Wątek spowiedziowy. Wstydzę się, że
- tak marnie mówię po angielsku. owszem, dogadam się, ale jakoś tak
mało poprawnie w moim mniemaniu.
- lubię czasem poplotkowac, ponarzekac, poprzechwalac się (kiedyś,
jak czytałam jakąś mądrą książkę, to zawsze musiałam ją nosic tak,
żeby wszyscy widzieli okładkę. Takie zachowanie wywoływało u mnie
poczucie głębokiego zażenowania, ale i tak nie mogłam się
powstrzymac

z wiekiem widzę, że zmierzam raczej ku plotkom i
narzekaniu

)
- za szybko się denerwuję, łatwo ulegam irytacji i jest wtedy źle
(talerze muszą się chowac po kątach)
- paru głupich akcji z przeszłości (ale nie powiem jakich, bo
naprawdę głupie były

). Dobra, młoda byłam, ale i tak jak sobie
przypomnę, to mnie rumieniec wstydu oblewa.
- czasem czuję się gorsza od moich koleżanek, zazdroszczę im, że
lepiej niż ja swoim życiem zawodowym czy prywatnym pokierowały. I
wstyd mi, że taka zawistna jestem, że niepotrzebnie się porównuję i
dostaję jakiś bezsensownych kompleksów, bo w rzeczywistości nie mam
na co narzekac i jestem szczęśliwa.
- Nie przeczytałam pewnych książek, które jako polonistka powinnam
znac koniecznie (na przykład "Chłopów" - w zasadzie czytałam to dwa
razy, ale tylko pierwszy tom)
Więcej grzechów nie pamiętam, oświadczam iż, można się na mnie
wyżywac, ale tak delikatnie tylko.
A Wy? wstydzicie się jakiś swoich zachowań, wad, braków umiejętności?