el_jot
12.09.10, 13:07
Córka poszła w tym roku do zerówki (oddziału przedszkolnego w szkole). Jest pierwszym dzieckiem w tej szkole, które nie chodzi na religię.Nasza decyzja wywołala niemałe zaskoczenie, zdziwienie i chyba zakłopotanie pani dyrektor. Stwierdziła, że ona jest tolerancyjna i że nie będzie najmniejszego problemu. Pomyślałam - dlaczego miałyby być problemy. Ale już na początku okazało się, że religia jest w środku, tzn. córka musiałaby wychodzić razem z panią i przychodzić po religii. Ponieważ szkoła jest mała, udało się tak ułożyć plan, żeby jednak religia była na początku. Ale nie do końca to zdaje egzamin. Córka jest wożona przez swoją opiekunkę do szkoły, wtedy kiedy my sami nie mamy możliwości jej zawieźć.
Wczoraj moja córka pyta mnie - mamo, a czy my mamy krzyż w domu? Nie, nie mamy.
- Mamo, a czy pójdziemy w niedzielę do kościoła - nie chodzimy do kościoła, jutro też nie idziemy. Ale dlaczego pytasz? A bo przyszłam z panią opiekunką do sali jak była religia i katechetka kazała dzieciom poszukać krzyża i kazała dzieciom iść do kościoła i dobrze zapamietać co się tam dzieje.
I tak się zastanwiam, czy to był na pewno przypadek czy panie próbują dziecko "nawrócić". Ja uważam, że na razie można poczekać czy się coś takiego powtórzy. Mój mąż jutro odwozi córę do szkoły i ma zamiar z panią porozmawiać (nie po raz pierwszy zresztą). A wy co sądzicie?
P.S - Jeszcze niedawno miałam cichą nadzieję, że szkoła jednak jest świecka, od 1 września jestem przeciwnego zdania. Ja uczę w szkole, kórego patronem jest Jan Paweł II. Jeżeli jest msza w ciągu lekcji i rodzic sobie życzy, to może zwolnić dziecko z zajęć, żeby mogło pójść do kościoła. Druga szkoła ma patrona biskupa jakiegoś tam, na wszystkie uroczystości są zapraszane siostry zakonne, biskupi, księża, niewiele gości jest świeckich.