Takie rzeczy, o ktorych jak mowicie komus, badz tez powiedzialybyscie, to jedyne, co by was spotkalo, to wielkie oczy i tekst:no co ty, ja bym tak nie mogla!
Ja namietnie jem lod w kostkach. Stadami. Mniej wiecej jeden worek lodu na tydzien.
Musze i juz.
A zaczelo sie w pierwszej ciazy, kiedy dostalam na glowe w temacie takich tanich kostek do kibla, od ktorych wali jak z chaty masaja.
Ja ich pragnelam i pozadalam.
Kupowalam po dwie sztuki dziennie, zaciagalam sie do samych pluc imarzylam, ze TO jem. W pewnym momencie zaczelam sie bac, ze nie wytrzymam i zjem w koncu.
Wpadlam na pomysl- jadlam kostki lodu, ktpre odrobine sa podobne do tych smierdziuchow, a na smierdziuchy patrzylam z miloscia, upajajac sie ich odorem.
A wszyscy uciekali ode mnie z krzykiem