ale nie o katastrofie!

hehehe
A głupi dlatego, bo to taka trochę lekarska porada internetowa. Ale
spokojnie, jak mi się nie polepszy pójdę jutro do lekarza, tylko tak
się chciałam poup..ć klimatem
Otóż złapało mnie przeziębienie, katar, kaszel, takie tam, standard.
Pokłusowałam radośnie na zwolnienie, bo dawno nie byłam.
No i po kilku dniach zonk, kiedy te objawy typowego przeziębienia
zaczęły mi przechodzić, pojawiła się pikawa i osłabienie, ale takie
potężne.
Mam wrażenie, jakbym ważyła sto kilo. Po porannym kursie do łazienki
musiałam odpoczywać na kanapie

Potem poszłam na drugą stronę ulicy do sklepu po parę drobiazgów i to
był błąd. Kilka razy musiałam przykucnąć na chodniku, bo myślałam, że
zjadę, zaliczyłam też przemiły odpoczynek na koszu na śmieci, ale
tylko on był pod ręką
No i moje pytanie brzmi, czy to jest takie ogólne osłabienie leżeniem
w domu, czy jakieś grypsko może być paskudne? Nigdy nie miałam, to
nie wiem.
Aha, gorączki chyba nie mam i apetyt mam. Trochę mnie mięśnie bolą.
Czekam na wasze błyskotliwe teorie