Dodaj do ulubionych

Mama a Tata

07.04.10, 21:17
Czytajac posty niektorych mam, odnosze wrazenie, jakby uzywaly one
mezczyzn do "zrobienia" dziecka, a potem najlepiej niech on sie do
niego nie zbliza. Bo ONE sa MAMA!
Np. karmic piersiaz az, beda chodzic do szkoly, bo to wytwarza
wiez! Nie isc do pracy do osiagniecia dojrzalosci przez dziecko, bo
jakis wazny moment moze nas ominac! A ojciec niech pracuje 12 godzin
dziennie i na nas zarabia, bo kogo interesuje, ze on nie wytwarza
wiezi, ze jego wszystko omija; kogo w ogole interesuje czy dziecko
go pozna?!

Oczywiscie troche to nagielam, ale mam wrazenie jakby mamy czuly
sie wazniejsze od tat... tatow... ojcow no! W pewnym stopniu
rozumiem czemu, dziecko jednak bedzie zawsze troche blizsze temu,
kto je karmi i spedza z nim wiecej czasu; to naturalne.

Ale czy jest tu ktos kto stoi po stronie ojcow?

PS. specjalnie zalozylam watek tu, a nie u etaty, bo chce opinii mam.
Obserwuj wątek
    • broceliande Re: Mama a Tata 07.04.10, 21:35
      Trochę racji masz.
      Pogańskim zwyczajem zamierzam oddać syna pod opiekę i naukę taty,
      kiedy skończy siedem lat.
      Do siedmiu lat to głównie ja wytwarzam więźbig_grin
    • lila1974 Re: Mama a Tata 07.04.10, 21:37
      Nie zauważam, by jakoś nagminnie tego typu postawa była afiszowana na forum ...
      z rozmysłem.

      W życiu i owszem, tak się dzieje, że między mamą a dzieckiem jest bliższa więź,
      acz bardziej wynika ona z czystej biologii i organizacji życia rodzinnego.

      Tylko w jednym przypadku spotkałam się wręcz z deklaracją "mąż mi już właściwie
      nie jest potrzebny" i to wygłoszoną przez szczęśliwą wydawać by się mogło
      mężatkę, a na pewno taką, której mąż jest mężem i ojcem oddanym i uczestniczącym.

      Osobiście tak - mogę powiedzieć, że stoję po stronie ojców, jeśli na to
      zasługują lub żony ich odsuwają od dziecka. Jestem dzieckiem ojca, który wniósł
      w moje życie bardzo dużo i dobrze. Dlatego, jeśli mogę czasami otworzyć oczy
      nieco zaślepionej mamie, to to robię.
      • byakhee Re: Mama a Tata 07.04.10, 21:48
        Nie, nagminnie nie. Tylko pare postow tu i tam; no i oczywiscie
        to "ubarwilam".
        To stanie po stronie taty chyba zaczelo sie jak musielismy z mala
        wrocic do szpitala jak miala kilka dni. Jemu nic nie oferowano (np.
        jedzenia) i nikt sie o jego samopoczucie nie pytal, miomo ze tez z
        nami siedzial tam cala noc i caly dzien z malymi przerwami na
        dostawe ubranek itp. I o ile rozumiem, ze bardziej martili sie o
        zdrowie i samopoczucie nowo upieczonej mamy, otyle nie rozumiem,
        czemu mu nawet zarcia nie zaproponowali. Od tego czasu zauwazal male
        wywyzszanie mam tu i tam. I nie wydaje sie mi, iz jest to fair. No
        chyba, ze ojciec sam sie nie interesuje.
        • lila1974 Re: Mama a Tata 07.04.10, 21:57
          Dlaczego szpital miałby karmić rodziców dziecka? Nie bardzo rozumiem.

          Póki co mężczyzn odbiera się jednak inaczej jak kobiety, zatem nieco
          niesprawiedliwie jako "gorszego" rodzica. Ja na swoim "podwórku" staram się
          zauważać ojców, np. ustąpię miejsca facetowi z małym dzieckiem.

          O ojcach, którzy sami się nie interesują w tym kontekście nie ma co gadać tongue_out
          • byakhee Re: Mama a Tata 07.04.10, 22:02
            Jesli zostajesz z dzieckiem na noc, badz caly dzien (nie wiem jak
            jest ze starszymi dziecmi, ale naszej malutkiej nie mozna bylo
            zostawic), to oferuja posilki: sniadanie, lunch i "herbatke" smile i to
            jest standardowo, bez oplaty.
            • lila1974 Re: Mama a Tata 07.04.10, 22:06
              W Polsce?
              • byakhee Re: Mama a Tata 07.04.10, 22:18
                Nie, w Aglii smile
                • lila1974 Re: Mama a Tata 07.04.10, 22:34
                  Rozumiem, nieco inne standardy ... niemniej, nie rozumiem dlaczego szpital
                  miałby karmić dwoje rodziców?
                  • byakhee Re: Mama a Tata 07.04.10, 22:40
                    Bo dwoje zostalo. Na innym oddziale tate wygonili, wiec zrozumiale,
                    ze nie jedl. Ale jesli wolno mu zostac, to czemu nie ma takich
                    samych przywilejow. A jesli chca karmic tylko jednego, to czemu
                    akurat mame, a nie tate? Nie jestem ulomna, wiem gdzie kafeteria smile
                    a juz zwlaszcza, ze tata to "jeden z nich" (pracuje w tym szpitalu).
                    • mama303 Re: Mama a Tata 07.04.10, 22:45
                      byakhee napisała:

                      > Ale jesli wolno mu zostac, to czemu nie ma takich
                      > samych przywilejow. A jesli chca karmic tylko jednego, to czemu
                      > akurat mame, a nie tate?

                      A no właśnie! Podam jesscze jeden przykład - u nas w szkole Pani
                      spisała telefony do obojga rodziców zaznaczając że jest taka zasada,
                      że w razie czego najpierw dzwoni sie do matki..........?????????
                    • lila1974 Re: Mama a Tata 08.04.10, 09:41
                      To pewnie uznali, że on "swój" i jak zgłodnieje to stołówkę znajdzie smile
                      • byakhee Re: Mama a Tata 08.04.10, 10:37
                        Nie ma stolowki dla pracownikow. Jest tylko kafeteria i
                        restauracja. W obu wszyscy (rowniez pracownicy) musza placic. I to
                        nie calkiem tania oczywiscie wink
    • princy-mincy Re: Mama a Tata 07.04.10, 21:44
      tak i nie
      trzeba tez pamietac, ze nie kazdy ojciec jest zainteresowany
      nawiazywaniem wiezi z dzieckiem
      ktos kiedys policzyl, ze statystyczny ojciec spedza z dziecmi 7
      minut dziennie, to co on przez te 7 min osiagnie?
      i to wcale nie jest tak, ze matka oddziela dziecko od ojca

      moj chlop zaczal nawiazywac kontakt z dzieckiem od samego poczatku,
      odkad sie urodzila, choc glos pewnie juz slyszala jeszcze za zycia
      plodowego
      nie odganialam go od dziecka, nie pouczalam, nie wyrywalam
      jesli widzialam, ze zle zalozyl pieluszke, to mu pokazalam jak
      poprawic i wiedzialam ze raz wystarczy
      jak raz zapial mlodej zle pajaca- poprawilam bez slowa, bo przeciez
      kazdemu moze sie zdazyc
      na poczatku bal sie kapac, tylko mi asystowal, po paru dniach
      powiedzial, ze on dzis kapie i tak zostalo, nie wtracam sie, bo
      wiem, ze sobie poradzi rownie dobrze jak ja
      a mloda sie smieje na jego widok i na dzwiek jego glosu- bezcenne
    • triss_merigold6 Re: Mama a Tata 07.04.10, 21:46
      Ja raczej widzę narzekania na mniejszy niż by kobiety chciały udział
      ojca w wychowywaniu i OPIECE nad dzieckiem, tej upierdliwej,
      codziennej, monotonnej.
      Nie ma schizy na temat więzi, ale czuję się ważniejszym rodzicem,
      biologicznie i organizacyjnie ważniejszym.
      Pliz, nie odmieniaj TATÓW, bo to bardzo rażący błąd.
      • byakhee Re: Mama a Tata 07.04.10, 21:55

        > Pliz, nie odmieniaj TATÓW, bo to bardzo rażący błąd.

        Wlasnie jak widzisz, nie mam pojecia jak jest liczba mnoga od slowa
        tata, dlatego poprzestalam na "ojcow". Od kiedy wyjechalam nie
        uzywam polskiego zbyt czesto i niestety jest coraz gorzej z moim
        jezykiem, wiec przepraszam za wszystkie przyszle bledy wink


        Wracajac do tematu. Moge sie zapytac czemu czujesz sie wazniejsza?
        Czy byc moze tata nie staje na wysokosci zadania?
        Biologicznie, znaczy porod? Bo to przeciez nie ojca wina, ze nie
        mogl rodzic. CZy cos innego?
        Organizacyjnie? Domyslam sie w obec tego, ze ojciec sie nie wtraca
        tylko idzie za Twoim harmonogramem i nic od siebie nie dolozy.
        • triss_merigold6 Re: Mama a Tata 07.04.10, 22:04
          Dobra, może nie błąd, ale archaizm (tatowie kazali).

          9 miesięcy ciąży - MOJEJ CIĄŻY - czysta biologia. Poród miałam boski
          akurat, z zzo. Karmienie piersią - bez ekscytacji i w sumie krótko
          jak na forumowe standardy - też biologiczne doświadczenie. Jak
          patrzę na potomka to myślę "moje młode".
          Organizacyjnie - albowiem mieszkam z dzieckiem i 99% decyzji z
          zakresu życia codziennego podejmuję sama. Eks jest ojcem aktywnym,
          kontaktowym regularnie i często, wręcz przewrazliwionym, braku
          zainteresowania mu nie mogę zarzucić.
          Mam zamiar mieć drugie dziecko i decyzja zapadła poza aktualnym
          partnerem (uprzedzałam, że chcę), on najpierw był niechętny, potem
          się podporządkował, a teraz chce. IMO zbyt ważna decyzja, żeby
          pozostwiać ją w gestii faceta, mimo wszelkich pozytywnych uczuc
          jakimi go darzę.
          • byakhee Re: Mama a Tata 07.04.10, 22:16
            A, no tak; to troche inna sytuacja jesli jestescie "rozwiedzeni". A
            tak z czystej ciekawosci. Myslisz, ze on bylby tak samo dobrym
            opiekunem jak Ty, jesli mu przypadla by opieka?
            • triss_merigold6 Re: Mama a Tata 07.04.10, 22:25
              W zakresie opieki - tak.
              W zakresie wychowania - nie. Nie z mojego punktu widzenia. Eks ma
              raczej postawę "synu, uważaj", a ja "otrzep się, wstań i walcz".
              Wychowałby dziecko na mniej śmiałe i ekspansywne niż ja.
              • byakhee Re: Mama a Tata 07.04.10, 22:32
                wink "twardym trza byc nie mietkim"

                Zycie szczescia w staraniach o nowego potomka.
          • wieczna-gosia Re: Mama a Tata 07.04.10, 23:04
            > Mam zamiar mieć drugie dziecko i decyzja zapadła poza aktualnym
            > partnerem (uprzedzałam, że chcę), on najpierw był niechętny, potem
            > się podporządkował, a teraz chce. IMO zbyt ważna decyzja, żeby
            > pozostwiać ją w gestii faceta, mimo wszelkich pozytywnych uczuc
            > jakimi go darzę.


            o matko o matko smile znaczy Triss gustujesz w pantoflarzach smile
            • triss_merigold6 Re: Mama a Tata 08.04.10, 21:24
              Czy ja wiem? Drażnią mnie mężczyźni, którzy oponują w imię zasad i
              dla czystej rozrywki wyrażenia sprzeciwu. Za stara jestem, żeby się
              bawić w przepychanki kto będzie rządził, nie mam czasu i energii.
              Dlaczego facet miałby nie zgodzić się z moją decyzją jeśli jest
              znakomita?
              • kocianna Re: Mama a Tata 09.04.10, 10:06
                Moj maz mial depresje poporodowa, dziecka przez rok nie zauwazal
                (mogl na niej np. usiasc, jesli lezala na kanapie, nie slyszal placzu
                siedzac w tym samym pokoju etc.).
                Potem uwazal za rodzaj zwierzatka domowego.
                Teraz jest z niej dumny i ja podziwia i lubi sie z nia przekomarzac,
                co nie zmienia faktu, ze ABSOLUTNIE nie jest w stanie zajac sie
                samodzielna pieciolatka dluzej, niz przez 2 godziny, a dziecko na
                wiesc o mojej delegacji pyta, co ma dac tatusiowi na sniadanie i jak
                wlaczyc budzik, zeby nie zaspali do przedszkola.

                Wszelkie wydatki na dziecko (opiekunka, przedszkole, leczenie,
                przyjemnosci) pokrywane sa z mojego wynagrodzenia (zreszta, ja wiecej
                zarabiam)

                Ergo - jest moim malzonkiem, ale raczej nie pelni funkcji ojca.
                I dlatego bylam niezmiernie zdziwiona, kiedy wyrazil sprzeciw wobec
                mojego wyboru szkoly dla dziecka. A co on ma do gadania w sprawie de
                facto WYLACZNIE MOJEGO dziecka?

                Aha - prosze nie pytac, dlaczego mam palanta za meza, bo NIE JEST
                palantem, a taki uklad nam odpowiada.
    • karra-mia Re: Mama a Tata 07.04.10, 21:54
      Nie zauwazyłam takiej tendencji na forum. Własnie często gęsto widać wpisy, które raczej piętnują ojców tylko pracujących, a dzieckiem się nie zajmujących i mamy, które wszystko same, same, same.


      > Np. karmic piersiaz az, beda chodzic do szkoly, bo to wytwarza
      > wiez! Nie isc do pracy do osiagniecia dojrzalosci przez dziecko, bo
      > jakis wazny moment moze nas ominac! A ojciec niech pracuje 12 godzin
      > dziennie i na nas zarabia, bo kogo interesuje, ze on nie wytwarza
      > wiezi, ze jego wszystko omija; kogo w ogole interesuje czy dziecko
      > go pozna?!

      z tym trochę przesadziłaś. Wiadomo, że męzowi łatwiej było iść do pracy i to on przejął utrzymanie domu, a ja zajęłam się tym domem i dzieckiem. Nie z powodu ważnych moemntów, a z powodu organizacji, zarobków i wielu innych czynników. No i trudno wymagać, zebym dziecko mężowi podrzucała do roboty na godzinkę np, żeby on mógł z dziekciem nawiązać więźtongue_out Nawiązuje ją po powrocie do domu.

      I nie stoję ani po stronie ojców ani matek. Oboje sa rodzicami i oboje powinni się odnaleźć w wychowaniu dziecka. Matka natura wybrała, kto w tym związku karmi piersią - tu się nie ma co rzucać.
    • elza78 Re: Mama a Tata 07.04.10, 21:56
      w mojej rodzinie jest system partnerski moze maz piersia nie karmil wink ale
      zajmuje sie trolami na rowni ze mna.
      • czar_bajry Re: Mama a Tata 07.04.10, 22:10
        Szukasz tematu na artykuł czy do DD TVN?
        • verdana Re: Mama a Tata 07.04.10, 22:25
          A ja zauważyłam liczne posty ze zdaniami "mąż wtrąca się do moich
          metod wychowawczych", "mąż podwaza moje ustalenia", "mąż pozwala
          dziecko na to, na co ja nie pozwalam" itd
          To wszystko swiadczy o tym, ze bardzo wiele matek uznaje, ze metody
          wychowawcze i sposób postępowania z dzieckiem ustalają one. Mąż,
          owszem, powinien jak najwięcej zajmować się dzieckiem i mieć z nim
          bliską więź - ale na zasadach ustalonych przez żonę. Nie ma mowy o
          tym, aby to metody wychowawcze męża miały być zasadą w domu -
          oczywiste jest, ze ma być tak, jak chce mama.
    • mama303 Re: Mama a Tata 07.04.10, 22:43
      byakhee napisała:

      > Ale czy jest tu ktos kto stoi po stronie ojcow?

      Ja stoję po ich stronię! Faceci cudownie potrafią zajmowac sie
      dziećmi, tylko mamuśki im czesto nie dają a jesli juz to na
      ich /mamusiek/zasadach.

    • girasole01 Re: Mama a Tata 07.04.10, 23:11
      A ja stoje po stronie posredniej wink tzn. uwazam, ze mama i tata sa tak
      samo wazni dla dziecka. Oczywiscie jezeli rodzice (tak, tak, ojcowie
      rowniez o tym decyduja) chca, zeby dziecko bylo karmione piersia to ze
      wzgledow fizjologicznych przez te pare miesiecy to mama powinna byc
      caly czas przy dziecku, co jednak wcale nie umniejsza moim zdaniem roli
      ojca. Wszelkie decyzje dotyczace dziecka powinny byc dokonywane
      wspolnie. Raczej nie wyobrazam sobie takiej sytuacji o jakiej
      wspominasz, zeby kobieta sama mogla zdecydowac o tym, ze partner bedzie
      na nia harowal kosztem wytwarzania wiezi z dzieckiem wink
      • annvangier Re: Mama a Tata 08.04.10, 09:32
        totaslnie sie zgadzam akurat przy malym dziecku powiniene mysle ktos zostac
        wiadomo nie kazdego stac na nianie - ale decydowac powinny o tym wzgledy
        ekonomiczne i ewentualnie metoda karmienia
        ale trzeba to jakos racjonalizowac , serio ja wole pozmywac po obiedzie choc maz
        sie oferuje ze to zrobi - ale wole zeby sie z mala pobawil po pracy bo i ona i
        on za tym teskni
        ja sie naprawde ciesze ze mialam 2 rodziców - a nie tylko mamusię
        • girasole01 Re: Mama a Tata 09.04.10, 09:56
          Dokladnie tak, ja tez nie widze powodow, dla ktorych maz po powrocie
          z pracy mialby robic cokolwiek innego niz zajmowac sie dzieckiem smile
          i dlaczego nie mialby w weekend wziac malej na spacer smile Wiec
          chociaz to ja zrezygnowalam z pracy, co przy porownaniu naszych
          zarobkow bylo sprawa oczywista, wcale nie czuje sie wazniejszym
          rodzicem od meza.
          Chociaz przykrym faktem jest, ze niestety niektorzy znajomi i
          radzina (zwlaszcza starsza jej czesc) tak wlasnie nas traktuja -
          tzn. np. pytania dotyczace corki zawsze kieruja do mnie, a nie do
          meza. Ale staramy sie z tym walczyc.
          • byakhee Re: Mama a Tata 09.04.10, 10:06
            To nie tylko znajomi i rodzina. Jakiekolwiek odwiedziny poloznych,
            pilegniarek czy jak idziemy do lekarza, wszystkie oczy skierowane na
            mame, ojciec moglby dla nich nie istniec.
    • deodyma Re: Mama a Tata 08.04.10, 12:35
      zawsze bylam tego zdania, ze ojciec i matka powinni byc tak samo
      wazni w zyciu dziecka.
      nie chce, zeby w naszej rodzinie bylo tak, jak w rodzinie mojego
      meza, gdzie tesc sie w ogole nie liczyl dla dzieci, bo przeciez
      tylko mamusia dbala o nie najlepiej, jak mogla a tymczasem tesc
      harowal cale dnie i padal na ryj, zeby ta rodzinke utrzymac.
      po latach doczekal sie tylko stwierdzenia, ze on tesciowej w niczym
      nie pomagal i jaka to ona byla biedna.
      • byakhee Re: Mama a Tata 08.04.10, 21:08
        Wlasnie podalas perfekcyjny przyklad, tego co mnie wkurza! Niestety
        niektore kobiety tak maja. Facet haruje dnie i noce; a kobieta sie
        potem oburza, ze nawet nie pozmywal. Co innego jesli sie musi
        opiekowac 8 malych dzieci, ale jak czesto to sie zdarza?
    • bacha1979 Re: Mama a Tata 09.04.10, 10:03
      A ja nie zauważyłam takiej tendencji.
      Raczej ojcowie nie chcą sięangażować w wychowanie swoich dzieci. Pamiętam taki watek na forum (chyba na ematce) gdzie matka pisała, że mąż nie wie na co dziekco jest uczulone, że nie wie co je itp.
      To jak z takim ojcem można zostawić dziecko?
      • byakhee Re: Mama a Tata 09.04.10, 10:08
        Ach, a ja w cale nie przecze, ze takich ojcow (niestety nie ma).
        Ale przez kilku takich ojcowie sa postrzegani jako dodatek. Bo
        jednak mysle, ze takich ojcow o znikomej wiedzy o wlasnym dziecku,
        jest mniej niz tych porzadnych.
        • bacha1979 Re: Mama a Tata 09.04.10, 10:25
          To prawda, że to mały odsetek, ale niestety są.
          Ja tam sie nie czuje lepszym rodzicem, no może mam ta przewagę, że to ja byłam w ciążysmile Ale jest faktycznie ojcem dobrym.
          Wśród znajomych widzę jednak, że w ogromnej większości ojcowie są aktywni, umieją się zając dzieckiem wcale nie gorzej niż matka.

          Ale chyba z ojcem, który nie wie co dziecko je, nie zostawiłabyś dziecka, prawda?
    • nn2010 Re: Mama a Tata 09.04.10, 10:25
      ja mam w domu tak, że mąż (jeszcze mąż) zwariował na punkcie dziecka
      bardziej niż ja i to on wie wszystko najlepiej...jakby mógł to by
      też cycykiem karmił...ja stałam się tylko niepotrzebnym dodatkiem do
      dziecka...nasze pierwsze dziecko ale to on pozjadał wszystkie rozumy
      i wie najlepiej!!! moje zdanie się nie liczy...przypłaciła to sporym
      załamaniem i doszło do tego że przestałam się zajmować dzieckiem, no
      bo przecież wg.męża wszystko robiłam źle...i w końcu uwierzyłam że
      tak jest i że dla małego bezpieczeństwa lepiej żeby to mąż sie nim
      zajmował...głupia byłam, że się tak dałam... ale dopiero psycholog
      otworzył mi oczy i teraz wiem że wcale nie jeste złą matka, bo mój
      mąż tak sądzi...czekam aż on to zrozumie...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka