carolina10
21.11.10, 14:35
Trochę pod wpływem chwili, ale muszę się wyżalić. . .
Jest mi totalnie źle psychicznie. Coraz częściej myślę żeby to wszystko zakończyć.
Jestem zmęczona!!! Mam dwoje fajnych, zdrowych dzieci, wspaniałego męża, ale nic mnie już nie cieszy. Mam wrażenie, że wszystko co najlepsze dawno minęło.
Problem tkwi w szczegółach. Jestem na ur. wychowawczym. Zajmuję się dziećmi praktycznie sama ( mąż pracuje do późna ) Nie mam nikogo kto by mnie trochę odciążył i zabrał dzieci bym mogła choć chwilę odpocząć. Nie mam z kim pogadać ( mieszkam na nowo wybudowanym osiedlu - nikt się jeszcze nie zna) Nie mam czasu dla siebie. Nie chodzi mi tu o kosmetyczki, fryzjerów itp tylko o zapokojenie moich podstawowych potrzeb życiowych. Jem w biegu albo i nie jem, kąpię się albo i nie z 2 letnim dzieckiem w biegu ( wieczorami padam) Męczy mnie krzyk, płacz, histeria, kłótnie dzieci
W weekendy odpoczywam pracuję dorywczo już nie mogę doczekać się kolejnego piątku, soboty. . .
Mąż kochany, pomaga jak może ale czasem mam wrażenie że moje pragnienia typu zjedzenie gorącego obiadu czy kąpiel w ciszy traktuje jak moją fanaberię. Nie jestem księżniczką, której wszystko się należy, ale to chyba minimum ????
Kocham dzieci ale po prostu mam już dość.
Chciałam się wybrać do specjalisty ale co z dzieśmi? nie zostawię nikomu bo nie mam komu i nie wyobrażam sobie pójście do lekarza z dwójką dzieci. . .
Musiałam się wyżalić. . .