Dodaj do ulubionych

dlaczego nie można być sobą?

19.04.10, 20:44
Wątek "dlaczego warto być sobą" poszedł w absurd, a pewne zapisane
tam uwagi jednak wydają mi się cenne.

Naturalność jest bardzo nisko ceniona, do tego stopnia nisko, że
stała się synonimem zaniedbania. Jeżeli zamaluję fluidem pryszcze -
jest dobrze. Jeśli pryszczy nie posiadam i ich nie zamaluję - jest
źle. Jeśli mam swoje własne brwi, jestem kobietą zaniedbaną. Jeśli
je sobie wyskubię, po czym drobnymi kreseczkami namaluję dokładnie
takie same - jestem kobietą elegancką. Robią co prawda farby w
kolorze moich włosów i gdybym na taki pofarbowała, byłoby świetnie,
ale ponieważ taki mam naturalny, no to wiadomo, jestem niechluj.

Rozumiem makijaż i zabiegi kosmetyczne dla zatuszowania braków urody
lub dla podkreślenia atutów. Nie rozumiem ni w diabła zabiegów
kosmetycznych i makijażu jako obowiązkowej wizytówki kobiety
zadbanej. Nieważne, że mam dobrą cerę i tak ją zamaluję podkładem (i
jeśli to będę robić odpowiednio długo, pryszcze pewnie w końcu
wyjdą). Dokładnie tak samo wyglądające naturalne i sztuczne nie
liczy się tak samo - sztuczne jest cool, naturalne to abnegacja.
Obserwuj wątek
    • gazeta_mi_placi Re: dlaczego nie można być sobą? 19.04.10, 21:34
      >Nie rozumiem ni w diabła zabiegów
      kosmetycznych i makijażu jako obowiązkowej wizytówki kobiety
      zadbanej.


      Nie musisz rozumieć...

    • marzeka1 Re: dlaczego nie można być sobą? 19.04.10, 22:15
      "Jeśli
      je sobie wyskubię, po czym drobnymi kreseczkami namaluję dokładnie
      takie same - jestem kobietą elegancką"- od kiedy to wyskubane
      brwi, a na to miejsce namalowane kreski są synonimem kobiety
      eleganckiej. Tak może było w czasach kina niemego.
      Zaczęłam siwieć, mając 23 lata, po 30 roku życia miałam więcej
      siwych włosów niż moich blond (takie uwarunkowanie genetyczne).
      Serio uważasz, że taką naturalność trzeba pielęgnować? Wiesz, mogę
      nie rozumieć wykwintnej sztuki makijażu, ale zabiegi pielęgnacyjne
      są ważne, właśnie dla poczucia bycia zadbaną. Jest może promil
      kobiet, które piękne wyglądają aż tak naturalnie.
      • asia_i_p Re: dlaczego nie można być sobą? 20.04.10, 07:55
        Nie mówię o pojedynczej kresce. Mówię o depilowaniu brwi na równe
        cienkie łuki, po czym rysowaniu gęstych drobnych kreseczek, żeby
        były wyraziste.
        Farba ma sens właśnie przy siwiźnie lub jakimkolwiek innym kolorze,
        który się nie podoba właścicielce. Nie ma sensu, bo tak, a jeszcze
        nie widziałam sesji makeover, w której by kobiecie zostawili jej
        kolor włosów i nikt nie pytał, czy jej się podoba.
      • jowita771 Re: dlaczego nie można być sobą? 20.04.10, 17:26
        Ale przecież załozycielka wątku napisała jasno, że nie chodzi jej o
        pielęgnowanie takiej naturalności. Chodziło jej o to, czy jeśli ma ładny
        kolor i nie ma siwych włosów, to też niefarbowanie włosów będzie niedbalstwem.
        Ja tez uważam, że to przesada.
    • mamba1234 Re: dlaczego nie można być sobą? 19.04.10, 22:36
      Można, a nawet trzeba.
    • echtom Re: dlaczego nie można być sobą? 19.04.10, 22:43
      > Robią co prawda farby w kolorze moich włosów i gdybym na taki pofarbowała, byłoby świetnie, ale ponieważ taki mam naturalny, no to wiadomo, jestem niechluj.

      Zawsze możesz udawać, że masz farbowane smile Też bym mogła, bo mój kolor naturalny przypomina standardowy odcień farby, najwyżej czasem nie jest modny wink
    • kali_pso Re: dlaczego nie można być sobą? 19.04.10, 23:40
      Jeżeli zamaluję fluidem pryszcze -
      > jest dobrze. Jeśli pryszczy nie posiadam i ich nie zamaluję - jest
      > źle. Jeśli mam swoje własne brwi, jestem kobietą zaniedbaną. Jeśli
      > je sobie wyskubię, po czym drobnymi kreseczkami namaluję dokładnie
      > takie same - jestem kobietą elegancką. Robią co prawda farby w
      > kolorze moich włosów i gdybym na taki pofarbowała, byłoby
      świetnie,
      > ale ponieważ taki mam naturalny, no to wiadomo, jestem niechluj


      Co Ty opowiadasz?
      Juz nie pierwszy raz zauważam, że masz jakis kompleks związany z
      wyglądemwink

      Ja mam naturalne włosy, bo mojego koloru nie da się podrobić a nikt
      nigdy nie powiedział mi, że wyglądam niechlujowato..co za bzdury..
      • asia_i_p Re: dlaczego nie można być sobą? 20.04.10, 07:52
        Kompleksu raczej nie mam.
        Ale oglądam z zamiłowaniem programy typu "Jak dobrze wyglądać nago"
        czy "Trinny i Susannah" i nie zauważyłam jeszcze, żeby kiedyś
        pominięto etap farbowania włosów, niezależnie od tego, jaki kolor
        był na początku.
        I czytuję tu wątki, gdzie dziewczyny piszą, że jeśli nie nałożą
        podkładu czy tuszu do rzęs, to się czują źle (OK), ale też
        sygnalizują, że jeśli kobieta tego nie zrobi, to coś z nią jest nie
        tak (i to już nie jest OK). A tymczasem podkład służy do
        zatuszowania niedoskonałości cery bądź zmienienia jej koloru - ma
        jakiś cel, a nie jest tajemniczą wizytówką do świata elegancji, a
        tak jest przez niektórych traktowany. I smarowanie czystej cery
        podkładem idealnie w jej odcieniu jest zabiegiem dosyć absurdalnym.

        To jest o tyle ciekawe zjawisko, że już operacja plastyczna (będąca
        w końcu też zabiegiem upiększającym), jest wstydliwie ukrywana.
        • malila Asiu, zaskakujesz mnie 20.04.10, 14:44
          Taką mądrą kobietą jesteś, a wypowiedzi o tym, że brak makijażu czy
          farby = zaniedbanie, traktujesz jakby były wypowiedziami
          autorytetów?smile Jak tak uważają, to niech sobie uważają i łączą się w
          pary z takimi, co mają podobne poglądy.
        • hellulah Re: dlaczego nie można być sobą? 20.04.10, 18:55
          > smarowanie czystej cery
          > podkładem idealnie w jej odcieniu jest zabiegiem dosyć absurdalnym.

          Nie, nie jest. "Czysta" cera bez pryszczy rozumiem? ok ale nawet taka
          zawsze (no na 99,9%) nie posiada jednolitego odcienia, tym bardziej
          stałego jednolitego odcienia, pod wpływem zmian temperatury, wiatru,
          emocji, pojawiają się niejednolite rumieńce, zawsze też gdzieś kryją
          się drobne przebarwienia (barwnikowe) oraz uwaga, uwaga, a jednak,
          drobne lub już bardziej widoczne zmarszczki. Widać na twarzy
          zmęczenie lub brak snu, widać zimowo-wiosenną szarość.

          Podkład ma to ujednolicić, działa jak zagruntowane płótno przed
          wykonaniem portretu smile

          Zresztą, odpowiednio dobierając odcienie można wymodelować podkładem
          twarz, co nieco podciągnąć a co nieco zatuszować.

          Cóż dobrze dobrany dobrej jakości podkład zastosowany w odpowiedniej
          czyli oszczędnej dawce zawsze upiększa twarz. Kluczowe są słowa
          "dobrany" "dobry" i "oszczędnie". Nie chodzi o to aby oblepić oblicze
          ciastem naleśnikowym smile
    • sofi84 Re: dlaczego nie można być sobą? 19.04.10, 23:41
      ano właśnie, ja siwieję i nie farbuję włosów. Mam tych siwych stosunkowo
      niewiele i ja i mąż uważamy, że to wygląda wcale nie niechlujnie, za to
      ciekawie, inaczej niż u każdego. Nie zamierzam tego na razie farbować. Będę, jak
      będzie tego już sporo. Ale inaczej wygląda kilka siwych włosów na tle ciemnych,
      a inaczej pewnie na blondzie. Z blondu pewnie się jakiś szary zrobił?
      • mamabuly Re: dlaczego nie można być sobą? 20.04.10, 12:58
        Tak z blondu robi się niestety szary, przynajmniej w moim przypadku.
        Więc muszę sobie pomagać bo wygląda to myszowato.

        A wracając do wątku, nie sądzę, żeby makijaż czy inne zabiegi
        upiekszające były obowiązkowe i ktoś kto sie im nie poddaje miał by
        wygladać na niechluja.
        Zresztą wszystko to zależy od cech osobniczych. Są panie, którym
        sypie się wąs i pewnie starają sie to usunąć podobnie jest z
        depilacja pod bikini. Czy też zbyt szerokimi brwiami.
        No i są kobiety, które takich zabiegów nie potrzebują bo albo natura
        im dała wszystko jak trzeba albo im aktualny stan nie przeszkadza.
        • kkokos Re: dlaczego nie można być sobą? 20.04.10, 17:58
          > No i są kobiety, które takich zabiegów nie potrzebują bo albo natura
          > im dała wszystko jak trzeba


          nie "jak trzeba", tylko "jak akurat nakazuje moda". nie ma czegoś takiego jak
          obiektywne "trzeba", zawsze jest jakiś spisek czerpiących zyski z przemysłu
          kosmetycznego (żartuję, choć nie do końca)

          przypomnij sobie brwi madonny w latach 80. czy brwi edyty górniak, gdy zaczynała
          karierę. po prostu wtedy były modne brwi szerokie, wyraziste, ciemnie i
          nieregulowane. dziewczyny o brwiach delikatnych miały pecha, bo się w modę nie
          wstrzeliły. producenci pęset bankrutowali, producenci ołówków do brwi rozkwitali...
          • mamabuly Re: dlaczego nie można być sobą? 22.04.10, 12:41
            No zgadza się, że moda ma wpływ na to jak chcemy wyglądać, ale dajmy
            się zwarjować.
            Nie każdemu jest dobrze w spodniach rurkach, a już o pasiastych
            topach z pasem w poprzeg nie wspomnę. Po prostu przyswajajmy z mody
            to co do nas pasuje zamiast wygladać jak Quasimodo!
    • franczii Re: dlaczego nie można być sobą? 19.04.10, 23:47
      Ja maluje sie fluidem w zimie ale wcale nie widac, ze mam na twarzy fluid. Gdyby
      bylo widac fluid to wtedy czulabym sie niechujnie.
      Brwi tylko reguluje, nadajac pozadany ksztalt, nie musze nic domalowywac. Nie
      czuje presji ze zaniedbana jestem z tego powodu.
      • ratrelka Re: dlaczego nie można być sobą? 20.04.10, 00:27
        Widac, wystarczy dodac kilka przykladow, a juz problem nie staje sie
        kuriozalny...

        Ja ta presję, zeby sie przemalowac, żeby cos tam do siebie dorobic,
        poczulam gdy majac lat 22 zobaczyłam, że dookoła wszyscy chodza
        umalowani, a dziewczynyy bez makijazu są traktowane jako takie, kóre
        nie dbają o o siebie. A przeciez jeszcze w lo, zadna z nas nie
        chodzila umalowana-oprocz jendej wernoiki, ktora laczyla malowanie
        sie z solarką i lazila z 30 letnimi nieudacznikami.. Na wf-ie
        bylysmy takie, jak w rzeczywstosc.. A widac, ze przez 5 lat takei
        zaslzy w nas zmiany, że bez makijazu to tylko na plaze... A to nie
        byly zmiany psychiczne, tylko niby fizyczne... Że co, postarzalysmy
        sie, czy jak..?

        Tak bardzo brakuje mi naturalności! U zwyklych dziewczyn! Wszystkie
        maja buzie nawet w pudrze o lekkiej konsystencji zabarwione,
        każda "tylko" rzęsy sobie maluje, az glupio-no glupio, wejśc pośród
        nie.

        A normalka są dizewczyny, w byle-jakich ubraniach, byle jak
        uczesane, ale za to wytuszowane, bo to wytuszowanie to nic
        takiego, "tylko rzesy"
        • mdro Re: dlaczego nie można być sobą? 20.04.10, 00:42
          > A przeciez jeszcze w lo, zadna z nas nie chodzila umalowana

          Ciekawe, bo ja w LO (lata 80.) malowałam się jak nigdy potem wink.

          A tak w ogóle to nie wiem, co ma malowanie się czy nie do bycia
          sobą. Jedne są sobą bez żadnych zabiegów fryzjersko-kosmetycznych,
          inne są sobą w pełnym makijażu i z farbowanymi włosami. Kwestia
          gustu i wyboru.
          • asia_i_p Re: dlaczego nie można być sobą? 20.04.10, 07:57
            No właśnie.
            Ale się tego wyboru nie daje tak do końca. Nieraz trafiałam tu na
            wątki, gdzie sugerowano, że kobieta na płaskim obcasie i bez
            makijażu elegancka być nie może, choćby pod innymi względami była
            zadbana. Taki rodzaj myślenia magicznego.
          • karro80 Re: dlaczego nie można być sobą? 20.04.10, 13:47
            Ja lata 90 i szpachla, szpachla, szpachlawink
            Wstawałam godzinę wcześniej żeby wymodelować włosy(obcięte na pulp
            fictionwink), zrobić makijaż obejmujący nałożenie podkładu, pudru -
            plus pełen makijaż oczu - a rzęsidła strarannie wytuszowane i
            rozdzielane z pietyzmem szpileczką.
        • kkokos Re: dlaczego nie można być sobą? 20.04.10, 17:54
          >>>>>że bez makijazu to tylko na plaze...

          włącz sobie dowolny kanał kobiecy, to się dowiesz, że na plażę też trzeba się
          malować. inaczej, ale też trzeba. i bynajmniej nie chodzi o smarowanie twarzy
          kremem z dużym filtrem, ale o kosmetyki kolorowe, bo oko i kości policzkowe na
          plażę też muszą być zrobione!

          i obawiam się, że są takie mądre panny, co w to wierzą.
    • martishia7 Re: dlaczego nie można być sobą? 20.04.10, 00:24
      Zupełnie niepotrzebnie bierzesz sobie do serca sumę opinii pewnej grupy ludzi na
      temat tego czym jest zadbanie/brak zadbania i ekstrapolujesz na każdego z
      członków tego zbioru sumę tych opinii. Niepotrzebnie. Jeden powie, że się nie
      przypudrować to zaniedbanie, inna pancia uzna, że zaniedbaniem jest brak tipsów,
      tylko o tym, żeby majty codziennie zmieniać to może niekoniecznie pamięta. Inny
      powie, że zaniedbaniem jest chodzenie do dentysty rzadziej niż raz do roku, a ów
      znowu, że brak kreski na oku.
      Naprawdę, jeżeli ktoś ma tego typu wątpliwości i potrzebuje wojować z całym
      światem na temat standardów dbałości o siebie, to dla mnie oznacza, że sam ma co
      do swoich jakieś poczucie niepewności. Trochę jak bezdzietni, którzy się
      bulwersują, że cały świat komentuje ich decyzję - gdyby byli jej w 100% i
      szczerze pewni, to wszelkie pytania i komentarze w tym dziale wisiałyby im
      zwiędłym kalafiorem.
      • crises Re: dlaczego nie można być sobą? 20.04.10, 15:56
        > Trochę jak bezdzietni, którzy się bulwersują, że cały świat
        > komentuje ich decyzję - gdyby byli jej w 100% i szczerze pewni, to
        > wszelkie pytania i komentarze w tym dziale wisiałyby im
        > zwiędłym kalafiorem.

        Mówisz, że każdej pewnej swej decyzji matce trójki dzieci wisi
        nacią, jak nazywają ją dzieciorobem i pytają, po co jej tyle dzieci?
        Hm.
        • martishia7 Re: dlaczego nie można być sobą? 20.04.10, 22:10
          Nie ten autorament komentarza. Ekwiwalentne do pytania "kiedy w końcu coś
          spłodzicie" jest rodzinne indagowanie "no to chyba już wam wystarczy".
          Odpowiednikiem dla "dziecioroba" jest "niedojrzały egoista". Widzisz różnicę.
          Pierwsze wisi luźno, zarówno w wykonaniu bliskich jak i dalekich. Drugie w
          wykonaniu bliskich jest nie do pomyślenia, natomiast obcych - powinno wisieć.
          Naprawdę, zdanie pani Krysi z mięsnego lub anonimowego nicka na forum, to
          powinna być ostatnia rzecz, która przesądzi o tym czy sobie machnąć jeszcze
          jedną pociechę oraz czy należy robić tipsy.
    • ms135pt Re: dlaczego nie można być sobą? 20.04.10, 07:37
      Dla niektorych zadbanie to zbilansowana dieta i sport, zdrowie, wynikiem tego
      jest ładna figura, czysta cera, zdrowe zeby.
      Zabiegi kosmetyczne, makijaż i ubior to tylko dodatek.
      Dla innych zadbanie to tipsy, solar, farba, makijaż, szpilki
      zalezy co ty rozumiesz pod pojeciem zadbanie?
      • asia_i_p Re: dlaczego nie można być sobą? 20.04.10, 07:46
        Bardziej to, co ty.
      • penelopa40 Re: dlaczego nie można być sobą? 20.04.10, 14:55
        można, ja np jestem, - żadnego maikjażu, tipsów, solarium ani
        szpilek... jakoś żyję, nikt się mnie nie czepia... ubieram się wg
        własnego gustu, klasycznie, mode mam gdzieś, mam zawsze świeżo umyte
        i uczesane włosy, bez odrostów, pachnę delikatnymi perfumami, dla
        mnie to wystarcza do czucia się zadbaną ... opinie innych, oprócz
        osób najbliższych mnie nie interesują....
        na figurę, cerę i zęby czasami nie ma się do końca wpływu, zwłaszcza
        jak się ma 45 a nie 25 lat...
    • morgen_stern Re: dlaczego nie można być sobą? 20.04.10, 15:17
      Niestety, w naszej szerokości geograficznej nie możemy się pochwalić ciekawymi odcieniami włosów, większość (w tym ja) to bezbarwne szatynki, mysie blondy itd, taka uroda. Sprawia to, że cała twarz wydaje się blada i mało wyrazista.

      Część idzie w absurd, czyli wali sobie skrzydła kruka (głęboka czerń włosów mało komu pasuje, zwłaszcza w Polsce), oczojebny rudy, albo brzydkie odcienie blondu, które kompletnie do tej konkretnej dziewczyny nie pasują - ale ulubiona aktorka taki ma i połowa jej koleżanek.
      Kurioza typu skunks pomijam.

      Do czego zmierzam.
      Naprawdę niewiele kobiet w Polsce wygląda świetnie bez wrzucenia na włosy jakiegoś koloru. Niektórym farbowanie kojarzy się z drastyczną zmianą, a przecież można sobie tylko poprawić odcień.
      Ja tak robię od lat, poza tym szybko zaczęłam siwieć.
      Te, co mnie znają, chyba potwierdzą, żem ładna i naturalna, nawet z farbą na włosach tongue_out tongue_out

      Tyle na temat włosów, o reszcie zadbania bądź zaniedbania się nie wypowiem, bo już się zmęczyłam.
      • titta Re: dlaczego nie można być sobą? 20.04.10, 17:47
        Nie zgodze sie. Te wszystkie mysie blady i bezbarwne szatynki sa
        bardzo ciekawe. Nie docenia sie ich tylko dlatego, ze czesto sie je
        widzi na codzien. Cera wyglada zle, nie z powdu koloru wlosow, tylko
        dlatego, ze wiekszasc z tych kobiet (zwykle chlodny typ lata) z
        uporem maniaka wybiera kolory w rzaden sposob nie pasujace do
        ich typu urody (bure, berzowe, cieple brazy, pomidorowa czerwien,
        fiolet, popielaty) itp.)
    • titta Re: dlaczego nie można być sobą? 20.04.10, 17:41
      Dokladnie. Kilka osob pytalo gdzie/czym farbuje wlosy (bo mam fajne
      pasemka) i prychalo uslyszawszy, ze nigdy nie farbowalam, pasemka od
      slonca.
      To samo z paznokciami (mam swoje, wiec nie poinformuje kto robil mi
      tipsy wink

      Od makijazu (nawet najlepszego) niszczy sie cera. Kobiety sluchaly
      marketingowych bzdur tak dlugo, az wreszcie w nie uwierzyly. co
      gorsze. wiele z nich znacznie lepiej wyglada bez tapety i tych
      wszystkich "upiekszajacych zabiegow". Moim zdaniem brak makijazu
      jest lepszy niz makijaz zle dobrany do typu urody lub zle wykonany.

      Jak kazda rzecz makijaz (i inne zabiegi) sa fajna rzecza, jesli
      sluza korekcje, podkresleniu walorow, podkresleniu stylu i okazji,
      czy zabawie. Jesli staja sie "must have" i bez nich nie potrafi sie
      wyjsc nawet na spacer z psem to juz zwykle uzaleznienie (choroba).
    • hellulah Re: dlaczego nie można być sobą? 20.04.10, 19:39
      Nie czytałam tamtego wątku. Odniosę się do pytań Asi_i_p.

      > Rozumiem makijaż i zabiegi kosmetyczne dla zatuszowania braków
      urody
      > lub dla podkreślenia atutów.

      Czyli rozumiesz, że makijaż może tuszować braki urody, ergo że dzięki
      makijażowi ktoś jest ładniejszy (czytaj: uważany za ładniejszego w
      danym środowisku)?

      Rozumiesz także, że makijaż podkreśla atuty, tak?

      > Nie rozumiem ni w diabła zabiegów
      > kosmetycznych i makijażu jako obowiązkowej wizytówki kobiety
      > zadbanej.

      No i tego to ja nie rozumiem czemu Ty nie rozumiesz.

      Kobieta zadbana to taka, która chce i potrafi podkreślać swoje atuty.
      Sama piszesz że makijaż podkreśla atuty więc...?

      Co do naturalności owszem, tak, naturalność przynależy do sfery heh
      natury a makijaż/farby do sfery kultury (tu akurat jako element
      rytuału społecznego).

      Kobieta się malująca daje otoczeniu m. in. sygnały, że: - stać ją na
      kosmetyki, - stać ją (finanse czyli kasa/logistyka czyli czas do
      dyspozycji) aby mieć pudło z pudrami i miziać się jego zawartością, -
      wie, co modne i pożądane w danym środowisku (tak tak te wyśmiewane
      tipsy i borsuki też się na coś komuś przydają), - chce być
      postrzegana jako atrakcyjna i na czasie.

      Co się dziwisz że jak kto pogina na świecie w kurtce alpinusa i
      nudnych w wyrazie butach na płaskim obcasie, ma krzaczaste brwi i
      splątane siwo-mysie włosy to
    • kawka74 Re: dlaczego nie można być sobą? 20.04.10, 22:55
      Ja nie mam nic przeciwko występowaniu saute (jak, do pioruna, wklepać accent
      aigu??), pod warunkiem, że jest to czyste saute smile
      Kobieta zadbana dba o siebie (truizm, wiem) - umyta, czyste paznokcie, włosy,
      ubranie dobrane do typu urody i sylwetki, zlikwidowane czy zatuszowane
      ewentualne defekty urody, podkreślone atuty.
      Kobieta zadbana działa zależnie od swoich potrzeb i sytuacji, nie wg jakiegoś z
      góry narzuconego klucza.
      • hellulah Re: dlaczego nie można być sobą? 21.04.10, 09:19
        Hi hi hi, a jednak, a jednak według z góry narzuconego klucza smile

        Piszesz że
        > ubranie dobrane do typu urody i sylwetki, zlikwidowane czy
        zatuszowane
        > ewentualne defekty urody, podkreślone atuty

        a kto decyduje:
        - co to jest ubranie dobrane do typu urody?
        - czym jest w ogóle "typ urody"?
        - czym jest tup sylwetki i co to znaczy, że ubranie jest do niego
        dopasowane?
        - czym są defekty urody?
        - dlaczego niektóre trzeba tuszować czy likwidować, a z innymi da się
        żyć?

        I nie pisz mi że typ sylwetki to przecież klepsydra, rożek, etc. bo
        to ja wiem. Ja Ciebie pytam (retorycznie) czy Ty zdajesz sobie
        sprawę, skąd się wzięło, że np. piersi mogą być "za małe" lub "za
        duże". Skąd się wzięło czym są defekty urody i tak dalej. Wbrew
        pozorom wiele standardów jest bardzo, bardzo zmiennych i kulturowo
        zależnych.

        No sorry Winnetou ale są to właśnie z góry narzucone, a raczej stale
        wypracowywane, dopracowywane i ewoluujące normy. Same je
        współtworzymy, ale same z siebie nie damy rady iść tak całkiem pod
        prąd.

        Średniowieczne Japonki na ten przykład malowały zęby na czarno.

        Niepomalowane na czarno zęby były uważane za ohydne, obrzydliwe,
        nienaturalne, i szpecące smile Zadbana dama musiała mieć czarny garnitur uzębienia i już. Jak widać zmieniło im się to z czasem. Klucz się
        zmienił.
        • kawka74 Re: dlaczego nie można być sobą? 21.04.10, 09:40
          Pisząc o defektach mam na myśli na przykład pryszcze. Wulkan na czubku nosa
          rzadko powoduje u kobiety stan ciężkiego samozachwytu.
          Pisząc o kluczu mam na myśli narzucanie wszystkim tej samej linii postępowania -
          WSZYSTKIE kobiety się malują, WSZYSTKIE kobiety chodzą w spódniczkach, WSZYSTKIE
          coś tam innego, inaczej dupa z opinii kobiety zadbanej.
          • malila Re: dlaczego nie można być sobą? 21.04.10, 10:00
            kawka74 napisała:
            > Pisząc o kluczu mam na myśli narzucanie wszystkim tej samej linii
            postępowania
            > -
            > WSZYSTKIE kobiety się malują, WSZYSTKIE kobiety chodzą w
            spódniczkach

            ... wszystkie kobiety mają ten sam rozmiar piersi i ten sam rozmiar
            chińskiej stopywink
          • hellulah Re: dlaczego nie można być sobą? 21.04.10, 13:19
            Z tym jak to uroczo określasz wulkanem to akurat pamiętamy (długo
            trwające) okresy historii, gdy owe wulkany były tak pospolite, że mało
            kto uważał je za jakiś poważniejszy defekt. Ot coś jak obecnie
            delikatna plamka barwnikowa smile
            • kawka74 Re: dlaczego nie można być sobą? 21.04.10, 14:32
              Pewnie, kiedyś ludzie kąpali się dwa razy do roku. Ba - na salonach mycie się
              polegało na zanurzeniu koniuszków palców w wodzie różanej i posmyraniu się po
              policzkach.
              A jednak się myjesz ciut częściej i nieco dokładniej tym samym podporządkowując
              się dzisiejszym standardom, które ktoś wymyślił i narzucił.
              Temat wątku wymaga odwołania się do dzisiejszych standardów i wymogów.
              • hellulah Re: dlaczego nie można być sobą? 22.04.10, 10:34
                Czyżby wątek zmierzał w stronę bajecznej dyskusji o myciu i niemyciu się? nie o to mi chodzi.

                Heh i nie bój nic, ja z tych co postulują prysznic dwa razy dziennie i golenie pach od kołyski smile

                O jak fajnie że teraz piszesz, że standardy urody i rytuały czystości "ktoś wymyślił i narzucił". Wcześniej pisałaś że "kobieta zadbana działa zależnie od swoich potrzeb i sytuacji, nie wg jakiegoś z
                góry narzuconego klucza
                " (ja podkreślam) - jedno przeczy drugiemu, nie uważasz?

                Ja tu generalnie nie dyskutuję że standard jest oraz że skoro jest to trzeba się go trzymać, bo jak nie, to się jest jednostką niestandardową co się przekłada na jednostkę wykluczoną.

                Ja tu tylko zauważam że standardy są wysoce arbitralne, zmienne, ewoluują i podlegają korekcie, są zróżnicowane w zależności od grupy której dotyczą i nie zostały nam dane z nieba na anielskich skrzydłach, tylko sami je sobie ukręcany według potrzeb.
                • kawka74 Re: dlaczego nie można być sobą? 22.04.10, 10:42
                  jedno przeczy drugiemu, nie uważ
                  > asz?

                  Nie.
                  Nie użyłam słowa 'klucz' w takim znaczeniu, jakie Ty temu słowu przypisujesz.
                  • hellulah Re: dlaczego nie można być sobą? 22.04.10, 12:53
                    To w jakim?

        • mim288 Re: dlaczego nie można być sobą? 21.04.10, 09:59
          Rzadko która kobieta to istna Wenus z Milo, której we wszystkim
          świetnie. A więc "ubranie odpowiednie do sylwetki" to np. spódnica
          niezbyt krótka jesli sie ma niego za grube uda, luźiejszy sweterek
          gdy w tali nieco zbyt dużo wałeczków, albo wręcz przeciwnie krótsza
          spódniczka jeśli nogi niczym niczym u super modelki (nie znaczy, że
          super nimi do pracy) itd. Podobnie inne kwestie. Kobieta zadbana to
          oczywiście tak, która ma czyste włosy, paznokcie, ładną cerę itd,
          ale też taka, która wie w czym jej do twarzy, jakie lelementy urody
          są jej atutami, które warto odkreslać, a jakie wręcz przeciwnie nie
          są mocna stroną (i nic tu mówienie o "naturalności" nie zmieni świat
          nie jest zaludniony przez supermodelki, ale przez ludzi mających
          wady i zalety).
          • franczii Re: dlaczego nie można być sobą? 21.04.10, 12:22
            No akurat wedlug tych wymienionych przez ciebie kryteriow to wenus z Milo by nie
            mogla mini zalozyc ani spodni biodrowek. Wprawdzie rzezba nie odslania jej nog
            ale po rozmiarze kolanka mozna co nieco odgadnac. Zreszta moze dlatego eksponuje
            tylko gore? big_grin
          • hellulah Re: dlaczego nie można być sobą? 21.04.10, 13:25
            Pisałam już że tak, wiem, co to są typy sylwetki i co radzą Trinny i
            jej koleżanka Susannah.

            A Ty mi powiedz co są za grube uda? od ilu centymetrów zaczynają się
            za grube? czy Marlin Monroe miała za grube czy w sam raz? czy Wenus z
            Milo miała za grube, czy idealne? i jeśli już, to dla kogo/według
            czyich standardów idealne lub za grube?

            To nie są jakieś prawdy objawione. To standardy wypracowywane w danej
            kulturze. I bardzo zmienne.

            Są pewne stałe założenia, w ich wychwytywanie bawią się psychologowie
            ewolucyjni. Ale jest tego mniej niż się wydaje. Gruba na nas ta
            otoczka kultury.

            I tak na przykład Wenus z Milo jak raz na nasze gusta nieco klocowata
            smile słabo u dzieweczki z wcięciem w talii a przecież taka Wenus z niej
            była dla Greków.
    • karra-mia Re: dlaczego nie można być sobą? 21.04.10, 12:32
      No nijak nie mogę zrozumiec problemu. A nie może być tak, że się ktoś maluje, bo lubi; że farbuje włosy często na różne kolory, bo lubi?
      No i czy zawsze trzeba się opierać na kimś z tv, bo on/ona powiedziała...a kobieta swój rozum zgubiła gdzieś w drodze eweolucji???
      Naturalnośc jest bardzo wysoko ceniona, tyle że o naturalne tez trzeba dbać. Nigdy nie spotkałam się z porównaniem naturalnośco z niedbalstwem, wręcz przeciwnie, ale znów nie kultywowałabym tak tego naturalnego wyglądu. Bo żeby wyglądac pięknie naturalnie, tez trzeba wiedzieć co i jak pokazac, a co ukryć. No nie oszukujmy się, ale nie ma kobiet idealnych, które wszystko mają super. jedne podkreślają swój kolor włosów, inne kształt i kolor oczu. Nie widzę w tym nic złego.
      Sztuczne to sa dla mnie piersi silikonowe, ale pomalowane oko nijak mi się ze sztucznościa nie kojarzy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka