę można przyjść z katarkiem a wyjść z grypą... i
        jakoś faktycznie dzieciaki bez lekarza się obywają i mają się dobrze...
    • kropkacom Re: Włosy dęba stają 30.12.09, 20:37
      Lekarze przynajmniej częściowo są odpowiedzialni za taki stan rzeczy.
      • echtom Re: Włosy dęba stają 30.12.09, 23:21
        A ściśle fatalna organizacja służby zdrowia, bo sami lekarze bywają w porządku. Parę miesięcy temu zapisałam mamę na laserowy zabieg okulistyczny na 8.30, umówiłam się w pracy, że dojadę później i odpracuję. No i cały plan wziął w łeb, bo lekarz zjawił się w przychodni dopiero o 11. I przez te 2,5 godziny nawet nie można było uzyskać informacji, kiedy przyjdzie, żeby zająć kolejkę i załatwić coś na mieście, bo mógł przyjść w każdej chwili. I co się dziwić, że w poczekalniach siedzą głównie emeryci i matki z małymi dziećmi.
    • deodyma Re: Włosy dęba stają 30.12.09, 20:42
      no coz...
      to sie nazywa brakiem wyobrazni i tyle.
    • aluc Re: Włosy dęba stają 30.12.09, 20:49
      a co jest zlego w posiadaniu stetoskopu? sama chętnie bym zaposiadla,
      żeby osluchiwac to i owo, np jak mi w brzuchu burczy wink
      • myelegans Re: Włosy dęba stają 30.12.09, 21:04
        Tez mam i stetoskop i sphygmomanometr do mierzenia cisnienia.
        Potrafie osluchac gorne drogi oddechowe, rozpoznac zapalenie pluc od
        astmy potrafie, czyli to co przeszkolony ratownik medyczny powiniem
        umiec.
        Z krwawiaca sie rana wymagajaca klamerek albo szycia jade do
        szpitala wlasnym samochodem, nie wzywam karetki i nie ceruje sama.
        Nie lece z kazdym katarkiem i kaszelkiem do lekarza, czesto
        konsultuje przez telefon i spotykamy sie po srodku. Ja obserwuje, on
        nie zapisuje antybiotykow od kopa, a jak ordynuje, a ja nie podaje,
        to tez sie nie zzyma i jadem nie pluje i tak juz sobie egzystujemy
        przez ponad 5 lat.
      • kotka.zielonooka Re: Włosy dęba stają 31.12.09, 12:52
        Bo wiesz, stetoskop to tylko swiety pan lekarz moze trzymac w swoich rekach,
        "swołoczy" wara od tego ...
        jak zwyczajny człowiek ma - to swietokradztwo winksmilesmile
        • protozoa Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 18:26
          Nie, tylko trzeba wiedzieć jak się postługiwac stetoskopem.
          1. Gdzie przyłożyc go, zeby cokolwiek usłyszeć.
          2. Wiedzieć co mozna usłyszeć i jak to "brzmi"
          ( a tego nie nauczysz sie z książki, trzeba co najmniej kilka razy słyszeć np.
          zaostrzony szmer pęcherzykowy i u dorosłego i u dziecka. Co więcej u większości
          dzieci szmer pęcherzykowy jest fizjolopgicznie zaostrzony i nie świadczy o
          niczym złym. Podobnie jest z czynnościa serca - u dzieci jest szybsza.
          Nie wspominam o takich zjawiskach osłuchowych jak furczenia, rzężenia,
          trzeszczenia czy świsty.
          Mozna bawić się w lekarza i przykładac stetoskop, żeby nadać sobie.......hm
          powagi(?), zyskać coś w oczach sąsiadów(?) tylko po co.
          Powtarzam - uczyłam sie u najlepszych, osłuchiwałam i dorosłych i dzieci,
          słyszzałam chyba większość możliwych zjawisk osłuchowych, ale nie robię tego na
          co dzień. Słuchawek uzywam głównie do wysłuchiwania perystaltyki.
    • braktalentu Re: Włosy dęba stają 30.12.09, 21:14
      ja tam idąc za przykładem własnej matki zakupiłam Vademecum Pediatrii, oprócz
      stetoskopu i innych narzędzi szatana. Nie mam pewności, że lekarze nie
      przesypiają najważniejszych (z mojego punktu widzenia) wykładów.


      • andaba Re: Włosy dęba stają 30.12.09, 21:35
        1. Zależy na czym i jak rozwalona.

        2. A to już mamy sprawa, ostatecznie przypadki zgonów z powodu
        infekcji tej części anatomii są raczej rzadkie.

        #. No i co w związku z tym?
        • alfa36 Re: Włosy dęba stają 30.12.09, 21:49
          Mam w apteczce dwa wykupione ale nie podane antybiotyki .
          W ciągu ostatniego roku uzbierałam z 7 recept na antybiotyki,
          ktorych nie wykupiłam.
          Mam świadomośc, że w ciągu 4 letniego życia synka dalam mu 5
          antybiotyków, w tym co najmniej 3 niepotrzebnie.
          Mam męża, ktory twierdzi: "Po co biegasz do lekarzy, skoro i tak ich
          nie sluchasz".
          Reasumując: lekarz też człowiek, często zawodowo idący na łatwiznę.
          I jeszcze dośc dobitny przykład: będąc w ciązy zachorowalam na
          ziarnicę zlośliwą, której lekarze nie rozpoznali, mimo ksiązkowych
          objawów. Właściwie to tylko dzięki wrodzonej dokładności nie
          odpuscilam sobie i po ciąży poszlam do hematologa. Podkreślam tę
          ciążę, bo bylam pod kontrolą lekarzy, ba nawet w szpitalu leżałam z
          powodu powiększonych węzłów.
        • kocianna Re: Włosy dęba stają 30.12.09, 22:00
          Dzieci mają to do siebie, że pogarsza im się w nocy. Kilkugodzinny pobyt na NPL
          czy ostrym dyżurze jest dla mnie ostateczną ostatecznością.

          Moja teściowa nie ma problemu z kolejkami i lekarzami, po prostu przedstawia się
          jako lekarz (nie dodając, że weterynarii) i jest traktowana troszkę inaczej niż
          pozostali pacjenci. I gdyby mnie traktowano jak ją, nigdy nie wahałabym się
          zgłosić po pomoc specjalisty, zamiast wypytywać na forum, co robić.
      • azile.oli Re: Włosy dęba stają 30.12.09, 21:40
        Ja też mam w domu stetoskop. I doskonale potrafię wychwycić, czy
        dzieje się coś niepokojącego w oskrzelach. I nie używam stetoskopu
        zamiast wizyty u lekarza, ale dlatego, aby nie zlekceważyć kaszelku.
        Chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie leci przy pierwszym
        kaszlnięciu dziecka do lekarza. A czasem może być potrzeba.
        Jeśli osłucham dziecko, to wiem, czy mam się niepokoić, czy mogę
        jeszcze poczekać. I doskonale potrafię rozróżnić kaszel krtaniowy od
        oskrzelowego, czy też z powodu podrażnienia gardła.
        Gardło zresztą też umiem obejrzeć, widzę, czy jest zaczerwienione,
        czy są naloty. Jeśli jest problem - idę do lekarza. Podobnie przy
        chorobach , przebiegających z gorączką, bo moje dzieci praktycznie
        nie chorują i gorączka to u nich poważny objaw.
        Ale w niektórych wypadkach wizyta jest zbędna. Lekarz to nie
        cudotwórca i sama wizyta u niego nie sprawi, że dziecku minie katar,
        albo przestanie je boleć gardło.
        Nie polecam takiego postępowania w przypadku dzieci bardzo małych.
        A co do szycia rany... Owszem, synowi ranę zszył chirurg, ale szwy
        wyjął mu mąż, podobnie jak mnie po drugiej cesarce. Po pierwszej
        wyjmował mi lekarz, niestety, kilka zostawił...
        • protozoa Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 18:32
          Ojej jakaś Ty mądra, w takim razie co zrobisz i co podejrzewsz słysząc
          pojedyncze trzeszczenia? I czy potrafisz wogóle je wychwycić?
          A tak na marginesie - nie widziałam, żeby jakikolwiek lekarz nie potrafił
          prawidłowo zdjąć szwów. Natomiast widziałam to u domorosłych lekarzy.
          • echtom Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 21:15
            > nie widziałam, żeby jakikolwiek lekarz nie potrafił prawidłowo zdjąć szwów

            Ja widziałam. A sama trafiłam na takiego, który nie potrafił ich prawidłowo założyć uncertain
          • azile.oli Re: Włosy dęba stają 02.01.10, 13:07
            Jeśli słyszę jakiekolwiek trzeszczenia, a dziecko kaszle, to idę do
            lekarza, aby postawił diagnozę. Sama diagnoz nie stawiam, aczkolwiek
            przypuszczenia mieć mogę.
            Co do szwów - to nie chodzi o to, że lekarz nie potrafi zdjąć
            prawidłowo szwów, pewnie potrafi, ale akurat mnie zrobił to
            niestarannie i nie raczył poinformować, że kawałki szwów zostawił,
            co wyszło na jaw, jak mi blizna po cc zaczęła ropieć.
      • protozoa Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 18:27
        I ciekawe co potrafisz tym stetoskopem wysłuchać? Bo, nie wątpię, że jesteś
        dumna oglądając się w lustrze gdy Ci zwisa na szyi.
        • azile.oli Re: Włosy dęba stają 03.01.10, 11:39
          Ogarnia mnie pusty śmiech. Czy ty kobieto myślisz, żew jesteś
          nadczłowiekiem, bo jesteś lekarzem? Że lekarze to jakaś elita i
          każdy marzy, aby paradować ze stetoskopem na szyi?
          Używam stetoskopu jak ciśnieniomierza i nie musisz mi wierzyć, ale
          potrafię wysłuchać zmiany. A jaki mają one charakter, to już
          sprawdza lekarz. Chyba dobrze wiesz, że czasem jednego dnia nic nie
          słychać, a następnego już owszem. Więc co, mam latać codziennie
          na ''osłuchanie'', a najlepiej prywatnie i bulić za każdą wizytę?
    • an_ni Re: Włosy dęba stają 30.12.09, 21:49
      a to ty nie wiesz ze kiedys leczyla "babka" a teraz internet?
    • kol.3 Re: Włosy dęba stają 30.12.09, 22:00
      Psychiatry dla mamy.
      • gabrielle76 Re: Włosy dęba stają 30.12.09, 22:13
        porazka te mamuski uncertain
    • lipsmacker A mi wlosy deba staja na to latanie do lekarza 30.12.09, 22:28
      ...z pierwszego lepszego powodu. W wymienionych przykladach -
      przeciecie na nozce dziecka opisane jest jako dosc glebokie i
      dlugie, poniewaz chodzi o dziecko to poszlabym na szycie bo szybciej
      i ladniej sie zagoi, gdyby chodzilo o mnie stanowczo nie chcialoby
      mi sie. Grzybica pochwy - wypowiedzialam sie na tamtym watku, w
      Australi leki na te przypadlosc dostepne sa bez recepty od lat i
      nikomu nie przychodzi do glowy latac z tym nawet do lekarza
      pierwszego kontaktu a co dopiero do ginekologa, bierze sie lek i po
      sprawie. W posiadaniu stetoskopu w domu nie widze nic zdroznego na
      rowni z posiadaniem glukometru czy cisnieniomierza.

      Wlosy mi staja deba bo od roku obserwuje latanie do lekarza z powodu
      kazdego kichniecia, no i chorobowe na 2 tyg z powodu byle
      przeziebienia. 2 tyg?? Ludzie, nigdy w zyciu nie opuscilam pracy
      dluzej niz przez 2 dni z powodu przeziebienia czy grypy i nie znalam
      nikogo kto by to robil. A tu to standard. Przeziebione dzieci
      trzyma sie tygodniami w domu, a mity o 'przewianiu' to juz w ksiege
      mozna spisac. Eee...nie chce mi sie juz pisac.
      • mariolka55 Re: A mi wlosy deba staja na to latanie do lekarz 30.12.09, 22:55
        bo większość lekarzy to tłuki,chamy i konowały dlatego ludzie unikają jak moga
        niestety ale miałam przyjemność poznać "lekarzy" od najgorszej strony

        sama unikam jak mogę dyżurów ,chamy bez podejścia do dzieci
        zachowują się jakby łaskę robili ze przyjmują i standardowo wypisują antybiotyk
        czy trzeba czy nie

        unikam szpitali
        byłam z synem (nie cale 2 latka) jak miał rota
        pojechałam bo był odwodniony i wyjścia nie było,po nocnym nawodnieniu zwiałam
        zaraz rano na własne żądanie
        masakra,dobrze ze dziecko małe i zapomniało

        mam tylko zaufanie do swojej pediatry i ginekolog (ginekolog niestety tylko
        prywatnie)
      • mama-123 Re: A mi wlosy deba staja na to latanie do lekarz 31.12.09, 02:41
        ak jak w Wielkiej Brytanii leki na grzybice pochwy sa bez recepty.
        • protozoa Re: A mi wlosy deba staja na to latanie do lekarz 01.01.10, 18:18
          Jest cos takiego jak rozpoznanie róznicowe. Różne choroby, które leczy się w
          rózny sposób moga miec bardzo podobne objawy. To samo dotyczy grzybicy. Ponadto
          są róznego rodzaju grzyby wywołujące tę chorobe. Może więc zamiast siegać po
          ogólnodostępne leki warto pofatygować sie do lekarza???
          • amparito Re: A mi wlosy deba staja na to latanie do lekarz 02.01.10, 07:53
            Jasne, przez rok się bujałam z leczoną przez ginekologa grzybicą. Wyglądało to tak, że dostawałam zestaw leków (partner uwzględniony), w trakcie brania objawy przycichały, po wykończeniu leków wracały. Jedna wizyta - kilkadziesiąt złotych. Pomógł stary, dobry propolis.
            Wiedza pani doktor prowadzącej ciążę (innej pani doktor) z kolei pochodziła tak sprzed dwudziestu lat co najmniej. Za to straszyła rewelacyjnie, gdybym miała jej słuchać, uznałabym, że ciąża to potwornie niebezpieczna choroba. Poza tym nie rozpoznała u mnie rozejścia spojenia łonowego, po zbadaniu stwierdziła tylko, że to nie skurcze. Co mi jest dowiedziałam się dzięki internetowi, a brytyjska ulotka dla ciężarnych dała wskazówki, jak sobie radzić.
    • echtom Re: Włosy dęba stają 30.12.09, 23:06
      > mama nie idzie do
      > ginekologa bo nie ma czasu

      Nic dziwnego, że nie ma czasu, jeżeli ginekolog w przychodni przyjmuje przed południem, a w niektórych raz w tygodniu po południu i w poczekalni rozgrywają się dantejskie sceny. Nie pamiętam, czy clotrimazol jest na receptę, ale chyba nie i wystarczy pójść do apteki. Kiedy mieszkałam na wsi, ginekolog przyjeżdżał raz w tygodniu przed południem, a ja nie mogłam wyrwać się z pracy, więc poprosiłam kiedyś położną, by załatwiła dla mnie receptę na coś banalnego. Gin odmówił, więc zlałam sprawę i przeszło samo. Chodzenie z dziećmi, a teraz z mamą po lekarzach to taki hardkor, że z sobą idę w naprawdę wyjątkowych przypadkach.
    • protozoa Re: Włosy dęba stają 30.12.09, 23:18
      Ok, po co chodzić do "chamów i konowałów" jak nas określiła nijaka mariolka 55 .
      Krwawiąca pięta- przejdzie albo nie.....jeśli uraz jest duzy ( złamanie
      wieloodłamowe) moga byc komplikacje, ale przy odrobinie szczęścia może ich nie być.
      Utrzymujący się stan zapalny - może sam przejść, moga przejść objawy i po kilku
      latach może okazać się, że mamy do czynienia np. z rakiem szyjki macicy. We
      wczesnym stadium uleczalnym w 100% w późniejszym bywa gorzej.
      Mama potrafi róznicować zapalenie oskrzeli z zapaleniem płuc, wysłuchac
      rzężenia, trzeszczenia, nieobce są jej świsty, furczenia. Ma wprawę w
      osłuchiwaniu, bo ma. Skombinowała leki od zaprzyjaźnionej sąsiadki i ma cała
      kolekcję w apteczce. Tylko jak po tych medycznych wyczynach laików dziecko się
      pogarsza gna się do szpitala. Czasem zbyt późno i kto jest winny? Ano konowały ,
      nigdy domorosły lekarz.
      Ludzie! Jeżeli macie kompleksy idzcie na medycynę. Leczenie to nie algorytm
      objaw-choroba-lek. To także patofizjologia, rozpoznanie róznicowe,
      farmakodynamika. To także myślenie.
      • echtom Re: Włosy dęba stają 30.12.09, 23:32
        Sądzę, że jako lekarz masz ułatwiony dostęp do kolegów po fachu i nie przesiadujesz godzinami w poczekalni. Spraw, żeby lekarze przyjmowali po południu i wieczorem, kiedy większość ludzi kończy pracę, żeby przychodzili do pracy punktualnie, żeby przy zapisywaniu pacjentów na godziny nie tworzyły się godzinne i dłuższe poślizgi. Pewnie chodziłabym częściej do lekarza, gdybym miała gwarancję, że zapisana na 16.30 przyjdę o 16.29, po minucie wejdę do gabinetu i po 10-15 minutach z niego wyjdę, zamiast siedzieć w poczekalni do 18.
        • e.mama.s Re: Włosy dęba stają 30.12.09, 23:50
          Moje dziecko i lekarza, 1,5 roczne musiało czekać 9 godzin w
          poczekalni chirurgi dziecięcej, nie ma już tak że lekarze mają
          pierszeństwo.
      • figrut Re: Włosy dęba stają 30.12.09, 23:50
        Protozoa, większość chorób moich i moich dzieci leczymy w domu. Po 17
        przepisanych i NIE UŻYTYCH antybiotykach dwójce moich dzieci (5,5 i 7,5 lat)
        staram się ograniczać wizyty tylko do chorób, które naprawdę mocno mnie
        niepokoją. Niestety, lekarz do którego miałam całkowite zaufanie już nie żyje, a
        ci których mam blisko, nie są godni całkowitego zaufania, więc staram się
        zaradzić o ile mogę sama. Na pogotowiu byłam trzy razy, raz wzywałam karetkę
        (jeśli o dzieci chodzi) i za każdym razem zbyto mnie jak panikarę słowami "teraz
        panadol a rano do przychodni". Naprawdę daleko mi do matki, którą niepokoi
        zapalenie oskrzeli (celowo lekkie kaszelki pominęłam).
        • mariolka55 Re: Włosy dęba stają 31.12.09, 00:01
          idę do lekarza jeśli jest taka konieczność
          cytologię robię regularnie prywatnie,z zaproszeń nie korzystam
          nie latam z dziećmi z byle katarkiem,zazwyczaj leczę objawowo ,dopiero gdy po 3 dobach nie widać poprawy idę do lekarza
          nie chucham ,nie dmucham na dzieci
          hartuję

          niestety ale miałam ciężkie choroby w najbliższej rodzinie,błędne diagnozy/stracony czas i mam uraz do lekarzy
          uważam tak a nie inaczej
          oczywiście nie twierdzę ze wszyscy są chamami i tłumokami.
      • calosciowezaburzeniarozwojowe Re: Włosy dęba stają 31.12.09, 00:23
        Jesli stosujesz sie jako lekarz do trzech ostatnich zdan Twojego postu, to
        napisz, prosze, gdzie Cie szukac, bo ja jeszcze takiego lekarza nie spotkalam.
        Takich, ktorzy teoretyzuja w ten sposob, a i owszem, nawet w rodzinie mam takich
        wink.
        Wg moich doswiadczen lekarzom sie nie chce, bo to nie ich zdrowie, zycie, zeby
        sie wysilac, zaniedbanie lekarzowi rzadko kiedy da sie udowodnic, wiec w sumie
        ryzyko nie takie wielkie.
        No i nie przesadzajmy z ta nauka, nie chodzi przeciez o to, by matki, ktore chca
        zastapic lekarzy dla swoich dzieci poznaly cala wiedze medyczna, ale naprawde
        wystarczy poczytac na tematy medyczne nas dotyczace i czesto wie sie wiecej niz
        przecietny lekarz.
        O zaburzeniach autystycznych czytuje juz przeszlo 2 lata, a taki pediatra mial
        moze kilka wykladow na ten temat, czesto wiele lat temu i ma ambicje mnie
        uswiadamiac na kazdym kroku odkrywajac swoja nikla wiedze na ten temat. Po
        prostu zenada, i tak mi sie zdarza bardzo czesto.
        Ostatnio maly dostal antybiotyk na trzydniowke, bo jak stwierdzila pediatra 4
        latek za stary jest na trzydniowke i dlatego to na pewno jest zapalenie gardla.
        No z zadziwienia nie mogla wyjsc jak przyszlam pokazac syna z wysypka po 4
        dniach goraczki i domniemanego zapalenia gardla, antybiotyku oczywiscie nie
        podalam, a lekarka musiala przyznac, ze jednak trzydniowka jak sie patrzy.
        Mialam przedluzajacy sie, przejmujacy bol gardla, nigdy wczesniej tak mnie
        gardlo nie bolalo, zaczelam podejrzewac mononukleoze i poprosilam lekarza o
        zrobienie testu - odmowil oburzajac sie, ze mononukleoza nie tak wyglada i on
        mononukleoze potrafi rozpoznac bez testow nawet. No wiec przechodzilam, po
        miesiacu bolec przestalo.
        Po kolejnym miesiacu meza chwycila juz mononukleoza pelnoobjawowa - wywalone
        wezlyu chlonne, nardzo wysoka i dlugo trwajaca temperatura, powiekszona watroba
        i trzustka, bardzo wysoki poziom enzymow watrobowych. Badania zrobilismy razem i
        okazalo sie, jak to potem zinterpretowal inny lekarz, ze poziom przeciwcial
        moich i meza, wskazuje na to, ze go zarazilam chwile wczesniej.
        Moge mnozyc....
        Lekarze musza wreszcie zrozumiec, ze ta ich wypracowana wiedza medyczna to nie
        jest juz teraz zarezerwowana tylko dla nich. To pacjent zna siebie najlepiej i
        jak doczyta, to moze bardzo duzo pomoc w postawieniu diagnozy, tylko trzeba
        odpuscic sobie swoja profesjonalna dume i chciec posluchac.
        A stetoskop tez sobie kupie - juz postanowilam wink.
        • calosciowezaburzeniarozwojowe Re: do protozoa 31.12.09, 00:24
          To bylo do protozoa, ale dziwacznie sie wkleilo.
        • mariolka55 calosciowezaburzeniarozwojowe 31.12.09, 01:19
          zgadzam się z każdym Twoim słowem
      • mdro Re: Włosy dęba stają 31.12.09, 01:05
        Protozoa, ale problem w tym, że na diagnozie wielu lekarzy
        nie można niestety polegać - tzn. nie wyłącznie, bo wielu działa
        na "odwal się" i trzeba mieć samodzielne jakie takie rozeznanie.
        Jasne, że z głębszą raną/podejrzeniem złamania trzeba na chirurgię
        jechać, z uporczywym kaszlem i dłuższą gorączką isć do pediatry,
        etc. etc. Ale z mojego, wcale nie tak bogatego doświadczenia,
        wynika, że diagnozy wielu lekarzy trzeba konsultować.
        1. Rejonowa (wtedy jeszcze rejonizacja była) chirurg-ortopeda,
        wrzeszczała na mnie, że chcę dziecku ciężką krzywdę zrobić, bo
        jeszcze nie ma zoperowanego wodniaka jądra, mimo własnego
        wcześniejszego rozpoznania, że chodzi o przepuklinę mosznową.
        Oczywiście była to przepuklina, tylko pani doktor nie potrafiła
        wepchnąć z powrotem jelita, co jakoś innemu lekarzowi żadnego
        problemu nie sprawiło.
        2. Ta sama lekarka przy drugim synu wmawiała mi, że ma wywichnięte
        stawy biodrowe. Na szczęście, nauczona doświadczeniem, z miejsca
        wykonałam telefon do koleżanki, której córeczka rzeczywiście
        problemy ze stawiami miała, z pytaniem "jak się nazywa i gdzie
        przyjmuje prywatnie najlepszy w W-wie specjalista". Oczywiście
        żadnego wywichnięcia nie było.
        3. Ta sama przychodnia, z kolei okulistka, która nie rozpoznała
        zespołu Duane'a i krzyczała na mnie (one w ogóle w tej przychodni
        miały skłonności do wrzasku), że nie ćwiczę z dzieckiem, bo mu oko
        nie chce na bok patrzeć.
        4. Już dużo później, akurat nie było "naszej" pediatry i syn trafił
        do innej lekarki. Mimo ewidentnych objawów: ostry ból brzucha z
        wymiotami i plamki na nogach orzekła, że to jakiś wirus, a plamki są
        nieistotne. Dzieciak się jeszcze dwa dni przemęczył będąc w stanie
        przełknąć wyłącznie napoje i dosładzany glukozą kisiel, no bo
        przecież pani doktor nic nie wykryła, zanim poszliśmy już do stałej
        lekarki, która z miejca zdiagnozowała plamicę Schönleina-Henocha.
        Skończyło się na szczęście wyłacznie na dwutygodniowym pobycie w
        szpitalu, bez żadnych powikłań. Ale co się mały wycierpiał, a my
        razem z nim, to już tylko zasługa niekompetentnej pani doktor, która
        zlekceważyła klasyczny w tej chorobie objaw.
        • figrut Re: Włosy dęba stają 31.12.09, 02:03
          Mimo ewidentnych objawów: ostry ból brzucha z
          > wymiotami i plamki na nogach orzekła, że to jakiś wirus, a plamki są
          > nieistotne. Dzieciak się jeszcze dwa dni przemęczył będąc w stanie
          > przełknąć wyłącznie napoje i dosładzany glukozą kisiel, no bo
          > przecież pani doktor nic nie wykryła, zanim poszliśmy już do stałej
          > lekarki, która z miejca zdiagnozowała plamicę Schönleina-Henocha.
          To i tak miałaś więcej szczęścia niż ja bym miała, gdybym nie była tak nieufna.
          Pal licho, że pediatra zdiagnozowała plamicę jako uczulenie (o ile czerwone
          plamki mogły tak wyglądać, to masa siniaczków i potworny ból stawów już nie) -
          błąd w diagnozie, ale nie była pewna, więc nie porywała się na szkodzenie na
          pewniaka. Następny "lekarz" zdiagnozował świerzb i dla niespełna 3 letniego
          dziecka przepisał jacutin na wszystkie chorobowo zmienione miejsce, co oznaczało
          od pośladków w dół całość - dobrze, że zawsze ulotki czytam i dowiedziałam się,
          że to nie dla tak małych dzieci i na niewielką powierzchnię ciała, bo to bardzo
          silna trucizna. Ostatni lekarz dopiero usłyszał co miałam mu do powiedzenia i
          zasugerowałam, że z tego co przez nocki strachu wyczytałam, wygląda to na
          plamicę. Jeden na trzech lekarzy przyjął sugestię od laika, obiecał sprawdzić
          (co się potwierdziło) i nie uniósł się honorem, że mu laik podpowiada.
          • myelegans Re: Włosy dęba stają 31.12.09, 03:53
            Figrut, mnie sie moja lekarka po zrobieniu wywiadu przewaznie zawsze pyta "jak
            myslisz co to jest?" I w ten sposob zdiagnozowalam sie z zakazeniem wirusem
            Parvo (rumien zakazny, przewaznie choroba wieku dzieciecego) (goraczka, wysypka,
            opuchniete, potworne bole stawow). Zamiast przepisywac baterie testow od
            boreliozy, poprzez reumatyczne, zrobila tylko jeden w kierunku Parvo.
            Przeciwciala siegaly nieba, diagnoza sama wyszla.

            Mojego 35 letniego brata lekarz zdiagnozowal na wiosne...z ospa, chociaz brat
            chorowal w dziecinstwie, dal go na Heviran, jak go juz skonczyl, a wysypka nie
            ustepowala, pacjemt wpadl na pomysl, ze to moze od salaty ze szklarni mamy,
            ktora zarl w ilosciach wagonowych. Odstawil salate, wysypka szybko minela. Co
            sie nazarl Heviranu to jego.
            • maadzik3 Re: Włosy dęba stają 31.12.09, 10:32
              Ospe mozna przejsc dwukrotnie. Mnie sie zdarzylo - w odstepie 30 lat.
              Watpliwosci co do diagnozy nie bylo.
          • mdro Re: Włosy dęba stają 31.12.09, 12:33
            Figrut, pewnie, że mieliśmy szczęście - gdyby nie nasza lekarka,
            mogło się np. skończyć położeniem na stół i rozkrojeniem brzucha
            (akurat u niego przeważały objawy z przewodu pokarmowego, stawy miał
            podpuchnięte, ale mało bolące). Ale jak można było stwierdzić
            świerzb, to mi się w głowie nie mieści - przecież to w ogóle
            świerzbu nie przypomina, ani wizualnie, ani objawowo (niebolesne,
            praktycznie nieswędzące).

            Jedyny plus, że w szpitalu obejrzało go sporo studentów, może im coś
            w pamięci zostało i odpowiednia klapka we właściwym momencie im się
            otworzy przy podobnym przypadku wink.
      • myelegans Re: Włosy dęba stają 31.12.09, 03:56
        Protozoa, ale przeciez od grzybica pochwy powoduje raka szyjki, jest on przeciez
        wywolywany wirusem brodawczaka o ile dobrze pamietam. swiad jest przykry i
        bardzo latwo sie leczy

        To prawda, leki przecigrzybiczne dopochwowe tez kupuje w aptece bez recepty. Ja
        jeszcze robie sobie przed tym wymaz i daje na szkielko i pod microskopem ogladam wink.
        Mam syna wiec mi te rzeczy odpadaja.
    • wieczna-gosia Re: Włosy dęba stają 31.12.09, 00:10
      Tez mi staja aczkolwiek jak moje dziecko cos sobie zrobi to bardzo sie
      zastanawiam czy na urazowke jechac.
      • czar_bajry Re: Włosy dęba stają 31.12.09, 01:24
        Powalające, chociaż nie trafiłam na żaden z wymienionych wątków to zgadzam się z
        autorką że włosy stają dębatongue_out
    • mama-123 Re: Włosy dęba stają 31.12.09, 02:38
      Nie, lekarzepo prostu chca miec wiecej kasy, wiec im pasuje, gdy
      mama biega bez waznego powodu i zostawia kase.
      Z tym stetoskopem, to zgadzam sie przesada, ale grzybica pochwy nie
      jest znowu takim skaplikowanym schorzeniem. W Iwelkiej Brytanii leki
      na to kupuje sie w aptece bez recepty i ludzie zyja.
    • alabama8 Re: Włosy dęba stają 31.12.09, 08:15
      Ta, no, u nas w "rejonie" zapisy do ginekologa są raz w miesiącu z
      terminem za 4 miesiące wink
      A a propos pozostałych komentarzy lekarskich: ja na przykład
      przeszłam w dzieciństwie różyczkę ... 4 razy (choruje się raz, ale
      przy wysypkach aż 4 razy postawiono mi taką diagnozę wink
      A stetoskop by się przydał - faktycznie. Mam dzieciaka z astmą i
      jestem już tak przeszkolona, że "wzrokowo" wychwytuję nadchodzące
      duszności. Jednakowoż czułabym się bardziej komfortowo gdybym mogła
      przy okazju użyć czegoś więcej niż ucha przyłożonego do jego klatki
      piersiowej.
    • lola211 Re: Włosy dęba stają 31.12.09, 08:25
      Od dawien dawna wiadomo, ze kazdy Polak zna sie na medycynie i
      polityce.
      • niki_222 Re: Włosy dęba stają 31.12.09, 08:49
        no cóż
        taką mamy służbę zdrowia
        w cywilizowanych krajach tak nie jest,a my jeszcze długo będziemy za murzynami

        p.s protoza to typowy przykład "polskiego doktora"
        chamska,wymądrzająca się i dająca do zrozumienia ze pacjent jest głupi i zacofany
        oraz zero empatii
        • lola211 Re: Włosy dęba stają 31.12.09, 08:54
          > taką mamy służbę zdrowia

          Ja nie narzekam.
          • figrut Re: Włosy dęba stają 31.12.09, 12:59
            > Ja nie narzekam.
            Pewnie, ja bym też nie narzekała, gdybym do tej pory nie trafiła na tylu
            konowałów. Gdybym miała do czynienia z moją panią ginekolog, lekarzem który córę
            z antybiotykowego koła wyprowadzał, jednym z trzech lekarzy stałych w naszym
            ośrodku, to też nie miałabym powodów do narzekań. Trafiło mi się jednak zbyt
            wiele błędnych diagnoz, zbyt wielkiego zadufania w sobie kilku lekarzy, aby
            stwierdzić, że konowały to takie wyjątki wśród lekarzy. Cenię sobie lekarzy,
            którzy potrafią przyznać się do niewiedzy i przy braku pewności konsultują się z
            innymi, a także słuchają co mają do powiedzenia bliscy chorej osoby czy sam
            pacjent. Zbyt dużo jak na grupę której powierza się własne zdrowie i życie jest
            tych czarnych owiec.
            • azile.oli Re: Włosy dęba stają 31.12.09, 13:12
              Ja obecnie nie narzekam, mam zaufanie do ''mojej'' pani doktor, a
              ona ma zaufanie do mnie. Szczegółowo przeprowadza wywiad, słucha
              tego, co mam do powiedzenia (a co jest ważne, bo jeśli powiem, że
              syna boli brzuch i wymiotuje, to może podejrzewać wiele schorzeń,
              jeśli jednak ja dodaję, że takie objawy ma pół jego klasy, to można
              założyć, że to jakaś jelitówka). Jeśli idę i informuję, że coś mnie
              szczególnie niepokoi to zleca badania i nie lekceważy, bo wie, że
              banalnymi przypadkami nie zawracam jej głowy.
              Natomiast, niestety, trafiłam kiedyś na lekarza, który stwierdził u
              mojej córki zapalenie oskrzeli, przyłożywszy stetoskop dosłownie w 2
              miejscach.
              Poszłam z antybiotykiem do domu, osłuchałam małą, kazałam jej
              odkaszlnąć, osłuchałam ponownie - czysto. Za dwa dni poszłyśmy
              do ''naszej'' pani doktor, która dziecko dokładnie osłuchała i nie
              stwierdziła zmian w oskrzelach. Trzeszczenia w słuchawkach pana
              doktora pochodziły z zachrypniętego gardła. Ale żeby to stwierdzić,
              to trzeba się przyłożyć.
      • morekac Re: Włosy dęba stają 31.12.09, 09:42
        Każdy Polak swoim własnym dr Housem wink
        • berecik7 Re: Włosy dęba stają 31.12.09, 15:35
          Znajoma ma dziecko z b. poważnym schorzeniem krwi. Już po kilku miesiącach
          zdobyli z mężem taką wiedzę na jej temat, że zakwestionowali sposób leczenia
          zaordynowany przez krajowego konsultanta z tej dziedziny. I słusznie, bo w
          literaturze światowej (tylko kto u nas z lekarzy pokolenia 50+ zna angielski???)
          inne metody są opisywane jako dużo skuteczniejsze.

          Wszystko, o czym pisze protozoa - diagnostyka, farmakodynamika itp...to w Polsce
          bajka. Za biurkami przychodni siedzi w 90 % tłum niekompetentnych buraków,
          którzy traktują człowieka jak debila i nie chcą niczego słuchać. Nigdy nie
          zapomnę obchodów lekarskich w szpitalu dziecięcym na Litewskiej, kiedy szacowne
          grono wywalało za drzwi matki (dzieci płakały, więc matki zabierały dzieci na
          ręce i stały pod drzwiami sali), a państwo doktorostwo debatowało nad pustymi
          łóżkami. W końcu do światłej dyskusji oglądanie małego pacjenta i spostrzeżenia
          rodziców nie są konieczne, prawda? Gdyby to nie było tragiczne, to mogłoby być
          śmieszne...
          • q_fla Re: Włosy dęba stają 31.12.09, 16:40
            To ja też dorzucę swoje, aczkolwiek teraz raczej nie narzekam, może
            dlatego że konsultacje mam gratis u dobrego znajomego.

            Rzecz miała miejsce, gdy miałam lat czternaście i podpadałam już pod
            przychodnię dla dorosłych. Z rana dostałam temperatury, sraczki i
            wymiotów. Dowlokłam się do przychodni, tam szanowny doktor nawet
            mnie nie osłuchał, tylko wypisał receptę po pięciominutowym
            wywiadzie. Z przychodni dowlokłam się do domu, na szczęście nie
            wykupiłam po drodze leków. Na szczęście - bo to były silne leki
            uspokajające, a przepisana dawka odpowiadała wielkiemu, dobrze
            zbudowanemu chłopu, a nie filigranowej dziewczynce. W domu zrobiło
            mi się słabo, tempa była ponad 40*C. Zadzwoniłam do mamy do pracy,
            na szczęście pracowała blisko. Mama wezwała pogotowie, bo sraczka i
            wymioty się nasiliły, tempa nie spadała. Lekarz pogotowia za głowę
            się złapał jak zobaczył receptę, powiedział że gdybym te leki zażyła
            w takim stanie byłoby ze mną baaaardzo źle. Po wszystkim matka
            złożyła skargę w przychodni, ale w międzyczasie doktor - konował
            zszedł na zawał.
            • mariolka55 Re: Włosy dęba stają 31.12.09, 17:25
              watek na forum "w oczekiwaniu"
              dziewczyna w ciąży,po odstawieniu leków przeciwdepresyjnych
              jest w silnej depresji,ma lęki i nikt nie potrafi jej pomóc
              psychiatra odsyła do ginekologa,ginekolog do psychiatry
              ot kolejny przykład kompetencji lekarzysad
              • solaris31 Re: Włosy dęba stają 31.12.09, 17:46
                ja przerzuciłam większość wątków i nasunęło mi sie jedno...

                Protoza jest taka mądra, bo sama jest lekarzem. i potrafi rozeznać
                się w sytuacji, nawet jesli jest ona inna niż jej specjalnośc.

                ale nie każdy jest lekarzem.

                większość z nas to matki pracujące, które nie mają jak warować w
                przchodniach powiedzmy z dwójką dzieci od 7 rano, w kolejce po
                pieprzony numerek.

                w mojej przychodni lekarz przyjmuje 30 pacjentów. 31 idzie z
                kwitkiem do domu. rozumiem, że więcej się nie da, bo lekarz tez
                człowiek i ma prawo być zmęczony po tych 30 pacjentach.

                ale co mam zrobić ja, jeśli nie zdążyłam na ten szczęśliwy 30
                numerek? proste. idę do domu. i muszę leczyć sama. a jak się dziecko
                pogarsza, to po 18 wzywam pogotowie albo jadę do szpitala. bo tam
                nie odmówi się mi pomocy.

                z katarkami też nie latam do przychodni. z kaszlem już tak. siebie
                tez pilnuję.

                ale z drugiej strony - po co mam iść do przychodni? żeby lekarz
                odmówil mi skierowania do specjalisty, albo na badania? bo tak jest
                dla lekarza lepiej - kasa zostaje do podziału w przychodni.

                to skomplikowana sprawa niestety. system jest winny temu, że
                jesteśmy źle leczeni. a to , co się dzieje w przychodniach
                zwyczajnie zniechęca ludzi zarówno do lekarzy jak i do leczenia.

                nie tak dawno dostałam od lekarza POZ witaminki na wzmocnienie.
                byłam słaba, ospała i generalnie wszystko było nie tak. lekarka nie
                dała mi skierowania ani do endokrynologa, ani na byle morfologię.
                poszłam prywatnie. i co? zaburzenia hormonalne w pięknym stylu.
                rozhuśtana prolaktyna, TSH fatalne. i co byłoby, gdybym posłuchała
                tego lekarza?
                • tolka11 Re: Włosy dęba stają 31.12.09, 18:13
                  Pierwsze, co zrobił mój przyjaciel pediatra neonantolog, gdy po
                  miesiącach walki przywiozłąm mojego skrajnego wcześniaka do domu, to
                  przywiózł mi w prezencie stetoskop i worek ambu. A potem uczył mnie
                  jak osłuchać własne dziecko, jak wychwycić zmiany, itepe.
                  Po co? Ano on nie zawsze mógł, a pediatra z poradni pojęcia nie
                  miała, co to dysplazja oskrzelowo płucna. I chętnie by nas wysłąła
                  na stałe do szpitala.
                  Ot profanacja - lekarz laikowi stetoskop daje.
                  • protozoa Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 18:34
                    Ciekawe co by powiedział przyjaciel-neonatolog, gdybś na czas nie wychwyciała
                    niepokojących zmian i zaszkodziła dziecku?
          • protozoa Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 18:16
            Bardzo wielu lekarzy 50+ zna doskonale angielski.Wiem o czym piszę, bo tak leczę
            i robi to większość moich kolegów.
    • zoi A od przykładów niekompetencji nic ci nie staje? 31.12.09, 19:13
      Dla mnie przerażające jest że gdzieś tam jest tylu niedouczonych "specjalistów",
      gotowych przepisać antybiotyk na wszystko ale niezdolnych zdiagnozować poważnego
      schorzenia. Super. Jak większość mam dzieci w wieku przedszkolnym też mogę się
      pochwalić kolekcją przepisanych i niewykupionych antybiotyków. Znam też
      przypadek kiedy człowiek umarł pod płotem przychodni tuż po wizycie u lekarza...
      Było to swoiste ukoronowanie kariery i wielu błędnych diagnoz postawionych przez
      owego wiejskiego lekarza...
    • velluto Re: Włosy dęba stają 31.12.09, 21:15
      to jeszcze nic - byłam kiedyś na wczasach ze znajomą, dzieci nam zaczęły
      kaszleć, zastanawiałam się gdzie tu do lekarza iść, a znajoma wyskoczyła, że ona
      osłuchała dziecko i że oskrzela ma czyste, to nie ma się co przejmować. Znajoma
      była po jakimś wydziale muzycznym, widać ma słuch absolutny, żeby tak bez
      stetoskopu diagnozęsmile
    • agatracz1978 Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 12:47
      Podpisuję się pod wypowiedziami większości. Iść po to, żeby dostać kolejny
      antybiotyk? Albo wielka pani doktor wypisze kolejną receptę nie widząc nawet
      pacjenta?! To się dopiero włos jeży na głowie. Sama byłam świadkiem takich
      sytuacji. U nas niestety lekarze to jest banda konowałów i niedouczonych
      idiotów. Tylko łapówki brać potrafią a jak coś się dzieje to odsyłają jeden do
      drugiego. Kiedy moja bratowa była w ciąży i miała problem z przepływami w żyłach
      odesłali ją do ginekologa - bo ciężarna jest. I co ten ginekolog miał jej niby
      zrobić? Dwa tygodnie bujała się między lekarzami aż wreszcie awanturę zrobiłyśmy
      i skarga poszła do kierownictwa szpitala z informacją, że zgłosimy sprawę dalej.
      Wtedy się uszyli z dupami i znalazł się specjalista.
    • protozoa Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 13:25
      Widziałam wiele, bardzo wiele przypadków nieszczęść spowodowanych
      niefrasobliwością i głupota pacjentów. Kilkanaście razy miałam na stole
      perforowany wyrostek, bo pacjent wiedział lepiej od lekarza ( zapewne konowała)
      i zamiast udać się do szpitala przykładał na brzuch ciepłe okłady. Ratowałam
      ludzi z uwięźniętą przepukliną, bo lepiej wiedzieli, że nie trzeba sie operować.
      O fatalnych skutkach nieleczonych lub źle leczonych infekcji nie będę pisać, bo
      z takimi każdy lekarz spotyka sie na co dzień.
      Ile pań idzie do ziemi, bo lekceważy infekcje dróg rodnych ( "grzybica" nie jest
      wcale grzybicą, podleczona nie daje objawów lub daje dyskretne a potem ojazuje
      sie, ze mamy do czynienia z rakiem szyjki macicy). Ile kobiet umiera z powodu
      nieleczonego ( bo niewykrytego) raka piersi? Całe mnóstwo.
      Ile osób zostaje kalekami, bo nie słucha lekarzy? Tysiące.
      Jak w każdym zawodzie są lekarze lepsi i gorsi. Na swojej drodze
      spotkałam,niekompetentnych urzędników, notariuszy, sprzedawców,
      partaczy-mechaników, hydraulików, niedouczonych psychopatycznych nauczycieli,
      oszustów-prezesów spółdzielni mieszkaniowych, kretynki księgowe itd, itp. I
      bardzo dobrych przedstawicieli tych samych profesji.
      I wynika z tego jedynie to, ze w każdym zawodzie są rózni ludzie.
      Od zawsze wiadomo, że gros pacjentów ma kompleksy medyczne i usiłuje forsować
      swoje racje dotyczące leczenia. Słucham pacjentów, ale nie daję soba
      manipulować. Jeśli czegos nie wiem - uczciwie się przyznaje, odsyłam na
      konsultację, dodatkowe badania. Nigdy nie wypisuję recept ani nie kieruję na
      badania na życzenie pacjenta. A tego pacjenci cholernie nie lubią. Jeśli trafiam
      na domorsłego i partego "medyka" to ostrzegam i tłumaczę czym grozi jego
      "leczenie" i zabezpieczam siebie. Biorę dokładny wpis do historii choroby, ze
      taki "poinformowany o zagrożeniu zdrowia/życia nie zgadzam się na proponowane
      leczenie/hospitalizację". Wpisane rączką pacjenta i jego podpis+ numer dowodu
      osobistego. Jesli nie wyraża na to zgody proszę 2 świadków ( kolegów-lekarzy,
      którzy sie pod tym podpisują z dopiskiem, że pacjent odmówił podpisania się czy
      podania numeru dokumentu tożsamości).
      Na głupote nie ma rady. Jesli ktos chce ryzykować utratą zdrowia/życia też nie
      ma przeszkód.
      Powtarzam - lekarze są rózni, trzeba znaleźć dobrych, czasem to kosztuje ( bo
      wielu doskonałych specjlistów ceni swój czas, chce byc opłacanym adekwatnie do
      wiedzy i pracuje także w prywatnych gabinetach i spółkach). Leczenie wymaga
      czasu, tak samo jak naprawa samochodu, wizyta u kosmetyczki.
      Ktoś miał pretensję, że wiele przychodni pracuje rano - tak, pracuje, podobnie
      jak urzędy czy banki. Wiele takze pracuje popołudniami czy wieczorami.
      Jeśli komus zalezy na zdrowiu znajdzie i czas i pieniądze i odpowiedniego
      lekarza. Jeśli nie albo jest na tyle głupi, ze uważa, iż lektura 5 książek i 3
      artykułów, z których rozumie się 1/10 spowoduje, że staje sie mądrzejszy niż
      lekarz po studiach, stazu, specjalizacji - to prędzej czy później tego pożałuje.
      Powtarzam - medycyna jest sztuką, nie algorytmem objawy--choroba--lek. Jest coś
      takiego jak rozpoznanie róznicowe, badanie polegające na:
      - dokładnym zebraniu wywiadu
      - 4x"O" ( osłuchiwaniu, opukiwaniu, oglądaniu, obmacywaniu)
      - interpretacji badań dodatkowych i konsultacji
      Zlecając leki bierze się pod uwagę , obok choroby, wiek pacjenta, inne
      współistniejące choroby, farmakodynamikę leków, interakcję z innymi lekami,
      stosowane uzywki itd.
      Zawsze to robię i wiem, że postępuje tak wielu lekarzy. Wielu, niestety, nie.
      Powodów wiele- są i tacy, którzy dla tzw. świętego spokoju robia wszystko pod
      dyktando chorych, sa gorzej wykształceni, sa i tacy, którzy na zbadanie pacjenta
      mają kwadrans i kolejkę awanturujących się ludzi za drzwiami.Nie każdy ma taką
      siłe przebicia., że nie pozwala zapisywac więcej niz 1 na 30 minut. To ,
      niestety, generuje kolejki do specjalistów, ale nie jest to problem lekarzy a
      systemu. Bolączką systemu jest także wynagrodzenie niezależne od wiedzy,
      umiejętności a swego rodzaju "urawniłowka".
      • figrut Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 14:12
        Na swojej drodze
        > spotkałam,niekompetentnych urzędników, notariuszy, sprzedawców,
        > partaczy-mechaników, hydraulików, niedouczonych psychopatycznych nauczycieli,
        > oszustów-prezesów spółdzielni mieszkaniowych, kretynki księgowe itd, itp. I
        > bardzo dobrych przedstawicieli tych samych profesji.
        > I wynika z tego jedynie to, ze w każdym zawodzie są rózni ludzie.
        Pominęłaś jeden niezwykle istotny szczegół. Połowa partaczy w wymienionych przez
        Ciebie zawodach nie narobi tyle złego, co 10 procent lekarzy. Dlaczego ? A no
        dlatego, że lekarze to taka grupa jak piloci samolotów pasażerskich, w ich ręce
        powierzamy nasze życie, a tu nie ma miejsca na partactwo w tak wielkiej skali.
        Lekarze to ta grupa, co do której powinno się mieć ogromne zaufanie. Sama sobie
        odpowiedz, czy gdyby 30 procent pilotów nie znało się na swoim fachu, miałoby za
        nic ludzkie życie, unosiło by się dumą zamiast posłuchać drugiego pilota, to bez
        wahania wsiadłabyś do samolotu ? Założę się, że wsiadłabyś do niego dopiero w
        sytuacji podbramkowej, kiedy nie miałabyś innego wyjścia.
        • protozoa Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 16:58
          Kilka lat temu mechanik w autoryzowanej stacji nie dokręcił mi przedniego koła.
          Tylko cudem uniknęłam powaznego wypadku. Mogłam zabić nie tylko siebie, ale i
          jeszcze kilka osób.
          Pomyłka notariusza może kosztować klienta bardzo, bardzo dużo. Nierzetelny
          hydraulik może doprowadzić do strat materialnych a elektryk pożaru, w którym
          zginie wiele ludzi. Psychopatyczni nauczyciele mogą w skrajnych przypadkach
          doprowadzić uczniów do samobójstw ( miałam takiego pacjenta). Tak więc każdy na
          swoim odcinku może wyrządzić ogromne szkody.
          • figrut Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 17:16
            Poczytaj sobie rachunki od mechanika i zobaczysz, że za swój błąd odpowie przed
            sądem. Każda naprawa musi być wpisana do rachunku "wymiana prawych przewodów
            hamulcowych" itp. Przed tym nie ma ucieczki. Popełniłeś błąd, nie ma
            tłumaczenia. Jak pójdziesz do mechanika bez rachunku, to pretensje możesz mieć
            tylko sama do siebie, bo za każdą usługę wystawia się rachunek.
            Jeśli idę do przychodni lub szpitala, powinnam ufać, że wchodzę do takiego
            "autoryzowanego zakładu" i mieć możliwość zareklamowania błędnej diagnozy, a jej
            nie mam. Lekarz do którego poszłam z pretensjami, że chciał mi otruć dziecko
            wyparł się wszystkiego, a ja nie miałam możliwości udowodnienia mu, że popełnił
            wielki błąd.
            Pracuję w warsztacie. Zanim oddamy klientowi samochód po naprawie, jedziemy na
            jazdę próbną. Najpierw ryzykujemy własnym życiem gdybyśmy popełnili błąd, bo
            dzięki rachunkowi własnych błędów nie mamy możliwości się wyprzeć.
            • protozoa Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 17:51
              Jest więc mechanik i mechanik. Samochód był w autoryzowanej stacji, był tez
              rachunek, faktura - był tez błąd człowieka. Błąd, który mógł kosztować życie
              kilku osób. Miałam zaufanie do warsztatu. Do czasu. Tym nie mniej nie twierdzę,
              że wszyscy mechanicy samochodowi to złodzieje, partacze i potencjalni mordercy.
              • q_fla Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 18:01
                Tym nie mniej nie twierdzę,
                > że wszyscy mechanicy samochodowi to złodzieje, partacze i
                potencjalni mordercy.

                Ale nikt tutaj nie napisał, że wszyscy lekarze to partacze i
                potencjalni mordercy.
                Osobiście znam wielu lekarzy pełnych poświęcenia, troski, którzy
                gotowi są nieśc pomoc bezinteresownie. Bardzo ich cenię za ich
                wiedzę, ale najbardziej cenię ich za to, że traktują mnie jak
                CZŁOWIEKA, a nie jak PACJENTA - kolejnego numerka w poczekalni,
                który ma cicho siedzieć i słuchać.
              • figrut Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 18:02
                Właśnie. Miałaś fakturę gdzie napisane było czarno na białym, co mechanik
                naprawiał i dzięki tej fakturze mogłaś wnieść sprawę do sądu przeciwko
                mechanikowi. Jego ryzyko - zaniedba, pójdzie siedzieć, bo z tego się nie
                wykręci. Co jesteś w stanie udowodnić lekarzowi o ile błąd nie był tak
                oczywisty, jak zostawienie gazika w ciele podczas operacji ? Nic nie jesteś w
                stanie po za drobnymi, bardzo nielicznymi przypadkami w gąszczu błędów i zaniedbań.
                • protozoa Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 18:09
                  Dokładnie niczego bym mu nie udowodniła. Nie doszło do wypadku, bo poczułam, że
                  coś jest nie tak, nie jechałam szybko. Koło zostało dokręcone przez kierowcę
                  autobusu i na tym koniec. Dzwoniłam do szefa zmiany, ucieszył się, że nie doszło
                  do wypadku i ......tyle. Oczywiście gdyby doszło do wypadku zwłaszcza
                  smiertelnego pewnie pan mechanik dostałby 2 lata w zawieszeniu, bo było to
                  nieumyslne spowodowanie śmierci, proces poszlakowy, a mechanik do tej pory
                  niekarany. W życiu nie słyszałam, żeby jakiegokolwiek mechanika ukarano za
                  nierzetelnośc. Podobnie jak nie ukarano za notoryczne oszustwa czyli wstawianie
                  uzywanych części, wykręcanie dobrych i zamiane, wmawianie, że część x jest
                  zuzyta a nie jest, naciąganie słowem żerowanie ( i to za duże pieniądze) na tym,
                  że ani ja ani mąż nie znamy się na bebechach w samochodach. I nie próbujemy znać.
                  • figrut Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 18:34
                    No tak, skoro ktoś dokręcił koło po mechaniku, to już nie miałaś podstaw do
                    reklamacji i tu się zgodzę. Jednak miałaś podstawy do reklamacji i mogłaś to
                    zrobić. Miałaś fakturę z wyszczególnioną naprawą i na jej podstawie mogłaś
                    dochodzić swoich praw.
                    W życiu nie słyszałam, żeby jakiegokolwiek mechanika ukarano za
                    > nierzetelnośc.
                    Jesteś w wielkim błędzie. Nie zostanie ukarany "mechanik złota rączka", bo ten
                    faktury, rachunku Ci nie wystawi, ale ten kto ma warsztat, może stracić
                    wszystko. Mamy tu nawet w tak małym miasteczku jednego, który się z długów
                    wygrzebać nie może i stracił warsztat z komisem samochodowym. Przerobił układ
                    hamulcowy w samochodzie, do którego trzeba by było specjalnie zamawiać drogie
                    części i tym samym naraził kierowcę z pasażerami na utratę zdrowia lub życia
                    (firma ubezpieczeniowa lubi odzyskiwać swoje).
                    Podobnie jak nie ukarano za notoryczne oszustwa czyli wstawianie
                    > uzywanych części, wykręcanie dobrych i zamiane, wmawianie, że część x jest
                    > zuzyta a nie jest, naciąganie słowem żerowanie ( i to za duże pieniądze) na tym
                    Mechanik w normalnym warsztacie MUSI oddać część wymienioną właścicielowi, tylko
                    właściciel zwykle mówi "a na co mi to". To jest jak paragon przy kasie - nie
                    bierzesz paragonu, nie masz podstaw do reklamacji. Tak samo jest z częściami -
                    wstawiają nową część, a starą dostajesz do ręki. Nie bierzesz jej, nie możesz
                    udowodnić, że wymieniono część niepotrzebnie. Warto zwrócić na to uwagę. Na
                    jakiej podstawie mogę udowodnić lekarzowi, że kilkakrotnie przepisał
                    niepotrzebnie antybiotyki, że błędnie rozpoznał chorobę która przez niego
                    została zaniedbana. Czym mogę się podeprzeć przy dochodzeniu swoich praw ? Przy
                    stwierdzeniu u mojej Mamy zapalenia miedniczkowego nerki lekarz stwierdził, że
                    nie było błędnej diagnozy, bo to było zapalenie. Pal licho leczenie zapalenia,
                    ale tu chodziło o czas który odwlekał operację. Jak udowodnić lekarzowi, że
                    przez niego było zagrożenie życia lub zdrowia, bo mogło być zbyt mało czasu ?
                    Ile ludzi, tyle przypadków, jak je udowodnić, jaki "paragon" ze sobą zabierać po
                    wizycie ?
                    • figrut Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 18:37
                      Jednak miałaś podstawy do reklamacji gdyby nikt później przy kole nie
                      grzebał
                      i mogłaś to
                      > zrobić. Miałaś fakturę z wyszczególnioną naprawą i na jej podstawie mogłaś
                      > dochodzić swoich praw.
                      • protozoa Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 18:45
                        Powtarzam - jak to zrobić praktycznie w godzinach szczytu w centrum Warszawy na
                        ruchliwej Trasie Łazienkowskiej?
                    • protozoa Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 18:44
                      A skąd moge wiedzieć czy ta część pochodzi z mojego samochodu czy nie?
                      Od dwudziestu lat korzystam z usług autoryzowanych warsztatów samochodowych (
                      żaden pan Ziutek "złota rączka") i zaryzykuje twierdzenie, ze co najmniej połowa
                      równo mnie oszukiwała żerując na mojej niewiedzy.
                      Co miałam robic na Trasie Łazienkowskiej z mocno obluzowanym kołem? Czekać na
                      przyjazd policji? Ucieszyłam się, że kierowca autobusu dokręcił mi koło.
                      Jak sobie praktycznie wyobrażasz reklamację? Zostawiam samochód na awaryjnych
                      światłach , biorę taksówkę jadę z fakturą do warsztatu i...czekam na kierownika
                      zmiany, który przyjdzie za kwadrans ( optymistycznie), a samochód blokuje pas ruchu?
                      Wzywam pomoc drogową i za nia płacę?
                      Nie! Uruchamiam samochód przy pomocy kogos kto się na tym zna i jestem
                      szczęśliwa, że zyję i nikogo nie zabiłam. Zmieniam warsztat na polecony, wręczam
                      wizytówkę szefowi itd.
                      Powtarzam jesli mechanik mi mówi, ze trzeba cos wymienić nie dyskutuje, bo się
                      na tym nie znam. Zużyta część tez mi nic nie mówi. Powod j.w.
                      • figrut Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 19:27
                        Wzywasz pomoc drogową i płaci za nią warsztat w ostatecznym rozliczeniu.
                        > A skąd moge wiedzieć czy ta część pochodzi z mojego samochodu czy nie?
                        100% pewności mieć nie będziesz, ale 99% tak. Wszak warsztaty autoryzowane nie
                        trzymają hałdy śmieci na swoim terenie, aby ot tak z biegu podmienić Tobie tą, a
                        nie inną część i w dodatku od tego samego typu samochodu.
                        Ponawiam pytanie, jaki kwitek, papierek, cokolwiek dostanę od lekarza, abym
                        mogła dochodzić swoich praw w sądzie i aby dowód był wiarygodny ?
                        • protozoa Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 19:37
                          Ode mnie dostaniesz rachunek/fakturę, jest też historia choroby.
                          Nie wiem co trzymają warsztaty, bo nie patrzę na ręce właścicielom/pracownikom.
                          Mogę sobie wyobrazic sytuacje, w której ma sie stare części i wciska je
                          klientowi, który nie ma pojęcia co ma pod maską. A nie ma, bo sie na tym nie zna.
                          Nim odzyskałabym pieniądze od warsztau, straciłabym zdrowie, nierwy i nasłuchała
                          sie przeklaństw od kierowców którym blokuje pas ruchu. A w warsztacie
                          samochodowym znaleziono by pół miliona sposóbów, zeby mi udowodnic, że się nie
                          znam i nie mam racji.
                          Dzis mam zaprzyjaźnionego mechanika w autoryzowanym warsztacie i wiem, ze w 80%
                          mnie nie okradnie, co do innych pewności nie mam.
                          • figrut Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 19:55
                            > Ode mnie dostaniesz rachunek/fakturę, jest też historia choroby.
                            Mam skserowany zeszyt "kartotekę" (u nas są zeszyty) z "opisami" chorób mojego
                            młodszego. Nie ma tam dokładnego opisu chorób. Jest "wysypka na na ciele",
                            "mokry kaszel, oskrzela osłuchowo czyste" itp. nic nie mówiące co to za wysypka,
                            jak wyglądała, czy były tą bąble, czy duże, rozlane place, czy brązowo fioletowe
                            siniaki, dlaczego zaaplikowano duomox przy osłuchowo czystych oskrzelach.
                            Paragonów w ośrodku zdrowia nie wydają.
                          • nikki30 Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 21:30
                            protozoa napisała:

                            > Nim odzyskałabym pieniądze od warsztau, straciłabym zdrowie, nierwy i nasłuchał
                            > a
                            > sie przeklaństw od kierowców którym blokuje pas ruchu. A w warsztacie
                            > samochodowym znaleziono by pół miliona sposóbów, zeby mi udowodnic, że się nie
                            > znam i nie mam racji.

                            Protozoa identyczne przejścia miałabyś przy dochodzeniu roszczeń wynikających z
                            błędu lekarskiego!Nawet zaryzykowałabym tezę, że faktury, rachunki z warsztatu
                            są rzetelniej prowadzone, bo takiej rzeteności wymaga prawo i US.
                            A historia choroby to już odrębna bajka.Mam nawet jedną przed sobą.Dokument
                            napisany chaotycznie,w tej chwili badamy, czy nie sfałszowany.Archiwa szpitalne
                            prowadzone są często niezgodnie z prawem.To wszystko powoduje, że wygranie
                            sprawy "medycznej" jest niezwykle trudne i kosztowne.
                            I jest jeszzce jedna strona medalu.Rozwój technologii wymaga od mechanika
                            samokształcenia, inwestowania w sprzęt.Niestety nie ma tej korelacji w przypadku
                            lekarza.Dalej można leczyć nie sięgając po nowoczesne leki lub procedury
                            medyczne.I niestety jest to prawdziwa plaga szczególnie wśród lekarzy pierwszego
                            kontaktu.
                  • calosciowezaburzeniarozwojowe Re: Włosy dęba stają 02.01.10, 21:48
                    Protozoa, to gapy jestescie, ze godzicie sie na swoja calkowita ignorancje w tej
                    kwestii i przeplacacie na kazdym kroku, wystarczyloby troche dobrych checi i juz
                    nie jestescie zieloni, i juz Was nie nabiora na kazdej pie...e, i juz beda sie
                    miec bardziej na baczeniu probujac wcisnac kit na odczepnego. Ja tak wlasnie
                    robie w kwestiach medycznych, bo czesc lekarzy to partacze, nie mam do nich za
                    grosz zaufania; te mamy, ktore korzystaja ze stetoskopow we wlasnym zakresie,
                    tez pewnie to robia z takich wlasnie pobudek, i te, ktore podwazaja zasadnosc
                    zaaplikowanego leczenia pewnie tez.
                    ja rozumiem, ze nie kazdy musi sie znac na wszystkim, ale tam, gdzie widze, ze
                    mnie nabieraja, to nie chce siedziec bezczynnie i godzic sie na to - w koncu to
                    nie jest wiedza tajemna.
      • havana28 Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 14:35
        Protozoa, a do Ciebie pacjenci przychodzą bo Ci ufają i cenią sobie Twoją opinię czy też przychodzą bo muszą lub są już w takim stanie, ze juz im Twoje mentorstwo zwisa?

        • protozoa Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 16:59
          Nie wiem, spytaj moich pacjentów.
          • havana28 Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 17:16
            Chyba nie muszę. Obstawiam drugą opcję.
            • protozoa Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 17:51
              Twoja rzecz.
      • gryzelda71 Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 14:46
        > Od zawsze wiadomo, że gros pacjentów ma kompleksy medyczne i usiłuje forsować
        > swoje racje dotyczące leczenia.

        Większość pacjentów chce być po prostu leczona i wyleczona.

        • protozoa Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 17:04
          Oczywiście, ze chce byc leczona i wyleczona. Szkopuł w tym, że mówi się , żeby
          np. nie palić papierosów a pacjent wie lepiej, żeby się nie obżerać i schudnąć a
          pacjent ma 20 kg nadwagi itd.
          Pacjentka X doprowadziła się do takiego stanu, nie lecząc w zalecony przez
          bardzo dobrego diabetologa, cukrzycy, że powinna mieć amputowaną nogę ( niestety
          do wysokości stawu kolanowego). Nie wierzyła lekarzom, nie chciała amputacji,
          wiedziała swoje podjudzana przez krewnych i znajomych. Po miesiącu trafiła do
          szpitala w takim stanie, że po dobie zmarła. Proponowane było leczenie, mogła
          być wyleczona, wybrała coś innego.
          • gryzelda71 Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 20:36
            Bardzo chciałam być leczona,ale musiałam swoje odczekać,za to teraz sukces
            bardziej spektakularny i można się moim przypadkiem pochwalić.Szkoda,że nikt mi
            2 lat życia nie zwróci.Także przestań zwalać winę na pacjentów.
            • protozoa Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 20:44
              Nie my generujemy kolejki do specjalistów. NFZ ustala limity. Ja mam 15 minut na
              1 pacjenta ambulatoryjnego. Zbadanie, zebranie wywiadu, uzupełnienie
              dokumentacji, wypisanie recept, zastanowienie sie, napisanie na osobnej kartce
              jak dany lek stosowac, napisanie ew. skierowań. Ja na to potrzebuję co najmniej
              30 mnut, wykłóciłam sie na 20, czyli 1/godzinę pacjent jest przyjmowany w ramach
              mojego prywatnego czasu. Przyjmuje 3 godziny więc jest to 3 pacjentów w
              tygodniu. Na więcej prezentów mnie nie stać tym bardziej, że za drzwiami słyszę
              awantury, ze są opóźnienia. 4-5 godzin NFZ nie chce kontraktowac i stąd opóźnienia.
              Czy mogę pracowac czybciej? Nie, nie moge bo wbrew temu co piszą panie nie
              pieprzę roboty.
              • gryzelda71 Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 20:45
                Kolejka nie ma nic do tego.
                • protozoa Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 20:57
                  A co ma?
                  • gryzelda71 Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 21:09
                    Nie skarżę się ani na kolejki,ani na zbyt krótki czas wizyt.Chciałabym
                    jednak,żeby specjalista traktowała mnie jak indywidualny przypadek,a nie kolejny
                    10 w tym dniu,żeby wykorzystał informacje które mu podaje i żeby przyznanie
                    się,ze w tej sytuacji nic więcej nie jest w stanie zrobić nie trwało pół roku.
                    Śmieszą mnie te twoje opowiastki o pacjentach.Ja mam takie same o
                    lekarzach.Mniej śmieszne bo dotknęły mnie osobiście i były bardzo bolesne.
                    • protozoa Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 21:44
                      Nie znam Twojego przypadku, ale podam inny przykład - diagnozowanie pewnej
                      choroby nowotworowej.
                      Zgłasza się do mnie pacjentka z bólami brzucha. Dość nietypowymi. Nie podejmuję
                      się na otwieranie jej, bo byłaby to operacja zwiadowcza, za mało wskazań. Zlecam
                      badania - w zasadzie wszystko bez odchyleń od normy, markery - nieznacznie
                      podwyższone, usg - niejednoznaczne, CT - podobnie. Konsultuje 3 specjalistów i
                      spierają się co do tego co widzą. Pacjentka czuje sie średnio- ma lepsze i
                      gorsze dni. Szukamy innej przyczyny, prosimy o konsultację zakaźnika. Wszystko
                      jest niejednoznaczne, nieksiążkowe.
                      Pacjentka czuje się znacznie lepiej, wychodzi do domu. Pozostaje pod opieka
                      ambulatoryjną. Badania bez zmian, bóle brzucha okresowe.
                      Po 2 miesiącach zlecam kolejne usg, jest podejrzany, niejednoznaczny cień.
                      Ogląda to 2 lekarzy, decydujemy sie na CT. Aparat do CT popsuty, proponuje
                      prywatnie na mieście ( to , że zostaję obrzucona obelgami pomijam), pacjentka
                      jednak robi - wychodzi twór, który moim zdaniem nalezy zoperować. Szef się
                      zgadza. Otwieramy, twór niecharakterystyczny, pobieramy wycinek. Po 2 tygodniach
                      jest histopatologia - niestety nowotwór. Pacjentka wymaga pilnej konsultacji
                      onkologa - dostaje skierowanie i namiar. Nie zgłasza się. Pojawia się po
                      miesiącu, bóle brzucha nasilają się. Koledzy-onkolodzy namawiają na
                      chemioterapię ( ten rodzaj nowotworu można próbować leczyć chemią0 - bezskutecznie.
                      Czy ta pacjentka dała sobie pomóc???
                      • gryzelda71 Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 21:46
                        LITOSCI
                        • protozoa Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 21:52
                          ?????????????????????????????????????
                          • gryzelda71 Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 21:54
                            Po co te opowieści?
                            • protozoa Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 21:55
                              Po to, ze nie zawsze można pomóc i nie zawsze pacjent pozwala sobie pomóc.
                              • gryzelda71 Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 22:04
                                A jak można pomóc,to najlepiej doprowadzić do sytuacji,gdy na pomoc jest za
                                późno.A jak pacjent chce,to wybić mu to z głowy.Takie przypadki znasz?
      • q_fla Re: Reasumując 01.01.10, 14:52
        Skoro tak cię drażnią LUDZIE, o przepraszam nie ludzie tylko
        PACJENCI - należało pozostać przy pracy naukowej i badać swoje
        pierwotniaki tongue_out. One nie myślą, nie czytają, nie trzeba ich
        opierniczać, i najważniejsze nie sprzeciwiają się i stosują się do
        wszystkiego.
        No ale jest w tym pewna zagwozdka - nie ma z nich dodatkowych
        profitów z prywatnych wizyt, tudzież kopert, bo LUDZIE często i
        gesto tylko po to, żeby podnieść sobie komfort usług lekarskich
        (czyt. lekarz będzie bardziej miły dla mnie i nie tylko) zrobią w
        tym kierunku wszystko. A większośc z was z tego haniebnego poniekąd
        procederu korzysta i jeszcze ma pretensje, że CZŁOWIEK ma czelnośc
        zajrzeć do Wikipedii i przeczytać o objawach i sposobach leczenia
        zawału serca.

        Swoim postem chciałaś wywołać dyskusję jednocześnie oczekując słów
        poparcia dla swojej megalomańskiej postawy, a tu doopa - foremki się
        zbiesiły... A wiesz dlaczego? Bo nawet tu na forum nie widzisz w nas
        LUDZI, tylko zwykłych PACJENTÓW - PODLUDZI, którzy powinni z
        rozddziawionymi gębami czytać jakie to fenomenalne odkrycia otwiera
        przed nami ambitna i "pełna troski" o PACJENTA" protozoa,
        jednocześnie bijąc wirtualne brawa i wznosząc wirtuane peany na
        twoją cześć. Jedynym minusem jest to, że nie możemy płacić tongue_out za
        twoje fenomeny, prawda? big_grin
        • protozoa Re: Reasumując 01.01.10, 16:55
          Czy masz jakikolwiek dowód na to, ze przyjmuje łapówki? Jesli tak to zawiadom
          prokuraturę, bo jest to przestępstwo, które nalezy karać z cała surowością.
          Jesli natomiast nie to sie nie wypowiadaj.
          W sposób identyczny traktuje pacjentów na oddziale, w Izbie Przyjęć, w prywatnym
          gabinecie, w przychodni. Potrafię zjechać pacjenta, który zapłacił ( tak całkiem
          duzo, bo mam niemałe stawki) za wizytę jeśli widzę, że mam ku temu powód.
          Powtarzam, ani Wikipedia ani Mała encyklopedia zdrowia ani gazetowe/internetowe
          porady nie zastąpią studiów medycznych. Słyszałam setki absurdów wypowiadanych
          przez ludzi, którzy się naczytali, ale jeśli są mądrzejsi to w sumie ich sprawa.
          Najwyżej oni zapłacą za to wysoka cenę - utraty zdrowia.
          • figrut Re: Reasumując 01.01.10, 17:07
            > Powtarzam, ani Wikipedia ani Mała encyklopedia zdrowia ani gazetowe/internetowe
            > porady nie zastąpią studiów medycznych.
            Jak w takim razie wytłumaczysz fakt pomylenia plamicy z świerzbem (jeden
            lekarz)? Rozumiem pomylenie jej z uczuleniem, ale z świerzbem ??
            Jak wytłumaczysz fakt stwierdzenia miedniczkowego zapalenia nerki po 4
            tygodniach kursowania pacjenta do przychodni i aplikowania antybiotyków (kolejny
            lekarz) w przypadku nowotworu nerki, gdzie konieczna była szybka operacja
            usunięcia nerki.
            Jak wytłumaczysz fakt przepisywania antybiotyków na "czerwone gardełko" przez
            kolejnego lekarza (to już trzech), kiedy okazuje się to trzydniówką i w innym
            przypadku gardłem podrażnionym od kaszlu na tle alergicznym.
            Na koniec mój osobisty przypadek porodu trwającego 65 godzin i tylu godzin na
            porodówce, kiedy dla trzech po kolei lekarzy byłam tylko pacjentką-przedmiotem ?
            • protozoa Re: Reasumując 01.01.10, 17:52
              Nie widziałam żadnego z tych pacjentów, nie znam ich historii choroby więc nie
              mogę się w tej sprawie wypowiadać.
            • lola211 Re: Reasumując 01.01.10, 18:01
              Jakiem cudem my jeszcze wszyscy zyjemy?
              I to coraz dluzej, na co wplyw ma miedzy innymi wyzszy poziom opieki
              lekarskiej.
              • figrut Re: Reasumując 01.01.10, 18:06
                > Jakiem cudem my jeszcze wszyscy zyjemy?
                > I to coraz dluzej, na co wplyw ma miedzy innymi wyzszy poziom opieki
                > lekarskiej.
                >
                Dokładnie takim samym, jak setki i tysiące lat temu. Po za tym część bardzo
                poważnych chorób trafi w końcu na porządnego lekarza, który nie zaniedba swoich
                obowiązków.
          • q_fla Re: Reasumując 01.01.10, 17:37
            " Połowa tego, czego was nauczyliśmy, jest nieprawdą.
            Niestety, nie wiemy, która to połowa".

            Dr nauk medycznych Dean Burwell
            (fragment przemowy do studentów Wydziału Medycznego
            Uniwersytetu Harvarda)

            tongue_out
            • protozoa Re: Reasumując 01.01.10, 17:53
              Z to pacjenci wiedzą.
        • denea Re: Reasumując 01.01.10, 18:49
          > Skoro tak cię drażnią LUDZIE, o przepraszam nie ludzie tylko
          > PACJENCI - należało pozostać przy pracy naukowej i badać swoje
          > pierwotniaki tongue_out. One nie myślą, nie czytają, nie trzeba ich
          > opierniczać, i najważniejsze nie sprzeciwiają się i stosują się do
          > wszystkiego.

          Q_fla, a ja tu stanę w obronie Protozoi (OMG wink !). Przeczytałam
          cały wątek i jak każda z Was, spotykałam różnych lekarzy, tych od
          antybiotyków na katar i wypisujących recepty bez przeprowadzenia
          wywiadu, również.
          Tylko cała ta rozmowa to chyba trochę jak gęś z prosięciem jest. My
          piszemy z pozycji pacjentek pamiętających swoją gorycz i złość,
          które spowodowali rozmaici lekarze. Protozoa widzi natomiast "czarne
          owce" wśród potrzebujących leczenia, a wiadomo że ludzie są różni
          WSZĘDZIE.
          A piszę to, bo znam właśnie kogoś takiego, jak kobieta opisana
          wyżej. 40 kg nadwagi, potrafi żreć (pardon za słowo) smalec łyżką ze
          świętym przekonaniem, że "jakby człowiek te głupie diety trzymał, to
          już nic nie mógłby jeść", zatem fatalny stan zdrowia ma w dużym
          stopniu na własne życzenie. I rzecz jasna, ponieważ ma kilka
          schorzeń, do rozmaitych lekarzy chadza bardzo często, kupuje leki a
          że nie pomagają po 3 dniach, to je odstawia... i przełyka gorycz, że
          konował nie potrafił pomóc. Sporo takich kwiatków i sytuacji, aż nie
          chce mi się pisać, w każdym razie: gdybym była lekarzem, który robi
          co w jego mocy dla osoby, która jest po prostu durniem - i dureń ten
          wszem i wobec wygłasza potem opinie, jak to wszędzie tylko piniondze
          chcom i drogie leki wypisujom, a o pomaganiu nawet nie myślom - to
          uogólnianie i teksty o konowałach działałyby na mnie jak płachta na
          byka tongue_out
          Po prostu to, co się widzi w dużym stopniu zależy od perspektywy.
          Protozoa ma inną niż my, i tyle.
          • q_fla Re: Denea 01.01.10, 19:04
            Ja się z tym zgadzam.
            Zawsze są dwie strony medalu, ale gdy ktoś wybiera sobie zawód
            lekarza i myśli, że będzie pięknie i wszystko pod dyktando, to się
            myli. I jeżeli nie może sobie poradzić z aż tak silnymi emocjami z
            tym związanymi powinien zmienić zawód.
            • protozoa Re: Denea 01.01.10, 19:28
              Nigdy nie uważalam, że będzie pieknie, bo wiedziałam na co się decyduję w dniu
              wyboru studiów.
              Myslę, że zobacznie jednego (sic!) dyżuru od kuchni w realu mocno zmieniłoby
              Twój punkt widzenia.
      • echtom Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 21:07
        > Ktoś miał pretensję, że wiele przychodni pracuje rano - tak, pracuje, podobnie jak urzędy czy banki.

        Ja pisałam. Ale nie tyle w tonie pretensji, co wyjaśnienia, dlaczego ludzie niechętnie chodzą do lekarzy, dopóki choroba nie uniemożliwia im normalnego funkcjonowania w pracy.
      • amparito Re: Włosy dęba stają 02.01.10, 08:20
        > Kilkanaście razy miałam na stole
        > perforowany wyrostek, bo pacjent wiedział lepiej od lekarza ( zapewne konowała)
        > i zamiast udać się do szpitala przykładał na brzuch ciepłe okłady

        No cóż, bliski przyjaciel mojego brata, wylądował w szpitalu z rozlanym wyrostkiem, bo dzień wcześniej zlekceważono go i jego objawy (a ledwo się dowlókł) w innym szpitalu i odesłano do domu z jakąś durną diagnozą.
      • agamama123 Re: Włosy dęba stają 03.01.10, 20:19
        Na własnej skórze przekonałam się, że są lekarze i LEKARZE...
        Byłam w 18 tc gdy któregoś dnia poczułam ostry, przenikliwy ból w samym środku
        klatki piersiowej. Nie mogłam złapać oddechu, serce waliło mi ja oszalałe. Ból
        jak przyszedł tak minął. Dopiero później zorientowałam się, że trwało to kilka
        minut. Potem 3 dni spokoju, święta i w wigilię powtórka z rozrywki - ból ten sam
        tyle, że już tak szybko nie minął - potrzebowałam godziny na dojście do siebie.
        Mąż wezwał pogotowie - pani dr mnie zbadała i stwierdziła, że to pewnie nerwica
        ale jak chcę to zabiorą mnie do szpitala. W karetce kolejny, kilkuminutowy atak.
        Ból tylko w jednym miejscu ale niezwykle nasilony. Przez 3 doby leżałam w
        szpitalu - nie zrobiono mi nawet jednego badania. Gdy pytałam dlaczego to
        odpowiadali, że jestem na obserwacji, ataki nie wracają więc są pewnie wynikiem
        stresu związanego z ciążą.
        I zaczął się horror...
        Ataki przychodziły głównie wieczorami - czasem trwały 3-4 minuty, czasem 3-4
        godziny. ZAWSZE jeździliśmy na pogotowie - dostawałam albo lek uspokajający albo
        rozkurczowy. Prosiłam o badania - ale przecież to nerwica, nic więcej....
        Wytrwałam do porodu. Syn miał tydzień gdy przyszło najgorsze - ból.... atak
        trwał TYDZIEŃ! W tym czasie kilkakrotnie wzywaliśmy lekarza, zawsze słyszalam:
        nerwica. A ja byłam u kresu sił. Przyjmowałam pozycję embrionalną na podłodze i
        delikatnie się kołysałam - ból dawał się wtedy znieść... A za dywanie zostawała
        mokra plama z mojego potu.... Po tygodniu wpadła do mnie szwagierka - pierwsza
        osoba, która zwróciła uwagę na nienaturalny golor mojej skóry. Znów lekarz - tym
        razem na chama wpakowałam się do gabinetu i powiedziałam, że nie wyjdę dopóki ta
        nerwica nie zostanie zdiagnozowana jako coś innego. I co???? 4 godziny póxniej
        leżałam już na stole operacyjnym. Wykonano mi ECPW, udrożniono przewody żółciowe
        - klasyczna kamica dróg żółciowych w krytycznej fazie... Tylko ze względu na
        przebyty przed 14 dniami poród nie zdesycowano się na operacyjne natychmiastowe
        usunięcie woreczka. Kamieni wydobyto 12.

        I właśnie tu nastąpiła zmiana. Do tej pory miałam doczynienia z konowałami. Od
        momentu wylądowania na stole - z lekarzami. Sami wpadli na to, żeby skonsultować
        się z neonatologiem żeby pozwolić mi na karmienie piersią. Lekarz, który mnie
        operował zaczekał 4 godziny po skończeniu dyżuru żebym doszła do siebie i
        dopiero poszedł do domu (źle znioslam narkozę). Potem był ze mną w kontakcie
        przez 12 tygodni - dali mi czas na przynajmniej 3miesięczne karmienie dziecka
        piersią zanim mnie zoperowano. I tylko "dzięki" protestom pielęgniarek moja
        operacja została odłożona w czasie o dodatkowe 2 tygodnie - wtedy jechałam już
        na tramalu i spazmolinie bo nie dawałam rady z kolejnymi atakami.

        Wspominam tamten okres z wielkim żalem do wielu lekarzy. Nie czekałam, nie
        stałam bezczynnie - prosiłam o pomoc SPECJALISTÓW. Ale przeciez to tylko nerwica
        była....
    • protozoa Re: Pacjenci sami sobie szkodzą:( 01.01.10, 18:04
      1. Notorycznie kłamią ( pytam dziś pacjentkę czy piła alkohol- zaprzecza a ja go
      czuję. Fakt picia alkoholu interesuje mnie tylko i wyłącznie pod katem
      ordynowanych leków)
      2. Sami odstawiają/zmieniają leki a potem dziwią się, że chorują ( kolega
      internista ma w Izbie Przyjęć faceta z RR 230/120. Pyta czy odstawił leki, facet
      zaprzecza. Po godzinie szarpania się z nadcisnieniem w końcu sie przyznaje.
      3.Są nieuważni, nieodpowiedzialni. Nie policzę ilu mniej lub bardziej
      poparzonych od petard miałam dziś przyjemność załatwiać. Na szczęście rany nie
      są bardzo poważne, w ubiegłych latach bywało gorzej.
      • q_fla Re: Pacjenci sami sobie szkodzą:( 01.01.10, 18:40
        Nie dziwi mnie brak mówienia prawdy niektórym lekarzom, szczególnie
        tym, którzy nie widzą w pacjencie CZŁOWIEKA.

        Skoro aż tak cię to wkurza - zmień zawód. Proste.
        • protozoa Re: Pacjenci sami sobie szkodzą:( 01.01.10, 18:46
          Widzę człowieka, który sam sobie szkodzi. Kto odpowiadałby gdybym zleciła lek po
          którym pacjent po alkoholu ( co zataił) nagle by sie pogorszył? Pytam nie z
          ludzkiej ciekawości czy pił alkohol, ale interesuje mnie to pod kątem leczenia.
          • bea.bea Re: Pacjenci sami sobie szkodzą:( 01.01.10, 18:58
            zgadzam sie z tobą ...
            ale jak widzisz wiedza zbiorowa może niezbyt profesjonalna ma o
            wiele wieksza moc niż wiedza medyka..smile
            jak przeczytam "ze ktos kroi na stole kogoś pod dyktando kolezanek"
            to wcale mnie to nie zdziwi..smile
            pozdrawiam w nowym roku..smile
          • calosciowezaburzeniarozwojowe Re: Pacjenci sami sobie szkodzą:( 02.01.10, 22:05
            POwiedzialas pacjentowi jak czlowiekowi, ze pytasz pod katem lekow? Ze jesli
            pil, a mowi ze nie i przyjmie lek, o ktorym myslisz, moze mu sie pogorszyc?
            Nie wierze, zeby czlowiek chory, po takim wyjasnieniu sklamal.
            • cherry.coke Re: Pacjenci sami sobie szkodzą:( 03.01.10, 16:56
              Zlituj sie, a co mial ten pacjent myslec, ze ona go pyta o alkohol pod katem
              przydatnosci na meza?
        • myelegans Re: Pacjenci sami sobie szkodzą:( 02.01.10, 02:41
          q_fla napisała:

          >
          > Skoro aż tak cię to wkurza - zmień zawód. Proste.

          Pieprzysz, zreszta nie po raz pierwszy. Kazdy, absolutnie kazdy ma moment
          frustracji w codziennym zyciu bycia matka, zona, pracownikiem, opiekunem, corka
          itd. itp. Co nie znaczy, ze oddajesz dziecko do domu dziecka, matke do domu
          opieki, i rzucasz z dnia na dzien prace.
          Jestem naukowcem, 90% czasu spedzam nad wykonywaniem doswiadczen, ktore po
          prostu nie wychodza i nijak sie nie maja do tezy, ktora zalozylam. Zyje dla tych
          10%, ktore wychodza i satysfakcja jest DUZA.

          Pomijajac wszystko, to rozumiem, ze na koniec dnia chirurg czuje ogromna
          satysfakcje sam przez soba, ze zoperowal wyjatkowo trudna operacje, ze powiodlla
          sie procedura, ze wykonal dobra robota i uratowal zycie.

          Wiec daruj sobie.
          • q_fla Re: Pacjenci sami sobie szkodzą:( 02.01.10, 11:46
            > Pieprzysz, zreszta nie po raz pierwszy

            Wzajemnie.
            Imho, to nie pierwszy post naszego pierwotniaka, w którym pacjenci
            do prowadzają ją do szewszkiej pasji.

            Co nie znaczy, ze oddajesz dziecko do domu dziecka, matke do domu
            > opieki, i rzucasz z dnia na dzien prace.

            Nie czytałam równie kretyńskiego porównania.
      • kkokos wklejam gdzie bądź, bo mi się owszem włos jeży 01.01.10, 18:50
        niestety, matkę, której dziecko ma długie i głębokie cięcie w pięcie, a ona nie
        wiezie go na szycie, "bo dziecko nie chce" uważam za kretynkę. a mamuśki
        wtórujące jej tutaj "nic dziwnego, bo lekarze to konowały i zapisują 17
        antybiotyków" za równe kretynki. chyba wam już ta nienawiść do protozoi na mózgi
        padła. co ma piernik do wiatraka??
        i mówię to jako osoba, która ostatnio dużo czasu spędza ze schorowaną matką na
        ostrych dyżurach - rekord to osiem godzin (fakt, to akurat nie ostatnio, rekord
        ostatnich tygodni to sześć godzin).
        nie ryzykowałabym stopą - być może sprawnością - własnego dziecka, bo chamy i
        konowały przepisują za dużo antybiotyków.

        a w posiadaniu stetoskopu nie ma oczywiście nic zdrożnego. są tacy, co mają
        telefony z pierdylionem funkcji, z których wykorzystują trzy, widocznie
        niektórzy lubią zaszpanować stetoskopem. tylko po co, skoro nawet nie będziecie
        wiedzieć, co słyszycie???

        w nowym roku życzę solidnego puknięcia się w czoło, a waszym dzieciom - byście
        nie miały okazji podejmować ryzykownych dla ich zdrowia decyzji
        • berecik7 co było pierwsze - jajko czy kura? 01.01.10, 19:26
          Dobrze by było kontynuować tą naprawdę ciekawą i potrzebną dyskusję, bez zbędnej
          złośliwości.

          Protozoa - jak myślisz , co było pierwsze "kompleks medyczny" u pacjentów (jak
          widać u polskiego pacjenta dość rozpowszechniony) czy jednak "kompleks Boga" u
          lekarzy? Moja mama, młoda kobieta z wiochy, bez żadnych wstępnych założeń udała
          się do ginekologa, bo nie mogła zajść w ciążę. Usłyszała od renomowanego na
          lokalnym rynku specjalisty, że o ciąży może zapomnieć, bo zapalenie przydatków,
          jakie przeszła kilka lat wcześniej, uczyniły ją bezpłodną forever. Na szczęście
          "baby ze wsi" pokierowały ją do jakiegoś lokalnego księdza-uzdrowiciela i po
          kilku miesiącach kuracji ziołowych już była w ciąży z 1. dzieckiem. I teraz
          konkluzja - jaki rodzaj "wiedzy" wyniosła z tej historii? Ano taki, że lekarzom,
          żeby to nie wiem, jaka persona była, ufać do końca nie należy, bo można zapłacić
          za to dużą cenę. I teraz dalej - ta wiedza, że lekarzom ufać nie można, szybko
          się "roznosi" i każda kolejna pacjentka tego gina zaznajomiona z historią mamy
          już szla do niego z "kompleksem medycznym", jak to określiłaś. I tak to się
          właśnie zaczyna. I czasem tragicznie kończy, jak piszesz, kobieta z cukrzycą
          podjudzana przez rodzinę nie zgodziła się na amputację i babka zmarła. sytuacja
          wyglądałaby inaczej, gdyby polski lekarz umiał się przyznać przed pacjentem do
          tego, gdzie są granice jego kompetencji. Gdyby mama usłyszała "proszę pani, nie
          umiem pani pomóc z tą ciążą, proszę jechać do większego miasta, tam są
          specjaliści od takich przypadków, proszę szukać pomocy u mądrzejszych" do
          powstania żadnego "kompleksu" by nie doszło. Ale nie, lokalny "Bóg" nawet na to
          nie wpadł, co ma całą lawinę konsekwencji.

          • protozoa Re: co było pierwsze - jajko czy kura? 01.01.10, 19:32
            Można długo dyskutować bo jest to trochę tak jak to co było pierwsze jajko czy kura.
            Pewnie część z nas ma "syndrom Boga" ( niespotykany w czasach moich dziadków),
            ale warto tez spojrzec na polskiego pacjenta.
            Wielokrotnie wysyłam pacjentów na konsultację do innych specjalistów, omawiam
            ich na kominkach, proszę o konsylium, ale nie daję soba manipulować. Wiem co
            umiem i czego nie.
        • figrut Re: wklejam gdzie bądź, bo mi się owszem włos jeż 01.01.10, 19:43
          "nic dziwnego, bo lekarze to konowały i zapisują 17
          > antybiotyków" za równe kretynki. chyba wam już ta nienawiść do protozoi na mózg
          > i
          > padła. co ma piernik do wiatraka??
          Te 17 antybiotyków to pewnie z mojego postu, bo tyle moja młodsza dwójka miała
          przepisane a nie podane (jeśli choroba nie wyróżnia się niczym specjalnym od
          wszystkich poprzednich, to czekam na jej rozwinięcie i w efekcie nie podaję).
          Dlaczego te antybiotyki tak mnie bolą ? A no dlatego, że mam ja 19 letnią córkę,
          którą dwóch lekarzy wpędziło w antybiotykowe, błędne koło przepisując je na
          kaszelki i czerwone gardełka antybiotyki, aż zwyczajne katarki z kaszelkami
          zaczęły być dla niej poważnymi chorobami. Olewactwo lekarskie na dłuższą metę z
          przyszłościowymi skutkami.
          • kkokos Re: wklejam gdzie bądź, bo mi się owszem włos jeż 01.01.10, 20:50
            figrut napisała:

            > Te 17 antybiotyków to pewnie z mojego postu, bo tyle moja młodsza dwójka miała
            > przepisane a nie podane (...) Olewactwo lekarskie na dłuższą metę z
            > przyszłościowymi skutkami.


            figrut, protozoa zaczęła wątek poruszona lekceważeniem głęboko rozciętej pięty
            (nie jadą do szpitala, bo "dziecko nie chce" - a które zechce, jak
            usłyszy/podsłucha, że być może będą zszywać mu ciało?????) i lekceważeniem
            tygodniami trwających dziwnych upławów, które panna mądralińska leczy na forum,
            bo przecież forum te upławy obejrzy, zdiagnozuje i wykuruje lepiej od lekarza -
            a argumentem na poparcie tezy o wszechmocy forum okazuje się "a bo w australii
            to środki na grzybicę kupuje się bez recepty".

            w odpowiedzi na przytomny post protozoi wylewa się ocean narzekań, ze
            antybiotyki i że ponad rok czekania na operację. nie na temat, ale fajne jest
            znów popyskować. wszyscy mają złe lub fatalne doświadczenia ze służbą zdrowia,
            ale nie o to tu chodzi. mnie też często posty protozoi irytują, ale tym razem
            moim zdaniem ma świętą rację - z głęboko rozciętą piętą dziecka jedzie się na
            ostry dyżur chirurgiczny, a nie mędrkuje "bo nie chcieli mnie do lekarza zapisać
            z grypą, to ja się teraz obrażę na konowałów i nie pojadę z piętą".
            • figrut Re: wklejam gdzie bądź, bo mi się owszem włos jeż 01.01.10, 21:18
              Kkokos, o ile lekarze nie są winni limitom, a co za tym idzie miesiącom czekania
              na wizytę u specjalisty, o tyle już stawianym przez siebie diagnozom i
              przepisywanym lekarstwom - tak. Nie są to tylko antybiotyki jak widać z postów
              na forum, a często ewidentne błędy i szkodzenie pacjentom (jest taka zasada -
              przede wszystkim NIE SZKODZIĆ). Lekarz to taki specyficzny zawód, który niegdyś
              był bardzo szanowany (nikomu nie ufało się bardziej, niż księdzu i lekarzowi), a
              wraz z masową produkcją lekarzy - tak, tak, produkcją - namnożyło się ludzi z
              tytułami nie koniecznie godnych miana LEKARZ. To taki zawód któremu za KAŻDYM
              razem powierzamy swoje zdrowie i życie. Gdyby ludzie nie stracili zaufania do
              lekarzy, nie leczyliby się na własną rękę. Czymś się lekarze przysłużyć musieli,
              skoro stracili zaufanie mas, a na forum doczytasz czym między innymi.
              • kkokos Re: wklejam gdzie bądź, bo mi się owszem włos jeż 01.01.10, 23:20
                figrut napisała:

                Gdyby ludzie nie stracili zaufania do
                > lekarzy, nie leczyliby się na własną rękę.

                generalnie to pewnie masz rację. ale nie w tym przypadku - wątku pani, która nie
                ma czasu na ginekologa, bo nie ma czasu, oraz matki, która kilkulatka z
                przeciętą piętę nie zawiezie, bo kilkulatek nie chce. tam nic nie było o utracie
                zaufania z powodu wcześniejszych doświadczeń.

                po prostu emamy radośnie potraktowały ten wątek jako jeszcze jeden ściek, w
                którym można sobie na lekarzy ponarzekać.

                uparcie twierdzę, że trzeba być kretynką, by nie zawieźć dziecka z głęboko
                przeciętą piętą na ostry dyżur. choć w zasadzie nie powinnam już tak o tej
                dziewczynie pisać, bo - jak sama przyznała w kolejnym wątku - gdy forum na nią
                naskoczyło, jednak pojechała i teraz uważa, że dobrze zrobiła.
                to naturalne, że ktoś, komu podtruto dziecko niewłaściwym lekiem, będzie teraz
                patrzył lekarzowi na ręce, czytał każdą ulotkę od a do zet itd. jednak i tak w
                razie potrzeby znów do lekarza pójdzie, a nie kupi sobie stetoskop i uzna, że
                sobie sam da radę, choć jest księgową. a ktoś, kto nie ma czasu na lekarza, choć
                "swędzi jak cholera, ale może samo przejdzie" - zachowuje się jak kretyn. a
                wokół tyle się trąbi o profilaktyce raka szyjki macicy, konieczności robienia
                cytologii i ogólnie dbania o podwozie.

                z mojej strony EOT, bo i tak się nie przekonamy.
              • cherry.coke Re: wklejam gdzie bądź, bo mi się owszem włos jeż 02.01.10, 00:58
                > Gdyby ludzie nie stracili zaufania do
                > lekarzy, nie leczyliby się na własną rękę. Czymś się lekarze przysłużyć musieli
                > ,
                > skoro stracili zaufanie mas, a na forum doczytasz czym między innymi.

                Polacy leczyli sie sami juz za czasow Stanczyka, wiec nie sadze, zeby chodzilo
                tu o zmiane postawy lekarzy ostatnimi czasy, raczej o ogolnonarodowa ceche
                ograniczonego zaufania "bo co on tam wie" smile
    • man_po_prostu_man Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 19:08
      Szanowny pierwotniaku ( swoja drogą ciekawe czemu taki nick wybrałas
      he he ). Masz monopol na wiedzę? twoja buta powala bardziej niż
      wczorajszy szampan. Chcesz zbawić świat??? Co cie obchodzą inni?
      Bo "musisz" ich potem leczyc? Otóż nie, nie musisz. Mozesz zatrudnić
      sie w firemce farmaceutycznej gdzie nie będzie tych koszmarnych
      pacjentów a i kasy wpadnie duuużo więcej. Noworocznie pozdrawiam.
      • protozoa Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 19:26
        Nick jak nick jakis musi być. Nie mam monopolu na wiedzę, ale o medycynie wiem
        więcej niz ktoś kto nie jest lekarzem, bo skończyłam te studia, bo czytam, bo
        widzę pacjentów na co dzień, bo konsultuję, bo jeżdzę na zjazdy.
        Leczę, bo lubię, w firmie farmaceutycznej zarobiłabym pewnie sporo więcej, ale
        jestem lekarzem, nie akwizytorem czy sprzedawcą leków.
        Noworczne serdeczności.
        • slonko1335 Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 19:38
          Tak samo jak są niefrasobliwi pacjenci są i niefrasobliwi lekarze. W Z racji
          tego, że mam chore dziecko i korzystać muszę bardzo często widziałam już takie
          kwiatki, że hej ale na szczęście też wielu cudownych lekarzy z powołania a
          jednak te "kwiatki" mimo, że są w mniejszości spowodowały, że jestem nieufna, że
          sprawdzam wszystko pięć razy, szukam informacji bo komuś powierzam zdrowie i
          życie najważniejszych dla mnie osób. Ty chyba też przyznasz, że Ci pacjenci o
          których piszesz to jakiś procent wszystkich, prawda?
          Nawet lekarze nie są zgodni w wielu kwestiach więc co się dziwić skoro Ci
          uczeni, po wielu rożnych praktykach, studiach nie mogę dojść do konsensusu to
          pacjenci szukają sami albo wybierają sami nie zawsze dobrze...
          • berecik7 W kwestii antybiotyków 01.01.10, 20:06
            Ten temat mnie wyjątkowo wkurza. Moje zdanie o braku kompetencji znakomitej
            większości lekarzy (zwłaszcza pediatrów, internistów) bierze się głównie stąd,
            że nie umieją oni leczyć antybiotykami, a w końcu nie jest to wynalazek
            ostatniej dekady, prawda? I to jest brak kompetencji na skalę MASOWĄ. Mam
            mnóstwo znajomych, u których dzieci antybiotyk jest STAŁYM ELEMENTEM DIETY, tak
            jak chleb i masło. "Osłonowo" rzecz jasna. Po kilku latach te dzieci są
            zdrowotnie zniszczone.

            Z drugiej strony , wtedy, kiedy antybiotyk ma naprawdę uratować życie, lekarze
            potrafią kompletnie olać leczenie (jestem świeżo po lekturze wstrząsającego
            wątku
            forum.gazeta.pl/forum/w,585,57306527,,streptococcus_agalactiae_SMIERC_.html?v=2
            ).

            Była chyba nawet jakaś akcja społeczna ostatnio, że antybiotyk to nie witamina
            C. No ale nie wiem, kto powinien być jej adresatem, bo w końcu antybiotyki są
            tylko na receptę - ktoś je tym ludziom przepisuje, prawda?
            • protozoa Re: W kwestii antybiotyków 01.01.10, 20:47
              Zgadzam się, antybiotyki należy stosować gdy są ku temu wyraźne wskazania. Moje
              dzieci w zasadzie nie znają antybiotyków. Jeden syn brał raz w życiu ( 4 lata
              ropna angina), drugi nigdy. A sa na I roku studiów.
              • wieczna-gosia Re: W kwestii antybiotyków 01.01.10, 20:57
                to ze jestes lekarzem pewnie uchronilo cie przed nadmiernym ich
                podawaniem- ja nie jestem lekarzem, zazwyczaj recepte biore, bo nie
                chce kozakowac, w 80% przypadkow ich nie wykorzystuje sadze ze w
                przypadku pozostalych 20% tez bym mogla sie obejsc ale wylacznie ze
                wsparciem lekarskim. Niestety.

                Jak na ironie NIEROZPOZNANE zapalenie pluc i zlekcewazenie mojej
                "histerii" stalo sie przyczyna sepsy i jak najbardziej porzadanego
                uzycia antybiotykow.....
          • protozoa Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 20:45
            Zgadza się, pewnien procent, nie mały niestety.
        • q_fla Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 19:49
          > Nick jak nick jakis musi być. Nie mam monopolu na wiedzę, ale o
          medycynie wiem
          > więcej niz ktoś kto nie jest lekarzem, bo skończyłam te studia, bo
          czytam, bo
          > widzę pacjentów na co dzień, bo konsultuję, bo jeżdzę na zjazdy.

          W swoich postach często piszesz, że nigdy nie widziałaś tego o czym
          piszą niektóre foremki (np. odczynów poszczepiennych, źle zdjętych
          szwów). To sie trochę "gryzie" z tym co napisałaś powyżej.
          Zadałam sobie trud i zadzwoniłam do kolegi i kuzyna lekarza. Oni
          widzieli i to wiele razy....
          • q_fla Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 19:50
            Chodziło oczywiście o ciężkie, zagrażające życiu odczyny
            poszczepienne.
            • protozoa Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 20:48
              W dalszym ciągu upieram się, że nie widziałam ani jednego ciężkiego
              zagrażającego życiu odczynu poszczepiennego. Pracuję w dużym szpitalu, nie w
              Psiej Wólce i nie od wczoraj.
            • myelegans Re: Włosy dęba stają 02.01.10, 02:57
              q_fla napisała:

              > Chodziło oczywiście o ciężkie, zagrażające życiu odczyny
              > poszczepienne.

              Wiesz, co tak jak Ty masz kuzyna, pociotka, tak ja mam kilkoro lekarzy
              pierwszego kontaktu i internistow, ktorzy tez nie widzieli zagrazajacego zyciu
              stanu poszczepiennego.
              To sa argumenty anegdotyczne nie statystyczne, na zasadzie, powiedziala
              sasiadka, sasiadce, ze druga sasiadka widziala pania, ktora....Wiec jako takie
              sa nieistotne, zeby ustalic co jest zwiazkiem przyczynowo skutkowym, a co
              zaledwie halasem w tle.
              • q_fla Re: Włosy dęba stają 02.01.10, 11:49
                Wiesz...każdy twój post jest dla mnie anegdotą big_grin i generalnie wisi
                mi to, czy piszesz prawdę, czy nie. Nie musisz się aż tak wysilać i
                frustrować, na to szczepionki nie ma tongue_out.
    • alexa0000 Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 20:06
      Protozoa, no wez spróbuj trochę wczuc się w osobę niebedąca
      lekarzem, niemającą męza lekarza ani nikogo takiego wsrod rodziny.
      Przecież Ty nie masz zapewne problemu z umówieniem się do
      znajomego,innego specjalisty, w każdym razie masz na pewno łatwiej
      niz szarak z uliy. A w przypadku problemu medyczneego z dzieckiem w
      srodku Twoja gula w gardle z powodu strachu o dzieciaka jest nieco
      mniejsza niz u osoby bez wyksztalcenia medycznego.Kiedy bylam na
      kosultacji gin z powodu poronienia, rozmowa kolegów lekarzy
      rozwaliła mnietongue_outanie kolego, to, co, robimy....(tu opis
      postepowania). No dobra, kolego, ale zakladając, ze to jest wasza
      córka? No nie, to może jednak robimy tak(tu opis). To koledzy mojego
      ojca, chirurga.
      Wiem,ze masz dużo racji. Ale troche empatii, po drugiej stronie
      naprawde nie jest lekko.Ja błogoslawie to,że mam w rodzinie 3
      lekarzy roznych specjalnosci. Naprawde, zimny pot oblewa mnie na
      mysl o tym,ze mialabym radzic sobie z problemami zdrowotnymi w innym
      ukladzie.
      • aurita Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 20:28
        do lekarza??? do lekarza mowicie?

        -godzina 7 30 rano, dziecko wstaje do przedszkola, goraczka 40 C
        -po pol godzinie dodzwaniam sie do przychodni
        rozmowa:
        -chcialam dziecko zapisac do dr K.
        -nie ma numerkow
        -dziecko ma goraczke
        -jest numerek do dr W
        -to prosze mnie zapisac
        -nie moge bo do dr K nie ma numerkow
        - to prosze mnie zapisac do dr W
        -nie moge bo jest dr K
        -to prosze mnie zapisac do dr K
        - nie moge bo nie ma numerkow
        - .... i tak 10 minut

        zapakowalismy dziecko i z morda za przeproszeniem pojechalismy do przychodni

        To wszystko w grudniu kiedy szalala grypa...


        Historia druga: tesciowa cierpiala na jaskre, dostala termin na operacje: 14
        miesiecy czekania. Podczas operacji wystapily komplikacje bo jaskra byla
        zaawansowana. Tesciowa dostala opier ze tak dlugo zwlekala

        numer 3: caly rok mam nawracjace problemy z gardlem, ide do kolejnego
        laryngologa (zaden nic nie widzi zlego lub tez leczy mnie augmentinem nie robiac
        wymazu), jedna pani dr stwierdzila "wycinamy migdalki" , ale nie wiem czy to
        pani pomoze bo nie sa zainfekowane/przerosniete... no to po cholere?

        historia 4.. ale moze juz starczy?

        protozoa ty oczywiscie nie slyszalas nigdy o takich historiach?
        • protozoa Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 20:55
          Słyszałam. Czy dr K ma rzucić innych pacjentów i zająć się Twoim dzieckiem? W
          sytuacji wysokiej gorączki ( i szalejącej grypy) odżałowałabym 100-150 pln ( a
          może 200 czy 250) i zaprosiła prywatnego pediatrę do domu. Tak jak ja płacę 80
          pln za wizyte u okulisty, bo w przychodni, do której mam zaufanie czeka sie (
          bez względu na to czy to lekarz czy piekarz) co najmniej 6 miesięcy!!!
          Nie wiem jak było z teściową, ale czy przypadkiem nie czekała w mysl zasady, że
          do operacji nie nalezy się śpieszyć ( znam tę śpiewke na co dzień).
          Jeśli tak jest istotnie jak opisujesz w przypadku nr 3- zmień laryngologa.
          • q_fla Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 21:39
            W
            > sytuacji wysokiej gorączki ( i szalejącej grypy) odżałowałabym 100-
            150 pln ( a
            > może 200 czy 250) i zaprosiła prywatnego pediatrę do domu.

            Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!!!!!!
            Ja pier......I to pisze lekarz, który twierdzi, że lubi leczyć...uncertain
            Zaliczyłam opad wszystkiego.
            • protozoa Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 21:46
              A jaką widzisz alternatywę? Co ma zrobic lekarz gdy ma 30 chorych? Przy 31 może
              się pomylić. Ile godzin pracujesz na dobę?
              • q_fla Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 21:56
                Rozumiem, że dziecko mające 40 stopni gorączki ( a jest to ponoć
                stan zagrażający życiu, pewnie o takim przypadku też nie słyszałaś)
                matki którą nie stać na wydanie 200zł na prywatną wizytę lekarza ma
                zejśc gdzieś pod płotem, bo nie zasługuje na leczenie w
                cywilizowanym kraju.
                Trzydziestu pacjentów dziennie w okresie grypowym to bajka, mój
                kolega przyjmował około 80.

                Ile godzin pracujesz na dobę?
                A co cie to obchodzi, ani moje wykształcenie, ani zawód który
                wykonuję nie ma związku z medycyną.
                • protozoa Re: Włosy dęba stają 04.01.10, 14:15
                  Współczuję pacjentom, bo lekarz stanowił zagrożenie dla ich zdrowia/życia. 80
                  pacjentów dziennie po 15 minut każdy czyli.....20 godzin pracy non stop- bez
                  jedzenia, siusiania.
                  Czy jest to możliwe? Nie! Jesli się chce zbadać pacjenta dobrze to nie ma mowy.
                  A oto proste wyliczenie:
                  - pacjent wchodzi do gabinetu i rozbierając się mówi co mu dolega. 2-3 minuty (
                  jesli nie robi tego sprawnie i równoczesnie może byc i 10 minut)
                  Lekarz zbiera wywiad - nów zakładamy, że jest super sprawny, super świezy -
                  kolejne 3-4 minuty
                  badanie - błyskawiczne, bez mierzenia ciśnienia, badania brzucha - przyłożenie
                  słuchawki i osłuchanie, obejrzenie gardła - 3-5 minut
                  ekspresowe wypełnienie dokumentacji ( historia choroby) - 3 minut
                  wypisanie recept ( imie, nazwisko, adres, pesel, nazwa leków, forma,
                  dawkowanie), data, podpis, pieczątka - 2 minut/ receptę
                  Napisanie na kartce jak stosowac dany lek 1 minuta
                  ew. wypisanie skierowania na dodatkowe badania/zabiegi 2 minuty
                  Czyli razem: 14 minut jako ABSOLUTNE MINIMUM. Każda dodatkowa czynność, a zawsze
                  coś jest to kolejne minuty. Między każdym pacjentem lekarz co najmniej 2 razy
                  myje ręce - co najmniej 30-45 sekund.....Nie je, nie pije, nie siusia, nie
                  wyciera nosa.
                  Wychodzi więc, że ów cyborg pracował bez przerwy ponad 20 godzin, a to jest
                  niemożliwe bez szkodzenia chorym. Po 10 ( max) godzinie takiej pracy ma szansę
                  przeoczyc istotne zmiany i posłac chorego na tamten swiat.
            • mariolka55 Re: Włosy dęba stają 02.01.10, 14:38
              > W
              > > sytuacji wysokiej gorączki ( i szalejącej grypy) odżałowałabym 100-
              > 150 pln ( a
              > > może 200 czy 250) i zaprosiła prywatnego pediatrę do domu.


              w przypadku gorączki,pakuję dziecko do łózka, leczę objawowo
              nie pcham się do przepełnionej przychodni gdzie dzieciak do wirusówki załapie w bonusie coś gorszego
              obserwuje dziecko co się z tej gorączki wykluje,jak się stan nie poprawia idę do lekarza
              na szczęście moja pediatra (bardzo dobry lekarz) bierze za wizytę 30 zł więc moge sobie pozwolić
              chciałam zauważyć że 200-250 zł to duża suma dla większości i nie każdego stać to raz
              a dwa to po co płacimy składki skoro i tak musimy wzywać lekarza prywatnie?

              nie wspomnę o dyżurach,gdzie zawsze wracałam z recepta na antybiotyk
              a o tym że wirusy leczy się objawowo musiałam się sama dowiedzieć
              niestety wiele moich znajomych tego nie wie,ślepo ufają swoim lekarzom (a niestety większość ma zamiłowanie do antybiotyków) i ich dzieci są na antybiotykach cały czas
          • aurita Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 21:43
            > Słyszałam. Czy dr K ma rzucić innych pacjentów i zająć się Twoim dzieckiem?
            1) byly numerki do dr W,ktora nikogo rzucac nie musiala (dr W jest szefowa
            przychodni, ale po co ma sie przepracowywac?)
            2) tak , sa takie sytuacje gdzie lekarz rzuca pacjentow i zajmuje sie
            najciezszym przypadkiem

            > sytuacji wysokiej gorączki ( i szalejącej grypy) odżałowałabym 100-150 pln ( a
            może 200 czy 250)

            o rade nie prosilam, ale podsune ja np paniom sprzataczkom u mnie w pracy, one
            zarabiaja z 800 zl miesiecznie, wiec na pewno sie uciesza. Zanim cos napiszesz
            to przemysl to troche. Zniz sie do przecietnego czlowieka...tu nie chodzi o
            "odzalowanie", niektorzy poprostu takiej kasy nie maja

            z tesciowa bylo, tak jak opisuje: dostala termin za 14 miesiecy. To nic dziwnego
            w Polsce. Ile sie czeka np na operacje kolana w Wwie?

            Laryngologa zmienilam, 4 okazal sie trafiony, postawil diagnoze i wyleczyl.
            Migdalki posiadam nadal.
            • protozoa Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 21:51
              Podsuń - co ma zrobic lekarz- gdy szaleje grypa i ma zapisanych 30 pacjentów?
              Popracuj tak bez chwili przerwy, wytchnienia, pod presją krzyczących ludzi. Tak,
              tak sami wybraliśmy ten zawód, wiem, ale jak jesteście uprzejme zauwazyć my nie
              mamy prawa do błędu. A często lekarz po przyjęciu 30 chorych ma jeszcze wizyty
              domowe, tak więc wraca do własnego domu po 12-14 godzinach pracy. Padnięty.
              Sa czasem priorytety i tym jest zdrowie.
              Wiem, że na operację jaskry czeka sie 14 miesięcy, ja sama na wizytę u okulisty
              ( bez zabiegów, specjalnego leczenia ot taka kontrolną) czekałabym 6. Więc
              płacę, bo moje oczy są dla mnie wazniejsze niz kilkadziesiąt/kilkaset a nawet
              kilka tysięcy złotych.
              • gryzelda71 Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 21:58
                Pani doktór do pani nie dociera,ze nie każdego stać aby wydać na przyspieszenie
                terminu operacji kilka tysiaków?Czego tu można nie rozumieć?
              • q_fla Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 22:04
                tak więc wraca do własnego domu po 12-14 godzinach pracy. Padnięty

                Oczywiście, że lekarz to też człowiek, ma prawo być zmęczony i
                odpocząć, to bardzo ciężka praca.
                Ale na Boga mówimy o DZIECKU Z 40-STOSTOPNIOWĄ GORĄCZKĄ!!!!
                I hipotetycznie zakładamy, że matkę nie stać na prywatną wizytę.

                Zresztą często ten sam zmęczony lekarz bez problemu pojedzie na
                kilka prywatnych wizyt. Czyżby już nie czuł zmęczenia mając kilka
                setek w kieszeni?
                • aurita Re: Włosy dęba stają 03.01.10, 08:27
                  > Zresztą często ten sam zmęczony lekarz bez problemu pojedzie na
                  > kilka prywatnych wizyt. Czyżby już nie czuł zmęczenia mając kilka
                  > setek w kieszeni?

                  No wlasnie, oni szybko odpoczywaja slyszac szelest papierkow
                  • echtom Re: Włosy dęba stają 03.01.10, 10:53
                    > No wlasnie, oni szybko odpoczywaja slyszac szelest papierkow

                    I sumienie im pozwala na aborcję wink
                    • protozoa Re: Włosy dęba stają 03.01.10, 11:27
                      Jeśli sa to ucziwie zarobione pieniądze to czemu nie? Nic tak jak pieniądze nie
                      motywuje do pracy - w każdym zawodzie.
                      A aborcja jest moją sprawą. Nikogo do niej nie zmuszam, nie namawiam ( to
                      przestępstwo). Co więcej dokonałam jej legalnie( sic!) w kraju, w którym nie ma
                      zakazu. I nie żałuję. Co więcej, gdyby zdarzyła mi sie teraz ciąża uczyniłabym
                      to samo.
                      • azile.oli Re: Włosy dęba stają 03.01.10, 11:43
                        Wiesz co, to twoja prywatna sprawa. Ale jako lekarz nie chwaliłabym
                        się na forum, że nie mam szacunku dla życia.
                        • cherry.coke Re: Włosy dęba stają 03.01.10, 17:19
                          Jako czlowiek nie napadalabym na drugiego czlowieka po aborcji, o ile nie
                          podejmuje sie wychowac jego dziecka.
                      • q_fla Re: Włosy dęba stają 03.01.10, 14:11
                        > Jeśli sa to ucziwie zarobione pieniądze to czemu nie? Nic tak jak
                        pieniądze nie
                        > motywuje do pracy - w każdym zawodzie.

                        Aha, czyli gdyby mamusia w przychodni pomachała lekarzowi przed
                        nosem dwustozłotowym banknotem dziecko zostałoby przyjęte. uncertain

                        Protozoa strzelasz sobie gole do własnej bramki, koledzy po fachu -
                        ci uczciwi i pełni oddania powinni cię "ekskomunikować"!
                        • cherry.coke Re: Włosy dęba stają 03.01.10, 17:11
                          Daj jej spokoj z pieniedzmi, spojrz na sprawe z szerszego ekonomicznego punktu
                          widzenia. Panstwowa sluzba zdrowia w Polsce placi szeregowym lekarzom grosze w
                          stosunku do wymaganej wiedzy i odpowiedzialnosci. To ze jakis tam sobie
                          ordynator zarobi wiecej to detal, ja mowie o zwyklych przychodniarzach czy
                          szeregowyh spejalistach. A wiesz ile zarabia zwykly lekarz rodzinny w Irlandii,
                          taki w malej przychodni? Ok. 100 tys. euro swobodnie (rocznie). Konsultant
                          (lekarz specjalista w szpitalu) 150 do 200. Konsultant rejonowy czy prowincji
                          ponad 200. A to tylko pensje, bez dodatkow czy dzialalnosci prywatnej, i
                          bynajmniej nie sa przepracowani czasowo. Pielegniarka na dzien dobry zarabia
                          30-40 tys, przelozona z wysluga lat moze zarabiac i 80.

                          To jak myslisz, czemu jeszcze sa w Polsce jacys lekarze, zwlaszcza mlodzi? Bo
                          moga dorobic na wizytach i w sektorze prywatnym, oto dlaczego. I pewnie maja
                          korzenie.

                          System panstwowy jest do d*, ale jesli ci ludzie wyjada, to nie bedzie zadnego
                          systemu, starsi lekarze wymra i tyle (pomijajac juz, jakim mirem darza emamy
                          "przestarzale metody"). Beda lekarze z Ukrainy i z Filipin, jak dobrze pojdzie.
                          A emamy beda mogly leczyc sie nawzajem, bez tych okropnych lekarzy z kompleksem
                          Boga.

                          (Zaznaczam, ze nie jestem lekarzem, mialam jednego w rodzinie dawno temu,
                          natomiast towarzyszylam niedawno starszej osobie z rodziny w ciezkiej chorobie w
                          panstwowym szpitalu, gdzie zalatany chirurg-ordynator mial czas sensownie
                          wytlumaczyc, mimo ze widac bylo, ze pada juz na twarz).
                          • q_fla Re: Włosy dęba stają 03.01.10, 18:27
                            Rozumiem, że matka małego dziecka, które ma 40 stopni gorączki, i
                            nie zostając przyjęta w państwowej przychodni, jednocześnie
                            opłacając niemałą sumę na składkę ma z pokorą spuścić głowę i
                            spojrzeć na sprawę z ekonomicznego punktu widzenia.

                            Osobiście nigdy nie byłam w takiej sytuacji, mieszkam na G. Śląsku,
                            gdzie służba zdrowia jeszcze dosyć dobrze funkcjonuje, i nie sądzę,
                            żeby pediatra w przychodni odmówił przyjęcia dziecka z wysoką
                            gorączką, bo dla matki zabrakło numerka, a on mało zarabia.
                            Czy w takim razie lekarz z tych samych powodów ma przejść obojętnie
                            na ulicy obok człowieka wymagającego pomocy lekarskiej?
                            • cherry.coke Re: Włosy dęba stają 03.01.10, 18:50
                              > Rozumiem, że matka małego dziecka, które ma 40 stopni gorączki, i
                              > nie zostając przyjęta w państwowej przychodni, jednocześnie
                              > opłacając niemałą sumę na składkę ma z pokorą spuścić głowę i
                              > spojrzeć na sprawę z ekonomicznego punktu widzenia.

                              Nie, masz nie wciskac kitow o machaniu banknotem w przychodni i udawac, ze nie
                              rozumiesz systemu. Lekarze dlatego moga pracowac w przychodniach za male
                              pieniadze, bo prywatnie zarabiaja wieksze. Jakbys zabronila "chciwcom" zarabiac
                              w ten sposob, to spakowaliby sie i wyjechali, i nic dziwnego.

                              To nie znaczy, ze w przychodniach maja leczyc zle. Ale nie wymagam od lekarza,
                              zeby zostawal w przychodni po godzinach, skoro on tez ma rodzine do wykarmienia.
                              Pretensje moge wtedy miec do systemu, a nie do konkretnego lekarza. Ale
                              systemowi jest na reke, jak pacjent pluje na lekarza, a lekarz na pacjenta.

                              To tak jak chirurdzy, co prywatnie operuja tasmowo zylaki, a panstwowo za
                              znacznie mniejsze pieniadze operuja ciezsze i wiecej im dajace zawodowo
                              przypadki. Taki jest system, chcesz inaczej to glosuj na partie, ktora
                              przedstawia pasujacy ci projekt zmiany (hahahaha).

                              > Czy w takim razie lekarz z tych samych powodów ma przejść obojętnie
                              > na ulicy obok człowieka wymagającego pomocy lekarskiej?

                              A gdzie niby to wynika z tego, co napisalam? Lekarz powinien leczyc, czasem za
                              konkretne pieniadze, czasem za marne, a czasem nawet za darmo. Ale nie wymagam
                              od niego, zeby leczyl caly czas za grosze czy z dobroci serca.
                              • q_fla Re: Włosy dęba stają 03.01.10, 19:08
                                > Nie, masz nie wciskac kitow o machaniu banknotem w przychodni i
                                udawac, ze nie
                                > rozumiesz systemu.

                                To nie ja wciskam kity wink. To nasza szanowna autorka wątku
                                stwierdziła, że pieniądze zachęcają do pracy odnosząc się
                                jednocześnie do postu, w którym mowa była o nieprzyjętym chorym
                                dziecku.

                                Z resztą się zgadzam.

                                > A gdzie niby to wynika z tego, co napisalam?

                                Czym sie różni chore dziecko nieprzyjęte w przychodni przez lekarza,
                                który zarabia mało, jest zmęczony, ma rodzinę od leżącego chorego na
                                ulicy?
                                • cherry.coke Re: Włosy dęba stają 03.01.10, 19:27
                                  > To nie ja wciskam kity wink. To nasza szanowna autorka wątku
                                  > stwierdziła, że pieniądze zachęcają do pracy odnosząc się
                                  > jednocześnie do postu, w którym mowa była o nieprzyjętym chorym
                                  > dziecku.

                                  Po godzinach, zauwaz, po godzinach. Ja tez uwazam, ze w tej sytuacji konkretny
                                  wychodzacy lekarz nie ma obowiazku przyjac dodatkowego chorego (potepiaj tu
                                  niewydolny system, nie tego konkretnego lekarza) - sa inni lekarze, sa dyzury.

                                  > Czym sie różni chore dziecko nieprzyjęte w przychodni przez lekarza,
                                  > który zarabia mało, jest zmęczony, ma rodzinę od leżącego chorego na
                                  > ulicy?

                                  Rozni sie tym, ze w sytuacji pacjenta po godzinach sa inne opcje, gdzie moze sie
                                  udac, pewnie niekoniecznie latwe czy darmowe ale znowu - potepiaj system.
                                  • aurita Re: Włosy dęba stają 03.01.10, 23:21
                                    po jakich godzinach?

                                    dr K. pracowala od 8 do 12 danego dnia, przyjela mnie o 8 30 jako 3 osobe (druga
                                    bez numerka zreszta), przyjela mnie jako dodatkowego pacjenta w godzinach
                                    pracy
                                    . Ale ja wcale od niej tego nie wymagalam. Inny lekarz byl i byly do
                                    niego miejsca ale nie chciano mnie zapisac
                                    Nie zaproponowano mi zadnej alternatywy, nie poinformowano nawet o dyzurze ktory
                                    zaczyna sie o 18 lub 19 w innej przychodni.

                                    > niewydolny system, nie tego konkretnego lekarza) - sa inni lekarze, sa dyzury.

                                    chyba malo wiesz o polskiej sluzbie zdrowia, jestes zapisana do konkretnego
                                    lekarza (chociaz zazwyczaj mozesz korzystac ze wszystkich lekarzy w danej
                                    przychodni), wyobrazasz sobie ze ktos by trzymal dziecko 10 godzin bez pomocy
                                    medycznej czekajac na dyzur?

                                    Przepraszam ale lekarz to misja a nie praca "od do". W tej samej przychodni
                                    udzielono mi tez raz porady telefonicznej, dziecko wylo z bolu (ucho). pani dr
                                    za darmo poradzila mi co zrobic zanim sie dostane do laryngologa
                                    (prywatnie). Mozna? mozna tylko trzeba byc Lekarzem a nie lekarzem

                                    > potepiaj system.
                                    akurat ten system wymylil lekarz ktory jest kierownikiem przychodni

                                    cala gadka jest na temat samoleczenia przez pacjentow: do lekarza nie mozna sie
                                    dostac wiec musimy sobie radzic. I tyle

                                    • cherry.coke Re: Włosy dęba stają 03.01.10, 23:36
                                      > Przepraszam ale lekarz to misja a nie praca "od do".

                                      No i tu sie roznimy w pogladach, bo ja uwazam, ze lekarz to jak najbardziej
                                      praca, odpowiedzialna, wymagajaca ale praca. Misje to maja misjonarze. W zwiazku
                                      z czym od lekarzy wymagam profesjonalizmu, a nie poswiecenia.

                                      W tej samej przychodni
                                      > udzielono mi tez raz porady telefonicznej, dziecko wylo z bolu (ucho). pani dr
                                      > za darmo poradzila mi co zrobic zanim sie dostane do laryngologa
                                      > (prywatnie). Mozna? mozna tylko trzeba byc Lekarzem a nie lekarzem

                                      Brawa dla pani doktor, ktora znakomicie i w dodatku elastycznie wykonala swoja
                                      prace.

                                      > cala gadka jest na temat samoleczenia przez pacjentow: do lekarza nie mozna sie
                                      > dostac wiec musimy sobie radzic. I tyle

                                      A zlozylas skarge do kierownika? Czy wyrazasz swoj niesmak tylko tutaj i do
                                      znajomych?

                                      Caly watek psioczy na konkretnych lekarzy, a nie kierownikow przychodni czy
                                      system. Czasem sa to psioczenia uzasadnione (chociaz chyba faktycznie trzeba byc
                                      misjonarzem, zeby sie nie zjezyc, jak wchodzi ci pacjent z takim podejsciem, jak
                                      wiekszosc postow tu, i w tych pietnascie minut masz go nie tylko w pelni zbadac,
                                      poinformowac i opisac w papierach, ale jeszcze oblaskawic), natomiast podejscie
                                      "bo lekarze to" jest naprawde malo sensowne.

                                      Leczcie sie same nawzajem, prosze bardzo, raka tez niech jedna drugiej wytnie,
                                      bo ten chirurg to na pewno spaskudzi. Moje doswiadczenia ze szpitala bylo takie,
                                      ze bylo owszem ubogo i widac bylo slabe srodki, natomiast na konkretne pytanie w
                                      dobrze dobranym momencie dostawalam zawsze konkretna odpowiedz. Czego wszystkim
                                      zycze. Ale lepiej sie obrazac, ze lekarz o alkohol pyta, jak on smie.
                    • cherry.coke Re: Włosy dęba stają 03.01.10, 17:17
                      > > No wlasnie, oni szybko odpoczywaja slyszac szelest papierkow
                      >
                      > I sumienie im pozwala na aborcję wink

                      Ja tam wole taka protozoe od lekarza, co mu "sumienie nie pozwala" mi Postinoru
                      przepisac.
                      • q_fla Re: Włosy dęba stają 03.01.10, 18:30
                        A mnie nie obchodzi aborcja protozoy, wiem jednak napewno, że gdybym
                        znała jej personalia omijałabym jej gabinet szerokim łukiem i
                        miałabym nadzieję nie trafić na nią, gdy ma dyżur w szpitalu.
                        • cherry.coke Re: Włosy dęba stają 03.01.10, 18:51
                          A ja bym chciala na nia trafic, bo lubie osoby konkretne i sama staram sie taka byc.
                          • q_fla Re: Włosy dęba stają 03.01.10, 19:10
                            Yyyy, no ja też lubię konkretne, ale nie nadęte i pozbawione empatii.
                      • echtom Re: Włosy dęba stają 03.01.10, 21:55
                        > Ja tam wole taka protozoe od lekarza, co mu "sumienie nie pozwala" mi Postinoru przepisac.

                        No właśnie o tym mówię - w prywatnym gabinecie pozwala.
                        • cherry.coke Re: Włosy dęba stają 03.01.10, 22:03
                          Albo i nie. Nie wypisze nigdzie, bo takie ma przekonania, i wez go ugryz.

                          Przy czym nie zauwazylam, zeby protozoa gdzies pisala, ze jakies uslugi
                          lekarskie zapewnia li i jedynie za kase. Pisala, ze kasa moze byc motywacja zeby
                          pracowac po godzinach, i z tym sie zgadzam. Ja tez po godzinach nie pracuje za
                          darmo.
                          • echtom Re: Włosy dęba stają 03.01.10, 22:18
                            > Albo i nie. Nie wypisze nigdzie, bo takie ma przekonania, i wez go ugryz.

                            Rzadki przypadek smile
              • echtom Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 22:07
                > Więc płacę, bo moje oczy są dla mnie wazniejsze niz kilkadziesiąt/kilkaset a nawet kilka tysięcy złotych.

                Dla niektórych jednak ważniejsze jest jedzenie i dach nad głową, bo na większe luksusy ich nie stać.
              • laminja Re: Włosy dęba stają 02.01.10, 10:04
                problemem nie zawsze jest doktor, częściej organizacja opieki medycznej. Tu
                pokazano absurd - do ich lekarze już nie było miejsc, ale nie można się było
                zapisać do innego, bo ich lekarz tego dnia pracował. To idiotyczne i uderzające
                w pacjenta.
            • ahhna Re: Włosy dęba stają 02.01.10, 02:13
              Ile sie czeka np na operacje kolana w Wwie?

              Ja czekam rok. Na Lindleya.
          • agatracz1978 Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 22:03
            No właśnie to nasi lekarze. Nie dość, że płacimy na służbę zdrowia jakieś chore
            składki to jeszcze jak raz potrzebujesz lekarza to ZAPROŚ sobie taką za 250 zł
            do domu! Jak chcesz, żeby Cię potraktowali jak człowieka to daj Pani kopertę
            albo koniaczek. Normalnie nie powiem co bym Wam pseudo-lekarzom zrobiła.
            • protozoa Re: Włosy dęba stają 03.01.10, 11:21
              Nie LEKARZE dziecinko, a jeśli już to organizacja ochrony zdrowia. Niby z jakiej
              paki lekarz PO godzinach pracy ma przyjmowac kolejnego pacjenta? PO pracy może
              roic to na co ma ochotę - uprawiac seks, pic wódke, iść na zakupy lub do innej
              pracy. Koperta jest przestępstwem i jesli kogoś na tym złapałaś - zgłoś do
              prokuratury, aby przestępca został ukarany z cała surowością prawa, jesli nie i
              tylko Ci się to przyśniło albo wydawało zamilknij. A "koniaczki" możecie sobie
              sami wypić. My wlewamy je zamiast płynu do spryskiwacza szyb. Nie zamarzna,
              tylko pozostawiają smród w samochdzie.
              • echtom Re: Włosy dęba stają 03.01.10, 11:50
                > Nie LEKARZE dziecinko, a jeśli już to organizacja ochrony zdrowia.

                To kwestia do rozważenia, na ile lekarze są jej ofiarami, a na ile współtwórcami. Chociaż widząc brak zainteresowania środowiska gruntowną reformą służby zdrowia, podejrzewam czasem to drugie.
          • laminja Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 22:24
            w Warszawie czasem trzeba kilka godzin dzwonić, żeby znaleźć pediatrę, który
            przyjedzie do domu. Kilkoro moich znajomych to przerabiało. Pediatrzy mają swoje
            etaty, gabinety prywatne i są dni kiedy trzeba zadzwonić do kilkudziesięciu - po
            obdzwonieniu wszystkich znajomych i przeszukaniu internetu w celu znalezienia
            kontaktów - żeby któryś się zgodził przyjechać na wizytę. Nawet w prywatnych
            przychodniach często ciężko znaleźć wolny termin na ten sam dzień. Takie są
            realia, pieniądze nie zawsze są w stanie rozwiązać problem. Jest też druga
            sprawa, przypadkowy pediatra przy leczeniu dziecka nie weźmie pod uwagę wielu
            czynników, bo nie zna dziecka. Źródłem wielu problemów jest zła organizacja
            służby zdrowia. Wiesz o tym doskonale. Do tego bardzo nierówny poziom lekarzy.
            Nie wszystko jest takie proste jak się może wydawać.

            Wracając do meritum - na forach znajdziesz wiele przejawów głupoty, ale nie
            należy generalizować. Są osoby mniej i bardziej świadome. Warto wspierać
            rozsądną radą te pierwsze i wykazywać się choćby minimalnym szacunkiem dla tych
            drugich.

            • anulka.p Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 23:09
              laminja napisała:

              > w Warszawie czasem trzeba kilka godzin dzwonić, żeby znaleźć
              pediatrę, który
              > przyjedzie do domu.

              Dokładnie to samo jest i gdzie indziej. A nawet rzekłabym, że w
              okresie największych zachorowań to trzba długo szukac pediatrę, kóry
              w ogole przyjmie dziecko u siebie w gabinecie. No ale jeżeli rano
              pracuje się w szpitalu, potem w przychodni, a prywatnie zaczyna się
              przyjmować ok. 17, 18, to co się dziwić? Że ostatno - zaproponowano
              nam wizytę z dzieckiem o 21? I to tylko dlatego, że pani doktor nas
              znałą, bo inaczej w ogóle nie można było się dostać.
              Protozoa wydaje się być kompletnie oderwana od rzeczywistości i
              realiów.
      • protozoa Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 20:50
        Oczywiście jest mi łatwiej, ale czasem odwiedzam lekarzy za pieniądze (
        stomatolog, okulista).
        • alexa0000 Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 20:58
          Nie chodzi mi o to,ze za darmo-ja prosze czasem rodzine o
          zalatwienie wczesniejszego terminu u znajomego normalnie, odplatnie
          (to mniej krepujace). Chodzi mi o ogolnie pojete wieksze "chody",
          inne traktowanie, latwiejszy dostep.
          • protozoa Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 21:05
            U okulisty jestem traktowana tak samo jak każdy inny pacjent. Dostęp ma każdy
            kto zapłaci. Oczywiście jest jedna róznica - zadaję bardziej szczegółowe
            pytania, potrafię opisać dokładniej swoje dolegliwości.
            • wieczna-gosia Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 21:11
              wiesz o co sie masz spytac.
            • aurita Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 21:49
              > pytania, potrafię opisać dokładniej swoje dolegliwości.

              to akurat czasami nie ma zadnego znaczenia, niestety dla pacjenta
    • protozoa Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 21:04
      Tak jak zauważyła(a) KKokos większość forumek postanowiła wylać żale na cała
      ochronę zdrowia, pokazać jacy to lekarze są źli. Dyskusja na ten temat była juz
      z 500 razy - chłop swoje i pop swoje.
      Moja intencją było pokazanie, że "samoleczenie" większości chorób - rozciętej
      piety, grzybicy(?), diagnozowanie zapalenia oskrzeli przez laika i pewnie wielu
      innych chorób jest groźne.
      Na co dzień widzę skutki działania domorosłych medyków. Raz się uda kilka razy
      nie. I skutki takiego postepowania moga być widoczne za kilka tygodni, miesięcy
      a nawet lat.
      O wiele lepiej, szybciej leczy się chorobe niezabagniona we wczesnym stadium.
      Ale Wy i tak wiecie lepiej. Cóz Wasze życie, Wasze zdrowie i Wy ( lub Wasze
      dzieci) ponosicie skutki i konsekwencje niefrasobliwości/głupoty.
      • a_gurk Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 21:58
        Wracajac do Twojego pierwszego postu .... Zaznaczam, że nie mieszkam
        w Polsce i nie mam żadnej mozliwości prywatnego leczenia (tutaj
        nawet na prywatna wizytę u stomatologa czeka sie kilka miesięcy,
        pańswowo sześć). Tak więc mam nawracajace infekcje grzybiczne
        pochwy. Zgłaszałam kilkakrotnie to tutejszym lekarzom, raz przy
        poważniejszych problemach miałam przypisany antybiotyk i masć na
        bazie hydrocortizonu. Zadnego skierowania na wymaz (przez rok),
        dopiero niedawno dano mi skierowanie do ginekologa. Czas oczekiwania-
        min. 3 miesiace. Wiec teraz czekam na wyzytę u tzw. specjalisty.
        Jednakowoż w tym kraju nigdy oprawie nie badają ginekologicznie,
        wiec prawdopodobnie dostanę skierowanie na badania i dopiero za
        jakieś pół roku będe wiedzieć, co mi jest. Czyli minie około 1,5
        roku od zgłoszenia problemu. Na cytologii już byłam (inna poradnia),
        więc to raczej nie rak na szczęście.
        Wiele razy wspominałam na forum, ze mam syna z problemami dróg
        oddechowych. Jest wczesniakiem i od poczatku miał pewne problemy z
        oodychaniem przez nos. Lekarze i pielęgniarka dziecieca uspokajali,
        że to normalne i minie. Niestety niedługo potem zaczał mieć katary,
        następnie bakteryjna infekcję płuc i kaszel wieczorno nocy (ataki)
        przez cały jesienno-zimowo-wczesnowiosenny. Od kiedy skończył pół
        roku do prawie drugich urodzin kiepsko przypierał na wadze. Jedyne
        badania, jakie mu zrobiono, to test na mukowiscydozę (po moich
        goracych prośbach) oraz podstawowe testy krwi, również na naszą
        prośbę. NA ów kaszel przepisywano paracetamol oraz kilka razy
        antybiotyk. Nigdy nie zbadano syna pod kontem pojemności płuc,
        drożności dróg oddechowych, ewentualnej alergii (mieszkamy w starym
        domu i mogą być to reakcje na grzyby). NIC. Natomiast pediatra w tym
        roku zalecił prewencyjne podawanie sterydów w postaci wziewnej.
        Protoaza prosze wyjasnij mi, jak pediatra czy internista bez badań,
        bez poznania przyczyn częstych infekcji, przepisuje paracetamole,
        antybiotyki czy sterydy? Przecież kazdy człowiek jest inny. Mój syn
        może mieć poczatki astmy a może nie. Teraz skończył 3 lata, przebył
        niedawno zapalenie płuc z 1,5 tyg kaszlem, po którym to zapaleniu
        nie ma śladu. Żadnych duszności, kaszlu absolutnie nic. Nawet
        kataru. W ciagu ostatniego roku chorował tylko 3 razy, przez pół
        roku był zdrowy jak ryba. Do czasu owego zapalenia płuc tylko raz
        miał jakaś infekcję. A chodzi do żłobka. Czy teraz rozumiesz nasze
        pacjentów konsternacje. MAm mu regularnie podawać sterydy wziewne,
        żeby zapobiec ewentualnym infekcjom. Ale żaden z lekarzy nie zrobił
        nic, zeby np. odbudowac system immunologiczny młodego. Może wtedy
        zadne sterydy nie byłyby potrzebne. Ale po co badania? Po co wywiad,
        przemyślenia, wyjście poza schematy? Lepiej coś zapisać, pacjentowi
        pomoże albo i nie, ale system zaoszczędzi no i bezcenny czas
        lekarzowi też.
        Naprawdę czasem żałuję, ze nie mieszkam w Polsce. Wtedy
        przynajmniej mogłabym zapłacic i pójsc do jakichś lekarzy z
        prawdziwego zdarzenia. Z pewnaścia w końcu tak zrobię. Zaoszczędze
        kupę kasy, przemęcze się z małym podczas podrózy i pobytu w Polsce
        (zarówno w Polsce jak i tutaj mieszkamy hohoho daaaaaleko od lotnisk
        międzynarodowych) i wreszcie dowiemy sie, co i czy w ogóle cos
        młodemu dolega.
        • anulka.p Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 22:07
          Dżizas, a_qurk w jakim kraju jest taka masakra medyczna?
          • a_gurk Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 22:34
            anulka.p napisała:

            > Dżizas, a_qurk w jakim kraju jest taka masakra medyczna?

            Walia UK, dobrodziejko. U nas nawet autostrady nie ma. Ale i tak
            słyszałam, ze z opieka medyczna jest u nas całkiem, całkiem, bo w
            wiekszym miastach i dużych szpitalach, to to dopiero masakra (opinia
            lekarzy i pielegniarek z miejscowego szpitala, mąż własnie skonczył
            tam praktyki).
            • anulka.p Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 22:45
              Tak myślałam, ze to te rejonysmile
              • a_gurk Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 22:58
                Nawet pewna lekarka w Polsce, do której prywatnie trafiliśmy z
                młodym, na samo hasło UK już wiecej nie pytała o diagnozy tutejszych
                lekarzy .... Aczkolwiek pewnie też jest tutaj wielu świetnych
                medyków.
                • cherry.coke Re: Włosy dęba stają 02.01.10, 01:19
                  Hm NHS raczej ma niezla opinie... Ale co oni tam wiedza panie...
          • carmita80 Re: Włosy dęba stają 02.01.10, 00:49
            UK albo Irlandia jestem pewna, nawet nie muszeczytac odpowiedzi. Znam te
            opowiastki o koszmarze zycia tut. z systemem ochrony zdrowia w roli glownej.

            Ja tez jestem matka wczesniaka (29 tydz.) i dziekuje losowi ze nie mieszkam w
            PL. Mam tez drugie dziecko, ktore ma juz 7 lat i o dziwo wciaz dycha a nawet
            wiecej ma sie swietnie i to bez wit D, USG bioderek, czapki o kazdej porze roku,
            na normalnej diecie itp, syn choc wczesniak tez i nawet do przedszkola
            angielskiego koszmarnego chodzi, mialam tez grzybice - wyleczyli mi ja, a na
            wizyte u dentysty nie czekam dluzej niz 2 tygodnie, sami pamietali o cytologii.
            Gdy w ciazy krwawilam nie odeslali mnie do domu z rada ze albo poronie albo nie,
            kiedy zabolalo mnie w plecach juz przy pierwszym razie dostalam zwolnienie, leki
            (nie byl to oslawiony paracetamol) a potem list z wyznaczona wizyta u
            fizykoterapeuty. Synek przy infekcji migdalkow dostal antybiotyk, ktory w ciagu
            5 dni zalatwil sprawe, kiedy kszel utrzymywal sie ponad 2 tyg. tut. konowaly
            wyleczyly go wczesniej wykluczajac astme w ciagi 7 dni. itd. wyliczac moglabym
            dlugo, i choc WSZEDZIE zdarzaja sie gorsi i lepsi lekarze to jednak zdecydowanie
            wole tych z UK, bo polscy specjalisci lekkie przeziebienie potrafia zamienic w
            zapalenie oskrzeli, pluc, uszu, przez alergie, skazy do pasozytow wlacznie.
            A swoja droga skoro jest tak zle to po co narazac zdrowie i zycie w tym UKeju?
            • a_gurk Re: Włosy dęba stają 02.01.10, 01:37
              Czy ja napisałam, ze zycie tutaj jest koszmarem i cała służba
              zdrowia beznadziejna? Gdyby tak rzeczywiście było, juz dawno byśmy
              wygrzewali się w naszym mieszkaniu w ojczyźnie. Napisałam tylko, że
              problemy z diagnozą, wysyłaniem na odpowiednie badania czy zwykłym
              zainteresowaniem się osobistym lekarza (np. zasięgnięcie opinii od
              innych lekarzy, sprawdzenie samemu itp.) bywa problemem nie tylko w
              Polsce ale także poza Jej granicami czyli na tzw. magicznym
              Zachodzie.
              Życie wszędzie ma swoje blaski i cienie, a my przez kłopoty ze
              zdrowiem młodego (i moim tez) poznalismy wiele tutejszych "cieni".
              • carmita80 Re: Włosy dęba stają 02.01.10, 13:36
                A jednak twoj poprzedni post wlasnie tak te sytuacje nakreslil, mialas pecha,
                trafilas zle, ale to nie znaczy ze cala opieka zdrowotna jest do bani, pisalas,
                ze lekarze czy pielegniarki krytykuja, ja slyszalam, ze wogole Anglicy
                krytykuja, tyle ze oni nie maja porownania, bo co zrobilby przecietny Anglik
                gdyby dziecko mu zachorowalo i musialo trafic do szpitala, a tam zamiast lozka z
                czysta posciela i telewizorka na wysiegniku a czasem nawet jedzenia moglby co
                najwyzej uprosic o pozwolenie przespania sie na podlodze na karimacie
                przyniesionej z domu i jeszcze za to zaplacic, to przy dobrych ukladach,
                normalnie stolek i siedzenie, co gdyby musial wydac kilkaset zlotych/funtow za
                leki dla dziecka (tu sa za darmo) plus wizyty prywatne, bo panstwowo nie czeka
                sie 6 m-cy tylko o wiele dluzej (zreszta my do larybgologa z synem mamy co 2-3
                m-ce, a moj dentysta z NHS z bolem przyjal mnie po 40 min oczekiwania, w wolnej
                chwili, z usmiechem, a nie wyrzutem, co jesli dziecko potrzebuje specjalisty,
                wszystko co musi zrobic tu rodzic to udac sie do GP i przedstawic problem, a
                jesli GP nie jest wstanie leczyc lub jesli dziecko bylo w szpitalu to poczekac w
                domu na list, w ktorym jest informacja gdzie i kiedy wizyta przyslana duzo
                wczesniej aby moc sobie zarezerwowac czas, a w PL to droga przez szukanie,
                wydzwanianie i rejestrowanie sie czesto konczaca sie prywatna wizyta, nie
                wspomne juz o traktowania pacjentow z szacunkiem, i zapenienia im poczucia
                intymnosci w tych brudnych szpiatalach angielskich, co do brudu to na poczatku
                pracowalam w szpitalu, a dokladniej dwoch i wiem jakie jest podejscie do
                higieny, bo sama mylam koleczka od wozkow itp., zreszta brud to jedna z
                podstawowoych bolaczek Polakow w UK tyle, ze to w PL jest wysoki procent zakazen
                niemowlat, starszych dzieci jak i doroslych w szpitalach, sepsa tudziez innymi
                gronkowcami, zreszta jest na e-matce temat o patrzeniu na rece pielegniarkom,
                nie chce mi sie juz wymieniac ale dziwi mnie to krytykowanie cudzego jak wlasne
                o wiele gorsze.
                • carmita80 Re: Włosy dęba stają 02.01.10, 14:14
                  a_quark, jesli jestes niezadowolana z leczenia to mozesz zmienic lekarza,
                  przychodnie, zlozyc skarge, pracowalam w firmie prawniczej i wiele akt ze
                  skargami przeczytalam, firma reprezentowala NHS i nie jedna sprawe przegrala, bo
                  tu skargi pacjentow traktuje sie rzetelnie i wnikliwie, lobby lekarskie nie
                  ukrecaja im lbow zanim jeszcze trafia do sadow to nie PL, ze zanim TVN nie
                  opowie o czyms to koledze lekarze umuja raczki sobie nawzajem. Narzekanie i
                  opowiadanie znajomym i rodzinie w Pl mrozacych krew w zylach opowiesci jak to
                  lekarze w UK doprowadzaja do poronien nie podajac progesteronu, a zapalenia pluc
                  traktuja paracetamolem i wiele innych jest zenujace.
                  • a_gurk Re: Włosy dęba stają 02.01.10, 17:26
                    Nie opowiadam mrożących krew w żyłach opowieści, bo nikt nie umarł,
                    nikt tez nie jest powaznie chory z powodu rzekomego lub
                    rzeczywistego błędu lekarskiego. Gdyby tak było, już dawno sprawa by
                    poszła wyżej a my do PL. Na tym etapie nic nie jestem w stanie
                    udowodnić, bo jak mozna cokolwiek udowodnić, jeżeli nikt nic nie
                    wie, nie ma badań potwierdzajacych jakakolwiek diagnozę, a na moją
                    ewentualna skargę dotyczaca zlekceważenia informacji o poroblemach z
                    szyjka macicy jest argument, że USG w 29 tyg. wykazało że jest
                    krótka ale nie alarmujaca, wiec nie było wg lekarza podstaw do
                    interwencji. A dokumentacja z Polski była po polsku,
                    więc ... .Zreszta jak już nadmieniałam, samą opiekę szpitalna
                    wspominam bardzo dobrze, o wszystkim byliśmy informowani, dobre
                    warunki, świetnia praca personelu. Czy ja pisałam, ze zapalenie płuc
                    młodego leczono paracetamolem? Leczono tak jego kilkumiesięczny
                    kaszel z dwoma przerwami na antybiotyk. Płuca miał wtedy czyste.
                    Uwierzono nam w ataki kaszlu dopiero po przedstawieniu nagrania z
                    kamery i wtedy dopiero trafił do poradni pediatrycznej (po 4
                    miesiacach wizyt u tutejszych różnych lekarzy rodzinnych). A i tak
                    jedyne badania jakie zrobiono na nasza prośbę to badanie krwi i test
                    na muko. Przychodnię w naszej miejscowości mamy jeszcze jedną i
                    prawdopodobnie się tam wkrótce przeniesiemy.
                    Z lekarzami nigdy sie nie wykłócam, gdyż nie mam wystarczajacego
                    wykształcenia medycznego żeby z nimi polemizować. Proszę jedynie o
                    wyczerpujace informacje, sama ich udzielając w najlepszy sposób.
                    Chcę jedynie pomóc mojemy dziecku i zamiast realnej pomocy medyków w
                    znalezieniu przyczyn widzę głównie przyjęte standardy medyczne. Ale
                    to moja subiektywna opinia (do której mam prawo).
                    Jak już wspomniałam, napisałam o tym nie aby straszyć, tylko
                    pokazać polskim ematkom, że mechanizacja w podejściu do pacjenta
                    zdarza się wszędzie, aczkolwiek rzeczywiście tutejsi lekarze sa
                    uprzejmi. Mój mąż po dwumiesięcznych praktykach w szpitalu też owa
                    obojetność dostrzegł. Patrzenie na pacjenta jako kolejną jednostkę
                    chorobową, a nie człowieka któremu nalezy pomóc, nie zależy od kraju
                    tylko od danego lekarza czy pielegniarki. Mam nadzieję, ze na
                    takiego lekarza który rzeczywiście będzie chciał młodego wyleczyć i
                    potraktuje go indywidualnie i my tutaj trafimy.
                    • carmita80 Re: Włosy dęba stają 02.01.10, 18:23
                      Zycze ci aby twoje dziecko juz nie chorowalo i zebys znalazla odpowiedniego
                      lekarza, mozesz sprobowac poszukac lekarza prywatnego w jakims miescie w twojej
                      okolicy, moglabys tez porozmawiac ze znajomymi tubylcami, nie tylko polskie
                      dzieci choruja, ludzie maja doswiadczenia, wiedza gdzie szukac, forum angielskie
                      czesto lokalne gazety maja strony internetowe i fora. Jesli masz czas poszperaj,
                      i nie skreslaj tut. lekarzy tak od razu, bo polscy tez nie sa wspaniali, a
                      czesto potrafia bardziej namieszac w organizmie niz inni.
        • a_gurk Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 22:55
          Protozoa, przepraszam za przekręcenie imienia.
      • mdro Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 22:07
        Protozoa, a tak z czystej ciekawości - czy Ty dopuszczasz możliwość,
        że w swojej diagnozie popełniłaś błąd? I że któryś z tych pacjentów
        (jeden, kilku, kilkunastu), którym kazałaś te zobowiązania
        podpisywać, miał rację, nie zgadzając się na proponowane przez
        Ciebie leczenie? Że poszedł do innego lekarza, ten stwierdził co
        innego i było to rozpoznanie prawidłowe - a Ty żyjesz w kompletnej
        tego nieświadomości?

        Bo widzisz, każda z opisanych przeze mnie lekarek (poza ew. czwartym
        przypadkiem, bo być może koleżanka bądź kierownik przychodni, który
        diagnozę naszej pediatry potwierdzał, coś ntt. jej powiedzieli) ma
        poniekąd prawo myśleć, że ich diagnozy były prawidłowe, a głupia
        matka zaniedbała leczenie dziecka, co doprowadziło do opłakanych
        skutków. Jakoś nie uznałam za stosowne pofatygowanie się i zwrócenie
        uwagi na ich błąd - po prostu więcej się nie pojawiłam. Bo i co by
        to dało? Może, gdyby raczyły wysłuchać, co mam do powiedzenia i
        potraktowały mnie poważnie, nie uznałabym za stratę czasu ponownej z
        nimi rozmowy. Ale kiedy lekarz stawia się w pozycji
        wszechwiedzącego, a relację lekarz-pacjent uważa za konfrontację, a
        nie współpracę, to ja z takim lekarzem nie chcę mieć więcej do
        czynienia.
        • mama303 Re: Włosy dęba stają 01.01.10, 23:39
          Mam podobne wrażenie - lekarze popełniają jeden podstawowy błąd -
          nie słuchają pacjentów!, uważajac ich za debili, nie lubia takich
          pacjentów, którzy mają coś do powiedzenia, wiedzą zawsze wszystko
          lepiej i sa nieomylni, niewiele tłumaczą /bo i po co?/ - A o wielu
          swoich błędach nawet się nie dowiedzą.
          • cherry.coke Re: Włosy dęba stają 02.01.10, 01:14
            > Mam podobne wrażenie - lekarze popełniają jeden podstawowy błąd -
            > nie słuchają pacjentów!, uważajac ich za debili, nie lubia takich
            > pacjentów, którzy mają coś do powiedzenia, wiedzą zawsze wszystko
            > lepiej i sa nieomylni, niewiele tłumaczą /bo i po co?/ - A o wielu
            > swoich błędach nawet się nie dowiedzą.

            Ale poczytaj uwazniej podawane tu informacje - w jaki sposob ten lekarz ma
            zbadac i wysluchac z detalami pacjenta, udzielic mu pelnej informacji,
            wytlumaczyc, podyskutowac i odpowiedziec na pytania, a potem sporzadzic dokladna
            dokumentacje wizyty - w czasie tych przydzialowych 15 minut?

            Nie jestem lekarzem, zapewniam, po prostu mam oczy i widze, ze system opieki
            zdrowotnej jest do luftu.
            • myelegans Re: Włosy dęba stają 02.01.10, 03:44
              Mnie sie wydaje, ze ta postawa Boga vs. roszczeniowego pacjenta to
              samonakrecajace sie kolo. Ci, ktorzy maja postawe roszczeniowa od razu wpedzaja
              tych drugich do kata, w pozycje obronna i Ci zaczynaja kasac. Agresja nawet
              podswiadoma rodzi agresje.

              Ja to przetestowalam kilka razy na polskiej sluzbie zdrowia. Jak mialam postawe
              z gory dyktujaca roszczenie, niecierpliwosc, brak wiary w umiejetnosci lekarzy,
              to samo dostawalam z powrotem, defensywa, nieprzyjemny ton glosu.
              Jak podchodzilam do lekarzy, w sposob jaki oczekiwalabym podejscia moich
              klientow/pacjentow/petentow do siebie, taka sama byla reakcja zwrotna. Mama w
              szpitalu z podejrzeniem udaru mozgu, chce porozmawiac z lekarzem, najpierw pytam
              pielegniarek kiedy mozna porozmawiac z lekarzem dyzurujacym, mowia. Ide pod
              dyzurke, obserwuje przez kilka minut, kto wchodzi i wychodzi. Widze, ze lekarz
              jest sam, pukam, czekam na prosze, wchodze, "dzien dobry, pani doktor nazywam
              sie.... (podaje reke), jestem corka pacjentki... na sali... czy ma pani teraz
              pare minut, jak nie to kiedy moge przyjsc?". Spokojnym glosem, nawet gdy sie we
              mnie gotuje. Slucham, jak moze mnie przyjac, mowie krotko i tresciwie, slucham,
              powtarzam po niej czy dobrze zrozumialam, umawiam sie na nastepna rozmowe,
              wychodze. Zajmuje mi to 5-6 minut. ZAWSZE, a przynajmniej do tej pory dzialalo,
              nawet z jedna taka, ktora byla caly czas w biegu i nie miala podobno czasu
              absolutnie dla nikogo (zeznania wspolmieszkanek).

              Na tutejszej sluzbie zdrowia nie musze testowac, bo oni tzw. "bed side manner"
              maja przerabiane od poczatku studiow, jak rozmawiac z pacjentem, jak sluchac,
              jak postepowac, jak wzbudzac zaufanie,jak zapobiegac kryzysom. Wszyscy postepuja
              tak samo sztampowo i to dziala. Nawet jak sie ich opieprza, nie traca
              cierpliwosci, tylko tak jak podreczniki psychologii mowia - najpierw rozpoznaja
              emocje drugiej strony i je nazywaja i przepraszaja, nastepnie przechodza do
              sedna, w tym czasie druga strona ze stopnia wrzenia emocjonalnego jest juz w
              stanie letnim i potrafi sluchac ze zrozumieniem i nie miec pretensji.
              I wlasnie to podejscie sprawia, ze nabiera sie zaufania, chociaz
              umiejetnosciami, wiedza pewnie nie przewyzszaja polskich lekarzy, ale maja tzw.
              podejscie. Wbija im sie do glowy od I roku studiow "traktuj KAZDEGO pacjenta,
              tak jakby bo byl czlonek najblizszej rodziny, z taka sama empatia, zrozumieniem,
              zainteresowaniem, postaw sie w jego sytuacji,k strachu, stresu, niepewnosci i
              kompletnej bezradnosci, i nie wykorzystuj tego z postawy sily"
              Moglam 5 razy byc sfrustrowana podejsciem mojej lekarki do traktowania
              trwajacego 6 miesiecy chronicznego kaszlu, ale wytlumaczyla mi, co moze byc jego
              powodem i jaka jest jej logika diagnostyki, i czy ja sie z tym zgadzam. Wizyta
              nie trwala wcale dluzej, ona mowila, ja sluchalam, ja sie wypowiedzialam, ona
              zaordynowala testy + lekarstwa+ wizyte za miesiac, jak sytuacja bedzie trwala.
              Na koniec uscisk reki, usmiech, do widzenia, zycze powrotu do zdrowia. Tyle, i
              az tyle, to niewiele, i az tak duzo.

              Pediatra, 3 tygodniowy kaszel dziecka, ide w koncu, osluchuje, wszystko czyste,
              oprocz plynu w uszach. Sugeruje amoxycycline, pytam, czy koniecznie, mowi, ze
              nie, ale jak nie chce antybiotyku to mam sie zglosic za 2 tygodnie na kontrole.


              Moja lekarka, po wywiadzie i rozmowie, a madrze sie jak cholera, sypie terminami
              medycznymi, dyskutuje, powatpiewam, przewaznie sie pyta "jak myslisz, co ci
              jest?". Kiedys ja zapytalam, "ale to pani doktor jest przeciez lekarzem" wiec mi
              powiedziala "Ja Ciebie widze przez 15 minut, Ty ze soba zyjesz. Kto zna Cie
              bardziej?"

              Jest dialog, jest traktowanie pacjenta, jak kogos kto rozumie, jest tlumaczenie
              co sie zapisuje i jakie sa ku temu przeslanki, pytanie o ... opinie pacjenta,
              zamiast zapisywanie rozowych tabletek.

              Moja pediatra zawsze mi mowi, ze bardziej wierzy w rodzicielska intuicje niz w
              testy, bo to MY znamy dziecko, ona tylko je oglada i ma tyle wiadomosci ile jej
              przekazemy, a testy i badania to tylko polowa diagnozy.
              • carmita80 Re: Włosy dęba stają 02.01.10, 14:26
                Masz racje myelegans chodzi o dialog o sluchanie siebie nawzajem czyli pacjent -
                lekarz, a nie zachowywanie postawy ja wiem lepiej albo bo w Polsce to tak i tak,
                oni sluchaja i tlumacza dla czego nie trzeba antybiotyku, czemu kaszel sie
                utrzymuje, czemu dziecko ma katar tak dlugo czy warto zrobic testy na pasozyty
                czy nie ma potrzeby, dla czego postepuja tak a nie inaczej z objawami
                nietolerancji laktozy u niemowlat a egzema to nie skaza bialkowa, plyn w uszach
                nie zawsze prowadzi do uszkodzenia sluchu, czasem trzeba zalozyc dreny, nie ma
                koniecznosci ale rada laryngologa jest zalozenie, daja wybor rodzicom, tlumacza
                i jeszcze raz tlumacza. Nie mam az tak duzego parcia na wiedze medyczna ale to i
                owo lubie wiedziec, jednak nie upieram sie ze wiem lepiej i nie diagnozuje sama
                zapalenia oskrzeli, wole aby pomogl mi ktos z profesjonalna wiedza medyczna i
                doswiadczeniem, jak na razie oplacilo mi sie.
            • mama303 Re: Włosy dęba stają 02.01.10, 10:11
              cherry.coke napisała:

              > Nie jestem lekarzem, zapewniam, po prostu mam oczy i widze, ze
              system opieki
              > zdrowotnej jest do luftu.

              To prawda ale też lekarze i ich podejscie do pacjenta pozostawia
              wiele do życzenia. Chyba nikt ich tego na studiach nie uczy -
              psychologii, słuchania drugiego człowieka, empatii!
              • grzalka protozoa 02.01.10, 12:28
                Nudzi Ci się, czy masz za mało adrenaliny? Przecież zdajesz sobie doskonale
                sprawę, że ludzi nie zmienisz, ematki nakręcisz tylko, a efektu zamierzonego nie
                osiągniesz. Nie tędy droga
                • protozoa Re: protozoa 03.01.10, 11:24
                  Adrenaliny mam dość. Czasem na tępych dyżurach mam chwilę, aby przejrzeć posty
                  forumek. Pewnie, że nie zmienię ematek. Wiedzą lepiej. Tylko potem jak zachorują
                  to winni inni, broń Boże nie matka-kretynka, która usiłuje osłuchowac dziecko.
                  Jedna z nich nawet wie co robic w przypadku wysłuchania trzeszczeń. A swoja
                  droga ciekawe gdzie nauczyła się odrózniać je od furczeń czy świstów.
                  • osa551 Re: protozoa 03.01.10, 11:44
                    Protozoa, ja generalnie popieram to, co napisałaś - niemniej jednak:

                    - ja mam złoty abonament dla całej rodziny do dość dobrej sieci przychodni,
                    który jest dla mnie absolutną podstawą negocjacji benefitów przy zmianie pracy

                    - mieszkam 1 km od szpitala dziecięcego z którego mnie nigdy nie odesłano z
                    kwitkiem, w którym nie czekałam na lekarza na izbie przyjęć dłużej niż pół
                    godziny, w którym mogłam spać na łóżku w nocy jak byłam z dzieckiem i w którym
                    lekarze udzielają wyczerpujących informacji (przynajmniej takie mam
                    doświadczenia z chirurgii)

                    - mam telefon do mojego lokalnego pediatry, który ma podpisaną umowę z moją
                    siecią przychodni, więc przyjeżdża, ja się podpisuję i mam z głowy, jak mój
                    lokalny pediatra nie może - dzwonię i zamawiam wizytę domową - max 4 godziny i
                    lekarz jest u dziecka

                    - jestem dzieckiem lekarza, więc jak naprawdę potrzebuję (ciąża, poród,
                    skomplikowane konsultacje etc) to korzystam ze znajomości matki.

                    Wiem, że ja żyję w innym świecie, że się odizolowałam w ten sposób od problemów,
                    które ludzie mają ze służbą zdrowia. Miałam kiedyś próbkę na Litewskiej, jak się
                    zgłosiłam z 8 tygodniowym kaszlącym dzieckiem. Lekarka na izbie przyjęć odmówiła
                    osłuchania malucha, za to przez czas kiedy mogłaby to zrobić wpisała mi do
                    książeczki adres całodobowej przychodni dyżurnej i odprawiła mnie z kwitkiem...
                    wtedy postanowiłam, że: po pierwsze na przyszłość zabezpieczę się przed takimi
                    sytuacjami a po drugie - firmy w których pracuję sponsorują wszystkie możliwe
                    szpitale dziecięce - oprócz Litewskiej....

                    Dlatego tez biorę pod uwagę, że dla innych ludzi korzystanie ze służby zdrowia
                    to może być prawdziwy problem. Ty widzisz tylko jedną stronę - jest i druga,
                    kolejki do lekarzy po kilka miesięcy, niemili lekarze z totalnym brakiem
                    empatii, czasem niekompetentne konowały (jak w każdej profesji niestety).
                  • joanna35 Re: protozoa 03.01.10, 11:45
                    Miałam nie zabierać głosu w tym wątku, ale właśnie padło słowo
                    klucz - "matka - kretynka" . Droga protozoo bardzo dziwię się
                    założonemu przez Ciebie wątkowi i Twemu świętemu oburzeniu. Nie, nie
                    pochwalam diagnozowania i leczenia na własną rękę, ale myślę, że
                    przynajmniej niektóre z tych matek potrafię zrozumieć, a wiesz
                    dlaczego? Dlatego, że co chwilę spotykam się w takim czy innym
                    gabinecie lekarskim z traktowaniem matek jakby były kretynkami przez
                    wszystkowiedzących i pozbawionych kultury lekarzy.Mimo ukończenia
                    studiów na akademii medycznej nie czuję się upoważniona do
                    wchodzenia w kompetencje lekarzy i poddawania w wątpliwość wiedzy
                    lekarza, który akurat bada moje dziecko, ale na temat tego
                    konkretnego dziecka wiem na pewno więcej niż jakikolwiek lekarz, po
                    Bóg wie jakich specjalizacjach. Dlaczego? Bo jestem z nim 24 godziny
                    na dobę. I wbrew temu jak traktuje mnie lekarz - NIE JESTEM matką
                    kretynką. Trzeba byc nadętym bufonem, pozbawionym choćby odrobiny
                    pokory, żeby ignorować osobę od której można uzyskać najwięcej
                    wiarygodnych informacji na temat swojego pacjenta. Z czymś takim jak
                    współpraca lekarza z pacjentem czy jego rodziną zetknęłam się tylko
                    na karcie praw pacjenta, w praktyce - zapomnij. Dlatego zamiast
                    wyrażąć oburzenie na forum może warto by wziąć w realu pod lupę
                    swoje odnoszenie się do zdenerwowanych, przejętych sytuacją matek,
                    może zamiast wychodzić z założenia, ze właśnie próg gabinetu
                    przekroczyła kolejna kretynka okazać nieco zrozunienia i spokojnie,
                    bez grymasów niezadowolenia, wysłuchać?
                  • azile.oli Re: protozoa 03.01.10, 12:03
                    Akurat ja każde zmiany osłuchowe konsultuję z lekarzem. Nie
                    uważasz, że jeśli ktoś sam osłuchuje dziecko, to może ma ku temu
                    powody? Może w przypadku tego dziecka potrzebna jest szczególna
                    czujność. Jak już napisałam wcześniej - zmiany osłuchowe czasem
                    powstają w ciągu kilku godzin, czy matka ma czekać tydzień do
                    następnej wizyty, żeby lekarz stwierdził już nie początki zapalenia
                    oskrzeli, ale zapalenie płuc? Czy też na wszelki wypadek zamawiać
                    codzienną wizytę prywatną w celu osłuchania?
                    Moja córka tylko raz w życiu miała zapalenie płuc. I o raz za dużo.
                    Powinnam, stosujac twoje epitety napisać, że lekarka- kretynka nic
                    nie wysłuchała. Ale może jeszcze nic nie było słuchać. W każdym
                    razie młoda dostała antybiotyk na infekcję gardła, a po tygoodniu
                    miała już zapalenie płuc.
                    Dodam jeszcze, że syropek dostała hamujacy kaszel, w związku z czym
                    wydzielina zalegała sobie w najlepsze.
                    Potem, nauczona doświadczeniem doskonale potrafiłam rozpoznać, czy
                    dzieje się coś w oskrzelach, czy to ''tylko'' gardełko.
                    Zdajesz sobie chyba sprawę, że nierealne jest, abym codziennie
                    mogła korzystać z wizyt w gabinecie na koszt NFZ.
                    Lecąc do lekarza pierwszego dnia ryzykuję, że nic nie usłyszy, idąc
                    za 3 dni (o ile uda mi się dostać) ryzykuję zdrowiem dziecka,.
                    zwłaszcza, że czasem dziecko nie gorączkuje i wygląda na całkiem
                    zdrowe.
                    A , jeszcze jedno. Moje dzieci teraz wcale nie chorują i stetoskopu
                    nie używam, nawet nie wiem, gdzie go wsadziłam. Ale to jedno
                    zapalenie płuc spowodowało poważne konsekwencje płucno-oskrzelowe u
                    mojego dziecka.
                    I bynajmniej nie ja ponoszę za to winę.

                    • bi_scotti Re: protozoa 03.01.10, 22:46
                      W Polsce uslyszalam kiedys od lekarza, ktoremu zadawalam pytania
                      odnosnie stanu mojego syna, ze jestem "najgorszym typem rodzica
                      pacjenta, bo za duzo wiem i jeszcze wiecej chce wiedziec". I nie byl
                      to sarkarstyczny zart tegoz lakarza sad
                      W podobnych okolicznosciach w moim kraju, lekarz zawolal kolege i
                      kolezanke, wyciagnal kilka dodatkowych podrecznikow i rozmawialismy
                      dosc dlugo ustalajac w pelnej zgodzie i uprzejmosci, co sie dzieje,
                      co sie bedzie dzialo, jak pomoc doraznie, jak zaplanowac ciag dalszy
                      postepowania.
                      Mam nieustajaca nadzieje, ze moje doswiadczenie z polskim lekarzem
                      bylo jednostkowe, przypadkowe i nalezy juz do przeszlosci. Mam tez
                      nadzieje, ze lekarze w Polsce CHCA sie komunikowac z pacjentami (lub
                      z rodzicami/rodzinami pacjentow!) i ze cel jest wspolny: zdrowie
                      chorego.
                      Protozoa, Ty zapewne masz sporo racji w tym co piszesz, ale sposob
                      dyskusji, nieuprzejme/condescending traktowanie nas wszystkich,
                      ktorzy nie jestesmy lekarzami, okreslenia typu matka-kretynka itp.
                      sugeruja, ze nie jestes zainteresowana komunikacja z pacjentem i/lub
                      jego rodzina. A tego to ja nie rozumiem - jestes na uslugach tychze,
                      jesli straca do Ciebie (personalnie lub do calego systemu) zaufanie,
                      Ty stracisz zrodlo dochodow. Pacjent, nawet najmniej medycznie
                      wyksztalcony, jest dla Ciebie (lekarza) najlepszym zrodlem
                      informacji, najlepszym punktem odniesienia i przede wszystkim,
                      podstawowym obiektem Twoich dzialan, wiec SZANUJ go! Mam wrazenie,
                      ze publicznie tu okazywany przez Ciebie brak szacunku dla nas
                      wszystkich musi miec jakies odzwierciedlenie w Twoim traktowaniu
                      zywych ludzi. I watpie zeby takie traktowanie bylo dla nich mile i
                      pomocne w procesie odzyskiwania zdrowia.
                      Jak wspomniala Myelegans, bedside manners sa CRUCIAL w wiekszosci
                      terapii - bez przyzwoitych bedside manners zaden lekarz nie ma racji
                      bytu kolo jakiegokolwiek pacjenta, chocby i egazminy pozdawal na
                      100% a rece chirurga mial jak pianista-wirtuoz!
                      Moze przyjmujesz tu taka maniere, nie wiem ... Ale jest ona mocno
                      drazniaca i przypomina mi wlasnie tego beznadziejnego polskiego
                      lekarza, dla ktorego ja bylam najgorszym typem rodzica pacjenta!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka