Dodaj do ulubionych

uporczywa sąsiadka

23.08.10, 21:12
Martwie sie moja sasiadką mam wrazenie ze ingeruje w wychowanie
mojego dziecka.Od niedawna mieszkam w małej miejscowosci i zaley mi
dobrch kontaktach z sasiadami ale juz nie moge . Ta matka polka
ktroa ma 2 dzieci jedno w wieku mojego 17 miesiacy. Ciagle wystaje
mi pod płotem i daje dobre rady.A ostatnio to gdy mala płacze to
podchdzi pod plot i ja wola. I zaraz mi mowi zebym ja dala niech sie
pobawi z dziecmi.Nie wiedze problemu niech sie bawi ale ona ja
ciagle nosi.Moja dziecko jest nerwowe gdy czego chce kladzie sie na
podłge tupie piszczy itd. ja na to nie reaguje ale widze ze w oczach
sasiadki jestem wyrodna matka. Wiec gdy tylko usłyszy ze ona placze
gotowa jest z domu wyjsc i pod płotem stac i swoje daj mi ja!!
Mala tak sie nauczyla ze jak tylko jest cos nie po jej mysli to leci
pod plot, bo sasiadka zawsze utuli i na rece wezmie. A my z mezem sa
bee.Nie wiem co robic ale chyba wybuchne- niech sie odczepi od moje
dziecka i da nam wychowywac według naszych zasad a nie tak jak ona
ciagle noszac i pozwalac na wszystko.
Obserwuj wątek
    • gacusia1 Re: uporczywa sąsiadka 23.08.10, 21:50
      ja wiem,ze to trudne gdy emocje toba szargaja ale postaraj sie
      powiedziec sasiadce,ze masz inne metody wychowawcze i dziekujesz,ale
      nie skorzystasz z jej rad. Popros,by nie podchodzila do plotu i nie
      wolala twojego dziecka gdy placze bo to psuje twoje relacje z
      dzieckiem. Jak nie zrozumie na spokojnie to trudno. Nie jestes
      wyrodna.
      • zielonatosia Re: uporczywa sąsiadka 23.08.10, 22:23
        a myślałaś dlaczego mała płacze? może potrzebuje bliskości? Nikt nie lubi
        natarczywych rad o wychowaniu dzieci od nikogo, ale też nie urodziliśmy się z
        boskimi zdolnościami i wszechwiedzą na temat wychowania. Zamiast na sąsiadce
        skupiłabym się na tym czemu dzieć płacze- płacze bo jest mu źle. Może uspokaja
        się na rękach bo brak mu bliskości? Oczywiście dywaguję. Nienawidzę skrajności
        czyli matka polak kontra matka wyrodna. Skupmy się na dzieciach.
        • burza4 Re: uporczywa sąsiadka 24.08.10, 12:54
          a może płacze, bo chce coś wymusić? płacz płaczowi nierówny, a matka lepiej zna
          repertuar swojego dziecka niż przygodna sąsiadka.

          Np. wrzaski, piski, rzucanie się na podłogę i tym podobne akcje nie świadczą o
          niedoborach uczuciowych, a chęci szantażowania otoczenia. Dziecku potrzeba
          zarówno bliskości, jak i wytyczenia granic.
          • marychna31 "wymuszanie" 24.08.10, 20:33
            a co może wymuszać siedemnastomiesięczne maleństwo? Nie umie się jeszcze w pełni
            komunikować, słabo mówi to kiedy próbuje się skomunikować to najczęściej płacze.
            Bycie blisko z rodzicami, bycie noszonym na rekach to naturalna potrzeba tak
            małego dziecka. Raczej bym sie niepokoiła jakby tak małe dziecko nie
            potrzebowało tego typu kontaktów z rodzicami.

            > Np. wrzaski, piski, rzucanie się na podłogę i tym podobne akcje >nie świadczą o
            > niedoborach uczuciowych, a chęci szantażowania otoczenia.

            w przypadku tak małego dziecka świadczy to jedynie o frustracji wynikającej z
            niemożności porozumienia się z otoczeniem. Jeśli dziecku w takiej sytuacji
            wystarczy przytulenie i wzięcie na ręce ( a tyle właśnie otrzymuje od sąsiadki)
            to znaczy, ze rodzice mają problem z więzią emocjonalną z dzieckiem lub\i
            zrozumieniem przekazu dziecka.
            • izabellaz1 Re: "wymuszanie" 24.08.10, 21:09
              marychna31 napisała:

              > a co może wymuszać siedemnastomiesięczne maleństwo?

              hehe, wymusza to i sześciomiesięcznesmile
              17miesięczne to już "miszczu" wink
            • atowlasnieja Re: "wymuszanie" 24.08.10, 23:00
              Ile epok temu twoje było tak małe bo pytasz się jak moja bezdzietna ciotka!
              Czego 17 miesięczne może chcieć oprócz miłości? Wiele "nielegalnych" rzeczy!
              Typu: jeść tylko słodkie, bawić się czym nie trzeba, "mama tylko dla mnie a nie
              na głupi sedes", "zostaw kuchnię! baw mnie!" wyliczać jeszcze?
            • zonka77 Re: "wymuszanie" 25.08.10, 10:30
              > a co może wymuszać siedemnastomiesięczne maleństwo?
              absolutnie wszystko na co ma ochotę a czego mama mu zabrania smile I zrobi to po
              mistrzowsku, zwłaszcza jeśli zobaczy że na kogoś to działa i przynosi pożądane
              efekty.
            • c2h6 Re: "wymuszanie" 25.08.10, 12:43
              marychna31 napisała:

              > a co może wymuszać siedemnastomiesięczne maleństwo? Nie umie się
              jeszcze w pełn
              > i
              > komunikować, słabo mówi to kiedy próbuje się skomunikować to
              najczęściej płacze

              Chyba twoja stara.
    • Gość: hugosia Re: uporczywa sąsiadka IP: 91.206.65.* 24.08.10, 09:57
      Nie sadze zeby brakowało mojemu dziecku bliskosci. Jest noszone,
      całowane,tulone. Ale umowmy sie jezeli na cos sie uprze i dostaje
      histerii z krzykiem i kładzeniem sie na podłoge to wybaczcie ale ja
      jej nie nosze nie tulam.Uwazam ze to by byla nagroda za jej
      zachowanie to jakbym jej ciastko dała ze lezała na ziemi.
      Moze zle mysle ? moze zle robie nie wiem doradzcie, a na pewno
      postaram sie to zmienic jezeli robie cos złego.
      • sarah_black38 Re: uporczywa sąsiadka 24.08.10, 13:02
        Moja córka w tym wieku reagowała podobnie. Tu potrzeba konsekwencji i
        jednolitego frontu wychowawczego . Ja swojej spokojnym tonem mówiłam,że
        porozmawiamy jak się uspokoisz i przestaniesz histeryzować. Po chwili ( krótszej
        lu dłuższej smile ) wyjaśniałam, że np. tego nie wolno brać, tego ci nie kupię bo
        ........, pani w przedszkolu wyznaczyła piątek na swoją zabawkę ....... .

        To działa tylko potrzeba czasu, aby dziecko zobaczyło,że histerią niewiele
        zdziała. A z sąsiadką porozmawiaj spokojnie,powiedz jej , że nie chcesz aby ona
        ingerowała w wychowanie Twoich dzieci.

        A i tak mi się przypomniało, że moja starsza ( ma już dziś 19 lat) była
        spokojnym dzieckiem, nigdy nie histeryzowała, nie terroryzowała rodziców, była
        posłuszna. Nad młodszą musiałam popracować .......... pamiętaj konsekwencja i
        jednolity front wychowawczy z mężem (i w tym wypadku z sąsiadką wink).
      • zonka77 Re: uporczywa sąsiadka 25.08.10, 10:33
        nie robisz nic złego, wręcz przeciwnie - postępujesz słusznie.

        Chyba że chcesz wychować małego tyrana to owszem - noś, nadskakuj, zgadzaj się
        na wszystko i reaguj na każdą próbę wymuszenia zgadzaniem się na to co dziecko
        chce wymusić. Gwarantuję że jak dziecko będzie miało 2,5 roku to będziesz miała
        w domu małego terrorystę.
    • tully.makker Re: uporczywa sąsiadka 24.08.10, 13:07
      Siedze sobie w sobote w domu, nagle przez otwrte okno dobiega mnie
      narastajace wycie okolo 2-latki. Dzieko jest zostawione z babcia,
      ktora kombinuje jak moze, ale podczas polgodzinnej niemal sesji
      wrzaskow nie zadaje prostego pytania: Dlaczego placzesz, co sie
      stalo?


      Czasami zakladamy, ze dziecko chce cos wymusic, podczas gdy ono
      tylko chce wyrazic swoja rozpacz. Mojemu dziecku bardo pomaga, gdy
      go przytule i powiem: wiem, ze ci smutno, ze nie mozesz tego czy
      tamtego. zabraniam ci, bo.... ale bardzo cie kocham i chcialabym cie
      pocieszyc. |Powiedz, co ci poprawi humor.


      Oczywiscie nie od razu, ale po miesiacach stosowania maluch uczy sie
      wyrazania uczuc innymi metodami niz wrzask i uczy sie negocjacji
      zamiast sznatazu - jesli mie moge tego, to moze moglnym to?
      • changeone Re: uporczywa sąsiadka 24.08.10, 13:24
        Bardzo mi się podobają Twopje metody smile

        "Powiedz, co ci poprawi humor."

        Ale co zrobić, jak odpowiada TO, o co jest krzyk?! Bo moja
        jest nieugięta big_grin
        • lila1974 Re: uporczywa sąsiadka 24.08.10, 13:48
          Ja w takich chwilach rozpaczy, tłumaczę, że widzę, że jest bardzo rozżalone i
          wściekłe i pytam czy chce, żebym przy nim posiedziała lub je przytuliła.

          Przeważnie chce i płacze wówczas w moich ramionach, ale coraz ciszej i dość
          krótko. I choć nic się nie zmienia, bo córa i tak musi zrobić, to co musi lub
          pójść tam, gdzie akuratnie ochoty nie ma, to czuje się lepiej, bo wie, że matka
          rozumie jej frustracje.

          Czasami nie chce, żebym przytulała, czy siedziała obok, wtedy wychodzę i mówię,
          że jestem obok i jeśli tylko poczuje potrzebę przytulenia się to chętnie to
          zrobię. Również po chwili histeria się kończy, a dziecko przychodzi.
    • jopowa Re: uporczywa sąsiadka 24.08.10, 19:55
      Sasiadka chce dla ciebei dobrze. Nie odrzucaj jej pomocy
      • hugosia Re: uporczywa sąsiadka 24.08.10, 21:01
        Stanowcze NIE dla jej pomocy.Ja jej sie nie wtracam w wychowanie jej
        dzieci, a jest ono ponizej krytyki przykłady:
        -7 latnie dziecko jeszcze nigdy jak długo mieszkam nie powiedzialo
        mi dzien dobry
        - nie mowi "R" tylko "J" ( tu oczywiscie nie wiem czy to problem ale
        w kazdym badz razie nic z tym nie robi)
        - 1,5 roczne dziecko karmi butelka w nocy 2 razy
        -kładzie je spac po południu od 17 i spi okolo 3 godz. natomiast na
        noc kładzione jest okolo 23 - 24 jak sie uda.
        - cały dzien ze smoczkiem chodzi
        - upał 30 stopni a on poubierany w body i długie spodnie ( a do mnie
        mowi ale ty ja hartujesz jak lata w samym pampersie lub bez)
        - cała rodzina spi w jedym pokoju byc moze w jedym łózku ale wstydzi
        sie mi to powiedziec.
        mozna by tu jeszcze duzo pisac.
        Poprostu brak słów.
        • mika_p Re: uporczywa sąsiadka 24.08.10, 21:21
          hugosia napisała:
          > -kładzie je spac po południu od 17 i spi okolo 3 godz. natomiast na
          > noc kładzione jest okolo 23 - 24 jak sie uda.

          Mnie to nie gorszy.
          To całkiem typowe przy wyrastaniu dziecka z ostatniej dziennej drzemki.
          Maluch nie jest w stanie dotrwac do wieczora, ale w południe jest senny.
          Obudzony z drzemki ma paskudny humor i marudzi do wieczora.
          Mając do wyboru długą późną drzemkę, wieczór z wesołym dzieckiem i późne pójście
          spać - oraz krótszą późną drzemkę, wieczór z marudzącym dzieckiem i równie późne
          pójscie spać - wybierałam zawsze to pierwsze.
          • hugosia Re: uporczywa sąsiadka 24.08.10, 21:34
            Ale ona je zawsze tak kładła od urodzenia.

            > Mając do wyboru długą późną drzemkę, wieczór z wesołym dzieckiem i
            późne pójści
            > e
            > spać - oraz krótszą późną drzemkę, wieczór z marudzącym dzieckiem
            i równie późn
            > e
            > pójscie spać - wybierałam zawsze to pierwsze.
            >

            No prosze cie nie wyobrazam sobie bawic sie z dzieckiem do 12 w
            nocy .A nie mozna dziecka kłasc spac o 19 ? ( oczywiscie moja
            sasiadke to gorszy ze tak robie) spi cała noc do 7 rano nastepnie
            drzemka o 13 . Chyba po to wymyslili bajke w telewizji na 19 zeby
            dziecko szło po niej spac a nie o 12 w nocy!!! i to jeszcze takie
            małe. Oczywiscie nie mowie punkt 19, ale moją 20:30 to max co kłade
            ja spac i to wyjatkowo.
            • mika_p Re: uporczywa sąsiadka 24.08.10, 22:21
              Dziecka, które nie ejst śpiące, nie da się zmusić do spania. Znaczy, da się,
              przedszkolanki potrafią. Tym sposobem, moje starsze dziecko, które oddrzemkowało
              się przed pójściem do przedszkola (miało wtedy niecałe 2,5 roku), "dzięki"
              leżakowaniu chdziło spać między 23 a 24, za to jak nie chodziło do przedszkola
              (bo wakacje na przykład), to już po 20. A odkąd skonczyło się leżakowanie, to o
              21 dziecka nie było.
              Moje młodsze dziecko, dzięki emeryturze mojej mamy, jest odbierane z przedszkola
              po obiedzie, nie leżakuje w zasadzie i między 21 a 22 zasypia. Jak są tygodnie
              że leżakuje, to nie dosć, ze przedszkolanki wściekłe, bo długo nie zasypia, to w
              domu wieczorem masakra, północ się kłania.

              A wyrastanie z ostatniej dziennej drzemki wyglądało u moich dzieci własnie tak,
              jak opisałam, i to dość typowe, z tego co widzę czytając forum Małe dziecko.

              I wiesz, sądzę, że znacznie rpzesadzasz pisząc, że sąsiadka od urodzenia tak
              kładła dziecko spać. Noworodki na przykład, żyją w zupełnie innym rytmie niz
              półtoraroczniaki, ze wskazaniem na ilość drzemek.
        • niezwykladziewczyna Re: uporczywa sąsiadka 24.08.10, 21:31
          hugosia napisała:
          -kładzie je spac po południu od 17 i spi okolo 3 godz. natomiast na
          > noc kładzione jest okolo 23 - 24 jak sie uda.

          Moje dziecko tak sypia. Nie widzę w tym nic dziwnego.
        • lilly_about Re: uporczywa sąsiadka 26.08.10, 14:49
          Jak na to, że nie wtrącasz się w wychowanie dziecka sąsiadki i chcesz się od
          niej odgrodzić, to dziwnie dużo o niej wiesz. Wtrącać, nie wtrącasz się być
          może, ale na forum obgadujesz, bo po co powiedzieć wprost, prawda?
      • atowlasnieja Re: uporczywa sąsiadka 24.08.10, 23:12
        jopowa napisała:

        > Sasiadka chce dla ciebei dobrze. Nie odrzucaj jej pomocy

        Pomocy? Jak się dzieciak buntuje i jest brany na przetrzymanie a wcina się obca
        baba to jest niedźwiedzia przysługa a nie pomoc! Sama byłam bliska przegonienia
        własnej matki na cztery wiatry jak się brała za utulanie fochującej córy. Nie
        mówimy o krzywdzeniu dziecka a o wyznaczaniu przez matkę granic. I nie mówcie,
        że to za wcześnie! W tym wieku są rzeczy na które nie można pozwolić dzieciakowi!
    • lola211 Re: uporczywa sąsiadka 24.08.10, 22:41
      Uporczywy to jakis regionalizm?
      Natarczywa chyba.
      • agusiah Re: uporczywa sąsiadka 24.08.10, 23:14
        Uporczywie natarczywa smile.
        • zonka77 Re: uporczywa sąsiadka 25.08.10, 10:58
          Opiszę pewną scenę:
          moja 22 mies córka jest zafascynowana kuchenką (elektryczną)
          już dwa razy udało jej się włączyć -raz płytę, raz piekarnik i w drugim
          przypadku było niebezpiecznie bo w piekarniku trzymam patelnie - z uwagi na to
          że są teflonowe są obłożone zawsze ręcznikiem papierowym. Generalnie zabawie
          przy pomocy kuchenki mówię stanowcze NIE.
          Mała jest typem z wybujałymi emocjami (po mamusi). Na moje "nie wolno" i
          stanowcze odsunięcie od kuchenki (ze 2 metry dalej) reaguje płaczem i położeniem
          się na ziemi - po prostu się złości bo nie ma tego czego chciała. I git - złości
          się max kilka min. i jej przechodzi, czasem wymaga zaniesienia do pokoju - wtedy
          przechodzi jej po max minucie.
          Rozumiem że wg niektórych z was powinnam ją wziąć na ręce i przytulić kiedy się
          złości?? Najpierw mówię - nie wolno, i pokazuję że coś mi się nie podoba
          zdecydowanie a kiedy się wścieknie mam ją za to nagrodzić i przytulić tak żeby
          fakt iż właśnie jej czegoś zabraniam totalnie jej umknął? Super sposób wink W
          takiej sytuacji moje dziecko w ciągu kilku sekund wróci do kuchenki - ja znowu
          okażę stanowczość, ona znowu okaże złość a ja znowu mam ją za to przytulić?

          Naprawdę uważacie że dziecko nie może się złościć i że jeśli płacze ze złości to
          jest niekochane nieszczęśliwe niedopieszczone i nie wiem co jeszcze? A może jest
          po prostu zwyczajnie wkurzone bo nie dostało tego czego chciało? I złości się.
          Ale ja nie będę jej pokazywać że rzucanie się na podłogę i darcie wniebogłosy
          jest właściwym okazywaniem uczuć. Wręcz odwrotnie. Jeśli przesadza - zanoszę ją
          do pokoju, mówię że jest niegrzeczna i że jak się uspokoi to niech przyjdzie.
          Uspokaja się w ciągu minuty i przychodzi się przytulić. Wtedy owszem -
          wyprzytulam ile wlezie. Bo się uspokoiła, zapanowała nad emocjami i to chcę
          pochwalić jak najlepiej. Czyli nie biję, nie krzyczę - ignoruje i spokojnie ale
          konsekwentnie nie pozwalam na daną rzecz.

          Ze starszą córką robiłam tak samo i nigdy - powtarzam NIGDY nie miałam sytuacji
          powyżej może 2,5 lat (nie pamiętam dokładnie) żeby dziecko mi zrobiło histerię,
          żeby się gdzieś na podłogę rzuciło w ramach wymuszania, żeby do mnie krzyczało
          kopało gryzło - generalnie robiło sceny z powodu swojej złości. A złościć się
          miała prawo owszem, nawet na spokojnie jej pokazałam kilka sposobów na
          "złoszczenie się" i do dzisiaj szanuję jej prawo do złości. Ale złość to jedno a
          urządzanie histerii, rzucanie na ziemie, wrzaski i inne hece - to co innego. Jak
          pisałam nie pamiętam dokładnie ale starsza córka b. szybko załapała że rzucanie
          się na ziemię i histeria nic nie daje. Młodsza już zaczyna łapać bo te jej
          histerie są obecnie b. krótkie, bardzo szybko się uspokaja. A najczęściej
          wystarczy już powiedzieć "nie wolno" i łapie. Bo WIE że jeśli nie wolno to nie
          wolno - nie ma uproś.
    • ma_dre Re: uporczywa sąsiadka 25.08.10, 14:42
      hugosia, moze znalazlabs pare zlotych na WYSOKI KOLCZASTY
      ZYWOPLOT ???
    • nadika84 Re: uporczywa sąsiadka 25.08.10, 14:50
      zawsze mozna zasadzić jakieś krzewy koło płotu albo zrobić wyższy płot.
      wtedy będziesz miała lepszą izolację od sąsiadki
    • lilly_about Re: uporczywa sąsiadka 25.08.10, 15:13
      A nie pomyślałaś, że twoje dziecko potrzebuje właśnie przytulenia i wzięcia na
      ręce? Do sąsiadki musi chodzić, bo od własnych rodziców czułości nie dostaje. A
      sąsiadce się nie dziwię - żal jej dzieciaka.
      • c2h6 Re: uporczywa sąsiadka 25.08.10, 15:20
        lilly_about napisała:

        > A nie pomyślałaś, że twoje dziecko potrzebuje właśnie przytulenia
        i wzięcia na
        > ręce? Do sąsiadki musi chodzić, bo od własnych rodziców czułości
        nie dostaje. A
        > sąsiadce się nie dziwię - żal jej dzieciaka.

        Bo głupia jest, a i nie ona jedna. Dziecko które potrzebuje
        przytulenia idzie się przytulić, a nie kładzie z wrzaskiem jak się
        mu odmówi zabawki. A dzieci są, jak każdy, leniwe i lecą na wygody -
        skoro sąsiadka nosi to się do niej dziecko łasi, bo to fajne.

        A jak matka nie daje sobie wejść na głowę to się zaraz trafi mądrala
        z kategorycznym stwierdzeniem że dziecko ma na pewno niedobór
        czułości.
        • hugosia Re: uporczywa sąsiadka 25.08.10, 20:10
          A jak matka nie daje sobie wejść na głowę to się zaraz trafi mądrala
          z kategorycznym stwierdzeniem że dziecko ma na pewno niedobór
          czułości.

          dziekuje za zrozumieniesmile
          Juz pisałam tule, nosze, całuje wiec wypraszam sobie takie teksty z
          brakiem czułosci. To co mam ja cały czas na rekach nosic? Dzieci
          takie sa,a szczegolnie moja na nogach nie tylko nosic.

          Wiosna posadzilam thuje,a teraz mysle zeby jeszcze płot przykryc
          wikliną ale to by chyba głupio wygladało po 3 latach mieszkania
          nagle wylezdzam z wikilna- dupe mi obrobi na cała wioche.
          Ze dziecko od ludzi i dzieci izoluje.
          Ale tak szczerze ja nie widze potrzeby zeby 1,5 roczne dziecko
          chodziło po sasiadach. Pojdzie do przedszkola to bedzie miec kontakt
          z dziecmi.Z reszta jezdze z nia na plac zabaw to sie bawi z innymi
          dziecmi.
          • nadika84 Re: uporczywa sąsiadka 25.08.10, 22:01
            to fakt. dziecko 1,5 roku to powinno z matką przebywać. jak będzie
            starsze i bardziej samodzielne to moze chodzić samo się pobawić z
            dziećmi sąsiadki jak będzie chciało. albo dzieci sasiadki przyjdą się
            pobawić do was.
          • lilly_about Re: uporczywa sąsiadka 26.08.10, 10:10
            Bez potrzeby twoje dziecko do sąsiadki nie chodzi, tylko ty nie dasz sobie tego
            powiedzieć. Skoro się do niej tuli i w ten sposób uspokaja, to prawdopodobnie
            wymaga tego samego od ciebie. A ciebie zazdrość zżera i tuje chcesz sadzić.
            Śmieszne.
            • paskudek1 Re: uporczywa sąsiadka 26.08.10, 11:13
              co ty kobieto bredzisz??? Najwyraźniej jej sąsiadka ma pogląd na wychowanie taki że dziecku się WSZYSTKO należy i koniec. Mamusia ma na pysk paść a dziecku nie wolno odmówić. Popieram założycielkę wątku w 100 %. Nie pozwól sąsiadce ingerować w wychowanie Twojego dziecka. Współczuję jednak bo jeśli to mała miejscowość to będzie problem.
              • lilly_about Re: uporczywa sąsiadka 26.08.10, 14:47
                A gdzie jest napisane, że sąsiadka daje dziecku to, czego nie daje matka???
                Sąsiadka je potrafi uspokoić i przytulić i dziecku właśnie tego potrzeba,
                widocznie w domu ma za mało.
            • hugosia Re: uporczywa sąsiadka 26.08.10, 13:16

              lilly_about napisała:

              Bez potrzeby twoje dziecko do sąsiadki nie chodzi, tylko ty nie dasz
              sobie tego
              powiedzieć. Skoro się do niej tuli i w ten sposób uspokaja, to
              prawdopodobnie
              wymaga tego samego od ciebie. A ciebie zazdrość zżera i tuje chcesz
              sadzić.
              Śmieszne.

              Po pierwsze nie chce posadziec thuj tylko JUZ posadziłam tak własnie
              czytasz ze nic nie wiesz.
              Po drugie uparłas sie na brak uczuc z naszej strony.Dziewczyno ty to
              chyba dzieci nie masz ze tak bredzisz!!!!
              Jezeli beczy ,dostaje histerii bo cos chce a ja nie pozwalam to
              oczywiscie twoim zdaniem powinnam ja teraz przytulic?
              Owszem tule jak sie uspokoi.
              I tu widac dwie metody wychowania i wyobrazcie sobie ze ta moja
              sasiadka to taka sama osoba jak lilly_about.Co by tylko
              nosiła,uspakajała i na wszystko pozwalała dziecku jeszcze niech ci
              na głowe " nasra" ( za przeproszeniem oczywiscie)
              Nie dodałam ze sasiadka to nawiedzona Jehowa.
              • lilly_about Re: uporczywa sąsiadka 26.08.10, 14:45
                A nie przyszło ci do głowy, że dziecko urządzając taką histerię próbuję zwrócić
                uwagę Matki??? A ty dziecko olewasz. Co ma do tego, że sąsiadka to jehowa?
                Jehowa przytulić nie może?
                • lelija05 Re: uporczywa sąsiadka 26.08.10, 15:04
                  Od wychowywania i tulenia jest matka, a nie obca osoba jaką jest sąsiadka.
                  Dzieci mają to do siebie, że "wyczuwają" ofiarę, moja córa jak napsoci, a ja ją
                  ochrzanię, leci od razu do taty - i na odwrót.
                  Na histerię nie reaguję, zwłaszcza gdy następuje po zabraniu np nożyczek, lub
                  zabronieniu majstrowania przy gazie itp
                  I nie pozwalam reagować innym, tłumacząc, że ty pozwolisz, a to ja jestem jej
                  mamą i ja będę ponosić konsekwencje w postaci rozwydrzonego dziecka.
                  Sąsiadka niech się zajmie swoimi dziećmi, a Ty się nią nie przejmuj.
                  • lilly_about Re: uporczywa sąsiadka 26.08.10, 15:07
                    No do mamy czy taty, to rozumiem, ale żeby musiało od razu do sąsiadki biec?
                    • lelija05 Re: uporczywa sąsiadka 26.08.10, 15:12
                      Bo dzieci uczą się błyskawicznie, zwłaszcza jak sąsiadka reaguje w chwili
                      histerii. Moja córka też wyczuła, że z prababcią może zrobić wszystko, ale z
                      babcią już nie, a z dziadkiem dopiero.
                      A nawet jeszcze nie mówi.
                      • lilly_about Re: uporczywa sąsiadka 26.08.10, 15:27
                        No dobra, ale mi chodzi o to, że dziecko to przytulane przez ową sąsiadkę
                        uspokaja się. Jeśli matka po takiej histerii je przytuli, być może pomoże.
                        • lelija05 Re: uporczywa sąsiadka 26.08.10, 15:37
                          Ale lilli przeczytaj dokładnie co napisała autorka.
                          Sąsiadka woła dziecko wtedy gdy płacze, a nie po histerii.
                          Brakuje tylko by zaczęła mówić mamusia jest niedobra, chodź do mnie, ja ci dam
                          cukierka.
                          Moja córa przed chwilą odstawiła cyrk, bo chciała mi mopem mieszkanie
                          powycierać, gdyby mi jakaś sąsiadka się teraz wtrąciła z przytulaniem wyjącego
                          dziecka, to bym się wkurzyła.
                          Mała się uspokoiła, została wycałowana i jest git
                • hugosia Re: uporczywa sąsiadka 26.08.10, 17:13
                  A nie przyszło ci do głowy, że dziecko urządzając taką histerię
                  próbuję zwrócić
                  uwagę Matki???
                  Uwage matki na co zeby ja przytulic??
                  Chyba pisze ze dziecko płacze bo jej czegos zabroniłam a nie ze chce
                  sie przytulic!!
                  A odczep sie babo i nie mąć przekrecasz wszystko na swój sposób
                  przeczytaj wszystko dokładnie a potem pisz albo lepiej nie pisz.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka