Dodaj do ulubionych

Jak żyć ze skąpym mężem??

    • stokrotkax26 Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 22:05
      Hmmm... Podobno faceci sie nie zmieniaja... Czy on zawsze taki byl?
      Przed slubem tez? Na przyklad nie kupowal Ci kwiatkow na randki, nie
      zabieral do knajp, na koncerty itd itp? No bo jesli tak bylo, to
      sorry ale ''widzialy galy co braly'' i nie powinnas miec teraz
      pretensji... Swoja droga wspolczuje goraco... Wiadomo, kazdemu
      zdarzaja sie w zyciu rozne momenty, czasami trzeba zacisnac pasa itd
      ale u Twojego meza to juz dalsze, niepokojace stadium. No bo jesli
      on woli nie pojsc na impreze i zaoszczedzic w ten sposob na
      prezencie to chyba gdzies tam w glebi jest nieszczesliwym
      czlowiekiem. Zycie mamy jedno do cholery!
    • rozbojnick Powiadają, że widziały gały co brały... 10.06.10, 23:38
      j.w.
    • droga2 A seks jest? 10.06.10, 23:58
      Jak jest to powiedz, że nie będzie!
      Bo:
      1) Pigułki drogie, do tego dochodzą wizyty u lekarza itp.
      2) Prezerwatywy na dłuższą metę jeszcze droższe
      3) Inne dziwne pseudometody (np. stosunek przerywany) to mogą
      stresować, przez co w pracy będziecie mniej produktywni co się może
      odbić na wynagrodzeniach.
      4) Kolejne dziecko to już mega koszt i skoro nie stać go na
      wychowanie jednego to co on zrobi przy dwóch?

      Jak chce seksu, to może mu przejdzie.
      • akle2 Re: A seks jest? 11.06.10, 11:17
        10/10


        -------
        Zwycięzca bierze wszystko.
      • lavenders27 Re: A seks jest? 15.06.10, 12:47
        O,o, to z seksem może się sprawdzić wink
    • krolowa_karo Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 11.06.10, 09:33
      można bardziej skąpić:
      pl.wikipedia.org/wiki/Hetty_Green
      może podsuń mu tego linka i zapytaj gdzie wg. niego jest granica
      skąpstwa?
    • kretynofil Slusznie! Dziekuje za zwrocenie uwagi! 11.06.10, 09:38
      j/w
    • olala_29 Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 11.06.10, 10:04
      Wyślij go na psychoterapię. Patologiczne skąpstwo to choroba.
    • nielenin kochać,zrozumieć i nie obmawiać po forach 11.06.10, 11:05
      droga którą obrałaś prowadzi do rozpadu waszego małżeństwa.
      Większość otumanionych przez GW dziewczyn bedzie Cię pchać w stronę
      rozwodu. Małżeństwo to nie jest układ prawno umowowy.
      A co jak jedno z was zachoruje i nie będzie mogło wypełniać paragrafów.

      Miłość jest podstawą. Mam nadzieję że mąż to wie i jeśli wie ze to on "nawala"
      to pracuje nad sobą a nie szuka potwierdzenia swojej racji na forach. To co i
      jak piszesz o mężu świadczy o tym że jest w waszym związku coś nie tak a .....
      karta to efekt.

    • ulka-125 Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 11.06.10, 11:06
      mam wrażenie ,że czytam o swoim mężu.........niestety nie znam
      dobrej rady,powiem Ci tylko tyle, że też toczę bój, żeby cokolwiek
      kupić i tak potem słucham o tym,że jestem rozrzutna identycznie jak
      w Twoim pzypadku
      sił czasem brak,ale przez jego wyrzuty tracę więcej, tak jakby jemu
      na złość?smile
      pozdrawiam
    • akle2 Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 11.06.10, 11:14
      Są wydatki mądre i głupie. Kobieta za 15 złotych fryzury nie zrobi,
      bo to nie to samo, co przejechać 2x maszynką, ale wczasy nie muszą
      być w hotelu 10-gwiazdkowym żeby były romantyczne. Kwestia
      nastawienia. Z tymi remontami i przedszkolem faktycznie nieciekawie,
      bo ciężko je udźwignąć samodzielnie, ale z wydatków na siebie nie
      musisz się w ŻADEN sposób tłumaczyć.
      • triss_merigold6 Ależ można 11.06.10, 11:58
        Ależ można wydatki na remont i przedszkole udźwignąć samodzielnie.
        Ja tak robię ale formalnie rzecz biorąc jestem samotną matką
        (obecnego konkubinatu nie liczę, bo niezarejestrowany).P
        • akle2 Re: Ależ można 11.06.10, 17:08
          triss_merigold6 napisała:

          > Ależ można wydatki na remont i przedszkole udźwignąć samodzielnie.
          > Ja tak robię ale formalnie rzecz biorąc jestem samotną matką
          > (obecnego konkubinatu nie liczę, bo niezarejestrowany).P


          No dobra, ale dziecko jest chyba wspólne (pomijam sytuacje, gdy
          tatusiowie nie chcą przyjąć do wiadomości, że mają dzieci), i
          chałupa chyba też, jeśli chodzi o miejsce do życia.
          • iwles Re: Ależ można 11.06.10, 17:13

            chałupa wspólna mamusi i dziecka, jeśli tatuś mieszka gdzie indziej - to raczej
            w remont ex żony (mimo że dziecko tam mieszka) inwestował nie będzie (sorry
            triss, że się wtrąciłam)
            • triss_merigold6 Re: Ależ można 11.06.10, 17:28
              Ależ nie upadłam na głowę, żeby od niego tego wymagać! Natomiast gdybyśmy byli
              nadal parą to taki wymóg byłby oczywisty i w tym znaczeniu pisałam.
            • akle2 Re: Ależ można 11.06.10, 17:42
              iwles napisała:

              >
              > chałupa wspólna mamusi i dziecka, jeśli tatuś mieszka gdzie
              indziej - to raczej
              > w remont ex żony (mimo że dziecko tam mieszka) inwestował nie
              będzie (sorry
              > triss, że się wtrąciłam)
              >
              >



              big_grin, mój ex bardzo dawno temu przyszedł do mnie po... pożyczkę albo
              przynajmniej żebym mu podżyrowała, bo on swojej nowej pani musi
              wyremontować (jej) mieszkanie, no bo remontu wymaga i w syfie nie
              bedzie rodziny zakładał.
              Teraz się z tego śmieję, ale żebyście wtedy widzieli moją minę...
              big_grin Bezcenne

              ------
              Zwycięzca bierze wszystko.
    • krociech Droga Orzechówko 11.06.10, 21:18
      Mimo wszystko Twoja wypowiedź bardziej wydaje się dotyczyć człowieka może nieco przesadnie oszczędnego niż skąpego (chociaż numer z prezentami to już raczej ciężkie chamstwo niż oszczędność).

      Cała sytuacja przypomina mi mnie i moją żonę, przy czym ja serwowałem Jej wypowiedzi w Twoim stylu, a Ona mnie w stylu Twojego męża. Skończyło się tak, że w związku z kryzysem moje dochody, które dotychczas były równe 2x Jej pensji, spadły o 2/3 - przez pierwsze półtora roku wzięliśmy ze zrobionych przez Nią oszczędności raptem 30 tysięcy złotych (przy okazji m.in. przeprowadzki) - gdyby ich nie było, trudno mi sobie było wyobrazić obecną sytuację.

      Podsumowując, co proponuję:
      - ustal z mężem, ile dokładnie chcecie zaoszczędzić (czytaj: zmuś go do odpowiedzi, po co tak naprawdę oszczędza i jaka suma odłożona na koncie go usatysfakcjonuje). Ze swojej strony mogę Ci powiedzieć tak: 3 x Wasze łączne miesięczne dochody to absolutne minimum, 6 x dochody dają minimalną swobodę poszukiwania pracy. Inne kryterium to wysokość comiesięcznych sztywnych wydatków (czynsz i raty), z tym że tu mnożymy przez więcej - 6x to minimum, 12x daje względną swobodę. Do osiągnięcia wspólnie ustalonego limitu rządzi mąż, powyżej rządzisz Ty. Jeżeli się na to nie zgodzi, będzie to oznaczać, że faktycznie jest pieprzniętym skąpiradłem i powinnaś zacząć myśleć o rozwodzie.

      Jeżeli natomiast mąż zacznie argumentować, że 12x miesięczne stałe wydatki to OK, ale co ze starością, informuję Cię, że w dzisiejszej Polsce jedynym rozsądnym zabezpieczeniem na starość jest kupno nieruchomości - najlogiczniejsza wydaje się kawalerka albo nawet dwie kawalerki w dobrej lokalizacji. Wydajcie na nie te 100-200 tysięcy kredytu w zamian za ratę w zbliżonej do raty kredytu wysokości i:
      - do powyższych oszczędności doliczcie 3-6 rat takiego kredytu jako okres poszukiwania lokatora
      - a następnie doliczcie do nich 6x - 12x różnicę między uzyskaną od lokatora ratą a ratą kredytu.

      Jeżeli mąż nie zgodzi się również na to, patrz wyżej.
      Pozdrawiam!
      • ihanelma Re: Droga Orzechówko 15.06.10, 18:53
        Bardzo rozsądna wypowiedź, tylko wymaga rozsądnego odbiorcy wink.
        Pomaga "skwantyfikować" pewne kwoty docelowe jeśli mąż oszczędza "bo
        tak".

        Ogromne znaczenie ma wychowanie. Osoby wychowane przez skapych albo
        ubogich rodziców trudno oduczyć sknerzenia, nawet zupełnie
        pozbawionego sensu ekonomicznego.

        Ciekawe co mężem kieruje - jakies "uwarunkowanie" wyniesione z
        rodzinnego domu, irracjonalna (albo właśnie racjonalna) troska o byt
        finansowy, plany, choroba psychiczna (niestety bywa i tak albo się
        od tego zaczyna).

        Spróbuj się dowiedzieć, co on chce osiągnąć - określoną sumę na
        koncie, miec poczucie "niewydawania" i "niemarnowania zasobów", ma
        przed czymś obawy?

        Na pewno nie może poniżać Ciebie. Spytaj, czy nie ma do Ciebie
        zaufania w kwestiach finansowych. Poza tym kwestia
        potrzeb "osobistych" - niestety poprzednie pokolenie "matek polek" w
        dużej części po ślubie zamieniało się w rozczochrane czupiradło, dla
        którego wydanie "na siebie" było występkiem i fanaberią. Może on ma
        taką kalkę - trzeba mu uswiadomić, że nie jest to do zaakceptowania.

        Poza tym kwestia kupowania najtańszych produktów... Niestety, trzeba
        mu pokazać skład takowych, zapytać, co może zawierać kiełbasa za 7
        zł/kg (widziałam kiedyś coś takiego w markecie), i jak ocenia serek
        z zawartością owoców 1,5%. I czy zdaje sobie sprawę, ile za moment
        wyda na leczenie swoje i rodziny.


        Dobrym pomysłem w Waszym przypadku może się okazać ustalenie budżetu
        na utrzymanie domu i WSPÓLNE oszczędności i inwestycje (ubrania i
        potrzeby dzieci finansujecie wspólnie), resztą pieniędzy jakie
        zarabiacie dysponujecie wedle własnego uznania. Jeśli zarobki
        małżonka są nieproporcjonalnie wyższe od Twoich, i jest to z jakichś
        względów uzasadnione (np dzięki temu masz więcej czasu na opiekę nad
        domem i dziećmi) jego 'wsad' powinien być odpowiednio wyższy od
        Twojego. A reszta powinna zostać w gestii każdego z Was i nie
        podlegać dyskusjom.
    • nutka07 Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 12.06.10, 20:34
      czat.onet.pl/goracy_pokoj.html
    • mim288 Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 15.06.10, 09:12
      Takie posty budzą we mnie zawsze pytanie "po kiego .... kobieta jest
      z takim facetem"? Co do rozwizan praktycznych, założyc własne konto,
      zmienić prace na lepiej płatną kupowac sobie i dziecku co trzeba i
      za ile sie chce, pojechac z dzieckiem na wakacje według własnego
      wyboru - maż jak nie ma ochoty nie płaci i nie jedzie i jasno dać
      do zrozumienia "moja kasa, moja sprawa".
    • 1a-z1 karmic suchym chlebem i woda 15.06.10, 15:24
      kazac chodzic w brudnych szmatach etc.
    • kolczykowa Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 15.06.10, 20:23
      Mam znajomą, która się rozwiodła z powodu skąpstwa męża. Mają 3
      dzieci, teraz ona je sama utrzymuje, radzi sobie, łatwo nie jest,
      ale wreszcie robi co chce i nie musi takich durnot słuchac. Co
      ciekawe jej mąż to Amerykanin, dobrze zarabiający i nie miał powodów
      do oszczędzania. Taki typ.

      Pogadaj tak serio i na serio. Sama jestem z natury sknerowata (choc
      nie tak jak twój mąż, bo na ciuchy, kosmetyki i wnętrze mieszkania
      wydaję bez mrugnięcia okiem, ale szkoda mi było na knajpy, drogie
      wakacje, kina częste itd, ale mąż mnie "wyleczył", a mój mąż ma
      dokładnie na odwrót, więc w ramach kompromisu wydajemy ile chcemy,
      co kto lubi i nie zrzędzimy drugiej stronie).
    • mimozajka Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 16.06.10, 11:05
      Szczerze wspołczuje. Ja miałam takiego typa ( ba, załozyłam nawet
      kiedys taki watek na forum, lata temu to było, ale watek zył dosc
      długowink. Na szczescie nie bylismy małzenstwem, dziecka nie mielismy.
      Ja nie dałam rady i skonczyło sie rozstaniem. Ale do dzis pamietam
      to wypominanie o kazdy ( MOJ, zeby nie było wink grosz. Rany, jak
      sobie przypomne to marudzenie, ze w tej knajpie to on nie zje bo
      podwyzszyli cene za danie o 1 ( słownie : jeden) złotysmile))Ciezko
      uwierzyc, ale takie typy istnieja....
      Teraz jestem z kim sinnym i chyba przeczulona jestem, ale zaczynam
      sie zastanawiac, czy nie trafiłam podobnie. Mój M. zarabia ok 12
      netto, płaci jedynie kredyt w wysokosci ok 1200 mies, ale tez
      oszczedza na wszystkim - szczoteczka do zebów max 2 zł, woda tylko
      aro ( po co przepłacac), mleko marki aro ( to samo). Poki co nie
      wypomina mi jeszcze moich zakupów...wink
      Rany, a moze ma sie w genach taakie przyciaganie tego typu typów????
    • camel_3d Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 16.06.10, 12:34
      ...juz nikogo nie broniac..ale np..nie sadzisz, ze moze faktycznie czasem za
      duzo chcesz wydac na jakies niepotrzebne rzeczy...?

      tak do zsatnowienia sie.. bo moze faktycznie jest sknerowaty.

      ale do rpzpatrzenie jest wiele rzeczy..

      czy zabawki sa potrzebne i czy dziecko nie ma ich za duzo.
      czy wakacje za granica sa lepsze niz te w pl w kwaterze? czy remont jest
      faktycznie konieczny? itd...
      roznie moze byc. ja mam taka kolezanke, ktora ciagle uwaza, ze czos trzeba
      dokupic, zrobic, wyjechac..itd.. i faktyzcnie..przy niej to kazdy facete jest
      skapysmile

      moze podzieclie konta i juz. nie bedzie cie kontrolowal.
    • pola1234 Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 13.05.19, 17:00
      Witaj
      Jak się potoczyła dalej Twoja sytuacja ?
    • ichi51e Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 13.05.19, 17:06
      Staroc ale dobry!!!
      • double-facepalm Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 13.05.19, 17:08
        Nie wiem po co jakaś archeolożka od 1000 boleści to wykopala, obstawiam ze orzechowka to stacie_o.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka