Normalnie albo on zwariował albo ja zwariuję...
Właśnie wymyślił że kupujemy pensjonat w Karpaczu i przenosimy się prowadzić interes.
Kurde najpierw Australia a teraz Karpacz a ja chcę w Warszawie mieszkać i nigdzie się nie przenosić, jeszcze jak by mi morze zaproponował ale góry- nie cierpię ich i tyle.
Wiem że to tylko gadanie ale jak bym powiedziała ok to szybko doprowadził by sprawę do końca

Ja oczywiście z furią stwierdziłam iż po moim bladym trupie a dzieci usłyszawszy wrzask mamusi przyłączyły się do dyskusji także protestując

A Wy dziewczynki jak byście zareagowały na taką propozycję?