zonkilek
05.05.10, 22:33
ponieważ nie jestem katoliczką,nie byłam nawet u pierwszej
komunii,nie chodzimy do kościoła,nie mamy ślubu kościelnego,a poza
tym nie chcemy utożsamiać się z żadną religią,która w imię swoich
idei dopuszcza się przemocy.Jesteśmy z mężem bardzo wierzący,bo
mieszkając na wsi i obserwując te wszystkie cuda przyrody trudno
jest nie wierzyć w Istotę Wyższą.Modlimy się,żyjemy spokojnie i
skromnie,nie pijemy,nie palimy,nie imprezujemy,pieniądz nie jest dla
nas najwyższą wartością,nie mamy nawet telewizora,nie jest nam
potrzebny.Uwielbiamy naszego synka i nie chcemy,by od najmłodszych
lat był uczony hipokryzji.
chcemy,by nasz syn wyrósł na dobrego,prawego człowieka,który potrafi
obronić swoje zdanie.Dlaczego więc nie zostawią nas w spokoju te
wszechwiedzące paniusie,dlaczego patrzą na mnie z potępieniem,kiedy
im mówię,że ja nie ochrzczę swojego syna.Jeśli on sam będzie kiedyś
odczuwał taką potrzebę niech sam zadecyduje o swojej przynależności
do którejś z religii.Argument "bo wszyscy tak robią" jakoś do mnie
nie przemawia.Wręcz przeciwnie,śmieszą mnie ludzie,którzy o tym,że
są katolikami przypominają sobie dopiero przy okazji
chrztu,komunii,ślubu czy pogrzebu...że nie wspomnę o Świętach,w
których próżno by się doszukiwać choćby śladu duchowości,wszystko
zżarła komercja,ważne są prezenty,napchanie sobie kałduna i wypicie
z wujkiem Mietkiem kilku głębszych.A to co dzieje się podczas
pierwszej komunii zakrawa na farsę.I naprawdę nie uważam się za
wyrodną matkę