Dodaj do ulubionych

żalę się:(

03.02.10, 09:07
Czy małżeństwo zawarte z wielkiej wzajemnej miłości może się
rozpaść? Czy można być tak zaślepionym, żeby tak się pomylić?
On fajny, przystojny,dobry, opiekuńczy, ona zapatrzona w niego jak w
obrazek, robiąca kanapeczki z rzodkiewką wykrojoną w serduszka.Z tej
miłości wziął się on,mała kopia tatusia. Szczęście trwa, on buduje
dom, to nic, że kredyt na 30 lat.Ale będziemy na swoim!On pracuje
dużo, utrzymuje dom, ona pracuję na pół etatu (dziecko!).Kiedy to
się stało, że to tak strasznie się pogmatwało?On coraz częściej jest
wulgarny, co wykrzywiasz ryj?Zamknij się!Głupia cipo,pi..., jesteś
głupia ograniczona,głupich masz rodziców, głupia jesteś, że chcesz
wyjśc do ludzi ( mieszkają na odludziu),nie nadajesz się na
matkę,moźesz się wyprowadzić do matki itp..
Ona- zaczęła po kątach pić, ze smutku, z odrzucenia, ale wyszła z
tego dla niego!
On nie chce wogóle słuchać, rozmawiać. Źycie rodzinne ogranicza się
do:co na obiad?co na kolację,nie mów do mnie, pracuję nie
przeszkadzaj,nie chcę Ciebie słuchać.Ona ma coraz smutniejsze oczy,
które juź nawet nie podnosi na niego, bo w jego oczach tylko złość,
brak cierpliwości, brak jakikolwiek normalnych rozmów słów.
On nigdy nie przeprasza, bo nie ma za co! albo ona zasłużyła sobie
na to!Ona nie chowa urazy zbyt długo,nie umie.on umie się obrazić na
tydzień.Ona jest od niego zależna finansowo,więc nie może
podskoczyć, chyba go kocha choć coraz trudniej skoro ciągle czuję
się nieakceptowana,niekochana,nieszanowana. Cięźko mieć wtedy własne
rację i udawadniać je.
Dziecko- fajne, zdrowe,słyszące ciagle,źe mama to matka, źe jest
głupia,nie umie, baba do kuchni,matka nie umie, nie zna się.
Co robić dalej z takim życiem?
Obserwuj wątek
    • imasumak Re: żalę się:( 03.02.10, 09:16
      Niech ONA huknie na niego wreszcie porządnie.
      • lipsmacker Re: żalę się:( 03.02.10, 09:22
        W opisanej sytuacji nie widze rozwiazania innego jak rozstanie.
        Zostanie jej przynajmniej dziecko, w przeciwnym razie ono tez za
        kilka lat podobnie zacznie zwracac sie do matki. A wtedy...zostanie
        jej znacznie mniej.
        • rach.ell Re: żalę się:( 03.02.10, 15:44
          lipsmacker napisała:

          > W opisanej sytuacji nie widze rozwiazania innego jak rozstanie.
          > Zostanie jej przynajmniej dziecko, w przeciwnym razie ono tez za
          > kilka lat podobnie zacznie zwracac sie do matki. A
          wtedy...zostanie
          > jej znacznie mniej.
          Predzej on straci dziecko jesli nie przestanie obrazac jego mamy.
          Dziecko, zwlaszcza jesli jest to chlopiec, bedzie bronil jej. Corka
          przypomni sobie kazde obrazliwe slowo pod adresem mamy kiedy sama
          bedzie mama i byc moze ojca znienawidzi. Czesto tak sie dzieje.
          Jesli moge cos doradzic: zajmij sie soba, przestan reagowac na
          humory meza, rob to co do Ciebie nalezy. Moze to z przepracowania.
          • babcia47 Re: żalę się:( 03.02.10, 16:10
            > Predzej on straci dziecko jesli nie przestanie obrazac jego mamy.
            niekoniecznie..zerwałam stosunki z starym znajomym po tym, gdy w
            obecnosci kilkunastoletniego syna (12-13 lat) w niewybredny sposób
            żartował sobie na temat własnej zony m.in."jest tak pomarszczona, że
            trzeba by ją wyprasować"..najbardziej mnie ubodło, ze robił to w
            przytomnosci syna..i że smarkacz rżał jakby to był dobry żart, mnie
            nie rozbawił tym bardziej, ze znałam kobietę, od równie dawnych
            czasów, miła sympatyczna, wyglądająca na swoje lata..nawet jezeli
            chciał mi sie przypodobać, to wybrał najgorszy z mozliwych sposobów
            czemu dałam wyraz..no i co najważniejsze ten rechot g..niarza, w
            którym znajomy, jako ojciec, nie widział nic niestosowanego
            • rach.ell Re: żalę się:( 03.02.10, 16:41
              babcia47 napisała:

              > > Predzej on straci dziecko jesli nie przestanie obrazac jego
              mamy.
              > niekoniecznie..zerwałam stosunki z starym znajomym po tym, gdy w
              > obecnosci kilkunastoletniego syna (12-13 lat) w niewybredny sposób
              > żartował sobie na temat własnej zony m.in."jest tak pomarszczona,
              że
              > trzeba by ją wyprasować"..najbardziej mnie ubodło, ze robił to w
              > przytomnosci syna..i że smarkacz rżał jakby to był dobry żart,
              mnie
              > nie rozbawił tym bardziej, ze znałam kobietę, od równie dawnych
              > czasów, miła sympatyczna, wyglądająca na swoje lata..nawet jezeli
              > chciał mi sie przypodobać, to wybrał najgorszy z mozliwych
              sposobów
              > czemu dałam wyraz..no i co najważniejsze ten rechot g..niarza, w
              > którym znajomy, jako ojciec, nie widział nic niestosowanego
              Bywaja i takie dzieci, ze az zal, ze sie je urodzilo... Moj maz
              opowiadal mi jak kiedys jego ojciec zachowal sie agresywnie w
              stosunku do jego mamy. Maz mial wowczas okolo 16 lat i...uderzyl
              ojca. Ojciec juz wiecej czegos takiego nie zrobil.
    • olik81 Re: żalę się:( 03.02.10, 09:32
      sama sobie winna
      uzalezniona finansowo,z opisu szara myszka ktora daje soba pomiatac
      spelniajac sie w roli zony w pieknym palacu
      czas sie obudzic



      Wódki dzielimy na dobre i bardzo dobre
      • annaw73 Re: żalę się:( 03.02.10, 10:44
        Winna że kochała?Nie pałac nie spełnianie się w roli żony w nim. Ja
        poprostu nie mogę się postawić bo nie mam wyjścia. Biedna ale mimo
        wszystko nie ofiara, bo wiem, że jestem warta
        • an20 Re: żalę się:( 03.02.10, 11:09
          Proponuję poradnie małzeńską. Psycholog wam pomoze odnaleźć siebie w związku.
          Musicie cos z tym zrobic, bo taki brak szacunku jaki oglada wasze dziecko, źle
          na niego wplynie.
        • asia_i_p Re: żalę się:( 03.02.10, 11:13
          Zawsze jest jakieś wyjście.
          Gdyby umarł, musiałabyś sobie poradzić, prawda? Z twoimi zarobkami i rentą po nim.
          Podobnie możesz sobie poradzić z twoimi zarobkami i alimentami od niego na dziecko.

          Nie znam się za dobrze na prawie, nie wiem, co się dzieje, kiedy przy rozstaniu
          jest do podziału dom budowany na kredyt hipoteczny. Ale na logikę biorąc, jeśli
          obciążenie zostałyby między was podzielone, to także korzyści, czyli albo
          pieniądze ze sprzedaży domu, albo on bierze dom i spłaca ciebie. Albo bierze
          cały dom, ale wtedy też całe ciążące na nim obciążenia.
          To jest XXI wiek, ty masz rodzinę i pracę, nie zginiesz. Życie jest tylko jedno
          - naprawdę chcesz je spędzić słuchając takich słów? Patrząc, jak człowiek,
          którego kochałaś, coraz bardziej się stacza? Patrząc, jak wyzywa twojego syna za
          zbyt niskie oceny czy inne niespełnienie rodzicielskich ambicji?

          Nie jesteś winna, że kochałaś. Może nawet dalej kochasz, ale w tym momencie już
          się tym uczuciem nie możesz kierować. Gdyby umarł, dalej byś go kochała, ale
          musiałabyś działać, żeby utrzymać siebie i syna, prawda? Teraz też musisz.
          Pamiętaj, żadnego fałszywego wstydu, żadnej dumy - bez oporu walcz o alimenty na
          dziecko, bo one się dziecku należą. Jeżeli się mylę i mąż jest jednak dobrym
          człowiekiem, który się pogubił (niestety, nie wygląda na to), to rozwód też jest
          odwracalny.
    • asia_i_p Re: żalę się:( 03.02.10, 11:04
      Jest jedno bazowe pytanie: czy zanim tak się poplątało, oprócz miłości był z
      jego strony szacunek? Bo kochający, dobry, opiekuńczy to jeszcze nie znaczy
      szanujący.

      Jeśli ten szacunek był, to są trzy wyjścia: albo ten szacunek był udawany, żeby
      dostać ładną dziewczynę, w której był zakochany. Wtedy jest źle. Albo ten
      szacunek wygasł, bo kogoś sobie znalazł. Też jest źle, nie tylko dlatego, że
      kogoś ma, ale też dlatego, że to kiepsko świadczy o człowieku, jeśli razem z
      miłością wygasa szacunek. Albo - to nie jest duża szansa, ale jest - on ma
      jakieś kłopoty psychiczne. Depresję z powodu przepracowania, nerwów związanych z
      budowaniem domu (niestety, mówią że wspólne budowanie domu jest fatalne dla
      małżeństwa). To dalej nie najlepiej, bo depresja to nie jest niepoczytalność i
      nie neguje odpowiedzialności za te raniące obrzydliwe słowa do ciebie, ale
      byłaby to jakaś okoliczność łagodząca.
      Jeżeli tego szacunku nigdy nie było, tylko najpierw było dobroduszne
      lekceważenie (moje ty słodkie głupiątko), a teraz jest agresywne lekceważenie,
      to cóż, cuda się zdarzają, ale to musiałby być duży cud.

      Tak czy siak tak nie może być. Chyba nie chcesz, żeby synek rzeczywiście stał
      się pełną kopią tatusia, wliczając to w te odzywki?

      Musisz zażądać szacunku dla siebie. Twardo tępić każdą niekulturalną odzywkę. Do
      znudzenia powtarzać "nie pozwalam tak do siebie mówić". Urywać rozmowy
      prowadzone w takim tonie, nie spełniać próśb, dopóki nie są uprzejme, nie
      obsługiwać w ogóle, nie kryć chamstwa przed rodziną. Jeśli to kryzys psychiczny
      i on potrzebuje pomocy, to pewnie sam zacznie rozmowę. Jeśli długo skrywane
      chamstwo i lekceważenie, ataki pewnie się nasilą, więc miej przygotowany plan
      awaryjny na wypadek, gdyby próbował agresji fizycznej. Ale wtedy przynajmniej
      będziesz wiedziała, z kim masz do czynienia.

      Współczuję bardzo, bo czeka cię długa i ciężka walka, z niepewnym rezultatem.
      Ale pamiętaj, że szacunek, jaki sama masz dla siebie, to najważniejsze, co
      musisz ocalić, tego ci nie wolno poświęcić, nawet gdyby mąż, broniąc się przed
      zmianą, próbował wracać do pozorów tej sielanki, od której zaczynaliście. Nawet
      wtedy doprowadź do stanowczej rozmowy, należą ci się wyjaśnienia.
    • echtom Re: żalę się:( 03.02.10, 11:11
      > Czy małżeństwo zawarte z wielkiej wzajemnej miłości może się
      > rozpaść?

      Nie odnosząc się do całości postu odpowiem - oczywiście, że tak.
      Miłosny haj nie zawsze sprzyja trafnym wyborom smile
      • annaw73 Re: żalę się:( 03.02.10, 11:27
        Depresja związana z budową domu, chyba juz? mineła, mieszkamy tutaj
        trzy lata, tyle ile nasz synek ma lat.
        Domek urządzony przeciętnie, dziecko typ zdrowego, i choroby się go
        nie imają.
        Czy był szacunek? BYł.Byłam dla niego najwaźniejsza, najpiękniejsza
        i najmądrzejsza.
        Kobitki żadnej nie ma na boku, napewno. Znam go, jest przewidywalny
        i "przywyczaił mnie do tego, że wiem gdzie jest jak go nie ma", nie
        nadużywa alkoholu i człek z niego domator na maxa, ale nie
        przeszkadza mi to, pomomo, że ja zawsze byłam w tym związku bardziej
        szalona i ciągnaca na imprezy.
        Jest człowiekiem trudnym, nieustepliwym, zadziornym, głeboko skrywa
        swe prawdziwe uczucia bo boi się odrzucenia, wyśmiania. Na pozór
        bardzo pewny siebie w głebi duszy nieśmiały chłopczyna.
        Ale coraz bardziej MNIE olewa, to wszystko trwało zanim doszło do
        dzisiejszego dnia i naszych relacji, ale naprawdę mam dość
        skrywanych ciągle łez i bólu brzucha.Staram się robić wszsystko tak
        żeby nie miał się o co doczepić a i tak zawsze znajdzie powód.
        Powodem sobotniej afery i wyzwisk było to, że zamknęłam mu drzwi do
        pokoju w którym spał, (źeby go dziecko nie budziło o 7 rano i spał
        do 11) bo go bolała głowa przez to.
        Wczoraj mnie obudził z krzykiem, że jestem głupia bo pochowałam
        zapalniczki a ON nie może rozpalić kominka.
        Dziś usłyszałam, źe wykrzywiam ryj, bo zeszłam na dół do niego kiedy
        robił sobie kanapki do pracy , a ja MU ich nei zrobiłam. I dziś coś
        pękło i niemogę się uspokoić.
        Bo ja naprawdę, nie jestem starsznie zła, ani nie wyciągam od niego
        kasy na siebie, ani nie jestem nerwusem ani nie wymagam za dużo, nie
        każę mu robić nic, oprócz tego co SAM zechce.
        Nie mam wyjścia albo mi się tak wydaję?
        • annaw73 Re: żalę się:( 03.02.10, 11:33
          Jeszcze jedno.
          Działka na której stoi dom, jest jego odrębną własnością ( taki
          prezent dla "nas") od teściowej.
          Formalnie nie mam nic, jego oficjalne zarobki są małe moje jeszcze
          gorsze.On wie, że ja nie mam nic i to też na niego wpływa.
          To nie była moja decyzja że tak jest. Próbowałam kiedyś z tym
          walczyć.UWIERZYŁAM mu że jak sie przeprowadzimy do domu to to
          zmienimy, teraz nei chce nawet o tym gadać, więc ja teź milczę.
          • asia_i_p Re: żalę się:( 03.02.10, 11:43
            Sąd to nie idioci. Zorientują się, że jeśli wykańcza dom, to musi mieć coś
            więcej oprócz oficjalnych zarobków.
            Twoje zarobki, jeśli pójdziesz do pracy na pełen etat, mogą się zwiększyć.
            Powtarzam pytanie - co zrobiłabyś, gdyby go dzisiaj zabił samochód? I zostałabyś
            z długiem na karku? Dałabyś sobie radę, bo byś musiała. Teraz też dasz.
            Nie wytrzymasz w tych nerwach i stresie. Wrócisz do picia. Twój syn będzie się
            wychowywał z matką alkoholiczką i ojcem przemocowcem.

            Dasz radę. Jeśli dałaś radę wytrzymać to, co opisujesz i jeszcze przestać w tych
            warunkach pić, dasz też radę zorganizować sobie życie tak, żebyś miała szacunek,
            na jaki zasługujesz, a twój syn spokojny i szczęśliwy dom, choć być może tylko z
            mamą.
        • gabrielle76 Re: żalę się:( 03.02.10, 11:34
          po pierwsze tragedia ze piłas, szczescie ze przestałaś , nie zaczynaj nigdy
          wiecej bo on odbierze Ci dziecko. Po drugie dlaczego pozwoliłas mu tak sie do
          Ciebie odnosić, Ty pozwoliłas a on posuwa sie coraz dalej. Nie bądz głupia i sie
          nie daj, albo zró z tym porzade i niech zacznie Cie szanowac albo sie z nim
          rozwiedz, poradzisz sobie sama bo bedziesz musiałą
        • asia_i_p Re: żalę się:( 03.02.10, 11:38
          To przy tym, co piszesz, zostaje ostatnie wyjście - upiory. Powtarzanie
          schematów zaobserwowanych w domu. Czy jego ojciec traktował tak jego matkę? Albo
          jego? To by pasowało - najpierw starał się odejść od schematu, a potem, kiedy
          sobie popuścił cugli, zaczął do niego wracać.

          Albo na początku udawał szacunek, bo nie był ciebie pewny, a kiedy jest pewny,
          wylazło szydło z worka.

          Problem polega na tym, że utrwalasz jego zachowanie. Jeśli na awantury reagujesz
          zwiększonymi staraniami, utwierdzasz go w przekonaniu, że problem leży w tobie.
          Moja podstawowa rada się nie zmienia, zamiast ubiegać o jego akceptację, zażądaj
          jego szacunku. Nie staraj się być tą bez zarzutu i bez skazy, bo on ci za to nie
          będzie wdzięczny, tylko zwiększy wymagania.

          A depresji dalej bym nie wykluczała - w czym macie kredyt? Byliście zagrożeni
          dużymi wahaniami rat? Może bał się utraty pracy. Wiem, że kryzys się kończy, ale
          akurat schemat, że depresja pojawia się po ustąpieniu zagrożenia jest bardzo częsty.
          • annaw73 Re: żalę się:( 03.02.10, 13:21
            Jego rodzice mieli popieprzony układy, kiedys...umiał to odzielić i
            chciał żyć inaczej,teraz chyba powiela te schematy, a ja jestem za
            słaba,żeby mu sie przecistawic, im bardziej on jest "wiekszy" tym ja
            mniejsza.
            W rzadkich chwilach normalności przyznaje mi nawet rację, ale potem
            wracamy do początku.
            Wiem, że w jakis pokręcony sposób zależy mu na mnie. Gdybym miała
            oceniać go obiektywnie, ti też nie powiem, że jest złym czlowiekiem,
            ale to wszystko za bardzo sie pogmatwało, nie chce rozmawiać,
            przyznać się do jakiegokolwiek błędu, a ja nie umiem ciągle tylko
            wybaczać! Bo we mnie też coś pęka.
            • asia_i_p Re: żalę się:( 03.02.10, 14:52
              Przestań wybaczać.
              Z jakiego ty jesteś domu? Przepraszam, że pytam, ale to istotne. Jeżeli ty masz
              wdrukowane w dowolny sposób (wymagający rodzice, wymagające jedno z rodziców,
              rodzice nie szanujący się nawzajem, rodzice faworyzujący jedno z dzieci, rodzice
              chwalący za osiągnięcia a nie pracę, itp.) niskie poczucie własnej wartości (tu
              nie chodzi o obiektywną wiedzę o swojej wartości, tylko o poczucie), to
              będziecie się coraz bardziej zapętlać - ty będziesz walczyć o jego aprobatę, on
              o władzę, to będzie spirala w dół. Wtedy pomóc może choćby tymczasowe rozstanie
              i solidna terapia małżeńska.


              Jeżeli jesteś naturalnie silną i pewną siebie osobą, to możesz coś poczytać o
              toksycznych związkach i próbować naprawiać to sama, ale nikła szansa, że się uda.

              Wykorzystaj następną rzadką chwilę normalności. Powiedz mężowi, że to normalne,
              że powiela schematy ze swojego domu i że da się z tym walczyć, zaproponuj
              terapię. I koniecznie, koniecznie przełam schemat, reagując inaczej, protestując
              przeciwko chamskiemu traktowaniu. Równocześnie stopniowo buduj swoją
              niezależność, szukaj lepszej pracy, alternatywnej opieki do dziecka. To da tobie
              poczucie pewności, a jemu świadomość, że możesz odejść, że musi się starać i o
              ciebie walczyć. A w ostateczności da ci szansę odejść.

              On nie chce się przyznać do błędu ani rozmawiać, bo ma złudne (oby złudne)
              przeświadczenie, że jesteś z nim tylko dlatego, że myślisz, że nie stać cię na
              nic lepszego. Upokarza cię, żeby cię ściągnąć do swojego poziomu - w gruncie
              rzeczy w podświadomości uważa się za gorszego od ciebie i czuje, że jeśli cię
              zgnoi, to ty uznasz jego wyższość i nie będziesz chciała od niego odejść.
              Musiałby się nauczyć wielu rzeczy: że nie jesteś z nim tylko dlatego, że nie
              stać cię na coś lepszego, że kochasz go nie za to, że jest lepszy od ciebie,
              tylko po prostu kochasz, że związek nie musi się opierać na dominacji jednej ze
              stron. To jest materiał na drugą terapię. Twoje domaganie się szacunku i
              społeczne usamodzielnianie może być pierwszym krokiem - jeśli dotrze do niego,
              że zależy na nim kobiecie silnej i niezależnej, to poczuje się lepszy i poczuje,
              że twoje poczucie niższości nie jest jedyną szansą na utrzymanie waszego związku.
              • annaw73 Re: żalę się:( 03.02.10, 15:04
                Cholera, nigdy nie wywalałam duszy przed kompemsad
                Z jakiego jestem domu? Z domu w którym ojciec krzyczał, tylko że do
                tego był (jest) niezaradny życiowo i to mama pracowała i zarabiała
                pieniądze.
                Jaka ja jestem?Byłam nieśmiała,zakompleksiona, ale spadająca na
                cztery nogi,humanistka, skończyłam resocjalizację, bo chciałam
                zbawiać swiat.
                Umiem "rozłożyć" mojego męża na kawałki psychologiczne i poprzeć to
                teoria,ale w praktyce przegrywam.
                Pracuję z wykolejoną młodzieża, naprawdę w środku jestem silna,umiem
                nad nimi zapanować! A nie umiem pozbierać się z własnym facetem!
                Znam setki a może tysiące opowieści o przemocy o tyranii, widzę do
                czego prowadzi przemoc jakakolwiek i wyciagam te dzieci na ile mogę,
                a pogubiłam się w życiu.
                Zawsze byłam niezależna, to ja miałam pomysły a teraz to wszystko
                zgasło, umieram przez to zależność od niego, a nie mogę się
                przeciwstawić, bo jutro będę np potrzebowała pieniędzy i nie na
                kosmetyczkę ale na sok dla dziecka, i tu sie kończy moja duma.

                • asia_i_p Re: żalę się:( 03.02.10, 21:42
                  A możesz na swoją mamę liczyć?
                  Macie na codzień tyle pieniędzy, żebyś mogła zacząć budować sobie po cichu jakiś
                  fundusz awaryjny?
                  Twoją wielką siłą jest, że wiesz jak jest, że masz tę teoretyczną podbudowę i
                  oceniasz sytuację trzeźwo. I prawdopodobnie tej siły boi się twój mąż i dlatego
                  próbuje cię dołować i na razie mu to wychodzi.
                  Nie wiem, na ile jeszcze władasz sobą w tej sytuacji, ale może opracuj sobie
                  jakiś plan, którego się będziesz trzymać niezależnie od swoich emocji. Np. że
                  żadnej chamskiej odzywki nie zostawisz bez odpowiedzi. I nie chodzi o wdawanie
                  się w dyskusję, tylko o przypomnienie, że się nie zgadzasz. Zresztą
                  prawdopodobnie jak sobie z tym radzić, biorąc pod uwagę twój zawód, wiesz lepiej
                  ode mnie.

                  Czuję, że dla ciebie największym blokiem jest zależność finansowa. Zrób sobie
                  brainstorming, serię nawet fantastycznych planów, jak dajesz sobie radę bez
                  męża. Może to cię odblokuje.

                  Nie daj sobie wmówić, że zapewnienie warunków finansowych dziecku jest
                  ważniejsze od zapewnienia mu spokojnego domu, gdzie wszyscy się szanują. Nie daj
                  sobie wmówić, że można być dobrym ojcem będąc koszmarnym mężem, że trzeba się
                  poświęcić dla dziecka. Popatrz na tę trudną młodzież, z którą pracujesz i
                  pomyśl, że twój syn też może tak skończyć, jeśli nie zabierzesz go z
                  patologicznego domu.
                • asia_i_p Re: żalę się:( 03.02.10, 21:44
                  Ja leczyłam swoją dentofobię tą metodą redukcji lęków do lęków podstawowych -
                  pewnie coś o tym słyszałaś na studiach. Za każdym razem, kiedy się czegoś boisz,
                  pytasz "A jeśli się to stanie, to co?". Po iluś pytaniach powinnaś zejść do
                  jednego z lęków podstawowych - przed śmiercią albo przed życiem. Wtedy możesz
                  wymyślać jakieś scenariusze i ten łańcuch lęków przerwać.

                  Moim zdaniem w twojej sytuacji - kobiety wykształconej, z doświadczeniem
                  zawodowym - obawa przed destabilizacją finansową ma bardziej cechy fobii niż
                  realnego zagrożenia.
                  • annaw73 Re: żalę się:( 04.02.10, 07:42
                    To chyba nie fobia, moja zależność finansowasad.
                    Ja poprostu zarabiam 700 zl.Nie mam możliwości powrotu na cały
                    etat,Ale dziękuję, myślałam pół nocy,dziękuję za odrobinę siły, może
                    jeszcze nie utonę...przynajmniej nie tym razemsmile
        • tylna.szyba Re: żalę się:( 03.02.10, 15:57
          Ok, z tego co piszesz twoj maz mousi byc niezadowolony z obecnej
          sytuacji, wk torej sie znajduje. To owocuje frustracja obawiajaca
          sie u niego wyzwiskami i projekcja swojego niezadowolenia na ciebie.

          Nie wiem czy chcesz ratowac to malzenstwo. Jesli tak to sprobuj
          najpierw wyjsc z roli ofiary (to wazne!).
          Rob po prostu swoje a nie tak, zeby go zadowolic. Jesli zacznie sie
          zrzedzenie/pyskowanie - zmilcz..ZMILCZ i ZIGNORUJ. Po prostu skwituj
          to milczeniem i nadal rob swoje, zajmij sie soba i dzieckiem.

          Po jakims czasie jak juz ci sie uda ignorowac te odzywki zapytaj sie
          go ale - i tu to jest wazne - w neutralnej sytuacji jak on sie w
          waszym malzenstwie czuje, czy jest zadowolony i co mozesz dla niego
          zrobic. Ta retoryka wzbudzi jego zaufanie i moze w koncu wypluje co
          mu sie niepodoba i skoncza sie ponizajace odzywki. Bedziecie
          wiedzieli nad czym pracowac.
    • f_jak_frustratka Re: żalę się:( 03.02.10, 14:34
      Każde małżeństwo może się rozpaść.
      A jeśli chodzi o wielką wzajemną miłość, to najczęśćiej tak to wygląda tylko z
      boku. Po latach nawet otoczenie dowiaduje się prawdy, którą zna tylko to
      małżeństwo. Nic się już nie ukryje.
    • pijany.kierowca Re: żalę się:( 03.02.10, 16:22
      > Czy małżeństwo zawarte z wielkiej wzajemnej miłości może się
      > rozpaść? Czy można być tak zaślepionym, żeby tak się pomylić?
      tak, tak.

      On Cię nie lubi i irytujesz go a prócz tego dałaś mu wejść na głowę.
      • annaw73 Re: żalę się:( 03.02.10, 16:35
        nie lubi mnie? skąd wiesz?
        pewnie masz rację, że dałam mu wejść na głowę, ale ja tylko chciałam
        dobrze. Żeby on był szczęśliwy, myślałam, że jak ja dam to dostanę to
        samo w zamian, (takie naiwniactwo)Mam żałować, że pozwoliłam,
        dopingowałam do rozwijania skrzydeł? Myślałam, że robię to dla nas
        • ledzeppelin3 Re: żalę się:( 03.02.10, 16:45
          Facet ma cechy osobowości psychopatycznej

          Czyj jest dom? bo to, czyja jest działka ma znaczenie jeśli nie zrobiliście
          wspólnej własności notarialnie, wtedy dom jest tego, kogo działka na której stoi
          Wnieś czym prędzej do sądu o alimenty, chyba że chce Ci się bawić po tym
          gnojeniu i upokorzeniach w "ratowanie" związku, czyli terapię par
          Ale takie patologiczne zachowania, jakie on przejawia, skutecznie zabijają
          miłość i na jej miejsce wprowadzają syndrom kata i ofiary, pieknej i bestii (on
          "tonie", ona go ratuej) i inne jeszcze gry. Tylko po co grać? Lepiej żyć.
    • moni4444 Re: żalę się:( 03.02.10, 16:37
      Teraz ty sie na niego wydzieraj i to strasznie o wszystko,ale mu
      mina zrzednie,a co jemu wolno a tobie nie,bedz niedobra i
      okropna,niech zobaczy jak fajnie,z domu cie z dzieckiem nie
      wyrzuci,bo nie,a po kilku dnich zapytj czypodobakla jemu sie ta
      draca imreza i czy dalej tak chce zyc czy sie zmiania,,,pozdrawiam
      cieplo i zycze duzo sily,uwierz to pomoze
      • pulcino3 Re: żalę się:( 03.02.10, 16:53
        To, o czym piszesz jest prostym przykładem znęcania się psychicznego. Jesteś
        ofiarą przemocy domowej. Poczytaj sobie w necie jak objawia się właśnie znęcanie
        psychiczne, przemoc domowa. Oddam konia z rzędem, że jak będziesz tak czytać, to
        będziesz mieć wrażenie, że dotyczy to ciebie i opisy są żywcem wyciągnięte z
        twojego życia.
        Dodam, ofiarom przemocy psychicznej bardzo cieżko jest sie uwolnić , czy zmienić
        cokolwiek ze swojego życia.

        sWIAT JEST PIęKNY I KOLOROWY JAK TWóJ Mąż MA HUMOR CZY DOBRZE SIę DO CIEBIE
        ODNOSI, NIEPRAWDAż??????
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka