sueellen
26.07.10, 00:00
Dostalam te ksiażkę od znajomej - kartkuje raczej niż czytam, bo mnie drażni.
Ten styl.. taki sztuczny, wszystko tak jakos na sile. Wątek o Barcelonie
zupełnie od czapy, ta cala Paula jako druga glowna bohaterka, Janusz i jego
Beata, porod, pamietniki babci. Dobra, czepiam się bo nie to najbardziej mi
przeszkadza. Przeszkadza mi język, te wyrażenia My, wiedźmy znad rozlewiska"
niczym my dzieci z dworca zoo, Wacunia, Gnom, bachorek... Wolę już Grocholę i
jej Nigdy w życiu - przynajmniej było zabawne i autentycznie lekkie i
niepretensjonalne.