Dodaj do ulubionych

Jest mi totalnie źle. . .

21.11.10, 14:35
Trochę pod wpływem chwili, ale muszę się wyżalić. . .
Jest mi totalnie źle psychicznie. Coraz częściej myślę żeby to wszystko zakończyć.
Jestem zmęczona!!! Mam dwoje fajnych, zdrowych dzieci, wspaniałego męża, ale nic mnie już nie cieszy. Mam wrażenie, że wszystko co najlepsze dawno minęło.
Problem tkwi w szczegółach. Jestem na ur. wychowawczym. Zajmuję się dziećmi praktycznie sama ( mąż pracuje do późna ) Nie mam nikogo kto by mnie trochę odciążył i zabrał dzieci bym mogła choć chwilę odpocząć. Nie mam z kim pogadać ( mieszkam na nowo wybudowanym osiedlu - nikt się jeszcze nie zna) Nie mam czasu dla siebie. Nie chodzi mi tu o kosmetyczki, fryzjerów itp tylko o zapokojenie moich podstawowych potrzeb życiowych. Jem w biegu albo i nie jem, kąpię się albo i nie z 2 letnim dzieckiem w biegu ( wieczorami padam) Męczy mnie krzyk, płacz, histeria, kłótnie dzieci
W weekendy odpoczywam pracuję dorywczo już nie mogę doczekać się kolejnego piątku, soboty. . .
Mąż kochany, pomaga jak może ale czasem mam wrażenie że moje pragnienia typu zjedzenie gorącego obiadu czy kąpiel w ciszy traktuje jak moją fanaberię. Nie jestem księżniczką, której wszystko się należy, ale to chyba minimum ????
Kocham dzieci ale po prostu mam już dość.
Chciałam się wybrać do specjalisty ale co z dzieśmi? nie zostawię nikomu bo nie mam komu i nie wyobrażam sobie pójście do lekarza z dwójką dzieci. . .
Musiałam się wyżalić. . .
Obserwuj wątek
    • mruwa9 Re: Jest mi totalnie źle. . . 21.11.10, 14:49
      pachnie depresja...MUSISZ znalezc sposob na wizyte u lekarza, bo nieleczona depresja moze stanowic stan zagrozenia zycia. I idz do pracy, to maz bedzie mogl zredukowac swoj czas pracy i zajac sie dziecmi.
      • purpurowa_komnata Re: Jest mi totalnie źle. . . 21.11.10, 16:24
        I idz do pracy, to maz bedzie mogl
        > zredukowac swoj czas pracy i zajac sie dziecmi.

        Pytanie tylko czy będzie chciał to zrobić to raz, a dwa czy im się to- choćby finansowo opłaci.
        Co do reszty jak najbardziej popieram.
        • bi_scotti Re: Jest mi totalnie źle. . . 21.11.10, 16:47
          Masz dostep do Internetu, wiec korzystaj - na twoim nowym osiedlu tez sa pewnie kobiety w podobnym suple jak Twoj. Nawet Gazeta ma chyba fora, na ktorych kontaktuja sie osoby z roznych osiedli i wspolnot. Poszukaj bratnich duszy chocby i w ten sposob. Naprawde najlepiej jest sie wymieniac uslugami: opieka nad dziecmi, zakupy, jakas pomoc w domu - dzis ja tobie, jutro ty mnie. To nawet nie musi byc inna matka z malymi dziecmi, to moze byc samotna osoba, ktora sie zajmie Twoja dwojka w zamian za zakupy czy cokolwiek innego. Izolacja od innych ludzi jest koszmarem i zrodlem wielu innych problemow. Nasze XXI-wieczne podejscie do rozwiazywania problemow to natychmiastowe szukanie specjalisty (psycholog lub inny terapeuta, ktory ma pomoc na depresje) zamiast po prostu poszukac drugiego czlowieka. Poszukaj tez moze jakichs grup dla mam i dzieci, w ktorych chociaz raz w tygodniu moglabys ze swoja dwojka spedzic godzine czy dwie. Czlowiek (dorosly) potrzebuje innych ludzi (doroslych) zeby moc dobrze funkcjonowac. Nawet jesli by Cie to mialo kosztowac dalekie dojazdy czy inne niewygody, poszukaj zajec dla siebie i dzieci, w ktorych uczestniczyliby inni rodzice, gdzie mozesz nawiazac kontakty z innymi doroslymi w podobnej sytuacji - basen, gimnastyka, mom&toddler club ... Samotnosc Cie pokona, nie dopusc do tego! Pozdrawiam Cie serdecznie.
          • nangaparbat3 Re: Jest mi totalnie źle. . . 21.11.10, 18:10
            Podpisuje się.
            Byłam 2 lata na wychowawczym, od połowy zaczęłam świrować. Ale jednoczesnie gdzieś wtedy zdarzyło mi się kilka tygodni razem z dwiema kuzynkami i ich dziećmi - i ten czas wspominam jako jeden z najlepszych w życiu, choć było to samo demolujące dom dziecko, to samo pranie, gotowanie, sprzątanie, zakupy - przecież było zupełnie inaczej.
    • marzeka1 Re: Jest mi totalnie źle. . . 21.11.10, 16:44
      "Jem w biegu albo i nie jem, kąpię się albo i
      > nie z 2 letnim dzieckiem w biegu "- a dlaczego nie jesz, gdy przy stole siedzą dzieci, robisz im, robisz sobie i jecie wspólnie; a kąpiel- dzieci przecież śpią, prawda, prysznic to może być i dwie minuty.
      A na lekarza znajdź czas, bo pachnie depresją.
    • whitney85 Re: Jest mi totalnie źle. . . 21.11.10, 17:17
      My kobiety to mamy prze...e. Dopiero to wszysko przede mną - Ty już niedługo się ogarniesz więc głowa do góry.
    • vibe-b Re: Jest mi totalnie źle. . . 21.11.10, 17:48
      A co ci specjalista pomoze na zajechanie praca i obowiazkami?
      Tobie dodatkowa para rak jest potrzebna ewentualnie warsztaty pt. jak zrobic maximum przy minimum wysilku. BTW. nie zorientowalas sie po pierwszym dziecku ile pracy jest?
      • elske Re: Jest mi totalnie źle. . . 21.11.10, 18:15
        A ja ostatnio odkryłam stopery do uszu. Kiedy cieci zaczynają bawić się (czytaj : krzyczą , piszczą , śmieją sie tak głośno że aż w w uszach mi dzwoni ) , wkładam sobie stopery w uszy. Słysze dokładnie co dzieci do mnie mówią, ale słyszę ich głos w takim natężeniu, który mi głowy nie rozwala. I świat stał się piękniejszy tongue_out.

        Ps. stopery polecam również przy chrapiącym mężu. Chrapanie przy stoperach brzmi jak mruczenie tongue_out. Mnie usypia big_grin.
        • alanis11 Re: Jest mi totalnie źle. . . 22.11.10, 10:02
          takie jest życie dodatkowo wstrzeliłysmy się z naszym żywotem w czasy gdzie jest wyjątkowe ciśnienie na aktywność , powinnas byc super matką /gospodynią domową /pracownikiem itd

          jednak w tym całym zagrzebaniu pieluchowym należy pamiętać że to stan przejściowy ,
          dzieci przecież rosną ,te zdrowe usamodzielniają się.
          ja jestem w trudniejszej sytuacji gdyż moje dziecko będzie wymagało obsługi i poświecenia z mojej strony już zawsze bo niestety zdrowe nie jest. Zobaczysz jak czas szybko zleci jak bedziesz kiedyć tęsknić za tymi samymi dziećmi i orką przy nich...
      • zmija9 Re: Jest mi totalnie źle. . . 22.11.10, 13:39
        Vibe ale strzeliłaś z tym niezorientowaniem się po pierwszym dziecku.
        Ja mam dwoje i jak czasem jedno mi odpadnie ( starsza załapie się na popołudnie czy weekend u dziadków) to za każdym razem łapie się na myśli : Jakie wszystko byłoby prostsze , spokojniejsze itp gdybym miała jedno dziecko.
        A w sprawie tematu to wcześniej też wiele razy miałam ochotę napisać identyczny post.
        Ale chyba bałam się opieprzu albo rad od czapy- typu poszukaj klubu dla mam - u mnie nie ma czegoś takiego. Wiedziałam jedno - potrzebuję kontaktu z ludźmi. Miałam możliwość jedną- spakowałam bąble, rzuciłam wszystko i wyjechałam na wieś na działkę rodziców. Było lato więc codziennie wpadali rodzice , na podwórku obok mieszka moje wujostwo i przesympatyczna siostra cioteczna, 100 m dalej chrzestna mojej córki. Coraz to ktoś wpadał, albo ja szłam pogadać. Tak trzy miesiące. Odkąd wróciłam wszystko jest w normie, już nie przeraża mnie sprzątnięcie bałaganu zabawkowego i nie płaczę wieczorami no i najważniejsze nie chce już skakać przez okno i nie uważam się za leniwą. Staram się jak najczęściej wytaszczać jednak te bąble z domu i do ludzi . Staraj się wyjść do ludzi na jakiś swój sposób.Olej resztę patrz na siebie. Ja przez swoje trzy miesiące "niebytu terapiowego" zawaliłam sprawy firmowe, ale nic się nie rozsypało tak ,żeby nie dało się poskładać.
        pozdrawiam serdecznie
    • lejla81 A która ma łatwe życie?? 22.11.10, 10:24
      Ja też mam doła!
      - jestem samotną mamą trzylatka, którym eks zajmuje się łaskawie raz na kilka tygodni. W pozostałe dni jesteśmy sami, tylko we dwoje, zero babc czy cioc i chociaż uwierzcie mi kocham go nad życie, to momentami mam go szczerze dośc.
      - dopiero ostatnio zaczął mi dawac normalne alimenty, wcześniej ciągle się martwiłam brakiem pieniędzy
      - mam nudną pracę, którą trudno mi zmienic (i szefa frustrata, który traktuje pracowników jak szmaty)
      - spotykam się z facetem, który raz mi mówi, że jestem jego dobrą koleżanką, a raz że będziemy razem na zawsze (wolałabym, żeby wybrał jedną opcję i nie robił mi wody z mózgu).
      Podsumowując, moje życie jest beznadziejne.
      A Wy?
      • ga-ti Re: A która ma łatwe życie?? 22.11.10, 11:54
        A mi brakuje czasu leniuchowania na wychowawczym tongue_out
        Wróciłam po 3 latach do pracy, takiej sobie, nie szczyt marzeń, ale wrócić musiałam, a dobrze, że było do czego. Teraz mam na głowie dom, dzieci, gotowanie, sprzątanie itp + praca. Tęsknie za powolnymi spacerkami, śniadankami z młodą, zabawami, kawką przedpołudniową...
        Pewnie, że na początku, gdy starze miało 3, a małe ciągle przy cycu i zazdrość starszego i moje permanentne niewyspanie to łatwo nie było, ale z każdym dniem się zmieniało. Jadłam z dziećmi, sprzątałam z dziećmi, zakupy z dziećmi, nawet dentysta ze śpiącym maluchem w gabinecie, ginekolog z dzieckiem w wózku, którego pilnowały pielęgniarki z rejestracji wink
        Odpuszczałam sprzątanie i piłam kawę. Po prostu każdego dnia trzeba znaleźć chwilke dla siebie i uczyć dzieci, że mama też człowiek. Troche to trwa, ale zdarza się, że czasem sobie o tym przypomną wink
        Powodzenia! Trzymajcie się Mamusie!
        • matsuda figurę i konducję przynajmniej zachowasz, n/t 22.11.10, 11:57
    • dusiapusia Re: Jest mi totalnie źle. . . 23.11.10, 03:11
      Mam dwojke malutkich dzieci ( 3,5 roczku i 1,3). Nie mam nikogo kto by chociaz na 10 min sie nimi zajal (maz sie nie poczuwa). Siedzenie w domu traktuje jak odsiadke, zero rodziny, zero znajomych. Jest mi baaaardzo ciezko. Na depresje nie moge sobie pozwolic, bo kto sie zajmie dziecmi? Kiedys bylam taka jak ty, jedzenie w biegu kapiel pod umywalka itd. Pewnego dnia spojrzalam na siebie w lustrze i sie ocknelam. Bardzo mi sie nie podobalo to co zobaczylam. Zadalam sobie pytanie, czemu ja to robie? Przeciez sypiania po 3-4 godz na dobe, zajmowanie sie domem, dziecmi i mezem kon na dluzsza mete nie udzwignie. Stwierdzilam, ze skoro maz ma to rowno w doopie, sama musze zaczac siebie kochac miloscia wlasna. To byl pierwszy krok ku lepszemu. Problemy same zaczely sie rozwiazywac. Przestalam sprzatac i wiecznie wszystkim uslugiwac. Na wszelkie wrzaski zaczynam reagowac jak np skoncze jesc, obiadkow mezusiowi nie robie, pralki praktycznie nie wlaczam (ubranka dzieciece pod zlewem przepieram), porzadek trzymam tylko w pomieszczeniu w ktorym przebywam. Zycie stalo sie piekniejsze. Mam nadzieje, ze i tobie uda sie to wszystko ulozyc. Powodzenia zycze i pamietaj - Masz male dziecko i na depresje nie mozesz sobie pozwolic.
      • kaja954 do dusia 23.11.10, 03:51
        ty tez zajmij sie soba. pachniesz agresja i niechecia w stosunku do meza.ogolnie agresja ,zloscia.
        zycie stalo sie piekniejsze,bo olalas,ale jestes poirytowana delikatnie mowiac.nie pasuje to wiesz co zrobic.
        pamietaj,ze to wszystsko odbije sie wielkim hukiem na dziecku...
        jak sie ma w ogole dziecko to depresja nie sprzyja,ale to znak ze trzeba zadbac o swoje samopoczucie, z wielkim wykrzyknikiem. choroba nie wybiera poza tym...
        • maghdalena33 Re: do dusia 23.11.10, 09:10
          Wcale się dusi nie dziwię. Też "pachniałabym" agresją i niechęcią gdybym miała męża który do niczego się nie poczuwa .
          Zresztą "pachniała" to za słabe określenie..
        • dusiapusia Re: do dusia 23.11.10, 10:41
          Hahahaha, niezle sie z twojego postu ubawilam. Po jego tresci wnioskuje, ze jestes bardzo mloda osoba. Ogolnie bardzo ciezko czyta sie jego tresc. Piszesz, ze mam sie zajac soba. A niby o czym ja wczesniej pisalam, jak nie o tym, ze ostatnimi czasy wzielam sie za siebie? Agresja? - uwierz mi, ze jestem niezwykle spokojna osoba. Nie stosuje agresji wogole, ani przemocy fizycznej ani werbalnej. Zlosc? Nie tyle odczuwam zlosc co po prostu rozzalenie. Tak, rozzalenie to chyba najlepsze slowo do opisania mojego stanu ducha. Kocham swojego meza, kocham dzieci, kocham SIEBIE. Nie mam najmniejszego zamiaru zadnej z wyzej wymienionych osob krzywdzic. Maz ma sie poczuc pokrzywdzony, a niby czym? Ze obiadku nie ma? Tak samo ja moge sie czuc pokrzywdzona, ze nie mam. Tym, ze kocham tak samo siebie jak i jego? Czy to naprawde jakas zbrodnia? I co niby ma sie odbic na dzieciach? Fakt, ze ich mama cieszy sie z zycia, jest radosna osoba, tak bardzo ma sie na nich odbic? Przeciez zgodzilas sie ze mna, ze depresja nie sprzyja, wiec o co ci chodzi, bo nie rozumiem? O mnie sie nie martw DBAM O SWOJE SAMOPOCZUCIE DOSKONALE. Depresji mowie stanowcze niesmile
      • majenkir Re: 23.11.10, 14:13

        dusiapusia napisała:
        > pralki praktycznie nie wlaczam (ubranka dzieciece pod zlewem przepieram),


        Takie przepierki to chyba pochlaniaja wiecej czasu i energii niz zaladowanie pralki? wink
        • dusiapusia Re: 24.11.10, 05:59
          Nom, nie do konca. Mam malutkie dzieci to i male ubranka, w pare min uprane. Pralke mam na dole a brudne pranie i suszarnie na gorze (inaczej sie nie da). Samo chodzenie w ta i z powrotem zajmuje mi wiecej czasu niz wypranie paru ubranek. Ostatnio nawet zaczelam prac swoje bluzki recznie bo w miare szybko mi to idzie. Wieksze ubrania lub bardzo zabrudzone wkladam do pralki ale przestala juz u mnie chodzic non-stop tylko maximum raz w tygodniu. Mezowi powiedzialam: Chcesz zebym wyprala ci ubrania, to zajmij sie na chwile dziecmi bo sie nie rozdwoje. Nie uwierzycie ale wolal pranie od wlasnych dzieci. Co tu wiecej mowic, przykre...
    • maman3 Re: Jest mi totalnie źle. . . 23.11.10, 14:01
      Ponoć nic tak nie poprawia samopoczucia, jak jeszcze gorsza sytuacja u innych smile, więc się zgłaszam. Nie uważam, żebys musiała biec do lekarza-jestem matką czwórki, od 11 lat siedzę w domu z dziećmi, z dala od przyjaciół (przeprowadzka zaraz na początku małżeństwa do innego miasta), nie zdążyłam z nikim się przez te lata zaprzyjaźnić, bo nie byłam "dyspozycyjna". Mąż nieobecny, bo ktoś musi utrzymać całą ekipę. I jeszcze teraz, kiedy zaczynałam łapać oddech, niespodziewana ciąża-mam lekkie załamanie, kładę to jednak na karb tymczasowych szaleństw hormonalnych. Za chwilkę będzie u ciebie lepiej, wytrzymaj. Nikt nie wierzy, że mam tyle dzieci smile, udaje mi się robić dobrą minę nawet, kiedy jestem zdołowana-i to dziala w obie strony-faktycznie czuje sie lepiej. Ale...-wszystko zostało przeze mnie zaplanowane i dokładnie realizowane-sprzątanie, zajęcia z dziećmi-chwila z mamą-kawa i gazeta, przed zasnięciem ksiązka, gimnastyka. Wzięłam sie za to, kiedy byłam w bardzo złym stanie przy pierwszym dziecku- pomaga do tej pory. Nie łam się, dzieci za chwilkę będą duże, a ty odsapniesz smile.
    • lila1974 Re: Jest mi totalnie źle. . . 24.11.10, 09:20
      Rozumiem ten stan.
      Niby na rozum nie ma powodów do narzekania a jednak dusza nieszczęśliwa, wymęczona, rozedrgana.
      Jeśli ten stan utrzymuje się już od dłuższego czasu, to nie oglądaj się na nic i idź do psychiatry.
      Dzieci nie są w tym przeszkodą. Najwyżej poprosisz kogoś z personelu, aby się nimi zajął na chwilę. To żaden wstyd - wiem co mówię, pracuję w placówce medycznej.
      Namawiam Cię z całego serca, bo swego czasu sama wybrałam się do psychologa i uważam, że nie mogłam postąpić lepiej.

      Warto również w szczerej rozmowie wyjaśnić mężowi swój stan ducha, to że doceniasz jego, jego pracę, wkład w rodzinę, ale potrzebujesz psychicznego i fizycznego wsparcia, bo się wyjaławiasz i popadasz w melancholię.
      • lila1974 do psychiatry 24.11.10, 09:26
        się wybrałam nie do psychologa - farmakologia działa cuda smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka