kosher_ninja
20.10.10, 08:51
Nie mam daru nazywania wątków.
Chodzi mi o błędne przekonania, których nijak nie da się z umysłów ludzi wybić.
Pierwsza bzdura to ta, że intercyza w Polsce dotyczy majątku nabytego przed ślubem. Nie wiem, skąd się to wzięło - chyba z amerykańskich filmów lub z Pudelka. Nijak ludziom się nie da wytłumaczyć, że z intercyzą czy bez - ich majątek przedślubny pozostanie ICH majątkiem. Ciekawa jestem, czy są tym straszni zdziwieni podczas rozwodu i tak chętni do dzielenia się majątkiem przedślubnym ze współmałżonkiem, jak chętni są do robienia wielkich oczu i oburzania się, że ktoś tam podpisuje intercyzę przed ślubem (lub w trakcie).
Druga bzdura to dogmat o niepokalanym poczęciu. Tego to się chyba już nigdy ludzie nie nauczą... Najbardziej śmieszy mnie ogromne zdziwienie katolików, którzy uczęszczali na religię w podstawówce, w szkole średniej, mieli chrzest, pierwszą komunię, bierzmowanie, brali ślub kościelny, a niepokalane poczęcie to dla nich zajście w ciążę bez udziału mężczyzny - o braku grzechu pierworodnego Maryi to często nigdy w ogóle nie słyszeli.
Trzecia bzdura (ale to mnie poprawcie, jeśli piszę źle, bo ostatnio się tego dowiedziałam i ogromnie mnie to zaskoczyło), to że poród powinien się zacząć odejściem wód płodowych. Ja wiedzę o porodach czerpałam z filmów, przyznaję. I tam było wiecznie "odeszły mi wody, rodzę!". A dowiedziałam się, że nie - poród zaczyna się od skurczy, wody mają odejść później. Wody powinny odejść dopiero przy pełnym rozwarciu szyjki macicy. I chociaż mam naprawdę niegłupie koleżanki, to one czasami podczas porodu się o tym dowiadywały (albo i nie).
Macie podobne przykłady?