Dodaj do ulubionych

Więcej niż 100 książek w domu

    • abosa Re: Więcej niż 100 książek w domu 25.03.10, 08:37
      Moje dzieci mają grubo ponad sto, ja też coś koło tego, ale co z
      tego skoro:
      1. kupuję głównie dla dzieci (ja nigdy nie wracam do ksiązko piećset
      razy)
      2. z grubsza lekturę bieżącą zapewnia mi biblioteka, reszta kupna
      lub pożyczona;
      3. z "dorosłych" książek najchętnej kupuję kucharskie i biografie smile
      4. Staram się ograniczać w kupowaniu z prozaicznej przyczyny: brak
      miejsca i "kto to później będzie sprzatał", nie znoszę odkurzania
      książek (macie jakieś sposoby?), mam w domu łącznie cztery regały z
      książkami, i więcej nie planuję (jak brakuje miejsca, pozbywam się
      tych, z których wyrośliśmy wink );

      Aha, uwielbiam Chmielewską, chociaż na stanie mam dwie wink
      • ardzuna Re: Więcej niż 100 książek w domu 25.03.10, 21:26
        abosa napisała:

        > miejsca i "kto to później będzie sprzatał", nie znoszę odkurzania
        > książek (macie jakieś sposoby?),

        Tak. Nie odkurzam.
    • imasumak Re: Więcej niż 100 książek w domu 25.03.10, 08:44
      W domu rodzinnym był księgozbiór mojego Taty, liczący ponad 5 tys pozycji.
      Podzieliłyśmy z go z siostrą miedzy sobą mniej więcej na pół. Sama dokupuje
      średnio 2-3 książki na miesiąc, kupuje je też moja starsza córka, no i
      uratowaliśmy ksiązki u moich teściów, które to teściowa zamierzała wywalić.
    • ula_max Tak ja posiadam 25.03.10, 08:45
      potężną bibliotekę i ciągle ją powiększam, nie ma nic dla mnie
      lepszego niż po całym dniu usiąść np. w zimie przy kominku, w lecie
      w ogrodzie i czytać, czytać! A to ze jestem na ematce to w czyms
      komuś przeszkadza?
    • bacha1979 Re: Więcej niż 100 książek w domu 25.03.10, 08:46
      Ja od pewnego czasu stale, co miesiąc uzupełniam swoja bibliotekę o 2,3 pozycje,
      cześć na allegro, część w księgarniach internetowych, w księgarniach
      stacjonarnych nie bywam z braku czasu. Nie mam jakiejś imponującej kolekcji, ale
      na pewno mam koło 300- 350 książek.
      Dziecko moje, choć ma 2,5 roku ma spora biblioteczkę, przynajmniej jedna
      książkę na tydzień jej kupujemy...
      A czytam sporo- dużo wypożyczam, nie stać mnie by sobie kupić wszystkie książki
      które chce przeczytać.....
    • jowita771 Re: Więcej niż 100 książek w domu 25.03.10, 08:54
      Ja mam mniej niż 100 książek. Nie mam miejsca, żeby trzymać książki, moje
      dziecko ma alergię na roztocza, a książki to świetne kurzołapy. Chociaż moja
      córka ma akurat sporo książek, bo uwielbia czytanie. Ja jestem zapisana do
      biblioteki, wypożyczam dużo, dla dziecka też.
    • easyblue Re: Więcej niż 100 książek w domu 25.03.10, 09:03
      > Zaraz się okaże, że te 6% jest akurat na ematce.
      smile))
      Nie liczyłam swoich ksiażek, ale mam je niestety częściowo
      popakowane w pudła, bo się nie mieszcząsad Ile ich jest? Kurcze,
      chyba coś około tysiąca albo i wiecej jak właśnie zaczełąm liczyćsmile
      Zaraziła mnie tym moja mama, bo mój ojciec żadnej w życiu nie
      przeczytałsmile Nie mam kucharskich, Harlequinów, dzieł JP, za to
      albumy o sztuce, popularno-naukowe, takie jak "Hiperprzestrzeń:
      naukowa podróż przez wszechświaty równoległe, pętle czasowe i
      dziesiąty wymiar "smile, historyczne, leksykony przyrodnicze... No i
      wystarczy tego samouwielbieniatongue_out To taki mój mały bziksmile
    • annvangier Re: Więcej niż 100 książek w domu 25.03.10, 09:07
      mnie troche poraza cena ksiazek - i te ktore sa raczje powiesciami, reportazami
      itd to pozyczamz bibliotek od znajomych (słabosc do dobrych kryminałów wink to
      co trudno dostępne i bardziej naukowe, eseistyczne to staram sie kupowac
      ostatnio zdziwilo mnie bo pozyczyłam ksiazke pt Golem z Limehouse, dosc
      nagradzana zagrniczna i jakies 15 lat temu taka powiesc wydawana w serii z tak
      zwanym kameleonem kosztowala 12 złotych oh gdzie te czasy
    • ihanelma Można mieć Bibliotekę Aleksandryjską 25.03.10, 09:33
      ... i do żadnej książki nie zajrzeć z własnej woli tongue_out

      Nie wierzę w te 6% - nie znam nikogo, kto by nie miał w domu 100
      książek, serio-serio. To raczej dla reperacji samopoczucia i
      podniesienia morale tych którym zależy na statusie
      okołointeligenckim wink)).

      U nas jeszcze węższe "procenty" - mamy mnóstwo książek naszych
      i "podrzuconych" przez posiadaczy mniejszych metraży
      + "odziedziczonych". Nie liczyłam tego nigdy, a już jeśli - to
      ostatnio poznałam ich wagę jak robiliśmy remont i trzeba je było
      przemieszczać smile)))

      • miedzymorze Re: Można mieć Bibliotekę Aleksandryjską 25.03.10, 09:43
        Pewnie mam [1], ale przecież książka książce nie równa i nie w ilości rzecz...

        pozdr,
        mi

        [1] ale planuję się pozbyć, tych do których nie wracamy smile


        • an20 Re: Można mieć Bibliotekę Aleksandryjską 25.03.10, 10:13
          Mam sporo książek róznych, ale nie ma wsród nich żadnego Harlequina. Nie znoszę
          tego typu ksiażek, mam zupełnie inne zainteresowania. Teraz ograniczyłam trochę
          kupowanie, do jednej książki miesięcznie. Po pierwsze sa bardzo drogie a po
          drugi nie bardzo mam już gdzie je trzymac. Dwa regały wystarczą. Do ksiązek
          powracam, czytajac je kilka razy, ale są takei co czytam tylko raz. Te książki
          przeważnie oddaję do biblioteki, żeby było miejsce na kolejne nowe książki.
          • lunak1 Re: Można mieć Bibliotekę Aleksandryjską 25.03.10, 10:25
            u mojej córki ze 100 pozycji bym znalazła poza podręcznikami a ma 10
            lat
            syn około 50 sztuk - lat 12 i takie "rozczytywanie" dopiero zaczyna,
            jakoś wcześniej książki mu nie leżały
            my - rodzice -trochę zabiegani więc i czytanie podupadło.
            pomijając literaturę fachową - związaną z zawodem, tak 2, 3 nowe
            pozycje w miesiącu pojawiają się, i nie zawsze kupione - czasami od
            kogoś pożyczę. ksiązki tak naprawdę mamy w biegu znajomi trochę
            traktują nas jak bibliotekę - niestety nie wszystko wraca.
      • echtom Re: Można mieć Bibliotekę Aleksandryjską 25.03.10, 10:37
        > ostatnio poznałam ich wagę jak robiliśmy remont i trzeba je było
        > przemieszczać smile)))

        Ja poznałam ich wagę przy przeprowadzce - a był to tylko niewielki
        księgozbiór zgromadzony w ciągu 9 lat głównie dla dzieci + moje
        fachowe. A prawdziwą wagę poznałam w pracy - przy przenoszeniu
        wielotysięcznego księgozbioru do nowego magazynu smile
      • echtom Re: Można mieć Bibliotekę Aleksandryjską 25.03.10, 10:42
        > Nie wierzę w te 6% - nie znam nikogo, kto by nie miał w domu 100
        > książek, serio-serio.

        Ja znam takie osoby - także domy w ogóle bez książek. I nawet jeśli
        ludzie są fajni, zawsze robi to na mnie przykre wrażenie.
    • wjw2 Re: Więcej niż 100 książek w domu 25.03.10, 10:19
      Cóż, często wielkość księgozbioru w gospodarstwie domowym świadczy
      tylko o hierarhii wydatków i nijak ma się do definicji modelu
      spędzania wolnego czasu przez domowników.

      Znam przypadek okazałego księgozbioru, nie tylko encyklopedie,
      dzieła JPII rónież dzieła filozofów greckich etc, bez harlequinówbig_grin.
      I co? Kiedy zapytałam, czy wszystkie te książki były przeczytane,
      odpowiedź brzmiała nie, tylko niewielką część księgozbioru
      przeczytano...

      Nie szutka mieć okazałą bibliotekę, bo ładnie się prezentuje, sztuka
      korzystać z niej.
      Mam mniej niż 100 książek w domu, ale wszystkie przeczytane, o
      każdej mogę coś powiedzieć...
      • angazetka Re: Więcej niż 100 książek w domu 25.03.10, 13:46
        > Mam mniej niż 100 książek w domu, ale wszystkie przeczytane, o
        > każdej mogę coś powiedzieć...

        A ci, co mają duży księgozbiór, to paskudne snoby nieczytające, wiadomo wink
      • ardzuna Re: Więcej niż 100 książek w domu 25.03.10, 21:22
        wjw2 napisała:

        > Znam przypadek okazałego księgozbioru, nie tylko encyklopedie,
        > dzieła JPII rónież dzieła filozofów greckich etc, bez
        harlequinówbig_grin.
        > I co? Kiedy zapytałam, czy wszystkie te książki były przeczytane,
        > odpowiedź brzmiała nie, tylko niewielką część księgozbioru
        > przeczytano...

        Ale w razie potrzeby w każdej chwili można było zdjąć odpowiednią
        książkę z półki i ją przeczytać. Bezcenne. Jestem też dziwnie pewna
        że "niewielka przeczytana część księgozbioru" to znacznie więcej niż
        twoje niespełna 100 książek które przeczytałaś i o kazdej możesz coś
        powiedzieć.

        > Mam mniej niż 100 książek w domu, ale wszystkie przeczytane, o
        > każdej mogę coś powiedzieć...
        • wjw2 Re: Więcej niż 100 książek w domu 26.03.10, 08:15
          > Jestem też dziwnie pewna że "niewielka przeczytana część
          księgozbioru" to znacznie więcej niż twoje niespełna 100 książek
          które przeczytałaś i o kazdej możesz coś powiedzieć.


          Cóż, mnie też dziwi Twoja pewność w temacie j.w.

    • osa551 Re: Więcej niż 100 książek w domu 25.03.10, 10:40
      Nie wiem co mówią takie badania. Znam osoby, które dużo czytają, ale wypożyczają
      w bibliotekach, znam osoby, które czytają niewiele a mają piękne szafy
      biblioteczne pełne książek, których nigdy nie przeczytały.
      Ja mam sporo książek, do połowy z nich nawet nie zajrzałam i nie zajrzę, bo to
      książki z kręgu zainteresowań mojego męża, części nie przeczytam, bo to książki
      z 18 wieku jeszcze z biblioteczki babci, boję się je otworzyć - wolę kupić nową
      do czytania. I tak mam jakieś 4000 książek, ale tak naprawdę to nie więcej niż
      500-700 z nich mnie interesuje ...
      • penelopa40 Re: Więcej niż 100 książek w domu 25.03.10, 10:53
        to prawda co pisze osa...
        my mamy w domu całe półki/regały książek, samo moje dziecko miało
        kilkaset, częśc oddałyśmy młodszym dzieciom, bo nie ma tego gdzie
        kłaść...ma książki jeszcze po mnie, po mojej kuzynce, mężu... z lat
        50-60-70 XX wieku... zupełnie inne wydania niż teraz..., mąż ma
        mnóstwo książek, wiele albumów, ja też, z racji zawodu różne, w
        językach obcych..., a u mojej mamy to można ze 2 biblioteki założyć,
        ogólną i specjalistyczną, wszędzie książki ... ja sobie nie
        wyobrażam sobie domu bez książek... choc w takich bywałam....(i nie
        chodzi mi o biedę i brak funduszy na zakupy)
    • pajak.krzyzak Re: Więcej niż 100 książek w domu 25.03.10, 10:54
      dzielo JPII sa takowe? wink
    • kobieta_z_polnocy Re: Więcej niż 100 książek w domu 25.03.10, 11:58
      Odnoszę przykre wrażenie, że ten wątek ma na celu połechtanie ego niektórych
      inteligentów.
      Po pierwsze, wyciąganie wniosków o hierarchii potrzeb na podstawie ilości
      książek w domu jest bardzo upraszczające i, co zostało już wielokrotnie
      udowodnione powyżej, obarczone poważnym marginesem błędu. Ja sama, podobnie jak
      wiele osób się tutaj wypowiadających, czytam mnóstwo książek i mocno zawyżam
      statystyki. Nie zmienia to faktu, że książki kupuję bardzo rzadko, bo 1) są
      drogie, 2) nie mam na nie miejsca, 3) nie widzę potrzeby wydawania 35-40zł na
      kolejny kryminał z serii o Walanderze. Miłe czytadło, ale szkoda mi pieniędzy na
      coś co jest warte tylko tyle. Korzystam intensywnie z bibliotek.

      Po drugie, ten wątek pięknie obrazuje "tolerancję i szerokie horyzonty"
      zinformatyzowanej inteligencji. Harlekiny to fuj, domy nad rozlewiskiem to
      gniot, coelho jest w złym tonie... Wypada czytać i kupować jedynie to, co MY
      czytamy. I potem się okazuje, że te czytające rzesze kolekcjonują na półkach
      Zafona, polską fantastykę (bez względu na autora) i skandynawskie kryminały.
      Powiedzmy sobie szczerze, w wielu przypadkach nie jest to literatura wysokich
      lotów (może poza kilkoma tytułami z fantastyki). Naprawdę nie ma się czym
      chwalić i wywyższanie się swoim "Cieniem wiatru" ponad czyjąś kolekcję
      "Zmierzchu" jest mocno niesmaczne i żałosne.
      • premeda Re: Więcej niż 100 książek w domu 25.03.10, 12:40
        Przyznaję, że 100 książek w mieszkaniu nie mamy, choć marzę o dużej
        bibliotece w małym domku wink Kupuję książki raczej przy okazji albo
        pod choinkę i niektóre pozycje oddaję na loterie i festyny, takie do
        których na pewno nie wrócę. Chmielewską mam niecałą ale chętnie
        wracam, mojego ukochanego Lesia niestety ktoś ukradł i muszę sobie
        odkupić. Książki czytamy oboje, tylko Alex Kavę ja czytam, bo mój
        chłop nie lubi książek o psychopatach. Z biblioteki korzystamy przez
        kolegę mojego chłopa, on nam przynosi po kilka sztuk. Obecnie czytam
        na zmianę Królestwo Zmierzchu i cykl Honor Harrington, ta druga to
        właśnie z biblioteki.
      • bri Re: Więcej niż 100 książek w domu 25.03.10, 12:52
        >Naprawdę nie ma się czym chwalić i wywyższanie się swoim "Cieniem
        wiatru" ponad czyjąś kolekcję "Zmierzchu" jest mocno niesmaczne i
        żałosne.

        tru, tru
        • angazetka Re: Więcej niż 100 książek w domu 25.03.10, 13:44
          A ktoś tu tak czyni?
      • matsuda Do: kobieta_z_polnocy -Alleluja!!! 25.03.10, 13:52
        najinteligentniejszy komentarz do tego wątku, autorka zakasowała nawet te, które
        "mają" 4000 książek.
        • nangaparbat3 Re: Do: kobieta_z_polnocy -Alleluja!!! 25.03.10, 15:01
          A w czym niby sie przejawia ta inteligencja? Że sie nie kupuje kryminalow, ktore
          mozna pozyczyc? Słusznie, poza Krajewskim nie kupilam ani jednego.
      • donkaczka Re: Więcej niż 100 książek w domu 29.03.10, 20:26
        polska fantastyka niezla, ale radziecka duuzo lepsza, wspolczesna rosyjska tez,
        mam wiekszosc bulyczowa, asimova, serie o fnudacji czytalam namietnie kilka razy

        a dom nad rozlewiskiem to gniot, niestety, zlapalam sie na recenzje z forum i
        probowalam czytac, ale nie zmoglam
        podobnie bylo z renegatem kozak, niby chwalona ale napisana jezykiem, ktory mnie
        odrzucal

        za to dukaj, pilipiuk, krajewski - kupuje jak leci i nigdy nie zaluje
        jak widac gusta czytelnicze sa rozne, potrzeby tez i nie ma to nic wspolnego z
        lechtaniem ego
    • girasole01 Re: Więcej niż 100 książek w domu 25.03.10, 12:14
      Na pewno nie mam więcej niż 100 ksiazek w domu. Rzadko kupuje ksiazki
      dla siebie. Podejrzewam, ze wiecej ksiazek ma moja 13-mieseczna corka
      niz ja (no troche ich ma wink). Nie oznacza to jednak, ze ich nie czytam -
      wprost przeciwnie. Na szczescie istnieje taki wynalazek jak
      biblioteki, dzieki czemu nie musze skladowac przeczytanych ksiazek w
      domu. Znam za to takie domy, w ktorych jest kilkaset ksiazek o
      posklejanych od nieuzywania kartkach.
    • marghe_72 Re: Więcej niż 100 książek w domu 25.03.10, 12:42
      triss_merigold6 napisała:

      Zaraz się okaże, że te 6% jest akurat na ematce.

      Moge załączyć fotkę smile

      aczkolwiek ilośc nie zawsze znaczy jakoś.
      Mam też straszne gnioty na półkach
    • joanna_poz Re: Więcej niż 100 książek w domu 25.03.10, 13:54
      > Widywałam takie domy, w których cała biblioteka mieściła się na
      > jednej półeczce regaliku, IMO w zasadzie definiuje to model
      > spędzania czasu, model uczestnictwa w kulturze i hierarchię
      wydatków
      > w rodzinie

      większość książek mam w pokoju na piętrze, do którego mało kto
      zagląda.
      za to w pokoju dziennym na dole, gdzie bywają goście mam niedużą
      szafkę z polkami, zagospodarowaną na rozne cele, w której została mi
      jedna polka wolna. wstawilam tam moze z 6/7 ksiazek, ktore nie
      miescily mi sie tymczasowo na gorze. i tak sobie stoją.
      ciekawe, jak ta jedna poleczka, widoczna dla wszystkich
      odwiedzających, świadczy o moim modelu spedzania czasu i hierachii
      wydatkowsmile
      • marghe_72 Re: Więcej niż 100 książek w domu 26.03.10, 23:47
        joanna_poz napisała:

        >
        > większość książek mam w pokoju na piętrze, do którego mało kto
        > zagląda.
        U mnie to samo.
        Na dole nie mam ŻADNYCH ksiązek (no chyba, że akurat jakś czytam..
        ale przed przyjściem gości zazwyczaj sprzątam wink ). Zero, nada.

        Bo kucharskich nie liczę smile
        Tych mam sporawo. Na widoku. W kuchni i w pokoju..
        • echtom Re: Więcej niż 100 książek w domu 27.03.10, 09:11
          > Bo kucharskich nie liczę smile

          Ale dlaczego nie liczysz? Przecież to też książki. Jeśli się odliczy kucharskie, poradniki, słowniki, encyklopedie, podręczniki itp., rzeczywiście może się okazać, że 94 % gospodarstw domowych ma mniej niż 100 książek smile
          • ardzuna Re: Więcej niż 100 książek w domu 28.03.10, 16:28
            echtom napisała:

            > Ale dlaczego nie liczysz? Przecież to też książki. Jeśli się
            odliczy kucharskie
            > , poradniki, słowniki, encyklopedie, podręczniki itp.,
            rzeczywiście może się ok
            > azać, że 94 % gospodarstw domowych ma mniej niż 100 książek smile

            No i to właśnie jest smutne.
            • echtom Re: Więcej niż 100 książek w domu 28.03.10, 17:47
              Ale co jest smutne - że się liczą czy nie liczą? smile
              • ardzuna Re: Więcej niż 100 książek w domu 28.03.10, 18:36
                Że po odliczeniu książek kucharskich 94% ludzi ma mniej niż 100
                książek.
                • echtom Re: Więcej niż 100 książek w domu 28.03.10, 19:08
                  Mnie to nie martwi - ja się cieszę, jeśli ludzie w ogóle mają kontakt ze słowem drukowanym. Dlatego wolę dom z półką zapełnioną książkami kucharskimi (albo kompletem tomów "Sagi o ludziach lodu" wink) niż dom zupełnie pozbawiony książek. Btw. kupowanie książek kucharskich, słowników itp. jest moim zdaniem bardziej racjonalne niż kupowanie powieści, bo do tych pierwszych jednak zagląda się częściej smile
    • daga_j Re: Więcej niż 100 książek w domu 25.03.10, 14:08
      To przykre, że czytelnictwo podupadło. Ale nie w moim wykonaniu smile W mojej
      rodzinie było sporo książek w domu, kilkaset (pewnie bliżej 400 iż 800) ale
      korzystaliśmy też z bibliotek. Aktualnie "na swoim" nie mam jeszcze takiego
      zbioru książek bo nie bardzo mnie na nie stać ale zawsze ulubionym prezentem na
      każdą okazję w mojej rodzinie są książki, więc te kilka rocznie nam wpada z
      prezentów, czasem się kupi coś ciekawego i jest ich coraz więcej. I jak mówię
      wypożyczamy z biblioteki - córce założyłam kartę jak miała 2,5 lat i na jej
      kartę bierzemy, to jest naprawdę super, że jest tyle książek do przeczytania i
      nie trzeba za to płacić smile
      Znałam rodzinę, w której domu nie było ani jednej książki, dosłownie przepraszam
      była jedna - książka telefoniczna! I może jakiś modlitewnik czy biblię mieli,
      nie wiem, ale to wszystko. I w tej rodzinie panował wtórny analfabetyzm. W tym
      momencie nie utrzymuję już z nimi kontaktu.
    • alabama8 Re: Więcej niż 100 książek w domu 25.03.10, 14:58
      Hmmm ... czyli są jednak idioci, którzy wielkość domowej
      biblioteczki ujmują w badaniu modelu uczestnictwa w kulturze ...
      W wypowiedziach tych którzy już policzyli ile metrów bieżących
      książek mają brakuje mi jeszcze dodatku w postaci deklaracji czy
      kiedykolwiek którąś z tych książek przeczytali, jeśli przeczytali to
      ile razy, a jeśli tylko raz - i nie warto do danej pozycji wracać,
      to po kiego grzyba trzymają ją jeszcze w domu? Dla czystej
      przyjemności "mania"?
      Dlaczego wychodzimy z założenia, że ci co chodzą do teatru są
      bardziej kulturalni od tych co chodzą do kina, a ci co mają książki
      (zakurzone) w domu to więksi erudyci od tych moli bibliotecznych?
      Nie życzę sobie takich płaskich i płytkich podsumowań.
      Mam 1 półkę z książkami w domu. Czytam pożyczone. Nie czytam po 2
      razy bo jest jeszcze tyle do przeczytania, że powroty to strata
      czasu.
      • paszczakowna1 Re: Więcej niż 100 książek w domu 25.03.10, 15:30
        > W wypowiedziach tych którzy już policzyli ile metrów bieżących
        > książek mają brakuje mi jeszcze dodatku w postaci deklaracji czy
        > kiedykolwiek którąś z tych książek przeczytali, jeśli przeczytali to
        > ile razy, a jeśli tylko raz

        Uważasz, że ludzie masowo nabywają dobra, z których nie korzystają?
      • iwoniaw No, jeśli dla kogoś stratą czasu jest powrót do 25.03.10, 16:49
        ksiązki już kiedyś przeczytanej, to pozostaje współczuć pechowego
        doboru lektur...
        • bri Re: No, jeśli dla kogoś stratą czasu jest powrót 25.03.10, 16:55
          iwoniaw napisała:

          > No, jeśli dla kogoś stratą czasu jest powrót ksiązki już kiedyś
          przeczytanej, to pozostaje współczuć pechowego
          > doboru lektur...

          Dla mnie tak właśnie jest. Nawet jeśli z przyjemnością czytam coś,
          co już znam, to z tyłu głowy mam myśl, że w tym czasie mogłabym
          czytać coś nowego, co pozwoliłoby mi poszerzyć horyzonty.
          • iwoniaw Re: No, jeśli dla kogoś stratą czasu jest powrót 25.03.10, 17:07
            Daj spokój, a gdzie tu miejsce na przyjemność z czytania? Gdybym
            ja przy każdej relaksującej czynności miała z tyłu głowy, że marnuję
            czas zamiast poszerzać horyzonty, szybko bym wpadła w paranoję. Aż
            dziw, że z takim podejściem na ematce bywasz - chyba nie dla horyzontów
            poszerzenia? wink
            • verdana Re: No, jeśli dla kogoś stratą czasu jest powrót 25.03.10, 18:36
              No wiesz? Człowiek czytając się KSZTAŁCI.
              Dla przyjemnosci to jest telewizja...
              • iwoniaw Re: No, jeśli dla kogoś stratą czasu jest powrót 25.03.10, 18:59
                No wiem, wiem wink W końcu się okazało, że braku wykształcenia i wąskich
                horyzontów ukryć się nie da - człowiek wcześniej czy później się
                zdradzi, że czyta coś kolejny i zbędny raz...
                • bri Re: No, jeśli dla kogoś stratą czasu jest powrót 25.03.10, 19:11
                  Ja pierdolę, jakie trzeba mieć kompleksy, żeby uznać fakt, że ktoś
                  nie bardzo lubi wracać do przeczytanych książek z powodów jakie
                  podałam, za przytyk do samej siebie. uncertain
                  • iwoniaw Re: No, jeśli dla kogoś stratą czasu jest powrót 25.03.10, 21:43
                    No powiedz, jakie? tongue_out
            • bri Re: No, jeśli dla kogoś stratą czasu jest powrót 25.03.10, 19:01
              Nie mam tego z tyłu głowy przy każdej relaksującej czynności. Czasem
              wracam do przeczytanych książek, ale raczej mam głód nowych przeżyć.


              > dziw, że z takim podejściem na ematce bywasz - chyba nie dla
              horyzontów
              > poszerzenia? wink

              Ależ zdecydowanie ematka poszerzyła mi horyzonty. Opisywane tu
              zjawiska często przekraczają możliwości mojej wyobraźni wink
          • triss_merigold6 Re: No, jeśli dla kogoś stratą czasu jest powrót 25.03.10, 17:25
            Ponieważ horyzonty poszerzałam na studiach i poszerzam w pracy, to w
            domu mogę sobie pozwolić na czytanie dla przyjemności, relaksu, z
            nudów, nasennie, z ciekawości etc. I czasem lubię przeczytać coś co
            już znam, podobnie jak lubię te same melodie (jak inżynier Mamoń).
            • bri Re: No, jeśli dla kogoś stratą czasu jest powrót 25.03.10, 19:09
              Poszerzanie horyzontów to jest dla mnie największa przyjemność, a
              czasem też relaks. Książki z dziedziny, którą studiowałam czytam
              nierzadko z wypiekami na twarzy do piątej nad ranem.
              • nangaparbat3 Re: No, jeśli dla kogoś stratą czasu jest powrót 25.03.10, 19:27
                [b]Dla mnie tez "poszerzanie horyzomtow" jest przyjemnoscią, chyba nawet jedną z
                najwiekszych. Ale w zadnej sprzecznosci nie stoi to z wielokrotnym nawet
                powracaniem do tej samej ksiazki.
                I nawet nie mam na myśli książek stricte naukowych/popularnonaukowych czy w
                ogole faktografii. Czytajac powtornie beletrystykę widzę, jak moje horyzonty sie
                zmienily - jak inne sprawy dostrzegam niz przy wcześniejszej lekturze. To bardzo
                ciekawe przezycie, zadna strata czasu. najbardziej dojmujacym doswiadczeniem
                tego typu byla dla mnie lektura "Nędzników" zanim urodzilam dziecko i kiedy
                corka miała kilka lat. Jakbym przeczytala dwie zupelnie rozne książki.
                • bri Re: No, jeśli dla kogoś stratą czasu jest powrót 25.03.10, 19:32
                  Słuszna uwaga. I ja też czasem wracam do przeczytanych książek.
          • echtom Re: No, jeśli dla kogoś stratą czasu jest powrót 25.03.10, 18:54
            Powtarzanie książek nie jest stratą czasu. Tę samą książkę odbierzesz zupełnie inaczej jako 15-latka, 30-latka czy 50-latka. Podobnie jest z oglądaniem filmów, więc lubię sobie czasem weryfikować filmy oglądane w młodości. Nie ma sensu się spieszyć z zaliczaniem, bo wszystkiego, co ludzkość w ciągu iluś tam wieków napisała, i tak nikt nie przeczyta. Ja kilka lat temu z etapu chapania przeszłam w etap kontemplacji i wcale mi to nie zawęziło horyzontów - może wprost przeciwnie, bo bardziej się skupiam na odbiorze. Np. przy trzecim czy czwartym oglądaniu "Świadka" znałam na pamięć każdą scenę, więc kontemplowałam piękno scen nakręconych o wschodzie słońca smile A przy kolejnej powtórce "Pollyanny" zauważyłam, że książka jest ostrą satyrą na amerykańskie instytucje dobroczynne. Czytając powieść w dzieciństwie zupełnie tego nie wychwyciłam.
            • lola211 Re: No, jeśli dla kogoś stratą czasu jest powrót 25.03.10, 19:03
              Ja ostatnio przeczytalam Chlopców z Placu Broni.Zupełnie inne
              wrazenie niz opowiesc czytana jako szkolna lektura.Wiecej teraz
              rozumiem, widze zwiazek z historia.

              Zupelnie inaczej niz seria o Dorotce z Oz, która szalenie dzialala
              mi na wyobraznie i byla moja ulubiona dziecieca historia.Niestety,
              przeczytalam ja jako dorosla i czar prysł.Normalnie załuje.

              • echtom Re: No, jeśli dla kogoś stratą czasu jest powrót 25.03.10, 19:29
                > Niestety, przeczytalam ja jako dorosla i czar prysł.Normalnie załuje.

                Zawsze jest ryzyko - ja tak mam czasem z filmami. Sądzę jednak, że powtórki są
                częściej doświadczeniem pozytywnym.
            • nangaparbat3 Re: No, jeśli dla kogoś stratą czasu jest powrót 25.03.10, 19:35
              O własnie, tez tak mam.
              No i do tego jeszcze zdarzaja się (ale to juz rzadko) takie, ze zanim skończę
              już wiem, ze chce przeczytac od nowa. Z naprawdę dobrą powieścią jest jak z
              wierszem - dobrze miec w głowie calosc, wtedy odczytuje sie o wiele wiecej
              znaczeń. Ostatnio miałam tak z "Łaskawymi".
        • atena12345 Re: No, jeśli dla kogoś stratą czasu jest powrót 25.03.10, 19:57
          iwoniaw napisała:

          > ksiązki już kiedyś przeczytanej, to pozostaje współczuć pechowego
          > doboru lektur...
          >

          no dla mnie jest to strata czasu, bo w tym czasie wolę przeczytać
          cos nowego. I nie ukrywam, że czasu na czytanie niewiele. Jednego
          tygodnia łykne 2 ksiązki, a czasem z jedną pozycją "meczę" się i 2
          miesiące - tak, tak, durna jestem i nieoczytana. A na emamie
          wszystkie czytaja po 20 ksiazek miesięcznie, godzinami bawią sie z
          dziećmi, w domu wypucowane, maż zaspokojony, itp. no ja jakos
          nienadązam z niktórymi pozycjami i najczęściej zasypiam w trakcie
          czytania - czasem pierwszej strony
          • carrymoon Re: No, jeśli dla kogoś stratą czasu jest powrót 25.03.10, 20:52
            atena12345 napisała:
            > wszystkie czytaja po 20 ksiazek miesięcznie, godzinami bawią sie z
            > dziećmi, w domu wypucowane, maż zaspokojony, itp. no ja jakos
            > nienadązam z niktórymi pozycjami i najczęściej zasypiam w trakcie
            > czytania - czasem pierwszej strony

            ja czytam mniej więcej 2 książki w miesiąc, czasem 2 równoczesnie wink

            a czas na czytanie mam gdy jadę do pracy. W autobusie 15 min w jedną i 15 min w
            drugą. Znajomy chciał mnie odwozić autem do pracy ale.............zrezygnowałam
            by móc czytać właśnie smile
            • atena12345 Re: No, jeśli dla kogoś stratą czasu jest powrót 26.03.10, 08:58
              carrymoon napisała:
              >
              > a czas na czytanie mam gdy jadę do pracy. W autobusie 15 min w
              jedną i 15 min w
              > drugą. Znajomy chciał mnie odwozić autem do pracy
              >

              no widzisz ja mam chorobe lokomocyjną i czytanie w autobusie odpada.
              Ale dojeżdżałam do pracy pociagiem po 1,5 h w każdą stronę i wtedy
              tez czytałam dużo.
        • atena12345 Re: No, jeśli dla kogoś stratą czasu jest powrót 25.03.10, 20:00
          iwoniaw napisała:

          > ksiązki już kiedyś przeczytanej, to pozostaje współczuć pechowego
          > doboru lektur...
          >

          nie każdy ma problem ze zrozumieniem tekstu - wielu ludziom
          wystarczy jednak jednokrotne przeczytanie
          • angazetka Re: No, jeśli dla kogoś stratą czasu jest powrót 25.03.10, 20:29
            > nie każdy ma problem ze zrozumieniem tekstu - wielu ludziom
            > wystarczy jednak jednokrotne przeczytanie

            Tekst trochę kulą w płot zważywszy na powyższą dyskusję na ten
            temat...

            • atena12345 Re: No, jeśli dla kogoś stratą czasu jest powrót 26.03.10, 08:59
              angazetka napisała:

              > > nie każdy ma problem ze zrozumieniem tekstu - wielu ludziom
              > > wystarczy jednak jednokrotne przeczytanie
              >
              > Tekst trochę kulą w płot zważywszy na powyższą dyskusję na ten
              > temat...
              >

              to może warto troche popuścic ten dupościsk ?
              • angazetka Re: No, jeśli dla kogoś stratą czasu jest powrót 26.03.10, 12:51
                Hę? Czym jest dupościsk w tym kontekście?
                • echtom Re: No, jeśli dla kogoś stratą czasu jest powrót 26.03.10, 17:55
                  To takie słowo-wytrych jak np. "kompleksy" wink
      • atena12345 alabama 25.03.10, 19:52
        dobrze to ujełaś - mi nie chciało się tego pisać, ale chwalenie sie
        kto ma ile książek, to jakieś intelektualne pozerstwo.
    • a1ma Re: Więcej niż 100 książek w domu 25.03.10, 15:35
      A ile ma telewizor? 90%? wink
    • kinia2004 Re: Więcej niż 100 książek w domu 25.03.10, 16:14
      Od zawsze borykam się z problemem, gdzie upchnąć te wszystkie książki. Mam wrażenie, że są wszędzie... w pokoju, kuchni, przedpokoju, piwnicy i oczywiście u moich rodziców. Zawsze zazdroszczę tym, którzy na meblach w pokojach mają postawione jakieś filiżanki, wzony i tego typu ozdóbki. U mnie od zawsze tylko książki. Pewnie, że mogłabym je wyrzucić, ale po pierwsze często po nie sięgam, a po drugie - szkoda by mi było.
      Nie zgodzę się natomiast ze stwierdzeniem, że to kim się jest, czy jaki się reprezentuje poziom - jest uwarunkowane ilością naszych książek. Miałam kiedyś koleżankę, której rodzina była "z wyższych sfer", a w domu nie mieli żadnej książki. Jak ja podziwiałam w ich mieszkaniu tą wolną przestrzeń smile. Marzenie
      • kkokos Re: Więcej niż 100 książek w domu 25.03.10, 18:46
        > Jak ja podziwiałam w ich mieszkaniu tą wolną przestrzeń smile. Marzenie


        no nareszcie! tak czytam ten wątek i czytam i nie mogłam się tego doczekać.

        zobaczcie, jaki w sumie mają gigantyczny nakład pisma wnętrzarskie - od tych
        tanich po te drogie, od tych prezentujących aranżacje małych mieszkanek po
        wielkie rezydencje z dużymi ogrodami. kanał domo trzyma się świetnie, programy
        wnętrzarskie na zone club, bbc lifestyle czy discovery travel and living też
        mają niezłą oglądalność - a zobaczcie, co się tam lansuje.
        bardzo rzadko oglądamy wnętrza z książkami. jeśli już, to częściej w pismach niż
        w tv. promowany jest styl "duża przestrzeń, mało gratów". i nie chodzi tylko o
        wyrzucanie książek jako rzeczy zbyt osobistych (traktowanych jak kolekcja
        właściciela domu, tak jak kolekcja lalek barbie czy porcelanowych słoni), a
        przez to przeszkadzających przy prezentacji mieszkania/domu przeznaczonego do
        sprzedaży. kiedy projektanci - wszystko jedno, czy polscy, amerykańscy,
        kanadyjscy czy brytyjscy - urządzają komuś pokój, znajdzie się tam miejsce na
        telewizor, ale na książki broń boże. robi się rodzaj regału/półek na całą
        ścianę, wstawia się tam specjalnie w tym celu zakupione trzy wazoniki i dwie
        świeczki, a reszta z założenia ma pozostać pusta. promuje się kupowanie jakichś
        idiotycznych durnostojek, bo "dodatki podkreślają charakter wnętrza". baaaardzo
        rzadko projektanci robią komuś półki specjalnie na książki - a jeśli, to te
        książki traktowane są jak dziwactwo gospodarza, podobnie jak kolekcja modeli
        samolotów lub podstawek pod piwo (ładnie wyeksponowana pod szkłem na stoliku
        przy zestawie wypoczynkowym).

        z jednej strony z tych wszystkich programów dowiadujemy się, że powinniśmy dążyć
        do ideału "liczba łazienek w domu równa jest liczbie mieszkańców", a z drugiej
        bombardowani jesteśmy wnętrzami bez książek i wmawia się nam, że takie są
        piękne. i to gdzieś w ludziach zapada - druga, czasem nawet trzecia łazienka nie
        jest już traktowana jak ekstrawagancja (choć dla wielu wciąż jest oznaką
        luksusu). a w tym wątku jest sporo głosów "nie mam książek, bo nie mam miejsca".
        ale na durnostojki pewnie masz, bo projektanci każą kupować smile
        • triss_merigold6 Re: Więcej niż 100 książek w domu 25.03.10, 19:39
          Przy okazji robienia od nowa pokoju dla dziecka i sypialnio-gabinetu
          przewaliłam mnóstwo pism wnętrzarskich adresowanych do posiadaczy
          mieszkań (nie stylowych willi z włoskim designem). Faktycznie
          niewiele jest aranżacji z bibliotekami czy nawet regałami na
          książki, ale jakieś są i niektóre zupełnie fajne. W zdjęciach z
          wnętrz z programu w tv (nie przypomnę sobie nazwy ale jest mnóstwo
          odcinków na ich stronie www) nie ma w ogóle bibliotek. Zero. Nul.
          Plazmy i kina domowe wkomponowane są wszędzie, podobnie jak mega
          garderoby czy podwieszane sufity.
      • ardzuna Re: Więcej niż 100 książek w domu 25.03.10, 21:13
        kinia2004 napisała:

        Miałam kiedyś kol
        > eżankę, której rodzina była "z wyższych sfer", a w domu nie mieli
        żadnej książk
        > i.

        A co to znaczy z wyższych sfer? W kontekście braku książek
        oczywiście.
    • carrymoon Re: Więcej niż 100 książek w domu 25.03.10, 19:50
      miałam się nie udzielać w tym wątku. Część książek zostało u rodziców, ostatnio
      nie kupowałam. Mój zbiór wydawał mi się i nadal wydaje maleńki. W zasadzie
      uważam, że mam mało książek.
      A jednak więcej niż te 100 w pierwszym poście. I to licząc tylko moje książki,
      bez książek młodej czy książek użytkowych typu albumy.

      zaskoczyło mnie to.
    • mysia125 przeprowadzilam sie... 25.03.10, 21:53
      ..po czesci dlatego, ze mi sie ksiazki nie miescily.

      --
      Kasia & Felix (23/01/2005) & Bruno (10/01/2009)
      • echtom Re: przeprowadzilam sie... 25.03.10, 22:08
        Ja bym musiała dom kupić - z ogródkiem dla kotów i całym piętrem na książki smile
    • madami Re: Więcej niż 100 książek w domu 26.03.10, 20:57
      Po pierwsze: aby trzymać w domu taką ilość książek trzeba mieć gdzie a metraże
      naszych mieszkań nie są zbyt duże zwykle rezygnuje się z regału na książki na
      rzecz regału na zabawki dziecka.

      Po drugie: ilość książek trzymanych w domu nie świadczy o poziomie czytelnictwa
      w danej rodzinie. Mamy przecież biblioteki wink

      Po trzecie: odwiedzając mój dom mogłabyś skwitować mój model spędzania czasu,
      wystarczy rzucić okiem, z pięć książek na krzyż wink Niezłe, nie? Zagłębiając się
      w temat dowiedziałabyś się, że mam alergię na kurz a ponieważ książki kurz lubią
      a ja nie lubię wiecznie ganiać ze ścierą. Książki wylądowały w piwnicy moich
      rodziców, ja staram się nic nie kupować ale to nie znaczy, że u nas się nie czyta.
      • kocianna Re: Więcej niż 100 książek w domu 26.03.10, 21:39
        O nie, ja nie zrezygnuję z regału na książki na rzecz regału na zabawki...
        prędzej moje dziecko zrezygnuje z zabawek (dobrowolnie), coby jej się więcej
        książek zmieściło. Mam zabudowaną półkami całą ścianę wokół okna, dobrym
        pomysłem jest też poprowadzenie półek tuż pod sufitem. Marzy mi się biblioteka
        za przesuwnymi drzwiami (bo ja też mam alergię na kurz).
        Ktoś jeszcze pisał, że słowniki to nie książki, a ja wprost uwielbiam je czytać!
        Zwłaszcza takie stare, z hasłami typu: "prostytutka: w krajach kapitalistycznych
        kobieta, trudniąca się...". Ale może to zboczenie zawodowe.
        • titta Re: Więcej niż 100 książek w domu 30.03.10, 18:50
          Stare slowniki tematyczne! Cos pieknego.
      • ardzuna Re: Więcej niż 100 książek w domu 28.03.10, 16:29
        madami napisała:

        > Po pierwsze: aby trzymać w domu taką ilość książek trzeba mieć
        gdzie a metraże
        > naszych mieszkań nie są zbyt duże zwykle rezygnuje się z regału na
        książki na
        > rzecz regału na zabawki dziecka.

        Jako dziecko wyłącznie czytałam i bawiłam się bez użycia zabawek.
        Gdyby moja matka wpadła na pomysł żeby zamienić mi regał na książki
        na regał na zabawki, chyba bym uciekła z domu.
    • polaola Oddaje do biblioteki 27.03.10, 09:48
      Juz od kilkunastu lat mam zwyczaj kazda kupiona ksiazke po przeczytaniu
      oddawac jako darowizne do biblioteki.
    • zawsze_wolna_nilka Co to za dziwaczne badania... 27.03.10, 10:03
      ...książkoosobometrażuwink
      Wszystko już powyżej ujęte: można mieć, ale w piwnicy, można nie
      mieć, a czytać, można łaknąć posiadania albo tęsknić za
      przestrzenią, można z żalem się rozstawać, można salon ozdabiać,
      można ...

      Sasiadka nie czyta, ale ma czas upiec dzieciom ciasto. Sąsiad nie ma
      książek, ale stać go na fantastyczne rodzinne wakacje. Każdy medal
      ma dwie strony.
      • daga_j Re: Co to za dziwaczne badania... 27.03.10, 13:02
        Owszem dziwaczne, i w większości zgadzam się z Tobą, aczkolwiek nie stawiam
        równości między ludźmi czytającymi i nieczytającymi. Uważam, że ludzie lubiący
        lekturę mają bogatsze słownictwo i pewnie mniejsze problemy z ortografią bo się
        wzrokowo opatrzą więcej niż ktoś czytający tylko ulotki na budyniu. Ja w dzień
        też nie czytam, wolę upiec ciasto dziecku, tak, i chętnie zarobię na te cudne
        wakacje, ale gdy mam wolny czas to jedną z ulubionych rozrywek jest czytanie, i
        akurat w moim trybie życia wypada to po 1-2 książki miesięcznie, ale zawsze to
        coś. Zawsze można mnie zapytać co aktualnie czytam (tylko nie dziś, bo w
        najbliższych tygodniach muszę się uczyć a nie czytać rozrywkowo! - zatem teraz
        lektury "konieczne" u mnie)
      • ardzuna Re: Co to za dziwaczne badania... 28.03.10, 16:27
        zawsze_wolna_nilka napisała:

        > Sasiadka nie czyta, ale ma czas upiec dzieciom ciasto.

        Dzięki temu pożywią się jeszcze większą ilością cukru niż zwykle.
        Brawo. Ciasto dla dzieci to nie jest wartosć sama w sobie ani
        recepta na udaną rodzinę. Równie dobrym sposobem na życie rodzinne
        jest wspólna dyskusja o przeczytanych książkach skoro już o
        książkach mowa.

        Sąsiad nie ma
        > książek, ale stać go na fantastyczne rodzinne wakacje. Każdy medal
        > ma dwie strony.

        Akurat w Polsce zawsze było tak że wykształceni mieli masę książek
        oraz model polegający na tym że całe wakacje musiały być spędzone
        poza domem, a mniej wykształceni uważali zarówno wakacje jak i
        książki za zbytek. Taki model wychodził z licznych badań. Nie znam
        nikogo kto by musiał zrezygnowac z fantastycznych wakacji rodzinnych
        bo zakupił masę książek i go już nie było stać na wyjazd. Wakacje
        rodzinne wtedy są fantastyczne kiedy atmosfera w rodzinie lepsza, a
        nie kiedy wyjedziemy do droższego hotelu w droższym regionie.
    • protozoa Re: Więcej niż 100 książek w domu 28.03.10, 15:45
      A mnie zastanawia ile osób spośród tych 6% gospodarstw domowych posiadających
      więcej niż 100 książek czyta? CZYTA, a nie zagląda w sprawie przepisu na placek
      z wiśniami, nie sprawdza kim był Juliusz Słowacki itd.
      Ludzie nie czytają, a kontakt z książką kończy się u znakomitej większości w
      chwili zdania matury.
      Kilka lat temu chciałam rozprężyć pacjentów w czasie badania i pytałam o rzeczy
      neutralne: na czym ostatnio byli w teatrze/kinie i co czytali.
      Wole nie pamietac odpowiedzi.
      • angazetka Re: Więcej niż 100 książek w domu 28.03.10, 16:26
        Jaki jest poziom czytelnictwa w kraju - wiemy. Sprawdziłam dokładne
        dane, przynajmniej jedną książkę w 2008 r. przeczytało 38% Polaków
        powyżej 15. roku życia, a 11% - więcej niż siedem książek.
        I nie wiem, dlaczego masz wątpliwości, czy osoby z ponad stu
        ksiązkami w domu czytają. Po coś te książki trzymają...
        • asocial Re: Więcej niż 100 książek w domu 28.03.10, 20:35
          przyznaje, ze nie przeczytalam tych prawie 300 postowwink

          trudno mi uwierzyc w te 6%. straszne i przerazajace. mam
          zdecydowanie wiecej niz 100 ksiazek, wiem, bo niedawno sie
          przeprowadzilismysmile
          miedzy nimi mozna znalezc rowniez ksiazki kucharskie (bo od kilku
          lat gotowanie stalo sie moja pasja. Pracuje jako tlumacz, wiec sila
          rzeczy wiele czytam w oryginale, po hiszpansku, angielsku, polsku i
          czasem po portugalsku. ostatnio wprost pozarlam Saramago, Rolanda
          Barthesa. czytam srednio 2-3 ksiazek tygodniowo, srednio, bo zdarza
          mi sie, ze nie czytam nic przez caly miesiac.
          ulissesa przeczytalam i pamietam to jako wielki koszmarsmile) proust
          podobal mi sie szalenie, ale moja paska skonczyla sie po pierwszym
          tomiewink
          uwazam jednak, ze ilosc ksiazek w domu nie swiadczy o niczym. znam
          sporo osob, ktore z powodow ekologicznych odmawiaja kupowania
          ksiazek i korzystaja tylko i wylacznie z bibliotek.
          albo np. moj profesor angielskiego: od kiedy tylko pojawily sie na
          rynku korzysta z e-bookow i sciaga literature z internetu. Ksiazki
          papierowe systematycznie oddaje: znajomym, studentom (np. mniewink)
          itp.
          • verdana Re: Więcej niż 100 książek w domu 29.03.10, 20:40
            I jako ekolog laptop ma na korbkę.
            • czukczynska ponad 1000 29.03.10, 20:54
              3-latek ma ok.100,11-latka ok. 300,my ok.700-800.
              Nie wyobrażam sobie domu bez książek.Wszyscy czytamy nałogowo.
          • joe_stru Re: Więcej niż 100 książek w domu 30.03.10, 16:53
            No i tyle warte to czytanie Twoje. W pierwszym zdaniu piszesz, że
            straszne i przerażające te 6%, a w ostatnim, że to, ile kto ma
            książek nie świadczy zupełnie o niczym. Dobrze, że sama tych ksiązek
            nie piszesz...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka