Dodaj do ulubionych

wywiadowki i zebrania(przedszkole i szkola)

    • monikaa13 Re: wywiadowki i zebrania(przedszkole i szkola) 15.09.10, 14:35
      To niestety prawda. Mam doświadczenie w temacie i jestem oburzona. Rodzice do szkoły nie przychodzą przez pół roku. Ja rozumiem, że akurat nie mogę w piątek o 16 czy we wtorek o 15, to niech przyjdą w inny dzień, niech zadzwonią chociażby.

      Bardzo często jest tak, że rodzic przychodzi dopiero do szkoły po pisemnym zawiadomieniu o ocenie ndst na semestr.

      To nie jest normalne niestety i to nie są opowiedzialni rodzice!!!

      Dużo zależy też od wychowawców.

      Znam taką, do której na każdym zebraniu jest ponad 90% rodziców. Przychodzą nawet we dwoje. Znam inną, do której na zebrania przychodzi 20% rodziców.
      Aż trudno uwierzyć, że akurat klasa aż na tyle inna lub patologiczna, poprostu taki wychowawca.

      W przedszkolu jest inaczej, bo rodzic dziecko odbiera codziennie i codziennie z panią rozmawia, a przynajmniej może.
    • wieczna-gosia Re: wywiadowki i zebrania(przedszkole i szkola) 15.09.10, 14:44
      jako ze z wychowawczynia najmlodszego spedzilam wlasnie urocze pol godzny- nie mam poczucia ze nie mam czasu na wychowanie dziecka.

      przy starszych dzieciach nie bylo kwestii bo nauczyciele nie mieli uwag. Wpadalam na pierwsze i statnie zebranie w roku, przegladalam dzienniczek czy nie ma uwag i tyle.
      W przypadku najmlodszego jestem z definicji jedna z tych matek co to musza po zebraniu zostac- w zwiazku z tym nie widze powodu dla ktorego mam spedzic uojna godzine w grupie a nastepnie koljne pol godziny indywidualnie. Wole od razu spotkac sie sam na sam i miec poczucie nie marnowania czasu.
    • duch_mariana Unikam chodzenia jak tylko mogę 15.09.10, 17:03
      Nie wiem jak u Was, ale u mnie praktycznie cała wywiadówka schodzi na roztrząsaniu strasznych życiowych problemów kilku stukniętych mamuś. A to plecak za ciężki, a to za dużo wysiłku na WF, a to córcia czuje się niekomfortowo w ubikacji, a to w szkolnym sklepiku sprzedają niezdrowe rzeczy itp, itd. Jak tego słucham to mi się flaki przewracają. Oceny córki znam, bo mi o nich mówi. Na wywiadówce nie dowiem się więc czegoś, o czym nie wiem. Wychowawczyni ma do mnie telefon, ma maila, gg, skype, może się w każdej chwili skontaktować w razie jakby zaistniał w klasie poważniejszy problem niż to, że Zosia nie potrafi obsłużyć zasuwki w kiblu, albo dla Michałka plecak za ciężki. W sprawach wycieczek dostosowuję się do tego, co tam ustalą. Ja dobrze wiem, że najlepsza zabawa jest zawsze wieczorem i po ciszy nocnej smile A w dzień to gdzie by nie poszli tam będzie dobrze. Powycieczkowe problemy mamusiek typu nieszczelne okna w pokojach, albo że ich dziecince pić się chciało, a nie miała co, mnie mało obchodzą, więc moja obecność nie jest tam niezbędna. Papierkowe sprawy można załatwić z wykorzystaniem córki jako kuriera. Nie muszę się fatygować do szkoły, żeby coś podpisać, skoro córka przyniesie, ja się zapoznam i podpiszę (albo i nie), a ona następnego dnia zaniesie. Wywiadówki to dla mnie strata czasu.
      • lilka69 Re: Unikam chodzenia jak tylko mogę 15.09.10, 20:38
        i zapomnialas tylko dodac jak gleboko nie szanujesz innych ludzi oraz tegosamego uczysz swoje dziecko.
        • duch_mariana Re: Unikam chodzenia jak tylko mogę 15.09.10, 22:57
          Dlaczego niby nie szanuję? Swoje zdanie wyrażam i tyle. Wywiadówka po zielonej szkole to był jeden wielki wrzask. Wyskoczyły harpie na wychowawczynię i jedna przez drugą wywrzaskiwały swoje żale do całego świata. Najlepsza była agresywna mamusia, która miała pretensje, że dziewczynki nie miały prywatności w łazience, ponieważ prysznic był zbiorczy w sensie nie przegrodzony przepierzeniami i bez zasłonek i córcia się bardzo krępowała i nie mogła się umyć, że to nie kolonia karna i kto to w ogóle organizował, ktoś powinien sprawdzić warunki, ktoś powinien za to odpowiedzieć. Czyli jak rozumiem ktoś jest odpowiedzialny za to, że jej córcia się nie umyła pomimo, że miała gdzie. Inna inteligentna inaczej miała pretensje, że nie było menu wegańskiego. Jak wiadomo, połowa narodu to weganie żywiący się korzonkami, więc brak menu wegańskiego można porównać do braku papieru toaletowego w kiblu smile Jeszcze inna twierdziła, że okna w pokoju były nieszczelne i przez to był przeciąg, bo dziecko wróciło zaziębione. Okna podobno plastikowe i szczelne, tylko jak się okno otworzy, to już ono szczelne nie jest. Sami sobie otworzyli to się sami pozaziębiali. Jeszcze inna miała pretensje, że ubrania syna śmierdziały oborą (tak dokładnie). Wiedziała dobrze, że będą oprowadzanki w siodle, nawet była informacja żeby zapakować dzieciom takie trochę gorsze ciuchy na tę okazję. No ale koń na pewno był brudny, bo aż ubranie prześmiardło. Choćby koń był najczystszy, to ma swój specyficzny zapach, siodło również i tego nie da się przeskoczyć. Próba wytłumaczenia tego zakończyła się kłótnią. Ciężko mi przychodzi szacunek dla takich ludzi. Co najwyżej przez grzeczność mogę nie wyśmiać smile Ale brać udziału w tym cyrku nie zamierzam.
      • mim288 Re: Unikam chodzenia jak tylko mogę 16.09.10, 09:24
        Swięte słowa!!!
    • slonko1335 Re: wywiadowki i zebrania(przedszkole i szkola) 15.09.10, 20:43
      Nie zdarzyło się jeszcze aby któreś z nas nie było na zebraniu w przedszkolu ale nie bardzo wiedzę czemu miałby być to miernik tego czy interesuję się dzieckiem czy nie. Cóż tak bardzo interesującego można się dowiedzieć na zebraniu w przedszkolu czego nie da się przekazać w inny sposób? no w każdym razie ja póki co zwykle mam poczucie straty czasu. Gdybym miała ważną robotę albo inną ważną sprawę na pewno bym nie kombinowała dla zebrania w przedszkolu..
      O szkole się nie wypowiadam bo to przede mną...
    • wyssana.z.palca Re: wywiadowki i zebrania(przedszkole i szkola) 15.09.10, 21:15
      Jak na moj gust wywiadowki sa przereklamowane. moi jakos chodzili dwa razy do roku i zyja, ja zyje, na ludzi wyszlam.. Jesli nic sie nie dzieje, nie ma problemow nie chcialoby mi sie co miesiac latac do szkoly na pitu pitu z wychowawczynia..
    • olena.s Re: wywiadowki i zebrania(przedszkole i szkola) 16.09.10, 08:10
      Nie mam styczności z polską szkołą, bo mieszkamy daaaaleko i dziecko chodzi do amerykańskiej w kraju arabskim.
      Dlatego podrzucam tylko informację o całkiem innym systemie współpracy szkoła/dom, a nuż jakiś zapalony nauczyciel zechce przenieść?
      1. Komunikacja
      Szkoła ma ustawiony model komunikacji elektronicznej. Rodzice muszą podać adres mailowy, i co tydzień dostają nań a) ogólnoszkolne ble ble - o wydarzeniach ogólnych, b) od wychowawcy o wydarzeniach klasowych. Wychowawca odpowiada na maile tego samego dnia, nie bylo też dotychczas kłopotu w umówieniu się na indywidualne spotkanie.
      2. Spotkania. Raz w roku szkoła organizuje coś, co ciut przypomina polską wywiadówkę - spotkanie zbiorcze rodziców po wakacjach w trakcie tzw "back to school night". Spotykamy się w klasach wychowawców, nauczyciel informuje, jaki będzie program i jakie są zasady wychowawcze (pokazał nam kontrakt - co muszą dzieci i co musi on - sami wymyślili, spisali i powiesili na ścianie). Rozdaje materiały informacyjne w rodzaju pomocy dzieciom w nabyciu biegłości czytelniczej. Następnie można pójść do innych nauczycieli, ale również raczej po ogólne informacje dotyczące nauki. Spotkanie zaczęło się o 19, część klasowa trwała około pół godziny.
      Dwa razy do roku mamy indywidualne spotkanie z wychowawcą. Raz w tet'a tet, a raz z dzieckiem, które wczesniej przygotowuje folder z informacjami o swoich dokonaniach. Spotkania są umawiane indywidualnie, każdy rodzic ma dla siebie bodaj 20 minut. Trwają od popołudnia pierwszego dnia do wieczora dnia następnego (z przerwą na sen). W tym czasie nie ma lekcji, więc rodziece muszą jakoś zorganizować opiekę nad potomstwem.
      Szkoła zachęca do chwalenia dziecka i generalnie sporo robi aby poprawić mu samoocenę. Do tego skłania też rodziców.
      Nauczyciele są łatwo dostępni - trzeba się oczywiście umówić, ale nie są to wymuszone pięciominutowe spotkania, tylko realna chęć dogadania się, zrozumienia problemu i pomocy. Dziecko jest w trzeciej klasie, więc o starszej młodzieży nie mam pojęcia.
      • kkokos Re: wywiadowki i zebrania(przedszkole i szkola) 16.09.10, 09:39
        indywidualne spotkanie z wychowawcą. Raz w tet'a tet, a r
        > az z dzieckiem, które wczesniej przygotowuje folder z informacjami o swoich dok
        > onaniach. Spotkania są umawiane indywidualnie, każdy rodzic ma dla siebie bodaj
        > 20 minut.

        a możesz napisać coś więcej? co rozumiesz pod słowem folder? od jakiego wieku dzieci to przygotowują? same czy z czyjąś - czyją? - pomocą?

        pytam, bo w polskiej szkole spotkanie we trójkę - wychowawca, uczeń, rodzic - kojarzy się dość jednoznacznie z opieprzem po jakimś szkolnym przestępstwie. mało komu przychodzi do głowy chwalenie dziecka w obecności rodzica, a juz pozwalanie dziecku na takie skandaliczne samochwalstwo jak przygotowanie folderu (cokolwiek to jest) o własnych osiągnięciach w zasadzie powinno kwalifikować nauczyciela do wariatkowa.
        a potem sie dziwimy, że sfrustrowane społeczeństwo mamy, odreagowujące swoje kompleksy
        • olena.s Re: wywiadowki i zebrania(przedszkole i szkola) 16.09.10, 10:00
          Folder zawiera próbki z różnych dokonań dziecka z poszczególnych bloków tematycznych - oni prawie nie korzystają z zeszytów, tylko z luźnych kartek, więc łatwo jest wyciągnąć co potrzeba. Sa próbki literackie (w zeszłym roku pisali haiku) spelling, matematyka, specjalne projekty (wylepiane z plasteliny mapy czy wulkany) itd. Część wybiera nauczyciel, żeby pokazać postępy od początku roku szkolnego, część dziecko, żeby pochwalić się najlepszymi dokonaniami. Robią to od początku szkoły, czyli od szóstego roku życia, byc może wcześniej w kindergarten czy preK też, ale nie wiem, bo mała tam nie chodziła. Nauczyciel na tym spotkaniu nie dopuszcza do rozmów o niedociągnięciach, i w ogóle jeżeli jakieś są, to są wskazywane jako obszar dalszej pracy, a nie przestępstwo zasługjące na przyganę i przyczynę wstydu.
          W ogóle szkoła - przynajmniej dotychczas - jak diabeł święconej wody unika porównywania dzieci w obrębie klasy czy szkoły - dostajemy co najwyżej raporty jak dziecko wypada np. w czytaniu na tle średniej dla USA. I na "świadectwach" mamy generalnie opisówkę, a nie stopnie. Więc nie wiem, jak mała wypada na tle klasy.
          A, jedyna rzecz jaką dziecko ma obowiązek przenosić codziennie między domem a szkołą, to tzw planner - zeszyt z wydrukowanym podziałem na wszystkie szkolne dni, w którym dzieco codziennie zapisuje co zadane, a rodzic ma obowiązek podpisać (i w domyśle - sprawdzić czy odrobiono lekcje).
    • alabama8 Re: wywiadowki i zebrania(przedszkole i szkola) 16.09.10, 08:45
      lilka69 napisała:
      czy naprawde nie moga wziac dni aopieki nad dzieckiem, pol dnia urlopu , zwolnic sie i przyjsc???
      Czasami lilka przypomina taką kobyłę z pod kolumny zygmunta, klapki na oczach po lewej i po prawej i nijak nie sięga wyobraźnią dalej niż za najbliższy zakręt wink Wziąść dni opieki albo urlop, no przeca że to prościzna, nigdy bym na to nie wpadła! A ja głupia dni opieki i wrlop wykorzystuję na wizyty z dzieckiem u ortodonty, immunologa, pulmunologa, okresowo na siedzenie w domu w czasie dzieckowej choroby. Z resztą proszę zobaczyć:
      (1) 1 września trzeba wziąść wolne, żeby zaprowadzić na rozpoczęcie roku,
      (2) w czerwcu kolejny dzień na zakończenie roku.
      W międzyczasie szkoła oferuje rodzicom tak zwane dni wolne kiedy to nauczyciele nie pracują a ja w robocie być powinnam:
      (3) 12 listopada - bo po 11 listopada szkoła robi sobie długi weekend
      (10) 7 dni zimowej przerwy świątecznej - dla pracujących to normalne dni pracy, szkoła ma wolne
      (20) razem 10 dni roboczych - ferie zimowe - mogę wziąść urlop, ale ile mi już tego zostało ....
      (24) wiosenna przerwa świąteczne - w sumie 4 dni.
      (25) 2 maja - szkoła ma wolne - długi weekend. Ja zapierdzielam do roboty ...

      I weź tu upchnij jeszcze urlop wypoczynkowy w wakacje, albo dzień, dwa urlopu na zebrania. Czekam.
      • lilka69 alabama 16.09.10, 10:20
        a czy to moja wina , ze pracujesz u tak zylujacego cie pracodawcy, ze na opieke nad dzieckiem w czasie jego choroby nie mozesz wziac zwolnienia lekarskiego tylko urlop? glupio robisz a on jeszcze ma z ciebie ubaw, ze tak cie trzyma za pysk.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka