Dodaj do ulubionych

Żal do rodziców - długie :(

14.08.10, 23:44
Witajcie,
temat długi, ale postaram się jak najkrócej oddać rzeczywistość.
Trzy lata bratowa wyrzuciła brata z domu. Małżeństwem byli 18 lat. Uważam, że
słusznie. Nie pracował, ani nie wykazywał woli podjęcia pracy, do tego
przejawiał agresję psychiczną i fizyczną. Po jednej z takich akcji otworzyła
mu drzwi, a on wyszedł. Zjawił się u rodziców, dostał klucze do mieszkania po
zmarłej babci, pieniążki i zaczął sobie tam bytować. Bratowa prosiła o powrót,
co uważam za wielkie nieporozumienie, ale tłumaczę sobie, że w domu troje
dzieci, a do tego toksyczne przywiązanie do "kata", więc tak się zachowała i
już. On oczywiście się wypiął i po krótkim czasie okazało się, że jest pani
pocieszycielka. Ktoś, kogo znał i bajerował przed samym ślubem. Mężatka ( nie
żyjąca z mężem) z 8 -letnią córką.
Stanęłam murem za moją bratową i dziećmi ponosząc wszelkie tego konsekwencje
tzn. pretensje rodziców, ich odsunięcie od siebie, brak zrozumienia, izolację
od moich dzieci. Nie mogłam postąpić inaczej, bo wiem, że mój brat nie był
dobrym mężem, a i do dobrego syna też mu trochę brakuje. Zazwyczaj zjawiał się
wtedy, gdy potrzebował pieniążków. Po roku czasu okazało się, że pani jest w
ciąży, co oczywiście było ukrywane, by nie dotarło do bratowej (sprawa
rozwodowa w toku), wprowadziła się z córką do mieszkania po babci, którego rok
wcześniej mi odmówiono. Były rozmowy, by je sprzedać i dać mi pieniążki, bym
dołożyła i kupiła większe mieszkanie. Nie doszło do tego, nie miałam o to
żalu, bo uważałam, że rodzice mają prawo tak zadecydować. Były luźne
deklaracje, że będzie dla mojego syna (najstarszy wnuk). Mieszkanie stało
puste aż do owego wieczoru, gdy zjawił się syn z walizką. Rodzice wspomagali i
wspomagają go finansowo, on nie wywiązuje się ze swoich zobowiązań wobec
trójki dzieci, właściwie porzucił je. Zachłyśnięty tworzeniem nowej rodziny
przy aprobacie rodziców, którzy bardzo szybko zapomnieli ile wsparcia
dostawali od bratowej w różnych, trudnych sytuacjach. Bez słowa protestu
przystali na wprowadzeniu się pani do mieszkania, nie było ani jednego słowa
sprzeciwu, że jak syn 44 lata układa od nowa życie, to najpierw niech na to
zarobi, niech wywiązuje się ze swoich obowiązków itd. Wychowałam się w tym
mieszkaniu od pierwszych dni życia i z żalem przyjmuję, że panoszy się tam
pani, dla której fakt, że facet ma żonę, troje dzieci nie stanowił problemu,
gdy się skumali przez Naszą Klasę. Mam do rodziców wielki żal, że tak szybko
temu przyklasnęli, że tak łatwo przyjęli rozwalenie rodziny.
Mam żal również o to, że pokarali mnie, za stanie po stronie prawdy i krzywdy
słabszych. Powiedziałam, że nie wyobrażam sobie, bym mogła do nich przychodzić
mając świadomość, że bywa u nich ta kobieta. Nie zawalczyli o mnie, nie
powiedzieli, że jestem dla nich ważniejsza. A czekałam na to, bo uważam, że
całym swoim życiem i postawą do rodziców zasłużyłam na te słowa. Zawsze przy
nich trwałam, byłam na każdy telefon, załatwiałam każdą sprawę, przywoziłam
obiadki i robiłam to wszystko z przyjemnością. Czara goryczy przelała się, gdy
w grudniu mama znalazła się w szpitalu. Pracuje w nim również bratowa, która
odwiedzała mamę, a po operacji zadbała nawet o higienę intymną własnoręcznie
ją myjąc. A wszystko to zbiegło się z Mikołajkami z okazji których nowa pani
dostała paczę, a synowa wielkie NIC. Mimo konfliktowej sytuacji jeździłam do
szpitala codziennie, starałam się być w miarę miła i pomocna, po wyjściu
jeździłam do domu, robiłam zastrzyki. Dzień przed sylwestrem włamano się nam
do mieszkania, co było do ukradzenia ukradziono. Moi rodzice nawet nie
zapytali, czy mi pomóc, czy mam na chleb i mleko dla dzieci. Czekając na
policję spędziliśmy sześć godzin na powierzchni dwóch metrów (nie wolno
zacierać śladów) przy otwartym oknie i - 15 na polu. Obcy ludzie oferowali
nocleg dla dzieci, a od rodziców nie było ani jednego telefonu, ze strony mamy
do dnia dzisiejszego nie padło ani jedno pytanie.
Siedząc wtedy na tym dywanie, w tym zdemolowanym mieszkaniu i patrząc na stan
w jakim było moje młodsze dziecko, na łzy starszego (17-latka) coś we mnie
pękło. Za prawdę, za potępienie zła stałam się dla nich wrogiem. Wtedy, w
tamtym dniu stało mi się obojętne jak potoczy się życie moich rodziców, co
będą robić, a czego nie. Może kiedyś to się zmieni, ale nie w najbliższym
czasie. Niech teraz syn o nich zadba. Problem stanowi fakt, iż razem
pracujemy, ale od września mam szansę na nową pracę, więc może się uwolnię.
Czego bardzo pragnę.
Przepraszam, że tak długo, ale musiałam się wygadać.

Pozdrawiam,
Małgosia
Obserwuj wątek
    • loganmylove Re: Żal do rodziców - długie :( 15.08.10, 00:07
      Jest mi cholernie przykro po przeczytaniu Twojego postasad naprawdę w takiej
      sytuacji trudno coś konstruktywnego poradzić...czasem życie kopie nas strasznie
      i sami musimy się z tym uporaćsad mogę tylko mieć nadzieję, że kiedys rodzina
      przejrzy na oczy i dostrzeże niesprawiedliwość jaką Ci wyrządziła. Na Twoim
      miejscu utrzymywałabym pewnie dobre kontakty z bratową skoro się dogadujecie a
      rodzinę w miarę możliwości odsunęła-szkoda życia i nerwów-przykre ale niestety
      tak sie zdarza, że najbliżsi zawodząsad
    • lamazza Re: Żal do rodziców - długie :( 15.08.10, 00:12
      Dziś doświadczyłam, że takie wygadanie się na emamie bardzo pomaga smile
      (lepiej jak u psychologa). Z tego co pisujesz to dobrze postepujesz.
      Ja już dawno zadrłabym głowe do góry i sie obraziła. Trzymaj się,
      napewno sobie poradzisz. Szkoda tych dzieciakow siostry sad I
      niestety, ale szkoda też tego dzieciaczka w brzuchu, bo kiedyś
      dorośnie i o wszystkim się dowie :
      • czar_bajry Re: Żal do rodziców - długie :( 15.08.10, 01:32
        Dobrze zrobiłaś.
        Wiem że trudno wypiąć się na rodziców ale przecież "zostawiasz" ich pod czułą
        opieką syna i nowej synowej.
        Bratowa niech o alimenty wystąpi a jak tatuś dzieci nie pracuje to od dziadków
        możnatongue_out albo z funduszu się starać.
        Powodzeniasmile
    • gacusia1 Re: Żal do rodziców - długie :( 15.08.10, 02:16
      Przykro mi...bo wiem co to znaczy byc ta "gorsza" z rodzenstwa.
      Rodzicow sie nie wybiera ale ma sie wolna wole,rozsadek i godnosc.
      Ty podjelas sluszna decyzje. Ktos moze poradzic rozmowe,szczera
      rozmowe z rodzicami,ale ja nie wierze w takie szczere rozmowy a tym
      bardziej w ich pozytywne efekty.
    • attiya Re: Żal do rodziców - długie :( 15.08.10, 09:15
      wiesz, w życiu nigdy tak nie jest, że ciągle tylko zło wygrywa. Myślę, mam
      nadzieję, ze jeszcze kiedyś będziesz miała satysfakcję - choć na pewno
      słodko-gorzką - i będziesz mogła do siebie powiedzieć, że co miałaś zrobić, to
      zrobiłaś. I że jesteś dobrym człowiekiem. To samo tyczy się Twojej bratowej.
      Której - jak i Tobie - życzę wszystkiego co najlepsze.
      W sumie powinnam też życzyć Twoim rodzicom i bratu wszystkiego co najgorsze ale
      natura sama się upomni o swoje.
    • edycja_kopiuj_wklej Re: Żal do rodziców - długie :( 15.08.10, 09:42
      A ja bym poradzila jeszcze napisz list, taki jak ten i wyslij do rodzicow i
      popros ich o opisanie problemu z ich strony. Bo oni pewnie nie widza problemu i
      mimo, ze to ty czujesz sie pokrzywdzona w razie czego po prostu bedziesz czarna
      owca.
      A tak ogolnie, znajac zycie jako corka, jesli znowu sie cos stanie
      topoleciszpomoc, aby pewnie nawet nie uslyszec "dziekuje"
    • srebrno-listka Re: Żal do rodziców - długie :( 15.08.10, 11:50
      Myślę, że zrobiłabym tak samo jak Ty. A jak się układają Twoje relacje
      z bratową? Znajdujesz w niej przyjaciółkę?
    • animrru Re: Żal do rodziców - długie :( 15.08.10, 13:20
      Współczuje Ci i doskonale Cię rozumiem. U mnie jest identyczna
      sytuacja, choć sam fakt porzucania rodziny był dużo dramatyczniejszy
      (nowa pani pojawiła się zanim opuścił rodzine!).
      Rodzice też stanęli za synkiem a siostra za bratową, za porzuconymi
      dziećmi.
      Wkrótce urodziło się nowe dziecko z nową panią. Teraz sytuacja
      obecna jest po 5-ciu latach. Córka dalej jest ta zła za to, że nie
      stanęła za bratem tylko za prawdą! Ale najlepsze, że teraz rodzice
      tęsknym wzrokiem patrzą na byłą synową (uroczystości rodzinne
      powodują, że się widują), przeszli na pan/pani ale tyle serdecznosci
      nikt wcześniej nie widział. Bo co się okazało? Okazało się, że
      problem z tworzeniem rodziny jednak tkwi w panu (czyli tym bracie) a
      nie w synowej.
      Wszyscy spodziewają się, że jednak w niedalekiej przyszłości brat
      wróci do pierwszej żony (sam też chyba sobie uświadomił, że to w Nim
      tkwi problem).
      Niestety jeśli chodzi o córkę to jest jakby wyklęta przez rodziców i
      brata, bo śmiała nie stanąć po stronie brata uncertain
      I Ci rodzice chyba nigdy w życiu nie przyznają się do błędu uncertain Wolą
      mieć obiekt do nienawidzenia niż powiedzieć szczerze, że źle zrobili.
      A najgorsze w tym wszystkim, że te różne dramatyczne sytuacje działy
      się z Panem Bogiem na ustach, bo to wszystko "wierzący" ludzie sad
    • tully.makker Re: Żal do rodziców - długie :( 15.08.10, 14:23
      Zawsze przy
      > nich trwałam, byłam na każdy telefon, załatwiałam każdą sprawę, przywoziłam
      > obiadki i robiłam to wszystko z przyjemnością. Czara goryczy przelała się, gdy
      > w grudniu mama znalazła się w szpitalu. Pracuje w nim również bratowa, która
      > odwiedzała mamę, a po operacji zadbała nawet o higienę intymną własnoręcznie
      > ją myjąc. A wszystko to zbiegło się z Mikołajkami z okazji których nowa pani
      > dostała paczę, a synowa wielkie NIC. Mimo konfliktowej sytuacji jeździłam do
      > szpitala codziennie, starałam się być w miarę miła i pomocna, po wyjściu
      > jeździłam do domu, robiłam zastrzyki.

      Bylas za dobra.
    • triss_merigold7 Re: Żal do rodziców - długie :( 15.08.10, 16:38
      Brat zapewne opowiadział rodzicom swoją historię o ex, w której ty miałaś swoją rolę i staruszkowie uwierzyli.

      • triss_merigold6 Czy możesz łaskiwie zmienić nick? n/t 15.08.10, 16:42
        • fabryka.lodow.napatyku Re: Czy możesz łaskiwie zmienić nick? n/t 15.08.10, 16:45
          mozesz zglosic administracji, to ja zbanuja
        • margosia.kr Re: To do mnie ? 15.08.10, 19:28
          Pytam, bo nie bardzo wiem w czym problem.

          Pozdrawiam,
          Małgosia
          • triss_merigold6 Re: To do mnie ? 15.08.10, 19:37
            POmyśl czy masz nick różnicący jedną CYFRĄ od mojego. Nie, prawda?
            • margosia.kr Re: To do mnie ? 15.08.10, 19:39
              Przepraszam, ale naprawdę nie rozumiem w czym problem.

              Pozdrawiam,
              Małgosia
              • morgen_stern Re: To do mnie ? 16.08.10, 13:00
                Jest triss_merigold6 i triss_merigold7, ta "właściwa" prosi drugą o
                zmianę nicka. Nie ma to nic wspólnego z tobą smile
    • bi_scotti Re: Żal do rodziców - długie :( 15.08.10, 16:52
      Mysle, ze Gacusia ma 100% racji - zadne szczere czy dlugie Polakow
      rozmowy nic tu nie pomoga ani nie wyjasnia. Nie ten etap. Sa
      okolicznosci, w ktorych najzdrowszym i najbezpieczniejszym
      rozwiazaniem jest cisza. Wydaje mi sie, ze osiagnelas z rodzicami i
      bratem etap w zyciu, kiedy nie ma juz o czym mowic i lepiej po
      prostu milczec. Ty Ich do niczego nie przekonasz, Oni sie nie
      zmienia, Ty swoje decyzje podjelas i wszyscy musicie zyc z
      konsekwencjami takiego status quo.
      Powoli, powoli bedziesz coraz mniej i rzadziej myslec o rodzicach i
      bracie. Az ktoregos dnia przestanie Cie to wszystko tak bolec. Tylko
      musisz byc konsekwentna w utrzymaniu ciszy i dystansu. Dla wlasnego
      zdrowia psychicznego.
      • margosia.kr Re: To nie jest łatwe :( 15.08.10, 19:25
        Witajcie,
        dziękuję za Wasze rady. Jest mi z tym wszystkim źle, bo bardzo sobie ceniłam
        naszą rodzinę. Nasze wspólne spotkania, rozmowy, miłe chwile. Trudno pogodzić
        się, że już tego nie ma i zapewne nie będzie. Zbyt dużo żalu i bólu.
        Żal mi moich rodziców, którzy przyjęli tak bezkrytyczną postawę, którzy
        postawili wszystko na syna, a znając jego nie doceni tego. I przyjdzie dzień,
        gdy tego doświadczą.
        Żali mi również siebie, bo wiem, że jak Oni będą cierpieć to ja również.
        Naprawdę byłam fajną córką i tak niewiele oczekiwałam. Chciałam tylko, by
        zachowali się uczciwie, by dostrzegli krzywdę, którą wyrządził ich syn. A oni
        nawet nie porozmawiali z nim, nie próbowali zawalczyć o tą rodzinę, bo gdy raz
        zaczęli to podniesionym głosem oznajmił, że to jego życie. A oni skulili uszy po
        sobie. Ma rację, że to jego życie i w związku z tym niech sam o nie dba, a nie
        wisi na starych rodzicach, którzy jak ślepe konie dają się mamić słodkimi słówkami.

        Pozdrawiam,
        Małgosia
        • imasumak Margosiu 15.08.10, 20:21
          Niestety tak często bywa - od odpowiedzialnego dziecka więcej się wymaga, niż od
          niebieskiego ptaka. Ty przyzwyczaiłaś rodziców do tego, że zawsze zachowasz się
          jak należy, bez względu na to, jak postąpią.
          Przyzwyczaiłaś ich do tego, że wszystko im wybaczysz.
          W tym wszystkim nie zauważyli, jak wielką krzywdę robią Tobie, bratowej, wnukom,
          a na sam koniec Twojemu bratu. Właśnie odebrali mu ostatnią szansę na
          samodzielność. Do końca życia będą musieli mu pomagać. A co potem? Odchodząc
          będą mieli świadomość, że on sobie nie poradzi. To chyba najgorsza klęska dla
          rodzica.

          Margosiu, w tym momencie nie pozostaje Ci nic innego jak się odciąć. Chociaż
          nie, ja bym jednak zdecydowała się uświadomić rodzicom, że mam żal i
          wypunktowałabym dokładnie o co.
          A potem bym się odcięła do czasu, aż oni by nie zrozumieli błędu.
          • margosia.kr Re: Margosiu 15.08.10, 20:44
            Dziękuję za mądre słowa.
            Rozmawiałam już z rodzicami, a zwłaszcza z mamą, bo tato stara się mnie unikać.
            O ironio, byłam przecież jego ukochaną córeczką. Do niego biegłam z obdartym
            kolanem i to w jego ramionach usypiałam.
            Od obydwojga jednak usłyszałam, że jestem katoliczką, chodzę do kościoła i
            powinnam wybaczać. Można mnie zatem ranić, a ja mam to przyjmować, rozumieć,
            wybaczać. Nie jestem ideałem, nie potrafię już znaleźć w sobie przyzwolenia na
            takie działania, nie potrafię być tak wspaniała jak Eleni (rodzice podali ją za
            przykład twierdząc, że wybaczając łatwiej się żyje).
            Tęsknię za tym co było, ale wiem, że moja postawa jest zwyczajnie, tak po ludzku
            uczciwa. Tylko dlaczego przyszło mi tak dużo za nią zapłacić ? Zapewne nigdy nie
            znajdę odpowiedzi.

            Pozdrawiam,
            Małgosia
            • berecik7 Re: Margosiu 15.08.10, 21:39
              Bardzo perfidni są ci Twoi rodzice. Religijnymi argumentami próbują zrobić z
              Ciebie posłuszną córkę. Taką, której zawsze można UŻYĆ. ciekawe, jak się to ma
              do dogmatu o nierozerwalności małżeństwa...Twój brat, trzymając się argumentów
              religijnych, podeptał sakrament. Twoi rodzice, popierając jego postępowanie,
              wspierają go w grzechu. Może im to uświadom, zanim z Ciebie zrobią bezbożnicę???
            • marminia Re: Margosiu 15.08.10, 23:16
              Wybaczyć to niekoniecznie zapomnieć. Poza tym do wybaczenia
              potrzeba czasu..
    • alanis11 Re: Żal do rodziców - długie :( 15.08.10, 21:50
      Cała historia jest opisana przez Ciebie w sposób poruszający tak że należałoby
      się wstawic za pokrzywdzoną przez brata bratową i przyznac ci obrończyni
      uciśnionych rację całą gębą niestety nie moge oprzeć sie wrażeniu że kwestia
      mieszkania które brachol sprzatnął Ci z przed nosa jest tutaj kluczowa...
      • margosia.kr Re: Żal do rodziców - długie :( 15.08.10, 22:10
        Nie zaprzeczam, że zrobiło mi się przykro odnośnie mieszkania, ale zawsze
        wyznawałam zasadę być niż mieć, więc pobyło przykro i przestało. Bardziej boli,
        że już nigdy do niego nie wejdę, nie usiądę, nie poplątam się po kątach.
        Spędziłam w nim dzieciństwo, później wiele rodzinnych uroczystości z bratem jego
        żoną, dziećmi. Nawet przez chwilę po ślubie tam mieszkali, a teraz inna śpi na
        tej samej wersalce. Zapewniam Cię, że to jest zdecydowanie bardziej przykre niż
        fakt, że go nie dostałam.

        Pozdrawiam,
        Małgosia
      • saraanna Re: Żal do rodziców - długie :( 15.08.10, 23:10
        alanis- ja niestety tez odnosze takie wrazenie,autorka liczyla,ze
        brat wroci do bylej zony na kolanach,rodzice sprzedadza mieszkanie a
        za pieniazki autorka kupi sobie wieksze, jak to wczesniej napisala.A
        tu zonk,bo brat sie nie wyprowadzil i jeszcze smial sobie ulozyc
        zycie z kims innym.Rodzice zli,bo autorka przeciez tyle im pomaga ,a
        oni smieli pomoc wlasnemu synowi i zaakceptowac jego wybory
        zyciowe.W ramach obrony ucisnionych,autorka zaszantazowala
        rodzicow,ze jej noga w ich domu nie postanie ,bo rodzice smia w nim
        goscic partnerke swojego brata,ktora nota bene nic autorce nie
        zrobila ,poza tym ,ze smie mieszkac w mieszkaniu z bratem autorki na
        ktore ona miala chrapke.Dla mnie to jakas paranoja.Dziewczyno
        przestan sie wtracac w zycie swojego brata i zaakceptuj jego wybory
        zyciowe,a rodzicom jezeli pomagasz ,to rob to z serca a nie
        oczekujac ,ze w zamian beda robic co ty chcesz ,jako jedyne i
        sluszne.Jezeli brat nie placi na dzieci,to niech bratowa wystapi o
        alimenty to jej prawo,to ona powinna z nim omawiac kwestie dotyczace
        ich wspolnych dzieci ,a nie ty.Zajmij sie swoim zyciem,a innym daj
        zyc wlasnym ,bo chyba nie chciala bys,aby twojego partnera zyciowego
        ktos traktowal tak jak ty traktujesz partnerke brata.Rozwody sie
        zdarzaja ,ty tez nie jestes w stanie przewidziec ,jak potoczy sie
        twoje zycie i czy nie znajdziesz sie w sytuacji podobnej do swojego
        brata.
        • rosapulchra-0 Re: Żal do rodziców - długie :( 16.08.10, 08:38
          co za pierdoły uncertain
          a nawet jeśli liczyła na to mieszkanie, to co? nie ma do tego prawa?
          że nie podobają się jej wybory życiowe brata, to ma siedzieć cicho jak mysz pod
          miotłą? latać do rodziców z obiadkami, pomagać chorej matce i nie pisnąć słowa,
          że coś jej się nie podoba? każdy ma prawo do swojego zdania i każdy ma prawo je
          powiedzieć na głos, nawet jeśli to doprowadzi do konfliktu suspicious

          a jeśli oceniasz wg. swojej miarki, to już twoja sprawa uncertain
          • saraanna Re: Żal do rodziców - długie :( 16.08.10, 11:26
            rozapulchra -alez kazdy ma prawo wyrazac swoje zdanie, autorka
            rowniez ,natomiast wtracac sie i mieszac juz nie .
            nie sadze ,abys nagle zmienila zdanie i pozwolila tesciowej wtracac
            sie do twojego zycia -a moze sie mylesmile


            ------
            Gdy czegoś bardzo pragniesz,
            cały Wszechświat sprzęga się by Ci to dać * Paulo Coelho *
        • zlotarybka_1 Re: Żal do rodziców - długie :( 16.08.10, 09:14
          saraanno,
          za bardzo udzieliła Ci się atmosfera forum. To prawda, że
          bardzo "trendy" jest być tutaj krytycznym wobec wszystkiego i
          doszukiwać się perfidii i chęci zysku nawet w najbardziej niewinnych
          postach.
          Daj spokój. Dziewczyna boleje nad rozpadem rodziny, spotkała ją
          ogromna krzywda ze strony rodziców. Do mieszkania też miała prawo,
          dlaczego ma jej nie być żal, że to brat zgarnął całość?
          Dlaczego doszukujesz się najgorszych intencji tam, gdzie ich po
          prostu nie ma?
          Fajnie tak po prostu komuś dokopać? O co Ci naprawdę chodzi? Bo
          jeśli chcesz zabłysnąć kontrowersyjnym postem, to nie bardzo Ci
          wyszło. Nie jesteś oryginalna.
          Małgosiu, pozdrawiam. Mądra, dobra postawa. Trzymam kciuki.
          • saraanna Re: Żal do rodziców - długie :( 16.08.10, 11:16
            zlotarybka_1 napisała:

            > saraanno,
            > za bardzo udzieliła Ci się atmosfera forum. To prawda, że
            > bardzo "trendy" jest być tutaj krytycznym wobec wszystkiego i
            > doszukiwać się perfidii i chęci zysku nawet w najbardziej
            niewinnych
            > postach.
            > Daj spokój. Dziewczyna boleje nad rozpadem rodziny, spotkała ją
            > ogromna krzywda ze strony rodziców. Do mieszkania też miała prawo,
            > dlaczego ma jej nie być żal, że to brat zgarnął całość?
            > Dlaczego doszukujesz się najgorszych intencji tam, gdzie ich po
            > prostu nie ma?
            > Fajnie tak po prostu komuś dokopać? O co Ci naprawdę chodzi? Bo
            > jeśli chcesz zabłysnąć kontrowersyjnym postem, to nie bardzo Ci
            > wyszło. Nie jesteś oryginalna.
            > Małgosiu, pozdrawiam. Mądra, dobra postawa. Trzymam kciu

            zlota rybko-ale jaka to krzywda spotkala autorke ze strony rodzicow?
            Ze dali mieszkanie synowi,ktory potrzebowal-przeciez autorka
            pisala,ze nie ma o to zalu i rozumie rodzicow
            Ze nie ratowali malzenstwa brata- a bylo co ratowac ,jezeli brat
            jest taki zly ,czy gdyby wrocil do bylej zony to nagle nastapila by
            cudowna przemiana ?i czy to jest sprawa rodzicow,zeby naprawiac
            malzenstwo syna,ktory tego zreszta nie chce .
            Ze nie poddali sie szantazowi autorki,ze jej noga tam nie postanie
            jak pojawi sie partnerka brata?
            ty to nazywasz krzywda autorki, a ja nazywam to niepotrzebnym
            mieszaniem ,jak w przyslowiu -
            jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniadze (mieszkanie)
            • zlotarybka_1 Re: Żal do rodziców - długie :( 16.08.10, 12:31
              w mojej ocenie rodzice nie traktują jej na równi z bratem. I tu
              widzę krzywdę.
              Jestem jedynaczką, więc nie wiem jak to jest, ale w rodzinie
              blizszej i dalszej widzę parę podobnych przykładów.
              Rodzice (pewnie nie ze złej woli) traktują "trudniejsze" dzieci
              bardziej pobłażliwie, więcej wybaczają, stoją za nimi murem w
              najbardziej absurdalnych sytuacjach. Jestem w stanie to zrozumieć
              (taką ślepą, bezwarunkową miłość) ale tylko wtedy, gdy przy okazji
              nie krzywdzą innych dzieci. A tak jest niestety często.
              Autorka wątku stanęła w obronie bratowej (w jej ocenie brat nie
              postępował jak należy) i rodzice nie uszanowali tego. Odwrócili się
              od niej za to, że ma inne zdanie. To też nie jest w porządku.
        • iuscogens Re: Żal do rodziców - długie :( 16.08.10, 09:18
          Rozwody sie
          > zdarzaja ,ty tez nie jestes w stanie przewidziec ,jak potoczy sie
          > twoje zycie i czy nie znajdziesz sie w sytuacji podobnej do swojego
          > brata.


          tu nie chodzi o sam rozwód.
          jakoś wątpię, aby autorka porzuciła swoje dzieci i całość wychowania (również
          kwestie finansowe) zwaliła na drugą stronę i zajęła się płodzeniem kolejnego
          dziecka jak zrobił brat nie podejmując pracy przy tym.

          rozwody się zdarzają i są normalne, niemniej olewanie własnych dzieci, nie
          płacenie alimentów, nie podejmowanie pracy, wiszenie na rodzicach i robienie
          kolejnego dziecka w takiej sytuacji nie jest normalne.
          choć niestety częste, jakoś tak się zdarza, ze sporo facetów po rozwodzie
          zapomina, ze ma dzieci, a te dzieci nie żyją powietrzem ani energią z kosmosu.
          no ale syna i brata trzeba wspierać, niech była synowa sama zarabia i utrzymuje
          trojkę ich wspólnych dzieci...
          • saraanna Re: Żal do rodziców - długie :( 16.08.10, 10:34
            iuscogens -ale ja nie napisalam,ze pochwalam brata za to ,ze nie
            interesuje sie wlasnymi dziecmi i na nie nie placi, ale od tego jest
            sad i alimenty.Autorka sama napisala ,ze to byla bratowa wyzucila
            brata po 18 latach malzenstwa i cale szczescie bo brat byl nic nie
            wart.Ciekawe dlaczego pozniej zmienila zdanie i na sile chciala aby
            znowu byli razem ,jezeli ich zwiazek byl az tak zly.Podejrzewam ,ze
            jak by to brat wyprowadzil sie do innej pani, a autorka dostala to
            mieszkanie, to nie bylo by sprawy.I tu widze oblude ,ze nie chodzi
            wcale o dobro bylej bratowej i jej dzeci, tylko o mieszkanie.Jezeli
            mieszkanie bylo po babci to dostali je w spadku rodzice,ktorzy
            postanowili pomoc bratu bo znalazl sie w takiej ,a nie innej
            sytuacji.Mysle,ze jezeli to autorke wyrzucil by partner ,to rodzice
            postapili by podobnie i to ona dostala by mieszkanie.Dla mnie
            wymuszanie na rodzicach pewnych zachowan tylko dla tego ,ze sie im
            pomaga jest podle, tak samo jak kwestionowanie wyborow brata.Jezeli
            autorka ma faktycznie na wzgledzie dobro dzieci brata ,to powinna
            probowac to zalatwic pokojowo poprzez rozmowe i ewentualnie
            wspieranie bratowej ,a nie poprzez klotnie z rodzicami i bratem.Byc
            moze za jakis czas bratowa znajdzie sobie innego partnera i bedzie
            miala autorke w nosie, a autorka zostanie poklocona z rodzicami i
            bratem.Od spraw finansowych jest sad i sa alimenty ,a sprawy
            kontaktow z dziecmi powinien zalatwic brat razem z bratowa, a
            autorka ewentualnie moze ich wesprzec ,porozmawiac,byc
            mediatorem.Natomiast w sprawe bylego malzenstwa jej brata i jego
            zwiazek z nowa partnerka autorka nie powinna sie wtracac.
            • ledzeppelin3 Re: Żal do rodziców - długie :( 16.08.10, 12:07
              saraanna,

              Ale cię zdrowo pogięło.


              Autorko- możesz dalej żebrać o akceptację rodziców, która nigdy nie nastapi. I
              możesz zająć się sobą, swoim mężem i dziećmi. Czego Ci życzę.
              • saraanna Re: Żal do rodziców - długie :( 16.08.10, 12:47
                ledzeppelin3 napisała:

                > saraanna,
                >
                > Ale cię zdrowo pogięło.

                jak zwal tak zwalsmile
                juz taka jestem,ze nie szczekam jak wszyscy a staram sie widziec
                rozne strony problemu, a nie jedyne sluszne smile
            • imasumak Re: Żal do rodziców - długie :( 16.08.10, 12:14
              Wszędzie widzisz obłudę Saranno smile. To typowe dla ludzi obłudnych tongue_out
              • saraanna Re: Żal do rodziców - długie :( 16.08.10, 12:42
                To znaczy,ze jestem obludna, bo nie glaszcze autorki po glowie jak
                inni i mam swoje zdanie na ten temat.Coz za dziwna definicja obludysmile
                • imasumak Re: Żal do rodziców - długie :( 16.08.10, 13:04
                  Ludzie, którzy dostrzegają głównie zło w innych, sami nie są dobrzy. Skupiłaś
                  się na tym mieszkaniu (widać Tobie samej byłoby najbardziej go żal), nie
                  zwróciłaś natomiast uwagi na to, co istotne w wypowiedzi Margosi.
    • dynema Re: Żal do rodziców - długie :( 16.08.10, 11:28
      Trzymaj sie cieplo Gosiu.

      Rodzicow sie nie wybiera, ale juz Ty mozesz stworzyc swoja rodzine
      nie powielajac bledow rodzicow.

      Niestety znam takie przypadki kiedy to syn lub corka, ktorzy
      poswiecaja cuzo uwagi i czasu sa traktowani jak dojna krowa do
      wykorzystania, a wokol innego z dzieci rodzice skacza dookola do
      pozneij starosci zeby mu zmarszczka niezadowolenia pieknego lica nie
      zaburzyla rozbudowujac postawe roszczeniowa.

      Nie daj sie doic. Skup sie na mniej toksycznych relacjach - na mezu
      i dzieciach, babci czy kogokolwiek masz, kto nawet jesli nie jest w
      stanie dac finansowo to wspiera cie psychicznie i sie im
      odwdzieczaj. Otaczaj sie pozytywnymi ludzmi, szkoda ze nie sa to
      rodzice, ale czasem tak sie uklada...
      • margosia.kr Re: Saraanna 16.08.10, 14:01
        Witaj,
        odpowiadając na twoje zarzuty chcę Ci powiedzieć, że bardzo się mylisz
        twierdząc, że nowa partnerka brata nic mi nie zrobiła. Otóż zrobiła, wchodząc
        bowiem w relacje z żonatym facetem przyczyniła się do rozpadu nie tylko jego
        związku, ale również do rozpadu rodziny. Wyrwała jeden trybik, który faktycznie
        wadliwy i wymagający generalnego remontu, był jednak potrzebny, by działała
        machina zwana Rodziną. Może remont tego trybiku, pozwoliłby funkcjonować naszej
        rodzinie dalej, ale pani mężatka zapragnęła go dla siebie.
        My, kobiety potrafimy same dla siebie być okrutne. Mając swojego chłopa, chce
        nam się chłopa innej. Jest powiedzenie, że jak suka nie da, to pies nie weźmie.
        I tu się sprawdziło, suka dała pies wziął.
        Po drugie to nie wtrącam się w życie mojego brata, bo nie utrzymuję z nim
        żadnych kontaktów. Czas i energię wolę poświęcić jego dzieciom, o których on
        sobie przypomina, gdy zbliża się termin kolejnej sprawy rozwodowej.
        Oczywiście, że nie wiem jak potoczy się moje życie, ale przynajmniej staram się
        wywiązywać ze swoich obowiązków, biorę odpowiedzialność za rodzinę, którą
        tworzę. Nie wiszę na moich prawie 70-letnich rodzicach i nie pojawiam się wtedy,
        kiedy potrzebuję kasę.
        Pytasz jaka krzywda spotkała mnie ze strony rodziców, a na przykład taka, że
        usłyszałam wiele przykrych komentarzy na temat tego, że powinnam stać po stronie
        brata, bo więzy rodzinne to więzy rodzinne. Choć dla mnie o więzach rodzinnych
        nie tylko świadczy ta sama grupa krwi, ale to tak na marginesie. Zaprzestanie
        kontaktów z wnukami, brak zrozumienia dla mojej postawy. To boli najbardziej.
        Powinnam być zadowolona, otworzyć ramiona przed nową panią i udawać, że nie
        widzę robionego draństwa. Niestety nie potrafię wyzbyć się uczciwości.
        Odnośnie szantażu, to nie było to przekazane w takiej formie. Fakt, postawiłam
        ich przed wyborem, ale każdego dnia musimy ich dokonywać. Różnie sobie z tym
        radzimy i różne konsekwencje ponosimy.
        Ja też dokonałam wyboru i też ponoszę tego konsekwencje i obojętnie, co
        pomyślisz, co napiszesz nie zasłużyłam na nie, a przynajmniej nie w takim wymiarze.
        Jeżeli zaś chodzi o mieszkanie i sferę majątkową, o której tak usilnie
        nadmieniasz, to o mieszkanie nie prosiłam. Były to tylko dywagacje rodziców,
        które odbywały się między nimi. Może źle sformułowałam zdanie pisząc, że mi go
        odmówiono. Bardziej trafne będzie, że nie zdecydowali się, by go sprzedać. Co
        nie zrodziło między nami żadnych nieporozumień. Dalej po 10 razy dziennie do
        siebie dzwoniliśmy, przychodziliśmy itd.

        Nie chcę żebyś głaskała mnie po głowie, ale wybiórczo skupiłaś się tylko na
        mieszkaniu, akceptacji nowego życia brata i jego partnerki. Może nie zwróciłaś
        uwagi na inne kwestie, które poruszyłam.

        Pozdrawiam,
        Małgosia
        • margosia.kr Re: A zabawnym jest ... 16.08.10, 14:11
          że moi, tak akceptujący wybory syna, Rodzice ukrywają przed wszystkimi fakt, iż
          syn się rozwodzi oraz że ma prawie roczne dziecko z cudzą żoną (pani się jeszcze
          nie rozwiodła). Czyżby wstyd ?
          Synowa lekarka, szanowany specjalista, była wielką dumą, z którą się wszędzie
          obnosili. Fajnie było, gdy inni zazdrościli, gdy to u innych się sypało. Okropne.

          Pozdrawiam,
          Małgosia
        • imasumak Re: Saraanna 16.08.10, 14:12
          Wszystko się zgadza, ale to nie nowa pani Twojego brata ponosi winę za rozkład
          jego małżeństwa. Owszem, ona się przyczyniła, ale to on porzucił dzieci, to jego
          nie obchodzi to, z czego żyją.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka