Czesc wszytskim mamom

Hahah smiac mi sie teraz chce, ale mialam dzis ciekawa sytuacje.
Mam na osiedlu sklep wielkosci malego Marcpola, bardzo go lubie,
jest dobrze zaopatrzony i od ladnych kilku lat robie zakupy
spozywcze glownie tam, zostawiajac srednio 90 zł dziennie. Wszytskie
Panie obslugujace np. wedliny, sery, warzywa i kasy swietnie mnie
znaja. Nawet kierownik zmiany (jest ich troje, ale jeden facet) jak
bylam w ciazy smial sie ze sie w drzwi nie zmieszcze jak mi jeszcze
brzuch urosnie, potem ja sie smialam ze kupilam taki wozek ze cale
przejscie alejkami zajmuje itp. Moje dziecie wszyscy tam lubia i
dostaje np. parowke do lapy, czy bule za free

I do sedna, wzielam dzis mala na zakupy, bez wozka (Oliwia ma 2
lata), wzielam jej syrop malinowy do herbaty, a potem poszlam do
mrozonek, a mloda sie krecila pod nogami. Zauwazylam takie mrozone
talarki serowe i chcialam sie im przypatrzec wiec schylilam sie i
kiedy sie podnosilam zauwazylam moje dziecko z kolejna butla syropu
w rekach idace w moja strone, a nastepna rzecz ktora w ciagu sekundy
zobaczylam to butla rozbita a wokol kaluza syropu.
Alejka byla pusta, ani jednego klienta ani ekspedientki, ale mi
nawet do glowy nie przyszlo uciekac, zaczelam sie za to rozgladac za
kims z obslugi. Pojawila sie Pani z dzialu warzyw, wyjasnilam co sie
stalo przy okazji strofujac moje dziecie, zapytalam ile ten syrop
kosztowal i ze zaplace i wogole bardzo przepraszam.
Poszlam w strone kas, ale z ciekawosci zatrzymalam sie na poziomie
rozbitej butli w alejce obok. I slysze ze ekspedientka tlumaczy
kierowniczce sklepu (starsza kobitka, nigdy nie byla na tyle mila
zeby nawet slowo zamienic ze mna) co sie stalo, a babiszon oburzony
pyta:
- To co ona dziecka nie pilnuje?
A potem cos jeszcze oburzona mamrocze.
Podeszlam do mojej ulubionej Pani na kasie, podliczyla zakupy, a na
koniec poprosilam zeby doliczyla jeszcze te 5,60 za syrop, zawachala
sie wyraznie ale ja powtorzylam prosbe wiec doliczyla.
Wyszlam ze sklepu troche zla, bo:
- Kto kurna stawia szklane butle i sloiki na najnizszej polce,
zwlaszcza ze osiedle az roi sie od malych dzieci?
- Nie ucieklam, nie unikalam odpowiedzialnosci, bardzo przeprosilam
i wogole, a tu mi baba oburzona pyta czy ja dziecka nie pilnuje, a
badz co badz rowniez na mnie zarabia.
Chyba przestane az tak lubic ten sklep