Dodaj do ulubionych

Bezczelni lekarze w publicznych placówkach

19.07.10, 11:20
Wróciłam właśnie od lekarza. Jestem wściekła. Mój synek zachorował, trochę
pewnie przeze mnie bo nie przypilnowałam żeby nie pił lodowatych napojów w te
upały i niestety ma zapalenie gardła. No to zapakowałam go i do lekarza,
lekarz coś tam osłuchał do gardła na parę sekund zajrzał i już receptę
wypisuje więc go zapytałam, czy mógłby jeszcze zrobić test quickvue na
paciorkowca. On do mnie, że nie ma czegoś takiego. Ja na to, że jest i że
kiedyś nawet syn miał robiony taki test tyle że prywatnie ale wiem, że w
niektórych placówkach publicznych też jest. Na co lekarz mi odrzekł, że jak
mam pieniądze na prywatnego lekarza to żebym się u niego leczyła, a jak chce
sie leczyć za darmo to żebym nie narzekała. Dlaczego lekarze w publicznych
placówkach są tacy bezczelni? Może powinnam gdzieś to zgłosić
Obserwuj wątek
    • gemmavera Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 11:30
      Nie no, rzeczywiście, co za bezczelny lekarz - ledwie medycynę skończył, a nie
      chciał zrobić tego, czego sobie zażyczyła matka pacjenta...
      • czar_bajry Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 11:35
        ale bezczelnybig_grin po co do lekarza poszłaś skoro sama mogłaś diagnozę postawićtongue_out
        • a1ma Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 13:51
          Po receptę zapewne, tej sama wypisać nie mogła.
        • urana Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 15:39
          > ale bezczelnybig_grin po co do lekarza poszłaś skoro sama mogłaś
          diagnozę postawićtongue_out


          A czy autorka wątku stawiała jakąś diagnozę??? Chciała jedynie, aby
          lekarz tej diagnozy nie stawiał z sufitu, ale żeby się upewnił przy
          pomocy testu. Pacjent ma prawo domagać się tego czy owego. Nie musi
          być pokornym cielęciem.
          • c2h6 Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 15:41
            urana napisała:

            > > ale bezczelnybig_grin po co do lekarza poszłaś skoro sama mogłaś
            > diagnozę postawićtongue_out
            >
            >
            > A czy autorka wątku stawiała jakąś diagnozę??? Chciała jedynie,
            aby
            > lekarz tej diagnozy nie stawiał z sufitu, ale żeby się upewnił
            przy

            Z samego nawet opisu zdarzenia wynika że stawiał nie z sufitu, tylko
            z gardła. Czyli, jak mi się wydaje, tak jak powinien był to robić.
            To czego więcej oczekiwała od niego pacjentka?

            > pomocy testu. Pacjent ma prawo domagać się tego czy owego. Nie
            musi
            > być pokornym cielęciem.

            Ale też nie musi być durną kwoką.
            • urana Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 20.07.10, 13:05

              > Z samego nawet opisu zdarzenia wynika że stawiał nie z sufitu,
              tylko
              > z gardła. Czyli, jak mi się wydaje, tak jak powinien był to robić.
              > To czego więcej oczekiwała od niego pacjentka?

              Odczytywanie przyczyn choroby i jej charakteru na podstawie oceny
              wzrokowej ( np. chociażby gardła to w zasadzie tzw. sufit,
              zgadywanie, zero precyzji. Stąd też w lwiej części przypadków
              następuje ordynowanie antybiotyków bez potrzeby...
              Pacjentka oczekiwała testu, który wyjaśniłby czy mamy do czynienia z
              paciorkowcem. Takie testy są dostępne i można oczekiwać ich od
              lekarza. Lekarze sami od siebie nie chcą zazwyczaj ich robić z
              czystego lenistwa itp.


              > > pomocy testu. Pacjent ma prawo domagać się tego czy owego. Nie
              > musi
              > > być pokornym cielęciem.
              >
              > Ale też nie musi być durną kwoką.

              Czy wg Ciebie, wyjście pacjentki poza utarte, wygodne dla lekarza
              schematy powoduje, iż pretenduje ona do miana durnej kwoki???
              Gratuluję rozumowania. Lekarze (i nie tylko) lubią takich mało
              dociekliwych, pokornych, niewymagających, bezmyślnych etc. pacjentów
              (klientów, petentów...), którzy nie egzekwują swoich praw, ba, nawet
              nazywają to byciem durną kwoką ku uciesze obsługujących...
              • c2h6 Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 20.07.10, 13:17
                urana napisała:

                >
                > Odczytywanie przyczyn choroby i jej charakteru na podstawie oceny
                > wzrokowej ( np. chociażby gardła to w zasadzie tzw. sufit,

                Jasne, jasne. Bez USG i rezonansu ani podchodź do leczenia
                przeziębienia.

                > zgadywanie, zero precyzji. Stąd też w lwiej części przypadków
                > następuje ordynowanie antybiotyków bez potrzeby...

                Chyba tobie.
                (W ogóle coś było, TSD, mówione że ten lekarz zapisał antybiotyk?)

                > Pacjentka oczekiwała testu, który wyjaśniłby czy mamy do czynienia
                z
                > paciorkowcem. Takie testy są dostępne i można oczekiwać ich od

                To jak ją to tak interesuje, to niech sobie kupi ten test i zrobi.
                Ktoś jej bronił?

                > lekarza. Lekarze sami od siebie nie chcą zazwyczaj ich robić z
                > czystego lenistwa itp.

                Tak, tak. Jak przychodzi mamuśka z ewidentnie jednorazowo chorym
                dzieckiem (nie, nie było niegdzie wyraźnie powiedziane że dziecko
                jej choruje na okrągło) to pierwsze co trzeba zrobić to sprawdzić
                czy to aby nie przewlekłe suspicious A kto takich bezsensownych badań nie
                chce zrobić - ten leń.

                > Czy wg Ciebie, wyjście pacjentki poza utarte, wygodne dla lekarza
                > schematy powoduje, iż pretenduje ona do miana durnej kwoki???

                Nie. Do miana durnej kwoki pretenduje się za wyłapywanie reklam
                nowych testów, szczepionek i lekarstw a potem domaganie się ich
                zastosowania od lekarza, bo są w promocji.

                • urana Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 20.07.10, 14:46
                  > Jasne, jasne. Bez USG i rezonansu ani podchodź do leczenia
                  > przeziębienia.

                  Nie ironizuj. Przy takim podejściu żylibyśmy jeszcze w jaskiniach...


                  > (W ogóle coś było, TSD, mówione że ten lekarz zapisał antybiotyk?)

                  Czytaj ze zrozumieniem...


                  > To jak ją to tak interesuje, to niech sobie kupi ten test i zrobi.
                  > Ktoś jej bronił?

                  Po primo ma prawo oczekiwać go od lekarza, a po secundo czy tylo
                  bronienie
                  ( cóż to za słowo!!!) przyszło Ci do głowy jako
                  przyczyna tego, iż pacjentka nie zakupiła testu???


                  > Tak, tak. Jak przychodzi mamuśka z ewidentnie jednorazowo chorym
                  > dzieckiem (nie, nie było niegdzie wyraźnie powiedziane że dziecko
                  > jej choruje na okrągło) to pierwsze co trzeba zrobić to sprawdzić
                  > czy to aby nie przewlekłe suspicious

                  Skąd zaczerpnęłaś te nowinki, że badanie, o którym tu mowa stosuje
                  się jedynie przy podejrzeniu przewlekłej choroby??? big_grin


                  > Nie. Do miana durnej kwoki pretenduje się za wyłapywanie reklam
                  > nowych testów, szczepionek i lekarstw a potem domaganie się ich
                  > zastosowania od lekarza, bo są w promocji.
                  >

                  A ja uważam, że do miana durnej kwoki pretenduje ten, który
                  bezinteresownie mianuje tym określeniem kogoś, kto wymaga czegoś co
                  ma prawo wymagać.

                  • c2h6 Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 20.07.10, 15:51
                    urana napisała:

                    > > (W ogóle coś było, TSD, mówione że ten lekarz zapisał
                    antybiotyk?)
                    >
                    > Czytaj ze zrozumieniem...

                    No czytam. O leczeniu było napisane tylko "wypisuje receptę".
                    Antybiotyk to fantazje z wątku, niczym nie podparte.

                    > > To jak ją to tak interesuje, to niech sobie kupi ten test i
                    zrobi.
                    > > Ktoś jej bronił?
                    >
                    > Po primo ma prawo oczekiwać go od lekarza, a po secundo czy tylo

                    A na jakiej podstawie ma prawo? No to rentgena zatok też, bo a nuż
                    coś tam się kluje, nieprawdaż?


                    > bronienie
                    ( cóż to za słowo!!!) przyszło Ci do głowy jako
                    > przyczyna tego, iż pacjentka nie zakupiła testu???

                    Nie, również jej lenistwo, a co ? suspicious

                    > Skąd zaczerpnęłaś te nowinki, że badanie, o którym tu mowa stosuje
                    > się jedynie przy podejrzeniu przewlekłej choroby??? big_grin

                    No, reklamówki producenta niewątpliwie zalecają je także
                    profilaktycznie raz na miesiąc (jeżeli matka nierozważna, bo matki
                    troskliwe co tydzień).

                    > A ja uważam, że do miana durnej kwoki pretenduje ten, który
                    > bezinteresownie mianuje tym określeniem kogoś, kto wymaga czegoś
                    co
                    > ma prawo wymagać.

                    A czego to takiego ona miała prawo wymagać?
                    • franczii Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 20.07.10, 16:06
                      rentgen zatok to przezytek, wedlug standardow obowiazujacych w uE zatoki nosowe
                      bada sie endoskopowo w zwyklym gabinecie laryngologicznym ze wzgledu na mniejsze
                      ryzyko, nizszy koszt, oszczednosc czasu specjalisty.
                    • imasumak Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 20.07.10, 16:42
                      Od kilku lat mieszkam na prowincji, ale jak idę z dzieckiem do lekarza, to zanim
                      przepisze antybiotyk, zawsze robi test.
                      Myślałam, że to standard, okazuje się, że byłam w błędzie suspicious
                      • d.o.s.i.a Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 20.07.10, 16:56
                        > Od kilku lat mieszkam na prowincji, ale jak idę z dzieckiem do
                        lekarza, to zanim> przepisze antybiotyk, zawsze robi test.
                        > Myślałam, że to standard, okazuje się, że byłam w błędzie suspicious


                        A skad przekonanie, ze w tym wypadku lekarz przepisal antybiotyk?
                      • marychna31 Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 21.07.10, 22:05
                        imasumak napisała:

                        > Od kilku lat mieszkam na prowincji, ale jak idę z dzieckiem do lekarza, to zani
                        > m
                        > przepisze antybiotyk, zawsze robi test.
                        > Myślałam, że to standard, okazuje się, że byłam w błędzie suspicious

                        serio? A mój Misiek nigdy testu nie miał a antybiotyk parę razy już brał.....
                        Następnym razem zapytam lekarkę o ten test.
              • franczii Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 20.07.10, 14:35
                Jezeli na gardle jest nalot ( tzw. ropne zapalenie) to wtedy rzeczywiscie po
                wygladzie tego nalotu lekarz jest w stanie stwierdzic, czy to bedzie bakteryjne
                czy wirusowe ale i tak wielu lekarzy mimo tzw. "nosa" chca miec 100% pewnosci i
                potwierdzaja testem.
                Jesli nalotu brak to najczesciej wirusowka (nie moje slowa a lekarki) ale tez
                warto pewnosc miec a pewnosc sie zyskuje robiac ten szybki test.
      • kryptopiryna Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 12:22
        Ależ złośliwe mamuśki piszą na forum.
        Ciągle czytam posty, w których zamiast pocieszyć, mamuśki mieszają
        autorkę z błotem i udowadniają jej, że jest tępa i głupia.
        Im bardziej przykopią tym większa satysfakcja.
        No dobrze, może autorka wątku trochę przesadza, ale jako że nie
        kończyła medycyny, lekarz powinien jej spokojnie wyjaśnić, że nie ma
        potrzeby wykonywania takiego testu (o ile jej nie było rzeczywiście)
        a już absolutnie nie powinien czynić uwag na temat wyboru przychodni
        prywatnej. To było bardzo nie na miejscu. Nic mu do tego, czy ma
        pieniądze, czy nie ma. Bezpłatne leczenie ma zagwarantowane w
        konstytucji niezależnie od zasobów finansowych. A jego obowiązkiem
        jest porozmawiać i wyjaśnić problem.
        • gemmavera Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 15:44
          kryptopiryna napisała:

          > a już absolutnie nie powinien czynić uwag na temat wyboru przychodni
          > prywatnej. To było bardzo nie na miejscu.

          Owszem, lekarz skomentował "prośbę" pacjentki niestosownie i oględnie mówiąc nie
          był miły.
          Ale trzeba pamiętać, że znamy relację tylko z jednej strony - i wszystkie
          wnioski wyciągamy tylko z tego, co napisała założycielka wątku. Cała rozmowa
          mogła więc wyglądać (i zapewne wyglądała) zupełnie inaczej, a to, co powiedział
          lekarz, było już tylko kropką nad i, bo się facet zwyczajnie wkurzył.

          Niestety, ludzie bardzo często interpretują wszystko, w czym biorą udział, po
          swojemu. I potem piszą o tym na forach. wink

          Autorka wątku przesadziła, lekarz również - dali sobie po razie i nie ma nad
          czym deliberować. wink
          • thegimel do gemmavera 19.07.10, 17:01
            Też mam wrażenie, że tak wyglądała sytuacja.
          • gabi683 Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 21:00
            Tak zgłoś do izby lekarskiej wytocz sprawę !

            Bzdura straszliwa
        • myga Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 19:27
          kryptopiryna napisała:
          lekarz powinien jej spokojnie wyjaśnić, że nie ma
          > potrzeby wykonywania takiego testu (o ile jej nie było rzeczywiście)
          > a już absolutnie nie powinien czynić uwag na temat wyboru przychodni
          > prywatnej. To było bardzo nie na miejscu.
          _____________
          Podpisuje sie. Lekarz burak i cham. Ciekawe, ze gdyby przyszla na
          prywatna wizyte i poprosila o wykonanie takiego testu, to by wszystko
          grzecznie wytlumaczyl i spokojnie wyjasnil.
    • thegimel Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 11:34
      A może faktycznie nie miał, bo jego placówka akurat tego nie kupuje? A mama
      swoim tonem na przykład i postawą pt. Wiem lepiej zirytowała?
    • havana28 Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 11:38
      >Może powinnam gdzieś to zgłosić

      Tak, tak, koniecznie... Do Alert24 i Uwagi TVN



    • alabama8 Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 11:39
      bea-2 napisała:
      Może powinnam gdzieś to zgłosić

      No pewnie, że zgłosić! Do rzecznika praw pacjenta. Napisz, że lekarz
      odmówił badania w kierunku paciorkowca dziecku, które przyszło z
      bolącym gardziołkiem. Nie sądzisz, że badania specjalistyczne,
      mające duże znaczenie diagnostyczne powinny być wykonywane gdy
      istnieją ku temu poważne przesłanki? W polskiej służbie zdrowia kasy
      jest tyle ile jest i nie starczy na widzimisię każdej matki. Chyba
      że jesteś innego zdania i uważasz, że każde widzimisie powinno być
      brane pod uwagę. Stać nas na to? Zbłaźniłaś się w gabinecie i tera
      nam o tym opowiadasz. Już lepiej ciii, ani słowa więcej.
    • dorek3 Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 11:40
      A chciał leczyć antybiotykiem; rozpoznał anginę?
      Bo jak rozpoznała wirusowe zapalenie gardła to po co sprawdzać. Ostatecznie jedna chorobą od drugiej się różnią i na medycynie tego też uczą.
      Nie widzę nic bezczelnego w zachowaniu lekarza.
      • anta1981 Ja miałam inny przypadek 19.07.10, 11:56
        Córka Niecały roczek miała wtedy) około 16-stej dostała wysokiej gorączki.
        Zadzwoniłam do przychodni co robić czy czekać czy przyjechać. Lekarz kazał
        przyjechać. Na miejscu stwierdził "czemu pani nie przyjechała rano jak byli
        pediatrzy?" A co ja wróżka jestem że miałam wiedzieć że mi się dziecię po
        południu rozłoży?
        • niewid-oczna Re: Ja miałam inny przypadek 19.07.10, 12:11
          Wiadomo,że bez powodu w przychodni nie robią specjalistycznych
          badań. Jeśli natomiast co do tekstu typu leczyć sie za darmo to
          raczej bezczelny ponieważ składki zus opłacane są i chyba opieka
          lekarska nam sie należy.
    • deodyma Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 12:10
      a dlaczego zakladasz, ze lekarz nie mial racji?
      kiedys jedna babka, ktora znam w relu zalila sie na lekarza, ze nie
      chcial przepisac antybiotykow jej dziecku (dziecko czesto choruje i
      jest nimi faszerowane).
      gdy lekarz odmowil, miala do niego pretensje i zaczela go pouczac,
      wiec w koncu facet sie wkurzyl i zapytal " przepraszam, ale kto u
      jest lekarzem? ja czy pani?".
      dodam, ze jest to jeden z najlepszych lekarzy w naszym miescie i
      wiele osob go sobie chwali.
      jeszcze nie urodzil sie taki, ktory by wszystkim dogodzil.
      • nowi-jka Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 15:10
        gdy lekarz odmowil, miala do niego pretensje i zaczela go pouczac,
        > wiec w koncu facet sie wkurzyl i zapytal " przepraszam, ale kto u
        > jest lekarzem? ja czy pani?".

        test przytoczony prze ciebie rozumiem kazdy ma granice wytrzymałości
        ale przytyki finansowe to juz buractwo
    • elf_15 Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 12:29
      Hahaha, za darmobig_grin nie wiem, czy Pan doktor zdaje sobie sprawę, że nie leczysz
      dziecka za darmo, tylko jednak coś tam Ci co miesiąc prawdopodobnie odprowadzają
      z pensji.

    • ahhna Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 12:40
      Może i miał rację, może i ten test nie był potrzebny, ale powinien
      był spokojnie wyłożyć tę swoją rację, ponieważ pacjentka jako
      niefachowiec ma prawo pytać i prosić o cokolwiek. Tekst o leczeniu
      za darmo i pieniądzach był po prostu chamski.
      • thegimel Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 13:34
        Tylko, że wcale nie wiadomo jak pacjentka się zachowała. Nasza lekarka mówi, że
        jest czasem załamana wyedukowanymi w internecie, które przychodzą z gotową
        diagnozą i nawet nie pozwolą zbadać, przeprowadzić wywyad tylko wiedzą lepiej i
        potrafią o byle co awanturę zrobić. Lekarz też człowiek. Trochę za mało sytuację
        znamy i znamy ją tylko z jednej strony.
        • ahhna Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 20.07.10, 14:57
          Nie zgodzę się. O zachowaniu autorki wiemy z jej postu, przyjmuję to
          za punkt wyjscia do dyskusji, bo trudno przyjąć cokolwiek innego. W
          jej zachowaniu nie było nic takiego, co usprawiedliwiałboby chamstwo
          lekarza. Zresztą lekarz powinien umieć trzymać nerwy na wodzy, w
          końcu pracuje z ludźmi, często zdenerwowanymi z powodu choroby.
          Chamski tekst pozostaje chamskim tekstem.
          • thegimel Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 21.07.10, 09:39
            Zgadza się, jednak gdybym leczyła mojego teścia, to chyba często by mi nerwy
            puszczały, bo on z tych, co zawsze wiedzą lepiej, a lekarze wg niego to banda
            nieuków i łapówkarzy. Smutne, zwłaszcza, że zawdzięcza życie lekarzom, jest po
            transplantacji serca, na serce, bez żadnej łapówki czekał tylko kilka tygodni.
            Owszem, lekarz powinien trzymać nerwy na wodzy, jednak biorąc pod uwagę
            zachowanie niektórych pacjentów, nie dziwię się, że czasami im puszczają.
    • tully.makker Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 12:43
      Ja lecze rodzine prywatnie i takie testy wykonuje zawse, koszt
      dodatkowy niewielki, a umozliwia podjecie cecyzji, czy potrzebny
      jest antybiotyk, czy nie.

      Lekarz zachowal sie jak idiota.
      • ib_k Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 12:49
        tully.makker napisała:

        > Ja lecze rodzine prywatnie i takie testy wykonuje zawse, koszt
        > dodatkowy niewielki, a umozliwia podjecie cecyzji, czy potrzebny
        > jest antybiotyk, czy nie.

        dokładnie tak, koszt testu ok 20 zł, antybiotyk czasami i 50-60zł, a pacjent i
        tak płaci z własnej kieszeni

        lekarz po prostu cham, który nie potrafił wytłumaczyć dlaczego uważa że nie ma
        konieczności wykonania testu, zamiast tego pokazał wymagającej matce kto tu jest
        tym panem...
    • elza78 Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 13:06
      to jest wlasnie to jajo madrzejsze od kury, czy zapalenie gardla jest bakteryjne
      czy wirusowe lekarz potwierdzi jak w gardlo spojrzy, nie potrzeba robic drogich
      testow na paciorkowce kiedy czynnikiem powodujacym chorobe jest wirus, angine
      widac na pierwszy rzut oka...
      • ib_k Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 13:38
        elza78 napisała:
        kiedy czynnikiem powodujacym chorobe jest wirus, angine
        > widac na pierwszy rzut oka...

        no proszę to ty jesteś mądrzejsza od lekarzy, oni zwykle jednak mają wątpliwości
        a podejmują decyzję raczej na podstawie prawdopodobieństwa
        • elza78 Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 13:43
          widzisz ten jednak nie mial, leczenie zostawiam lekarzom, naprawe samochodu
          mechanikowi (moze wiesz rowniez jak pasek rozrzadu wymienic w swoim wozie to
          smialo zabieraj sie do roboty).
          lekarz powiedzial to co nalezalo powiedziec, skoro pani czuje sie w prywatnej
          placowce bardziej "zaopiekowana" to neich sie tam lecyz a nie cztery litery zawraca.
          • franczii Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 18:21
            No moj jakos nie mial tej pewnosci a na kazde zapalenie gardla antybiotyk
            przepisywal, na wszelki wypadek. A potem sie okazywalo ze antybiotyk niepotrzebny.
            • elza78 Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 22:29
              mam nadzieje ze go zmienilas? podstawa w wyborze lekarza poz jest zaufanie do
              jego diagnoz tongue_out
              • franczii Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 20.07.10, 02:54
                Owszem juz nie jest lekarzem moich dzieci. A kiedy nim byl, chodzilam do niego w
                dobrzej wierze i ufalam, do czasu kiedy sie zorientowalam ze cos moze byc nie
                tak i ze moj syn przeszedl juz kuracje antybiotykowa prawdopodobnie
                niepotrzebnie. Od tamtej pory kazda diagnoze weryfikowalam. Niestety o tym co
                bylo wstecz, zanim sie zorientwalam ze lekarz prawdopodobnie podtruwa mi dziecko
                moge pisac tylko prawdopodobnie i tego juz nie cofne. Jestem laikiem ale
                potrafie sie zorientowac, kiedy lekarz traktuje mnie powaznie.
                • elza78 Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 20.07.10, 13:01
                  wiesz ja zapisalam dzieciaki do lekarza o ktorym sporo wiedzialam, ktorego znam,
                  dlatego ze ufam swojemu pediatrze jezdze z nowego miejsca zamieszkania do starej
                  przychodni, bo nie chce zmieniac dzieciom lekarza.
                  • franczii Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 20.07.10, 13:16
                    A jak nie znasz lekarza to tez ufasz od razu i bezgranicznie ? Ciekawe co bys
                    pisala, gdybys zadnego pediatry nie znala i nie miala zadnego typu lub musiala
                    sie kierowac wylacznie opiniami innych ludzi? Ja tak wlasnie mialam, musialam
                    zapisac dziec (przynajmniej pierwsze) do pediatrow tylko na podstawie opinii
                    innych bo nie znalam po prostu nikogo. I pierwsza pediatra to byl strzal w
                    dziesiatke, do tej pory jesli jest mozliwosc staram sie z nia pewne rzeczy
                    konsultowac. Niestety nie moglam jej zatrzymac bo sie przeprowadzilam a u mnie
                    jest rejonizacja ze wzgledu na miejscowosc zameldowania. I w drugim przypadku
                    znow zapisalam do pediatry na podstawie zdania innych ludzi, niestety tym razem
                    sie to nie byl strzal w dziesiatke ale o tym sie przekonalam kiedy moj syn
                    dostal dwa razy konskie dawki antybiotyku na pospolite zapalenie gardla.
                    • elza78 Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 20.07.10, 23:18
                      nie wiem gdzie trzeba zyc aby nie miec dostepu do zadnych info o lekarzu dziecka smile
                      serio smile zadziwia mnie twoja odpowiedz...
                      • franczii Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 21.07.10, 00:03
                        No to pisze ci ze mialam info ale z drugiej reki, jak widac czasem nie
                        wystarcza. Nie mam znajomych wsrod lekarzy. To moze podpowiesz gdzie takiego
                        wiarygodnego info szukac?
                        • myga Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 21.07.10, 00:09
                          www.znanylekarz.pl/
                          warto tutaj zajrzec.
                          • wespuczi Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 21.07.10, 00:35
                            a doktor protoza?
                            znalazl ja tam ktos?
                            100% poztytwna?
                            • thegimel Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 21.07.10, 09:40
                              200%wink
      • aurita Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 13:53
        > to jest wlasnie to jajo madrzejsze od kury, czy zapalenie gardla jest bakteryjne
        > czy wirusowe lekarz potwierdzi jak w gardlo spojrzy,

        a swistak siedzi i zawija w sreberka,

        Niestety wypowiedz elzy nnie nie dziwi, w Polsce lekarze szczegolnie w
        placowkach panstwowych unikaja zlecania badan jak ognia i bawia sie w
        "wrozkologie stosowana". A niektorym wydaje sie to normalne
        • elza78 Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 13:59
          a kto za te badania zaplaci?
          lekarz powiedzial jak mama ma ochote to moze prywatnie sie leczyc nie ma
          przymusu zadnego, mnie dziwi to ze w czasach kiedy nei ma na chemie dla chorych
          na nowotwory ktos moze miec pretensje ze w gabinecie lekarza POZ nie sa
          wykonywane specjalistyczne drogie testy.
          podstawowa opieka to podstawowa opieka, za reszte trzeba placic albo sobie
          wykupic platynowy pakiet zdrowotny w luxmedzie big_grin to moze nawet cycki mamie w
          ramach ubezpieczneia zrobia smile
          • franczii Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 18:25
            Bo terapie antybiotykowe zwlaszcza te nieuzasadnione wcale nie sa kosztowne,
            przeciez na to tez idzie kasa, sa chyba choc czesciowo refundowane te leki. A
            potem leczenie skutkow nieporzebnych terapii antybiotykowych kogo twoim zdaniem
            obciaza?
    • madzioreck Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 13:11
      Dziewczyny, weźcie może pod uwagę, że tu nie chodzi o to, że lekarz nie widział
      potrzeby zrobienia tego testu, tylko jak się zachowywał. A sam gdzieś pójdzie,
      do banku czy urzędu, i pewnie wymaga obsługi bon ton.
      • elza78 Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 13:26
        a w banku czy urzedzie myslisz ze lekarz sie laduje w kompetencje pan biurowych
        od bon tonu smile
        • 3-mamuska Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 13:36
          Lekarz zachwal sie dokladnie jak mamusia histeryczka, a ze powiedzial
          jej zeby sie leczyla prywatnie to mial racje. Babka mowi ze w prywatnej
          przychodni to jej zrobili, no tak bo naciagneli ja na kase. No i moze
          liczyc na to ze lekarz ja poslucha i da to co matka chce.jesli jej nie
          pasuje i nie ufa lekarza, to niech placi dodatkowo.
    • protozoa Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 13:34
      Mamy relacje tylko z jednej strony. A sądząc po tonie wypowiedzi bea-2 w
      gabinecie musiała być niezła awantura pt "mnie sie należy", "pan musi..." itd.
      Swiętego mogłoby to wyprowadzić z równowagi a nie tylko lekarza, który w upale
      przyjmował n-te dziecko.
      Wychodzi na moje - koszyk ubezpieczeń. Bea-2 za swoją mizerną składeczke
      ubezpieczeniową w wysokości kilku % żąda Bog wie czego.Gdyby był koszyk
      ubezpieczeń sprawa byłaby jasna - za minimalna składkę, minimalne świadczenie.
      Tak więc albo Bea-2 zapłąciłaby składke wyższa i wiedziała co jej się za to
      nalezy, albo za owe minimum syneczka rodziłaby bez znieczulenia, leżała w 20
      osobowej sali, nie miała zagwarantowanego jedzenia w szpitalu, a syneczek z
      zapaleniem gardła ( jeśli byłoby ono bakteryjne) dostałby receptę na najtańszy
      refundowany antybiotyk. I najbardziej toksyczny.
      Jednak jesteś Beo strasznym Homo sovieticusem.
      I masz szczęście, że na mnie nie trafiłaś.
      • aurita Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 13:40
        > I masz szczęście, że na mnie nie trafiłaś.

        tak tak, gratulujemy bei ze nie trafila na protozoe (a wieczorem modlimy sie o
        to samo)
        • ihanelma Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 17:31
          Może powinna dołączyć nicka do podpisu na gabinecie - pewnie luźno
          pod drzwiami by się zrobiło i nie musiałaby tych obrzydliwych
          przymulastych pacjentów na oczy oglądać tongue_out
          Chociaż - pewnie tego nie zrobi - pacjenci i rodziny dostarczają
          przecież jedynej rozrywki 'pani doktor" - mianowicie liżą jej buty
          pod salą operacyjną...

          Tego stwierdzenia protozoa w życiu nie zapomnę, jak i paru innych
          drobiazgów. To jest chyba jeden z nielicznych przypadków, kiedy
          internetowy nick dokładnie opisuje poziom moralny "nosicielki".
      • elza78 Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 13:46
        chyba pierwszy raz protozoa popieram to co piszesz...
        bycie medykiem to ciezki zawod, ja wam wspolczuje takich sytuacji jak ta opisana
        przez autorke smile
      • jagoda2 Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 13:51
        Z całym szacunkiem protozoa, ale to chyba nie wina bea-2, że nie ma
        koszyka ubezpieczeń? Więc, co byś jej chciała nawrzucać? A może
        powiedziałabyś, jak ten lekarz, że skoro chce więcej/lepiej, to ma
        iść sobie prywatnie do lekarza?
      • havana28 Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 13:55
        Święte słowa. Też uważam, że koszyk świadczeń znacznie ułatwiłby życie i lekarzom i pacjentom - każdy wiedziałby czego może oczekiwać po swoim ubezpieczeniu.
        Nota bene, najbardziej gardłują o tym co to im się u lekarza nalezy ludzie, którzy na ubezpieczenie zdrowotne odprowadzają minimalne pieniądze.
        • elza78 Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 14:00
          o i dokladnie i najwiecej krzycza ze im sie nalezy bo oni placa skladki przeciez...
          • havana28 Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 14:05
            Owszem, płacą, ale tak mikroskopijne, ze w normalnym kraju nie starczyłoby nawet na opłacenie 2 minut pracy lekarza. A tu są jeszcze wściekli, ze lekarz odmówił im Quick vue...
            • elza78 Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 14:08
              mysle ze przydalby sie koszyk o ktorym pisze protozoa to wielu szczekaczom
              uswiadomiloby jakie liche wplywy dostarczaja ich marne skladeczki i co moze im
              sie za nie malezec...
            • mim288 Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 20.07.10, 17:55
              Naprawdę takie minimalne? Płacone przeze mnie starczyłyby na bardzo
              przyzwoite ubezpieczenie prywatne. Zresztą kwestia nie jest taka czy
              pacjent płaci mało czy wiele, ale taka, że lekarz w pracy w stosunku
              do pacjentów (klientów przychodni) nie ma prawa być chamski i
              kropka. Jesli mama nie miała racji to trzeba jej było wyjaśnić, że
              jej nie ma (jak komuś udało sie skończyć studia medyczne, to chyba
              jest na tyle intelignetny, że potrafi grzecznie wyjaśnić racje,
              jakimi się kieruje. zakładam oczywiście, że racje te istniały i
              nadawały sie do ujawnienia mamie pacjenta).
              • aretahebanowska Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 20.07.10, 20:14
                (jak komuś udało sie skończyć studia medyczne, to chyba
                > jest na tyle intelignetny, że potrafi grzecznie wyjaśnić racje,
                > jakimi się kieruje.

                Z tym akurat bardzo różnie bywa wink.
              • miliwati Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 21.07.10, 11:08
                mim288 napisała:

                > jej nie ma (jak komuś udało sie skończyć studia medyczne, to chyba
                > jest na tyle intelignetny, że potrafi grzecznie wyjaśnić racje,

                Nie ma najmniejszego powodu żeby lekarz w ogóle był inteligentny.
                Lekarze są dobierani pod kątem wykuwania na pamięć, a nie
                inteligentnego kojarzenia.
                • mim288 Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 22.07.10, 06:42
                  No to szkoda, bo inteligencja w tym zawodzie ważna, a elementarna
                  kindersztuba (taka trochę powyżej poziomu puszczy) też jest bardzo
                  istotna w każdy zawodzie wymagającym kontaktu z ludźmi.
      • nangaparbat3 Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 14:21
        Koszyk ubezpieczeń póki co nic do sprawy nie ma, bo najpierw lekarz decyduje,
        czy dane badanie w ogole ma sens i jest potrzebne, a potem - gdyby koszyk był,
        myślalby,m czy jest czy nie jest w koszyku.
        Wg mnie Bea zażądala badania zupełnie niepotrzebnego, o czym lekarz wiedzial
        zajrzawszy do gardła. Jednak wystarczyłoby, żeby jej wyjasnil, ze inaczej
        wyglada gardlo podczas wirusowej infekcji, inaczej podczas anginy. Nie wiemy,
        jak przebiegala ala rozmowa, więc trudno oceniac.
      • myga Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 19:30
        protozoa napisała:
        > I masz szczęście, że na mnie nie trafiłaś.
        ___________
        Ja mysle, protezo, ze wszystkie tutaj mamy szczescie, ze jestes dla nas
        tylko i wylacznie bytem wirtualnym, i ze w realu na ciebie nie trafiamy.
    • babsee Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 13:53
      Ja zawsze Bogu dziekuje ze sie na nią nie natykam( tzn. Protozoe)
      Nie ma nic gorszego niż medyk z przerostem ambicji.
      • papalaya Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 14:06
        jest, nabuzowana mamuśka mądrzejsza od medyka
    • anulkaa_27 Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 14:05
      wg mnie zachował się jak burak nie dlatego że nie zrobił testu tylko dlatego, że
      tak się odezwał, że wypomina pacjentce, że leczy sie u prywatnych lekarzy, a od
      publicznych to już nie ma się prawa czepiać. sama kiedyś jak poszłam do
      ginekologa z NFZ i pokazałam mu badania zrobione prywatnie to mi powiedział, że
      jak zaczęłam się leczyć u prywatnego to żebym u niego skończyła...
      a poza tym nie przesadzajcie, to nie jest żaden specjalistyczny test, tylko
      badanie, które trwa 5 minut i tak jak dziewczyny wyżej wspominały płaci za nie
      pacjent więc co jej szkodziło zapytać.
    • nangaparbat3 Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 14:15
      W miare doswiadczony lekarz potrafi odroznic infekcje wirusową od paciorkowcowej
      po samym obrazie gardla. W ogóle sie nie dziwię, że odmowil testu, natomist
      komentarz byl chamski.
      Byc moze ten komentarz był wywolany sposobem, w jakim prosilaś (zażądalaś?)
      testu. Na przykład tonem glosu.
      • ola Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 14:57
        uwielbiam taką argumentację - ktoś ma cięzką pracę, więc ma
        automatyczniue prawo być chamem i wrzeszczec na wszystkich do okoła.

        Można mieć inne zdanie lub wiedzieć więcej na dany temat, ale
        argumentować kulturalnie i cierpliwie.
        Ciekawe jak obrończynie tego lekarza czuły by się, gdyby np.
        kierownik ekipy budowlanej na techniczne pytanie w stylu "czy jeden
        materiał jest lepszy niż inny" zostały wyzwane od idiotek i usadzone
        na pozycji "mam ciezki dzień a ty mi tu nie zawracaj dupy"...
        Co do ogólnej wymowy zgadzamsię w 100 % - jest jakaś tajemnicza
        siła, która pozwala lekarzom w państwowych placówkach traktować
        ludzi jak niedorozwinięte zawalidrogi. Nie dalej jak tydzień temu
        zostałam opieprzona przez rejestratorkę, że przyjechałam na wizytę
        20 minut przed czasem i teraz jej zajmuję jedyne krzesło w
        poczekalni.
        • c2h6 Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 15:04
          ola napisała:

          > Ciekawe jak obrończynie tego lekarza czuły by się, gdyby np.
          > kierownik ekipy budowlanej na techniczne pytanie w stylu "czy
          jeden
          > materiał jest lepszy niż inny" zostały wyzwane od idiotek i
          usadzone
          > na pozycji "mam ciezki dzień a ty mi tu nie zawracaj dupy"...

          Ale... Ale gdzie tu analogia? Analogia to by była jakbyś tynkarzowi
          powiedziała że jak już położył ten tynk, to niech jeszcze pomaluje
          ściany za te same pieniądze. Bo taki jeden inny to kiedyś pomalował.

          > Co do ogólnej wymowy zgadzamsię w 100 % - jest jakaś tajemnicza
          > siła, która pozwala lekarzom w państwowych placówkach traktować
          > ludzi jak niedorozwinięte zawalidrogi. Nie dalej jak tydzień temu
          > zostałam opieprzona przez rejestratorkę, że przyjechałam na wizytę
          > 20 minut przed czasem i teraz jej zajmuję jedyne krzesło w
          > poczekalni.

          A może zaczniesz się wypowiadać publicznie dopiero wtedy, kiedy
          nauczysz się na pamięć czym się różni rejestratorka od lekarza?
          • ola Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 15:17
            > Ale... Ale gdzie tu analogia? Analogia to by była jakbyś
            tynkarzowi
            > powiedziała że jak już położył ten tynk, to niech jeszcze pomaluje
            > ściany za te same pieniądze. Bo taki jeden inny to kiedyś
            pomalował.

            czy to zmienia fakt, ze owy tynkarz powiniem odmówić kulturalnie?

            >
            > A może zaczniesz się wypowiadać publicznie dopiero wtedy, kiedy
            > nauczysz się na pamięć czym się różni rejestratorka od lekarza?

            nie za bardzo rozumiem co to zmienia. Mówimy o sposobie traktowania
            pacjenta w publicznych placówkach. Czy to oznacza że można się
            wypowiadać tylko o lekarzach? To może autorka wątku wymieni wzrost
            owego medyka, jego inicjały i kolor włosów, żebyśmy mogły
            przeprowadzić porównanie zachowania osób jak najbardziej podobnych
            do pierwowzoru. Rozumiem, że chamskie zachowanie rejestratorek
            (wyobraź sobie że rozumiem różnice, nie sądz innych swoją miarą),
            pielęgniarek czy innego personelu powinnyśmy tolerować? Pewnie tak -
            Ty odpisałas na mój post chamsko, więc pewnie o niebo łatwiej
            tolerujesz takie zachowania u innych.
            • c2h6 Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 15:26
              ola napisała:

              > czy to zmienia fakt, ze owy tynkarz powiniem odmówić kulturalnie?

              Jeżeli zażądano od niego tej dodatkowej usługi w sposób kulturalny.
              Czy jesteś pewna ża tak było?

              > > A może zaczniesz się wypowiadać publicznie dopiero wtedy, kiedy
              > > nauczysz się na pamięć czym się różni rejestratorka od lekarza?
              >
              > nie za bardzo rozumiem co to zmienia. Mówimy o sposobie
              traktowania
              > pacjenta w publicznych placówkach. Czy to oznacza że można się

              Jak się pisze "lekarze traktują" i zdanie później jako przykład
              podaje potraktowanie przez recepcjonistkę to sie w ogóle nie mówi,
              tylko bełkocze.

              A lekarze potrafią być olewusami niezależnie od tego, gdzie są
              zatrudnieni. Nie ma najmniejszej różnicy, czy to przychodnia
              państwowa czy prywatna.
              • ola Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 15:38
                Jak się pisze "lekarze traktują" i zdanie później jako przykład
                podaje potraktowanie przez recepcjonistkę to sie w ogóle nie mówi,
                tylko bełkocze.


                skoro tak uważasz, to ja Twoje wypowiedzi też uznam za bełkot i nie
                będę marnowac czasu na wymiane poglądów z kimś, kto reprezentuje
                poziom kultury rodem z magla.
                Jeśli uznajesz siebie za obrońcę logiki, racz zauważyć, że ja do
                Ciebie piszę, a nie mówię. I tyle...
        • verdana Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 15:13
          A co lekarz przepisał? Bo jesli antybiotyk, to jak najbardziej
          rozumiem prośbe o zrobienie testu. Tym bardziej, ze test tańszy niż
          zbędna w wiekszosci wypadków antybiotykoterapia. W innym przypadku
          lekarz zwyczajnie mógł powiedzieć, ze nie widzi potrzeby, bo
          infekcja jest ewidentnie wirusowa, albo przeprosić i powiedzieć, ze
          przychodnia testami nie dysponuje.
          Prosba o zrobienie testu nie jest aburdalnym żądaniem "z sufitu".
          Ten test jest rownie potrzebny i przydatny, co analiza moczu przy
          infekcji pecherza - u chyba nikt by się nie zdziwił, ze matka nie ma
          ochoty podawać lekarstwa zapisanego bez tego badania...
          A ubezpieczenie? Cóż, szkoly też są bezplatne. Nie rozumiem zatem
          biadań niektorych matek na zlych nauczycieli - mają prawo nie uczyc,
          a jak ktos chce, by dziecko korzystało ze szkoły, niech odda do
          prywatnej, a nie narzeka, ze nauczyciele sa chamscy czy niedouczeni.
          Za takie pieniadze bowiem mają prawo tacy byc?
    • xxe-lka Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 15:10
      No oczywiście wielki grono oddających lekarzom należny im szacunek. Lekarzom dla
      których szacunek dla pacjenta to kosmiczne zagdnienie

      Nie twierdzę, że autorka miała rację domagając się testu. Ale lekarz mógł
      odmówić i wytłumaczyć odmowę w cywilizowany sposób. Niekoniecznie zaglądając
      pacjentce do portfela. Z wielkimi pretensjami do losu jeszcze

      Moimi dziećmi zajmuje się dwóch pediatrów na zmianęwink Zazwyczaj prywatnie bo nie
      mam weny do wystawania w kolejkach w przychodni. I owszem bardzo często wyrażam
      swoje zdanie co do leczenia dzieci lub wykonania badań. Zawsze jestem
      wysłuchana, nie zawsze lekarz robi to co sugeruję - choć często mamy zbieżne
      poglądywink. Jeśli mój pomysł doktorowi się nie podoba to tłumaczy czemu tak nie
      zrobimy używając racjonalnych argumentów. Tak samo jestem traktowana jeśli
      zdarzy się, że dziecko jest przyjmowane w przychodni. Nie wyobrażam sobie inaczej
    • falka32 Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 15:31
      Hmm, ja nie widzę tutaj, żeby lekarz odmówił zrobienia testu. Ja widzę, że:

      "więc go zapytałam, czy mógłby jeszcze zrobić test quickvue na
      > paciorkowca. On do mnie, że nie ma czegoś takiego. Ja na to, że jest i że
      > kiedyś nawet syn miał robiony taki test "

      I dopiero wtedy pani została odesłana do prywatnych specjalistów przez
      oburzonego podważaniem swoich kompetencji lekarza, który lepiej wie, że taki
      test nie istnieje.

      I ten fakt bym faktycznie gdzieś zgłosiła. Nie chamstwo, tylko brak elementarnej
      wiedzy lub wprowadzanie pacjenta w błąd.
      • protozoa Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 16:50
        Kocham takie teksty i takich pacjentów. Pacjent przychodzi z gotowym
        rozpoznaniem i sposobem leczenia tylko......leków nie może wypisać sam sobie, no
        i oczywiście nie odpowiada za skutki leczenia.
        Jak mi się chce i mam czas to wdaję się z takim pacjentem w dyskusję i po 2
        minutach pacjent zaczyna się plątać w zeznaniach, gubi i robi z siebie durnia. A
        ja mam zabawę.
        Drugim sposobem jest wypisywanie najdroższych leków.
        • ola Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 17:01
          no, świetna zabawa.
          Ja natomiast kocham lekarzy, którym szkoda czasu i zachodu na
          gruntowne zbadanie pacjenta, na wytłumaczenie sposobu podawania
          leków itd. W gardło zajrzą, coś naskrobią w karcie i do widzenia -
          wymarsz z receptą.
          Potem okazuje się, ze kuracja nie pomaga, trzeba iść jeszcze raz i
          nagle okazuje się, że prywatny lekarz ma czas i ochotę, aby
          porządnie zdiagnozować dziecko, wszystko wytłumaczyć, dobrać
          odpowiednie leki.
          Po ostatnich przeżyciach (leczenie "państwowo" noworodka
          antybiotykami z chronicznego kataru, który u prywatnego lekarza po
          15 minutach wywiadu okazał się alergiczny) takie żarty mnie już nie
          śmieszą.
          • thegimel Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 17:06
            To nie jest do końca wina lekarzy. U nas w przychodni lekarze mają na wizytę 10
            minut. Też chodzę prywatnie jeśli nie do końca zgadzam się z diagnozą i tam pan
            dr na wizytę ma pół godziny. Ale jeśli będziemy dalej wieszali psy na tych,
            którzy mówią, że powszechna, bezpłatna opieka zdrowotna to fikcja, to niestety
            będzie dalej tak wyglądało. Ale nie jest tak tylko w PL. W UK też nie jest za
            ciekawie, co prawda lekarze są super uprzejmi, ale z jakością i dostępnością
            usług bywa różnie.
            • franczii Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 18:34
              Wiesz, w ciagu 10 minut lekarz zrobil dziecku test na paciorkowca, potem zbadal
              i zebral wywiad. Potem jeszcze szybko zadalam kilka pytan, ktore sobie wczesniej
              przygotowalam na kartce bo szanuje czas lekarza i wiem , ze ma duzo pacjentow.
              Dzieki temu ze zrobil test moj syn po raz pierwszy od dwoch lat nie dostal
              recepty na antybiotyk. Dzieki temu prawdopodobnie zostal zaoszczedzony czas
              ktory lekarz musialby nam poswiecic za 2 tygodnie badz za miesiac bo po
              antybiotyku infekcje niestety powracaja jak bumerang.
              • thegimel Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 18:49
                W takich sytuacjach u nas też jest ok, ale już mi się zdarzało jechać prywatnie
                przy innych problemach, kiedy wydawało mi się, że nasza pani doktor mogła coś
                przeoczyć przez zbyt krótką obserwację. Żeby nie było niedomówień- też uważam,
                że zachowanie lekarza było chamskie, nawet jeśli autorka go sprowokowała, to
                powinien zachować poziom, wiem coś o tym, jako nauczyciel, też jestem często
                traktowana przez rodziców nie uprzejmie i też mam ochotę odpłacić pięknym za
                nadobne (jak na razie nerwy mi jeszcze nie puściły, na psa urok).
        • selavi2 Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 17:12
          Takie podejście tylko o Tobie świadczy - jak zwykle;-P - nie najlepiej.
          Ja mam takiego lekarza, który mnie nie lekceważy, nie lekceważy też moich pytań,
          choćby spowodowanych czytaniem opinii w internecie.
          Zawsze rzeczowo odpowie, a niektóre sugestie weźmie pod uwagę.

          Nadmienię, że to państwowa służba zdrowia, w dużym mieście wojewódzkim.
        • ihanelma Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 17:14
          To może wszyscy zacznijmy się tak bawić - robić ze swoich pacjentów
          lub klientów idiotów jeśli będą mieli wiedze mniejszą od naszej
          (szanse spore - inaczej by na nas pieniędzy nie wydawali ani nie
          zawracali nam głowy) i bedą na tyle bezczelni, że spróbują udawać że
          cokolwiek wiedzą na ten temat i zadadzą jakieś pytanie, o idioci...

          Proponuję takie coś w stylu "clickera" - o - dzisiaj mam na koncie
          16 idiotów, dobre, nieee?

          Kiedyś trafiłam na takiego 'lekarza" - z pogladów, wieku, podejścia
          do pacjenta i wyglądu muzeum mysli medycznej - o dziwo trzymali go w
          prywatnej przychodni za tytuł profesorski - przyszliśmy z LEWYM
          uchem mojego synka (utrzymywał głupi smarkacz, że to ucho go boli),
          a Pan profesor stwierdził autorytatywnie, że ma zapalenie PRAWEGO
          ucha i że on tu jest lekarzem. Koniecznie MUSIAŁ zapisac zastrzyki.

          Awanturę (i pisemne zgłoszenie) zrobiłam już w recepcji, bo moje
          uwago traktował Pan Profesor jak powietrze. Oczywiście bezpłatnie
          Prywatna przychodnia zorganizowała mi wizyte u innego laryngologa
          (mimo "strasznego tłoku"), młodszego, który stwierdził zapalenie
          LEWEGO ucha i nie widział konieczności kłucia małego człowieka.

          Także takie podejście z buta i kolana do pacjenta to kwestia ogólne
          kultury i charakteru człowieka. Nawet za ciężko zarobione pieniądze
          można się na takiego nadziać, a nie każdy ma "jaja" żeby powiedzieć
          co myśli o takich "poradach".

          P.s. - pewnie zastrzykami wyleczyłby synka i nie miałoby znaczenia,
          które to było ucho, ale mi się od razu przypomnieli ortopedzi
          amputujacy nie tą nogę... Czasem ma, czasem nie ma. A ego olbrzymie.
        • irmaaa Protozoa 19.07.10, 17:23
          .... i robi z siebie durnia.
          > A
          > ja mam zabawę.
          > Drugim sposobem jest wypisywanie najdroższych leków.

          Protozoa, albo jesteś jeszcze kompletną smarkulą, albo beznadziejnie
          niedojrzałą babą. Generalnie przychylnie odnoszę się do lekarzy bo sama nim
          jestem, ale Twoje popisy na Forum budzą we mnie niesmak.
          • selavi2 Re: Protozoa 19.07.10, 17:35
            Wiesz irmaa, jak się człek nie dorobił poczucia własnej wartości w realu, to je
            sobie może nareperować i udowodnić w necie.
            W necie każdy może być każdym, więc lepiej spuścić na protozoę(nie, nie młotek
            ;-P)jeno litościwą zasłonę milczenia.
        • aretahebanowska Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 22:19
          Możesz kiedyś trafić na pacjenta co się na temacie zna i nie da z
          siebie zrobić durnia. Żeby on wtedy nie miał zabawy. I żebyś Ty
          wtedy nie zaczęła się plątać w zeznaniach.
        • marychna31 Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 21.07.10, 22:18
          > A
          > ja mam zabawę.
          > Drugim sposobem jest wypisywanie najdroższych leków.
          Kiedyś po przeczytaniu twojego wpisu o pacjentach czołgających się przed tobą,
          przed salą operacyjną pomyślałam: "o matko ale chlapnęła". A po przeczytaniu
          postu powyższego myślę, że jesteś zwyczajnym ścierwem.
    • selavi2 Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 16:58
      Sorry, ale pan/pani doktor nie pracuje w warzywniaku, z marchewkami.
      Zresztą tam też musiałby uważać, żeby nie poobijać warzyw, bo wtedy szybciej się
      psują.
      Jako lekarz rodzinny lub pediatra ma do czynienia z określonym typem pacjenta i
      do ciężkiego licha, przyjmowanie nadwrażliwych matek z ich chorymi dziećmi to
      specyfika jego pracy. A traktowanie z szacunkiem rozhisteryzowanej matki należy
      do jego obowiązków. Matka ma prawo otrzymać rzeczowe informacje, a lekarz ma
      za...ny obowiązek ich udzielić - w formie uprzejmej i zrozumiałej dla pacjenta
      czy jego opiekuna. Tak stanowi Karta Praw Pacjenta.
      Matka tudzież pacjent są chorzy i mają pełne prawo denerwować się, histeryzować
      czy dopytywać o dodatkowe badania. Konował zachowa się jak opisany, pożal się
      Boże - absolwent medycyny, a lekarz z prawdziwego zdarzenia - wyjaśni i uspokoi
      matkę/pacjenta. Wielu lekarzy zapomina, że odpowiednie podejście do pacjenta -
      spokojne i rzeczowe - to składowa bycia lekarzem.
      Koniec i bomba, a kto tego nie rozumie - ten trąba!
      • thegimel Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 17:08
        Wiesz- jak udowadnia często to forum, są osobniki, którym nie da się niczego
        wyjaśnić i nie da się przekonać. Owszem, lekarz nie powinien zachować się w ten
        sposób, ale znamy sytuację tylko z jednej strony i nie wiemy do końca jak
        zachowała się autorka wątku.
      • protozoa Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 17:44
        Lekarz w POZ ma 10-15 minut na pacjenta i jeśli wizyta się przedłuża lekarz nie
        dostanie ani złotówki więcej a straci swój prywatny czas. Wyobraź sobie
        sytuację, chociaż pewnie nie jesteś wstanie, ze zamiast 15 minut lekarz musi
        poświęcic 10 pacjentom po 40 minut czyli na każdym pacjencie jest "stratny" 25
        minut - na 10 250 min czyli ponad 4 godziny. A to oznacza, że zatrudniony na pół
        etatu lekarz zamiast wyjść z pracy o 12.00 wyszedłby o 16.00. Jaki ma w tym
        interes? To, ze dowie się, że jest dobry od rozhisteryzowanej mamuśki? A jego
        zdrowie, odpoczynek, rozrywka? Ciekawe czy emamy tak ochoczo zostają w swoich
        biurach za friko kilka godzin dłużej? Nie! Czy słuchacie cirpliwie jak
        wymądrzają się laicy na tematy, o których nie mają pojęcia? już widzę te rzesze
        urzędniczek bankowych, skarbowych, nauczycielek, ekspedientek, mechaników
        samochodowych, elektryków itd poświęcających swój wolny prywatny czas. Hi,hi,hi.
        Nie jestem lekarzem POZ. W szpitalu tłumaczę bardzo dokładnie, pacjent dostaje
        do ręki wszystkie "papiery", leki rozpisane nierzadko nawet na godziny, wywiad
        zbieram skrupulatnie, ale pewnych rzeczy nie toleruję, a są to:
        - przychodzenie bez istotnych przyczyn w innych niż umówione godzinach
        - łapania mnie za rękaw gdy wychodzę z pracy
        - kłamstwa ( w sumie pacjenci okłamują sami siebie)
        - arogancji i krzyków.
        Wtedy jestem złośliwa, bezwzględna.
        • pade Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 20.07.10, 17:34
          po prostu pieprzysz głupoty!
          Pracuję w POZ, żaden, podkreślam żaden lekarz nie wychodzi z pracy
          po 7 godzinach i 35 minutach. Wychodzą po 5 godzinach!

          Jakie zdrowie? Odpoczynek? lekarze pędzą do swoich prywatnych
          gabinetów, by tam włazić w tyłek swoim pacjentom i zarobić na wczasy
          na Arubie, bo pensja powyżej średniej krajowej za 5 godzin pracy to
          dla nich za mało.
          Żaden urządnik czy nauczyciel nie wychodzi z pracy przed czasem,
          lekarz jak najbardziej.
          • pade Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 20.07.10, 17:34
            urzędnik
    • selavi2 Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 17:17
      Autorko!
      I tak mię teraz tknęło - może warto nie generalizować?
      To odnośnie tytułu.
      Bardziej adekwatny byłby tyt.:"Bezczelny lekarz w mojej publicznej przychodni."smile
    • wespuczi Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 17:34
      no do lekarza to trzeba na kolanach i od drzwi, zamiast dzien dobry - dziekuje!
      • grudniowa377 Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 17:37
        Akurat ja miałam to szczęście, że zawsze trafiałam na miłych i
        życzliwych lekarzy, którzy mieli podejście do pacjetna.
        Nie było żadnych przykrości.
        Ale lekarz też człowiek, czasem może mieć zły dzień, to normalne.
      • protozoa Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 17:46
        Nie na kolanach, ale grzecznie. Jeśli przychodzi się po poradę to po poradę a
        nie z gotową diagnozą. A jeśli ma się postawę roszczeniową to u lekarza
        prywatnego jesli chce sobie na to pozwolić. Ja nie pozwalam.
        • wespuczi Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 18:34
          tak tak
          dziekuje pani doktor za diagnoze :]
        • franczii Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 20.07.10, 08:20
          Protozoa a nie jest ci latwiej rozmawiac z pacjentem, ktory ma jakies pojecie na
          temat swojego stanu zdrowia? Owszem trzeba jego wiedze uzupelnic i zweryfikowac
          ale chodzi o pacjenta wykazujacego zainteresowaie tematem wlasnego zdrowia i
          wspolpracujacego ale nie na zasadzie ze geba w kubel i slepo przyjmuje kazda
          kuracje.
          Kurcze ja tez sie czasm pediatre moich dzieci pytalam o jakies dodatkowe badania
          czy wizyty u specjalistow. Lekarz ktory jest pewny swojej wiedzy nie odbierze
          tego jako podwazania kompetencji tylko udzieli wyjasnien dlaczego dodatkowa
          wizyta nie jest mu potrzebna do postawienia diagnozy. Ale zeby komunikowac z
          pacjentem to trzeba troche zejsc z piedestalu pana zycia i zdrowia a to zdaje
          sie takie trudne dla wielu lekarzy.
    • franczii Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 18:16
      A co lekarz dziecku przepisal?
      Jesli antybiotyk bez zadnych dodatkowych badan czy chocby slowa uzasadnienia to
      dociekaj. Jesli tylko jakies syropki to na paciorkowca i tak nie pomoze i trzeba
      bedzie znow isc. Ten test nie wszyscy panstwowo maja mozliwosc zrobic.
      Ja mialam podobny problem z lekarzem, co zapalenie gardla to antybiotyk
      przepisywal bez zadnych dodatkowych badan. Ale nie robilam afery tylko radzilam
      sie prywatnie wczesniejszej pani doktor. Teraz znow mam nowego pediatre i ten
      robi test na paciorkowca, odetchnelam z ulga bo moje dzieci tylko na gardlo
      choruja.
      Teraz przy tych upalach moje dzieciaki tez mialy zapalenie gardla tego nie
      sposob uniknac przy takim goracu, klimatyzacji, przegrzaniu. W kazdym razie
      goraczke mialy bardzo wysoka ale po 1,5 dniu wszystko sie rozeszlo po kosciach,
      bez zadnych lekow, nawilzalam tylko gardlo.
      • wespuczi Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 18:38
        czy zapelanie garla bierze sie za takiego dzieciaka z powodu picia zimnych
        napoi, klimatyzacji etc...
        ja mam dwojke, 6 i 4, w lecie jedza lody wodne, pija soki z lodem, ciagle w
        klimatyzacji lub przeciagu i w zyciu nie mialy zapalenia gardla, a upaly daja
        sie we znaki...
        • thegimel Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 18:51
          Zapalenia gardła biorą najczęściej z wirusówbig_grin Ale różnice temperatur sprzyjają
          np. popicie lodów gorącą herbatą. A anginy głównie latem występują, bo
          paciorkowce lubią ciepło. Mnie nigdy po lodach nic nie było, przy anginie wręcz
          przynosiły ulgę. Od klimatyzacji się przeziębiłam parę razy.
        • franczii Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 20.07.10, 02:43
          No widzisz, a moja dwojka lapie tylko gardlo (zapalenie gardla, migdalkow,
          krtani) i to glownie latem kiedy najbardziej goraco, np. pierwszy raz po
          basenie, pierwszy raz po kapieli w morzu, po napiciu sie czegos z lodowki.
          Choroby nie biora sie beposrednio z tego goraca ale prawdopodobnie organizm
          oslabiony i latwiej sie irusom poddaje.
          • franczii Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 20.07.10, 03:01
            mialam na mysli, ze orgnizm oslabiony goracem latwiej sie poddaje wirusom
    • ida771 Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 19:02
      Lekarz postępuje zgodnie ze swą najlepszą wiedzą a spotyka się z
      niedowierzaniem, brakiem zaufania, zaleceniami "z internetu". Każdy by się wkurzył.
      • kropkacom Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 19:37
        Okropne, że ludzie coś chcą wiedzieć, się interesują i czytają w internecie big_grin

        Ja rozumiem, że jak ktoś poucza lekarza albo cokolwiek wie w temacie to duma
        siada, ale jednak nerwy na wodzy trzymać powinien. Jak zresztą każdy kto ma
        kontakt z żywym człowiekiem.
        • thegimel Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 19:40
          Dużo zależy jak się poucza.Też zdarzało mi się sugerować, rozmawiać o moich
          podejrzeniach, nie zdarzyło mi się "wiedzieć lepiej". Nie zmienia to faktu, że
          lekarz będąc w pracy nie powinien się tak zachować.
          • kropkacom Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 19:47
            Smutne jest to, że od pani na kasie w markecie możemy i chcemy wymagać
            uprzejmości, opanowania a od pana doktora niekoniecznie.
            • thegimel Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 19:53
              Od każdego możemy. Gdzie ja napisałam, że nie możemy? Nikt nie lubi jak się
              podważa jego kompetencje, ale wytrzymać trzeba.
              • wespuczi Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 20:09
                eeeeeeee
                tam wytrzymywac,
                czlowiek bez kompleksow takimo rzeczami sie nie przejmuje...
      • falka32 Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 19:42
        Jeżeli jego najlepsza wiedza polega na tym, ze nie ma testów na paciorkowca, to
        i tak to z czym się spotyka, to za mało.
    • sofi84 Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 19:49
      kurna jakie za darmo??? a kto składki na jego pensję m.in. płaci!!!
      • irmaaa Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 19:55
        A Koleżanka chyba nie całkiem rozumie w czym rzecz.
    • nikki30 Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 20:42
      bea-2 napisała:
      > wypisuje więc go zapytałam, czy mógłby jeszcze zrobić test quickvue na
      > paciorkowca.On do mnie, że nie ma czegoś takiego.
      • madic Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 21:20

        Pudło
        Niedokładnie sprawdziłaś, ale rozumiem, że to na szybko było wink
        • nikki30 Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 21:34
          Nie do końca pudłowink
          www.screenmed.pl/produkty/osom-strep-a-test.html
          Test ciążowy:
          www.i-apteka.pl/product-pol-551-QUICK-VUE-plytkowy-test-ciazowy.html
          wink
          • madic Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 21:40
            nikki30 napisała:

            > Nie do końca pudłowink
            > www.screenmed.pl/produkty/osom-strep-a-test.html
            > Test ciążowy:
            > www.i-apteka.pl/product-pol-551-QUICK-VUE-plytkowy-test-ciazowy.html
            > wink

            Nie, no spoko, ale autorka raczej testów nie pomyliła. O to mi chodzi.
            • nikki30 Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 21:49
              Może ona nie ale lekarz?tongue_out
              A tak na serio to gdzie robiłam taki test to był to polski strep A.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka