xxx-25
21.07.10, 22:41
A ja znów po prośbie

Słuchajcie, tylko proszę bez złośliwości, podpowiedzcie co byście
zrobiły/li na moim miejscu.
Krótkie wprowadzenie –
W rodzinie, dalszej jest dziewczyna z lekkim upośledzeniem
umysłowym, jej mąż po poważnym wypadku co rzutuje na jego zachowanie
(uraz mózgu). Postanowili „zrobić” sobie dziecko i zrobili, chłopiec
w tej chwili 2 miesiące, zdrów jak rybka.
Niestety ich wspólne życie to pasmo kłótni, po jednej takiej mąż i
ojciec poszedł do domu dziecka i oddał małego, dziecina teraz jest w
domu dziecka. Dziewczyna zdała sobie sprawę(szkoda że tak późno), że
nie poradzi sobie z wychowaniem dziecka, jest skłonna zrzec się go.
I tutaj pojawia się pytanie… Myślimy nad adopcją, może na razie to
za dużo powiedziane, myślimy nad zgłoszeniem że jesteśmy skłonni
stworzyć małemu rodzinę zastępczą.
My –
Ja 27lat, maż 29 i Młodziak 7 miesięcy, ja na razie siedzę w domu z
młodym, nie mam pracy, mąż pracuje zarabia nie najlepiej ale jakoś
dajemy radę z jednej wypłaty, od września Nusiek do żłoba, ja
intensywnie poszukuje pracy na początek jakiejkolwiek. Własne 100m
mieszkanie. Od dawna rozmawialiśmy, że chcielibyśmy stworzyć
jakiemuś dziecku lub kilkorgu dzieci domu, planowaliśmy że jak oboje
będziemy mieć 40 na karku to się za to weźmiemy. Tutaj nagle pojawia
się to maleństwo, ale pojawiają się też moje wątpliwości, czy damy
radę, różnica wieku dzieci w sumie nie wielka, decyzja jest bardzo
poważna, siedzę i rozważam wszelkie za i przeciw, różne scenariusze.
To decyzja która zmieni dotychczasowe życie… Nie bardzo wiem co
robić czy to z mojej strony rozsądne w ogóle brać coś takiego pod
uwagę.
Powiem szczerze że mam ogromnego stracha…