Dodaj do ulubionych

nie byłam na komuni synka ;-(((

17.05.10, 08:47
maleństwo mi zachorowało i zostałam w domu.mieszkam blisko kościoła i byłam
tylko na błogosławieniu dzieci przed mszą, po czym po angielsku sie
oddaliłam... synek nie wie, że nie było mnie w kościele, a mi jest bardzo
smutno;-( a maleństwo od piątkowego wieczora ma 38-39 stopni. nic ponad to,
żadnych katarów, kaszli...dzisiaj idziemy do lekarza.
musiałam sie wyżalić. dodam jeszcze, ze imprezę szykowałam sama- nie było
tłumu, ale obiad na 13 osób z bobasem na ręku nie jest łatwy do przygotowania...
Obserwuj wątek
    • evita-is-me Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 08:53
      Szkoda,że nikt z tych 13 osób nie mógł Cię przy maleństwie zastąpić na godzinę.
      Współczuję bardzo, moja młoda ma komunię w tą niedzielę i nie wyobrażam sobie,
      że mogłoby mnie nie być.
      • sonix73 Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 08:56
        niestety wszyscy krewni mieszkają bardzo daleko i Staś ich właściwie nie zna, a
        nie mogłabym zostawić go z kimś obcym.
        • molnarka Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 09:00
          A tatuś maleństwa ??? uncertain

        • m.i.n.e.s Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 09:00
          A mnie zawsze zastanawia gdzie w takiej sytuacji sa tatusiowie?
          • iwles Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 09:09


            w kościele na komunii syna ?
            • m.i.n.e.s Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 10:34

              iwles napisała:

              >
              >
              > w kościele na komunii syna ?
              >
              Czyli tatus mogl byc, a mamusia juz nie?
              • iwles Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 11:31

                czyli mamusia w kościele musi być, a tatuś może ale nie musi ?
                • m.i.n.e.s Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 13:08
                  Nie o to chodzi. Mogla byc i mamusia i tatus. Do kosciola blisko
                  wiec 50\50.
              • nanuk24 Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 16:51
                A tatus na komuni wlasnego syna jest mniej wazny od mamusi?
        • gryzelda71 Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 09:02
          Kosmos dla mnie.
          Dziecko od piątku gorączkuje,ale pewnie nie miałaś czasu pójść do lekarza bo
          kotlety,barszcze....
          I co tam komunia....
    • graue_zone Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 09:05
      Od piątku wieczorem było dużo czasu, żeby na tę godzinę załatwić opiekę i pójść
      z dzieckiem do lekarza. Szkoda, że przegapiłaś tak ważny moment w życiu synka.
      • verdana Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 09:08
        Dajcie dziewczynie spokój, bywa. Co miała zrobic, rozerwać się?
        A "gdzie był tatus?" - na komunii wlasnego syna był. Ale rozumiemn,
        że tatus oczywiscie nieważny, po co on komu na komunii, mama sie
        liczy i tyle. Dla ojca nieobecność na komunii dziecka jest niewazna,
        przeciez jest rodzicem "drugiej kategorii".
        • graue_zone Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 10:09
          Verdana, ale rozumiem sytuację, gdzie godzinę przed Komunia drugie dziecko
          dostaje gorączki. Ale tu trwało to dwa dni. I naprawdę był czas, żeby
          zareagować. Jeśli kościół blisko tym bardziej. I to nie jest tak, że bywa. To
          jest święto, które zdarza się raz w życiu, niepowtarzalne.
          • verdana Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 10:42
            Bywa, że ktoś musi i z czegoś niepowtarzalnego zrezygnować. A
            lekarz - cóż, w jeden dzień dziecka prawdopodobnie cudownie nie
            uzdrowi.
          • kfiatuszek80 Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 14:34
            Jak dla mnie nie do przyjęcia.Zostawiłabym maleństwo chociażby z
            sasiadką-co z tego że nie zna,trochę by popłakało i nic by mu się
            napewno nie stało.A nawet nie wiem czy ciepło ubranego nie wzięłabym
            ze sobą do koscioła,w wózku ,budka postawiona,nie bez dwóch zdań
            byłabym w tym dniu ba nawet przy ławce kościelnej w któej siedziałby
            mój syn.nie wyobrazam sobie nieobecnosci swojej w tak ważnym dla
            dziecka dniu-nie wybaczyłabym sobie tego.
            • thunder_storm Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 14:45
              kfiatuszek80 napisała:

              > Jak dla mnie nie do przyjęcia.Zostawiłabym maleństwo chociażby z
              > sasiadką-co z tego że nie zna,trochę by popłakało i nic by mu się
              > napewno nie stało.



              pewnie przecież by nie umarł...


              A nawet nie wiem czy ciepło ubranego nie wzięłabym
              > ze sobą do koscioła,w wózku ,budka postawiona,nie bez dwóch zdań
              > byłabym w tym dniu ba nawet przy ławce kościelnej w któej siedziałby
              > mój syn.


              A syn by się ze wstydu spalił...

              nie wyobrazam sobie nieobecnosci swojej w tak ważnym dla
              > dziecka dniu-nie wybaczyłabym sobie tego.


              a ja na miejscu twojego syna nie wybaczyła bym takiej kaszany w kościele, że
              mamusia musi przy ławce syna stać, a jeszcze jak by niemowlę zapłakało, co jest
              bardzo prawdopodobne przy gorączce to i by miał pretensje do małego i do ciebie
              że tyle wstydu przynieśliście!
              • verdana Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 15:41
                Nie mowiąc o takim drobiazgu, ze nienowle być może zaraża, a w
                kosciele tłum dzieci. No, ale najwyżej cudze dzieci się rozchorują
                na bialy tydzień - nie moje - nie wazne.
              • beata985 Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 18.05.10, 10:41
                thunder_storm napisała:

                > A nawet nie wiem czy ciepło ubranego nie wzięłabym
                > > ze sobą do koscioła,w wózku ,budka postawiona,nie bez dwóch zdań
                > > byłabym w tym dniu ba nawet przy ławce kościelnej w któej
                siedziałby
                > > mój syn.

                >
                > A syn by się ze wstydu spalił...
                ??????????????/
                a coż to za bzdury??????? czego tu niby się wstydzić????????/
                u nas dzici siedzą z obydwojgiem rodziców w ławce.........o matko ale
                siarasad ba.....do komunii razem przystępowaliśmy..........kurde
                chyba się pochlastam.............
                >
                • thunder_storm Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 18.05.10, 11:00
                  beata985 napisała:


                  > ??????????????/
                  > a coż to za bzdury??????? czego tu niby się wstydzić????????/
                  > u nas dzici siedzą z obydwojgiem rodziców w ławce.........o matko ale
                  > siarasad ba.....do komunii razem przystępowaliśmy..........kurde
                  > chyba się pochlastam.............
                  > >

                  jak byś umiała wywnioskować z postu autorki wątku że u niej nie ma zwyczaju aby
                  rodzice stali przy dzieciach, (i u nas też nie było), więc jakby taka jedna
                  matka stanęła przy swoim synku to pewnie by był zadowolonywink! A chłopcy w szkole
                  to już całkiem by go wyśmiali! Co innego jest jak jest zwyczaj, że wszyscy
                  rodzice stoją przy swoim dziecku, a co innego jest jak tylko jedna matka się
                  przypałenta bo mój synek na pewno mnie potrzebuje...
                  • kfiatuszek80 Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 18.05.10, 11:04

                    > jak byś umiała wywnioskować z postu autorki wątku że u niej nie ma
                    zwyczaju aby
                    > rodzice stali przy dzieciach, (i u nas też nie było), więc jakby
                    taka jedna
                    > matka stanęła przy swoim synku to pewnie by był zadowolonywink! A
                    chłopcy w szkol
                    > e
                    > to już całkiem by go wyśmiali! Co innego jest jak jest zwyczaj, że
                    wszyscy
                    > rodzice stoją przy swoim dziecku, a co innego jest jak tylko jedna
                    matka się
                    > przypałenta bo mój synek na pewno mnie potrzebuje...
                    Taaaak i wierzysz w to ze przy ławkach dzieci jest zupełnie pusto i
                    nikt zupełnie nie stoi?Mam rozumiec ze ten zwyczaj w waszych
                    kościołach wyglada tak ze przod kościoła to tylko ołtarz i dzieci a
                    reszta chołoty z tylu kościoła sie gniecie hehehe no takiej komunii
                    jeszcze w życiu nie widziałam,byłam już na kilku i wszedzie rodzice
                    stoja blisko swych dzieci.
                    • thunder_storm Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 18.05.10, 11:15
                      kfiatuszek80 napisała:


                      > Taaaak i wierzysz w to ze przy ławkach dzieci jest zupełnie pusto i
                      > nikt zupełnie nie stoi?Mam rozumiec ze ten zwyczaj w waszych
                      > kościołach wyglada tak ze przod kościoła to tylko ołtarz i dzieci a
                      > reszta chołoty z tylu kościoła sie gniecie hehehe no takiej komunii
                      > jeszcze w życiu nie widziałam,byłam już na kilku i wszedzie rodzice
                      > stoja blisko swych dzieci.
                      >
                      >

                      tak wyobraź sobie że u nas tak właśnie było, że dzieci stały same w pierwszych
                      ławkach, takich bez oparcia, a rodzice i wszyscy goście byli na tylnych ławkach,
                      nikt absolutnie nikt nie stał obok dzieci, więc sobie tego nie wyobrażam żeby
                      jedna matka przyleciała i stała, a i dzieci nie miały nawet możliwości zerkać na
                      swoich rodziców ewentualnie tylko na tych co siedzieli w dwóch pierwszych ławkach.
                      A żeby uwiarygodnić swoją wypowiedź dodam, że chodzi o kościół św. Floriana w
                      Brwinowie koło Warszawy.
      • sonix73 Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 09:14
        emamy, czy naprawdę z taką gorączką biegniecie do lekarza? ja nie. nie od razu.
        wirusówki leczy się objawowo. dzisiaj pójdę, bo trochę to za długo na mój wielce
        doświadczony gust -mam piątkę dzieciwink
        a tatuś? cóż, w przeciwieństwie do mniejest głęboko wierzący i nie dysponuje
        piersiami-karmię maluszka- więc mimo, że zgłaszał się do zostania ze stasiem,
        zostałam ja.
        cieszę się, że mogłam pobłogosławić synka, to mnie zawsze wzrusza i płaczę jak bóbr.
        • lilka69 piatka dzieci???!!! 17.05.10, 14:56
          wspanialy tatus, poszedl na komunie na luzie a ty zostalas w domu i
          jeszcze sprzedal ci ten jakoby moglby zostac z malenstwem lecz na
          pewno z radoscia przykal twoja chec pozostania i zwolnienia go.


          skoro nie jestes gleboko wierzaca to dlaczego zal ci nieobecnosci na
          komunii?
          • thunder_storm Re: piatka dzieci???!!! 17.05.10, 15:06
            lilka69 napisała:

            > wspanialy tatus, poszedl na komunie na luzie


            a skąd te wnioski?
            miał zostać z żoną żeby było jej raźniej i w efekcie oboje rodziców nie było by
            na komunii, czy może zostać z synem a w razie tęsknoty małego i tak matka
            musiała by wybiec z kościoła i też w efekcie oboje rodziców nie było by na całej
            uroczystości
        • nangaparbat3 Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 18:56
          Tak, naprawdę, z goraczką 38 u "maluszka karmionego piersią" gnamy do lekarza
          natychmiast.
        • przeciwcialo Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 18.05.10, 10:07
          Niemowlę z goraczką wymaga wizyty u lekarza.
          Rozumiem że wazniejsze było 13 osób z dalszej rodziny niz własne
          niemowle.
          Mam troje dzieci i dziwi mnie taka beztroska.
          • mikas73 Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 18.05.10, 10:28
            > Rozumiem że wazniejsze było 13 osób z dalszej rodziny niz własne
            > niemowle.

            Ale trzeba mieć nie upuszczony poziom jadu, żeby takie głupoty
            wypisywać.
            A właściwie ile to dziecko ma, bo ja zrozumiałam, że rok?

            > Mam troje dzieci i dziwi mnie taka beztroska.

            Widocznie za mało, bo sonix mając 5-cioro, poczekała i dowiedziała,
            się że to trzydniówka. Zaraz napiszesz, że nie jest lekarzem, żeby
            to oceniac i takie tam wredności....
    • karra-mia Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 09:08
      No nawet nie wiem, co napisać. Bo skoro posłaliście syna do Komunii, znaczy to, z ejest to dla was ważne wydarzenie. I mamy na tym ważnym wydarzeniu nie było? Myślę, że jakby młodszy został jednak tę godzinkę z kimś z rodziny, mimo że nie zna za bardzo, to nic by się nie stało. Nie mówiąc już o tacie malenstwa.
      Kosmos jakiś...
      • verdana Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 09:09
        Chyba nie "dla was" tylko dla mamy, skoro tata mogł zostac z
        maleństwem i na komunii nie być, bo po co?
        • gryzelda71 Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 09:13
          Wśród 13 osób znalazłaby się osoba do opieki.
          A jak nie wśród gości to znajoma.No ale po co jak można potem się zalić.
          • thunder_storm gryzelda puknij się młotkiem w czoło 17.05.10, 09:45
            gryzelda71 napisała:

            > Wśród 13 osób znalazłaby się osoba do opieki.
            > A jak nie wśród gości to znajoma.No ale po co jak można potem się zalić.

            a do Ciebie nie dotarło że dziecko nie znało nikogo z pośród tych 13 osób i
            miało gorączkę, wiesz jak takie dziecko się czuje w czasie gorączki jak bardzo
            potrzebuje poczucia bezpieczeństwa czego mu na pewno nie zapewniłaby obca osoba!
            No ale według ciebie najwidoczniej matka powinna mieć w du...pie uczucia
            młodszego synka, powinna wziąć pod uwagę tylko swoje, a jak nie to nie ma prawa
            jej być smutno... ekhhhh
            • gryzelda71 Re: gryzelda puknij się młotkiem w czoło 17.05.10, 09:51
              Tak straszna gorączka.Ale nie na tyle straszna coby do lekarza się udac.Wiem
              biedna autorka,jak zwykle sama ze wszystkim.
              Było minęło.Autorka wybrał co uważała za najwłaściwsze i o to chyba chodzi.
              • thunder_storm Re: gryzelda puknij się młotkiem w czoło 17.05.10, 09:58
                gryzelda71 napisała:

                > Tak straszna gorączka.Ale nie na tyle straszna coby do lekarza się udac.

                albo twoje dziecko nigdy nie miało gorączki, albo nie zauważyłaś jak bardzo
                dziecku jest źle i jak bardzo, bardziej niż zwykle potrzebuje obecności matki,
                nawet przy 38 st. A do lekarza nie idzie się od razu, tak mi lekarz powiedziała,
                bo trzeba przyjść z konkretnymi obserwacjami, a nie: ma gorączkę - to lekarz na
                to dać panadol/nurofen, a że to nie pierwsze dziecko autorki wątku więc na pewno
                miała tego świadomość.
                • gryzelda71 Re: gryzelda puknij się młotkiem w czoło 17.05.10, 10:02
                  Autorka już po wyborze.
                  Ja dokonałabym innego.
                  • thunder_storm Re: gryzelda puknij się młotkiem w czoło 17.05.10, 11:54
                    gryzelda71 napisała:

                    > Autorka już po wyborze.
                    > Ja dokonałabym innego.


                    ale to twój wybór był by egoistyczny, więc nie potępiaj wyboru autorki wątku.
                    • gryzelda71 Re: gryzelda puknij się młotkiem w czoło 17.05.10, 11:58
                      Nigdzie nie napisałam ze autorka jest egoistką to raz.A dwa egoistka jest matka
                      uczestnicząca w komunii dziecka?Bardzo ciekawe..........
                      • thunder_storm Re: gryzelda puknij się młotkiem w czoło 17.05.10, 12:11
                        gryzelda71 napisała:

                        > Nigdzie nie napisałam ze autorka jest egoistką to raz.A dwa egoistka jest matka
                        > uczestnicząca w komunii dziecka?Bardzo ciekawe..........


                        jeszcze raz: CZYTAJ ZE ZROZUMIENIEM napisałam że ty jesteś egoistką skoro własne
                        przeżycia byłyby dla ciebie ważniejsze niż uczucia młodszego chorego dziecka.
                        ZROZUMIAŁAŚ?
                        • gryzelda71 Re: gryzelda puknij się młotkiem w czoło 17.05.10, 12:15
                          Ale dlaczego zapominasz o starszym dziecku?
                          • thunder_storm Re: gryzelda puknij się młotkiem w czoło 17.05.10, 12:18
                            gryzelda71 napisała:

                            > Ale dlaczego zapominasz o starszym dziecku?


                            bo potrzeby starszego dziecka w jego mniemaniu były w 100% zaspokojone.
                            • gryzelda71 Re: gryzelda puknij się młotkiem w czoło 17.05.10, 12:19
                              > bo potrzeby starszego dziecka w jego mniemaniu były w 100% zaspokojone.


                              Rozmawiałaś z nim?
                              • thunder_storm Re: gryzelda puknij się młotkiem w czoło 17.05.10, 12:21
                                gryzelda71 napisała:

                                > > bo potrzeby starszego dziecka w jego mniemaniu były w 100% zaspokojone.
                                >
                                >
                                > Rozmawiałaś z nim?


                                o czym? czy mu dobre duszki w nocy nie powiedziały że jego mamy nie było na
                                komunii? tongue_out
                                • gryzelda71 Re: gryzelda puknij się młotkiem w czoło 17.05.10, 12:24
                                  jak złe duszko podszepną to co będzie?
                                  • thunder_storm Re: gryzelda puknij się młotkiem w czoło 17.05.10, 12:38
                                    gryzelda71 napisała:

                                    > jak złe duszko podszepną to co będzie?


                                    a jak mu się przyśni to co będziesurprisedwink

                                    mamusia powie, że nie prawda i tyletongue_out

                                    • gryzelda71 Re: gryzelda puknij się młotkiem w czoło 17.05.10, 12:41
                                      Acha...
                                      • thunder_storm Re: gryzelda puknij się młotkiem w czoło 17.05.10, 14:07
                                        gryzelda71 napisała:

                                        > Acha...


                                        acha??? a nie czasem aha?
      • iwles Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 09:12


        ten tatuś maleństwa jest też zapewne tatusiem dziecka komunijnego. A to że
        tatuś był w kościele ze starszym synem - to też kosmos ?
    • e_r_i_n Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 09:11
      Malucha trzeba było w wózek zapakować i zostawić pod kościołem z kimś z rodziny.
      No i przede wszystkim poszłabym do lekarza w sobotę.
      Na głowie bym stanęła w takiej sytuacji.
      • verdana Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 09:16
        A niech się maluch doziębi, najwyżej zapalenia płuc dostanie.
        Najwazniejsze, to zaspokoić własną chęć zobaczenia dziecka
        w "najważniejszym momencie życia". Bo synek nawiet nie wiedział, ze
        mamy nie ma, więc mu było wszystko jedno, ale mama? przezycia mamy
        sa tu oczywiscie najwazniejsze.
        Dziewczyno, dobrzez robilaś, tak bywa. Pewnie, ze Ci zal, ale tak
        własnie wygląda czasem rola mamy. I uwazam, ze jesteś wyjątkowo
        rozsadną, odpowiedzialną matką. Może powinnaś tylko byla iść do
        lekarza, ale nie ze względu na komunie, tylko na zdrowie malucha -
        tyle, ze mnie lekarz zawsze mówił, zeby nie przychodzić na poczatku
        choroby...
        • gryzelda71 Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 09:19

          Zawsze mnie zastanawia ta samowystarczalność.Wszystko sama.Takie dzielne te
          polskie matki....
          • przeciwcialo Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 18.05.10, 10:10
            przygotowania do obiadu na kilkanascie osób wazniejsze niz chore
            niemowle. To dla mnie kosmos.
            • mikas73 Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 18.05.10, 10:31
              > przygotowania do obiadu na kilkanascie osób wazniejsze niz chore
              > niemowle. To dla mnie kosmos.

              Kosmos to przebieg Twojej analizy i wnioski do jakich dochodzisz -
              pogratulować, naprawdę.
              Ja myślę, że dzieci sonix siedzą cały dzień same sobie a ona gotuje,
              gotuje, gotuje....
              • gryzelda71 Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 18.05.10, 10:34
                Ale sama napisała:
                dodam jeszcze, ze imprezę szykowałam sama- nie było
                tłumu, ale obiad na 13 osób z bobasem na ręku nie jest łatwy do przygotowania...
                • thunder_storm Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 18.05.10, 11:06
                  gryzelda71 napisała:

                  > Ale sama napisała:
                  > dodam jeszcze, ze imprezę szykowałam sama- nie było
                  > tłumu, ale obiad na 13 osób z bobasem na ręku nie jest łatwy do przygotowania..
                  > .


                  i co według ciebie to oznacza, że 13 osób jest ważniejsze niż dziecko? Otóż
                  autorka wątku nie zostawiła komuś dziecka, nie zostawiła go w drugim pokoju żeby
                  samo się bawiło i marudziło, a starała się być cały czas przy nim i jednocześnie
                  nie schrzanić starszemu synowi przyjęcia komunijnego.
                  • gryzelda71 Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 18.05.10, 11:15
                    Otóż moja fanko,autorka jest dzielna,że z płaczącym,gorączkującym dzieckiem dała
                    radę.Nie zostawiła dziecka na pastwę losu z inna osobą,nakryła do stołu i podała
                    uroczysty obiad.Teraz tylko powinna pilnować się i nie wygadać,ze nie była na
                    mszy.Bo co tam uroczystości w kościele,najwazniejsze to cyt Ciebiesuspicious nie
                    schrzanić starszemu synowi przyjęcia komunijnego.
                    • thunder_storm Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 18.05.10, 11:56
                      gryzelda71 napisała:

                      > Otóż moja fanko,autorka jest dzielna,że z płaczącym,gorączkującym dzieckiem dał
                      > a
                      > radę.

                      a skąd wnioski że z płaczącym? Jak zwykle nie umiesz czytać ze zrozumieniem i
                      sobie coś dopowiadasz!


                      Nie zostawiła dziecka na pastwę losu z inna osobą,nakryła do stołu i podał
                      > a
                      > uroczysty obiad.Teraz tylko powinna pilnować się i nie wygadać,ze nie była na
                      > mszy.Bo co tam uroczystości w kościele,najwazniejsze to cyt Ciebiesuspicious nie
                      > schrzanić starszemu synowi przyjęcia komunijnego.


                      a czy napisałam że to jest najważniejsze? NIE!!! więc sorry kobieto ale radzę
                      naukę czytania!
                      i pytanie czy przez to, że przygotowała ten obiad nie była na
                      uroczystościach w kościele?
                      co ty sugerujesz w tym poście???
        • e_r_i_n Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 09:20
          Nie przeginajmy może jednak? Na dworze nie ma teraz -30 stopni.
          Myślę, że można było sytuację rozwiązać tak, że wszyscy byliby zadowoleni.
        • gaja78 Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 10:02
          verdana napisała:

          > A niech się maluch doziębi, najwyżej zapalenia płuc dostanie.
          > Najwazniejsze, to zaspokoić własną chęć zoba". Bo synek nawiet nie wiedział, ze
          > mamy nczenia dziecka
          > w "najważniejszym momencie życia". Bo synek nawiet nie wiedział, ze
          > mamy nie ma, więc mu było wszystko jedno, ale mama? przezycia mamy
          > sa tu oczywiscie najwazniejsze.
          > Dziewczyno, dobrzez robilaś, tak bywa. Pewnie, ze Ci zal, ale tak
          > własnie wygląda czasem rola mamy. I uwazam, ze jesteś wyjątkowo
          > rozsadną, odpowiedzialną matką.

          Zgadzam się. To pierwsza komunia syna, nie mamy. Z tego co pamiętam ze swojej
          pierwszej komunii było mi wszystko jedno, czy moi rodzice są w tym koszmarnym
          tłumie wewnątrz kościoła, czy nie.
          • e_r_i_n Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 10:06
            Moje dziecko miało komunię tydzień temu i zdecydowanie nie było mu wszystko
            jedno, czy jesteśmy z nim w środku, czy nie.
            Rodzice mieli swoje miejsce, nie byli więc w dzikim tłumie, a moje dziecko co
            jakiś czas kontrolnie zerkało na mnie.
      • evita-is-me Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 09:17
        Ja bym się nie czepiała tego, że tatuś nie został z maleństwem, tylko
        zastanawiam się kim była ta trzynastka zaproszonych? Raczej nie obcy ludzie
        tylko rodzina i naprawdę nikt z nich nie mógł zostać z dzieckiem? Jeśli
        maleństwo nie zna ich zbyt dobrze, to pewnie starszy syn też nie i chyba komunia
        dziecka i Twoja obecność była ważniejsza dla Ciebie i syna niż kogoś z nich.
      • volta2 Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 09:20
        jeśli to tylko gorączka i nie nagła a utrzymująca się już od piątku,
        dziecko nie pierwsze, czyli element paniki powinien być mocno
        ograniczony - to dać coś na obniżenie gorączki, do dziecka na
        godzinę zorganizować opiekę i w kościele jednak być.

        a babci/dziadka na horyzoncie nie było?
        a jakiejś przyjaciółki domu, nie będącej jednak rodziną też nie?
        no, jakieś dziwne układy, choć w sumie mogę sobie wyobrazić, że
        trudno jest o pomoc prosić.

        i nie mówcie, że kotlety i barszcze są nieważne, dziewczyna ma gości
        z daleka, musi im coś podać do jedzenia i tort z cukierni to chyba
        jednak za mało...
        • forumowiczka.to.ja Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 09:34
          volta2 napisała:

          > a babci/dziadka na horyzoncie nie było?

          Zgodnie z tym, co przeczytałam w innym wątku na tym forum, babcia nie ma żadnego
          obowiązku pomagać. Więc babci do niczego nie można angażować ;-/
          • miska_malcova Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 10:42
            forumowiczka.to.ja napisała:

            > volta2 napisała:
            >
            > > a babci/dziadka na horyzoncie nie było?
            >
            > Zgodnie z tym, co przeczytałam w innym wątku na tym forum, babcia nie ma żadneg
            > o
            > obowiązku pomagać.

            oczywiście, że nie ma obowiązku

            > Więc babci do niczego nie można angażować ;-/

            można ją zaangażować, ale nie wymagać, że babcia "musi"
    • forumowiczka.to.ja Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 09:18
      Dziewczyna prosi o słowo wsparcia, nic więcej, a nie krytykę typu: a gdzie
      tatuś, a powinnaś do lekarza, a kotlety itp. Ludzie, gdzie wasza zwykła ludzka
      empatia???
      Dziewczyno, dałaś radę. Na pewno było Ci przykro, ale maluch przecież nie
      zostanie chory sam w domu. Tak bywa. Nie martw się, zrobiłaś co mogłaś.
      Pozdrawiam wink
    • ciocia_ala Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 09:20
      Naprawde wszyskie pobieglybyscie z jednodniowa goraczka do lekarza?
      A ktory to lekarz przyjmuje w sobote? Pewnie trzeba byloby sie wlec
      do szpitala. I co by tam powiedzieli? Daj dziecku panadol i
      odeslali do rodzinnego. Zupelnie nie rozumiem. Ja bym nie biegla po
      kilku godzinach do lekarza i nie widze nic zlego, ze sonix nie
      poszla. Dalabym panadol albo inne ustrojstwo i czekala. Jezeli nic
      nie zmieniloby sie do poniedzialku to oczywiscie poszlabym.

      A zostawianie chorego dziecka krewnym, z ktorymi nie ma duzego
      kontaktu to dopiero pomysl!! Dziecko zle sie czuje, wiec chce mamy.

      Rozumiem rozniez przygotowanie obiadu na 13 osob. W koncu
      zaplanowala to wczesniej i juz pewnie nie bylo czasu na zmiany
      planu. Szkoda, ze nie mogl nikt pomoc. Ale moze trzeba bylo
      poprosic w sobote kogos. Nawet jakas kolezanke. Potluklaby te
      przyslowiowe kotlety wink

      • e_r_i_n Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 09:23
        Skoro jednodniowa gorączka to pikuś (pewnie zależy, jak duże dziecko itd, ja też
        przy tym nie panikuję), to tym bardziej nie wiem, co stało na przeszkodzie, aby
        być na komunii + zorganizować opiekę dziecku.
        Dwa - jest coś takiego, jak nocna/świąteczna pomoc lekarska. I nie jest to ostry
        dyżur, tylko lekarz, który przyjmuje poza godzinami otwarcia przychodni.
        • iwles Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 09:30

          > Dwa - jest coś takiego, jak nocna/świąteczna pomoc lekarska. I nie jest to ostr
          > y
          > dyżur, tylko lekarz, który przyjmuje poza godzinami otwarcia przychodni.



          u nas nie ma.
          • e_r_i_n Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 09:32
            Wtedy jest izba przyjęć, pełniąca tę funkcję.
            • iwles Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 09:37

              no właśnie u nas rolę tę pełni pogotowie, o czym wyżej ktoś napisał.
              • e_r_i_n Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 09:48
                Chyba nie pogotowie, tylko izba przyjęć?
                Jeśli tak, to jaki problem - taki jest system w mieście, więc bez wyrzutów
                sumienia idzie się do dyżurującego lekarza z dzieckiem, które zachorzało w nocy
                w piątek (więc z usług regularnej przychodni nie można było skorzystać).
                Nie jest to panikowanie i lecenie DO SZPITALA (w sensie na ostry dyżur, bo lokal
                może ten sam wink) z gorączką.
        • kietka Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 09:34
          mysle, ze to prowokacja.
          kto byl z dzieckiem, jak bylas "na chwile w kosciele" winkmasz jdnak
          racje, tutaj taki temat chwytliwy wink
          • sonix73 Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 09:38
            Staś nie był sam fakt- była koleżanka z klasy mojej córki-lat 12, bywa u nas
            codziennie zna go i bardzo kocha. a Stasiek spał. mieszkam dosłownie minutkę od
            kościoła.
            www.youtube.com/watch?v=8q2XE84ltok
            • mikas73 Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 09:53
              Sonix, proszę Cię przestań się tłumaczyć, bo ten wątek rozciągnie
              się do mega rozmiarów a z Ciebie zrobią: matkę wariatkę,
              nieodpowiedzialną i jeszcze coś tam dołożą, zależy która jaką nogą
              dzisiaj wstała. Zostaniesz drugą olą_motocyklistką.
              Głowa do góry.
    • adwarp Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 09:26
      małe dzieci tak mają,że "uwielbiają" rozchorować się przed ważną uroczystością
      czy wyjazdemsad to jest siła wyższa...
      rozumiem,że może być ci przykro,ale masz jeszcze cały "biały tydzień" i zdążysz
      przeżyć ten czas komunijny w sposób odświętny i bardziej na spokojnie, bez stresu.

      U nas w kościele ten właśnie tydzień po komunii był bardzo szczególny, nie
      trzeba się martwić o uroczysty obiad, a atmosfera jest w dalszym ciągu szczególnasmile



      p.s.Stasiowi życzę zdrowiasmile
      • verdana Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 09:29
        Ciekawe, ile z Was napisałoby posta "Przyjechalam na komunie z
        drugiego konca Polski, a okazało sie, że matka dziecka kazała mi
        nianczyć chore niemowlę, zamiast iść do kosciola". Absolutnie nie
        wyobrazam sobie poproszenia kogos, kto przyjechał na komunię o
        taka "przysługę".
        • gryzelda71 Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 09:31
          Dlatego ty siedziałabyś w domu i przezywała jak strasznie żal,a ja bym poprosiła
          i była na komunii starszego.
          Bo nie zapraszam obcych osób tylko rodzinę.
          • thunder_storm Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 10:06
            gryzelda71 napisała:

            > Dlatego ty siedziałabyś w domu i przezywała jak strasznie żal,a ja bym poprosił
            > a
            > i była na komunii starszego.

            i miała w nosie potrzeby młodszego! No cóż skoro jesteś taką egoistką, że ważniejsze są dla ciebie twoje uczucia/przeżycia niż chorego dziecka, to nie myśl przynajmniej że jesteś taka fajna i zaradna:p


            • gryzelda71 Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 11:05
              A dziecko w Kościele to uczuć i odczuć nie posiada?Czy już na tyle duże,ze MUSI
              wszystko zrozumieć?
              I nie bardzo rozumiem twoje naskakiwania tylko dlatego,że napisałam,że inaczej
              bym w tej sytuacji zareagowała.
              Skoro autorka została z chorym dzieckiem,to było to ważniejsze,więc skąd teraz
              smutek,że nie dała rady rozdwoić się.Było minęło.co da rozpamiętywanie?
              • thunder_storm Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 11:28
                gryzelda71 napisała:

                > A dziecko w Kościele to uczuć i odczuć nie posiada?Czy już na tyle duże,ze MUSI
                > wszystko zrozumieć?


                A czy ty czytasz ze zrozumieniem? Dziecko komunijne nie wiedziało, że mamy nie
                było podczas mszy, autorce wątku jest żal własnych przeżyć odczuć które są nie
                do powtórzenia.


                > I nie bardzo rozumiem twoje naskakiwania tylko dlatego,że napisałam,że inaczej
                > bym w tej sytuacji zareagowała.

                inaczej, biorąc pod uwagę zaspokojenie własnych potrzeb, a nie dobro dziecka i
                śmiesz sugerować komuś, że miał takie proste rozwiązanie pod nosem, a nie
                skorzystał i teraz się żali. Nie bierzesz pod uwagę dobra dziecka w tym
                wszystkim, bo owszem autorka wątku mogła nawet nianię wynająć na ten czas,
                dziecko by trochę po marudziło przez godzinę ale co tam przecież matka chciała
                przeżyć komunię syna za wszelką cenę, a młodsze przecież nie umrze...


                > Skoro autorka została z chorym dzieckiem,to było to ważniejsze,więc skąd teraz
                > smutek,że nie dała rady rozdwoić się.

                stąd że było to dla niej ważne wydarzenie w życiu jej syna i nie umie obojętnie
                przejść obok tego i zapomnieć. Nie jest pozbawiona uczuć wyższych? można tak
                wymieniać i wymieniać skąd bierze się żal że się czegoś nie przeżyło.
                • gryzelda71 Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 11:41
                  Meliski popij.
                  • thunder_storm Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 11:56
                    gryzelda71 napisała:

                    > Meliski popij.


                    na??? na Twoją głupotę nie podziałatongue_out
                    • gryzelda71 Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 11:59
                      Na czym polega moja głupota?Ze wolałabym być z dzieckiem podczas I komunii?
                      • thunder_storm Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 12:15
                        gryzelda71 napisała:

                        > Na czym polega moja głupota?Ze wolałabym być z dzieckiem podczas I komunii?

                        autorka wątku też chciałaby być z dzieckiem podczas jego I komunii ale nie
                        wolałaby zostawić drugiego dziecka chorego które jej potrzebowało, szczególnie
                        że zadbała o to żeby starsze dziecko w ogóle nie odczuło że jej nie było!
                        Podsumowując starszak różnicy by nie odczuł, a młodszy bez wątpienia odczuł by
                        brak matki, podczas tego kiedy ma gorączkę.
                        • gryzelda71 Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 12:22
                          Skąd wiesz jak zareaguje komunista,gdy się dowie?Za to zaręczam,ze młodsze nie
                          będzie pamiętało,kto sprawował nad nim opiekę w trakcie uroczystości.
                          I nadal nie napisałas na czym polega moja głupota.
                          • thunder_storm Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 12:35
                            gryzelda71 napisała:

                            > Skąd wiesz jak zareaguje komunista,gdy się dowie?

                            a skąd ma się dowiedzieć? Rodzice zrobili na pewno wszystko aby tak się nie
                            stało, to nie jest trudne zadbać o coś takiego.


                            Za to zaręczam,ze młodsze nie
                            > będzie pamiętało,kto sprawował nad nim opiekę w trakcie uroczystości.

                            ale w danej chwili będzie to czuło i będzie mu źle, a dobra matka stara się aby
                            jej dziecko ani przez chwilę nie czuło się źle, a już na pewno nie świadomie
                            pogarsza jego samopoczucie w gorączce. Idąc twoim tokiem rozumowania po co do
                            niemowlaka mówić czułe słówka, po co je przytulać, pieścić skoro i tak nie
                            będzie tego pamiętało... ehhh


                            > I nadal nie napisałas na czym polega moja głupota.


                            na tym że zamiast ustosunkować się rzeczowo do argumentów, napisałaś wypij
                            meliske, więc uważam, że mądra osoba która wie czego broni nie rzuca takich
                            tekstów tylko potrafi napisać coś konstruktywnego.
                            • gryzelda71 Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 12:45
                              Proszę nie wyciągaj argumentów o pogarszającym się stanie dziecka,bo sa w tej
                              sytuacji(gorączkowanie od 3 dni)dość śmieszne.I rozumiem,że chuchać i
                              dmuchać,pieścić i szeptać czułe słówka do którego roku życia należy,bo takiemu
                              ośmiolatkowi to już nawet obecność podczas ważnego wydażenia niepotrzebna tak?
                              • thunder_storm Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 13:06
                                gryzelda71 napisała:


                                na początek pytanie jakie jest twoje IQ?

                                > Proszę nie wyciągaj argumentów o pogarszającym się stanie dziecka,bo sa w tej
                                > sytuacji(gorączkowanie od 3 dni)dość śmieszne.

                                nie chodziło o nagłe pogorszenie stanu zdrowia dziecka, a o złe/gorsze
                                samopoczucie z powodu braku matki, co przy gorączkującym dziecku jest jak kopać
                                leżącego!


                                I rozumiem,że chuchać i
                                > dmuchać,pieścić i szeptać czułe słówka do którego roku życia należy,


                                Na boga!surprised a skąd takie wnioski? napisałam że należy pieścić małe dziecko pomimo
                                tego że nie będzie tego pamiętać w przyszłości.


                                bo takiemu
                                > ośmiolatkowi to już nawet obecność podczas ważnego wydażenia niepotrzebna tak?

                                i znowu kto tak napisał? Według wiedzy ośmiolatka mama była w kościele, więc w
                                czym problem?

                                Sorry za pierwsze pytanie, ale ty nie rozumiesz ani jednego zdania które
                                czytasz... albo sobie coś dopowiadasz, albo przekształcasz.
                                • gryzelda71 Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 13:09
                                  Masz rację,nie chuchu nie rozumiem o co tobie chodzi.
                                  • sonix73 Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 13:13
                                    zaczynam żałować że założyłam ten wątek...
                                    • gryzelda71 Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 13:17
                                      Spokojnie.Masz cały tydzień.Dziś już pewnie będziesz mogła bez stresu uczestniczyć.
                                      No nic nie poradzę,ze próbowałabym inaczej.Ale fakt to okropne,ze to napisałam.
                                      • thunder_storm Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 13:23
                                        gryzelda71 napisała:

                                        > No nic nie poradzę,ze próbowałabym inaczej.Ale fakt to okropne,ze to napisałam.

                                        nie okropne jest to że piszesz, że kotlety, barszcze ważniejsze są dla autorki
                                        wątku niż dzieci... czyż nie?

                                        że nie ma prawa żalić się z powodu takiej straty, bo mogła zagonić kogoś innego
                                        z gości do opieki nad chorym dzieckiem.

                                        to jest okropne!
                                        • gryzelda71 Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 13:23
                                          Dopisuj dalej,z chęcią poczytam....
                                          • thunder_storm Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 13:28
                                            gryzelda71 napisała:

                                            > Dopisuj dalej,z chęcią poczytam....

                                            a po co? jak i tak nie zrozumiesztongue_out może zacznij czytać książki, a po nich
                                            opracowania, a nie forum, żeby trenować czytanie ze zrozumieniemsurprised
                                            • gryzelda71 Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 13:30
                                              Zieeeeeeew
                                              • thunder_storm Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 13:51
                                                gryzelda71 napisała:

                                                > Zieeeeeeew


                                                to z powodu próby czytania książkibig_grin
                                                • gryzelda71 Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 13:56
                                                  Ciebie
                                        • sniyg Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 13:33
                                          Ale co to obchodzi gryzeldę.

                                          To taki byt wirtualny, który poprawia sobie samopoczucie
                                          dowalając innym.
                                          Z jednej strony typowa postawa sędziego z niewspólmiernymi
                                          oskarżeniami, z drugiej idealny wzór w postaci własnej osoby.

                                    • sniyg Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 13:20
                                      sonix73 napisała:

                                      > zaczynam żałować że założyłam ten wątek...

                                      Ale czym się przejmusz, gryzeldę tu wszyscy znają,
                                      ona tak zawsze...
                                      • gryzelda71 Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 13:20
                                        Wystarczy wygasic.....
                                  • thunder_storm Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 13:24
                                    gryzelda71 napisała:

                                    > Masz rację,nie chuchu nie rozumiem o co tobie chodzi.


                                    a to to już nie mój problem co ty potrafisz zrozumieć, a co nie:p
                                    • gryzelda71 Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 13:31
                                      Zapamiętaj,moja ewentualna głupota nie jest dowodem twojej mądrości
                                      • thunder_storm Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 13:49
                                        gryzelda71 napisała:

                                        > Zapamiętaj,moja ewentualna głupota nie jest dowodem twojej mądrości


                                        no musiałabym nisko upaść żeby się dowartościowywać w ten sposóbtongue_out
                                        • gryzelda71 Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 13:55
                                          Więc nisko upadłaś.PA
                                          • thunder_storm Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 14:06
                                            gryzelda71 napisała:

                                            > Więc nisko upadłaś.PA


                                            Zastanawia mnie w ogóle skąd twoje mniemanie, że w ogóle na forum ktoś się
                                            dowartościowuje? praktykujesz coś takiego, czy co?tongue_out
                              • franczii Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 18.05.10, 05:51
                                Ja z dziecmi chodzic mam dopiero po 3 dniach goraczki, chyba ze jest powyzej 39.
                                Zreszta nawet gdyby autorka poszla wczesniej, to coz by to zmienilo w tej
                                sytuacji? Coz takiego ten lekarz by jej przepisal, ze natychmiast by dziecko
                                ozdrowialo?
                                Moze mnie oswiecicie?
        • attiya Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 14:13
          verdana napisała:

          > Ciekawe, ile z Was napisałoby posta "Przyjechalam na komunie z
          > drugiego konca Polski, a okazało sie, że matka dziecka kazała mi
          > nianczyć chore niemowlę, zamiast iść do kosciola". Absolutnie nie
          > wyobrazam sobie poproszenia kogos, kto przyjechał na komunię o
          > taka "przysługę".
          hmmm to wyjątkowe sytuacje a w końcu chyba to jednak po dziecku komunijnym
          rodzice tego dziecka są najważniejsi smile Więc w drodze wyjątku zrozumiałabym i
          chyba zostałabym z dzieckiem smile
      • sonix73 Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 09:34
        dziękuję za miłe słowa. i konstruktywną krytykę wink))
        dużą część owych 13 osób stanowiły moje własne dzieci. mąż miał równe ze mna
        prawo do bycia przy NASZYM synku, więc nie rozumiem skąd w dobie
        równouprawnienia wniosek , ze ja to prawo mam "bardziej".
        przed rokiem zamieszkaliśmy kilkaset kilometrów od rodziny. dziadkowie-była
        tylko jedna para dziadków- widzieli bobasa po urodzeniu. teraz ma rok i jest
        chory więc do glowy nie przyszło by mi zostawić z nimi Stasiaka.
        mieszkamy na wsi i do nocno-weekendowej pomocy lekarskiej mamy około 30km.
        niestety aura nie dopisała: lało i dmuchało więc wózek pod kościołem odpada...
        chyba odpowiedziałam na wszystko..? uf1
        lubie proszenie Was o wsparciewink człowiek zepchnięty do narożnika broni sie jak
        lew udowadniając, ze nie jest wielbłądem!!!
        • gryzelda71 Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 09:37
          A te własne dzieci w jakim wieku?Najstarsze np?
          • mikas73 Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 09:41
            Myślę że córka w wieku 18-lat, która jeszcze piersią by maleństwo
            wykarmiła i lekarza w razie czego by wezwała.
            Daj jej spokój gryzelda bo gryziesz za bardzo.
            • gryzelda71 Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 09:48
              Jakim pogotowiu?2 dni gorączki nagle pogotowie?A wcześniej nie potrzebna wizyta
              u lekarza to jak to w końcu jest?
              • mikas73 Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 09:58
                Myslę, że maleństwu z taka gorączką, może się nagle pogorszyć,np.
                wymioty,wtedy to starsze rodzeństwo na pewno nie jest osobą, która
                powinna być przy chorym piersiowym dziecku.
                • gryzelda71 Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 10:05
                  Tak 3 dzień gorączki i jak na ematkę przystał czarne scenariusze same się
                  nasuwają tylko dlatego,ze dzieckiem zajmie się nie matka.No dajcie spokój.
                  Może dziś uda się autorce przeżyć msze.Nawet bardziej,bo w mniejszym tłoku.
              • franczii Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 18.05.10, 05:55
                Gryzelda, no ale co by to dalo gdyby autorka poleciala z dzieckiem do lekarza
                juz pierwszego dnia goraczki? Cudem by ozdrowialo do niedzieli?
                • gryzelda71 Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 18.05.10, 06:55
                  Cudem za to ozdrowiało w poniedziałeksmile
                  Poszłabym w sobotę.Właśnie ze względu na niedzielne uroczystości.
                  Nie wiem skąd takie oburzenie,że są osoby co zrobiłyby inaczej i ośmieliły się
                  to napisać.

                  • sonix73 gorączka trzydniowa;-) 18.05.10, 07:48
                    wczoraj zakończyła się gorączka, dzisiaj pokazała się wysypka. pierwsza
                    trzydniówka wśród moich dzieciwink
                    więc jednak wirus!
                    byłam wczoraj na pierwszej białotygodniowej mszy. synka przystępującego do
                    komunii widziałam w przeciwieństwie do niedzielnych uroczystości, bo dziki tłum
                    uniemozliwił oglądanie dzieci.
                  • thunder_storm Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 18.05.10, 10:01
                    gryzelda71 napisała:

                    > Cudem za to ozdrowiało w poniedziałeksmile

                    a słyszałaś o trzydniówce?


                    > Nie wiem skąd takie oburzenie,że są osoby co zrobiłyby inaczej i ośmieliły się
                    > to napisać.
                    >


                    tylko pytanie czy autorka wątku pytała, co byście zrobiły na moim miejscu?
                    Prosiła o "dobre rady"? Nie!
                  • franczii Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 18.05.10, 11:40
                    Nie, to nie zaden cud. W tym akurat przypadku juz sie chyba wyjasnilo ze
                    chodzilo o trzydniowke. Gdyby jednak chodzilo o inne przyczyny to nie bez powodu
                    niektorzy pediatrzy nie kaza leciec na zlamanie karku w pierwszych 2 dniach
                    goraczki. Nie wiem jak tam u was ale mnie pediatra pouczyla, ze jesli dziecko
                    nie ma dodatkowych niepokojacych objawow to siedziec w domu i czekac 3 dni
                    obnizajac paracetamolem jesli jest taka potrzeba. Dopiero potem do lekarza.
                    Zycie pokazalo, ze miala slusznosc i wielokrotnie sie zdarzylo, ze moje dzieci
                    same zwalczyly infekcje bo po 2 lub nawet 2,5 dniach wracaly do zdrowia.
                    Gdyby Sonix poszla w sobote ze wzgledu na niedziele to przeciez i tak lekarz
                    cudem by malego na nogi nie postawil na komunujne uroczystosci, i tak w
                    niedziele dziecko nadal by mialo goraczke, i tak ktos musialby z nim w domu
                    zostac wiec nic by to naprawde nie zmienilo.
    • mikas73 Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 09:37
      Bardzo mi przykro, na pewno smutno Ci.
      Część foremek znowu chce pokazać jak we wszystkich ale to wszystkich
      sytuacjach daje sobie bezbłędnie radę i trzeba się było tu na forum
      zapytać w dniu komuni co masz zrobić, to od razu byś wiedziała
      I te pytania: a gdzie był tatuś?
      Nie po to chyba piszesz o tym . Głowa do góry. Czsami to nic nie
      widac w tym tłumie maluchów. Najważniejsze, że chore maleństwo z
      mamą było, która rozsądnie czasami musi wybrać.
      Jak zwykle dla mnie verdana - najrozsądniej gada.
    • izabellaz1 Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 09:49
      Nie rozpaczaj.
      Zdrowie dzieci najważniejsze.
    • gonia0012 Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 09:49
      Wiesz,gdybyś stanęła na ulicy i zaczepiała obcych ludzi na pewno znalazłabyś
      więcej zrozumienia : (Ale tutaj...
      Fajnie,że Synek nie wie ,że Ciebie tam nie było i chyba tak powinno pozostać.A
      Ty przecież nie zrobiłaś niczego złego.My byliśmy na komunii starszego syna,ale
      było tak dużo ludzi,że w kościele praktycznie nie widzieliśmy Go,ale byliśmy
      przy Nim "duchowo",tak jak Ty przy swoimsmileWięc nie martw się,pozdrawiam.
    • kitka20061 Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 10:22
      Matko, co za jatka. Szkoda, ze żadna z Was nie napisała jeszcze jak ten mały dzieciak mógł zaplanować sobie chorobę w dniu komunii brata.
      Do autorki: na pewno Ci smutno, ale postąpiłaś bardzo mądrze. A wypowiedziami co poniektórych się nie przejmuj, bo tu same wszystkowiedzące i mające jedyną słuszną rację.
      • czar_bajry Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 10:30
        Szkoda że nie mogłaś być w kościele ale na pocieszenie napiszę że i tak zawsze
        jesteś przy dziecku w najważniejszych dla niego chwilachsmile

        Inną sprawą jest to iż żaden z gości nie zastąpił Cię w domu i nie pomógł w
        opiece nad chorym maluszkiem.
        Nie świadczy to o nich najlepiej tak jak i o Twoim mężu który się wypiął na
        wszystko.
        • czar_bajry Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 10:35
          Dobra teraz doczytałam, goście obcy dla dzidzi a tatuś wierzący i brak mu cycków
          więc jako opieka odpadł. Chociaż przez godz. Staś by pewnie wytrzymał z tatą.
          Podjęłaś taką a nie inną decyzję, mówi się trudno i żyje dalej.
          • kitka20061 Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 10:42
            czar_bajry napisała:
            > Chociaż przez godz. Staś by pewnie wytrzymał z tatą.

            Ale może tatusiowi też by było smutno, gdyby nie był na komunii dziecka? Tak postanowili i tak zrobili, nic Ci do tego. A może lepiej żeby żadne z rodziców nie było na komunii syna, byłoby wtedy sprawiedliwie?
            Niektóre z Was chyba nienawidzą swoich mężów, skoro tak się do nich dopieprzają.
            • czar_bajry Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 10:50
              kitka masz jakieś problemy ze sobą i czytaniem ze zrozumieniem?

              Oprócz napisania tego że Staś by z tatą wytrzymał napisałam jescze że to jej
              wybór i jej decyzja.
              Jak ma się miękkie serce to dupę trza mieć twardą.

              Niektóre z Was chyba nienawidzą swoich mężów, skoro tak się do nich dopieprzają

              Ja tam do swojego nie mam żadnych zastrzeżeń, tylko że mój na pewno nie
              pozostawił by mi na głowie chorego dziecka oraz przygotowania i obsługi przyjęcia.
              Idąc Twoim tokiem rozumowania to chyba niektórzy mężowie nienawidzą swoich żon
              skoro zupełnie je olewają i dopieprzają im kupę roboty.
              • thunder_storm Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 11:13
                czar_bajry napisała:


                > Ja tam do swojego nie mam żadnych zastrzeżeń, tylko że mój na pewno nie
                > pozostawił by mi na głowie chorego dziecka oraz przygotowania i obsługi przyjęc
                > ia.


                to co miał zrobić w tym przypadku tatuś i mąż też nie pójść może żonie było by
                raźniej? zostać zamiast żony z maluchem, tylko w sytuacji kiedy maluch
                potrzebował by matki (a to jest wielce prawdopodobne przy chorobie i przy
                piersiowym dziecku), matka musiała by wybiec z kościoła co by się skończyło tym
                że oboje by nie byli na komunii dziecka, więc może napisz co by zrobił w takiej
                sytuacji twój mąż żeby nie zostawić cię samej z chorym dzieckiem na głowie? A co
                do przygotowania przyjęcia to nie wiemy jak było czy mąż mógł pomóc czy nie był
                w pracy czy może pomagał ile mógł...
                • czar_bajry Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 12:38
                  więc może napisz co by zrobił w takiej
                  > sytuacji twój mąż żeby nie zostawić cię samej z chorym dzieckiem na głowie?

                  Mój mąż wynajął by lokal i tam zrobił komunię dziecka niezależnie od tego czy
                  młodsze dziecko było by chore czy zdrowetongue_out My nie robimy takich imprez w domu,
                  po latach doświadczeń i latania z rozwianym włosem wokół gości przerzuciliśmy
                  się na lokale, jest miło i przyjemnie a my możemy posiedzieć i pogadać przy
                  stole a potem mówimy do widzenia i wracamy do czystego domutongue_out

                  A w tej konkretnej sytuacji nie chodzi o to że mąż zostawił ją samą i poszedł do
                  kościoła tylko o to że ona sama musiała przygotować przyjęcie z chorym dzieckiem
                  na rekach.
                  Ja jej nie linczuję i uważam że to ich sprawa które było w kościele a które w
                  domu chorego malucha pilnowało.
                  Tak wybrali, tyko w takim razie nie bardzo rozumiem po co to użalanie się nad
                  sobą i ... nie byłam na komunii synka... była tylko w kościele jej zabrakło z
                  przyczyn wyższych. Mam wrażenie że to takie samobiczowanie albo oczekiwanie na
                  miód w postaci jaka Ty dzielna i samodzielna jesteś...
                  Jak dla mnie to proste, podjęli taką a nie inną decyzję i tyle, ich cyrk i ich
                  małpytongue_out
                  • kitka20061 Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 13:01
                    czar_bajry napisała:
                    > Mój mąż wynajął by lokal i tam zrobił komunię dziecka niezależnie od tego czy
                    > młodsze dziecko było by chore czy zdrowetongue_out

                    Mimo, że też jestem zwolenniczką wyprawiania wszelkich imprez w restauracjach, to Twoja odpowiedź wydaje mi się śmieszna.
                    Może męża autorki wątku nie stać na zorganizowanie przyjęcia w lokalu, a może wolą posiedzieć w domu.
                    Widocznie nie są na tyle przewidywalni i nie wiedzieli że im dziecko taki numer zrobi i specjalnie w piątek na wieczór zachoruje. A na szybko znaleźć restaurację nie jest już takie łatwe, zwłaszcza ze autorka chyba z mniejszego miasta pochodzi.

                    > Tak wybrali, tyko w takim razie nie bardzo rozumiem po co to użalanie się nad
                    > sobą i ... nie byłam na komunii synka... była tylko w kościele jej zabrakło z
                    > przyczyn wyższych. Mam wrażenie że to takie samobiczowanie albo oczekiwanie na
                    > miód w postaci jaka Ty dzielna i samodzielna jesteś...

                    Ona się nie użala i nie oczekuje na oklaski, tylko smutno jej że nie mogła być na komunii syna i chciała się wygadać. Ale Tobie chyba trudno to zrozumieć.
                    • czar_bajry Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 13:32
                      Mimo, że też jestem zwolenniczką wyprawiania wszelkich imprez w restauracjach,
                      > to Twoja odpowiedź wydaje mi się śmieszna.

                      Pytanie brzmiało: " Co Twój mąż by zrobił w takiej sytuacji"
                      odpowiedziałam Tobie co zrobił by mójmąż.
                      Nie wnikam czy autorkę i jej męża stać na imprezę w restauracji czy też nie
                      odpowiadam tylko na pytanie o mnie i mojego męża.
                      • sniyg Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 13:40
                        czar_bajry napisała:

                        > Pytanie brzmiało: " Co Twój mąż by zrobił w takiej sytuacji"
                        > odpowiedziałam Tobie co zrobił by mójmąż.

                        Twój mąż w razie choroby dziecka na trzy dni przed komunią zarezerwował by miejsca w restauracji?
                        To chyba jakiś cudotwórca, bo u nas wszystkie restauracje
                        w porze komunii są zarezerwowane już na 8 miesięcy przed.
                        • czar_bajry Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 13:47
                          Kotek wczytaj się dokładnie w całą rozmowę zanim wtrącisz swoje trzy grosze, mój
                          mąż zarezerwował by knajpę niezależnie od tego czy dziecię było by chore czy też
                          zdrowe czyli zrobił by to odpowiednie wcześniej.
                          Zrozumiałaś czy może jeszcze jaśniej wytłumaczyć?
                          • iwles Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 14:04

                            > mój mąż zarezerwował by knajpę niezależnie od tego czy dziecię
                            > było by chore czy też zdrowe


                            no ale jak to się ma do opieki nad młodszym chorym dzieckiem i nieobecności
                            jednego z rodziców na uroczystości w kościele ?
                            • czar_bajry Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 14:07
                              no ale jak to się ma do opieki nad młodszym chorym dzieckiem i nieobecności
                              > jednego z rodziców na uroczystości w kościele ?

                              Nijaktongue_out

                              Odpowiedziałam tylko na pytanie któreś z forumek co zrobił by mój mążtongue_out
                              • verdana Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 15:04
                                I w ten sposób nie tylko nie bylabys na komunii, ale całe przyjecie
                                przesiedzialabys z chorym dzieckiem w domu. Super rozwiązanie. No
                                chyba, ze wzięłabyś goraczkujące niemowle do restauracji.
                                • czar_bajry Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 15:18
                                  Jak już napisałam wzięłabym ze sobą dziecko do restauracji.
                                  • verdana Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 15:44
                                    Niech sie te trzy godziny pomęczy, tak? Co tam, że chore - jak
                                    wiadomo dorosli z temperaturą 39 stopni bez namysłu pójda do
                                    restauracji i bedą sie tam doskonale czuli. I na pewno im się nie
                                    pogorszy, przeciwnie.
                                    • czar_bajry Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 18:37
                                      Jeśli masz dzieci to doskonale zdajesz sobie sprawę że jest duża różnica
                                      pomiędzy dzieckiem z temp. a dorosłym. A jak dziecko dostanie Panadol to na
                                      jakiś czas temperatura mu spadnie, taka sama "procedura" jak w domu. Nie wmówisz
                                      mi że dziecko "cycowe" w łóżku położysz na czas choroby.
                                      Ja swoje bym wzięła i gwarantuje Ci że ani by mu to nie zaszkodziło ani traumy
                                      by z tego powodu nie dostał. Po prostu tak by się sytuacja ułożyła i tyle. W
                                      najgorszym wypadku ktoś z rodziny by z młodym posiedział albo opiekunowie by się
                                      wymieniali.
                                      Naprawdę jak się chce to można a posiadanie dziecka nie równa się męczeństwu i
                                      zrezygnowaniu ze wszystkiego nawet jak to dziecko ma temperaturę.
                                      • verdana Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 22:38
                                        Moje dzieci, jak były chore, to chciały miec cissze i swięty spokój,
                                        albo ryczały cały czas. Ciekawe, ktora z tych opcji sprawdza sie w
                                        knajpie?
                                        • czar_bajry Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 23:46
                                          Nie wiem musisz sama spróbować.
                          • sniyg Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 14:06
                            Pleciesz bez sensu.
                            Jedni rezerwują, inni nie.
                            Kwestia wyboru.
                            Pytanie brzmiało w kontekście sytuacji autorki, gdzie restauracja
                            nie była zarezerwowana, a ty zaczęłaś najeżdżać na jej męża.
                            Co wtedy by zrobił twój mąż.
                            A nie co zrobił by twój mąż w waszej sytuacji.
                            • czar_bajry Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 14:20
                              Czkaj czekaj a niby gdzie ja najeżdżam na jej męża?
                              Konkret poproszę.

                              Pytanie było postawione w kontekście mojej wypowiedzi a nie sytuacji autorki.
                              A jeśli chodzi Ci o konkretnie zachowanie mojego męża w takiej sytuacji w jakiej
                              znalazła się autorka to trudno powiedzieć gdyż:
                              1. Z dzieckiem mogła by zostać babcia lub starsza siostra lub mąż lub ja. Ten
                              kto by został na pewno by nie rozpaczał i jeśli czułabym potrzebę być w kościele
                              to bym była.
                              2. Nie musiałabym organizować przyjęcia z chorym dzieckiem na ręku z dwóch powodów:
                              a. zająłby się tym mąż
                              b. dzieckiem zająłby się ktoś z rodziny.

                              A co plecenia bez sensu to spójrz na siebie, wcinasz się w środek dyskusji nie
                              racząc nawet przeczytać ze zrozumieniem przedmówców, wyciągasz zdanie wyrwane z
                              kontekstu. jak dla mnie to właśnie to jest bez sensu.
                              • thunder_storm Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 14:58
                                czar_bajry napisała:

                                > Czkaj czekaj a niby gdzie ja najeżdżam na jej męża?
                                > Konkret poproszę.
                                >

                                tu pewnie chodzi o Twoją pierwszą wypowiedź gdzie piszesz, że mąż się wypiął, może niektórzy po prostu nie zauważyli że się poprawiłaś i przyznałaś ze nie doczytałaś.


                                > Pytanie było postawione w kontekście mojej wypowiedzi a nie sytuacji autorki.

                                tu też się wtrącę bo pytanie było moje i tak jak piszę sying (nie wiem czy nie przekreciłam nicku) jak by postąpił Twój mąż w sytuacji autorki, bo napisałaś że Twój by nie zostawił ci chorego dziecka na głowie, a sam poszedł do kościoła, wiec tu głównie chodziło o to co by zrobił w tej sytuacji a nie o przygotowanie uroczystości.

                                • thunder_storm Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 15:01
                                  thunder_storm napisała:

                                  sying (nie wiem czy nie
                                  > przekreciłam nicku)


                                  już wiem że przekręciłamwink sorrysmile
                  • thunder_storm Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 13:17
                    czar_bajry napisała:

                    > więc może napisz co by zrobił w takiej
                    > > sytuacji twój mąż żeby nie zostawić cię samej z chorym dzieckiem na głowi
                    > e?
                    >
                    > Mój mąż wynajął by lokal i tam zrobił komunię dziecka niezależnie od tego czy
                    > młodsze dziecko było by chore czy zdrowetongue_out

                    i zostawił by cię w domu z chorym dzieckiem, zostałby sam z chorym piersiowym
                    dzieckiem, czy ciągnęlibyście chore dziecko do lokalu?
                    przypomnę że pytanie odnosiło się do sytuacji z chorym młodszym dzieckiem, bo
                    bez tego nie było by problemu.


                    > A w tej konkretnej sytuacji nie chodzi o to że mąż zostawił ją samą i poszedł d
                    > o
                    > kościoła tylko o to że ona sama musiała przygotować przyjęcie z chorym dzieckie
                    > m
                    > na rekach.

                    tak jak pisałam nie wiemy nic na temat co mąż robił w tym czasie, może był w
                    pracy ktoś musi zarabiać chyba, nie? może zajmował się pozostałymi dziećmi a
                    chore chciało tylko do matki, może pomagał ile mógł, nie wiemy więc zostawmy ten
                    temat.

                    > Tak wybrali, tyko w takim razie nie bardzo rozumiem po co to użalanie się nad
                    > sobą i ... nie byłam na komunii synka...

                    bo jest jej smutno z tego powodu, bo żałuje że sytuacja się tak potoczyła, bo
                    nie potrafi przejść obok tego obojętnie i zapomnieć i potrzebuje się wyżalić że
                    tak los jej plany pokrzyżował, to takie dziwne że ludzie buntują się przeciw
                    temu co los przyniesie, ty się cieszysz jak ci los plany krzyżuje? albo zawsze
                    mówisz trudno ale nic się nie stało i zapominasz?
                    • czar_bajry Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 13:44
                      i zostawił by cię w domu z chorym dzieckiem, zostałby sam z chorym piersiowym
                      > dzieckiem, czy ciągnęlibyście chore dziecko do lokalu?

                      Zabralibyśmy dziecko ze sobą do lokalu.
                      Pojechali byśmy samochodem a w czasie trwania komunii nie ma temperatur zimowych
                      więc przeniesienie do samochodu nie było by zbrodnią.
                      Czy chore dziecko jest w domu pełnym gości czy też w lokalu to mu wsio rawno i
                      tak źle się czuje. Podała bym dziecku Panadol i tyle.

                      Owszem buntuję się ale nie nie płaczę nad rozlanym mlekiem i nad czymś na co nie
                      mam wpływu.
                      Miała wybór mogła do kościoła iść ona a mąż mógł z synkiem zostać i proszę Cię
                      nie przekonuj mnie na siłę że to nie możliwe i że tylko matka dobrze zajmie się
                      dzieckiem.
                      Zastała w domu i w tym czasie zastawiła stół i naszykowała przyjęcie.
                      Wszystko na temat, i jeszcze jedno ja jej nie potępiam ani nie uważam że jest
                      złą matką. Tylko nie widzę tu dramatyzmu zawartego w temacie wątku.
                      • thunder_storm Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 14:00
                        czar_bajry napisała:

                        > i zostawił by cię w domu z chorym dzieckiem, zostałby sam z chorym piersiowym
                        > > dzieckiem, czy ciągnęlibyście chore dziecko do lokalu?
                        >
                        > Zabralibyśmy dziecko ze sobą do lokalu.
                        > Pojechali byśmy samochodem a w czasie trwania komunii nie ma temperatur zimowyc
                        > h
                        > więc przeniesienie do samochodu nie było by zbrodnią.
                        > Czy chore dziecko jest w domu pełnym gości czy też w lokalu to mu wsio rawno i
                        > tak źle się czuje. Podała bym dziecku Panadol i tyle.
                        >


                        ok twoje rozwiązanie, ja jednak uważam że lepiej dziecku które gorączkuje by
                        zrobił drugi, pusty pokój w domu niż sala pełna gości.



                        > Owszem buntuję się ale nie nie płaczę nad rozlanym mlekiem i nad czymś na co ni
                        > e
                        > mam wpływu.

                        to już kwestia charakteru, jedni przeżywają tak inni inaczej.


                        > Miała wybór mogła do kościoła iść ona a mąż mógł z synkiem zostać i proszę Cię
                        > nie przekonuj mnie na siłę że to nie możliwe i że tylko matka dobrze zajmie się
                        > dzieckiem.


                        nie o to mi chodzi że matka się zajmie lepiej dzieckiem, ale po pierwsze ja bym
                        nie poprosiła męża żeby rezygnował z tej uroczystości, bo ma takie samo prawo
                        tam być jak i ja, więc trochę postąpiłabym egoistycznie gdybym takie żądanie
                        wysunęła,
                        a po drugie moje dziecko pomimo przywiązania do ojca nie zostało by z tatą w
                        obliczu tego jak się źle czuję, ale to też kwestia indywidualna i zależy od dziecka.


                        > Zastała w domu i w tym czasie zastawiła stół i naszykowała przyjęcie.
                        > Wszystko na temat, i jeszcze jedno ja jej nie potępiam ani nie uważam że jest
                        > złą matką.

                        nie sugeruje tego.


                        Tylko nie widzę tu dramatyzmu zawartego w temacie wątku.

                        ja też nie, tylko smutek i żal.
              • kitka20061 Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 11:17
                czar_bajry napisała:

                Problemów ze sobą ani z czytaniem nie mam. Ale po co wylewasz tyle żółci na tatusia? A jak by tatuś napisał wątek, że nie był na komunii syna, to napisałabyś, że mogła mamusia przez godzinkę ze Stasiem zostać? Wtedy tatuś by miał miękkie serce, a twardą dupę?

                > Ja tam do swojego nie mam żadnych zastrzeżeń, tylko że mój na pewno nie
                > pozostawił by mi na głowie chorego dziecka oraz przygotowania i obsługi przyjęc
                > ia.
                > Idąc Twoim tokiem rozumowania to chyba niektórzy mężowie nienawidzą swoich żon
                > skoro zupełnie je olewają i dopieprzają im kupę roboty.

                A skąd wiesz że on ją olał? Nic takiego autorka wątku nie napisała, oprócz tego że szykowała sama imprezę. Jaką robotę jej dopieprzył? Może tatuś był w pracy, bo ktoś musi zarabiać na 7 -osobową rodzinę, może zajmował się pozostałymi dzieciakami, może robił zakupy? Ona nie skarży się tu na męża, tylko wylewa żal z powodu niemożności bycia na komunii dziecka, wiec nie na miejscu jest krytykowanie męża czy pozostałej rodziny, jeśli nie zna się szczegółów.
                • czar_bajry Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 12:41
                  Ale po co wylewasz tyle żółci na tat
                  > usia?

                  Ja wylewam żółć na tatusia? a niby gdzie konkretnie?
        • gonia0012 Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 10:46
          Nie świadczy to o nich najlepiej tak jak i o Twoim mężu który się wypiął na
          > wszystko.
          O ale Ty to masz informacje. Powinna wystąpić o rozwód!
          A teraz zastanówmy się .Sytuacja : Maleństwo się rozchorowało.Byłam z nim u
          lekarza w sobotę,ale do niedzieli nie przeszło.W związku z tym,że jest to tak
          ważny dzień dla starszego synka,maluszka zostawiłam pod opieką zaprzyjaźnionej
          sąsiadki.Cały czas w kościele myślałam ,co z moim dzieckiem.Po powrocie okazało
          się ,że cały czas płakał,goraczka nasiliła się.Nie wiem czy zrobiłam dobrze idąc
          do kościoła?
          I tu jazdasurprised jaka ty zła matka,Przecież przy starszym był ojciec,a Ty jako matka
          powinnaś zostać z chorym dzieckiem!Synek nawet nie zorientował by się,że Ciebie
          nie ma w kościele.W końcu dzieci w kościele przeżywają uroczystość ,a nie
          popatrują na rodziców-no chyba,że mają jakąś traumę.
          Po prostu nie przejmuj się.To tylko Twoja sprawa.
          • czar_bajry Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 11:10
            Wszystko się zgadza, podjęli taką a nie inną decyzję ich sprawa.
            Tylko w takim razie po co to samo biczowanie i wyrzuty sumienia oraz tajemnica
            przed starszym dzieckiem że mamy w kościele nie było.
            I czy ja gdzieś napisałam że ona zła matka jest?
            Zanim napiszesz bzdury i będziesz mi wkładać pod klawisze słowa których nie
            napisałam to może wczytaj się dokładnie w każdy z moich postów.
            • gonia0012 Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 11:20
              A gdzie ja napisałam,że to Ty napisałaś,że zła matka.Ale czy nie było by takich
              komentarzy.Może to Ty wczytaj się co ktoś pisze.
              Łatwo się kogoś ocenia.Ale my nie lubimy aby oceniano nas...
          • gryzelda71 Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 11:10
            Czemu zawsze jak się wybiera coś innego niż opieka nad dzieckiem podczas
            gorączki to dziecku na pewno się pogorszy itp.
            Czemu nie napiszesz,ze dziecko przespało i nawet nie zauważyło nieobecności
            rodziców i całej rodziny.Czy to jest nierealny scenariusz?Czy tylko te straszne
            są możliwe w realu?
          • e_r_i_n Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 11:22
            gonia0012 napisała:

            > a nie popatrują na rodziców-no chyba,że mają jakąś traumę.

            Ta. I tylko z powodu traumy mogą sprawdzać, czy rodzic jest z nimi w takiej chwili.
            • gonia0012 Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 11:37
              No gdy idą razem do kościoła,to po co potem szukać rodziców wzrokiem?To czas dla
              dziecka i jego przeżyć,a nie rozglądania się po kościele : )
              • e_r_i_n Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 11:40
                Dzieci wchodziły do kościoła same. Potem musiały (jeśli chciały) zlokalizować
                rodziców. To raz.
                Dwa - moje dziecko się przeżyciami ze mną dzieliło. Mimiką np. Widać taką miało
                potrzebę.
                • gonia0012 Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 11:51
                  Wiesz,większość dzieci z większych miast miało by z tym nie lada problem.Bo gdy
                  do komunii przystępuje 8 klas po ok 34 dzieci x 2 rodziców...to tak w połowie
                  uroczystości może by odnalazło mamę.A jeśli ta nie byłaby cały czas wpatrzona w
                  swoją pociechę,to podział przeżyć wprost niemożliwy.I dopiero trauma : (
                  • e_r_i_n Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 11:55
                    Moje dziecko brało komunię w największym z miast wink
                    A organizacja była taka, że rodzice byli blisko dzieci, nie w tłumie.
                    Oraz - przy 8 klasach po 34 dzieci raczej komunia jest na raty.
                    Ale ok, rozumiem, dorabiasz ideologię do swojego wpisu wink
                    • gonia0012 Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 12:02
                      Nie dorabiam żadnej ideologii.Nie lubię tylko jak łatwo ocenia się innych i
                      wymądrza skoro nie było się w takiej sytuacji.Czy nie przyjemniej było by po
                      prostu napisać miłe słowo ,a nie "kopać leżącego".I to nie tylko w tym wątku : )
                      • e_r_i_n Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 12:06
                        Ale o czym Ty mówisz? Ja się odniosłam do Twojego stwierdzenia, że tylko dziecko
                        z traumą potrzebuje świadomości, że rodzic jest blisko w takiej chwili. Nie
                        dyskutuję z Tobą o tym, czy autorka wątku zrobiła dobrze, czy źle.
                        • gonia0012 Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 12:14
                          A ja odniosłam się do tego:
                          Malucha trzeba było w wózek zapakować i zostawić pod kościołem z kimś z rodziny.
                          No i przede wszystkim poszłabym do lekarza w sobotę.
                          Na głowie bym stanęła w takiej sytuacji.
                          Nie przeginajmy może jednak? Na dworze nie ma teraz -30 stopni.
                          Myślę, że można było sytuację rozwiązać tak, że wszyscy byliby zadowoleni.
                          Moje dziecko miało komunię tydzień temu i zdecydowanie nie było mu wszystko
                          jedno, czy jesteśmy z nim w środku, czy nie.
                          Rodzice mieli swoje miejsce, nie byli więc w dzikim tłumie, a moje dziecko co
                          jakiś czas kontrolnie zerkało na mnie.
                          • e_r_i_n Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 12:17
                            Super.
                            I skąd Ci ta trauma przyszła do głowy w związku z tym wpisem?
                            • gonia0012 Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 12:42
                              Moje dziecko miało komunię tydzień temu i zdecydowanie nie było mu wszystko
                              jedno, czy jesteśmy z nim w środku, czy nie.
                              Rodzice mieli swoje miejsce, nie byli więc w dzikim tłumie, a moje dziecko co
                              jakiś czas kontrolnie zerkało na mnie.
                              A stąd.Bo po co dziecko"kontrolnie "zerka na matkę?
                              I kończę tę dyskusję.
                              • e_r_i_n Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 13:04
                                Po co? Po to, że chce wiedzieć, że mama jest z nim w tym momencie.
                                Ale oczywiście, kończ, w końcu nie poszło po Twojej myśli smile
                  • gryzelda71 Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 11:55
                    Natomiast roczniak doskonale zapamięta czuła opiekę matki.
              • gryzelda71 Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 11:41
                Ale bzdury wypisujesz....
    • bacha1979 Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 10:30
      Rozumiem Twój żal, ale w tej sytuacji na 100 procent bym poszła w piątek do
      lekarza z synkiem.
      No i współczuje tego, że musiałaś wszytko sama z małym dzieckiem przygotować.
      Nigdy bym sie nie podjęła takiego zadania. Nie z tak małym dzieckiem.
      • asia_i_p Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 16:41
        Bacha, sorry, nie wiem, gdzie mieszkasz, ale zapewniam cię, że w jakiejś połowie
        miejscowości spomiędzy mi znanych na 100% byś nie poszła.
    • pasikonik10 Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 10:44
      jak dla mnie to korona Ci się należy...
      Dałaś radę przygotować obiad uroczysty z chorującym dzieckiem.
      A to że Ciebie nie było? No trudno...To takie ważne dla ciebie?
      • pasikonik10 Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 10:50
        ok, doczytałam że bardzo ważne...
        W moim odczuciu bardzo dobrze zrobiłaś. Ja zrobiłabym tak samo. Czasem trzeba
        wybrać. A nie darowałabym sobie zapalenia płuc czy po prostu pogorszenia stanu
        dziecka u malucha...
        jak dla mnie to co zrobiłas było bardzo rozsądne.
      • meg303 Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 10:59
        Przestań wpędzać sie w poczucie winy. Stało się, trudno.
        A gdybyś złamala nogę to tez wyrzucałabyś sobie nieobecnośc w kościele?
        Podziwiam cię, ze dajesz rade, piątka dzieci, chore maleństwo i samodzielne
        przygotowanie uroczystości...
        • marminia Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 11:22
          Ale przecież "pierwsza komunia" nie ogranicza się tylko do tej
          godziny, gdy się przyjmuje po raz pierwszy Chrystusa, ale to czas
          przygotowań (pierwsza spowiedz, etc.), biały tydzień. Byłaś z nim
          wtedy, albo jesteś teraz - to też jest bardzo ważne! Ja zrobiłabym
          tak samo jak Ty.
    • iwoniaw Co wy z tym ojcem i lekarzem? 17.05.10, 11:30
      Pogięło was? Jakby z małym został ojciec, a matka poszła do kościoła,
      to starszy przyjmujący komunię byłby dokładnie w takiej samej
      sytuacji: bez jednego z rodziców
      . W życiu bym dziecka w wieku
      dowolnym nie brała z gorączką do kościoła, jak tu niektórzy
      proponują. A już zwłaszcza wczoraj - przynajmniej u nas lało i wiało
      niemożebnie. Zrobiłabym identycznie jak Sonix, albo mąż by tak
      zrobił. Czyli raz jeszcze: starszy byłby właśnie w takiej sytuacji
      jak syn autorki wątku. I co w zw. z tym?
      Moje dzieci też potrafią mieć gorączkę bez żadnych innych objawów i
      lekarz zaleca w takich przypadkach paracetamol/ibuprofen oraz
      spokój i własne łóżko oraz wizytę, gdy stan taki trwa 2-3 dni i nie
      widać poprawy po lekach.
      Autorko wątku, tak czasem bywa. Szkoda, że nie mogłaś być ze
      starszym, ale najważniejsze, że to nie on się rozchorował w takim
      dniu.
      • graue_zone Re: Co wy z tym ojcem i lekarzem? 17.05.10, 11:46
        Ale od piątku wieczorem było dużo czasu, żeby na te 1,5 godziny znaleźć opiekę.
        A kościół musi być blisko, skoro autorka nie bała się zostawić malucha z
        12-letnią dziewczynką i pójść na błogosławieństwo. Wiem jedno - na głowie
        stanęłabym, żeby być ze starszym dzieckiem w takiej chwili. Nie mówiąc o tym, że
        gdyby starszy synek się dowiedział, byłoby mu bardzo przykro i na 100% uważałby,
        że jego I Komunia była dla mamy mniej ważna, niż maluch.
        • iwoniaw Re: Co wy z tym ojcem i lekarzem? 17.05.10, 11:52
          Tak, tak by zapewne pomyślał. I prawidłowo by pomyślał: że bycie z
          chorym maluchem było ważniejsze niż ze zdrowym starszakiem przez tę
          godzinę. Jakieś dalsze wnioski?
          • graue_zone Re: Co wy z tym ojcem i lekarzem? 17.05.10, 12:01
            Wiesz co, na takie pytanie żadnych. Skoro dla Ciebie to tylko godzina, to nie
            mam więcej argumentów. Dla mnie to jedno z najważniejszych wydarzeń życiu mojego
            dziecka.
            • mikas73 Re: Co wy z tym ojcem i lekarzem? 17.05.10, 12:16
              Skoro dla Ciebie to tylko godzina, to nie
              > mam więcej argumentów. Dla mnie to jedno z najważniejszych
              wydarzeń życiu mojeg
              > o
              > dziecka.

              Rozumiem, że Ty z tych co to i obiad na 50 osób w knajpie i super
              limuzyna przed kościołem (przerysowuję może?)

              Naprawdę nie rozumiesz pojęcia duchowe przeżycie Komunii Świętej; to
              jest najważniejsze i zdarzały sie już w historii Państwa Polskiego,
              przypadki, że rodzic, nie uczestniczył we mszy, co nie jest
              tożsame : nie uważał komunii za wydarzenie mało ważne w życiu
              dziecka.
              • graue_zone Re: Co wy z tym ojcem i lekarzem? 17.05.10, 12:21
                > Rozumiem, że Ty z tych co to i obiad na 50 osób w knajpie i super
                > limuzyna przed kościołem (przerysowuję może?)

                Pudło. Ba, nawet koperty w prezencie nie było - dziwne, co?

                > Naprawdę nie rozumiesz pojęcia duchowe przeżycie Komunii Świętej; to
                > jest najważniejsze i zdarzały sie już w historii Państwa Polskiego,
                > przypadki, że rodzic, nie uczestniczył we mszy, co nie jest
                > tożsame : nie uważał komunii za wydarzenie mało ważne w życiu
                > dziecka.

                Mam wrażenie, że to Ty nie rozumiesz, o czym piszę, ale naprawdę, nie chce mi
                się już tłumaczyć, jeśli ktoś z oślim uporem udowadnia, że nie umie czytać ze
                zrozumieniem.
                • mikas73 Re: Co wy z tym ojcem i lekarzem? 17.05.10, 12:33
                  > Pudło. Ba, nawet koperty w prezencie nie było - dziwne, co?

                  Cieszę się ,że chociaż tu zjednują się nasze zdania, naprawdę.

                  > Mam wrażenie, że to Ty nie rozumiesz, o czym piszę, ale naprawdę,
                  nie chce mi
                  > się już tłumaczyć, jeśli ktoś z oślim uporem udowadnia, że nie
                  umie czytać ze
                  > zrozumieniem.

                  Chętnie dyskutuję na argumnety, ale to Ty chcesz udowodnić, że ta
                  sonix to zła matka jest, a za to Ty dużo mądrzejsza i zorganizowana
                  a to moim zdaniem nadużycie..

                  Mi też już się nie chce.
                  • graue_zone Re: Co wy z tym ojcem i lekarzem? 17.05.10, 12:47
                    Pokaż mi choć jedno miejsce, gdzie napisałam, że autorka jest złą matką.
                    Napisałam tylko, że szkoda, że nie pomyślała opiece, że od piątku było dużo
                    czasu i że starsze dziecko zasługiwało na obecność obojga rodziców. Nie wiem,
                    może to ja przesadzam z rozpatrywaniem różnych scenariuszy, ale ja np. z
                    założenia miałam zamówioną opiekę dla młodszego na dzień Komunii. Akurat był
                    zdrowy, więc znajoma po prostu poszła z nim na plac zabaw obok kościoła (zaufana
                    znajoma, którą dziecko uwielbia), a gdyby był chory, zostałaby z nim w domu. Co
                    więcej, uzgodniłam, kto w domu zajmie się małym tak, żebym miała czas pobyć z
                    gośćmi i starszym dzieckiem. Da się.
                    • mikas73 Re: Co wy z tym ojcem i lekarzem? 17.05.10, 12:56
                      graue_zone, zobacz co napisałaś:
                      że szkoda, że nie pomyślała opiece, że od piątku było dużo
                      > czasu i że starsze dziecko zasługiwało na obecność obojga rodziców.
                      ja np. z
                      > założenia miałam zamówioną opiekę dla młodszego na dzień Komunii

                      już te zdania stawiają Ciebie wyżej niż sonix, bo Ty byś to lepiej
                      zorganizowała, tylko że ona ma pięcioro dzieci, mieszka w innym
                      mieście, może nie ma koleżanki i zrozum, że jest jeszcze wiele
                      innych czynników a jeden podstawowy i najwazniejszy to ten: że ona
                      to ona, a Ty to Ty i nic Ci do jej organizacji życia rodzinnego, bo
                      nie po to zakładała ten wątek, chciała się troche pożalić i tyle, a
                      większość jak zwykle musi wyskakiwac ze swoimi przemądrzałymi radami.

                      Dziecku się na pewno krzywda nie stała i traumy nie będzie miało -
                      to przecież pewne, nie?
                      • graue_zone Re: Co wy z tym ojcem i lekarzem? 17.05.10, 12:58
                        Dobrze, z jednym się zgadzam - może rzeczywiście jeśli nie zamierzam głaskać i
                        tulić, to lepiej się nie odzywać wcale.
                      • czar_bajry Re: Co wy z tym ojcem i lekarzem? 17.05.10, 15:24
                        chciała się troche pożalić i tyle, a
                        > większość jak zwykle musi wyskakiwac ze swoimi przemądrzałymi radami.

                        To się pożaliła ale pisząc na ogólnodostępnym forum chyba liczyła się z tym iż
                        nie wszyscy będą ją po rączce głaskać i pocieszać.
                        • mikas73 Re: Co wy z tym ojcem i lekarzem? 18.05.10, 08:41
                          > To się pożaliła ale pisząc na ogólnodostępnym forum chyba liczyła
                          się z tym iż
                          > nie wszyscy będą ją po rączce głaskać i pocieszać.


                          Rozumiem, że dobrej znajomej czy koleżance też byście tak kadziły ze
                          swoimi mądrościami, kiedy przyszła by do was smutna i się wyżalić,
                          ja z reguły pocieszam, no chyba że rada przyniosłaby konkretną pomoc
                          i oświeci w jakiś sposób a tu takiej potrzeby nie widzę i myślę, że
                          na sonix, to taka malutka, jadowada, „emamowska” nagonka jest a nie
                          chęć pomocy.

                          Po prostu głoszę hasło: „Wszystkie e-mamy nasze są” smile a Ciebie
                          czar_bajry to kojarzyłam z obozem miłości właśnie ale widzę,
                          że „wróg” Cię na swoją stronę przeciągnął wink
                          • czar_bajry mikas:) 18.05.10, 12:52
                            Po prostu głoszę hasło: „Wszystkie e-mamy nasze są” smile a Ciebie
                            > czar_bajry to kojarzyłam z obozem miłości właśnie ale widzę,
                            > że „wróg” Cię na swoją stronę przeciągnął wink
                            >


                            Ee tam zaraz przeciągnąłsmirk w pierwszym moim poście pocieszyłam sonix, fakt
                            napisał o mężu i rodzinie ale w następnym się poprawiłam i przyznałam że nie
                            doczytałamtongue_out

                            A cała reszta moich wypowiedzi nie była wymierzona w autorkę tylko w obrończynie
                            które otworzą jeden post, nie doczytają do końca i dawaj bronić uciśnionychuncertain
                            bo wredna, złośliwa jestem i na męża żółć wylewam to ja się pytam gdzie?
                            No a potem to już z przekory poszło na głupotę i niechęć zrozumienia tego co się
                            czyta przez co poniektóre z obozu miłościbig_grin
                            Także jak się mikas wczytasz dokładnie to moja jadowitość (zresztą wybrakowana i
                            chyba niektóre panie prawdziwej żmii nie widziały ale jak dłużej na e mamie
                            posiedzą to mają szansę zobaczyćtongue_out) nie była przeznaczona dla sonix, jej
                            odpowiedziałam w pierwszym wpisiesmile

                            czar_bajry napisała:

                            > Szkoda że nie mogłaś być w kościele ale na pocieszenie napiszę że i tak zawsze
                            > jesteś przy dziecku w najważniejszych dla niego chwilachsmile

                            To tak dla przypomnieniasmile
                            Zresztą dziś już złagodniałamtongue_out
                            • mikas73 Re: mikas:) 18.05.10, 12:56
                              No przecież wiem, że fajna kobitka z Ciebie wink
                    • czar_bajry Re: Co wy z tym ojcem i lekarzem? 17.05.10, 15:22
                      Jasne że się da. Ale jak masz odmienne zdanie od rozmówczyń to pewnie coś z Tobą
                      nie taktongue_out
                      • mikas73 Re: Co wy z tym ojcem i lekarzem? 18.05.10, 08:40
                        > Jasne że się da. Ale jak masz odmienne zdanie od rozmówczyń to
                        pewnie coś z Tob
                        > ą
                        > nie taktongue_out

                        Swoje zdanie warto mieć zawsze, tylko czasami staje się ono:
                        przemądrzałą radą i warto wyczuć granice.
          • niebieska.biedronkaa Re: Co wy z tym ojcem i lekarzem? 17.05.10, 12:57
            iwoniaw napisała:

            > Tak, tak by zapewne pomyślał. I prawidłowo by pomyślał: że bycie z
            > chorym maluchem było ważniejsze niż ze zdrowym starszakiem przez

            > godzinę. Jakieś dalsze wnioski?
            >

            Zgadzam się, niestety. XX lat temu, miałyśmy iść z koszykiem w Boże
            Ciało sypać kwiatki, były wcześniejsze próby, biała sukienka itp.
            Przeżywałam to niesamowicie. Tuż przed godziną "0" siostra zaczęła
            wymiotować i dostała gorączki. Impreza mi przepadła. Innym razem
            podobny numer wycięła mi prze urodzinami przyjaciółki /nie poszłam,
            bo ona też była zaproszona i matka stwierdziła, że byłoby jej
            przykro/. To tylko dwa przykłady. Zazdrościałam koleżankom -
            jedynaczkom, bo dla mnie siostra = ograniczenia, odpowiezialność,
            obowiązek zrozumienia itp. Takie rzeczy /błędy rodziców?/ długo się
            pamięta i bolą. Jako nastolatka nie czułam potrzeby obecności
            rodziny w ważnych chwilach i nie lubiałam jak rodzice przychodzili
            na jakieś moje uroczystości. Dzisaj stosunki między nami są
            poprawne, aczkolwiek oziębłe /podobno z mojej strony/. Mam swoją
            rodzine, swoje życie. Bardziej czuję się zżyta z przyaciółmi niż z
            rodzoną siostrą, niestety.
            • czar_bajry Re: Co wy z tym ojcem i lekarzem? 17.05.10, 15:28
              iwoniaw napisała:
              >
              > > Tak, tak by zapewne pomyślał. I prawidłowo by pomyślał: że bycie z
              > > chorym maluchem było ważniejsze niż ze zdrowym starszakiem przez
              > tę
              > > godzinę. Jakieś dalsze wnioski?
              > >

              Tylko takie że oboje są tak samo ważni a młodsze nie było na oiom-e tylko
              gorączkę miało i jak sama mama malucha uznała nie wymagało interwencji lekarza.
              • thunder_storm Re: Co wy z tym ojcem i lekarzem? 17.05.10, 16:22
                czar_bajry napisała:

                > iwoniaw napisała:
                > >
                > > > Tak, tak by zapewne pomyślał. I prawidłowo by pomyślał: że bycie z
                > > > chorym maluchem było ważniejsze niż ze zdrowym starszakiem przez
                > > tę
                > > > godzinę. Jakieś dalsze wnioski?
                > > >
                >
                > Tylko takie że oboje są tak samo ważni a młodsze nie było na oiom-e tylko
                > gorączkę miało i jak sama mama malucha uznała nie wymagało interwencji lekarza.

                interwencji lekarza nie ale ciągłej obecności matki owszem, a roczniak nie wie
                że mama za 1,5 godz wróci do niego, a starszak myślał, że mama jest przy nim i
                prawidłowo bo myślami, duchem była.
        • mikas73 Re: Co wy z tym ojcem i lekarzem? 17.05.10, 11:53
          i na 100% uważałby
          > ,
          > że jego I Komunia była dla mamy mniej ważna, niż maluch.


          no tak, nie ma to jak samoświadomość 7-latka, który nie potrafi
          zrozumieć, że nie jest najważniejszy....
          Mój starszy syn w tamtym roku był zupełnia sam na wystąpieniu na
          Dzień Matki,nie będę opisywać okoliczności, było mu wtedy mega
          smutno, wynagrodziłam mu to jak umiałam, dziecko zrozumiało
          • iwoniaw No coś ty, Mika 17.05.10, 12:00
            Sugerujesz, że 8/9-latek może bez szkody dla psychiki przyjąć do
            wiadomości, iż bez względu na okoliczności (choroba rodzeństwa to
            doprawdy śmieszny powód!) matka mogłaby w jakikolwiek sposób
            ograniczyć zakres świętowania wraz z nim?
            Toż to wyrodność, lekkomyślność i w dodatku dla ojca jego "I komunia
            nie była mniej ważna niż maluch" - zabić ojca (i matkę, że na to
            pozwala). Powala mnie logika ematek od lat big_grin
            • mikas73 Re: No coś ty, Mika 17.05.10, 12:04
              Powala mnie logika ematek od lat big_grin

              Ja się zaczynam do niej przyzwyczajać, bo na początku ciężko mi było
              i teraz traktuję ten wątek jako wysoce lajtowy. Twarda już jestem,
              nie?
              A zgodne byłyśmy w opinii, nie ma co wink
            • graue_zone Re: No coś ty, Mika 17.05.10, 12:09
              Ale tu nie chodziło o świętowanie 8 godzin i zostawienie malucha na pastwę losu,
              ale o max. 1,5 godziny obok domu. I owszem, są sytuacje, kiedy nawet 8/9 latek
              ma prawo oczekiwać, że będzie najważniejszy, a rodzice będą robić wszystko, żeby
              z nim w tym momencie być. Że nie zawsze się udaje, wiem. Raczej chodzi mi o to,
              że autorka w ogóle nie próbowała, nie pomyślała o innym rozwiązaniu.
              • iwles Re: No coś ty, Mika 17.05.10, 12:27

                a skąd wiesz,że nie pomyślala?
                może pomyslała, a to, które wybrała wydalo jej się najrozsadniejsze.
              • thunder_storm Re: No coś ty, Mika 17.05.10, 13:42
                graue_zone napisała:

                > Ale tu nie chodziło o świętowanie 8 godzin i zostawienie malucha na pastwę losu
                > ,
                > ale o max. 1,5 godziny obok domu. I owszem, są sytuacje, kiedy nawet 8/9 latek
                > ma prawo oczekiwać, że będzie najważniejszy, a rodzice będą robić wszystko, żeb
                > y
                > z nim w tym momencie być.

                i w tej sytuacji ten 8 latek wie że był dla rodziców najważniejszy i wie że byli
                z nim w ten czas!


                Że nie zawsze się udaje, wiem. Raczej chodzi mi o to,
                > że autorka w ogóle nie próbowała, nie pomyślała o innym rozwiązaniu.

                a skąd te wnioski? może myślała, ale nie rozpisywała się na ten temat, ja znając
                swoje dziecko nawet nie miałabym co myśleć że będę mogła zostawić go z kimś
                innym, nawet z tatą, ponieważ jak młody czuje się nie pewnie, (np podczas
                ostatniego wieczornego spaceru) nie chce do ojca, tylko do mnie pomimo tego że
                przepada za tatusiem i mąż spędza z nami bardzo dużo czasu bo pracuje do ok 14-15
          • gryzelda71 Re: Co wy z tym ojcem i lekarzem? 17.05.10, 12:02
            Zrozumiało bo jakie miało inne wyjście?
            • mikas73 Re: Co wy z tym ojcem i lekarzem? 17.05.10, 12:08
              Rozbawiłas mnie big_grin

              Mógł na przykład pobiec do szpitala, rzucić się na podłogę,
              krzyczeć, tupać nóżkami i wyciągnąć tę wredną matkę z niego.Mój syn
              wie jak go kocham, wystarczyła rozmowa przez telefon i to on mnie
              pocieszał, mimo że wiedziałam, że mu smutno. Taki jakiś... dojrzały?
              • gryzelda71 Re: Co wy z tym ojcem i lekarzem? 17.05.10, 12:10
                Ty mnie mniej
                • mikas73 gryzelda71 17.05.10, 12:40
                  Matko, jak Ty ogarniasz bitwę na tylu frontach ?
                  • gryzelda71 Re: gryzelda71 17.05.10, 12:48
                    Musze ciśnienie podnieść bo kawa źle na żołądek już działawink
                  • sonix73 ło matko kochana! 17.05.10, 12:49
                    ależ się wątek rozrósł!!!!
                    mąż jest fantastyczny i nie pozwalam go tu krytykować!!!!!!
                    Staś od rana młody bóg!!!! po gorączce nie ma śladu.z wirusówką nie warto
                    chodzić do lekarza, bo cóż poza paracetamolem zapisze?
                    wybór był trudny, ale według mnie jedyny i słuszny.
                    przygotowywałam starszego synka do komunii. chodziłam na zebrania, próby,
                    odpytywałam z katechizmu, trzymałam za rękę przed spowiedzią-duże emocje...
                    byłam z nim! przygotowałam mu piękne przyjęcie. udzieliłam błogosławieństwa.
                    zadziwiacie mnie Panie niezmiennie!




                    www.youtube.com/watch?v=8q2XE84ltok
                    • gryzelda71 Re: ło matko kochana! 17.05.10, 12:55
                      Ty mnie zadziwiasz.Dokonałaś najlepszego wg siebie wyboru więc po co ten wątek?
                      • sonix73 Re: ło matko kochana! 17.05.10, 12:59
                        bo mi smutno. to chyba oczywiste, że chciałam być z dzieckiem. i mam żal do
                        losu, że musiałam wybierać.
                      • mikas73 Re: ło matko kochana! 17.05.10, 12:59
                        empatii> Ty mnie zadziwiasz.Dokonałaś najlepszego wg siebie wyboru
                        więc po co ten wątek?

                        Żeby kobitę tak po ludzku przytulić, no gryzelda wykrzesaj z siebie
                        tę orobinę empatii wink
                        • gryzelda71 Re: ło matko kochana! 17.05.10, 13:05
                          Ja już wykrzesałam.Jest cały biały tydzień,można na spokojnie,bo czasu nie
                          cofniesz...
                      • sniyg Re: ło matko kochana! 17.05.10, 13:06
                        gryzelda71 napisała:

                        > Ty mnie zadziwiasz.Dokonałaś najlepszego wg siebie wyboru więc po co ten wątek?

                        Jesteś taka ograniczona czy udajesz?

                        Jak sądzisz, jeśli człowiek podejmuje trudne decyzje, to nie pojawiają się przykre emocje, nawet jesli decyzja jest najlepsza
                        z możliwych?
                        I o tym emocjach autorka pisze.

                        Podjęła najlepszą jej zdaniem decyzję, ale i tak odczuwa smutek, bo ominęła ją ważna chwila w życiu dziecka.

                        Jak ludzie decydują się uspić ukochanego psa z powodu jego ciężkiej choroby, to jak myslisz, co odczuwają, radość i zadowolenie?




                        • gryzelda71 Re: ło matko kochana! 17.05.10, 13:10
                          Świetne skojarzenie z tym psem.
                          • sniyg Re: ło matko kochana! 17.05.10, 13:18
                            To nie skojarzenie.
                            To przykład specjalnie dla ciebie, żeby ci łatwiej było
                            zrozumieć pewne rzeczy.
                            Czytając ten wątek człowiek szybko się orientuje
                            że cięzko jarzysz i chce ci ułatwić.
                            Z uprzejmości to robię, nie dziekuj.

                            • gryzelda71 Re: ło matko kochana! 17.05.10, 13:22
                              Dałaś do pieca.....
        • thunder_storm Re: Co wy z tym ojcem i lekarzem? 17.05.10, 12:07
          graue_zone napisała:

          > Ale od piątku wieczorem było dużo czasu, żeby na te 1,5 godziny znaleźć opiekę.


          i co zastawiłabyś na 1,5h roczne chore dziecko dla zaspokojenia
          własnych potrzeb, bo potrzeby starszego malucha w jego mniemaniu były
          zaspokojone



          > A kościół musi być blisko, skoro autorka nie bała się zostawić malucha z
          > 12-letnią dziewczynką i pójść na błogosławieństwo. Wiem jedno - na głowie
          > stanęłabym, żeby być ze starszym dzieckiem w takiej chwili.


          a powiedz czy starsze dziecko to odczuło?

          Nie mówiąc o tym, ż
          > e
          > gdyby starszy synek się dowiedział, byłoby mu bardzo przykro i na 100% uważałby
          > ,
          > że jego I Komunia była dla mamy mniej ważna, niż maluch.


          a skąd ma się dowiedzieć? Myślę że rodzice zrobili wszystko aby tak się nie stało.
          • gryzelda71 Re: Co wy z tym ojcem i lekarzem? 17.05.10, 12:11
            Bo tylko rodzice mogą powiedzieć jak było,no weź mnie nie rozśmieszaj...
            • thunder_storm Re: Co wy z tym ojcem i lekarzem? 17.05.10, 12:55
              gryzelda71 napisała:

              > Bo tylko rodzice mogą powiedzieć jak było,no weź mnie nie rozśmieszaj...


              rodzice na pewno zadbali o to aby wiedziały o tym fakcie tylko te osoby które
              dziecku nie powiedzą, no chyba że myślisz że jakaś ciotka pospieszy powiedzieć
              dziecku taką nowinę...
              • gryzelda71 Re: Co wy z tym ojcem i lekarzem? 17.05.10, 12:59
                A koledzy,ich rodzice?Wybacz,dziecko nie pojawiło się na mszy znienacka,jest
                znane...
                • thunder_storm Re: Co wy z tym ojcem i lekarzem? 17.05.10, 13:46
                  gryzelda71 napisała:

                  > A koledzy,ich rodzice?Wybacz,dziecko nie pojawiło się na mszy znienacka,jest
                  > znane...

                  a co ty uważasz, że choć jedno dziecko czy choć jeden rodzic sprawdzał listę
                  obecności w kościele? Liczył rodziców czy co? Matka była na błogosławieństwie a
                  potem rozmyła się w tłumie, to że dziecko kowalskiego jej już po em nie widziało
                  nie znaczy że wysunie od razu wnioski że jej nie było...
                  • gryzelda71 Re: Co wy z tym ojcem i lekarzem? 17.05.10, 13:51
                    Wybacz żyjemy w innych światach.Nie ma co klawiszy wciskać.
                    • thunder_storm Re: Co wy z tym ojcem i lekarzem? 17.05.10, 14:03
                      gryzelda71 napisała:

                      > Wybacz żyjemy w innych światach.Nie ma co klawiszy wciskać.


                      Dzięki Bogutongue_out a jeśli można spytać czy w twoim światku dzieci i rodzice
                      wzajemnie się pilnują, aby na chwilę nikt z kościoła się nie ulotniłsurprised
                      • gryzelda71 Re: Co wy z tym ojcem i lekarzem? 17.05.10, 14:13
                        W moim świecie nie ukrywałabym swojej nieobecności przed dzieckiem.
                        • thunder_storm Re: Co wy z tym ojcem i lekarzem? 17.05.10, 14:17
                          gryzelda71 napisała:

                          > W moim świecie nie ukrywałabym swojej nieobecności przed dzieckiem.


                          i co uważasz że dziecko by się czuło lepiej?
                          • gryzelda71 Re: Co wy z tym ojcem i lekarzem? 17.05.10, 14:23
                            Pewnie jak wyjdzie na jaw to poczuje sie świetnie,ale no jak się dowie jak mam
                            nie powiebig_grin
                        • sniyg Re: Co wy z tym ojcem i lekarzem? 17.05.10, 14:17
                          Nie mówiąc już o tym, że w twoim świecie do tej
                          nieobecności by z pewnością nie doszłosmile
                          • gryzelda71 Re: Co wy z tym ojcem i lekarzem? 17.05.10, 14:24
                            Owszem.Ale to takie egoistyczne poszukać innego rozwiązania,takiego coby potem
                            nie chlipać i żałować.
                            • sniyg Re: Co wy z tym ojcem i lekarzem? 17.05.10, 14:40
                              A co jest złego w tym, że czasem się żałuje i chlipie?

                              Takie jest życie, bogate w różne emocje i przez to fascynujące.

                              Emocje nie są złe, choć mogą być trudne.
                              Ale nie dzieje się tak bez powodu - to dla nas pewne
                              informacje pozwalające na głębszy wgląd i na przeżywanie życia.

                              Zupełnie niepotrzebnie starasz się narzucić komuś/sobie wiarę
                              w istnienie świata idealnego.
                              Nie ma świata idealnego gryzeldo - dlatego też czasem warto pozwolić sobie i innym i pochlipać i żałować.
                              Lżej się wtedy żyje.
                              • gryzelda71 Re: Co wy z tym ojcem i lekarzem? 17.05.10, 15:27
                                Nie ma świata idealnego.
                                Dlatego mój roczniak(w analogicznej sytuacji) zostałby z opiekunką a ja byłabym
                                w Kościele.
                                I tak jakoś staram się nie rozpamiętywać co mogłam zrobić inaczej skoro nie ma
                                opcji powtórki.I lepiej mi się żyje.
                                • thunder_storm Re: Co wy z tym ojcem i lekarzem? 17.05.10, 16:28
                                  gryzelda71 napisała:


                                  > I tak jakoś staram się nie rozpamiętywać co mogłam zrobić inaczej skoro nie ma
                                  > opcji powtórki.I lepiej mi się żyje.

                                  no tak uczenie się na błędach wymaga myślenia, wyciągania wniosków, a tej jakże
                                  trudnej sztuki ci brakujętongue_out

                                  ps.wyobraź sobie że może ty nie rozpamiętujesz, ale twoje otoczenie na pewnosurprised

                                  • gryzelda71 Re: Co wy z tym ojcem i lekarzem? 17.05.10, 16:34
                                    No jakie trudne do zaakceptowania,że można postąpić inaczej.Za trudne co?
                                    • thunder_storm Re: Co wy z tym ojcem i lekarzem? 17.05.10, 17:29
                                      gryzelda71 napisała:

                                      > No jakie trudne do zaakceptowania,że można postąpić inaczej.Za trudne co?

                                      gryzeldo odnosiłam się do drugiej części twojej wypowiedzi, dlatego w cytacie
                                      było tylko to:
                                      "I tak jakoś staram się nie rozpamiętywać co mogłam zrobić inaczej skoro nie ma
                                      opcji powtórki.I lepiej mi się żyje."

                                      czy tobie wszystko trzeba łopatologicznie tłumaczyć?
                                  • gryzelda71 Re: Co wy z tym ojcem i lekarzem? 17.05.10, 16:36
                                    na marginesie jakie błędy są do poprawki w tym konkretnym wypadku.
                                    Bo cały czas piszemy o tej komunii i nieobecności na niej matki,czy ty już
                                    sięgasz dalej?
                                    • thunder_storm Re: Co wy z tym ojcem i lekarzem? 17.05.10, 17:34
                                      gryzelda71 napisała:

                                      > na marginesie jakie błędy są do poprawki w tym konkretnym wypadku.
                                      > Bo cały czas piszemy o tej komunii i nieobecności na niej matki,czy ty już
                                      > sięgasz dalej?


                                      a to ta druga część twojej wypowiedzi to było co by było gdybym była na miejscu
                                      autorki wątku... no popatrz a ja cie posądziłam o osobistą refleksję, a wiec
                                      pragnę cię uświadomić, że jeżeli to był ciąg dalszy powinnaś pisać w tym samym
                                      czasie co pierwszą część, i z końcówką "bym"

                                      • gryzelda71 Re: Co wy z tym ojcem i lekarzem? 17.05.10, 17:42
                                        To twoja błyskotliwa odpowiedzi?
                                        Kolejna nie na temat.
                                        • thunder_storm Re: Co wy z tym ojcem i lekarzem? 17.05.10, 18:30
                                          gryzelda71 napisała:

                                          > To twoja błyskotliwa odpowiedzi?
                                          > Kolejna nie na temat.


                                          co jest nie na temat? słucham? no i napisz po polsku żeby można było zrozumiećtongue_out

                                          no chyba że to kolejny pusty tekst w stylu "wypij meliske" wynikający z braku
                                          argumentów:o
                                          • gryzelda71 Re: Co wy z tym ojcem i lekarzem? 17.05.10, 19:04
                                            Ale o jakich argumenty chodzi?
                                            Mam inne zdanie niż ty,zrobiłabym inaczej niż autorka.Nie daje Tobie spokoju,że
                                            można było taką sytuację inaczej rozwiązać?Ze dla mnie ważniejsze w tym dniu
                                            byłoby starsze dziecko?No czego tu nie rozumieć?

                                            • thunder_storm Re: Co wy z tym ojcem i lekarzem? 17.05.10, 19:47
                                              gryzelda71 napisała:

                                              > Ale o jakich argumenty chodzi?
                                              > Mam inne zdanie niż ty,zrobiłabym inaczej niż autorka.Nie daje Tobie spokoju,że
                                              > można było taką sytuację inaczej rozwiązać?Ze dla mnie ważniejsze w tym dniu
                                              > byłoby starsze dziecko?No czego tu nie rozumieć?
                                              >


                                              nie interesuje mnie co ty byś zrobiła w tym dniu, twój cyrk twoje małpy, a w
                                              tamtych postach tłumaczyłam ci że moja odpowiedź nie była związana z tematem
                                              komunii, ale tobie to jak grochem o ścianę, a gdybyś potrafiła się wysłowić nie
                                              byłoby tematutongue_out
                                              • gryzelda71 Re: Co wy z tym ojcem i lekarzem? 18.05.10, 06:38
                                                To masz pecha,bo ja cały czas na temat tej konkretnej komunii.Dziwne,ze taka
                                                błyskotliwa,oczytana osoba tego nie zauważyła i nadal nie widzi.
                                                • thunder_storm Re: Co wy z tym ojcem i lekarzem? 18.05.10, 09:14
                                                  gryzelda71 napisała:

                                                  > To masz pecha,bo ja cały czas na temat tej konkretnej komunii.Dziwne,ze taka
                                                  > błyskotliwa,oczytana osoba tego nie zauważyła i nadal nie widzi.


                                                  tak ty cały czas na temat tylko nie potrafisz się wypowiedzieć w odpowiednim
                                                  czasie i stąd ktoś ma prawo cię nie zrozumieć, a nawet powinien skoro stara się
                                                  czytać ze zrozumieniem, więc czyta tak jak napisałaś, a że napisałaś źle to
                                                  twoja wina! kurcze to też ci już tłumaczyłam bardzo dokładnie w innym poście,
                                                  ale ty wciąż nie zrozumiałaś... nie wiem co do ciebie trafia, wielkie litery,
                                                  podkreślać ci, czy w ogóle jesteś tak ograniczona, że do ciebie nic nie dotrze?
                                                  • gryzelda71 Re: Co wy z tym ojcem i lekarzem? 18.05.10, 09:33

                                                    I z łaski swojej nie przenoś na innych własnych ograniczeń w rozumieniu słowa
                                                    pisanego.Polecam skupienie się na tym co napisane,a nie doszukiwanie się czegoś
                                                    miedzy wierszami.
                                                    Dla ułatwienia streszczę.
                                                    Postąpiłabym inaczej.W tym dniu ważniejsze byłoby dla mnie starsze dziecko.
                                                    Tyle w temacie.
                                                  • thunder_storm Re: Co wy z tym ojcem i lekarzem? 18.05.10, 10:06
                                                    gryzelda71 napisała:

                                                    >
                                                    > I z łaski swojej nie przenoś na innych własnych ograniczeń w rozumieniu słowa
                                                    > pisanego.


                                                    buhahahahaha co to znaczy? "nie przenoś na innych własnych ograniczeń..."

                                                    Polecam skupienie się na tym co napisane,a nie doszukiwanie się czegoś
                                                    > miedzy wierszami.


                                                    jakimi między wierszami? Przeczytaj jeszcze raz swoją wypowiedź i zwróć uwagę na
                                                    to że pierwsza część wypowiedzi jest napisana w 3 os a druga część wypowiedzi w
                                                    1.os w dodatku w innych czasach i ty piszesz, że taką wypowiedź można zrozumieć...


                                                    > Dla ułatwienia streszczę.
                                                    > Postąpiłabym inaczej.W tym dniu ważniejsze byłoby dla mnie starsze dziecko.
                                                    > Tyle w temacie.

                                                    i jeszcze raz co mnie to obchodzi co ty byś zrobiła? Twój cyrk twoje małpy!
                                                  • gryzelda71 Re: Co wy z tym ojcem i lekarzem? 18.05.10, 10:14
                                                    > i jeszcze raz co mnie to obchodzi co ty byś zrobiła? Twój cyrk twoje małpy!

                                                    To po co tak zaciekle komentujesz każde moje zdanie?
                                                  • thunder_storm Re: Co wy z tym ojcem i lekarzem? 18.05.10, 10:24
                                                    gryzelda71 napisała:

                                                    > > i jeszcze raz co mnie to obchodzi co ty byś zrobiła? Twój cyrk twoje małp
                                                    > y!
                                                    >
                                                    > To po co tak zaciekle komentujesz każde moje zdanie?

                                                    jak piszesz coś do mnie, teraz mam na myśli to co byś zrobiła z ta komunią to
                                                    cię uświadamiam, że nie obchodzi mnie to i że cię o to nie pytałam, więc
                                                    nie rozumiem skąd to obwieszczenie w korespondencji do mnie, bo aktualnie temat
                                                    był inny.
          • graue_zone Re: Co wy z tym ojcem i lekarzem? 17.05.10, 12:13
            Owszem, jeśli załatwiłabym godną zaufania opiekę i miała świadomość, że w
            ciągu 5 minut jestem w domu
            zostawiłabym. I nie w celu zaspokojenia własnych
            potrzeb, ale żeby starsze dziecko miało świadomość, że jestem z nim w tak ważnej
            chwili. A co do starszego dziecka - mam nadzieję, że się nie dowie.
            • thunder_storm Re: Co wy z tym ojcem i lekarzem? 17.05.10, 12:52
              graue_zone napisała:

              > Owszem, jeśli załatwiłabym godną zaufania opiekę i miała świadomość, że w
              > ciągu 5 minut jestem w domu
              zostawiłabym.

              nie każdy ma taką możliwość, żeby załatwić kogoś komu można zaufać i przy kim
              dziecko by czuło się jak przy matce, ja choć bym miała i tydzień i dwa nie
              przekonałabym syna do kogoś innego tak szybko z kim nie widuję się na co dzień,
              bo oprócz mnie i męża nikogo tak często nie widuje, są ciotki raz w tygodniu itp
              ale to za mało bo mały czasem nawet w mojej obecności nie chce iść do nich na
              ręce, a już w gorączce to w ogóle sobie nie wyobrażam, u nas nawet męża
              odpychał, co na co dzień jest w tatusia strasznie zapatrzony.


              I nie w celu zaspokojenia własnyc
              > h
              > potrzeb, ale żeby starsze dziecko miało świadomość, że jestem z nim w tak ważne
              > j
              > chwili.


              Dziecko miało tą świadomość!

              A co do starszego dziecka - mam nadzieję, że się nie dowie.

              A ja uważam że nawet jak się jakimś cudem dowie to 8 latek jest już tak duży i
              mądry że potrafił by zrozumieć, ja pamiętając swoje przemyślenia jak byłam
              dzieckiem na pewno bym zrozumiała, a już na pewno gdyby rodzice mi wytłumaczyli
              w ten sposób, że też bym nie chciała zostać sama w domu w czasie choroby, nie ma
              szans żeby dziecko nie zrozumiało.
    • andaba Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 11:59
      Współczuję bardzo. To jest niestety jeden z (niewielu) miusów
      większej ilości dzieci - czasem z czegoś trzeba zrezygnować. Dobrze,
      że syn nie wie, że cię nie było. Nie popieram okłamywania dzieci,
      ale w tym wypadku chyba dobrze zrobiłaś.
    • babsee Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 12:04
      Mysle,ze przy 5 dzieci jeszcze bdeize wiele takich momentów, ze
      bedziesz zmuszona podjąc cięzką decyzje.Trudno pewnie wybrac co jest
      ważniejsze ale akurat w takim momencie wybralabym pewnie tak samo.
      Nie wazne co my chcemy,i jak widac nie jest tez wazne co dziecko by
      chcialo, ale co ktore bardziej potrzebuje.
      A co do obiadu to szacunek-ja chora jestem jak ma przygotowac obiad
      uroczytsy przy 2 dzieci.
      Trzymaj sie.
    • imasumak Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 12:26
      Jołmatki potrafią big_grin
      Najbardziej podoba mi się: "a gdzie był tatuś"?
      Rewelacja big_grin
    • drinkit Ale jatka 17.05.10, 12:47
      Myślę że dziecku (temu co było u komunii) wszystko jedno i że nawet nie
      zauważyło Twojej nieobecności. Jak ja brałam komunię to chyba też jedno z
      rodziców nie dotarło na czas (logistyka rodzinna), czy się wymienili w połowie -
      już nie pamiętam, w zasadzie ani nie obchodziło mnie to wtedy, ani nie obchodzi
      teraz. Dziecko i tak ma dość wrażeń "wewnętrznych" żeby o tym myśleć.
      • gryzelda71 Re: Ale jatka 17.05.10, 12:58
        Widzisz wszystko kwestia dziecka i samej uroczystości.U nas nie było opcji,zeby
        dziecko przeoczyło obecność rodzica.Powiedziałabym jak sprawy się mają,a nie
        utrzymywała w tajemnicy.Bo autorka wiedziała,ze nie będzie na mszy,więc po co to
        ukrywanie?
    • kawka74 Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 12:52
      Skoro synek nie wie, to przypadkiem mu nie mów.
      Domyślam się, jakie to dla Ciebie przykre.
      • marcelina003 Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 13:26
        Przykre nie uczestniczyć w tak ważnym wydarzeniu swojego
        dziecka ,dokonałaś wyboru twoim zdaniem najlepszego -nie bede
        dyskutowala na ten temat .Kazdy ma prawo decydować o sobie ,mnie
        tylko wkurza ,ze I Komunia to przyjęcie ,a nie wazna
        uroczystość .Następna Matka Polka ,która z dzieckiem na reku
        przygotowuje jedzenie dla gości-mały nie odczuwal zadnego
        dyskomfortu w zwiazku z tym ,wydaje mi się ,ze lepiej poczulby się
        na swieżym powietrzu w wozku niż w oparach kotletów w kuchni .
        • thunder_storm Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 14:16
          marcelina003 napisała:

          mały nie odczuwal zadnego
          > dyskomfortu w zwiazku z tym ,wydaje mi się ,ze lepiej poczulby się
          > na swieżym powietrzu w wozku niż w oparach kotletów w kuchni .


          tak szczególnie kiedy gorączkował i w taką pogodę jaka była w niedzielę...
          • sniyg Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 14:19
            No ale wiesz, opary z kotletów mogą zabić...
            Buaha, ha, ha, czego to ludzie nie wymyśląsmile
          • czar_bajry Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 15:34
            tak szczególnie kiedy gorączkował i w taką pogodę jaka była w niedzielę...

            No opary kuchenne świetnie robią na samopoczucie a na gorączkę to lepsze niż
            Panadoltongue_out
            • thunder_storm Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 16:09
              czar_bajry napisała:

              > tak szczególnie kiedy gorączkował i w taką pogodę jaka była w niedzielę...
              >
              > No opary kuchenne świetnie robią na samopoczucie a na gorączkę to lepsze niż
              > Panadoltongue_out

              jak u ciebie w domu są jakieś zabijające opary kuchenne to może wymień filtry w
              okapie, albo zadzwoń po przegląd kominów co by wentylację usprawnić bo wyobraź
              sobie że w dzisiejszych czasach jest mnóstwo sposobów aby skutecznie pozbyć się
              oparów kuchennychtongue_out


              A a według ciebie może lepsze od panadolu są opary z restauracjisurprised
              • czar_bajry Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 18:44
                ak u ciebie w domu są jakieś zabijające opary kuchenne to może wymień filtry w
                > okapie, albo zadzwoń po przegląd kominów co by wentylację usprawnić bo wyobraź
                > sobie że w dzisiejszych czasach jest mnóstwo sposobów aby skutecznie pozbyć się
                > oparów kuchennychtongue_out

                U mnie? A co Ci też przyszło do głowy?

                A a według ciebie może lepsze od panadolu są opary z restauracjisurprised

                Widzisz ja napisałam o restauracji a nie barze z kebabem, jeśli nie
                widzisz różnicy to tylko Twoja stratabig_grin
                • thunder_storm Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 19:03
                  czar_bajry napisała:


                  >
                  > U mnie? A co Ci też przyszło do głowy?
                  >

                  twoje ironiczne zdanie jak to opary świetnie wpływają na samopoczucie i że są
                  lepsze na gorączkę niż panadol, a moja wypowiedź miała zasugerować ci że przy
                  sprawnej wentylacji nie ma takowych oparów.


                  > A a według ciebie może lepsze od panadolu są opary z restauracjisurprised
                  >
                  > Widzisz ja napisałam o restauracji a nie barze z kebabem, jeśli nie
                  > widzisz różnicy to tylko Twoja stratabig_grin


                  a to nagle w restauracji może nie być oparów, a w domu są...
                  • czar_bajry Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 19:22
                    marcelina003 napisała:

                    ,wydaje mi się ,ze lepiej poczulby się
                    > na swieżym powietrzu w wozku niż w oparach kotletów w kuchni .

                    thunder_storm napisała:

                    tak szczególnie kiedy gorączkował i w taką pogodę jaka była w niedzielę...

                    sniyg napisał:

                    > No ale wiesz, opary z kotletów mogą zabić...
                    > Buaha, ha, ha, czego to ludzie nie wymyśląsmile

                    czar_bajry napisała:

                    > tak szczególnie kiedy gorączkował i w taką pogodę jaka była w niedzielę...
                    >
                    > No opary kuchenne świetnie robią na samopoczucie a na gorączkę to lepsze niż
                    > Panadoltongue_out

                    thunder_storm napisała:

                    jak u ciebie w domu są jakieś zabijające opary kuchenne to może wymień filtry w
                    > okapie, albo zadzwoń po przegląd kominów co by wentylację usprawnić bo wyobraź
                    > sobie że w dzisiejszych czasach jest mnóstwo sposobów aby skutecznie pozbyć się
                    > oparów kuchennychtongue_out
                    >
                    thunder jak masz kłopot z czytaniem ze zrozumieniem to się tak nie zacietrzewiaj, powyżej przedstawiłam Ci całą rozmowę jaka miała miejsce.
                    Ja rozumiem że chciałaś być błyskotliwa a zarazem ironiczna tylko coś nie wyszło, nie rozpaczaj zdarza siętongue_out

                    A co do oparów w restauracji to ja przebywam na sali a nie w kuchni i tam żadnych oparów nie mauncertain
                    • thunder_storm Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 20:01
                      czar_bajry napisała:


                      > .
                      > >
                      > > No opary kuchenne świetnie robią na samopoczucie a na gorączkę to lepsze
                      > niż
                      > > Panadoltongue_out
                      >
                      > thunder_storm napisała:
                      >
                      > jak u ciebie w domu są jakieś zabijające opary kuchenne to może wymień filtry w
                      > > okapie, albo zadzwoń po przegląd kominów co by wentylację usprawnić bo wy
                      > obraź
                      > > sobie że w dzisiejszych czasach jest mnóstwo sposobów aby skutecznie pozb
                      > yć się
                      > > oparów kuchennychtongue_out
                      > >
                      > thunder jak masz kłopot z czytaniem ze zrozumieniem to się tak nie zacietrzewi
                      > aj, powyżej przedstawiłam Ci całą rozmowę jaka miała miejsce.


                      no właśnie nie całą bo ci już tłumaczyłam post wyżej (którego tu brak) skąd moja
                      odpowiedź może jeszcze raz trzeba: a więc moja odpowiedź była na twoją ironię i
                      miało do ciebie dotrzeć że w normalnym domu przy dobrej wentylacji nie musi być
                      pełno oparów, więc nie popsują samopoczucia dziecka, teraz rozumiesz? bo to
                      bardzo łopatologicznie było! a i to ty masz chyba problemy z czytaniem ze
                      zrozumieniem, już wyżej również to udowodniłaś jak odpowiedziałaś na moje
                      pytanie od doopy strony, tzn pytałam jak niby twój mąż zachował by się w
                      sytuacji autorki wątku, skoro napisałaś że nie zostawił by cię z chorym
                      dzieckiem na głowie i poszedł do kościoła, a ty wyjeżdżasz z odpowiedzią jak by
                      twój mąż zorganizował przyjęcie komunijne, a to nie jest to samotongue_out


                      > Ja rozumiem że chciałaś być błyskotliwa a zarazem ironiczna tylko coś nie wyszł
                      > o, nie rozpaczaj zdarza siętongue_out
                      >

                      ironiczna (ooosurprised) nie nie byłam ironiczna, ta moja odpowiedź do Ciebie nie była
                      ironiczna, tylko miała zmuszać do myślenia, co zresztą nie wyszło bo musiałam
                      tłumaczyć.


                      • czar_bajry Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 22:01
                        A Ty nadal swoje, tylko to co piszesz kupy się nie trzyma i nijak nie możesz
                        zrozumieć że ktoś ma inny sposób na życie niż Ty.
                        A jeśli chodzi o ścisłość to właśnie Twoje odpowiedzi są od dupy strony.
                        Jednak nie będę tłumaczyć tego wszystkiego od początku, szkoda prądu po prostu
                        do niektórych nic nie trafia.
                        • thunder_storm Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 22:22
                          czar_bajry napisała:

                          > A Ty nadal swoje, tylko to co piszesz kupy się nie trzyma i nijak nie możesz
                          > zrozumieć że ktoś ma inny sposób na życie niż Ty.


                          ale o jakim sposobie na życia ty tu piszeszsurprised jak mi się dobrze wydaje to temat
                          teraz o oparach kuchennych był... a to chyba nie jest żaden ze sposobów na życiebig_grin


                          > A jeśli chodzi o ścisłość to właśnie Twoje odpowiedzi są od dupy strony.
                          > Jednak nie będę tłumaczyć tego wszystkiego od początku, szkoda prądu po prostu


                          bo nie masz czego, a łatwo napisać coś bez pokryciatongue_out tylko pamiętaj pisząc coś
                          takiego ośmieszasz siebie nie mnietongue_out

                          > do niektórych nic nie trafia.

                          no niestety i to ty jesteś jedną z tych osób, ale to twój problem, ja z tego
                          powodu nie cierpię!wink
                          • czar_bajry Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 23:44
                            no niestety i to ty jesteś jedną z tych osób, ale to twój problem, ja z tego
                            > powodu nie cierpię!wink

                            Gwarantuję Ci że ja też nie a wręcz przeciwnie czytając Twoje błyskotliwe
                            wypowiedzi świetnie się bawiębig_grin
                            • thunder_storm Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 18.05.10, 09:22
                              czar_bajry napisała:

                              > no niestety i to ty jesteś jedną z tych osób, ale to twój problem, ja z tego
                              > > powodu nie cierpię!wink
                              >
                              > Gwarantuję Ci że ja też nie a wręcz przeciwnie czytając Twoje błyskotliwe
                              > wypowiedzi świetnie się bawiębig_grin

                              - Widziałam, że nie stać cię na zaprezentowanie niczego co próbowałaś
                              sugerowaćtongue_out takie puste słowa, pustej baby bez pokrycia!

                              - A i muszę przyznać, że masz ciekawy sposób na rozrywkę, bardzo ciekawytongue_out

                              - A nie, moje wypowiedzi nie muszą być błyskotliwesurprised, wystarczy że twoje są,
                              obwieszczające światu że zabrałabyś chore dziecko na przyjęcie do
                              restauracji pełnej gości. Tak tak bardzo jesteś błyskotliwa, bardzobig_grin
    • ste3fa Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 13:54
      nie martw się tak bardzo. Synek przejęty wszystkim pewnie nawet nie zauważył, że Ciebie nie ma.
      Mojej Mamy też nie było na mojej Pierwszej Komunii i nie mam jakiejś traumy z tego powodu smile Ot losowa sytuacja, przykra to prawda ale zdarza się
      trzymaj się ciepło i ne daj się zjeśćtongue_out
    • sandorianka Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 17:25
      Nie ma się czym przejmować, najważniejsze jest zdrowie a komunie możesz sobie na
      płycie zobaczyć.
      Ja nie byłam na błogosławieństwie dziecka bo nie miałam zielonego pojęcia, że
      coś takiego jest i świat się nie zawalił.
      Bez przesady, jeszcze nie jedna ważniejsza uroczystość przed dzieckiem i Tobą.
    • nangaparbat3 Sonix 17.05.10, 19:02
      Co Ty z tą wirusowką? Powtarzasz jak mantrę.
      Nie wiesz, co było/jest dziecku.
      Mnie pediatrzy nauczyli, ze zawsze jeśli jest temperatura bez zadnych uchwytnych
      objawow trzeba zbadac mocz. I wierz mi, warto.
      • wieczna-gosia Re: Sonix 17.05.10, 19:44
        no dobrze nanga jej nie nauczyli- mnie prawde mowiac tez nie nauczyli
        nie odczulam tego ze nie warto. A z goraczka ok. 38 stopni tez biegne
        do lekarza po 3 dniach najwczesniej smile

        Jaka piekna awantura smile

        poza tym ze nie rozumiem szykowania zarcia z dzidziusiem chorym na
        reku na 13 osob- z reszta zgadzam sie z verdana- matka nie poszla-
        byl ojciec. Dla ojca to wazniejsze z punktu widzenia wiary. Matka
        dziecko do kosciola odprowadzila, poblogoslawila, a reszty przeciez i
        tak przez te tlumy nie widac.

        No ja slowo daje nie czuje czaczy kilka razy zdarzylo mi sie z
        kosciola wyjsc no wazne ze sie jest z dzieckiem ze ma ono swoje
        swieto i tyle.
        • nangaparbat3 Re: Sonix 17.05.10, 20:13
          Widzisz, zapalenie dróg moczowych moze tak przebiegac - parę dni gorączki,
          potem sie uspokaja, wydaje się, ze wszystko minelo, nie ma zadnych objawoa, a
          potem - mogą minac miesiace czy lata - ma sie zniszczone nerki. Tak mi
          przynajmniej opowiadali lekarze, w tym dwoje profesorów interny.
          • verdana Re: Sonix 17.05.10, 22:43
            Wiesz, zapalenie dróg moczowych równie dobrze przebiega bezobjawowo -
            skutek ten sam. Z moich doswiadczeń z małymi dziećmi - u jednego
            dziecka kazda temperatura(powyżej 37) wymagała diagnozy i analizy
            moczu. U drugiego, ktory miewał 40stopni przy najdrobniejszej
            infekcji - nie.
            A nie bardzo widze, zeby nawet profesor interny mogł powiązać
            jednorazowy epizd z temperaturą (ktory zdarza się 100% dzieci) ze
            zniszczeniem nerek po wielu latach.
            • nangaparbat3 Re: Sonix 17.05.10, 22:52
              Verdana, chodzi o to, ze przy niewyjasnionym epizodzie wysokiej temperatury
              warto zbadac mocz. Po prostu sprawdzic, i tyle.
              W koncu badanie moczu nie jest szczegolnie inwazyjne i kosztuje 8 zl. Chyba warto .
      • franczii Re: Sonix 18.05.10, 06:09
        A mnie pediatra nauczyla, zeby nie biec od razu z goraczka tylko poczekac
        wlasnie okolo 3 dni. Pozwoli to na dokladniejsze zdiagnozowanie a w wielu
        przypadkach pomoze uniknac niepotrzebnych lekow. No chyba ze goraczka jest u
        dziecka ponizej 6mcy lub sa zauwazalne dodatkowe niepokojace objawy.
    • ania_silenter Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 17.05.10, 22:48
      Sonix, nie martw się, zrobiłaś co uważałaś w tamtym momencie za
      najlepsze dla najbadziej potrzebującego dziecka. Przypuszczam, że ja
      zachowałabym się tak samo. Głowa do górysmile. Jak tam maleństwo?
      Lepiej?
    • koza_w_rajtuzach Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 18.05.10, 08:57
      dużo osób pisze o Twojej nieobecności tak, jakby komunia była co najmniej tak
      ważnym wydarzeniem jak ślub dziecka. A zdecydowanie nie jest.
      Uważam, że miałaś powód na to, aby nie być na komunii syna i na pewno jakbyś mu
      powiedziała o tym dlaczego musiałaś wyjść, to by zrozumiał. Szczerość to
      podstawa. Zresztą przez część uroczystości byłaś, tak? Poza tym był w kościele
      tata, pewnie też rodzeństwo Twojego syna i inni goście. Ty natomiast urobiłaś
      się po pachy, szykowałaś jedzenie jednocześnie zajmując się chorym maleństwem,
      ugościłaś dużo osób, zapewne na imprezie w domu byłaś i ja nie widzę tu żadnej
      Twojej winy. Syn nie był poszkodowany i żadna krzywda mu się nie stała. Czasem
      po prostu trzeba dokonywać takich wyborów.
      • gryzelda71 Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 18.05.10, 09:04
        Koza,Pierwsza Komunia jest raz w życiu,slubów moze być wielebig_grin
        • thunder_storm Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 18.05.10, 09:26
          gryzelda71 napisała:

          > Koza,Pierwsza Komunia jest raz w życiu,slubów moze być wielebig_grin

          tak, szczególnie kościelnychtongue_out
          • kfiatuszek80 Re: thunder-storm 18.05.10, 09:37

            Co do stania przy ławce-jak brałam komunię matka z ojcem stali przy
            ławce,zapewniam cie że nie był to dla mnie zaden obciach ani
            kaszana,jeśli twoje dziecko traktuje twoja obecnosć przy tobie jako
            obciach i kaszane no to gratuluję.Nic dodac nic ujac.
            I kto powiedział ze dziecko z goraczka musi płakać?moje jak ma
            wysoka nawet do 40 nigdy nie płacze i nie płakało.
            • kfiatuszek80 Re: thunder-storm 18.05.10, 09:38
              kfiatuszek80 napisała:

              >jeśli twoje dziecko traktuje twoja obecnosć przy tobie
              Twoja obecność przy sobie miało być....
            • thunder_storm Re: thunder-storm 18.05.10, 10:11
              kfiatuszek80 napisała:

              >
              > Co do stania przy ławce-jak brałam komunię matka z ojcem stali przy
              > ławce,zapewniam cie że nie był to dla mnie zaden obciach ani
              > kaszana,jeśli twoje dziecko traktuje twoja obecnosć przy tobie jako
              > obciach i kaszane no to gratuluję.Nic dodac nic ujac.
              > I kto powiedział ze dziecko z goraczka musi płakać?moje jak ma
              > wysoka nawet do 40 nigdy nie płacze i nie płakało.


              po pierwsze moje dziecko jest jeszcze za małe żeby mieć takie przemyślenia.
              Po drugie podejrzewam, że jak inne dzieci stoją same w ławkach za za twoim
              synkiem byś się przyplątała to by się chłopak spalił ze wstydu i to na 100%!!!
              Mam 4 braci i żaden nie wyobraża sobie że nasza mamusia musiała by ich "za
              rączkę w kościele trzymać"!
              • kfiatuszek80 Re: thunder-storm 18.05.10, 10:53
                thunder_storm napisała:


                "za
                > rączkę w kościele trzymać"!
                a dlaczego od razu za rączkę?Wcale nie trzymałabym za rączke a stała
                bądz siedziała obok.
                A po drugie kochana wyobraż sobie iż w naszym kosciele zaraz za
                ławkami dla dzieci pierwszokomunijnych są wyznaczone,zarezerwowane i
                opisane nazwiskiem ławki a w nich miejsca dla rodziców.I
                najczęsciej te ławki są mega zajęte w dniu komuniii,więc rodzice w
                twoim mniemaniu mimo wszystko robia obciach swoim dzieciom ze siedza
                przy nich/za nimi,i jak by nie patrzył no to ksiądz się przyczynia
                do popełniania tego obciachu takowe miejsca przygotowujac.
                • thunder_storm Re: thunder-storm 18.05.10, 11:21
                  kfiatuszek80 napisała:

                  > thunder_storm napisała:
                  >
                  >
                  > "za
                  > > rączkę w kościele trzymać"!
                  > a dlaczego od razu za rączkę?Wcale nie trzymałabym za rączke a stała
                  > bądz siedziała obok.


                  nie widzisz kobieto, że to jest w cudzysłowiu? nie chodziło o fizyczne trzymanie
                  ręki syna.


                  > A po drugie kochana wyobraż sobie iż w naszym kosciele zaraz za
                  > ławkami dla dzieci pierwszokomunijnych są wyznaczone,zarezerwowane i
                  > opisane nazwiskiem ławki a w nich miejsca dla rodziców.I
                  > najczęsciej te ławki są mega zajęte w dniu komuniii,więc rodzice w
                  > twoim mniemaniu mimo wszystko robia obciach swoim dzieciom ze siedza
                  > przy nich/za nimi,i jak by nie patrzył no to ksiądz się przyczynia
                  > do popełniania tego obciachu takowe miejsca przygotowujac.
                  >
                  >
                  jeszcze raz napisze nie chodzi o to jak wszyscy rodzice stoją przy swoich
                  dzieciach, ale z opisu autorki wątku wynika, że dzieci stały z przodu kościoła
                  bez rodziców i jak próbowałaś udzielać "dobrych rad" to powinnaś wczuć się w jej
                  sytuację!
                  • sonix73 moje drogie emamy... 18.05.10, 11:34
                    gdyby bobas miał parę miesięcy udałabym się z nim do lekarza, bo wiem ze taki
                    maluch szybko się odwadnia. roczniak, a właściwie trzynastomiesięczniak to już
                    troche większe dzieciątko więc obserwowałam, podawałam środki na obniżenie
                    gorączki, poiłam i czekałam. lekarz nie wiele by mi tu pomógł. wiem, bo mam
                    doświadczenie. i intuicję. nie lekceważę, ale i nie wpadam w histeryczną panikę.
                    jako, że dzieci mam kilkoro, pracę w kuchni miałam perfekcyjnie rozplanowaną i
                    zapewniam, że gotowanie obyło się bez szkody dla Stasia. a opary kuchenne...no
                    cóż urodził się tuż przed zeszłoroczną Wielkanocą i jako kilkudniowy bobasek
                    leżał w kołysce w kuchni kiedy pichciłam. kuchnia go uspokaja i zapachy nie drażnią.
                    • mikas73 Re: moje drogie emamy... 18.05.10, 11:47
                      Sonix, niektórym i tak nie udowodnisz, że nie jesteś wielbłądem, jak
                      to mówią...
                      Zapeniam Cię, że ta dyskusja jest prowadzona głównie dla zabawy,
                      odprężenia, upuszczenia jadu i takie tam przyziemne, babskie
                      powody wink
                  • kfiatuszek80 Re: thunder-storm 18.05.10, 11:40
                    thunder_storm napisała:

                    > ale z opisu autorki wątku wynika, że dzieci stały z przodu
                    kościoła
                    > bez rodziców i jak próbowałaś udzielać "dobrych rad" to powinnaś
                    wczuć się w je
                    > j
                    > sytuację!
                    Ok zwróce honor jesli mi wskazesz posta gdzie autorka napisala badz
                    wynika z postu ze dzieci stały z przodu bez rodziców-albo mnie
                    umknęło albo ślepa jestem.
                    • thunder_storm Re: thunder-storm 18.05.10, 11:49
                      kfiatuszek80 napisała:



                      > Ok zwróce honor jesli mi wskazesz posta gdzie autorka napisala badz
                      > wynika z postu ze dzieci stały z przodu bez rodziców-albo mnie
                      > umknęło albo ślepa jestem.
                      >
                      >
                      a nie świadczy o tym fakt, że jej syn nie wiedział, że nie było jej podczas
                      mszy? Przecież gdyby miała miejsce zarezerwowane obok syna to nie szło by tego
                      nie zauważyć!
              • kfiatuszek80 Re: thunder-storm 18.05.10, 11:00
                thunder_storm napisała:


                > po pierwsze moje dziecko jest jeszcze za małe żeby mieć takie
                przemyślenia.

                >"a ja na miejscu twojego syna nie wybaczyła bym takiej kaszany w
                kościele"

                A może to tylko twoje sugestie ,a skąd wiesz że twoje jeszcze za
                małe dziecko,nie zdolne jak narazie z racji wieku na takie
                przemyslenia jak sama napisałaś,nie zechce w dniu komuni abyś
                własnie staneła blisko niego i mogła się cieszyc razem z nim.Jeśli
                cie o to poprosi odpowiesz- "nie nie synku/córeczko mamusia pójdzie
                z tyłu bo stać przy twojej ławce to kaszana"
                • thunder_storm Re: thunder-storm 18.05.10, 11:28
                  kfiatuszek80 napisała:

                  > thunder_storm napisała:
                  >
                  >
                  > > po pierwsze moje dziecko jest jeszcze za małe żeby mieć takie
                  > przemyślenia.
                  >
                  > >"a ja na miejscu twojego syna nie wybaczyła bym takiej kaszany w
                  > kościele"
                  >
                  > A może to tylko twoje sugestie ,a skąd wiesz że twoje jeszcze za
                  > małe dziecko,nie zdolne jak narazie z racji wieku na takie
                  > przemyslenia


                  bo ma 9 miesięcytongue_out

                  jak sama napisałaś,nie zechce w dniu komuni abyś
                  > własnie staneła blisko niego i mogła się cieszyc razem z nim.Jeśli
                  > cie o to poprosi odpowiesz- "nie nie synku/córeczko mamusia pójdzie
                  > z tyłu bo stać przy twojej ławce to kaszana"
                  >
                  >

                  nie dla mnie a dla niego kaszana i tak na pewno by było, że zrobił by sobie
                  wstyd gdyby każde dziecko mogło wytrzymać bez mamusi a on nie, ja bym mu
                  powiedziała, że to jest jego dzień, jego święto i musi być samodzielnym facetem
                  tak jak i jego koledzy, a mama będzie z tyłu na niego patrzeć. Zresztą to by
                  było nie poszanowanie przygotować katechetek/sióstr/księdza którzy planują jak
                  i gdzie dzieci i rodzice mają stać/siedzieć i tylko ja bym miała się wciskać
                  obok syna bo co? bo mój syn tak chce?
          • gryzelda71 Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 18.05.10, 09:37
            Tak nawet kościelnych.Jesteś oczytana(?) to powinnaś z tego zdawać sobie
            sprawę,że jest to jak najbardziej możliwe.
            • thunder_storm Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 18.05.10, 10:21
              gryzelda71 napisała:

              > Tak nawet kościelnych.Jesteś oczytana(?) to powinnaś z tego zdawać sobie
              > sprawę,że jest to jak najbardziej możliwe.


              po pierwsze co ma tu oczytanie do rzeczy? po drugie jest możliwe tylko w dwóch
              przypadkach, a osoba która zawiera sakrament małżeństwa na pewno nie bierze pod
              uwagę że nie jest to jeden jedyny raz w życiu i podejrzewam, że rodzice państwa
              młodych też podchodzą do tego w ten sposób, że jest to sakrament na całe życie!
              • gryzelda71 Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 18.05.10, 10:22
                > i jeszcze raz co mnie to obchodzi co ty byś zrobiła? Twój cyrk twoje małpy!

                I przy tej wersji pozostań.
                • thunder_storm Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 18.05.10, 10:29
                  gryzelda71 napisała:

                  > > i jeszcze raz co mnie to obchodzi co ty byś zrobiła? Twój cyrk twoje małp
                  > y!
                  >
                  > I przy tej wersji pozostań.


                  a czy ja upierałam się przy innej wersji?
              • gryzelda71 Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 18.05.10, 10:24
                Nie ten cytat,prawidłowy:po drugie jest możliwe tylko w dwóch
                > przypadkach

                • thunder_storm Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 18.05.10, 10:53

                  gryzelda71 napisała:

                  > Nie ten cytat,prawidłowy: po drugie jest możliwe tylko w dwóch
                  > > przypadkach
                  >


                  i??? czy zawierając sakrament małżeństwa zakładasz, że twój partner zginie i
                  będziesz mogła wziąć drugi ślub, czy może zakładasz że krzywoprzysięga?
                  • gryzelda71 Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 18.05.10, 10:58
                    Ile razy możesz zrobić coś pierwszy raz?
                    • thunder_storm Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 18.05.10, 11:31
                      gryzelda71 napisała:

                      > Ile razy możesz zrobić coś pierwszy raz?


                      a co ty nie wiesz?

                      chodzi o założenia które dany człowiek w tym dniu ma i w większości jest to
                      założenie że ten ślub będzie jednym jedynym i na całe życie, a jak ktoś nie ma
                      takiego założenia to powinien jeszcze do piaskownicy wrócić, a nie za zakładanie
                      rodziny się brać
                      • gryzelda71 Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 18.05.10, 11:42
                        Co mnie obchodzi twoja opinia na temat ślubu,małżeństwa i piaskownicy?
                        A może pytanie za trudne?
                        • thunder_storm Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 18.05.10, 11:47
                          gryzelda71 napisała:

                          > Co mnie obchodzi twoja opinia na temat ślubu,małżeństwa i piaskownicy?
                          > A może pytanie za trudne?


                          to było na temat, czyli o tym że z założenia ślub bierze się raz w życiu,
                          nie zrozumiałaś, cóż za inteligentna nie jesteś to już wiemy. A co do pytania,
                          to chyba oczywiste, że raz można zrobić coś pierwszy raz, ale skoro
                          potrzebowałaś potwierdzenia, to cieszę się że pomogłamtongue_out
                          • gryzelda71 Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 18.05.10, 11:52
                            Powtórzę pytanie jakie zadałam.
                            Ile razy można coś zrobić pierwszy raz?
                            • thunder_storm Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 18.05.10, 12:00
                              gryzelda71 napisała:

                              > Powtórzę pytanie jakie zadałam.
                              > Ile razy można coś zrobić pierwszy raz?


                              A tobie palcem trzeba wszystko wskazywać? Więc proszę wklejam cały poprzedni
                              post, a odpowiedź na twoje pytanie specjalnie dla ciebie wytłuszczętongue_out


                              gryzelda71 napisała:

                              > Co mnie obchodzi twoja opinia na temat ślubu,małżeństwa i piaskownicy?
                              > A może pytanie za trudne?


                              to było na temat, czyli o tym że z założenia ślub bierze się raz w życiu,
                              nie zrozumiałaś, cóż za inteligentna nie jesteś to już wiemy. A co do pytania,
                              to chyba oczywiste, że raz można zrobić coś pierwszy raz,
                              ale skoro
                              potrzebowałaś potwierdzenia, to cieszę się że pomogłamtongue_out
                              • gryzelda71 Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 18.05.10, 12:07
                                Więc,autorka przegapiła pewne wydarzenie.Nie tak ważne jak ślub,ale nie ma
                                możliwości powtórki.
                                • thunder_storm Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 18.05.10, 13:06
                                  gryzelda71 napisała:

                                  > Więc,autorka przegapiła pewne wydarzenie.Nie tak ważne jak ślub,ale nie ma
                                  > możliwości powtórki.


                                  no właśnie dlatego jest jej żal, a sugerowałaś że nie powinno mieć to miejsca,
                                  bo wybrała co dla niej ważniejsze, a ona wybrała co musiała, a nie klasyfikowała
                                  swoje dzieci: ten ważny ten mniej ważny!
      • fankajanka Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 18.05.10, 10:29
        Bo Pierwsza Komunia jest zdecydowanie wazniejszym wydarzeniem niż
        slub, chyba, ze posyła sie dziecko dla prezentów, tradycji, babci,
        wujka, bo co ludzie powiedza itd, a nie z potrzeby serca.
        Miałam komunie dziecka niedawno, rodzice siedzieli w ławakach obok
        swoich dzieci, nie sądzę, że było dziecko, które nie porozumiało sie
        chocby wzrokowo z rodzicamismile
        Co do autorki watku- współczuje, ze nie mogłaś być, i nie ma co
        pisać, że mogła to czy tamto, bo po pierwsze juz po ptakach, a po
        drugie zadna z osób nie bedących w takiej sytuacji po prostu nie
        wie, co by zrobiła. Mi sie wydaje, ze stanełabym na głowie, żeby być
        na uroczystości, ale czy tak by było- nie wiem.
        • mikas73 Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 18.05.10, 11:01
          > Bo Pierwsza Komunia jest zdecydowanie wazniejszym wydarzeniem niż
          > slub, chyba, ze posyła sie dziecko dla prezentów, tradycji, babci,
          > wujka, bo co ludzie powiedza itd, a nie z potrzeby serca.

          Zdecydowanie tragizujesz i wnioski na końcu niesprawiedliwe
          wyciągasz. Może można po prostu dziecko od małego prowadzić w duchu
          Jezusa Chrystusa, uczestniczyć co niedzielę we Mszy Św.,
          przygotowywać do Komunii , być z dzieckiem w Białym Tygodniu, uczyć
          wiary… i na pewno zrozumie ono jasno co dla rodziców w życiu jest
          ważne i że poważnie traktują Komunie Świętą, pomimo że mamie
          nieszczęśliwie nie udało się uczestniczyć w uroczystości.

          > Miałam komunie dziecka niedawno, rodzice siedzieli w ławakach obok
          > swoich dzieci, nie sądzę, że było dziecko, które nie porozumiało
          sie
          > chocby wzrokowo z rodzicamismile

          U nas było tak ,że dzieci siedziały z przodu a rodzice z tyłu i
          żaden kontakt wzrokowy nie był możliwy, chyba że pobiegłabym z
          aparatem, wbrew prośbom księdza, jak co niektórzy…

          > Co do autorki watku- współczuje, ze nie mogłaś być, i nie ma co
          > pisać, że mogła to czy tamto, bo po pierwsze juz po ptakach, a po
          > drugie zadna z osób nie bedących w takiej sytuacji po prostu nie
          > wie, co by zrobiła. Mi sie wydaje, ze stanełabym na głowie, żeby
          być
          > na uroczystości, ale czy tak by było- nie wiem.

          Ona prawdopodobnie też, ale jest cos takiego, jak niepomyślny zbieg
          okoliczności….
        • thunder_storm Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 18.05.10, 11:41
          fankajanka napisała:

          > Bo Pierwsza Komunia jest zdecydowanie wazniejszym wydarzeniem niż
          > slub, chyba, ze posyła sie dziecko dla prezentów, tradycji, babci,
          > wujka, bo co ludzie powiedza itd, a nie z potrzeby serca.

          a to sakramenty się tak wartościuję? A ja myślałam, że każdy jest tak samo ważny
          i że nie ma podziału na ważniejszy i mniej ważny, jedynie jaka jest różnica to
          taka że bez jednego nie ma możliwości przyjąć kolejnego, ale to nie czyni ich
          mniej lub bardziej ważnych, po prostu są innymi sakramentami i na innym etapie
          życia się je przyjmuje!
          • fankajanka Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 18.05.10, 11:55
            No prosze, a jakos nie zareagoawałas w ten sam sposób, gdy koza
            napisała, że komunia ZDECYDOWANIE nie jest wazniejsza niz slubsmile
            No dobra, napisze o tej "waznosci"- po prostu nie wiem, czy moje
            dziecko kiedykolwiek wyjdzie za maz/ozeni sie , byc moze wybierze
            samotna droge i w tym kontekscie napisałam o hierarchi waznosci dla
            mnie, jako dla rodzica.
            Poza tym nie tragizuje, jak to napisała osoba przed Tobą, tylko
            stwierdzam, ze obecnosc rodzica w takim momencie jest ważna, co
            zreszta rodzic zakładajacy ów wątek doskonale wyczuwasmile Rozumiem, że
            jej przykro i uważam, ze nie ma co płakac nad rozlanym mlekiem i
            gdybac , co by było.
            • thunder_storm Re: nie byłam na komuni synka ;-((( 18.05.10, 13:13
              fankajanka napisała:

              > No prosze, a jakos nie zareagoawałas w ten sam sposób, gdy koza
              > napisała, że komunia ZDECYDOWANIE nie jest wazniejsza niz slubsmile

              no nie mam obowiązku reagować na wszystkotongue_out ale jak coś pozostawiam bez
              komentarza też nie oznacza że się z tym zgadzam.

              > No dobra, napisze o tej "waznosci"- po prostu nie wiem, czy moje
              > dziecko kiedykolwiek wyjdzie za maz/ozeni sie , byc moze wybierze
              > samotna droge i w tym kontekscie napisałam o hierarchi waznosci dla
              > mnie, jako dla rodzica.

              ok, rozumiem terazsmile masz do tego prawo!


              > Poza tym nie tragizuje, jak to napisała osoba przed Tobą, tylko
              > stwierdzam, ze obecnosc rodzica w takim momencie jest ważna, co
              > zreszta rodzic zakładajacy ów wątek doskonale wyczuwasmile Rozumiem, że
              > jej przykro i uważam, ze nie ma co płakac nad rozlanym mlekiem i
              > gdybac , co by było.

              a ja myślę, że to już zależy od charakteru danej osoby, czy potrafi sobie
              powiedzieć trudno i iść dalej, czy jednak potrzebuje to jakoś przeżyć i komuś
              ten żal wylać, a może nie chce przyjaciółce czy komuś z bliskiego otoczenia bo
              boi się, że ktoś kiedyś przypadkiem wygada przy dziecku.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka