zlotarybka_1
14.07.10, 13:40
Chcąc zrobić przyjemność teściom, których bardzo kocham i szanuję,
postanowiliśmy z mężem w 10 rocznicę ślubu państwowego popełnić
małżeństwo kościelne.
Wszystko super, nawet nauki księdza dało się strawić, ale to, co
wygaduje baba od planowania rodziny – w głowie się nie mieści.
Najbardziej absurdalny przykład:
Mówi, że pigułki to zło itd., że sieją spustoszenie w organizmie i
potem ciężko zajść w ciążę. Że kobiety, które stosują kalendarzyk
bez problemu mają dzieci tyle, ile chcą.
Więc ja jej na to, że nigdy pigułek nie łykałam, a z bezpłodnością
zmagałam się 3 lata.
Na co babsztyl stwierdził, że przyczyną było… uwaga uwaga: brak
ślubu kościelnego. Że podświadomie czułam, że to jeszcze nie czas na
dziecko, czekałam na sakrament.
Nie zapytałam jakim cudem córka urodziła się jednak przed ślubem,
nie chciało mi się.
Trafiłam na wyjątkową idiotkę, czy one wszystkie tak?