Dodaj do ulubionych

Mało brakowało a facet by mnie pobił

24.04.10, 21:26
Byliśmy w centrum handlowym. Zauważyliśmy dziewczynkę, 4-5 letnią
która się zgubiła i strasznie płakała. Ja zostałam, żeby uspokoić
małą, a mąż pobiegł szukać radiowęzła, żeby nadali komunikat o
znalezieniu dziecka. Ochroniarzy nigdzie nie widziałam. Po kilku
minutach przybiegł ojciec dziewczynki i natychmiast zaczął ją
szarpać i grozić, że za oddalenie się oberwie porządne lanie.
Pociągnął ją za rękę i poszedł. Ja za nimi - po drodze najpierw
grzecznie, potem już bardziej stanowczo usiłowałam mu wytłumaczyć,
że może najpierw przytuliłby dziecko i nie straszył ją laniem, bo
dziwczynka coraz bardziej rozpaczliwie płakała.
Doszliśmy do jego żony, facet nadal się wytrząsał nad dziewczynką,
więc zagroziłam że wezwę policję albo ochronę, bo wyglądało to tak,
że zaraz zleje małą, tylko czeka aż odejdę.
Facet zaczął się wydzierać na mnie, potem zrobił ruch, jakby chciał
się zamachnąć i strzelić mnie w twarz, żona go odciągnęła i
przytuliła dziewczynkę. Odwrócił się na pięcie i odszedł.
Poczułam się bezradna - jest prawie pewne, że mała dostanie łomot za
zgubienie się i nic nie można z tym zrobić. Jak skutecznie
postraszyć kogoś w takiej sytuacji?
Obserwuj wątek
    • morgen_stern Re: Mało brakowało a facet by mnie pobił 24.04.10, 21:35
      Współczuję. Ja w takich sytuacjach jestem bezradna, łatwo się
      denerwuję i mnie zatyka w obliczu chamstwa.
      Mnie ostatnio otwarcie groził pobiciem facet na poczcie, stojący
      razem z elegancką partnerką, facet wielki jak góra. Razem z innym
      facetem zwróciliśmy mu grzecznie uwagę, bo blokowali kolejkę. Siła
      agresji w jego reakcji była powalająca. Never more.
    • mondovi Re: Mało brakowało a facet by mnie pobił 24.04.10, 21:38
      > Pociągnął ją za rękę i poszedł. Ja za nimi - po drodze najpierw
      > grzecznie, potem już bardziej stanowczo usiłowałam mu wytłumaczyć,
      > że może najpierw przytuliłby dziecko i nie straszył ją laniem, bo
      > dziwczynka coraz bardziej rozpaczliwie płakała.

      dziecko znalazło rodziców. po co jeszcze szłaś za nimi i się wtrącałaś?
      • mondovi Re: Mało brakowało a facet by mnie pobił 24.04.10, 21:43
        nie piszę tego, zeby usprawiedliwić taty chama - bo na to nie ma
        usprawiedliwienia. i chyba też nie ma metody jak się ustrzec przed takimi
        reakcjami - no chyba, że zimna ryba ever.
      • morgen_stern Re: Mało brakowało a facet by mnie pobił 24.04.10, 21:43
        Zrobiłabym dokładnie to samo, gdyby przy mnie facet szarpał dziecko. I?
      • marychna31 Re: Mało brakowało a facet by mnie pobił 24.04.10, 21:45

        > dziecko znalazło rodziców. po co jeszcze szłaś za nimi i się wtrącałaś?
        Bo widziała, że facet nad sobą nie panuje i bała się o dziecko? Jaką szansę ma
        taka mała dziewczynka w fizycznej konfrontacji z dorosłym facetem?
        • montechristo4 mondovi 24.04.10, 21:49
          Ty głupia jesteś naprawdę czy tylko udajesz? Miałam zostawić to
          dziecko - wystraszone spłakane z ojcem, który darł się, że ją pobije?
          • mondovi Re: mondovi 24.04.10, 22:15
            ani głupia ani udaję. zmienisz coś łażąc za nimi po sklepie? wróci do domu z tym
            ojcem, jeszcze bardziej naładowanym. Nie zrozum mnie źle - nie chodzi o to, że
            źle zrobiłaś, chodzi mi o to, że dziecka incydentem nie uratujesz. Chciał Ciebie
            uderzyć? Bardzo źle. Chciał uderzyć dziecko - jeszcze gorzej.
            • montechristo4 Re: mondovi 24.04.10, 22:19
              no to powiedz mi, co miałam zrobić? nie zareagować kompletnie? poza
              tym chyba napisałaś wyżej, po co się wtrącałam.
              • mondovi Re: mondovi 24.04.10, 23:06
                wiesz co, moja pierwsza reakcja była emocjonalna - i nie myśl o mnie źle.
                myślałam, co dziecko będzie miało w domu po takiej akcji. nie - nie jestem
                tchórzem - mąż jest terapeutą w ośrodku interwencyjnym/monarze i nauczyłam się,
                że po pierwsze, takich ludzi się nie prowokuje, bo to budzi agresję.
                • montechristo4 Re: mondovi 25.04.10, 08:58
                  ok, rozumiem smile
                  wiem, że moje zachowanie mogło wzbudzić agresję, ale w tym momencie
                  nie myślałam o tym, poza tym - paradoksalnie - gdyby facet MNIE
                  uderzył, może po awanturze z policją zastanowiłby się przez chwilę
                  co robi. Chociaż nie wiem - wyglądał na takiego, który przeważnie
                  tłucze dzieciaki i żonę sad
                • franczii Re: mondovi 25.04.10, 12:14
                  To zapytaj jeszcze meza co zrobic, jak sie zachowac w stosunku do agresywnego
                  osobnika zeby go bardziej nie rozsierdzic a zeby mimo wszystko pomoc temu, na
                  ktorym sie agresja skupia? Przejsc obojetnie to chyba tez nie bardzo? Bo
                  najlatwiej to skrytykowac.
                  • mondovi Re: mondovi 25.04.10, 16:28
                    wiesz, nie krytykuję. oczywiste, ze najlepiej zgłosić na policję. a co do
                    sytuacji - to, że nie da klapsa przy autorce watku, nie znaczy, ze nie da go
                    dziecku w domu. rozumiesz?
                    • franczii Re: mondovi 25.04.10, 20:42
                      to, że nie da klapsa przy autorce watku, nie znaczy, ze nie da go
                      > dziecku w domu. rozumiesz?

                      Oczywiscie, ze to rozumiem i dlatego wlasnie, ze rozumiem zadalam konkretne
                      pytanie, jak sie w takiej sytuacji powinna zachowac postronna osoba
        • grudniowa377 Re: Mało brakowało a facet by mnie pobił 24.04.10, 21:51
          No właśnie.
          Jaką szanse ma mały CZŁOWIEK z dorosłym facetem, który, jak było
          widac, nie panuja nad emocjami?
          Dziecko to nie przedmiot, który można szarpać wtedy, jak się akurat
          ma na to ochote.
      • sueellen Re: Mało brakowało a facet by mnie pobił 24.04.10, 21:50
        I dobrze że się wtracała. Większość się nie wtraca, a potem dzieci no name
        znajduje się martwe w stawach...
    • czar_bajry Re: Mało brakowało a facet by mnie pobił 24.04.10, 21:49
      Taki typ zrozumie tylko jak zarobi w zęby.
      • montechristo4 Re: Mało brakowało a facet by mnie pobił 24.04.10, 22:02
        no raczej ja bym mu nie dała, bo facet był wielki. Ale co zrobić
        konkretnie w tkiej sytuacji, kiedy ochrony nie ma w pobliżu, a
        policja nie przyjedzie szybko?
        Ludzie się gapili, bo darłam się że zadzwonię na policję, jak nie
        przestanie jej szarpać. Ale nikt nie podszedł sad
        • dorianne.gray Re: Mało brakowało a facet by mnie pobił 24.04.10, 22:09
          Nikt nie podszedł, bo w tłumie ludzie są anonimowi i poczucie odpowiedzialności
          się rozmywa. Trzeba było zwrócić się o wsparcie do konkretnej osoby, na pewno by
          nie uciekła.
          • kiecha3 Re: Mało brakowało a facet by mnie pobił 25.04.10, 08:03
            ja mam przygotowany na takie sytuacje, gdy wielki facet się na mnie szykuje i
            widzę gdy mu rączka leci tekst w stylu: " no dalej, mnie też pobij ty damski
            bokserze" i zaczynam go wyśmiewać...
            raz wypróbowałam.. działa...
    • truscaveczka Re: Mało brakowało a facet by mnie pobił 25.04.10, 09:17
      Jako bite dziecko powiem - dziewczynka, a może i żona dostały
      wpierdol, bo obory Panu Tatuniowi narobiły.
      To nie jest działanie przeciwdziałające przemocy. Niestety sad
      • joanna35 Re: Mało brakowało a facet by mnie pobił 25.04.10, 09:31
        truscaveczka napisała:

        > Jako bite dziecko powiem - dziewczynka, a może i żona dostały
        > wpierdol, bo obory Panu Tatuniowi narobiły.

        Ja ojca miałam do rany przyłóż, ale po przeczytaniu wszystkich
        postów pomyślałam sobie dokładnie tak samo. Ty poczułaś się lepiej a
        one obie pewnie oberwały podwójnie, za Ciebie, bo takiemu gierojowi
        pewnie żadna baba nie będzie podskakiwałasad Autorko, zachowałaś się
        ok, ale niestety, zawsze jest druga strona medalu, której ani Ty
        (ani inne wypowiadające się Panie) nie wzięłaś pod uwagę. I zgadzam
        się z Truscaveczką - to nie jest działanie przeciwdziałające
        przemocy, niestetysad
    • braktalentu Re: Mało brakowało a facet by mnie pobił 25.04.10, 09:30
      Zaciskam zęby i pośladki, uśmiecham się promiennie i do tatusia - pizdusia konfidencjonalnie "no, też bym się wkurzyła. Rany, to chyba było najgorsze pięć minut w Pana życiu. Jak Pan potrzebuje jeszcze policzyć do dziesięciu, to ja tu z Małą zostanę, bo po takim stresie to aż ręce same człowiekowi latają. A Mała też w stresie. Dobra, widzę, że już lepiej. No robaczku już się możesz do tatusia przytulić" Dzieciaka na ręce i wpycham siłą tatulowi w ramiona, poklepując gościa przyjacielsko po ramionku i ględząc, że jest super tatą, bo niejeden cham to by się nie opanował i jak nie teraz to potem w domu wlał dzieciakowi. A jak się żona pojawia, to trzeba Jej głośno opowiedzieć jaki to Tatuś wspaniały i jak dziecko przytulił i jak my Jej zazdrościmy, bo nasz osobisty chłop to fiut i terrorysta i w takiej sytuacji wlałby niewinnej istotce, a ten Jej to normalnie ojciec roku i normalnie jedyny prawdziwy mężczyzna.
      • joanna35 Re: Mało brakowało a facet by mnie pobił 25.04.10, 09:38
        Braktalentu nauczę się tego na pamięćwink
    • sofi84 Re: Mało brakowało a facet by mnie pobił 25.04.10, 09:42
      ja nie rozumiem po co za nim lazłaś?
      facet pewnie był bardzo zdenerwowany, że dziecko się oddaliło. Rozdarł sie na
      małą. Gdyby z nim poszła pewnie by jej nie szarpał. Skoro ją szarpał widocznie
      stawiała opór.
      Zgubił dziecko, znalazł je, chciał je skarcić, żeby wiedziało, że nie należy się
      oddalać a za nim lezie baba która pozjadała wszystkie rozumy i jeszcze przy
      córce mu mówi jak wychowywać dziecko podważając przy tym przy małej jego
      autorytet. Sama bym się pewnie zamachnęła. Facet musiał się nieźle strachu
      najeść z takim małym dzieckiem żeby się zgubiło to chwila moment.
      • angazetka Re: Mało brakowało a facet by mnie pobił 25.04.10, 09:45
        "Skarcić", czyli dać lanie? No cóż, współczuję twoim dziecią,
        jak mawiaja klasycy.
        • sofi84 Re: Mało brakowało a facet by mnie pobił 25.04.10, 09:49
          angazetka napisała:

          > "Skarcić", czyli dać lanie? No cóż, współczuję twoim dziecią,
          > jak mawiaja klasycy.

          klasycy mówią dzieciom,

          a ja nie raz swoje straszę laniem, drę na niego gębę i jakoś nigdy nie było
          bite. To że się rozdarł na małą i szarpał ją zdenerwowany za rękę żeby oddalić
          się od autorki jeszcze nie znaczy, że spuścił małej to lanie. Nie zauważyłam,
          żeby autorka mówiła, że dziecko było zastraszone, poobijane itd. Mogła zadzwonić
          na policje i nie zrobiła tego.

          Nigdy nie straszyłaś dziecka laniem?
          • angazetka Re: Mało brakowało a facet by mnie pobił 25.04.10, 09:50
            > klasycy mówią dzieciom,

            Nie. Klasycy mówią dziecią, wybacz tongue_out

            > a ja nie raz swoje straszę laniem

            Patrz wyżej. Tym razem serio.
            • sofi84 Re: Mało brakowało a facet by mnie pobił 25.04.10, 09:59
              nie masz racji z tymi klasykami, ale może się mylę smile

              Jeśli masz racje co do wychowania oznacza to, że jestem wyrodną matką. Też mi
              się dziecko oddaliło i też je straszyłam laniem. Nigdy lania nie dostało.
              Każdy ma swoje metody wychowawcze. No ja swoje wyniosłam z domu nigdy bita nie
              byłam, moje dziecko też. Nie raz się za to rozdarłam na niego. Możesz mojemu
              współczuć jak chcesz. Za jakiś czas i drugiemu.
              • truscaveczka Re: Mało brakowało a facet by mnie pobił 25.04.10, 10:01
                Pewnie że nie ma. Klasycy mówią wspułczuję twoim dziecią
                • sofi84 Re: Mało brakowało a facet by mnie pobił 25.04.10, 10:03
                  całkiem serio - możecie mi wytłumaczyć czemu dziecią, skoro jest tym kobietom,
                  tym ludziom? mówię poważnie - proszę o pomoc
                  • morgen_stern Re: Mało brakowało a facet by mnie pobił 25.04.10, 10:17
                    To taki tekst forumowy. Od kiedy jesteś na dzieciowych forach? tongue_out
                  • aniorek Re: Mało brakowało a facet by mnie pobił 25.04.10, 10:22
                    Blad celowy. Jest to doslowny cytat z wielokrotnie pojawiajacych sie na
                    forach rodzicielskich wypowiedzi osob o IQ w wysokosci temperatury
                    pokojowej.
              • przeciwcialo Re: Mało brakowało a facet by mnie pobił 25.04.10, 10:32
                Chodzi o "klasyków" forumowych.
                • sofi84 Re: Mało brakowało a facet by mnie pobił 25.04.10, 18:57
                  aaaaaa przepraszam, mój błąd faktycznie w pierś się biję! smile na forum nie od
                  dziś, ale jakoś mi to umknęło smile dziękuję w każdym razie! wiem co następnym
                  razem napisać, żeby się nie ośmieszyć przypadkiem! smile

          • na_pustyni Re: Mało brakowało a facet by mnie pobił 25.04.10, 09:58
            Cycki opadają. Według Ciebie dziecko musi być poobijane, mieć broczące krwią
            rany, itp. żeby być ofiarą przemocy? Reakcja tego gościa świadczy o tym, że nie
            doznał radosnego przypływu ulgi na widok zagubionej córeczki, tylko postanowił
            na niej wyżyć swoją frustrację.
            Pewnie - niestety - zareagowałabym tak samo jak autorka, dostaję wqurwa na widok
            agresji wobec bezbronnego.
            • sofi84 na_pustyni 25.04.10, 10:01
              to trzeba było zatrzymać dziada i wezwać policję, skoro był taki zły. Nie
              wszyscy okazują emocje tak samo. Wg mnie to, że ją ciągną za tą rękę i jej
              groził nie oznacza, że ją bije. Nie mówię też, że postąpił super, ale
              skoro było tak źle - trzeba było dzwonić. Takie dziamgotanie mu nad głową przy
              dziecku, że źle robi na pewno nie poprawiło mu humoru, a pogorszyło sytuację.
              • joanna35 Re: na_pustyni 25.04.10, 10:09
                A wezwanie policji zapobiegłoby odreagowaniu pana w domu?
                • kropkacom Re: na_pustyni 25.04.10, 10:13
                  No, jeśli dziecko ma ślady przemocy to policja by tego tak nie zostawiła.
              • kropkacom Re: na_pustyni 25.04.10, 10:09
                > to trzeba było zatrzymać dziada i wezwać policję,

                Jeśli facet ma problem z agresja to go dodatkowo pobudziłaś. Zgadnij na kim się
                wyżyje w domu? Jak się ma takie poważne podejrzenia, doprowadza się do
                konfrontacji to trzeba sprawę dalej pociągnąć.
                • joanna35 Re: na_pustyni 25.04.10, 10:14
                  Kropka, jak pociągnąć dalej? Proces mu wytoczyć? Jeżeli w opisanej
                  czy każdej innej innej rodzinie jest przemoc to tylko żona może coś
                  zrobić, żaden postronny obywatel, choćby powodowały nim
                  najszlachetniejsze pobudki, nie da rady obronić dziecka jeżeli matka
                  nie reaguje.
                  • kropkacom Re: na_pustyni 25.04.10, 10:18
                    Odpisałam wyżej co policja mogłaby zrobić.
                  • morgen_stern Re: na_pustyni 25.04.10, 10:52
                    I znów bredzisz, joanna.
                    Mojego ojca po domowej awanturze przymknęli kiedyś na 24. Domowi
                    oprawcy to na ogół straszni tchórze. Miałyśmy potem kilka tygodni
                    spokoju, tak się bał. Warto było.
                    W tamtym przypadku wystarczyłby patrol i pogadanka. Facet by otrzeźwiał i się zes..ł w gacie. Znam takich gierojów aż za dobrze.
                    Oczywiście, że na dłuższą metę nic to nie daje. Ale doraźnie, owszem.
                    No ale wybacz, ratowanie jej małżeństwa to już nie jest nasza sprawa.
                    Obrona szarpanego dziecka - tak.
              • na_pustyni Re: na_pustyni 25.04.10, 10:13
                Najwyraźniej autorkę wątku i jak widzisz większość dziewczyn ten obrazek na tyle
                zaniepokoił, że nie przeszłyby obojętnie obok (tak jak Ty). Nie każdego stać też
                na stalowe nerwy w takiej sytuacji i łagodzenie wybuchu agresji u wielkiego
                faceta. Dziewczyna zareagowała, moim zdaniem intuicyjnie, to jest ok.

                W przeciwieństwie do straszenia laniem...
                • joanna35 Re: na_pustyni 25.04.10, 10:16
                  Naprawdę jest ok? I naprawdę masz w nosie co się będzie działo w
                  czterech ścianach tej rodziny z TWOJEGO powodu?
                  • na_pustyni Re: na_pustyni 25.04.10, 10:23
                    Hę? Chyba kompletnie mnie nie zrozumiałaś.
                    Btw, uważasz, że brak reakcji złagodziłby jego wybuch agresji w domu?
                    • joanna35 Re: na_pustyni 25.04.10, 10:37
                      > Btw, uważasz, że brak reakcji złagodziłby jego wybuch agresji w
                      domu?
                      Nie. A Ty uważasz, ze reakcja obecj osoby w sklepie czego go
                      nauczyła? I nie odpowiedziałaś na moje pytanie - masz w nosie co się
                      będzie działo z nimi w domu, prawda? Nawet o tym nie myślisz.
                      • na_pustyni Re: na_pustyni 25.04.10, 11:24
                        Nie gniewaj się joanno, ale bełkoczesz. Z mojej strony eot.
                        • joanna35 Re: na_pustyni 25.04.10, 13:20
                          na_pustyni napisała:

                          > Nie gniewaj się joanno, ale bełkoczesz.
                          Brakło argumentów? Dlaczego nie odpowiedziałaś na moje pytanie? Bo
                          odpowiedź jest jedna - masz w doopie co się dalej stanie z tym
                          dzieckiem i jego matką. No, ale za to jak można powymądrzać się na
                          forum.
                  • morgen_stern Re: na_pustyni 25.04.10, 10:24
                    Cudowne! Oto piękny przykład pokrętnej i często używanej przeciw
                    kobietom logiki: Pan się zdenerwował i zlał żonę? Przecież to twoja /
                    jej wina! Gdyby nie ty / ona nie zrobiłby tego przecież!
                    • joanna35 Re: na_pustyni 25.04.10, 10:34
                      Doprawdy Morgan? Twoja interpretacja to Twoja sprawa, nie moja. Ja
                      nie muszę dowartościowywać się cudzym kosztem, zeby cały pasaż mógł
                      zobaczyć jaka jestem dobra, a ten typ be, bo starcza mi wyobraźni,
                      żeby przewidzieć co będzie dalej - Tobie jak widać nie, bo Ty samą
                      pyskówką z panem osiągnęłaś swój cel. Choćby nie wiem jak szlachetne
                      pobudki Tobą kierowały to nie zmiania to faktu, że dziecko i mamusia
                      muszą z oprawcą żyć dalej, muszą z nim wróćić do domu. I zapewniam
                      Cię, że takich gości nie stać na autoreflekscję - może ta dobra
                      kobieta z pasażu miała rację, może nie powinienem się tak unosić,
                      reagują tak jak zawsze - agresją. Zresztą odpowiedz mi na pytanie -
                      dlaczego matka nie wykazała się jakąś szczególną reakcją?
                      • morgen_stern Re: na_pustyni 25.04.10, 10:49
                        MorgEn.

                        Kobieta jest zastraszona, to oczywiste. Ale rozumiem, że wg ciebie lepiej było nie robić nic. No cóż, ja tak nie uważam i zdania nie zmienię. A pochodzę z rodziny, gdzie podnosiło się rękę na dziecko i żałuję, że nie pojawiła się czasem taka montechristo i nie nakrzyczała na mojego ojca. Czasem to zbija oprawcę z pantałyku. Niestety, ojciec lał mnie po cichu i nie przy świadkach.
                        Więc swoje teoretyczne rozważania możesz sobie wsadzić wiesz gdzie. Dziękuję za uwagę.

                        Cytat zeby cały pasaż mógł
                        > zobaczyć jaka jestem dobra,


                        Dlaczego zakładasz z góry, że robiła to na pokaz? Ja w takich momentach w ogóle o tym nie myślę.
                        • na_pustyni Re: na_pustyni 25.04.10, 11:29
                          Mojemu zdarzało się również przy świadkach. Reakcje montechristów (rzadkie) go o
                          dziwo hamowały. Malutki się robił.
                        • el_jot Re: na_pustyni 25.04.10, 11:42
                          Morgen, mnie matka biła, szarpała, ciągnęła za włosy, jednym słowem:
                          znęcała się nade mną na ulicy przez jakieś 500 metrów, bo tyle mniej
                          więcej było od szkoły do domu i nikt, dosłownie nikt, a ludzi
                          widziało to mnóstwo, nie zareagowałsad
                          • kropkacom Re: na_pustyni 25.04.10, 11:49
                            Mój ojciec straszny choleryk w domu był potulny jak baranek. Wielu oprawców jest
                            w takich sytuacjach jak ta opisana w poście powściągliwych a w domu dają upust.
                            Różnie bywa.
                        • joanna35 Re: na_pustyni 25.04.10, 13:26
                          MorgEn masz rację.Nie, nie uważam, że Autorka zrobiła to na pokaz,
                          uważam, że zrobiła to z bardzo dobrych, szlachetnych pobudek, tylko,
                          jak pisała Truscaveczka po takiej akcji, która kończy sie dla
                          obrońcy w danym miejscu dla ofiary zwykle następuje ciąg dalszy. W
                          zaciszu czterech ścian bardzo łatwo rozwinąć skrzydła(moja matka
                          wśród sąsiadów i znajomych uchodziła za wzór matki) i stracić
                          hamulce. Wiem, że na pewno należy reagować tylko nie tak, bo agresja
                          rodzi agresję, a obraca się przeciwko najmniej winnym(chociaż wina
                          to nie jest najlepsze słowo)
    • el_jot Re: Mało brakowało a facet by mnie pobił 25.04.10, 11:53
      Jeżeli przy świadkach ten facet nie potrafił się opanować, to co się
      będzie działo w domu? Strasznie mi żal tej dziewczynki i tej
      kobiety. Dzieciak stracił poczucie bezpieczeństwa, bo nagle okazało
      się, że jest samiuteńkie w obcym miejscu, a jak rodzice się
      znaleźli, to znowu stres, bo oberwie od ojca. Ojciec jest winien
      tego, że córka się zgubiła, bo jej nie pilnował, ale najłatwiej
      zrzucić całą odpowiedzialność na dzieciaka.
      • joanna35 Re: Mało brakowało a facet by mnie pobił 25.04.10, 13:34
        Ojciec jest winien
        > tego, że córka się zgubiła, bo jej nie pilnował, ale najłatwiej
        > zrzucić całą odpowiedzialność na dzieciaka.
        Chodzę na zajęcia grupy terapeutycznej i to ,niestety, tak wygląda.
        W grupie jest kobieta, która uważa, że gdyby nie bliscy to ona nie
        miałaby żadnych problemów ze złością, to ich wina, bo gdyby się choć
        trochę postarali to ona nie musiałaby krzyczeć, wyzywać czy uderzyć.
        Terapeutki swoje ona swoje.
    • jomamma Re: Mało brakowało a facet by mnie pobił 25.04.10, 12:58
      Nie wiem w jakim tempie postępowały wydarzenia ale rozumiem, że najpierw (skoro
      miałabym znaleźne dziecko pod choćby samozwańczą opieką) należałoby
      zidentyfikować ojca, czyli mała musiałaby powiedzieć, kto to jest dla niej,
      wylegitymować. Gdyby tata się pieklił, z miejsca zadzwoniłabym na policję i
      powiedziała o sytuacji, niech przyjadą i wtedy gościu dokona tych czynności
      tylko uprzejmiej.

      Jesli stało się tak, jak się stało, tym bardziej zadzwoniłabym na policję,
      mówiąc, że masz wątpliwości co do ojca dziecka, że dziecko wyraźnie się go boi itd.
      Pewnie jeszcze zrobiłabym zdjęcie aparatem, dla udokumentowania sprawy, ale
      wtedy zarobiłabym w papę jak nic smile
      • montechristo4 Re: Mało brakowało a facet by mnie pobił 25.04.10, 14:21
        to wszystko działo się w ciągu kilku minut. Myślałam, żeby zadzwonić
        na policję, ale nie sądzę, żeby przyjechali. To centrum handlowe
        jest pod Warszawą, oddalone od miasta o prawie 20 km. Może to był
        błąd? Może trzeba było jednak dzwonić?
        Nie zasatanawiałam się, co będzie w domu, skupiłam się na tym, żeby
        facet W TYM MOMENCIE nie bił dziecka i jej nie szarpał.
        Nie naprawię świata, mogę tylko doraźnie pomóc.\
        \Joanna (bo chyba Ty zarzucałaś, że robię coś na pokaz), nie ma dla
        mnie większej radości niż to, że mogę pokazowo drzeć mordę na środku
        centrum.
        • joanna35 Re: Mało brakowało a facet by mnie pobił 25.04.10, 15:00
          Joanna (bo chyba Ty zarzucałaś, że robię coś na pokaz), nie ma dla
          mnie większej radości niż to, że mogę pokazowo drzeć mordę na środku
          centrum.
          Monte błagam Cię, dotąd miałam Cię za jedną z najrozsądniejszych
          osób na forum, więc chociaż Ty nie doczytuj się czegoś czego nie ma.
          Odpowiadałam na post morgen , która zarzucała mi pokrętną logikę. W
          kilku postach podkreślałam Twoje szlachetne pobudki, ale nadal
          twierdzę, ze to nie jest dobry sposób na dłuższą metę, bo doraźnie,
          owszem. I żeby nie było, że bredzę - grupa wsparcia do ktorej należę
          zajmuje się tylko i wyłącznie problemami związanymi ze
          złością/agresją - trening i wykłady.
          • montechristo4 Re: joanno 25.04.10, 15:09
            To napisałaś: "Ja nie muszę dowartościowywać się cudzym kosztem,
            zeby cały pasaż mógł zobaczyć jaka jestem dobra, a ten typ be, bo
            starcza mi wyobraźni, żeby przewidzieć co będzie dalej - Tobie jak
            widać nie, bo Ty samą pyskówką z panem osiągnęłaś swój cel"
            więc chyba nie doszukuję się czegoś?
            Przykro mi, że ktoś pomyślał, że moja reakcja była chęcią zwrócenia
            na siebie uwagi.
            co do meritum sprawy, to się zgadzam - nic więcej nie mogłam zrobić
            i źle mi jest z tą bezsilnością.
            • joanna35 Re: joanno 25.04.10, 15:18
              montechristo4 napisała:

              > To napisałaś: "Ja nie muszę dowartościowywać się cudzym kosztem,
              > zeby cały pasaż mógł zobaczyć jaka jestem dobra, a ten typ be, bo
              > starcza mi wyobraźni, żeby przewidzieć co będzie dalej - Tobie jak
              > widać nie, bo Ty samą pyskówką z panem osiągnęłaś swój cel"
              > więc chyba nie doszukuję się czegoś?

              To naprawdę było hipotetycznie. Morgen podniosła mi ciśnienie, a że
              wcześniej pisała, że zachowała by się tak samo to pojechałam. To
              była "pyskówka" między Morgen a mną - jak widać dużo się jeszcze
              muszę nauczyć skoro jakiś wpis na forum traktuję tak osobiście.
              Zresztą "pyskówka", którą Morgen nie podsycała tylko bardzo ładnie
              zakończyła. I jeszcze jedno - dopiero od niedawna starcza mi
              wyobraźni co dalej, bo wcześniej miałam tak samo - bodziec -
              reakcja. Przepraszam jezeli Cię uraziłam.
              • montechristo4 Re: joanno 25.04.10, 21:02
                spoko smile też czasami zbyt emocjonalnie reaguję
            • gazeta_mi_placi Re: joanno 25.04.10, 21:00
              Na pewne sprawy nie masz wpływu ani Ty ani nikt inny oprócz najbliższych osób
              danej osoby (w tym przypadku żony tego pana).
              Trzeba się z tym po prostu pogodzić.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka