morgen_stern
02.01.10, 12:35
Wzięło mnie na feministyczne tematy
Większość z was zajęta i zaobrączkowana, ale jak widzicie płacenie za obiad, kolację na randce? Dwie dorosłe osoby, widzące się pierwszy raz (albo pierwszy raz będące ze sobą na takim spotkaniu), przychodzi do płacenia rachunku i facet rzuca się do rachunku jak tygrys, na moją sugestię, że płacę za siebie reaguje popłochem w oczach.
Oto nieznana mu sytuacja, z którą nie wie, jak sobie poradzić. Niektórzy się wręcz szarpią (!), wyrywając mi etui z rachunkiem, jakby widok przejedzonych pieniędzy mógłby mi skalać niewinne, kobiece oczęta. Żenujące. Jestem dorosła, samodzielna, zarabiam na siebie i stać mnie do cholery na tę kolację.
Można oczywiście płacić "na przemian", żeby uniknąć zamieszania, ale nie zawsze mam na to ochotę, zwłaszcza, gdy nie wiem, czy jeszcze się spotkamy.
Jest jeszcze jedna sprawa - wprawdzie nigdy mi się to osobiście nie zdarzyło, ale słyszałam opowieści o facetach rzuconych przez kobiety, którzy głośno narzekali ile to kasy wydali na nie na kolacyjki i prezenty. Wole dmuchać na zimne.
Z kobietami jakoś nie ma tego problemu i można się do siebie przyjemnie zbliżyć głowami wspólnie studiując rachunek