05.04.10, 19:52
Są tu kobiety, ktore jedno dziecko urdziły stosunkowo młodo, a
drugie juz w bardziej śwaidomym wieku. Jka jest różnica, przede
wszystkim w psychice, w trkatowaniu dziecka/swojego macierzyństwa.

Ze swojej strony moge powiedziec, że nie bylam przygotowana na
dizecko i już wtedy wiedzialam, że nie ma szans na celebrowanie
faktu bycia w ciąży. Nawet teraz jeslt lepiej niż bylo, gdy
urodziłam.

Chciaalbym (chyba) miec jeszcze jedno dziecko, ale nie wczesniej niz
ok. 35r.ż. Znam 2 kobiety, ktore urodzily jako nastolatki, teraz to
30 paro latki i tamto doświadczenie sprawiło, że nie chcą więcej
dzieci.
Zostaje jednak w psychice.
Obserwuj wątek
    • ik_ecc Re: rożnica 05.04.10, 20:02
      Moja matka urodzila mnie gdy miala 21 lat a siostre gdy miala 38 lat.
      Roznice sa ogromne, siostrze matkowala duzo bardziej swiadomie - i,
      tak generalnie, no, matkowala jej, podczas gdy mnie najchetniej
      podrzucala komu sie tylko dalo.
      Teraz obie z siostra jestesmy dorosle, siostra ma fantastyczny uklad
      z matka, sa bardzo blisko, bardoz sie lubia. Moj uklad z matka jest
      poprawny, ale chlodny, w ogole nie wyobrazam sobie takiej bliskosci
      jaka maja z moja siostra - jakies zwierzania sie, sekrety, itp. Ja
      matce kompletnie nie ufam i tak na prawde dobrze jej nie znam.
    • kol.3 Re: rożnica 05.04.10, 20:19
      Dziecko urodzone w młodości traktuje się czasem z lekką
      niecierpliwością, ono trochę jakby "przeszkadza", bo jeszcze szkoda
      utraconej wolności, swobody dysponowania wolnym czasem, tego że można
      robić co się chce o każdej porze dnia i nocy. Stąd wymaga się od
      dziecka szybszego usamodzielnienia tj. porzucenia smoczka, pieluch,
      samodzielności w ubieraniu się itp., co w końcu nie jest dla niego
      takie najgorsze.
      Natomiast dziecko późne często jest ofiarą kwokowatości rodziców,
      mniej się od niego wymaga, rodzice mają więcej czasu, cierpliwości,
      rozpieszczają potomka, chronią, chowają go pod kloszem.
      • kulma.m Re: rożnica 05.04.10, 21:31
        kol.3 zgadzam sie z toba w pelni, aczkolwiek uwazam, ze to nie wiek
        w jakim sie dziecko rodzi jest kluczem, a fakt bycia pierwszym
        dzieckiem.
        Moja mama urodzila mnie jak miala 26 lat (ja moja mala podobnie, do
        26 urodzin brakowalo mi 40 dni)... moja siostre urodzila 7 lat
        pozniej, czyli miala 33.
        I ja jestem bardziej samodzielna, ogarnieta i taka cyganicha troche.
        Nie boje sie ludzi, jestem ostwarta, bo mnie tak wlasnie podrzucali,
        a to dziadkowie jedni, a to drudzy... Z Olka mama byla 3 lata na
        wycgowawczym, i wyrosla z niej taka ciepla klucha (nie chodzi o wage
        bo ma 155 cm i wazy 46 kg.), przywiazana do spodnicy mamy do 17 roku
        zycia...

        I ja widze po sobie, Oliwke, kiedy tylko dziadkowie chca zostawiamy
        u nich, moja siostra byla dla niej niania przez 8 miesiecy (od 5
        miesiaca zycia malej do roku.), ale na moja to doskonale wplywa, nie
        boi i nie wstydzi sie ludzi, nie przerazaja jej zmiany, uwielbia
        zlobek i dzieci, jest ulozona, grzeczna... ale ma swoje zdanie i
        tupecik smile
    • lolinka2 Re: rożnica 05.04.10, 21:55
      20 i 25, tak było u mnie
      różnice: dziecko nr 1 - poletko doświadczalne, generalnie znaczne
      nasze skupienie na kwestiach dzieciowologistycznych (czym karmić, jak
      ubierać, kąpać, jaki wózek, jakie łóżeczko, rozszerzanie diety,
      choroby, superedukacja....); dziecko nr 2 - my już jako zaprawieni w
      bojach skupiliśmy się po prostu na kochaniu tego dziecka, do reszty
      podchodząc z dystansem.
      Skutki (oczywiście trochę mieszają geny): dziecko nr 1 rozwój
      emocjonalny zaburzony, dziecko nr 2 rozwój emocjonalny cudnie
      książkowo prawidłowy; dziecko nr 1 brak pewności siebie i kiepskie
      poczucie własnej wartości mimo nieprzeciętnych zdolności i
      wyróżniającej ją osobowości, dziecko nr 2 lekko nieśmiałe, z
      duuuuużym poczuciem własnej wartości mimo zdolności relatywnie
      mniejszych niż siostra; kontakt z dzieckiem nr 1 mam przede wszystkim
      na płaszczyźnie intelektualnej (i tu rozumiemy się fantastycznie, i
      obie to uwielbiamy), z dzieckiem nr 2 kontakt emocjonalny (przytulasy
      i inne takie, starsza jest "drewniana" do przytulania).

      Ograniczenia wolności nie odczułam jakoś szczególnie po narodzinach
      dzieci. Może z tym wyjątkiem, że ciąża nr 1 była przeleżana od
      początku do końca i to, owszem, bolało....
      • bi_scotti Re: rożnica 05.04.10, 22:11
        Mam 3 dzieci, z ktorymi w Ich wczesnym dziecinstwie siedzial w domu
        moj maz i wydaje mi sie, ze raczej traktowal Je po rowno w kwestii
        wymagan ogolnych. Ale ... nasze srednie dziecko jest niepelnosprawne
        i w zwiazku z tym On mial stawiane najwieksze wymagania z calej
        trojki. Bo wiedzielismy, ze jesli my - rodzice nie wymusimy na Nim
        ciezkiej pracy nad Jego cialem (wielokrotnie wbrew Jego checiom i
        przy duzym bolu), to nikt inny tego nie zrobi a chcielismy zeby nasz
        syn byl w pelni samodzielny i samoobslugowy. I jest. To byla ta
        roznica w wychowywaniu, ktora sami sobie narzucilismy.
        Nasza corka (26) twierdzi, ze Ona miala "najtrudniej", bo byla
        naszym piewszym eksperymentem wink Ale to raczej w zartach. Najmlodszy
        (w tym roku bedzie mial 19 lat) "mial pecha" urodzic sie po mniej-
        sprawnym bracie wiec nigdy Mu nie uchodzilo naciaganie na ulgi, ze
        czegos nie moze, bo jest "taki malutki" - od wszystkich zawsze
        slyszal, ze skoro brat moze, to i On tez. I jakos Mu to na zle nie
        wyszlo. Tak wiec jesli robilismy jakies roznice miedzy dziecmi to
        raczej zeby Je motywowac i prowokowac do wiekszej samodzielnosci.
        Wyglada na to, ze wszystkie 3 eksperymenty sie udaly smile
        Dodam jeszcze, ze ja ogolnie uwazam, ze faceci sa lepszymi rodzicami
        szczegolnie dla mlodszych dzieci i moim zdaniem to mezczyzni powinni
        byc z maluchami przez pierwsze 2-3 lata po urodzeniu wylaczajac 3-6
        pierwszych miesiecy intensywnego karmienia piersia przez mame.
        Mezczyni sa rowniejsi w okazywaniu uczuc i stawianiu wymagan.
        Oczywiscie, sa wyjatki.
    • figrut Re: rożnica 06.04.10, 00:48
      Córkę urodziłam w wieku 19 lat, synów kolejno 31 i 33 lata. U mnie właśnie było
      tak, że to pierwsze macierzyństwo było takie bardziej niecierpliwe. Czułam
      ciężar obowiązków które trzeba wykonać. Nie było to macierzyństwo jako coś
      zupełnie naturalnego, a jako obowiązek któremu trzeba podołać. Z synami było to
      macierzyństwo pełne jak coś zupełnie naturalnego bez poczucia, że te obowiązki
      są pracą. Córka wbrew temu co tu ktoś wyżej napisał, była mniej samodzielna i
      samoobsługowa niż najmłodszy. Typem matki kwoki chyba trzeba być niezależnie od
      wieku, bo nigdy nie byłam matką kwoką, a raczej matką podążającą ZA dzieckiem
      bez usuwania przeszkód które dziecko ma pokonać. Do córy i do synów (wychowanie)
      podchodziłam i podchodzę na luzie.
      • czar_bajry Re: rożnica 06.04.10, 01:20
        Pierwszą córkę urodziłam w wieku 17 lat, drugą jak miałam 21 a syna w wieku lat 34smile
        Macierzyństwo związane z dziewczynkami przebiegło na pełnym luzie, dzieci szybko
        samodzielne były i sporo czasu spędzały z dziadkami wyjeżdżały też z nimi na
        wakacje.
        Narodziny syna i wszystko co jest związane z nim przezywam bardzo świadomie i na
        pewno inaczej niż jak byłam młoda dziewczyną, tak na prawdę to rzadko kiedy się
        z nim rozstaję i jestem bardziej świadoma wszystkiego co jest z nim związane.
        Jak już wielokrotnie pisałam kocham moje dzieci tak samo mocno ale właśnie to
        ostatnie macierzyństwo dało mi najwięcej radoścismile
    • wieczna-gosia Re: rożnica 06.04.10, 03:24
      Zawsze wiedzialam ze jestem nienormalna smile

      zadnego macierzynstwa nie celebrowalam, jakos mi sie niedobrze
      kojarzy. Bardzo sie ciesze ze nigdy w zasadzie nie mialam czasu na
      macierzynstwo i dzieci mi sie rodzily gdzies "pomiedzy"- nie mialam
      czasu za bardzo nad nimi zawisnac.
      Nigdy nie wisialo na mnie pietno nastoletniego macierzynstwa. Jakos
      tak to rozpatrywalam calosciowo ze oto mam takie zycie i nie bede nic
      odwieszac na kolku bo ma dziecko- tym bardziej ze nigdy mi jakies
      dzikie wyzwania po glowie nie chodzily typu Paryz Dakar. Powiem
      wiecej- kiedy mialam mlodsze dzieci w wiecej miejsc chcialo mi sie je
      ciagac, na imprezy mi sie chcialo chodzic ze dziecko obok w pokoju
      spalo, na wyjazdy jezdzic. Chociaz nie powiedzialam jeszcze
      ostatniego slowa i nadal mi sie chce. Ale jakos inaczej.
      Cierpliwosci zaczyna mi zdecydowanie brakowac teraz- chociaz i tak
      zle nie jest. Ale jakos tak duzo bardziej zrozumiale podchodzilam do
      faktu ze ono nie umie i ze pomazalo mi sciane smile
      Rodzina generalnie jest dla mnie naturalnym stanem- mam silna
      osobowosc, lubie pobyc sama i umiem to wywalczyc- wiec nigdy nie
      mialam doswiadczenia uwiazania. Owszem latam w karuzelce jak chomik,
      ale ostatnio zastanawialam sie ile ja w zasadzie czasu spedzam sama
      ze soba i na wlasne sprawy i mi wyszlo ze duzo. I ze nie mam
      imperatywu pani domu, swietnie deleguje obowiazki domowe na dzieci i
      za cene ich nierobienia znosze wiesznie niedomiecione podlogi,
      niedoczyszczone lustra, niedomyty blat w kuchni. Za to czytam ksiazke
      oraz delektuje sie kawa smile
      Moje zycie straszliwie nieliniowo przebiega ogolnie, ale ja mam
      wrazenie ze ono i tak by tak przebiegalo tyle ze majac dzieci moge
      swobodnie na nie zwalac ze cos robie pozniej niz inni, wczesniej niz
      inni lub w ogole od czapy cos zaczynam "no bo dzieci". Prawda jest
      taka ze gdybym teraz miala pierwsze dziecko to prawdopodobnie
      mialabym za soba rowniez kilka rozgrzebanych projektow, dziwnych
      pozycji w CV i tak bym nie miala czasu na to dziecko i celebrowanie
      ciazy i oczywiscie cos bym sobie na garb wrzucila w ramach
      udowadniania ze "jeszcze w zielone gramy" smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka