strachy na lachy

01.06.10, 15:32
Witajcie dziewczyny,
Jestem tu nowa jako autorka postu i przybywam błagać o pomoc i wsparcie.
Jestem w 5 tygodniu pierwszej ciąży. Mam 27 lat, jestem rozwódką, obecnie mam
partnera-jeszcze nie męża. Ciąża planowana i chciana ale jak się okazuje
strasznie przerażająca!
Bardzo na nią czekałam ale kiedy przyszła jestem jak dziecko we mgle. Nagle
stało się to tak realne i przytłaczające. Boję się, że sobie nie poradzę jako
matka, że nie jestem samodzielna wystarczająco, że nie umiem zajmować się ani
wychowywać dziecka. Boję się też takich przyziemnych spraw jak tycie i ból
przy porodzie... Plus hormony, które dają mi kopa niezłego ale raczej w stronę
histerii i wiecznego płaczu lub złości niż anielskiego uniesienia i radości smile
Mój partner ma już dziecko z pierwszego małżeństwa i jest absolutnie spokojny
a dla mnie ta sytuacja to kosmos. Mam dobry kontakt z jego synem, uwielbiam go
i cieszę się kiedy jest u nas i to sprawiło, że poczułam się gotowa na własne
dziecko ale dziś myślę, że przecież on wychodzi od nas wieczorem i łatwo być
rozsądną i cierpliwą od 9 do 20 raz w tygodniu...
Sytuacji nie pomaga moja mama, która na razie wie o ciąży jako jedyna z
rodziny. Bardziej niż radość czuję z jej strony rozczarowanie i zmartwienie.
Ona rodziła nas bardzo późno, postawiła na wykształcenie i karierę i wiem, że
tego nie żałuje, ale nie chcę żeby oczekiwała ode mnie takiego samego sposobu
na życie. Wykształcenia mam i to całkiem niezłe, właśnie założyłam swoją
działalność gospodarczą bo tego wymagał mój zawód i czuję się zabezpieczona
finansowo, zarówno ze swojej strony jak i partnera. O tą kwestię nie martwię
się akurat w ogóle. Ale wracając do tematu, mam głębokie poczucie, że
rozczarowałam swoją mamę, że nie tak widziała moje życie a to nie ułatwia mi
radzenia sobie ze swoimi rozterkami. Strasznie chciałabym znowu patrzeć
optymistycznie na świat i nie panikować bo przecież nie ja pierwsza na świecie
zostanę matką.
Dziewczyny czy mój stan jest normalny? Czy obawy i rozterki pojawiają się
zawsze? Czy ten strach jest naturalny?
uffffff.... smile
    • verdana Re: strachy na lachy 01.06.10, 15:41
      Czyli innymi słowy - jesteś najzupełniej normalna i w normie. Wręcz
      w banalnej normie.
      Nawet Twoja mama miesci sie w normie, choć moze najpierw jej
      powiedz, a potem zgaduj reakcję. Możesz być zaskoczona.
      • monika19782 Re: strachy na lachy 01.06.10, 23:23
        Jesteś normalna i to w 100%, ja na wieść o moich dwóch ciążach
        popłakałam sie i nie jestem przekonana czy to było szczęście, moja
        mama na wieść o pierwszej powiedziała z oburzeniem: A co ze
        szkołą!!!??? dodam ze byłam na piątym roku studiów smile, to minie,
        myślę ze chormony Ci szaleją, moje córki sa moim najwiekszym
        skarbem, tak bedzie u Ciebie.
    • berdanka Re: strachy na lachy 01.06.10, 23:08
      Ej weź głęboki oddech, policz do 10 i pomyśl: to tylko hormony, to
      tylko hormony.
      Jakież znowu tycie? Jak będziesz jadła za jedną a nie za dwoje to w
      10 kg. się wyrobisz: z czego 3 będzie na dziecko, 3 na wody płodowe
      i resztę. I po kłopociesmile
      Dasz radę. I nie stresuj się bo młode spać nie może.


      Tonight make me unstoppable
      And I will charm, I will slice,
      I will dazzle them with my wit
      • czar_bajry Re: strachy na lachy 01.06.10, 23:28
        Wszystko w normie i hormony dają znaćsmile
        Pamiętaj tylko że jeśli czytasz "fachową" prasę na temat ciąży, porodu i opieki
        nad maleństwem to nie bierz sobie tego tak bardzo do serca.
        Dasz sobie radę na pocieszenie dodam że nie Ty pierwsza i nie ostatniatongue_out
    • kunegunda32 Re: strachy na lachy 01.06.10, 23:30
      Jesteś jak najbardziej normalna. Ja zaszłam w ciążę chcianą i planowaną, jak się
      okazało, że za drugim strzałem to mi kopara opadła zwłaszcza, że już nie
      pierwszej świeżości byłam (32lata)i na dodatek dość porządnie się sponiewierałam
      na swoich imieninach więc podłapałam stresa. Potem jak byłam w drugim miesiącu
      mój partner (też jestem rozwódką, teraz w wolnym związku) stracił pracę. To był
      dopiero mega stres. I też się zamartwiałam co to będzie jak sobie poradzimy, czy
      będę dobrą matką, czy będę potrafiła się zająć dzieckiem i tak dalej. Tak było
      do pierwszego wyczuwalnego ruchu młodej. Nie mówię że będzie lekko, bo nie
      będzie, ale ja swoją ciążę wspominam naprawdę z łezką nostalgii w oku. To jest
      niesamowite uczucie kiedy ten mały szkrabulek zaczyna Cię najpierw delikatniutko
      smyrać w brzuchu, to takie śmieszne ni to drżenie ni to łaskotanie, potem co raz
      mocniejsze i wyraźniejsze. Zaczynasz rozpoznawać jego rytm dnia, jego upodobania
      i nagle zauważasz że jest was dwoje. Że ta osoba w Tobie to odrębny człowiek.
      Dla mnie to było niesamowite. Też bałam się porodu, że będzie bolało i tak
      dalej. Ale tak z perspektywy patrząc to chyba ból zęba bywa gorszy, po za tym
      zawsze jest znieczulenie. Co do mamy to się nie przejmuj, że ją w jakiś sposób
      zawiodłaś. Ona się pewnie po prostu o Ciebie martwi, ale jeśli zobaczy, że Ty
      jesteś szczęśliwa też będzie się cieszyć. Tak więc głowa do góry i nie
      "sztresuj" się bo obcy też w "sztresie" a to nie bardzo służy ani tobie ani
      jemu/jej. Trzeba być dobrej myśli.
    • mika_p Re: strachy na lachy 02.06.10, 00:08

      Obawy i rozterki pojawiają się zawsze. A strach będzie jeszcze większy, taki, że
      w środku nocy będziesz się budzić i sprawdzać, czy dziecko oddycha. Wymarzone,
      wyczekane pierwsze wyjście z domu bez dziecka skrócisz o połowę ze strachu, że
      nikt się nie zajmie dzieckiem tak dobrze jak ty. Będziesz nerwowo czekać na
      telefon z pierwszych kolonii, a po nim będziesz sobie starannie i racjonalnie
      klarować, że skoro dziecko nie ma czasu z tobą gadać, to znaczy, że jest fajnie
      i dobrze je przygotowałaś na oddalenie się od twojej spódnicy.

      Witamy wsród matek.
    • georgyporgy Re: strachy na lachy 02.06.10, 01:03
      Fajnie jest przeczytać "witamy wśród matek". Przechodzę na drugą stronę barykady wink
      Dziś byłam na pierwszym USG, jeszcze prawie nic nie widać poza pęcherzykiem ale
      nadal nie dociera do mnie do końca, że ta kropka czarna na monitorze to moje...
      Własne, niepowtarzalne, z moimi genami. To chyba musi być kosmiczne uczucie
      patrzeć na małego człowieka i widzieć np swoje oczy.
      Co do poradników to jak na razie unikam takowych. Mój gin i mama-lekarz są
      wystarczający źródłem na teraz. Moja przyjaciółka po wyczytaniu w takowym
      poradniku, że od 5 miesiąca jak kichnie to może się posikać w gacie, przepłakała
      trzy dni big_grin daruję sobie takie rewelacje. Najwyżej posikam się "z zaskoczenia"!
      Dzięki za wsparcie!
      Oby wszystko szło jak trzeba i było największą przygodą i radością w życiu smile
      • kunegunda32 Re: strachy na lachy 02.06.10, 02:25
        Od kichnięcia to raczej nie ale jak dostaniesz porządnego kopa w pełny pęcherz
        to masz szansęwink Niesamowite uczucie kiedy patrzysz na swój brzuch, a tu nagle
        pojawia się stopa albo łokieć, ja zawsze wiedziałam co tosmile
        Zaczęła się faktycznie największa przygoda życia. Ja dopiero teraz wiem co to
        znaczy lęk o dziecko, wszystkie inne lęki to teraz pikuś! Jak dzisiaj mój
        nieślubny złapał Młodą nad podłogą bo na chwilę spuściliśmy ją z oka, a dziecię
        postanowiło poznawać świat i mało nie spadło z łóżka to przez następną godzinę
        miałam podwyższone ciśnienie. Bycie matką to najtrudniejsze i najpiękniejsze
        wyzwanie mojego życia.
        • montechristo4 Re: strachy na lachy 02.06.10, 08:05
          wszystko w normie z Tobą smile Przy drugim dziecku zaliczyłam mega
          wpadkę, bo brałam pigułki i ciąża była dla mnie ogromnym
          zaskoczeniem. A ponieważ właśnie zmieniłam pracę, stres był
          dodatkowy - czułam się źle w stosunku do pracodawcy. Też
          przepłakałam kilka nocy nie wiedząc jak to będzie. Hormony rządziły
          mną do 4 miesiąca, a potem nagle wszystko stało się cudowne smile
          Z Tobą też tak będzie smile A z mamą po prostu porozmawiaj - uważam że
          ciąża w wieku 27 lat to norma, nie patologia tongue_out, więc chyba mama nie
          ma powodu do narzekań.
    • graue_zone Re: strachy na lachy 02.06.10, 08:36
      Będzie dobrze! Wszystko normalne, denerwujesz się, bo sytuacja nowa. Tylko
      spokój i jeśli jeszcze dodatkowo Twój partner Cię wspiera i wie, co to jest
      dziecko w domu, na pewno wszystko się ułoży dobrze.
    • georgyporgy Re: strachy na lachy 04.06.10, 12:15
      No i mam kolejny powód do lania łez... Przytyłam 3kg!! Czy to normalne w 6
      tygodniu??? Masakra! Przed ciążą byłam na bardzo ostrej diecie, na której w dwa
      miesiące schudłam 11kg i obawiam się, że teraz mój organizm postanowił wszystko
      nadrobić plus dodać sobie kilogramy "ciążowe". Czy w ciąży nadal mogę ograniczać
      wszelkie cukry (węglowodany, słodycze, niektóre warzywa itp)? Bo normalnie
      załamałam się jak stary dach uncertain
      • triss_merigold6 Re: strachy na lachy 04.06.10, 12:20
        Nie możesz, bo zasłabniesz. Ciąża nie jest dobrym momentem na
        restrykcyjne diety.
        • georgyporgy Re: strachy na lachy 04.06.10, 12:24
          Ale np mogę zastępować białe pieczywo ciemnym, makaron zwykły pełnoziarnistym itd? No i słodycze chyba nie są mi też niezbędne do życia jeśli jem owoce...
          • triss_merigold6 Re: strachy na lachy 04.06.10, 12:28
            Możesz, spoko ale bez szczególnego ograniczania się. Wyluzuj.
          • cherry.coke Re: strachy na lachy 04.06.10, 12:29
            Zastepowanie jasnego ciemnym to w kwestii kalorycznej zaden zysk, zyskujesz
            tylko zdrowotnie smile Slodycze mozesz rzucic oczywiscie. Ale skoki wagi to moze
            byc tez kwestia zatrzymywania wody itp.

            Skup sie raczej na tym, zeby nie zaniedbac ruchu - np. dlugie spacery, przyda ci
            sie to potem jako trening do wozkowania smile
            • georgyporgy Re: strachy na lachy 04.06.10, 12:37
              Też pomyślałam o wodzie bo wieczorami faktycznie troszkę puchnę, myślę że nawet
              nieszczęsne ciśnienie i burzowa pogoda mogą to trochę potęgować. Mój parkiet też
              spuchł jak co roku przy burzach wink Co do ruchu to na szczęście mam dużą sukę,
              która wymaga długich spacerów więc to mnie nie ominie. Chciałabym też chodzić na
              basen, który mam pod samym domem ale lekarz powiedział, żeby z tym poczekać do
              drugiego trymestru. No to czekam... Może czarna rozpacz minie jak zacznie rosnąć
              brzuch a niekoniecznie cała reszta smile
Pełna wersja