abosa Re: Więcej niż 100 książek w domu 25.03.10, 08:37 Moje dzieci mają grubo ponad sto, ja też coś koło tego, ale co z tego skoro: 1. kupuję głównie dla dzieci (ja nigdy nie wracam do ksiązko piećset razy) 2. z grubsza lekturę bieżącą zapewnia mi biblioteka, reszta kupna lub pożyczona; 3. z "dorosłych" książek najchętnej kupuję kucharskie i biografie 4. Staram się ograniczać w kupowaniu z prozaicznej przyczyny: brak miejsca i "kto to później będzie sprzatał", nie znoszę odkurzania książek (macie jakieś sposoby?), mam w domu łącznie cztery regały z książkami, i więcej nie planuję (jak brakuje miejsca, pozbywam się tych, z których wyrośliśmy ); Aha, uwielbiam Chmielewską, chociaż na stanie mam dwie Odpowiedz Link Zgłoś
ardzuna Re: Więcej niż 100 książek w domu 25.03.10, 21:26 abosa napisała: > miejsca i "kto to później będzie sprzatał", nie znoszę odkurzania > książek (macie jakieś sposoby?), Tak. Nie odkurzam. Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: Więcej niż 100 książek w domu 25.03.10, 08:44 W domu rodzinnym był księgozbiór mojego Taty, liczący ponad 5 tys pozycji. Podzieliłyśmy z go z siostrą miedzy sobą mniej więcej na pół. Sama dokupuje średnio 2-3 książki na miesiąc, kupuje je też moja starsza córka, no i uratowaliśmy ksiązki u moich teściów, które to teściowa zamierzała wywalić. Odpowiedz Link Zgłoś
ula_max Tak ja posiadam 25.03.10, 08:45 potężną bibliotekę i ciągle ją powiększam, nie ma nic dla mnie lepszego niż po całym dniu usiąść np. w zimie przy kominku, w lecie w ogrodzie i czytać, czytać! A to ze jestem na ematce to w czyms komuś przeszkadza? Odpowiedz Link Zgłoś
bacha1979 Re: Więcej niż 100 książek w domu 25.03.10, 08:46 Ja od pewnego czasu stale, co miesiąc uzupełniam swoja bibliotekę o 2,3 pozycje, cześć na allegro, część w księgarniach internetowych, w księgarniach stacjonarnych nie bywam z braku czasu. Nie mam jakiejś imponującej kolekcji, ale na pewno mam koło 300- 350 książek. Dziecko moje, choć ma 2,5 roku ma spora biblioteczkę, przynajmniej jedna książkę na tydzień jej kupujemy... A czytam sporo- dużo wypożyczam, nie stać mnie by sobie kupić wszystkie książki które chce przeczytać..... Odpowiedz Link Zgłoś
jowita771 Re: Więcej niż 100 książek w domu 25.03.10, 08:54 Ja mam mniej niż 100 książek. Nie mam miejsca, żeby trzymać książki, moje dziecko ma alergię na roztocza, a książki to świetne kurzołapy. Chociaż moja córka ma akurat sporo książek, bo uwielbia czytanie. Ja jestem zapisana do biblioteki, wypożyczam dużo, dla dziecka też. Odpowiedz Link Zgłoś
easyblue Re: Więcej niż 100 książek w domu 25.03.10, 09:03 > Zaraz się okaże, że te 6% jest akurat na ematce. )) Nie liczyłam swoich ksiażek, ale mam je niestety częściowo popakowane w pudła, bo się nie mieszczą Ile ich jest? Kurcze, chyba coś około tysiąca albo i wiecej jak właśnie zaczełąm liczyć Zaraziła mnie tym moja mama, bo mój ojciec żadnej w życiu nie przeczytał Nie mam kucharskich, Harlequinów, dzieł JP, za to albumy o sztuce, popularno-naukowe, takie jak "Hiperprzestrzeń: naukowa podróż przez wszechświaty równoległe, pętle czasowe i dziesiąty wymiar ", historyczne, leksykony przyrodnicze... No i wystarczy tego samouwielbienia To taki mój mały bzik Odpowiedz Link Zgłoś
annvangier Re: Więcej niż 100 książek w domu 25.03.10, 09:07 mnie troche poraza cena ksiazek - i te ktore sa raczje powiesciami, reportazami itd to pozyczamz bibliotek od znajomych (słabosc do dobrych kryminałów to co trudno dostępne i bardziej naukowe, eseistyczne to staram sie kupowac ostatnio zdziwilo mnie bo pozyczyłam ksiazke pt Golem z Limehouse, dosc nagradzana zagrniczna i jakies 15 lat temu taka powiesc wydawana w serii z tak zwanym kameleonem kosztowala 12 złotych oh gdzie te czasy Odpowiedz Link Zgłoś
ihanelma Można mieć Bibliotekę Aleksandryjską 25.03.10, 09:33 ... i do żadnej książki nie zajrzeć z własnej woli Nie wierzę w te 6% - nie znam nikogo, kto by nie miał w domu 100 książek, serio-serio. To raczej dla reperacji samopoczucia i podniesienia morale tych którym zależy na statusie okołointeligenckim )). U nas jeszcze węższe "procenty" - mamy mnóstwo książek naszych i "podrzuconych" przez posiadaczy mniejszych metraży + "odziedziczonych". Nie liczyłam tego nigdy, a już jeśli - to ostatnio poznałam ich wagę jak robiliśmy remont i trzeba je było przemieszczać ))) Odpowiedz Link Zgłoś
miedzymorze Re: Można mieć Bibliotekę Aleksandryjską 25.03.10, 09:43 Pewnie mam [1], ale przecież książka książce nie równa i nie w ilości rzecz... pozdr, mi [1] ale planuję się pozbyć, tych do których nie wracamy Odpowiedz Link Zgłoś
an20 Re: Można mieć Bibliotekę Aleksandryjską 25.03.10, 10:13 Mam sporo książek róznych, ale nie ma wsród nich żadnego Harlequina. Nie znoszę tego typu ksiażek, mam zupełnie inne zainteresowania. Teraz ograniczyłam trochę kupowanie, do jednej książki miesięcznie. Po pierwsze sa bardzo drogie a po drugi nie bardzo mam już gdzie je trzymac. Dwa regały wystarczą. Do ksiązek powracam, czytajac je kilka razy, ale są takei co czytam tylko raz. Te książki przeważnie oddaję do biblioteki, żeby było miejsce na kolejne nowe książki. Odpowiedz Link Zgłoś
lunak1 Re: Można mieć Bibliotekę Aleksandryjską 25.03.10, 10:25 u mojej córki ze 100 pozycji bym znalazła poza podręcznikami a ma 10 lat syn około 50 sztuk - lat 12 i takie "rozczytywanie" dopiero zaczyna, jakoś wcześniej książki mu nie leżały my - rodzice -trochę zabiegani więc i czytanie podupadło. pomijając literaturę fachową - związaną z zawodem, tak 2, 3 nowe pozycje w miesiącu pojawiają się, i nie zawsze kupione - czasami od kogoś pożyczę. ksiązki tak naprawdę mamy w biegu znajomi trochę traktują nas jak bibliotekę - niestety nie wszystko wraca. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Można mieć Bibliotekę Aleksandryjską 25.03.10, 10:37 > ostatnio poznałam ich wagę jak robiliśmy remont i trzeba je było > przemieszczać ))) Ja poznałam ich wagę przy przeprowadzce - a był to tylko niewielki księgozbiór zgromadzony w ciągu 9 lat głównie dla dzieci + moje fachowe. A prawdziwą wagę poznałam w pracy - przy przenoszeniu wielotysięcznego księgozbioru do nowego magazynu Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Można mieć Bibliotekę Aleksandryjską 25.03.10, 10:42 > Nie wierzę w te 6% - nie znam nikogo, kto by nie miał w domu 100 > książek, serio-serio. Ja znam takie osoby - także domy w ogóle bez książek. I nawet jeśli ludzie są fajni, zawsze robi to na mnie przykre wrażenie. Odpowiedz Link Zgłoś
wjw2 Re: Więcej niż 100 książek w domu 25.03.10, 10:19 Cóż, często wielkość księgozbioru w gospodarstwie domowym świadczy tylko o hierarhii wydatków i nijak ma się do definicji modelu spędzania wolnego czasu przez domowników. Znam przypadek okazałego księgozbioru, nie tylko encyklopedie, dzieła JPII rónież dzieła filozofów greckich etc, bez harlequinów. I co? Kiedy zapytałam, czy wszystkie te książki były przeczytane, odpowiedź brzmiała nie, tylko niewielką część księgozbioru przeczytano... Nie szutka mieć okazałą bibliotekę, bo ładnie się prezentuje, sztuka korzystać z niej. Mam mniej niż 100 książek w domu, ale wszystkie przeczytane, o każdej mogę coś powiedzieć... Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: Więcej niż 100 książek w domu 25.03.10, 13:46 > Mam mniej niż 100 książek w domu, ale wszystkie przeczytane, o > każdej mogę coś powiedzieć... A ci, co mają duży księgozbiór, to paskudne snoby nieczytające, wiadomo Odpowiedz Link Zgłoś
ardzuna Re: Więcej niż 100 książek w domu 25.03.10, 21:22 wjw2 napisała: > Znam przypadek okazałego księgozbioru, nie tylko encyklopedie, > dzieła JPII rónież dzieła filozofów greckich etc, bez harlequinów. > I co? Kiedy zapytałam, czy wszystkie te książki były przeczytane, > odpowiedź brzmiała nie, tylko niewielką część księgozbioru > przeczytano... Ale w razie potrzeby w każdej chwili można było zdjąć odpowiednią książkę z półki i ją przeczytać. Bezcenne. Jestem też dziwnie pewna że "niewielka przeczytana część księgozbioru" to znacznie więcej niż twoje niespełna 100 książek które przeczytałaś i o kazdej możesz coś powiedzieć. > Mam mniej niż 100 książek w domu, ale wszystkie przeczytane, o > każdej mogę coś powiedzieć... Odpowiedz Link Zgłoś
wjw2 Re: Więcej niż 100 książek w domu 26.03.10, 08:15 > Jestem też dziwnie pewna że "niewielka przeczytana część księgozbioru" to znacznie więcej niż twoje niespełna 100 książek które przeczytałaś i o kazdej możesz coś powiedzieć. Cóż, mnie też dziwi Twoja pewność w temacie j.w. Odpowiedz Link Zgłoś
osa551 Re: Więcej niż 100 książek w domu 25.03.10, 10:40 Nie wiem co mówią takie badania. Znam osoby, które dużo czytają, ale wypożyczają w bibliotekach, znam osoby, które czytają niewiele a mają piękne szafy biblioteczne pełne książek, których nigdy nie przeczytały. Ja mam sporo książek, do połowy z nich nawet nie zajrzałam i nie zajrzę, bo to książki z kręgu zainteresowań mojego męża, części nie przeczytam, bo to książki z 18 wieku jeszcze z biblioteczki babci, boję się je otworzyć - wolę kupić nową do czytania. I tak mam jakieś 4000 książek, ale tak naprawdę to nie więcej niż 500-700 z nich mnie interesuje ... Odpowiedz Link Zgłoś
penelopa40 Re: Więcej niż 100 książek w domu 25.03.10, 10:53 to prawda co pisze osa... my mamy w domu całe półki/regały książek, samo moje dziecko miało kilkaset, częśc oddałyśmy młodszym dzieciom, bo nie ma tego gdzie kłaść...ma książki jeszcze po mnie, po mojej kuzynce, mężu... z lat 50-60-70 XX wieku... zupełnie inne wydania niż teraz..., mąż ma mnóstwo książek, wiele albumów, ja też, z racji zawodu różne, w językach obcych..., a u mojej mamy to można ze 2 biblioteki założyć, ogólną i specjalistyczną, wszędzie książki ... ja sobie nie wyobrażam sobie domu bez książek... choc w takich bywałam....(i nie chodzi mi o biedę i brak funduszy na zakupy) Odpowiedz Link Zgłoś
pajak.krzyzak Re: Więcej niż 100 książek w domu 25.03.10, 10:54 dzielo JPII sa takowe? Odpowiedz Link Zgłoś
kobieta_z_polnocy Re: Więcej niż 100 książek w domu 25.03.10, 11:58 Odnoszę przykre wrażenie, że ten wątek ma na celu połechtanie ego niektórych inteligentów. Po pierwsze, wyciąganie wniosków o hierarchii potrzeb na podstawie ilości książek w domu jest bardzo upraszczające i, co zostało już wielokrotnie udowodnione powyżej, obarczone poważnym marginesem błędu. Ja sama, podobnie jak wiele osób się tutaj wypowiadających, czytam mnóstwo książek i mocno zawyżam statystyki. Nie zmienia to faktu, że książki kupuję bardzo rzadko, bo 1) są drogie, 2) nie mam na nie miejsca, 3) nie widzę potrzeby wydawania 35-40zł na kolejny kryminał z serii o Walanderze. Miłe czytadło, ale szkoda mi pieniędzy na coś co jest warte tylko tyle. Korzystam intensywnie z bibliotek. Po drugie, ten wątek pięknie obrazuje "tolerancję i szerokie horyzonty" zinformatyzowanej inteligencji. Harlekiny to fuj, domy nad rozlewiskiem to gniot, coelho jest w złym tonie... Wypada czytać i kupować jedynie to, co MY czytamy. I potem się okazuje, że te czytające rzesze kolekcjonują na półkach Zafona, polską fantastykę (bez względu na autora) i skandynawskie kryminały. Powiedzmy sobie szczerze, w wielu przypadkach nie jest to literatura wysokich lotów (może poza kilkoma tytułami z fantastyki). Naprawdę nie ma się czym chwalić i wywyższanie się swoim "Cieniem wiatru" ponad czyjąś kolekcję "Zmierzchu" jest mocno niesmaczne i żałosne. Odpowiedz Link Zgłoś
premeda Re: Więcej niż 100 książek w domu 25.03.10, 12:40 Przyznaję, że 100 książek w mieszkaniu nie mamy, choć marzę o dużej bibliotece w małym domku Kupuję książki raczej przy okazji albo pod choinkę i niektóre pozycje oddaję na loterie i festyny, takie do których na pewno nie wrócę. Chmielewską mam niecałą ale chętnie wracam, mojego ukochanego Lesia niestety ktoś ukradł i muszę sobie odkupić. Książki czytamy oboje, tylko Alex Kavę ja czytam, bo mój chłop nie lubi książek o psychopatach. Z biblioteki korzystamy przez kolegę mojego chłopa, on nam przynosi po kilka sztuk. Obecnie czytam na zmianę Królestwo Zmierzchu i cykl Honor Harrington, ta druga to właśnie z biblioteki. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: Więcej niż 100 książek w domu 25.03.10, 12:52 >Naprawdę nie ma się czym chwalić i wywyższanie się swoim "Cieniem wiatru" ponad czyjąś kolekcję "Zmierzchu" jest mocno niesmaczne i żałosne. tru, tru Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: Więcej niż 100 książek w domu 25.03.10, 13:44 A ktoś tu tak czyni? Odpowiedz Link Zgłoś
matsuda Do: kobieta_z_polnocy -Alleluja!!! 25.03.10, 13:52 najinteligentniejszy komentarz do tego wątku, autorka zakasowała nawet te, które "mają" 4000 książek. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Do: kobieta_z_polnocy -Alleluja!!! 25.03.10, 15:01 A w czym niby sie przejawia ta inteligencja? Że sie nie kupuje kryminalow, ktore mozna pozyczyc? Słusznie, poza Krajewskim nie kupilam ani jednego. Odpowiedz Link Zgłoś
donkaczka Re: Więcej niż 100 książek w domu 29.03.10, 20:26 polska fantastyka niezla, ale radziecka duuzo lepsza, wspolczesna rosyjska tez, mam wiekszosc bulyczowa, asimova, serie o fnudacji czytalam namietnie kilka razy a dom nad rozlewiskiem to gniot, niestety, zlapalam sie na recenzje z forum i probowalam czytac, ale nie zmoglam podobnie bylo z renegatem kozak, niby chwalona ale napisana jezykiem, ktory mnie odrzucal za to dukaj, pilipiuk, krajewski - kupuje jak leci i nigdy nie zaluje jak widac gusta czytelnicze sa rozne, potrzeby tez i nie ma to nic wspolnego z lechtaniem ego Odpowiedz Link Zgłoś
girasole01 Re: Więcej niż 100 książek w domu 25.03.10, 12:14 Na pewno nie mam więcej niż 100 ksiazek w domu. Rzadko kupuje ksiazki dla siebie. Podejrzewam, ze wiecej ksiazek ma moja 13-mieseczna corka niz ja (no troche ich ma ). Nie oznacza to jednak, ze ich nie czytam - wprost przeciwnie. Na szczescie istnieje taki wynalazek jak biblioteki, dzieki czemu nie musze skladowac przeczytanych ksiazek w domu. Znam za to takie domy, w ktorych jest kilkaset ksiazek o posklejanych od nieuzywania kartkach. Odpowiedz Link Zgłoś
marghe_72 Re: Więcej niż 100 książek w domu 25.03.10, 12:42 triss_merigold6 napisała: Zaraz się okaże, że te 6% jest akurat na ematce. Moge załączyć fotkę aczkolwiek ilośc nie zawsze znaczy jakoś. Mam też straszne gnioty na półkach Odpowiedz Link Zgłoś
joanna_poz Re: Więcej niż 100 książek w domu 25.03.10, 13:54 > Widywałam takie domy, w których cała biblioteka mieściła się na > jednej półeczce regaliku, IMO w zasadzie definiuje to model > spędzania czasu, model uczestnictwa w kulturze i hierarchię wydatków > w rodzinie większość książek mam w pokoju na piętrze, do którego mało kto zagląda. za to w pokoju dziennym na dole, gdzie bywają goście mam niedużą szafkę z polkami, zagospodarowaną na rozne cele, w której została mi jedna polka wolna. wstawilam tam moze z 6/7 ksiazek, ktore nie miescily mi sie tymczasowo na gorze. i tak sobie stoją. ciekawe, jak ta jedna poleczka, widoczna dla wszystkich odwiedzających, świadczy o moim modelu spedzania czasu i hierachii wydatkow Odpowiedz Link Zgłoś
marghe_72 Re: Więcej niż 100 książek w domu 26.03.10, 23:47 joanna_poz napisała: > > większość książek mam w pokoju na piętrze, do którego mało kto > zagląda. U mnie to samo. Na dole nie mam ŻADNYCH ksiązek (no chyba, że akurat jakś czytam.. ale przed przyjściem gości zazwyczaj sprzątam ). Zero, nada. Bo kucharskich nie liczę Tych mam sporawo. Na widoku. W kuchni i w pokoju.. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Więcej niż 100 książek w domu 27.03.10, 09:11 > Bo kucharskich nie liczę Ale dlaczego nie liczysz? Przecież to też książki. Jeśli się odliczy kucharskie, poradniki, słowniki, encyklopedie, podręczniki itp., rzeczywiście może się okazać, że 94 % gospodarstw domowych ma mniej niż 100 książek Odpowiedz Link Zgłoś
ardzuna Re: Więcej niż 100 książek w domu 28.03.10, 16:28 echtom napisała: > Ale dlaczego nie liczysz? Przecież to też książki. Jeśli się odliczy kucharskie > , poradniki, słowniki, encyklopedie, podręczniki itp., rzeczywiście może się ok > azać, że 94 % gospodarstw domowych ma mniej niż 100 książek No i to właśnie jest smutne. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Więcej niż 100 książek w domu 28.03.10, 17:47 Ale co jest smutne - że się liczą czy nie liczą? Odpowiedz Link Zgłoś
ardzuna Re: Więcej niż 100 książek w domu 28.03.10, 18:36 Że po odliczeniu książek kucharskich 94% ludzi ma mniej niż 100 książek. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Więcej niż 100 książek w domu 28.03.10, 19:08 Mnie to nie martwi - ja się cieszę, jeśli ludzie w ogóle mają kontakt ze słowem drukowanym. Dlatego wolę dom z półką zapełnioną książkami kucharskimi (albo kompletem tomów "Sagi o ludziach lodu" ) niż dom zupełnie pozbawiony książek. Btw. kupowanie książek kucharskich, słowników itp. jest moim zdaniem bardziej racjonalne niż kupowanie powieści, bo do tych pierwszych jednak zagląda się częściej Odpowiedz Link Zgłoś
daga_j Re: Więcej niż 100 książek w domu 25.03.10, 14:08 To przykre, że czytelnictwo podupadło. Ale nie w moim wykonaniu W mojej rodzinie było sporo książek w domu, kilkaset (pewnie bliżej 400 iż 800) ale korzystaliśmy też z bibliotek. Aktualnie "na swoim" nie mam jeszcze takiego zbioru książek bo nie bardzo mnie na nie stać ale zawsze ulubionym prezentem na każdą okazję w mojej rodzinie są książki, więc te kilka rocznie nam wpada z prezentów, czasem się kupi coś ciekawego i jest ich coraz więcej. I jak mówię wypożyczamy z biblioteki - córce założyłam kartę jak miała 2,5 lat i na jej kartę bierzemy, to jest naprawdę super, że jest tyle książek do przeczytania i nie trzeba za to płacić Znałam rodzinę, w której domu nie było ani jednej książki, dosłownie przepraszam była jedna - książka telefoniczna! I może jakiś modlitewnik czy biblię mieli, nie wiem, ale to wszystko. I w tej rodzinie panował wtórny analfabetyzm. W tym momencie nie utrzymuję już z nimi kontaktu. Odpowiedz Link Zgłoś
alabama8 Re: Więcej niż 100 książek w domu 25.03.10, 14:58 Hmmm ... czyli są jednak idioci, którzy wielkość domowej biblioteczki ujmują w badaniu modelu uczestnictwa w kulturze ... W wypowiedziach tych którzy już policzyli ile metrów bieżących książek mają brakuje mi jeszcze dodatku w postaci deklaracji czy kiedykolwiek którąś z tych książek przeczytali, jeśli przeczytali to ile razy, a jeśli tylko raz - i nie warto do danej pozycji wracać, to po kiego grzyba trzymają ją jeszcze w domu? Dla czystej przyjemności "mania"? Dlaczego wychodzimy z założenia, że ci co chodzą do teatru są bardziej kulturalni od tych co chodzą do kina, a ci co mają książki (zakurzone) w domu to więksi erudyci od tych moli bibliotecznych? Nie życzę sobie takich płaskich i płytkich podsumowań. Mam 1 półkę z książkami w domu. Czytam pożyczone. Nie czytam po 2 razy bo jest jeszcze tyle do przeczytania, że powroty to strata czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
paszczakowna1 Re: Więcej niż 100 książek w domu 25.03.10, 15:30 > W wypowiedziach tych którzy już policzyli ile metrów bieżących > książek mają brakuje mi jeszcze dodatku w postaci deklaracji czy > kiedykolwiek którąś z tych książek przeczytali, jeśli przeczytali to > ile razy, a jeśli tylko raz Uważasz, że ludzie masowo nabywają dobra, z których nie korzystają? Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw No, jeśli dla kogoś stratą czasu jest powrót do 25.03.10, 16:49 ksiązki już kiedyś przeczytanej, to pozostaje współczuć pechowego doboru lektur... Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: No, jeśli dla kogoś stratą czasu jest powrót 25.03.10, 16:55 iwoniaw napisała: > No, jeśli dla kogoś stratą czasu jest powrót ksiązki już kiedyś przeczytanej, to pozostaje współczuć pechowego > doboru lektur... Dla mnie tak właśnie jest. Nawet jeśli z przyjemnością czytam coś, co już znam, to z tyłu głowy mam myśl, że w tym czasie mogłabym czytać coś nowego, co pozwoliłoby mi poszerzyć horyzonty. Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw Re: No, jeśli dla kogoś stratą czasu jest powrót 25.03.10, 17:07 Daj spokój, a gdzie tu miejsce na przyjemność z czytania? Gdybym ja przy każdej relaksującej czynności miała z tyłu głowy, że marnuję czas zamiast poszerzać horyzonty, szybko bym wpadła w paranoję. Aż dziw, że z takim podejściem na ematce bywasz - chyba nie dla horyzontów poszerzenia? Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: No, jeśli dla kogoś stratą czasu jest powrót 25.03.10, 18:36 No wiesz? Człowiek czytając się KSZTAŁCI. Dla przyjemnosci to jest telewizja... Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw Re: No, jeśli dla kogoś stratą czasu jest powrót 25.03.10, 18:59 No wiem, wiem W końcu się okazało, że braku wykształcenia i wąskich horyzontów ukryć się nie da - człowiek wcześniej czy później się zdradzi, że czyta coś kolejny i zbędny raz... Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: No, jeśli dla kogoś stratą czasu jest powrót 25.03.10, 19:11 Ja pierdolę, jakie trzeba mieć kompleksy, żeby uznać fakt, że ktoś nie bardzo lubi wracać do przeczytanych książek z powodów jakie podałam, za przytyk do samej siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw Re: No, jeśli dla kogoś stratą czasu jest powrót 25.03.10, 21:43 No powiedz, jakie? Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: No, jeśli dla kogoś stratą czasu jest powrót 25.03.10, 19:01 Nie mam tego z tyłu głowy przy każdej relaksującej czynności. Czasem wracam do przeczytanych książek, ale raczej mam głód nowych przeżyć. Aż > dziw, że z takim podejściem na ematce bywasz - chyba nie dla horyzontów > poszerzenia? Ależ zdecydowanie ematka poszerzyła mi horyzonty. Opisywane tu zjawiska często przekraczają możliwości mojej wyobraźni Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: No, jeśli dla kogoś stratą czasu jest powrót 25.03.10, 17:25 Ponieważ horyzonty poszerzałam na studiach i poszerzam w pracy, to w domu mogę sobie pozwolić na czytanie dla przyjemności, relaksu, z nudów, nasennie, z ciekawości etc. I czasem lubię przeczytać coś co już znam, podobnie jak lubię te same melodie (jak inżynier Mamoń). Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: No, jeśli dla kogoś stratą czasu jest powrót 25.03.10, 19:09 Poszerzanie horyzontów to jest dla mnie największa przyjemność, a czasem też relaks. Książki z dziedziny, którą studiowałam czytam nierzadko z wypiekami na twarzy do piątej nad ranem. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: No, jeśli dla kogoś stratą czasu jest powrót 25.03.10, 19:27 [b]Dla mnie tez "poszerzanie horyzomtow" jest przyjemnoscią, chyba nawet jedną z najwiekszych. Ale w zadnej sprzecznosci nie stoi to z wielokrotnym nawet powracaniem do tej samej ksiazki. I nawet nie mam na myśli książek stricte naukowych/popularnonaukowych czy w ogole faktografii. Czytajac powtornie beletrystykę widzę, jak moje horyzonty sie zmienily - jak inne sprawy dostrzegam niz przy wcześniejszej lekturze. To bardzo ciekawe przezycie, zadna strata czasu. najbardziej dojmujacym doswiadczeniem tego typu byla dla mnie lektura "Nędzników" zanim urodzilam dziecko i kiedy corka miała kilka lat. Jakbym przeczytala dwie zupelnie rozne książki. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: No, jeśli dla kogoś stratą czasu jest powrót 25.03.10, 19:32 Słuszna uwaga. I ja też czasem wracam do przeczytanych książek. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: No, jeśli dla kogoś stratą czasu jest powrót 25.03.10, 18:54 Powtarzanie książek nie jest stratą czasu. Tę samą książkę odbierzesz zupełnie inaczej jako 15-latka, 30-latka czy 50-latka. Podobnie jest z oglądaniem filmów, więc lubię sobie czasem weryfikować filmy oglądane w młodości. Nie ma sensu się spieszyć z zaliczaniem, bo wszystkiego, co ludzkość w ciągu iluś tam wieków napisała, i tak nikt nie przeczyta. Ja kilka lat temu z etapu chapania przeszłam w etap kontemplacji i wcale mi to nie zawęziło horyzontów - może wprost przeciwnie, bo bardziej się skupiam na odbiorze. Np. przy trzecim czy czwartym oglądaniu "Świadka" znałam na pamięć każdą scenę, więc kontemplowałam piękno scen nakręconych o wschodzie słońca A przy kolejnej powtórce "Pollyanny" zauważyłam, że książka jest ostrą satyrą na amerykańskie instytucje dobroczynne. Czytając powieść w dzieciństwie zupełnie tego nie wychwyciłam. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: No, jeśli dla kogoś stratą czasu jest powrót 25.03.10, 19:03 Ja ostatnio przeczytalam Chlopców z Placu Broni.Zupełnie inne wrazenie niz opowiesc czytana jako szkolna lektura.Wiecej teraz rozumiem, widze zwiazek z historia. Zupelnie inaczej niz seria o Dorotce z Oz, która szalenie dzialala mi na wyobraznie i byla moja ulubiona dziecieca historia.Niestety, przeczytalam ja jako dorosla i czar prysł.Normalnie załuje. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: No, jeśli dla kogoś stratą czasu jest powrót 25.03.10, 19:29 > Niestety, przeczytalam ja jako dorosla i czar prysł.Normalnie załuje. Zawsze jest ryzyko - ja tak mam czasem z filmami. Sądzę jednak, że powtórki są częściej doświadczeniem pozytywnym. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: No, jeśli dla kogoś stratą czasu jest powrót 25.03.10, 19:35 O własnie, tez tak mam. No i do tego jeszcze zdarzaja się (ale to juz rzadko) takie, ze zanim skończę już wiem, ze chce przeczytac od nowa. Z naprawdę dobrą powieścią jest jak z wierszem - dobrze miec w głowie calosc, wtedy odczytuje sie o wiele wiecej znaczeń. Ostatnio miałam tak z "Łaskawymi". Odpowiedz Link Zgłoś
atena12345 Re: No, jeśli dla kogoś stratą czasu jest powrót 25.03.10, 19:57 iwoniaw napisała: > ksiązki już kiedyś przeczytanej, to pozostaje współczuć pechowego > doboru lektur... > no dla mnie jest to strata czasu, bo w tym czasie wolę przeczytać cos nowego. I nie ukrywam, że czasu na czytanie niewiele. Jednego tygodnia łykne 2 ksiązki, a czasem z jedną pozycją "meczę" się i 2 miesiące - tak, tak, durna jestem i nieoczytana. A na emamie wszystkie czytaja po 20 ksiazek miesięcznie, godzinami bawią sie z dziećmi, w domu wypucowane, maż zaspokojony, itp. no ja jakos nienadązam z niktórymi pozycjami i najczęściej zasypiam w trakcie czytania - czasem pierwszej strony Odpowiedz Link Zgłoś
carrymoon Re: No, jeśli dla kogoś stratą czasu jest powrót 25.03.10, 20:52 atena12345 napisała: > wszystkie czytaja po 20 ksiazek miesięcznie, godzinami bawią sie z > dziećmi, w domu wypucowane, maż zaspokojony, itp. no ja jakos > nienadązam z niktórymi pozycjami i najczęściej zasypiam w trakcie > czytania - czasem pierwszej strony ja czytam mniej więcej 2 książki w miesiąc, czasem 2 równoczesnie a czas na czytanie mam gdy jadę do pracy. W autobusie 15 min w jedną i 15 min w drugą. Znajomy chciał mnie odwozić autem do pracy ale.............zrezygnowałam by móc czytać właśnie Odpowiedz Link Zgłoś
atena12345 Re: No, jeśli dla kogoś stratą czasu jest powrót 26.03.10, 08:58 carrymoon napisała: > > a czas na czytanie mam gdy jadę do pracy. W autobusie 15 min w jedną i 15 min w > drugą. Znajomy chciał mnie odwozić autem do pracy > no widzisz ja mam chorobe lokomocyjną i czytanie w autobusie odpada. Ale dojeżdżałam do pracy pociagiem po 1,5 h w każdą stronę i wtedy tez czytałam dużo. Odpowiedz Link Zgłoś
atena12345 Re: No, jeśli dla kogoś stratą czasu jest powrót 25.03.10, 20:00 iwoniaw napisała: > ksiązki już kiedyś przeczytanej, to pozostaje współczuć pechowego > doboru lektur... > nie każdy ma problem ze zrozumieniem tekstu - wielu ludziom wystarczy jednak jednokrotne przeczytanie Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: No, jeśli dla kogoś stratą czasu jest powrót 25.03.10, 20:29 > nie każdy ma problem ze zrozumieniem tekstu - wielu ludziom > wystarczy jednak jednokrotne przeczytanie Tekst trochę kulą w płot zważywszy na powyższą dyskusję na ten temat... Odpowiedz Link Zgłoś
atena12345 Re: No, jeśli dla kogoś stratą czasu jest powrót 26.03.10, 08:59 angazetka napisała: > > nie każdy ma problem ze zrozumieniem tekstu - wielu ludziom > > wystarczy jednak jednokrotne przeczytanie > > Tekst trochę kulą w płot zważywszy na powyższą dyskusję na ten > temat... > to może warto troche popuścic ten dupościsk ? Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: No, jeśli dla kogoś stratą czasu jest powrót 26.03.10, 12:51 Hę? Czym jest dupościsk w tym kontekście? Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: No, jeśli dla kogoś stratą czasu jest powrót 26.03.10, 17:55 To takie słowo-wytrych jak np. "kompleksy" Odpowiedz Link Zgłoś
atena12345 alabama 25.03.10, 19:52 dobrze to ujełaś - mi nie chciało się tego pisać, ale chwalenie sie kto ma ile książek, to jakieś intelektualne pozerstwo. Odpowiedz Link Zgłoś
kinia2004 Re: Więcej niż 100 książek w domu 25.03.10, 16:14 Od zawsze borykam się z problemem, gdzie upchnąć te wszystkie książki. Mam wrażenie, że są wszędzie... w pokoju, kuchni, przedpokoju, piwnicy i oczywiście u moich rodziców. Zawsze zazdroszczę tym, którzy na meblach w pokojach mają postawione jakieś filiżanki, wzony i tego typu ozdóbki. U mnie od zawsze tylko książki. Pewnie, że mogłabym je wyrzucić, ale po pierwsze często po nie sięgam, a po drugie - szkoda by mi było. Nie zgodzę się natomiast ze stwierdzeniem, że to kim się jest, czy jaki się reprezentuje poziom - jest uwarunkowane ilością naszych książek. Miałam kiedyś koleżankę, której rodzina była "z wyższych sfer", a w domu nie mieli żadnej książki. Jak ja podziwiałam w ich mieszkaniu tą wolną przestrzeń . Marzenie Odpowiedz Link Zgłoś
kkokos Re: Więcej niż 100 książek w domu 25.03.10, 18:46 > Jak ja podziwiałam w ich mieszkaniu tą wolną przestrzeń . Marzenie no nareszcie! tak czytam ten wątek i czytam i nie mogłam się tego doczekać. zobaczcie, jaki w sumie mają gigantyczny nakład pisma wnętrzarskie - od tych tanich po te drogie, od tych prezentujących aranżacje małych mieszkanek po wielkie rezydencje z dużymi ogrodami. kanał domo trzyma się świetnie, programy wnętrzarskie na zone club, bbc lifestyle czy discovery travel and living też mają niezłą oglądalność - a zobaczcie, co się tam lansuje. bardzo rzadko oglądamy wnętrza z książkami. jeśli już, to częściej w pismach niż w tv. promowany jest styl "duża przestrzeń, mało gratów". i nie chodzi tylko o wyrzucanie książek jako rzeczy zbyt osobistych (traktowanych jak kolekcja właściciela domu, tak jak kolekcja lalek barbie czy porcelanowych słoni), a przez to przeszkadzających przy prezentacji mieszkania/domu przeznaczonego do sprzedaży. kiedy projektanci - wszystko jedno, czy polscy, amerykańscy, kanadyjscy czy brytyjscy - urządzają komuś pokój, znajdzie się tam miejsce na telewizor, ale na książki broń boże. robi się rodzaj regału/półek na całą ścianę, wstawia się tam specjalnie w tym celu zakupione trzy wazoniki i dwie świeczki, a reszta z założenia ma pozostać pusta. promuje się kupowanie jakichś idiotycznych durnostojek, bo "dodatki podkreślają charakter wnętrza". baaaardzo rzadko projektanci robią komuś półki specjalnie na książki - a jeśli, to te książki traktowane są jak dziwactwo gospodarza, podobnie jak kolekcja modeli samolotów lub podstawek pod piwo (ładnie wyeksponowana pod szkłem na stoliku przy zestawie wypoczynkowym). z jednej strony z tych wszystkich programów dowiadujemy się, że powinniśmy dążyć do ideału "liczba łazienek w domu równa jest liczbie mieszkańców", a z drugiej bombardowani jesteśmy wnętrzami bez książek i wmawia się nam, że takie są piękne. i to gdzieś w ludziach zapada - druga, czasem nawet trzecia łazienka nie jest już traktowana jak ekstrawagancja (choć dla wielu wciąż jest oznaką luksusu). a w tym wątku jest sporo głosów "nie mam książek, bo nie mam miejsca". ale na durnostojki pewnie masz, bo projektanci każą kupować Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Więcej niż 100 książek w domu 25.03.10, 19:39 Przy okazji robienia od nowa pokoju dla dziecka i sypialnio-gabinetu przewaliłam mnóstwo pism wnętrzarskich adresowanych do posiadaczy mieszkań (nie stylowych willi z włoskim designem). Faktycznie niewiele jest aranżacji z bibliotekami czy nawet regałami na książki, ale jakieś są i niektóre zupełnie fajne. W zdjęciach z wnętrz z programu w tv (nie przypomnę sobie nazwy ale jest mnóstwo odcinków na ich stronie www) nie ma w ogóle bibliotek. Zero. Nul. Plazmy i kina domowe wkomponowane są wszędzie, podobnie jak mega garderoby czy podwieszane sufity. Odpowiedz Link Zgłoś
ardzuna Re: Więcej niż 100 książek w domu 25.03.10, 21:13 kinia2004 napisała: Miałam kiedyś kol > eżankę, której rodzina była "z wyższych sfer", a w domu nie mieli żadnej książk > i. A co to znaczy z wyższych sfer? W kontekście braku książek oczywiście. Odpowiedz Link Zgłoś
carrymoon Re: Więcej niż 100 książek w domu 25.03.10, 19:50 miałam się nie udzielać w tym wątku. Część książek zostało u rodziców, ostatnio nie kupowałam. Mój zbiór wydawał mi się i nadal wydaje maleńki. W zasadzie uważam, że mam mało książek. A jednak więcej niż te 100 w pierwszym poście. I to licząc tylko moje książki, bez książek młodej czy książek użytkowych typu albumy. zaskoczyło mnie to. Odpowiedz Link Zgłoś
mysia125 przeprowadzilam sie... 25.03.10, 21:53 ..po czesci dlatego, ze mi sie ksiazki nie miescily. -- Kasia & Felix (23/01/2005) & Bruno (10/01/2009) Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: przeprowadzilam sie... 25.03.10, 22:08 Ja bym musiała dom kupić - z ogródkiem dla kotów i całym piętrem na książki Odpowiedz Link Zgłoś
madami Re: Więcej niż 100 książek w domu 26.03.10, 20:57 Po pierwsze: aby trzymać w domu taką ilość książek trzeba mieć gdzie a metraże naszych mieszkań nie są zbyt duże zwykle rezygnuje się z regału na książki na rzecz regału na zabawki dziecka. Po drugie: ilość książek trzymanych w domu nie świadczy o poziomie czytelnictwa w danej rodzinie. Mamy przecież biblioteki Po trzecie: odwiedzając mój dom mogłabyś skwitować mój model spędzania czasu, wystarczy rzucić okiem, z pięć książek na krzyż Niezłe, nie? Zagłębiając się w temat dowiedziałabyś się, że mam alergię na kurz a ponieważ książki kurz lubią a ja nie lubię wiecznie ganiać ze ścierą. Książki wylądowały w piwnicy moich rodziców, ja staram się nic nie kupować ale to nie znaczy, że u nas się nie czyta. Odpowiedz Link Zgłoś
kocianna Re: Więcej niż 100 książek w domu 26.03.10, 21:39 O nie, ja nie zrezygnuję z regału na książki na rzecz regału na zabawki... prędzej moje dziecko zrezygnuje z zabawek (dobrowolnie), coby jej się więcej książek zmieściło. Mam zabudowaną półkami całą ścianę wokół okna, dobrym pomysłem jest też poprowadzenie półek tuż pod sufitem. Marzy mi się biblioteka za przesuwnymi drzwiami (bo ja też mam alergię na kurz). Ktoś jeszcze pisał, że słowniki to nie książki, a ja wprost uwielbiam je czytać! Zwłaszcza takie stare, z hasłami typu: "prostytutka: w krajach kapitalistycznych kobieta, trudniąca się...". Ale może to zboczenie zawodowe. Odpowiedz Link Zgłoś
titta Re: Więcej niż 100 książek w domu 30.03.10, 18:50 Stare slowniki tematyczne! Cos pieknego. Odpowiedz Link Zgłoś
ardzuna Re: Więcej niż 100 książek w domu 28.03.10, 16:29 madami napisała: > Po pierwsze: aby trzymać w domu taką ilość książek trzeba mieć gdzie a metraże > naszych mieszkań nie są zbyt duże zwykle rezygnuje się z regału na książki na > rzecz regału na zabawki dziecka. Jako dziecko wyłącznie czytałam i bawiłam się bez użycia zabawek. Gdyby moja matka wpadła na pomysł żeby zamienić mi regał na książki na regał na zabawki, chyba bym uciekła z domu. Odpowiedz Link Zgłoś
polaola Oddaje do biblioteki 27.03.10, 09:48 Juz od kilkunastu lat mam zwyczaj kazda kupiona ksiazke po przeczytaniu oddawac jako darowizne do biblioteki. Odpowiedz Link Zgłoś
zawsze_wolna_nilka Co to za dziwaczne badania... 27.03.10, 10:03 ...książkoosobometrażu Wszystko już powyżej ujęte: można mieć, ale w piwnicy, można nie mieć, a czytać, można łaknąć posiadania albo tęsknić za przestrzenią, można z żalem się rozstawać, można salon ozdabiać, można ... Sasiadka nie czyta, ale ma czas upiec dzieciom ciasto. Sąsiad nie ma książek, ale stać go na fantastyczne rodzinne wakacje. Każdy medal ma dwie strony. Odpowiedz Link Zgłoś
daga_j Re: Co to za dziwaczne badania... 27.03.10, 13:02 Owszem dziwaczne, i w większości zgadzam się z Tobą, aczkolwiek nie stawiam równości między ludźmi czytającymi i nieczytającymi. Uważam, że ludzie lubiący lekturę mają bogatsze słownictwo i pewnie mniejsze problemy z ortografią bo się wzrokowo opatrzą więcej niż ktoś czytający tylko ulotki na budyniu. Ja w dzień też nie czytam, wolę upiec ciasto dziecku, tak, i chętnie zarobię na te cudne wakacje, ale gdy mam wolny czas to jedną z ulubionych rozrywek jest czytanie, i akurat w moim trybie życia wypada to po 1-2 książki miesięcznie, ale zawsze to coś. Zawsze można mnie zapytać co aktualnie czytam (tylko nie dziś, bo w najbliższych tygodniach muszę się uczyć a nie czytać rozrywkowo! - zatem teraz lektury "konieczne" u mnie) Odpowiedz Link Zgłoś
ardzuna Re: Co to za dziwaczne badania... 28.03.10, 16:27 zawsze_wolna_nilka napisała: > Sasiadka nie czyta, ale ma czas upiec dzieciom ciasto. Dzięki temu pożywią się jeszcze większą ilością cukru niż zwykle. Brawo. Ciasto dla dzieci to nie jest wartosć sama w sobie ani recepta na udaną rodzinę. Równie dobrym sposobem na życie rodzinne jest wspólna dyskusja o przeczytanych książkach skoro już o książkach mowa. Sąsiad nie ma > książek, ale stać go na fantastyczne rodzinne wakacje. Każdy medal > ma dwie strony. Akurat w Polsce zawsze było tak że wykształceni mieli masę książek oraz model polegający na tym że całe wakacje musiały być spędzone poza domem, a mniej wykształceni uważali zarówno wakacje jak i książki za zbytek. Taki model wychodził z licznych badań. Nie znam nikogo kto by musiał zrezygnowac z fantastycznych wakacji rodzinnych bo zakupił masę książek i go już nie było stać na wyjazd. Wakacje rodzinne wtedy są fantastyczne kiedy atmosfera w rodzinie lepsza, a nie kiedy wyjedziemy do droższego hotelu w droższym regionie. Odpowiedz Link Zgłoś
protozoa Re: Więcej niż 100 książek w domu 28.03.10, 15:45 A mnie zastanawia ile osób spośród tych 6% gospodarstw domowych posiadających więcej niż 100 książek czyta? CZYTA, a nie zagląda w sprawie przepisu na placek z wiśniami, nie sprawdza kim był Juliusz Słowacki itd. Ludzie nie czytają, a kontakt z książką kończy się u znakomitej większości w chwili zdania matury. Kilka lat temu chciałam rozprężyć pacjentów w czasie badania i pytałam o rzeczy neutralne: na czym ostatnio byli w teatrze/kinie i co czytali. Wole nie pamietac odpowiedzi. Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: Więcej niż 100 książek w domu 28.03.10, 16:26 Jaki jest poziom czytelnictwa w kraju - wiemy. Sprawdziłam dokładne dane, przynajmniej jedną książkę w 2008 r. przeczytało 38% Polaków powyżej 15. roku życia, a 11% - więcej niż siedem książek. I nie wiem, dlaczego masz wątpliwości, czy osoby z ponad stu ksiązkami w domu czytają. Po coś te książki trzymają... Odpowiedz Link Zgłoś
asocial Re: Więcej niż 100 książek w domu 28.03.10, 20:35 przyznaje, ze nie przeczytalam tych prawie 300 postow trudno mi uwierzyc w te 6%. straszne i przerazajace. mam zdecydowanie wiecej niz 100 ksiazek, wiem, bo niedawno sie przeprowadzilismy miedzy nimi mozna znalezc rowniez ksiazki kucharskie (bo od kilku lat gotowanie stalo sie moja pasja. Pracuje jako tlumacz, wiec sila rzeczy wiele czytam w oryginale, po hiszpansku, angielsku, polsku i czasem po portugalsku. ostatnio wprost pozarlam Saramago, Rolanda Barthesa. czytam srednio 2-3 ksiazek tygodniowo, srednio, bo zdarza mi sie, ze nie czytam nic przez caly miesiac. ulissesa przeczytalam i pamietam to jako wielki koszmar) proust podobal mi sie szalenie, ale moja paska skonczyla sie po pierwszym tomie uwazam jednak, ze ilosc ksiazek w domu nie swiadczy o niczym. znam sporo osob, ktore z powodow ekologicznych odmawiaja kupowania ksiazek i korzystaja tylko i wylacznie z bibliotek. albo np. moj profesor angielskiego: od kiedy tylko pojawily sie na rynku korzysta z e-bookow i sciaga literature z internetu. Ksiazki papierowe systematycznie oddaje: znajomym, studentom (np. mnie) itp. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Więcej niż 100 książek w domu 29.03.10, 20:40 I jako ekolog laptop ma na korbkę. Odpowiedz Link Zgłoś
czukczynska ponad 1000 29.03.10, 20:54 3-latek ma ok.100,11-latka ok. 300,my ok.700-800. Nie wyobrażam sobie domu bez książek.Wszyscy czytamy nałogowo. Odpowiedz Link Zgłoś
joe_stru Re: Więcej niż 100 książek w domu 30.03.10, 16:53 No i tyle warte to czytanie Twoje. W pierwszym zdaniu piszesz, że straszne i przerażające te 6%, a w ostatnim, że to, ile kto ma książek nie świadczy zupełnie o niczym. Dobrze, że sama tych ksiązek nie piszesz... Odpowiedz Link Zgłoś