anusia29
23.08.10, 09:36
No właśnie - mam mieszane uczucia. Byłam i jestem przeciwniczką
bicia, także osławionego klapsa. Mam syna, obecnie 4,5 roku. Klapsy
dostałdo niedawna w życiu 2 - (1) jak miał 2,5 roku za uporczywą
zabawę kurkami od gazu - mimo moich zakazów i (2) za - takżemimo
zakzaów i tłumaczenia próby wkładania przedmiotów do kontaktu -
tekstem "mama patrz!!!" i uśmiechem.
Niestety (?) w ciągu ostatniego miesiąca także dostał dwa razy
solidnego klapsa. Dlaczego "niestety" ze znakiem zapytania? Ano, mam
poczucie winy - bo bicia nie uznaję, a jednak dałam klapsa i (2)
okazało się to nad wyraz skuteczne wychowawczo.
Ostatni mieisąc był dla mnie dramatycznie trudny (napięcie i stres),
co oczywiście mnie nie usprawiedliwia, ale sprawiło, że
miałam "krótszy lont". Pierwszy klaps był za plucie pastą na
podłogę, - proszę ,i tłumaczę, że myta, że nie mam siły, itp. Nic,
pluje dalej. Następnego wieczoru historia się powtarza - lata i
pluje wszędzie. Proszę - nic, pluje bardziej. No to powiedziałam, że
jak jeszcze raz napluje pastą to bedzie klaps. Napluł. Dostał
solidnego klapa. Od tego czasu nie pluje.
Druga sytuacja, od jakiegoś czasu zaczął mnie kopac i bicjak mu np.
czegoś odmówię. Tłumaczę, że nie bijemy, mówiłam, ze to boli,
pokazałam rysunek z chuliganami. Nic - jak się zełoscił na mnie to
bił. Trwało to z miesiąc. Po którymś kopnięciu powiedziałam - jak
mnie jeszxcze raz uderzysz, to Ci oddam klapsem. Kopnął. Klaps.
Mocny. Nigdy więcej potem nie kopnął mnie.
I co sądzieć o klapsie? Taki zły jako ultymatywna metoda???
Nie mówię tu o lanie, któreuważam za skrajne barbarzyństwo, ale o
takim jednym klapsie, na gorąco, poprzedzonym zapowiedzią i
ostrzeżeniem.