Dodaj do ulubionych

Jakie macie plany na starość swoich rodziców?

    • jolinka7 Re: Jakie macie plany na starość swoich rodziców? 28.03.10, 23:27
      "przerabiam temat" w realu już od kilku dobrych lat. Jestem z tych,
      co zamieszkanie pod jednym dachem z rodzicem byłoby początkiem
      mojego końca. Ojciec + mój mąż gardzący i nienawidzący mojego ojca.
      W jednym mieszkaniu... Nie mam odwagi nawet mówić mężowi o
      sprowadzeniu ojca do naszego miasta. Podobnie do sprawy podchodzą
      mężowie moich dwóch sióstr. No, więc jeżdżę na zmianę z siostrami co
      tydzień. Pranie, gotowanie, zakupy. Ojciec umyślił sobie, że
      koniecznie musi przy którejś z nas być. Trochę przywykłam do tego
      gadania, ale jak słyszę te słowa to serce z bólu, rozpaczy i
      bezradności chce się na połowę rozpaść. W miarę delikatnie daję do
      zrozumienia jak wygląda sytuacja u mnie w domu i u moich sióstr. Na
      szczęście jakoś na razie dajemy radę, ale jak długo wytrzymamy? co
      będzie jeżeli stan zdrowia ojca się pogorszy?
      Czasami żal mi tego starego człowieka, ale niekiedy mnie taka złość
      dopada na siebie i wszystko dookoła. Co ja mam zrobić (i każda z
      moich sióstr) żeby zadowolić mojego ojca i męża zarazem?
      Ojciec aniołem nie był, pomimo że nie pił. Liczyła się tylko praca
      na gospodarstwie. Cała reszta była nieważna. Do dzisiaj jest
      nieszczęśliwy że żaden z zięciów nie jest super rolnikiem i nie
      kwapi sie do obrabiania 15 hektarów.
    • aja40 Re: Jakie macie plany na starość swoich rodziców? 28.03.10, 23:38
      Po przeczytaniu Waszych postów mam jedno życzenie - aby Wasze dzieci
      potraktowały Was tak samo za te kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt lat.
      Niech się spełni.
      • siedzesobie Re: Jakie macie plany na starość swoich rodziców? 29.03.10, 00:23
        Gdy znajomi kolejny raz spytaja dlaczego nie mam dzieci, ze przeciez
        na starosc nie bedzie mial kto sie mna zajac.. , to pokaze im ten
        watek do przeczytania. Przynajmniej wymysla nowe argumenty.
      • anorektycznazdzira Re: Jakie macie plany na starość swoich rodziców? 29.03.10, 16:56
        aja40 napisała:

        > Po przeczytaniu Waszych postów mam jedno życzenie - aby Wasze
        dzieci
        > potraktowały Was tak samo za te kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt
        lat.
        > Niech się spełni.

        Nie mam nic przeciwko temu.
    • 0golone_jajka Eutanazja w wieku 75 lat 29.03.10, 00:30
      Jeszcze o tym nie wiedzą, ale już od jakiegoś czasu zachwalami im uroki Amsterdamu i obiecuję zafundować super wycieczkę smile Nie wiedzą tylko, że w jedną stronę hehe.
      • joanekjoanek Re: Eutanazja w wieku 75 lat 29.03.10, 03:54
        zazdroszczę ci, człowieku, że cię taki temat do żartów nastraja.
        serio.

        Trochę też zazdroszczę różnym osobom, które się w wątku wypowiedziały, ich zdolności do poświęceń (w różnym stopniu objawianej).
        Ja tej zdolności nie mam w ogóle.
        Więc cokolwiek zrobię, będę tym rozgoryczona.
        • 0golone_jajka Re: Eutanazja w wieku 75 lat 29.03.10, 21:26
          Ja tak mam, że prwie każdy temat nastraja mnie do żartów smile
          • des4 Re: Eutanazja w wieku 75 lat 30.03.10, 12:38
            to można leczyć....
    • nisar Ja mam ten problem w dużej mierze już. 29.03.10, 07:52
      Mama jest bardzo chora, a ma tylko mnie. Tak po prostu tylko mnie. I
      ja sobie nie wyobrażam, żebym to olała, bo mam np. teraz malutkie
      dziecko. No i co? No i nic, jakoś to muszę ogarnąć (chociaż nie
      znoszę słowa "jakoś"). W tej chwili Mama jest ponownie w szpitalu
      (chwała Panu, w miarę niedaleko domu), jeżdżę codziennie, a jak
      trzeba było cośtam tylko podrzucić, to pojechałam z synkiem, kryjąc
      się przed personelem szpitala. Organizuję jej wszystko, począwszy od
      tego co potrzebuje w szpitalu, a skończywszy na zapewnieniu
      posprzątania Jej mieszkania przed świętami (mamy nadzieję, że Ją
      wypuszczą na święta) oraz zakupie wszystkiego, co będzie jej
      potrzebne w nowej sytuacji (skomplikowane leczenie w warunkach
      domowych).
      Na razie Mama na codzień radzi sobie sama, ale po powrocie ze
      szpitala jesienią było kiepsko. Gotowałam i mroziłam specjalne
      zupki, sprzątałam, prałam itd. Na szczęście mieszkamy 15 minut
      piechotą od siebie (brałam to pod uwagę kupując parę lat temu
      mieszkanie) i mogłam być u Mamy nawet dwa razy dziennie w ramach
      spaceru z dzieckiem.

      Biorąc pod uwagę stan Mamy muszę liczyć się z tym, że w którymś
      momencie będzie potrzebowała stałej opieki. Wersji jest kilka:
      - przeprowadzi się do Babci moje starsze dziecko (wersja mojego
      dziecka, żeby nie było)
      - wynajmę opiekunkę
      - sprzedamy oba mieszkania i kupimy dom pod Warszawą
      - sprzedamy oba mieszkania i kupimy dwa mieszkania w tym samym bloku
      (wersja po wygraniu w Totkasmile

      Oddać Mamę do domu opieki będę w stanie chyba tylko w sytuacji,
      jeśli "siądzie" jej głowa i nie będzie wiedziała co się z Nią
      dzieje, tym samym będzie stanowiła zagrożenie dla siebie i otoczenia
      i dalej - będzie jej niejako obojętne emocjonalnie, gdzie jest i kto
      się Nią zajmuje.

      Dokładnie wszystko co napisałam, dotyczy także moich Teściów, jeśli
      będą w potrzebie. A mąż też jest jedynakiem, więc...
      • nisar A wnuki? 29.03.10, 07:59
        W opiece nad moją Mamą olbrzymi udział ma w tej chwili moja córka
        (prawie 16 lat). Ma udział na własne życzenie, NIGDY nie musiałam
        jej niczego kazać czy nawet dwa razy poprosić o pomoc. Robi zakupy,
        płaci opłaty (Babcia woli na poczcie i już, internet... eeee tamsmile,
        jeździ do szpitala (a oddziały, na których Mama leży to bardzo
        ciężkie i trudne przypadki).
        Nie wyobrażam sobie obarczenia swojego dziecka wyłączną opieką nad
        Dziadkami, ale w przywoływanym argumencie: "jestem niedużą osóbką,
        nie dam rady fizycznie" brakuje mi pomocy wnuków, które prawie
        zawsze otrzymywały coś od dziadków (opiekę, miłość, wsparcie,
        finansowanie studiów itp.) a które mogłyby raz na jakiś czas może
        coś pomóc? Czy młodzież to jest teraz tylko do zabawy i
        rozpieszczania, a do obowiązków ich nie ma? Jak to jest?
        • echtom Re: A wnuki? 29.03.10, 10:39
          Wnuki jak najbardziej mogą dziadków odwiedzić, pogadać, zrobić
          herbatkę, coś załatwić, ale nie wyobrażam sobie nastolatki
          dźwigającej i przewijającej 90-kilogramową bezwładną babcię, a to
          jest zasadniczy problem, nie zakupy i opłaty na poczcie. Kiedy
          wyjeżdżam na kilka dni, zostawiam mamę pod opieką wnuczek, wiem, że
          zrobią zakupy, obiad, pogadają z nią itp., ale nie zrobiłabym tego,
          gdyby wymagała opieki całodobowej.
    • demonii.larua Re: Jakie macie plany na starość swoich rodziców? 29.03.10, 08:37
      Nie planuję starości moich rodziców, póki sami są w stanie ją planować.
      Moją mamą opiekowałam się jako nastolatka (jest niepełnosprawna), teraz robi to
      ojciec. Jak zajdzie potrzeba to wtedy będę się nad tym zastanawiała.
    • babsee Re: Jakie macie plany na starość swoich rodziców? 29.03.10, 08:50
      A ja sie dziwie, ze wiekszosc tu zaklada ze rodzice nade wszytsko
      będą pragnąc mieskzac z dziecmi i byc im kulą u nogi przez 5-10 lat.
      Egoizm obowiązuje w obie strony.Na mysl by mi nie przyszlo, byc dla
      moich dzieci cięzarem i chciaz by mi tylek podcierali.
      I moze dlatego ze wychowalam sie w takiej rodzinie.
      Uwazam,ba!!!ostatnio rozmawialm na ten temat z lekarzem ze wiekszosc
      niedolzenych sama sobie tę niedolęznosc wmawia.Ze czesto ludzie w
      pelni sprawni postanawiają ze będą starzy i nniedołęni i tacy sie
      stają.Oczywiscie nie piszę o ludziach po wylewie czy tez innych
      cięzkich chorobach.Takie osoby wynagają opieki pelnej.Ale dziwi mnie
      podejscie wielu starszych osob, ze nagle w wieku 65-70 lat nie
      potrafią zębow umyc.

      Moja ś.p Babcia, zginela w wypadku rok temu-po smierci znalezlismy
      testamnt oraz listy do nas,w ktorych opiswala co zrobic jak dopadnie
      ją wylew lub udar-wybrala sobie nawet dom w ktorym mielismy ją
      umiescic.Pisala wlasnie,ze nie wyobraza sobie by jej syn ją mył albo
      wnuki patrzyly jak jej slina cieknie z ust.
      Moj Dziadek-jej maz, ma dzis 103 lata.Mieszka sam.Co oburza polowe
      osiedla.Ma wynajętą pania-pielęgniarke,codziennie przychodzi do
      Dziadka,Procz tego przychodzą co drugi dzien dzieci, wnuki.Dziadek
      przeprowadzic sie nie chcial, zapieral sie, sceny robil az wreszcie
      odpuszczono.Jest nieodłęzny ale samodzielny wciaz.
      Babcia,lat 80, zlamala kolano,lekarze wrozyli wozek
      inwalidzki,wrocila do pelen sprawnosci i smiga na obcasach.
      Dlatego zgadzam sie z teorią ze niedołęznosc w 75% ludzie sobie
      wmawiają.
      I dalczego taki pogląd,ze jako ktos nie chce sie żywcem pogrzebac(bo
      tak wygląda opieka nad osobą np. wpo wylewie, calodobowa,wymagagjaca
      rezygnacji z pracy, czy tez nad osobą z Alzheimerem)to od razu
      egoista?bo chce zyc noramlnie?bo woli odwiedzac bliską osobę z
      usmiechem na twarzy a nie zyczyc rychlej smierci by wyzwolic sie z
      ciezkiej pracy jaką jest taka opieka?bo ma dzieci i musi byc do ich
      dyspozycji??
      przysiegam,ze bym sobie glowe odgryzla(jak mawia jedna forumkasmile
      gdyby moje dzieci mialy zrezygnowac z wlasnego zycia na rzecz opieki
      nade mną.Udusilabym sie od tej swiadomosci ze im zycie zabieram.
      • echtom Re: Jakie macie plany na starość swoich rodziców? 29.03.10, 10:44
        > A ja sie dziwie, ze wiekszosc tu zaklada ze rodzice nade wszytsko
        będą pragnąc mieskzac z dziecmi i byc im kulą u nogi przez 5-10 lat.

        Moi tego pragnęli. Dalszy ciąg Twojego postu potwierdza, że nie są
        wyjątkiem.

        > przysiegam,ze bym sobie glowe odgryzla(jak mawia jedna forumkasmile
        > gdyby moje dzieci mialy zrezygnowac z wlasnego zycia na rzecz
        opieki nade mną.Udusilabym sie od tej swiadomosci ze im zycie
        zabieram.

        Ja też. Ale ja mam inny charakter niż moja mama.
    • bugelka Re: Jakie macie plany na starość swoich rodziców? 29.03.10, 08:58
      Nie wyobrażam sobie zostawić swoich rodziców na starość samym sobie czy
      "dochodzić" z pomocą. Jeśli będzie trzeba - zamieszkają ze mną lub ja z nimi.
      Dla mnie jest to tak naturalne i oczywiste, ze nie biorę innych rozwiązań pod
      uwagę.
      • lola211 Re: Jakie macie plany na starość swoich rodziców? 30.03.10, 13:55
        Ja sie napatrzylam na sytuacje, w ktorej syn wzial matke do siebie i
        zamieszkali w piątke.Niestety, ale po 2 miesiacach załatwiono pani
        miejsce w domu opieki.Pani miala objawy chorobowe, byla
        niebezpieczna dla otoczenia, dla dzieci.Nie dalo sie razem mieszkac
        mimo najszczerszych chęci.

        Dlaego ja nic nie planuje, bo wszystko zalezy od sytuacji.
    • annvangier Re: Jakie macie plany na starość swoich rodziców? 29.03.10, 08:58
      hmm warunki lokalowe poki conie zachecaja do wspolengo zamieszkania - zreszta
      wydaje mi sie ze akurat mama (tata juz jest niezdolny do samodzielnej
      egzystencji) nie chcialaby byc zdana na niczyją "łaskę" tak ma - ale my
      mieszkamy wszyscy blisko siebie - wiec nie ma problemu na przyszlosc wpasc na
      kawe przy okazji z zakupami, okna umyc itd
      no i jakby co to nawet przy naszym osiedlu jest taki dom nie opieki- niby
      normlane mieszkania zaden zamkniety osrodek, tylko wszystko przystosowane dla
      osob niepelnosparwnych plus stala opieka pielegniarsko- lekarska - to patrzac na
      to ze my pracujemy a rodzice juz ok 60 byloby wyjsciem do zaakceptowania
    • milka1st stary rodzic jest jak kamyk w bucie 29.03.10, 09:08
      po lekturze tego forum zastawiam się jak to jest z tą "szklanką
      wody " i ile z wypowiadających się tu osób, które nie wyobrażają
      sobie powtórnego mieszkania z rodzicami, na innym forum napadłoby na
      dziewczynę, która w pełni świadomie twierdzi że nie chce mieć
      dzieci. Byłaby egoistką, egocentryczką, dziwadłem i na pewno nie
      kobietą. Cóż, jeśli nie ulegnie presji, to ma szansę na starość
      uniknąć losu kamyka w bucie. Może czasem trzeba się zastanowić
      jakimi WY będziecie rodzicami i czy każdy powinien nim zostać ?
      • lady2009 szok 29.03.10, 09:41
        jestem w szoku!
        nie wyobrażam sobie kogokolwiek pozostawić bez pomocy nie mówiąć już o
        rodzicach/dziadkach/rodzeństwie.
        Rozumiem, że każdy wolałaby żyć "łatwo, miło i przyjemnie" ale co gdy życie
        zmusi do czegoś innego?
        Jaki przykład dadzą rodzice swoim dzieciom, gdy babcia/dziadek będą potrzebowali
        pomocy?

        Sama jestem bardzo młoda ale mimo to, gdy sytuacja zmusiła za przeproszeniem
        byłam na każde zawołanie chorej babci łącznie z podcieraniem tyłka! nie rozumiem
        ludzi, ktrórzy z całą stanowczością mówią wspólne mieszkanie - nie! a co gdy
        Twoja mama z łóżka już wstać nie będzie mogła?

        ludzie ludziom zgotowali ten los sad
        • phantomka Re: Jakie macie plany na starość swoich rodziców? 29.03.10, 10:00
          Jezeli bedzie potrzeba, zamieszka z nami, podobnie jak tesciowie.
          Nie wyobrazam sobie innej opcji. Opiekowalam sie babcia, ktora nigdy
          nie byla dla mnie szczegolnie mila. Nie sprawilo mi to klopotu, bo
          wtedy bardzo sie do siebie zblizylysmy.Chociaz rozumiem osoby, ktore
          doznajac cale zycie krzywdy od swoich rodzicow, odwracaja sie od
          nich.
        • angazetka Re: szok 29.03.10, 10:25
          > nie wyobrażam sobie kogokolwiek pozostawić bez pomocy nie mówiąć
          już o rodzicach/dziadkach/rodzeństwie.

          Zależy, jacy to rodzice i dziadkowie. Pomaganie niektórym to
          heroizm, którego nie można wymagać od wszystkich (nie wiem, czy się
          zdobędę na pomaganie memu ojcu, który ma mnie w d... przez ostatnie
          24 lata).

          > Sama jestem bardzo młoda ale mimo to, gdy sytuacja zmusiła za
          przeproszeniem byłam na każde zawołanie chorej babci łącznie z
          podcieraniem tyłka!

          Całodobowo? A utrzymywałaś się wtedy z manny z nieba?
          • triss_merigold6 Ciekawe pytanie 29.03.10, 10:32
            Ciekawe pytanie. Z czego utrzymywałabym siebie i dziecko gdybym
            musiała całodobowo opiekować się swoim ojcem? Kto by mnie przyjął do
            pracy i to na to samo stanowisko, po np. kilkuletniej przerwie?
        • echtom Re: szok 29.03.10, 10:49
          > Jaki przykład dadzą rodzice swoim dzieciom, gdy babcia/dziadek
          będą potrzebowali pomocy?

          Z tym różnie bywa. Obserwowanie wieloletniego koszmaru opieki
          rodziców nad dziadkami może utwierdzić dzieci w przekonaniu, że same
          w przyszłości nie dadzą się tak wrobić.
    • truscaveczka Re: Jakie macie plany na starość swoich rodziców? 29.03.10, 09:58
      Póki co moja mama jest młoda. Ma za to starego męża - więc sobie
      zorganizowała czas.
      Pogadamy za 20 lat.
    • iwoniaw Planów nie robię, biorę pod uwagę wszystkie opcje 29.03.10, 10:01
      Póki co rodzice i teściowie są sprawni fizycznie i umysłowo i sami
      zajmują się sobą w każdym aspekcie. Niemniej w odróżnieniu od
      niektórych wypowiadających się w tym wątku nie mam złudzeń, że zawsze
      i w każdym wypadku można ograniczyć pomoc i opiekę do podrzucenia
      zakupów i odkurzenia mieszkania. Często starsze osoby są
      niedołężne, niezdolne do podstawowych czynności domowych, a nawet
      higienicznych, jeśli do tego dochodzi demencja, to robi się w ogóle
      dramat. Najczęściej w takich sytuacjach opieka jest po prostu
      konieczna 24h/dobę, oczywistym więc jest że przynajmniej na część
      tego czasu trzeba wynająć osobę obcą za opłatą, nawet jeśli dzieci
      jest więcej niż jedno, to przecież nie są cyborgami.

      Ja sobie jak najbardziej wyobrażam zamieszkanie rodziców lub teściów
      u mnie - musiałabym wszakże zmienić lokum, żebyśmy się pomieścili i
      mogli normalnie funkcjonować - posiłkując się w razie potrzeby
      wynajętymi opiekunkami. Mam nadzieję, że w razie czego będzie mnie na
      to stać.
    • morgen_stern Re: Jakie macie plany na starość swoich rodziców? 29.03.10, 10:09
      Rozbrajają mnie te załamywania rąk i życzenia "żeby wasze dzieci tak samo was
      potraktowały" i ogólne łolaoboga.

      Gdzie wy ludzie żyjecie? W serialu Klan czy Złotopolscy? Nie wiecie, co się na
      świecie dzieje? To, że mieliście normalną rodzinę doprawdy nie oznacza, że
      wszyscy, którzy nie byli wychowankami domów dziecka tak mieli. Eureka! Można
      posiadać oboje rodziców, mieć co jeść i co na tyłek włożyć oraz jednocześnie
      przeżywać w chałupie koszmar z ulicy wiązów.
      No, ale do tego trzeba nieco empatii i poszerzenia horyzontów. I mniej oglądania
      seriali tongue_out
      • izak31 Re: Jakie macie plany na starość swoich rodziców? 29.03.10, 10:16
        Hmmmm, ja zapewniłabym opieke ale nie opiekowałabym się osobiscie.
        mój Tata prawie sam nie zszedł jak cztery lata mieszkał ze swoją
        schorowana, niedolezną matką. Ta sytuacja malo nie rozbila
        malzenstwa moich rodziców. tylko osoba silna psychicznie i najlepiej
        samotna powinna opiekowac się rodzicami na starosc.
        a tak z drugiej strony...Jakie Wy macie plany na SWOJĄ starosc? tak,
        tak to teraz powinno sie myslec o tym aby sie jakos zabezpieczyc a
        nie potem liczyc na łaskę dzieci....
        Zauwazyłam, ze to głownie w polsce jest przymus i wrecz kult
        opiekowania się osobiscie starszymi osobami.
        • echtom Re: Jakie macie plany na starość swoich rodziców? 29.03.10, 10:57
          Jakie Wy macie plany na SWOJĄ starosc?

          Ja mam plan za jakieś 35 lat przewrócić się i umrzeć. Jeśli nie uda
          się od razu, omówię z dziećmi kwestię opieki. Jeżeli wcześniej
          dopadnie mnie demencja, będzie mi obojętne, co ze mną zrobią.
          • izak31 Re: Jakie macie plany na starość swoich rodziców? 29.03.10, 11:11
            Chodziło mi o to czy juz teraz myslicie jak sie zabezpieczyc
            finansowo na te okoliczność....wiadomo,ze róznie moze byc ale
            przeciez treba sprobowac. My z mezem odkładamy miesięcznie niewielką
            kwote (oczywiscie nie w skarpetę) i mamy nadzieje, ze te inwestycje
            pomoga nam na starosc. Bo nawet na emeryturę z ZUS-u nie mozna
            liczyc. Nie cche aby moje dzieci (jesli je bede miec) poswiecały
            swoje własne zycie osobiste aby mi zmieniac pieluchy ale chce juz
            teraz zadbac aby miały (lub ja) środki aby wynajac osobe,ktora sie
            mna zaopiekuje albo sfinansowac jakis dom opieki.
            • echtom Re: Jakie macie plany na starość swoich rodziców? 29.03.10, 11:18
              > Chodziło mi o to czy juz teraz myslicie jak sie zabezpieczyc
              > finansowo na te okoliczność

              Na razie inwestuję w edukację dzieci. Kiedy się usamodzielnią,
              pomyślę o swojej starości. Na dodatkową emeryturę coś tam odkładam,
              poza tym w moim zawodzie nie ma ograniczeń wiekowych i
              prawdopodobnie będę mogła pracować i zarabiać jeszcze przez jakiś
              czas po osiągnięciu wieku emerytalnego.
          • aga-kosa Re: Jakie macie plany na starość swoich rodziców? 07.04.10, 09:01
            nie jestem zainteresowana planami dzieci nt mojej starości .Narazie
            sprawna w czterech wymiarach ale co będzie jeśli któregoś dnia
            zaniemogę i albo choroba przybije mnie do łóżka albo będę miała
            dziury w mózgu.
            Zawsze byłam zdania ,że dzieci mają mieszkać oddzielnie abym im nie
            dyktowała sposobu na życie .
            Czy zniosłabym psychicznie zdrowa w chorym ciele myśl ,że jedno z
            moich dzieci nie może iść do pracy ,musi wyłączyć jeden
            pokój ,szukać kogoś do pilnowania jeśli będzie musiało gdzieś
            wyjść .
            My starzy rodzice też jesteśmy pełni lęku nie tego ,że młodzi będą
            się nami opiekować tylko tego ,że będą MUSIELI .Czasy są takie ,że
            domów starości jest za mało .
            Narazie nie daję się starości;kajaki,rower ,kijki, pływanie -jak
            długo....
    • olaaprilka Re: Jakie macie plany na starość swoich rodziców? 29.03.10, 10:13
      Z uwagą przeczytałam Państwa wpisy na forum. Niestety wnioski jakie
      wyciągnęłam są smutne. Bardzo mało osób zgadza się w przyszłości
      samodzielnie opiekować rodzicami. Rozumiem, że nie zawsze rodzice są
      dobrzy dla dzieci, nie zawsze dzieciństwo upływa w miłości i
      dostatku. Czasami bywa w nim pełno konfliktów. Ale założenie,
      że "Jak kiedyś Kuba Bogu tak potem Bóg Kubie" chyba nie jest
      właściwe. Domyślam się, że większość z Państwa ma własne dzieci i
      czy zawsze jesteście dla nich wspaniali i wyjątkowi? Czy oni
      odbierają swoje życie z rodzicami jak pasmo szczęśliwości? Obecny
      styl życia bardzo odbiega od rodzin wielopokoleniowych, w których
      starzy ludzie znajdowali opiekę i szacunek młodszych. W dzisiejszych
      czasach starość jest niemodna. Nawet media pokazują osoby w
      podeszłym wieku w pełni sił, wysportowane, uśmiechnięte, pomagające
      swoim dzieciom w wychowaniu wnuków. A jakie jest życie. Chyba nieco
      inne. Większość starych osób ma bardzo małe emerytury. Osoby w wieku
      70-80 lat zwykle mają liczne dolegliwości zdrowotne. Naturalną
      rzeczą jest pomagać takim ludziom jak naturalną rzeczą jest
      opiekować się dziećmi. Czasami rodzice rezygnują z czegoś w życiu
      dla dobra dzieci. Czy więc czasem dzieci nie powinny z czegoś w
      życiu zrezygnować dla dobra starych rodziców? Ja jestem jedynaczką i
      nawet nie zastanawiam się kto będzie opiekował się rodzicami na
      starość. Zresztą opiekuję się nimi i pomagam w różny sposób nie
      czekając kiedy będą staruszkami.
      • morgen_stern Re: Jakie macie plany na starość swoich rodziców? 29.03.10, 10:18
        Z uwagą przeczytałam Pani wpis na forum. Niestety, wnioski jakie
        wyciągnęłam są smutne. Nadal bardzo mało osób rozumie słowo pisane. I żyje w
        serialach, no jak pragnę fiknąć tongue_out
        • triss_merigold6 Re: Jakie macie plany na starość swoich rodziców? 29.03.10, 10:27
          Hehhe, to w ramach wspominania czasów gdy starzy ludzie byli
          zaopiekowani, szanowani i czczeni do śmierci proponuję zapoznać się
          ze staropolskim pojęciem WYCUG. Mało idylliczne w praktyce.

          BTW nie robiłam dziecka z myślą o szklance wody na starość.
      • annvangier Re: Jakie macie plany na starość swoich rodziców? 29.03.10, 10:24
        jak kuba bogu tak bóg kubie?

        ja akurat mialam rodziców okey i pewenie jakbym miała duzy dom i stac by mnie
        było na pielegnairke - na pare godzin dziennie - lub dgyby nasze cudowne państwo
        oferowałąo jakis konkret dla osob zajmujących sie osobami obłoznie chorymi to
        inna sprawa

        dziwi mnie w naszym pieknym panstwie wg ktorego rodzic moze wydziedziczyc
        dziecko "bo tak " ale kiedy taki biologiczny tatus czy mamusia po 30 latach
        przypomna sobie ze maja pracujaca corke a oni no coz cale zycie ciezko pracowali
        na swoja nedze to po kase sie zwroca i maja do alimentów pelne prawo

        i uwazam ze obecnie domy dla osob starszych to nie zawsze takie zle rozwiazanie
        - jesli tkos wymaga stalej fachowej opieki- trzeba tylko znalezc cos blisko o
        dobrym standardzie i czesto odwiedzac
      • gazeta_mi_placi Re: Jakie macie plany na starość swoich rodziców? 29.03.10, 10:32
        >Rozumiem, że nie zawsze rodzice są
        > dobrzy dla dzieci, nie zawsze dzieciństwo upływa w miłości i
        > dostatku. Czasami bywa w nim pełno konfliktów. Ale założenie,
        > że "Jak kiedyś Kuba Bogu tak potem Bóg Kubie" chyba nie jest
        > właściweAle założenie,

        A dlaczego mam pomagać na starość osobie która złamała mi psychikę (tak samo mojemu rodzeństwu) i przez którą kolejny rok leczę się z nerwicy (o nawracającej depresji nie mówiąc)?
        Jak ktoś popełni przestępstwo nie ma zmiłuj się -odsiaduje karę i nikt się nad nim nie rozczula.
        Dlaczego w przypadku rodziców którzy zgotowali swoim dzieciom piekło na ziemi ma być inaczej? Bo są rodzicami? Jak wychowali tak mają big_grin




    • alba27 Re: Jakie macie plany na starość swoich rodziców? 29.03.10, 10:23
      Napewno nie zamierzam mieszkać z niedołężnymi rodzicami lub
      teściami, ale starałabym się żeby mieszkali blisko, żebym mogła
      codziennie u nich bywać, w razie konieczności wynajęłabym opienkunkę
      i pomogła finansowo, no , może brałabym do siebie na weekendywink
    • lisc.miety Re: Jakie macie plany na starość swoich rodziców? 29.03.10, 10:31
      Boję się starości moich Rodziców, bo mieszkaja ode mnie prawie 500km
      i zauwazyłam, że od jakiegoś czasu martwie się o nich. Oni sa nadal
      w dobrej formie, choc częściej chorują, maja swoje dolegliwości i
      mam wyrzuty sumienia, że nie zawsze mogę byc przy nich. Nie
      chciałabym mieszkać z nimi, jak na razie nie stac mnie (ani ich) na
      kupno drugiego mieszkania w Wawie, tak więc czeka mnie pewnie sporo
      powaznych decyzji, gdyby któremus coś się stało (i pewnie
      zamieszkanie u mnie). Co jakiś czas rozmawiam z mamą o tym jak to
      będzie, bo przecież nikt nie robi sie młodszy... mam jednak
      wrażenie, że poprzez te szczere rozmowy jej strach przed starością
      znika i mam nadzieję, że jest już pewna, że Jej i Taty nie zostawimy
      (bo mam tez brata). Zobaczymy czy życie nam to tak dobrze ułoży smile
    • tully.makker Re: Jakie macie plany na starość swoich rodziców? 29.03.10, 10:49
      Nie wykluczam opcji zamieszkkania z rodzicami, lub - zwlaszcza - z
      moja ciotka, ktora nie ma rodziny i zawsze traktowala mnie jak
      corke. Dlatego miedzy innymi zapewnilam mieszkanie dla starszego
      syna, by po jego wyprowadzce miec wolny pokoj ewentualnie dla
      starszych czlonkow rodziny.

      Na szczecie, moi, choc wszyscy po 70, sa w swietnej formie, naprawde
      chcialabym miec tyle energii co moja 73 letnia ciotka. Niedawno
      wlasnie spotkalam ja rano - patrze - zasuwa jakas wylaszczona
      blondyna w kozakach hna kilometrowym obcie i najmodniejszych
      ciemnych okularach, podchodze blizej, a to moja ciotka...

      Co do tesciow, to niech sie chlop martwi.
    • uknown nie mogę się pozbyć wrażenia 29.03.10, 10:54
      że osoby deklarujące heroiczne poświęcenie dla swoich rodziców to osoby albo
      bardzo młode albo nieodpowiedzialne albo jedno i drugie.
      Otóż ja oprócz obowiązków wobec moich rodziców mam też obowiązki wobec mojej
      rodziny, małżonki i dzieci, którym też jestem winny opiekę, byt, perspektywy i
      którzy oczekują, że nie rzucę pracy aby pojechać opiekować się całodobowo
      rodzicami, bo to by oznaczało, że zrujnuję dotychczasowe życie mojej rodziny! I
      co jest w takiej sytuacji ważniejsze? oczekiwania moich dzieci, że zapewnię im
      środki na studia, naukę języków obcych, przyzwoite życie czy oczekiwania moich
      rodziców, że będę ich całodobowym opiekunem albo opłacę opiekę, na którą mnie
      nie stać? Na razie jest to dylemat czysto teoretyczny ale pewnie wielu z was
      stanęło już przed takim wyborem, co wybraliście? Zaznaczam, iż nie chodzi mi
      wcale o to, aby zapewniać dzieciom zagraniczne wakacje, kupować iphony i laptopy
      albo jeasny Diesla tylko o opłacenie np. studiów, dojazdów, kursów, spłacanie
      kredytu mieszkaniowego, samochodowego i inne wydatki, bez których nie ma
      normalnej egzystencji. Myślę, że ten wybór dotyka wielu ludzi i wtedy dom opieki
      nie jest wyrazem egoizmu tylko brakiem innego wyboru, po prostu. Obyśmy nigdy
      takich dylematów nie musieli rozstrzygać, choć nie wierzę w to, że mnie to
      ominie, co wtedy zrobię - nie wiem ...
      • echtom Re: nie mogę się pozbyć wrażenia 29.03.10, 11:03
        > że osoby deklarujące heroiczne poświęcenie dla swoich rodziców to
        osoby albo bardzo młode albo nieodpowiedzialne albo jedno i drugie

        Ja też. I do tego nigdy nie zetknęły się z tym problemem w realu. Ja
        zamieszkałam z moimi starymi, niedołężnymi rodzicami, ale koszty
        takiej decyzji są na tyle duże, że nie potępię osoby, która wybierze
        inaczej.
        • annvangier Re: nie mogę się pozbyć wrażenia 29.03.10, 11:14
          bardzo słusznie piszecie
          zreszta moze warto kiedys ze rodzicami pogadac? moi np nie sa przeciwko takim
          instytucjom jak domy opieki- z tym ze wiadomo trzeba czesto odwiedzac a czesto
          osoby starsze wola pogadac ze swoimi rówiesnikami np o starych samochodach ,
          meczach, pograc w karty, czy nawet i o tych chorobach ,wiec niekoniecznie beda
          cierpiacy jesli dzieci, wnuki czy prawnuki znajda dla nich czas te dwa trzy razy
          w tygodniu,
      • lady2009 Re: nie mogę się pozbyć wrażenia 29.03.10, 11:10
        albo może właśnie odpowiedzialne? odpowiedzialność za rodziców, nie musi
        oznaczać przekreślenia odpowiedzialności za męża, żonę, dziecko...

        gdyby mój mąż zostawił rodziców w potrzebie, zawsze zastanawiałabym się czy tego
        samego nie zrobił by ze mną...

        tak zy inaczej, podejście do zajęcia się potrzebującym jest indywidualną sprawą
        każdego człowieka, którą musi rozsądzić w zgodzie ze swoimi sumieniem. Bo gdy w
        nocy ktoś zamknie oczy pozostaje sam na sam ze swoimi myślami, i aby każdy mógł
        spać spokojnie.
        • gazeta_mi_placi Re: nie mogę się pozbyć wrażenia 29.03.10, 11:15
          > gdyby mój mąż zostawił rodziców w potrzebie, zawsze zastanawiałabym się czy teg
          > o
          > samego nie zrobił by ze mną.

          Ale czy brak osobistej fizycznej pomocy oznacza "zostawienie w potrzebie"?
          Można pomagać rodzicom na różne sposoby niż tylko osobiste zamieszkanie i
          fizyczne osobiste zajmowanie się nimi.
      • chrissis Re: nie mogę się pozbyć wrażenia 29.03.10, 11:19
        Ja już taki wybór przeżyłam: opłacanie dochodzącej pielęgniarki dla matki czy
        studiów mojego syna, nikomu nie życzę podobnych przeżyć i tego poczucia winy, że
        cokolwiek wybierzesz będzie źle. W naszym przypadku nie było mowy o dochodzącej
        opiece, bo dzieliło nas 250 km, wspólne zamieszkanie też nie, bo mieszkamy w 4
        osoby w dwupokojowym mieszkaniu, więc po prostu fizycznie nie ma miejsca, a moje
        zarobki nie pozwalają ani na kupno mieszkania w pobliżu, ani na opłacenie
        dobrego domu opieki gdzieś blisko, ponadto mam na utrzymaniu dzieci, które się
        uczą i studiują i to pochłania większość moich dochodów. Więc w sytuacji, gdy
        moja matka obłożnie zachorowała miałam do wyboru: zaprzestać opłacać studia syna
        po to, aby opłacić pielęgniarkę albo oddać matkę do odległego hospicjum i
        kontynuować opłacanie nauki syna. Życie wybawiło mnie od tego wyboru, matka
        szybko zmarła, ale ja już zdecydowałam: studia syna są dla mnie priorytetem. I
        oczywiście możecie na mnie psy wieszać, że to egoizm, brak miłości, empatii, ale
        nawet moja matka rozumiała ten wybór. Niestety, żałuję ale nie jestem zamożna,
        nie mam dużego domu, odłożonych pieniędzy na koncie, nie mam też jak dorobić,
        nawet aby wziąć kredyt miałabym problem. I uważam, że tak jak rodzicom, jestem
        też coś winna swoim dzieciom, czy mam prawo im rujnować życie aby poprawić
        komfort życia dziadków? Być może ktoś wybrałby inaczej, ale mój wybór był
        właśnie taki.
        • tangerka Re: nie mogę się pozbyć wrażenia 29.03.10, 11:43
          To chyba pierwszy post opowiadający o REALNYM ŻYCIU a nie o serialowych
          wyobrażeniach o życiu. Jak czytam te posty, to mam wrażenie że wszyscy w Polsce
          mają kupę kasy, wielkie domy, zero problemów z dziećmi, miłosierne serca i dusze
          skłonne do wszelkich poświęceń. To świetnie, że stać was na opłacenie
          pielęgniarki, jakieś 1500 - 2000 zł netto miesięcznie, mnie niestety nie stać,
          to świetnie że możecie tak z marszu kupić dom pod Warszawą, ok. pół miliona
          lekko licząc albo drugie mieszkanie - tylko jakieś 250 tys. zł - dla mnie to
          niestety zupełnie nierealne. To fajnie, że jesteście na tyle życiowo
          zabezpieczeni, że możecie przestać pracować i poświęcić się opiece nad rodzicami
          - ja umarłabym z głodu a wraz ze mną moje dzieci. To świetnie, że nie macie
          innych wydatków typu 30 - letnie kredyty, samochody, szkoły dla dzieci, własne
          dokształcanie się i możecie finansować drogie domy opieki, gdzie miesięczny
          pobyt to ok. 3000 zł - ja niestety nie mogę sobie na to pozwolić. Warto by chyba
          założyć nowy wątek pt.: Jak pomagają swoim starym rodzicom osoby niezamożne,
          średnio zaradne życiowo i uwikłane rodzinnie? Czy ktoś zdobędzie się na szczerą
          odpowiedź?
          • izak31 Re: nie mogę się pozbyć wrażenia 29.03.10, 12:02
            wtedy zostaje opieka osobista. Trafiają się domy ,które inkasują
            rentę czy emeryturę pensjonariusza. Nie mam kredytu na 30 lat -
            chociaz stac by mnie było...mam własne mieszkanie, prace i własne
            pieniądze ale to sa konsekwencje moich decyzji jakie podjęłam
            odnosnie swojego wykształcenia. dzieki temu moge odkladac te
            kilkaset złotych miesięcznie. ale jeszcze kilka lat temu ledwo
            dawałam rade od wypłaty do wypłaty.
            • chubbba Re: nie mogę się pozbyć wrażenia 29.03.10, 13:52
              to świetnie że tak ci się w życiu ułożyło, ale jest wiele ludzi (powiedziałabym
              - większość) wykształconych i po studiach, których na wiele rzeczy nie stać, a
              opieka nad starszymi jest jedną z tych właśnie rzeczy, po prostu muszą wybierać
              co opłacić bez komfortu odwoływania się do zasobnego konta.
              I jeszcze jedno - odkładanie kilkuset zł miesięcznie nikomu nie zapewni luzu
              finansowego pozwalającego kupić dom pod Warszawą czy opłacić prywatną opiekę -
              na to należy odkładać zdecydowanie więcej i to sporo lat przy założeniu, że
              żadnych innych wydatków typu wakacje, samochód itp. w całym swoim życiu nie
              ponosisz. Więc nie wymądrzaj sie tutaj z taką wyższością, proszę cię.
              • izak31 Re: nie mogę się pozbyć wrażenia 29.03.10, 14:13
                1. ledwo co przekroczyłam 30 lat - wiec czeka mnie jeszcze 35 lat
                pracy, na pewno cos odlozę - poza tym raczej w pracy bede isc do
                przodu.
                2. nie ulozyło mi się - ja sama to sobie tak ulozyłam.
                Bardzo duzo w zyciu zalezy od nas samych i jakos wydaje mi sie
                dziwne,ze nagle na ematce sa glownie dziewczyny/kobiety, którym "tak
                sie ulozylo". kilka lat temu myslalam tak samo ale to co osiagniemy
                w zyciu to glownie zalezy od nas. kilka lat temu pracowałam w firmie
                informatycznej jako zwykla asystentka i ksiegowa i zarabiałam
                grosze. zauwazylam,ze infromatycy zarabiaja wiecej....i co? jaki
                wniosek? jedyny mozliwy. mam juz absolutorium, koncze prace
                inzynierską i zbieram owoce mojej decyzji...Dlatego wiem,ze zeby cos
                osiagnac to trzeba chciec i przede wszystkim działac a niewylewac
                zale,ze mi się nie udało....
                • kyyriad Re: nie mogę się pozbyć wrażenia 29.03.10, 15:27
                  Wybacz, ale ja po nastu latach pracy jako informatyk, a nawet manager projektów
                  informatycznych, wciąż nie mogę nabyć domu pod Warszawą aby tam zamieszkać ze
                  swoją matką, a od wielu lat odkładam więcej niż kilkaset zł miesięcznie, więc
                  nie opowiadaj takich bzdur dziewczynko. To dobrze, że jesteś pełna wiary w
                  siebie i chcesz kierować swoim losem, oby ci się udało, ale ponieważ masz
                  dopiero 30 lat, to masz gówniane pojęcie jakie wydatki i jaka odpowiedzialność
                  cię czeka, np. za studiujące dzieci, za wieloletnie kredyty, za losy własnej
                  firmy i pracowników itp. I w życiu niestety tak się układa, że im masz więcej
                  lat tym trudniej - z pracą, z narastaniem obowiązków, z odpowiedzialnością, z
                  wyborami albo ich brakiem. I nie zawsze jest łatwo i nie zawsze jest do przodu,
                  ciebie jeszcze w życiu też czekają kryzysy, choć dzisiaj w to nie wierzysz. I
                  wtedy pogadamy o właściwych wyborach. Choć zawód na pewno wybrałaś właściwy - to
                  na plussmile
          • kitty4 Re: nie mogę się pozbyć wrażenia 30.03.10, 09:50
            Tangerka, gdzie Twoje realia cenowe ? - dom pod Warszawą to w
            zależności od miejscowości od 800 tys do chyba bez ograniczeń -
            klika milionów zł.
            mieszkanie w W-wie - 250 tys to kawalerka 26 m2 do remontu - ceny
            akurat z Bielan w W-wie gdzie mieszkam. ( i to w dodatku - nie
            najlepszy blok - stary, z lat '60.
          • beatrycja.30 tangerka 30.03.10, 16:43
            Masz całkowita rację i mądrze mówisz.

            PS - dom pod Warszawą kosztuje znacznie więcej.
          • crises Re: nie mogę się pozbyć wrażenia 02.04.10, 15:50
            No więc właśnie - nas było stać na opiekunkę dla matki TŻ, ale
            byliśmy parą młodych, dobrze zarabiających DINK-sów bez żadnych
            zobowiązań kredytowych, z niewielkim, ale spłaconym i urządzonym
            mieszkaniem. Jakkolwiek obrzydliwie by to nie zabrzmiało - dobrze,
            że stało się to wtedy, kiedy dysponowaliśmy nadmiarem gotówki. Teraz
            nie byłoby tak lekko.
        • lady2009 Re: nie mogę się pozbyć wrażenia 29.03.10, 11:45
          osobiście uważam, że dzieci studiujące lepiej same sobie poradzą niż obłożnie
          chora matka. ale to tylko MOJE zdanie.
          • echtom Re: nie mogę się pozbyć wrażenia 29.03.10, 12:10
            Tzn. jesteś za tym, by powiedzieć dzieciom z chwilą zdania
            matury: "Ok, od dziś radzicie sobie sami, a ja zajmuję się wyłącznie
            babcią"?
            • izak31 Re: nie mogę się pozbyć wrażenia 29.03.10, 12:19
              Nie, absolutnie nie.
              Odpowiadam takze na wpis powyzej. jak moja Tata zajmował się babcią
              to własne mył ją, zmieniał pieluchy itp a jeszcze do południa
              pracował. dlatego wiem jak to jest wykanczajace psychicznie i
              fizycznie. moja Mama nie angazowała sie zbyt mocno bo babcia nigdy
              nie zaakceptowała mojej mamy jako synowej i tu sie Mamie zupelnie
              nie dziwie.
            • lady2009 Re: nie mogę się pozbyć wrażenia 29.03.10, 12:52
              odpowiadając na Twój post: jeśłi sytuacja rodzinna zmusza - to tak, uważam, że
              można dziecku powiedzieć możesz u mnie jeść i mieszkać ale jeśli chcesz
              studiować prywatnie to na to zarób.
              Sama utrzymywałam się od matury i źle na tym nie wyszłam.

              Poza tym po nawet dzieci mogą się włączyć w opiekę. Nie traktujmy tego jako
              koniec świata, czy udrękę do końca życia. Potraktujmy swoich rodziców jak
              rodziców, mamusie i tatusiów którzy kochali nas przez całe życie a w ostatnich
              miesiącach potrzebują naszego wsparcia, miłości i bliskości.

              Ok - mogą być sytuacje skarajne, rodziny rozbite, i z problemami i to już pewnie
              takie osoby muszą się wypowiadać.
              • echtom Re: nie mogę się pozbyć wrażenia 29.03.10, 13:00
                > odpowiadając na Twój post: jeśłi sytuacja rodzinna zmusza - to
                tak, uważam, że można dziecku powiedzieć możesz u mnie jeść i
                mieszkać ale jeśli chcesz studiować prywatnie to na to zarób.

                A w wypadku studiów państwowych w innym mieście?
                • annvangier Re: nie mogę się pozbyć wrażenia 29.03.10, 13:06
                  oj wlasnie co do stduiow i edukacjiw nuczat to moze i sama schrowana starsza
                  pani nie bylaby za ich przerwaniem a
                  niestety stypednia w naszym kraju na uczelniahc panstwowych sa nie za wysokie
                  czesto niewyplacane reguralnie itp a sa kierunki na ktorych malo jest czasu na
                  dorabianie - np farmacja
        • nisar Chrississ 29.03.10, 13:39
          Bo synek oczywiście nie ma rączek i studiując na płatnych studiach
          (w praktyce pewnie co drugi weekend) nie mógł tyłeczka ruszyć i
          sobie na te studia zarobić?

          No głupszego wytłumaczenia od dawna nie słyszałam.

          Faktycznie, chwała Bogu, że zabrał twoją mamę - z taką córką, to
          lepiej w grobie niż na świecie.
          • chubbba Re: Chrississ 29.03.10, 13:47
            a nie zauważyłaś w tym kraju kilkunastoprocentowego bezrobocia i to głównie
            wśród młodych? łatwo powiedzieć "zarobić", z tym nie rodzi sobie w tym kraju
            mnóstwo młodych, wykształconych ludzi, nie każdy jest tak super zaradny, ja
            osobiście też wspomogłabym syna, matka jest osobą odchodzącą, syn jest
            przyszłością, w którą warto zainwestować.
            I nie oceniaj innych, bo sama też nie chciałabyś być tak surowo oceniana.
            • premeda Re: Chrississ 31.03.10, 11:24
              Ukończyłam liceum w roku 2000 bez szans na studia, bo rodziców nie
              było na nie stać. Pracy w 2000 roku dla dziewczyny po liceum
              ekonomicznym w takim mieście jak świdnica nie było. Na rozmowach o
              pracę słyszałam, że nie potrzebują osoby do parzenia kawy. Pierwszą
              ratę za studia zaoczne, w wysokosci 1500zł, zapłaciłam z kredytu w
              SKOK-u, tylko tam rodzice jako rolnicy mogli go dostać (miałam
              szczęście, że SKOK-i powstały). Dopiero w trakcie semestru złapałam
              pracę na recepcji w firmie ochrony za 5zł na godzinę, najpierw tylko
              w weekendy i święta, później zaczęłam dorabiać imprezami masowymi,
              na których stałam i kontrolowałam plecaki i torby. Było mnie stać
              nma kredyt, studia, pomaganie rodzinie i jeszcze sporo odłozyła. Tak
              więc da się zrobić wszystko trzeba tylko chcieć!
              • echtom Re: Chrississ 31.03.10, 11:35
                Rozumiem sytuacje, kiedy młody człowiek musi sobie radzić sam, bo
                rodziców nie stać na jego studia. Sądzę jednak, że przykro jest
                dostać od rodzica na nową drogę życia komunikat: "Olewam cię, bo
                najważniejsza na świecie jest dla mnie moja matka".
                • hellulah Re: Chrississ 31.03.10, 11:58
                  Aż się wpiszę.

                  Znowu, to zależy od interpretacji, od punktu widzenia, jak zwał. Może
                  dziecku wcale nie przykro dostać od rodziców komunikat: zajmuję się
                  teraz babcią, bo ona sama sobie nie pomoże, nie jest w stanie; ty
                  jesteś silny i zdrowy, wesprę ciebie jak potrafię, ale tym razem
                  musisz być bardziej samodzielne, jesteś wspaniałym człowiekiem więc
                  wierzę, że już potrafisz. W naszej rodzinie wspiera się słabych i
                  bezradnych, ja ciebie też nigdy nie zostawię w chorobie (np. po
                  wypadku). W naszej rodzinie nie zostawia się słabych i chorych bez
                  opieki.

                  Zdaje się zresztą że w przypadku tej matki to była kwestia miesięcy.
                  Rok przerwy w studiach (i np. wyjazd za granicę do pracy i szlifować
                  język) to nie tragedia, wiele osób tak robi i jeszcze się z tego
                  cieszy, nawet bez takich okoliczności.
                  • echtom Re: Chrississ 31.03.10, 12:56
                    > Zdaje się zresztą że w przypadku tej matki to była kwestia
                    miesięcy.

                    Czasem jest to kwestia miesięcy, czasem lat. Bardzo sceptycznie
                    przyjmuję deklaracje, że ktoś ochoczo złoży własne dzieci na ołtarzu
                    świętego obowiązku wobec rodziców. Ja tak zrobiłam i nie mam
                    przekonania, czy to była słuszna decyzja.
    • sefora74 Re: Jakie macie plany na starość swoich rodziców? 29.03.10, 11:44
      Moja mam zmarła jak miałam 19 lat. Ojciec po jej śmierci nie chciał
      i nie był prawdziwym ojcem. Nie było mowy o pomocy ani duchowej ani
      materialnej, potrafił wyjechać na święta z kochanką i jej synem w
      góry zostawiając mnie z pustą lodówką (bawiąc się beztrosko w
      luksusowym hotelu na Słowacji). Ja i moja rodzina znaczymy niewiele
      dla niego i jego nowej rodziny tak więc nie sądze abym mu kiedyś
      chciała pomóc na starość. Smutne to bardzo i cięzko się żyje z
      przekonanie że jesteś nikim dla własnego rodzica.
      • verdana Re: Jakie macie plany na starość swoich rodziców? 29.03.10, 14:02
        jako osoba już niemłoda mam jedną refleksję po przeczytaniu tego
        wątku. Nalezy zaberzpieczyć się finansowo na starość (a jednym z
        elementów zabezpieczenia jest m.in. praca zawodowa, nie przerywana
        np. na 10 lat, aby zająć się starymi rodzicami) i zrobić wszystko,
        aby na starość nie zmarnowac życia własnym dzieciom i wnukom.
        Zastanawiam się bowiem, czy do końca moralne jest wymaganie od
        własnych dzieci, aby nie zajmowały się swoimi dziećmi tylko mna...
        Jakiś zapasik stosownych lekow w szafie jest jak najbardziej
        wskazany - przynajmniej ja bym zdecydowanie wolała taką opcję.
        • nisar Boszsz co za bzdury! 29.03.10, 14:24
          Naprawdę często niekoniecznie trzeba rzucać pracę żeby zająć się
          rodzicem. Czasami wystarczy po prostu trochę zrezygnować - z
          wyższego standardu życia, zarabiania na studia dorosłego i w pełni
          sprawnego dziecka, z częstych i dłuższych urlopów. To taka
          niewygodna prawda - rzadko kiedy starsza osoba faktycznie wymaga
          stałej opieki 24 h na dobę. Najczęściej wystarczy trochę naszego
          wysiłku. Tylko po co się wysilać, jak niedołężna mama już się nie
          zajmie dzieckiem, nie dorzuci do mieszkania dla wnuka ani nie zrobi
          pierogów?
          I nie pieprzcie o bezrobociu, bardzo was proszę. Co roku ledwo udaje
          mi się znaleźć studentów do prac pomocniczych. Na wsi, nie w
          Warszawie. Pewnie, jak mamunia da ciepłą zupkę i wetknie jeszcze
          podusię pod tyłeczek, to po cholerę się ruszać. A do babci czy
          dziadka też nie ma po co chodzić - mało to zabawne, ani kumplom nie
          można się pochwalić. Po co się wysilać?

          Rozumiem tych, którym rodzice spaprali dzieciństwo - rozumiem że nie
          poczuwają się do moralnego obowiązku opieki. Ale ci, którym rodzice
          zawsze służyli pomocą, otaczali miłością i opieką... Brak słów.
          • verdana Re: Boszsz co za bzdury! 29.03.10, 14:34
            Zależy. Znam parę osób z rodzicami np. ze skrajną demencją, których
            nie mozna zostawić ani na chwilę samych w domu. Obecność kogoś jest
            potrzebna 24 godziny na dobę - nie da się pracować i zajmować osobą
            leżącą, z altzheimerem. Da się owszem, pracować jeśli ktos jest
            stary czy chory, ale zdolny jeszcze do pewnej samoobslugi i
            przytomny. Przepraszam bardzo, ale wiele ossón musiałoby zrezygnować
            nie z "nieco wyższego standardu zycia" tylko z jedzenia - wystarczy,
            ze pensja jednej osoby nie starcza na podstawowe utrzymanie. Nie
            slyszalas nigdy o biednych ludziach? Dziwne.
            Dziadek mojego męża i moi dziadkowie wymagali takiej opieki. Moi
            rodzice załatwili opiekuna - rozumiem, ze to wyrodne, bo jeśli nie
            opiekujesz się rodzicem samodzielnie, to tak, jakby się nim w ogóle
            nie opiekować.
            Nikt tu nie mowi o porzucaniu starych rodziców, o braku opieki -
            mowi się tylko, zę nie zawsze mozna zająć się nimi osobiście.
            Cóż - moja matka wazy 90 kg. na 100% doprowadziłabym ja do stanu
            fatalnego, bo nie podniosę jej za żadne pieniadze i tyle. A wnuki -
            cóż, 16-latka moze zająć sie babcią. Ale matka małych dzieci raczej
            nie porzuci własnych dzieci i nie zajmie się leżącą babcią.
            Nisar, czy jesli8 Twoja córka będzie za parę lat musiała wybierać -
            albo małżeństwo i dzieci, albo opieka nad babcią - uznasdz, że
            opieka nad Twoją matką jest priorytetem i ze ma czekać z ulożeniem
            sobie życia aż babci już pomoc nie bedzie potrzebna?
            No i złosliwie - czy nie widzisz żadnego związku pomiedzy tym, ze
            Twoja córka ma podobno bardzo powazne problemy - a tym , ze zajmuje
            sie babcią i chce do niej wprowadzić?
            • melmire Re: Boszsz co za bzdury! 29.03.10, 14:42
              Nie no, mozna dzieciom zafundowac fajne wspomnienia, jak to zrobili rodzice
              mojego kumpla. Dziadkowie (potem sama babcia), lezacy w domu, nieakceptujacy
              pielegniarek(bo nie), rodzice na dwutygodniowym wyjezdzie w Mauretanii a syn
              (rosly byczek, wiec z obsluga fizycznych problemow nie mial) uwiazany w domu
              przez te dwa tygodnie takze jego wakacji, bo dziedkowie boja sie sami zostac. A
              obcych tez nie lubia , wiec znajomi chlopaka tez niemile widziani.
              • edytataraszkiewicz domy starosci........ 29.03.10, 14:53
                Takie istnieja na zachodzie Polski.I nie mylic prosze z polskimi ...

                Jakos tam ludzie wiedza,ze kiedys tam trafia,ale wcale nie sa z tego
                powodu zasmuceni.Cale zycie zarabiaja by na starosc sprzedac dom i
                zaoszcedzone pieniadze przeznaczyc na odpowiednia opieke,rozrywke i
                odzywianie.

                Te staruszki takze swoich rodzicow odwiedzali w domach starcow i nie
                maja pretensji do dzieci,ze nimi sie nie opiekuja non stop.


                Ale nam daleko do standardow zachodnich,poniewaz ludzi nie stac na
                taki luksus jaki maja dziadkowie i babcie na zchodzie.

                No i mentalnosc inna.
                W Polsce sie musi bo inaczej zza grobu straszyc beda.
                A praca? Co tam powie mama... nasadz ziemniakow to nie zginiesz.
              • verdana Re: Boszsz co za bzdury! 29.03.10, 14:53
                Dwa tygodnie to nie wieczność. Gorzej, jeśli mlody człowiek musi
                zrezygniować z wlasnego życia, aby zająć się dziadkami.
                • melmire Re: Boszsz co za bzdury! 29.03.10, 14:59
                  Dwa tygodnie w czasie ferii zimowych, dwa na wielkanoc, wiekszosc wieczorow (bo
                  rodzice z gatunku aktywnych plus zbawiajacych swiat), troche latem. I ta cala
                  milosc do rodzicow przy traktowaniu syna jak wyrobnika i niedoroba ,
                  wpedzajacego kazda odmowa matke do grobu. Przy czym odmowa to np.odmowa
                  przyjechania do domu do znajomych z ktorymi sie spedza weekend, w niedziele
                  rano, zeby powiesic pranie, bo to jest sprawa niecierpiaca zwloki.
                  I wszystko pieknie, po smierci dziadkow i ojca chlopak wyprowadzil sie na drugi
                  koniec kraju, a teraz na drugi koniec swiata smile
              • iwoniaw Akurat ten przykład do mnie NIE przemawia 29.03.10, 14:55
                albowiem mając lat kilkanaście i rodziców opiekujących się permanentnie
                chorymi dziadkami bez wahania umożliwiłabym tymże rodzicom
                dwutygodniowy oddech w czasie wakacji.
            • iwoniaw Osoby, które doświadczyły tylko 29.03.10, 14:53
              starości w wersji "babcia do 80. radziła sobie ze wszystkim, raz na
              tydzień wystarczyło jej ciężkie zakupy zrobić i okna umyć co parę
              tygodni" mogą pisać podobne do Nisar dyrdymały. Wystarczy jednak, że
              przez krótki czas miałyby pod opieką człowieka obłożnie chorego lub z
              demencją (a zdarza się to i w połączeniu), to nie musi ważyć on 2 x
              tyle co opiekun, by być dużym obciążeniem fizycznym, o psychicznym
              nie wspomnę.
              Oby nikt z nas nie musiał się z takimi dylematami borykać i oby
              wszyscy rodzice w zdrowiu dożyli dziewięćdziesiątki będąc miłymi
              towarzyszami i sympatycznymi babciusiami. Warto jednak mieć
              świadomość, że może być zupełnie inaczej i konieczność najmowania
              pomocy z zewnątrz jest tu często najmniejszym problemem - oby tylko
              pieniądze na to były. Oczywistym jest, że nikt posiadający choćby
              odrobinę empatii i uczuć nie zostawi rodziców pod płotem bez opieki.
              Ale czynienie zarzutu wyrodności ludziom, którzy wprost mówią, że
              zdają sobie sprawę, iż osobistej pielęgnacji 24h/dobę oraz
              zakupu nowego lokum nie podołają jest wielkim zadufaniem w sobie i
              oderwaniem od realiów.
              • verdana Re: Osoby, które doświadczyły tylko 29.03.10, 15:21
                Dzięki, Iwoniaw, bo już się wyrodna poczułam. Chioć rodzice w
                doskonałej formie, choć juz koło 80-tki.
                I jeszcze jedna refleksja mnie naszła, raczej ponura. Tak, jak sobie
                myślę, to zalezałoby mi teraz na jednym, - aby moi bliscy zmartwili
                się, zę umarłam, a nie przyjęli to z nieklamaną ulgą. O tym może też
                warto pomysleć.
                Moi znajomi przeprowadzili się do matki, zresztą od dzieciństwa
                toksycznej. Matka nie zyczyła sobie w domu obecności doroslych
                wnuczek - te musiały sie zatem wyprowadzić, choć miały jeszcze
                ochote pomieszkać z rodzicami. Minęło kilka lat - sytuacja się nie
                zmienia. Moja przyjaciółka oraz jej maż otwarcie mówia, ze marza o
                tym, jak matka umrze. To ja dziekuję za takie uczucia wzamian za
                pomoc.
              • nisar Re: Osoby, które doświadczyły tylko 29.03.10, 15:24
                Kulą w płot, moja droga. Akurat nie trafiłaś. Moja sytuacja nie jest
                na tyle komfortowa, żebym mogła sprowadzić pomoc mojej mamie do
                podrzucenia zakupów raz na tydzień. Więc daruj sobie, bo w świetle
                mojej obecnej sytuacji wyjątkowo głupio się wypowiedziałaś.
                • iwoniaw Wyjątkowo głupio to ty się wypowiadasz, Nisar 29.03.10, 16:58
                  zwłaszcza w świetle sytuacji osób, które krytykujesz, a których nawet
                  nie znasz.
                  To, że twoja nastoletnia córka woli się opiekować na full etat babcią
                  zamiast mieszkać w domu, z którego matka tylko czeka, aż jej walizki
                  będzie mogła wystawić, to w sumie nic dziwnego. Też bym na jej
                  miejscu wolała.
                  Więc daruj sobie, bo parę postów wcześniej negujesz istnienie
                  problemu osób starszych wymagających realnej opieki i ciągłej
                  obecności, a teraz raptem "nie masz komfortowej sytuacji", choć sama
                  stwierdziłaś dopiero co, że ciężkie przypadki w takiej opiece to
                  margines...
              • verdana Re: Osoby, które doświadczyły tylko 29.03.10, 15:28
                Ano tak - ja na tej zasadzie mogę napisać, ze starym rodzicom w
                ogóle pomoc niepotrzebna, bo ojciec przed 80-tką pracuje na cały
                etat i zarabia dwa razy tyle co ja, a matka własnie w sobotę wlazła
                na siódme piętro obejrzeć mieszkanie wnuczki (bo wind nie używa) i
                nawet się nie zmęczyła. Tyle, ze rozumiem, ze to nie są typowe
                przykłady - nie mozna widzieć tylko swojej sytuacji...
            • nisar Re: Boszsz co za bzdury! 29.03.10, 15:18
              Po kolei:
              1. Tak, CZASAMI sytuacja jest na tyle zła, że trzeba zapewnić opiekę
              na 24 h/dobę. Czasami. Zazwyczaj nie jest, najczęściej chodzi
              właśnie o pomoc a nie rezygnację ze swojego życia. No i pytanie w
              poście założycielskim dotyczyło pomocy i opieki nad rodzicami w
              ogóle, a nie o poświęcenie się całej osoby. I już na tak
              sformułowane pytanie bardzo wiele osób stanowczo odżegnuje się od
              tej pomocy. I to jest dramat.
              2. No właśnie część osób wypowiada się w sposób wyraźnie dający do
              zrozumienia, że rodzice niedołężni nie interesują ich w ogóle. I o
              to chodzi.
              3. Niedołężnej kompletnie osoby nie podniesie jedna osoba nawet
              jeśli ta niedołężna nie waży 90 kg. Moja mama waży 42 kg i też gdyby
              była bezwładna to bym jej nie podniosła. Niestety.
              4. Ani moja córka ani ja, nie mamy PRAWA porzucić własnej rodziny -
              w sensie mąż i dzieci - by opiekować się rodzicem. Natomiast mamy
              obowiązek zająć się - z całej naszej mocy i w miarę naszych
              WYTĘŻONYCH możliwości - niedołężnymi bliskimi.
              5. Moja córka nie CHCE wprowadzić się do mojej mamy i zajmować się
              nią na codzień, natomiast WIDZI że może się tak zdarzyć, że czasowo
              byłaby taka konieczność. I WIDZI także, że bardziej w tej chwili ona
              ma taką możliwość, niż ja. Co nie znaczy, że dla kogokolwiek
              (łącznie z moją mamą) jest to sytuacja wymarzona.
              6. Co do złośliwego pytania: myślałam że jesteś rozsądna, a nie
              jesteś. Walisz na oślep byle dowalić, jeśli sama czujesz się
              zaatakowana. Nie, kłopoty mojej córki wynikają zgoła z czego innego
              aniżeli sytuacja w naszym domu. I potwierdzają to spostrzeżenia
              psychologa, więc nie sil się na psychoanalizę. Swoją drogą nawet
              doświadczona psycholog potrzebowała kilku spotkań, żeby WSTĘPNIE
              postawić diagnozę. Tobie wystarczają moje posty o córce, które piszę
              z częstotliwością jeden na parę miesięcy. Hm...
              • verdana Re: Boszsz co za bzdury! 29.03.10, 15:24
                Nisar, jak się kogoś oskarża, że jest wyrodny, to trzeba liczyć sie
                z odpowiedzią. Zresztą - ja bym się raczej zastanowila, czy coś nie
                jest na rzeczy - skoro rozsadna dotychczas dziewczyna zaczyna mieć
                kłopoty, to warto pomysleć dlaczego - o ile pamiętam to Ty pisałaś,
                że sytuacja domowa i choroba jest jedną z przyczyn, nie ma tu więc
                mowy o zgadywaniu. A dziewczynie z kłopotami wymagającymi pomocy z
                zewnątrz nalezy wyperswadować branie sobie kolejnego problemu na
                głowę.
                • nisar Re: Boszsz co za bzdury! 29.03.10, 15:52
                  Verdana, źródłem problemów córki jest sytuacja RODZINNA a nie
                  DOMOWA. Na szczęście w zasr.nej sytuacji dom jest dla niej ostoją.
                  Niemniej dom nie ma wpływu na wszystkich bliskich córki - myślę że
                  wiesz o czym piszę - a to determinuje jej zachowanie. Tak, choroba
                  ukochanej babci niewątpliwie jest "przyczyną towarzyszącą", niemniej
                  problem główny leży gdzie indziej.
                  A co do ewentualnej opieki nad babcią i przeprowadzki córki - taki
                  pomysł padł jako luźna wersja wydarzeń w okresie jej ewentualnych
                  studiów, przecież nie teraz, ani nie zamiast jej życia prywatnego.
                  Jakkolwiek - tak jak pisałam - gdyby po powrocie Mamy ze szpitala
                  okazało się np. że dobrze byłoby by ktoś u niej nocował kilka nocy,
                  to pewnie faktycznie nie byłabym to ja tylko córka. To lepsza
                  wersja, niż olanie niedołężnej matki, nie?
                  • verdana Re: Boszsz co za bzdury! 29.03.10, 16:03
                    Serio i bez zlosliwosci - kilka nocy - oczywiscie, ze tak, jak
                    najbardziej. Natomiast radziłabym Ci zrobic wszystko, aby córka nie
                    przeprowadziła sie do babci (a może mieć na to ochotę). Znam kilka
                    takich przypadków. W jednym - bylo doskonale, ale dziewczyna
                    przeprowadziła się na pierwszym roku studiów do zdrowej jeszcze
                    babci. W pozostałych - masakra.
                    I jeszcze jedno - weź pod uwagę, zę Ela może nocować, o ile stan
                    babci będzie stabilny. Nie powinna brać na siebie odpowiedzialnosci
                    jeśli cos się stanie - szczególnie przy kłopotach osobistych.
              • gazeta_mi_placi Re: Boszsz co za bzdury! 29.03.10, 15:46
                Nie tak znowu "czasami",dużo starszych osób jest po wylewie,częściowo lub całkowicie sparaliżowani.
                Dużo jest "leżących".
                Dużo też niekiedy fizycznie całkiem sprawnych ale z zaburzeniami psychicznymi na tle miażdżycowym lub innym wynikającym z wieku.
                Takiej osoby też samej nie zostawisz w domu bo wystarczy moment a coś sobie zrobi,odkręci gaz,zniszczy mieszkanie,wyjdzie z domu.
                Dużo jest takich przypadków.
                Dodam też że często osoby z takimi zaburzeniami bywają agresywne -nie dają sobie zmienić pampersa,a jak mają mimo zaburzonego umysłu całkiem dużo sił fizycznych to dwie osoby do zmiany pampersa są wymagane.
                Pamiętam mocne uderzenie w głowę mojej śp.Babci właśnie podczas tej czynności.
                A wiem,że nie ja jedna miałam dziadków z zaburzeniami miażdżycowymi (lub innymi tego typu) -takich przypadków jest wiele.
                I tylko kilka godzin dziennie opieki niestety nie pomoże sad
                Nie każdego stać na pielęgniarkę lub opiekunkę.Nas na przykład nie było stać.
                Koniec końców babcia wylądowała na ostatnie miesiące życia w szpitalu.
                Możecie mnie ukrzyżować tongue_out.
                Albo zaproponować (teraz już tylko teoretycznie) inną opcję w przypadku konieczności całodziennej (choć dzielonej z siostrą) opieki nad babcią w przypadku braku kasy.
                Czekam smile
                • burza4 Re: Boszsz co za bzdury! 29.03.10, 19:12
                  gazeta_mi_placi napisała:
                  > Albo zaproponować (teraz już tylko teoretycznie) inną opcję w przypadku
                  konieczności całodziennej (choć dzielonej z siostrą) opieki nad babcią w
                  przypadku braku kasy.

                  koleżanka najpierw opiekowała się matką po wylewie na zmianę z siostrą. Do
                  siebie żadna wziąć jej nie mogła. Dodatkowo opłacały opiekunkę zarzynając się
                  finansowo (brała dodatkowe prace), a to i tak nie załatwiało sprawy do końca (bo
                  co w nocy?). Wyjściem było wynajęcie mieszkanka mamy - wynajem+emerytura
                  wystarczył na prywatny dom, gdzie ma opiekę 24 godziny na dobę.

                  • gazeta_mi_placi Re: Boszsz co za bzdury! 29.03.10, 21:19
                    Mieszkałyśmy razem w jednym mieszkaniu (plus ojciec alkoholik).
                    Babcia nie miała żadnego własnego mieszkania ani domu (od "zawsze" mieszkała z nami)-opcja wynajęcia "jej" mieszkania nie wchodziła w grę bo zwyczajnie go nie miała.Nasze mieszkanie też było przez długi okres tylko spółdzielcze bo nie stać nas było na wykup nawet z dużą ulgą.
                    Wynajęcie opiekunki przy kłopotach finansowych naszej rodziny nie wchodziło w ogóle w grę choćby tylko nawet na pół etatu.
                    Emerytury jako takiej babcia nie miała (przez całe życie sprzątała po ludziach bez umowy o pracę).Dostawała tylko z opieki społecznej jakiś dodatek plus świadczenie pielęgnacyjne (wszystko to było mniejsze od przeciętnej emerytury).
                    Wszystko jest inne jak ktoś ma dochody choćby na poziomie przeciętnym.Jak poniżej to naprawdę dodatkowy nagły wydatek (typu awaria czegoś) na poziomie 100-200zł staje się dramatem.
                    Nie zrozumie tego nigdy kto sam tego nie przeszedł na własnej skórze.
          • pitahaya1 Re: Boszsz co za bzdury! 29.03.10, 14:54
            Widzisz, nisar, ja akurat jestem jak w tym Twoim ostatnim akapicie. Już kiedyś o
            tym pisałam i nie chcę się powtarzać, za bardzo boli.

            Ja również nie rozumiem takiej sytuacji, kiedy to rodzice do pewnego momentu są
            nam potrzebni, wręcz niezbędni a potem...cóż, lepiej, żeby ich coś zeżarło.

            Ale nie mam takich rodziców czy teściów, mam za to dylemat.

            Z drugiej strony patrzę wstecz, jaką opieką swoich rodziców otoczyli moi rodzice
            i teściowie.
            Teść nawet na pogrzeb nie przyjechał, nie mówiąc już o opiece.
            Teściowa skrajność w drugą stronę, kosztem domu i dzieci, pomimo rodzeństwa na
            miejscu.

            Mój ojciec jak mógł, udawał zapracowanego. Ojca nigdy, w ciągu swojego
            35-letniego małżeństwa, na święta nie zaprosił (a mieszkał niecały kilometr od
            niego), o opiece i pomocy, finansowej czy osobistej nie wspominając.

            Mama nie pomagała przy swoim umierającym ojcu, od 10 lat wymagającym opieki.
            Babcia żyje.

            Te same osoby, nasi rodzice, nie wyobrażają sobie, żebyśmy my nie zajęli
            się nimi na starość. Z drugiej strony tylko moja mama zakłada zamieszkanie
            niedaleko nas. Pozostali stoją na stanowisku, że mamy sobie to jakoś załatwić.
            Poza moją mamą pozostali mieszkają nie bliżej niż 200km. Teść nie wiem, gdzie
            mieszka.
            • pitahaya1 Re: Boszsz co za bzdury! 29.03.10, 15:01
              pitahaya1 napisał:

              Z drugiej strony tylko moja mama zakłada zamieszkanie
              > niedaleko nas.
              >
              >

              Zapomniałam dodać, że mama nie ma środków na zakup ew. mieszkania.
              Jest trudną osobą we współżyciu, głównie z powodu pozostałości po traumatycznym
              małżeństwie.
    • wbka1 Re: Jakie macie plany na starość swoich rodziców? 29.03.10, 14:59
      Przeczytałam większość wypowiedzi- nikt nie poruszył kwestii, że rodzice posiadają jakieś mieszkania, które będą dziedziczone.Większość Polaków ma swoje mieszkania wykupione za złotówkę, ziemię rolną, działki.Może wiedząc, że jest się spadkobiercą zaciągnąć jakieś pożyczki na pomoc dla potrzebujących rodziców.
      • melmire Re: Jakie macie plany na starość swoich rodziców? 29.03.10, 15:03
        Ja jestem za granica, mama w Polsce. Mieszkanie ma wykupione, wiec poki co mam
        wizje ze to polskie sie wynajmie, i za otrzymana kase wynajmie sie tu (z moja
        pomoca) kawalerke. Kiedys juz cos wspominalam o tym mamie, ale poki co jest
        osoba sprawna, ma w Polsce swoje zycie, swojego chlopa, planuje pracowac na
        emeryturze, wiec nie wiem czy jest zainteresowana.
      • pitahaya1 Re: Jakie macie plany na starość swoich rodziców? 29.03.10, 15:03
        Nie wszyscy mają mieszkania/domy, pamiętaj o tym.
        Moja mama jest po rozwodzie 3 lata. Nie ma zamiaru przeprowadzać sprawy o
        podział domu.
        Przez te 3 lata ojciec doprowadził ich wspólny dom do ruiny.

        Obecnie nawet za sam grunt pod domem dwóch mieszkań nie kupiąsad
        • gabrielle76 Re: Jakie macie plany na starość swoich rodziców? 29.03.10, 15:21
          Moi rodzice sa jeszcze młodzi, mama ma 54 tata 56, obje sa w pełni sił, zdrowi,
          pracuja, na starosc na pewno moga na mnie liczyc, nigdy ich samych nie zostawie
        • wbka1 Re: Jakie macie plany na starość swoich rodziców? 29.03.10, 19:13
          Nie napisałam, żę wszyscy posiadają, ale twierdzę ,że większość posiada jakieś nieruchomości.Takie są dane-większośc Polaków mieszka w mieszkaniach, domach własnościowych, w przeciwieństwie np do Niemiec.Rodzice nie mogą radośnie zadysponować mieszkaniem i zapisać je wnukom a od rodziców oczekiwać pomocy, chyba ,że obie strony akceptuja taki układ.
      • iwoniaw Nie można dysponować cudzym majątkiem 29.03.10, 15:09
        a tym bardziej pod jego zastaw brać pożyczek, więc bez działań
        rodziców w tej kwestii nikt raczej nic nie zrobi. Pomijając już taki
        szczegół, że albo mówimy o spadku, albo o pieniądzach na utrzymanie i
        opiekę nad rodzicem.
        No i nawet jeśli ktoś ma duży majątek i jego rodzice też, to nadal
        nie zmienia to faktu, iż z reguły nie ma możliwości osobistej
        opieki przez 24h/dobę dłużej niż kilka miesięcy...
      • burza4 Re: Jakie macie plany na starość swoich rodziców? 29.03.10, 15:33
        wbka1 napisał:

        > Większość Polaków ma swoje miesz > kania wykupione za złotówkę, ziemię rolną,
        działki.Może wiedząc, że jest się spadkobiercą zaciągnąć jakieś pożyczki na
        pomoc dla potrzebujących rodziców.

        tylko widzisz, po pierwsze:
        - pożyczkę trzeba brać na siebie, a większość młodych Polaków ma i tak
        zaciągnięte wyśrubowane kredyty na 30 lat
        - po drugie - brutalnie mówiąc, pożyczkę trzeba spłacać TERAZ na bieżąco, a nie
        z masy spadkowej, pominę drobiazg że taka opieka może trwać i z 15 lat. Koszt
        opieki w Warszawie - min. 20 zł/godzinę, co daje 200 zł dziennie, a zakładając
        że pomoc jest potrzebna 20 dni w miesiącu - mamy 4 tysiaki. A i to przy
        założeniu, że choroba jest niewymagająca. Moja bliska znajoma na opiekę nad
        umierającym mężem potrzebowała 8-9 tys. miesięcznie, bo jedna opiekunka nie
        dawała rady

        Pożyczka - to dodatkowe odsetki. Cudowny sposób żeby wpaść w spiralę zadłużenia,
        a nie rozwiązać problem.
        • zuzanna_anna Re: Jakie macie plany na starość swoich rodziców? 29.03.10, 15:53
          burza4 napisała:

          Większość Polaków ma swoje miesz > kania wykupione za złotówkę, ziemi
          > ę rolną,
          > działki.Może wiedząc, że jest się spadkobiercą zaciągnąć jakieś
          pożyczki na
          > pomoc dla potrzebujących rodziców.

          Moja mama wszystko zapisala wnukom, ale tylko dwojgu, trzeciego
          wnuka pominela, natomiast opieki oczekuje tylko ode mnie, bo wie, ze
          na wnuki nie moze liczyc. Bylam niechcianym choc jedynym dzieckiem,
          nienawidzi mnie do dzis. smileA ja co mam robic? Cierpliwie sie nia
          zajmuje.
          • burza4 Re: Jakie macie plany na starość swoich rodziców? 29.03.10, 19:17
            z ciekawości - jak się z tym czujesz? jak osoba, która jest z siebie dumna, bo
            robi coś dobrego, czy jak ciężka frajerka, która daje się wykorzystywać?
            • alfa36 Re: Jakie macie plany na starość swoich rodziców? 29.03.10, 21:20
              Nie wiem... Moi rodzice choc juz nie najmłodsi (okolice 70) swietnie
              sobie radzą i póki co pomagają mi. Kiedy wybieralam projekt domu
              mama sugerowala, zeby wybudowac dom, w ktorym bedzie dadatkowa
              lazienka, pokoj, kuchnia. Nie zrobilam tego, bo chcielismy dom jak
              najmniejszy ze względu na koszty budowy i pozniejszego utrzymania. I
              żałuję, bo tak sobie myślę, ze jak coś, to rodzic powinien byc ze
              mną. Nie wyobrazam sobie inaczej... Sama już jako dorosla osoba (ale
              jeszcze mieszkająca z rodzicami) obserwowalam, jak mama opiekuje się
              babcią. Całe dnie, na zmianę z siostrą i opiekunką. Tyle, że taka
              intensywna opieka trwala tylko miesiąc. To są bardzo trudne sprawy i
              pewnie warto porozmawiac z rodzicami o tych rzeczach. Ja wiem, ze
              moi rodzice nie wyobrażają sobie innego miejsca, niż przy dzieciach.
              Sama, mimo że dobrze mi się mieszka osobno, to do dzis mam jakis żal
              (tylko nie wiem, do kogo), że nie zamieszkalam z rodzicami w ich
              dużym domu.
            • zuzanna_anna Re: Jakie macie plany na starość swoich rodziców? 30.03.10, 15:25
              burza4 napisała:

              > z ciekawości - jak się z tym czujesz? jak osoba, która jest z
              siebie dumna, bo
              > robi coś dobrego, czy jak ciężka frajerka, która daje się
              wykorzystywać?

              Robie to co do mnie nalezy. Bez znaczenia czy matka biedna czy
              bogata, madra czy glupia. Tesciowa po wylewie zajmowalam do czasu
              zorganizowania opieki, ktora stale na nowo trzeba organizowac, bo
              tesciowa humorzasta i z pogarda traktuje ludzi, zwlaszcza "panny
              sluzace".
    • marianna72 Re: Jakie macie plany na starość swoich rodziców? 30.03.10, 12:20
      Wklejam watek z przed 3 lat jak opiekowalismy sie moimi Tesciami i
      jak bylo ciezko to tak dla tych "zbulwersowanych".Rodzice jeszcze na
      chodzie nie wiem co bedzie jak nadejda gorsze czasy narazie
      zamieszkanie wykluczam ale kto wie

      forum.gazeta.pl/forum/w,567,61628282,,Prosze_o_opinie.html?v=2
      • burza4 Re: Jakie macie plany na starość swoich rodziców? 30.03.10, 14:43
        Marianno - a jak zakończyła się tamta historia? co było z teściem dalej?
        • marianna72 Re: Jakie macie plany na starość swoich rodziców? 30.03.10, 15:16
          Tesciowa zmarla 20 maja 2007 czyli po ok 20 dniach od daty zalozenia
          watku moj Tesc odszedl w sierpniu 2007 ( 3 miesiace po niej )tak to
          sie rozwiazalo.
          To byl chyba najciezszy okres w naszym zyciu i nie wiem jakby sie to
          wszystko skonczylo gdyby trwalo latami jak to nieraz bywa.Tesciowie
          zmarli w domu do konca byla z nimi opiekunka ostatni miesiac zycia
          Tesciowej, zona brata meza wziela urlop bezplatny i byla z Tesciowa
          w ciagu dnia ( jest pielegniarka) a w nocy na zmiane nocowali brat
          meza lub moj maz.
          Niektorzy pisza tu o sprzedazy mieszkania i kupieniu
          wspolnego .Czasami choroba przychodzi niespodziewanie i trudno wtedy
          jeszcze dodatkowo zajmowac sie czyms innym .My dodatkowo mieszkamy w
          gorach gdzie mieszkania sprzedaja sie z trudem a zeby kupic cos
          nowego trzeba polowac a najlepiej to sie pobudowac co jak wiadomo
          czasami trwa .Trudno poza tym zajmowac sie jednoczesnie niedoleznym
          czy umierajacym rodzicem i przeprowadzka
    • mgd3 Re: Jakie macie plany na starość swoich rodziców? 30.03.10, 15:04
      Zaskakują mnie odpowiedzi typu 'wezmę do siebie' ale mieszkam 200km od rodziców. uncertain
      Człowiek 70 letni, który całe życie przeżył w jednym miejscu często nie chce się
      przeprowadzać. Niby kochane dziecko weźmie do siebie, ale ani na grób męża nie
      ma jak iść, i opuszczać swoje 'cztery kąty i przyjaciół'.
      • pitahaya1 Re: Jakie macie plany na starość swoich rodziców? 30.03.10, 16:24
        O tych dwustu kilometrach to chyba ja pisałam. Jeśli więc do mnie piszesz,
        chętnie poznałabym jakieś sensowne wyjście z mojej sytuacji.
        Zarówno moi rodzice jak i teściowie są w separacji lub po rozwodzie. Mama i teść
        wrócili w swe rodzinne strony. Każde z nich mieszka osobno ale z kolei każde
        chciałoby, żebyśmy na stare lata to właśnie nimi się zajęli.
        Moja mama jako jedyna bierze pod uwagę przeprowadzkę w nasze okolice, ona z
        kolei nie ma funduszy na zakup mieszkania (teoretycznie ma, wystarczyłoby zrobić
        podział majątku po rozwodzie).
        Mój ojciec i teściowie nie wyrażają zgody na przeprowadzkę, zwłaszcza na
        sprzedaż dotychczasowego mieszkania czy domu. Nie biorą też pod uwagę ew. domu
        opieki. Póki co mówi się, że to my, dzieci, mamy obowiązki względem nich.

        Co w takiej sytuacji? Zostawić ich na pastwę losu czy przygotowywać się
        psychicznie do cotygodniowego wyjazdu w cztery różne strony Polski? Czy też
        przez kilka lub kilkanaście lat jeździć przykładowo do ojca, potem do mamy, w
        końcu do teściów? A i tak mówimy o wizycie wyłącznie w weekend, u każdego z nich
        raz na cztery tygodnie. Co z naszym życiem, wszak ktoś musi zarobić na nasze
        życie, opłaty, na nasze emerytury...

        Wyobrażasz sobie nas, mnie i męża, po wielu latach takiego życia?? A gdzie czas
        dla nas, dla naszych dzieci?

        Nie mówimy przecież o tym, że raz ojcem zajmie się mama, raz ja, to znów ktoś
        inny. Do opieki jestem praktycznie tylko ja i mój mąż przy teściach, o ile mąż
        nie dojdzie do wniosku, że to ja powinnam zająć się bezpośrednią opieką nad
        teściową (jak to kobieta przy kobiecie, nawet tu był taki temat poruszany i gros
        kobiet stwierdziło, że to właśnie synowa powinna się teściową zająć).

        W takim razie ktoś będzie musiał na te dodatkowe koszty zarobić, ktoś inni
        jeździć, pomagać, myć okna i prać, gotować obiad i robić zakupy, jeździć do
        lekarza czy odwiedzać w szpitalu. A wszystko to, bagatela, w odległości 200km od
        własnego domu.

        Czy to moja wina, że moi rodzice i teściowie rozeszli się na stare lata? Już
        teraz mamy pierwsze próbki takiego życia na walizkach, chcąc do kogoś pojechać,
        kogoś odwiedzić. A na razie mówimy jedynie o wpadnięciu na kawę.

        O ile nasze życie byłoby prostsze, gdyby rodzice zechcieli się na stare lata
        przeprowadzić bliżej nas...
        Ale nie, koledzy, środowisko, znajomi, cmentarz...nam łatwiej się nagiąć.
      • anorektycznazdzira Re: Jakie macie plany na starość swoich rodziców? 30.03.10, 19:35
        Jest jasne, że jak człowiek przestaje być zdolny do ogarnięcia czy już
        wziął danego dnia wszystkie swoje leki, miewa dni, że nie dociera do
        sklepu, i ze dwa razy idąc w nocy do łazienki przewrócił się i nie mógł
        pozbierać- to nie jest to moment na wybrzydzanie i dyskusje o
        sentymentach do własnych 4 kątów. Przeprowadza się tam, gdzie ktoś o
        niego zadba. Nie chce do dzieci to po kolejnej nocnej wywrotce trafi do
        szpitala i tam będzie leżał.
    • a_gurk Re: Jakie macie plany na starość swoich rodziców? 30.03.10, 18:16
      Umrzeć przed nimi.
    • niezalogowana_tereska Re: Jakie macie plany na starość swoich rodziców? 02.04.10, 17:41
      Myśleliśmy nad tym kilka lat temu - ani moja mama, ani teściowie na szczęście
      nie są toksyczni, ale i tak całkowicie wspólne mieszkanie nie wchodziło w grę.
      Wybudowaliśmy więc z moją mamą na spółkę dom-bliźniaka. Jest tak zaprojektowany,
      że może być jedną całością, może być bliźniakiem, a może być też
      trzymieszkaniowy - i może być połączony wewnętrznie lub nie. Może przemyślcie
      takie rozwiązanie - dopóki rodzice w miarę sobie będą radzić i wystarczy opieka
      z doskoku, to mieszkają osobno, ale obok. Potem można połączyć mieszkania
      wewnętrznie. Albo i nie, ale zatrudnić opiekunkę, a w razie czego po prostu "być
      tuż za ścianą".
    • tijgertje Re: Jakie macie plany na starość swoich rodziców? 03.04.10, 09:24
      Z mama nigdy dobrych stosunkow nie mialam i gdyby zostala sama, to
      siostry maja sie nia zajac. Mieszkaja obok siebie, mama zajmuje sie
      ich dziecmi, dogaduja sie, ja z mama tygodnia pod jednym dachem nie
      wytrzymam. Ktoras z nas by tego nie przezyla uncertain Z tata mam dobre
      stosunki, ale wiem, ze nigdy nie zgodzilby sie na przeprowadzke do
      mnie, nie mieszkam w Polsce, nie bylby w stanie oprzyzwyczaic sie do
      tubyczej kultury, jedzenia itp. Rodzina taty jest dlugowieczna, choc
      jak go znam, to mysle, ze jesli umrze, to na stojaco, przy pracy. W
      sumie dzieki siostrom mam ulatwiona sytuacje, ale gdybym ich nie
      miala, prawdopodobnie wynajelabym jakas opieke dla rodzicow, ani oni
      nie przeprowadziliby sie do mnie, ani ja do nich, gdzie ani syn ani
      maz nie mieliby szans na prace, szkole i terapie jak w miejscu
      obecnego zamieszkania.
      • daisy Re: Jakie macie plany na starość swoich rodziców? 03.04.10, 10:41
        Dzięki wam za wszystkie odpowiedzi. Sporo mi dały do myślenia.
        Ciężki temat, niestety.
        Zaczyna się myśleć też o własnej starości. Kiedyś nie rozumiałam teścia, który
        mówił, że chciałby, żeby go któregoś dnia w czasie burzy piorun trafił i już. A
        teraz widzę, że szybka śmierć bez choroby i cierpienia to naprawdę może być
        pewnego rodzaju dar. Też chciałabym po prostu na starość przewrócić się i
        umrzeć. Albo najlepiej zasnąć i się nie obudzić...
        • labadine Re: Jakie macie plany na starość swoich rodziców? 04.04.10, 09:38
          Jak sie boisz starosci to zalatw sobie dom starcow,osobiscie jak osiagne
          emeryture to przepisuje dom na dzieci i wraz z zona idziemy do domu starcow-po
          co mlodym byc zawada.
    • agxa1 Re: Jakie macie plany na starość swoich rodziców? 05.04.10, 21:47
      chciałabym zabrac do siebie, jesli bedzie koniecznosc. Nawet jesli
      zostanie samo a bedzie sprawne, niechce aby mieszkalo samo.
      • elka323 Re: Jakie macie plany na starość swoich rodziców? 05.04.10, 23:23
        Pracowałam jako opiekunka osób starych i chorych {po wylewach} , wiem , na czym
        taka opieka polega .W przeciwieństwie do wielu tu głoszących jedynie słuszne
        poglądy , umiem zająć się taką osobą i wiem , jaka to ciężka praca i jak bardzo
        stresująca.
        I dlatego wiem, że nie będę w stanie zająć się swoją matką w razie choroby, bo
        jest to osoba toksyczna , od której uciekłam w niezbyt szczęśliwy związek i z
        którą kontakty to istny dopust boży.Nigdy nie uslyszałam od niej dobrego słowa ,
        najmilsze to "jesteś głupia", jest przekonana o własnej nieomylności ,
        skłócona ze wszystkimi i o wszystko ,żąda bezwzględnego podporządkowania się jej
        rozkazom , które muszą być wykonane natychmiast , nie ma mowy o odmowie - atak
        histerii.Zyje urojonymi i faktycznymi chorobami a równocześnie wykonuje prace ,
        które są trudne do wykonania dla ludzi młodszych.Swoje wnuki uważa za nic nie
        wartych ludzi i pogardza nimi , bo nie spełnili jej ambicji.
        Trudno mi wyobrazić sobie , jaka będzie w razie ciężkiej choroby , bo już teraz
        nikt nie jest w stanie z nią wytrzymać, a co dopiero opiekować się nią.I nikt mi
        nie wmówi, że to mój obowiązek , bo po kilku godzinach w jej obecności mam
        nieodpartą ochotę skończyć ze sobą.A wnuki unikają jej jak zarazy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka