lola211
25.02.10, 14:57
Nie powiem, wkurzylam sie.Banalna sprawa- uwazam, ze nauczycielka
niesprawiedliwie zanizyla ocene córce z kartkowki- postawila 4.Nie
jest to sprawdzian, tylko kartkowka z 3 pytaniami, mozna probowac
bagatelizowac, ale nie bede ukrywac ze nie zostawie tej sprawy bez
echa.To moze byc nie pierwsza taka sytuacja, akurat te kartkówke
mialam okazje porównac z kartkowka kolezanki córki, ktora dostala 5.
W glowe zachodze, jakie kryteria nauczycielka stosuje.
Moja córa zrobila wszystkie 3 zadania , potknela sie 2 razy-
nienajszczesliwiej sformulowala zdania- np zamiast "wartosc"
napisala "liczba"(kartkowka z przyrody, nie matmy).Widac, ze rozumie
pojecie,popelnila jedynie blad jezykowy.0 punktow.Drugie potkniecie
uwazam- zasadne 0, bo zamiast napisac linie sie nie przetna,
napisala ze sie nie połacza.Ok, zgoda.No ale reszta bez
zarzutu.
Kolezanka córki zas 1 zadanie zrobila calkowicie blednie.W
pozostalych -za te same odpowiedzi co moja córka, ma wpisana wyzsza
punktacje.
Reasumujac- nie wiem, jak mozna otrzymac 5, gdy 1/3 zadan zrobilo
sie blednie.Jak mozna takie same wypowiedzi oceniac roznie.
No i teraz sie zastanawiam, czy isc jutro do szkoly(pewnie zostane
uznana za nawiedzona matke broniaca jak lew dziecka) czy napisac
maila, czy odpuscic- no niestety, ale obawiam sie, ze nauczycielka
moze potraktowac moja reakcje jako afront- to tylko czlowiek w
koncu.
Moze matki-nauczycielki sie wypowiedza, jak to wyglada - ale w realu
blagam, bez forumowej poprawnosci.
I zeby nie bylo- jest to moja pierwsza tego typu sprawa w przeciegu
5 lat edukacji szkolnej córki.