Temat ciut zerżnięty z Kobiety, ale nie do końca

Moja mama nie wiedzieć czemu nie nauczyła ani mnie, ani siostry gotować. Moje koleżanki pod koniec podstawówki robiły proste obiady dla całej rodziny, a ja po wyprowadzce "na swoje" zastanawiałam się, jak długo gotuje się kartofle..
Sama gotowała smacznie i pomysłowo, choć miewała dziwne pomysły, np. kiedyś dostałam do szkoły kanapki posmarowane margaryną Planta.. było, minęło
Po latach siostra trochę odbrązowiła postać mamy-sprawnej kucharki, kiedy odkryła, że zupy i sosy robi głównie na bazie torebek. Zbrodnia to nie jest, ale mama była zawsze taka dumna ze swoich umiejętności.. mimo wszystko nadal ciepło wspominam parę jej wyczynów, np. pyszny bogracz, pierogi z grzybami.
Reasumując gotować nauczyłam się sama, z netu, książek kucharskich i dobrych rad koleżanek. Efekt jest taki, że jadam zupełnie inaczej, niż w domu.
P.S. Ojciec też gotował, ale rzadziej. Pamiętam tylko jego genialne placki ziemniaczane.