Dodaj do ulubionych

osobne polki w lodowce

25.01.10, 18:15
Kuzyn(30 lat)mieszka tylko ze swoja matka i maja osobne polki w
lodowce,oczywiscie tak samo szafki,lazienka itp.jak ktos cos komus
podbierze to awantura i ciotka dzwoni do mojej mamy wyzalic sie na
wrednego syna.
Kolezanka mieszka z mezem u rodzicow i tez maja wszystko
osobno.Gotuja tez osobno.Co o tym myslicie? Wg mnie to chore.My tez
mieszkamy z moimi rodzicami i do glowy nikomu by nie przyszlo
dzielenie.Staramy sie po rowno robic zakupy ale kazdy kozysta z tego
na co ma akurat ochote.Nie rozliczamy sie w kwestii
coziennych(rachunki dzielimy),raz ja kupie paste do zebow,raz mama
itp.Obiady tez gotuje sie dla calej rodziny.Jak nie pracowalam to
gotowalam ja,teraz roznie jak kto moze
Obserwuj wątek
    • tullinka Re: osobne polki w lodowce 25.01.10, 18:25
      Krótki epizod cała moja rodzina <3 osoby> u moich rodziców i było bez dzielenia, doszło to tego, że nawet za rachunki nie chcieli, więc przez kilka miesięcy przyoszczędziliśmy. Potem 2 mc u dziadków męża,masakra. Wszystko osobne, kosmetyki codziennego użytku <szampon itp.> dla tego że oni zużywali mega ilości, ale kupować miałam ja/mąż. Nam szampon starczał na ok 3 tygodnie, z nimi na max miesiąc.
      Jedzenie osobno, bo ja zwracam pewną uwagę na jakość, nie wydziwiam, ale kupuję dobrą i zdrową żywność, a nie przeceniony nabiał - bo 2 dni do terminu. Więc jak miałam swoje, to mi podbierali. Wkurzałam się, bo jechałam do domu z planem na obiad a tam pusto albo salceson.
      Po miesiącu zaczęliśmy szukać domu dla siebie, po następnych 3 tygodniach wyprowadzka i hurra.
      Ani do dziadków ani do rodziców nie wracam, u rodziców czułam się po pewnym czasie jak sęp.
      • funky_mamma Re: osobne polki w lodowce 25.01.10, 19:23
        Wiesz z różnymi ludźmi różnie się mieszka. Mieszkałam z moim mężem, wtedy
        jeszcze narzeczonym u jego rodziców (5 miesięcy) - nie brali od nas na rachunki,
        jedzenie, papier toaletowy czy inne rzeczy. Właściwie, to w 80% byliśmy na ich
        utrzymaniu, ich syn nie miał stałej pracy, ja od paru miesięcy miałam pierwszą
        pracę, w której zarabiałam 1tys. na miesiąc a i tak coś tam jeszcze odłożyłam.
        Za parę lat musieliśmy wprowadzić się do moich rodziców, z którymi wiedziałam,
        że nie będzie łatwo. Już na początku wszystko ustaliliśmy, jak się rozliczamy za
        czynsz, prąd, gaz, wodę (liczniki: dopłaty albo zwroty). Mieliśmy nawet swoją
        lodówkę, która stała w przedpokoju, a w mieszkaniu 60 metrowym zajmowaliśmy
        pokoik 10metrów (ja z mężem i niemowlaczkiem) - płaciliśmy połowę czynszu,
        rachunków za prąd, gaz. Za wodę jeśli była dopłata płaciliśmy my, jeśli zwrot
        brali rodzice, bo twierdzili, że jak my nie mieszkaliśmy zawsze mieli zwroty.
        Kosmetyki mieliśmy własne ale np. mydło, pastę, papier toaletowy, proszek do
        prania, środki czystości, ręczniki papierowe do kuchni, płyn do naczyń to
        musieliśmy na zmianę kupować. A do tego jeszcze sprzątanie mieszkania - moi
        rodzice mieli 2 psy, które strasznie gubią sierść, na początku ustaliliśmy, że
        my będziemy odkurzać swój pokój, przedpokój, łazienkę, wc i kuchnię (czyli nasz
        pokój i części wspólne) a oni sami swoje pokoje. Mąż z grzeczności odkurzał też
        ich pokoje to była pretensja, że sierści dokładnie nie poodkurzał !!! A do tego
        jeszcze miał robić za ogrodnika, który ma co miesiąc kosić ogród, bo przecież z
        niego korzystamy, nie wspominając już, że rodzice mojego męża bardzo często
        wysyłali do sklepu po zakupy a i tak na niego narzekali - mój mąż z tych co nie
        lubi być wykorzystywany. Wytrzymaliśmy tak 9 miesięcy i była straszna awantura i
        brak kontaktu ze strony mojego męża już od 2,5 roku.
        • 3-mamuska Re: osobne polki w lodowce 25.01.10, 20:02
          Wiesz to zalezy,jak jestesmy w polsce u tesciowej na wakacje to mamy wszystko
          wspolne,ona przywozi wszstko ze swojego sklepu albo kupuje.Czasem ja tez robie
          zakupy,ale ze daleko do sklepu to wlasciwie ona nas zywi i nie chce
          pieniedzy.Ale jak mieszkalismy u mojej mamy, przez 1 wakacje to kupowalam
          wszystko za swoje,ona tez z tego korzystala,a i zostawilismy za rachunki jak
          wyjezdzalismy,od taki czlowiek i tyle.
          Gdy przyjechalismy do angli to na poczatku mieszkalismy z mojmi siostra,i kazdy
          mial swoje ,polki w lodowce i w szfkach, talerze kubki,placilismy tez rachunki
          dzielone na wszystkich.Nie bylo problemu jesli ktos czegos nie pozmywal ,lub nie
          osprzatal,bo od razu wiadomo bylo co czyje. I dla mnie to bylo normalne.
    • mira59 Re: osobne polki w lodowce 25.01.10, 21:05
      30 - letni kuzyn - to takie dziwne , że matka każe mu brać
      odpowiedzialność za swojje żcie , z utrzymaniem siebie włącznie?
      Przynajmniej za jakiś czas nie pojawi się na tym forum przyszła żona
      tego kuzyna z postem "jak go teściowa wychowała , wydaje więcej niż
      ma" .
      Nie wszyscy potrafią sprawiedliwie podzielić koszty utrzymania domu
      czy rozmawiać o tym. Takie podejście (osobne półki) nie powodują
      chociaż problemów,pretensji , że ja kupiłam szynkę a Ty pasztetową.
    • deela Re: osobne polki w lodowce 25.01.10, 21:14
      znasz takie przyslowie: kochajmy sie jak bracia, liczmy sie jak zydzi
      • sabka22 Re: osobne polki w lodowce 25.01.10, 21:21
        Sory ale ja nie mogłabym mieszkać z rodziną u moich rodziców i
        liczyc po cichu że nie będą brali za opłaty...chore jakieś a co wy
        macie po 15lat że mamusia ma utrzymywać dorosłe dzieci i jeszcze ich
        rodzine????
        Moje JA by mi nie pozwoliło na taki układ.A i zywić się wole sama i
        za swoje pieniądze.
        • epistilbit Re: osobne polki w lodowce 25.01.10, 21:42
          Co innego niedokładanie się, a co innego zawyżanie kosztów i niewywiązywanie
          się z umowy vide posty wyżej.
        • phantomka Re: osobne polki w lodowce 25.01.10, 21:43
          Zalezy od ukladow. Nie kazdy ma dobre stosunki z rodzina, a to sie
          przeklada na takie drobne elementy zycia codziennego.
          Ja z moja mama nie mieszkam, ale przy kazdych wiekszych/mniejszych
          zakupach mysle o niej, kupuje jej wiele rzeczy. I wiem, ze to tez
          dla wielu ludzi jest dziwne.
          • funky_mamma Re: osobne polki w lodowce 26.01.10, 17:11
            phantomka napisała:

            > Zalezy od ukladow. Nie kazdy ma dobre stosunki z rodzina, a to sie
            > przeklada na takie drobne elementy zycia codziennego.

            No właśnie. Z przykrością muszę przyznać, że moi rodzice pod pretekstem pomocy
            sami tego oczekują. Czyli propozycja wspólnego mieszkania nie wynika z chęci
            pomocy młodym, którzy startują ale z faktu, że sami będą mniej płacić za czynsz,
            że będzie kogo wysłać do sklepu, z psem na spacer itd. Zresztą mój ojciec w
            ostatniej rozmowie sam wprost powiedział: "przecież ja wam dałem dach nad głową
            i oczekuję czegoś w zamian". I wcale nie chodziło mu o dokładanie się do
            rachunków, bo za wszystko płaciliśmy, a z miesiąca na miesiąc, im bardziej było
            im niewygodnie z nowymi domownikami tym więcej w zamian chcieli.
            My z mężem daliśmy radę wynająć mieszkanie i nie musieć korzystać z takich
            układów ale np. mój brat woli mieszkać też w 10metrowym pokoiku w 60metrowym
            mieszkaniu swojej dziewczyny, razem z jej dwoma braćmi i ojcem niż u własnych
            rodziców, bo jak mówi "w domu rodziców czuje się jak intruz".
    • whiteczeremcha Re: osobne polki w lodowce 25.01.10, 22:48
      Kiedy się dorasta,pora aby wziąć odpowiedzialność za swoje
      życie ,dla mnie osobne półki to za mało,oczekuję,iż dzieci kiedy
      dorosną po prostu wyfruną z gniazda.
    • deodyma Re: osobne polki w lodowce 25.01.10, 23:44
      moze kuzyn nie doklada sie do niczego, stad osobne polki w szafkach,
      lodowkach itd...
      tylko to przychodzi mi do glowy.
    • mondovi Re: osobne polki w lodowce 25.01.10, 23:49
      mhm, masz rację. Wy jesteście git, a obgadywani nie.
      • roula Re: osobne polki w lodowce 26.01.10, 08:08
        > mhm, masz rację. Wy jesteście git, a obgadywani nie.

        Nie o to chodzi.Moze faktycznie z niektorymi osobami nie da sie
        dogadac,moze robia problem o wszystko.Tylko chyba w rodzinie nie
        powinno sie wszystkiego rozliczac.Bo to dla mnie oznacza rodzina a
        nie wynajmowanie pokoju u obcych ludzi.Tak,mieszkamy u rodzicow bo
        dom jest duzy.Rachunkami sie dzielimy sprawiedliwie wiec nikt na
        nikim nie zeruje.W droge sobie nie wchodzimy,bo jak pisalam dom jest
        duzy a moj maz bardzo dobrze dogaduje sie z tesciami.Faktycznie nie u
        kazdego tak musi byc.Chodzi mi o to,ze jak kupie karme dla psa mojej
        mamy to nie zadam za to zwrotu pieniedzy itp.Oczywiscie wielkie
        wydatki wygladaja inaczej.Prosze wiec mnie nie posadzac o
        pasozyowanie.A swoja droga to czemu tak bardzo chcecie sie szybko
        pozbyc wlasnych dzieci z domu?
        • ala_bama1 Re: osobne polki w lodowce 26.01.10, 09:44
          Po co zakładać rodzinę skoro i tak żyje się z rodzicami, zupełnie tak jak za
          kawalerskich czasów. Co na to mąż? Pewnie nie ma wyboru?. nie wyobrażam sobie
          żeby wspólnie robić zakupy, gotować itp. Co w tym dziwnego że rodzina ma swoją
          kuchnie, lodówkę - swoje życie, nawet jeżeli mieszkają w tym samym domu. To ja
          jestem gospodynią u siebie. Wiem że wiele osób preferuje taki układ, że taniej,
          wygodniej - może właśnie o to chodzi. Znam takie rodziny, rodzi się dziecko
          którym zajmuje się cały "dom" najmniej chyba rodzice. Jeżeli komuś pasuje żyć w
          komunie - proszę bardzo - mnie nie.
          • roula Re: osobne polki w lodowce 26.01.10, 17:02
            Co na to mąż? Pewnie nie ma wyboru?.
            Zdziwisz się.Dobrze się dogaduje z teściami.Z moja mama chyba lepiej
            niż ja.U swojej mamy mieszkać nie chciał,mimo ze ona jest sama i
            namawiała nas na przeprowadzkę.Mieszkanie w dużym dwupiętrowym domu z
            poddaszem naprawdę nie przypomina życia w komunie.
        • whiteczeremcha Re: osobne polki w lodowce 26.01.10, 11:50
          Ja nie mówię o pozbywaniu,same powinny chcieć usamodzielnić się,ja
          tak zrobiłam,nie wyobrażam sobie całe życie wisieć u cyca mamy...
    • agata688 Re: osobne polki w lodowce 26.01.10, 11:02
      Ja nie mogłabym żyć tak jak wy.
      tez przed slubem pare lat mieszkalam z moim obecnym mezem w domu moich rodzicow i nawet zrobilismy osobna kuchnie i nie z powodu jakis kłótni tylko jakos tak oczywiste bylo dla nas,ze tworzymy osobna rodzinke.
      a juz gotowania dla wszystkich zupelnie nie pojmuje.a jak np. nie chce Ci sie gotowac to robisz to bo musisz,bo akurat Ty masz czas?
      a wspolnej pasty i szamponu nie zrozumiem nigdy!!!(jeszcze za czasow kiedy mieszkalam z rodzicami i siostrami mama zawsze kupowala kazdej osobny jaki jaj sie podobal lub odpowiedni do jej rodzajow wlosow)zreszta teraz maz tez uzywa innych szamponow ode mnie)
      --
      • roula Re: osobne polki w lodowce 26.01.10, 16:54
        > a juz gotowania dla wszystkich zupelnie nie pojmuje.a jak np. nie
        chce Ci sie g
        > otowac to robisz to bo musisz,bo akurat Ty masz czas?

        Jak nie pracowalam to logiczne bylo dla mnie ze ja gotuje a nie mąż
        czy mama wracający z pracy.Obiad być musi czy mi sie chce czy nie.A
        jak gotuje dla 5 osob to moge ugotowac wiecej,korona mi z glowy nie
        spadnie.

        > a wspolnej pasty i szamponu nie zrozumiem nigdy!!!
        Oczywiscie,ze mamy osobne kosmetyki.Zreszta lazienke na piętrze też
        tyle,że póki co bardzo malutka.Na wiosnę może powiększymy.Kuchnia
        tylko jest wspólna.
    • echtom Re: osobne polki w lodowce 26.01.10, 17:11
      Przy wszystkich problemach związanych z mieszkaniem z mamą muszę uczciwie przyznać, że w kwestii rozliczeń jest zupełnie bezproblemowa. Ja robię zakupy i gotuję dla wszystkich, mama oddaje mi 1/5 ogólnej kwoty za jedzenie. Rachunki dzielimy na pół, sama opłacam tylko net, bo ona nie korzysta. Półki w lodówce oczywiście wspólne. Chyba bym zwariowała, gdybym miała dzielić żarcie na moją i twoją szynkęsmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka