Dodaj do ulubionych

mam dość walki z życiem

30.08.10, 15:07
Dziewczyny piszę do Was bo...nie mam nikogo,komu mogłabym się pożalić.Jest mi
tak cholernie ciężko, tak strasznie ciężko...
Odkąd pamiętam walczę z życiem,ciągle pod górę,nic za darmo-wszystko wypracowane.
Ale zawsze dawałam radę ale dziś to jest już apogeum.
Mój facet pracuje w branży budowlanej.Od wielu lat-jest dobrym fachowcem.Ja
zajmuję się synem -on pracą.Nie jest nam różowo-możemy polegać tylko na
sobie-w jednym roku zmarli jego Tata i moja Mama.
I zostaliśmy całkiem sami z 10-miesięcznym synkiem.Było ciężko ale jakoś do
przodu-bez luksusów bez żadnych wakacji,bez extra jedzenia.
Zimy zawsze ciężkie ale jakoś zawsze dawaliśmy radę.
Po jakimś czasie popadliśmy w długi-on stracił pracę i nie mieliśmy jak
spłacać rat pożyczki.Jedna rata później druga i tak urósł dług.Niestety nie
wybrnęliśmy z tego i sprawa w windykacji poźniej u komornika.
On wpadł w problemy alkoholowe-długo walczyłam o to by nałóg mi go nie
odebrał-jest dobrym człowiekiem,który udaje,że wszystko ok,powtarza mi,że
będzie dobrze-a w głębi duszy jest zagubiony.
Wyszedł z nałogu-pracuje na własną rękę aby zarobić na przeżycie.Wszystko na
czarno niestety bo komornik zabrałby nam pieniądze na życie.Choć chcielibyśmy
pospłacać ale nie ma z czego...
Mieszkamy w małej mieścinie-nie ma pracy-ja pomimo studiów szukam pracy
wszędzie-poroznosiłam cv do wszystkich chyba sklepów.
Nawet jeśli bym dostała pracę, nie wiem co z dzieckiem po południu-po przedszkolu.
I wczoraj mój dostaje telefon od kobiety, u której ostatnio pracuje,że nie
podoba jej się jego praca-do tej pory przez miesiąc pracy było w porządku i
wszystko wg niej było ładnie zrobione.O co chodzi?-zbliża się koniec pracy i
czas rozliczenia.Nie dość tego-nie pozwoli zabrać narzędzi chyba że mój odda
jej pieniądze za jakieś płyty,z których jest sufit zrobiony-bo jej się ten
sufit najbardziej nie podoba.
Chłopak pracował po 14,15 godzin dziennie-wracał do domu,jadł i szedł spać.OD
7 znów do pracy.Cały miesiąc nie widzieliśmy się prawie.I wszystko na
marne-dlaczego na początku nie powiedziała,że jej się praca nie podoba-tylko
wtedy, gdy pokoje są już gotowe,kafelki w łazience położone?Teraz wszystko jej
wg niej źle zrobione-i już pal licho te pieniądze za pracę-choć żal mi tak
ciężkiej pracy w to włożonej, tylko chodzi o te narzędzia-część kupiona za
mozolnie składane pieniądze,część pożyczona!I co on ma teraz zrobić?Jak
wejdzie na siłę, żeby odebrać narzędzia to ona naśle na niego pewnie policję
za najście.Bez tych narzędzi on nie może iść zarobić gdzie indziej.Zbliża się
wrzesień-pełno opłat-przedszkole,nie popłacone rachunki-miały być, gdy się
rozliczy.
Wiecie co?-straciłam ochotę na życie już całkiem,nie mam sił wstać dziecku
obiad zrobić.Siedzę i ryczę bo ile można tak żyć-jakby ktoś na nas urok
rzucił.Wciąż i wciąż problemy.OD 3 lat pod górę.Całe życie ciężkie ale to co
teraz się stało zabiło moją ufność w ludzi wiarę w to,że jeśli ciężko będziesz
pracować będziesz mieć na godne życie.Nienawidzę swojego życia-wiele robiłam
żeby coś zmienić-chciałam otworzyć działalność-nic nie wypaliło bo wszędzie
opłaty,i worek pieniędzy potrzebny,żeby cokolwiek załatwić w urzędzie.Kurs
pomimo studiów zrobiłam bo może po nim łatwiej pracę znajdę -myślałam.I
wszystko na nic.
Nie wiem co dalej będzie-ja już po prostu nic nie wiem...
Obserwuj wątek
    • gryzelda71 Re: mam dość walki z życiem 30.08.10, 15:18
      Z tego co piszesz,to pani ukradła narzędzia i to raczej twój mąż może ją
      postraszyć policją.
    • kali_pso Re: mam dość walki z życiem 30.08.10, 15:19

      Dawno nie pisałaś...
      Pamiętam, że Twoje posty zawsze były rozpaczliwe, aż chciało się Ci
      ulżyć...ech i jak widzę nic się u Ciebie nie zmieniło..nie wiem co
      poradzić...może postrasz babsztyla jakimś Superwizjerem czy co, albo
      Iwanem_Bez_Poczucia_Humoru.
      • asiorzynka Re: mam dość walki z życiem 30.08.10, 15:25
        nie pisałam bo nie chciałam z byle pierdołą wyskakiwać.Choć nieraz to i pierdoły
        nie były...
        Tylko jest ten problem,że ni było podpisanej żadnej umowy więc jak ma
        udowodnić,że to jego są narzędzia? Jej mąż ma firmę budowlaną w Anglii-stąd
        pewnie też jakieś problemy-bo pani przez neta pokazywała mężowi postępy pracy.
        Nie wiem, co powinien zrobić.Jak w razie czego udowodnić,że są to jego
        narzędzia,jak odebrać...Masakra jakaś....
        • posh_emka Re: mam dość walki z życiem 30.08.10, 16:02
          Powiedzieć na policji jak sprawa wygląda- nawet,że rachunek miał być wystawiony
          po skończonej robocie i opisać im jakie narzędzia są w domu tej pani. Pani nie
          ostrzegać przed przyjściem z policją żeby narzędzi gdzieś indziej nie przeniosła.
          Co do umowy- umowa o dzieło np. wykonanie jakiś czynności jak np. remontu nie
          musi mieć formy pisemnej.
          Forma umowy może być dowolna, gdyż kodeks cywilny nie zastrzega dla ważności
          umowy o dzieło żadnej formy szczególnej. Tak więc i ustna umowa jest ważna. Gdy
          jednak wartość świadczenia strony przewyższa 2000 zł, umowa dla celów dowodowych
          powinna być pisemna.

          www.jobuniverse.pl/artykuly/6716.html
          Jak by na to nie patrzeć pani jest złodziejką i tyle.
          • berecik7 Re: mam dość walki z życiem 30.08.10, 16:11
            Pani jest spryciarą , nie chce płacić za robotę. Niech mąż weźmie ze sobą
            groźnie wyglądającego kolegę, najlepiej z widocznym tatuażem i jednak się do
            pani pofatyguje. Może Twój mąż wygląda na poczciwca, któremu można jeździć po
            głowie, więc każdy mu jeździ...Przy koledze Pani może stracić animusz.
            • gazeta_mi_placi Re: mam dość walki z życiem 30.08.10, 16:32
              Nie wiadomo,znamy wersję tylko jednej strony (zresztą czy żona tego Pana
              faktycznie widziała jego robociznę? może faktycznie odstawił kaszanę,a teraz
              kobieta musi pewnie poprawiać z innym fachowcem).
              Moja znajoma wzięła też niby fachową (i legalnie działającą firmę) i odstawili
              jej kaszanę uncertain
              • posh_emka Re: mam dość walki z życiem 30.08.10, 18:02
                Rozumiem,że jak kupujesz produkt w sklepie i jest do doopy to nie idziesz do
                serwisu np. dochodzić swoich praw jako konsument tylko wchodzisz ponownie do
                sklepu i bierzesz sobie nowy produkt z półki w ramach zadośćuczynienia.......
                Zatrzymanie narzędzie i ww. sytuacja to nic innego jak złodziejstwo.
                • gazeta_mi_placi Re: mam dość walki z życiem 30.08.10, 19:38
                  Skoro Pan pracował na czarno to jaki widzisz inny sposób (legalny)?
                  Pani mogła iść do sądu i to byłoby legalne,ale w przypadku zarejestrowanej firmy.
                  W przypadku gdy Pan pracował na czarno niestety nie widzę żadnej legalnej drogi
                  dochodzenia swoich praw (dla żadnej ze stron zresztą).
                  • posh_emka Re: mam dość walki z życiem 30.08.10, 20:04
                    Umowa o dzieło nie musi być w formie pisemnej w pewnych okolicznościach.
                    Pracowanie na czarno swoją drogą, a kradzież ;/ zawłaszczenie narzędzi to już
                    inna sprawa.
                    Oczywiście ty nadal nie widzisz różnicy..........bo po co.
                    • gazeta_mi_placi Re: mam dość walki z życiem 31.08.10, 11:56
                      Cóż Pani nie powinna zawłaszczać narzędzi,a Pan pracować na czarno.
                      Nie ma za bardzo wyjścia z tej sytuacji.
                      Nawet jak odzyska narzędzia to Pani choćby z mściwości może go podkablować do
                      Urzędu Skarbowego.
                      Żadna ze stron czysta wobec prawa nie jest.
                      Praca na czarno jest "dobra" tylko wtedy gdy obydwie ze stron są wobec siebie
                      uczciwe.
                      Jak jedna zawali to ciężko drugiej cokolwiek wyegzekwować.
                      • rosapulchra-0 Re: mam dość walki z życiem 31.08.10, 12:31
                        gazeta_mi_placi napisała:

                        > Cóż Pani nie powinna zawłaszczać narzędzi,a Pan pracować na czarno.
                        > Nie ma za bardzo wyjścia z tej sytuacji.
                        > Nawet jak odzyska narzędzia to Pani choćby z mściwości może go podkablować do
                        > Urzędu Skarbowego.
                        > Żadna ze stron czysta wobec prawa nie jest.
                        > Praca na czarno jest "dobra" tylko wtedy gdy obydwie ze stron są wobec siebie
                        > uczciwe.
                        > Jak jedna zawali to ciężko drugiej cokolwiek wyegzekwować.

                        a to, że zatrudniła go na czarno to jest jak najbardziej O.K.?
                        • carmela_soprano Re: mam dość walki z życiem 31.08.10, 12:48
                          Jej to nic nie musi obchodzić, jak go "zatrudniła", z jej punktu widzenia ona
                          wynajmuje fachowca, a to, czy i jak on się rozlicza z fiskusem i ZUS-em, to jest
                          tylko i wyłącznie jego sprawa.
                          • rosapulchra-0 Re: mam dość walki z życiem 31.08.10, 12:53
                            carmela_soprano napisała:

                            > Jej to nic nie musi obchodzić, jak go "zatrudniła", z jej punktu widzenia ona
                            > wynajmuje fachowca, a to, czy i jak on się rozlicza z fiskusem i ZUS-em, to jes
                            > t
                            > tylko i wyłącznie jego sprawa.

                            i żyj dalej w tym przeświadczeniu..
                        • f.l.y Re: mam dość walki z życiem 31.08.10, 12:52

                          rosapulchra-0 napisała:
                          > a to, że zatrudniła go na czarno to jest jak najbardziej O.K.?
                          ===
                          ona się wyprze, że zatrudniła na czarno, no bo jak się zatrudnia
                          na 'biało'?
                          przecież kobita nie musiała wiedzieć, że facet jest
                          niezarejestrowany, że nie wystawia rachunków itp


                          o pomoc na życie zwróć się do opieki społecznej i nie wstydź się,
                          rozejrzyj się po sąsiadkach i mamach z dziećmi, może Ci któraś
                          posiedzi z dzieckiem w zamian za posprzatanie, prasowanie czy
                          gotowanie, może prace ogrodowe lub za pracę Twojego męża w domu itp
                          a Ty w tym czasie może posprzątasz u kogoś lub osobiście popytasz o
                          pracę w sklepach, barach itp?

                          co do komornika i zabierania pensji, tak jak ktoś wyżej napisał -
                          nie zabierają całej pensji, musi zostać na życie..

                          dług musicie spłacić kiedyś w końcu prawda? im prędzej tym lepiej,
                          bo odsetki Was pogrążą jeszcze bardziej..

                          gdzie mieszkacie? dom, ziemia? może sprzedać kawałek ziemi? może
                          mąż pojedzie do miasta za pracą? może oboje wyjedziecie, Ty do domu
                          samotnej matki w większym mieście - wiem, ciężko ale trzeba zrobić
                          jakiś krok, żeby wyjść na prostą...
    • przeciwcialo Re: mam dość walki z życiem 30.08.10, 16:13
      Kurcze, dlaczego nie postara się w urzędzie pracy o jakies dotacje
      na własna firme. Ma fach, zarobiłby a takie baby nie kiwałyby go na
      wypłacie.
      • joanekjoanek Re: mam dość walki z życiem 30.08.10, 16:19
        Zresztą oboje to możecie zrobić, nie tylko mąż.
        Teraz Unia daje na wszystko (ale dosłownie!), jeszcze do 2013 jest kupa forsy do wzięcia.
        Nie tylko Unia zresztą, inkubatory przedsiębiorczości też dają. Wystarczy pomysł na jakąś działalność, a forsę na inwestycję Ci dadzą (ostatecznie pożyczą na korzystnych warunkach, ale prędzej dadzą).

        do psychiatry po tabletki na rozpęd, a potem usiąść i myśleć, z kimkolwiek, z rodziną, przyjaciółmi, z mężem.
        • przeciwcialo Re: mam dość walki z życiem 30.08.10, 16:36
          Mój znajomy budowlaniec otworzył tak jednoosobowa firme. Podobnie
          znajomy stolarz. Trzeba się zakręcic a nie pracowac na czarno i nic
          z tego nie miec. Lat przybywa.
        • margerytka69 Re: mam dość walki z życiem 30.08.10, 17:07

          przepraszam za off topic, ale gdzie można dowiedzieć/zgłosić się po jakieś dotacje unijne?

          mam pomysł na swoją działalność, ale nie wiem, nie mam kompletnie pojęcia, do jakiej instytucji/urzędu sie zgłosić
          • joanekjoanek gugle to wiedzą 30.08.10, 17:14
            www.bierzdotacje.pl/
            na przykład.
            • lusitania2 Re: gugle to wiedzą 30.08.10, 17:26
              asiorzynka napisała:

              >Wyszedł z nałogu-pracuje na własną rękę aby zarobić na
              >przeżycie.Wszystko na
              >czarno niestety bo komornik zabrałby nam pieniądze na życie.Choć
              >chcielibyśmy
              >pospłacać ale nie ma z czego...

              oni uciekają przed komornikiem.
              A jeśli mąż autroki ma długi w zusie i skarbówce to na dotacje
              unijne szanse ma nikłe. A nawet gdyby dostali, to te pieniądze
              trafią do komornika.
              • rosapulchra-0 Re: gugle to wiedzą 30.08.10, 17:37
                dokładnie, to jest Polska właśnie, nic tylko dobić
                • carmela_soprano Re: gugle to wiedzą 31.08.10, 12:49
                  Długi trzeba spłacać. Po drugiej stronie długu często-gęsto też jest rodzina z
                  problemem, co do garnka włożyć.
                  • rosapulchra-0 Re: gugle to wiedzą 31.08.10, 12:56
                    carmela_soprano napisała:

                    > Długi trzeba spłacać. Po drugiej stronie długu często-gęsto też jest rodzina z
                    > problemem, co do garnka włożyć.

                    tylko, że nie bierzesz pod uwagę faktu, że osoba zadłużona ma najczęściej
                    zamknięte wszystkie możliwości spłacenia tego długu, a to jest błędne koło,
                    bardzo polska metoda na dobicie.
    • wieczna-gosia Re: mam dość walki z życiem 30.08.10, 17:08
      asiorzynka a sprzatanie, pilnowanie dzieci cokolwiek?
    • l.e.a Re: mam dość walki z życiem 30.08.10, 17:25
      Kobietki, czytajcie uważnie; Asiorzynka pisze,że obawia się podjęcia
      przez nich legalnej pracy z powodu komornika,. Wówczas odbierze im
      pensje. Sprawy to nie załatwi , a tylko długi urosną sad

      Jedna z foremek Ci dobrze podpowiedziała: Iść na policję, powiedzieć,
      że liczył na umowę zlecenie- nie musi być na papierze. A tu ani
      pieniędzy ani narzędzi.

      Chciałabym Ci pomóc ale nie bardzo wiem jak, może masz jakiś cichy
      talent / biżuteria? dekupaż ? W jakim masz wieku dziecko, może w
      podobnym do moich i ubrankami chociaż poratuję ?

      Ściskam mocno i proszę, nie poddawaj się. Życie bywa paskudne ale
      wierzę, że razem dacie radę, a to doświadczenie mocno Was wzmocni.
      • gorgolka Re: mam dość walki z życiem 30.08.10, 18:01
        znam podobny przypadek jak facet chciał zarobić na elektryku.
        Elektryk był odważny, powiedział ok, wszedł i zaczął rozmontowywać
        wszystko co zrobił.
        Facet dopłacił tylko prosił żeby nie rozmontowywać bo go terminy
        gonią
        a mąż kwitował odbiór pieniędzy?
        postraszyć panią, bo to co zrobiła to kradzież, iść z policją, ma na
        pewno facet świadków że u niej pracował. zatrudnianie na czarno to
        też przestępstwo.
        Niech zrobi zdjęcia wykonanej pracy w razie czego będzie do
        rzeczoznawcy dowód.
        Niech mąż powie i zobaczymy co pani wtedy powie
        • posh_emka Re: mam dość walki z życiem 30.08.10, 18:05
          Ta paniusia pewnie na to liczy,że facet się nigdzie nie poskarży bo pracował na
          czarno- ja bym jej wprost powiedziała,że może i ja konsekwencje tego poniosę ale
          ona za to notowana będzie jako złodziejka.
          Kto wie może jej mężulek co w UK siedzi i jest też budowlańcem akurat narzędzi
          potrzebuje i proszę- spadły jak z nieba i to za darmo i pal sześć,że używane bo
          jak dobre to jeszcze długo posłużą......
          • asiorzynka Re: mam dość walki z życiem 30.08.10, 18:24
            CO do działalności-starałam się ją otworzyć po dostaniu dotacji z Urzędu
            Pracy.Gdy doszło do konkretów okazało się ,że najpierw muszę wyłożyć pieniądze z
            własnej kieszeni na opłacenie zezwoleń, projektu,projektanta,który postawił by
            mi wg przepisów lokal-(na mojej działce),w którym chciałam sprzedawać
            kwiaty,wiązanki,znicze-mieszkam blisko cmentarza więc pewnie bym się
            utrzymała.Tylko,że na wstępie jak obliczyliśmy trzeba by wyłożyć na to ok 2000
            tyś-a takiej kwoty nie mam.Myślałam,że po to są dotacje czy to z Unii czy z
            PUP,żeby móc takie właśnie rzeczy załatwić z pieniędzmi już w ręku.
            Co do dotacji z Unii-przy dotacji na 20 tyś trzeba mieć wkład własny 3 tyś.Przy
            dotacji na 40 tyś-trzeba mieć wkładu 6 tyś.To wszystko, to ładnie wygląda na
            pierwszy rzut oka a jak człowiek wejdzie w papiery i pójdzie na szkolenie-to
            wychodzą takie rzeczy.
            Próbowałam sprzedawać na allegro własne kompozycje ze sztucznych kwiatów.Nic nie
            poszło.Skończyłam kurs bukieciarstwa-po to -nota bene -żeby otworzyć swoją
            działalność.
            Nic z tego nie wyszło niestety.
            Już nie wiem co zrobić z tą całą sprawą.Boję się ,że to wszystko było robione
            bez umowy i mogą być z tego konsekwencje,które nas już całkiem dobiją.
            Ja nie rozumiem tylko jednego-jak można być takim człowiekiem-zabrać
            narzędzia,którymi ktoś na chleb zarabia.Nie mówiąc o niewypłaceniu pieniędzy za
            uczciwą pracę-miesiąc pracy i było wszystko w porządku- a teraz w jednym dniu
            nagle pani się nic nie podoba i teraz już nawet nie odbiera telefonów.

            Ogłoszenie ,że zaopiekuje się dzieckiem dałam już dawno temu.Pojawia się co
            jakiś czas ale niestety-nikt nie dzwoni.
            To małe miasto- i naprawdę ciężko o pracęsad
            Ja już zaczynam wierzyć-że urodziłam się pod nieszczęśliwą gwiazdą-albo ktoś
            jakiś urok rzuciła na naszą rodzinę...
            • narsen Re: mam dość walki z życiem 30.08.10, 19:03
              Ale syf... Właśnie skończyłam 4 miesięczny remont mieszkania, ale Panom płaciłam
              co jakiś zaliczki po 500, 1000 zł + pokrywałam koszty faktur za materiały jakie
              przynosili. Dziwne, że maż tak wszystko robił przez tyle czasu bez zapłaty, "na
              gębę". Za zaufanie do ludzi zapłacił wysoką cenę, szkoda. A myśleliście o tym,
              żeby mąż ogłosił upadłość jako osoba fizyczna? Od roku mniej więcej podobno jest
              to możliwe jednorazowo. To właśnie na wypadek zapętlonej spirali długów, której
              mimo dobrych chęci nie sposób rozwiązać. Poszukajcie w necie, a tak w ogóle to
              powodzenia. Na pocieszenie dodam, że życie nie znosi stagnacji. Zawsze coś się
              zmienia a skoro już nie może być gorzej to pewnie będzie już tylko lepiej.

              PS: Pisałaś, że jesteś z niewielkiej miejscowości, może koło 3miasta? Bo jak tak
              to mam coś niecoś w domu jeszcze do zrobienia.
            • nangaparbat3 Re: mam dość walki z życiem 30.08.10, 20:00
              A robic takie wieńce z suchych kwiatow na groby i sprzedawac chocby z ulicy na
              początek?
      • przeciwcialo Re: mam dość walki z życiem 30.08.10, 19:41
        Komornik nie zabiera całości pensji, bez przesady. ŻYcie na czarno
        może ich więcej kosztowac. Nie daj Boże choroba, wypadek i zostają
        na podwójnym lodzie.
    • esposa100 Re: mam dość walki z życiem 30.08.10, 18:12
      Droga asiorzynko,
      rzeczywiście masz nieciekawie sad.
      Dotacje unijne na rozkręcenie na start firmy to fajny pomysł, ale....
      z tego co piszesz nie macie nikogo przy sobie, poza tym długi.
      Samo ostatnio sięgnęłam po kasę z unii i mocno się zdziwiłam, bo to nie pomoc
      dla bezrobotnych czy ludzi, którzy chcą zaczynać od zera. Dotację ktoś musi Ci
      poręczyć. Oprócz tego czas oczekiwania jest dość długi (złożyłam w lutym, a już
      wrzesień prawie a kasy niet sad , mimo przyznania dotacji).
      Jeśli masz jakieś pytania to pisz na gazetowego.
      Moja koleżanka jakiś czas temu była w podobnej sytuacji...Imała się wszystkiego
      co się dało. Kiedyś była współwłaścicielką firmy kosmetycznej, ale życie pisze
      takie scenariusze, że parę lat później została sama z córką bez środków do życia
      i bez mieszkania.

      Moim zdaniem:
      - Mąż powinien szybciutko wybrać się na policję i zgłosić fakt, iż pani
      przywłaszczyła sobie jego narzędzia - policja nie zajmuje się przestępczością
      gospodarczą. Babeczka jest cwana, mąż z branży, więc wie doskonale czego
      najbardziej boją się firmy z szarej strefy. A remoncik byłby za darmo. W drugą
      stronę to Ty mogłabyś zgłosić, że zatrudnia na czarno ...
      - Ty, nie wiem czy masz z kim zostawić dziecko, ale koleżanka o której
      wspomniałam, dorabiała sobie myciem okien w domach. Na osiedlach domków
      jednorodzinnych popularnym ostatnio staje się wynajmowanie pani, która sprząta
      dom raz w tygodniu lub raz na 2 tyg. Tak często dorabiają też sprytne emerytki.
      Każde sprzątanie to ok. 100 zł (w zależności od zakresu prac). 5 domów i masz
      1000 zł.
      No i oczywiście składaj te CV...


      To baza - jeśli troszkę odskoczycie finansowo to rzeczywiście można próbować z
      firma. Zaznaczam, że czeka się dość długo i potrzebny jest poręczyciel (ciele)
      lub zabezpieczenie tych 40 tys. To niby formalność, ale kogoś trzeba mieć.
      Nie wiem czy masz kogoś z kim mogła byś pogadać, ale czasem warto nawet pójść
      do obcego księdza (i nie ważne czy jesteś wierząca) czy pogadać sobie z
      psychologiem np. z ośrodka pomocy rodzinie. Generalnie wyjść do ludzi.
      Trzymam za ciebie kciuki.
      • asiara74 Re: mam dość walki z życiem 30.08.10, 18:48
        Usiądźcie razem z mężem i zastanówcie się co można realnie zrobić. Ja zrobiłabym
        wywiad co do babsztyla: co robi, gdzie pracuje, jakich ma znajomych(może macie
        wspólnych). Jak już dobilibyśmy się do niej to ostrzegłabym, że jeślii nie odda
        kasy za wykonana prace i narzędzi to zrobie jej tak koło du...y że pożałuje, a
        następna wizyta będzie już z policją. Ona liczy na wasz strach i bezradność a na
        to was nie stać w obecnej sytuacji.Spokojnie, krok po kroku, nie wolno dać się
        zastraszyć byle cwanej złodziejce.
      • solejrolia Re: mam dość walki z życiem 30.08.10, 19:00

        a może jeszcze można dogadać się z panią- to co jest do poprawienia (według
        baby) mąż poprawi i sytuację załagodzicie?
        a tak w ogóle to spróbujcie panią nagrać, serio, w kazdym praktycznie telefonie
        jest dyktafon, i jeśli nie dogadacie się to dopiero z tym nagraniem policję.
        cwane babsko, nie chce wypłacić wam za remont- niestety to dość częste ostatnio
        zjawisko.
        • solejrolia Re: mam dość walki z życiem 30.08.10, 19:07
          na co dzień pracuję z różnymi ekipami wykonawczymi, jak również z osobami
          zlecającymi. i każda sytuacja jest inna.
          sytuacji, gdzie wykonawcy spartolą robotę jest tyle samo, co inwestorów,którzy
          sami nie wiedzą czego chcą, zmieniają koncepcje co drugi dzień a potem zarzucają
          wykonawcom fuszerki.
          najbardziej rzucają się ci inwestorzy, którym pod koniec roboty zaczyna
          brakować kasy- to już reguła jest po prostu. za materiał zapłacą, bo muszą, ale
          próbują uszczyknąć za robociznę. w mojej ocenie wygrywają te ekipy, które idą na
          kompromis i próbują się dogadać- dobra, jeszcze to i owo poprawię, moja strata.
          a tak naprawdę zyskują o wiele więcej. a przynajmniej nie tracą (np. narzędzi).
    • guderianka Re: mam dość walki z życiem 30.08.10, 19:07
      współczuję sytuacji-ale jeśli chcesz uczciwości -sama bądź uczciwa.
      Staliście się swoimi własnymi ofiarami- mimo że być może innego
      wyjścia nie mieliście..
      myslałaś o wyprowadzce? może za granicę?może tam męża zdolności
      zostaną docenione? a Ty znajdziesz pracę ?
      • asiorzynka Re: mam dość walki z życiem 30.08.10, 19:48
        niemąż chciał się dogadać-ona zadzwoniła w niedzielę więc on
        odpowiedziała-spokojnie-będziemy rano i się rozmówimy-a ona do niego ,że nie ma
        po co przychodzić rano i od razu tekst-że nie odda narzędzi dopóki nie odda jej
        za te płyty.To chyba coś jest niehalo skoro ona nawet nie chce się spotkać a
        dziś nie odbiera telefonu?
        Codo zagranicy-ja choćby dzis spakowałabym się i stąd wyjechała-zarobić na moich
        chłopaków.Mieć poczucie,że on odpoczywa,Syn jest zabezpieczony.A nie - ciągła
        walka o przetrwanie.Tylko kto mi pomoże z organizacją całego wyjazdu?Łatwo się
        mówi-gorzej wykonuje...
        Paranoja jakaś...
        • przeciwcialo Re: mam dość walki z życiem 30.08.10, 19:54
          A skoro masz teren to nie możesz tymczasowo jakiejść "szczęki"
          postawić? Idzie jesień, potem listopad, może udałoby się coś ruszyc
          z handlem. Może dodatkowo zaoferujesz sprzątanie grobów. To ostatnio
          na topie. Tylko zacznij dzialalnośc. Jak ruszysz to łatwiej o
          dotacje.
          • asiorzynka Re: mam dość walki z życiem 30.08.10, 20:12
            na wszystko muszę mieć pozwolenie-ja tak chciałam właśnie wystartować przed 1
            listopada.Planowałam od prawie roku czasu-przeszłam doradcę zawodowego,kurs
            florystyczny z podstawami przedsiębiorczości.
            I gdy zaczęłam chodzić po urzędach okazało się jak te moje plany wyglądają w
            momencie zderzenia się z rzeczywistością.
            Chciałam postawić taki mały drewniany domek na działce-gotowy-zakupiony w
            sklepie.Myślałam,że wystarczy wyjąć przęsło płotu i postawić ten domek na
            placu.Gdy poszłam do Starostwa okazało się,że muszę mieć zezwolenie na
            budowę,nająć sobie kogoś kto ma uprawnienia budowlane by zrobić projekt,potem go
            kontrolować.Za same zezwolenia i opłaty jest ok 400 zł opłat+koszt projektu,
            zapłata za pracę projektanta,który nadzoruje budowę i jej później odbiór-dopiero
            z tym wszystkim mogę składać wniosek o dotację.Domek też w połowie muszę kupić
            za swoje pieniądze.
            TO jest horror.Ja wiem,że kiedyś uda mi się otworzyć tę działalność.Ale w tym
            roku nic z tego.
            Teraz myślę o pójściu gdziekolwiek do pracy.
            Wiem tylko tyle,że gdyby moja Mama żyła-nasz życie wyglądałoby inaczej.Miałby
            kto s Synkiem zostać,ona by pracował i ja bym prędzej pracę znalazła.Tymczasem
            gdy pracodawca się dowiaduje ,że mam dziecko z góry jestem skreślana.
            To też boli...
            • guderianka Re: mam dość walki z życiem 30.08.10, 20:21
              asiorzynka- wiem, że to cieżkie ale nie możesz mowić że masz pecha,
              że wszystko jest do bani. Może przechodzisz załamanie i potrzebujesz
              pogadać z jakimś specjalistą? By wyciągnął Cię przede wszystkim z
              doła psychicznego bo dopóki w nim jesteś- nie będzie lepiej. Nie ma
              co mysleć co by było gdyby. Mama nie żyje, dzieckiem się nie
              opiekuje- jesteś Ty i Twój maz. Może masz jakąś sąsiakę? Kuzynkę?
              Popytaj może ktoś chce dorobić? Może sama zajmij się opieka nad
              dziecmi ?
              Co masz na myśli mówiąc, że wyjechałabyś nawet zaraz za granicę by
              mąz odpoczywał ? On nie ma odpoczywać. On ma ramię w ramię z Tobą
              walczyc a tymczasem mam wrażenie że Ty dźwigasz wszytsko na swoich
              barkach w tym i jego- a to ponad siły jednego człowieka więc sie nie
              dziwię że widzisz tylko czarny tunel.
            • monika19782 Re: mam dość walki z życiem 30.08.10, 20:22
              Może moja rada jest od czapy ale spróbuje. Moim zdaniem powinniście
              sie przenieść do wiekszego miasta, zacząć wszystko od nowa. mąż
              fachowiec bedzie miał większe mozliwości, może załapie sie w jakiejś
              wiekszej firmie, ty po studiach nie koniecznie będziesz musiała
              pracować w sklepie, nie chodzi o to że to jest gorsza praca, sama
              jestem po studiach i rok tak właśnie zarabiałam, ale sklepy
              przeważnie sa długo czynne i późno bedziesz wracała do domu, w
              wiekszym mieście także łatwiej znaleźć pomoc do dziecka, napewno
              zycie jest droższe ale może nie bedzie tak ciągle pod górkę. Moze
              warto czasem zaryzykować, znam podobny przypadek do twojego,
              małżeństwo wyprowadziło się z niewielkiej miejscowośći gdzie nie
              mieli perspektyw, po dwóch latach pięknie się urzadzili, znalexli
              pracę, bardzo sie bali że sobie nie poradzą a wszystko super sie
              ułożyło. Zastanów sie nad tym.
              • marzeka1 Re: mam dość walki z życiem 30.08.10, 20:32
                "Codo zagranicy-ja choćby dzis spakowałabym się i stąd wyjechała-
                zarobić na moich
                chłopaków.Mieć poczucie,że on odpoczywa,Syn jest zabezpieczony"- co
                do syna-rozumiem, ale nie rozumiem tego fragmentu o mężu???
            • przeciwcialo Re: mam dość walki z życiem 30.08.10, 20:29
              Jeśli cos nie ma fundamentów to możesz sobie tego stawaić do woli.
              Pozwolenie trzeba miec na budynki z fundamentami.
              • asiorzynka Re: mam dość walki z życiem 30.08.10, 20:46
                ja też tak myślałam,że jak nie ma fundamentów to sobie mogę.Tyle że jeśli jest
                to budynek gospodarczy a nie pod działalność gospodarczą.Tu nawet bez
                fundamentów-muszę mieć zezwolenia-wiem na 100%procent bo pytałam...
                Co do odpoczynku-niemąż od 15 lat w tym robi.I jakoś nic z tego nie
                wychodzi.Wiele z siebie dał i daje ale widzę,ze coraz bardziej się załamuje
                tym,że mu nie wychodzi.
                Może chciałabym go odbarczyć?Po raz pierwszy zapracować na Niego i dom tak jak
                on to robił od tylu lat?Dać mu odpocząć w sensie psychicznym?Odkąd Syn się
                urodził to on zapieprza całymi dniami i cały czas powtarza ze ma na utrzymaniu
                rodzinę.Może czas na mnie?
                Oboje mocno wierzyliśmy,że uda się z tą działalnością.I co?Dooopasad
                • przeciwcialo Re: mam dość walki z życiem 30.08.10, 21:03
                  Gdzie wy mieszkacie? Co chwilę mówia że potrzebują budowlańców.
                  Rozważaliscie prace męża w delegacji? Jedzie pracowac od pon-piątku
                  a wraca na weekendy? Mój szwagier tak pracuje, ma dowóz, hotel
                  zapłacony i calkiem fają pensje. praca ciężka ale może warto
                  rozwazyć. Ty mogłabys robic te swoje bukiety, załozyć strone w
                  internecie i sprzedawać.
                  • asiorzynka Re: mam dość walki z życiem 30.08.10, 21:09
                    Mieszkamy w świętokrzyskim.
                    Już pracował na wyjazdach-na Śląsku od pn do pt.I szef oszukał go na ponad 1000
                    zł.To nie pierwszy zresztą.
                    I dlatego właśnie zainwestował pomału w narzędzia-ile mógł -pożyczył.
                    I miało być lepiej.
                    No to jest zaje...
                    • elka323 Re: mam dość walki z życiem 30.08.10, 21:48
                      Nie wiem , czy coś ci to pomoże , ale napiszę , jak radzimy sobie z synami.
                      Po śmierci męża zostałam z trójką dzieci i tez nie miałam pracy.Jezdziłam za
                      granicę , aby zarobić na ich wykształcenie.Dwóch już pracuje , trzeci zaczyna
                      technikum.Starsi mają uprawnienia elektryków , probowali pracy w różnych
                      miejscach , ale dali spokój , bo marne pieniądze i zawsze coś im "urwali"z
                      wyplaty.Postanowili założyć wlasną firmę , fakt , strasznie jest ciężko , ale
                      wyszło.Dostali dotację z urzędu pracy - najtrudniej było znalezć żyrantów , ale
                      udało się.Kupili narzędzia , samochód i pracują często po 12 -15 godz.Nie
                      zarabiają kokosów , ale mają spokój.Też mieli nieuczciwego kontrahenta , ale
                      zaraz zrezygnowali ze współpracy.Nie chciał wypłacić całej należności , poszli
                      na ugodę i niewielką sumę mu darowali .Tyle , że teraz facet miał nóż na gardle
                      i dzwonił za nimi , a oni go olali i stracił duże i dobre zlecenie.
                      Zawsze , gdy zaczynają pracę , umawiają się na zaliczki i nigdy nie płacą za
                      materiał ze swoich pieniędzy.Pod koniec zwykle mają u klienta do odebrania
                      niewielką sumkę , a koszty materiału to sprawa klienta.Też pytałam , co by
                      zrobili , gdyby spotkało ich coś takiego , jak twojego męża.Stwierdzili , że
                      poszliby do pracy i powyciągali ze ścian , to co zrobili i co nieco jeszcze
                      dokuli dziur lub poprzecinali kable.Myślę , że jeśli mąż pójdzie do baby niby
                      poprawiać , a wezmie się za rozwalanie , to ją trochę postraszy , bo nie sądzę ,
                      że wezwie policję.Bo jak to wytłumaczy?
                      W małych miejscowościach jest bardzo trudno coś rozwinąć,wszystko opiera się na
                      znajomościach i pracy z polecenia.Jeśli nagłośnicie tą sprawę , nikt nie pójdzie
                      więcej do baby nic robić , a opinia o niej , że jest oszustką , też swoje zrobi.
                      Nie załamuj się , spróbuj uwierzyć , że może być lepiej.
                      • asiorzynka Re: mam dość walki z życiem 30.08.10, 22:15
                        Wiecie co-DZIĘKI KOBITKI,ŻE JESTEŚCIE.Dostałam od Was dużo potrzebnego mi teraz
                        wsparcia.
                        Dziękuję.
                        • gorgolka Re: mam dość walki z życiem 30.08.10, 22:27
                          Asiorzynka, a gdzie w tym świętokrzyskim? napisz, możliwe że byłaby
                          praca dla florystki
                          po drugie: wy nic złego nie zrobiliście, nie zatailiście dochodów
                          przed nikim bo jeszcze ich nie dostał twój niemąż więc jemu nic nie
                          zrobią.
                          W przeciwieństwie do kobity, bo to ona ukradła narzędzia. Niech
                          idzie z policją po narzędzia i postraszy sądem i rzeczoznawcą. Niech
                          jasno powie że na robocie sie zna i nie boi sie pod opinię
                          rzeczoznawcy oddać
                          Co z pokwitowaniem za materiał?
                          niech mąż jej powie że odda za materiały jak odmontuje te co
                          zamontował, ze sobie je wykorzysta jak ona ich nie chce, kopara jej
                          trochę zmięknie jak nad nia widmo od nowa bałaganu i prac zawiśnie

                          i przede wszystkim NA POLICJĘ
                          i niech się nie da zbyć ze oni sie w takie spory nie mieszają bo to
                          ich obowiązek
                    • przeciwcialo Re: mam dość walki z życiem 31.08.10, 06:16
                      Szukajcie solidnych duzych firm. Pod warszawa inwestycji masa i nie
                      tylko oszusci tam zatrudniaja.
                • esr-esr Re: mam dość walki z życiem 31.08.10, 12:15
                  Wiatę możesz stawiać bez pozwolenia, poniżej 25 m kw nawet bez
                  zgłoszenia. Przecież nie musisz w tym miejscu mieć siedzibę
                  działalności - możesz ją zarejestrować w domu, a samą sprzedaż
                  prowadzić w wiacie, czy nawet na stoliku (jak na rynku). Pomyśle też
                  o dniach handlowych na lokalnym rynku (nie wiem w jakim rejonie
                  kraju mieszkasz) - tam opłaty są bardzo małe (u mnie za sprzedaż 'z
                  ziemi' w ogóle się nie płaci, tylko za tzw. stoły)a znicze i kwiaty
                  dużo ludzi kupuje. Zacznij od skromnych wiązanek.
                  Poza tym - i tak ejsteś w szarej strefie - zacznij sprzedawać bez
                  pozwoleń, jak zarobisz te 2000 na inwestycje to zalegalizujesz.
                  • e.mama.s Re: mam dość walki z życiem 31.08.10, 13:25
                    To jest świetny pomysł. Zlikwiduj część ogrodzenia, postaw wiatę.
                • majenkir Re: 31.08.10, 13:08

                  asiorzynka napisała:
                  > ja też tak myślałam,że jak nie ma fundamentów to sobie mogę.Tyle
                  że jeśli jest to budynek gospodarczy a nie pod działalność
                  gospodarczą.Tu nawet bez fundamentów-muszę mieć zezwolenia-wiem na
                  100%procent bo pytałam...


                  Olej zezwolenia, na dachu postaw krzyz i nikt Ci budy nie ruszy wink.
            • falka32 Re: mam dość walki z życiem 30.08.10, 23:10
              Asiorzynka, jeżeli tej dotacji z UP jeszcze nie dostałas, to po prostu zmień
              pomysł na interes. Na taki, przy którym tak naprawdę nie bedzie ci potrzebny
              wkład własny w gotówce. U nas w UP można jako wkład własny zaliczyć własne auto,
              własną nieruchomośc, można wykazać gotówkę na koncie (czyli pożyczasz od kogoś
              na 1 dzień, żeby wydrukować saldo konta i przedstawić we wniosku).
              Całą resztą kosztów, które masz pokryć ze środków własnych, można pomanipulować
              zręcznie. Najważniejsze, żebyś miała faktury na to, na co napisałaś we wniosku,
              że będą (nieważne, skąd je weźmiesz) - a na co wydasz realnie tą kasę, to inna
              sprawa. Mozesz np. mieć już swój komputer, a napisać we wniosku, że kupisz
              komputer, bo nie masz. Bierzesz fikcyją fv na komputer od kogoś, a kasę wydajesz
              na to, na co ci jest naprawdę w firmie potrzebne, a regulamin dotacji nie
              pozwala na sfinansowanie tego. Albo bierzesz na coś większą fakturę niż
              faktycznie kosztowało, a różnicę wydajesz np. na wizytówki czy pieczątki, albo
              opłaty, których dotacja nie finansuje, choćby na pierwszy zus. A jak dobrze
              zakręcisz, to może i sfinansujesz ten projekt i pozwolenia. Jeżeli dobrze
              kombinujesz, przekładając kasę z jednej rubryki do drugiej, możesz całość
              sfinansować z tej dotacji, nie mając własnej ani złotówki. Tylko musisz zacząc
              od tego, jaki inny pomysł by pasował do takich warunków, biorąc pod uwagę to, co
              masz. Lokalizacja koło cmentarza to pewnie nie jest jedyny twój atut i wcale nie
              musisz jej wykorzystać.
            • braktalentu Re: mam dość walki z życiem 04.09.10, 19:22
              Zadzwoń do urzędu gminy, lub starostwa i zapytaj do jakiej wielkości budynek
              niezwiązany z podłożem wolno Ci postawić na własnej ziemi z przeznaczeniem na
              kurnik, narzędzia ogrodnicze, itp. Gdyby taki domek z supermarketu wymagał
              projektu i zezwolenia na budowę, to nikt by ich nie kupował.
              Po wyjęciu przęsła ogrodzenia, ustawiasz "kurnik" i prowadzisz w nim sprzedaż
              zgodnie z zarejestrowaną działalnością. Przed pierwszym listopada spokojnie
              zdążysz.
              Jeżeli idąc na cmentarz ludzie mijają Twoją posesję stań z towarem w otwartej
              bramie i sprzedawaj. Pamiętaj tylko, żeby fizycznie pozostać z towarem na swojej
              posesji.
    • asia_i_p Re: mam dość walki z życiem 30.08.10, 23:12
      Dziewczyny dobrze piszą o postraszeniu kobiety - z tego co wiem o pracy na
      czarno, to twój mąż ma ją w garści, a nie ona jego.
    • ga-ti Re: mam dość walki z życiem 31.08.10, 00:13
      Na babę jest najprostsze wyjście: przyjść z duuużym kolegą o wyglądzie niesympatycznym! No trudno, mus to mus. Albo zrobić, jak ktoś pisał, przyjść pod jakimś tam pretekstem by wpuściła i zacząć rozmontowywać - może się wystraszy i spasuje. Podobno "budowlańcy" kiepskim płatnikom robią bardzo niemiłe rzeczy (np. zatynkowują jajka w ścianie i po jakimś czasie śmierdzi, robią dziurkę w zakrytej rurze i nagle cieknie woda i bardzo trudno znaleźć felerne miejsce), może więc i Twój mąż będzie musiał sie do czegoś niefajnego posunąć sad

      A po co Ci pozwolenie na budowę, gdy stawiasz drewniany domek ze sklepu? Nie trzeba pozwolenia na budowę do czegoś, co nie jest na stałe związane z podłożem (bez fundamentów). Może na początek postaw jakąś "budę" na kółkach (wóz Drzymały wink ), możesz chyba na własnej działce sobie postawić, prawda? A sprzedawać te swoje kwiaty, wieńce nie możesz ze zwykłego stołu na ulicy, na bazarku jakimś, płacąc tylko za placowe?

      Kurcze, to nasze prawo i przepisy uncertain

      Trzymam kciuki!
      • gazeta_mi_placi Re: mam dość walki z życiem 31.08.10, 11:59
        >Na babę jest najprostsze wyjście: przyjść z duuużym kolegą o wyglądzie niesympatycznym!

        A potem do Pana przyjdą (i to w dodatku legalnie i w świetle prawa) sympatycznie nawet wyglądające Panie z Urzędu Skarbowego.
        Ciekawe kto komu napyta większej biedy.
        A następnym razem jak już praca na czarno to u sprawdzonych osób,znajomych lub poleconych przez kogoś znajomego,mniejsza szansa że oszuka.
        • madrepolaca Re: mam dość walki z życiem 31.08.10, 12:14
          To ze facet sie narobil to nie znaczy ze dobrze zprbil niestet. u
          nas w kraju jakosc uslug marna jest.
          wlasnie panowie mi robia kominek i znowu moj maz bedzie po nich
          musial poprawiac i wykanczanie naszego domu trwa juz 3 rok. bo to co
          zrrobia tak zwani fachowcy z czego sa zarabiscie zadowoleni to zaraz
          moj maz wyciaga narzedzia i naprawia po nich.
          • gazeta_mi_placi Re: mam dość walki z życiem 31.08.10, 13:36
            Dokładnie.
            Ktoś może pracować po 8 godzin dziennie z dwójką pracowników do pomocy nie przepracowując się i zrobić super,a ktoś inny po kilkanaście godzin na dobę i wyjdzie kaszana.
            Myślę,że mało osób jest na tyle bezczelnych aby faktycznie robić problemy z zatrzymaniem narzędzi i nie zapłaceniem gdy robota faktycznie jest wykonana solidnie (taki fachowiec to skarb,zwłaszcza jak nie pije i robi na czas,prędzej by go jeszcze komuś poleciła).
            Naprawdę bardzo mało osób jest takich aby nie zapłacić za solidną robotę i jeszcze złośliwie przetrzymywać narzędzia.
            A porządnych fachowców faktycznie malutko i trzeba miesiącami się prosić bo tyle mają zleceń.
            • e.mama.s Re: mam dość walki z życiem 31.08.10, 13:59
              No tak. Aktualnie pomagam w robieniu podwieszanego sufitu, na
              wieszakach płyty kartonogipsowe. Cholernie łatwo to schrzanić,
              wystarczy żle przykręcić jeden wieszak i płyty wyjdą krzywo. To
              robota dla mistrzów.
    • alabama8 Re: mam dość walki z życiem 31.08.10, 13:43
      Jestem samotną matką i wiem co to bieda z nędzą. "Problemy
      alkoholowe" są tylko dla dzianych ludzi. Nie wiem ile kosztuje
      butleka wina czy flaszka wódki, ale z pewnością nie byłoby mnie stać
      (mając pożyczkę i komornika na karku) na wpadnięcie w problemy
      alkoholowe. Na wódkę męża było stać, a na ratę pożyczki nie?
      Nie macie w życiu pod górkę, macie problemy które nie są
      rozwiązywane a jedynie przesuwane w czasie. Ile można siedzieć na
      bezrobociu uciekając przed komornikiem?
      Dziś w Polsce budowlańcy, fachowcy mogą wybierać i przebierać w
      robocie pod warunkiem że są solidni i godni zaufania. Trzeba sobie
      wypracować markę, uporać się z komornikiem zamiast lecieć do sklepu
      po kolejną butleczynę.
      • asiorzynka Re: mam dość walki z życiem 31.08.10, 13:59
        Nie wiem czy ktoś nie doczytał-wyszedł z alkoholizmu bo doszedł do wniosku,że to
        do niczego nie prowadzi.Wiele osób nie radząc sobie z problemami sięga po alkohol.
    • mateoeasy Re: mam dość walki z życiem 31.08.10, 21:18
      hej.wiem ze swojego doswiadczenia jak to jest z placeniem i zatrudnianiem na
      czarno. moj maz kiedys dostal umowe o prace tylko na papierku a szef podpisal
      sie innym niz zwykle podpisem.nie zglosil go do zadnego ubezpieczenia no nic
      kompletnie.sprawa wyszla jakos przypadkiem,wlasnie przy wyplacie.on sie wypieral
      ze niczego nie wystawial i ze moj maz sobie sam taka umowe wymyslil i myslal ze
      moj maz nie pojdzie do sadu,bo przeciez wyszloby na to ze na czarno
      pracowal.sprawa ciagnela sie rok z hakiem.ale wygralismy.nie chowaj glowy w
      piasek.przy gminach sa doradcy prawni.idz i sie zapytaj co robic.porady sa
      darmowe. i nie boj sie.szukajac pracy daj ogloszenie do gazet,jak umiesz cos
      dobrze no np matematyke,oferuj korepetycje,no nie wiem co jeszcze moze jakis
      handel obwozny..a co do dlugow to na pewno nie zabiora wszystkiego,ale warto sie
      upewnic u jakiegos prawnika,moze gdziec w internecie na jakis forach beda porady
      darmowe.i mimio braku kasy,a ja wiem jak to jest,sprobojcie sie wspierac i nie
      dac sie. kiedys mi moja kolezanka powiedziala,a ona akurat przezyla wojne bo
      jest z chorwacji,ze wtedy kiedy wszystko upada:praca,sklepy i zaczynaja panowac
      wszy i bezprawie wtedy ludzie dopiero dostaja odwage do zycia.ciesza sie z
      rzeczy ktore kiedys nie byly istotne. ja po spotkaniach z nia zawsze sie
      ciesze,ze moje dzieci zasypiaja i budza sie w swiecie bez bomb,ze mam fajnych
      sasiadow,ze akurat jak pada deszcze to moge sobie zrobic ciepla herbatke,bo kto
      wie co kiedys bedzie?przde wszystkim musisz sie jakos wyciszyc i pomyslec czemu
      zycie was po dupie kopie.nie jestescie zbyt ufnymi ludzmi?na ogol zycie pokazuje
      ,ze dominujacy ludzie szukaja sobie wlasnie takich co by im pokazac swoja
      wyzszosc.warto popracowac nad swoim ego i wyzszym mniemaniem o sobie. ja mysle
      ze sobie poradzicie.a teraz to trzeba rozwiazac sprawe z pania od narzedzi.a
      potem dalej legalna praca i ustalenie wysokosci splat komorniczych.nastepnie
      wspomnialas ze synek do przedszkola chodzi..dac ogloszenie ze szukasz pani do
      odbierania dziecka,lub na poczatek zatrudnic sasiadke.spytaj w przedszkolu czy
      nie potrzebuja kogos do pomocy nad dziecmi czy w kuchni,albo w szkole,albo sama
      sie zaoferuj na nianczenie dziecka czy dzieci.to akurat jest na topie.a wyplate
      bierz co tydzien-unikniesz rozczarowania z nieuczciwoscia.nie ma kasy nie ma
      pilnowania i trzeba stanowczo to powiedziec juz na poczatku i sie tego trzymac.
      czasem przez takie znajome-mamy mozna sie dowiedziec gdzie akurat jakas praca
      sie kreci i ja nawet dostac.jak ja szukalam pracy to byla ksiazka telefoniczna
      na stole i wydzwonilam wszedzie gdzie moglam.po 3 tyg obdzwaniania udalo mi sie
      zachaczyc na miesiac i tak to dalej poszlo samo.ale jeszcze jedno,zeby znalezc
      prace nie mozesz wygladac jak cierpietnica,z ktorej sie czyta jak z otwartej
      ksiazki...pewna i zdecydowana,chocbys umierala ze strachu.pozdrawiam ciebie i
      dasz sobie rade.
      • denea Re: mam dość walki z życiem 01.09.10, 10:47
        Asiorzynko, lata się znamy i wiesz, że mam dla Ciebie dużo ciepła smile
        Bardzo dobrze Ci tu dziewczyny piszą i w takiej atmosferze, że na
        pewno już masz głowę wyżej, co ? Bo dobre fluidy z tego wątku nawet
        ja wyczuwam smile
        To, co zrobiła ta pani jest nielegalne i jest na to paragraf. Twój
        facet wystarczy żeby udowodnił, że to jego narzędzia (znaki
        szczególne, jakieś nacięcie czy zachlapanie farbą w konkretnym
        miejscu, faktura ze sklepu czy świadkowie, od których pożyczył) -
        wchodzi tam z policją i bierze, co swoje bez gadania. Serio.
        Na jego miejscu najpierw jednak spróbowałabym wykazać dobrą wolę i
        się z panią dogadać - choćby po to, żeby mieć dowód na dyktafonie na
        swoją dobrą wolę. A potem iść i pogadać z dzielnicowym. Nie znam się
        na tych strasznych sprawach skarbowych, dlatego najpierw bym właśnie
        pogadała, przedstawiła sprawę żeby się dowiedzieć, czy mogę mieć
        nieprzyjemności ze skarbówką jak złożę zawiadomienie na policję o
        zatrzymaniu mienia. Dzielnicowi to przeważnie fajni ludzie są, na
        pewno coś poradzi smile

        Słuchaj, ja tez mam doły, jak każda z nas. Pięknie Ci tu Meteoeasy
        napisała o tym, co w życiu ważne, sama czasem podobnie się
        pocieszam. Wyprostuj się, spróbuj udawać pewną siebie zwłaszcza jak
        idziesz rozmawiać o pracy. Tak to bywa, że człowiek upada, a potem
        się podnosi, choć czasem trudno się gramolić... ale będzie dobrze !!
        Czego nam wszystkim życzę !

        P.S. Pomysł z doczepieniem kółek do tego domku to pomysł 10/10 smile
        Aha, warto pamiętać, że przy gminach powinny być punkty, gdzie można
        zasięgnąć darmowej porady prawnej.

        Ściskam, przytulam i życzę słońca smile
        • asiorzynka Re: mam dość walki z życiem 01.09.10, 11:08
          Poszedł na policję.Wczoraj-rozmawiał z kimś-kazali mu dziś przyjść złożyć
          zeznania bo wczoraj nie mieli kogo tam posłać-jakieś szkolenia.Ja siedzę teraz
          jak na szpilkach.
          Wiemy dokładnie,co się stało.TO jest porażka jakaś.
          Otóż Mój(wraz ze wspólnikiem-o którym w sumie nie pisałam ale to nic do sprawy
          nie wnosi)wziął do pracy takiego faceta-kiedyś poprosił go o podwiezienie gratów
          na robotę(inną niż ta).Ten facet poprosił mojego ,że jakby miał gdzieś tam dużo
          roboty to żeby go wziął bo nie ma już normalnie na chleb i ciężko mu.Mój ma
          dobre serce-więc ustalili ze wspólnikiem,że go wezmą.On ma samochód-oni dadzą mu
          zarobić.Dostał dniówkę plus na paliwo.Na początku był zadowolony-później zaczął
          mieć pretensje,że za dużo godzin pracują,że za mało zarabia.Więc mu
          powiedzieli,że przecież nie musi z nimi robić.Oni gonią z robotą bo i kobiecie
          na czasie zależy i oni mają kolejna pracę nagraną.
          I któregoś dnia mój wysłał tego pracownika z tą kobietą po materiał-mieli jakiś
          gips dokupić,czy coś tam.Gdy wrócili z zakupów ta kobieta zaczęła się dziwnie
          zachowywać.
          Następnego dnia juz jej się sufit nie podobał-nie był jeszcze zrobiony tylko
          rozrysowany.WIęc mój siedł z nią i poprzerabiał tak,żeby jej się podobało.Ona to
          zatwierdziła a a w niedzielę zadzwoniła,że wszystko jest nie tak-że była jakaś
          firma budowlana to ocenić i że jest sieczka.Kazała oddać za płyty-wyliczyła je
          na 800zł(choć kosztowały 400).Więc mój powiedziała jej dobrze-że w poniedziałek
          rano przyjadą jak zwykle i jakoś ten problem rozwiążą.Ona mu wytłumaczy co jest
          wg niej źle i że się jakoś dogadają.A ona na to ,że nie mają po co przyjeżdżać
          bo ich nie wpuści.I narzędzi nie odda zanim jej za te płyty nie oddadzą.W
          poniedziałek nie odbierała już wcale telefonów.Więc mój poszedł z tym
          wspólnikiem pod ten blok a tam-stoi na parkingu samochód tego pracownika i
          widać,że okna pootwierane i ktoś tam pracuje!Po prostu cham się dogadał z
          kobietą za ich plecami-podebrał pracę i robi ich narzędziami.Ona sobie wymyśliła
          pretekst,że sufit źle bo tak musiałaby oddać te narzędzia a tej facet nie ma
          swoich,więc nie mógłby pracować.Robota jet na wykończeniu-więc ona oszczędzi na
          wypłacie za pracę a tamten zarobi więcej niż jakby miał na dzień u mojego.
          Ja już nie mam słów na takie coś...
          • asiorzynka Re: mam dość walki z życiem 01.09.10, 11:18
            napiszę jeszcze tak-nie jesteśmy tego na 100%pewni-to są nasze
            przypuszczenia-ale ten gość tam na bank robi bo wczoraj,gdy wracali z
            posterunku-samochód tam też stał.TO,że gość oberwie to już pewne-pochodzi z tego
            samego osiedla co my i zna mojego przelotnie jakiś czas.
            Gdy mój się poszedł dowiedzieć u kolegów coś więcej o tym człowieku okazałą się
            ,że kiedyś załatwił jakiegoś pracodawcę już-poszedł nagadał do właścicieli
            roboty ,że mu nie che tamten pieniędzy wypłacać.Tyle,że tam ci właściciele
            kazali zabrać graty i odejść zaś w naszej sytuacji trafiło na cwaną babę,która
            sobie plan uknuła,stwierdziwszy,że da się na tym zarobić.
            Jestem złą na mojego-że tak łatwo dał się podejść temu pseudo-koledze.Taki
            właśnie jest-ma miękkie serce bo sam w życiu zaznał biedy i chciałby zbawić
            świat.Babie tez załatwiał taniej materiały u znajomych w hurtowniach.Liczył
            prace po najmniejszych kosztach.Nie rozliczyła się z nim za założone parapety,za
            wyszpachlowane i wymalowane 2 pokoje.Za zburzone ściany i postawione nowe.Za
            wywieziony gruz.Za płytki w łazience.Jeśli nie podobała jej się robota-czemu nie
            kazała przerwać w 2 dniu pracy a czekała cały miesiąc!
            Zrobiła z naszego życia piekło...
            • niamn Re: mam dość walki z życiem 01.09.10, 18:34
              asiorzynka napisała:

              > Zrobiła z naszego życia piekło...

              Sorry Asiorzynka, ale to problemy mieliscie przed ta paskudna historia z ta
              paskudna baba i bedziecie mieli jak juz sie ta afera zakonczy. Dobrze, ze facet
              poszedl na policje, mam nadzieje, ze Wam sie uda odzyskac te narzedzia i moze
              nawet kase, ale moze w koncu byscie sie wzieli za uporzadkowanie wszystkich
              swoich spraw, zacznijcie od wizyty u komornika, zacznijcie splacac zadluzenie,
              moze uda Wam sie wynegocjowac umorzenie czesci dlugu (bo jak tak dalej pojdzie
              to odsetki Was zjedza) i po prostu zacznijcie od nowa. Tkwicie w jakims takim
              absolutnym balaganie, praca na czarno, brak ubezpieczenia, na stare lata brak
              emerytury, zacznijcie splacac dlugi, niech twoj facet zacznie sam pracowac (po
              co mu wspolnicy), niech wyrobi sobie marke, bo o tego uzalania sie nad soba i
              swoim smunym losem na glowe oboje dostaniecie.
            • denea Re: mam dość walki z życiem 01.09.10, 20:26
              Nie rozliczyła się z nim za założone parapety,z
              > a
              > wyszpachlowane i wymalowane 2 pokoje.Za zburzone ściany i
              postawione nowe.Za
              > wywieziony gruz.Za płytki w łazience.Jeśli nie podobała jej się
              robota-czemu ni
              > e
              > kazała przerwać w 2 dniu pracy a czekała cały miesiąc!

              To niech Twój facet stracony zarobek, zmarnowany czas i pracę, za
              którą nie dostanie zapłaty, potraktuje jako płatne szkolenie z
              zakresu "JAK NIE BYĆ JELENIEM". Niech nie dopuszcza nigdy więcej do
              takich sytuacji, że ktoś zalega za tak dużo robót - klient płaci za
              materiał i po kolei np. za każde zrobione pomieszczenie. Albo płaci
              tygodniówki. Jak nie płaci, to dalej nie robimy.

              > Zrobiła z naszego życia piekło...

              I po co tak myślisz ?? To jest destrukcyjne, a niczego nie wnosi, w
              niczym Wam nie pomoże. Jak ma facet miękkie serce, to musi mieć
              twardą doopę, niestety. A Ty i dziecko razem z nim sad Trafił na
              paskudną, cwaną babę i jeszcze cwańszego "wspólnika" - ale widzieć w
              tym bez mała klątwę to przesada. Ja rozumiem, kochana, że miałaś
              bardzo pod górkę. Pewnie miewasz wrażenie, że los sprzysiągł się
              przeciw Tobie. Ale spróbuj nie myśleć fatalistycznie. Może jakieś
              antydepresanty też warto byłoby rozważyć ? Nie wiem, coś co pozwoli
              Ci wyjść z dołka... Uprzeć się, postawić wóz Drzymały i spełniać
              swoje marzenia, iść do celu smile
              I pilnuj chłopa, żeby brał chociaż jakieś zaliczki, o kasie za
              materiały nie wspominam !!

              Co do wspólnika... jeśli dobrze się domyślacie, to po prostu
              podłość. Co nie zmienia faktu, że za dotąd wykonane prace pani musi
              zapłacić i tyle. I oddać narzędzia, oczywiście !
    • elza78 Re: mam dość walki z życiem 02.09.10, 11:45
      asiorzynka i co tam na policji ustaliliscie?
    • fancy_soft Re: mam dość walki z życiem 02.09.10, 11:58
      "Re: to kiedy idziesz do pracy?
      asiorzynka 04.09.07, 15:21 zarchiwizowany
      masz rację mojasąsiadko))-do niedawna nie wierzyłam w samą sibie-
      tak mnie dom wychował.I wczoraj właściwie pękło coś we mnie.Zdałam
      sobie sprawę,ze tez się liczę i mam prawo decydowac sama za
      siebie.Chcę zyc po swojemu i wiem,że mądrze postepuję.Ważne ,ze mam
      wsparcie w moim partnerze.Najważniejsza jest dla mnie moja rodzina.A
      pracę stawiam na drugim miejscu.I chyba jeszcze będzie musiała
      a poczekac-planujemy drugie dziecko "

      • asiorzynka Re: mam dość walki z życiem 03.09.10, 22:11
        Matko-ja takie coś kiedyś napisałam?
        3 lata wstecz-nawet nie pamiętałam...
        Tak kiedyś było-był dla mnie wsparciem-Mama umarła w 2006 roku i pierwszy rok po
        Jej śmierci był dla mnie mega ciężki-jedyną osobą, która mnie wspierała był
        On.Wtedy jeszcze normalnie pracował i nie miałą żadnch problemów.Ja je wtedy z
        moją psychiką miałam.Bardzo przeżyłam śmierć Mamy.Chyba nawet gorzej Jej
        umieranie przez 2 lata dzień w dzień.

        Nie było wtedy takich problemów i planowaliśmy 2 dzieciaczka.
        A teraz-matko-jaka odmiana losu.
        Szczerze-jeślibym się teraz dowiedziała, że jestem w ciąży...Masakra.
        A kiedyś tak bardzo chciałam mieć drugie dziecko...
        Smutne to jakieś...
        • asiorzynka Re: mam dość walki z życiem 03.09.10, 22:17
          Narzędzia odzyskane przez interwencję policji.Nerwy niestety zszarpane.
          Szukam pracy ale...NIE MA NIC...Liczę na cud.
          Poroznoszone cv gdzie się da.
          Zagubiliśmy się w tym cholernym życiu....
          Ciągle zabiegani zmartwieni rzeczywistością...w ciągłym strachu-bez
          czyjejkolwiek pomocy i nadziei na poprawę...
          Ciężko ale się nie poddajemy...A co nam w sumie pozostało?Sznurek?JA tak ,On
          tak.A Synek?
          Dla Niego chyba już tylko żyjemy...
          • julek_i_ja Re: mam dość walki z życiem 04.09.10, 12:17
            Cieszę się że udało Wam się odzyskać narzędzia.
            Śledzę Twój wątek ze łzami w oczach, myślałam, że ja mam sytuację nieciekawą ale poradzenie sobie z Twoją naprawdę wymaga nadludzkiej siły.
            Twój partner ma fach w ręku, to dobra sprawa - może rozważyłby wyjazd za granicę. Jak by się urządził moglibyście do niego dojechać. Jeśli tylko któreś z Was zna język, to mielibyście szansę na spokojne życie i pomału spłacilibyście długi w Polsce. Wiem co mówię. Może macie jakiś znajomych, którzy by Wam pomogli na start? I jeszcze rada nr 1 - niech nie pracuje u Polaków; z mojego doświadczenia w pracy w Polsce i za granicą widzę wyraźnie, jak duża jest to przepaść w warunkach pracy, gdy nikt nie próbuje Cię oszukać na każdym kroku i szanuje Twoją osobę.
            Trzymaj się ciepło, napisz jak coś się zmieni lub wyjaśni.

            https://www.suwaczki.com/tickers/kjmnk6nl6rsz21e1.png
            • asiorzynka Re: mam dość walki z życiem 04.09.10, 13:40
              dziękuję serdecznie za miłe słowa.Będziemy starać się za wszelką cenę
              wyjechać(przynajmniej jedno z nas)za granicę.Też chcielibyśmy spłacić długi i
              móc żyć normalnie.Jeśli się nie uda to przecież Syn coraz większy i w końcu
              będzie na tyle samodzielny,że zostanie sam w domu i jeśli znajdę pracę będziemy
              mogli pracować oboje i wtedy będzie troszkę lżej.
              Dzięki jeszcze raz serdeczne-dużo mi wiele z Was pomogłosmile
          • gazeta_mi_placi Re: mam dość walki z życiem 04.09.10, 18:54
            Marudzisz jak stara baba uncertain
            Zdrowi jesteście oboje i chyba stosunkowo młodzi.
            No sorry,nasz fliziarz (kafelkarz) na samym remoncie tylko naszego mieszkania
            zarobił kilka tysięcy złotych na czysto a inni jeszcze się pchali do niego bo
            dobrze robi,Twój mąż też przecież może .
            Co stoi na przeszkodzie? Teraz ludzie szukają ze świecą fachowców,zwłaszcza jak
            niepijący i uczciwy a przy tym dobrze robi to będzie miał kolejki chętnych.
    • esr-esr a co z tymi kwiatami? 17.09.10, 15:41
      Co z Twoim pomysłem na biznes? Sprzedajesz coś? Pogoda jeszcze w miarę ładna, a jesienią ludzie częściej na cmentarz chodzą.
    • gaskama Re: mam dość walki z życiem 17.09.10, 18:38
      Ile lat ma Twoj syn? Jaki nosi rozmiar buta? Odpisz na moj adres gazetowy. Mam fajne kurtki i buty za male na mojego syna. Jesli sie nie obrazisz, moge Ci cos przeslac. Pozdrawiam.
    • barbaraonly Re: mam dość walki z życiem 17.09.10, 22:50
      asiorzynko, idz do specjalisty po leki na depresje. Mi bardzo pomogly.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka