Dodaj do ulubionych

Praca a dzieci

09.02.10, 15:46
Doszłam ostatnio do wniosku, że posiadanie dziecka/dzieci - tak
naprawdę obojętne w jakim wieku, no powiedzmy niepełnoletnich -
wyklucza absolutne zaangażowanie zawodowe obojga rodziców. Jedno z
nich powinno - wg mnie - nieco ograniczyć swoje sprawy zawodowe. Już
precyzuję: nie wyobrażam sobie normalnego funkcjonowania rodziny z
dziećmi przy obojgu rodzicach pracujących po 60-70 godzin
tygodniowo.
Być może da się to pogodzić w przypadku pracy typu pisanie książek w
domu, kiedy część pracy wykonuje się w nocy. W przypadku pracy poza
domem nie widzę takiej możliwości.

Zgadzacie się?
Obserwuj wątek
    • moofka Re: Praca a dzieci 09.02.10, 15:51
      normalny etat to 40 godzin a nie 70
    • mamiliuli Re: Praca a dzieci 09.02.10, 15:51
      w całej rozciągłości - mam trójkę - najstarsza w 1 klasie - tylko mąż pracuje na
      cały etat - ja wróciłam na 3/4 - i nie dlatego, że nie mogłabym na cały - ale
      serce mi pęka jak pomyślę, że potomstwo miałoby siedzieć większość dnia w
      świetlicy/przedszkolu/z opiekunką i to właśnie tam a nie mi w domu referować na
      bieżąco przeżycia dnia...
      • maniusza Re: Praca a dzieci 09.02.10, 15:54
        nie żebym się czepiała - ale co stoi na przeszkodzie temu by dziecko
        po powrocie ze świetlicy zrelacjonowało Ci na bieżaco przezycia dnia?

        Mojemu jakoś to w niczym nie przeszkadzało - świetlica to świetlica
        a dom to dom.
        • mamiliuli Re: Praca a dzieci 09.02.10, 15:59
          nie czepiasz się smile - chodzi do świetlicy - i napisałam właśnie że to mi serce
          pęka a nie że ona nieszczęśliwa - ale staram się wracać na tyle szybko, by
          wrażeń i chęci opowiadania starczyło jeszcze dla mnie a nie tylko dla Pani w
          świetlicy smile
    • kocianna Re: Praca a dzieci 09.02.10, 15:52
      W Polsce obowiązuje 40-godzinny tydzień pracy. I można znaleźć taką pracę, w
      której MOŻNA rozwijać się, piąć się po szczeblach kariery i NIE ZOSTAWAĆ po
      godzinach. Oczywiście, jest to trudne. Oczywiście, są kraje, gdzie sprawa
      godzenia wychowania dziecka i pracy jest rozwiązana lepiej.
      • ledzeppelin3 Re: Praca a dzieci 09.02.10, 15:57
        Mam ten fart, że przy trójce dzieci pięknie się rozwijam się na 1/4 etatu tongue_out
        W ogóle nie czuję potrzeby rozwijania się na cały etat
        Szczególnie, że dzieci małe i nie widze powodu, dla którego miałabym nie
        przebywać z moimi dziećmi 10 godzin dziennie (8 h pracy + dojazd)przez 5 dni w
        tygodniu
        I dla zaniepokojonych vel "życzliwych": Nie, mąż nie tyra 12 godzin dziennie,
        żeby to wszystko utrzymać
    • margotka28 Re: Praca a dzieci 09.02.10, 15:55
      nie, nie zgadzam się. Ja pracuję,mąż pracuje (po 40 godzin, jak
      trzeba więcej, jak mogę mniej). I dzieci z tego powodu nie cierpią.
      • zonajana Re: Praca a dzieci 09.02.10, 15:58
        A skad te 70 godzin???

        Zarowno ja, jak i maz prowadzimy firmy, ale zadne z nas nie pracuje wiecej niz
        30 godzin na tydzien, a czesto to jest tylko 20. Mozna miec kariere i rodzine.
      • ledzeppelin3 Re: Praca a dzieci 09.02.10, 15:59
        ...i dzieci t tego powodu nie cierpią mojej pracy, he he
        wink
      • nangaparbat3 Re: Praca a dzieci 09.02.10, 18:49
        margotka28 napisała:

        Ja pracuję,mąż pracuje (po 40 godzin, jak
        > trzeba więcej, jak mogę mniej). I dzieci z tego powodu nie cierpią.

        A skad wiesz?
        Dzieci świaetnie sie przystosowują, uznają fakty, i chowają ewentualne
        cierpienie gleboko w sobie.
        Nigdy w zyciu nie żaliłam sie mamie, ze za duzo pracuje, ale pamietam, jak
        siedzialam na parapecie, patrzylam, czy już idzie, z okna mialam widok az na
        przystanek tramwajowy, wiec tak od tramwaju do tramwaju.
        Nawet nie umiem poweidziec, ile wtedy mialam lat - myslę że między 5 a 10. I na
        pewno sie nie skarzylam - ona na pewno nie miala o niczym pojecia.
        • epistilbit Nanga z ciekawości 09.02.10, 19:56
          ile Twoja mama pracowała?
          • nangaparbat3 Re: Nanga z ciekawości 09.02.10, 20:03
            Nie jestem pewna. Wydaje mi się, ze 6 godzin - miala jakis taki etat zwiazany z
            uczelnią. Wiec niewiele. I co wazniejsze: bardzo regularnie wracala do domu.
            Wiec nie powinnam byla aż tak wyczekiwac, tęsknic.
            Moze mialam jakaś schize z wcześniejszego dzieciństwa (kiedy mialam 4-5 mama
            bardzo poważnie chorowala, podejrzewano nawet raka, w tamtych czasach to byl wyrok).
            Mnie chodzi glownie o to, ze tak naprawdę malo wiemy o tym, co czuja nasze
            dzieci - a zwłaszcza malo wiemy o ich cierpieniu.
            • myelegans Re: Nanga z ciekawości 09.02.10, 20:57
              Ze swojego dziecinstwa pamietam nieustajaca tesknote za mama, ktora
              pracowala w fabryce w systemie 4-zmianowym, wiec czesto gesto bywala
              w domu, kiedy nas tam nie bylo.
              Fantazjowalam, zeby zaszla w ciaze i miala dziecko, dlatego, ze
              poszlaby na macierzynski. Tez jej tego nigdy nie powiedzialam, ale
              tesknota byla.
            • ally Re: Nanga z ciekawości 10.02.10, 12:33
              stawiasz znak równości między tęsknotą a cierpieniem?
              • ledzeppelin3 Re: Nanga z ciekawości 10.02.10, 14:22
                One po prostu mówią, co czuły w związku z nieobecnością matki
              • myelegans Re: Nanga z ciekawości 10.02.10, 14:36
                Cierpialam z tesknoty na tyle, ze do tej pory pamietam.
    • bri Re: Praca a dzieci 09.02.10, 15:59
      IMHO normalne zaangażowanie zawodowe to jest ok. 40 godzin
      tygodniowo +/- 10 od czasu do czasu. Z dziećmi czy bez nie mam
      zamiaru pracować więcej.
      • cherry.coke Re: Praca a dzieci 09.02.10, 16:01
        Dokladnie. 60-70 godzin, skad to sie bierze? To juz nawet nie dla dzieci, ale
        dla nikogo i niczego nie ma sie czasu. Szanujcie sie ludzie...
      • myelegans Re: Praca a dzieci 09.02.10, 16:03
        Zgadzamy sie, dlatego maz przeszedl z pracy na etacie na wlasna
        dzialalnosc. Dziecko chodzi do przedszkola 3 razy w tygodniu, w
        przyszlym roku w zerowce bedzie mial zajecia 8:30-2:30.

        Nie wyobrazam sobie pracowania obojga rodzicow na pelnych etatach
        (40 godzin/tydzien) plus dojazdy, bo dziecko musialoby spedzac w
        przedszkolu/szkola swietlica 50+ godzin tygodniowo, to duzo, za
        duzo. Nie mowiac o dodatkowych zajeciach, zajeciach domowych,
        wizytach u lekarzy, dentystow itd. itp. Ach, to przy braku
        jakiejkolwiek instytucji do pomocy typu babcia na miejscu.

        Taki uklad bedziemy kontynuowali jeszcze przez wiele lat.
    • nisar Re: Praca a dzieci 09.02.10, 16:05
      Jeśli chce się faktycznie realizować zawodowo, to rzadko niestety
      etat mieści się w 40 godzinach tygodniowo. Albo trzeba zostać
      dłużej, bo ciężko się wyrobić, albo spotkania przeciągające się po
      godzinach pracy, a to wreszcie jakieś wyjazdy integracyjne - jak się
      to podsumuje, to wychodzi niestety sporo tego.
      Spójrzmy w ten sposób: rodzice pracują 9-17. Dzieci do
      szkoły/przedszkola na 8. Jeśli nie ma żadnej pomocy z zewnątrz
      (babcia, niania, zaprzyjaźniona sąsiadka), to odbieranie dzieci
      odbywa się najwcześniej o 17:30 - powrót do domu, nawet zakładając
      brak konieczności zakupów czy załatwiania czegoś po drodze - to
      18:00. W domu też trzeba zająć się sprawami organizacyjnymi (pranie,
      sprzątanie, posiłek itd.). Reasumując - dla dzieci zostają
      maksymalnie dwie godziny dziennie.
      Przy dzieciach starszych jest paradoksalnie jeszcze gorzej:
      jedenastolatek wracający ze szkoły o 14 do pustego domu i czekający
      na rodziców do 18 to dla mnie katastrofa.
      • myelegans Re: Praca a dzieci 09.02.10, 16:11
        Zgadzam sie.

        Pewnie, ze mozna pracowac duzo i widywac dzieci w weekend.

        Czy swietlice szkolne otwarte sa do 18?
      • alanis11 Re: Praca a dzieci 09.02.10, 16:14
        Ja wciąz mam poczucie braku czasu dla dziecka , bo jak już wrocimy z pracy w
        tygodniu nie mamy sił aktywnie poświecac mu czas ,jest fatalnie.
      • cherry.coke Re: Praca a dzieci 09.02.10, 16:23
        > Jeśli chce się faktycznie realizować zawodowo, to rzadko niestety
        > etat mieści się w 40 godzinach tygodniowo. Albo trzeba zostać
        > dłużej, bo ciężko się wyrobić, albo spotkania przeciągające się po
        > godzinach pracy, a to wreszcie jakieś wyjazdy integracyjne - jak się
        > to podsumuje, to wychodzi niestety sporo tego.

        Szczerze mowiac byl to dla mnie jeden z istotnych powodow wyjazdu za granice.
        Teraz godziny pracy mi sie szanuje, w dodatku sa opcje pracy z domu. Moge tez
        wybrac, czy pracuje 8-16, 9-17 czy 10-18. Nie ma glupich ochlewajek wyjazdowych,
        w celach integracyjnych idziemy czasem do restauracji, na kregle czy na
        miniwyprawke krajoznawcza (najczesciej w godzinach pracy). Nagle sprawy zwiazane
        z rodzina lub zdrowiem mozna odrobic z domu albo zostac innego dnia.
        • myelegans Re: Praca a dzieci 09.02.10, 16:30
          > Szczerze mowiac byl to dla mnie jeden z istotnych powodow wyjazdu
          za granice.
          > Teraz godziny pracy mi sie szanuje, w dodatku sa opcje pracy z
          domu. Moge tez
          > wybrac, czy pracuje 8-16, 9-17 czy 10-18. Nie ma glupich
          ochlewajek wyjazdowych


          O to, to. Chocby sie palilo i walilo w pracy wychodze o 16. Jak
          zebranie sie przedluza, to ja wstaje i mowie, ze ja po dziecko do
          przedszkola musze.
          Wyjazdow integracyjnych-weekendowych nie ma, gdyby byly kazalabym
          sobie zaplacic za nadgodziny.
          • e_r_i_n Re: Praca a dzieci 04.03.10, 21:02
            myelegans napisała:

            > O to, to. Chocby sie palilo i walilo w pracy wychodze o 16. Jak
            > zebranie sie przedluza, to ja wstaje i mowie, ze ja po dziecko do
            > przedszkola musze.

            Mam dokładnie tak samo. W Polsce.
            Jak wiem, że muszę coś zrobić, a dziecko mi się pochoruje - to biorę je do pracy
            (jak dzisiaj, musiałam, na chwilę), albo zostaję w domu i pracuję (jutro tak
            będzie).
            Zależy od pracy.
            Nie narzekam na 'karierę', a nie siedzę w biurze 70 godzin. Fakt, pracuję po
            nocach czasami - ale wtedy, gdy Młody już śpi.
            Od 16 do 21 mam mnie dla siebie.
        • burza4 Re: Praca a dzieci 09.02.10, 17:18
          cherry.coke napisała:

          > Szczerze mowiac byl to dla mnie jeden z istotnych powodow wyjazdu za granice.
          > Teraz godziny pracy mi sie szanuje, w dodatku sa opcje pracy z domu. Moge tez
          > wybrac, czy pracuje 8-16, 9-17 czy 10-18.

          Ale to żaden ewenement - takie warunki są też w niektórych firmach w Polsce,
          trzeba tylko dobrać sobie takie warunki pracy, które komuś pasują (za granicą
          też nie wszystkie firmy dają taką możliwość)

          Nie ma glupich ochlewajek wyjazdowych, w celach integracyjnych idziemy czasem do
          restauracji, na kregle czy na > miniwyprawke krajoznawcza (najczesciej w
          godzinach pracy).

          Jeśli ktoś nie ma jaj/chce - to idzie, ale nie ma przymusu uczestnictwa w
          integracji.
          • cherry.coke Re: Praca a dzieci 09.02.10, 17:26
            > Ale to żaden ewenement - takie warunki są też w niektórych firmach w Polsce,
            > trzeba tylko dobrać sobie takie warunki pracy, które komuś pasują (za granicą
            > też nie wszystkie firmy dają taką możliwość)

            Nie no jasne. Mam na mysli bardziej proporcje i tzw. ogolna swiadomosc oraz
            standardy przyjete szeroko.

            > Jeśli ktoś nie ma jaj/chce - to idzie, ale nie ma przymusu uczestnictwa w
            > integracji.

            Tez mialabym takie podejscie, ale liczne opinie na forum przecza temu, iz jest
            to takie latwe smile
      • lacitadelle Re: Praca a dzieci 09.02.10, 16:24
        Nie dajmy się zwariować - normalny tydzień pracy to jest 40 godzin, 70 to życie wyłącznie praca, którego bym nie wytrzymała nawet będąc singielką. A jako 11latka spędzałam bez rodziców większość wolnego czasu, nie dlatego, że ich nie było, tylko dlatego, że miałam ciekawsze zajęcia smile
      • burza4 Re: Praca a dzieci 09.02.10, 16:43
        nisar napisała:

        > Przy dzieciach starszych jest paradoksalnie jeszcze gorzej:
        > jedenastolatek wracający ze szkoły o 14 do pustego domu i czekający
        > na rodziców do 18 to dla mnie katastrofa.

        mocno przesadzasz. Ja w tym wieku uwielbiałam dni, kiedy mama pracowała na 2
        zmianę i mogłam pobyć sama w domu, nikt mi nie ględził, i nie zawracał gitary.
        • des4 Re: Praca a dzieci 09.02.10, 16:52
          dokładnie, a jak byłem jeszcze starszy to i koleżankę można było do
          wolnej chaty zaprosić wink
      • des4 nie wszyscy są korpolami 09.02.10, 16:50
        i nie wszstkich praca składa się ze spotkań po godzinach i tzw.
        wyjazdów integracyjnych/szkoleniowych czyli ochleju rooochania na
        maxa...

        nisar napisała:

        > Jeśli chce się faktycznie realizować zawodowo, to rzadko niestety
        > etat mieści się w 40 godzinach tygodniowo. Albo trzeba zostać
        > dłużej, bo ciężko się wyrobić, albo spotkania przeciągające się po
        > godzinach pracy, a to wreszcie jakieś wyjazdy integracyjne - jak
        się
        > to podsumuje, to wychodzi niestety sporo tego.
        > Spójrzmy w ten sposób: rodzice pracują 9-17. Dzieci do
        > szkoły/przedszkola na 8. Jeśli nie ma żadnej pomocy z zewnątrz
        > (babcia, niania, zaprzyjaźniona sąsiadka), to odbieranie dzieci
        > odbywa się najwcześniej o 17:30 - powrót do domu, nawet zakładając
        > brak konieczności zakupów czy załatwiania czegoś po drodze - to
        > 18:00. W domu też trzeba zająć się sprawami organizacyjnymi
        (pranie,
        > sprzątanie, posiłek itd.). Reasumując - dla dzieci zostają
        > maksymalnie dwie godziny dziennie.
        > Przy dzieciach starszych jest paradoksalnie jeszcze gorzej:
        > jedenastolatek wracający ze szkoły o 14 do pustego domu i czekający
        > na rodziców do 18 to dla mnie katastrofa.
      • lola211 Re: Praca a dzieci 09.02.10, 16:57
        jedenastolatek wracający ze szkoły o 14 do pustego domu i czekający
        > na rodziców do 18 to dla mnie katastrofa.

        Ale dlaczego własciwie?
        Moja córka swietnie sama sobie radzi.Wraca ze szkoły, odpocznie,
        obiad zje, wezmie sie za lekcje, pobawi i juz jest 18.00.Czesto bywa
        u kolezanek czy one przychodza do niej.Serio nie widze tej
        katastrofy, o ktorej piszesz.

      • kali_pso Re: Praca a dzieci 09.02.10, 21:14
        > jedenastolatek wracający ze szkoły o 14 do pustego domu i
        czekający
        > na rodziców do 18 to dla mnie katastrofa.


        A niby dlaczego?
        Mój syn tak ma dwa dni w tygodniu i katastrofy nie doświadczamy
        jakoś. Zmiana pracy nie wchodzi w grę.
    • tully.makker Re: Praca a dzieci 09.02.10, 16:14
      A ja z kolei nie wyobrazam soebie niepracowania na pelny etat i
      neirobienia kariery zawodowej.
      • ledzeppelin3 Re: Praca a dzieci 09.02.10, 16:29
        Oczywiście, trzeba dokonywac wyborów, i najczęściej to właśnie kobieta ich
        dokonuje (nie wiem, czy to dobrze czy to źle, ale tak właśnie jest).
        Miałam do wyboru- szybka specjalizacja i doktorat albo dzieci.
        Na razie jest niedokończona specjalizacja, trójka dzieci i doktorat.
        Specjalizację mogę skończyć, kosztem siedzenia w pracy po 8-9 godzin plus
        dwa-trzy razy w tygodniu 24-godzinne dyżuty.
        Najwazniejsze, że specjalizacja która wybrałam jest NIE DO UPRAWIANIA przy
        trójce dzieci.
        To znaczy można, ale zawsze się będzie szóstą w kolejce do resekcji żołądka. Bo
        zawsze obok są nastawieni na karierę panowie, dla kótrych zostawanie w pracy po
        36 godzin (24 dyżuru i 8 godzin po dyżurze) to pryszcz, byle tylko operować.
        Chyba wolę grzebać się w kupach i wymiocinach własnych dzieci niż
        spretensjonowanych pacjentów (taki zawód).
        Wprawdzie odkryłam swoją niszę zawodową, ale ordynatorem na pewno nie zosatnę wink
        Z tym, że nie mam parcia na bycie ordynatorem.
        Jakoś tak mi się porobiło, że od urodzenia dzieci to one sa najważniejsze, praca
        zawodowa zdecydowanie na drugim miejscu
        I to prawda, Nisar, człowiek stawiający na 1-szym miejscu dzieci z pewnością nie
        prześcignie w wyścigu do kariery takiego, dla którego praca jest na 1-szym miejscu
        Albo rybka, albo akwarium

        (i nie dokonuje tutaj osądu co jest lepsze a co gorsze, jakby ktoś nie zauważył wink
        • echtom Re: Praca a dzieci 09.02.10, 16:56
          > I to prawda, Nisar, człowiek stawiający na 1-szym miejscu dzieci z pewnością nie prześcignie w wyścigu do kariery takiego, dla którego praca jest na 1-szym miejscu
          > Albo rybka, albo akwarium

          No właśnie. Mam duże dzieci, ale ze względu na mamę i częściowo na nie przeszłam 2 lata temu na 3/4 etatu. Primo, starsze wracają ze szkoły na tyle późno, że nie zostawię im gotowania obiadu, a po iluś tam godzinach w pracy czy w szkole przyjemnie zjeść w domu coś ciepłego. Secundo, pracując na cały etat, nawet w ludzkich godzinach, często się zwalniałam na wyjścia do lekarza itp. sprawy, a potem musiałam to odpracowywać z urlopu. Teraz mam czasowy luz. Na karierę i tak się nie nastawiałam, jedyny problem, że jako samotna matka muszę sporo pracować, żeby utrzymać taki duży dom. Część pracy wykonuję jednak w domu w dogodnym dla siebie czasie. Mam za sobą kilkuletni epizod wariackiej pracy po 50 godzin tygodniowo i widywania dzieci w weekendy i z perspektywy czasu jest mi głupio, że tak dałam się wciągnąć w te tryby. Ot, młoda byłam i myślałam, że wszystko da się pogodzić.
    • daga_j Re: Praca a dzieci 09.02.10, 16:26
      Zgadzam się, ale teoretycznie normalny etat to 40 godzin tygodniowo, więc
      jeśliby oboje pracowali na pełen etat (czy to się równa pełne zaangażowanie?) to
      można funkcjonować, wiele rodzin tak żyje co nie. Ale oboje rodzice pracujący
      60-70 godzin to ja w ogóle sobie nie wyobrażam.
    • burza4 Re: Praca a dzieci 09.02.10, 16:32
      ale litości - komu się chce tak tyrać? nie znam osób, które tyle pracują - a
      większość moich znajomych pracuje w owianych złą sławą korporacjach i dużych
      firmach. Nie przesadzajmy.

      Nisar, czy ty szukasz usprawiedliwienia dla chęci pozostania w domu i zajęcia
      się wychowaniem dzieci?
      • azile.oli Re: Praca a dzieci 09.02.10, 16:45
        Ja mam dzieci w wieku gimnazjalnym i teraz one mają więcej zajęć,
        niż ja, bo od 8 do 18 z godzinną przerwą na obiad (w domu).
        I z tej perspektywy cieszę się, że kiedy były młodsze miałam dla
        nich czas. Bo dzieciństwa nie da się nadrobić.
      • nisar Re: Praca a dzieci 09.02.10, 16:51
        Burza, ROTFL.
        W moim wieku nie szuka się usprawiedliwień dla swoich wyborów, ma
        się natomiast świadomość ich konsekwencji, to tak na marginesie.

        A co do tyrania: nie musi się chcieć, mogą być sytuacje, w których
        tak po prostu się zdarza.

        Akurat ja mam z szefem układ "zadaniowy" - jak jest mniej roboty, to
        mogę przyjść o 10 i wyjść przed 16. Ale jak jest dużo, to nikogo nie
        obchodzi, kiedy ja to zrobię - po prostu MA być zrobione i tyle.
        Podobny układ ma wielu moich znajomych, tyle że rzadko kiedy pracy
        jest na tyle mało, że osiem godzin w pracy wystarcza. I tu jest
        problem.
        • des4 Re: Praca a dzieci 09.02.10, 16:54
          problem jest w tym, że i twoja i inne firmy twoich znajomych są
          kiepskie bo są kiepsko zarządzane, skoro nie potrafią rozplanować
          odpowiednio czasu pracy pracowników...
        • cherry.coke Re: Praca a dzieci 09.02.10, 16:57
          Problem nie polega wiec na laczeniu dzieci z praca, tylko na laczeniu dzieci z
          faktem, ze firma wlazla komus na glowe. Bo tak bym okreslila wymagania
          dyspozycyjnosci przez 60-70 godzin w tygodniu.
          • des4 Re: Praca a dzieci 09.02.10, 17:01
            dokładnie...60 godzin tygodniowo to 12 godzin dziennie...

            ciekawe dlaczego ktoś utożsamia pracę z filmem o cyborgach, hehe...
            • myelegans Re: Praca a dzieci 09.02.10, 17:36
              des4 napisał:

              > dokładnie...60 godzin tygodniowo to 12 godzin dziennie...

              Halo, wystarczy dojezdzac w godzine do pracy w jedna strone z
              jednego konca miasta na drugi, niektore firmy nie wlaczaja przerwy
              na lunch do godzin pracy, wiec robi sie 9 godzin z 8. I juz masz
              suma sumarum 11 godzinny dzien, czyli 55 godzin jak obszyl.
              • des4 Re: Praca a dzieci 09.02.10, 18:00
                mowa o 60-70 godzinach pracy, a nie o dojeździe...

                miast w których jedzie się godzinę do pracy jest w Polsce kilka i
                dotyczy to więc niewielkiej cześci pracujących...

                w Polsce tzw. "przerwa na lunch" czyli import z zachodu się nie
                przyjeła i wycofują się z niej powoli nawet korporacje...
        • burza4 Re: Praca a dzieci 09.02.10, 17:30
          nisar napisała:
          > Akurat ja mam z szefem układ "zadaniowy" - jak jest mniej roboty, to> mogę
          przyjść o 10 i wyjść przed 16. Ale jak jest dużo, to nikogo nie> obchodzi, kiedy
          ja to zrobię - po prostu MA być zrobione i tyle.
          > Podobny układ ma wielu moich znajomych, tyle że rzadko kiedy pracy
          > jest na tyle mało, że osiem godzin w pracy wystarcza. I tu jest
          > problem.

          ale to jest normalny system pracy obecnie. Kiedy trzeba to się zasuwa, ale nie
          jest to aż takie obciążenie, jak przedstawiasz.
          Stała konieczność siedzenia po godzinach świadczy tylko o źle zarządzanej
          firmie/źle zorganizowanych pracownikach, nie o tym, że taka jest obecnie norma.

    • triss_merigold6 Re: Praca a dzieci 09.02.10, 16:44
      60-70 godzin pracy w tygodniu to pracoholizm i należy to leczyć. Bez
      względu na płeć.
      Na etacie mam 40 godzin i od czasu do czasu możliwość pracy w domu w
      ramach tegoż etatu. Realizuję się, awanse mi zwisają równo.
    • des4 w tygodniu pracuje się 40 godzin... 09.02.10, 16:48

    • undomestic_goddess Re: Praca a dzieci 09.02.10, 16:57
      Jesli pracujesz po 60-70 godzin na tydzien, to chyba jestes slabo
      zorganizowana albo malo efektywna, albo, wybacz, nie znasz sie na
      tym, co robisz. Dla mnie taki wymiar pracy to pracoholizm, do
      leczenia.

      Etat w Polsce to 40 godzin, w naprawde niewielu firmach placa za
      nadgodziny, wiec w imie czego sie zarzynac? Sorki, praca zawodowa to
      nie tylko gloria samospelnienia i rozwoju, ale tez i dla wiekszosci
      przede wszystkim zrodlo dochodu. Jesli pracodawca oczekuje wiecej
      pracy, bo 70 godzin to prawie 2 etaty, powinien jeszcze kogos
      zatrudnic.

      Co do laczenia, da sie. Ale warto przeanalizowac kwestie ceny, bo
      zmeczenie dopada kazdego.
      • ledzeppelin3 Re: Praca a dzieci 09.02.10, 17:03
        Wszystko zalezy od branży
        W branży medycznej 40 godzin to minimum bez dyzurów, a więc bez pieniędzy
        Dyżury i prywatna praktyka to drugie tyle godzin
        A bez dyżurów nie zrobisz specjalizacji, no chyba że w rehabilitacji medycznej tongue_out
        W firmach farmaceutycznych- fakt sa takie co płacą w porządku za 40 godzin
        tygodniowo. Ale np. Glaxo żyłuje tak, że ludzie nie wiedzą, jak się nazywają,
        choć płaca ok. No i nie praktykujesz w zawodzie lekarskim, chyba że po godzinach
        hobbystycznie
    • mamabuly Re: Praca a dzieci 09.02.10, 17:04
      Ja się zastanawiam, dlaczego pisanie książek miało by się odbywać w
      nocy.

      Ale do rzeczy myśmy, ogromnym kosztem, godzili wychowanie dziecka
      pracując oboje po 60-70h tygodniowo.
      Nie opłaciło się.
      Ale to się da zrobić o ile jeden z partnerów ma elastyczny czas
      pracy. Mój mąż ma po za częstymi wyjazdami słuzbowymi. Wtedy błagałam
      babcie o pomoc. Przylatywały za każdym razem nawet i na dwa tygodnie.
      Kwiestia jest taka czy jesteście w stanie to wytrzymać na dłuższą
      metę. Jak trafi się dwóch ambitnych pracocholików to, kosztem
      dziecka, bedzie oki.
      W przeciwnym razie zawsze będzie dochodzić do konfliktów, bo bardziej
      przeładowany osobnik będzie atakował tego mniej przeładowanego.
      Wszystko zależy od cech osobniczychwink
    • wieczna-gosia Re: Praca a dzieci 09.02.10, 17:12
      przede wszystkim sie nie zgadzam ze robienie kariery wiaze sie z 70
      godzinnym tygodniem w pracy. OWSZEM sa takie zawody- ale w nich nie
      mozna normalnie miec ani dziecka ani kota ani hobby ani zwiazku jako
      takiego. To zabawy dla patologicznych pracoholikow albo dla mlodych
      wilkow bez zobowiazan, ktore maja imperatyw miec za 4 lata zdolnosc
      kredytowa na domek w Warszawie. Reszta zwiewa i zaczyna zyc normalnym
      zyciem.

      Natomiast przy normalnych 40 godzinnych etatach- nie wiem. Ani ja nie
      mam normalnej sytuacji bo moj maz moze dowolna czesc etatu spedzac w
      domu, ani moi rodzice nie mieli normalnie bo moj ojciec nie mial
      pelnego etatu, ani moi tesciowie bo tesciowa pracowala w ksiegarni
      wiec sie zazebiali a tesc mogl brac prace do domu. Ale wyobrazam
      sobie ze przy rzeczywiscie sztywnych 40 godzinach- tez moze byc
      trudno z zerowa pomoca. Z drugiej strony- moze nianie sobie zatrudnic
      i mysle ze mozna to ogarnac.
      • bi_scotti Re: Praca a dzieci 09.02.10, 17:45
        Dopoki dzieci sa male, wymagaja najpierw stalej opieki a potem
        odprowadzania, przyprowadzania, odwozenia przed/po zajeciach, to
        faktycznie jedno z rodzicow lub zatrudniona osoba musi byc
        dyspozycyjna i kariere trudnow to wkomponowac. Ale juz te dzieci,
        ktore chodza same do szkoly, umieja gotowac, zajmuja sie swoimi
        obowiazkami bez przypominania itd. (4-6 klasa mniej wiecej choc to
        zalezy od indywidualnych osobnikow), najczesciej ani nie potrzebuja,
        ani az tak bardzo nie pragna obecnosci rodzicow przez 100% czasu
        poza szkola i zajeciami. Dzieci tez ludzie - potrzebuja odpoczac od
        doroslych, pobyc same, miec czas dla siebie! No i wtedy ta kariera
        pelna para wink
    • dziub_dziubasek Re: Praca a dzieci 09.02.10, 17:37
      Tydzien pracy to zasadniczo 40 godzin. I wierz mi w tym czasie można się
      realizować zawodowo. jak ktoś poświęca na pracę dwa razy więcej czasu, żeby się
      w niej realizować to moim zdaniem na dzieci w jego życiu zwyczajnie miejsca nie ma.
      Bo nie po to się ma dzieci, by je oglądać pół godziny rano i pól godziny po
      powrocie jak dobrze pójdzie.
      Oboje z mężem pracujemy, mąż do 17, ja do 15.30. Ja idę na 7.30 do pracy, mąż na
      9. On odstawia dzieci do żłobka i przedszkola, ja je odbieram i od tej 16
      jesteśmy razem we trójkę, a od 17.30 we czwórkę.
      Zdarza się, ze któreś z nas zostaje po godzinach ale to się zdarza a nie
      jest normą!!!
      • marzeka1 Re: Praca a dzieci 09.02.10, 17:55
        Mnie zwyczajnie szkoda byłoby życia na pracowanie 60/70 godzin w tygodniu i to
        niezależnie, czy miałabym dzieci, czy nie.Praca jest ważna, nawet bardzo ważna,
        ale nie w takiej licznie godzin.
    • kozica111 Re: Praca a dzieci 09.02.10, 18:11
      To jest kwestia indywidualna.Nie każdy czerpie przyjemność i ma chęć siedzieć z
      dziećmi, bo po prostu tego nie lubi.Znam kilka matek które z radością witają
      koniec weekendu, a ogólnie są dobrymi kochającymi matkami.
      • des4 Re: Praca a dzieci 09.02.10, 18:16
        przebywanie we domu nie oznacza ciągłego "siedzenia" z dziećmi...dzieci
        bawią się w swoim pokoju, chodzą do kolegów, chodzą na zajęcia
        pozalekcyjne etc etc...
      • jola8181 Re: Praca a dzieci 09.02.10, 18:19
        Jak łączą bycie kochającą matką z nielubieniem bycia z dziećmi nawet w weekend?
        Jakiś dziw natury.
        • cherry.coke Re: Praca a dzieci 09.02.10, 18:25
          Kochajaca matka nigdy przenigdy nie jest zmeczona?
        • kozica111 Re: Praca a dzieci 09.02.10, 18:55
          Normalnie, po prostu nie pałają ekscytacją.Myślę ze w przyszłości będą to
          relacja bardziej partnerskie niż dziecko-matka.Tak jest i tyle, tu pisze o
          moich obserwacjach w stosunku do znanych mi osób.Nie ukrywają że przebywanie z
          dzieckiem- dłuższe jest dla nich męczące i irytujące.
          Ludzie są różni, dla jednych dziecko jest całym światem, dla innych tylko
          częścią ich świata.Nie określiłabym ich jako złych rodziców, zapewniają opiekę,
          troskę ale rodzicielstwo nie jest ich priorytetem.
          • jola8181 Re: Praca a dzieci 09.02.10, 19:30
            > Normalnie, po prostu nie pałają ekscytacją.Myślę ze w przyszłości będą to
            > relacja bardziej partnerskie niż dziecko-matka.

            Bzdura. Relacje partnerskie dziecko-matka już psychologia przerabiała. Rodzic to
            rodzic a nie kolega czy nawet przyjaciel.
    • figrut Re: Praca a dzieci 09.02.10, 19:06
      Zgadzam się, ale niestety realia często są takie, że inaczej się nie da.
      Skąd wzięło się to 60-70 godzin ? Często pracodawca tego wymaga dając później w
      martwym miesiącu zbędny urlop za nadgodziny. Sprzeciw oznacza wygryzienie z
      pracy przy pierwszej nadarząjącej się okazji.
    • epistilbit Re: Praca a dzieci 09.02.10, 19:55
      Zgadzam się.
      Buuu
      z etatu 24 na tydzień
      wkrótce przejdę na 40/tydzień
      doliczając do tego szkołę
      sobota 8 h
      niedziela też 8
      robi się prawie 60 buuuuu
    • najma78 Re: Praca a dzieci 09.02.10, 20:48
      Nisar mas racje, ale cos za cos, albo kariera, albo praca mniej
      angazujaca, albo rezygnacja z pracy calkowicie. Ja pracuje 30h tyg.,
      maz 37+w domu i jest jak najbardziej ok.Starsze dziecko chodzi do
      szkoly (9-15 codziennie) odbiera je licencjonowana opiekunka,
      mlodsze w przedszkolu, odbiera je maz lub ja, weekendy mamy dla
      siebie, popoludnia, chociaz w tygodniu to tak roznie, corka basen,
      szkola tanca, ja kurs doksztalcajacy, maz klienci, ale ogolnie
      wyrabiamy.
    • chococino Re: Praca a dzieci 09.02.10, 20:54
      Zgadzam się. Dzieci mają się same wychowywać?
    • slonko1335 Re: Praca a dzieci 09.02.10, 21:08
      Po części się zgadzam zwłaszcza jak piszesz o tylu godzinach ale jak pomyślę jak
      my pracowaliśmy przy córce to moim zdaniem dawało spokojnie radę. Ja jeździłam
      na 6 i o 14.30 byłam już w domu, mąż na 8 i w domu był ok. 17, wychodził 7.45,
      wtedy młoda jeszcze mała była i do przedszkola nie chodziła, teraz bez problemu
      by ją odwoził przed pracą jak to robi a ja odbierałabym po pracy, tyle, że w
      międzyczasie drugie się urodziło, chorują na potęgę a moją firmę diabli
      wzięli...chciałam wrócić na cały etat i oczywiście dzieciaki jakby się zmówili
      oboje chorzy, łącznie z mama która miała się zająć młodszym do czasu znalezienia
      opiekunki, w efekcie zrezygnowałam z tej opcji do wiosny i wzięłam zlecenia do
      domu...
      Jak pracowałam na zmiany też by się chyba dało bez problemu- wtedy jeszcze
      dziecka nie miałam ale dzieciate koleżanki chwaliły sobie bardzo, moim zdaniem
      układ zmianowy przy małych dzieciach jest fajny, pracowałyśmy dzień-12 godzin,
      następnie noc - 12 godzin, dwa dni wolne, w miesiącu wychodziło tylko kilka dniówek.
    • ida771 Re: Praca a dzieci 09.02.10, 22:04
      60 70 godzin pracy? Kto tyle pracuje niech się leczy. A potem obudzi się z ręką
      w nocniku, zrujnowanym zdrowiem, zaniedbanymi emocjonalnie dziećmi i
      spiętrzonymi problemami nie do rozwiązania. Już dawno dałam do zrozumienia że
      moje dzieci nie będą kiblować w przedszkolu do zamknięcia bym mogła pracować ku
      chwale firmy.
      U nas oboje mamy pełny etat w nieco różniącym się rozkładzie godzin, przedszkole
      i doraźną pomoc babci. Jest ok.
      • gaba29 Re: Praca a dzieci 10.02.10, 10:01
        zaskakujące jest, jak wielu z Was sprowadza problem do tego czy dziecko potrafi
        ugotować obiad czy nie. To, że sobie poradzi to jedno, to że brak czasu na
        rozmowy i wspólne zabawy to drugie. Wracając o 18 z pracy masz 2 godziny może 3
        kiedy dziecko jest na nogach. W tym czasie kolacja, kąpiel, chwila dla Ciebie bo
        właśnie wróciłaś...a gdzie czas na grę w chińczyka,wspólne czytanie,itp? Dobrze,
        że dziecko jest samodzielne, gorzej jak również samotne. A tak jest gdy
        wychowanie dzieci ogranicza się do sprawdzenia lekcji, podania posiłku i
        krótkich pytań jak w szkole
        • echtom Re: Praca a dzieci 10.02.10, 10:28
          Dziecko w wieku szkolnym i tak zwykle jest w szkole do 13-15 i nie
          ma znaczenia, czy w tym czasie ktoś dorosły jest w domu. Ideałem
          byłoby natomiast, gdyby któreś z rodziców wracało z pracy najpóźniej
          o tej 15, żeby wcześnie zrobić obiad i nie ograniczać życia
          rodzinnego do paru chwil wieczorem.
          • gaba29 Re: Praca a dzieci 10.02.10, 10:37
            Praca do 14 to sytuacja idealna, tylko mam wątpliwości czy można tu mówić o
            karierze zawodowej w pełni znaczenia tego słowa (zapewne są wyjątki, ale na ogół
            wymaga to większego zaangażowania)
            • echtom Re: Praca a dzieci 10.02.10, 12:07
              Toż autorka sugeruje, że nie da się pogodzić dzieci z karierą
              zawodową i ja się z tym zgadzam. Żyję i pracuję wystarczająco długo,
              by zrozumieć, co jest w życiu ważne, i fetysz kariery dawno przestał
              mnie podniecać.
              • ally Re: Praca a dzieci 10.02.10, 12:31
                > Toż autorka sugeruje, że nie da się pogodzić dzieci z karierą
                > zawodową i ja się z tym zgadzam.

                zależy, co się rozumie pod pojęciem "kariera".

                > Żyję i pracuję wystarczająco długo,
                > by zrozumieć, co jest w życiu ważne, i fetysz kariery dawno przestał
                > mnie podniecać.

                a kiedyś Cię podniecał?
                • echtom Re: Praca a dzieci 10.02.10, 13:29
                  Kiedyś myślałam, że to super sprawa, jeśli kobieta jest niezależna i
                  potrafi sama zarobić na cały dom, teraz wolałabym się ograniczyć do
                  zarabiania na waciki wink
                  • ally Re: Praca a dzieci 11.02.10, 11:04
                    wg mnie kariera i zarabianie na cały dom to jednak dwie różne sprawy. choć
                    czasem się łączą wink
        • lola211 Re: Praca a dzieci 10.02.10, 14:10
          a gdzie czas na grę w chińczyka,wspólne czytanie?

          W chinczyka mozna grac z rodzenstwem lub kolezankami.Wspolne
          czytanie? Hmm.. 11 latka sama potrafi czytac od dawna, po co jej
          towarzystwo rodzica?
          Nawet jak jestem na urlopie to wspolne spedzanie czasu polega na
          rozmowie, pieczeniu ciasta, wspolnym ogladaniu filmu.Jakies 2 h
          dziennie, nie wiecej.W tym wieku dziecka przedklada towarzystwo
          rowiesnikow dad rodzicielskie.

      • notting_hill Re: Praca a dzieci 10.02.10, 10:45
        Nie wiem jakie mają doświadczenia zawodowe emamy, ale naprawdę nie
        trzeba być walniętym młodym yuppie, żeby sobie nagrzebać tyle godzin
        w pracy..
        W jednej pracy (znanej bardzo firmie zagranicznej) jeszcze przed
        urodzeniem dziecka pracowałam w biurze handlowym i normą było, że
        wyjeżdżałam np. w delegację w niedzielę po południu, żeby od rana
        zacząć spotkanie w fabryce na drugim końcu Polski. Często to
        spotkanie trwało 10 godzin i nie dało się wrócić tego samego dnia do
        domu.... Uprzedzam uwagi- pracodawca takich jazd do i z nie zalicza
        do formalnego czasu pracy... To znaczy niby zalicza, bo płaci
        delegację i np. trzy- cztery razy średnią krajową i uważa, że na
        prawo do wymagania stawienia się o 9 rano w biurze, podczas gdy
        samolot z czterodniowego szkolenia za granicą wylądował o 23.40
        poprzedniego dnia... Mało ludzi tak żyje? Wokół mnie całkiem sporo.
        Jak ktoś czytał książkę "Jak ona to robi?" i żył trochę tak jak
        bohaterka tej książki (trochę, bo u nas jednak są ciut inne realia)
        to zna doskonale to dręczące uczucie, że ani tu ani tu nie jest na
        100% i zawsze coś mu umyka.

        Ja nie chciałam tak dziecka wychowywać więc uciekłam, ale jest cała
        masa osób, które zaciskają zęby i ciągną ten kierat, bo plusy im się
        wydają przewyższać minusy. Kwestia priorytetów.

        Ale też i postaw społecznych. No, bo nawet tu na emamie jest ciągle
        są wątki pt. No, ja bym nie mogła SIEDZIEĆ w domu. Ale przecież nie
        każdy ma zawód nauczycielki albo wykładowcy na uczelni, gdzie
        formalnie w pracy musi być kilkanaście godzin w tygodniu. Albo
        pracuje w instytucjach państwowych, gdzie godzina zakończenia pracy
        to jak uderzenie bomby wodorowejsmile. Dla niektórych ludzi to NAPRAWDĘ
        jest serio wybór- albo wykonywać swoją pracę tak jak jest to przyjęte
        w branży, albo rzucić ją w cholerę, zająć się w pierwszej kolejności
        dziećmi i myśleć jak wykorzystać swoje zasoby godząc te dwie rzeczy w
        inny sposób. U nas w Polsce jest to ciągle jeszcze trudne.
        • mamabuly Re: Praca a dzieci 10.02.10, 16:09
          Notting-hill no muszę się z Tobą zgodzić.

          Ja też zasuwałam w kieracie. Bo zaczynałam z Moskwą (dwie godz
          wcześniej niż czas środkkowo eurpejski) kończyłam z Londynem czyli
          godz dłużej.
          Co jakis czas trzeba było czekać do końca sesji w NY.

          Plus podróże służbowe. Często ok 14tej wychodziłam z biura żeby
          lecieć na kolację z klientami w Londynie. Samolot powrotny ok 6tej
          rano, żeby wrócić do biura. To i tak był luz bo blisko.

          Inne podróże były kilkudniowe i też z pracy do samolotu i z samolotu
          do pracy.
          Taki mam wymagający zwód. Ale dałam na luz ze względu na córkę.
    • ewcia1980 Re: Praca a dzieci 10.02.10, 10:38
      Mi tez ciezko wyobrazic sobie funkcjonowanie rodziny gdzie oboje
      rodzice pracuja po 8h dziennie (+dojazdy)
      Bo co w tym czasie z dzieckiem???
      albo siedzi od rana do nocy w przedszkolu, albo błaka sie po
      świetlicy albo siedzi z zupełnie obca osoba (czytaj niania).
      no w najlepszym wypadku - jest u babci.
      A po powroci rodziców z pracy własciwie zostaje czas na co??? - na
      zrobienie i zjedzenie kolacjo i tyle!!
      Dla mnie to nie jest normalne funkcjonowanie rodziny.

      Ja w tym roku pracuje poza domem ok 30h tygodniowo (co i tak jak dla
      mnie jest OGROMNA ilościa)
      Dojazd i powrót z pracy - 10 minut
      Pozostała czesc pracy wykonuje jak juz dzieciarnia spi (co z kolei
      odbywa sie kosztem mojego snu ale nie kosztem czasu poswieconego
      dzieciom)
      Poza tym wciazgu roku mam ok 3 miesiecy wolnego (w tej chwili mam
      akurat ferie)

      No i bardzo uzupełniamy sie z mezem.

      Bo w lecie gdy maz ma ogromna ilość pracy to ja wtedy mam wolne.
      Natomiast w zimie gdy ja wiecej pracuje to akurat maz jest w domu
      (maz od grudnia do konca lutego ma wolne).

      I uwazam, ze taki układ jest ok.

      Starsza córka chodzi do przedszkola
      Do synka przychodzi niania
      Ale to tylko na pare godzinn dziennie bo wiekszość czasu i tak
      któres z nas jest z dziecmi.
      W lecie ja jestem non stop.
      W zimie - od 14 dzieci sa juz z mezem.
      • lola211 Re: Praca a dzieci 10.02.10, 14:25
        > Dla mnie to nie jest normalne funkcjonowanie rodziny.
        >
        No to mamy w Polsce full nienormalnych rodzin.

        Ja rozumiem dylematy matek małych dzieci, ale jesli chodzi o dzieci
        w wieku szkolnym to inna bajka.Nawet ta swietlica nie ta straszna
        jak ja maluja.
        • ewcia1980 Re: Praca a dzieci 10.02.10, 15:39
          lola211 napisała:
          > > Dla mnie to nie jest normalne funkcjonowanie rodziny.
          > >
          > No to mamy w Polsce full nienormalnych rodzin.


          a doczytałaś kluczowe stwierdzenie - DLA MNIE ???

          i z mojego punktu widzenia - owszem - chociaz dla takiej rodziny
          moze to byc jak najbardziej normalne i akceptowalne!
          ja na szczescie nie musze przebywac poza domem po 10h dziennie a z
          dziecmi w tygodniu spedzac czas tylko podczas posilkow i toalety.
          i jest to dla mnie niezmienne tak samo z malym dzieckiem,
          przedszkolakiem czy dzieckiem w podstawwce.
          • lola211 Re: Praca a dzieci 04.03.10, 22:00
            Jak dla mnie to mozesz i 24 na dobe z dziecmi spedzac az do ich
            pelnoletnosci.Wtedy to dopiero bedzie super uklad.
          • wieczna-gosia Re: Praca a dzieci 05.03.10, 05:59
            Moje dzieci w wieku szkolnym w zasadzie nie koncza lekcji, basenow,
            zajec dodatkowych przed 16. W skrajnych przypadkach- przed 20.
      • e_r_i_n Re: Praca a dzieci 04.03.10, 21:09
        ewcia1980 napisała:

        > Mi tez ciezko wyobrazic sobie funkcjonowanie rodziny gdzie oboje
        > rodzice pracuja po 8h dziennie (+dojazdy)
        > Bo co w tym czasie z dzieckiem???

        Podobne zaskoczenie okazuje mój znajomy, nauczyciel, tak, jak Ty.
        I jednocześnie w zdaniu obok narzeka, że musi latem dorabiać fizycznie, żeby na
        cokolwiek go było stać.
    • an_ni Re: Praca a dzieci 10.02.10, 12:15
      60-70 godz tyg. to nie norma
      praca na zmiany w tym nocne to tez nie norma
      my oboje z mezem pracujemy po 40 godzin, nie mamy wyjazdow, nie
      siedzimy po godzinach
      i mamy babcie do pomocy
      takze ja to spokojnie godze
      moja mama tez pracowala, tylko w nienormowanym godzinach i zdazalo
      mi sie tesknie patrzec przez okno, ale jakos traumy nie mam
      • gaba29 Re: Praca a dzieci 10.02.10, 12:18
        Ale czy chodzi tylko o to by traumy dziecko nie miało????
        • an_ni Re: Praca a dzieci 10.02.10, 12:58
          a czy tylko chodzi o to zeby byc w domu ???
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka