Dodaj do ulubionych

Szkolna historia

01.07.10, 09:34
W skrócie: jest dziewczyna, której prawie nikt w szkole nie znosi.
Donosi, denuncjuje, podlizuje sie nauczycielom-według relacji
uczniów. Na koniec roku (ostatnia klasa gimnazjum), grupka uczniów
wręcza jej ładnie opakowane pudełko, w którym znajdują się: wazelina
i czopki.
Wybucha afera. Ci, którzy prezent kupowali i wręczali, zgadzają się
pokajać i przeprosić poszkodowaną, która podobno bardzo przeżyła
zdarzenie. Dostają za to złagodzenie kary, czyli obniżoną o jeden
stopień ocenę ze sprawowania. Ci , którzy nie brali udziału w kupnie
i wręczaniu, ale jednak byli widzami (4 osoby) odmawiają
przeproszenia. W rezultacie, ich ocena jest obniżona o dwa stopnie.
Ojciec dziewczyny jest wsciekły. Do tego okazuje sie, że prezent
pakowała jedna z matek. Ojciec zapowiada,że na tym sie nie skończy i
zgłosi sprawę do prokuratury.

Całość tu :

www.gazetalubuska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100629/POWIAT04/904669770

I mam mieszane uczucia. Zachowanie wredne, niesmaczne. Zachowanie
matki -bez komentarza. A jednak nie wiem, czy zgadzam sie z
wyrokiem.

A wy?
Obserwuj wątek
    • attiya Re: Szkolna historia 01.07.10, 09:40
      dlaczego zachowanie matki bez komentarza? Uważam te zachowanie za dowcipne -
      zamiast biec na skargę do nauczyciela, dyrektora, to dzieci dały pannie doz
      rozumienia, że nie podoba im się coś takiego. Lepsze to niż pobicie, które
      zdarzają sie w szkołach.
      A tatuś córeczki nie był wcześniej oburzony? No cóż, rodzice zazwyczaj swe
      dzieci idealizują.
      • sueellen Re: Szkolna historia 01.07.10, 09:47
        Tatus coreczki nie rozumie, ze sam jej szkode wyrzadza - najwyrazniej ani ona
        ani on nie zrozumieli, ze coreczka nie nalezy do lubianych i szanowanych. To
        samo bedzie w liceum a potem... juz nie bedzie mogl chronic coreczki.
      • kali_pso Re: Szkolna historia 01.07.10, 09:47

        Dowcipne???????????????????????

        To jakieś żarty, czy co???

        Postaw sie w sytuacji tej dziewczyny- też byś uważała to za dowcip?
        Watpię...empatii trochę kobieto, bo to juz kolejny Twój post w
        kolejnym watku w którym starsza się wyjśc na potworną zołzę, bez
        uczuć i współczucia dla kogokolwiek..i nie podlizuj się Triss, ona
        tego nie lubiwinkppppppppppppp
        • elza78 Re: Szkolna historia 01.07.10, 10:02
          heh a jak bys sie czula z czopkiem w klasie?
          postepowanie szkoly w tej sytuacji to jakas abstrakcja - grupa gowniarzy zrobila
          sobei zart - dzieciaki zartuja i tyle, to co odwala gimnazjum to popieranie
          takiego wlasnie wlazidupstwa i wazeliniarstwa...
          tatus dziewczyny - bez komentarza moze zamiast odgrazac sie policja zluzowalby
          troche wymagania wobec corusi byloby jej w szkole latwiej tongue_out
          i wszystko wraca do watku o paskach - chory system rodzi takie wlasnie
          zachowania, jedni sa czopasami inni z nich leja - chyba popieram bardziej
          smiejacych sie i pietnujacych taka postawe wazeliniarstwa i donosicielstwa bo to
          nie jest dobre tongue_out
          • kali_pso Re: Szkolna historia 01.07.10, 10:14
            > heh a jak bys sie czula z czopkiem w klasie?

            Wiesz, zdaje się, że w każdej klasie osoby podobne do tej dziewczyny
            się zdarzały i zdarzają..w mojej też

            I nadal nie ma dla mnie w tym nic zabawnego...naprawdę nie widzicie,
            że za nią ten czopek i ta wazelina będzie ciągnąć się być może
            jeszcze długo? Że ją to naznaczyło? Chciałybyście usłyszeć ten
            śmiech w klasie? Naprawdę to, że podlizywała się nauczycielom
            równoważy zachowanie jej kolegów z klasy?
            • elza78 Re: Szkolna historia 01.07.10, 10:22
              wiesz to taka sytuacja gdzie kazdy ma mieszane odczucia z jednej strony wiadomo
              ze przeginka z drugiej kazdy jak slyszy czy czyta o czyms takim to sie geba sama
              smieje...
              co do wazeliny, to ja sama z perspektywy czasu znam jedna osobe ktora taki
              prezencik coprawda anonimowo otrzymala i ja to naprostowalo, wazelina jakos sie
              za nia nie wlecze smile
              moze taki strzal pomoze dzieciakowi odbudowac normalne relacje w srodowisku to
              sygnal ze dzieje sie zle i warto cos z tym zrobic smile
              laska i bez tych czopkow jest napietnowana uwierz bo te czopki wazelina sa
              skutkiem nie przyczyna smile
            • przeciwcialo Re: Szkolna historia 01.07.10, 16:19
              A może ją czegos nauczy. Lizusów nie lubiłam nigdy.
              • imasumak Re: Szkolna historia 01.07.10, 17:30
                A ja nigdy nie lubiłam powierzchownych ocen (nie wiadomo czy faktycznie była
                lizusem, czy też po prostu przypięto jej taką łatkę, co jest dość powszechne w
                szkołach) i okrutnych ludzi.
                Ofiarowanie jej tego prezentu było okrutne i wredne.
                • daria_nowak Re: Szkolna historia 01.07.10, 19:59
                  Bez przesady. Miałam lizuskę w klasie doprowadzała mnie do białej gorączki. Na
                  koniec podstawówki powiedziałam jej jasno i wyraźnie, co myślę o takim
                  zachowaniu. I to przy kolegach, bo w wieku 13 lat nie ma się takich hamulców.
                  Rozmowa nie należała do przyjemnych. Do dziś utrzymujemy kontakty, a ona po
                  naszej rozmowie zdecydowanie się zmieniła.
                  Nie można być drętwym! Trochę poczucia humoru i autoironii by się jej przydało.
                  Oraz tatusiowi.
                  • d.o.s.i.a Re: Szkolna historia 01.07.10, 20:56
                    > Bez przesady. Miałam lizuskę w klasie doprowadzała mnie do białej gorączki.
                    Na> koniec podstawówki powiedziałam jej jasno i wyraźnie, co myślę o takim>
                    zachowaniu.

                    Powiedzialas, a nie upokorzylas przed publika. Jest roznica, nie sadzisz?

                    > Nie można być drętwym! Trochę poczucia humoru i autoironii by się jej
                    przydało.> Oraz tatusiowi.

                    O prosze. Kolejna, ktorej sie wydaje, ze ma patent na to co powinni czuc inni.

                    Takie sprawy zalatwia sie inaczej, nawet przez nieprzyjemna rozmowe i to jest
                    ok. Ale robienie czegos takiego i to w dodatku na koniec szkoly, to zwykle
                    gowniarstwo.
          • duzeq elza 02.07.10, 10:16
            >i wszystko wraca do watku o paskach - chory system rodzi takie
            wlasnie
            zachowania, jedni sa czopasami inni z nich leja.

            Sorry, ale sciagnij sobie te paski z oczu, bo masz niuzasadniona
            obsesje na tym punkcie. Nie ma ani slowa o tym, ze to byla paskowa
            panna. Ona byla tylko faworyzowana przez nauczycieli, co rownie
            dobrze moze swiadczyc o tym, ze siedziala grzecznie w pierwszej
            lawce, starala sie odrabiac zadania i podlizywala sie. Majac przy
            tym troje na swiadectwie. Podlizywanie sie a mozliwosc nauczenia sie
            czegokolwiek to dwie rozne sprawy.
            • elza78 Re: elza 02.07.10, 14:57
              dzieki za diagnoze smile
        • sueellen Re: Szkolna historia 01.07.10, 10:02
          > Dowcipne???????????????????????
          >
          > To jakieś żarty, czy co???
          >
          > Postaw sie w sytuacji tej dziewczyny- też byś uważała to za dowcip?

          Tak, dowcipne, mocne, ale smieszne i dosadne. Duzo lepsze od zmycia glowy w
          kiblu. Popelnili tylko jeden blad - powinni byli ten prezent bezimiennie
          podrzucic jej do torby albo wyslac poczta do szkoly...
        • attiya Re: Szkolna historia 01.07.10, 10:11
          Ty tak poważnie? smile
          hmmm moze zauważyłaś, że ja pierwsza napisałam tu post, Triss jakby ciut później
          boli Cię, że ktoś ma podobne poglądy?
          Poza tym jak na razie Triss nie dała mi znaku, ze mam przestać podlizywać się
          jej - ciekawe w jakim celu, zapewne na pewno chcę coś od niej, może żeby mi
          kredyt podżyrowała albo żeby mi załatwiła posadę w Nasa. No nie wiem, ale na
          pewno coś od niej chcę za to podlizywanie się smile
          Triss co jesteś w stanie dla mnie "załatwić" ? smile
          • triss_merigold6 Re: Szkolna historia 01.07.10, 10:16
            Mogę strzelić wykład z WOS, zredagować Ci jakiś tekst albo oddać
            rowerek trójkołowy z rączką do pchania. Reflektujesz?
            • attiya Re: Szkolna historia 01.07.10, 10:23
              triss_merigold6 napisała:

              > Mogę strzelić wykład z WOS, zredagować Ci jakiś tekst albo oddać
              > rowerek trójkołowy z rączką do pchania. Reflektujesz?

              za rowerek w miarę rozsądną cenę mogę zapłacić smile Bo mi dziecię właśnie
              dostrzegło że coś takiego istnieje i pcha się na każdy napotkany rowerek co
              skutkuje rykiem właścicieli rowerków. smile
              • triss_merigold6 Re: Szkolna historia 01.07.10, 10:29
                Wrócę z roboty, będę na gg to się dogadamy.
        • morekac Re: Szkolna historia 01.07.10, 10:25
          Zachowanie ojca z tym prokuratorem trochę dziwne.
          Czy to przestępstwo dać komuś czopki i wazelinę? Dziewczyny nie
          pobito, nie grożono jej itp. A gdyby któryś z uczniów podszedł do
          dziewczyny wcześniej i powiedział: Słuchaj, podlizujesz się
          nauczycielom, nie cierpimy cię i nie rób tego - to jaka byłaby
          reakcja tatusia?
          Jakie ma dowody na współudział dorosłych (fakt: dają smarkaterii
          kasę na kieszonkowe)?
          Prokurator powinien go spuścić na bambus.
          .
        • kunegunda32 Re: Szkolna historia 02.07.10, 16:40
          Kali_pso nie rozumiem oburzenia. Patrząc na średnią zachowania w szkołach
          gimnazjalnych to było dowcipne i nawet inteligentne, zamiast spuścić panience
          łomot w kiblu, jak to jest dość często obecne praktykowane dzieci dały jej do
          zrozumienia w dość delikatny sposób że jej postępowanie nie jest akceptowane.
          Nie dały jej ani zgniłego jaja, ani głowy ryby tylko wazelinę i czopki. Uważam
          że kompletnie nie ma o co kruszyć kopi. Moi koledzy klasowemu czopkowi
          przynitowali plecak do ławki, koleś miał na tyle godności własnej i rozumu że
          nie zrobił z tego afery. Pomijam fakt, że moja koleżanka która naskarżyła na
          drugą, że sobie sama usprawiedliwia nieobecności w dzienniku tez miała o dwa
          stopnie obniżone sprawowanie, właśnie za donosicielstwo.
          • d.o.s.i.a Re: Szkolna historia 02.07.10, 16:45
            > drugą, że sobie sama usprawiedliwia nieobecności w dzienniku tez
            miała o dwa stopnie obniżone sprawowanie, właśnie za donosicielstwo.

            To ja juz naprawde nie wiem skad te dzieciaki maja czerpac wzorce.
            Rece opadaja.
            • kosher_ninja Re: Szkolna historia 02.07.10, 17:26
              Ręce opadają?
              Ty pewnie z tych, co kilkadziesiąt lat temu pierwsza byś poleciała wydać, że u
              sąsiada żydzi siedzą pod podłogą. No bo przecież prawo wtedy było takie, że
              wydać było trzeba.
            • kunegunda32 Re: Szkolna historia 02.07.10, 17:33
              Ja nie mówię że tej która się sama usprawiedliwiała nie obniżono oceny ze
              sprawowania. To raz, a dwa że ta która naskarżyła zrobiła to z powodu osobistych
              animozji, połowa klasy sobie usprawiedliwiała sama nieobecności w dzienniku
              głównie panowie, a ona na kablowała tylko na tę dziewczynę z której nie lubiła.
              Ponieważ wybuchła większa afera, klasa się ujęła za oskarżaną, była rozmowa na
              lekcji wychowawczej i taki werdykt zapadł. Miałam mądrego wychowawcę, który
              potrafił nas wyprowadzić na ludzi. Dla mnie wzorcem nie jest donosicielstwo dla
              osiągnięcia własnych korzyści, brzydzę się nim, taką właśnie naukę wyniosłam z
              tego zdażenia.
      • ruda.ja Re: Szkolna historia 01.07.10, 11:23
        popieram, w cywilizowany sposób dali jej do zrozumienia, że
        niekoniecznie w porządku się zachowuje.
        • pieskuba Re: Szkolna historia 01.07.10, 11:28
          Mamy różne pojęcie o cywilizacji :o)
          • dziub_dziubasek Re: Szkolna historia 01.07.10, 13:17
            W cywilizowanym świecie takie sprawy załatwia się rozmową (powinien się tym ew.
            zająć pedagog), a nie szykanującym prezentem.
            Też mam inne rozumienie pojęcia cywilizacja.
    • triss_merigold6 Re: Szkolna historia 01.07.10, 09:42
      Cóż, rodzice dziewczyny zamiast zgłaszać sprawę do prokuratury
      powinni zastanowić się dlaczego ich córka taki prezent otrzymała.
      Czopki i wazelina są wymowne i IMO niespecjalnie chamskie. Chamskie
      to jest przytopienie w kiblu, zniszczenie rzeczy, kocówa od
      nieznanych sprawców.
    • sueellen Re: Szkolna historia 01.07.10, 09:43
      Moim zdaniem mocno przesadzili z obnizaniem ocen o dwa stopnie widzom. Za co
      mieli przepraszac? Ze patrzyli? Jak mialy wygladac takie przeprosiny?
      Przepraszamy, ze mamy oczy? Bez sensu...
      A prezent mocny ale musiala panna sobie na niego zapracowac tongue_out
    • kali_pso Re: Szkolna historia 01.07.10, 09:44

      Przypomniały mi się dwie sytuacje- "Carrie" Kinga
      i "Emilka..."Montgomery- kto czytał ten wiewink


      Dla mnie to okropna sytuacja- pomyśl, to tę dziewczyne stygmatyzuje
      może juz na zawsze. Nie sądzę, aby do tej chwili w pełni zdawała
      sobie sprawę , że klasa jej tak nie lubi, tak nią pogardza( dodajmy,
      że dzieci lubią mieć kozła ofiarnego w grupiewink Ośmieszenie na forum
      klasy to traumatyczne wydarzenie..

      Inną sprawa jest czy całośc powinna przedostac się do gazety, bo to
      ją ośmiesza podwójnie.

      Tak, uwazam, że młodym gniewnym kara się należy- empatii trzeba
      uczyć, nawet obniżeniem ocen z zachowania.
      • chloe30 Re: Szkolna historia 01.07.10, 09:50
        No tak, dziewucha za swoje wredne zachowanie powinna jeszcze nagrode
        dostac.
        • triss_merigold6 Re: Szkolna historia 01.07.10, 09:54
          Nie wierzę, że kilkunastolatka nie wiedziała za co dokładnie jej nie
          lubią.
      • attiya Re: Szkolna historia 01.07.10, 10:08
        trzeba być wybitnie "ślepym", żeby nie dostrzec, że klasa cię nie znosi, nie
        lubi, że koledzy odwracają się plecami do ciebie. Kara raczej należy się
        rodzicom, że zamiast dostrzec błędy u dizecka, jeszcze je bronią oraz
        nauczycielom, że są ślepi na takie zachowania uczniów
      • elza78 Re: Szkolna historia 01.07.10, 10:08
        kobeto co ty piszesz o carrie kinga, tam zaszczuto zupelnie niewinna laske ktora
        nic nie miala do zmieniania w swoim zachowaniu, tu napietnowano pewna postawe -
        wazeliniarstwa i donosicielstwa, cos co latwo zmienic smile
        popierasz hodowanie takich nadambitnych patologicznych jednostek do wyscigu
        szczurow bo nei kumam big_grin
        czopki sie przydadza dadza lasce do myslenia poplacze z deka w poduche i jej
        przejdzie moze w liceum bedzie jej przez to latwiej bo rodzina jak i sama
        zainteresowana zweryfikuja swoje chore zachowanie...
        wiec zaczynajac od poczatku czopki i wazelina to nie patologia one sa
        odpowiedzia na patologie z ktora wiekszosc sie nie zgadza... zadziwia to ze
        szkola promuje poprzez nadmierne karanie takie zachowania... coz moze tatulek
        jest sponsorem nowej sali gimnastycznej lub cos big_grin
      • angazetka Re: Szkolna historia 01.07.10, 10:13
        > Dla mnie to okropna sytuacja- pomyśl, to tę dziewczyne
        stygmatyzuje może juz na zawsze.

        Po wakacjach wszyscy się rozchodzą do róznych szkół...

        > Nie sądzę, aby do tej chwili w pełni zdawała
        > sobie sprawę , że klasa jej tak nie lubi, tak nią pogardza(
        dodajmy, że dzieci lubią mieć kozła ofiarnego w grupiewink

        Nie mówimy o dzieciach. Mówimy o szesnastolatkach. Niemal dorosła
        dziewczyna nie wiedziała, że klasa jej nie lubi za konkretne rzeczy?
    • ib_k Re: Szkolna historia 01.07.10, 09:51
      jeżeli sprawa wyglądała rzeczywiście tak jak napisałaś to nie widzę podstaw do
      obniżenia komukolwiek oceny, a straszenie prokuratorem to już zdecydowanie
      przegięcie (w kierunku śmieszności)
      • thaures Re: Szkolna historia 01.07.10, 10:11
        Dla mnie też zachowanie dowcipne i dosadne- wyjątkowo musiała zajść za skórę
        innym uczniom. I wydaje mi się,że za samym pomysłem może też stał dorosły, bo
        gimnazjaliści mogliby potraktować ową dziewczynę duuuzo gorzej.
        Dużo częściej słyszy się jak młodzież wyzywa się od najgorszych, tu był pomysł,
        a że zabolało..Miało dać do myślenia i pewnie dało. No, chyba,że zabolało
        niesłusznie.
    • alexa0000 Re: Szkolna historia 01.07.10, 10:07
      Uważam,że takie poniżemie na forum jest słabe. Nawet, jesli laska
      była okropna (a wiem,że była).Tzn ja, dorosła Alexa, tak uważam i i
      nie zrobiłabym tego. Jako wkurzona dupowłażeniem kilkunastolatka
      pewnie miałabym mniej skrupułów. Ogolnie oceniam postepek
      negatywnie, ale nie wydaje mi się, aby szkoła powinna tu wkraczać z
      obniżeniem oceny. Rozmowa, tłumaczenie, cos w ten desń-tak, ale
      karanie-nie.
      Co do matki-nie wyobrażam sobie brania udziału w takiej akcji. Dla
      mnie obleśne, głupkowate, denne.
      • triss_merigold6 Re: Szkolna historia 01.07.10, 10:10
        Jako matka nie wzięłabym zapewne udziału w takiej akcji, natomiast
        nie ukarałabym nastolatka, który wpadł na taki pomysł. Podkreślam,
        że nie jest to zniszczenie rzeczy, pobicie, rytualne przytapianie w
        kiblu, codzienne obrzucanie obelgami czy inne formy nękania.
        • alexa0000 Re: Szkolna historia 01.07.10, 10:16
          Nie ukarałabym. Ale ,kurde, czułabym niesmak. Wolałabym, aby w
          przyszłosci rozwiązywał takie sprawy w inny sposób.
          • triss_merigold6 Re: Szkolna historia 01.07.10, 10:18
            W jaki? Wyobrażasz sobie delegację piętnastolatków udającą się do
            koleżanki i w uprzejmych słowach wyjaśniającą, że jej nachalne
            zachowanie w stosunku do nauczycieli razi innych i przeszkadza?
            • kali_pso Re: Szkolna historia 01.07.10, 10:26

              Takie sprawy załatwia się w klasie, której to dotyczy.
              Razem z nauczycielem- to takie nie do ogarnięcia?
              Ten konflikt musiał trwać od dawna- a więc na lekcji wychowawczej
              zgłasza się problem.
              Tyle, że my dzieci nie uczymy rozwiązywać konfliktów w sposób inny
              niż "ja ci pokażę"- oni też nie wiedzą jak to zrobić i siegaja po
              prymitywne sposoby.


              Dla mnie jako wychowawcy tej klasy to byłaby porażka- tacy
              donosiciele to tzw. trudni uczniowie, słabi psychicznie tak
              naprawdę, nieumjejacy inaczej zaistnieć. To jest potencjalny
              problem, więc warto było zając się tym wczesniej zanim doszło do tej
              eskalacji niechęci.

              Nie pochwaliłabym swojego dziecka za takie działanie również.
              • duzeq Kali_pso 01.07.10, 20:35
                "Takie sprawy załatwia się w klasie, której to dotyczy.
                Razem z nauczycielem- to takie nie do ogarnięcia?
                Ten konflikt musiał trwać od dawna- a więc na lekcji wychowawczej
                zgłasza się problem".

                Nigdy, jak widac, nie zglaszalas problemow na lekcji wychowawczej.
                Co miala reszta klasy powiedziec - ona sie podlizuje tak, ze
                wszyscy w....ieni chodzimy? Co to za problem dla nauczyciela?
                Zaden. Bredzisz.


                "Tyle, że my dzieci nie uczymy rozwiązywać konfliktów w sposób inny
                niż "ja ci pokażę"- oni też nie wiedzą jak to zrobić i siegaja po
                prymitywne sposoby".

                Uuuu, dalej bredzisz. Prymitywne byloby zaciagniecie jej do kibla i
                sciagniecie majtek w obecnosci paru facetow. Wazelina jest
                wyjatkowo pomyslowa. Ponadto - znam dwie dorosle osoby obdarowane
                wazelina. I tam gdzie nie pomogla cywilizowana rozmowa i prosby,
                wazelina okazala sie natychmiastowym i cudownym remedium na
                wyjatkowego kalibru donosicielstwo.
                16-latki to nie dzieci, jak uparcie twierdzisz. To juz dorosli
                ludzie i tak ich nalezy traktowac.
                • kkokos Re: Kali_pso 01.07.10, 20:44
                  duzeq napisała:

                  > Nigdy, jak widac, nie zglaszalas problemow na lekcji wychowawczej.

                  (...)

                  > Prymitywne byloby zaciagniecie jej do kibla i
                  > sciagniecie majtek w obecnosci paru facetow. Wazelina jest
                  > wyjatkowo pomyslowa.

                  się zgadzam z powyższym
                  • d.o.s.i.a Re: Kali_pso 01.07.10, 21:08
                    > > Prymitywne byloby zaciagniecie jej do kibla i
                    > > sciagniecie majtek w obecnosci paru facetow. Wazelina jest
                    > > wyjatkowo pomyslowa.
                    >
                    > się zgadzam z powyższym

                    A ja uwazam, ze jedno i drugie tak samo prymitywne. I co mi zrobisz?

                    Skoro ta sprawa wywoluje takie emocje, to chyba jednak swiadczy o tym, ze jednak
                    nie jest blaha prawda?
                    • kkokos Re: Kali_pso 01.07.10, 21:32
                      > A ja uwazam, ze jedno i drugie tak samo prymitywne. I co mi zrobisz?

                      a ci mam zrobić? czego się spodziewasz?

                      > Skoro ta sprawa wywoluje takie emocje, to chyba jednak swiadczy o tym, ze jedna
                      > k
                      > nie jest blaha prawda?

                      czy ktokolwiek tak twierdził?
                      błaha z pewnością nie. mimo to upieram się, że mając jako alternatywę
                      zaciągnięcie do kibla i ściągnięcie majtek, to wybrawszy wazelinę wykazano się
                      pomysłowością.
                      i co, chcesz mi coś zrobić?
                      • d.o.s.i.a Re: Kali_pso 01.07.10, 21:54
                        > błaha z pewnością nie. mimo to upieram się, że mając jako alternatywę
                        > zaciągnięcie do kibla i ściągnięcie majtek, to wybrawszy wazelinę wykazano się
                        > pomysłowością.

                        No pacz Pani. Zupelnie jak w tym kawale o Stalinie, co to pobił dziewczynkę
                        wręczającą mu kwiaty, a ludzie bili brawo, ze taki wodz dobry. Dobry bo uderzyl
                        - a mógł zabić!
                        • duzeq Re: Kali_pso 02.07.10, 10:20
                          Wiesz, ten kawal jest smutny. Bo prawdziwy.
                          I tak samo moglo sie skonczyc dla tej laski - jak nie wazelina, to
                          porzadny wp...ol. I to juz po zdaniu do innych szkol, zeby im nie
                          mogli zaszkodzic.
                • kali_pso Re: Kali_pso 01.07.10, 21:30

                  16-latki to nie dzieci, jak uparcie twierdzisz. To juz dorosli
                  > ludzie i tak ich nalezy traktowac.

                  No i co w związku z tym?
                  Nieciekawie to świadczy o ich dorosłości...ale..jak się ma mamusię,
                  która pakuje taki prezent, to w zasadzie czego po 16-latku się
                  spodziewać?

                  16-latek nie jest żadnym dorosłym. Niektórym z nich nawet bliżej do
                  wieku dziecięcego niż młodzieńczego..jak widac po super pomyśle.
                  • duzeq Re: Kali_pso 02.07.10, 10:03
                    > 16-latek nie jest żadnym dorosłym. Niektórym z nich nawet bliżej
                    do
                    > wieku dziecięcego niż młodzieńczego..jak widac po super pomyśle.

                    Owszem, wg prawa nie jest jeszcze dorosly. Ale psychicznie to nie
                    jest juz dzieciatko, ktore kroku bez mamusi i tatusia nie zrobi. W
                    tym wieku ludzie na zachodzie (chociaz nie wszedzie) zaczynaja sie
                    imac dorywczych prac i zarabiac pierwsze pieniadze, a tutaj tatus
                    chce afere kryminalna z wazeliny zrobic? Powinien te swoja niunie
                    jak najszybciej spod klosza wypchnac, bo ona sobie zeby za chwile na
                    rzeczywistosci polamie. I dzieciecym pomyslem bylyby majtki (o czym
                    juz mowilam) badz przywalenie lopatka w glowe i ryk: "mamoooooooooo,
                    a Goska kabluje...!" Ale, jak widac, jej rowiesnicy wykazali sie
                    doroslejszym mysleniem.

                    > Nieciekawie to świadczy o ich dorosłości...ale..jak się ma
                    mamusię, która pakuje taki prezent, to w zasadzie czego po 16-latku
                    się spodziewać.

                    A donoszenie i lizusostwo dobrze o doroslosci swiadczy czy co? Matka
                    nie powinna byla sie mieszac do tej zabawy, to fakt. NIemniej moze
                    to byl juz akt desperacji? Bo w koncu zaden normalny rodzic nie
                    poszedlby do szkoly w imieniu swojego 16-letniego dziecka, zeby
                    zglosic problem o lizusostwie, na milosc boska...

                    Ze ta dziewczyna mogla byc "slabszym psychicznie" uczniem? Ze mogla
                    tez z jakichs powodow odstawac od grupy? Teoretycznie tak. Ale
                    slabsi psychicznie uczniowie nie nakrecaja takiej eskalacji
                    niecheci - to musiala byc wyjatkowo odporna psychicznie jednostka.
                    Natomiast altsajderzy, chociaz nielubieni przez ogol, nie dostaja
                    wazelin, bo nie maja za co ich dostac.
            • thaures Re: Szkolna historia 01.07.10, 10:28
              triss_merigold6 napisała:

              > W jaki? Wyobrażasz sobie delegację piętnastolatków udającą się do
              > koleżanki i w uprzejmych słowach wyjaśniającą, że jej nachalne
              > zachowanie w stosunku do nauczycieli razi innych i przeszkadza?

              Właśnie- raczej poczekaliby na nią w ciemnej ulicy. Dlatego pomysł nie wydaje mi
              się zły.
            • alexa0000 Re: Szkolna historia 01.07.10, 10:37
              Nie wiem, Triss.W każdym razie nie w taki. Ciekawa jestem jak
              nauczyciele reagowali ne jej zachowania-pozytywnie, czy tez gonili
              ja na drzewo?
              W gimnazjum młodzież juz jest wyszczekana i potrafi bronic własnego
              zdania w normalnej dyskusji . W niejednej szkole nie baliby sie
              poruszyc kwestii ze sprzyjajacym pedagogiem, niekoniecznie uzywając
              uprzejmych słów. Może w tej akurat nie przeszłoby to, nie wiem.
              W każdym razie czuję wewnętrzne fu, chocbym nie wiem , jak bardzo
              starała się nie czuć, bo włazidupów nie znoszę.
              • angazetka Re: Szkolna historia 01.07.10, 10:42
                Jakby nauczyciele gonili ją na drzewo, to by zaprzestała takich
                praktyk.
      • matsuda żałuję, że nie wpadliśmy na taki pomysł 01.07.10, 10:13
        kończąc LO (nie było wtedy gimnazjów). nie jedna by wtedy dostała takie pudełeczko.
      • kali_pso Re: Szkolna historia 01.07.10, 10:18
        > Co do matki-nie wyobrażam sobie brania udziału w takiej akcji. Dla
        > mnie obleśne, głupkowate, denne.


        No nie, przecież to było dowcipne a mamunia pewnie jeszcze
        dopingowała swe dziecię..może nawet sama wpadła na takie genialny
        pomysł?
    • angazetka Re: Szkolna historia 01.07.10, 10:16
      Niewątpliwie akcja był mocna i dlaa "Gosi" upokarzająca. Ale
      wykonana z pomysłem i w sumie dość niewinnie. Nie widzę powodu do aż
      takiej afery, a na pewno nie do grożenia prokuraturą - bo o co? O
      danie do zrozumienia, że człowiek jest kablem?
    • beata985 Re: Szkolna historia 01.07.10, 10:22
      dla dziewczyny to napewno traumatyczne przeżycie-wcale się nie
      dziwię, że nie poszła do szkoły...ale z drugiej strony-nikt nie lubi
      włazidup i lizusów.
      po drugie-młodzież nie przemyślała skutków-mogli dać prezent po
      radzie ped. kiedy to już oceny są zatwierdzone
      a po trezcie-MATKA ANI OJCIEC, NIKT Z DOROSŁYCH NIE POWINIEN BRAĆ W
      TYM UDZIAŁU.
    • pieskuba Re: Szkolna historia 01.07.10, 10:24
      Nie jest milutko byc kozłem ofiarnym. Wiem na pewno, bo przypadkiem
      byłam. Wystarczy być nieśmiałym i trochę różnić się wyglądem od
      innych, a ja akurat po prababce Tatarce odziedziczyłam skośne oczy.
      W podstawówce wystarczyło. Kilka lat nieustannego odrzucania,
      wrzeszczenia "zezowata". Na kozła ofiarnego można powiedzieć
      wszystko, obciążyć go dowolną wyimaginowaną winą, podłożyć
      prosiaczka, donosić nauczycielowi i potem reszcie klasy wmawiać, że
      to on, ośmieszać. Dzieci w grupie są bezlitosne i same bardzo nie
      chcą stać się ofiarami, więc nie ma szansy na zmianę, gdy już się
      zostało sprowadzonym do tej roli.

      Wiem, kochane dziewczęta, że w swojej karierze szkolnej zawsze
      byłyście popularne i rozchwytywane, ja jednak dostąpiłam tego stanu
      dopiero w liceum (minęło trochę czasu, oryginalny wygląd nagle stał
      się atutem, nieśmiałych było więcej i jakoś się przełamałam) i
      zastanowiłabym się nad tym, czy bezkrytycznie wierzyć w "relacje
      uczniów". Grupa lubi mieć tego "najgorszego", żeby na nim
      wyładowywać frustracje i poszczególne jedności, bardzo nie chcąc
      przejąć jego roli nieustannie dbają o to, by "zły" nie stracił
      etykiety, bo natura nie znosi próżni i wolna etykieta musiałaby być
      zagospodarowana.

      Ja bym się mocniej zastanowiła nad wizerunkiem owej dziewczyny, czy
      aby nie zostrał on wyprodukowany na potrzeby grupy. A "prezent" ani
      dowcipny, ani w dobrym gście. Prymitywny i chamski, ot co.
      • pieskuba Re: Szkolna historia 01.07.10, 10:26
        drugi akapit, czwarta linijka od dołu - nie "jedności"
        a "jednostki", he, he.
      • angazetka Re: Szkolna historia 01.07.10, 10:27
        Odróżnij tylko kozła ofiarnego od osoby, która własnym zachowaniem
        doprowadza do tego, że nikt jej nie lubi.
        • pieskuba Re: Szkolna historia 01.07.10, 10:29
          Otóż nie zawsze da się odróżnić przyczynę od skutku, niestety.
          Przerobiłam na własnej skórze :o)))
          • triss_merigold6 Re: Szkolna historia 01.07.10, 10:34
            Ja byłam kozłem ofiarnym, bo była "obca", po powrocie zza granicy.
            Inne ciuchy, inne zabawki, inne doświadczenia szkolne + nie
            chodziłam na religię, co na stricte robotniczym blokowisku było źle
            widziane. Wyciągnęłam wnioski. Po roku przeprowadziliśmy się i w
            nową klasę (też zgraną) weszłam bezboleśnie, nigdy później już nie
            byłam w takiej sytuacji.
            • pieskuba Re: Szkolna historia 01.07.10, 10:37
              Dla mnie pierwszą okazją do zmiany środowiska było pójście do
              liceum. Też już nigdy po podstawówce nie byłam w takiej sytuacji,
              ale co wtedy wycierpiałam, to moje. Dlatego podejrzliwie podchodzę
              do sytuacji, gdy wszyscy zgodnie nie znoszą pojedyńczej osoby.
            • sotto_voce Re: Szkolna historia 01.07.10, 17:54
              Pani redaktor, "zza granicy"? No pardon, nie mogłam się powstrzymać;-
              )
              • koralik12 Re: Szkolna historia 02.07.10, 10:06
                Aż sprawdziłam w słowniku bo nie wiedziałam co złego wypatrzyłaś w tym "zza
                granicy" bo "zza" przecież dobrze. I się dowiedziałam że powinno być "z
                zagranicy" big_grin Zapamiętam wink
                • elza78 Re: Szkolna historia 02.07.10, 15:31
                  hehe purysci jezykowi big_grin
                  zza granicy czy z zagranicy rownie dobrze moze byc zwykla popelniona literowa -
                  spacje latwo wstawic tam gdzie nei potrzeba, no ale logika raczej przy wytykaniu
                  komus z luboscia bledow idzie sobei spac big_grin
        • elza78 Re: Szkolna historia 01.07.10, 10:31
          wlasnie niektorzy zdaja sie tego nie dostrzegac ze koziol ofiarny - taka carrie
          to zupelnie inny przypadek niz ten z artykulu smile
          • pieskuba Re: Szkolna historia 01.07.10, 10:34
            Tego nigdy nie wiesz - ja też w opinii klasy byłam donosicielką,
            natomiast de facto donosił kto inny, nie tylko wystarczyło
            publicznie wskazać palcem i wychodziło się z brzydkich rzeczy
            czystym i wonnym kiej lelija...
            • landora Re: Szkolna historia 01.07.10, 16:13

              > Tego nigdy nie wiesz - ja też w opinii klasy byłam donosicielką,
              > natomiast de facto donosił kto inny, nie tylko wystarczyło
              > publicznie wskazać palcem i wychodziło się z brzydkich rzeczy
              > czystym i wonnym kiej lelija...

              No własnie, mnie też jakoś wystarczyło, że byłam spokojna, nieśmiała i dobrze
              się uczyłam. O, i jeszcze nosiłam okulary i byłam kiepska z WFu. To wystarczy,
              żeby kogoś nie lubić, żeby go nazwać lizusem i kujonem. Ani jednym, ani drugim
              nie byłam, ale kto uwierzy, że masz dobre oceny, bo jesteś zwyczajnie zdolna, a
              nie zakuwasz po nocach i żebrzesz o oceny? Nawet nie wiecie, jakim koszmarem
              jest chodzenie do takiej klasy. Całe szczęście w LO już było normalnie...
              Żal mi tej dziewczyny.
              • daria_nowak Landora 01.07.10, 20:12
                To kwestia cech charakteru. W podstawówce byłam prymuską, nie zakuwałam po
                nocach, byłam gruba, nosiłam okulary, nie chodziłam na WF, mówiłam językiem dość
                długo zbyt skomplikowanym dla reszty itp. I jakoś nie wpłynęło to negatywnie na
                moją popularność. To samo w LO, choć tam już czerwony pasek nie był normą.

                Tego typu zachowania się prowokuje - niekiedy nieświadomie (typ ofiary),
                niekiedy świadomie kompensując swoje kompleksy np. podlizuchostwem.
                Ale to, ze przez jakiś czas byłaś ofiarą nie oznacza, ze każdy z takim problemem
                jest święty, a paskudna grupa zrobiła z niego chłopca do bicia.
                • martishia7 Re: Landora 01.07.10, 20:40
                  Heh, to samo chciałam napisać, ale nie chciałam klawiatury strzępić. Byłam grubą
                  prymuską, nosiłam okulary i na dodatek miałam zeza. Do tego byłam rok młodsza od
                  klasy, bo poszłam rok wcześniej. Przebijesz? smile
                • dynema Re: Landora 01.07.10, 20:42
                  Jak juz gdybamy: mogla tez nie chciec grac w sloneczko...
                • landora Re: Landora 01.07.10, 21:43
                  > To kwestia cech charakteru. W podstawówce byłam prymuską, nie zakuwałam po
                  > nocach, byłam gruba, nosiłam okulary, nie chodziłam na WF, mówiłam językiem doś
                  > ć
                  > długo zbyt skomplikowanym dla reszty itp. I jakoś nie wpłynęło to negatywnie na
                  > moją popularność.

                  No to miałaś szczęście. Na moją wpłynęło - pewnie dołożyła się do tego moja
                  nieśmiałość, nie wiem zresztą, co się mojej klasie tak we mnie nie podobało.
                  Ja nie mówię, że ta dziewczyna na 100% jest bez winy, ale nie możecie tez
                  powiedzieć, że na 100% jest winna!
                  Poza tym, co ta klasa takiego robiła, że dziewczyna mogła o tym donosić??
          • kali_pso Re: Szkolna historia 01.07.10, 10:41

            A niektórzy usilnie starają się nie zrozumieć( ale może nie udająwink
            że nie o samo podobieństwo w przypadku chodzi tylko o skutki, które
            takie forumowe ośmiesznie może wywołać w psychice młodego człowieka,
            droga Elzosmile
            • elza78 Re: Szkolna historia 01.07.10, 11:46
              skutki na ktore panna z artukulu pracowala latami smile
              no napisze - ma na co zasluzyla niech sie cieszy ze to jedynie czopki i wazelina
              a nie na przyklad oklep w ciemnej ulicy uncertain
        • izak31 Re: Szkolna historia 01.07.10, 10:32
          Z takim prezentem to bardzo dobry pomysł. Tylko powinien byc
          wreczony poza terenem szkoly. Pogratulowac pomysłwości i odwagi.
          • pieskuba Re: Szkolna historia 01.07.10, 10:49
            Taaaa. łatwo być odważnym w grupie trzydziestu na jednego!
        • kali_pso Re: Szkolna historia 01.07.10, 10:36

          Każdy chce być lubiany i coś znaczyć- jeśli nie przez grupę
          rówieśniczą to szuka sobie substytutu tego zainteresowania.
          Tutaj naprawdę widać niedopatrzenie ze strony nauczyciela-wychowawcy
          i ..w sumie porażkę rodzicielską.
      • sueellen Re: Szkolna historia 01.07.10, 10:50
        > Nie jest milutko byc kozłem ofiarnym.

        Nie wydaje mi sie, aby dziewczyna z artykulu byla niewinnym kozlem ofiarnym.
        Takich kozlow nie szykanuje sie jednorazowo czopkami i wazelina i to na
        pozegnanie, robi sie to stale i niezbyt wyrafinowanymi metodami.
        • pieskuba Re: Szkolna historia 01.07.10, 10:55
          Pewnie, wszystko jest możliwe.
          Ale ja też nie byłam lubiana.
          Twierdzono, że donoszę a nie donosiłam.
          Szykanowano mnie stale, ale nie jest powiedziane, że tej dziewczyny
          nie.
          W takich sytuacjach bardzo dużo jest nieprawdy.
          I nie ma możliwości wydostania się.
          Na zawsze zostajesz tym, kim Cię raz publicznie obwołają.
          Nie daje się szansy.
          • kali_pso Re: Szkolna historia 01.07.10, 11:07
            Na zawsze zostajesz tym, kim Cię raz publicznie obwołają.

            Święte słowa.
            Bo panie na forum śmieszy tu i teraz, zapominają zupełnie o
            przyszłości- że ten "prezent" będzie się za nią wlókł jak dziadek z
            Wermachtu za Tuskiem, że świat jest mały i pewnie jeszcze nie jeden
            raz usłyszy "Ty, czopek"...ale to przecież takie zabawne musiało
            być...i to wypisują niby światłe osóbkicrying
            • angazetka Re: Szkolna historia 01.07.10, 11:15
              Czyli - zakładając, że jednak dziewczyna jest winna - nic nie robić?
              Olać i niech idzie w świat ze świadomością, że fajnie jest donosić?
              • pieskuba Re: Szkolna historia 01.07.10, 11:20
                Na pewno nie należało sprawy załatwiać tak. Zawsze można
                porozmawiać, coś wyjaśnić, zapytać obie strony jak było. A tu nie
                mieliśmy procesu, nie mielismy ogłoszenia wyroku tylko siup - od
                razu chamska, ośmieszająca kara.
            • pieskuba Re: Szkolna historia 01.07.10, 11:16
              Kto sam nie przeszedł przez taki koszmar, nie ma pojęcia. To gorsze
              niż mobbing w pracy - tu jest się już dużym i można się uwolnić.
          • daria_nowak Nie daje się szansy? 01.07.10, 20:16
            Każdy ma szansę - tylko musi nad tym popracować, a nie płakać w kącie.
            Trzeba powalczyć o siebie, znaleźć swoją niszę i nie dać się szczuć, a nie
            jojczeć jaki to zły świat i otoczenie. Trochę jaj, kobiety, jak można się tak
            poddawać?

            > I nie ma możliwości wydostania się.

            Tak, bo ktoś drzwi przytrzymuje siłą!
            Nie zgadzam się. To kwestia charakteru, siły przebicia i chęci.
            • d.o.s.i.a Re: Nie daje się szansy? 01.07.10, 20:59
              > Nie zgadzam się. To kwestia charakteru, siły przebicia i chęci.

              A jak ktos tej sily charakteru nie ma, albo nawet zwyczajnie jest antypatyczny
              dla tej konkretnej grupy, to juz zasluguje na brak szacunku Twoim zdaniem?
      • mona_mayfair Re: Szkolna historia 01.07.10, 13:18
        Osobiscie lubiana w szkole chyba nigdy nie bylam. Dluuugo bylam kozlem ofiarnym,
        ale nigdy nie bylam kablem i wlazidupem.
    • martishia7 Re: Szkolna historia 01.07.10, 10:31
      W LO mieliśmy nieco irytującego kolegę, który oprócz bycia matołem i psucia
      niektórych imprez poprzez nadużywanie alkoholu, zapragnął także zostać
      "metalem". Zapuścił więc włosy, jednak nie szło to w parze z nadmiernie częstymi
      kontaktami z środkami czystości. Na walentynki dostał od nas kartkę o wszystko
      mówiącej treści:

      Tęsknię za Tobą,

      Szampon


      Podziałało.
      Mam wrażenie, że laska naprawdę musiała sobie nagrabić. Wina szkoły polega na
      tym, że wcześniej nie zwrócili uwagi na problem z integracją grupy, a takowy
      prawdopodobnie musiał być widoczny. No ale może miło było mieć
      włazidupa-donosiciela. A darczyńcy to raczej żadna patologia, bo postawili na
      rozwiązanie bądź co bądź przemyślane, a nie prostacko-siłowe.
      Oczywiście nieładnie z ich strony, ale koncept z karaniem widzów dotkliwiej niż
      sprawców, to głupota. Nie nastraja pozytywnie do tzw. "systemu".
      • matsuda a nauczyciele teraz walą głupa 01.07.10, 10:52
        przez kilka lat widzieli co to za talent z tej panny, nie przeszkadzało im to,
        mieli swojego szpiega wśród uczniów, teraz udają niewinnych. jeśli chodzi o
        karanie to właśnie oni powinni ją ponieść. wiedzieli, że dziewczę nie jest lubiane.
        • lacitadelle Re: a nauczyciele teraz walą głupa 01.07.10, 11:30
          Jestem przerażona tym, co czytam.

          Kobiety, skąd wy wszystkie tyle wiecie o tej dziewczynie, każda pisze dosłownie
          tak, jakby sama chodziła do tej klasy. A przeczytałyście tylko krótki artykuł,
          nie macie pojęcia o sytuacji, o niej, ani o tych wręczających czopki. Może winą
          dziewczyny było to, że nie ściągała, może nie dawała ściągać, może po prostu
          lubiła się uczyć (w naszym pięknym kraju to już wystarczy na piętno donosiciela
          i wazeliniarza), a może dłubała w nosie... Słyszeliście kiedyś o tym, że winę
          trzeba najpierw udowodnić? Że podejrzany ma prawo do obrony?

          Wszystko na podstawie tego, że uczniowie jej nie lubili? Ja znam wiele
          przykładów właśnie takich kozłów ofiarnych, w każdym z nich było tak, że ofiara
          z jakiegoś tam powodu odstawała od grupy (bieda, wygląd, głupie przyzwyczajenia,
          dobre stopnie) i to był wystarczający powód, żeby przypisać jej wszystkie
          grzechy świata i zgnoić, tak jak Wy właśnie teraz robicie (a nawet nikogo z
          zainteresowanych nie znacie). Mój kolega z podstawówki popełnił w liceum
          samobójstwo z powodu tego, że klasa zrobiła z niego takiego kozła.
          • alexa0000 Re: a nauczyciele teraz walą głupa 01.07.10, 11:35
            Rodzina bardzo dziana. Ojciec jest sponsorem szkoły w ileu
            przypadkach. Dziewczyna jest zarozumiała , traktuje innych z góry.
            • pieskuba Re: a nauczyciele teraz walą głupa 01.07.10, 11:38
              Czyli co? Dzieciaczki korzystały, gdy tatuś sponsorował szkołę,
              zazdrościły córce "dzianości" a na koniec czopek?
              • daria_nowak Dzieciaczki 01.07.10, 20:19
                Raczej szkoła chyba? Trudno żeby dzieci z krzykiem odmawiały np. udziału w
                lekcjach informatyki, bo tatuś nielubianej koleżanki zasponsorował komputery?
            • lacitadelle Re: a nauczyciele teraz walą głupa 01.07.10, 11:43
              > Rodzina bardzo dziana. Ojciec jest sponsorem szkoły w ileu
              > przypadkach.

              To akurat mogło ją skreślić w oczach uczniów jeszcze przed przed pierwszym
              dzwonkiem.

              Znasz może jakieś dziecko nauczycielskie, które było lubiane w klasie? Bo ja
              nie, a raczej nie uwierzę, że wszystkie na to zasługują. Taki miałam przypadek w
              liceum, nauczyciele ją faworyzowali owszem, ale ona naprawdę tego nie chciała i
              głupio się z tym czuła, co do znakomitej większości klasy nie docierało.

              > Dziewczyna jest zarozumiała , traktuje innych z góry.

              To równie dobrze może być mechanizm obronny.

              Nie mówię, że Twoja albo moja wersja jest prawdziwa, z pewnością prawda leży
              gdzieś po środku.

              Chodzi mi o to, że Ty jak rozumiem sytuację znasz z życia, a w ocenach jesteś o
              wiele bardziej łagodna od osób, które nie mają o niej pojęcia.
              • alexa0000 Re: a nauczyciele teraz walą głupa 01.07.10, 12:03

                > Chodzi mi o to, że Ty jak rozumiem sytuację znasz z życia<

                Tak sobie, pracuje z osoba, która zna sprawe nieco blizej.

                Z tym sponsorowaniem szkoły bywa różnie. Kiedy pracowałam w
                technikum, napatrzyałam sie na zachowanie chłopaków , których
                rodzice sponsorowali szkolę. Zawsze byli świętymi krowami, które
                były nie do ruszenia. Naciągane oceny, wieczne "drugie szanse",
                nieskreślanie z listy uczniów pomimo ewidentnych wskazań. Dyrekcja
                pazurami i zębami trzymała się dojnych krów, ponieważ w dzisiejszych
                czasach ten dyrektor jest chwalony, który potrafi sam sobie
                zagospodarowac fundusze i je zdobyć.

                Wierzę, że nie było dymu bez ognia. Niemniej, nie ma we mnie zgody
                na takie rozwiązywanie sprawy. Ukaranie odgórne uważam za błąd.
              • elza78 Re: a nauczyciele teraz walą głupa 01.07.10, 12:54
                ja znam - siebie, chodzilam do szkoly w ktorej uczyla moja mama, z relacjami w
                klasie nie mialam zadnych problemow, to nie zalezy od tego kim sa twoi rodzice
                tylko od twoich pogladow tongue_out
                wedlug ciebie powinnam byc kozlem ofiarnym od poczatku do konca tongue_out
                • lacitadelle Re: a nauczyciele teraz walą głupa 01.07.10, 13:04
                  > ja znam - siebie, chodzilam do szkoly w ktorej uczyla moja mama, z relacjami w
                  > klasie nie mialam zadnych problemow, to nie zalezy od tego kim sa twoi rodzice
                  > tylko od twoich pogladow tongue_out
                  > wedlug ciebie powinnam byc kozlem ofiarnym od poczatku do konca tongue_out

                  Wg mnie nikt nie powinien być kozłem ofiarnym. I cieszę się, że istnieją wyjątki
                  od tej nauczycielskiej reguły smile
                  • elza78 Re: a nauczyciele teraz walą głupa 01.07.10, 13:09
                    racja ze nikt nie powinien byc, a z drugiej strony, gdzie jest rola wychowawcza
                    placowki szkolnej ktorej pracownicy wlasnie takie konflikty wewnatrz grupy
                    dzieciakow powinni wylapywac i starac sie rozwiazac juz u podstaw.
                    jest pedagog szkolny, gdyby pogadal z laska z jej rodzicami i klasa na poczatku
                    gimnazum moze nie byloby czopkow w prezencie.
                    teraz fajnei winnych znaleziono winnych ukarano ale czy napewno winnych ? wedlug
                    mnie winna jest rowniez szkola ktorej pracownicy tyle lat pryzmykali oczy na
                    narastajace wewnatrz klasy napiecia, przymykali bo pewnie bali sie tatulka
                    sponsora...
                    ta sprawa ma podwojne dno, fajnie zrobic kozlow ofiarnych z darczyncow nie
                    weryfikujac swojej niekompetencji zawodowej - dzieciaki pojda do innych szkol, a
                    macierzysta nadal bedzie tkwila w starym syfie...
                  • siasiunia1 Re: a nauczyciele teraz walą głupa 04.07.10, 01:26
                    a u mnie w klasie byl syn nauczyciela - nie dosc że wszyscy go lubili to jeszcze swego czasu poprosilismy wychowawczynię żeby powiedziała jego tacie (a swojemu koledze) zeby przestał go tak ostro na lekcjach traktowac.
                    Innego syna nauczyciela to wręcz uwielbiałam bo był takim super człowiekiem.

                    ale mielismy za to jednego takiego co to zawsze płakał, ryczał, skarżył i śmierdział. I na mikołaki dostawał czasami jakieś ładne mydła w prezencie. Chyba je kolekcjonował niestety.

                    Tak naprawdę nie wiemy jaka była sytuacja - czy to byla tzw mocna paczka w klasie takich "gwiazd" co to im sie wydaje że mogą wszystko i oceniac wszystkich i uwzieli sie na laskę czy rzeczywiście dziewczyna byla nie do życia.

                • koralik12 Re: a nauczyciele teraz walą głupa 02.07.10, 10:21
                  elza byłaś lubiana bo pewnie i twoja mama była lubiana, jakby twoja mama była
                  nielubianą ogólnie nauczycielką to twoje poglądy nie miałyby znaczenia, też by
                  Cię nie lubili
                  • elza78 Re: a nauczyciele teraz walą głupa 02.07.10, 14:58
                    syn matematyczki z naszego liceum byl bardzo lubiany chociaz matka niekoniecznie smile
                    • d.o.s.i.a Re: a nauczyciele teraz walą głupa 02.07.10, 15:17
                      > syn matematyczki z naszego liceum byl bardzo lubiany chociaz matka
                      niekonieczni
                      > e smile

                      To rzeczywiscie wszystkiego dowodzi. Ludzie sa nielubiani tylko i
                      wylacznie za to, ze sobie zasluzyli. Ot, prosta filozofia Elzy.
                      • elza78 Re: a nauczyciele teraz walą głupa 02.07.10, 15:29
                        ot prosta jakos trudno uwierzyc ze zadufana w sobie corusia tatusia sponsora
                        ktory prokurature chce stawiac na nogi z powodu durnego prezentu byla nielubiana
                        "za nic" big_grin
              • mona_mayfair Re: a nauczyciele teraz walą głupa 01.07.10, 14:25
                lacitadelle napisała:


                >
                > Znasz może jakieś dziecko nauczycielskie, które było lubiane w klasie?

                Ja chodzilam w gimnazjum do jednej klasy z trojgiem nauczycielskich dzieci i o
                dziwo cala trojka byla lubiana. Ja za to nie bedac ani corka nauczyciela, ani
                "dziana", ani kujon, lubiana nie bylam, bo mialam rodzicow alko0holikow (jakbym
                sama ich sobie wybrala...)
          • elza78 Re: a nauczyciele teraz walą głupa 01.07.10, 12:57
            ale zgodzisz sie ze zdaniem ze nagle szkola tera na koniec dostrzega problem?
            gdzie byli nauczyciele od tego sa aby takie sytuacjie wylapywac i rozwiazywac smile
            ktos nie wykonal nalezycie swojej roboty tak patrzac z drugiej strony
    • nangaparbat3 Re: Szkolna historia 01.07.10, 11:11
      U mnie w ogólniaku był ktos, o kim wszyscy wiedzieli, ze donosi. Ale teraz
      pewien zawodowy specjalista od grzebania w teczkach dogrzebal się, ze donosil
      ktos inny, ktorego wszyscy bardzo szanowalismy i mielismy za co najmniej
      sprzyjajaącego opozycji.

      O ile jeszcze zbiorową akcje nastolatkow bym przełknęla, o tyle udzial w niej
      mamusi mnie przerasta.
    • dziub_dziubasek Re: Szkolna historia 01.07.10, 11:21
      Cała sytuacja mocno niesmaczna i jak dla mnie absolutnie nieśmieszna.
      Kara słuszna, matka która pakowała prezent wykazała się głupotą i zupełnym
      brakiem empatii.
      Dziewczyna dobrze wiedziała, ze jest nielubiana, taki "gest" ze strony kolegów
      to jak dla mnie jeszcze większa oznaka antypatii i zakrawa pod przemoc psychiczną.
      Kara słuszna.
    • nangaparbat3 "Młoda sobie nagrabiła" 01.07.10, 11:31
      W takich sprawach, kiedy "wszyscy wiedzą", zalecalabym ostroznosc do kwadratu.
      Jeden przyklad podalam wyzej.
      Przypomnialo mi sie jeszcze zdarzenie z wlasnego zycia.
      W szkole mialam zawsze bardzo dobre relacje z rowiesnikami, z chlopcami lepsze
      niz z dziewczynkami. Jednak pod koniec osmej klasy zupelnie nagle, ni stad ni z
      owad, chlopcy z mojej klasy przestali sie do mnie odzywac. Wszyscy. Wreszcie
      największy i jako taki cieszący sie najwiekszym prestizem kolega podszedl i
      smutno powiedzial: Nie wierzę w to co o tobie mówią, ale wszyscy to mowią.
      Zrobilam wowczas wielokrotny rachunek sumienia tam i nazad, i nie znalazlam nic.
      Literalnie nic. Do dzisiaj nie wiem, o co poszło.
      Nie cierpialam szczególnie, bo zaraz rok sie skończyl, a potem bylo liceum. Ale
      od tamtego czasu wlacza mi sie czerwone światelko, kiedy "wszyscy cos mówią".
    • iminlove Re: Szkolna historia 01.07.10, 11:40
      Nie zgadzam się z karą.
      Mówimy o prawie dorosłych ludziach, o 15-16 latkach, którzy dokonali
      już pierwszego ważnego wyboru w postaci kierunku dalszego nauczania.
      To nie są małe, maltretowane dzieci. Dziewczyna powinna wiedzieć
      jakie są reperkusje związane z donosicielstwem. Załatwili to po
      swojemu - mogli gorzej. Prezent wg mnie jak najbardziej trafny. Nie
      rozumiem rodziców, którzy mieszają się w takie sprawy... A
      dziewczyna po raz kolejny została upewniona w przekonaniu, że
      donosicielstwo wyciągnie ją z każdej opresji.
      Wg mnie to był najbardziej elegancki sposób odegrania się na niej.
      • pieskuba Re: Szkolna historia 01.07.10, 11:44
        A dla mnie jakoś mało prawdopodobne jest to, że osoba już w jakiś
        sposób uprzywilejowana (sponsorowanie szkoły przez ojca) musi
        jeszcze dodatkowo donosić i wazelinować by wkraść się w łaski
        nauczycieli. Tym bardziej wierzę w pomówienie jej o to. Przez
        zazdrosnych rówieśników.

        Wywyższanie się nie jest fajne, ale to jednak "przestępstwo" dużo
        mniejszego kalibru niż donoszenie.
      • lacitadelle donosicielstwo 01.07.10, 11:47
        kuźwa, może mi ktoś wytłumaczyć, co znaczy to osławione "donosicielstwo" w
        przypadku dziewczyny z gimnazjum? Bo ja chyba jakaś niekumata jestem i dziwnie
        kojarzy mi się to z telefonami do straży miejskiej w przypadku złego parkowania
        albo tego, że mąż bije żonę.

        A może to jeszcze wspomnienia po poprzednim ustroju i władza wg. Was zawsze musi
        być zła i każdy, kto łamie przepisy, robi dobry uczynek?
        • mara_jade73 Re: donosicielstwo 01.07.10, 13:31
          Naprawdę uważasz, że dzwonienie di straży miejskiej bo ktoś źle
          zaparkował jest zachowaniem godnym pochwały.
          Co do wątku to uważam pomysł uczniów za zabawny i pannę może czegoś
          nauczy. Fakt, że matka nie powinna brac w tym udziału.
          • miliwati Re: donosicielstwo 01.07.10, 13:36
            mara_jade73 napisała:

            > Naprawdę uważasz, że dzwonienie di straży miejskiej bo ktoś źle
            > zaparkował jest zachowaniem godnym pochwały.

            A nie jest?
          • lacitadelle Re: donosicielstwo 01.07.10, 13:39
            > Naprawdę uważasz, że dzwonienie di straży miejskiej bo ktoś źle
            > zaparkował jest zachowaniem godnym pochwały.


            Tak uważam, w szczególności, jeżeli dzieje się to w miejscu, w którym brakuje
            miejsc parkingowych. Ale zdaję sobie sprawę z tego, że w Polsce to
            "donosicielstwo", podczas gdy w znanych mi krajach Europy Zach - obywatelski
            obowiązek.
            • gazeta_mi_placi Re: donosicielstwo 01.07.10, 14:27
              Może masz jakąś znajomą na wózku dla niepełnosprawnych? Zrób sobie z nią mały
              spacerek po mieście,może zrozumiesz....
          • el_jot Re: donosicielstwo 01.07.10, 13:45
            mara_jade73 napisała:

            > Naprawdę uważasz, że dzwonienie di straży miejskiej bo ktoś źle
            > zaparkował jest zachowaniem godnym pochwały.

            A nie jest?
          • nangaparbat3 Re: donosicielstwo 01.07.10, 19:46
            mara_jade73 napisała:

            > Naprawdę uważasz, że dzwonienie di straży miejskiej bo ktoś źle
            > zaparkował jest zachowaniem godnym pochwały.
            >

            Jeśli złe zaparkowanie moze kogos innego narazic na wypadek, to jak najbardziej.
            Dziwie się, ze sie dziwisz.
    • bombastycznie Re: Szkolna historia 01.07.10, 13:38
      oj nie takie rzeczy się działy w szkołach... a tak na serio to ja uważam że
      zachowanie ojca dziewczyny powinno pozostać bez komentarza, bo to już jak dla
      mnie paranoja jakaś. wiadomo że każdy rodzić broni własnego dziecka, ale skoro z
      dziecka taki uczeń to ja się nie dziwię że dzieciaki tak zareagowały. z jednej
      strony żal mi dziewczyny ale nie dlatego że została tak potraktowana(bo sama
      sobie naważyła piwa) tylko dlatego że ma takiego ojca. Widać że niedaleko pada
      jabłko od jabłoni, założę się że ojciec był taki sam w młodości(o ile do teraz
      nie jest) i pewnie też go ktoś "obdarował" prezentem. z resztą tak jak ktoś
      powiedział, lepsze to niż pobicie czy coś równie okrutnego. ogólnie cała sprawa
      mnie śmieszy, no i to obniżenie zachowania... no cóż, tak bywa. Mnie też nie raz
      obniżali zachowanie za różne głupoty, a jakoś udało mi się skończyć szkołę, zdać
      maturę i pójść na studia... Kto teraz patrzy na zachowanie?? Nawet prywatne
      szkoły nie patrzą. Robią niepotrzebną aferę tym artykułem.
    • imasumak Re: Szkolna historia 01.07.10, 15:16
      Po pierwsze kawał obrzydliwy, a z racji tego, że prezent został wręczony z
      okazji urodzin, wyjątkowo perfidny uncertain.
      Po drugie konsekwencje wyciągnięte w szkole były jak najbardziej prawidłowe ale
      na nich powinno się skończyć.
      Po trzecie, tak naprawdę nie wiadomo, czy dziewczyna nie była po prostu kozłem
      ofiarnym.
    • araceli Re: Szkolna historia 01.07.10, 17:41
      Bardzo dziwię się, że tyle osób pochwala takie zachowanie?

      Czego to uczy? Że osobę, której się nie lubi można a nawet należy poniżać?

      I to tłumaczenie 'lizusów nikt nie lubi' - i co z tego? Że 'w sumie nic jej nie
      zrobili' - a ona im?
      • dziub_dziubasek Re: Szkolna historia 01.07.10, 17:53
        Nareszcie kilka głosów rozsądku. Popieram Was, kara jak najbardziej słuszna,
        wręczenie takiego "prezentu" zwyczajnie obrzydliwe i upokarzające.
        • d.o.s.i.a Re: Szkolna historia 01.07.10, 18:28
          Ja jestem zdruzgotana poziomem wypowiedzi niektorych e-mamus. No po
          prostu zbieram szczeke z podlogi. Jaki sie nam tu obraz wylania?
          Zawistnego, zadnego krwi i ofiary spoleczenstwa. I ta obrzydliwa
          satysfakcja bo "zasluzyla sobie donosicielka jedna", "nagrabila
          sobie to sie jej nalezy". Glupota ludzka naprawde nie zna granic,
          czego dowodem jest to forum. Nic nie wiedza o dziewczynie, ale
          wystarczy, ze "siostra brata szwagra mowila i w ogole wiesc gminna
          niesie, ze...", a juz jak te kozy nierozumne wiedza swoje. I jeszcze
          sie ciesza glupie. Dla mnie, obrzydliwe zachowanie.

          Na obrone gimnazjalistow dodam tyle, ze dzieciaki maja durne
          pomysly, brak im jeszcze wyczucia, empatii, latwo im wpasc w
          przesade. Pamietam jeszcze z liceum jak podrzucalismy matematyczce
          na krzeslo malenkie buteleczki alkoholu, bo wiadomo bylo o niej, ze
          lubi sobie popic. Jak sobie przypomne teraz, to mi wstyd zwyczajnie.
          Pamietam jak potrafilismy byc okrutni dla dziewczyny, ktora byla
          wlasnie taka "zarozumiala i lizus". Po latach widze, jaka to byla
          desperacka fasada, za ktora kryla sie zakompleksiona mloda
          dziewczyna. A mysmy jej dosrywali, z czasem to juz nawet chyba nikt
          nie wiedzial dlaczego. Wstydze sie teraz tego i gdyby moje dziecko
          cos takiego zrobilo zadzialalabym z cala stanowczoscia. Bo w
          przeciwienstwie do gimnazjalisty jestem dorosla i potrafie
          prawidlowo ocenic takie zachowanie. Dziwie sie, ze niektore e-mamy
          zatrzymaly sie w rozwoju emocjonalnym na gimnazjum.

          Nalezy sie im kara, powinni przeprosic dziewczyne i tyle. Oceny z
          zachowania jak najbardziej powinny to odzwierciedlac.
        • martishia7 Re: Szkolna historia 01.07.10, 18:28
          Przepraszam, jaka kara??

          Kilka osób popełnia występek X, inna grupa jest świadkami tego zdarzenia. Ci
          którzy popełnili występek, ale przeprosili zostają ukarani łagodniej niż
          świadkowie, którzy w swej bezczelności postanowili nie przepraszać. Dla mnie to
          jakieś kuriozum jest a nie sprawiedliwość.
          • d.o.s.i.a Re: Szkolna historia 01.07.10, 19:09
            > Kilka osób popełnia występek X, inna grupa jest świadkami tego
            zdarzenia.

            Przeprosic powinni wszyscy, ktorzy uczestniczyli we wreczaniu tego
            poronionego prezentu. Proste nie?
            • martishia7 Re: Szkolna historia 01.07.10, 19:23
              I kara za nie-przeszkodzenie/podżeganie jest ostrzejsza niż za sprawstwo?
              To nie proste, to idiotyzm. Ale tak jak pisałam - nie dziwi mnie. Szkoła przez
              jakieś circa trzy lata wykazywała się totalną ślepotą i głuchotą na stosunki
              panujące w klasie. A teraz olaboga, wszyscy oburzeni jak to się mogło stać. Więc
              urządzili pokazówę, żeby zatkać gębę ojcu krzykaczowi i umyć ręce o
              odpowiedzialności. Żenada.
              • d.o.s.i.a Re: Szkolna historia 01.07.10, 19:28
                > I kara za nie-przeszkodzenie/podżeganie jest ostrzejsza niż za
                sprawstwo?

                Owszem, nieprzeszkodzenie/podzeganie polaczony z brakiem skruchy
                jest dla mnie wiekszym przestepstwem niz sprawstwo, w ktorym sprawca
                przyznaje sie do bledu i przeprasza. Jakie to ma znaczenie kto kupil
                prezent i kto go opakowal? Znaczenie ma kto ten prezent wreczal. Nie
                sadze, zeby przepraszac kazano osobie, ktora przypadkiem sobie
                przechodzila...

                Uwazasz, ze za morderstwo tez idzie do wiezienia tylko ten co
                trzymal noz?
                • martishia7 Re: Szkolna historia 01.07.10, 19:43
                  Wiem doskonale, że nie tylko. Wiem również doskonale, że sytuacja, w której sąd
                  ukaże surowiej podżegacza niż sprawcę, jest nie do pomyślenia. Szkoła ukarała
                  ich tak naprawdę nie za "występek" (który jak dla mnie jest wątpliwy), tylko za
                  to, że odmówili przyjęcia narzuconej przez szkołę interpretacji tego czynu.
    • gacusia1 Re: Szkolna historia 01.07.10, 19:17
      Mnie sie pomysl podoba. Prezent w postaci wazeliny i czopkow nijak
      nie kwalifikuje sie jako sprawa dla prokuratury wink nawet jesli
      prezent pakowala matka ucznia. Ojciec donosicielki i lizuski pewnie
      postepuje tak samo w stosunku do swoich szefow,stad jego oburzenie.
      • d.o.s.i.a Re: Szkolna historia 01.07.10, 19:24
        Miejmy nadzieje, ze dokladnie to samo spotka Twoje dzieci. Powod sie
        znajdzie, nie martw sie.

        Przerazajace.
        Boze, dobrze, ze nie mieszkam w Polsce.

        A ja w dalszym ciagu nie kumam jakie to donosicielstwo i lizusostwo
        mozna popelnic w gimnazjum. Zabijcie, nie wiem ni cholery jakie
        straszne przewiny mozna popelnic w ten sposob.
        • imasumak To ja Ci powiem DOSIU 01.07.10, 19:39
          bo moja córka i jej dwie przyjaciółki miał w gimnazjum przechlapane przez
          garstkę łobuzów klasowych, których ulubionym zajęciem było wydurnianie się na
          lekcjach, popijawy i dokuczanie dziewczynom, które po prostu chciały się uczyć i
          nie miał ochoty na chlanie i obściskiwanie się z nimi podczas klasowych imprez.
          Oczywiście na co dzień wysłuchiwały, że są wyniosłymi pi..dami, damulkami,
          lizuskami itp.
          Całę szczęście, że etap gimnazjalnej edukacji moja córka ma już za sobą i
          wyjechała do normalnej szkoły, gdzie większość wie, w jakim celu odbywają się
          lekcje, a sytuacja, gdy ktoś po prostu chce mieć spokój do nauki nikogo nie dziwi.

          d.o.s.i.a napisała:

          A ja w dalszym ciagu nie kumam jakie to donosicielstwo i lizusostwo
          mozna popelnic w gimnazjum. Zabijcie, nie wiem ni cholery jakie
          straszne przewiny mozna popelnic w ten sposob.



        • kub-ma Re: Szkolna historia 01.07.10, 19:41
          Na podstawie jednej sytuaci i jednej wypowiedzi stwierdzasz, że w
          Polsce jest tak źle, że lepiej lu nie mieszkać? A tam gdzie
          mieszkasz jest tak wspaniale.

      • imasumak Re: Szkolna historia 01.07.10, 19:31
        Jak mnie denerwują takie wypowiedzi. Oczywiście założyłaś, że większość ma
        racje, prawda? A tymczasem bardzo prawdopodobne jest to, że dziewczyna po
        porostu odstawała od grupy, może się lepiej uczyła, może nie uczestniczyła w
        imprezach, może byłą dojrzalsza od reszty klasy i tym się naraziła, w związku z
        czym najwygodniej było jej przypiąć łatkę lizuski i donosiciela.
        A nawet GDYBY byłą lizusem i donosicielem, to i tak nie usprawiedliwia to
        zbiorowego upokarzania. Po prostu wstrętne.
        A matka tego dziecka, która pakowała ten prezent, powinna była wytłumaczyć
        gó...arzerii, że nie tak się rozwiązuje sytuacje konfliktowe.
        • d.o.s.i.a Re: Szkolna historia 01.07.10, 19:38
          Nawet na tym forum widac jaka wielka potrzeba siedzi w ludziach,
          zeby znalezc sobie jakas ofiare i wyladowac swoje frustracje. Nawet
          jesli to tylko ktos o kim czyta sie w prasie.
          Ach, taka to Polska katolicka, pozal sie Boze...
        • nangaparbat3 Re: Szkolna historia 01.07.10, 19:50
          > A matka tego dziecka, która pakowała ten prezent, powinna była wytłumaczyć
          > gó...arzerii, że nie tak się rozwiązuje sytuacje konfliktowe.


          Ależ jakim cudem - przeciez napisali wyżej, ze niedaleko pada jabłko od jabloni.
    • d.o.s.i.a Re: Szkolna historia 01.07.10, 19:35
      I jeszcze jedna mysl mnie naszla. Swego czasu na tym forum byl watek
      pt. "jak wychowujecie swoje dzieci". No i pisaly e-mamy o tym, jak
      to najwazniejsze, zeby dziecko bylo prawym i dobrym czlowiekiem,
      wrazliwym na krzywde ludzka. Ach, ile tam gornolotnych slow padlo.
      Tja. Kaktus mi juz rosnie... Po przeczytaniu tego watku naprawde
      przestalo mnie dziwic jaka podlosc w ludziach siedzi i skad sie to
      bierze.
      Kurcze, nawet przestepca zasluguje na domniemanie niewinnosci. A
      kazdy czlowiek na SZACUNEK!
    • karra-mia Re: Szkolna historia 01.07.10, 19:37
      Raczej stoję po stronie wręczających prezent, choć fakt, głupio zrobili, wręczając osobiście. Wazelina i czopki to dosyć wymowny prezent, który dziewczynie raczej powinien dać do myślenia, o co kaman, a nie się oburzać, bo swojego wizerunku tym nie poprawi. Zachowanie ojca pozostawię bez komentarza, bo myślę, ze tak duże dziewczę swoje problemy z rówieśnikami moze sama załatwić, albo jeżeli już przez ojca, to moze warto pomyśleć, co uważa droga strona.
      Powinna się panna cieszyć, że grupa uczniów jej łba nie zmyła w inny sposób, bardziej chamski i rzeczywiście podchodzący pod prokuraturę, bo to się ostatnio zdarza częsciej niestety. Ci uczniowie podeszli jednak z dystansem do tego.
      • imasumak Powiem tak - gdyby ktoś zrobił coś takiego mojej 01.07.10, 19:46
        córce, sprawy do prokuratury bym nie wniosła. Ale zorganizowałabym 2-3 smutnych
        panów o słusznych gabarytach, którzy dorwaliby w ciemnej uliczce ową mamusię,
        której tak spodobał się doskonały pomysł młodzieży, że postanowiła ich wspomóc i
        wepchaliby jej do doopy te wszystkie czopki. Tyle w temacie.
        • angazetka Re: Powiem tak - gdyby ktoś zrobił coś takiego mo 02.07.10, 11:46
          No tak... Mnie by coś taki prymitywnego do głowy nie przyszło, no
          ale to ty w tym wątku jesteś ta empatyczna wink
          • imasumak Re: Powiem tak - gdyby ktoś zrobił coś takiego mo 02.07.10, 12:10
            Oczywiście, że bym w efekcie tego nie zrobiła (nawet nie znam takich panów wink.
            Natomiast z całą pewnością ostro bym pogadała z tą mamuśką.
      • dziub_dziubasek Re: Szkolna historia 01.07.10, 19:58
        No faktycznie, powinna skakać do góry z radości. A ja cały czas mam wrażenie, ze
        po prostu jest ofiarą szkolnej przemocy, słabszą psychicznie na której grupa się
        wyżywa. A pewnie jedynym jej występkiem tak naprawdę są lepsze oceny. Bo jak
        ktoś się wyróżnia to trzeba go w ziemię wdeptać...
        • nangaparbat3 Re: Szkolna historia 01.07.10, 20:05
          Moze byc równie dobrze najsilniejsza z calego towarzystwa, ale "w jednosci sila".
          Ciekawe też, o czym donosiła, jeśli donosiła?
          Moze po prostu opowiedziala rodzicom, co sie dzieje na "domowkach" (brrr, co za
          paskudne słowo), a rodzice zawiadomili szkołę?
          A moze poprosiła kogoś z nauczycieli, by uspokoili w czasie lekcji tych, co
          innym nie daja sie uczyc?
          No kurka wodna - o czym mogła była doniesc - jeśli doniosła?
          • dynema Re: Szkolna historia 01.07.10, 20:37
            W czasie kariery szkolnej spotkalam kilka osob, ktore bylo uznane za lizusow,i
            dreczone z tego wzgledu ze byli (rozne osoby):

            -inteligentni
            -bogaci
            -osiagali sukcesy w konkursach
            -mlodsi o rok od reszty klasy
            -slabi w sporcie ze wzgledu na porazenie mozgowe

            Dziewczyna odstaje od reszty klasy finansowo, wiec jako ze rodzicow( w tym
            pewnie pania pakujaca) szlag trafia ze mama Kowalskiej ma nowy samochod, a
            ojciec nie bije co drugi dzien, sacza jad na swoje niebyt lotne latorosle, ktore
            rowniez wnerwia ze sasiad ma dwie krowy wiec niech mu padna...ot taki smierdzacy
            wlasny swojski polski sosik...
            • duzeq Re: Szkolna historia 02.07.10, 13:12
              > W czasie kariery szkolnej spotkalam kilka osob, ktore bylo uznane
              za lizusow,i
              > dreczone z tego wzgledu ze byli (rozne osoby):
              >
              > -inteligentni
              > -bogaci
              > -osiagali sukcesy w konkursach
              > -mlodsi o rok od reszty klasy
              > -slabi w sporcie ze wzgledu na porazenie mozgowe

              Inteligentni i bogaci byli dreczeni? Szczegolnie bogaci? To ty chyba
              do jakiejs specjalnej szkoly chodzilas.
              • d.o.s.i.a Re: Szkolna historia 02.07.10, 13:13

                > Inteligentni i bogaci byli dreczeni? Szczegolnie bogaci? To ty
                chyba > do jakiejs specjalnej szkoly chodzilas.


                No pacz Pani, w glowie sie nie miesci co?
                • duzeq Re: Szkolna historia 02.07.10, 18:19
                  Nie, ona nie wie co mowi i z tymi bogatymi i inteligentnymi to jej
                  wishful thinking byl.

                  Bogaci nigdy nie byli i nie beda dreczeni bo: jezeli sa to
                  nowobogaccy, to beda sie tylko nowobogackimi otaczac i miec rowno w
                  doopie co sadzi o nich reszta klasy, a jezeli to beda dzieci z
                  bogatych domow, to beda sie otaczac dziecmi z bogatych domow i miec
                  w doopie co mowi o nich reszta klasy. Do takich tez domow beda
                  starali sie wejsc sredniacy i uwaga! lizusy - bogatsi robia fajne
                  imprezki, maja wieksze chaty, samochody, mozliwosci etc. Dreczenie
                  bogatych to oksymoron i iluzja.

                  Inteligentni natomiast beda otaczac sie inteligentnymi i miec rowno
                  w doopie co jakas tam Baska z Kaska maja do powiedzenia na ich
                  temat. Niektorzy inteligentni moga byc na marginesie zycia
                  towarzyskiego, ale bedzie im to zwisac, bo maja ciekawsze zajecia, a
                  inni inteligentni dostosuja sie inteligentnie do sytuacji.

                  Stad wnosze, no pacz Pani, ze te mundre przemyslenia o inteligentych
                  i bogatych to brednie sa.

                  • dynema Re: Szkolna historia 05.07.10, 08:57
                    Bardzo ciekawy wywaod, ale zupelnie bez sensu.

                    Sytuacja o ktorej mowie odnosi sie do czasow mojej podstawowki, kiedy osobie
                    bogatej trudno bylo sie otoczyc boagtymi, bo dwa samochody na rodzine, same
                    firmowe zabawki i wkasny telewizor mialy pojedyncze sztkui na cala szkole -
                    ponad tysiac osob.

                    Osoba o ktorej pisalam gdzie indziej - z porazeniem mozgowym, byla
                    ponadprzecietnie inteligentna ( z reszta nadal jest- robi kariere naukowa poza
                    Polska)w szkole byl mix osob, nie mozna bylo pojsc do prywatnej, czy spolecznej
                    aby uniknac przebywania z dreczycielami z nizin spolecznych. A trudno aby cie
                    nie odchodzilo ze nie mozesz 5 godzin skorzystac z toalety, wiec idziesz do domu
                    wczesniej bo juz nie mozesz wytrzymac, a im inteligentniejszy jestes, tym mniej
                    chcesz byc ta osoba, ktora wysikac sie nie moze i jest regularnie klepana po
                    glowie. instynka samozachowawczy.

                    Tak wiec troche cie twoje pseudo-teorie poniosly.
                    • duzeq Re: Szkolna historia 05.07.10, 22:02

                      > Sytuacja o ktorej mowie odnosi sie do czasow mojej podstawowki,
                      kiedy osobie bogatej trudno bylo sie otoczyc boagtymi, bo dwa
                      samochody na rodzine, same firmowe zabawki i wkasny telewizor mialy
                      pojedyncze sztkui na cala szkole -ponad tysiac osob.

                      Hmmm, i co z tego? Abstrahujac od moich obserwacji - byly dreczone
                      za to, ze mialy lepsze zabawki? Czy moze za to, ze sie tymi
                      zabawkami przechwalaly na wszystkie strony? Tu nie czaisz roznicy.
                      I skoro obrzucamy sie tak dowodami anegdotycznymi, ktore zadnymi
                      dowodami nie sa, to powiem tak: ze mna do podstawowki chodzil
                      chlopak, ktory byl jednym spadkobierca jakiejs bogatej rodziny ze
                      Stanow. Z nikim nie mial problemow, ba! kochalismy go szczerze,
                      pomimo, ze byl i bogaty, i inteligentny. Dlaczego? Bo byl normalny i
                      normalnie sie zachowywal.
                      Jak widac na powyzszym przykladzie, to raczej twoje supozycje, ze te
                      biedna sierotke lizusowata zaszczulo zazdrosne o samochod papy
                      srodowisko sa bezasadne. Ci, ktorych wiekszosc zaczyna nie cierpiec,
                      sami sobie sa winni. Bo ZACHOWUJA sie tak, a nie inaczej. I do tej
                      grupy naleza zarowno tepi troglodyci, klasowi zboje, obrzydliwe
                      lizusy jak i uwazajace sie za bog-wi-co jednostki.

                      Ponadto nie podalas zadnego przykladu na dreczenie osob
                      inteligentnych oprocz klepania po glowie i problemow w ubikacji.
                      Coz, pierwsze nie zalezalo od inteligencji tylko od niemoznosci
                      poklepania przeciwnika po glowie, bo pewnie byl wiekszy i zapowiadal
                      sie na kryminaliste, a drugie - nie rozumiem. Napastowaly cie
                      kobiety?

                      NIe doczepilam sie ani do osob mlodszych, bo one moga byc slabsze i
                      rozumiem, ze w ten sposob moga byc narazone na zaczepki wyrosnietych
                      polglowkow. Nie doczepilam sie tez do osoby z porazeniem mozgowym
                      (zdziwilam sie tylko, ze jest w normalnej szkole, bo ci ludzie
                      zazwyczaj ucza sie w szkolach specjalnych, a wlaczanie
                      niepelnosprawnych do szkol powszechnych wymaga ulatwien
                      technicznych, a takze uwzglednienia ograniczen i stworzenia
                      odpowiednich warunkow ), bo rozumiem i tutaj, ze mogli znalezc sie
                      tepawi goscie wyzywajacy sie na kims, kto nie mogl sie bronic
                      fizycznie.

                      W podanych przez Ciebie przykladach zachodzi tylko zaleznosci:
                      glupawa sila kontra niemoc fizyczna badz niechec spolecznosci do
                      okreslonych zachowan, ktore z bogactwem czy inteligencja nie maja
                      nic wspolnego.
          • kkokos Re: Szkolna historia 01.07.10, 21:11
            > No kurka wodna - o czym mogła była doniesc - jeśli doniosła?


            no to wyobraźmy sobie:


            że kowalski już trzeci test pod rząd ściągał na fizyce, a pani od fizyki nic nie
            zauważyła

            że malinowska znów przyszła bez wypracowania i tego nie zgłosiła

            że majchrzak wczoraj palił na przerwie za salą gimnastyczną

            że pieńkowska napyskowała pani od wuefu (nad czym pani od wuefu, usadziwszy
            pieńkowską i wyegzekwowawszy 'przepraszam', postanowiła przejść do porządku
            dziennego i nie informować wychowawczyni, bo sprawa zamknięta)

            że skrzypiński z modzelewskim wyrwali się na przerwie ze szkoły, w przemyślny
            (tu szczegóły) sposób odwróciwszy uwagę woźnej-cerbera

            że lewandowski (razem z kozłowską z IIc) urwali się z dwóch ostatnich godzin, to
            u nas był angielski, a pani nie sprawdziła listy, więc lewandowski nie ma
            nieobecności

            że mikołajczyk z pytlasińskim chwalili się, ze pili piwo w drodze na lekcję muzealną

            że fikalska pokłóciła się z nowicką o frankowskiego, nowicka powiedziała, że
            fikalskiej ryj zdefasonuje, na co fikalska zagroziła, że wrzuci w internet zdjęcia
            nowickiej rzygającej w ubiegłą sobotę

            że gostkiewicz powiedział o pani od chemii "szmata"

            że walczak i bączyk chwalili się, że mają wszystkie testy z matmy wraz z
            odpowiedziami, do końca trzeciej klasy, i wobec tego pani od matmy może im teraz
            naskoczyć

            że podolski grał całą historię na komórce, a w ogóle to miśkiewicz i różycka
            notorycznie nie wyłączają komórek na lekcji



            duperele? w większości tak, choć kaliber różny. ale nie wszystko wychowawczyni
            czy inna ulubiona nauczycielka musi wiedzieć, prawda?

            dwie z tych rzeczy - testy z matmy z odpowiedziami oraz kłótnia z panią od wuefu
            - zostały w I klasie gimnazjum doniesione wychowawczyni mojego syna przez
            usłużne koleżanki z klasy na godzinie wychowawczej. wychowawczyni na szczęście
            przytomna: zaproponowała podzielenie się testami ze wszystkimi, niech wszyscy
            poćwiczą, a "pieńkowskiej" powiedziała, że skoro pani od wuefu uważa sprawę za
            zamkniętą, to ona też. ale mogę sobie wyobrazić różne reakcje, gdyby
            wychowawczyni była głupsza/wredniejsza.


            • d.o.s.i.a Re: Szkolna historia 01.07.10, 21:19
              Ach, no rzeczywiscie straszne donosicielstwo.
              Glowa do kibla to bedzie za mala kara.

              Wspolczuje dzieciom rodzica o poziomie inteligencji 16latka. Bo dorosly raczej
              by sie z tego smial.
              • kkokos Re: Szkolna historia 01.07.10, 21:46
                d.o.s.i.a napisała:

                > Ach, no rzeczywiscie straszne donosicielstwo.
                > Glowa do kibla to bedzie za mala kara.
                >
                > Wspolczuje dzieciom rodzica o poziomie inteligencji 16latka. Bo dorosly raczej
                > by sie z tego smial.


                przeczytaj to, co napisałaś. nawet dwa razy. i zacznij współczuć swoim dzieciom
                (jeśli je masz), bo ich matka nie myśli.

                dla gimnazjalisty osoba, która w podobny sposób by donosiła, byłaby owszem godna
                parszywej zemsty. gimnazjalista MA inteligencję 16-latka (no niestety nie jest
                taki mądry i dojrzały jak ty, jaka szkoda) i ma pełne prawo tak myśleć. co
                gorsza, ma szczególne poczucie sprawiedliwości i jest bardzo wyczulony na
                zachowania fair i nie fair.

                z wiekiem to oczywiście mija, potem staje się dojrzałą d.o.s.i.ą, która wie, z
                czego należy się śmiać.
                • d.o.s.i.a Re: Szkolna historia 01.07.10, 21:59
                  > dla gimnazjalisty osoba, która w podobny sposób by donosiła, byłaby owszem
                  godn a parszywej zemsty. gimnazjalista MA inteligencję 16-latka (no niestety nie
                  jest taki mądry i dojrzały jak ty, jaka szkoda) i ma pełne prawo tak myśleć. co
                  gorsza, ma szczególne poczucie sprawiedliwości i jest bardzo wyczulony na
                  > zachowania fair i nie fair.

                  I wlasnie, jak napisalam juz ponizej, po to dzieci maja rodzicow, zeby im
                  przetlumaczyli pewne rzeczy, a nie pomagali w realizowaniu poronionych pomyslow.

                  Tylko czego sie spodziewac po dzieciach, skoro ich rodzice tez uwazaja, ze
                  dziewczyna jest "winna". I tego juz zupelnie nie kumam. Bo dla 16latka to jest
                  wina, ale dla doroslego czlowieka???


                  -
                  ---------

                  A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest
                  patetycznie i lekko mrocznawo.
                  • kkokos Re: Szkolna historia 01.07.10, 22:21
                    > Tylko czego sie spodziewac po dzieciach, skoro ich rodzice tez uwazaja, ze
                    > dziewczyna jest "winna". I tego juz zupelnie nie kumam. Bo dla 16latka to jest
                    > wina, ale dla doroslego czlowieka???

                    tak, dla mnie dorosłej to jest wina. bieganie do nauczyciela z donosami na
                    kolegów jest obrzydliwe w równym stopniu, co bieganie do szefa z donosami na
                    kolegów z pracy. jesli (jeśli!) dziewczyna donosiła i podlizywała się
                    nauczycielom, to naruszała niepisane prawo każdej grupy, że nie donosi się
                    szczebel wyżej. donosiciele i lizusy w każdej grupie i w każdym wieku są tępieni
                    - spotykają się z ostracyzmem/złośliwościami/chłodnym dystansem w zależności od
                    tego, jaka ta grupa jest.

                    i jeśli rodzicie mają w tej sytuacji "przetłumaczyć pewne rzeczy", to na pewno
                    nie to, że lizusostwo jest w porządku i nie ma co się na nie oburzać. być może
                    matka od pakowania powinna odwieść swoje dziecko i jego kolegów od pomysłu z
                    wazeliną, ale znowu - nie wiemy, co tak naprawdę panna miała na sumieniu i jaka
                    tam ogólnie panowała atmosfera.
                    oczywiście jeśli panna była tylko kozłem ofiarnym, tym gorzej dla matki.


                    • d.o.s.i.a Re: Szkolna historia 01.07.10, 22:25
                      > szczebel wyżej. donosiciele i lizusy w każdej grupie i w każdym wieku są
                      tępien i - spotykają się z ostracyzmem/złośliwościami/chłodnym dystansem w
                      zależności od tego, jaka ta grupa jest.

                      To wytlumacz mi jaki to jest rodzaj ostracyzmu, ktory zdarza sie w ostatni dzien
                      szkoly, pod pretekstem wreczenia prezentu urodzinowego?
                      • kkokos Re: Szkolna historia 01.07.10, 23:03
                        > To wytlumacz mi jaki to jest rodzaj ostracyzmu, ktory zdarza sie w ostatni dzie
                        > n
                        > szkoly, pod pretekstem wreczenia prezentu urodzinowego?

                        to nie jest ostracyzm, to jest złośliwość. nie rozumiem, do czego zmierzasz.
                        • d.o.s.i.a Re: Szkolna historia 01.07.10, 23:06
                          > to nie jest ostracyzm, to jest złośliwość. nie rozumiem, do czego zmierzasz.

                          No wlasnie. Zlosliwosc. Obrzydliwa i wykalkulowana.
                          • kkokos Re: Szkolna historia 01.07.10, 23:12
                            d.o.s.i.a napisała:

                            > > to nie jest ostracyzm, to jest złośliwość. nie rozumiem, do czego zmierza
                            > sz.
                            >
                            > No wlasnie. Zlosliwosc. Obrzydliwa i wykalkulowana.

                            zgadzam się, złośliwości spontaniczne są mniej obrzydliwe od wykalkulowanych smile
                            • d.o.s.i.a Re: Szkolna historia 01.07.10, 23:23
                              > zgadzam się, złośliwości spontaniczne są mniej obrzydliwe od wykalkulowanych smile

                              dokladnie. I dlatego nawet zbrodnia w afekcie to co innego niz morderstwo z
                              premedytacja.
                    • nangaparbat3 Re: Szkolna historia 01.07.10, 22:33
                      A co powiesz na donos, że koledzy znęcają się nad kimś?
                      Ja bym uważała z tymi niepisanymi prawami grupy.

                      Bo mentalnosc nastolatka pozwala na robiebnie innym rzeczy strasznych. Lepiej
                      zdecydowanie, by nauczyciele sami zauwazyli, co się dzieje. Ale to rzadkośc.
                      • kkokos Re: Szkolna historia 01.07.10, 23:19
                        nangaparbat3 napisała:

                        > A co powiesz na donos, że koledzy znęcają się nad kimś?
                        > Ja bym uważała z tymi niepisanymi prawami grupy.
                        >
                        > Bo mentalnosc nastolatka pozwala na robiebnie innym rzeczy strasznych. Lepiej
                        > zdecydowanie, by nauczyciele sami zauwazyli, co się dzieje. Ale to rzadkośc.

                        masz rację.

                        ale to chyba nie ten przypadek - jeśli w tej klasie byłaby przemoc fizyczna i
                        panna doniosła na ten temat, raczej nie dostałaby wazeliny w ozdobnym
                        pudełeczku, tylko to, co sugerowała (odnośne pakującej matki) jedna z dumnych z
                        własnej szlachetności matek w tym wątku: paru starszych chłopców o dużych
                        gabarytach w zaułku wcisnęło by jej te czopki w wiadome miejsce.
                        • d.o.s.i.a Re: Szkolna historia 01.07.10, 23:25
                          > ale to chyba nie ten przypadek - jeśli w tej klasie byłaby przemoc fizyczna i>
                          panna doniosła na ten temat,

                          No i dochodzimy znow do pytania, co to za straszne donoszenie bylo...
                          • kkokos Re: Szkolna historia 01.07.10, 23:59
                            d.o.s.i.a napisała:

                            > > ale to chyba nie ten przypadek - jeśli w tej klasie byłaby przemoc fizycz
                            > na i>
                            > panna doniosła na ten temat,
                            >
                            > No i dochodzimy znow do pytania, co to za straszne donoszenie bylo...
                            >

                            oj, uparcie nie chcesz zrozumieć.
                            masz ty w końcu jakieś dzieci? bo wygląda na to, że nie masz
                        • nangaparbat3 Re: Szkolna historia 01.07.10, 23:53
                          Uważasz, że tylko przemoc fizyczna jest zła? I niszczy?
                          Nie żartuj.

                          Z całej tej historii znamy tylko ostatni akt - ja bym po prostu zachęcała do
                          powściągliwości.
                          Jedyna rzecz, która dla mnie w całej sprawie jest oczywista, to zachowanie się
                          matki pakujacej. NIestety wobec takiej postawy matki po dzieciach spodziewałabym
                          się najgorszego.
                • nangaparbat3 Re: Szkolna historia 01.07.10, 22:28
                  Ja się zgadzam że gimnazjalista ma szczególne poczucie sprawiedliwości. Ale na
                  tym forum - tuszę - nie wypowiadają się gimnazjalistki.
              • martishia7 Re: Szkolna historia 01.07.10, 21:57
                Skoro panna ma prawo do odstawiania histerii z angażowaniem rodziców i szkoły w
                SWOJE relacje z powodu głupiego dowcipu, bo traktuje to jako sprawę życia lub
                śmierci, to jej koledzy mają prawo traktować jako koniec świata, że panna
                wypaplała pani wychowawczyni, że Kryśka z Zośką pokłóciły się o uczucia Bronka.
                • d.o.s.i.a Re: Szkolna historia 01.07.10, 22:09
                  > Skoro panna ma prawo do odstawiania histerii z angażowaniem rodziców i szkoły w
                  > SWOJE relacje z powodu głupiego dowcipu, bo traktuje to jako sprawę życia lub>
                  śmierci, to jej koledzy mają prawo traktować jako koniec świata, że panna>
                  wypaplała pani wychowawczyni, że Kryśka z Zośką pokłóciły się o uczucia Bronka.

                  Bo w ogole nie przyjmujesz do wiadomosci, ze dziewczyna mogla sie po czyms takim
                  zalamac? I masz z tego powodu poczucie zwyciestwa? Gratuluje.
                  • martishia7 Re: Szkolna historia 01.07.10, 22:12
                    > Bo w ogole nie przyjmujesz do wiadomosci, ze Kryśka z Zośką mogły się załamać
                    i spalić ze wstydu, że pani wychowawczyni dowiedziała się o ich afekcie do Bronka?
                    • nangaparbat3 Re: Szkolna historia 01.07.10, 22:35
                      Ale skąd masz pewnosc, że dziewczyna naprawdę donosiła? Wierz mi, bardzo łatwo
                      rzucic potwarz, ktoś cos powie, inni podchwycą, a my tu przyjmujemy za dobra
                      monetę. Może by jednak pomyślec przez chwilę?
                      • kkokos Re: Szkolna historia 01.07.10, 23:05
                        nangaparbat3 napisała:

                        > Ale skąd masz pewnosc, że dziewczyna naprawdę donosiła?

                        a skąd masz pewność, że była jedynie zaszczutym koziołkiem ofiarnym?
                        • nangaparbat3 Re: Szkolna historia 02.07.10, 00:13
                          A gdzieś napisałam, ze była?
                          • duzeq Re: Szkolna historia 02.07.10, 10:31
                            Nigdzie. Ale zasugerowalas to dosyc wyraznie, bo skoro mamy
                            przemyslec to, ze moze ona nie byla wcale lizusem, to wniosek jest
                            prosty.

                            A swoja droga - jak sobie wyobrazasz kilkadziesiat nastolatkow
                            idacych falszywym tropem? Jedna osoba powiedziala, ze Goska
                            nakablowala wychowczyni o czyms tam i juz? Cala reszta jej uwierzyla
                            na slowo i poleciala kupic wazeline...? Na wazeline trzeba sobie
                            ciezko, oj, ciezko zapracowac.
                            • nangaparbat3 Re: Szkolna historia 02.07.10, 15:24
                              > A swoja droga - jak sobie wyobrazasz kilkadziesiat nastolatkow
                              > idacych falszywym tropem?

                              Widzialas parę milionow pelnoletnich Polaków głosujacych na Stana Tymińskiego?
                              Zrobic wode z mozgu wiekszej liczbie osób to naprawde pikuś.
                              Jedna osoba powiedziala, ze Goska
                              > nakablowala wychowczyni o czyms tam i juz? Cala reszta jej uwierzyla
                              > na slowo i poleciala kupic wazeline...?

                              Bardzo prawdopodobne.


                              Na wazeline trzeba sobie
                              > ciezko, oj, ciezko zapracowac.

                              Moze, ale w środowisku, w ktorym jest jawny przepływ informacji, zwlaszcza w
                              gorę i w dol. Szkoła takim środowiskiem raczej nie jest.
                              • duzeq Re: Szkolna historia 02.07.10, 18:10
                                > Widzialas parę milionow pelnoletnich Polaków głosujacych na Stana
                                Tymińskiego?
                                > Zrobic wode z mozgu wiekszej liczbie osób to naprawde pikuś.

                                WRONG! Bardzo nieudane porownanie. Glosowanie w systemie demokracji
                                polega na tym, ze ktos cos komus obiecuje, i ten komus albo w to
                                wierzy, albo przynajmniej chce wierzyc. A potem glosuje, bo
                                oczekuje, ze na tym skorzysta. Glosowanie to barter.
                                Tutaj musialaby zajsc historia pt. sluchajcie, zgnojmy Goske, a
                                kupie wam pozniej beczke piwa. A to, jak sie juz domyslasz, jest juz
                                gruba manipulacja. Na tej zasadzie mozna jeszcze wysnuc teorie, ze
                                Goska kablowala, bo w domu naduzyli jej seksualnie brat z kuzynem.
                                Tzw. trudne dziecinstwo miala.

                                > Bardzo prawdopodobne

                                Tak, tak, tak samo prawdopodbnne jak jej trudne dziecinstwo.


                                > Moze, ale w środowisku, w ktorym jest jawny przepływ informacji,
                                zwlaszcza w
                                > gorę i w dol. Szkoła takim środowiskiem raczej nie jest.

                                O tak. Jezeli ktos w pracy jest glownym kablem szefa, to przeplyw
                                informacji faktycznie idzie w gore i w dol. Bardzo cienko cos u
                                Ciebie z porownaniami.
                                • nangaparbat3 Re: Szkolna historia 02.07.10, 19:53
                                  Jakos nie rozumiesz.
                                  W szkole jawnego przeplywu informacji nie ma. Zwlaszcza od uczniow do
                                  nauczycieli. wiec jeśli nauczyciele dowiadują sie o czymkolwiek, od razu uwaza
                                  się, że ktos doniósl. To bardzo podatna gleba na rzucanie potwarzy.
                                  • duzeq Re: Szkolna historia 02.07.10, 20:27
                                    Sorry, ale to Ty nie rozumiesz.
                                    W szkole JAWNEGO przeplywu informacji nie ma, zwlaszcza od uczniow
                                    do nauczycieli, wiec jezeli nauczyciele dowiaduja sie o czmys, to
                                    ZAZWYCZAJ ktos donosi. Kto - to inna sprawa.

                                    W pracy JAWNEGO przeplywu informacji nie ma (oprocz polecen
                                    sluzbowych), zwlaszcza od podwladnych do przelozonych, wiec jezeli
                                    przelozeni dowiaduja sie o czyms, to ZAZWYCZAJ ktos donosi. Kto -
                                    trzeba poszukac.

                                    Gleba, owszem, jest podatna. Ale donosiciele zazwyczaj popelniaja
                                    bledy, dzieki ktorym mozna takiego wykryc.
                                    • nangaparbat3 Re: Szkolna historia 02.07.10, 20:32
                                      Jesteś z IPNu?
                                      • malila ROTFL:) 02.07.10, 20:52
                                        To samo skojarzenie mnie naszło, Nangaparbatwink
                                        • nangaparbat3 Re: ROTFL:) 02.07.10, 21:27
                                          To mi miło, że nie ejstem sama smile
                                          • malila Re: ROTFL:) 03.07.10, 08:41
                                            Mam troche więcej czasu, to uzupełnię swoją wypowiedź.
                                            1.Twoje porównanie jest bardzo trafne. Obietnica nie wystarczy, żeby
                                            zrobić komuś wodę z mózgu. Wodę z mózgu robi się sprawiając, że
                                            ofiara prania mózgu zaczyna wierzyć w to, co się jej mówi. Niektórym
                                            wystarczy, że informację podaje im ktoś, kto jest dla nich
                                            autorytetem (oraz informacja jest w miarę logiczna i nie ma w niej
                                            oczywistych niejasności). Innym wystarczy to, że nie lubią osoby,
                                            którą informacja przedstawia w złym świetle. Jak również to, że są
                                            emocjonalnie związani z osobą, która zaprzecza negatywnym opiniom na
                                            swój temat. To bardzo dobrze widać w wątkach dotyczących kk, opcji
                                            politycznych, teorii dotyczących katastrofy smoleńskiej itp.
                                            Wodę z mózgu robi się również używając pewnych sztuczek
                                            socjotechnicznych. Takich np. jak używa się w spotach reklamowych, o
                                            których konkretnie dzisiaj chyba nie wolno pisać. A nie. Chyba
                                            jednak wolno, bo mam na myśli spot Napieralskiego. Który polega na
                                            tym, że ktoś zrobił dobre badania marketingowe na temat tego, co
                                            najbardziej dokucza Polakom i czego maja już dosyć, a także czego
                                            teraz najbardziej by chcieli. Powiedziałabym nawet, że za dobre, bo
                                            osoba, która tak dokładnie wstrzeliła się w aktualne największe
                                            bolączki społeczeństwa, zaczyna tracić wiarygodność.
                                            Ta sztuczka nazywa się "myślimy podobnie".
                                            Inna sztuczka to taka, która wytycza ścieżkę myślową poprzez
                                            skupianie uwagi rozmówcy tylko na pewnych elementach tego, co on
                                            mówi, świadomie ignorując inne. Efekt jest taki, że rozmówca
                                            (odbiorca) dochodzi do oczekiwanego przez manipulanta wniosku i w
                                            dodatku ma wrażenie, że sam do tego doszedł.
                                            I jeszcze kilka innych, co ich teraz nie pamiętam.

                                            2. Odnoszę wrażenie, że gdzieś umyka granica między lizusostwem a
                                            donosicielstwem. Że dla wielu osób jest to jedno i to samo. Owszem,
                                            w ramach lizusostwa można donosić. Tak jak w ramach szkolenia można
                                            zwiedzać Kraków (i nie mam tu na myśli szkolenia z turystykiwink). Ale
                                            szkolenie to nie zwiedzanie, a lizusostwo to jeszcze nie
                                            donosicielstwo.
                                            I o ile w kwestii donosicielstwa jestem mało wyrozumiała, to nie
                                            bardzo wiem, skąd taka nienawiść do lizusów. Donosicielstwo jest
                                            ewidentną krzywdą. Podlizywanie się kogo krzywdzi? Co z tego, że
                                            ktoś skupi na sobie uwagę nauczyciela i będzie miał same
                                            szósteczki? Jeśli nauczyciel będzie w związku z tym gorzej nauczał
                                            resztę, to ja problem widzę w nauczycielu. Wyżywanie się na lizusie,
                                            to mszczenie się na osobie łatwo dostępnej. To nie wymaga żadnej
                                            odwagi, a daje upust wściekłości.

                                            3.Co jest donosicielstwem - kwestia podnoszona już w tym wątku. W
                                            części środowisk panuje przekonanie, że donosicielstwem będzie
                                            wyniesienie z tego środowiska jakiejkolwiek informacji. Nawet jesli
                                            dotyczy ona przemocy, łamania prawa i tego typu zjawisk. Dlatego
                                            trudno odnieść się do samego zarzutu donosicielstwa bez żadnych
                                            konkretów. Ktoś tu podał przykład ujawnienia przez wrednego
                                            donosiciela info o tym, że pewni uczniowie mają dostęp do testów i
                                            rozwiązań. To dość kontrowersyjny przykład donosicielstwa. Mogę
                                            zrozumieć, że donosiciel zachował się wrednie, bo matematyk jest
                                            psychopatą, a uczniowie nie będą mieć z tą matmą wiele wspólnego i
                                            chcą to tylko zaliczyć. Jednak jeśli matematyk jest psychopatą, to
                                            oznacza, że inni uczniowie też są w potrzebie. Czemu więc te
                                            nieużytki społeczne nie podzieliły się od razu swoimi testami z
                                            resztą klasy? A jeśli matematyk jest w porządku, a chłopcy chcieli
                                            jedynie zakombinować - to czy to było w porządku? Na tyle w
                                            porządku, żeby całą odpowiedzialnością obarczyć "donosiciela"?

                                            4.Spodobała mi się definicja "nieużytków społecznych"wink Już wiadomo,
                                            skąd mamy problem z taką ilością zasiłków, z lewymi rentami, lewymi
                                            L4. Przecież jak się nie będziemy dzielić zarobionymi pieniędzmi z
                                            tymi, którzy pracy nie lubią, to będzie oznaczało, że jesteśmy
                                            nieużytkami. Kombinowanie jest normą. Niechęć do brania udziału w
                                            tego typu procederach jest niepożyteczna.

                                            5. Trudno skomentować teorie w rodzaju:
                                            - bogaci nigdy nie będą dręczeni, a nowobogaccy mają gdzieś opinie
                                            reszty klasy
                                            - inteligentnych nie obchodzi, co mają o nich do powiedzania Kaśka z
                                            Maryśką
                                            - umieszczenie slodkiej (cokolwiek to znaczy) fotki na FB świadczy o
                                            braku depresji
                                            - "Altsajderzy musza miec wyjatkowo mocna psychike - tak samo jak
                                            lizusy i ci ludzie, co chca wszytsko wykuc."

                                            Te teorie nie tylko nie mają żadnych podstaw, ale stoją w
                                            sprzeczności z podstawami wiedzy psychologicznej.

                                            6.I jeszcze to mi się spodobało:

                                            "Re: Szkolna historia
                                            duzeq 02.07.10, 18:50
                                            Bylas na studiach, takich troche bardziej ambitnych niz zarzadzanie
                                            i marketing?

                                            Re: Szkolna historia
                                            duzeq 02.07.10, 18:48
                                            Merytorycznie poprosze."
                                      • duzeq Re: Szkolna historia 03.07.10, 12:22
                                        Och, coz za wyrafinowane poczucie humoru. Rozumiem, ze jestes
                                        poklepywaczem poplecnym Palikota.

                                        Dobrze, wyloze to lopatologicznie, bo widzocznie ogolniki nie sa
                                        Twoja mocna strona: w systemach gdzie nie ma jawnego przeplywu
                                        informacji, niektore sprawy nie powinny wyjsc na jaw lub stac sie
                                        tajemnica poliszynela (co chyba jest oczywiste?). I niewazne w tym
                                        momencie czy jest to 16-latka w szkole, ktora zlapala na goracym
                                        uczynku Kaske i Baske palace maryske czy jakis 30-letni
                                        nadgorliwiec w nowej pracy, ktory przylapal sekretarke na wlozeniu
                                        firmowego dlugopisa do torobeki.

                                        Chodzi tylko o to, ze sa ludzie, ktorzy za jakies korzysci beda
                                        obrzydliwymi skarzypytami, lizusami, donosicielami. I tyle.

                                        A poniewaz widzialam ludzi zwalnianych z pracy lub ponoszacych kary
                                        finansowe przez donos jakiegos karierowicza od siedmiu bolesci
                                        (przy czym sprawy, gdyby zostaly miedzy nami, pracownikami, nie
                                        przynioslyby szkody firmie), uwazam, ze takie zapedy nalezy tepic
                                        za mlodu.

                                        Zatem jezeli przlozony/nauczyciel sie czegos dowiaduje w systemie
                                        gdzie nie ma jawnego przeplywu informacji, oznacza to (logicznie),
                                        ze nastapil niejawny, zaplecny czy jak zechcesz to nazwac przeplyw
                                        informacji. I zaprawde, nie trzeba byc z IPN-u, zeby do tego dojsc.
                                        • nangaparbat3 Re: Szkolna historia 04.07.10, 20:45
                                          duzeq napisała:
                                          w systemach gdzie nie ma jawnego przeplywu
                                          > informacji, niektore sprawy nie powinny wyjsc na jaw lub stac sie
                                          > tajemnica poliszynela (co chyba jest oczywiste?).

                                          To jest może oczywiste w policji.
                                          W szkole powinna byc pełna jawnosc. To chyba oczywiste.



                                          I niewazne w tym
                                          > momencie czy jest to 16-latka w szkole, ktora zlapala na goracym
                                          > uczynku Kaske i Baske palace maryske
                                          czy jakis 30-letni
                                          > nadgorliwiec w nowej pracy, ktory przylapal sekretarke na wlozeniu
                                          > firmowego dlugopisa do torobeki.

                                          Doświadczenie pracy w szkole mówi mi, że najczęstsze szkolne donosy to:
                                          - grupa uczniów znęca się (z reguły "tylko" psychicznie) nad koleżanką/kolegą
                                          - grupa uczniów zachpowuje się w sposób uniemożliwiający nauczycielowi - który
                                          nie potrafi nad nimi zapanowac - prowadzenie lekcji.
                                          Zdarzają się jeszcze "donosy", że koleżanka nie je i chudnie.

                                          To jest szkolna codziennosc, biurowej nie znam.
                                          NAtomiast uważam, że w wymienionych przeze mnie przypadkach uczniowie mają pełne
                                          prawo zwrócic sie o pomoc do nauczycieli.
                                          Ty byś chyba broniła i fali w wojsku, prawda?



                                          >
                                          > Chodzi tylko o to, ze sa ludzie, ktorzy za jakies korzysci beda
                                          > obrzydliwymi skarzypytami,
                                          to co najwyżej w przedszkolu.

                                          lizusami, donosicielami. I tyle.

                                          JAk Cie okradną też nie pójdziesz na policję?
                                          >
                                          > A poniewaz widzialam ludzi zwalnianych z pracy lub ponoszacych kary
                                          > finansowe przez donos jakiegos karierowicza od siedmiu bolesci
                                          > (przy czym sprawy, gdyby zostaly miedzy nami, pracownikami, nie
                                          > przynioslyby szkody firmie), uwazam, ze takie zapedy nalezy tepic
                                          > za mlodu.
                                          >
                                          To co teraz piszesz brzmi co najmniej niejednoznacznie.
                                          Kto określa granicę tego, co powinno "zostac między nami", a co już nie?
                                          I założę się, że broniąc kogoś, kto przyzwoicie zarabiając nie stroni od
                                          dodatkowych korzyści zostających "między nami", żebrakiem czy kieszonkowcem
                                          będziesz gardzic?


                                          > Zatem jezeli przlozony/nauczyciel sie czegos dowiaduje w systemie
                                          > gdzie nie ma jawnego przeplywu informacji, oznacza to (logicznie),
                                          > ze nastapil niejawny, zaplecny czy jak zechcesz to nazwac przeplyw
                                          > informacji. I zaprawde, nie trzeba byc z IPN-u, zeby do tego dojsc.

                                          Ale to własnie brak jawnego przepływu informacje jest przyczyna donosicielstwa.
                                          Nie o to chodzi, by wyłapywac donosicieli, ale by tworzyc system, w którym
                                          donosic nie trzeba.
                                          • duzeq Re: Szkolna historia 05.07.10, 10:15
                                            > W szkole powinna byc pełna jawnosc. To chyba oczywiste.

                                            NIe do konca. Sa sprawy osobiste uczniow, ktore pomiedzy nimi
                                            powinny zostac. Np. jak ktos pali papierosy na przerwie i robi to w
                                            rozsadnym miejscu (gdzie nie ma zagrozenia pozarowego), to niech sie
                                            truje na zdrowie - nauczyciele nie powinni o tym wiedziec.

                                            Ja mam bardzo krotkie doswiadczenia z pracy w szkole, niemniej w
                                            niezlym ogolniaku dochodzily do mnie sluchy, ze Zdzisiek z Bronkiem
                                            nie odrobili zadania, wiec powinnam sprawdzic. I ze nawet ksiazek
                                            ine przyniesli. I takie tam. Slabo mi sie robilo jak to slyszalam.
                                            I dlatego w szkole ma byc pelna jawonosc...?

                                            Swoja droga - uczniowie donosili, ze jakas grupa z ich klasy nie
                                            daje prowadzic nauczycielowi lekcji? Sam nuczyciel byl niemowa czy
                                            co...? Tu cos sie nie zgadza. Ja tez mialam olewaczy, ktorzy
                                            usilowali grac w karty na moich zajeciach, ale ja sama
                                            skonsultowalam z innymi nauczycielami czy to norma czy po prostu
                                            mnie badaja. To gdzie tu miejsce na przeplyw informacji od uczniow
                                            do nauczycieli?

                                            > > Chodzi tylko o to, ze sa ludzie, ktorzy za jakies korzysci beda
                                            > > obrzydliwymi skarzypytami,
                                            to co najwyżej w przedszkolu.

                                            Tak, to sie szybko zaczyna. Umacnianie przez postawe rodzicow.
                                            >
                                            > lizusami, donosicielami. I tyle.
                                            >
                                            > JAk Cie okradną też nie pójdziesz na policję?

                                            Wiesz, nie chce Cie obrazac tym, ze pracujesz w szkolnictwie. Ale
                                            jezeli zrozumienie zdania, ze sa osoby, ktore zrobia cos moralnie
                                            dwuznacznego w zamian za KORZYSCI roznego rodzaju i znowu bez sensu
                                            porownujesz do policji, gdzie zlozenie zawiadomienia o kradziezy
                                            swojej wlasnosci NIE OCZEKUJE SIE ZADNEJ KORZYSCI ani nie dziala sie
                                            na szkode osob trzecich, to na milosc boska....

                                            > To co teraz piszesz brzmi co najmniej niejednoznacznie.
                                            > Kto określa granicę tego, co powinno "zostac między nami", a co
                                            już nie?
                                            > I założę się, że broniąc kogoś, kto przyzwoicie zarabiając nie
                                            stroni od
                                            > dodatkowych korzyści zostających "między nami", żebrakiem czy
                                            kieszonkowcem
                                            > będziesz gardzic?
                                            • nangaparbat3 Re: Szkolna historia 05.07.10, 11:49
                                              duzeq napisała:

                                              > NIe do konca. Sa sprawy osobiste uczniow, ktore pomiedzy nimi
                                              > powinny zostac. Np. jak ktos pali papierosy na przerwie i robi to w rozsadnym
                                              miejscu (gdzie nie ma zagrozenia pozarowego), to niech sie truje na zdrowie -
                                              nauczyciele nie powinni o tym wiedziec.

                                              Chyba jednak zalezy, w jakim wieku jest ten ktoś? W ogolniaku nie spotkałam się
                                              z "donosem", ze ktos pali. Natomiast sama przeganiam palaczy z toalet - nie maja
                                              prawa zatruwac powietrza innym, nawet jesli pełnoletni.


                                              >
                                              > Ja mam bardzo krotkie doswiadczenia z pracy w szkole, niemniej w
                                              > niezlym ogolniaku dochodzily do mnie sluchy, ze Zdzisiek z Bronkiem
                                              > nie odrobili zadania, wiec powinnam sprawdzic.

                                              Pracuje w szkole od 20 lat i nawet w podstawowce nikt do mnie z czyms takim nie
                                              przyszedł.
                                              Nalezaloby rozważyc wpływ tego, komu donoszą, na ewentualnych donosicieli.

                                              > I dlatego w szkole ma byc pelna jawonosc...?

                                              Wszedzie powinna byc. Jasne zasady, uzasadnienie decyzji, mozliwosc złożenia
                                              jawnej skargi, jeśli cos jest nie tak, na nauczyciela też.
                                              Jeśli tego nie ma, pojawia się "drugie zycie", obgadywanie, donosy, lizusostwo.
                                              Proste?


                                              >
                                              > Swoja droga - uczniowie donosili, ze jakas grupa z ich klasy nie
                                              > daje prowadzic nauczycielowi lekcji? Sam nuczyciel byl niemowa czy
                                              > co...? Tu cos sie nie zgadza. Ja tez mialam olewaczy, ktorzy
                                              > usilowali grac w karty na moich zajeciach, ale ja sama
                                              > skonsultowalam z innymi nauczycielami czy to norma czy po prostu
                                              > mnie badaja. To gdzie tu miejsce na przeplyw informacji od uczniow
                                              > do nauczycieli?

                                              Własnie nie ma.
                                              Zdarzaja sie nauczyciele nie radzący sobie z grupą - wstydzą/boja sie isc po
                                              pomoc do dyrekcji czy innych nauczycieli, lekcje padaja, ci ktorzy chcą sie
                                              uczyc nie korzystają. Wg mnie oni maja wręcz obowiązek zgłosic problem dyrekcji
                                              szkoły.




                                              >

                                              > >
                                              > > JAk Cie okradną też nie pójdziesz na policję?
                                              >
                                              > Wiesz, nie chce Cie obrazac tym, ze pracujesz w szkolnictwie. Ale
                                              > jezeli zrozumienie zdania, ze sa osoby, ktore zrobia cos moralnie
                                              > dwuznacznego w zamian za KORZYSCI roznego rodzaju i znowu bez sensu
                                              > porownujesz do policji, gdzie zlozenie zawiadomienia o kradziezy
                                              > swojej wlasnosci NIE OCZEKUJE SIE ZADNEJ KORZYSCI ani nie dziala sie
                                              > na szkode osob trzecich, to na milosc boska....




                                              Hola hola. Zaczynasz od tego, ze pracownicy naruszaja zasady, ale wszystko jest
                                              OK jesli sprawy "pozostaja miedzy nami".

                                              Mnie sie takie funkcjonowanie jako norma w glowie nie miesci.

                                              • duzeq Re: Szkolna historia 05.07.10, 20:09
                                                W ogolniaku nie spotkałam się
                                                > z "donosem", ze ktos pali. Natomiast sama przeganiam palaczy z
                                                toalet - nie maj
                                                > a
                                                > prawa zatruwac powietrza innym, nawet jesli pełnoletni.
                                                >

                                                A ja podczas mojej niezwykle krotkiej kariery sie spotkalam i z
                                                donoszeniem na palacych za budynkiem (toalety sama uwazam za
                                                przesade). I takie cos powinno byc tepione (donoszenie, nie
                                                palenie).

                                                >Pracuje w szkole od 20 lat i nawet w podstawowce nikt do mnie z
                                                czyms takim nie
                                                > przyszedł.
                                                > Nalezaloby rozważyc wpływ tego, komu donoszą, na ewentualnych
                                                donosicieli.

                                                Tu nie chodzilo o wplyw. To byl typowy klasowy lizus, siedzacy w
                                                pierwszej lawce, podtykajacy mi zadania juz niemal w drzwiach, zebym
                                                sprawdzila. Niemniej jednak Bronek i Zdzisiek mieli lepsze oceny -
                                                ot, duzo zdolniejsi byli. Zawisc, malostkowosc, nazwij sobie jak
                                                chcesz.

                                                > Wszedzie powinna byc. Jasne zasady, uzasadnienie decyzji,
                                                mozliwosc złożenia
                                                > jawnej skargi, jeśli cos jest nie tak, na nauczyciela też.
                                                > Jeśli tego nie ma, pojawia się "drugie zycie", obgadywanie,
                                                donosy, lizusostwo.
                                                > Proste?

                                                Nie. Zlozenie uzasadnionej skargi a lizusostwo to dwie rozne sprawy.
                                                Czasem (jak na wyzej podanym przykladzie) chodzi o zwykla zazdrosc,
                                                ze oni nie odrabiaja zadan, ksiazek nie nosza, a lepsze oceny maja.
                                                Czy ja naprawde musze dowiadywac sie od kogos w imie jawnego
                                                systemu, ze ktos olewa zadania domowe?

                                                > Zdarzaja sie nauczyciele nie radzący sobie z grupą - wstydzą/boja
                                                sie isc popomoc do dyrekcji czy innych nauczycieli, lekcje padaja,
                                                ci ktorzy chcą sie uczyc nie korzystają.

                                                To moze zastanowic sie jak zmienic system, zeby uczniowie nie
                                                musieli rozwiazywac problemow za nauczycieli? Uczniowie maja
                                                obowiazek sie uczyc, a nie dbac o nauczycieli co sie wstydza
                                                (boja....? czego? wlasnych uczniow? i wtedy inni uczniowie maja
                                                przyjsc i powiedziec co sie dzieje...? to jest stawianie porzadku
                                                na glowie).

                                                Hola hola. Zaczynasz od tego, ze pracownicy naruszaja zasady, ale
                                                wszystko jest
                                                > OK jesli sprawy "pozostaja miedzy nami".
                                                >
                                                > Mnie sie takie funkcjonowanie jako norma w glowie nie miesci.
                                                >
                                                Hola hola. Ja mowilam w moim wczesniejszym poscie w tym miejscu o
                                                lizusach, a Ty nagle wyjechalas z pracownikami naruszajacymi
                                                zasady. ....???
                                          • duzeq Re: Szkolna historia 05.07.10, 10:26
                                            Dziecko mi wyslalo post wiec koncze: znowu nie
                                            doczytalas/zrozumialas: granica jest dzialanie na szkode firmy
                                            . Jezeli ktos popelnil blad, za ten blad wylozyl kase z wlasnej
                                            kieszeni, a to jednak doszlo do przelozonych, ktorzy bez wnikania w
                                            okolicznosci zdarzenia nalozyli kare finansowa, to tutaj potrzebne
                                            jest wiadro wazeliny dla tego, kto uprzejmie poinformowal szefostwo.

                                            > Ale to własnie brak jawnego przepływu informacje jest przyczyna
                                            donosicielstwa.
                                            > Nie o to chodzi, by wyłapywac donosicieli, ale by tworzyc system,
                                            w którym
                                            > donosic nie trzeba.

                                            To zaproponuj stworzenie takiego systemu, tylko zaznaczajac, ze nie
                                            obchodza cie papierosy, maryska, imprezy, ze kaska z jurkiem,
                                            nieodrobione zadania, brak ksiazek etc. Zobaczymy czy nadal beda
                                            zdarzaly sie wypadki wazeliny.
                                            • nangaparbat3 Re: Szkolna historia 05.07.10, 11:56
                                              duzeq napisała:


                                              > doczytalas/zrozumialas: granica jest dzialanie na szkode firmy
                                              >
                                              . Jezeli ktos popelnil blad, za ten blad wylozyl kase z wlasnej
                                              > kieszeni, a to jednak doszlo do przelozonych, ktorzy bez wnikania w
                                              > okolicznosci zdarzenia nalozyli kare finansowa, to tutaj potrzebne
                                              > jest wiadro wazeliny dla tego, kto uprzejmie poinformowal szefostwo.

                                              A wiesz, kto to był i jak to zrobił?
                                              Dla mnie w takiej sytuacji przede wszystkim dalo dooopy szefostwo. Jesli
                                              szefostwo ma taki model funkcjonowania, nie pomogą zadne cysterny wazeliny, na
                                              miejsce zatopionego wazeliniarza przyjdzie 10 innych.

                                              >
                                              > To zaproponuj stworzenie takiego systemu, tylko zaznaczajac, ze nie
                                              > obchodza cie papierosy, maryska, imprezy, ze kaska z jurkiem,
                                              > nieodrobione zadania, brak ksiazek etc. Zobaczymy czy nadal beda
                                              > zdarzaly sie wypadki wazeliny.

                                              Ależ nigdy, daję Ci słowo, z żadna z wymienionych spraw uczeń do mnie nie
                                              przyszedł. Naprawdę źle musiało byc w szkole, gdzie pracowałaś, że takie rzeczy
                                              sie zdarzały.
                                              • duzeq Re: Szkolna historia 05.07.10, 20:31
                                                > A wiesz, kto to był i jak to zrobił?
                                                > Dla mnie w takiej sytuacji przede wszystkim dalo dooopy szefostwo.
                                                Jesli
                                                > szefostwo ma taki model funkcjonowania, nie pomogą zadne cysterny
                                                wazeliny, na
                                                > miejsce zatopionego wazeliniarza przyjdzie 10 innych.

                                                Tak, dowiedzielismy sie szybko kto to zrobil, co bylo proste. Tylko
                                                pare osob wiedzialo o tym, co sie stalo i wszyscy, oporcz
                                                wazeliniarza, dalibysmy sie za siebie pokroic. Podpuscilismy wiec
                                                donosiciela, opowiadajac mu historie zmyslona i niedlugo pozniej
                                                szef wiedzial juz o wszytskim. Donosiciel, oczywiscie, otrzymal
                                                wazeline na mikolaja - pomoglo. Nawet bardzo. Po pierwsze -
                                                skonczyly sie czeste wycieczki do dyra. Po drugie - staral sie z
                                                kolei nam wlezc do tylka, zeby znowu dostac sie do grupy. Ot, taka
                                                natura.
                                                Moze Ty na to wszytsko zupelnie inaczej patrzysz bo uczniowie do
                                                szkoly przychodza i z niej musza wyjsc. W pracy jest inaczej -
                                                czasami jestes zwiazana kontraktem, czasami masz dobra kase, czasami
                                                liczna rodzine na utrzymaniu. Dyro nie wprowadzil sam z siebie tego
                                                systemu - donosicielowi wyszlo to naturalnie, a zapewniam, ze kazdy
                                                szef chcialby wiedziec co mu sie dzieje za sciana. Donosiciel psuje
                                                niesamowicie atmosfere i to on powienien sie wyniesc z pracy albo
                                                zmienic system, a nie cala reszta, prawda? To dlaczego Ty i pare
                                                innych uparlyscie sie ich bronic?
                                                • nangaparbat3 Re: Szkolna historia 05.07.10, 21:33
                                                  Pusciłam długi post w kosmos, teraz będzie w skrócie, bo juz nie mam pary.
                                                  Szef który przyjmuje za dobrą monetę słowa donosiciela, nie sprawdza, nie
                                                  dochodzi, nie rozmawia z "winowajcą", tylko podejmuje od razu decyzje, to idiota.

                                                  Bronie tej dziewczynki, bo w ogóle nie wiadomo, czy donosiła i podlizywała się.
                                                  Wiadomo tylko, ze została publicznie upokorzona, przy czynnym udziale matki
                                                  koleżanki (kolegi?)

                                                  Było oskarżenie i egzekucja.
                                                  W ten sposób można załatwic absolutnie każdego.
                                                  • duzeq Re: Szkolna historia 05.07.10, 22:18
                                                    > Szef który przyjmuje za dobrą monetę słowa donosiciela, nie
                                                    sprawdza, nie
                                                    > dochodzi, nie rozmawia z "winowajcą", tylko podejmuje od razu
                                                    decyzje, to idiota.

                                                    Zapewne, ale donosiciel urzadzil to tak sprytnie, ze osoba, ktora
                                                    popelnila blad nie miala nawet jak sie do niego przyznac wczesniej,
                                                    wiec wyszlo jak wyszlo. Niestety, to szefowie daja na jedzenie, wiec
                                                    ich eliminacja nie wchodzi w gre.

                                                    Swoja droga - jestes pewna, ze dyrekcja zbadala sprawe szczegolowo,
                                                    tak jak powinna? Ze dlatego wyznaczyla tak surowe kary? Bo tu moze
                                                    byc dokladnie tak samo jak z moim ex-szefem: dyrektorka, ktora
                                                    przejela sie prezentem bez sprawdzania o co chodzi, bez dochodzenia,
                                                    bez rozmowy z winowajcami (tak wynikalo z opinii jedenj z dziewczyn
                                                    z jej klasy), tylko od razu podjela decyzje, to tez idiotka?

                                                    Mnie w oczy najbardziej rzucilo sie to, ze pare osob postanowilo w
                                                    ogole tej dziewczyny nie przeprosic, chociaz pewnie wiedzialo jakie
                                                    beda tego konsekwencje (DWIE oceny z zachowania w dol). Do jakiegos
                                                    (duzego) stopnia trzeba byc przekonanym o slusznosci swojej racji
                                                    lub nieslusznosci decyzji dyrekcji, zeby tak postawic na szali swoja
                                                    przyszlosc "naukowa" czyz nie...?

                                                    PS. Udzial matki byl niepotrzebny. Acz grozenie jej za to
                                                    prokuratorem, to rownie idiotyczny pomysl jak przygotowanie prezentu.
                                                  • nangaparbat3 Re: Szkolna historia 05.07.10, 22:52
                                                    duzeq napisała:


                                                    > Swoja droga - jestes pewna, ze dyrekcja zbadala sprawe szczegolowo,
                                                    > tak jak powinna?

                                                    Jestem prawie pewna, ze dyrekcja nie zbadała sprawy.

                                                    Ze dlatego wyznaczyla tak surowe kary? Bo tu moze
                                                    > byc dokladnie tak samo jak z moim ex-szefem: dyrektorka, ktora
                                                    > przejela sie prezentem bez sprawdzania o co chodzi, bez dochodzenia,
                                                    > bez rozmowy z winowajcami (tak wynikalo z opinii jedenj z dziewczyn
                                                    > z jej klasy), tylko od razu podjela decyzje, to tez idiotka?

                                                    No pewnie.


                                                    >
                                                    > Mnie w oczy najbardziej rzucilo sie to, ze pare osob postanowilo w
                                                    > ogole tej dziewczyny nie przeprosic, chociaz pewnie wiedzialo jakie
                                                    > beda tego konsekwencje (DWIE oceny z zachowania w dol). Do jakiegos
                                                    > (duzego) stopnia trzeba byc przekonanym o slusznosci swojej racji
                                                    > lub nieslusznosci decyzji dyrekcji, zeby tak postawic na szali swoja
                                                    > przyszlosc "naukowa" czyz nie...?

                                                    Nie. Byc moze wiedzieli, ze nie bedzie to mialo wpływu na dostanie sie do
                                                    wybranej szkoły.
                                                    Oczywiscie nie musialo tak byc - ale mogło. Nie wiemy.




                                                    >
                                                    > PS. Udzial matki byl niepotrzebny. Acz grozenie jej za to
                                                    > prokuratorem, to rownie idiotyczny pomysl jak przygotowanie prezentu.
                                                  • nangaparbat3 Re: Szkolna historia 05.07.10, 22:52
                                                    duzeq napisała:


                                                    > Swoja droga - jestes pewna, ze dyrekcja zbadala sprawe szczegolowo,
                                                    > tak jak powinna?

                                                    Jestem prawie pewna, ze dyrekcja nie zbadała sprawy.

                                                    Ze dlatego wyznaczyla tak surowe kary? Bo tu moze
                                                    > byc dokladnie tak samo jak z moim ex-szefem: dyrektorka, ktora
                                                    > przejela sie prezentem bez sprawdzania o co chodzi, bez dochodzenia,
                                                    > bez rozmowy z winowajcami (tak wynikalo z opinii jedenj z dziewczyn
                                                    > z jej klasy), tylko od razu podjela decyzje, to tez idiotka?

                                                    No pewnie.


                                                    >
                                                    > Mnie w oczy najbardziej rzucilo sie to, ze pare osob postanowilo w
                                                    > ogole tej dziewczyny nie przeprosic, chociaz pewnie wiedzialo jakie
                                                    > beda tego konsekwencje (DWIE oceny z zachowania w dol). Do jakiegos
                                                    > (duzego) stopnia trzeba byc przekonanym o slusznosci swojej racji
                                                    > lub nieslusznosci decyzji dyrekcji, zeby tak postawic na szali swoja
                                                    > przyszlosc "naukowa" czyz nie...?

                                                    Nie. Byc moze wiedzieli, ze nie bedzie to mialo wpływu na dostanie sie do
                                                    wybranej szkoły.
                                                    Oczywiscie nie musialo tak byc - ale mogło. Nie wiemy.




                                                    >
                                                  • nangaparbat3 cd 05.07.10, 23:00

                                                    > PS. Udzial matki byl niepotrzebny. Acz grozenie jej za to
                                                    > prokuratorem, to rownie idiotyczny pomysl jak przygotowanie prezentu.


                                                    Nie jestem pewna. Dorosły, który organizuje taką akcję, nie szuka innych
                                                    rozwiazań, to przypadek zupełnie kuriozalny i po pani nie powinno spłynac jak po
                                                    psie.
                                                    Chociaż prokurator to rzeczywiscie przesada.

                                                    Na marginesie: pewien ojciec straszył mnie kiedys prokuratorem za pomawianie, bo
                                                    powiedzialam synowi, ze mam powody przypuszczac, ze pali regularnie w szkole
                                                    trawę (byl donos, owszem - nauczycielki)i poprosilam, by rodzice przyszli w tej
                                                    sprawie do szkoły. Zostałabym wiec pomowiona o pomowienie przed samym pomawianym.
                                                    Straszący był profesorem prawa wink
    • deodyma Re: Szkolna historia 01.07.10, 20:41
      i dobrze jej tak.
      szkoda tylko, ze tamci dostali te kary.
    • kkokos Re: Szkolna historia 01.07.10, 20:41
      zazdroszczę tym w gorzowie, że w sielankowej okolicy żyją - policja u nich taka
      bezrobotna, że teraz będzie śledztwo w sprawie, czy i którzy rodzice byli w
      sprawę zamieszani. na pewno miejscowy prokurator także się nudzi jak mops, a
      sędziowie wręcz błagają o to, by jakąś sprawę im na wokandę wrzucić, bo całe
      dnie dłubią palcem w nosie gapiąc się w sufit.

      ciekawe, czy na sprawie tatuś będzie udowadniał, że córeczkę skrzywdzono
      niewinnie, a matka od pakowania prezentu będzie udowadniać, że panna właziła w
      dupę gronu. czy w charakterze świadków będą przesłuchiwani nauczyciele: "ależ
      proszę wysokiego sądu, nigdy niczego nie doniosła, sama ją namawiałam nie raz, i
      lepszą oceną kusiłam, a ona nic, nie będę donosić, nie jestem lizusem, tak mi
      tylko odpowiadała, twardzielka".

      sprawa jest wewnątrzszkolna, wręcz wewnątrzklasowa, a rozdmuchiwanie sprawy ze
      wszystkich może zrobić kretynów.

      zapewne matka nie powinna pomagać pakować tego prezentu. ale być może ta matka
      na co dzień słyszy o kolejnych pokazach lizusostwa ze strony tej dziewczyny, być
      może dziecko tej matki w kółko opowiada o niesprawiedliwości, lepszych ocenach
      czy czymkolwiek, co ta panna zyskuje na swoim lizusostwie. gdyby dziewczyna była
      tylko kozłem ofiarnym, pewnie matka by nic takiego nie słyszała. gdyby nie
      słyszała, pewnie by pomysłu prezentu nie wsparła. oczywiście nie wiemy, czy tak
      było, ale to też jest możliwy scenariusz, równie prawdopodobny jak "bidulka
      stała się kozłem ofiarnym".

      nie jestem w stanie pojąć, dlaczego czwórka tych, co się "na prezent nie
      składali i we wręczaniu nie uczestniczyli" została ukarana obniżeniem oceny o
      dwa w dół. rozumiem mściwość nauczycieli, którym się pod dupą zapaliło: nagle
      się okazało, że albo nie zauważyli/ mieli gdzieś konflikt w tej klasie, albo
      olewali istnienie kozła ofiarnego, albo radośnie nagradzali lizuskę - więc skoro
      im się pod dupą zapaliło, trzeba było zrobić dużo szumu i znaleźć kogoś, kogo da
      się okrzyknąć najgorszym i godnym najwyższego potępienia. rozumiem też, że jak
      to często (choć oczywiście nie zawsze) w przypadku nauczycieli bywa, tym
      najgorszym będzie ten, co nie zegnie karku, co się przed nauczycielem nie
      ukorzy. ale dlaczego kuratorium uważa to za słuszne?????

      a jeśli przyjmiemy (dla mnie mało prawdopodobną, bo jednak kozła ofiarnego
      zwykle gnębi się na bieżąco, nieuchronnie i stale, a nie raz jeden
      spektakularnie na 3 minuty przed rozstaniem) wersję, że dziewczyna to kozioł
      ofiarny - to byc może ta czwórka, co miała w dupie ten prezent i stała z boku,
      generalnie stała z boku, czyli także nie gnębiła? tym bardziej dlaczego ma być
      najbardziej pokarana?
      • dynema Re: Szkolna historia 01.07.10, 20:51
        >dla mnie mało prawdopodobną, bo jednak kozła ofiarnego
        zwykle gnębi się na bieżąco, nieuchronnie i stale, a nie raz jeden
        spektakularnie na 3 minuty przed rozstaniem)

        A na jakiej podstawie twierdzisz ze tak bylo? Znalam osobe z porazeniem
        mozgowym, o ktorej dreczeniu nauczyciele sie dowiedzieli kiedy glowe zasmarowano
        jej pasta do zebow w czasie porzerwy wiec bylo widac, i wtedy niby wszyscy
        przezyli szok, dreczylo ja 5 osob przez kilka lat, z 20 osob z klasy bylo "po
        jej" stronie, ale nikt nigdy nie protestowal glosno aby uwaga dreczacych sie na
        nich nie skupila. Tak wiec mimo ze bylo 20 do 5 to wystarczylo.

        Do tej pory mi przykro jak mysle o tych kilkuletnich torturach psychicznych (
        kaleko, ciapo, krzywa lapo) ale tez fizycznych( nie pozwalanie na skorzystanie
        lazienki), bo moglam w sumie doniesc i cos zmienic.
        • kkokos Re: Szkolna historia 01.07.10, 21:37
          > A na jakiej podstawie twierdzisz ze tak bylo?

          ależ nie twierdzę, że tak było.
          nie było mnie tam, nie znam sprawy. napisałam "dla mnie to mało prawdopodobne".
          w przeciwieństwie do wielu na tym forum nie uzurpuję sobie wszechwiedzy o
          sprawie, którą znam z krótkiego tekstu prasowego.
          ale już prawo do wyrażenia, że coś jest dla mnie mało prawdopodobne, sobie
          przyznaję.
          • d.o.s.i.a Re: Szkolna historia 01.07.10, 21:56
            > ależ nie twierdzę, że tak było.
            > nie było mnie tam, nie znam sprawy.

            I chocby wlasnie z tego powodu powinnas sobie darowac rozgrzeszanie gowniarzy.
            • kkokos Re: Szkolna historia 01.07.10, 23:11
              d.o.s.i.a napisała:

              > > ależ nie twierdzę, że tak było.
              > > nie było mnie tam, nie znam sprawy.
              >
              > I chocby wlasnie z tego powodu powinnas sobie darowac rozgrzeszanie gowniarzy.


              aha, przecież ty siedziałaś w szafie u tej matki, co pakowała wazelinę i
              podsłuchałaś jej chichot nad pudełkiem, a wcześniej schowana w klasie za tablicą
              widziałaś, jak klasa przez 10 miesięcy dręczy swoją zupełnie niewinną koleżankę
              (cholera, chyba ci było niewygodnie, dzielna z ciebie dziewczyna) - i dlatego
              masz pełne, niczym nie podważone prawo do absolutnego potępienia gó...arzy.
              • d.o.s.i.a Re: Szkolna historia 01.07.10, 23:21
                > widziałaś, jak klasa przez 10 miesięcy dręczy swoją zupełnie niewinną koleżankę
                > (cholera, chyba ci było niewygodnie, dzielna z ciebie dziewczyna) - i dlatego
                > masz pełne, niczym nie podważone prawo do absolutnego potępienia gó...arzy.


                Roznica miedzy nami polega na tym, ze dla mnie nie ma znaczenia, czy dziewczyna
                byla "winna", czy "niewinna".
                Nauczona doswiadczeniem nie przyznaje sobie rowniez prawa do pochopnej oceny
                ludzi, wrecz przeciwnie to ja zawsze jestem adwokatem diabla i dwunastym
                gniewnym. A glupota ludzka i brak reflesji mnie strasznie wnerwia. Tak mam.
                Uczynek gimnazjalistow potepiam i nie znajduje dla niego usprawiedliwienia.
                • kkokos Re: Szkolna historia 02.07.10, 00:01
                  > Nauczona doswiadczeniem nie przyznaje sobie rowniez prawa do pochopnej oceny
                  > ludzi,

                  no dziś nie zauważyłam, wszak dziewczyna jest kozłem ofiarnym

                  wrecz przeciwnie to ja zawsze jestem adwokatem diabla i dwunastym
                  > gniewnym.

                  no, to w tej sytuacji usunęłabym z tej wypowiedzi słowo "zawsze".
        • crises Re: Szkolna historia 01.07.10, 22:32
          > A na jakiej podstawie twierdzisz ze tak bylo?

          Bo w artykule nie ma na ten temat słowa. I jeśli rodzice grożą prokuratorem za
          paczkę z czopkami i wazeliną, to przy jakichś poważniejszych historiach już by
          dawno pisali do Strasburga.

          > Znalam osobe z porazeniem mozgowym, o ktorej dreczeniu nauczyciele
          > sie dowiedzieli kiedy glowe zasmarowano jej pasta do zebow

          Właśnie, dowiedziałaś się o kilkuletnim dręczeniu, kiedy doszło do tego
          incydentu. Mam przekonanie graniczące z pewnością, że gdyby tu było podobnie,
          czyli że jakoby niby panna była latami gnębiona i nikomu się z tego nie
          zwierzyła, to teraz, czyli jak się już rypło, zrobiłaby wszystko, żeby
          maksymalnie udupić dręczycieli, czyli poznalibyśmy tę wieloletnią martyrologię
          ze szczegółami.
        • duzeq Dynema 02.07.10, 10:38
          Chwilunia - osoba z porazeniem mozgowym chodzila do normalnej szkoly?
          • dynema Re: Dynema 05.07.10, 09:01
            Wygooglaj sobie.
      • d.o.s.i.a Re: Szkolna historia 01.07.10, 21:06
        > ciekawe, czy na sprawie tatuś będzie udowadniał, że córeczkę skrzywdzono>
        niewinnie, a matka od pakowania prezentu będzie udowadniać, że panna właziła w
        > dupę gronu.


        A co Twoim zdaniem swiadczy o WINIE tej dziewczyny?
        Czy szkola to jest miejsce do wymierzania kar osobom nielubianym? Do jakichs
        samosadow? Czy lizusostwo znajduje sie kodeksie karnym, czy chocby regulaminie
        szkoly?? A moze wystarczy byc nielubianym, zeby udowodnic swoja "wine" i
        zasluzyc na "kare"?

        Wiesz co? Puknij sie w leb.

        > nie jestem w stanie pojąć, dlaczego czwórka tych, co się "na prezent nie>
        składali i we wręczaniu nie uczestniczyli"

        Napisane jest wyraznie, ze UCZESTNICZYLI tylko sie nie skladali.
        • kkokos Re: Szkolna historia 01.07.10, 21:29
          > Czy szkola to jest miejsce do wymierzania kar osobom nielubianym?

          a nie??? każda społeczność jest równie dobrym forum na okazywanie niechęci
          osobom nielubianym. każda, niezależnie od tego, czy mówimy o ludziach mniej czy
          bardziej dorosłych. takie prawo społeczności.

          Do jakichs
          > samosadow?

          to był samosąd? nie, to był bardzo, bardzo wredny, ale jednak dowcip.

          Czy lizusostwo znajduje sie kodeksie karnym, czy chocby regulaminie
          > szkoly??
          nie masz własnego wyczucia tego, co dobre, a co złe? nigdy w życiu nie poczułaś,
          ba, nie słyszałaś o tym, że przyzwoici ludzie czegoś nie robią w żadnej
          społeczności, choć nie ma tego w regulaminach - a w danym zbiorowisku ludzi się
          czegoś nie robi, bo tak stanowi niepisane prawo grupy? można być lizusem, bo
          regulamin szkoły słowem się na ten temat nie zająknął?

          a co świadczy o niewinności tej dziewczyny? to, że ktoś na forum był kozłem
          ofiarnym? ktoś inny spotkał w życiu lizusa. i co z tego?



          > Wiesz co? Puknij sie w leb.

          mogę puknąć, proszę bardzo.

          > Napisane jest wyraznie, ze UCZESTNICZYLI tylko sie nie skladali.

          to chyba zupełnie inaczej rozumiemy to zdanie z artykułu:

          Pozostała czwórka, która - jak mówi nasz informator - nie składała się na
          głupi prezent, a jedynie przyglądała wręczeniu, nie zgodziła się pokajać


          dla mnie tu nie jest "wyraźnie napisane, że uczestniczyli".
          • d.o.s.i.a Re: Szkolna historia 01.07.10, 21:49
            > a nie??? każda społeczność jest równie dobrym forum na okazywanie niechęci>
            osobom nielubianym. każda, niezależnie od tego, czy mówimy o ludziach mniej czy>
            bardziej dorosłych. takie prawo społeczności.

            To moze zacznijmy od tego, ze kodeks zachowan, ktory Ty wyznajesz za normalny,
            jest dla mnie nie do przyjecia. Dla mnie okazywanie niecheci KOMUKOLWIEK nie
            jest prawem zadnej spolecznosci, ani nawet zadnego czlowieka.

            > to był samosąd? nie, to był bardzo, bardzo wredny, ale jednak dowcip.

            Za ktory poniesli kare. Sprawa zamknieta.

            > społeczności, choć nie ma tego w regulaminach - a w danym zbiorowisku ludzi
            się> czegoś nie robi, bo tak stanowi niepisane prawo grupy? można być lizusem,
            bo> regulamin szkoły słowem się na ten temat nie zająknął?

            Stosujesz koszmarny relatywizm moralny. Dziewczyna nie ma prawa byc lizusem, bo
            to Twoim zdaniem wielkie przestepstwo, ale oni maja prawo zachowac sie po
            chamsku. Hmmm. Widze, ze Twoje poczucie przyzwoitosci zalezy od tego po czyjej
            stronie jestes. Widzisz, bo ja wyznaje zasade, ze nawet na zlo nie
            usprawiedliwia odwdzieczania sie tym samym.

            > a co świadczy o niewinności tej dziewczyny?

            Czym wg Ciebie jest wina? Tym, ze kazdy jest rozny i ze pewnych ludzi lubimy, a
            innych nie? I taka byla wina tej dziewczyny?


            > dla mnie tu nie jest "wyraźnie napisane, że uczestniczyli".

            A co to znaczy "przygladala wreczeniu"? wiedzieli, ze bedzie wreczany prezent?
            wiedzieli jaki? To znaczy, ze wspoluczestniczyli. Nie wierze, w wersje, ze
            przyszli popatrzec i nie wiedzieli o co chodzi.
            • alexa0000 Re: Szkolna historia 01.07.10, 21:55
              Dla mnie okazywanie niecheci KOMUKOLWIEK nie
              > jest prawem zadnej spolecznosci, ani nawet zadnego czlowieka.

              No tutaj to już pojechałaś, Dosiu. Jesli nie lubię Malinowskiej i
              chce mi się powiedzieć jej,że mam ja w d.upie, to wybacz, ale mogę
              jej to powiedziec milion razy. Co najwyżej możesz mnie ocenić jaka
              wulgarna chamkę, ale nie zabronić powyższego.
              • d.o.s.i.a Re: Szkolna historia 01.07.10, 22:05
                > No tutaj to już pojechałaś, Dosiu. Jesli nie lubię Malinowskiej i
                > chce mi się powiedzieć jej,że mam ja w d.upie, to wybacz, ale mogę
                > jej to powiedziec milion razy. Co najwyżej możesz mnie ocenić jaka
                > wulgarna chamkę, ale nie zabronić powyższego.

                Byc moze sie zle wyrazilam. Ja Ci nie odbieram prawa do wyrazania niecheci.
                Pewnie, ze mozesz powiedziec Malinowskiej, ze masz ja w dupie. Mozesz jej nawet
                napluc w twarz. Kwestia zasadnicza jest to, czy takie zachowanie jest godne
                pochwaly. Ja uwazam, ze nie. Ty mozesz uwazac inaczej, Twoje prawo oczywiscie.
                • alexa0000 Re: Szkolna historia 01.07.10, 22:12
                  Z tym to trzeba ostrożnie. Mąz zdradza żone, ta pluje mu w pysk ,
                  wrzeszcy na całe osiedle,że jest zwykłym ujem i może dodatkowo
                  publicznie kopa w rzyć mu zasadza. Godne pochwały? A jednak, nie
                  myślałabym o niej zle. Wszystko zależy od sytuacji, jak zawsze.
                  W tej szkolnej nie podoba mi się, to zrobili uczniowie.
            • kkokos Re: Szkolna historia 01.07.10, 22:06
              Dla mnie okazywanie niecheci KOMUKOLWIEK nie
              > jest prawem zadnej spolecznosci, ani nawet zadnego czlowieka.

              kochajmy się! zgoda buduje! skończmy wojnę polsko-polską!

              nie ma takiej siły, żeby wszyscy byli tak samo lubiani i nie ma takiej siły,
              żeby ta niechęć nie wyszła na jaw. wolę uczciwą, szczerze okazywaną niechęć niż
              fałszywe, obłudne udawanie, ze wszystko jest ok. wolisz obłudę - twój wybór.

              nie, to był bardzo, bardzo wredny, ale jednak dowcip.
              >
              > Za ktory poniesli kare. Sprawa zamknieta.


              jak widać nie. z jednej strony tatuś żąda więcej krwi, z drugiej - wymiar kary
              (i to, kto nią był objęty) budzi wręcz przeciwne wątpliwości.


              > Stosujesz koszmarny relatywizm moralny. Dziewczyna nie ma prawa byc lizusem, bo
              > to Twoim zdaniem wielkie przestepstwo, ale oni maja prawo zachowac sie po
              > chamsku. Hmmm. Widze, ze Twoje poczucie przyzwoitosci zalezy od tego po czyjej
              > stronie jestes. Widzisz, bo ja wyznaje zasade, ze nawet na zlo nie
              > usprawiedliwia odwdzieczania sie tym samym.

              jeśli jest tym lizusem naprawdę, to są siebie warci. nie uważam, że zawsze i
              wszędzie szlachetne bycie ponad, wspaniałomyślne wybaczanie lub pokorne
              nadstawianie drugiego pośladka było najlepszym wyjściem z sytuacji. jeśli to
              jest koszmarny relatywizm moralny - to tak, stosuję go. jeśli ty uważasz, że
              należało obłudnie udawać, że wszystko jest ok, to namawiasz 16-latków do fałszu
              i oportunizmu. gratulacje.


              Nie wierze, w wersje, ze
              > przyszli popatrzec i nie wiedzieli o co chodzi.
              >

              czy wszyscy chodzili do jednej klasy? czy wszyscy byli w jednej sali, w której
              ta klasa miała być? jeśli tak, to nie ma tu mowy o "przyszli popatrzeć".
              • d.o.s.i.a Re: Szkolna historia 01.07.10, 22:19
                > nie ma takiej siły, żeby wszyscy byli tak samo lubiani i nie ma takiej siły,
                > żeby ta niechęć nie wyszła na jaw. wolę uczciwą, szczerze okazywaną niechęć niż
                > fałszywe, obłudne udawanie, ze wszystko jest ok. wolisz obłudę - twój wybór.

                Acha, czyli fakt, ze nie okazuje wszystkim naokolo swojej niecheci, czyni ze
                mnie osobe obludna? big_grin Wiesz, wole inne sformulowanie. Podpowiem: to sie nazywa
                "dobre wychowanie".

                I jeszcze powiem Ci, ze od tej polskiej niecheci okazywanej na kazdym kroku i
                okazywania humorow i dosrywania wszystkim i wszystkiemu ucieklam pare lat temu
                za granice. I to byla najlepsza decyzja w moim zyciu.

                > jak widać nie. z jednej strony tatuś żąda więcej krwi, z drugiej - wymiar
                kary> (i to, kto nią był objęty) budzi wręcz przeciwne wątpliwości.

                Powiem tak. Prokuratora na dzieciaki bym nie nasylala, wystarczyla ocena z
                zachowania. Ale na durna mamuske, jak najbardziej.

                > jest koszmarny relatywizm moralny - to tak, stosuję go. jeśli ty uważasz, że>
                należało obłudnie udawać, że wszystko jest ok, to namawiasz 16-latków do fałszu>
                i oportunizmu. gratulacje.

                A Ty do czego namawiasz? Do chamskiego odgrywania sie? A nie mogli po prostu
                wyrazic swoich obiekcji slownie? To kuzwa takie trudne otworzyc buzie i
                powiedziec "Jolka, przestac sie do cholery podlizywac".

                > czy wszyscy chodzili do jednej klasy? czy wszyscy byli w jednej sali, w
                której> ta klasa miała być? jeśli tak, to nie ma tu mowy o "przyszli popatrzeć".

                Nie wierze, ze ktokolwiek chcial obnizac ocene z zachowania komus, kto nie mial
                pojecia co sie swieci.
                • crises Re: Szkolna historia 01.07.10, 22:36
                  >To kuzwa takie trudne otworzyc buzie i
                  > powiedziec "Jolka, przestac sie do cholery podlizywac".

                  Wyku...ście wręcz łatwe.

                  "Wiesz, Jolu, taką mamy jedną sprawę, że jesteśmy nieco niezadowoleni z faktu,
                  iż w zeszłym tygodniu poinformowałaś wychowawczynię, jak to doszło do bójki o
                  Kowalskiego między Malinowską a Pipsztycką. Malinowski i Pipsztycka doznały
                  głębokiego upokorzenia z powodu ujawnienia ich intymnych przeżyć wychowawczyni."

                  (Dalej mi się nie chce.)
                • kkokos Re: Szkolna historia 01.07.10, 22:45
                  > Acha, czyli fakt, ze nie okazuje wszystkim naokolo swojej niecheci, czyni ze
                  > mnie osobe obludna?

                  a kto mówi o wszystkich dookoła? taki masz parszywy charakter, że czujesz
                  niechęć do wszystkich dookoła? czy takiego pecha, ze wszyscy dookoła są wredni?

                  Wiesz, wole inne sformulowanie. Podpowiem: to sie nazywa
                  > "dobre wychowanie".

                  o tak, najwredniej potrafią pognębić innych osoby dobrze wychowane. te, co nigdy
                  nie przeklną, nie posuną się w słowach za daleko, nie przekroczą żadnej granicy
                  i nigdy nie ma się do czego przyczepić w ich wypowiedziach i zachowaniu big_grin

                  > I jeszcze powiem Ci, ze od tej polskiej niecheci okazywanej na kazdym kroku i
                  > okazywania humorow i dosrywania wszystkim i wszystkiemu ucieklam pare lat temu
                  > za granice. I to byla najlepsza decyzja w moim zyciu.

                  a widzisz, a ja absolutnie nie mogę powiedzieć, że spotykam się z niechęcią na
                  każdym kroku i dosrywaniem wszystkim i wszystkiemu. przeciwnie, większość ludzi,
                  których spotykałam i spotykam jest w porządku, a niektórzy nawet bardzo w
                  porządku. choć oczywiście niechętnych, przysrywających, obłudników, a nawet
                  kłamiących w żywe oczy też znam, niestety.

                  Prokuratora na dzieciaki bym nie nasylala, wystarczyla ocena z
                  > zachowania. Ale na durna mamuske, jak najbardziej.

                  już sobie wyobrażam ten akt oskarżenia: "podsądna w dniu... dokonała czynu
                  zabronionego poprzez wybranie w sklepie, zakup, przyniesienie do domu pudełka
                  ozdobnego, następnie umieściła w nim wazelinę i dwa czopki, pudełko zamknęła i
                  zawiązała czerwoną wstążeczkę. tym samym winna jest sprawstwa pomocniczego czynu
                  dokonanego przez jej małoletniego syna, a polegającego na wręczeniu wymienionego
                  pudełka w sali nr 213 w gimnazjum we wsi x nielubianej koleżance".

                  sprowadzam oczywiście do absurdu, ale tak to niestety wygląda


                  > A Ty do czego namawiasz? Do chamskiego odgrywania sie? A nie mogli po prostu
                  > wyrazic swoich obiekcji slownie? To kuzwa takie trudne otworzyc buzie i
                  > powiedziec "Jolka, przestac sie do cholery podlizywac".

                  a pewnie, ze lepiej byłoby powiedzieć "jolka, przestań się do cholery
                  podlizywać". nie wiemy, czy były takie próby podejmowane (nie mamy też pewności,
                  ze nie było).
                  nie namawiam do chamskiego odgrywania się - zwłaszcze że, jak już napisałam, nie
                  jest to dla mnie chamskie odgrywanie się, bo znalazłabym parę bardziej chamskich
                  metod. ale czasem to, co ty nazywasz chamskim odegraniem się, jest jedyną
                  skuteczną metodą.


                  Nie wierze, ze ktokolwiek chcial obnizac ocene z zachowania komus, kto nie mial
                  > pojecia co sie swieci.

                  no nie żartuj, przecież w tej polsce to wszyscy dookoła okazują sobie nawzajem
                  niechęć i humory oraz dosrywają wszystkim dookoła. w twoim otoczeniu wszyscy
                  tacy byli, aż cię to zmusiło do emigracji - więc dlaczego w podgorzowskim
                  gimnazjum ma być inaczej? wyspa ostatnich świętych sprawiedliwych czy co?
                  • d.o.s.i.a Re: Szkolna historia 01.07.10, 23:01
                    > a kto mówi o wszystkich dookoła? taki masz parszywy charakter, że czujesz>
                    niechęć do wszystkich dookoła? czy takiego pecha, ze wszyscy dookoła są wredni?

                    A gdzie ja to napisalam? Naucz sie czytac. Nazwalas mnie obludna, bo nie uznaje
                    wyrazania niecheci za metode wspolzycia wsrod ludzi? Nie rozumiem jak Ci z tego
                    wyszlo, ze wszyscy dookola mnie sa wredni.

                    > nie przeklną, nie posuną się w słowach za daleko, nie przekroczą żadnej
                    granicy> i nigdy nie ma się do czego przyczepić w ich wypowiedziach i zachowaniu big_grin

                    O prosze, znowu Cie fantazja ponosi. Jestem czlowiekiem, zdarza mi sie byc
                    zdenerwowana, a nawet glosno to zdenerwowanie wyrazac. Jednakze nie jest to
                    tozsame z odgrywaniem sie, podkladaniem komus swini, czy z wyrachowanym
                    urzadzaniem sobie ponizajacych zabaw czyims kosztem, NAWET jesli kogos szczerze
                    nie lubie. Zreszta i Tobie polecam ta metode - czasem lepiej odwrocic sie na
                    piecie, po prostu.

                    > każdym kroku i dosrywaniem wszystkim i wszystkiemu. przeciwnie, większość
                    ludzi> których spotykałam i spotykam jest w porządku

                    Ja tez nie, dlatego zbieralam dzis szczene z podlogi po przeczytaniu opinii
                    niektorych e-mam, ktore przyklaskiwaly gimanzjalistom i cieszyly sie z tak
                    wyrafinowanego prezentu.

                    > metod. ale czasem to, co ty nazywasz chamskim odegraniem się, jest jedyną>
                    skuteczną metodą.

                    Metoda na co? Na ponizenie osoby, ktorej byc moze wiecej w zyciu sie nie
                    zobaczy? Jaki w tym niby jest sens poza wyrafinowanym, wykalkulowanym
                    dzialaniem, ktore niczemu nie sluzy? Po to, zeby dopiec na koniec, tak?
                    • kkokos Re: Szkolna historia 01.07.10, 23:55
                      Nazwalas mnie obludna, bo nie uznaje
                      > wyrazania niecheci za metode wspolzycia wsrod ludzi?

                      nie, nazwałam cię obłudną, bo nie dopuszczasz wyrażania niechęci.


                      Jednakze nie jest to
                      > tozsame z odgrywaniem sie, podkladaniem komus swini, czy z wyrachowanym
                      > urzadzaniem sobie ponizajacych zabaw czyims kosztem,

                      no proszę, ja piszę o prawie do szczerego wyrażenia niechęci, a ty o pełnym
                      obłudy podkładaniu świni. dla ciebie "nie ukrywam niechęci do kogoś = urządzam
                      sobie poniżającą zabawę czyimś kosztem". trochę to ubogie i dychotomiczne, chyba
                      się nie zrozumiemy.

                      Zreszta i Tobie polecam ta metode - czasem lepiej odwrocic sie na
                      > piecie, po prostu.
                      >

                      ty w tej metodzie poszłaś po całości i, odwróciwszy się na pięcie, zostawiłaś
                      daleko za sobą to polskie morze niechęci i przysrywania na każdym kroku
                      wszystkim i z byle powodu. ale mnie chyba do emigracji nie namówisz.


                      > Metoda na co? Na ponizenie osoby, ktorej byc moze wiecej w zyciu sie nie
                      > zobaczy? Jaki w tym niby jest sens poza wyrafinowanym, wykalkulowanym
                      > dzialaniem, ktore niczemu nie sluzy? Po to, zeby dopiec na koniec, tak?
                      >

                      część z nich spotka, niemożliwe, żeby wokół tej wsi było aż tyle szkół.
                      masz rację, to jest głównie pokazanie na koniec, co się naprawdę o pannie myśli.
                      czy panna zrozumie? teraz, przy takiej aferze, to już na pewno nie (oczywiście
                      przy założeniu, że rzeczywiście lizus i donosiciel)
                      ale domyślam się, że podobny prezent potępiłabyś także, gdyby był wręczony rok
                      wcześniej. ja niekoniecznie.
                      • d.o.s.i.a Re: Szkolna historia 02.07.10, 12:50
                        > nie, nazwałam cię obłudną, bo nie dopuszczasz wyrażania niechęci.

                        Tak, bo jak mam cos do kogos to mu o tym mowie, krytykuje wprost i
                        wyrazam swoje niezadowolenie. Natomiast obrabianie komus dupy,
                        podkladanie swin, mszczenie sie, wreczanie glupich prezentow i
                        ostentacyjne ignorowanie sa dla mnie wyrazem chamstwa i prostactwa.
                        Nie wiem jak moge to jeszcze jasniej napisac.

                        Wydaje mi sie, ze nie wiesz (albo nie chcesz wiedziec) czym rozni
                        sie chamstwo i brak wychowania od asertywnosci.

                        > no proszę, ja piszę o prawie do szczerego wyrażenia niechęci,

                        A co to jest Twoim zdaniem prawo do szczerego wyrazania niecheci?
                        Powiedziec Malinowskiej, ze jest glupia i masz ja w dupie? Tak, ja
                        uwazam to za chamstwo i prostactwo. Co innego powiedziec
                        Malinowskiej "nie podoba mi sie Twoje zachowanie". Ale widze, ze Ty
                        nie czujesz roznicy.

                        > ale domyślam się, że podobny prezent potępiłabyś także, gdyby był
                        wręczony rok
                        > wcześniej. ja niekoniecznie.


                        A ja potepiam, bo to nie jest sposob na rozwiazywanie konfliktow.
        • martishia7 Re: Szkolna historia 01.07.10, 21:54
          Czy lizusostwo znajduje sie kodeksie karnym, czy chocby regulaminie
          > szkoly??

          O bardzo interesujące, że podniosłaś tę kwestię... A czy wręczenie złośliwego
          prezentu jest?
          • d.o.s.i.a Re: Szkolna historia 01.07.10, 22:02
            > O bardzo interesujące, że podniosłaś tę kwestię... A czy wręczenie złośliwego
            > prezentu jest?

            Z pewnoscia jest zapis o tym, ze kazdy uczen zasluguje na szacunek. Mozna by to
            podpiac jeszcze pod przesladowanie, ktore za pewne tez jest zabronione
            regulaminem. Czyz nie?
            • martishia7 Re: Szkolna historia 01.07.10, 22:07
              Zapisu z całą pewnością nie ma, bo zapis to tylko w testamencie. A widziałaś
              regulamin tej szkoły, że tak odważnie się wypowiadasz? suspicious Możnaby tak uznać,
              bo... bo dyrekcja tak uważa? Na tej zasadzie Zocha będzie dyskryminowana, bo
              jako ostatnią ją wybrali do drużyny na wf-ie. Bez przesady. Angażowanie w to
              "władzy" to głupota.
    • asia_i_p Re: Szkolna historia 01.07.10, 22:15
      Zachowanie dzieciaków wredne i niesmaczne.
      I nie zgodzę się, że nie stać ich było na inne. W zeszłym roku miałam konflikt w
      o rok starszej klasie (pierwsza licealna). Nie trawili nowoprzybyłego chłopaka,
      bo się z nich nabijał. Po parokrotnym zastopowaniu zbyt gorącej dyskusji i przy
      stałym moim naleganiu, żeby najpierw jedna strona opowiedziała wszystko i
      poczuła, że dotarło, a potem druga, oni potrafili gadać. Co więcej, dziewczyna,
      która na początku chciała go zjeść, wyjaśniła, że chciała o tym mówić, bo nie
      chce, żeby go zaczęli prześladować - sama była prześladowana w gimnazjum i wie,
      jak to boli.

      Jeszcze z nim nie doszli do ładu, bo on jest specyficzny i raczej nie jest to
      jego zła wola - ale w większości przypadków przychodzą do mnie, gadają,
      powtarzamy rozmowę i jakoś to się toczy. Miałam już sygnały od niektórych
      nauczycieli, że dobrze, że trafił do tej klasy, bo w innej nie miałby życia. A
      to naprawdę nie są pensjonarki od Urszulanek, tylko kilkunastu wygadanych chłopa
      i kilka ostrych dziewczyn. Tyle tylko, że oni najpierw gadają, potem wrzeszczą,
      w ostateczności pewnie by i trzepnęli (parę razy musiałam wkraczać, kiedy już
      zakrawało na przemoc fizyczną), czasem kpią z niego i muszę też temperować - ale
      nigdy nie posunęli się do takiej zaplanowanej niszczącej akcji jak to. To nie
      był bezmyślny wybuch dziecięcej agresji, tylko wredny mobbing. I nie ma co za
      bardzo dzielić na niewinnych widzów i winnych wykonawców, bo jak podejrzewam
      reakcja tych widzów też nie była "O Jezu, co wy robicie".
      • kkokos Re: Szkolna historia 01.07.10, 23:01
        asia_i_p napisała:

        > Po parokrotnym zastopowaniu zbyt gorącej dyskusji i przy
        > stałym moim naleganiu,
        (...)
        w większości przypadków przychodzą do mnie, gadają,
        > powtarzamy rozmowę i jakoś to się toczy.
        (...)
        > muszę też temperować


        asiu, piszesz o własnej ciężkiej pracy nad klasą. czy w przytoczonym tekście z
        gazety widzisz choć słowo o tym, że nauczyciele pracowali z klasą w podobny sposób?

        sama piszesz o wrednym mobbingu - to słowo oznacza stałe tępienie, nie
        jednorazowe zrobienie przykrości. jeśli to był mobbing, to gdzie byli
        nauczyciele? ty byłaś w stanie zauważyć, co się dzieje w twojej klasie, a oni
        nie? jeśli te "wredne" i "niszczące" dzieciaki były takie cały czas, to tak się
        fantastycznie ukrywały, że nikt tego nie zauważył? gimnazjaliści na wsi, gdzie
        wszyscy się znają - czyli młodsi od twoich licealistów i, być może, z liceum w
        większej miejscowości.

        jeśli to był mobbing, stały, wredny i niszczący, to tym bardziej ci nauczyciele
        powinni być ukarani. cały rok (trzy lata?) trzymali głowy w piasku, a nagle się
        wydało, że w tej klasie jest problem - więc należy odsunąć od siebie wszelkie
        podejrzenia o zaniedbanie i spektakularnie ukarać uczniów...
    • czar_bajry Re: Szkolna historia 02.07.10, 01:00
      Nie zgadzam się z "wyrokiem", prezent na miarę nastolatków- głupi ale widocznie
      lasce się należało.
      Wg. mnie cała sprawa nie warta zachodu i kłania się nadgorliwość dyrekcji i ciałasmile
      • imasumak Re: Szkolna historia 02.07.10, 11:06
        czar_bajry napisała:

        głupi ale widocznie
        lasce się należało.


        A co jeśli nie? Pomijając już to, że nawet gdyby była lizusem, nie mieli prawa
        jej tak upokorzyć.

        Wg. mnie cała sprawa nie warta zachodu i kłania się nadgorliwość dyrekcji i
        ciałasmile


        A właśnie, że warta. Warto uczyć młodzież empatii.
        • czar_bajry Re: Szkolna historia 02.07.10, 11:34
          A co jeśli nie? Pomijając już to, że nawet gdyby była lizusem, nie mieli prawa
          > jej tak upokorzyć.

          Jak upokorzyć- kupując wazelinę i czopki- no proszę Cię jeszcze wiele przed nią.
          Moim zdaniem błaha sprawa bez sensu rozdmuchana.
          • imasumak Re: Szkolna historia 02.07.10, 11:37
            Każdy ma inny próg wrażliwości jak widać.
          • alexa0000 Re: Szkolna historia 02.07.10, 11:52
            Ojciec narobił córce bigosu. Jezeli zalazła im za skórę, trzeba
            było odpakować prezent, pokazać faka, usmiechnąc sie szyderczo i
            opuścić posesję. Rozeszłoby sie po kościach , bo w tej wsinie
            pojawiłaby sie więcej ( mieszka w innej podgorzowskiej miejscowości,
            a liceum wybierze pewnie w Gorzowie).A tak wiedzą juz miejscowi,
            wiedzą w Gorzowie, wiedzą znajomi i kontrahenci ojca. Ba , nawet
            przeciętny internauta znajdzie ja w 3 minuty na NK. Totalna głupota-
            walczy o dobre imię córki, o wychodzi jedna wileka popelina.
            • imasumak Re: Szkolna historia 02.07.10, 12:06
              alexa0000 napisała:

              Jezeli zalazła im za skórę, trzeba
              było odpakować prezent, pokazać faka, usmiechnąc sie szyderczo i
              opuścić posesję.


              To jest szesnastolatka, z artykułu wynika, że bardzo wrażliwa. To, że nie
              zachowała się tak jak piszesz powyżej, świadczy, że bardzo przeżyła zachowanie
              klasy, a z dużym prawdopodobieństwem można też przypuszczać, że poczuła się po
              prostu skrzywdzona.
              • alexa0000 Re: Szkolna historia 02.07.10, 12:15
                Ja także chodzę do tej klasy i uważam że oceny z zachowania
                zostały niepotrzebnie obniżone!
                Jak niektóre osoby mają się dostać do liceum mając poprawne
                zachowanie??
                Zostało im już tylko technikum bądź zawodówka...
                Ojciec tej dziewczyny przesadził totalnie ale nie tylko on zawinił
                bo jej matka jeszcze bardziej się wtrącała
                Sama koleżanka zrobiła z tej sprawy wielkie halo jak jakaś
                księżniczka
                wydaje mi się że ona dobrze wiedziała ze klasa jej nie lubi i jej
                coś szykuje....
                widziałam co się działo przez te trzy lata i rozumiem czemu klasa
                dała jej ten prezent
                Ja byłam wtedy z nimi jak jej go wręczali i tez zostałam oskarżona o
                współudział a w rzeczywistości znalazłam się po prostu w
                niewłaściwym miejscu w niewłaściwym czasie i tyle
                'Od tamtej pory nie poszła do szkoły" Kłamstwo! Dziewczyna przyszła
                do szkoły popłakać się przy wejściu zobaczyć jak koledzy z klasy ją
                przepraszają i poprawić oceny (ciekawe w jaki sposób jak myślicie)?
                "Jest w dołku.(...). Bardzo się o nią martwię.(...) Skrzywdzili
                koleżankę bardziej niż się im wydaje" A to bardzo ciekawe że aż tak
                ją skrzywdzili!!
                Hahaha najlepsze jest to że trzy dni później bardzo nieszczęśliwa
                koleżanka wchodziła na Facebooka i wstawiała słodkie "focie"
                (Nauczyciele opowiadali nam że dziewczyna nie wychodzi z pokoju i
                się do nikogo nie odzywa nawet do rodziców ha ha)
                Rzeczywiście była naprawdę w wielkim dołku!uncertain
                Najlepsze po prostu jest to że dyrekcja nie wysłuchała wersji klasy
                tylko od razu przyjęła wersję koleżanki
                I to są pedagodzy???
                Ja nie wiem jak oni to sobie wyobrażają wychowywać przyszłe
                pokolenie takimi sposobami...
                Koleżanka powinna się nauczyć odporności na takie żarty
                mam jednak nadzieje ze w liceum ją przykrócą i możne w końcu tam
                nauczy się ze nie warto lizać d*** aby coś osiągnąć
                Jeżeli ona będzie tak dalej robić to ją w szkole średniej zniszczą i
                tyle !
                Ja mam średnie niższa od tej dziewczyny ale jestem z siebie dumna ze
                zdobyłam ja bez wazeliniarstwa i wchodzenia w tyłek.
                Naprawdę szkoda mi tylko osób które mają obniżone zachowanie bo wiem
                co czują.
                A "Gosi" życzę żeby się zmieniła i przemyślała swoje zachowanie.




                To jedna z wypowiedzi uczniów tej klasy. Oczywiscie, subiektywna.I
                jakos wydawało mi się,że szesnastolatki sa bardziej kumate i
                madrzejsze. Chyba juz zapomniałam, jak to było w tym wieku.

                Imasumak, czuje, że z niej niezłe ziółko było. Nieważne. Po prostu
                dziwię sie rozpętywaniu afery. Rozumiem,że ojciec poczuł się urażony
                prezentem dla córki, ale zrobił jej niedzwiedzią przysługe. Przecież
                nie chodziło raczej o to, aby uczniowie ZROZUMIELI swój błąd, wczuli
                się w jej sytuacje, nauczyli sie rozwiązywać konflikty inaczej.
                Chodziło o to, aby gó...arze zobaczyli, kto tu rządzi i odegranie
                się. Tak to odbieram.
                • imasumak Re: Szkolna historia 02.07.10, 12:31
                  Ależ ja nie popieram robienia z tego afery. Kara w postaci obniżenia zachowania
                  jak najbardziej, dalsze konsekwencje - NIE. No może ostro bym powiedziała co
                  myślę matce pakującej ten prezent i na tym koniec.

                  Natomiast kompletnie nie czuję, żeby oczywistą byłą wina tej dziewczyny.
                  Nie czuję, bo sama obserwowałam tę sytuację w klasie mojej córki i wiem jak
                  bardzo większość może krzywdzić swoimi niesłusznymi osądami.
                  Osądami opartymi na swoich subiektywnych odczuciach, ale ponieważ
                  reprezentowanych przez większość, to bardzo wiarygodnych.
                  Co ciekawe, moja córka, która we wszystkich innych środowiskach w których się
                  obracała i obraca, jest uznawana za osobę bardzo koleżeńską i otwartą, tylko w
                  tej klasie gimnazjalnej był problem.
                  • duzeq Re: Szkolna historia 02.07.10, 12:37
                    > Co ciekawe, moja córka, która we wszystkich innych środowiskach w
                    których się
                    > obracała i obraca, jest uznawana za osobę bardzo koleżeńską i
                    otwartą, tylko w
                    > tej klasie gimnazjalnej był problem.

                    To tu masz problem. Ty nie mozesz byc obiektywna, bo widzisz w lasce
                    swoja corke. I jako rodzic tez nigdy obiektywnie sytuacji swojej
                    corki nie potrafilabys przedstawic.

                    A pokaranie ludzi ocena obnizonego zachowania przed liceum jest kara
                    zbyt surowa jak na wazeline. Przeproszenie na apelu byloby
                    wystraczajace.
                    • imasumak Re: Szkolna historia 02.07.10, 12:43
                      duzeq napisała:

                      To tu masz problem. Ty nie mozesz byc obiektywna, bo widzisz w lasce
                      swoja corke. I jako rodzic tez nigdy obiektywnie sytuacji swojej
                      corki nie potrafilabys przedstawic.


                      Wydaje mi się, że właśnie jestem obiektywne, bo nie stwierdzam z całą
                      stanowczością, tak jak większość w tym wątku, że dziewczyna jest winna.
                      Dopuszczam też inną możliwość.

                      A pokaranie ludzi ocena obnizonego zachowania przed liceum jest kara
                      zbyt surowa jak na wazeline. Przeproszenie na apelu byloby
                      wystraczajace.


                      Podobnie można się zastanawiać, czy kara w postaci prześmiewczego prezentu
                      urodzinowego nie jest zbyt surowa nawet jak za lizusostwo
                      • duzeq Re: Szkolna historia 02.07.10, 13:01
                        Alez ta dziewczyna jest jak najbardziej winna temu, ze kilkanascie
                        osob z jej klasy ma nieslusznie obnizona ocena z zachowania. I to w
                        ostatniej klasie gim.

                        I wazelina jest najlepszym prezentem dla lizusow. Surowe to byloby
                        skopanie jej tylka zaraz po otrzymaniu swiadectw.
                        Ona z tej szkoly juz wyszla, moze jednak na przyszlosc zastanowi sie
                        bardziej nad lataniem z wszytskim do tatusia a la 6-latek z
                        piaskownicy. Moze dzieki temu nie dostanie tez wazeliny w pracy -
                        tutaj o wiele ciezej byloby znowu leciec do tatusia i tutaj o wiele
                        ciezej byloby ot, tak sobie, po prostu, prace rzucic.
                        Ja tu same plusy widze.
                        • d.o.s.i.a Re: Szkolna historia 02.07.10, 13:07

                          > Ja tu same plusy widze.

                          Bo bardzo prosta z Ciebie osoba.
                          • duzeq d.o.s.i.a 02.07.10, 13:16
                            Oczywiscie. Bo ja nie widze potrojnego dna historii (no, w Twoim
                            wypadku to raczej histerii), szczegolnie po lekturze opinii
                            dziewczyny z klasy tej laski. Moze jest i subiektywna, ale
                            przynajmniej dodaje pare detali, ktore potwierdzaja teorie, ze laska
                            byla po prostu lizusem.

                            Z moich PROSTYCH obserwacji zyciowych (ze szkoly i kilku miejsc
                            pracy) wynika, ze wazelina otrzymana za mlodu jest lajcikiem w
                            porownaniu do tego co sie dzieje jak otrzymasz ja w pracy.
                            • d.o.s.i.a Re: d.o.s.i.a 02.07.10, 13:32

                              > Oczywiscie. Bo ja nie widze potrojnego dna historii (no, w Twoim
                              > wypadku to raczej histerii), szczegolnie po lekturze opinii
                              > dziewczyny z klasy tej laski. Moze jest i subiektywna, ale
                              > przynajmniej dodaje pare detali, ktore potwierdzaja teorie, ze
                              laska
                              > byla po prostu lizusem.
                              >

                              Slonce, gdybys choc troche pomyslala i zastanowilabys sie nad
                              mechanizmem lizusostwa to wiedzialabys, ze w 99% jest ono wynikiem
                              slabej konstrukcji psychicznej, niskiem samooceny i jest zwyklym
                              mechanizmem obronnym czesto wyzwalanym w odpowiedzi na niechec
                              otoczenia. I kolko sie nakreca. Nikt nie jest lizusem bo lubi,
                              lizusem sie zostaje z jakiegos powodu. Ale dla Ciebie to chyba zbyt
                              skomplikowane odcienie szarosci prawda? Ludzie nie sa jak
                              konstrukcja cepa, wiesz? Sa tacy, a nie inni bo cos ich ksztaltuje,
                              bo maja swoje problemy na przyklad.

                              > Z moich PROSTYCH obserwacji zyciowych (ze szkoly i kilku miejsc
                              > pracy) wynika, ze wazelina otrzymana za mlodu jest lajcikiem w
                              > porownaniu do tego co sie dzieje jak otrzymasz ja w pracy.

                              Wlasnie, bo otaczasz sie ludzmi, ktorzy kultywuja w sobie wieczna
                              chec dopie...nia blizniemu bo odstaje. I teraz z moim
                              SKOMPLIKOWANYCH obserwacji zyciowych, wiem jak pracuje sie w
                              polskich firmach (wsibstwo, obgadywanie, obrabianie dupy, koterie,
                              kozly ofiarne i fochy na kazdym kroku), a jak pracuje sie za granica
                              (normalnosc i szacunek). Dlaczego? Wlasnie dlatego, ze w Polsce
                              kultywuje sie takie zachowania, plawi sie w dopie...niu innym,
                              slabszym, brzydszym, "lizusom", "donosicielom". Celowo pisze w
                              cudzyslowie, bo w tym kraju definicja donosiciela i lizusa jest
                              chyba jak zadna na swiecie. Bo lizusem zostajesz tylko dlatego, ze
                              nie obrabiasz szefowi dupy za plecami, albo bo masz lepsze wyniki, a
                              donosicielem jak naskarzysz, ze Kowalski kradnie w pracy.

                              Chcesz uczyc dzieci ideologii odwetu i tepienia innosci? Ucz, ucz.
                              Tylko nie zdziw sie jak kiedys staniesz sie obiektem jakiegos
                              niewybrednego ataku.
                              • duzeq Re: d.o.s.i.a 02.07.10, 18:35
                                > Slonce, gdybys choc troche pomyslala i zastanowilabys sie nad
                                > mechanizmem lizusostwa to wiedzialabys, ze w 99% jest ono wynikiem
                                > slabej konstrukcji psychicznej, niskiem samooceny i jest zwyklym
                                > mechanizmem obronnym czesto wyzwalanym w odpowiedzi na niechec
                                > otoczenia.

                                Ojej, naprawde? To dobrze, ze mnie oswiecilas, misiu. Ale to dalej
                                potwierdza moja teze, ze jednak ta cala afera powinna wyjsc lasce na
                                dobre, bo czym skorupka za mlodu nasiaknie etc, etc. A tak jest
                                szansa, ze nie nasiaknie donosicielstwem i wypleni sie ja jeszcze na
                                rozsadnym poziomie. Moze rodzice teraz przyjrza sie malenstwu
                                baczniej? Moze cos ich zaniepokoi? Moze wysla w koncu do
                                psychoterapeuty? Ten powinien jej poprawic "slaba kontrukcje
                                psychiczna". A swoja droga - slonce, gdybys zastanowila sie nad
                                mechanizmem lizusostwa i gdybys pare prawdziwych mistrzow poznala,
                                to wiedzialabys, ze psyche trzeba miec kuloodporna.

                                I teraz z moim
                                > SKOMPLIKOWANYCH obserwacji zyciowych, wiem jak pracuje sie w
                                > polskich firmach (wsibstwo, obgadywanie, obrabianie dupy, koterie,
                                > kozly ofiarne i fochy na kazdym kroku), a jak pracuje sie za
                                granica
                                > (normalnosc i szacunek).

                                Misiu drogi, tu mi pociekly lzy ze smiechu. Sorry, ale ja mieszkam w
                                piatym juz kraju i zapewniam, ze sa polskie firmy, w ktorych panuje
                                normalnosc i szacunek i sa firmy w kazdym jednym kraju, w ktorych
                                obgadywanie dupy, strzelanie focha i szukanie kozlow ofiarnych jest
                                na porzadku dziennym. Zejdz troche na ziemie z ta postawa, ze
                                lolaboga, zagramanica to jezd lepij! Bo ja z najwiekszym,
                                najbardziej obrzydliwem rodzajem lizusostwa i wlazodupstwa spotkalam
                                sie akuratnie za oceanem.

                                > Chcesz uczyc dzieci ideologii odwetu i tepienia innosci?

                                Jezeli lizusostwo przez duze "L" jest dla Ciebie innoscia (widac
                                dziecie relatywizmu moralnego jestes), to tak, bede dzieci uczyc
                                tepienia tej szkodliwej postawy spolecznej.
                            • iwles Re: d.o.s.i.a 02.07.10, 14:20

                              duzeq
                              czy jeśli masz wyrobione niepochlebne zdanie na temat swojego szefa, to też
                              dajesz mu w prezencie sztuczne męskie genitalia ?
                              Pewnie nie, a dlaczego? z obawy przed konsekwencjami ?
                              • duzeq Re: d.o.s.i.a 02.07.10, 18:51
                                Czy ta wazelina zostala podarowana dyrektorce szkoly?
                                • imasumak Re: d.o.s.i.a 02.07.10, 21:23
                                  duzeq napisała:

                                  Czy ta wazelina zostala podarowana dyrektorce szkoly?

                                  Nie i nie został jej podarowany żaden inny, obraźliwy prezent.
                                  Co to nam mówi?
                                • iwles Re: d.o.s.i.a 02.07.10, 23:06

                                  nie rozumiem, co tu ma wspólnego dyrektorka. Czy to ją uczniowie
                                  uważali za "kujona"?

                                  czyli że jednak szefowi takiego prezentu byś nie dała? ciekawe
                                  dlaczego ? ze strachu przed konsekwencjami ?
                                  • duzeq Re: d.o.s.i.a 03.07.10, 13:00
                                    A ja nie rozumiem skad u Ciebie nagle pojawila sie skala pionowa,
                                    skoro chodzi o skale pozioma.
                                    Oczywiscie, ze w stosunku do przelozonych/dyrektorow/nauczycieli
                                    zachodzi inna relacja. Ale co to ma do rzeczy w tej dyskusji?

                                    Klasy nie wkurzala dyrektorka, tylko lizus (tak dla przypomnienia).
                                    A konsekwencje uczniowie poniesli tak czy owak, tyle ze absolutnie
                                    niepoporcjonalne do przewinienia. I co teraz?
                                    • iwles Re: d.o.s.i.a 04.07.10, 19:11


                                      ano o przewidywanie konsekwencji mi chodzi, szefowi prezentu nie dasz, bo
                                      zdajesz sobie sprawę z przykrych dla ciebie konsekwencji, ale w "skali poziomej"
                                      jak to okreslilaś, konsekwencji nikt z uczniow nie brał pod uwagę, no i
                                      się przeliczył.
                                      Skoro ktos czuje się na tyle dorosły, by robić takie numery (prezent, który dany
                                      z premedytacją ma obrazić obdarowanego), niech tez będzie na tyle dojrzałym, by
                                      ponieśc ich konsekwencje. Ot i tyle - honor, zwykly honor, by odebrac "zapłatę"
                                      za swój czyn.




                                      --
                                      Paweł
                                      Mojedziecko powiedziało smile
                                      • duzeq Re: d.o.s.i.a 05.07.10, 10:40
                                        Przeproszenie laski na apelu jest wystrczajaca konsekwencja i
                                        odebraniem zaplaty, bo podarowanie wazeliny nie jest czynem
                                        karalnym.
                                        Spapranie im swiadectw obnizona ocena z zachowania ( o dwa szczeble
                                        w dol dla non-komformistow) to przegiecie. I to ostre.

                                        Nie oczekiwali konsekwencji? Nie sadze. Liczyli sie z jakimis
                                        konsenkwencjami, bo inaczej dali by jej ten prezent badz skopali
                                        tylek tuz po rozdaniu swiadectw.
                      • chloe30 Re: Szkolna historia 02.07.10, 13:09
                        imasumak napisała:

                        >\> Podobnie można się zastanawiać, czy kara w postaci
                        prześmiewczego prezentu
                        > urodzinowego nie jest zbyt surowa nawet jak za lizusostwo

                        Od wczoraj pojąć nie mogę co jest takiego strasznego w czopkach i
                        wazelinie, no ale ok, pewnie mało pojętna jestem.
                        A ci, którzy wpadli na pomysł wykazali sie mega taktem wręczając jej
                        to na koniec roku, wiedząc, że nie będzie ich musiała oglądać
                        więcej. Szkoda, że nie poczekali do rozdania świadectw, niuniusia
                        mogłaby im wtedy naskoczyć.
                        • d.o.s.i.a Re: Szkolna historia 02.07.10, 13:12

                          Od wczoraj pojąć nie mogę co jest takiego strasznego w czopkach i
                          > wazelinie, no ale ok

                          I obys nigdy nie musiala sie dowiedziec.
                          • duzeq Re: Szkolna historia 02.07.10, 13:17
                            To opowiedz nam cos na ten temat.
                • duzeq Re: Szkolna historia 02.07.10, 12:33
                  O rany.
                  No to wyszlo szydlo z worka czyli biedna sierotka marysia
                  o "niezwyklej wrazliwosci", ktora zachowala sie niezwykle "dorosle"
                  i poleciala na skarge do tatusia (tak jak robila to przez cale
                  zycie), po czym za plecami pokazala wszytskim faka. Fuj!

                  Ja na miejscu tych ludzi z obnizona ocena poszperalabym w fejsbuku i
                  zobaczyla czy faktycznie sierotka bawila sie w zamieszczanie
                  slodkich zdjec. A potem podala dyrekcje szkoly do sadu za
                  nieuzasadnione zniszczenie kariery naukowej, a ojca laski za
                  skladanie falszywych zeznan.
                • d.o.s.i.a Re: Szkolna historia 02.07.10, 13:06

                  > To jedna z wypowiedzi uczniów tej klasy. Oczywiscie, subiektywna.I
                  > jakos wydawało mi się,że szesnastolatki sa bardziej kumate i
                  > madrzejsze. Chyba juz zapomniałam, jak to było w tym wieku.


                  Ta wypowiedz pokazuje tylko jak glupio rozumuja malolaty. Ile
                  zaciecia, zlosci i nienawisci w nich siedzi.
                  Naprawde uwazasz, ze nalezy to pielegnowac i pochwalac? Ze rola
                  doroslego jest ich w tym utwierdzac? Naprawde nie dziwie sie, ze
                  polskie spoleczenstwo jest takie wredne.
                  Jedyne zmarwienie gowniarstwa to "jak sie dostac do liceum majac
                  poprawne zachowanie". Trzeba bylo myslec przed.
                  • alexa0000 Re: Szkolna historia 02.07.10, 13:18
                    > Naprawde uwazasz, ze nalezy to pielegnowac i pochwalac? Ze rola
                    > doroslego jest ich w tym utwierdzac? <


                    O, a gdzie wygłaszam takie pochwały? Prosze o cytat.
                    • d.o.s.i.a Re: Szkolna historia 02.07.10, 13:34

                      > O, a gdzie wygłaszam takie pochwały? Prosze o cytat.

                      Toz przeciez pochwalasz to co zrobili gimnazjalisci.
                      • alexa0000 Re: Szkolna historia 02.07.10, 13:47
                        Dosia, nie pomyliłas nicków? Wez se przeczytaj moje posty, a potem
                        twierdz, że pochwalam.
                        • d.o.s.i.a Re: Szkolna historia 02.07.10, 13:56
                          Oops. Rzeczywiscie, przepraszam.
        • czar_bajry Re: Szkolna historia 02.07.10, 11:38
          A właśnie, że warta. Warto uczyć młodzież empatii.

          A lizusostwa i donosicielstwa też warto?
          Jak dla mnie nie ma nic gorszego od lizusa i społka.
          • imasumak Re: Szkolna historia 02.07.10, 11:44
            Nie wiadomo czy faktycznie była lizusem.
        • angazetka Re: Szkolna historia 02.07.10, 11:52
          > Pomijając już to, że nawet gdyby była lizusem, nie mieli prawa
          > jej tak upokorzyć.

          A ona miała prawo donosić? <jesli donosiła> No więc właśnie.
        • duzeq Re: Szkolna historia 02.07.10, 12:18
          A właśnie, że warta. Warto uczyć młodzież empatii.

          Empatii? Do kogo? Do kogos, kto byl lizusem? A z jakiego to powodu
          nalezy odczuwac w tym przypadku empatie...?

          Tak, wiem, nie musisz pisac - nie wiadomo na 100% czy byla lizusem.
          Ale zalozmy, ze cala klasa nie mogla sie az tak mylic, i ze owszem,
          dziewczyna byla wrednym, obrzydliwym lizusem.
          Spolecznestwo polskie jest w stanie iles tam wybaczyc. Ale
          lizusostwo, dzieki takiej, a nie innej historii, bedzie zawsze
          pietnowane.
          • dziub_dziubasek Re: Szkolna historia 02.07.10, 13:04
            A ja napisze raz jeszcze- wystarczyło, ze miała lepsze stopnie- była zwyczajnie
            bardziej ambitna i pracowita. I dlatego nielubiana, dlatego posądzana o lizusostwo.
            To jest taka nasza polska mentalność, ze jak komuś się lepiej wiedzie to na
            pewno oszust, lizus i donosiciel. Zwyczajna zazdrość i tyle.
            I jeszcze raz podkreślę: kara jak najbardziej słuszna, nawet dla świadków.
            Chociażby za brak reakcji.
            • d.o.s.i.a Re: Szkolna historia 02.07.10, 13:10

              > A ja napisze raz jeszcze- wystarczyło, ze miała lepsze stopnie-
              była zwyczajnie> bardziej ambitna i pracowita. I dlatego nielubiana,
              dlatego posądzana o lizusos
              > two.

              Dokladnie tak. Problem, zaloze sie jest w tym, ze ona miala dobre
              stopnie, a reszta klasy nie. I oczywiscie to nie jest wcale ich
              wina, ze maja slabe stopnie, tylko wina "donosicielki i lizusa", bo
              zapewne szepnela w uszko nauczycielowi od matematyki, zeby
              Iksinskiemu wstawil dwoje do dziennika. Znalazla sie gromada
              nieukow, ktorzy swoja frustracje odreagowuja na kims lepszym.
            • angazetka Re: Szkolna historia 02.07.10, 13:11
              > A ja napisze raz jeszcze- wystarczyło, ze miała lepsze stopnie-
              była zwyczajnie
              > bardziej ambitna i pracowita. I dlatego nielubiana, dlatego
              posądzana o lizusostwo.

              Tak prosto to nie działa, sorry. Są dobrzy uczniowie, których się
              lubi i szanuje.
              • duzeq Re: Szkolna historia 02.07.10, 13:24
                Oczywiscie. Wiekszosc ludzi z lepszymi ocenami jest w klasie zawsze
                akceptowana. Ba! To raczej ludzie lepiej sie uczacy moga tworzyc
                klasowa "wierchuszke" - chociaz to zalezy ilu ich jest. Przeciez
                siedziec kolo takich to szczyt marzen! Mozna zwalac, sciagac, liczyc
                na podpowiedzi....
                Trzeba miec wiele takiej polskiej zawzietosci, udawac ksiezniczke i
                wlazic perfidnie nauczycielom w tylek, zeby wywolac tyle negatywnych
                emocji.

                Coraz bardziej mam wrazenie, ze te, ktore tak zawziecie probuja
                zmienic obraz lizuski na swieta, acz niezrozumiana pracowitosc,
                mialy lekkie problemy w szkole z zyciem towarzyskim.
                • d.o.s.i.a Re: Szkolna historia 02.07.10, 13:36

                  > klasowa "wierchuszke" - chociaz to zalezy ilu ich jest. Przeciez
                  > siedziec kolo takich to szczyt marzen! Mozna zwalac, sciagac,
                  liczyc > na podpowiedzi....

                  Masz duzo racji w tym. Wszystko jest git dopoki mozna zwalac,
                  sciagac, liczyc na podpowiedzi. A wiesz co sie dzieje, gdy ktos nie
                  daje sciagnac? No to teraz siadz i zastanow sie.
                  • dziub_dziubasek Re: Szkolna historia 02.07.10, 13:45
                    No jak to, jak nie daje ściągac to przecież typowy kujon i takiego gnębić
                    należy. Bo od maleńkości trzeba kombinować, a nie dochodzić do wszystkiego
                    własną pracą i wysiłkiem.

                    I ja napiszę jeszcze, że nawet jak masz dobre stopnie, jak dajesz ściągać,
                    odpisywać pracę domową, pomagasz w nauce to i tak będą Cię nienawidzić w
                    momencie kiedy będziesz jedyną taka osobą w klasie. Wystarczy grupa osób, która
                    gnebić będzie, reszta klasy generalnie się nie wtrąci, bo jeszcze by im się
                    oberwało. Nie ma tak, ze cała klasa kogoś gnębi. Gnebi grupa osób, reszta tylko
                    milczy.
                    • joanna35 Re: Szkolna historia 02.07.10, 13:53
                      A taka była sytuacja w tej klasie? Gdzie to jest napisane, bo nie
                      przeczytałam całego wątku, a z linku chyba mi umknęło.
                      • dziub_dziubasek Re: Szkolna historia 02.07.10, 14:00

                        Ktoś tu napisał, ze żeby być nielubianym w klasie to trzeba własnie być lizusem
                        i kujonem. Ja napisałam, ze wystarczy odstawać od grupy.
                        Jakoś nie widziałam relacji samej dziewczyny, a stwierdzeniom innych, ze
                        przecież donosiła, niepopartym jakimkolwiek konkretem, nie wierzę i już.
                    • duzeq Re: Szkolna historia 02.07.10, 14:27
                      "No jak to, jak nie daje ściągac to przecież typowy kujon i takiego
                      gnębić należy. Bo od maleńkości trzeba kombinować, a nie dochodzić
                      do wszystkiego własną pracą i wysiłkiem".

                      Hehehehe. No to gratuluje odkrycia kart. Tak, nie lubi sie kujonow
                      co nie daja odpisywac - coz, taki los nieuzytkow spolecznych. Nie
                      wszyscy sa orlami z fizyki czy matematyki i nie wszyscy maja
                      uzdolnienia. A pozwalanie na odpisywanie czy jakas drobna pomoc, to
                      nie jest wielkie kombinowanie - na tym etapie wiekowym liczy sie
                      grupa. Dasz odpisac = bedziesz chodzila na imprezy. NIe dasz = grupa
                      cie odtraci. NIemniej jednak jest taaaaaaaaaka przepasc miedzy
                      odtraceniem przez grupe typowego kujona, a wreczeniem wazeliny
                      lizusowi.

                      "I ja napiszę jeszcze, że nawet jak masz dobre stopnie, jak dajesz
                      ściągać, odpisywać pracę domową, pomagasz w nauce to i tak będą Cię
                      nienawidzić w momencie kiedy będziesz jedyną taka osobą w klasie".

                      Ojojojoj, dziubasku, bardzo mi przykro, ze zycie Cie tak
                      potraktowalo, ale widzisz, ja mialam pasek bez wielkiego
                      przemeczania sie i bylam jedynym paskiem w klasie. NIe odnotowalam
                      zadnej nienawisci - wrecz przeciwnie. Niezle wspominam tamte czasy -
                      imprezki i zaklepywanie sobie miejsca przy mnie podczas klasowek.
                      Tak wiec twoja teoria nijak sie ma do rzeczywistosci.
                      • d.o.s.i.a Re: Szkolna historia 02.07.10, 14:38

                        > Hehehehe. No to gratuluje odkrycia kart. Tak, nie lubi sie kujonow
                        > co nie daja odpisywac - coz, taki los nieuzytkow spolecznych. Nie
                        > wszyscy sa orlami z fizyki czy matematyki i nie wszyscy maja
                        > uzdolnienia. A pozwalanie na odpisywanie czy jakas drobna pomoc,
                        to > nie jest wielkie kombinowanie - na tym etapie wiekowym liczy
                        sie grupa. Dasz odpisac = bedziesz chodzila na imprezy. NIe dasz =
                        grupa cie odtraci. NIemniej jednak jest taaaaaaaaaka przepasc
                        miedzy > odtraceniem przez grupe typowego kujona, a wreczeniem
                        wazeliny lizusowi.


                        Cholernie prymitywne i zenujace myslenie. Skoro ludzi, ktorzy nie
                        daja sciagnac nazywasz nieuzytkami spolecznymi, to co powiedziec o
                        Tobie?
                        • duzeq Re: Szkolna historia 02.07.10, 18:47
                          Hmmm, czytaj lepiej bo ja opisuje tylko pewne zjawiska, acz nie
                          musze sie pod nimi podpisywac.

                          Takie sa zalozenia grupowe na tym poziomie wiekowym - wazna jest
                          grupa, wazna jest przynaleznosc do jakiegos minispoleczenstwa.Moze
                          to byc emo, moga byc to metalowcy, moze byc to grupa maryjna.
                          Altsajderzy musza miec wyjatkowo mocna psychike - tak samo jak
                          lizusy i ci ludzie, co chca wszytsko wykuc. Ja rozumiem, naprawde,
                          ze ci co slecza nad ksiazkami dniami i nocami, nie chca sie dzielic
                          owocami swojego znoju z innymi. Bo nie. I ok. Ale to nadal nie robi
                          z nich wrednych lizusow, ktorzy dostaja pozniej w prezencie
                          wazeline. I tego, zaprawde, pacz Pani, nie chcesz zrozumiec.

                          Ja nieuzytkiem spolecznym nie bylam, bo doszlam do wniosku, ze skoro
                          dostalam wszelakiego rodzaju talenty, to powinnam sie nimi dzielic.
                      • dziub_dziubasek Re: Szkolna historia 02.07.10, 14:49
                        Żałosne...
                        • duzeq Re: Szkolna historia 02.07.10, 18:48
                          Merytorycznie poprosze.
                      • iwles Re: Szkolna historia 02.07.10, 14:53

                        > Niezle wspominam tamte czasy -
                        > imprezki i zaklepywanie sobie miejsca przy mnie podczas klasowek.


                        poszłabyś do takiego kolegi - np. lekarza ? który prześlizgnął się ściągając na
                        egzaminach? i teraz pewnie na zapalenie wątroby przepisałby ci rutinoscorbin ?
                        • duzeq Re: Szkolna historia 02.07.10, 18:50
                          Bylas na studiach, takich troche bardziej ambitnych niz zarzadzanie
                          i marketing?
                      • d.o.s.i.a Re: Szkolna historia 02.07.10, 14:54
                        > Niezle wspominam tamte czasy -
                        > imprezki i zaklepywanie sobie miejsca przy mnie podczas klasowek.
                        > Tak wiec twoja teoria nijak sie ma do rzeczywistosci.

                        W sumie nie wiem czy to takie fajne wiedziec, ze bylas lubiana
                        prawdopodobnie TYLKO DLATEGO, ze dawalas sciagac... No, ale co kto
                        lubi. Podobno ma sie takich przyjaciol, na jakich sie zasluguje...
                        • angazetka Re: Szkolna historia 02.07.10, 15:47
                          Nie chodzi o przyjaźnie, tylko o akceptację grupy. Od przyjaźni to
                          ja miałam inne grona niż klasa w osiedlowej szkole wink
                        • duzeq Re: Szkolna historia 02.07.10, 18:37
                          Niektorzy mnie lubili na niby, niektorzy naprawde. Jak w zyciu.
                          Jeszcze sie taki nie urodzil, co by wszytskim dogodzil. Od moich
                          przyjaciol mozesz sie delikatnie odstosunkowac - byli, sa i beda
                          najlepszymi.
                  • duzeq d.o.s.i.a 02.07.10, 14:31
                    Jak to co? Nie lubi sie go. Jest typowem kujonem w oczach klasy. Nie
                    zaprasza sie kujonow na imprezy, nie chodzi sie z nimi po lekcjach
                    na babskie ploty i meskie rozmowy o zyciu i smierci. NO i ? Kujon
                    tak chcial, kujon ma.

                    Ale, jak juz napisalam ponizej, pomiedzy byciem niepopularnym
                    kujonem, a kujonem-obrzydliwym_lizusem jest wielka roznica.
                    Zwlaszcza w zachowaniu klasy w stosunku do takiego fenomenu.
                    • d.o.s.i.a Re: d.o.s.i.a 02.07.10, 14:41

                      > Jak to co? Nie lubi sie go. Jest typowem kujonem w oczach klasy.
                      Nie > zaprasza sie kujonow na imprezy, nie chodzi sie z nimi po
                      lekcjach > na babskie ploty i meskie rozmowy o zyciu i smierci. NO
                      i ? Kujon > tak chcial, kujon ma.

                      I wlasnie o takim prostym i prymitywnym wynajdywaniu "winy" mowie.
                      • duzeq Re: d.o.s.i.a 02.07.10, 19:00
                        Ale Ty nadal uparcie nie chcesz pojac roznicy miedzy kujonstwem a
                        lizusostwem.
                        Kujona, z ktorego nie bedzie pozytku, grupa nie bedzie akceptowac i
                        nie bedzie z nim... (patrz moj post powyzej). Lizusa, ktory bedzie
                        sie staral wszelkie korzysci przejac dla siebie metodami roznymi,
                        grupa nie bedzie akceptowac i podaruje mu wazelina na dobranoc. Juz?

                        Z tego (subiektywnego) opisu innej dziewczyny z klasy widac w miare
                        wyraznie, ze ksiezniczka urzadzila dziecinade juz po otrzymaniu
                        wazeliny (nie mamy co prawda dostepu do jej fejsbuka, a przydalby
                        sie, bo wystarczylaby jedna jej fotka dodana w dniu tzw. depresji i
                        Twoje argumenty o slabych psychicznie sierotkach padaja na twarz)

                        Zeby zatem takie zenujace postepowanie (ucinanie focha, ktore sama
                        tak barwnie opisujesz) z polskich zakladow pracy wyplenic, nalezy
                        zadzialac odpowiednio wczesnie.
                • imasumak Re: Szkolna historia 02.07.10, 15:35
                  duzeq napisała:

                  Trzeba miec wiele takiej polskiej zawzietosci, udawac ksiezniczke i
                  wlazic perfidnie nauczycielom w tylek, zeby wywolac tyle negatywnych
                  emocji.


                  Zapewniam Cię, że nie. Wystarczy, że trafi się do wyjątkowo słabej klasy, gdzie
                  większość uczniów nie jest zainteresowana nauką. I wtedy to ci zdolniejsi i
                  pracowici są tępieni. Za to tylko, że nie potrafią znieść wiecznych wrzasków i
                  puszczania na głos muzyki z komórek podczas lekcji, łażenia po parapetach w
                  czasie sprawdzianu z matematyki itp.
                  Takiej młodzieży jest doskonale obojętne jak będzie wyglądać ich przyszłość,
                  liczy się tylko tu i teraz, żeby jak najwięcej narozrabiać i mieć jak najlepszy
                  ubaw.
                  Każdy, kto odstaje od tego schematu, jest kujonem, lizusem i donosicielem.
                  • chloe30 Re: Szkolna historia 02.07.10, 15:53
                    Tylko pytanie czy osoba, która wie że donosicielem nie jest, z grupą
                    sie nie integruje (pisałaś wyżej o nieuczestniczeniu w balangach) -
                    czy taka osoba przejęłaby sie czopkami od bandy tumanów latających
                    po parapetach?
                    Jakoś wątpię.
                    • imasumak Re: Szkolna historia 02.07.10, 15:59
                      Chloe, to nie jest dla mnie aż tak oczywiste. To wszystko zależy od stopnia
                      wrażliwości człowieka. Mojej córce było lżej, bo miała dwie towarzyszki niedoli
                      i łatwiej było im się postawić, a nawet ostatecznie zwyzywać od głupków i debili
                      (w odpowiedzi na znacznie mocniejsze inwektywy).
                      Nie wiem co by było, gdyby córka była całkiem osamotniona, być może wracałaby
                      codziennie do domu z płaczem.
                      • chloe30 Re: Szkolna historia 02.07.10, 16:05
                        Ja od wczoraj usiłuje sobie wyobrażić co bym zrobiła, ale ciężko mi
                        idzie bo nigdy nie zaznałam nieprzyjemności w szkole, dlatego ja nie
                        potrafie zrozumiec gdzie tu tragedia, ale może dla kogoś być, jak
                        najbardziej.
                        I zgadzam sie, że można z kogoś zrobić czarną owcę choć bielutkie
                        jagnie z niego.
                        Ale w nie w opisywanej sytuacji - jakos mi sie tak nie zdaje,
                        ten tatus straszący prokuratorem - za co?? - jakos to na jagnię nei
                        wskazuje smile

                        https://dl3.glitter-
graphics.net/pub/124/124973zv9l8g53sa.gif
                        • imasumak Re: Szkolna historia 02.07.10, 16:13
                          Powiem Ci, że gdyby moją córkę i jej koleżanki spotkało coś takiego, to jedna z
                          matek tych pozostałych dziewczynek z pewnością też by ze wszystkich sił starała
                          się o uzyskanie jak największej możliwej kary dla wręczających prezent.
                          Ja raczej postarałabym się, żeby córka jak najszybciej o tym zapomniała.
                          Też nie sądzę, żeby to była sprawa dla prokuratora (myślę, że prokuratura nie
                          dopatrzy się tu znamion przestępstwa wink)
                        • d.o.s.i.a Re: Szkolna historia 02.07.10, 16:21
                          > Ja od wczoraj usiłuje sobie wyobrażić co bym zrobiła, ale ciężko
                          mi idzie

                          Widocznie slabo masz rozwiniete zdolnosci empatii. Albo IQ za niskie.


                          > Ale w nie w opisywanej sytuacji - jakos mi sie tak nie zdaje,
                          > ten tatus straszący prokuratorem - za co?? - jakos to na jagnię
                          nei > wskazuje smile

                          Tak, to rzeczywiscie jest dowod przestepstwa. Bo skoro nie siedzi
                          cicho tylko protestuje to na pewno winna, a skoro poszla na dno to
                          znaczy, ze czarownica byla. Tak, znamy te metody, znamy...
                          • angazetka Re: Szkolna historia 02.07.10, 16:28
                            Zamiast kpić, odpowiedz na pytanie: z czym tu do prokuratury?
                          • chloe30 Re: Szkolna historia 02.07.10, 16:57
                            d.o.s.i.a napisała:


                            > Widocznie slabo masz rozwiniete zdolnosci empatii. Albo IQ za niskie.


                            ten, i wiele innych Twoich wpisów w tym wątku świadczy ile masz szacunku dla
                            innych - szacunku o którym tyle tu krzyczysz.

                            >
                            > >
                            https://dl3.glitter-graphics.net/pub/124/124973zv9l8g53sa.gif
                            • d.o.s.i.a Re: Szkolna historia 02.07.10, 17:08
                              > ten, i wiele innych Twoich wpisów w tym wątku świadczy ile masz
                              szacunku dla
                              > innych - szacunku o którym tyle tu krzyczysz.


                              Trudno miec szacunek dla kogos kto ma czyjes uczucia za nic, nie
                              sadzisz?
                              • chloe30 Re: Szkolna historia 02.07.10, 17:13
                                d.o.s.i.a napisała:

                                > >
                                > Trudno miec szacunek dla kogos kto ma czyjes uczucia za nic, nie
                                > sadzisz?
                                >
                                wg ciebie szacunek trzeba miec do każdego, to tylko z tego wątku info
                                nie umiesz dyskutować bez obrażania innych, chociaż o polskim d..niu napisałaś
                                wiele
                                dla mnie eot
                          • imasumak Re: Szkolna historia 02.07.10, 21:21
                            d.o.s.i.a napisała:

                            Widocznie slabo masz rozwiniete zdolnosci empatii. Albo IQ za niskie.

                            Nie cieszy mnie ten rodzaj poparcia w dyskusji. Tym bardziej, że Chloe wykazała
                            chęć zapoznania się z argumentami strony przeciwnej.


              • dziub_dziubasek Re: Szkolna historia 02.07.10, 13:24
                Ale generalnie się nie szanuje. Szanuje się tam, gdzie jest więcej osób
                ambitnych. Tam gdzie poziom jest niski tam osoba z lepszymi ocenami zostanie od
                razu zgnojona, bo odstaje od grupy.
                • angazetka Re: Szkolna historia 02.07.10, 15:45
                  Moje doświadczenia życiowe temu zdecydowanie przeczą. Odstawałam
                  intelektualnie od klasy w podstawówce w sposób zauważalny gołym
                  okiem, ale byłam lubiana, bo byłam osobą, która pomogła w pracy
                  domowej, opowiedziała lekturę, podpowiedziała na klasówce i nie
                  wyśmiewała się z tego, że ktoś czegoś nie wie. I byłam lojalna wobec
                  klasy. Z nikim nie weszłam w bliskie relacje, ale byłam częścią
                  grupy.
                  • imasumak Re: Szkolna historia 02.07.10, 15:54
                    A moje doświadczenia życiowe to potwierdzają. O czym to świadczy, ano o tym, że
                    różnie może być, co cały czas tutaj usiłuję podkreślić.
                    • joanna35 Re: Szkolna historia 02.07.10, 16:33
                      Naprawdę są takie klasy, w których naprzeciw siebie stają klasowy
                      geniusz i reszta np.29 debili? A gdzie środek czyli uczniowie
                      czwórkowi, czwórkowo-trójkowi, trójkowi? W swoim uczniowskim życiu
                      kilka razy z racji przeprowadzek zmianiałam szkołę i nigdzie, na
                      żadnym etapie nauki, żaden uczeń nie był dyskryminowany z powodu
                      wzorowego świadectwa.
                      • imasumak Re: Szkolna historia 02.07.10, 17:28
                        W klasie mojej córki były trzy bardzo dobre dziewczynki, "szajka" dowodząca
                        składająca się z ośmiorga bardzo słabych, a przede wszystkim chamskich uczniów i
                        siedmiorga uczniów przeciętnych, spośród których dwoje często dołączało do
                        awanturników, a reszta się po prostu nie mieszała, bo nie chciała problemów.
                        • dziub_dziubasek Re: Szkolna historia 02.07.10, 17:40
                          Dokładnie tak, reszta się nie miesza.
                        • duzeq imasumak 02.07.10, 19:38
                          Ale ja mam w takim razie pytanie: czy Twoja corka i jej kolezanki
                          dostaly prezenty a la wazelina czy byly po prostu wyobcowane i
                          zepchniete na margines, bo mialy pecha trafic do klasy, w ktorej
                          wieksza czesc byla lobuzami?
                          • imasumak Re: imasumak 02.07.10, 21:02
                            Nie dostały takiego prezentu, ale były traktowane bardzo źle. Były wyzywane,
                            popychane, w ostatnich tygodniach nawet straszone nożem (niby dla żartu).
                            Prawdę mówiąc ciszę się, że moja córka jest już daleko od tego przybytku, jakim
                            było jej gimnazjum.
                      • duzeq joanna35 02.07.10, 19:06
                        Ja tego zjawiska tez na oczy nie widzialam, chociaz do 18 roku zycia
                        zaliczylam 4 szkoly. Nawet tam, gdzie bylam jako jedyna lepsza, nie
                        bylo zadnych problemow.
                        Jak juz wczesniej pisalam, mam wrazenie, ze te emamy, ktore tak
                        zawziecie bronia postawy "to byl koziol ofiarny, bo jak masz lepsze
                        stopnie, to wszyscy cie nienawidza" doswiadczyly odosobnienia
                        klasowego i teraz maja "flash-back".
                        • imasumak Re: joanna35 02.07.10, 21:13
                          Ja osobiście nie doświadczyłam odosobnienia klasowego, wręcz przeciwnie, miałam
                          zawsze świetną, zgraną klasę. Przeszliśmy razem przez szkołę podstawą muzyczną i
                          liceum muzyczne, w większości pozostajemy w stałym kontakcie do dzisiaj.

                          Takie doświadczenia nie powodują jednak u mnie postawy kategorycznej. Zauważ, że
                          ja nigdzie nie napisałam, że ta dziewczyna na pewno nie byłą lizusem. Ja
                          tylko napisałam, że być może lizusem nie była i uzasadniłam dlaczego tak
                          myślę.
                          Wydaje mi się zatem, że to ja reprezentuje elastyczniejszy pogląd w tej sprawie
                          niż Ty.
                          • duzeq Re: joanna35 03.07.10, 12:50
                            > Takie doświadczenia nie powodują jednak u mnie postawy
                            kategorycznej.

                            Twoje doswiadczenia nie, ale doswiadczenia Twojej corki owszem.

                            Ponadto, moze umowmy sie - jezeli dziewczyna NIE byla lizusem, to
                            wazelina, owszem, byla ciezkim przegieciem (acz nie sadze, zeby
                            wazelina byla wreczona tylko dlatego, ze dziewczyna byla kujonem
                            czy kozlem ofiarnym, bo wtedy grupa zachowywalaby sie raczej jak
                            wobec Twojej corki).

                            Ale jezeli byla lizusem, to wlasnie kara jaka spotkala uczniow plus
                            idiotyczne zachowanie jej ojca jest nieakceptowalne. Tym bardziej,
                            ze nauczyciele w ten sposob umyli rece od wszelkiej
                            odpowiedzialnosci.
                            • imasumak Re: joanna35 03.07.10, 13:08
                              duzeq napisała:

                              Twoje doswiadczenia nie, ale doswiadczenia Twojej corki owszem.

                              Ale właśnie nie spowodowały. To nie ja w tym wątku prezentuje zachowania
                              kategoryczne. Ja właśnie dopuszczam różne możliwości.

                              • duzeq Re: joanna35 03.07.10, 13:54
                                Hmm, chcialoby sie w to wierzyc, ale podejrzewam, ze
                                prezentowalabys zgola inna postawe gdyby Twoja corka nigdy nie byla
                                traktowana w taki, a nie inny spoosb w gimnazjum, a potem stracila
                                niezla prace przez jakiegos lizusa przez duze "L".
                                • imasumak Re: joanna35 04.07.10, 01:47
                                  To źle podejrzewasz. Nie znasz się aż tak na ludziach, jak Ci się wydaje smile
                                  • imasumak Dodam jeszcze, że sytuacje 04.07.10, 01:51
                                    w których większość osądza kogoś, zawsze wzbudzały we mnie mnie podejrzliwość.
                                    • duzeq Re: Dodam jeszcze, że sytuacje 04.07.10, 13:25
                                      Wiesz, ja sie nie upieram, ze nie robilabys za matke Terese za
                                      kazdym razem kiedy uslyszalabys o podobnej sytacji - w zlodzieju
                                      zobaczysz ofiare ciezkiego dziecinstwa, w lizusie osobe o niezwykle
                                      wrazliwej psychice, w mordercy - wykorzystywanego seksualnie
                                      dzieciaka, ktorego trzeba lagodnie rozgrzeszyc z "bledu" . No coz,
                                      kazdy sobie moze wierzyc w to co chce.


                                      Ale to Twoje zdanie
                                      > w których większość osądza kogoś, zawsze wzbudzały we mnie mnie
                                      podejrzliwość.
                                      swiadczy o tym, ze chyba nigdy z doroslymi ludzmi nie pracowalas.

                                      • imasumak Re: Dodam jeszcze, że sytuacje 04.07.10, 18:58
                                        Miałkie to było, wiesz?
                                      • nangaparbat3 Re: Dodam jeszcze, że sytuacje 04.07.10, 19:35
                                        A w kimś spragnionym karania innych - nawet, jeśli nie ma pewności, czy zawinili
                                        - zapewne słusznie dostrzeże krzywdzone dziecko.
                                        • duzeq Re: Dodam jeszcze, że sytuacje 05.07.10, 10:50
                                          Blad za bledem, nieudane porownanie za nieudanym porownaniem, kula w
                                          plot, jesli chodzi o wycieczki osobiste.

                                          Ja jestem za tym, zeby karac tylko tych, co zawinili . I caly czas
                                          chodzilo mi o to, ze jezeli ta dziewczyna BYLA LIZUSEM, czerpiac
                                          korzysci z "niejawnego przeplywu informacji" to wazelina jej sie
                                          nalezala. Jezeli nie byla - bylo to przegiecie. Juz?
                                          • nangaparbat3 Re: Dodam jeszcze, że sytuacje 05.07.10, 11:57
                                            A ja mam w nosie, czy kogos ukarzą - natomiast zalezy mi , by ten ktoś nie
                                            powtarzal błędów. Widzisz róznicę?
                                            • duzeq Re: Dodam jeszcze, że sytuacje 05.07.10, 22:22
                                              Widze. Ale z wczesniej przytoczonego przeze mnie przykladu z pracy
                                              wynika, ze wazelina dosc skutecznie eliminuje zapedy dupowlaszcze.

                                              I po raz ostatni - wazelina dla wazeliniarzy. Dla reszty - nie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka