Dodaj do ulubionych

Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy

14.07.10, 13:40
Chcąc zrobić przyjemność teściom, których bardzo kocham i szanuję,
postanowiliśmy z mężem w 10 rocznicę ślubu państwowego popełnić
małżeństwo kościelne.
Wszystko super, nawet nauki księdza dało się strawić, ale to, co
wygaduje baba od planowania rodziny – w głowie się nie mieści.
Najbardziej absurdalny przykład:
Mówi, że pigułki to zło itd., że sieją spustoszenie w organizmie i
potem ciężko zajść w ciążę. Że kobiety, które stosują kalendarzyk
bez problemu mają dzieci tyle, ile chcą.
Więc ja jej na to, że nigdy pigułek nie łykałam, a z bezpłodnością
zmagałam się 3 lata.
Na co babsztyl stwierdził, że przyczyną było… uwaga uwaga: brak
ślubu kościelnego. Że podświadomie czułam, że to jeszcze nie czas na
dziecko, czekałam na sakrament.
Nie zapytałam jakim cudem córka urodziła się jednak przed ślubem,
nie chciało mi się.

Trafiłam na wyjątkową idiotkę, czy one wszystkie tak?
Obserwuj wątek
    • figrut Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 14.07.10, 13:43
      > Trafiłam na wyjątkową idiotkę, czy one wszystkie tak?
      Tak, trafiłaś na idiotkę. Nie, nie wszystkie tak mają.
      Z największym zrozumieniem tematu spotkałam się u zakonników, nie u
      katechetek i innych podobnej maści.
    • sadosia75 Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 14.07.10, 13:44
      Chyba masz pecha smile ja w prawdzie na nauki nigdy nie chodzilam, ale
      znajomi opowiadajac swoje wrazenia zawsze byli zadowoleni
      z "zyciowego podejscia do zycia w rodzinie i z rodzina" choc
      zastanawiam sie jakim cudem ksiadz badz co badz kawaler moze
      nauczac dwoje ludzi o tym jak maja radzic sobie z problemami w
      malzenstwie, ktore przeciez zawsze predzej czy pozniej sie
      pojawiaja.
      zdecydowanie jestem przeciw temu,zeby ksiadz byl w celibacie.
      • 130xe Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 14.07.10, 17:39
        zacznijmy od tego, że nic dziwnego w tym nie ma, że ksiądz doradza
        małżeństwom. Jakby tylko małżeństwa wiedziały co dobre to nie miałyby
        problemów. Zacznijmy od tego, że ksiądz nie wziął sięz nikąd tylo
        właśnie z rodziny, miał ojca, matkę więc spędził przy małżeństwie
        trochę czasu.

        Co do celibatu, to nie Ty masz być przeciw, tylko księża są za.
        Musisz to zrozumieć. Podejmują to wyrzeczenie z miłości do Jezusa nie
        dlatego, że tak muszą. Wiedzą w co idą więc nie uszczęśliwiaj ich na
        siłę.
        • sadosia75 Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 14.07.10, 19:52
          130xe napisał:

          > zacznijmy od tego, że nic dziwnego w tym nie ma, że ksiądz
          doradza
          > małżeństwom.

          zacznijmy od tego, ze wg. Ciebie nie ma w tym nic dziwnego.
          Jakby tylko małżeństwa wiedziały co dobre to nie miałyby
          > problemów.

          Wg. mnie malzenstwo ma jednak wieksze doswiadczenie w rozwiazywaniu
          problemow malzenskich od osoby,ktora w zwiazku nie jest.

          Zacznijmy od tego, że ksiądz nie wziął sięz nikąd tylo
          > właśnie z rodziny, miał ojca, matkę więc spędził przy małżeństwie
          > trochę czasu.

          Jednak doswiadczenia nie ma. Oczywiscie nie twierdze,ze nie bedzie
          mial racji w wielu sprawach jednak to nie zmienia tego, ze brzydko
          piszac jako szczerbaty nie moze mnie posiadajacej zeby opowiadac
          jak to cudownie jesc suchary.


          >
          > Co do celibatu, to nie Ty masz być przeciw, tylko księża są za.

          ale ja jestem przeciw. jesli ksieza sa za to swietnie. nie zmieni
          to jednak mojego pogladu na calibat.

          > Musisz to zrozumieć. Podejmują to wyrzeczenie z miłości do Jezusa
          nie
          > dlatego, że tak muszą. Wiedzą w co idą więc nie uszczęśliwiaj ich
          na
          > siłę.

          Ale kogo ja chce uszczesliwic na sile? wyrazilam jedynie swoje
          zdanie dot. celibatu.
          • 130xe Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 14.07.10, 21:05
            Twój pogląd na sprawy celibatu jest tu kompletnie nieistotny tak samo
            jak Twój pogląd na to czy powinnam mieć inną fryzurą.

            Co do doświadczenia, oczywiście, że ma. Dokładnie takie samo jak każde
            młode małżeństwo gdzie każdy dopiero wyszedł z domu. Stare natomiast
            widocznie jest dobre bo już trochę trwa.
            • sadosia75 Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 14.07.10, 21:22
              A jednak Twoj brak zainteresowania moim pogladem absolutnie nie
              odbiera mi prawa do posiadania go smile
              Mnie chodzi o praktyke. czy ksiadz wie jak doradzic mlodym ludziom
              jak sobie poradzic z krzyczacym dzieckiem, z depresja poporodowa, ze
              sporami miedzy ludzmi. czy potrafi wskazac droge nie tylko
              ta "Boska" ale i zwykla ludzka?
              • 130xe Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 14.07.10, 22:38
                Koleżanko, jeśli mogę tak napisać. Przecież księża w trakcie nauki uczą
                się psychologii, socjologii i innych rzeczy. Więc wiedzę mają większą
                niż się niektórym wydaje
                • sadosia75 Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 14.07.10, 22:45
                  Drogi Kolego/ Droga Kolezanko ( jesli juz ustalisz swoja plec to i
                  ja sie to tego ustosunkuje zwrotem to Ciebie ) ja nie wiem czego
                  ucza katolickich ksiezy, ja nie wiem o czym mowia na naukach, ja
                  nie mam pojecia jak wyglada rozmowa z ksiedzem i dlatego tez w
                  kazdym poscie staralam sie zamiescic slowa
                  -wg. mnie ( co nie znaczy, ze to jest swieta racja )
                  -moim zdaniem ( j.w)
                  z kolei wiem jak wyglada rozmowa z ksiedzem w mojej wierze, wiem
                  jak wygladaja "nauki" i chwale sobie kompletny brak celibatu.
                  a lopatologicznie nie jestem wyznania katolickiego, dlatego tez
                  pytam ( wstawiajac znak ? ) osoby tegoz wyznania liczac na to, ze
                  ktos mnie uswiadomi
        • robinia.akacjowa Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 14.07.10, 20:39
          > Co do celibatu, to nie Ty masz być przeciw, tylko księża są za.

          Na pewno są za? Co raz częściej w Kościele słychać głosy za zniesieniem celibatu.
          • 130xe Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 14.07.10, 21:10
            mylisz się, nie są z powodów umieszczonych w moim poprzednim poście. W
            każdej jednak grupie znajdą się osoby, które mogą się wypowiedzieć w
            sposób o którym wspominasz, jednak trudno by to miało znaczenie i
            faktycznie nie ma żadnego, to tak jakby duchowni katoliccy stwierdzili,
            że nie chcą kultu Jezusa Chrystusa, no i co z tego, religia się dla
            nich nie zmieni.To nie są właściciele przedsiębiorstwa tylko kapłani,
            słudzy.
        • miliwati Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 15.07.10, 15:17
          130xe napisał:

          > Co do celibatu, to nie Ty masz być przeciw, tylko księża są za.
          > Musisz to zrozumieć. Podejmują to wyrzeczenie z miłości do Jezusa
          nie

          Jakoś dziwnie się im ta miłość objawia. Prawosławnym ani
          protestantom się tak nie robi.
          • sanna.i Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 16.07.10, 09:12
            A co cię to obchodzi? Ty się lepiej martw jak się twoja miłość
            objawia.
            • miliwati Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 16.07.10, 09:28
              sanna.i napisała:

              > A co cię to obchodzi? Ty się lepiej martw jak się twoja miłość
              > objawia.

              ALeż o to właśnie chodzi. Obchodzi mnie to, ponieważ oni roszczą
              sobie pretensje do uczenia mnie kogo i jak kochać. (Czyli także jak
              się ma objawiać moja miłość)
      • nutka07 Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 14.07.10, 19:41
        A w poradniach dla alkoholikow powinni pracowac tylko niepijacy alkoholicy?
        • sadosia75 Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 14.07.10, 19:49
          W duzym % tak wlasnie jest. W poradniach na wszelkich spotkaniach z
          AA, DDA i wspoluzaleznionymi sa trzezwiejacy AA.
          • nutka07 Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 16.07.10, 12:11
            Rozumiem, ze pracuja jako wykwalifikowana kadra?
            Ja sie spotkalam tylko raz z taka sytuacja.

            Pytalam o psychologa badz psychiatre.
      • zona_mi Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 14.07.10, 21:12
        > zastanawiam sie jakim cudem ksiadz badz co badz kawaler moze
        > nauczac dwoje ludzi o tym jak maja radzic sobie z problemami w
        > malzenstwie,

        Psycholog, jeśli nie ma żony, to też nie wie o czym mówi? Albo
        pediatra, który nie ma dzieci?

        Do autorki wątku - miałaś pecha.
        "Nasza" katechetka bez problemu łyknęła fakt, że nie będę sobie
        mierzyła temperatury w celach naukowych, bo karmię, więc nie
        miesiączkuję. I w ogóle raczej do rzeczy mówiła.
        • sadosia75 Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 14.07.10, 21:20
          Przesada z pediatra. w koncu lekarz nie musi miec dzieci, zeby
          dobrze leczyc. tak samo jak onkolog nie musi byc pacjentem swojego
          miejsca pracy, zeby byc dobrym onkologiem.
          zostalam wychowana w innej wierze i nie ma co sie dziwic, ze sie
          dziwie naukom ksiezy. dziwie co nie znaczy, ze absolutnie
          neguje ich prace.
          • zona_mi Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 16.07.10, 11:25
            sadosia75 napisała:

            > Przesada z pediatra. w koncu lekarz nie musi miec dzieci, zeby
            > dobrze leczyc.

            A ksiądz musi mieć żonę i dzieci, żeby wiedzieć jak powinna
            funkcjonować rodzina? Sams ię w rodzinie nie wychował, nauk
            odpowiednich nie mógł pobrać?

            > zostalam wychowana w innej wierze i nie ma co sie dziwic, ze sie
            > dziwie naukom ksiezy.

            To ja się dziwię Twojemu zdziwieniu - czy nie każdy duszpasterz mówi
            współwyznawcom jak żyć? Bez względu na wyznanie?
    • hiacynta333 Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 14.07.10, 13:49
      Nam opowiadała o dzieciach urodzonych ze spiralką w głowie i porach w prezerwatywie.Pamiętam jeszcze zdjęcia smutnych i załamanych kobiet po aborcji.
    • kocianna Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 14.07.10, 13:52
      Trzeba było szukać lepiej smile
      Są wartościowe spotkania dla narzeczonych (np. organizowane przez Spotkania
      Małżeńskie - link w sygnaturce), są też naprawdę fajne doradczynie NPR, które
      mówią np., że KK wymaga, żeby przekazały takie informacje, "a co państwo z tą
      wiedzą zrobią, to wasza sprawa". I przekazane informacje są rzeczowe,
      podkreślający moralny, a nie medyczny aspekt sprawy, i bez histerii. Mnie
      osobiście bardzo się przydały do szybkiego wykrycia problemów hormonalnych i
      planowego powołania na świat córki smile
      • kocianna Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 14.07.10, 13:55
        Sadosia, akurat w przypadku NPR ZAWSZE narzeczeni odsyłani są do poradni, gdzie
        porad udziela osoba żyjąca w małżeństwie smile

        A Spotkania Małżeńskie w ogóle prowadzone są przez małżonków...
        • sadosia75 Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 14.07.10, 13:57
          Kocianna ja jestem wyznania prawoslawnego i jedyne co z nauk
          pamietam to to, ze wlasnie ksiadz je prowadzil na lekcji religii
          katolickiej. z ciekawosci tam zachodzilam i sluchalam czego nauczal
          ale po max 2 wykladach zrezygnowalam lekko sie burzac smile
        • thegimel Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 14.07.10, 14:37
          U nas dłuuugo prowadziła je stara panna. Nie wiem jak jest teraz, bo się
          wyprowadziłam.
      • zlotarybka_1 Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 14.07.10, 14:11
        fakt, zlałam trochę sprawę. Zależało mi, żeby dostać świstek i tyle.
        O planowaniu rodziny wiem wszystko, walka o dziecko poszerzyła moje
        horyzontysmile
        Nie spodziewałam się Bóg wie czego, ale to??? Nigdy nie byłam
        antykościelna, ale chyba zacznę.
        • kocianna Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 14.07.10, 14:18
          ee tam, przez jedną wariatkę smile
          Ogólne zdanie na temat antykoncepcji jest w Katechnizmie Kościoła Katolickiego,
          i w Humana Vitae i kilku innych tego typu publikacjach, i to jest oficjalne
          stanowisko Kościoła, a nie bzdury o porach w gumkach.

          To ja powinnam być antykościelna przez pewnego wiejskiego organistę.
          I przez liczne babunie ślicznie zawodzące podczas Mszy.

          A tzw. kurs przedmałżeński na religii w LO to ściema smile
        • asia_i_p Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 14.07.10, 16:45
          > Nie spodziewałam się Bóg wie czego, ale to??? Nigdy nie byłam
          > antykościelna, ale chyba zacznę.
          Przepraszam, że ostro, ale to wygląda tak - po 10 latach dla przyjemności męża
          poszłam do fryzjera, zależało mi, żeby odbębnić i tyle, więc wzięłam nabliższego
          domu/najtańszego, spieprzył mi fryzurę, oj chyba teraz nie będę lubić fryzjerów.
          Czemu ktoś ma twoje potrzeby traktować poważniej niż ty sama.
    • takatoszymura Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 14.07.10, 13:55
      Na naszych naukach dowiedziałam się,że akt seksualny jest święty, bo
      zesłał go Bóg i dlatego przed i po seksie małżonkowie powinni
      uklęknąć przy łóżku i się wspólnie pomodlić. (moje przemyślenia:
      wspólna modlitwa w seksownej bieliźnie?, a może modlitwa, żeby tym
      razem nie wpaść?). Już nie wspomnę, że prezerwatywy powodują
      bezpłodność, depresję, nowotwory......
      • lacitadelle Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 14.07.10, 14:02
        o wow big_grin

        i dlatego ja zrobiłam mały wywiad, zanim zdecydowaliśmy o wyborze tych nauk -
        polecone przez koleżankę, fajnie było (choć akurat pani od NPR miała wiedzę na
        temat tych metod mniejszą od mojej).
        • 130xe Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 14.07.10, 17:41
          no to jesteś oblatana, ciekawa po co się tak szkoliłaś ?
      • an_ni Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 14.07.10, 14:18
        a zona powinna dodatkowo kichnac w celach antykoncepcyjnych
      • majenkir Re: 14.07.10, 19:37

        takatoszymura napisała:
        > przed i po seksie małżonkowie powinni
        > uklęknąć przy łóżku i się wspólnie pomodlić. (moje przemyślenia:
        > wspólna modlitwa w seksownej bieliźnie?,

        To juz zahacza o perwersje wink.

        • truscaveczka Re: 15.07.10, 07:34
          No ale jak to? Kobieta po stosunku powinna leżeć z nogami do góry,
          aby święte nasienie się nie zmarnowało, bo byłby grzech Onana big_grin
          www.youtube.com/watch?v=U0kJHQpvgB8
          MSPANC big_grin
    • dziub_dziubasek Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 14.07.10, 13:59
      Trafiłaś na wyjątkową kretynkę.
    • kawka74 Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 14.07.10, 14:06
      Nieźle.
      Durne babsko i tyle.
      Takich durniów jest całkiem sporo.
    • jowita771 Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 14.07.10, 14:25
      Trafiłaś na idiotkę, ale idiotów jest więcej.
      Ciekawe, co by powiedziała mojej przyjaciółce, która zmaga się z bezpłodnością
      od dziesięciu lat, a ślub ma jak najbardziej kościelny i do tego czekała z
      seksem do ślubu, jak kościół każe.
    • tiuia Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 14.07.10, 14:28
      Pewnie nie wszystkie, ale wiele z nich - tak...
      Na moich naukach też nasłuchałam się wiele dziwnych rzeczy.
      Do tego osoby prowadzące i niektóre pary patrzyły się na nas bykiem, bo przychodziliśmy na te nauki z 9-miesięcznym synkiem;P
    • foczkaka Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 14.07.10, 14:39
      Po prostu zle trafiłaś. Nasza pani z poradni nie uczyła żadnego kalendarzyka ale
      metody termiczno-objawowej i wiedze medyczna miała bardzo dużą. Zachęciła do
      zapoznania się, ale niczym nie straszyła i nie gadała głupot.

      A tak z innej beczki - nie przyszłoby mi do głowy żeby brać ślub jakikolwiek
      żeby zrobić komuś przyjemność. I to nawet nie mężowi ale osobom trzecim.
      • 130xe Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 14.07.10, 17:41
        właśnie, egoistko
        • foczkaka Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 14.07.10, 20:41
          ale o co ci chodzi?
          • 130xe Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 14.07.10, 21:01
            że dla kochanej (niby) osoby nie jesteś w stanie czegoś zrobić
            • angazetka Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 14.07.10, 21:26
              Widzę, że bardzo szanujesz sakramenty... Mnie z KK nie po drodze,
              ale szanuję i m.in. nie zamierzam kłamać, by je otrzymać.
            • miaowi Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 14.07.10, 21:29
              Ale co chcesz przez to powiedzieć?
              A) Dla kochanego faceta nie jestem w stanie odmówić sobie seksu,
              czy
              B) dla kochanego faceta nie mam ochoty zachodzić w ciążę, i co rok
              prorok?
              • 130xe Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 14.07.10, 21:31
                znowu "sobie" odmówić smile
                • miaowi Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 14.07.10, 21:38
                  Ale czego?
            • foczkaka Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 14.07.10, 23:10
              ślub - nie tylko koscielny, w ogole kazdy - biore przede wszystkim dlatego ze
              kocham, ze ja kocham i ze sie do czegos zobowiązuję.

              Nie bierze sie slubu tylko dlatego ze ktos poprosił, ze facet jest tak miły,
              albo ze tesciom czy rodzicom bedzie przyjemnie.
            • miliwati Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 15.07.10, 15:23
              130xe napisał:

              > że dla kochanej (niby) osoby nie jesteś w stanie czegoś zrobić

              A jakby twój ukochany partner zażyczył sobie od ciebie koprofagii to
              co? Chyba mu nie odmówisz, przecież go kochasz, nieprawdaż?
    • deodyma Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 14.07.10, 14:56
      awno temu przeczytalam w jednym z artykulow,gdzie kobieta
      opowiadala, jak wygladaly jej nauki przedlamzenskie w Krakowie.
      dowiedziala sie z mezem miedzy innymi, ze im wiecej beda plodzic
      dzieci, Bog da im mieszkaniebig_grin
    • lilka69 a mnie zastanawia co innego... 14.07.10, 14:58
      jaka ty musisz byc durna skoro TYLKO dla PRZYJEMNOSCI TESCIOW
      bierzesz slub koscielny ! masz jakies zasady zyciowe czy rozne
      rzeczy robisz dla przyjemnosci innych?

      poza tym skoro juz zamierzalas wziac ten slub to pogodz sie ze
      wszystkimi konsekwencjami czyli udziwnieniami w naukach.

      a po trzecie slub jest cywilny nie panstwowy.

      i to wszystko pisze jako gleboko NIEwierzaca ze slubem cywilnym i
      nieochrzczonym dzieckiem.
      • araceli Re: a mnie zastanawia co innego... 14.07.10, 15:17
        lilka69 napisała:
        > jaka ty musisz byc durna skoro TYLKO dla PRZYJEMNOSCI TESCIOW
        > bierzesz slub koscielny ! masz jakies zasady zyciowe czy rozne
        > rzeczy robisz dla przyjemnosci innych?

        Może nie użyłabym tak brutalnych słów ale mnie bardzo zastanawia co jest bardziej 'żałosne' - nauki przedmałżeńskie w KK czy branie ślubu dla:
        - rodziców/teściów/rodziny
        - białej kiecki i imprezy
        - 'wzniosłości' i 'uroczystości' imprezy
        - co ludzie powiedzą itd.
        przy jednoczesnym posiadaniu w 4 literach nauk kościoła smile
        • angazetka Re: a mnie zastanawia co innego... 14.07.10, 16:22
          Też mi coś takiego przeszło przez głowę... smile
          • kawka74 Re: a mnie zastanawia co innego... 14.07.10, 16:58
            To chyba dość powszechna praktyka - śluby dla teściów, chrzty dla świętego
            spokoju, więc nie ma sensu strzępić języka po próżnicy.
            • gazeta_mi_placi Re: a mnie zastanawia co innego... 14.07.10, 18:56
              Zapomniałaś o komunii big_grin
            • przeciwcialo Re: a mnie zastanawia co innego... 14.07.10, 19:05
              Folklor po prostu.
          • 130xe Re: a mnie zastanawia co innego... 14.07.10, 21:32
            musicie mieś strasznie wielkie cztery litery skoro tyle się tam mieści
      • majenkir Re: a mnie zastanawia co innego... 14.07.10, 19:40

        lilka69 napisała:
        > jaka ty musisz byc durna skoro TYLKO dla PRZYJEMNOSCI TESCIOW
        > bierzesz slub koscielny ! masz jakies zasady zyciowe czy rozne
        > rzeczy robisz dla przyjemnosci innych?



        Eee tam, byla tu laska, co wyszla za goscia, bo nie chciala mu robic
        przykrosci big_grin.
        • ihanelma Re: a mnie zastanawia co innego... 14.07.10, 21:20
          Ja widziałam na własne oczy historię nie z tej ziemi - panna się
          zgodziła na ślub, chociaż miała wątpliwości poważne, ale ... facet
          podarował jej drogie perfumy a ona już pół wykorzystała... No i jak
          tu oddać - trza się żenić big_grin.
          Naprawdę autentyk z czasów studenckich. Nie wiem jak ich dalsze losy
          się potoczyły.
      • 130xe Re: a mnie zastanawia co innego... 14.07.10, 21:25
        to, że jesteś niewierząca to jakiś szczególny argument w rozmowie ?
        Podobnie jak nieochrzczone dziecko? Dziewczyna na ślubie tylko zyska,
        odmieni się jej życie, na + i żadne ściema, która nastąpi po tym wpisie
        tego nie zmieni
        • mia_siochi Re: a mnie zastanawia co innego... 14.07.10, 21:48
          130xe napisał:

          > Dziewczyna na ślubie tylko zyska,
          > odmieni się jej życie, na + i żadne ściema, która nastąpi po tym
          wpisie
          > tego nie zmieni

          A w jakiż to sposób?
          • 130xe Re: a mnie zastanawia co innego... 14.07.10, 22:10
            spytaj mężatek
            • mia_siochi Re: a mnie zastanawia co innego... 14.07.10, 22:12
              Nie musze wink
          • mia_siochi Re: a mnie zastanawia co innego... 15.07.10, 08:50
            mia_siochi napisała:

            > 130xe napisał:
            >
            > > Dziewczyna na ślubie tylko zyska,
            > > odmieni się jej życie, na + i żadne ściema, która nastąpi po tym
            > wpisie
            > > tego nie zmieni
            >
            > A w jakiż to sposób?


            Ciągle się nie doczekałam odpowiedzi ;D
            • dziub_dziubasek Re: a mnie zastanawia co innego... 15.07.10, 18:15
              Wyjdź za mąż to się dowiesz wink
    • szyszunia11 Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 14.07.10, 15:18
      tak jak przed wyborem promotora, czy wykładowcy na studiach robiłam wczesniej
      rozeznanie, tak i podobnie postapiłam przed udaniem sie na nauki
      przedmałżeńskie. Po co tracic czas, skoro można coś z tego wyniesc a nawet wiele?
      dlatego poszłam do krakowskich dominikanów. Nauki BARDZO nam się podobały,
      dopiero co z mężem wspominaliśmy ten czas z sentymentem. Prowadzący kompetentni
      i konkretni, nie pozbawieni poczucia humoru.
      • 130xe Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 14.07.10, 17:42
        nie ma jak wybrać sobie kto ma przekazać mi wiedzę tak, żeby była
        zgodna z tym co wiem, nawet jeśli źle wiem
        • szyszunia11 Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 14.07.10, 20:34
          130xe napisał:

          > nie ma jak wybrać sobie kto ma przekazać mi wiedzę tak, żeby była
          > zgodna z tym co wiem, nawet jeśli źle wiem

          to do mnie? hmmm, bardzo daleko idaca nadinterpretacja
          • 130xe Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 14.07.10, 21:21
            to do mnie ? bardzo nieprecyzyjny pogląd skoro pozwala nad
            nadinterpretacje ale dobrze że się zreflektowałaś, zawsze to krok
            wprzód
            • szyszunia11 Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 14.07.10, 21:33
              130xe napisał:

              > to do mnie ? bardzo nieprecyzyjny pogląd skoro pozwala nad
              > nadinterpretacje ale dobrze że się zreflektowałaś, zawsze to krok
              > wprzód

              a krok naprzód w stosunku do ...? wink
              • 130xe Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 14.07.10, 21:37
                sam nie wiem, generalnie co nie oznacza wszyscy (choćby nawet ja tongue_out) to
                piszący tu ludzie robię kroki w tył
    • gazeta_mi_placi Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 14.07.10, 16:34
      Takim ludziom jak Ty nie powinno się udzielać ślubów kościelnych.
      Skoro nie jesteś wierząca (a raczej tak,skoro robisz to z pobudek "aby zrobić
      przyjemność rodzinie") w wiarę katolicką branie ślubu kościelnego jest zwykłą
      hipokryzją.
    • asia_i_p Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 14.07.10, 16:40
      Albo ty na wyjątkową idiotkę, albo ja na wyjątkową nieidiotkę.
      • jamesonwhiskey Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 14.07.10, 16:53
        chyba 95% to wlasnie takie nawiedzone babsztyle
        oczywiscie standardowo tabletki to szatan i tak dalej ale to pewnie sama uslyszalas

    • fabryka.lodow.napatyku Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 14.07.10, 17:11
      zlotarybka_1 napisała:

      > Chcąc zrobić przyjemność teściom, których bardzo kocham i szanuję,
      > postanowiliśmy z mężem w 10 rocznicę ślubu państwowego popełnić
      > małżeństwo kościelne.

      i co, popelnilas to malzenstwo ?? big_grin big_grin big_grin
    • suazi1 Wszystkie panie z poradni mają narąbane 14.07.10, 17:30

    • dag_dag Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 14.07.10, 18:52
      Nam nauk udzielał katecheta, który opowiadał, jak bił swoją żonę. Żona jego
      wówczas była w ciąży. Wywód zakończył wnioskiem, żeby nie bić żon będących w
      ciąży, bo to może mieć wpływ na dzieci. Na przykład: takie dzieci, jak i dzieci
      z domu dziecka (takie było porównanie), nie potrafią kochać rodziców.
      Następnie była stara panna katechetka zachwalająca naturalne metody
      antykoncepcji, była mowa o stosunku przerywanym i o tym, że dni płodne u każdej
      kobiety zawsze występują w 14 dniu cyklu.
      Ogólnie - mój przyszły mąż pierwszy raz wówczas zaczął się za mnie modlić: abym
      siedziała cicho.
      • ihanelma Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 14.07.10, 21:11
        Przyznam, że trudno mi w to uwierzyć - szczególnie w onego katechetę
        lejącego żonę w ciąży i udzielającego nauk. I nikt z was osiołków
        nie wyszedł, nie porozmawiał z księdzem? Do krzeseł was sadysta
        przywiązał, pod pistoletem tam trzymał?
        Skoro to nie ściema i pokornie słuchaliście takiego goscia, to
        należało się wam ze 2 tygodnie takich mądrości pod rząd za wyjątkowy
        kretynizm.
        A jeśli to jednak ściema (na co stawiam) - to kiepściutka.
        • dag_dag Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 17.07.10, 13:29
          Przecież możesz nie wierzyć innym, ale czy musisz ich obrażać?
    • kfiatuszek80 Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 14.07.10, 19:06
      U nas bylo takie pytanie;
      -"Gdy będac juz małzenstwem,bedziecie państwo mieli dziecko kto dla
      Was powinien byc stawiany na pierwszym miejscu w kazdym tego słowa
      znaczeniu,i kogo powinnismy obdarzać wieksza miłością?"
      Odpowiezdziłam że i dziecko i męża bede kochała tak samo aczkolwiek
      jak wiadomo jest to inna milosc.Na co ksiadz odparł ze nie
      najbardziej mamy kochać się my we dwoje dziecko jest na drugim
      miejscu.bez komentarza....
      • isma Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 14.07.10, 20:16
        No ale co w tym oburzajacego?
        Dziecko, owszem, super sprawa, ale kiedys dorasta i sie usamodzielnia - warto o
        tym pamietac. Maz natomiast to jest potencjalnie projekt na troche dluzej...
        • kratka111 Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 14.07.10, 21:00
          Tu nie chodzi o "wyfrunięcie" dziecka z gniazda, ale o przetrwanie
          gatunkusmile. Na moich naukach podano przykład: Pożar, możesz uratować
          jedną osobę, kogo ratujesz, męża czy dziecko? Poprawna odpowiedź:
          Męża, bo można z nim spłodzić kolejne dzieci. Najlepsze były wykłady
          o czystości i cztery dziewczyny z wydatnymi brzuszkami na ławeczce
          pod oknem.
          Pani z poradni miła, godzinami opowiadała o utrzymaniu domowego
          ogniska, praniu, gotowaniu, zajmowaniu się dziećmi żeby mąż mógł
          odpocząć przed wieczornym "obowiązkiem małżeńskim". Ale gdy
          wypaliła, ze w zwązku z tym kobieta powinna być już ok 13 w domu po
          pracy to wywołała ogólną wesołość.
          • ihanelma Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 14.07.10, 21:15
            Rozumiem, że kobieta nigdy nie bywa zmeczona i jest zawsze gotowa do
            obowiązku małżeńskiego?

            Przyznam, że podpisy pod naukami uzyskaliśmy dzięki znajomościom z
            kręgu rodzinnego. Żyjemy jako małżonkowie totalnie niewyedukowani tongue_out
          • szyszunia11 Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 14.07.10, 21:37
            kratka111 napisała:


            > Pani z poradni miła, godzinami opowiadała o utrzymaniu domowego
            > ogniska, praniu, gotowaniu, zajmowaniu się dziećmi żeby mąż mógł
            > odpocząć

            co z tego, że miła, skoro jakas zacofana??


            przed wieczornym "obowiązkiem małżeńskim".

            serio operowała taką retoryką?
            • kratka111 Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 14.07.10, 22:07
              Dokładnie takiego określenia użyła "obowiązek małżeński". Seks,
              stosunek- to nie przeszło jej przez gardło. Potem był wykład na
              temat jak mężow nie ożna odmawiać, że to grzech kiedy można a nie ma
              się ochoty (ze wskazaniem na kobietę)O wszystkim opowiadała z
              wkurzającym anielskim uśmiechem. Antykoncepcja-standrdowo
              bezłodność, rak narządów rodnych, dzieci upośledzone w najróżniejszy
              sposób. No i prawdziwa rodzina to taka 2+4. Ech, nie chcę sobie tego
              nawet przypominać. Na początku nauk byłam totalnie wkurzona, potem
              już zlewałam.
              • szyszunia11 Kratka 14.07.10, 22:11
                znając siebie - tak bym tego nei zostawiła, tzn. pani miałaby nieprzyjemności.
                • szyszunia11 Re: Kratka 14.07.10, 22:14
                  szyszunia11 napisała:

                  > znając siebie - tak bym tego nei zostawiła, tzn. pani miałaby nieprzyjemności.

                  a jako lekturę obowiązkowa powinna mieć zalecone książki niejakiego dr Ksawerego
                  Knotza, zwłaszcza "Seks jakiego nie znacie". Choc nie wiem, czy to by coś dało,
                  ludzie bywaja niereformowalni.
          • jowita771 Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 14.07.10, 22:01
            > Tu nie chodzi o "wyfrunięcie" dziecka z gniazda, ale o przetrwanie
            > gatunkusmile. Na moich naukach podano przykład: Pożar, możesz uratować
            > jedną osobę, kogo ratujesz, męża czy dziecko? Poprawna odpowiedź:
            > Męża, bo można z nim spłodzić kolejne dzieci.

            Szkoda, że kościółkowi o tym nie pamiętają, jak życie kobiety w ciąży jest
            zagrożone.
          • isma Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 14.07.10, 23:57
            kratka111 napisała:

            > Tu nie chodzi o "wyfrunięcie" dziecka z gniazda, ale o przetrwanie
            > gatunkusmile. Na moich naukach podano przykład: Pożar, możesz uratować
            > jedną osobę, kogo ratujesz, męża czy dziecko? Poprawna odpowiedź:
            > Męża, bo można z nim spłodzić kolejne dzieci.

            No, akurat ta argumentacja bylaby na bakier z logika, bo dziecko tez moze w
            przyszlosci miec dzieci, wiec dla przetrwania gatunku tez sie zasluzy.


            Najlepsze były wykłady
            > o czystości i cztery dziewczyny z wydatnymi brzuszkami na ławeczce
            > pod oknem.

            Hm. Ja mysle, ze na tej sali moglo byc wiecej osob, ktore z czystoscia byly na
            bakier, tyle ze slady nie byly, ze sie tak wyraze, nieuzbrojonym okiem widoczne.
            Te tez potepiasz...;-P? A dlaczego, tak w ogole, tylko przyszle matki byly
            interesujace, a przyszli ojcowie nie? Oni jakos byli bardziej w porzadku?
      • szyszunia11 Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 14.07.10, 21:36
        kfiatuszek80 napisała:

        Na co ksiadz odparł ze nie
        > najbardziej mamy kochać się my we dwoje dziecko jest na drugim
        > miejscu.bez komentarza....


        ja się z tym zgadzam. Małżonek ma byc na pierwszym miejscu (co nei znaczy -
        bardziej kochać, bo miłosci się nei mierzy ani nie waży).
    • lilka69 i gdzie jest ta madrala zlota rybka? 14.07.10, 20:58
      moze przemyslala i slubu nie bedzie?
    • solaris31 Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 14.07.10, 21:21
      faktycznie, powinnaś się zastanowić nad sensem brania slubu
      kościelnego. chcesz go wziąc dla folkloru i dla teściów? nie rób
      cyrku z sakramentu. uncertain

      co do nauk - są w większość prowadzone fatalnie, to prawda.
      niestety - bo wiele możnaby ciekawych rzeczy przekazać, a się tego
      nie robi. albo robi tak nieudolnie, że strach się bać. ja się
      dowiedziałam, że trzeba zmieniać majtki codziennie i je prać. taki
      przykład sympatyczny wink

      ale prawdą jest, że przy odpowiedniej wiedzy mozna stosowac
      naturalne metody planowania rodziny z powodzeniem. ja jestem takim
      przykładem , mam dwoje zaplanowanych dzieci wink ale zaznaczam, nie
      jest to dla każdego - wystarczy nieregularny cykl - i NPR jest
      nieskuteczne. dlatego stosuję kilka metod naraz, znam swój organizm
      bardzo dobrze. niestety, po drugim porodzie się rozregulowałam i
      wtedy pańcia z poradni okazałaby się bezradna.

      • szyszunia11 Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 14.07.10, 21:40
        solaris31 napisała:

        ale zaznaczam, nie
        > jest to dla każdego - wystarczy nieregularny cykl - i NPR jest
        > nieskuteczne.

        jaki rodzaj NPR stosujesz? chyba jakis archaiczny, skoro przy niereguralnym
        cyklu jest nieskuteczny?? własnie metoda objawowo-termiczna polega na
        obresrawcja kazdego cyklu z osobna, więc nei ma znaczenia jaki był poprzedni czy
        tez jaki będzie kolejny...
        • szyszunia11 Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 14.07.10, 21:57
          szyszunia11 napisała:

          > solaris31 napisała:
          >
          > ale zaznaczam, nie
          > > jest to dla każdego - wystarczy nieregularny cykl - i NPR jest
          > > nieskuteczne.
          >


          tak jeszcze dodam, że podobne stwierdzenie przeczytałam kiedys na ulotce
          reklamowej z apteki. Ulotka reklamowała jakies nowe pigułki. Jak widac intencja
          autorów było sprawic wrażenie obiektywnej i naukowej, bo zawierała przegląd
          metod antykoncepcji, ich wady i zalety. Oczywiście ostatecznym wnioskiem po
          zapoznaniu się z powyższym powinien byc wybór proponowanych pigułek. Przy
          metodzie naturalnej napisano, że owszem owszem, nieszkodliwa, bezpieczna itd.
          ale przy niereguralnych cyklach nieskuteczna, a przeciez tak łatwo o
          rozregulowanie cyklu. Aż się wtedy wkurzyłam, bo jakoś trudno mi uwierzyć, ze
          autorzy ulotki nie wiedzą na czym polega NPR. Nieregularnosc cykli nie stanowi
          żadnej przeszkody, bo płodność określa sie nie na podstawie wyliczeń a na
          podstawie obserwacji objawów w każdym cyklu. No ale, na NPR nikt nie zarabia, no
          chyba, że producenci termometrów i ołówków...
        • solaris31 Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 14.07.10, 22:43
          > jaki rodzaj NPR stosujesz? chyba jakis archaiczny, skoro przy
          niereguralnym
          > cyklu jest nieskuteczny?? własnie metoda objawowo-termiczna polega
          na
          > obresrawcja kazdego cyklu z osobna, więc nei ma znaczenia jaki był
          poprzedni cz
          > y
          > tez jaki będzie kolejny...
          >

          może mało precyzyjnie się wyraziłam. ryzyko większe przy cyklach
          nieregulanych, tu nawet nie ma o czym mówić. statystyki mówią same
          za siebie. metody termicznej nie stosuję - nie mam zacięcia do
          regularnego mierzenia temp. o tej samej porze dnia.
          • szyszunia11 Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 15.07.10, 01:09
            solaris31 napisała:

            metody termicznej nie stosuję - nie mam zacięcia do
            > regularnego mierzenia temp. o tej samej porze dnia.


            aaa, tak własnie myślałam, że chodzi o kalendarzyk. No cóż, NPR w obecnym
            rozumieniu zakłada mierzenie tempki, tylko wtedy jest skuteczne, bo to bardzo
            istotny czynnik obserwacji. I przy zastosowaniu obserwacji objawowo-termicznej
            niereguralnosc cykli nie ma nic do rzeczy. Problem polega na tym, że w potocznym
            rozumieniu wiele osób mianem NPR określa tzw. kalendarzy małżeński - cos
            absolutnie nieskutecznego i niepewnego. Ale moze niektórym wygodniej wrzucic do
            jednego worawink
            • solaris31 Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 15.07.10, 09:34
              obserwuję siebie jeszcze, nie stosuję li tylko liczenia dni wink wiem
              dokładnie, kiedy mam owulację. ale po drugiej ciąży łatwo nie było.
              • szyszunia11 Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 15.07.10, 09:50
                solaris31 napisała:

                > obserwuję siebie jeszcze, nie stosuję li tylko liczenia dni wink wiem
                > dokładnie, kiedy mam owulację. ale po drugiej ciąży łatwo nie było.

                ha! mnie w ogóle łatwo nei jest, bo z natury jestem leniuszkiemwink
                • solaris31 Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 15.07.10, 10:17
                  >ha! mnie w ogóle łatwo nei jest, bo z natury jestem leniuszkiemwink

                  wink i dlatego u mnie odpada mierzenie temp. to wymaga jednak dużej
                  dyscypliny.

                  ale wiem, że siedzę trochę na bombie, bo nie wiem az tyle i nie ufam
                  aż tak NPR, żeby nie zdawać sobie sprawy z zagrożenia ciążą. chociaż
                  już dobre kilka lat mi się udaje. ale nie wiem, co będzie, jak
                  zacznę choćby przekwitać i wtedy się totalnie rozreguluję. dużo jest
                  wpadek właśnie wtedy.
      • thegimel Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 15.07.10, 07:54
        Ja akurat miałam szczęście. Pani była sympatyczna, rzeczowa i kompetentna.
        Absolutnie nie z gatunku nawiedzonych. Ale w parafii, z której się wywodzę,
        wciąż nauk udziela stara panna i podobno bywa tam zabawnie. NPR można stosować,
        ale jak się ma 1,5 roczne dziecko i wciąż się je karmi, to niestety, ale
        temperatura skacze jak żaba w stawie, więc nie jest to metoda dla każdego.
        • szyszunia11 Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 15.07.10, 09:37
          thegimel napisała:
          NPR można stosować,
          > ale jak się ma 1,5 roczne dziecko i wciąż się je karmi, to niestety, ale
          > temperatura skacze jak żaba w stawie, więc nie jest to metoda dla każdego.

          ja bym polemizowała, też miałam problemy z temp. ale są tez fachowcy, można się
          poradzić w nietypowych sytuacjach i tez się wdrożyć. Naprawdę bardzo nieliczne
          są sytuacje, kiedy tej metody nei da się stosować.
          • ihanelma A mnie zastanawia jeszcze co innego... 15.07.10, 10:23
            Skoro KK generalnie nie popiera idei antykoncepcji jako takiej, a
            tylko dopuszcza "odroczenie poczęcia w czasie" i podobne figury
            stylistyczne (sama "czysta" antykoncepcja jest czymś złym), to
            dlaczego większość konsultantów promuje NPR jako ... bardzo
            skuteczną antykoncepcję, tyle że "eko"? Generalnie ta wykładnia KK
            na temat planowania rodziny jest dla mnie totalnie karkołomna. Nie
            znalazłam do tej pory nikogo, kto by mi rzecz jakoś logicznie
            wyjaśnił, a szukam informacji.

            NPR ma wiele poważnych dla mnie wad, m.in. większość kobiet
            największą ochotę na seks ma w okresach płodnych. Stosowanie NPR
            raczej to wyklucza tongue_out.
            • szyszunia11 Re: A mnie zastanawia jeszcze co innego... 15.07.10, 10:36
              ihanelma napisała:

              > Skoro KK generalnie nie popiera idei antykoncepcji jako takiej, a
              > tylko dopuszcza "odroczenie poczęcia w czasie"

              czasem nawet odroczonej "na święty nigdy"!

              i podobne figury
              > stylistyczne (sama "czysta" antykoncepcja jest czymś złym), to
              > dlaczego większość konsultantów promuje NPR jako ... bardzo
              > skuteczną antykoncepcję, tyle że "eko"?

              myślę, że uzywają słowa "antykoncepcja" jako skrót myślowy. Sama tak robię. Co
              do skuteczności - tak, skuteczność jest podobna jak w przypadku pigułki - maja
              rację. Co do "eko" - być może w ten sposób chcą przekonać osoby nastawione
              sceptycznie. Moim zdaniem nei tędy droga. Choćby nie wiem jak cos było "eko",
              jak bym nie miała dodatkowej motywacji światopoglądowej, nie chciałaby mi się
              robić żadnych obserwacji, już na samym wstępnie nie chciałoby mi się tego
              wszystkiego uczyć (chyba, że względy zdrowotne by mnie zmusiły). Z czystego
              lenistwa.


              Generalnie ta wykładnia KK
              > na temat planowania rodziny jest dla mnie totalnie karkołomna. Nie
              > znalazłam do tej pory nikogo, kto by mi rzecz jakoś logicznie
              > wyjaśnił, a szukam informacji.

              na, łatwa nie jest. Ale da się. Ja sporo czytałam, żeby cos z tego zrozumiećwink

              >
              > NPR ma wiele poważnych dla mnie wad, m.in. większość kobiet
              > największą ochotę na seks ma w okresach płodnych. Stosowanie NPR
              > raczej to wyklucza tongue_out.

              zdecydowanie wyklucza, ale należy pamiętać, że tych dni płodnych jest w miesiącu
              bardzo niewiele. Co do tej większości, tez nie byłabym taka pewna. Sporo kobiet
              nie czuje różnicy jeśli chodzi o ochotę na seks (łacznie ze mną). Ale cóż, nie
              ma rozwiązań idealnych, NPR tez takim nie jest.
              • szyszunia11 Re: A mnie zastanawia jeszcze co innego... 15.07.10, 10:38
                szyszunia11 napisała:


                > > NPR ma wiele poważnych dla mnie wad, m.in. większość kobiet
                > > największą ochotę na seks ma w okresach płodnych. Stosowanie NPR
                > > raczej to wyklucza tongue_out.
                >
                > zdecydowanie wyklucza, ale należy pamiętać, że tych dni płodnych jest w miesiąc
                > u
                > bardzo niewiele. Co do tej większości, tez nie byłabym taka pewna. Sporo kobiet
                > nie czuje różnicy jeśli chodzi o ochotę na seks (łacznie ze mną). Ale cóż, nie
                > ma rozwiązań idealnych, NPR tez takim nie jest.


                dodajmy jeszcze, że antykoncepcja hormonalna też bywa nieobojętna dla libido...
                >
                >
                • ihanelma Re: A mnie zastanawia jeszcze co innego... 15.07.10, 11:29
                  Dla mnie totalnie niejasna jest warstwa "filozoficzna" tej wykładni -
                  i niespójna. W podejściu do tematu planowania - jest coś na
                  zasadzie "nie, ale w zasadzie tak" na poziomie ogólnym i kupę
                  wytycznych szczegółowych, w tym dozwolona jedna metoda antykoncepcji
                  (oficjalnie antykoncepcją broń Boże nie będąca, ale promowana jako
                  bardzo skuteczna metoda). Pozostałe zakazane pod naprawdę wydumanymi
                  pretekstami. Dla mnie czysta paranoja. Nie mam problemu z czymś co
                  jest trudne - tylko muszę zrozumieć przyczyny, dla których mam się
                  ewentualnie męczyć, zobaczyć w tym logikę i jakąś spójną koncepcję.
                  Samo "bo KK tak każe" mi w tym przypadku nie wystarcza zupełnie.
                  • dynema Re: A mnie zastanawia jeszcze co innego... 16.07.10, 11:26
                    Tak, jest tu niespojna, albo ja jestem niedoinformowana, bo nigdy
                    nie slyszalam tego wyjasnionego w logiczny sposob.

                    O ile moge zrozumiec niechec do antykoncepcji hormonalnej - dawka
                    jest zazwyczaj sprzedawana jedna,a potrzeby kobiet hormonalne rozne,
                    u czesci nie wstrzymuje owulacji, i jest ryzyko zaplodnienia i
                    wydalenia. OK, to kupuje.

                    Ale jaka jest roznica miedzy prezerwatywa a NPR? Ani to szkodzi, ani
                    to 100% skuteczne, nie wplywa na naturalny cykl, nastepuje stosunek,
                    ktory nie ma na celu prokreacji, ale jak do zaplodnienia dojdzie ,
                    to nie stoi na przeszkodzie. Czyli ze co? Jakie sa logiczne i spojne
                    z innymi stwierdzeniami argumenty przeciwko prezerwatywom?
                    • ihanelma Re: A mnie zastanawia jeszcze co innego... 16.07.10, 11:55
                      Na temat prezerwatyw słyszałam jeno duby smalone w stylu, że
                      instrumentalizują relacje w związku i naruszają szacunek dla
                      małżonka i w tym są gorsze od metod naturalnych, że nie wykorzystują
                      naturalnych mechanizmów, podczas stosunku nie "dajecie sobie siebie
                      w całości".

                      Ale LOGICZNEGO wyjaśnienia dlaczego to SamoZło też nie znalazłam.
                      • thegimel Re: A mnie zastanawia jeszcze co innego... 16.07.10, 13:37
                        Plus historie o ogromnych porach przepuszczających plemniki, wirusy i wszystko inne.
              • ihanelma Re: A mnie zastanawia jeszcze co innego... 15.07.10, 11:37
                tiaa, skrót myślowy...

                A to "odwlekanie w nieskończoność" nie jest przypadkiem owiniętym w
                bawełnę stosowaniem antykoncepcji? Osoba stosująca "normalną"
                antykoncepcję też może mieć nastawienie takie, że ewentualną
                niespodziankę z radością przyjmie. A stosująca NPR trząść sie co
                miesiąc na temat ciąży. Która z nich jest bliższa wyjściowej
                koncepcji "otwartości na życie"? Oczywiścia ta osoba od NPR ma
                czyste sumienie, a stosująca standardową antykoncepcję jest beee.

                A zreszta dlaczego akurat decydowanie o tej części naszej biologii,
                jaką jest układ rozrodczy ociera się o grzech i "lenistwo"? mówię o
                koncepcji bardziej ogólnej, nie o furtce jaką jest npr.
                • szyszunia11 Re: A mnie zastanawia jeszcze co innego... 15.07.10, 11:44
                  ihanelma napisała:

                  > tiaa, skrót myślowy...

                  no ja używam tego właśnie jako skrót myślowy. Co w tym dziwnego? jak ktoś mnie
                  zapyta jaką stosują antykoncepcje, to nie burze się, że żadnej antykoncepcji
                  tylko po prostu odpowiadam: naturalną.


                  >
                  > A to "odwlekanie w nieskończoność" nie jest przypadkiem owiniętym w
                  > bawełnę stosowaniem antykoncepcji?

                  dlaczego? nieistotne, czy rodzicielstwo jest odkładana na później czy na zawsze,
                  wszak kiedyś trzeba powiedzieć rozrodowi "stop"wink metoda jest ta sama.


                  A stosująca NPR trząść sie co
                  > miesiąc na temat ciąży.

                  ale dlaczego miałaby się tak trząść?


                  Która z nich jest bliższa wyjściowej
                  > koncepcji "otwartości na życie"? Oczywiścia ta osoba od NPR ma
                  > czyste sumienie, a stosująca standardową antykoncepcję jest beee.

                  daj spokój, beeee na pewno nie jestsmile


                  >
                  > A zreszta dlaczego akurat decydowanie o tej części naszej biologii,
                  > jaką jest układ rozrodczy ociera się o grzech i "lenistwo"?


                  o grzech to się człowiek ociera na kazdym kroku zyciasmile
                  • ihanelma Re: A mnie zastanawia jeszcze co innego... 15.07.10, 12:50
                    Widzę, że jakoś przełknęłaś tę żabę tongue_out. No to smacznego wink
                    Cześto podpytuję osoby który niby tą wykładnię rozumieją, aczkolwiek
                    praktycy najczęściej sobie głowy nie zaprzatają tym, co interesuje w
                    tej sprawie mnie. A ja już sobie dałam spokój z dylematami, robię
                    swoje i tyle cool.
                    • szyszunia11 Re: A mnie zastanawia jeszcze co innego... 15.07.10, 15:34
                      ihanelma napisała:

                      > Widzę, że jakoś przełknęłaś tę żabę tongue_out. No to smacznego wink

                      tak, tak, lubie żabkismile


                      > Cześto podpytuję osoby który niby tą wykładnię rozumieją, aczkolwiek
                      > praktycy najczęściej sobie głowy nie zaprzatają tym, co interesuje w
                      > tej sprawie mnie.

                      nie? ja mam inne doświadczenia, choć oczywiście nei wiem co dokładnie Ciebi
                      interesuje.
                      • ihanelma Re: A mnie zastanawia jeszcze co innego... 16.07.10, 12:00
                        W skrócie - zali wżdy o reszcie biologii możemy rozumnie decydować,
                        a rozród zdać na 'wolę'. To jesli nie akceptujemy antykoncepcji.
                        Jeśli zaś akceptujemy - pod hasłem NPR jako furtką do wyjścia z
                        niewygodnego koziego rogu - to dlaczego tylko to? Jest jeszcze kilka
                        innych nieinwazyjnych i nieporonnych nawet w koszmarach starej
                        ciotki sposobów tongue_out.
                        Bo że NPR ogromna większość traktuje po prostu jako dozwoloną
                        antykoncepcję, chyba nie muszę udowadniać. Rozmawiałam też z
                        księżmi - uwierz, że żaden nie czaił bazy.
          • thegimel Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 15.07.10, 13:09
            Można, ale trzeba mieć dużą samodyscyplinę. Jak mnie młody kilka razy w nocy
            obudzi czasami, to już mam temperaturę zawyżoną zazwyczaj, a jak ząbkuje, to
            budzi mnie tak co noc przez tydzień. Zresztą jak mnie obudzi na "cicia" o 5, to
            zazwyczaj jeszcze sobie podrzemuję trochę, bo nie chce mi się wstawać.
            Próbowałam trochę, ale teraz się zniechęciłam. Leń jestem i tylesmile
    • q_fla Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 14.07.10, 21:29
      Myśmy usłyszeli, że tylko rodziny wielodzietne sa prawdziwie
      wierzące i katolickie.
      Poza tym bezpłodnośc to kara za popełnione grzechy ciężkie, i że
      kobieta nie będąca w żadnym związku i zazywająca środki hormonalne
      (których "skutkiem ubocznym" jest antykoncepcja) w celach
      leczniczych również popełnia grzech ciężki.
    • thegimel 130xe 14.07.10, 22:16
      Nie karmcie trolla.
      • 130xe Re: 130xe 14.07.10, 22:36
        dziękuję za uwagę, pisz na temat i nie trolluj więcej
        • thegimel Re: 130xe 14.07.10, 22:37
          Zawsze piszę na temat drogi trollu.
          • 130xe Re: 130xe 14.07.10, 23:47
            jest nas dwoje super, trolle małe dwa chciały przejść przez rzeczkę,
            nie wiedziały jak tralalalala - czytałeś właśnie przykład trollowania,
            zapamiętaj i nie stosuj
    • sandorianka Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 14.07.10, 23:47
      > Trafiłam na wyjątkową idiotkę, czy one wszystkie tak?


      Wszystkie bredzą jednakowo.
      Gorsze pie...lenie to tylko na spotkaniu przed chrzcinami dziecka słyszałam. Ci
      co to prowadzą chyba są nawiedzeni.
      • solaris31 Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 15.07.10, 00:02
        a co Ci tak gadali przed tymi chrzcinami? ciekawe , bo zawsze
        sądziłam, że nauki przedmałżeńskie biją wszystko na głowę.

      • szyszunia11 Re: Koscielne nauki przedmałżeńskie - absurdy 15.07.10, 01:10
        sandorianka napisała:

        > > Trafiłam na wyjątkową idiotkę, czy one wszystkie tak?
        >
        >
        > Wszystkie bredzą jednakowo.

        ejże, czyżbyś uczestniczyła we wszystkich kursach przedmałżeńskich jakie Ziemia
        nosiła?? bo ja na moim nie przypominam sobie bredzenia...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka