Dodaj do ulubionych

W sklepie - chyba przestane go tak lubic

28.02.10, 20:34
Czesc wszytskim mamom smile
Hahah smiac mi sie teraz chce, ale mialam dzis ciekawa sytuacje.
Mam na osiedlu sklep wielkosci malego Marcpola, bardzo go lubie,
jest dobrze zaopatrzony i od ladnych kilku lat robie zakupy
spozywcze glownie tam, zostawiajac srednio 90 zł dziennie. Wszytskie
Panie obslugujace np. wedliny, sery, warzywa i kasy swietnie mnie
znaja. Nawet kierownik zmiany (jest ich troje, ale jeden facet) jak
bylam w ciazy smial sie ze sie w drzwi nie zmieszcze jak mi jeszcze
brzuch urosnie, potem ja sie smialam ze kupilam taki wozek ze cale
przejscie alejkami zajmuje itp. Moje dziecie wszyscy tam lubia i
dostaje np. parowke do lapy, czy bule za free smile
I do sedna, wzielam dzis mala na zakupy, bez wozka (Oliwia ma 2
lata), wzielam jej syrop malinowy do herbaty, a potem poszlam do
mrozonek, a mloda sie krecila pod nogami. Zauwazylam takie mrozone
talarki serowe i chcialam sie im przypatrzec wiec schylilam sie i
kiedy sie podnosilam zauwazylam moje dziecko z kolejna butla syropu
w rekach idace w moja strone, a nastepna rzecz ktora w ciagu sekundy
zobaczylam to butla rozbita a wokol kaluza syropu.
Alejka byla pusta, ani jednego klienta ani ekspedientki, ale mi
nawet do glowy nie przyszlo uciekac, zaczelam sie za to rozgladac za
kims z obslugi. Pojawila sie Pani z dzialu warzyw, wyjasnilam co sie
stalo przy okazji strofujac moje dziecie, zapytalam ile ten syrop
kosztowal i ze zaplace i wogole bardzo przepraszam.
Poszlam w strone kas, ale z ciekawosci zatrzymalam sie na poziomie
rozbitej butli w alejce obok. I slysze ze ekspedientka tlumaczy
kierowniczce sklepu (starsza kobitka, nigdy nie byla na tyle mila
zeby nawet slowo zamienic ze mna) co sie stalo, a babiszon oburzony
pyta:
- To co ona dziecka nie pilnuje?
A potem cos jeszcze oburzona mamrocze.
Podeszlam do mojej ulubionej Pani na kasie, podliczyla zakupy, a na
koniec poprosilam zeby doliczyla jeszcze te 5,60 za syrop, zawachala
sie wyraznie ale ja powtorzylam prosbe wiec doliczyla.
Wyszlam ze sklepu troche zla, bo:
- Kto kurna stawia szklane butle i sloiki na najnizszej polce,
zwlaszcza ze osiedle az roi sie od malych dzieci?
- Nie ucieklam, nie unikalam odpowiedzialnosci, bardzo przeprosilam
i wogole, a tu mi baba oburzona pyta czy ja dziecka nie pilnuje, a
badz co badz rowniez na mnie zarabia.

Chyba przestane az tak lubic ten sklep sad
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 28.02.10, 20:39
      Nie czuję emocjonalnych związków ze sklepami, w których robię zakupy, a 2-latkę
      nie puszcza się wolno po sklepie, gdzie nisko wyłożone są butelki,a trzyma przy
      sobie za rękę.
      • paniwaz Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 28.02.10, 20:47
        Butelki nie strąciłaś przypadkiem przejeżdżając wózkiem między ciasnymi alejkami
        tylko potłukła go Twoja córka niosąc go w rączkach, zatem winy nie upatruj w
        obsłudze sklepu tylko w swoim braku przewidywania. W pierwszym przypadku nie
        czułabym się absolutnie winna stłuczenia czegokolwiek, jeżeli produkt byłby
        niewłaściwie ustawiony, natomiast w Twoim przypadku wina jest ewidentna i za
        zniszczony produkt należało zapłacić bez mrugnięcia okiem, bez względu na dobre
        relacje z personelem. Pani Wąż
        • kropkacom Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 28.02.10, 20:50
          Przecież chciała zapłacić.

          > stalo przy okazji strofujac moje dziecie, zapytalam ile ten syrop
          > kosztowal i ze zaplace i wogole bardzo przepraszam.
        • cherry.coke Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 28.02.10, 20:55
          Tu chyba nie chodzi o placenie, tylko o komentarz personelu.

          Ale moim zdaniem komentarz nie byl niezasluzony, bo sklepy nie sluza jednak do
          tego, zeby towar z polek zdejmowaly dwulatki i nie pod to sa projektowane.
          Stlukla, zaplacilas, nic sie nie stalo, ale rownie dobrze mogla sie potknac i po
          stluczeniu wywrocic przodem w to szklo, a to by bylo niefajnie. Lepiej jednak
          nauczyc, ze rzeczy do wziecia sie mamie pokazuje, a nie nosi, zwlaszcza szklane.
    • rudy_wyjec Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 28.02.10, 20:49
      Bezczelna, ty ich utrzymujesz, a ona pod nosem mamrocze, zamiast ci się w pas
      kłaniać! big_grin
      • gazeta_mi_placi Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 28.02.10, 23:41
        Oj,to to!
        Wyjątkowo bezczelny babiszon (zagadka: który? tongue_out )....
      • hellulah Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 02.03.10, 13:47
        A tak, ona ich utrzymuje, a taki zawód mają że się muszą klientom
        kłaniać w pas.
        • kropkacom Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 03.03.10, 07:35
          > A tak, ona ich utrzymuje, a taki zawód mają że się muszą klientom
          > kłaniać w pas.

          Kłaniać? Nie, wystarczy podstawowa kultura i powstrzymanie się od komentarza aż
          klientka wyjdzie ze sklepu (ale to już zdrowy rozsadek raczej). Bo czy to się
          komuś podoba czy nie, czasy komuny i jednego sklepu na osiedle mamy już
          szczęśliwie za sobą. I powtarzam, autorka wątku po tym całym zdarzeniu zachowała
          się ODPOWIEDNIO. A że jest matka dzieciom więc ma u poniektórych widzę ostro
          przechlapane.
          • hellulah Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 06.03.10, 11:32
            Masz rację wyraziłam się trochę zbyt dosadnie. Miał być obrazowo i
            przesadziłam w tym myślowym skrócie.

            Jednak uważam, że w niektórych zawodach wymaga się nieco więcej niż
            podstawowej kultury. Zależy od specyfiki zawodu. Na przykład lekarz
            poza tym że kulturalny to jeszcze empatyczny chyba powinien być oraz
            kompetencją emanować smile (wiem wiem to wzór idealny a zatem
            abstrakcyjny). Nauczyciel powinien zgodnie z paradygmatem
            konstruktywistycznym przez pozytywną krytykę wspierać kreatywność
            ucznia (znowu wiem takie to jednorożce bywają). No a handlowiec
            powinien dawać klientowi poczucie, że no sorry klient jest panem
            (znowu w pewny skrócie).

            Do autorki wątku nic nie mam. Zrobiła to co powinna. Obsługa
            zachowała się nieprofesjonalnie. Więc u mnie przechlapane nie ma.

            Kiedyś z małym dzieckiem w wózku wracałam z plaży. Byłam pewnie oszołomiona słońcem, upałem i zmęczona jak diabli. W sklepie chciałam
            włożyć butlę z Kubusiem do koszyka a trafiłam nie do, lecz obok i
            chlup-trzask zrobiłam ogromną kałużę. Choć był to raczej obcy a nie
            swojski sklep nikt nie robił uwag. Zapłaciłam za sok i przeprosiłam.
            To się zdarza i nie ma po co zniechęcać klientów na zaś. Chyba że na
            tych klientach nie zależy.
    • karra-mia Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 28.02.10, 20:50
      no niestety nie poklepię cię po plecachuncertain
      Dzieciaka trzyma się zawsze przy sobie. Skoro wiesz, z eszkalne
      butelki są na wysokości dziecka, to chyba potrafisz przewidzieć
      niektóre sytuacje, ot choćby to, ze twoja dziecina zechce zrobić te
      same zakupy co ty.
      Dobrze, ze zapłaciłaś, ale nie dziwię się oburzeniu, wkoncu ktoś to
      jeszcze musiał po Tobie posprzatać.
    • eilian Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 28.02.10, 20:50
      no bo dziecka powinnaś pilnować, przecież mogła się i ona skaleczyć. A obsługa
      słusznie marudziła, bo sprzątać po Tobie musieli. Dziwię się Twoim fochom.
      • kropkacom Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 28.02.10, 20:54
        Mogła pilnować dziecka. Przeprosiła i z tego co zrozumiałam zapłaciła. Ale to
        chyba obowiązek obsługi posprzątać, prawda? Taka praca.
        • morekac Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 28.02.10, 21:34
          Ale to
          > chyba obowiązek obsługi posprzątać, prawda?
          Obowiązek tak - ale chyba nie muszą robić tego ze śpiewem na ustach? Jakby nie
          patrzeć - miały dodatkową robotę. A też się muszą potem wytłumaczyć przed
          kierowniczką, dlaczego towar na półkach nieułożony.
          A słowa padły w rozmowie pomiędzy pracownikami sklepu - klientce nikt awantury
          nie zrobił.
          • kropkacom Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 28.02.10, 21:45
            Słowa padły pewnie na tyle głośno że można się było spodziewać że usłyszy je
            więcej osób.

            > Obowiązek tak - ale chyba nie muszą robić tego ze śpiewem na ustach?

            Z racji że nie jedno w życiu robiłam, pytam czemu nie? tongue_out Klimaty z Misia Barei
            już chyba mam nadzieje bezpowrotnie minęły smile
            • gazeta_mi_placi Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 28.02.10, 23:44
              Zgadzam się z Kropką.
              Powinny jeszcze przeprosić klientkę za stres który przeżyła w związku z rozbitą butelką.
              W końcu ona ma dziecko,a to zdaniem Kropki wystarczające usprawiedliwienie dla wszystkich zdarzeń big_grin
      • sabka22 Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 28.02.10, 20:58
        Bez przesady,to że zostawiasz tam 90zł dzinnie to nie znaczy że
        kazdy ma Cie witać ze szczerym usmiechem bez względu na sytuacje.
        Druga sprawa to dlaczego masz przestać lubić sklep?ja rozumiem że
        lubienie sklepu w twej ocenie polega na lubieniu ekspedientek tak?Bo
        ja raczej zwracamuwage na towar i ceny,jesli ty też to co Cie
        obchodzi jakaś pani marudząca na twój temat?
        • lola211 Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 28.02.10, 22:40
          > ja raczej zwracamuwage na towar i ceny,jesli ty też to co Cie
          > obchodzi jakaś pani marudząca na twój temat?

          A ja nie.W sklepie, gdzie jest niemila obsługa ,zakupow nie robie z
          zasady.Nie bede dawac zarabiac tym, ktorzy nie szanuja klientow.
      • kulma.m Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 28.02.10, 21:02
        Widzicie nie stroje fochow, bo naprawde baaaardzo przeprosilam, ale
        czy to trzeba tak komentowac? Moga sobie pogadac pozniej jak juz
        wyjde i tak mi bylo strasznie glupio. Jedynym wyjsciem bylo udanie
        sie do sklepu bez dziecka bo niestety jest to dwulatka i nie chce
        tak do konca chodzic za raczke, odwiedzam sklep z nia dosc czesto i
        nigdy nie zdarzyla nam sie taka sytuacja, a dzis spojrzalam na cos
        innego na ulamek sekundy i stalo sie.
        A co do tekstu ze mogla sobie zrobic krzywde to tez cos tak ta
        kierowniczka mamrotala:
        - Jak by sobie dziecko krzywde zrobilo to dopiero bylaby awantura.
        NIE NIE bylaby bo ja tak nie postepuje wiedzac ze nie doplinowalam
        (czytaj nie przywiazalam ja sznurkiem do wozka), i tak jak mowie
        bylo mi niesamowicie glupio i naprawde przeprosilam. W polowie drogi
        do domu zdalam sobie sprawe ze to ja powinnam posprzatac, ale i tak
        mialam wozek zakupow, mloda ktora w tym czasie mogla sltuc jeszcze z
        5 butelek syropu, wiec wyszlam ze sklepu.
        • cherry.coke Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 28.02.10, 21:06
          Nie sadze, ze powinnas byla sprzatac, to nalezy do obowiazkow obslugi. Ale
          powiedz tez sobie szczerze - czy nie zrobilabys rabanu, gdy coreczka upadla
          razem z ta butla i sie pokaleczyla? Skoro juz zaczelas o stawianiu nisko na
          polkach itp? Naprawde dwulatki i ciezkie szklo powinny byc separowane, w sklepie
          tez smile
        • sabka22 Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 28.02.10, 21:09
          No tak ja wiem coś na ten temat też mam dwulatke,ale w wózku siedzi
          na zakupach bo poprostu tak łatwiej i bez stresów.
          • kulma.m Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 28.02.10, 21:16
            Moja sie wyrywa z wozka i wyje, pogoda byla ladna to pomyslalam ze
            sie z nia przejde piechotka smile wozkiem byloby napewno latwiej.
            Zakupy tez mialam niewielkie do zrobienia, bo jak wieksze to zawsze
            biore wozek.
        • babcia47 Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 28.02.10, 21:18
          nie musiałaś sprzatac, zachowałaś sie odpowiednio..ale tak jak Tobie
          wyjątkowo zdarzyło się spuscić z oczu córke tak kobiecie wyjatkowo
          ten raban mógł nie pasować w tym momencie i nerwy jej
          pusciły..mozliwe, ze miała po prostu zły dzien, głowa ją bolała,
          rano mąz zrobił awanture, dziecko nie chciało wstać, spadł i rozbił
          sie ulubiony wazon po babci itd. Nie ma czego roztrzasac, nad czym
          mysleć, usłyszałaś słowa prawdziwe (powinnas polnowac małej, o
          mozliwości skaleczenia to mogła byc reakcja ulgi, ze nic więcej się
          nie stało) ale nie obraźliwe, byc może wcale nie miałas ich
          usłyszeć..i nalezałoby przejść nad tym do porządku dziennego
        • szyszunia11 Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 28.02.10, 21:30
          W polowie drogi
          > do domu zdalam sobie sprawe ze to ja powinnam posprzatac,

          e nie nie, chwila, nie popadaj w przesadę!! Ty posprzątać?? No chyba żartujesz, że co - że miałabyś tam z mopem wiadrem i ścierką zasuwać? tos mnie rozbawiła. Przeciez takie rzeczy się zdarzają i tak samo jak nie rozumiem dlaczego było Ci z tego powodu tak "niesamowicie głupio" tak też się zastanawiam czemu tak Cię oburzył komentarz jakiejś ekspedientki ze az na cały sklep się obraziłaś.
          W slepach stosunkowo często się cos wylewa, tłucze, wysypuje itd. Sprawca ma obowiązek zapłacić za zniszczony towar, obsługa - ma bezwzględny obowiązek posprzątać - za to im płacą. Rozumiem, ze w sytuacja kiedy pani sprzedawczynie całe w usmiechach wręczyłyby Ci zestaw do szorowania podłogi byłabyś dalej fanka sklepu?wink
    • babcia47 Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 28.02.10, 20:56
      no cóz ja tez miałam ulubiony sklep, do którego chodziłam/wjezdżałam
      z wnukiem i rozumiem przywiazanie..nie ma sie co obrazać, bo raczej
      miałaś pecha, ze usłyszałaś uwage nie skierowana do Ciebie i może
      dlatego nie ubrana w "poprawnośc polityczna"..to że nie upilnowałaś
      małej nie da sie ukryć i było to stwierdzenie faktu. Nie ma się co
      obrażać..zapłaciłaś za wyrzadzona przez dziecko szkodę, kobita mogła
      mieć gorszy dzien a znycie takiego syropu tez odrywa jakiegos
      pracownika od innych zajęć i zazwyczaj w czasie gdy sa inni kupujacy
      jest mało skuteczne..spójrz na to jej oczami..moze akurat było cos
      na cito do zrobienia na zapleczu a tu wypadek którym trzeba sie
      intensywnie zająć..lepiej zapomnij tak, jak pewnie zrobi to obsługa
      i pamiętaj ze córka chcąc Ci pomóc w zakupach moze juz trochę
      narozrabiać..dobrze, ze jej nic sie nie stało
      • kulma.m Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 28.02.10, 21:13
        Pani jedna postawila sprawe w innym swietle, fakt ze o tym nie
        pomyslalam ze moze gorszy dzien, wlasciwie pol godziny przed
        zamknieciem sklepu a ja rozrabiam. Tak najbardziej zirytowal mnie
        fakt komentowania sprawy tak ze to slyszalam i rzeczywiscie nie bylo
        to skierowane do mnie. Najdziwniejsze bylo to ze nie komentowala
        pracownica ktora sprzatala ale ta kierowniczka.
        • babcia47 Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 28.02.10, 21:21
          Pewnie sie wystraszyła, ze dziecku mogło sie cos stać (dochodzenie,
          odszkodowanie itd. jednym słowem kłopoty) i w ten sposób to
          odreagowała..pozatym zazwyczaj to kierowniczka zamyka sklep, wiec i
          tak musi czekac az pracownica upora sie z bałaganemsmile..moze w domu
          czekało na nia chore dziecko i chciała wyjśc jak najwcześniej..
    • szyszunia11 Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 28.02.10, 21:25
      kobieto nie bądź małostkowa bo ktoś tam się przez chwile krzywo na Ciebie popatrzył. Naprawdę nie ma czego przeżywać. Lub dalej sklep, bo widać że dobrze zaopatrzony i przyjazny - ja się jeszcze nie spotkałam, żeby dziecku za darmo coś do łapki dawalismile
    • anmoko Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 28.02.10, 21:31
      A tam, sklep wcale nie taki fajny bylsmile Bo jakby byl fajny, to nie
      wzialby pieniedzy za sok i po prostu wpisalby go sobie w koszty.

      pozdrawiam i nie przejmuj sie gadaniem. Kierowniczka byla wkurzona
      pewnie tym, ze musieli myc klejaca podlogesmile
      • kulma.m Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 28.02.10, 21:44
        Moj maz tez sie smial w domu... ze wrocilam zestresowana i mowil ze
        pewnie to ze syrop malinowy je wkurzylo bo sie bedzie podloga lepic :
        (
        Wiesz ja sie czulam odpwoeidzialna za sytuacje wiec pewnie
        zaplacilabym za caly zastep syropow, bo to jednak takie ...
        upokarzajace kiedy ktos mowi o tobie ze "niedopilnowalas" zwlaszcza
        ze ja jestem no... bardzo skrupulatna w opiece nad mala.
        • wejscie.smoka Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 28.02.10, 21:57
          czyli niezamierzenie uderzyła w czuły punkt
          ja nie uważam, że to upokarzające raczej stwierdzenie faktu

          ale to takie prostackie mówić o kimś tak, żeby ta osoba słyszała, ale nie do
          niej. Uwagi zresztą wyważone i słuszne powinny być do ciebie nie obok "na cały
          sklep", albo na zapleczu.

          jutro prześpisz i zapomnisz wink

        • cherry.coke Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 28.02.10, 22:11
          > Wiesz ja sie czulam odpwoeidzialna za sytuacje wiec pewnie
          > zaplacilabym za caly zastep syropow, bo to jednak takie ...
          > upokarzajace kiedy ktos mowi o tobie ze "niedopilnowalas" zwlaszcza
          > ze ja jestem no... bardzo skrupulatna w opiece nad mala.

          No ale taka byla sytuacja faktyczna, to co mialy mowic smile Fakt, ze nietaktownie,
          ale umowmy sie, ze obsluga sklepu spozywczego nie przechodzi pewnie
          cokwartalnych szkolen z dyplomacji.
          • naumma Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 28.02.10, 22:44
            Przepraszam, ale większość z was mentalnie chyba tkwi jeszcze w PRL-u i to
            głębokim. Przypomnę paniom, że mamy KAPITALIZM, gdzie każdy biznes z definicji
            walczy o przetrwanie. Twoja córka mogła równie dobrze stanąc przy tej półce i
            rozbić 10 butelek z sokiem. Oczywiście płacisz za ten sok, o ile byłoby to 10
            butelek smile, jedną powinni wrzucić w koszty. Pani z obsługi powinna za chwilę
            pojawić się z mopem i z uśmiechem na ustach wyszorować podłogę. Kobieto,
            zostawiasz tam 90 zł dziennie !!! Przemnóż sobie, ile miesięcznie. Utrata
            takiego klienta jak ty to dla sklepu kolosalna strata. Mruczenie na klienta,
            jego dzieci i głośne uwagi to jest po prostu skandal. Słabo mi się naprawdę
            robi, jak czytam te oburzone komentarze powyżej, że dziecka nie pilnowałaś. Od
            20 lat mamy kapitalizm, a klient wciąż musi przepraszać, że do sklepu wszedł i
            pieniądze tam zostawia.
            • lola211 Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 00:11
              > Przepraszam, ale większość z was mentalnie chyba tkwi jeszcze w
              PRL-u i to
              > głębokim

              Prawda? Ciezko jak widac to wykorzenic.

              Daleka jestem od propagowania do absurdu posunietej zasady klient
              nasz pan
              i wolno mu przez to wszystko, zeby nie bylo. Nie mozna
              jednak dac sie tak traktowac przez personel, ktory z nas , klientów,
              zyje.
              Sa sklepy, gdzie takie zachowanie jest niedopuszczalne i to sie
              widzi.Nie ma miejsca na humory, kwasy,zle samopoczucie obsługi.To
              powinien byc standard.
              • cherry.coke Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 00:27
                > Daleka jestem od propagowania do absurdu posunietej zasady klient
                > nasz pan
                i wolno mu przez to wszystko, zeby nie bylo. Nie mozna
                > jednak dac sie tak traktowac przez personel, ktory z nas , klientów,
                > zyje.

                No ale znaj proporcja mocium panie. Zgodzilabym sie z toba, gdyby taka pretensje
                wygloszono jej w twarz, natomiast zaslyszana przypadkiem rozmowa personelu (na
                poziomie faktow prawdziwa) to juz jednak inna sprawa.
                • lola211 Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 09:00
                  Nie- tak to sobie moga po cichu na zapleczu pogadac- nie zas w
                  miejscu, gdzie moze to byc usłyszane.Bo jak widac dociera do uszu
                  innych.Jest to sytuacja niedopuszczalna w sklepie, gdzie trzyma sie
                  pewien poziom.
                  • szyszunia11 Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 09:53
                    Jest to sytuacja niedopuszczalna w sklepie, gdzie trzyma sie
                    > pewien poziom.

                    czyli wniosek, że nalzy strzelic foach i mimo, ze sklep dobrzez aopatrzony a większość obsługi miła i przyjazna dla dziecka (nawet je częstująca) i w ogóle zaprzyjaźniona, to Niech moja stopa więcej tam nie postanie"? chyba co innego stwierdzenie oczywistego faktu, ze taka uwaga nie była taktowna ani uprzejma, a co innego zrobienie z tego sprawy rangi państwowej. Dla mnie coś takiego byłoby absurdem. W sklepach pracują tylko ludzie, każdy ma swoje słabości, jesli uatorka postanowi poszukać innego, bardziej idealnego, godnego siebie sklepu gdzie nikt niegdy nie popełnia błędów, to jak to się mówi - zdrowia zyczę i gratuluje małostkowosci i rozdmuchiwania totalnych drobiazgów....
                    • kropkacom Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 10:02
                      szyszunia11, wszystko zależy od osobniczej wrażliwości. Jednym będzie odpowiadać
                      takie zachowanie, innym nie. Jedni zniosą że lekarz na przykład jest grubiański
                      i obcesowy a inni pójdą do innego. Mnie jednak dziwi że skoro autorka przyznała
                      się do niedopilnowania i zachowała się kulturalnie nadal ludziom "coś" w niej
                      wadzi tongue_out
                      • szyszunia11 Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 10:05
                        kropkacom napisała:

                        Jedni zniosą że lekarz na przykład jest grubiański
                        > i obcesowy a inni pójdą do innego.


                        gwoli ścisłości - z lekarzem to zupełnie co innego, wszak to jest kontakt jeden na jednego i wiadomo, że jak cos mówi to do Ciebi ekonkretnie.
                        • kropkacom Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 10:12
                          No ale, gwoli ścisłości, nie mówiła tego na zapleczu tylko na głos na sali.
                          Jeden zignoruje a drugiemu się zrobi na maksa głupio.
                          • szyszunia11 Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 10:17
                            kropkacom napisała:

                            > No ale, gwoli ścisłości, nie mówiła tego na zapleczu tylko na głos na sali.
                            > Jeden zignoruje a drugiemu się zrobi na maksa głupio.

                            pewnie taksmile
                    • lola211 Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 15:03
                      > czyli wniosek, że nalzy strzelic foach

                      Napisalam juz gdzies, ze nie- nalezy dac druga szanse.Gdyby ponownie
                      spotkala mnie jakas niemila sytuacja w takim sklpeie, to wowczas
                      zrezygnowalabym z ich uslug.
                • morekac Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 10:21
                  >Sa sklepy, gdzie takie zachowanie jest niedopuszczalne i to sie
                  widzi
                  A to jest sklep osiedlowy, gdzie personel czasem jest brany z
                  łapanki, tudzież gó...ano wynagradzany. Proponuję zacząć robić
                  zakupy wyłącznie w ekskluzywnych delikatesach wink.
            • babcia47 Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 01:07
              niestety znam sklepy, gdzie takie stłuczki są potrącane z pensji
              personelu (oraz towary które się nie sprzedały, przeterminowane),
              chyba zresztą stłuczki mozna wrzucić w koszty tylko do pewniej
              wysokości..trudno, by sprzedawczyni, która zarabia nieduże pieniądze
              tryskała entuzjazmem, ze właśnie jakaś częśc jej zarobku poszła
              się..niestety spora ilośc klientów uwaza, ze jezeli przekroczyli
              próg danej placówki, to powinno sie ich witac kwiatami i pozwolić na
              wszystko, nawet gdy dziecię zechce uprawiać wsponaczkę skałkową po
              półce z drogomi piwami, w szklanych butelkach lub sprawdzawdzacczy w
              każdym jogurcie, serku znajdującym się w chłoniczej ladzie da się
              zrobić dziurkę palcem tego samego kształtu...kapitalizm to owszem
              zwrot ku klientom..ale bez przesady, sa granice, gdzie uprzejmośc
              zderzy się z nadmiernymi stratami i ze zwykłym chamstwem lub
              bezmyślnością klienta, może tez brakiem wiedzy jak wygląda praca i
              płaca ludzi pracującym w sklepie, któremu robi łaskę swoim
              przybyciem.. to oczywiscie nie dotyczy tematu wątku, tylko Twojej
              wypowiedzi
              • kropkacom Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 07:40
                > niestety znam sklepy, gdzie takie stłuczki są potrącane z pensji
                > personelu (oraz towary które się nie sprzedały, przeterminowane),

                Żartujesz? To nie jest zgodne z prawem na pewno. No i jeszcze raz, autorka wątku
                ZAPŁACIŁA za stratę.
                • gazeta_mi_placi Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 09:15
                  Oczywiście,że się zdarzają takie przypadki.
                  Może nie zawsze z samej pensji co z premii (a jak wiadomo w takich sklepach ani pensja ani premia nie są szczególnie wysokie i bez tych strat).
                  Ale oczywiście wina zawsze jest tylko personelu,nigdy matki z dzieckiem,bo to święta krowa.
                  Ciekawe czy gdyby tę samą sytuację opisał ktoś kto był w sklepie bez dziecka a butelkę stłukł przez nieuwagę też by było tyle obrończyń tongue_out.
                  • kropkacom Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 09:18
                    > Ale oczywiście wina zawsze jest tylko personelu,nigdy matki z dzieckiem,bo to ś
                    > więta krowa.

                    Ale napisz jeszcze raz: nic nie mam do matek z dziećmi. smile
                    • kropkacom Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 09:21
                      Bez sensu to wygaszanie skoro wystarczy się wylogować i nadal cie widzę tongue_out To
                      tak nie a propos. smile
                • babcia47 Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 02.03.10, 21:18
                  nie nie zartuje i oczywiscie mam na mysli sytuacje gdy klient sie
                  nie poczuwa..a przecież sprzedawczyni nie będzie do soczku za 5 zł
                  wzywać policji, bo ja śmiechem zabije dyzurny przyjmujacy
                  zgłoszenie..mało tego, nawet gdy w razie kradzieży nagranej przez
                  monitoring, gdzie widać sprawce i casłe zajście, zgłosi się ją na
                  policje, to zazwyczaj w krótkim czasie sprawa jest umarzana, ale tez
                  musi dotyczyć towaru cennnego..zgłoszenie tego, ze ktoś zwinął ponad
                  10 piw puszkowych wynosząc je w grubej kurtce (w kieszeni miał
                  dziurę i włozył pod podszewkę), korzystając z tego że personek był
                  zajety obsługa innych klientów, policja nawet nie przyjmie jako
                  zgłoszenie, kosmetyk za kilkadzesiąt złotych? szkoda zachodu..a ktos
                  za to musi zapłacić nie mówie juz o wspominanych tu w innym poscie
                  przypadkach, gdy jedno dziecko miało manie dziurawienia jogurtów,
                  smietan i innych produktów z "miękkim" wieczkiem..za któryms razem
                  przyłapałam ale mama sie nie poczuła do pokrycia strat, wzieła
                  dziecko za raczke i wyparowała kurcgalopkiem ze sklepu..w tym
                  przypadku byłam sama, nie mogłam jej w zaden sposób zatrzymac ani
                  zmusić do pokrycia (sporych) strat
    • lola211 Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 28.02.10, 22:35
      Pech, ze usłyszalassmile.No nie powinna na glos komentowac, to brak
      profesjonalizmu.

      To sie moze zdarzyc i doroslemu.Ostatnio widzialam, jak mezczyznie
      (zreszta tez byl z dzieckiem, tylko wozkowym) pieknie z rak wypadl
      sok z burakow, taki jednodniowy w szklanej butelce.Rozbryznal sie
      wkolo, dobrze ze obok nie bylo nikogo, bo musialby pewnie za pralnie
      zwracac.
      Takie rzeczy sie zdarzaja i tyle, nikt specjalnie raczej sloikami
      czy butelkami nie rzuca.

      > Chyba przestane az tak lubic ten sklep sad

      Tez bym czula niesmak, ale daj im jeszcze szansesmile.
      • kulma.m Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 28.02.10, 22:42
        Pewnie mniej by mi bylo glupio gdybym to ja ten syrop upuscila...
        hahahah czlowiek niezdara, a tu nie dosc ze od dwoch lat kupuje tam
        z dzieckiem i sie nic zlego nie stalo to jeszcze kurcze sama jej
        pomysl podsunelam biorac butle syropu. Do tej pory bardziej ja
        interesowaly szeleszace opakowania cukierkow, zelek itp a nie
        butelki smile
        • czar_bajry Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 28.02.10, 23:59
          kulma niestety dołączę się do większości, wina jest ewidentnie Twoja i nie ma co
          obrażać się na sklep. Komentarz kierowniczki też nie jest nie na miejscu.
          Masz nauczkę na przyszłość że dziecka z oka spuścić nie można Twoja przygoda nie
          jest katastrofalna i oprócz tego że Twoja duma ucierpiała żadnych
          poważniejszych szkód nie było.
          • kropkacom Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 07:38
            czar_bajry, duma? Autorce było głupio jak diabli, przeprosiła, zapłaciła. Po co
            ten komentarz?
            • gazeta_mi_placi Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 07:54
              Bo mimo przeprosin jednak ktoś musiał sprzątnąć po jej dziecku ten bałagan?
              A sok malinowy faktycznie ciężko zetrzeć z podłogi.
              Lepki bardzo.
              • jola8181 Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 08:08
                > Bo mimo przeprosin jednak ktoś musiał sprzątnąć po jej dziecku ten bałagan?

                Odpowiem ci ja. Tak, ktoś musiał. Takie życie. W pracy też nie zawsze siedzę z założonymi rękoma. A praca w sklepie sprowadza się też do posprzątania po takich wypadkach. Czy jak Ty zrzucisz coś na podłogę w sklepie to lecisz na zaplecze i jedziesz na szmacie? Raczej wątpię. Ale rozumiem że na hasło, "dziecko + matka + wypadek", włącza ci się zaćmienie umysłu i dawaj pisać dyrdymały na forum. Pani wykazała się kulturą bo przeprosiła i finansowo zadośćuczyniła stracie. Personel czy kierowniczka z tym miał jednak problem.
                • kropkacom Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 08:16
                  Nie wiem do czyjej wypowiedzi się jola odnosisz ale się domyślam. Mam tego
                  pacjenta wygaszonego smile
                • gazeta_mi_placi Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 08:52
                  Kiedyś rozwaliłam całą piramidę soków Kubuś (na szczęście się nie potłukły).
                  Przeprosiłam i sama rzuciłam się do pomocy przy ich zbieraniu.
                  Ekspedientki nie dość że nie powiedziały złego słowa to jeszcze powiedziały,żebym sobie nie robiła kłopotu i cieszyły się ze mną że żaden nie został rozbity.
                  Może gdybym odjechała jak gdyby nigdy nic też bym usłyszała jakąś uwagę,ale sama chciałam posprzątać.
                  Nie mam nic do matek z dziećmi,ale dziwne,że jakoś mężczyźni/kobiety bezdzietne lub z odchowanymi dziećmi nie skarżą się,gdy z ich winy coś się stanie.
                  I jak opisują takie zdarzenie jakoś nie ma całego stada "obrońców",po prostu źle zrobili i tyle.
                  Ale jak już winnym jest matka z dzieckiem to od razu bronienie takiej niuni bo przecież małe dziecko ma!

                  >> Pani wykazała się kulturą bo przeprosiła i finansowo zadośćuczyniła stracie.

                  A co w tym nienaturalnego lub godnego pochwały (no może w chamskiej Polsce to faktycznie,w cywilizowanych krajach to naturalne i nie jest żadnym powodem do nadzwyczajnej dumy) .
                  Jak w autobusie niechcący stanę komuś na nodze albo spadnie mi coś z półki też przepraszam i nie oczekuję peanów pochwalnych z tego powodu,że przeprosiłam.
                  To normalna,nie nadzwyczajna rzecz.
                  Chyba,że w przypadku matek z dziećmi przepraszanie jest czymś wyjątkowym,bo one są przecież matkami,więc już tylko z tego powodu powinny być inaczej traktowane...

                  • jola8181 Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 09:13
                    > A co w tym nienaturalnego lub godnego pochwały (no może w chamskiej Polsce to f
                    > aktycznie,w cywilizowanych krajach to naturalne i nie jest żadnym powodem do na
                    > dzwyczajnej dumy) .

                    Tak samo naturalne jak nie robienie uwag nie skierowanych bezpośrednio do
                    zainteresowanego ale tak żeby jednak poszło w eter.

                    > Nie mam nic do matek z dziećmi,ale dziwne,że jakoś mężczyźni/kobiety bezdzietne
                    > lub z odchowanymi dziećmi nie skarżą się,gdy z ich winy coś się stanie.

                    Turlam się ze śmiechu. Sama nie wiem czy bardziej z tego, "nie mam nic do matek
                    z dziećmi", czy raczej że cała reszta się nie skarży. Brak kultury każdego
                    drażni. Zaufaj mi, bezdzietna byłam prawie całe swoje życie. Przypomina mi się
                    scena z Killera Machulskiego gdzie policjant dowodzący odcina się dziecinnie
                    półszeptem orłom z UOP.
                    • gazeta_mi_placi Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 09:23
                      A jaką masz pewność że ekspedientka to zrobiła celowo?
                      Myślę,że raczej nie chciała aby doszło to do uszu osoby zainteresowanej (nawiasem mówiąc nic nie było chamskiego w jej wypowiedzi,po prostu stwierdzenie oczywistego faktu,że dzieci się pilnuje).
                      Gdyby nie powiedziała tego do koleżanki tylko wprost do matki coś by to zmieniło? Byłoby mniejszym "chamstwem" czy jak?
                    • jola8181 Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 09:24
                      www.youtube.com/watch?v=89nF-he-omM
                  • imasumak Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 09:31
                    A gdzież to Kulma napisała, że oczekiwała jakiś peanów? Zdenerwowała się tylko,
                    bo mimo iż przepraszała i zapłaciła za szkodę, kierowniczka coś burczała pod jej
                    adresem. To było bardzo nieprofesjonalne zachowanie.

                    Nawiązując do Twojego przypadku, rozumiem, że gdyby jednak te kubusie się
                    potłukły, poleciałabyś na zaplecze po ścierę i zmiotkę?
                    I zasuwałabyś razem z obsługą sklepu przy sprzątaniu?

                    To teraz powiem Ci coś, co może Cię zdziwi: otóż obsługa sklepu (UWAGA!!!)
                    sprząta po klientach, jest to w zakresie ich normalnych obowiązków, niezależnie
                    od tego, czy nabrudzi dorosły czy dziecko.
                    Cena za to sprzątanie zawarta jest w marży produktów, którymi sklep handluje.
                    Profesjonalny sprzedawca nie psioczy na klienta, gdy temu coś się stłucze.
                    Profesjonalny sprzedawca wręcz powie klientowi, że nic złego się nie stało, no
                    chyba, że jest to wybryk chuligański, wtedy wzywa policję.
                    Dotarło?
                    • gazeta_mi_placi Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 10:05
                      >> Nawiązując do Twojego przypadku, rozumiem, że gdyby jednak te kubusie się
                      > potłukły, poleciałabyś na zaplecze po ścierę i zmiotkę?
                      > I zasuwałabyś razem z obsługą sklepu przy sprzątaniu?

                      Tak.
                      Wyobraź sobie,że ja i mój mąż szanujemy pracę osób ciężko pracujących fizycznie (praca w sklepie nie należy do lekkich i bez rozlewania soków przez klientów jest ciężka).
                      Raz mąż w supermarkecie (tuż przed wejściem na halę) rozlał colę.
                      Poprosił ochronę o jakiś ręcznik papierowy aby to zetrzeć.Czemu mamy z powodu naszej nieuwagi dokładać obowiązku innym?

                      >> To teraz powiem Ci coś, co może Cię zdziwi: otóż obsługa sklepu (UWAGA!!!)
                      > sprząta po klientach, jest to w zakresie ich normalnych obowiązków, niezależnie
                      > od tego, czy nabrudzi dorosły czy dziecko.

                      Jak upadnie Ci papierek na ulicy to też się nie schylisz bo obowiązkiem osób sprzątających ulicę jest także zbieranie papierków,więc to jest ich obowiązek?

                      >> Profesjonalny sprzedawca nie psioczy na klienta, gdy temu coś się stłucze.

                      Psioczeniem jest według Ciebie stwierdzenie faktu,że dzieci się pilnuje?
                      W końcu tamta kierowniczka nie zwyzywała klientki,nie powiedziała nieprawdy ani niczego obraźliwego.
                      Chyba,że coś (czego ja nie widzę) jest obraźliwego w stwierdzeniu: "Dzieci się pilnuje" tylko ja tego nie widzę?
                      • imasumak Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 10:24
                        gazeta_mi_placi napisała:

                        Raz mąż w supermarkecie (tuż przed wejściem na halę) rozlał colę.
                        Poprosił ochronę o jakiś ręcznik papierowy aby to zetrzeć.Czemu mamy z powodu
                        naszej nieuwagi dokładać obowiązku innym?


                        Proponuję następnym razem poprosić o mopa, gdyż wycieranie coli suchym
                        ręcznikiem nic nie daje - podłoga pozostaje lepka. Tak właściwie, żeby nie
                        zawracać głowy personelowi, powinniście chodzić do sklepu z mopem.
                        Poza tym, dlaczego Twój mąż pił colę w sklepie? Następnym razem pilnuj go lepiej
                        - dorosły facet powinien wytrzymać bez picia 30-40 min. Od dziecka wymaga się
                        jakiegoś specjalnego zdyscyplinowania, od jego rodziców wytężonej uwagi podczas
                        zakupów, a tu proszę, dorosły pan rozlewa colę tongue_out

                        Jak upadnie Ci papierek na ulicy to też się nie schylisz bo obowiązkiem osób
                        sprzątających ulicę jest także zbieranie papierków,więc to jest ich obowiązek?


                        Tak, podnoszę i wyrzucam do śmieci. W sklepie, gdy mi upadnie papierek też podnoszę.


                        Psioczeniem jest według Ciebie stwierdzenie faktu,że dzieci się pilnuje?

                        TO nie było stwierdzenie faktu, tylko mruczenie pod nosem tak, żeby klientka
                        słyszała.
                        • gazeta_mi_placi Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 11:06
                          Koli nie było dużo-ręcznik spokojnie wystarczył.Nic się nie lepiło smile

                          >> TO nie było stwierdzenie faktu.

                          "Dzieci trzeba pilnować" to nie stwierdzenie bardzo oczywistego faktu?
                          Ciekawe...
                          • imasumak Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 11:47
                            gazeta_mi_placi napisała:

                            Koli nie było dużo-ręcznik spokojnie wystarczył.Nic się nie lepiło smile

                            Niestety, to nie możliwe. Colę trzeba wytrzeć na mokro, niezależnie od tego ile
                            się wyleje - inaczej się lepi.

                            "Dzieci trzeba pilnować" to nie stwierdzenie bardzo oczywistego faktu?
                            Ciekawe...


                            Pani nie stwierdzała oczywistego faktu, tylko mruczała pod nosem. Zdecydowanie
                            lepiej by wyszło, gdyby zwróciła się bezpośrednio do klientki i poprosiła, żeby
                            następnym razem zwrócić uwagę na to, co robi dziecko.
                            • gazeta_mi_placi Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 02.03.10, 17:09
                              >Pani nie stwierdzała oczywistego faktu, tylko mruczała pod nosem. Zdecydowanie
                              lepiej by wyszło, gdyby zwróciła się bezpośrednio do klientki i poprosiła, żeby
                              następnym razem zwrócić uwagę na to, co robi dziecko.

                              Może już niejedną miała taką sytuację i gdy zwracała uwagę bezpośrednio klientce (jak Ty sugerujesz) dostawała jeszcze awanturę albo groźbę powiadomienia kierownika (czy właściciela) za taki tupet personelu.
                              Klienci w sklepach bywają bardzo chamscy i bezczelni nawet gdy nie mają za grosz racji,czasem lepiej poskarżyć się koleżance z pracy niż powiedzieć coś bezpośrednio do klienta/klientki i mieć z tego tytułu nieprzyjemności...
                              Ja mimo,że nie byłam klientką (ani personelem) zwróciłam kiedyś (bezpośrednio) podobną uwagę takiej Paniusi (matce Polce z dzieckiem),oj co się działo...
                              Obraza majestatu to mało tongue_out.
                              Kierowniczka mogła być bardziej przewidująca ode mnie i wolała powiedzieć koleżance niż zwrócić się bezpośrednio do matki i narazić się na przykrości z jej strony smile
            • czar_bajry Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 12:42
              Po co
              > ten komentarz?

              Sorry ale sam się ciśnie na usta.
              • kropkacom Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 13:00
                Nawet jak się ciśnie to chyba można zachować go dla siebie, prawda? Autorka
                wątku wobec tego co się stało zachowała się tak jak trzeba.
                • czar_bajry Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 03.03.10, 00:50
                  Owszem zachowała się w porządku, nie zmienia to jednak faktu że dzieci się
                  pilnuje. A cała sytuacja nie jest powodem do obrażania się na sklep.
                  Takie wpadki się zdarzają i to naprawdę nie jest koniec świata.
                  • kropkacom Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 03.03.10, 07:26

                    > Owszem zachowała się w porządku, nie zmienia to jednak faktu że dzieci się
                    > pilnuje.

                    Ale kurde, chyba dostała nauczkę. Ile razy jeszcze napiszecie że dzieci się
                    pilnuje?

                    > A cała sytuacja nie jest powodem do obrażania się na sklep.

                    No, widać dla niej jest. Kwestia osobistych preferencji.

                    > Takie wpadki się zdarzają i to naprawdę nie jest koniec świata.

                    To teraz piszesz że się zdarzają? No popatrz, a myślałam że dobrym mamom się nie
                    przytrafiają i że to był dla jej kompetencji rodzicielskich i sklepu koniec świata.
                    • czar_bajry Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 06.03.10, 22:18
                      To teraz piszesz że się zdarzają? No popatrz, a myślałam że dobrym mamom się ni
                      > e
                      > przytrafiają i że to był dla jej kompetencji rodzicielskich i sklepu koniec świ
                      > ata.

                      Kropka ja nigdzie nie napisałam że kulma poniosła porażkę jako matkasmile tylko z
                      tego powodu że mała zbiła soktongue_out
                      A i nigdy nie pretendowałam do tytułu super mamytongue_out
    • delecta 90 zł dziennie? 28.02.10, 23:07
      To chyba pułk wojska masz w domu i jeszcze częstujesz sąsiadów.

      Niezależnie od wysokości sum, które zostawiasz w sklepie - dziecka
      się pilnuje i tyle. Jasne, że zawsze się może zdarzyć
      nieprzewidziana sytuacja. Taka sytuacją było zbicie buteki i pod
      taką można podciagnąć mamrotanie pani z obsługi, że "ona" nie
      pilnuje dziecka. Użycie 3 osoby wskazuje, że babka wcale nie
      chciała, żebyś to usłyszała, zresztą nie była to najgorsza uwaga,
      choć również niespecjalnie przyjemna.
      Tobie nigdy nie zdarza się powiedzieć czegoś niepochlebnego o innej
      osobie, zwłaszcza gdy nie masz humoru i myślisz, że ona tego nie
      słyszy?
      Nie przejmowałabym sie tak bardzo i korzystała z dobrego
      zaopatrzenia sklepu.
      Te 5 zł powinni Ci darować, ale kobiety już nie wychowasz.
      • gazeta_mi_placi Re: 90 zł dziennie? 01.03.10, 09:24
        delecta napisała:

        > To chyba pułk wojska masz w domu i jeszcze częstujesz sąsiadów.
        >
        > Niezależnie od wysokości sum, które zostawiasz w sklepie - dziecka
        > się pilnuje i tyle.

        Bez przesady.
        Sama tyle zostawiam w osiedlowym spożywczaku.
      • imasumak Re: 90 zł dziennie? 01.03.10, 13:18
        delecta napisała:

        To chyba pułk wojska masz w domu i jeszcze częstujesz sąsiadów.

        Dzisiaj kupiłam - 2 paczki sajgonek (w sumie 300 gr) - 42 PLN, 1 kg mineoli - 8
        PLN, 6 cytryn - 3 PLN, masło osełkowe 7 PLN, 4 jabłka - 2,5 PLN, słoik śledzi z
        bazylią i pomidorami 17 PLN, chleb razowy ze słonecznikiem 3 PLN, kilka
        plasterków szynki 6 PLN, kawałek sera żółtego 12 PLN.
        Gdy wróciłam do domu, przypomniało mi się, że nie kupiłam pomidorów, szczypiorku
        i ulubionego serka śmietankowego mojej młodszej córki, które muszę dokupić
        popołudniu.

        W sumie wyjdzie ponad stówkę. Oczywiście, nie zawsze tyle wychodzi, czasem jest
        to znacznie mniej, czasem więcej.
        • gku25 Re: 90 zł dziennie? 02.03.10, 08:34
          Patrz, a ja wczoraj poszłam po 3 rzeczy i mi stówa pękła. Ale zdaje się że nie
          o tym jest wątek, kto ile wydaje? A do autorki-no cóż, dziecko się pilnuje, a
          jak się nie pilnuje to ponosi się konsekwencje jego zachowania-proste, prawda? A
          komentarz mnie nie dziwi, wizja zmywania klejących się soków czy pieniących
          szamponów do najmilszych rzeczy nie należy.
          • imasumak Re: 90 zł dziennie? 02.03.10, 09:20
            gku25 napisała:

            Patrz, a ja wczoraj poszłam po 3 rzeczy i mi stówa pękła. Ale zdaje się że
            nie o tym jest wątek, kto ile wydaje?


            Ależ oczywiście, że nie o tym. Odniosłam się tylko do postu Delecty, którą takie
            wydatki na wyżywienie rodziny niezmiernie dziwią smile
            No to podałam jje przykład smile
            • delecta Re: 90 zł dziennie? 02.03.10, 10:49
              imasumak napisała:
              Odniosłam się tylko do postu Delecty, którą taki
              > e
              > wydatki na wyżywienie rodziny niezmiernie dziwią smile

              No dziwią... 90 zł codziennie to 2.700 miesięcznie. A autorka
              napisała, że zostawia tyle codziennie. Ale nie pomyslałam, że może
              wlicza do takich zakupów wytworny alkohol, np.
              • imasumak Re: 90 zł dziennie? 02.03.10, 11:41
                Wystarczy, że się na co dzień kupuje produkty z wyższej półki, wtedy nawet przy
                naprawdę niewielkich ilościach, z łatwością można przekroczyć podaną przez
                autorkę kwotę smile
              • kulma.m Re: 90 zł dziennie? 02.03.10, 22:23
                Nie wlicza... ale lubi dobrze zjesc smile sa dni ze zostawia 70 sa dni
                (zwlaszcza piatek) ze zostawia 190 jak obiad gotuje weekendowy. Do
                tego pierdoly typu chemia gospodarcza, slodycze, maz porzeracz
                chipsow, owoce warzywa...
          • hellulah Re: 90 zł dziennie? 02.03.10, 13:55
            Toż ona poniosła konsekwencje. Zapłaciła, przeprosiła, sumitowała się.
            Czy uwagę o ponoszeniu konsekwencji mam rozumieć na zasadzie "a mógł
            zabić"? (w domyśle, jedynie obił twarz a mógł przecież zabić).
        • asia_i_p Re: 90 zł dziennie? 02.03.10, 15:34
          Warszawa, znaczy się?
          Ach, gdyby dało się mieć wasze zarobki przy naszych cenach ...wink
    • moofka Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 08:10
      niedawno sama osobiscie majac juz sporo wiecej niz dwa lata
      rozchrzanilam sloik z oliwkami w lidlu
      juz za kasa zaplacony
      pani kazala przyniesc nowy, wymienila i z usmiechem powiedziala ze
      nic sie
      rozni ludzie sa
      jeden z rozchrzanionego soku zrobi szkode awarie i problem
      wychowawczy
      drugi nie, widac kulma na takich nie trafila
      ja wole nie robic problemu gdzie go nie ma, zycie w kraju buraka i
      ziemniaka dosc zgryzot dostarcza i bez tego
      • gabi683 Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 09:04
        Dziecko się pilnuje i tyle.
        • gazeta_mi_placi Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 09:11
          A jak się już nie dopilnuje to nie ma się pretensji do całego świata.
          To już nie pierwszy post tego typu.
          A to umywalka w Castoramie źle umocowana i się rozbiła,a to słoik z dżemem na najniższej półce a powinien być minimum na wysokości 150 cm aby dziecko nie ściągnęło,a to wina przedszkola,że upadło...
          Ręce opadają...
          I potem się dziwić,że ludzie nie lubią mamusiek z małymi dziećmi i są negatywnie nastawieni...
        • lola211 Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 09:18
          Tak, dzieci sie pilnuje, ale zawsze moze sie zdarzyc sytuacja,ze sie
          jednak nie upilnuje, bo wystarczy moment nieuwagi- w sklepie robiac
          zakupy to tym bardziej mozliwe i usprawiedliwione wrecz.Sklep zawsze
          moze wywiesic tabliczke- malym dzieciom wstep wzbroniony.Jak
          myslisz, czemu tego nikt nie zrobi?
          • agamamaoli Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 09:30
            Nie ma co obrażać się na ekspedientkę, nie mówiła tego do ciebie,
            tylko do koleżanki, a dzieci trzeba pilnować.
          • gazeta_mi_placi Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 09:55
            W Macro nie można (za wyjątkiem chyba niedzieli) przyprowadzać małych dzieci i jakoś ta sieć sklepów radzi sobie całkiem dobrze smile
            • mniemanologia Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 11:04
              Makro to - o ile się nie mylę - sklepy-hurtownie. Nie wiem, jak jest
              dzisiaj - kiedyś trzeba było prowadzić działalność handlową, żeby
              móc robić tam zakupy. Stąd zasady.
              • gazeta_mi_placi Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 11:09
                mniemanologia napisała:

                > Makro to - o ile się nie mylę - sklepy-hurtownie. Nie wiem, jak jest
                > dzisiaj - kiedyś trzeba było prowadzić działalność handlową, żeby
                > móc robić tam zakupy. Stąd zasady.

                Bynajmniej,nie o to chodziło.
                • mniemanologia Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 13:12
                  Niebezpośrednio - ale tak, o to.
                • siasiunia1 Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 15:02
                  W makro dlatego nie można było z dziećmi przychodzić z wględów
                  bezpieczeństwa - małe dzieci vs wielkie wózki klientów, wózki
                  widłowe etc.
                  Ale jak widać nie do końca sobie dobrze radziły bo wprowadziły że
                  weekendy można dzieci wprowadzać..
        • azile.oli Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 09:27
          Moim zdaniem przesadzasz. Nikt Ci bezpośrednio uwagi nie zwrócił,
          zapłata została przyjęta na Twoją wyraźną prośbę. Po fakcie
          zachowałaś się prawidłowo, przed faktem - nie, nie dopilnowałaś
          dziecka i to zostało skomentowane, przy okazji ekspedientka
          wyobraziła sobie, że mała mogła się skaleczyć, a Ty miałabyś
          pretensje. Niby piszesz, że nie, ale zasygnalizowałaś, że soki w
          szklanych butelkach stoją za nisko , że małe dzieci mogą
          dosięgnąć... No , niestety, trzeba nauczyć, że mają nic nie brać z
          półek, albo pilnować. Co innego, gdyby butelki były źle ułożone i
          łatwe do strącenia.
          Ciesz się jeszcze, że nie było tam akurat innego klienta, który
          sokiem został ochlapany, albo innego dziecka, które mogło się
          skaleczyć. Bo mogłabyś dostać ochrzan
          Każdemu może się zdarzyć, że coś upuści i stłucze, ale to przypadek
          losowy. Natomiast w przypadku dziecka takie prawdopodobieństwo jest
          duże i wynika z niedopilnowania.
          Komentowanie takich zdarzeń może nie jest super kulturalne, ale
          ludzkie. Jak czasem widzę w sklepach samopas puszczone maluchy, to
          czasem zrobię zdegustowaną minę, jak dziecię coś rozwali.
          Bo ja przewidziałam, że może tak się skończyć, inni kupujący też,
          sądząc po uwagach , wymruczanych pod nosem - tylko matce delikwenta
          do głowy nie przyszło.
          Sama przyznajesz, że nie dopilnowałaś małej. Co za różnica, że
          przez przypadek usłyszałaś komentarz. Nawet, gdybyś nie usłyszała,
          to trudno przypuszczać, że ekspedientka nie odebrała Twojego
          zachowania jako lekkomyślne.
          Co prawda powinna się powstrzymać i zachować profesjonalnie, ale
          nie zrobiła tego, trudno powiedzieć, z jakiego powodu?
          Myślę, że cała sytuacja ją zdenerwowała (szkło, możliwość
          skaleczenia i matka odwrócona tyłem do 2-latki, nie wiedzaca, co
          dziecko robi).
          • lola211 Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 09:43
            Sklep z prawdziwego zdarzenia dba o komfort klienta, ma byc mu
            przyjazny, bo tylko wowczas moze liczyc na jego lojalnosc i
            zarobek.W takich sytuacjach nie mozna dopuszczac do wywoływania
            poczucia winy u klientki, ktora juz i tak czuje sie niekomfortowo.
            Glupi sok za 5 zl w obliczu zyskow z takiego klienta to nic nie
            znaczacy drobiazg.A nawet, gdyby to byl klient, kupujacy tylko
            paluszki- taki incydent powinien byc przez personel uznany za cos co
            jest wliczone w koszt prowadzenia sklepu.
            Widac nie wiecie, jak powinna wygladac prawidlowa obsługa w sklepie,
            stad takie a nie inne wypowiedzi.
            • gazeta_mi_placi Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 10:08
              lola211 napisała:

              > Sklep z prawdziwego zdarzenia dba o komfort klienta, ma byc mu
              > przyjazny, bo tylko wowczas moze liczyc na jego lojalnosc i
              > zarobek.

              No przecież autorka sama pisze,że sklep przyjazny,personel miło zagaduje do dziecka i czasem daje mu nawet coś drobnego gratis.
            • gryzelda71 Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 10:09
              Co prawdziwie przyjazny sklep powinien zrobić w tej sytuacji?Pnie powinny
              powiedzieć nic sie nie stało,nie płaci pani,jest wszystko ok.A może jeszcze,żeby
              nie było klientce przykro sok gratis dorzucić?
              Tak jak nie lubię niemiłej obsługi,tak i przewrażliwinych klientek.
              • kropkacom Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 10:14
                > Co prawdziwie przyjazny sklep powinien zrobić w tej sytuacji?

                Nic. Posprzątać i tyle. Pani przeprosiła, za stratę zapłaciła. Nauczkę będzie
                miała.
                • gazeta_mi_placi Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 11:07
                  Przecież posprzątali.
                  W czy problem?
              • arim28 Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 12:10
                gryzelda71 napisała:

                > Co prawdziwie przyjazny sklep powinien zrobić w tej sytuacji?Pnie
                powinny
                >> nie było klientce przykro sok gratis dorzucić?.


                A wiesz, ze tat wlasnie powinno byc!
                No moze nie sok ale jakis drobiazg dziecku bo na pewno bylo mu
                przykro. A to tylko male dziecko, ktore sie jeszcze wszystkiego uczy.

                W niektorych polskich sklepach w ogole dziwne sa zwyczaje, najlepiej
                czulam sie gdy pani w sklepie samoobslugowym chodzila za nami i
                zabronila mojej corce dotykania zabawek. Uprzedze, ze moje dziecko
                jest bardzo rozwazna i grzeczna dziewczynka i aby wybrala sobie
                jakas zabawke sama ja naklaniam aby wziela ja do raczki i dokladnie
                obejrzala bo tylko wtedy bedzie wiedziala czy bedzie sie nia bawic.
                W wikszopsci sklepow traktuje sie kupujacego jako potencjalnego
                zlodzieja i wandala. Naprawde zniechecaja mnie takie praktyki do
                ponownego odwiedzenia takich sklepow.


                • gryzelda71 Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 12:40
                  > A wiesz, ze tat wlasnie powinno byc!
                  > No moze nie sok ale jakis drobiazg dziecku bo na pewno bylo mu
                  > przykro.

                  Masz rację.To świetny pomysł.Klient spowodował szkody,to trzeba coś dla osłody
                  dorzucić,bo mu przykro...smile
                  • gazeta_mi_placi Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 02.03.10, 17:10
                    > Masz rację.To świetny pomysł.Klient spowodował szkody,to trzeba coś dla osłody
                    > dorzucić,bo mu przykro...smile

                    big_grin
            • babcia47 Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 02.03.10, 20:55
              > Widac nie wiecie, jak powinna wygladac prawidlowa obsługa w
              sklepie,
              > stad takie a nie inne wypowiedzi.
              za to może wiemy jakie sa realia..np w kwestii mozliwosci wrzucania
              w koszty stłuczek lub np. jogurtów pracowicie przedziurkowanych
              paluszkiem przez jakiegos malucha, którego mama spusciła z oczu..nie
              w kazdym sklepie mozna wrzucić w koszty oraz nie wszystko..często za
              towar odpowiada finansowo osoba/y, która jest na zmianie, kiedy
              doszło do szkody, gdy zostanie to ukryte i wyjdzie przy
              inwentaryzacji wszyscy pracownicy..a w ciągu jednej zmiany bywa, ze
              klienci zniszczą lub ukradną (tak tak!!) towar na ponad 1000,-,
              pisze o miejscowości, gdzie ceny nie sa wygórowane ale równiez płace
              niskie..bywało, ze osoby, z którymi ja miałam kontakt, jako moimi
              klientami, mieli potrącane do 20% (niewysokiej)pensji tytułem
              niedopilnowania towaru
              o jeszcze jedna rzecz..towar zniszczony przez klienta może zostać
              zaliczony w kosztu pod warunkiem sporządzenia odpowiedniej
              dokumentacji..juz widzę jak pracownik zamiast obsługowac klientów
              zajmuje sie protokołem zniszczenia soczku malinowego za 5 zł i to
              kilka razy dziennie, za każdym razem przy innym towarze. Zgodnie z
              przepisami sklep odpowiada za towar niewłasciwie wyelsponowany,
              który moze ulec zniszczeniu przez przypadek..stłuczenie po wyjęciu z
              półki już niestety jest "stratą" klienta, który nie zachował
              odpowiedniej ostrozności
              • lola211 Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 06.03.10, 13:01
                Jak ktos zamierza prowadzic sklep to musi liczyc sie z takimi
                sytuacjami - sadze, ze jest to wkalkulowane w ceny towarów.Zawsze
                mozna ustawic lade i podawac produkty za posrednictwem ekspedientki.
                Mnie jako klienta nie interesuja problemy prowadzacego dzialalnosc
                gospodarcza.To on musi zadbac o to, by ograniczyc szkody oraz
                kradzieze czynione przez klientów.
                Tak samo jak np. bank musi ocenic ryzyko, bo dobrze wie, ze czesc
                klientów kredytów splacac nie bedzie.Jest to wkalkulowane w koszt
                pozyczek.


    • mumia000 Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 09:38
      Nie rozumiem w którym miejscu Pani była niemiła.Przecież sama przyznałaś,że gdy
      dziecko brało sok byłaś odwrócona.Więc chyba to ,że nie pilnowałaś dziecka było
      prawdą.
      Dla mnie wygląda to tak,że niektórym w głowach się troszkę poprzewracało.
      Nikt Ci przecież nie ubliżył,a to ,że kupujesz tam codziennie nie jest powodem
      żeby się cieszyć,że dziecko zbiło sok.
      Jeśli jesteś zadowolona z jakości towaru,to znaczy ,że sklep jest ok.
      Spróbuj zmienić sklep na jakiś market,jak kupisz kilka razy przeterminowany
      towar,albo odświeżone mięso to zmienisz zdanie.
      • gazeta_mi_placi Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 09:52
        mumia000 napisała:

        > Nie rozumiem w którym miejscu Pani była niemiła.Przecież sama przyznałaś,że gdy
        > dziecko brało sok byłaś odwrócona.Więc chyba to ,że nie pilnowałaś dziecka było
        > prawdą.

        Podobno najbardziej się ludzie obrażają o prawdę. Coś musi być w tym na rzeczy big_grin
        Z drugiej strony zaraz Ci powiedzą,że soki/opakowania szklane/płyny do płukania/kostki toaletowe itp.itd. nie powinny być na poziomie rączek dziecka tylko u samej góry.
        Albo przytwierdzone gwoździami do półek dla jeszcze większej pewności.Więc sklep w sumie sam zawinił,że kładzie towar także na niższych półkach.

        > Dla mnie wygląda to tak,że niektórym w głowach się troszkę poprzewracało.
        > Nikt Ci przecież nie ubliżył,a to ,że kupujesz tam codziennie nie jest powodem
        > żeby się cieszyć,że dziecko zbiło sok.

        Dokładnie.Gdyby z kolei była w tym sklepie pierwszy raz też byłoby pomstowanie "Pierwszy raz w tym sklepie byłam i moja noga tam więcej nie postanie" big_grin.
        Stały sklep źle,nowy też źle,nijak nie dogodzisz...

        >> Jeśli jesteś zadowolona z jakości towaru,to znaczy ,że sklep jest ok.
        > Spróbuj zmienić sklep na jakiś market,jak kupisz kilka razy przeterminowany
        > towar,albo odświeżone mięso to zmienisz zdanie.

        Wiesz, w markecie też nikt nie będzie piał z zachwytu,że czyjeś dziecko zbiło sok i narobiło personelowi dodatkowej pracy.
    • malwa51 Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 09:40
      Lepiej dziecka pilnowac, bo moze zdarzyc sie inna sytuacja- np moze
      wziac do lapek plyn do plukania czy inny zapachowy detergent (w
      plastikowych butelkach) ktory ktos wczesniej powachal, a nie
      dokrecil. Bylam swiadkiem czegos podobnego, tylko z doroslym,ktoremu
      plyn chlupnal do koszyka i na ubranie, bo korek byl zdaje sie
      dokrecony "na pol gwizdka". Potem pojawila sie wywieszka,
      zeby "wachacze" starannie zakrecali te rzeczy. Gdyby to bylo dziecko
      i taki koncentrat chlupnal na buzie i do oczu, mogloby byc
      niefajnie sad To nie tylko kwestia szkla...
      • gazeta_mi_placi Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 09:45
        W takim przypadku też byłaby to wina sklepu oraz personelu.
        Generalnie wszystkie produkty ze względu na mamy z małymi dziećmi powinny być albo na wysokości minimum 150 cm albo za pancernymi szybami.
    • orissa Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 11:22
      Nie pilnujesz swojego dziecka i za to przestaniesz lubić sklep w którym Twoje niedopilnowane dziecko poczyniło szkodę? I jeszcze Ci się śmiać chce? Myślisz, że jak robisz w sklepie zakupy to możesz puszczać dzieci samopas bo właściciel sklepu na Tobie zarabia? Współczuję personelowi tego sklepu, że muszą Cię obsługiwać.
    • malwa51 Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 12:08
      Wydaje mi sie, ze nie ma co sie obrazac na sklep, bo pisalas, ze
      córeczka jest tam ogolnie lubiana, a osoba, ktorej komentarz
      uslyszalas, nie jest Ci specjalnie bliska. Ze przy dzieciach, i to
      nie tylko dwulatkach, trzeba miec oczy dookola glowy to inna
      historia, bo nawet ogolnie spokojne moze dostac bzika w najmniej
      przewidywanym momencie smile

      Ale wiesz co, abstra...c od tematu "pilnowanie dzieci w sklepie" -
      cos mi przyszlo do glowy: czy gdyby to zdarzylo sie Tobie - tzn.
      upuscilabys ten sok sama i uslyszala niechcacy komentarz w stylu "a
      co, ona uwazac to nie mogla?" tez mialabys podobne odczucia? Pytam z
      ciekawosci, bo doroslym tez zdarzaja sie takie wypadki.
    • mamazuzika Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 12:12
      typowo po polsku smile,widzialam w niemczech jak babie potlukla sie
      butelka wina, poszla dalej jak gdyby nigdy nic ,dla mnie mlody stlukl
      sloik obiadowy przy kasie ,za chwile facet z obslugi przyszedl z miotla
      ,ja go przepraszam a ten oczy jak 5 zl i mowi ok,nie ma problemu smilenikt
      na to nie zwraca uwagi ,potluklo sie ldzka rzecz,nikt mi nie kazal
      doplacac.
      • gonia0012 Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 13:02
        mamazuzika napisała:

        > typowo po polsku smile,widzialam w niemczech jak babie potlukla sie
        > butelka wina, poszla dalej jak gdyby nigdy nic ,dla mnie mlody stlukl
        > sloik obiadowy przy kasie ,za chwile facet z obslugi przyszedl z miotla
        > ,ja go przepraszam a ten oczy jak 5 zl i mowi ok,nie ma problemu smilenikt
        > na to nie zwraca uwagi ,potluklo sie ldzka rzecz,nikt mi nie kazal
        > doplacac.
        Jasne.Tylko pomyślałaś,że za to BĘDZIE MUSIAŁ ktoś zapłacić.Najczęściej
        obsługa,a może właściciel.
        I rozumowanie,że walka o klienta itp,dla mnie nie do przeskoczenia.Za moje błędy
        płacę sama.
        Dzieci też powinno się uczyć od małego,że nie wolno ruszać rzeczy na
        półkach.Wielokrotnie szukając zabawki na prezent,wracałam od kasy,bo to co
        włożyłam do koszyka miało ślady użytkowania .No cóż ludzka rzecz.Gorzej jak
        trafi na kogoś zakup nowej zabawki ze śladami użytkowania,a przecież nie zawsze
        oglądamy je tak dokładnie,to dopiero sprzedawca,właściciel będą be.
        A wystarczy troszkę kultury,nieważne czy będziemy w Polsce,czy w USA.
        To,że mamy ciut więcej pieniędzy w portfelu nie powinno upoważniać do patrzenia
        z góry na TE NIEDOUCZONE Panie z obsługi.
        Mam od dziecka wpojoną zasadę,zanim kogoś ocenisz postaw się w jego sytuacji.
      • gazeta_mi_placi Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 02.03.10, 16:59
        >typowo po polsku ,widzialam w niemczech jak babie potlukla sie
        butelka wina, poszla dalej jak gdyby nigdy nic.

        Nie wyobrażam sobie stłuc w sklepie cokolwiek (wino,perfumy,słoik z dżemem) i iść sobie jakby nigdy nic...
        Moim zdaniem postawa tej Pani nie świadczy o zbyt dobrym wychowaniu niezależnie od tego czy ta Pani zachowałaby się tak w Polsce czy w Niemczech...
    • dziub_dziubasek Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 12:25
      Ja staram sie pilnować swoich dzieci. A jak coś stłuką to nie mam pretensji do
      sklepu że słoiki za nisko stoją...
      • kropkacom Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 12:57
        > sklepu że słoiki za nisko stoją...

        A kto ma?
        • dziub_dziubasek Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 13:07
          Autorka wątku:

          "Wyszlam ze sklepu troche zla, bo:
          - Kto kurna stawia szklane butle i sloiki na najnizszej polce,
          zwlaszcza ze osiedle az roi sie od malych dzieci? "


          • kropkacom Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 13:10
            Przeoczyłam. Ale powiedziała to obsłudze?
            • dziub_dziubasek Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 13:18
              Ale czy ma znaczenie czy powiedziała. Chodzi o podejscie do sprawy- że to niby
              sklepu wina, ze dziecko stłukło butelkę.
              Inaczej bym ten cały post traktowała, gdyby tego zdania nie było. Ale skoro jest
              to dla mnie oznacza, ze autorka dostrzega problem nie tu gdzie trzeba.
              • kropkacom Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 13:20
                Ma znaczenie. Personel nie umiał przemilczeć a ona jakoś potrafiła.
                • dziub_dziubasek Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 13:22
                  Umial przemilczeć. Do niej nikt tego nie powiedział.
                  • kropkacom Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 13:28
                    Nie rozumiesz. Właśnie o to chodzi. Jak się już ma coś do powiedzenia to się
                    wprost mówi. Komentarze można poza tym zachować chociaż do momentu aż klient
                    zniknie ze sklepu. Wtedy można babkę od najgorszych matek i krów obrzucać do
                    woli tongue_out
                    • dziub_dziubasek Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 13:42
                      Stała w sąsiedniej alejce. Kierowniczka jej nie widziała raczej. Faktycznie
                      sprawę należałoby skomentować następnego dnia albo po zamknięciu sklepu: "pani
                      Krysiu a ta matka co to jej dziecko dzisiaj ta butelkę stłukło to go nie
                      pilnowała". Bez sensu. zwłaszcza, ze moim zdaniem komentarz obraźliwy nie był.
                      Stwierdzenie faktu.
                      • kropkacom Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 13:49
                        Na moje, był całkowicie zbyteczny.
                      • lola211 Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 02.03.10, 09:34
                        Twoja wypowiedz udowadnia, ze na temat sprzedazy, profesjonalnego
                        podejscia do klienta nie wiesz nic.Ktos, kto choc troche liznął tej
                        tematyki, bedzie wiedzial, jaki blad popełnia obsługa sklepu
                        rzucajac takie komentarze.Nie ma znaczenia- w oczy czy za plecami,
                        ale tak ze dochodzi to do uszu postronnych.
            • gabi683 Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 02.03.10, 11:25

              kropkacom napisała:

              > Przeoczyłam. Ale powiedziała to obsłudze?

              hehheheh a co obsługa ma dla królewny jeszcze zrobić czerwony dywan rozwinąćsmile)))))
        • gryzelda71 Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 13:09
          Autorka?Cytat:"- Kto kurna stawia szklane butle i sloiki na najnizszej polce,
          zwlaszcza ze osiedle az roi sie od malych dzieci?
          • kropkacom Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 13:18
            Ale podzieliła się tą cenną uwagą tongue_out z zatroskanym i przerażonym ogromem pracy i
            szkód personelem? Czy też zatrzymała komentarz dla siebie? smile
            • dziub_dziubasek Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 13:21
              A czy do niej bezpośrednio ktos się z pretensją zwrócił? To co kierowniczka
              mówiła w sąsiedniej alejce do sprzedawczyni, nie jest bezpośrednią pretensją do
              autorki. Gdyby kierowniczka bezpośrednio do niej użyła takich słów to co innego,
              a tak to cała ta sprawa, jak dla mnie robienie z igły wideł.
            • gryzelda71 Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 13:24
              Pewnie nie.
              • an20 Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 16:04
                Bo tutaj nie chodzi o to, że dziecko było same w alejce i rozrabiało, tylko o
                komentarz postronnej osoby o wychodzwniu dzieckasmile
                Widocznie autorka, uważa się za doskonała, bezbłedną , wszystko wiedzącą,
                skrupulatną matką, a tu taka jakaś baba daje taki komentarz odnośnie jej
                wspaniałego wychowywania dziecka. Obruszona sprawą napisała, zeby sie pożalić na
                forum i odebrac słowa otuchy, ze tak jestes super, a baba w sklepie to jędza
                istna smilesmile

                a tu trochę inaczej się zdarzyło smile widac, ze taka doskonała w oczach innych nie
                jest, nawet w oczach pracowników zaprzyjaznionego osiedlowego sklepiku smile i
                trzeba jednak bardziej pilnowac dziecka smile
                • lola211 Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 02.03.10, 09:38
                  Gdyby ta "baba" byla osoba prywatna- niech sobie gada(choc takie
                  zwracanie uwagi az sie prosi o cieta riposte- kazdy popelnia
                  bledy).Natomiast kierowniczka sklepu to inna inszosc- nie powinna
                  takich komentarzy publicznie wyglaszac i koniec kropka.
                  • gryzelda71 Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 02.03.10, 09:51
                    Nie wygłosiła publicznie.To opinia została zasłyszana.Pani nie obraziła ot
                    stwierdziła fakt.
                    • lola211 Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 02.03.10, 10:10
                      Jak nie publicznie, jak słyszało to przynajmniej 2 osoby? Uczynila
                      to w miejscu pracy.
                      Pani nie obraziła ot
                      > stwierdziła fakt.
                      Nie- wystosowala ZARZUT.
                      • gryzelda71 Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 02.03.10, 10:20
                        Zupełnie bezpodstawny i skierowała go do pani z dzieckiem.
                        Jak się jest takim wrażliwcem to trzeba przez net zakupy robić.I towar
                        prawidłowo ustawiony niunia krzywdy sobie nie zrobi i pani kierowniczka złym
                        okiem nie spojrzy.
                        • lola211 Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 02.03.10, 10:43
                          Poziom wrazliwosci klienta nie ma tu nic do rzeczy.
                          Kazda osoba pracujaca zawodowo powinna swoje obowiazki wypelniac
                          profesjonalnie i rzetelnie.Za to jej płaca.Tutaj tego zabrakło.

                          Cala wine próbuje sie tu zrzucic na klientke i z tego robi sie clou
                          programu.Jej wina, jej wina, jej wina.Popelnila blad, wiec geba w
                          kubel i pokornie znosic foch biednego personelu narazonego na
                          dodatkowa prace.Oraz komentarze pani kierownik na temat zdolnosci
                          wychowawczych klientek, z ktorych zyje za swoja kierownicza pensje.

                          Dla zwolenniczek prl-owskich praktyk sklepowych- link i fantastyczna
                          scena z filmu co mi zrobisz jak mnie zlapiesz

                          www.youtube.com/watch?v=q9ut3jdWBVc
                          • gryzelda71 Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 02.03.10, 10:54
                            Ależ ma.Jak zawsze takich sytuacjach.Jedna będzie miesiąc przeżywac jaka to
                            niesprawiedliwość ją spotkała inna nie będzie przystawać między półkami i
                            podsłuchiwać.
                            • lola211 Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 02.03.10, 11:05
                              Ale to nie zmienia faktu braku profesjonalizmu pani kierownik, a to
                              jest w tym wszystkim najwazniejsze.
                              • gryzelda71 Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 02.03.10, 11:25
                                Dlatego chwała za mnogość sklepów.Każdy znajdzie sobie odpowiedni.
                        • iwles Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 02.03.10, 11:12

                          > i skierowała go do pani z dzieckiem.


                          no własnie nie skierowała go do pani z dzieckiem, tylko kierowniczka
                          rzuciła sobie gdzies na głos taką uwagę, do swojej pracownicy - co
                          miało raczej wydźwięk plotkowania, a nie profesjonalnego załatwienia
                          sprawy.

                          W mojej pracy zdarzyła się kiedyś mojej koleżance podobna sytuacja,
                          osoba, która usłyszła uwagę na swój temat, ale nie dla swoich uszu
                          przeznaczoną, poszła do dyrekcji na skargę. Skarga została
                          uwzględniona, koleżanka dostała upomnienie.

                          Bo profesjonalizm i kultura to powstrzymywanie się od takich
                          komentarzy, to umiejętność trzymania języka za zębami, zwłaszcza w
                          sytuacji, gdzie chodzi tylko o ulanie sobie żółci.
                • ledzeppelin3 Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 02.03.10, 14:06
                  an20, piszesz głupawo-wredny komentarz, ok. Pisz. Ale po kiego te uśmiechnięte
                  buźki? Normalna jesteś? A może to czysta perwersja?
                  • an20 Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 02.03.10, 17:16
                    z dedykacja dla ciebie eeeeelokwentnej i zawsze skwasniałej buźki smilesmilesmilesmile
    • an20 Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 12:46
      owszem, słuszna jest pretensja do Ciebie, bo zostawiłas dziecko samo w alejce,
      nei pilnowałas go. To jest twoja wina, że dziecko cos ściągnęło z półki, dobrze,
      że sobie nie na glowe. Nie mozan winic dziecka,że jest ciekawe świata i nei
      możan winic sklepu, że butelki i słoiki z towarem stawia na półkach smile
      Na drugi raz będziesz uważała, gdzie i co robi twoje dziecko w sklepie.
      • kropkacom Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 13:03
        Ależ Wy zacięte babsztyle jesteście tongue_out Co ma sobie rękę dać obciąć bo zrobiła
        błąd. Sama się wystraszyła, zawstydziła, przeprosiła i zapłaciła. Po co ją
        jeszcze w ziemię wbijać wypowiadanymi półszeptem komentarzami.
        • an20 Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 13:12
          Wygłosiły swoją opinię o zachowaniu matki i tyle. Na drugi raz bardziej pomyśli
          jak zostawi dziecko same w alejce.
          • kropkacom Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 13:16
            No, bo bez komentarza to zajście było by jak babeczka bez wisienki na czubku.
            • gryzelda71 Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 13:18
              Doprawdy komentarz straszliwie krzywdzący i wart rozpamiętywania.
              • kropkacom Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 13:23
                No cóż, dla ciebie nie a dla niej tak. I jeszcze żeby zrobiła rozróbę i
                zaprzeczała że to jej wina ale nie.
                • gryzelda71 Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 13:26
                  Pani tez jeno fakt stwierdziła.
      • kulma.m Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 02.03.10, 22:16
        Przepraszam, ale w tym punkcie sie wtrace, dziecko bylo w tej samej
        alejce co ja!!!! Patrzylam na nia chwile przed schyleniem sie do
        lodowki, caly czas jej cien mi migal jak sie schylalam (nie
        widzialam co dokladnie robi, ale tez nie widzialam wiekszych
        zagrozen, bo poza nieszczesnymi butlami z syropem, ktore sama bralam
        nic szklanego nie znajduje sie na tej wysokosci...jest to alejka
        glownie z napojami w plastikach i kartonach plus lady z mroznonkami,
        a kawy w sloikach stoja hmmm pomyslmy na wyzszej polce!) a potem jak
        wychynelam z lodowki stala sie cala sprawa.
        • babcia47 Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 02.03.10, 23:33
          ale tez nie widzialam wiekszych
          > zagrozen, bo poza nieszczesnymi butlami z syropem, ktore sama
          bralam
          > nic szklanego nie znajduje sie na tej wysokosci...
          mo to czas uruchomić wyobrażnię, bo to, ze nic innego nie wydawało
          sie groźne a dziecko chwyciło akurat to powinno dać do myslenia..w
          innym sklepie moze sie trafić coś w plastykowym opakowaniu za to
          żrącego..w wielu nisko stoja butelki z piwem w szklanych butelkach
          lub słoiki z sałatkami, sosami..mała moze coś ściągnąc na siebie..co
          Ci potem po odszkodowaniu lub ukaraniu pracownika (nawet najbardziej
          uprzejmego), gdy będziesz dziecko leczyć?
    • mammaewuni Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 14:36
      Właśnie dlatego nie puszczam mojej małej, żeby sama po sklepie
      biegała tongue_out
      • ledzeppelin3 Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 16:10
        A ja puszczam, a komentarze ewentualne mam w odwłoku. Grunt to nie wchodzić w
        związki emocjonalne z niewłasciwymi obiektami ;P to tylko sklep tongue_out
    • havana28 Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 16:23
      > Wyszlam ze sklepu troche zla, bo:
      > - Kto kurna stawia szklane butle i sloiki na najnizszej polce,
      > zwlaszcza ze osiedle az roi sie od malych dzieci?

      No i co z tego, ze osiedle roi sie od malych dzieci? To nie jest argument. Sklep ustawia asortyment na pólkach zgodnie z własna polityką, a 2-letnie dziecko NALEŻY TRZYMAC ZA RĄCZKĘ, bo jest nieobliczalne w tym wieku, a nie puszczac w samopas.
      • emilly4 Zabawne :-) 01.03.10, 17:03
        Potraktowalas sklep jak swoj wlasny- a nim nie jest!
        Szklane butelki kladzie sie na dolnej polce, zeby z gornej nie
        spadly komus na leb wink
        Za produkty zniszczone, koszta ponosi sklep- nie klient!
        I co maja dzieci na osiedlu do wygladu sklepu??
        Nie powinnas tam wiecej chodzc(!!).
        Tak samo jak Pani ze sklepu skomentowala sytuacje ze zbita butelka
        (zaloze sie, ze uslyszalas tylko malenki kawalek tego co
        powiedziala), tak samo ty teraz opisujesz to zdarzenie na forum i
        mowisz nam jakie to straszne babsko pracuje w Marcpolo, a ty
        przeciez zaplacilas te 5,00zl.
        Nieladnie...
        • imasumak Re: Zabawne :-) 01.03.10, 18:11
          emilly4 napisała:

          Za produkty zniszczone, koszta ponosi sklep- nie klient!

          A to ciekawe. Sklep ma ponosić koszty zniszczonych przez klientów produktów? Z
          jakiej racji?
          • emilly4 Re: Zabawne :-) 02.03.10, 00:47
            Nie wiem z jakiej racji, ale tak jest.
            • morekac Re: Zabawne :-) 02.03.10, 08:50
              A za szkody wyrządzone przez dzieci odpowiadają rodzice... też tak
              jest.
            • imasumak ??? 02.03.10, 11:49
              Możesz przytoczyć jakiś przepis, w którym jest zawarte, ze tak jest?
              Sklepy nie są instytucjami non profit, podstawą ich działalności jest zysk ze
              sprzedaży towarów. Jeżeli klient niszczy jakiś produkt, ma obowiązek za niego
              zapłacić.

              emilly4 napisała:

              > Nie wiem z jakiej racji, ale tak jest.
          • deodyma Re: Zabawne :-) 02.03.10, 09:05

            > A to ciekawe. Sklep ma ponosić koszty zniszczonych przez klientów
            produktów? Z
            > jakiej racji?



            bo jakby na to nie patrzec, to jest strata.
            pracowalam kiedys w sklepie, gdzie personel placil za wszystko, co
            stlukl klient i co miesiac wlasciciel potracal nam za to z pensji.
            popracowalam tam tylko 2 msc i sie zwolnilam.
            • imasumak Re: Zabawne :-) 02.03.10, 11:52
              Właśnie o to chodzi. Tych zniszczonych towarów w ciągu dnia trochę się uzbiera.
              Z jakiej racji sprzedawca czy właściciel sklepu ma pokrywać straty?
              • alexa0000 Re: Zabawne :-) 02.03.10, 12:25
                Jakiś czas temu stłukłam duzy słoik kawy za ok 30 pln. Zawadziłam po
                prostu rekawem,czy tez połą płaszcza . Natychmiast zaoferowałam sie
                pokryc strate, na co pani ekspedientka zaprotestowała. Nie chciałam
                ustapic, poszła więc do kierowniczki, po czym oznajmiła,że sklep
                kategorycznie nie chce ode mne pieniedzy za szkode powstała
                nieumyslnie lub przypadkowo.I rzeczywiście, według przepisów jest
                chyba tak,że jesli ciągi piesze sa za wąskie, towary poustawiane w
                piramidy, regały chwiejne, itp- to sklep nie dopiął wszystkiego na
                ostatni guzik i on ponosi koszty niedbalstwa. W przypadku autorki
                wątku nie ma o tym mowy. Z tego co jednak wiem, sklepy wrzucaja
                sobie takie straty w koszty, robia protokoły zniszczenia towaru czy
                inne czary mary-nie znam sie na tym, gdzies mi sie obiło o uszy.
              • lola211 Re: Zabawne :-) 06.03.10, 13:04
                Moze z takiej, ze np. nie ma instrumentow, by klienta zmusic do
                zapalcenia za ten towar? Jakby sie uparła, to by nie zaplacila tych
                5 zl i nic by nie zrobili.
      • ledzeppelin3 Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 17:05
        a 2-letnie dziecko N
        > ALEŻY TRZYMAC ZA RĄCZKĘ, bo jest nieobliczalne w tym wieku, a nie puszczac w sa
        > mopas.
        Ble ble ble
        Chyba nie widziałas dwulatka i nie wiesz, że dla niego wyrwać się i odbiec to
        pryszcz
        O ile na ulicy można go trzymać w żelaznym uścisku, w sklepie już niekoniecznie
        No i co z tego, że coś tam się stłukło? Zdarza się.
        Pańciom zawsze bardziej przeszkadza dziecko, niż śmierdzący pijaczyna, co
        przyszedł po fajki i seteczkę. Z pijaczyną i zażartują, i się powdzięczą, bo im
        przypomina tatke i mężulka. A bachor? Tylko kłopot.
        Dla takich pańć zawsze mam Międzynarodowy Gest Pozdrowienia Kierowców w zanadrzu
        A z dziecka nie zamierzam robić ani rozwalającego wszystko rozkoszniaka, ani
        chodzącej przy nodze kukły, onienienienie
        Niezaleznie od tego, co ludzie powiedzą tongue_out
        • gryzelda71 Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 17:25
          A skąd wiesz,ze pijaczyna nie przeszkadza?
          I jak ty nie zamierzasz uważać na dziecko,tak pani może twoje zachowanie się
          nie podobać.I ma prawo koleżance się z tego zwierzyć,niezależnie od tego co
          ludzie powiedząsmile
          • ledzeppelin3 Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 01.03.10, 17:39
            Tyle, że mnie wywnętrzanie się pani ekspedientki średnio by obejszło
    • iwles przyklejone przez moderatora - autor: kowalka33 02.03.10, 08:23

      małe słówko do kulma.m
      Autor: kowalka33 02.03.10, 08:07

      Cześć dopisuje w nowym bo pomyślałam ze po radach udzielonych ci
      przez kobiety
      odechce cie sie forum na tydzień.napisałaś o pewnym zdarzeniu i
      zmieszały cię
      forumowiczki z błotem mimo że w pierwszym zdaniu napisałaś że smiać
      ci sie
      tego chce. Ciekawe ile z tych bohaterek by zapłaciło za sok a ile by
      skomentowały komentarze sklepowych. Soki kładzie się na dole bo
      nawet dorosły
      by mógł strącić a o stałych klientów sie dba , by potem nie jeczeć
      ze nie ma
      obrotu bo klienci chdza do dużych sklepów. Dzieciaka trzeba trzymać
      blisko
      bardziej dla jego własnego bezpieczeństwa no ale to łatwo powiedziec
      wystarczy
      czasami moment, czasami mam wrażenie że parytety nie wystarczą bo
      stado bab
      się zagryzie i tak...
    • freederike Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 02.03.10, 11:34
      przeczytałam wszystkie komentarze, rozumiem i Ciebie i kierowniczkę
      sklepu. Mnie tylko zastanawia jedno, jak wczoraj w moim osiedlowym
      sklepiku dres chowając piwo do plecaka stłukł dwie butle, to nikt z
      obsługi rabanu nie robił. Nawet kąśliwej uwagi o sprzątaniu nie
      było big_grin
      • gryzelda71 Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 02.03.10, 11:48
        Ale to ten sam sklep i te same panie?
        • freederike Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 02.03.10, 12:22
          nie, ale to samo podejście do klienta, jak sądzę.
    • izabellaz1 Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 02.03.10, 11:52
      Musisz mieć bardzo słabe nerwy, skoro taka sytuacja motywuje Cię do napisania
      tak długiego wątku smile
      • gazeta_mi_placi Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 02.03.10, 17:17
        Nie każdy ma obowiązek posiadania stalowych nerwów.
        Poza tym może życie tej Pani jest nudne i taka rzecz jak mimochodem rzucony nieobraźliwy komentarz urasta do wydarzenia miesiąca,a kto wie... Może i roku smile
      • iwles Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 02.03.10, 20:26


        > skoro taka sytuacja motywuje Cię do napisania
        > tak długiego wątku smile


        ?????
        sama sobie pisze tak dlugi watek ? big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin
    • marieclaire12 Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 02.03.10, 20:16
      w UK by cie jeszcze przeprosili... ehh ale problem.
      • emilly4 Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 02.03.10, 20:27
        marieclaire12 napisała:

        > w UK by cie jeszcze przeprosili... ehh ale problem.

        Kazdy by sie pytal, czy twoja corka jest cala, a za takie komentarze
        ekspedientki, moglabys zlozyc na nia skarge u kierownika ( naprawde!).
        A takie zniszczenia towaru wpisuje sie w koszta sklepu i wsio.
        • gazeta_mi_placi Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 02.03.10, 20:30
          Przesada w każdą stronę jest szkodliwa czy to UK czy Polska.
          • kulma.m Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 02.03.10, 22:04
            Łolaboga!!! Alescie sie rozpisaly... czasami pisze o rzeczach
            naprawde dla mnie waznych i jest doslownie kilka postow, a teraz
            zdazyl sie post o niczym wlsciwie i wywolal lawine...
            Kilka uwag:
            - nie zjadla mnie ta sytuacja psychicznie, ale poczulam sie
            niekomfortowo, w mysl niektorych wypowiedzi ze jednak jako wierny
            klient (nawet z dzieciem na reku) kupuje u nich a nie jezdze do
            marketow, nawet kurna papier toaletowy u nich kupuje i np. mydlo
            itp. nawet mimo to ze jezdze do marketu po pieluchy (az tak duzego
            asortymentu nie maja), a oni takie glupstwo tak komentuja.
            - po komentarzu tej baby poczulam sie jeszcze gorzej i stad mysl o
            sprzataniu
            - widuja mnie z mala srednio co drugi dzien, i skoro taka bzdeta
            swiadczy o mnie jako o zlej matce (-To co ona dziecka nie pilnuje)
            to znaczy ze kobieta nie miala ani dzieci ani wnukow... bo przez rok
            i dwa miesiace swojej aktywnosci na nogach moje dziecie mogloby
            narobic duuuuzo wiekszych szkod.
            - Sklep lubie/lubilam - sama nie wiem - ale ja tez gdzies pracuje i
            tez czyjes jak to sie mowi tylki lize, a nie sa to bynajmniej moi
            przelozeni ale cala masa sfrustrowanych glabow, z tym ze nie daje im
            do zrozumienia co o nich sadze, tym bardziej nie kometuje tego w
            zasiegu ich sluchu z kolezankami smile
            - od "pamietnej" niedzieli tam nie bylam i na razie sie nie
            wybieram... kupuje w mniejszym sklepie, inne produkty, ale za to po
            drodze do domu smile
            • kulma.m Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 02.03.10, 22:27
              Bez dziecia widuja/widywali mnie codziennie, srednio co drugi dzien
              biore ze soba mala na zakupy.
              Niesmak jednak pozostaje i pytanie czy jesli uzlyszalybyscie (osoby
              krytykujace) uwage na temat : swojego dziecka, metod wychowawczych
              itp. naprawde z taka radoscia byscie tam wracaly. Klimat, symaptia,
              robi swoje.
              • gazeta_mi_placi Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 02.03.10, 23:01
                Przesadzasz i to zdrowo.
                Nadwrażliwość się leczy.
                • kulma.m Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 02.03.10, 23:25
                  Przesadzam? No to wyobraz sobie... Jestes klientem w banku, zadajesz
                  pytania bo nie rozumiesz, odchodzisz od stanowiska i slyszysz jak
                  jedna Pani szepcze do drugiej: Co za baba, zadawala idiotyczne
                  pytania". Nie przemyslalabys sie czy wogole tam wracac?

                  Jestes w przychodni, dziecko chore, goraczka (umiarkowana 38,5),
                  katar, kaszel. Pani w rejestracji mowi Ci "O tej porze??? numerkow
                  jus nie mamy!" odchodzisz i slyszysz (Pani mowi do
                  kolezanki) "Wariatka jakas, o 8:30 przychodzi?? Po numerek o 6 sie
                  staje?". Nie trafi Cie szlag i nie zadasz sobie pytania "Na co
                  wlasciwie twoje pieniadze ida?". I jak przemyslisz za co ta pani
                  zyje (Twoj ZUS???)

                  Sklep to nie dzialalnosc harytatywna, i pieniadze miec musi, chocby
                  po to aby istniec. Pieniadze to klienci.
                  Ja im ich nie dam...
    • protozoa Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 03.03.10, 07:49
      Sorry, ale dziecka w sklepie się pilnuje, albo....nie robi z nim zakupów.
      Dlaczego ja, do jasnej cholery, nie miałam takich problemów? Ano dlatego, ze nie
      chodziłam z małymi dziećmi do sklepów innych niż z zabawkami. A jeśli do
      osiedlowego ( w celach powiedzmy edukacyjnych) to zawsze była ze mna druga
      osoba. Można? Tak, trzeba miec ciut wyobraźni.
      A gdyby Twoja Oliwia zniszczyła komus ubranie to co? Nawet jeśli zapłaciłabyś za
      pralnię to ów klient miałby kłopot, problem.
      A czy Ty chciałabys, aby Twoje dziecko miało wszędzie sos pomidorowy czy oliwe,
      bo wypadła butelka 4 letniemu klientowi?
      • kropkacom Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 03.03.10, 07:53
        > Sorry, ale dziecka w sklepie się pilnuje, albo....nie robi z nim zakupów.

        Ratunku!!

        > A gdyby Twoja Oliwia zniszczyła komus ubranie to co? Nawet jeśli zapłaciłabyś z
        > a
        > pralnię to ów klient miałby kłopot, problem.

        Zamknąć matkę do pierdla a Oliwię do domu dziecka. Może wtedy potrzeba zemsty
        będzie satysfakcjonująca skoro pieniądze na pralnie i przeprosiny nie zadziałały.
        • protozoa Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 03.03.10, 12:47
          Tak matce i dziecku wszystko wolno. Zapomniałam. Wsadzić do wózka w
          hipermarkecie - niech buciczkami uwalanymi psim g==m brudzi wózek. Ludzie niech
          schodzą z drogi bo dziecinka musi sie pobawic, niech służący sprzedawcy układają
          towar na półkach, bo dziecię lubi wywalać - zwłaszcza kolorowe kisielki. A może
          coś poliże i odłozy na półkę? Nastepny klient tego nie zauważy. Zawsze mozna też
          coś stłuc, robic, zniszczyć, a gdy dziecie wpadnie pod nogi klienta rozdrzeć sie
          na niego, bo nie uważa "przeciez to tylko dziecko".
          W środkach lokomocji maluch misi podziwiać to co sie dzieje na ulicy. Więc
          najpierw pęd do wolnego miejsca ( po nogach wpółpasażerów, a co), potem butki z
          psim g==m staja na siedzeniach. "Przecież to tylko dziecko" niech sobie inni
          brudzą ubranie.
          No i restauracja - zapomniałam - nie ma przewijaków - co za probme,, mozna
          dziecię przwinąć na krześle ( w ostrzejszej wersji stole) i brudna pieluchę dać
          kelnerowi. Przeciez ma obsługiwac.
          • kropkacom Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 03.03.10, 16:31
            > Tak matce i dziecku wszystko wolno. Zapomniałam.

            Ty wszystko zapomniałaś. Ty czytać nie umiesz albo masz problem z kojarzeniem faktów. Nikt nie mówi że babka taka super bo dziecku pozwoliła chodzić samopas. Więcej, nie o tym jest wątek. Ale ja widzę że wystarczy kombinacja słów: dziecko, sklep i już przylatujesz. I dawaj, po raz kolejny że Ty nie chodziłaś z dziećmi, że z komunikacji miejskiej nie korzystałaś itd. Litości... Autorka wątku burdy nie zrobiła. Przeprosiła i zapłaciła. Gdzie tu wyczytałaś że jej wszystko wolno? Bo nie siedzi na dupie z dzieckiem w domu?
            • gazeta_mi_placi Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 05.03.10, 22:33
              Chodzi o to,że autorka miała pretensję o słuszną uwagę sprzedawczyni odnośnie niepilnowania dziecka.
              • kulma.m Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 05.03.10, 22:51
                Nie kochana, autorka napisala, poniewaz uwazala za mocno niestosowne
                komentarze obslugi przed wyjsciem osoby komentowanej...
                I autorka uwaza, ze w pewnych okolocznosciach trzyma sie gebe na
                klodke, a gada na fajrancie...
              • iwles Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 06.03.10, 20:28
                gazeta_mi_placi napisała:

                > Chodzi o to,że autorka miała pretensję o słuszną uwagę sprzedawczyni odnośnie n
                > iepilnowania dziecka.



                słuszna uwaga to jest wypowiadana w oczy, a tamta pani sobie plotkowała do
                drugiej pani.
                • gazeta_mi_placi Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 06.03.10, 20:58
                  Mówienie prawdy to jednak nie to samo co plotkowanie (czyli z definicji
                  przekazywanie dalej niesprawdzonych lub tylko zasłyszanych wiadomości,często z
                  drugiej ręki).
                  To akurat nie była plotka.
      • iwles Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 03.03.10, 13:04

        a jak butelka wypadnie 60-letniemu klientowi, czy wtedy Kropka może
        już chciec, aby jej dziecko miało wszędzie pomidorowy sos ?


        > A jeśli do
        > osiedlowego ( w celach powiedzmy edukacyjnych) to zawsze była ze
        > mna druga
        > osoba. Można? Tak, trzeba miec ciut wyobraźni.

        a jeśli druga osoba pracuje do poźnych godzin, to mam isć po
        sąsiadkę, czy czekać do 20, żeby kupić bułke i mleko ?

        a jaki sposób robienia zakupów proponujesz samotnej matce ? chętnie
        poslucham.
        • kulma.m Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 05.03.10, 22:21
          Do iwles i protozy:
          wlasnie tak jest u mnie, bo maz pracuje na 3 rano i o 18 to juz jest
          detka. Dobrze ze ja ze zlobka odbiera i siedzi dopoki ja nie wroce.
          A na zakupy to juz ja pod raczke z nia (jak jest moja mama w domu to
          zostaje). A to byla niedziela ( w soboty tez maz pracuje ) i jak
          zawsze chcialam mu dac sie wyspac, wiec poszlam z mloda.
          Ja mam bardzo grzeczne dziecko, ale od kazdej normy zdarzaja sie
          odchylenia, a wslaciwie to ona chciala pomoc wiec nawet nie
          rozrabiala za bardzo, tylko miala rekawiczki i jej sie butla
          wysliznela.
          A do restauracji, kina, teatru, i wszelkich innych isntytucji czuje
          sie uprawniona do chodzenia z dzieckiem skoro je mam.
          Pamietaj protoza ze za jakis czas czyjes dzieci beda pracowac na
          Twoje siedzenie na tylku czyli emeryture. Nie chodzi mi o stawianie
          na piedestal, ale o rownouprawnienie rodzicow malych dzieci z
          osobami ktore badz ich nie maja, badz juz zapomnialy jak wol
          cieleciem byl.
          • gazeta_mi_placi Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 05.03.10, 22:31
            Z teatru i restauracji korzystają też inne osoby które płacą tak samo jak i Ty pieniądze za bilet/posiłek i może im przeszkadzać płacz lub wrzask Twojego dziecka.
            Skoro one Ci nie przeszkadzają krzykami w jedzeniu posiłku czemu mają znosić wrzaski cudzego dziecka? W imię czego?


            • kulma.m Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 05.03.10, 22:45
              Sluchaj ale o czym Ty mowisz??? Z tej samej restauracji korzystaja
              tez ludzie gadajacy przez komorki, palace w strefach wyznaczonych do
              palenia, spotykajacy sie na spotkanie "towarzyskie", przepraszam ale
              wedlug Twoich wytycznych z miejsc pozytku publicznego mialby prawo
              korzystac jedynie niemowy, abstynenci, nepalacy i nieposiadajacy
              komorek...
              A JA MAM MALE DZIECKO smile
              • gazeta_mi_placi Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 05.03.10, 22:53
                Dla palących jest osobna sala,więc nie przeszkadzają oni osobom nie palącym.
                W restauracji nie powinno się rozmawiać głośno przez komórkę (jak coś pilnego
                można wyjść na zewnątrz) i większość klientów tego przestrzega z tego co widzę.
                Dlaczego Twoje dziecko ma przeszkadzać swoimi wrzaskami klientom,którzy przyszli
                zrelaksować się i zjeść smaczny posiłek w spokoju?
                W imię czego im ten spokój odbierasz?
                Załóżmy,że inni klienci (większość) nie krzyczą i nie drą się,więc Tobie nie
                przeszkadzają i nie zakłócają Twojego spokoju i prawa zjedzenia posiłku w
                spokoju-Twoje dziecko im już tak.
                Gdzie szacunek do innych? Tylko Ty i Twoje dziecko się liczy?
                Nie mówię o sytuacji gdy dziecko jest grzeczne i nie wrzeszczy ani nie płacze.
                Chodzi mi o sytuację gdy wrzeszczy/krzyczy/płacze.
                • kulma.m Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 05.03.10, 23:06
                  No to chyba zaliczasz potezna skuche, hmmm nie wiem na ile masz
                  obeznanie w swiecie, ale umowmy sie ze strefy "dla palacych" i nie
                  palacych oddziela... slowo kelnera smile czy uwazasz ze w strefie dla
                  palacych i niepalacych poziom substancji toksycznych sie rozni? Bo
                  ja w takie bajki nie wierze smile Zwlaszcza po tym co widze w
                  wiekszosci restauracji.
                  Co do komorek, nie wiem gdzie mieszkasz ale w Warszawie nikt juz
                  tego nie przestrzega... a nie chadzam do Pizza Hut, gdzie zbieraja
                  sie malolaty z komorkami przy uszach non stop.
                  Moje akurat nie placze, i nie wrzeszczy ale to nie znaczy ze sowjego
                  nie narozrabia.
                  A wiesz dlaczego maja to znosic?? Moze Ty nie zdajesz sobie z tego
                  sprawy, ale jak powtarzam, te nieznosnie dzieciaki beda kiedys
                  pracowac na, miedzy innymi Twoja, emeryture!!!

                  Pozatym umowmy sie, ze dzieci nie sa w wiekszosci przypadkow tak
                  nieznosnie za jakie sie je postrzega. To ludzie dorosli nie umieja
                  na nie spajrzec okiem np. 2-latka.
                  Ciekawe jaka Ty bylas jak bylas mala?
                  • angazetka Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 06.03.10, 12:24
                    > Moze Ty nie zdajesz sobie z tego
                    > sprawy, ale jak powtarzam, te nieznosnie dzieciaki beda kiedys
                    > pracowac na, miedzy innymi Twoja, emeryture!!!

                    Uhaha. I w związku z tym mają być teraz niegrzeczne w miejscach publicznych? Nie
                    łapię związku.

                    > Pozatym umowmy sie, ze dzieci nie sa w wiekszosci przypadkow tak
                    > nieznosnie za jakie sie je postrzega. To ludzie dorosli nie umieja
                    > na nie spajrzec okiem np. 2-latka.

                    Ale co ma dać takie spojrzenie? Krzyk dziecka nagle przestanie komuś
                    przeszkadzać czy jak?
                  • gazeta_mi_placi Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 06.03.10, 20:21
                    Mama zabierała mnie w takie miejsca gdy byłam większa i mogłam już odpowiednio w takich miejscach się zachować.
                    Żadnej krzywdy nie zrobisz dziecku jak zaczniesz je zabierać do takich miejsc jak będzie starsze i będzie umiało bardziej nad sobą panować nie przeszkadzając innym.
                    Miej szacunek także do innych ludzi,którym czyjeś wrzaski mogą zwyczajnie przeszkadzać,co zresztą nie jest niczym nadzwyczajnym.Same matki nieraz piszą,że czasem mają dość swoich dzieci i ich zachowań,więc dlaczego wymagają tolerancji od obcych osób?


      • kulma.m Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 05.03.10, 22:12
        Przeginasz, to nie czasy na chowanie dzieci w domu pod kluczem. Jak
        zaprosilam znajomych z dzieckiem w wieku mojego, i jak mi dzecko
        zwymiotowalo na wykladzine w pokoju malej to do glowy mi nie
        przyszlo zeby kazac mamie sprzatac, mamie kazalam sie zajac
        dzieckiem a ja grzecznie wyszorowalam wykladzine... i przebralam
        moje dziecie ktore oberwalo rykoszetem. Zdarza sie...
        Pozatym teraz chodzi sie z dziecmi wszedzie, doslownie... Moje
        dziecko choc dwuletnie chodzi do kina, restauracji (gdzie nikt nigdy
        nas nie skrytykowal, a Panie obslugujace sa przemile) do marketu itp.
        Jestem mama pracujaca aktywna i nie wyobrazam sobie aby nie uczyc
        mojej corki jak sie gdzie zachowac... Dostala bure za butle i dla
        niej to byl napradwe szok ze sie zbilo.
        Zabieram ja do sklepu, bo ma swoj "misiowy" portfelik i swoje
        pieniazki za ktore kupuje "lulu" - lizaki. I to wlasnie w tym sklpie
        Panie traktowaly jak na kasie jak dorosla klientke, ona kladla
        lizaka i pieniazek (zoty - zloty znaczy sie) a Panie jej jeszcze
        reszte na nastepne "lulu" wydawaly. To sie nazywa szkola zycia.
        • kulma.m Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 05.03.10, 22:13
          Moja odpowiedz byla do protozy
        • gazeta_mi_placi Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 05.03.10, 22:27
          >restauracji (gdzie nikt nigdy
          > nas nie skrytykowal, a Panie obslugujace sa przemile.

          A dziecko darło się czy było ciche?
          • kulma.m Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 05.03.10, 22:47
            Bywa roznie smile jak to z dwulatka moja droga, a moje dziecie i uparte
            czasami i spewac lubi i ludzi lubi wogole, wiec sobie chadza i
            zaczepia smile
            A to inne dzieci, a to do doroslych podejdze i sie przypatruje...
            Jeszcze nikt nigdy mi w restauracji nie zworcil uwagi ze dziecko zle
            wychowane, wrecz przeciwnie jak to zwykle bywa ze "sliczne", ze
            grzeczne. Sami ludze z nia zaczynaja rozmawiac, usmiechac sie ...
            • gazeta_mi_placi Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 05.03.10, 22:58
              A co robisz jak wrzeszczy?
              Wychodzisz z nim na zewnątrz aby nie przeszkadzało innym klientom czy nie
              zważasz na to,że jego krzyki słyszą także inny osoby.
              Poza tym nie każdy ma obowiązek zachwycać się Twoim dzieckiem.
              • kulma.m Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 05.03.10, 23:09
                Jak wrzeszczy, co zdarza sie wylacznie kiedy uwaza ze jej "swobody
                obywatelskie" sa mocno skrocone, odwracam uwagem, jak nic to nie
                daje, puszczam troche samopas,tzn. chodzi w zasiegu wzroku,
                wylacznie dla spokoju publicznego.
                I tak bylo tym razem w sklepie, odmowila chodzenia za raczke dosc
                spektakularnie (nie pierwszy raz zreszta) wiec puscilam na troche
                wolno.
                • jansen25 Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 06.03.10, 12:10
                  >puszczam troche samopas,tzn. chodzi w zasiegu wzroku,
                  wylacznie dla spokoju publicznego.<

                  Chyba dla swojego własnego spokoju, a nie publicznego. Dziecko ro
                  nie pępek świata, a mamuśka nie wyrocznia.
                  • gazeta_mi_placi Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 06.03.10, 20:22
                    Dla niej najwidoczniej jest.Współczuję otoczeniu...
                    • vre-sna Gazeta - wyluzuj. 06.03.10, 20:42
                      Ty masz jakąś obsesję bycia zawsze po tej przeciwnej stronie.
                      • gazeta_mi_placi Re: Gazeta - wyluzuj. 06.03.10, 20:57
                        Ale kilka osób z tego wątka mnie poparło a jakoś się czepiasz tylko mnie tongue_out
                        • vre-sna Re: Gazeta - wyluzuj. 06.03.10, 21:05
                          Wiesz co? Moze na Ciebie akurat padlo, ale jestem ogólnie zdziwiona
                          podejściem wielu mam. Jeżeli chcemy (my matki, kobiety) dobijać
                          siebie nawzajem poprzez niesamowity jakis taki wręcz psychiczny
                          sposób udowadniania, że dziecko pod DOBRĄ (IDEALNĄ) opieka matki
                          nigdy nic nie zrobi - to juz z zalożenia jest to kompletna bzdurą.
                          Nie czujesz tego?
                          • vre-sna Ha 06.03.10, 21:17
                            a gdyby tak mama, zamiast przeprosin, zachęciła by dziecko do
                            zrzucania na podłoge kolejnych butelek z sokiem oraz posypania tego
                            wszystkiego jeszcze mąka i np. bułką tartą. I na koniec razem z
                            dziecieciem podpaliła to wszystko wrzucajac w to np. brykiet (może
                            dostepny w tym sklepie) - no, wtedy zrozumiałabym glosy potepienia i
                            dezaprobaty.
                            Na zdrowy rozum - kobieta przeprosiła, chciała uiścić należnośc -
                            dziecko nie wpadło pod pociąg ani nie rozjechal go szalony sklepowy
                            na wrotkach - o czym w ogóle ta dyskusja?
                            Ludzie - więcej zrozumienia, wydaje sie, że nagle nikt nigdy nigdzie
                            nie miał przypadku spuszczenia malucha z oczu w sklepie.
                            Kolejny mit idealnych mam.
                            • gazeta_mi_placi Re: Ha 06.03.10, 22:03
                              Ale nie chodziło tyle o to,że ten rozbity nieszczęsny sok co o to,że Pani "pogniewała się" na sklep o słuszną uwagę i miała pretensje do kierowniczki o stwierdzenie tego faktu.
                              • vre-sna Re: Ha 07.03.10, 16:43
                                Wcale nie. Uważam, że w ogole nie była sluszna. Była to uwaga wielce
                                złosliwa, podparta ogolna niechecią do świata.
                                A teraz, Droga Gazeto, udowodnij, że było na odwrót.smile
              • emka_waw Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 08.03.10, 09:46

                > Poza tym nie każdy ma obowiązek zachwycać się Twoim dzieckiem.

                Tak samo jak twoją osobą, ale to cię przecież nie powstrzymuje od
                chodzenia do restauracji, prawda?
                • gazeta_mi_placi Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 08.03.10, 10:13
                  Ale ja nie wrzeszczę w miejscach publicznych big_grin
                  I nie płaczę na pół restauracji (skoro już akurat ten przykład podajesz) gdy kelner poda mi zbyt słoną zupę big_grin
                  • emka_waw Re: W sklepie - chyba przestane go tak lubic 10.03.10, 09:28
                    > Ale ja nie wrzeszczę w miejscach publicznych big_grin

                    Ale mówisz smile I jeśli mówisz to, co tu piszesz, to nie sądzę, żeby
                    wiele osób miało ochotę cię słuchać, ani przebywać w twojej
                    obecności.

                    > I nie płaczę na pół restauracji (skoro już akurat ten przykład
                    podajesz) gdy ke
                    > lner poda mi zbyt słoną zupę big_grin

                    Tylko pokornie wcinasz, co ci łaskawie dano. Już to widzę...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka