Dodaj do ulubionych

a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z seksu??

29.03.10, 10:29
Tak a propos wątku o ślubach cywilnych i kościelnych zastanawiam się, kto
spowiadał się z seksu przedmałżeńskiego?? A może wszystkie dziewczyny, dla
których cywilny, to tylko papier, zgodnie z nauczaniem kościoła 'praktykowali'
wstrzemięźliwość aż do nocy poślubnej?
Obserwuj wątek
    • iminlove Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 29.03.10, 10:32
      Ja tam mam ostatnio trochę dalej idące... hmmm... dylematy.
      Wielkanoc się zbliża, poszłabym do spowiedzi. Ale jak, skoro
      musiałabym się spowiadać z mieszkania (i różnych tego następstwsmile) z
      kimś bez ślubu? A rozgrzeszenie wymaga żalu za grzechy, którego
      jakoś wykrzesać z siebie nie mogęsmile Jak to jest, da się z tego
      wyspowiadać?
      • angazetka Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 29.03.10, 10:36
        Mądra osoba, taka naprawdę wierząca, tłumaczyła mi kiedyś, że w
        takiej sytuacji żałujesz, że zgrzeszyłaś, a nie żałujesz samej
        sytuacji, w której grzeszyłaś.
        Co do tematu wątku: wszyscy wierzący, których znam, spowiadali się z
        seksu przedślubnego.
        • jowita771 Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 29.03.10, 10:51
          > Mądra osoba, taka naprawdę wierząca, tłumaczyła mi kiedyś, że w
          > takiej sytuacji żałujesz, że zgrzeszyłaś, a nie żałujesz samej
          > sytuacji, w której grzeszyłaś.

          Bardzo wygodne, a osoba, nie wiem, czy mądra, na pewno sprytna.

          > Co do tematu wątku: wszyscy wierzący, których znam, spowiadali się z
          > seksu przedślubnego.

          A teraz taka sytuacja, gdyby te spowiadające się (a więc żałujące i z
          postanowieniem poprawy) osoby musiały przełożyć ślub o rok, to rozumiem, że nie
          współżyłyby, bo zrozumiały swój grzech, żałują i chcą się poprawić?
          • a1ma Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 29.03.10, 11:00
            Niekoniecznie - to trochę tak, jak z dietą - nie żałujesz, że zjadłaś ciastko
            (pyszne było!), ale żałujesz, że złamałaś dietę.
            Tu też - nie żałujesz seksu, ale żałujesz, że zgrzeszyłaś.

            Taka trochę pokrętna logika, ale w sumie czemu się dziwić, przecież KK to
            specjaliści najwyższej klasy w tej materii.
            • jowita771 Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 29.03.10, 11:03
              > Taka trochę pokrętna logika,

              Nie zgadzam się. Nie trochę, to BARDZO pokrętna logika.
              • a1ma Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 29.03.10, 11:07
                Owszem. Bardzo. Jak cały KK - mistrzostwo hipokryzji.
              • angazetka Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 29.03.10, 12:18
                Innej być nie może, bo przecież nikt nie będzie czuł żalu z powodu
                tego, że sypia z ukochaną osobą. Ale można przy tym chyba żałować,
                że się robi coś niezgodnego z przepisami KK? Tak jak pojście na
                wagary w szkole: wiesz, że to złe, co nie przeszkadza ci mieć z tego
                frajdy.
                • iminlove Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 29.03.10, 13:54
                  A może pójść dalej - żałować nie samego czynu, ale tego, że taki
                  czyn jest uważany w KK za grzech? smile
                  • a1ma Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 29.03.10, 14:37
                    Ja żałuję, że w ogóle poszłam do spowiedzi. Liczy się?
                  • gazeta_mi_placi Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 29.03.10, 16:07
                    A może pójść jeszcze dalej i skoro wymagania KK w sprawie seksu (lub innych rzeczy) są zbyt trudne to po prostu odpuścić sobie ślub kościelny?
                    • a1ma Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 29.03.10, 16:16
                      Nie, bo w USC trochę głupio w welonie.
                      • gazeta_mi_placi Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 29.03.10, 16:48
                        a1ma napisała:

                        > Nie, bo w USC trochę głupio w welonie.

                        Co racja to racja....
                        I jak upchnąć 200 zaproszonych osób w tej salce?

                        uncertain
                        • a1ma Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 29.03.10, 17:50
                          No właśnie. Więc sam(-a) widzisz.
                      • lolinka2 Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 30.03.10, 09:27
                        a1ma napisała:

                        > Nie, bo w USC trochę głupio w welonie.
                        >

                        serio? nie zauważyłam.... osobiście w białej kiecce i wianku (!) w
                        USC wystąpiłam na własnym ślubie wink
                        • gazeta_mi_placi Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 30.03.10, 10:11
                          lolinka2 napisała:

                          > a1ma napisała:
                          >
                          > > Nie, bo w USC trochę głupio w welonie.
                          > >
                          >
                          > serio? nie zauważyłam.... osobiście w białej kiecce i wianku (!) w
                          > USC wystąpiłam na własnym ślubie wink

                          Gdzieś jeszcze miałaś wianek czy tylko na głowie? big_grin
                    • iminlove Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 29.03.10, 16:33
                      Ja wierzę w Boga i przed nim właśnie chcę zawrzeć związek małżeński.
                      KK jest dla mnie swego rodzaju pośrednikiemsmile Nie zgadzam się z jego
                      wszystkimi regułami - ale są to reguły ustalone przez LUDZI na
                      przestrzeni kilkuset lat. Czy są idealne? Nie mogą być, z samego
                      założenia, że tworzyli je właśnie ludzie (czyli są niedoskonałe).
                      Czy mój grzech jest tak ogromny, że nie mogę się wyspowiadać i
                      dostać rozgrzeszenia? Nikogo nie zraniłam, nikogo nie zdradziłam,
                      jestem dobrym człowiekiem...
                      • isma Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 29.03.10, 17:03
                        Znajomy ksiadz na uslyszane w konfesjonale wyznanie podobnej treści "nikogo nie
                        zabiłem, niekogo nie zdradziłem, nikogo nie okradłem" oznajmia: "aaaaa, to
                        zaszło nieporozumienie, pomylił pan miejsca, zapraszam na ołtarz, już lecę po
                        kadzielnicę".

                        Do konfesjonału idzie sie ze szczerym żalem za grzechy i z mocnym postanowieniem
                        poprawy. Jak się takowymi nie dysponuje, to raczej nie należy się wybierac, bo
                        to nieważna spowiedz moze byc.

                        Aha, protestanci tez wierza w Boga i uznaja sluby cywilne. Tak ze problemu nie
                        ma, ani obowiazku bycia katolikiem.
                        • iminlove Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 29.03.10, 17:12
                          I takie właśnie cyniczne podejście księży tak skutecznie odstrasza
                          ludzi od kościoła...
                          • isma Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 29.03.10, 18:56
                            Kogo cyniczne podejscie? Ksiezy? A nie uwazasz, ze cos jest nie tak z podejsciem
                            osoby, ktora sie przyszla do konfesjonalu tlumaczyc, ze nic zlego nie robi? To
                            po co przyszla? Przegadac sprawy okolozyciowe mozna z kolezanka lub
                            psychoterapeuta wink)).

                            Akurat w opisywanej sytuacji to ludzie sami sie od kosciola odstraszaja (co nie
                            znaczy, ze nie bywaja tez ksieza-durnie, ale to akurat nie ten przypadek...)
                            • szyszunia11 Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 29.03.10, 19:31

                              > osoby, ktora sie przyszla do konfesjonalu tlumaczyc, ze nic zlego nie robi? To
                              > po co przyszla? Przegadac sprawy okolozyciowe mozna z kolezanka lub
                              > psychoterapeuta wink)).

                              myślę, że taka osoba przyszła, żeby jej "klepnąć" status "dobrego człowieka" i niewiele wie o sobie i o naturze grzechu...
                            • iminlove Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 30.03.10, 10:07
                              isma napisała:

                              > Kogo cyniczne podejscie? Ksiezy? A nie uwazasz, ze cos jest nie
                              tak z podejscie
                              > m
                              > osoby, ktora sie przyszla do konfesjonalu tlumaczyc, ze nic zlego
                              nie robi? To
                              > po co przyszla? Przegadac sprawy okolozyciowe mozna z kolezanka lub
                              > psychoterapeuta wink)).

                              Ale można też ze spowiednikiem. Ja nie chcę rozgrzeszenia, ja chcę
                              wskazówek. Chcę, aby mi wytłumaczono, dlaczego mam stosować się do
                              zasad, których nie rozumiem. Do zasad, które nijak się mają do tego,
                              co przyszło od Boga (czyli dekalogu i przykazań miłości). Chcę, aby
                              mi powiedziano, co mam robić dalej.

                              >
                              > Akurat w opisywanej sytuacji to ludzie sami sie od kosciola
                              odstraszaja (co nie
                              > znaczy, ze nie bywaja tez ksieza-durnie, ale to akurat nie ten
                              przypadek...)
                              >

                              W jaki sposób się odstraszam od Kościoła?
                              • agacz2905 Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 30.03.10, 10:41
                                iminlove napisała:
                                "Ja nie chcę rozgrzeszenia, ja chcę
                                wskazówek. Chcę, aby mi wytłumaczono, dlaczego mam stosować się do
                                zasad, których nie rozumiem."
                                Skoro nie chcesz rozgrzeszenia, to po co rozważasz spowiedź? W tym
                                sakramencie o to własnie rozgrzeszenie się rozchodzi
                              • vocativa Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 30.03.10, 11:34
                                iminlove napisała:
                                Ja nie chcę rozgrzeszenia, ja chcę
                                > wskazówek. Chcę, aby mi wytłumaczono, dlaczego mam stosować się do
                                > zasad, których nie rozumiem. Do zasad, które nijak się mają do tego,
                                > co przyszło od Boga (czyli dekalogu i przykazań miłości). Chcę, aby
                                > mi powiedziano, co mam robić dalej.

                                To czego w takim razie potrzebujesz to kierownictwo duchowesmileMoże się odbywac
                                jak najbardziej poza spowiedziąsmile
                                • iminlove Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 30.03.10, 11:51
                                  vocativa napisała:

                                  > To czego w takim razie potrzebujesz to kierownictwo duchowesmileMoże
                                  się odbywac
                                  > jak najbardziej poza spowiedziąsmile

                                  Jakkolwiek. Rozgrzeszenie byłoby - moim zdaniem - skutkiem ubocznym
                                  takiej rozmowy. Nie jestem do końca pewna, czy wierzę w spowiedników
                                  jako tych, którzy dają, albo nie dają rozgrzeszenia - dla mnie jest
                                  Bóg i on wie, kim jestem i czy na to rozgrzeszenie zasługuję. Ale z
                                  drugiej strony Bóg raczej rzadko przemawia do ludzismile dlatego też
                                  potrzebuję czasem porozmawiać z kimś mądrzejszym od siebie. Nie chcę
                                  rozmawiać z psychologiem czy koleżanką. Chciałabym porozmawiać z
                                  księdzem, jednak nigdy nie spotkałam księdza, który chciałby
                                  rozmawiać...

                                  W ogóle to przeraziła mnie jakaś taka zawistna postawa obecnych
                                  tutaj Pań pod tytułem "jak się bzykałaś i nie żałujesz, to nie co
                                  liczyć na piękny ślub w kościele". Jakby w mojej chęci wyspowiadania
                                  się chodziło tylko i wyłącznie o welon i białą suknięsmile Nie, drogie
                                  Panie, nie chodzi o ślub, chodzi o życie w zgodzie z Bogiem i z
                                  własnym sumieniem - teraz i zawsze. Jeśli dla kogoś rozgrzeszenie
                                  jest rozpatrywane tylko w kontekście spowiedzi przedślubnej, to
                                  współczuję jakości tej wiary...
                                  • vocativa Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 30.03.10, 12:42
                                    Jakkolwiek. Rozgrzeszenie byłoby - moim zdaniem - skutkiem ubocznym
                                    > takiej rozmowy. Nie jestem do końca pewna, czy wierzę w spowiedników
                                    > jako tych, którzy dają, albo nie dają rozgrzeszenia - dla mnie jest
                                    > Bóg i on wie, kim jestem i czy na to rozgrzeszenie zasługuję. Ale z
                                    > drugiej strony Bóg raczej rzadko przemawia do ludzismile

                                    To prawda,że tylko Pan Bóg wie,ale z drugiej strony powiedział do apostołów:"Po
                                    tych słowach tchnął na nich i powiedział im: "Weźmijcie Ducha Świętego! Którym
                                    odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im
                                    zatrzymane".(J20,22-23)


                                    Chciałabym porozmawiać z
                                    > księdzem, jednak nigdy nie spotkałam księdza, który chciałby
                                    > rozmawiać...

                                    Bardzo często zakonnicy są bardziej rozmowni chociaż oczywiście gwarancji nie
                                    mawinkJa bardzo lubię kapucynów i oni mają np. we Wrocławiu(nie wiem jak gdzie
                                    indziej)tzw.kaplice pojednania-taki osobny pokój do spowiedzi i tam w większości
                                    nastawieni są na dłuższą rozmowę przy spowiedzi lub samą rozmowęsmile
                                    Pozdrawiam Cię serdeczniesmile
                                    • iminlove Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 30.03.10, 13:08

                                      vocativa napisała:

                                      > To prawda,że tylko Pan Bóg wie,ale z drugiej strony powiedział do
                                      apostołów:"Po
                                      > tych słowach tchnął na nich i powiedział im: "Weźmijcie Ducha
                                      Świętego! Którym
                                      > odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im
                                      > zatrzymane".(J20,22-23)
                                      >

                                      No tak, ale po drodze były czasy orgii seksualnych w Watykanie,
                                      zabijania niewiernych i inne tego typu historie. To sprawia, że tacy
                                      ludzie 'małej wiary' jak ja zaczynają wątpić... smile

                                      > Bardzo często zakonnicy są bardziej rozmowni chociaż oczywiście
                                      gwarancji nie
                                      > mawinkJa bardzo lubię kapucynów i oni mają np. we Wrocławiu(nie wiem
                                      jak gdzie
                                      > indziej)tzw.kaplice pojednania-taki osobny pokój do spowiedzi i
                                      tam w większośc
                                      > i
                                      > nastawieni są na dłuższą rozmowę przy spowiedzi lub samą rozmowęsmile
                                      > Pozdrawiam Cię serdeczniesmile

                                      Chciałabym takiego spotkać. Mieszkam w Warszawie, może uda mi się
                                      tutaj wyczaić fajny kościółsmile
                                      Swoją drogą, mam coraz większą awersję do takich 'zwykłych' księży
                                      (nie-zakonników). Byłam ostatnio w rodzinnej parafii - na pogrzebie.
                                      Proboszcz nowy, w parafii od jakiegoś roku czy dwóch. Nie kojarzy
                                      mnie w ogóle (bo mieszkam gdzie indziej, w tym kościele jestem tylko
                                      w święta). Natomiast doskonale kojarzy oboje moich rodziców (z moją
                                      Mamą pracuje w jednej szkole, a z ojcem współpracuje przy okazji
                                      remontu dachu. rodzice rozwiedzeni). No i jestem na cmentarzu, jest
                                      już po pogrzebie, wszyscy powoli się zbierają. Stoję sobie w alejce
                                      (sama), koło mnie przechodzi ksiądz. Ja mu grzecznie 'niech będzie
                                      pochwalony', a on nic. Spojrzał na mnie, usłyszał, ale nic nie
                                      odpowiedział. Chyba nie miał zamiaru zaszczycać swą odpowiedzią
                                      jakąś obcą kobietę. Później widziałam, jak konwersuje z moim ojcem...

                                      Gdy później zdegustowana opowiadałam to zajście na stypie,
                                      tłumaczono mi, że przecież zmęczony i podobno przeziębiony, bo
                                      pogrzeby miał w tym tygodniu codziennie. Później okazało się, że
                                      spieszył się na imprezę z okazji swoich imienin. A za pogrzeby
                                      kasuje po 500 zł. Uświadomiłam Mamie, ile taki 'biedny' ksiądz
                                      zarabia w tydzień...
                                    • jowita771 Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 31.03.10, 18:02
                                      > To prawda,że tylko Pan Bóg wie,ale z drugiej strony powiedział do apostołów:"Po
                                      > tych słowach tchnął na nich i powiedział im: "Weźmijcie Ducha Świętego! Którym
                                      > odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im
                                      > zatrzymane".(J20,22-23)

                                      Ja nie wierzę, że Jezus tak powiedział, chyba, że chodziło o to, że odpuścić
                                      możesz albo nie odpuścić, jeśli ktoś zrobił coś przeciwko tobie. Co ma do
                                      decydowania o odpuszczeniu ktoś trzeci? Jak ktoś mnie zrobił coś złego, to
                                      dlaczego odpuszczać grzech ma mu facet w konfesjonale, którego grzech nie
                                      dotknął. Odpuścić albo nie może osoba poszkodowana. Idea spowiedzi w ogóle do
                                      mnie nie przemawia, daje pole do ogromnych nadużyć, nie wierzę, że Bóg mógłby
                                      wpaść na tak ułomny pomysł.
                                  • isma Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 30.03.10, 15:08
                                    iminlove napisała:

                                    Nie, drogie
                                    > Panie, nie chodzi o ślub, chodzi o życie w zgodzie z Bogiem i z
                                    > własnym sumieniem - teraz i zawsze. Jeśli dla kogoś rozgrzeszenie
                                    > jest rozpatrywane tylko w kontekście spowiedzi przedślubnej, to
                                    > współczuję jakości tej wiary...
                                    >

                                    Jak to dobrze, ze nie jestem jako ten celnik, prawda? Wpradzie sypiam z
                                    chlopakiem przed slubem, ale w Watykanie przeciez byly orgie, a jeden wiejski
                                    proboszcz jest pazerny gbur wink)).

                                    Rozgrzeszenie jest rozpatrywane w jednym jedynym kontekscie - zdolnosci do
                                    uznania swojego grzechu i checi nawrocenia. Swojego grzechu, nie cudzego, i
                                    nawrocenia, a nie zbagatelizowania.
                                    • iminlove Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 30.03.10, 15:34

                                      isma napisała:

                                      > Jak to dobrze, ze nie jestem jako ten celnik, prawda? Wpradzie
                                      sypiam z
                                      > chlopakiem przed slubem, ale w Watykanie przeciez byly orgie, a
                                      jeden wiejski
                                      > proboszcz jest pazerny gbur wink)).

                                      Chyba nie rozumiesz, o co mi chodziło. Nie porównywałam mojego
                                      grzechu do grzechów kleru w Watykanie, ale poddawałam w wątpliwość
                                      ocenę różnych zachowań przez księży w ogóle.

                                      >
                                      > Rozgrzeszenie jest rozpatrywane w jednym jedynym kontekscie -
                                      zdolnosci do
                                      > uznania swojego grzechu

                                      No tak, trudno rozgrzeszyć z czegoś, co nie jest uznane przez
                                      grzesznika za grzech, prawda?

                                      > i checi nawrocenia.

                                      j.w. Trudno jest się nawrócić, skoro nie uznaje się grzechusmile

                                      >Swojego grzechu, nie cudzego,

                                      A czy ja z cudzych chcę się spowiadać?
                                      • isma Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 30.03.10, 21:13
                                        No skoro uzalezniasz swoja postawe wobec spowiedzi od takich kwestii, jak
                                        grzechy przedstawicieli kleru, to wyraznie grzechy cudze maja wchodzic w jej
                                        przedmiot...
                                        • iminlove Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 30.03.10, 22:04
                                          Nie, cudze grzechy nie są częścią mojej spowiedzi...
                                          • isma Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 31.03.10, 15:58
                                            To po co robisz z nich rachunek sumienia?
                                            • iminlove Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 31.03.10, 17:35
                                              Ależ oni nijak się mają do mojego rachunku sumienia! Dla mnie
                                              kwestia odkupienia grzechów jest zależna od mojego sumienia i Boga.
                                              Po prostu poddaję w wątpliwość ocenę tego czy zgrzeszyłam czy nie
                                              przez ludzi, którzy nie są dla mnie żadnym autorytetem.
                                      • szyszunia11 Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 30.03.10, 21:54
                                        iminlove napisała:


                                        >
                                        > j.w. Trudno jest się nawrócić, skoro nie uznaje się grzechusmile
                                        >

                                        no faktycznie - to spory problem. Ale nawrócenie ma się zacząc od nawrócenia "do" a potem dopiero być odwróceniem "od". Dyskusja o grzechach chyba nikogo jeszcze do nawrócenia nie doprowadziła, bo zeby się nawrócic, trzeba mieć do tego dobry powód, a tym powodem jest doświadczenie miłości Boga. Jesli szukasz Boga, to jestes na dobrej drodze, zostaw na razie te swoje dylematy i pozwól Jemu się odszukać, co zreszta jak najbardziej może się stać za pośrednictwem ludzi.
                • szyszunia11 angazetka 29.03.10, 19:29
                  myślę, że osoba z którą rozmawiałaś rzeczywiście była mądra.
                  jesli dobrze rozumiem, to miała na mysli fakt, ze żal wymagany do spowiedzi nie jest łzawym uczuciem, nie jest wymuszonym obrzydzeniem sobie jakiejś grzesznej przyjemności, a żalem, że się sprzeciwiło Bogu i tym samym zdradziło Jego przyjaźń. Tego ma się tyczyć żal i taki żal jest integralnie związany z postanowieniem poprawy.
                  • angazetka Re: angazetka 29.03.10, 22:12
                    Tak, o to chodziło, tylko ty to ładniej wyraziłaś i bardziej
                    katolicko w duchu smile
        • iminlove Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 29.03.10, 10:54
          Ciężko mi to jakoś ogarnąćsmile Chodzi mi o różnicę między tymi dwoma
          pojęciami. Ale ok, chodzi o żal za grzeszenie w ogóle.

          No ale jest jeszcze to wspomniane niżej postanowienie poprawy. To
          nokautuje mnie zupełnie. Bo nie mogę żyć w nieformalnym związku i
          chodzić do spowiedzi. Z tego wynika, że mogę wyspowiadać się dopiero
          przed ślubem (lub po rozstaniu).

          Szkoda.
        • majenkir Re: 29.03.10, 14:39

          angazetka napisała:
          > Mądra osoba, taka naprawdę wierząca,


          To oksymoron taki? tongue_out
          • des4 a propos madrych osób 29.03.10, 14:52
            ...Jedynie Kościół zagrodził drogę hitlerowskim kampaniom zdławienia
            prawdy. Nigdy przedtem nie interesowałem się Kościołem, lecz dziś
            budzi on we mnie zachwyt i uczucie przyjaźni. Jedynie Kościół bowiem
            miał odwagę i upór, by bronić prawdy i wolności moralnej. Muszę
            wyznać, że to, czymś kiedyś pogardzałem, dziś wychwalam
            bezwarunkowo... "

            Albert Einstein
            • krejzimama Re: a propos madrych osób 29.03.10, 14:56
              https://drabina.files.wordpress.com/2008/07/nazi-
priests_small.jpg
              • des4 Re: a propos madrych osób 29.03.10, 15:23
                nie ośmieszaj sie kajtuś prymitywną propagandą...

                i nie wypowiadaj w wątku, ktory ciebie nie dotyczy...
                • krejzimama Re: a propos madrych osób 29.03.10, 15:32
                  https://www.rumburak.friko.pl/img/1933.jpg
      • a1ma Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 29.03.10, 10:45
        Żalu i postanowienia poprawy.
        Bez tego spowiedź i tak nie będzie ważna.
    • mniemanologia Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 29.03.10, 10:33
      Ja się spowiadałam. I z mieszkania razem przed ślubem.
      Mam z tej spowiedzi bardzo ciężkie doświadczenia.
      • chococino Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 29.03.10, 10:36
        Ja też się spowiadałam.
      • a1ma Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 29.03.10, 10:46
        O, ja podobnie.
        Ta spowiedź była pierwszym krokiem na mojej drodze do apostazji.
        • majenkir Re: 29.03.10, 14:42

          a1ma napisała:
          > Ta spowiedź była pierwszym krokiem na mojej drodze do apostazji.

          O! Czyli jednak na cos sie te spowiedzi przydaja wink.
          • a1ma Re: 29.03.10, 15:36
            A i owszem.
            Bardzo sobie cenię kierunek, jaki wskazał mi tamten ksiądz i jestem mu za to
            głęboko wdzięczna big_grin
    • gazeta_mi_placi Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 29.03.10, 10:37
      Można by pociągnąć temat dalej i zapytać jak jest w przypadku hormonalnej
      antykoncepcji którą Kościół jednoznacznie potępia.
      • izak31 Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 29.03.10, 10:41
        to taka sama sytuacja w ktorej chrzci sie dziecko "dla swietego
        spokoju", 'bo moze sie przyda", 'aby nie bylo przesladowane".
        Mierzi mnie taki konformizm i hipokryzja.
      • mniemanologia Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 29.03.10, 10:42
        Najpierw odpowiedz na pytanie, a potem ciągnij smile
        I dlaczego tylko hormonalnej antykoncepcji? Sa też inne metody,
        które KK potępia.
        • izak31 Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 29.03.10, 10:50
          oooo racja, sorry smile
          Nie spowidałam się bo nie uznaje slubow koscielnych smile Malzonek i ja
          jestesmy ateistami i ja mam troche inne dylematy moralne wink
        • gazeta_mi_placi Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 29.03.10, 10:56
          Też prawda.
          • annie_laurie_starr Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 29.03.10, 14:22
            Nie wiem jak was uczono na religii, ale ja juz przed pierwsza komunia
            wiedzialam, ze zalujemy tego, ze obrazilismy Boga.

            Co do seksu przed slubem. Lepiej sie wyspowiadac chyba nawet z malo
            perfekcyjnym zalem niz przyjac swietokradzka komunie w dniu slubu. Oczywoscie
            mowimy o katolikach, bo niekatolikom komunia i spoiedz w KK raczej niepotrzebna.
            • kocianna Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 29.03.10, 14:31
              Ja się spowiadałam smile Postanowienie poprawy jak najbardziej - spowiedź
              przedślubna w piątek wieczorem, a od soboty seks między nami przestał być
              grzechem smile
              • angazetka Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 29.03.10, 14:34
                A wcześniej nie spowiadałas się wcale? wink
                • ding_yun co do spowiedzi wielkanocnych 29.03.10, 14:48
                  Co do tych z was, które mają problem ze spowiedzią przed Wielkanocą bo mieszkają
                  bez ślubu z partnerami - nie, nie ma żadnej pokrętnej zasady, umożliwiającej
                  szczerze wyspowiadanie się z tego grzechu przy jednoczesnym kontynuowaniu
                  mieszkania. Są tak naprawdę tylko dwie możliwości.

                  1.Decydujemy się albo na wzięcie ślubu z partnerem albo na zakończenie
                  mieszkania z nim, wyprowadzamy się bądź pobieramy, szczerze żałujemy tych
                  miesięcy/lat spędzonych razem pod jednym dachem bez ślubu i wyznajemy grzech.
                  Spowiedź jest ważna tylko i wyłącznie jeśli mamy szczere postanowienie zakończyć
                  mieszkanie bez ślubu. Nie możemy się z tego wyspowiadać z intencją nadal trwania
                  w tym układzie, nie wolno nam też iść do spowiedzi i wyznać innych grzechów, a o
                  tym jednym nie wspomnieć. W obu przypadkach cała spowiedź jest nieważna, a
                  przyjęta po niej Komunia określana jako Komunia świętokradcza.

                  2.Nie spowiadamy się w ogóle i nie przystępujemy w zwiazku z tym do Komunii.

                  Przepraszam za ten wtręt religijny, ale zdziwiłam się jak wiele z was wydaje się
                  o tym nie wiedzieć. Gwoli ścisłości, nie jestem wysłanniczką żadnej organizacji
                  katolickiej, mieszkam ze swoim chłopakiem, stosuję antykoncepcję i nie
                  przystępuję w związku z tym do sakramentów. Też mnie boli, że tak nie można, też
                  szukałam rozwiązań naokoło, też próbowałam znaleźć jakieś furtki prawne, ale
                  przykro mi - z punktu widzenia prawa Kościelnego jesteśmy wyłączone z pełnego
                  życia Kościoła, nie ma ulg.
                  • des4 za taką postawę 29.03.10, 14:49
                    neleży ci się szacunek...
                  • mniemanologia Re: co do spowiedzi wielkanocnych 29.03.10, 15:13
                    Wybacz, ale "bleblebleblabla" - bo potem ksiądz i tak da Ci
                    rozgrzeszenie albo nie da.
                    Mówię konkretnie o swoim przypadku spowiedzi przedślubnej.
                  • tully.makker Re: co do spowiedzi wielkanocnych 30.03.10, 10:15
                    Nie wiedzialam, ze grzechem jest mieszkanie z kims bez slubu? Mozesz
                    przytoczyc jakies stosowne cytaty?
                    Chyba kKosciol sprzeciwia sie wspolzyciu przed slubem, a to
                    niezupelnie to samo? Tzn, mozna wspolzyc nie mieszkajac razem i
                    mieszkac nie wspolzyjac?
                    • mniemanologia Re: co do spowiedzi wielkanocnych 30.03.10, 10:33
                      tully.makker napisała:

                      > Nie wiedzialam, ze grzechem jest mieszkanie z kims bez slubu?
                      > Mozesz przytoczyc jakies stosowne cytaty?

                      www.katolik.pl/index1.php?st=artykuly&id=2187
                      Ja akurat miałam przyjemność się o tym nasłuchać przy okazji
                      spowiedzi przedślubnej.
                    • ding_yun Re: co do spowiedzi wielkanocnych 30.03.10, 11:04
                      mniemanologia już mnie wyręczyła, podrzucam jeszcze ten artykuł

                      tiny.cc/9jdr7
                      Generalnie ja nie rozumiem jednej jedynej rzeczy: jak można komuś na poważnie
                      obiecać, że się z nim będzie aż do śmierci, jednocześnie tak naprawdę tego
                      człowieka nie znając? Bo nikt mnie nie przekona, że można się poznać bez
                      mieszkania razem. W artykule podesłanym przez mniemanologię jest wyraźnie
                      opisana charakterystyka "miłości narzeczeńskiej" - dla mnie jest to streszczenie
                      pierwszego zakochania, fascynacji, gdzie wszystko widzi się na różowo. Jak na
                      takiej podstawie można komuś przysięgać? Przecież to jest zwykła
                      nieodpowiedzialność.
                • kocianna Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 29.03.10, 16:56
                  Hmm, no wcześniej to byłam daleko od Kościoła i do spowiedzi chodziłam może raz
                  na parę lat. A potem mi się zmieniło.
    • sheila2 Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 29.03.10, 14:39
      Oczywiście ,że się spowiadałam.
      Co więcej ponoć powinno się spowiadac z seksu małżeńskiego,kiedy
      stosuje się antykoncepcję hmm
      Odkąd jestem po slubie kościelnym kochamy się bez niczego , teraz
      jestem w ciaży to tym bardziej.... smile
      Nie wiem jak będzie później ,bo zamierzam zażywac tabletki, nie
      wyobrażam sobie z tego spowiadać ;/
      • andaba Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 29.03.10, 14:44
        Pytanie najgłupsze z mozliwych.
        Chyba każdy się spowiada z tak oczywistego grzechu, o ile
        przystępuje w ogóle do spowiedzi, a biorąc ślub kościelny musi?
      • agysa Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 29.03.10, 14:46
        Jak ktoś lubi....
        • barbaram1 Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 29.03.10, 15:57
          Ja się wyspowiadałam, wcześniej 6 lat nie byłam u spowiedzi właśnie z tego
          powodu. Niestety usłyszałam na tej spowiedzi na kilka dni przed ślubem, że muszę
          się dobrze zastanowić, bo ten ksiądz uważa, że nie powinniśmy być małżeństwem i
          na pewno dojdzie do rozwodu i najlepiej żeby tego ślubu nie było!. Rozgrzeszenie
          dostałam. Na razie jesteśmy małżeństwem 13 lat i wszystko się świetnie układa.
          Słowa księdza do dziasiaj dźwięczą mi w uszach i mam ochotę go zaprosić i
          pokazać, że jesteśmy zgraną rodzinką.
          Inna sprawa, że od porodu córki (9 lat) znowu nie chodzę do spowiedzi, bo
          używałam środki antykoncepcyjne. Teraz jestem w ciąży a córka idzie do komunii i
          chciałabym przyjąć sakrament z nią. Jednak wewnętrznie odczuwam, że będzie to
          hipokryzja, bo po porodzie będę chyba znowu musiała wziąć antykoncepcję, więc
          jak tu obiecać poprawę???
          • gazeta_mi_placi Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 29.03.10, 16:05
            Czemu będziesz musiała? Czy kolejna ciąża zagraża Twojemu zdrowiu lub życiu?
            • a1ma Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 29.03.10, 16:06
              Zdrowie psychiczne też się liczy?
          • ding_yun Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 29.03.10, 16:14
            barbaram1 napisała:

            > Ja się wyspowiadałam, wcześniej 6 lat nie byłam u spowiedzi właśnie z tego
            > powodu. Niestety usłyszałam na tej spowiedzi na kilka dni przed ślubem, że musz
            > ę
            > się dobrze zastanowić, bo ten ksiądz uważa, że nie powinniśmy być małżeństwem i
            > na pewno dojdzie do rozwodu i najlepiej żeby tego ślubu nie było!.

            Wyobrażam sobie co poczułaś, tuż przed ślubem sad Ja słyszałam, że jeśli mąż Cię
            zdradzi po ślubie, a wcześniej mieszkaliście bez ślubu to jest to twoja wina bo
            sama wychowałaś do do niewierności i cudzołóstwa. Nie godząc się na mieszkanie
            bez ślubu wychowałabyś sobie męża do wierności. Bardzo ciekawy punkt widzenia uncertain
          • jklk Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 29.03.10, 17:20
            To moze byłysmy u tego samego księdza? "Mój" porównał mnie jeszcze
            do MArii Magdaleny jawnogrzesznicy (!). I też zapowiedział mi rychły
            rozpad mojego małżenstwa (które zawierałam z niewierzącym). No i już
            od kilkunastu lat drżę, kiedy się to spełni.
            Niestety, nie wróciłam już po tych doświadczeniach w pełni na łono
            kościoła, choć przed ślubem liczyłam, że po sakramencie małżeństwa
            będę spowrotem pobożna i zaangazowana. Ale jakoś okazało się, że nie
            byłam jednak tak całkiem podobna do tej MArii MAgdaleny i nici z
            nawrócenie...
    • mondovi Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 29.03.10, 16:25
      mój kumpel miał być chrzestnym - wyspowiadał się z seksu przedmałżeńskiego,
      rozgrzeszenia nie dostal. Powiedział, że seks to dla niego forma okazywania miłości.
      • vocativa Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 29.03.10, 16:35
        mondovi napisała:

        > mój kumpel miał być chrzestnym - wyspowiadał się z seksu przedmałżeńskiego,
        > rozgrzeszenia nie dostal. Powiedział, że seks to dla niego forma okazywania mił
        > ości.

        Oczywiście ma prawo do takich poglądów,ale według nauczania KK seks jest formą
        okazywania miłości zarezerwowaną tylko dla małżonków. Oczywiście nie mam pojęcia
        jak wygląda jego spowiedź więc nie mogę się wypowiedzieć,ale gdyby z jego
        wypowiedzi w konfesjonale wynikało,ze nadal zamierza w ten sposób okazywać
        miłość swojej partnerce przed ślubem to ksiądz nie miał prawa udzielić mu
        rozgrzeszenia.
        • mondovi Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 29.03.10, 16:43
          Oczywiście ma prawo do takich poglądów,ale według nauczania KK seks jest formą
          > okazywania miłości zarezerwowaną tylko dla małżonków. Oczywiście nie mam pojęci
          > a
          > jak wygląda jego spowiedź więc nie mogę się wypowiedzieć,ale gdyby z jego
          > wypowiedzi w konfesjonale wynikało,ze nadal zamierza w ten sposób okazywać
          > miłość swojej partnerce przed ślubem to ksiądz nie miał prawa udzielić mu
          > rozgrzeszenia.

          nie dostał.
        • mniemanologia Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 29.03.10, 17:47
          Wiesz, nawet gdyby miał zamiar zachować czystość aż do ślubu, nie
          byłoby to gwarancją uzyskania rozgrzeszenia.
    • szyszunia11 Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 29.03.10, 19:37
      jestem przeświadczona, że po świecie chodza przedstawiciele wszystkich tych grupm (mam na mysli tylko osoby biorace slub kościelny w tej chwili): ci, którzy uprawiali seks przed ślubem i się z tego spowiadali, ci, którzy uprawiali i sie nie wyspowiadali oraz ci, którzy nie uprawiali seksu, w związku z tym na spowiedzi przedslubnej spowiadali się z innych grzechów. Dziwne, nie?wink
    • beverly1985 Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 29.03.10, 19:42
      Wedlug mnie to straszna hipokryzja- uprawiać seks przed slubem, a potem czekać
      ze spowiedzią do ostatniej chwili, żeby móc powiedzieć "nie będę więcej grzeszyć
      do ślubu, który będzie za 3 dni". I jeszcze sie chwalić takim podejściem
      naokoło.. Nie pójdę do slubu kościelnego, choć bardzo bym chciała, gdyż
      a) teraz z pełną świadomościa nieustannego grzeszenia uprawiam radośnie miłość
      b) po ślubie zamierzam stosować antykoncepcję

      Z różnych "list" grzechów i przykazań pamiętam istnienie "grzechów przeciwko
      Duchowi Świętemu"- pierwszy z nich to " Grzeszyć zuchwale w nadziei miłosierdzia
      Bożego"- i w takich kategoriach rozpatruję panny młode, które idą do ślubu
      kościelnego choć żadnego żalu za grzech cudzołóstwa wcale nie czują.
      • ding_yun Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 29.03.10, 19:55
        beverly1985 napisała:

        > Wedlug mnie to straszna hipokryzja- uprawiać seks przed slubem, a
        potem czekać
        > ze spowiedzią do ostatniej chwili, żeby móc powiedzieć "nie będę
        więcej grzeszy
        > ć
        > do ślubu, który będzie za 3 dni". I jeszcze sie chwalić takim
        podejściem
        > naokoło.. Nie pójdę do slubu kościelnego, choć bardzo bym chciała,
        gdyż
        > a) teraz z pełną świadomościa nieustannego grzeszenia uprawiam
        radośnie miłość
        > b) po ślubie zamierzam stosować antykoncepcję
        >
        > Z różnych "list" grzechów i przykazań pamiętam istnienie "grzechów
        przeciwko
        > Duchowi Świętemu"- pierwszy z nich to " Grzeszyć zuchwale w nadziei
        miłosierdzi
        > a
        > Bożego"- i w takich kategoriach rozpatruję panny młode, które idą
        do ślubu
        > kościelnego choć żadnego żalu za grzech cudzołóstwa wcale nie
        czują.

        Ale czy poza tym jesteś osobą wierzącą? Bo oczywiście masz rację z tą
        hipokryzją, rozumiem, że nie chcesz brać ślubu kościelnego, ale taka
        decyzja jest niesłychanie trudna dla osoby wierzącej, która mimo
        wszystko pomieszkuje z wybrankiem przed ślubem i stosuje
        antykoncepcję bo mimo najszczerszych chęci nie potrafi w tym zobaczyć
        grzechu? A Bóg jest dla niej ważny i chcę ślubować temu drugiemu
        człowiekowi przed nim?
      • a1ma Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 29.03.10, 22:04
        > Z różnych "list" grzechów i przykazań pamiętam istnienie "grzechów przeciwko
        > Duchowi Świętemu"- pierwszy z nich to " Grzeszyć zuchwale w nadziei miłosierdzi
        > a
        > Bożego"- i w takich kategoriach rozpatruję panny młode, które idą do ślubu
        > kościelnego choć żadnego żalu za grzech cudzołóstwa wcale nie czują.

        Pokażcie mi człowieka, a ja Wam pokażę paragraf na niego wink
    • atena12345 cyrk.. 30.03.10, 09:17
      chcieliśmy wiziąc ślub kościelny więc poszliśmy do spowiedzi oboje.
      Postanowiliśmy zrobic to "porządnie" i wyspowiadać ksiedzu wszystko.
      Pierwsza byłam ja - ksiąc klepała o szacunku do siebie i takie tam...
      Potem poszedł mój przyszły M. Trwala msza, ja na kleczkach - żal za
      grzechy itp smile
      nagle patrze, jak mój facet szarpie się z księdzem w konfesjonale i
      potem wychodzi, a ksiadz za nim. Pogadali i wrócili kontynuowac
      spowiedź.
      Okazało się, że ksiąźulek zaczął wygadywać mu jaka to ze mnie żona i
      matka bedzie skoro sie przed slubem bzykalam :-0

      Ten się wkurzył i stwierdził, że w takim razie on weźmie tylko slub
      cywilny, że bedziemy zyć w grzechu do końca zycia i to jego -
      księdza wina bedzie.
      Ksiądz się wystraszyłi wyleciał za nim, popukał, dał rozgrzeszenie i
      koniec. Widowisko było smile

      nienawidze spowiedzi, to wymysł kleru chcącego kontrolowac ludzi.
      • ding_yun Re: cyrk.. 30.03.10, 10:13
        Wydaje mi się, że jeśli chce się wziąć ślub z człowiekiem z którym mieszkało się
        wcześniej to najlepiej byłoby się umówić z księdzem wcześniej na rozmowę i
        wyjaśnić czemu zależy nam na ślubie kościelnym, jak jesteśmy związani z Bogiem,
        z Kościołem itd, a dopiero potem umówić się na "formalną" spowiedź z tym samym
        duchownym. Bo jeśli para idzie do spowiedzi tuż przed ślubem i wyznaje w
        konfesjonale, że od kilku lat razem mieszka, to co taki ksiądz ma sądzić?
        Najczęściej założy, że para wiarę ma gdzieś, a ślub bierze dla rodziny, dla
        tradycji i cholera wie czego jeszcze. Lepiej postarać się to jakoś wcześniej
        wyjaśnić. Nie odkryję Ameryki gdy powiem, ze księża są bardzo różni. Do niedawna
        tylko o tym słyszałam, ale około pół roku temu przekonałam się dość boleśnie na
        własnej skórze. W mojej parafii proboszcz nie chciał ochrzcić dziecka znajomej,
        bo rodzice nie mieli ślubu. W tej samej parafii nie dalej niż miesiąc później
        moja koleżanka szła do ślubu w piątym miesiącu ciąży w białej sukni i welonie,
        dostała sakrament bez najmniejszych przeszkód - no ale ona nie mieszkała ze
        swoim chłopakiem tylko zdarzyła im się wpadka, poszła do kancelarii, rozpłakała
        się w głos i już miała załatwione - ślub w najbliższym możliwym terminie, żeby
        brzucha nie było widać, a na głowę sobie chociażby i wianek z lilii włożyć mogła uncertain
    • premeda Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 30.03.10, 11:25
      Ja niedługo będę miała ten problem, zgodziłam się być świadkową na
      ślubie brata, tylko że ja niewierząca jestem ale bierzmowanie mam.
      Wykręcić się bez wywołania wojny między mną, bratem a mamą się nie
      dało, więc się zgodziłam. Zresztą młodzi ślub kościelny chcą mieć bo
      ładnie wygląda, więc im to rybka, że to świętokradztwo będzie. Do
      seksu się na pewno nie przyznam, zamierzam i tak powiedzieć, że
      przed świętami byłam u spowiedzi ostatni raz. Tak się zastanawiam po
      co ta spowiedź świadków? Młodzi niech się tylko spowiadają.
      • angazetka Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 30.03.10, 11:29
        > Tak się zastanawiam po co ta spowiedź świadków?

        Świadek nie musi się spowiadac, to nie chrzestny.
      • vocativa Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 30.03.10, 11:42
        Żeby być świadkiem, nie trzeba iść do spowiedzi i do komunii.I znacznie lepiej
        nie przystąpić do komunii niż iść świętokradzko do spowiedzi.
      • jklk Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 30.03.10, 21:41
        Tak, świadek nie musi się spowiadać i iść do komunii.
        • premeda Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 31.03.10, 13:58
          Jeju jak dobrze! Dziekuję dziewczyny, bo miałam problem z tą
          spowiedzią ale jak nie muszę to super. Wolę mieć czyste sumienie i
          nie robić szopki. Tylko tak sobie teraz myślę, że z wiedzą nawet
          bardzo praktykujących katolików jest krucho, bo kogo bym nie
          zapytała to twierdzi, że spowiedź świadka jest absolutnie
          potrzebna.
          • 11buba Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 03.04.10, 14:14
            świadek nie musi byc nawet wierzący... albo może byc innej wiary... tym bardziej
            nie musi się spowiadac i przyjmowac komunii

    • takatoszymura Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 31.03.10, 13:25
      Przed ślubem kościelnym , byłam już żoną swojego męża-cywilną,
      mieszkaliśmy ze sobą 2 lata. Ale spowiedź przedślubną pamiętam jako
      40 -minutowy koszmar, jak dziecko tłumaczyłam się księdzu, który
      skupił się raczej na tym, że jestem niemalże jawnogrzesznicą, bo
      sypiam ze swoim mężem, a nie na tym że mimo wszystko chcemy zawrzeć
      ślub kościelny, bo jesteśmy katolikami. W zasadzie wymusił na mnie
      skruchę za sex, której tak naprawdę we mnie nie było. Czyli chyba
      tego księdza okłamałam, ale chciałam dostać tę nieszczęsną
      karteczkę, żeby ślub się odbył. Już nigdy nie będę innemu facetowi
      opowiadała co dzieje sie w moim łóżku, bo w zasadzie do tego
      sporowadza się spowiadanie kobiet, nie interesowało księdza czy nie
      grzeszę w innych dziedzinach życia, tylko sex i antykoncepcja.
      Inaczej wyglądała spowiedź mojego męża- 2 minuty puk, puk i dostał
      rozgrzeszenie, choć spowiadał się z tego samego co ja.
      Po tym doświadczeniu stwierdziłam, że więcej do spowiedzi nie pójdę,
      nie będzie nikt wymuszał na mnie więcej nieszczerej skruchy. Jak coś
      zawalę idę do kościoła, klękam przed ołtarzem i mówię "Panie Boże,
      przepraszam!", istnieje w kościele katolickim też coś takiego jak
      spowiedź powszechna, która odpuszcza grzechy jak ta przy
      konfesjonale. Po takiej spowiedzi idę do komunii. Nie wiem dlaczego
      księża pomniejszają rolę spowiedzi powszechnej?
      • anihania Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 31.03.10, 13:33
        Właśnie tego zrozumieć nie potrafię. Dlaczego jakiś Pan Ksiądz ma mnie
        rozgrzeszać z czegoś z czego sama przed Bogiem mogę się wyspowiadać? Żeby mógł
        mnie poniżyć, czy próbować umniejszyć mojej wartości jako żony, bom nie
        dziewica???? ehhh, szkoda słów. Przypuszczam, że niektórzy z tych panów mają
        problemy z własną seksualnością. A oceniają życie innych...
      • ding_yun Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 31.03.10, 15:29
        takatoszymura napisała:

        istnieje w kościele katolickim też coś takiego jak
        > spowiedź powszechna, która odpuszcza grzechy jak ta przy
        > konfesjonale. Po takiej spowiedzi idę do komunii. Nie wiem dlaczego
        > księża pomniejszają rolę spowiedzi powszechnej?

        Z tego co pamiętam jeszcze z lekcji religii spowiedź powszechna na każdej mszy
        służy do odpuszczenia grzechów lekkich. Jest ważna, jeśli przed mszą zrobisz
        rachunek sumienia, wtedy spowiedź powszechna odpuszcza Ci grzechy lekkie i
        możesz przystąpić do komunii. Jeśli natomiast masz na sumieniu grzech ciężki,
        czyli wszystko od opuszczenia mszy w ostatnią niedzielę, przez sypianie ze swoim
        partnerem aż do zabójstwa, musisz iść do spowiedzi przed przystąpieniem do
        komunii. Tak mnie uczono o różnicy między spowiedzią powszechną a tą w
        konfesjonale, ale to wiedza pochodząca od jednego księdza i nie sprawdzałam jej
        nigdzie indziej, więc być może w którymś punkcie się mylę.
        • jowita771 Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 31.03.10, 18:35
          Czyli duperelami księdzu głowy nie zawracaj, ale z poważniejszymi przyjdź
          koniecznie, żeby go czasem coś nie ominęło. Zastanawiam się, czy naprawdę
          dorosły człowiek może nie zdawać sobie sprawy do czego służy spowiedź? Przecież
          chodzi tylko o to, żeby mieć człowieka w garści bo po pierwsze coś się o nim
          wie, a po drugie od widzimisię tego pana zależy czy grzesznik będzie miał
          spokojne sumienie. I jeszcze przeczołgać można, poniżyć, co tu już parę
          dziewczyn opisało. A jak przyjdzie nieletnia, to wypytać o szczegóły grzesznych
          myśli i jeszcze przyjemność jest.
    • suazi1 Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 31.03.10, 14:29
      Z pewnymi oporami, ale się wyspowiadałam także i z tego. I tu
      spotkało mnie bardzo miłe zaskoczenie. Otóż ksiądz zapytał mnie, czy
      w moim odczuciu przedmałżeński seks przyczynił się do pogłębienia
      naszej więzi emocjonalnej, czy służył tylko zaspokojeniu popędu.
      Jeżeli zbliżył nas do siebie i umocnił nasze uczucie, był (jest)
      dopełnieniem tego, co nas łączy, to w takim przypadku nie jest
      grzechem. Szok mnie ogarnął. Dodam tylko, że miałam to szczęście, że
      trafiłam na księdza świeżo po święceniach. Widocznie
      to "najświeższe" pokolenie księży inaczej patrzy na "te" sprawy,
      całe szczęście. Nie będę się rozpisywać, jak wyglądała spowiedź
      mojego męża u tego samego księdza. Powiem tylko, że
      konfesjonał "chodził" od śmiechu...
      • takatoszymura Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 31.03.10, 14:36
        Nie będę się rozpisywać, jak wyglądała spowiedź
        > mojego męża u tego samego księdza. Powiem tylko, że
        > konfesjonał "chodził" od śmiechu...
        O teraz, to już musisz napisać jak!!!!
      • ding_yun Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 31.03.10, 15:32
        suazi1 napisała:

        > Z pewnymi oporami, ale się wyspowiadałam także i z tego. I tu
        > spotkało mnie bardzo miłe zaskoczenie. Otóż ksiądz zapytał mnie, czy
        > w moim odczuciu przedmałżeński seks przyczynił się do pogłębienia
        > naszej więzi emocjonalnej, czy służył tylko zaspokojeniu popędu.
        > Jeżeli zbliżył nas do siebie i umocnił nasze uczucie, był (jest)
        > dopełnieniem tego, co nas łączy, to w takim przypadku nie jest
        > grzechem.

        Obawiam się, że pogląd tego księdza nie ma nic wspólnego z obecną nauką
        Kościoła, ale cieszę się, że tacy księża istnieją - może coś się dzięki temu
        zmieni w prawie kościelnym. Mnie najbardziej wkurza wrzucanie do jednego worka
        sypiania ze swoim partnerem, sypiania z kim popadnie, i zdradzania partnera czy
        partnerki - to są zupełnie inne rzeczy, każdy idiota widzi, a traktowane są w
        jednej kategorii grzechu seksu pozamałżeńskiego.
        • isma Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 31.03.10, 15:58
          Nie są "wrzucane do jednego worka". Pierwszy z brzegu przyklad - zdrada w
          malzenstwie jest przez Kosciol uznawana za wystarczajaca przyczyne separacji. Z
          czego nalezy wnosic, ze jest to rzecz BARDZO powazna.
          • ding_yun Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 31.03.10, 15:59
            isma napisała:

            > Nie są "wrzucane do jednego worka". Pierwszy z brzegu przyklad - zdrada w
            > malzenstwie jest przez Kosciol uznawana za wystarczajaca przyczyne separacji. Z
            > czego nalezy wnosic, ze jest to rzecz BARDZO powazna.

            Nienie, ja mówiłam o zdradzaniu swojego nieformalnego partnera/partnerki. W
            małżeństwie to rzeczywiście inna historia.
            • isma Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 31.03.10, 16:06
              A to juz rzeczywiscie jest dosyc wysublimowane rozroznienie. Z tym, ze jest
              jakas oksymoronicznosc w okresleniu "zdradzanie nieformalnego partnera" - no bo
              skoro sie z nim czlowiek na nic trwalego nie umawial, to wiernosci oczekiwac w
              zasadzie nie moze...
              • ding_yun Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 31.03.10, 16:37
                Isma, błagam Cię, to nie jest żadne wysublimowane rozróżnienie. Jestem
                pewna, że większość osób umie odróżnić sytuację w której decyduję się
                na bycie z kimś, mieszkamy razem, budujemy nasz związek, żeby się
                lepiej poznać i w przyszłości wziąć ślub od sytuacji w której mam
                chłopaka, on mnie kocha i ufa mi, a ja go oszukuję i zdradzam na prawo
                i lewo bo w sumie skoro nie mamy ślubu to nie ma prawa niczego ode mnie
                żądać.
              • jowita771 Re: a propos ślubów kość.-kto się psowiadal z sek 31.03.10, 18:38
                No żartujesz chyba. A jak ze zdradą w małżeństwie niesakramentalnym?
    • someone.lonly Nie rozumiem, jak dorosły i dojrzały człowiek może 03.04.10, 11:00
      spowiadać się.
      Nie rozumiem, co może ciągnąć osoby dorosłe, dojrzałe do Kościoła, gdzie jest
      tyle hipokryzji: pedofilia, drogie auta, plebanie.
      Jeśli dwoje ludzi chce mieszkać z sobą, kochać się, co do tego ma ksiądz, który
      nie ma rodziny {formlanie}
      I jeszcze spowiadać się mu z rzeczy osobistych?? To jest poniżej godności człowieka.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka